Dodaj do ulubionych

Państwowa szkoła opodatkowuje rodziców

IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 23:56
Niezgodne z prawem? I co z tego. "Bezplatna edukacja" to fikcja,
tylko ze spora czesc kretynow-wyborcow nadal wierzy politykom.
Mialem isc zreszta do Poniatowki, ale ostatecznie poszedlem do
XVII LO im. A.F.Modrzewskiego. Wszyscy placili tam 50zl
miesiecznie (10 lat temu), takze najbiedniejsi i kazdy byl
zadowolony ze tylko tyle kosztuje doplata do jednej z
najlepszych szkol w Warszawie (obecnie podobno 7me miejsce).
Podobno srednio edukacja jednej osoby kosztuje ponad 200zl
miesiecznie. A co sie za to ma? Gowno. I ta glupia pizde Lybacka
na dodatek...
Edytor zaawansowany
  • van 07.11.03, 00:28
    Kolejny przykładzik.
    I znowu 'bractwo portponetkowe' tzw Rada Rodziców...
    i derekcja...
    To dopiero pierwsze z brzega wśród liceów,
    a gdzie gimnazja...?
    Pani Sylwio na liście szkół warszawskich z zawiązanymi
    oczami na którekolwiek się wskaże to BINGO!
  • Gość: unsatisfied6 IP: *.iweb.pl 07.11.03, 16:14
    taki przykładzik ze szkoły w Bydgoszczy
  • Gość: xxx IP: 195.145.80.* 07.11.03, 06:55
    Gość portalu: Modrzewiak napisał(a):

    > Niezgodne z prawem? I co z tego.

    Z takim podejsciem sie nie zgadzam. A ktore jeszcze przepisy
    chcesz zignorowac?


    > "Bezplatna edukacja" to fikcja...

    A gdyby Ci w Twojej platnej szkole nagle podniesli oplaty o 600
    zl -- nie protestowalbys? To kwestia umowy -- jak bez oplat
    bezposrednich, to bez nich.
  • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 09:08
    Co ten buc z SLD Raczyński robi,
    popiera kolesi, w telewizji, oburza się
    na składki,"krzyczy" na dyrektorów,
    Bezpłatna oświata to beżpłatna,
    dobrowolne opłaty, to dobrowolne, koniec kropka!
    Zlikwidować "szarą strefę" w oświacie.

  • unsatisfied6 07.11.03, 16:15
    podpisuję się pod tym
  • Gość: vlo IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 11:06
    jeza, GW odkryla ameryke. tak bylo we vlo nie wiem od jak dawna,
    ale 10 lat temu napewno. wiekszosc placila, czesc nie.
    niestety, jesli chce sie do jednej z najlepszych szkol, zeby
    potem dostac sie na najlepsze kierunki, to 60 zlotych NIE JEST
    DUZO!
    ja to taki bimbacz jestem, ale wiekszosc moich znajomych
    podostawala sie dokladnie tam gdzie chciala. sgh, prawo, uw,
    łorewer. i bez vlo byloby to trudne...

  • Gość: w vlo aktualny IP: *.sasiedzi.pl 07.11.03, 17:14
    Nie wiem, czy wiesz, ale teraz w szkole zle sie dzieje, nie ma
    takiej dobrej kadry jak kiedys - wszystko przez osobe dyrektora,
    ktory nie potrafi sie dogadac z nauczycielami i ich wypieprza ze
    szkoly. DOBRYCH nauczycieli, z wieloletnim doswiadczeniem, ktorzy
    naprawde potrafia uczyc. W ich miejsce zatrudnil osoby po
    znajomosci, swoich znajomych - "wybitny" fizyk, matematyk i
    informatyk Majerowski w jednej osobie, ktory NIC nie umie, nie ma
    przygotowania dydaktycznego, ubliza uczniom (a sprosne teksty
    wysyla w strone "laseczek", jak on to mowi). A jest nie do
    ruszenia, bo ma plecy u dyrektora.

    A jesli chodzi o sprawe finansowa - w szkole kiedys krazyla
    plotka, ze w gabinecie dyrektora stoi kolorowa drukarka laserowa
    wielkosci 4-cm rurki, ktora kosztowala ponad 10 tys zlotych.
    Sprawe zrodel finansowania uwazam za oczywista...
  • Gość: absolwent IP: *.qdnet.pl 07.11.03, 21:05
    co do gabinetu dyrektora to niestety ale to prawda. Osobiscie
    widzialem tam laptopa z nagrywarka cd na USB, oczywiscie
    szkolnego ;] Zakup szklanych drzwi tez byl niezlym pomyslem ;] i
    do tego ten piesek. Nie wiem co jeszcze wam ten pan wymysli.
    Moge tylko wyrazic wielki szacunek b. dobrym nauczycielka ktore
    odeszly z tej szkoly nie mogac zniesc tego co tam sie dzieje
    (Muszynska, Zarebska, Wagner)
  • Gość: Illuminos IP: *.acn.pl 08.11.03, 23:15
    Nie znam dokładnie planu wydatków p. Mirosława, ale byłem 3-krotnie w ciągu
    ostatniego roku w gabinecie dyrektora i wierzcie mi Państwo, dyrektor dobrze
    prosperującej firmy nie ma ładniejszego gabinetu: stylowe, drogie i nowe meble,
    sprzęt komputerowy (nowy), duży (nowy) dywan, przeszklone drzwi, etc.
    Poprzednio cały ten teren zajmował pokój nauczycielski. Boję się myśleć, ile
    pieniędzy kosztował remont i przeprowadzka Dyrektora do nowego gabinetu (oraz
    pokoju nauczycielskiego do sali 46 - wystrój też niczego sobie). I oczywieście
    zapłacili za to Rodzice w nadziei, że ich dzieci będą miały lepsze możliwości
    kształcenia.
    Nie raz słyszałem będąc (do niedawna) uczniem V LO o podobnych nadzwyczajnych
    wydatkach, nie mających nic wspólnego z poprawianiem jakości kształcenia.
    Widocznie Dyrektor postrzega wielkość swojej szkoły przez pryzmat wygody
    swojego fotela i piękna wnętrz własnego gabinetu.
    Szczerze ubolewam nad faktem, że ten człowiek nadal kieruje Poniatowskim.

    Absolwent. Matura 2003.
  • Gość: jeszcze nie absolwentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 17:45
    fajowe sa te drzwi nie;)?? w zwiazku z nimi absolwenci nie moga
    przychodzic bo nas rozpraszaja tanczac przed drzwiami. a
    dlaczego nikt nie wspomina o szkolnym koniku na ktorym nikt nie
    jezdzi?? to nie jest dobry plan?? wspaniale jest nasze
    najwyzsze cialo pedagogiczne.. a jakie kulturalne i
    prouczniowskie. mamy pieska... moze to jakas forma terapii
    tylko myslmy jeszcze tego nie zalapali;) niestety ja sie nie
    podpisze bo jeszcze matura z panem "Kucem" przede mna i
    chcialabym ja zdac;)
  • Gość: Kris IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 09:14
    Sprawa znana od lat. Zdaniem niektórych dyrekcji jest to jedyna
    metoda utrzymania w szkole (panstwowej)anglistów, germanistów,
    informatyków. A propos: przez 4 lata nauki syna w "Poniatówce"
    nie zapłaciłem ani grosza.
  • Gość: darnok IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 11:50
    A ja chodzilem do Staszica. I tam nie dosc ze oplata byla tylko
    ok 10-11zl na miesiac to zadnych takich przekretow nie bylo.
    Oczywiscie pieniedzy jakos wystarczalo na wszystko - szkola sie
    bardzo dobrze rozwijala - widac nie zawsze trzeba siegac po
    najlatwiejsze pieniedze z kieszeni uczniow lub ich rodzicow.
  • Gość: Prażanka IP: *.inetia.pl 07.11.03, 12:42
    Mieszkam na Pradze Północ. Mam dwóch synów. Gimnazjum i LO.
    Jestem w Radzie Rodziców w Gimnazjum (nie piszę którego, bo
    dyrekcja może sobie nie życzyć).
    W obu szkołach stawka na komitet to kwota od 50PLN ROCZNIE!!!
    Jeśli kogoś stać może wpłacić więcej. Co roku rodzice dostają
    rozliczenie wydatków z roku poprzedniego. Dyrektor doskonale
    zdaje sobie sprawę z tego, że nie uzbiera dużo pieniędzy, ale
    nigdy nie pozwala naciskac na rodziców o wpłaty. rządzi się tym
    co ma. A uczniowie mają dodatkowe lekcje z wielu przedmiotów. Co
    tydzień jest godzina matematyki,fizyki,jęz.polskiego (syn kończy
    gimnazjum). I nauczyciele i rodzice chcieliby, żeby nasze dzieci
    dostały sie do dobrego LO, ale 80% nie stać na korepetycje -
    więc dostają (ZA DARMO) w szkole. Podobnie jest w LO.
    Moje koleżanki (Jelonki,Wawer)z pracy słysząc o wysokości
    składek na Kom.Rodzicielski nie mogą sie nadziwić. Ich szkoły w
    żaden sposób nie mogłyby istnieć bez składek 200 - 300PLN
    rocznie. To jest oburzające. Mnie nikt nie dokłada do pensji
    jaką dostaję co miesiąc. Dlaczego ja mam fundować komuś nagrody
    i premie!!!
  • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:13
    Sieganie do kieszeni rodziców, najprostrza droga, po co narażać się w Urzedzie,
    łatwiej wyłudzać to jest nowa jakość dyrektorów - menadżerów.
    Dzielnica zadowolona może wiecej kasy wtedy przeznaczyć na nagrody sobie i tym
    bąkom.
    Zgroza!
  • Gość: user IP: *.mtnet.com.pl 07.11.03, 14:50
    Szacowny Mareczku a kto ciebie nauczył pisać liczyć i wymądrzać
    sie jak nie te bąki???????
  • Gość: pascalek IP: 217.153.47.* 07.11.03, 16:45
    Druga strona medalu: moja żona miała nieszczęście uczyć tam przez pół roku
    angielskiego. Mając jednocześnie wychowawstwo, dostawała na rękę ok. 800 zł.
    Teraz jest jednnym z najbardziej cenionych 'head teacher' w dobrej szkole
    prywatnej. Nasza wspólna znajoma wytrzymała tam tyle samo, podobnie anglistki
    przed nimi.
    Więc przy obecnym chorym systemie oświaty państowowej, podejście do sprawy w
    stylu "żadnych dodatkowych pieniędzy", prezentowane przez dyrektor Lewkowicz,
    nie wystarczy _na przykład_ na zatrzymanie w szkole dobrego nauczyciela
    angielskiego.
    Ciekawe kto tam uczy np. informatyki. Ktoś, kto nie był w stanie znaleźć pracy
    gdzie indziej? Czy może (tak jak w moim liceum) pasjonat, pracownik naukowy
    uczelni i znajomy dyrektora, który przez grzeczność znajdował czas na 6 godzin
    zajęć w tygodniu? Co jest bardziej prawdopodobne?
  • el_presidente666 09.11.03, 00:19
    tak się składa że chodziłem do tej szkoły... nauczyciele w grupach z niższym
    poziomem języka angielskiego wylatywali faktycznie co roku, ze względu na swoje
    nikłe umiejętności.

    w grupie zaawansowanej nie było tego problemu - przez 4 lata mieliśmy jednego
    nauczyciela, który naprawdę dużo potrafił.

    a już napisać o Staszicu że jest tam kiepski poziom informatyki to śmiech na
    sali. co roku ktoś z tej szkoły wygrywa krajową i międzynarodową olimpiadę
    informatyczną, a sama szkoła jest chyba najbardziej zinformatyzowaną w Warszawie.

    --
    Поговори по-русски!
  • Gość: jvk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 14:44
    Odsyłam zainteresowanych problemem rozmiękczania pieniądza do b.
    ciekawego artykułu w Charakterach pt.: Twardy bloczek. prof.
    Dariusza Dolińskiego.

    Streszczając go wyobraźcie sobie że w stołówce firmy Utopia dają
    kawę za bloczek i jest ona dość lurowata (bufetowa kupuje stałą
    ilość kawy) ludzie zaczynają dopłacać do bloczka w imieniu
    własnego smaku ...
    pzdr
  • Gość: Beny IP: 213.68.127.* 07.11.03, 14:54
    Zdaje sie, ze rodzice marnuja pieniadze na twoje ksztalcenie.
    Jezyk jak spod budki z piwem, az przykro czytac.
  • Gość: nauczyciel IP: *.chello.pl 07.11.03, 15:12
    no cóż...uczę na uniwersytecie. widzę, jak postępuje rozpad systemu oświaty w
    pokomunistycznej Polsce. moi studenci, z maturami, a jakże, :) często nie są w
    stanie poradzić sobie z czterema działaniami matematycznymi. zamiast
    komunikowac sie ze soba w jezyku polskim - bełkoczą. winni jesteście wy,
    rodzice, wasi reprezentanci w sejmie itd. macie gdzieś edukację własnych dzieci
    i dajecie temu wyraz, zamiast szkół, budując kościoły, tak, a nie inaczej
    organizując system oświaty i placąc nauczycielom tyle, ile płacicie. więc
    wkrótce będziecie - wy i wasze pociechy - nowoczesnymi niewolnikami dobrze
    wykształconych meksykańczykow, niemcow, rosjan.
  • Gość: Nerwus IP: 212.105.225.* 07.11.03, 15:16
    Zgadzam sie z przedmowca ! "Darmowa Edukacja" to fikcja rodem z
    Matriksa. I powiem wiecej. Przenioslem swoje dziecko ze szkoly
    PANSTWOWEJ (publicznej) do PRYWATNEJ MIEDZYNARODOWEJ PLACOWKI. I
    wiecie co sie okazalo? Dziecko ktore dotychczas mialo problemy
    ze wszystkimi przedmiotami (z WF wlacznie) i nauczycielami teraz
    radzi sobie coraz lepiej ico najwazniejsze ? polubilo szkole
    jako taka. Czyli? wszystko zalezy od tego, ile zarobi nauczyciel
    i szkola. Mimo wszystko, ja wole zaplacic i miec swiadomosc, ze
    wzamian cos dostaje. W socjalizmie bylo wszystko dla wszysykich
    i co? Odpowiedz pozostawiam innym uczestnikom dyskusji.
  • Gość: ojciec IP: *.chello.pl 07.11.03, 16:03
    OJ NERWUS !

    Twoim sposobem porównań i przykładów można dalej snuć :

    Widząc sinego i skulonego nauczyciela krzyczeć :

    NAUCZYCIELA BIJĄ !!!

    a on tylko czytał twój post,
    ale nie jest siny od tego czytania
    tylko że popuścił w portki,
    i nie z powodu co wyczytał
    tylko ze swojego obżarstwa

    > i co? Odpowiedz pozostawiam innym uczestnikom dyskusji.







  • Gość: cynik IP: *.kabel.telenet.be 07.11.03, 15:32
    Powoli, krok po kroku, XX-wieczny socjal sie rozpada i
    spoleczenstwu zaczyna switac ze "bezplatna" edukacja, tak jak
    "bezplatna" sluzba zdrowia to fikcja - tak bylo i tak bedzie.
    "Bezplatna" bowiem znaczy tylko tyle ze kto inny musi byc
    okradziony przez panstwo by pokryc te koszty. Nie jest to
    zreszta problem tylko polski - np. w sieci tzw szkol europejskich
    w unii (finansowanych bezposrednio przez EU - srodki publiczne)
    podstawowe czesne wynosi kilka tys. euro.

    Czy nie lepiej przeprosic sie z realiami, zlikwidowac cala ta
    fikcje "bezplatnego" szkolnictwa, a olbrzymie sumy zaoszczedzone
    w ten sposob oddac ludziom w postaci np. bonu edukacyjnego ktorym
    mozna by oplacac czesne? Podejrzewam ze gdyby calosc nakladow na
    tzw. panstwowe szkoly porozdzielac w ten sposob a sprywatyzowane
    szkoly zaczely ze soba konkurowac, zwracac uwage na koszty i
    poziom kadr oraz zabiegac o uczniow i najlepszych nauczycieli, to
    bon taki znacznie przewyzszalby wartosc sredniego czesnego...
  • Gość: Jacek IP: 213.207.131.* 07.11.03, 15:37
    No cóż, żeby stało się zadość biednym rodzicom, którzy nie mają
    60 PLN miesięcznie na dofinansowanie zajęć POZALEKCYJNYCH swoich
    dzieci, należy zlikwidować wszystkie zajęcia pozalekcyjne, które
    nie są opłacane bezpośrednio przez szkołę. Wtedy jak rozumiem,
    wszystko będzie OK. Rodzice nie będą opodatkowani, a nauczyciele
    nie będą pracować za darmo.
    Naprawdę nie wiem skąd w Polsce wzięło sie przeświadczenie, że
    ludzie powinni świadczyć za darmo jakieś usługi, a taką jest
    niewątpliwie nauczanie.
    Nie, nie, nie jestem nauczycielem ja ani moja żona, siostra,
    brat... itd.
    Naprawdę się dziwię tylko, że jakoś nikt nie chce zauważyć, że
    dobry nauczyciel powinien zarabiać więcej od słabego czy
    przeciętnego, na takiej samej zasadzie, jak to jest z
    inżynierami, informatykami czy architektami.
    Pozdrawiam
  • Gość: dorota IP: *.pl 07.11.03, 15:58
    Nie rozumiem jednej rzeczy...Dlaczego oburzeni rodzice tego
    liceum nie pojmują,że nauczyciel to praca, za którą winno się
    wynagradzać. / nie piszę jak / Jeśli nie ma kasy na lekcje
    dodatkowe, to nauczyciele nie powinni pracować. jeśli wymyślono
    dla dobra dzieci, aby utzrymać zajęcia, pieniadze z Komitetu
    Rodzicielskiego, to bardzo dobrze ! Ale oczywiście urzędnicy się
    wmieszają i sprawa może dotknie prokuratury !!! Uczę w szkole od
    13 lat i ze zgroza obserwuję, że całe "ZŁO" tkwi na samej górze,
    u ludzi, którzy absolutnie nie wiedzą ,co to znaczy dziecko w
    klasie. Żenujące...
  • unsatisfied6 07.11.03, 16:17
    tym powinna zająć się prokuratura i księgowi , a nie
    kuratorium . zajmują się tym od lat , a problem
    narasta .
  • Gość: Ojciec IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 16:22
    18 godzin tygodniowo w Karcie Nauczyciela to zajęcia
    dydaktyczne. Może kuratoria i dyretorzy szkół zaczną egzekwować
    pozostałe 22 godziny tygodniowo (zajęć niedydaktycznych rówież
    zapisanych w Karcie Nauczyciela)od nauczycieli. Mogą to przecież
    być również koła zainteresowań, SKS-y itp. Jeżeli nauczyciele są
    niezadowoleni ze swoich zarobków to niech poszukają lepiej
    płatnej pracy i zwolnią miejsce młodym i zaangażowanym.
  • Gość: Beta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:33
    A czymże innym jest SKS i kluby zainteresowań,jesli nie
    zajęciami dydaktycznymi?Czy rozumiesz bracie pojęcie zajęć
    dydaktycznych?Jak nie,to sprawdz najpierw w słowniku.
  • Gość: Karol IP: *.ipt.aol.com 07.11.03, 17:27
    jezeli uwazasz SKS i kluby zainteresowan jest wlaczone do 18 godzin zajec
    dydaktycznych - to mniej niz pol etatu. to nie naekac na zarobki tylko do
    fabryki dorobic!!!
  • Gość: nauk IP: *.nsm.pl / 192.168.190.* 07.11.03, 17:16
    Młodych i zaangażowanych?! Pękam ze śmiechu, bo mam okazje
    obserwować prace młodych nauczycieli. Zaangażowani to oni
    owszem są, ale niekoniecznie w pacę dydaktyczną z uczniami.
    Zróbmy wszystkich nauczycieli księżmi i siostrami zakonnymi-
    wtedy będziemy mogli oczekiwać od nich pracy "za darmo". A
    propos, nie spotkałam sie ze szkołami przykościelnymi, które
    bylyby bezpłatne dla wszystkich chętnych dzieci, a przecież
    chrześcijaństwo to miłosierdzie, służba. Ludzie zajmijcie sie
    swoimi zawodami i zastanówcie sie lepiej co zrobić, żeby miasta
    dawały szkołom tyle pieniędzy, by dzieci mogly sie uczyc w
    godnych warunkach z najlepszymi nauczycielami i żeby nikt
    nikomu łaski nie robił!
  • Gość: Ojciec IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 22:22
    Nie są zaangażowani bo są zatrudniani nie najlepsi ale znajomi
    dyrektora, kuratora, wójta,prezydenta i innych decydentów.
    Jeżeli ktoś uważa, że nauczyciele jak na polskie warunki
    zarabiają zbyt mało to nie wie w jakim kraju żyje i nic nie wie
    o zarobkach innych równie albo bardziej niż nauczyciele
    wykształconych ludzi.
    Wydaje się że nadal żyjemy różnymi przywilejami branżowymi i
    każda grupa społeczna żywiąca się państwowym pieniądzem walczy
    tylko o siebie.
  • Gość: robol IP: *.parkowe.pol 07.11.03, 16:30
    Niech żyje kapitalizm.
  • Gość: Antyklerykal IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 16:44
    Moze nalezaloby zrezygnowac z religii w szkole . Swoja droga
    ciekawe ile zarabia katecheta????......i jak porownac jego
    osiagniecia i umiejetnosci do np matematyka czy lingwisty??
    Rodzice powinni odwolac sie do Konstytucji - ponoc gwarantuje
    nam pewne prawa. Pozdrawiam
  • Gość: Karol IP: *.ipt.aol.com 07.11.03, 16:51
    Rodzice po to placa podatki, aby ich starczylo na bezplatna
    edukacje - conajmniej srednia dla ich dzieci. To, ze ich brakuje
    w budzecie, to juz nie rodzice sa winni. Celem nauczycieli jest
    uczenie uczniow w normalnych godzinach lekcyjnych, a nie
    naciganie na zajecia pozalekcyjne. To nic innego, jak szukanie
    dodatkowego zarobku. Prgram szkolny powinien zapewnic
    wystarczajaca ilosc wiedzy podczas normalnych zajec. Nie ten
    nauczyciel jest dobry, ktory prowadzi dodatkowe zajecia, lecz
    ten ktory potrafi przekazac wiedze podczas normalnych zajec
    lekcyjnych. Chyba, ze w Polsce mamy obecnie pokolenie mlodziezy,
    ktora potrzebuje 2X wiecej czasu na nauke.
    Jezeli brakuje pieniedzy na oswiate w budzecie, to jest jeszcze
    gozej. Bo juz i nie bedzie. Co roku w budzecie jest co raz mniej
    pieniedzy. Dziury w budzecie sa latane z prywatyzaji majatku
    narodowego. Co sie stanie, jak juz nie bedzie co sprzedac.
    Polski rzad zachowuje sie jak pijak, ktory ostatnie meble wynosi
    z domu, abu starczylo na wodke.
  • Gość: pokolenie IP: 80.51.237.* 07.11.03, 22:29
    Gość portalu: Karol napisał(a):

    > Chyba, ze w Polsce mamy obecnie pokolenie mlodziezy,
    > ktora potrzebuje 2X wiecej czasu na nauke.


    a i owszem... a moze to pokolenie ma 4x wiecej nauki?
  • Gość: Karol IP: *.ipt.aol.com 08.11.03, 01:21
    Strasznie przesadzasz!!!!
    Z jakich to przedmiotow jest teraz 4X wiecej nauki?
    A moze doszlo Wam 4X wiecej pezdmiotow?
  • Gość: pokolenie IP: *.stansat.pl 09.11.03, 16:58
    no dobra przyznaje sie do winy przsadzam
    przepraszam

    ale wkurzylo mnie stwierdzenie z poprzedniego posta...
  • Gość: Maria IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 17:42
    Szanowni Państwo Dziennikarze i Dyskutanci,
    Zamiast osądów typu "niemoralne", "skandaliczne", itd,
    proponuję uważniej przyjrzeć się tej dziwnej materii, jaką jest
    zarzadzanie szkołą. Jej brzegowe warunki na dziś określają:
    PAŃSTWO - poprzez wysokość subwencji (w dużym mieście na szkoły
    typu ponadgimnazjalnego jest to wartość proporcjonalnie
    najniższa w skali kraju), która wprost przekłada się na
    tygodniowy rozkład zajęć uczniów, w których jeden jedyny punkt
    świeci jasno - liczba - chyba obecnie pięć godzin - zajęć
    wychowania fizycznego. Reszta to dla ucznia chcącego dobrze
    przygotować się do studiów wyższych w wybranym kierunku -
    stanowczo za mało, zważywszy na wymagania stawiane w toku
    rekrutacje przez dobre szkoły wyższe;
    SAMORZĄD, CZYLI ORGAN PROWADZĄCY - w Warszawie w sposób
    znaczący dotuje on szkoły na tle innych samorządów w kraju,ale
    przejąwszy w bieżącym roku od byłego powiatu szkoły, poszedł po
    najmniejszej linii oporu i "zrównał" wszyskich , co w
    konsekwencji poskutkowało tym, że jedni zyskali sporo, ale
    większość dużo straciła;
    OCZEKIWANIA RODZICÓW I UCZNIÓW w stosunku do szkoły
    formułowane najczęściej w kategoriach "chcę, by mój syn dostał
    się bez problemów na państwową uczelnię o wysokiej renomie";

    Ani subwencja, ani dotacja samorządowa nie starczają na
    spełnienie oczekiwań rodziców. Taka jest prawda nie od dzisiaj,
    a od lat wielu. Prawdą jest również to, że są szkoły, które nie
    wymagają od rodziców partycypowania w kosztach kształcenia, ale
    akurat liceum Staszica jest tu bardzo złym przykładem. Jest to
    szkoła od prawie trzydziestu lat funkcjonująca na prawach
    szkoły autorskiej ze specjalizacją matematyczną i ma ona po
    prostu inne siatki godzin i inne pieniądze i nie o szlachetność
    tu chodzi a o realne możliwości dyrektora.
    Są szkoły, w których 10 zł na rok wystarcza, tylko pytam - co
    one naprawdę oferują swoim uczniom, poza dobrym samopoczuciem
    na dziś......

    Skąd w wypowiedziach na Forum jest takie proste przełożenie, że
    dodatkowe pieniądze zasilaja kieszenie nauczycieli? Czy nie
    wiedzą Państwo innych celów nad wyraz ważnych w procesie
    kształcenia, na które trzeba wydawać twarde pieniądze? Ile
    kosztują programy komputerowe, nowości wydawnicze, współczesne
    (zatem technologicznie aktualne) środki dydaktyczne
    eksploatacja sprzętu poligraficznego, itd, itp W swojej
    wszechwiedzy Państwo Dyskutanci zakładają, że na to szkoła po
    prostu ma, a jeśli nie ma, to wina dyrektora. OTÓŻ SZKOŁA NIE
    MA, BO NIKT JEJ NIE DAJE - ani budżet, bo ten w algorytmie
    subwqencji uwzględnia przede wszystkim płace nauczycieli, ani
    samorząd, bo ten też się koncentruje na płacach, w drugiej
    kolejności na tzw substancji trwałej, czyli żeby dach był cały,
    a w oknach - jesli nie ma za co wymienić - by były dziury
    mniejsze niż te w zeszłym roku.
    Pani minnister edukacji widać bardzo skutecznie oddziałuje na
    narodową świadomość akcjami typu "szklanka mleka" i tym podobne
    bzdury, skoro cała dyskusja ogniskuje się nie wobec POLITYKI
    EDUKACYJNEJ PAŃSTWA, czyli również nakładów na oświatę, na
    temat tego, jaką szkołę finansujemy, a błądzi po manowcach
    etyki od dużej i małej litery pisanej.
    Aż żal patrzeć , że dziennikarze Gazety również w tę stronę ją
    kierują
  • Gość: Dorota IP: *.fal.buffalo.edu 07.11.03, 17:48
    Instytucja zajec pozalekcyjnych zawsze w szkole istniala. Co nie znaczy, ze
    jest ona niezbedna. Jesli szkola w obecnym stanie budzetu nie moze sobie
    pozwolic na zajecia pozalekcyjne, musi podjac decyzje - albo ich nie ma, albo
    nauczyciele robia to za darmo (niestety, spoleczenstwo bardzo chetnie godzi
    sie, ze na nauczycielach ciaza obowiazki Judymowskie - a przeciez nauczyciel z
    uniwersyteckim wyksztalceniem, czesto ponad jednym fakultetem, szkolami
    podyplomowymi, po przebrnieciu przez kilka szczebli awansu, zarabia wciaz
    smiesznie malo), albo rodzice placa. Ale wtedy niech placa tak, aby nauczyciele
    czuli sie motywowani do pracy dodatkowej - byc moze wymagajacej wiecej czasu,
    zaangazowania, inwencji, niz zwykle lekcje. Poza tym dlaczego zaklada sie
    bezproblemowo, ze bez dodatkowych zajec uczniowie nie zdadza do dobrych szkol?
    Oznacza to, ze albo program jest za waski, albo nierealizowany w pelni, albo
    wymagania dalszych szkol wykraczaja poza program, co jest oczywiscie niezgodne
    z prawem. Ciekawe swoja droga, ile szkolnictwo zyskaloby na dofinansowaniu
    bibliotek dzielniowych i szkolnych. Ile z tych dzieci, ktore musza miec
    dodatkowe kolka z biologii, chemii, czy polskiego, czy to zdolni ambitni, czy
    to uzupelniajacy braki, odkryloby znajdowanie wiadomosci poza sytuacja stricte
    szkolna. Skad ten pomysl, ze szkola ma zapewnic kompendium wiedzy? Olimpiada?
    Sama bylam laureatka jednej i finalistka drugiej ponad 10 lat temu. Oczywiscie,
    nauczyciele byli doskonali, ale tylko koordynowali istniejace juz
    zainteresowania. Pokazywali, gdzie szukac wiedzy. Gdyby byly to regularne kolka
    w szkole, na pewno nic bym nie osiagnela. W koncu szkola nie powinna miec
    monopolu na uczniowskie mozgi. Padly biblioteki, padly dyskusyjne kluby
    filmowe, domy kultury, wiekszosc obszarow, ktore dawaly szanse rozwoju poza
    szkola. I to jest najgorsze. A to, ze nie ma kolka, ktore pomoze prymusowi
    przewalic kolejny test na piatke, przepraszam, koniecznie szostke, to juz
    niewielkie zmartwienie. Jeszcze to - trzeci jezyk w szkole sredniej??? Czy to
    nie przesada? Czy chociaz jednym obcym mowia porzadnie? Pracuje na wyzszej
    uczelni, gdzie widze, jak malo szkola uczy samodzielnego myslenia i
    poslugiwania sie wiaadomosciami. Nie kolka sa potrzebne, ale zmiana w koncepcji
    wiedzy u nauczycieli i uczniow.
  • Gość: qpcio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 20:08
    Tak sie zlozylo ze jestem tegorocznym maturzysta V LO i musze
    powiedziec ze o ile samo sciaganie skladek niechby i bylo, to
    pieniadze sa po prostu trwonione. Kiedy oplata podniosla sie z 50
    na 60 zlotych liczylismy ze cos sie ruszy.. ale niestety, szkola
    zrezygnowala z megabitowego lacza internetowego, oraz z basenu w
    PM w ramach WFu, to co dalo sie zauwazyc to nowe meble w
    gabinetach dyrekcji, czy pokoju nauczycielskim.. Chcialbym
    wierzyc ze te pieniadze ida na nas (uczniow - no na mnie juz nie
    ;) ) ale jakos nie potrafie, moja mama tez nie potrafila i
    dlatego VLO przez cala czwarta klase nie zobaczylo ode mnie ani
    grosza. A na zajecia pozalekcyjne chodzilem, do olimpiady i
    konkursu fizycznego sie przygotowywalem ... i sie dalo ;)
    Pozdrawiam
    Kuba qpcio Rosinski

    PS Szkoda ze wielce szanowny "ojciec" dyrektor nie potrafi
    powiedziec nic osobiscie, bo ze pani Monko umie ubrac w ladne
    slowa nawet taka sobie sytuacje, to my wiemy...
  • Gość: Marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 20:42
    Biedni ci nauczyciele, ale najbiedniejsze sa nasze dzieci,
    Nauczyciel to powołanie i służba, jeśli nie chcą się z tym pogodzić
    niech zmienią zawód. To proste.
  • Gość: uczen VLO IP: *.qdnet.pl 07.11.03, 21:10
    Cala prawda o V LO na NIEOFICJALNYM forum tej szkoly:
    forum.czajka.eu.org/index.php
  • Gość: uczeń vlo IP: 81.210.119.* 07.11.03, 21:40
    Chciałbym prosić, by Gazeta opisała jeszcze a'propos V LO:
    - Nauczyciela, którego zachowanie uwłacza godności uczniów
    (praktycznie podpada pod molestowanie)
    - Dyrektora, który w swoim gabinecie pisze 2 książkę
    - j.w., który spowodował odejście zdecydowanej większości
    profesjonalnych pedagogów ze szkoły (reszta ma odejść za rok.
    niektórzy przepracowali w V LO 30 lat)
    - Publikowanie listy osób korzystających z pomocy socjalnej
    Poniatowskiego (darmowe obiady, etc.)
    - Założenie kamer w szkole (całodobowy monitoring), które nie są
    włączne.
    - Rozdźwięk pomiędzy oficjalną linią szkoły ("rodzinna,
    przyjazna") a jej polityką wobec absolwentów ("nie wpuszczamy!")

    W ogóle, Poniatówka jest ciekawą szkołą. Wiele ciekawych rzeczy
    można się dowiedzieć, gdy się zainteresuje. Polecam temat.
  • Gość: uczen vlo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 21:46
    W tym liceum sa wieksze afery niz tylko wysoki i obowiazkowy
    komitet. Polecam forum.czajka.eu.org
  • Gość: madzik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.03, 22:26
    mowi sie ze VLO to jedna z najlepszych szkol w
    Warszawie..mozliwe, tak podaj przynajmniej rankingi-ale trudno
    im wierzyc...jako uczennica od 2 lat wiem ze sprawa dodatkowych
    plac nie jest jedyna...moze media chcialyby sie dowiedziec
    nieco o molestowaniu psychicznym uczniow przez niby najlepszego
    fizyka w szkole? o tym ze kochany ojciec dyrektor za duzo sobie
    pozwala i przez niego najlepsza kadra odchodzi a przychodza
    jedynie znajomi ktorych glaszcze po pleckach i trzyma w czulych
    objeciach...a uczniowie...zeschizowani wlacza o kolejny
    oddech...bo jak to mozna przeczytac we wzorcu prawdziwego
    poniatowko-entuzjasty:uczen nie wie co to sen i pracuje 28
    godzin na dobe...ps. ja chodz espac o 2 i wstaje o 6 =))
    pozdrawiam
  • Gość: vlo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 00:10
    Droga koleżanko..również uczęszczam do vlo i uważam że słowa "molestowanie
    psychiczne" są tu nie na miejscu. Wiem aż za dobrze co potrafi majer , bo mam
    to wątpliwe szczęście być jego ulubioną ofiara..ale mogę jednoczesnie
    powiedzieć ,że da się z tym funkcjonowac ..znosze jego upokorzenia chocby dla
    sora Kuśmiera i nie narzekam.Co więcej radzę tu sobie całkiem nieźle , chociaż
    śpię co najmniej 7 h a reszty czasu wcale nie spędzam wyłacznie na nauce..jesli
    tak to wygląda w twoim przypadku to może wybrałaś złą szkołe..ale o to powinnaś
    mieć pretensje do siebie..
    Ja uwielbiam poniatówkę za towarzystwo i wielu świetnych pedagogów..i ani majer
    ani sosna tego nie zepsują .
    Dodam jeszcze , ze dofinansowanie szkoły w postaci składki na komitet
    rodzicielski jest bardzo słuszne..w moim PAŃSTWOWYM gimnazjum składka wynosiła
    120 zł i rodzice się cieszyli że mogli wspomóc szkołę , nauczycieli i zadbać o
    dzieci..i zapewniam -warto było płacić
    pozdr
    p.s GW ośmiesza się publikując takie artykuły..drodzy redaktorzy zniżacie się
    do poziomu szmatławych brukowców..zajmijcie się poważniejszymi problemami!
  • Gość: uczennica vlo IP: 80.51.237.* 07.11.03, 22:50
    stop!
    chodze do vlo i jest mi poprostu przykro!
    bo chodzi o MOJĄ szkole!
    a dla mnie szkola to nauczyciele (ci dobrzy) i uczniowie a nie
    dyrektor majer i budynek!

    jak zawsze najbardziej cierpia na tym uczniowie
    co radzicie zrobic jesli odejda wszyscy najlepsi pedagodzy
    zostanie tylko majer i dyrektor ze swoimi drukarkami i meblami w
    gabinecie?
    brac papiery i nawet nie dziekowac bo juz nie bedzie komu...
    prawdziwa Poniatówka to sie chiba chyli ku upadkowi... :(

    a szkoda...
  • Gość: .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 00:10
    ku upadkowi to ona zaczęła się już chylić tak ok. 2 lat temu. Wtedy to odeszła
    połowa "tych" nauczycieli, którzy stworzyli tą szkołę-jej klimat i odpowiednią
    atmosferę dla tych, którzy chcieli się czegoś nauczyć. Teraz ta szkoła
    dogorywa. Zostało kilku sensownych nauczycieli, ale w przeciągu dwóch lat oni
    też odejdą. Zostanie Majer ze swoim nagim brzuszyskiem wylewającym się zza
    zapoconej i nie dopiętej koszuli oraz dyro ,schowany za swoimi drzwiami z
    weneckim lustrem i zamkiem na kartę chipową (w tym roku zamontowanym- co z tego
    że w kiblach brakuje srajtaśmy). Przykro patrzeć, bo jeszcze kilka lat temu
    działała ona na ludzi jak magnes- żal było wychodzić...a teraz...też jest
    magnes...jednakże zmienił się biegun. Współczuje tegorocznym maturzystą- po tej
    aferze przecież trzeba odreagować- a najlepszym straszakiem jest matura- jak
    młodsi zobaczą sieczke to się dwa razy zastanowią, czy znów sie wychylać.

    Ś.P. poniatówka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka