Dodaj do ulubionych

ile dają aby zatrzymać

05.06.08, 21:42
Czy wiecie ile proponuja podwyzki dla odchodzących
Obserwuj wątek
      • ewrybak Re: ile dają aby zatrzymać 09.10.08, 22:19
        PRACUJĘ 5 LAT W CBE I Z TEGO CO WIDZĘ TO POLITYKA NASZYCH
        PRACODAWCOW JEST ZASTRASZAJĄCA, ODESZLI JUZ PRAWIE WSZYSCY STARZY
        PRACOWNICY, NAPRAWDE SUPERWYKWALIFIKOWANI LUDZIE, BO NIE MA CO
        LICZYC NA PODWYŻKĘ, JAK IM MÓWISZ ŻE CHCESZ ODEJŚC TO Z ZATROSKANĄ
        MINĄ PROPONUJĄ CI NOWE SZKOLENIA, ABYŚ SIĘ JESZCZE BARDZIEJ
        ROZWINĄŁ, A JAK WSPOMNSZ O PIENIĄŻKACH TO ROZKLADAJĄ RĄCZKI!A
        NAJLEPSZE JEST TO ŻE TWOJE ODEJŚCIE TŁUMACZĄ SOBIE TYM,ŻE "WYPALIŁEŚ
        SIĘ JUZ W TEJ PRACY" LUDZIE PRZECIEŻ TO SKANDAL!! WOLĄ ZATRUDNIAC
        NOWYCH A EFEKT JEST TAKI ZE POZIOM OBSŁUGI LECI NA ŁEB!!!
        • bailablanca Re: ile dają aby zatrzymać 14.10.08, 21:28
          pozdrawiam towarzyszkę niedoli, Twoją opinię podzielam w 200 %. W CBE pracuję
          dłużej....smilenaprawdę chyba czas sie zwijać... ale chyba nie do Aliora bo po tym
          krachu na giełdzie to nie wiadomo jak to z nimi będzie smile Jeszcze raz gorąco
          pozdrawiam
    • ewa-pekao Re: ile dają aby zatrzymać 12.06.08, 15:41
      ile dają? dobre sobie.
      Najlepszy pracodawca -Boze słyszysz i nie grzmisz?
      szkoda mi tych lat zmarnowanych. Owszem kiedys było tu bardzo fajnie/
      pracowalismy po godzinach, ale była super atmosfera , zrozumienie
      kierownictwa- taka rodzinna atmosfera.Do pracy chodziło sie z
      przyjemnością. A teraz????????? Pozal sie boze maenadzerowie, za
      pare stówek dali by sobie powycinać. zero klasy, taktu, itp.
      Sami w przykucu, niepewni swojego stołka- posuwajacy się do granic
      absurdu. Moja godzina zero juz wybiła/ wypowiedzenie w toku- tylko
      żal, Na odchodne pozbawiono mnie premi/ a naprawde zasłuzyłam sobie
      na nią- wyniki sprzedazwe- ponad normę itp, zadnych zwolnień,/
      hm ... własciwie tego się spodziewałam- moja Pani Dyrektor pokazała
      klasę. / ale ją kiedys tez ktos tak potraktuje, niewatpię/ sama
      rzeczywistosc - znajdą się tacy. którzy podkopią gdzie trzeba. itp./
      Zegnaj Banku- witaj konkurencjo/ ze z deszczu pod rynnę? ale za
      lepsze pieniądze i teraz juz bez złudzeń i zaangażowania
      emocjonalnego. / za ile? Tego nauczyłam sie w tym banku- mam oczy
      szeroko otwarte- i skórę nosorożca.

          • kasjerorobotnik Re: ile dają aby zatrzymać 05.07.08, 12:06
            Z tego wniosek,że zostają nienormalni-łatwo Ci przychodzi ocenianie innych,a to
            niefajnie.
            Pewnie pracowałeś(łaś)przez kilka lub kilkanaście lat i nagle pstryk:jesteś
            normalny(a)!
            Zyczę mimo wszystko zadowolenia w świecie normalnych.
            • ludekbph Re: ile dają aby zatrzymać 05.07.08, 12:39
              Na całym świecie ludzie z różnych powodów zmieniają pracę. To ich
              prawo. Problem w tym, że większość ludzi po prostu ucieka z Pekao SA
              Moim zdaniem przyczyny są dwie - niskie płace i wszechobecny
              mobbing, którego już nie można znieść.
              • ja.i.bph Re: ile dają aby zatrzymać 11.07.08, 21:02
                kurczę, nie wiem co robić. Złożyłam wypowiedzenie ( wreszcie) i myślałam, że
                spokojnie odejdę, a tu masz... Mo dyrektor daje mi więcej niż nowy pracodawca.
                Kuszące, ale zostać w tym bagnie??? Z drugiej strony przepracowałam tu ponad 14
                lat, zostają koleżanki, świetny zespół. Czy w pekao będzie lepiej???
                • pogromczyni_goopkoof zmiana pracy 11.07.08, 21:58
                  Lepiej może nie ale "weselej" z pewnością. Z drugiej strony zazdroszczę Ci, w
                  pewnym sensie postraszyłaś odejściem i dostałaś więcej. Gdybym ja miała ten
                  luksus wiedzy, że mogę coś wynegocjować a nie usłyszeć "oki, jesteś wolna,
                  spadaj" to dawno bym poleciała gdzie indziej. Problem leży w tym, że wszystkie
                  banki funkcjonują na podobnych zasadach, ten, czy inny, wszędzie wszystko jest
                  postawione na sprzedaży, ciągłym pozyskaniu nowego Klienta i wyciąganiu ile się
                  da z tego którego już się ma. Czasy gdy po prostu czekało się na Klienta (o ile
                  takie były) minęły, teraz my pracownicy musimy wychodzić na "polowanie" na nich.
                  Może moje podejście będzie wyśmiane, skrytykowane, ale wychodzę z założenia, że
                  jestem na swoim podwórku na którym znam teren i wiem jak "strzyc trawę", gdzie
                  znam sąsiadów i wszystko co mnie otacza i ile mogę z tego mieć. Przenosiny mogą
                  oczywiście poprawić mój byt i status ale niekoniecznie - początki mogą być
                  trudne, o wiele trudniejsze niż się wydaje - nowi ludzie i relacje z nimi, nowe
                  otoczenie (nie twierdzę że gorsze), ale wszystko trzeba poznawać na nowo, jakby
                  człowiek uczył się na nowo chodzić. Wszystko to jedna wielka niewiadoma. "Z
                  deszczu pod rynnę" - odwieczny dylemat czy sobie polepszę życie czy pogorszę?
                  Powrotu już nie będzie, może pozostać niesmak w ustach po porażce, albo
                  nieskończona radość z sukcesu i odwagi. Tu masz pod pewnym względem stabilizację
                  w miejscu które jak powiedziałam wcześniej znasz, nowe miejsce może okazać się
                  mieć więcej wyzwań niż sądziłaś i większe stawiane przed Tobą wymagania niż na
                  początku obiecywano. Gdy mnie przyjmowano opisano wspaniały świat pracy w firmie
                  przed logiem której "klękają narody", rozwój i karierę. Cóż po wielu latach
                  pracy stwierdzam, że zgadza się tylko "prawie" (a wiadomo że prawie czyni
                  wielką różnicę wink rodzinna atmosfera - ale jak to w rodzinie - zawsze znajdą się
                  czarne owce które z uśmiechem na ustach mijając Cię będą próbowały wbić nóż w
                  plecy. Reasumując moją lekko zamotaną wypowiedź - ja póki co zostaję - doradztwo
                  w tak ważnej kwestii życiowej porównałabym do próby podpowiedzi koledze czy
                  koleżance: kupić teraz nisko stojące akcje na giełdzie czy nie? Z ewentualną
                  pustką w portfelu zostają oni a nie ja - i co gorsza potencjalne pretensje: "no
                  przecież tak mi doradzałaś". Niestety, życie to ciągłe wybory "być albo nie być"
                  i balansowanie na cienkiej linie przetrwania.
                  ps. nie za dużo nastawiałam tych ""? wink
                  Pozdrawiam i życzę udanej życiowo decyzji kiss
                  • pinki511 Re: zmiana pracy 11.07.08, 23:36
                    do pogromczyni...
                    Z Twojej wypowiedzi wywnioskowalam jedno. Zbyt dlugo pracujesz w jednej firmie.
                    Jesteś prawdopodobnie w wieku dość późnym, w którym trudno już podjąć decyzję
                    zmiany. Nie neguję Cię i nie mam zamiaru obrażać. Od dawna wiadomo, że po 40-ce
                    trudno podjąć decyzję zmiany. Niektórych dopada to wcześniej. Powiem jedno.
                    Zmiany są dobre. Każde. Nawet takie, które niosą ze sobą niepewność i
                    niewiadomą. Ta wlaśnie niepewność pozwala, że zaczynamy dzialać i się
                    mobilizować do dzialania. Jednak latwiej nam się zmobilizować w Nowym. Nie
                    chcemy tego robić w Starym nie widząc sensu korzyści dla nas samych.
                • dzonsa Re: ile dają aby zatrzymać 11.07.08, 22:05
                  To zależy ile ci da bank ile nowy pracodawca .plusem jest to iż
                  wszędzie dobrze gdzie nas nie ma i to ze od 14 lat znasz ten burdel
                  od podszewki i naprawde niewiele zapewne cie moze tu juz zaskoczyć.
                  myslałam iż za czasów biasolego jestesmy juz na dnie a tu ciagle
                  słuchaś głosy z dołu- to jeszce nie dno ! Minusem jest to iz tam
                  będzie nowy burdel, którego musisz sie nauczyc i go poznać, ale czy
                  może być gdzieś gorzej niz u nas ????????????
                  • jolka_a_jolka Re: ile dają aby zatrzymać 15.07.08, 22:40
                    A ja nie wiem na co ty dzonsa narzekasz?? Pracujemy przecież w ekskluzywnym
                    burdelu. Codziennie dajesz dupy, bawisz sie na koszt firmy i za to ci płacą. Jak
                    pieprzysz sie za grosze... to już Twój problem. Może musisz zmienić alfonsa.
                    Najważniejsze to wiedzieć komu i za ile dać dupy żeby nie być wyruchanym.
                    Przemyśl to... Gorące uściski... Jolka_a_Jolka
                • pogromczyni_goopkoof kawał a`propo bagna 11.07.08, 22:08
                  Mały ptaszek leciał na południe uciekając przed zimą. Niestety było już tak
                  zimno, że ptaszek przemarzł i spadł na pole. Polem przechodziła krowa i nasrała
                  na ptaszka. Ponieważ gówno było ciepłe funkcje życiowe ptaszka zaczęły wracać do
                  normy. Leżał więc sobie szczęśliwy i ogrzany w gównie i wkrótce zaczął śpiewać.
                  Obok przechodził kot, który usłyszał śpiew ptaszka, wyciągnął go z gówna i pożarł.
                  Wnioski: 1. Nie każdy kto na Ciebie nasra jest Twoim wrogiem! 2. Nie każdy kto
                  Cię wyciągnie z gówna jest Twoim przyjacielem! 3. Jak siedzisz w gównie to sie
                  nie odzywaj!
                  • ja.i.bph obiecanki, cacanki... 31.07.08, 21:27
                    W naszym oddziale (285) masowe wymówienia. I co??? I nic. Dyrektor kadrowa
                    (specjalnie przyjechała...) rozmawiała z każdym, kto złożył wypowiedzenie,
                    banały, puste słowa, zero konkretów... Nie ma kto pracować, kolejki wkurzonych
                    klientów do doradcy i kasjera ( po jednej osobie na zmianę). Ale niedługo
                    przyjdą nowi pracownicy ( mają obiecane po 2.500,-brutto na starcie). Czy to nie
                    jest wk.... że nowi, niedoświadczeni, nieprzeszkoleni, dostają na dzień dobry
                    więcej niż starzy pracownicy??????????? Czemu ZZ nie bronią doświadczenia i
                    zaangażowania starych kadr? Odchodzimy..........
                    • 1awaria1 Re: obiecanki, cacanki... 02.08.08, 10:58
                      Zwróć uwagę, że nowo przyjęty pracownik jest lepszy od starego. Nowy chce się
                      wykazać Nowy nie zna trików szef, który go motywuje do wydajniejszej pracy
                      obiecując góry złota lub strasząc zwolnieniem brakiem premii. Dla nowego szef
                      jest bogiem. Nowy dostaje nieraz więcej aby pokazać starym jak marna jest ich
                      praca jak firma gardzi ich wieloletnim doświadczeniem, bo byle młokos w ciągu
                      miesiąca wiel więcej.

                      A stary wie,że jego bezpośredni przełożony wiele nie może.Na wiele rzeczy nie ma
                      wpływu bo ograniczenia z góry. Mówi bo mówi, ale w sumie jest po tej samej
                      stronie tylko sie nie przyznaje. W chwili słabości ma ludzkie odruchy, ale to
                      tylko chwilowe. Starzy nie dają się już nabierać na stare chwyty i obiecanki.

                      Reasumując nowy jest lepszy dla firmy.
                      • ludekbph Re: obiecanki, cacanki... 03.08.08, 21:15
                        W Oddziale, w którym pracuję przyjęto kilka młodych osób do pracy na
                        rózne stanowiska. Ludzie ci nigdy nie pracowali w bankowości, dla
                        niektórych to pierwsza praca. Odbyli krótkie szkolenia organizowane
                        przez bank oraz tzw. samoszkolenia i z marszu do pracy przy obsłudze
                        klienta. Na jednej zmianie dwóch "młodych" i jeden "stary". "Młody"
                        się miota, pyta niemal o wszystko a "stary" pada twarzą na biórko i
                        nie wie czy "doradzać" klientowi, czy koledze z pracy. Wszystko na
                        oczach klienta... Brak słów! Dyrektorzy pozamykani w swoich
                        szczelnych gabinetach, zatopieni w tabelkach i wykresach. Jeszcze
                        raz - brak słów!
    • majga6 Re: ile dają aby zatrzymać 10.08.08, 14:12
      Nie wiem... bo ja nie chciałam NIC!!!!!!
      Pytali: co mogą dla mnie zrobić... czy chcę pracować w innym Oddziale, w innych
      godzinach, czy chcę podwyżkę! Byłam naprawdę dobrym sprzedawcą!! Ale dyrektor
      swoim sposobem zrządzania mnie zniszczył!!!!
      Ja nie chciałam NIC!!! Tylko żeby się odczepili ode mnie.....
      Chciałam mieć spokój!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka