Dodaj do ulubionych

czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno?

13.09.09, 21:01
Jesteście tu Laski? te, które miały cc i nie planują więcej dzieci, a czytając
o mistyce porodu sn żałują, że nie będzie im dane tego przeżyć?
Edytor zaawansowany
  • ptysiek9876 13.09.09, 21:18
    Miałam CC i nie jest mi z tego powodu smutno wręcz przeciwnie!
    Nie było planowane rodziłam naturalnie w 20godz w nieziemskich bólach wrrrr po
    czym zdecydowali na cięcie-jestem przeszczęśliwa, że zrobili mi to CC.
    Mam zamiar mieć więcej dzieci i na pewno nie chcę rodzić SN!!!


    --
    Kacperek mój mały wielki człowiek :*
    10.06.09 4510, 60cm
  • izat7307 13.09.09, 22:38
    nie wszystkie porody sn to mistyka i cud narodzin:( I mówi Ci to matka dwójki:
    po sn i cc;)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/wff2x1hpcjdoxzr0.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/82doj44jxeesypu6.png[/img][/url]
  • cota 14.09.09, 09:43
    nie...to jakieś dorabianbie ideologii do dołowania się..mistyką są
    moje dzieci, a nie poród. Szukasz czegoś by się dobić? ciesz się, ze
    masz dzieci! ja akurat jestesm przeszczęśliwa, ze miałam dwa cięcia -
    szybko, prawie bez bólu, zdrowe dzieciaczki! to jest mistyka. Już
    abstrahując, iż nie wiadomo jaki byłby dla Ciebie sn - jak się czyta
    fora - dla jednych jest mistyczny, dla innych traumą z powodu
    ogromnego bólu, tak,z e nie mają odwagi zdecydować się na następne
    dziecko! Po co się dołować z jakiegoś wyimaginowanego powodu?
    oczywiście jak ktoś chce to powód sie zawsze znajdzie - a to że nie
    było sn, że nie było sie na malediwach, czy że lato się kończy. Ale
    lepiej zauważać plusy sytuacji.
  • osesek76 14.09.09, 09:56
    tak, jestem tu, ale nie smutna, wrecz przeciwnie :D
    oczekujac drugiego dziecka, majac juz jedno dzieciatko przez cc, po 18h
    porodu sn, dziekuje za sn, teraz tez wybralabym cc, jak bedzie dowiem
    sie za miesiac :)


    --
    [img]http://lbdf.lilypie.com/6YVdp2.png[/img]
  • wilma.flintstone 14.09.09, 11:08
    dolotka napisała:

    > o mistyce porodu sn


    Dowcip roku...


    --
    It is now quite lawful for a Catholic woman to avoid pregnancy by a
    resort to mathematics, though she is still forbidden to resort to
    physics and chemistry.

    Tak WYGLADAM
  • uleczka.pl 14.09.09, 13:17
    Nie jest mi smutno ani troche .Mam wspaniałe, zdrowe dzieci a o to
    chodzi tylko w tym przypadku , a nie jakieś przeżycia z porodu.Co to
    za wspaniałe przeżycia w wielogodzinnym bólu, męczarni i innych
    następstw porodu...
    --
    [img]http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9hje2ik01i.png[/img]
  • lena_madzia 14.09.09, 22:32
    ja miałam poród sn i jedyny mistyczny moment, jaki sobie przypominam
    to była chwila kiedy ten upiorny ból nareszcie sie skończył :)))
    to była najpiękniejsza chwila w moim życiu:)
    a o dziecku sobie przypomniałam sobie dopiero jak połozyli mi je na
    brzuch hehehe :)

  • dolotka 14.09.09, 22:34
    ło, matko! smutno to na pewno wam nie jest :-0
    gratuluję zadowolenia!
  • k2moni 15.09.09, 16:26
    Moim zdaniem żaden powód do dołów, u mnie jedyne wyjście, ale przy
    bliźniakach nie wyobrażałam sobie i tak inaczej,
    Nie daj się zdołować wszystkim teoriom, pytaj wśród znajomych o ten
    mistycyzm, odpowiedzą szczerze, i pozbędziesz się takich myśli.
    --
    Mama Smoków
    Nasze2Smoki
  • kropkaa 15.09.09, 22:46
    Akurat to nie jest odp. do Dolotki, tylko do odpowadających.
    Poród naturalny jest czymś wspaniałym, daję siłę i wiarę w siebie.
    Do tej pory jestem niesamowicie szczęśliwa, że SAMA urodziłam swoje
    dziecko. Bez żadnych pseudowspomagaczy, a tak naprawdę utrudniaczy;
    we własnym domu, tak jak chciałam. Do ostatniego momentu praktyznie
    byłam sama, mąż i położna wpadli dosłownie na finał (dwa skurcze
    parte były za mną, powstrzymywałam poród, bo bałam się, że popękam
    tak, że najlepszy francuski krawiec mnie nie zszyje;)), w ich
    obecności po kolejnych trzech było nas o jedną osobą więcej. Nie
    dość, że dałam radę, to za nic w świecie nie oddałabym długich chwil
    po porodzie, kiedy czas się zatrzymał. Nowonarodzony człowiek łypnął
    na nas jednym okiem, drugim okiem, ocenił, gdzie trafił;), to
    rodzice byli pierwszymi osobami, które zobaczył (nie lekarz, położna
    czy lampa dająca mu po oczach). Nikt nas nie poganiał, nie ponaglał,
    nie mierzył, nie ważył 5 minut po urodzeniu (czy po pół godz.
    zmienia się waga i wzrost??? - nie można z tym poczekać?), nie kłuł,
    nie mył, nie szarpał. Po prostu było pięknie. I efekty dobrego
    porodu było naprawdę widać - długie miesiące nie wiedzieliśmy, co to
    jest płacz, mieliśmy ufnego, pogodnego, radosnego noworodka, a potem
    niemowlaczka. Na zdjęciach z trzeciego dnia uśmiecha się od ucha do
    ucha i nikt mi nie powie, że to jakiś grymas.
    Teraz, w drugiej ciąży, po prostu nie wyobrażam sobie jak bym się
    czuła, jeśli nie udałby mi się poród w domu. Szpital jest dla mnie
    koszmarem, który mi się śni po nocach.
  • cota 16.09.09, 09:56
    eee, no wszystko pięknie, świetnie, słodko...tylko dlaczego piszesz,
    ze post jest skierowany do innych dziewczyn? czyli także do
    mnie? ;) ja już pisałam wystarczy przeczytać Ci... ze dla połowy sn
    to super doświadczenie, dla innych męki i trauma. Dla mnie sn to
    żaden cud, oglądając filmy z porodu za nic w świecie nie chciałam
    tego przechodzić, miałam trochę bóli porodowych - także absolutnie
    nie było to piękne dla mnie. Ale rozumiem, że dla kogoś jest to
    super i tyle. Nie wiem tylko dlaczego ten post jest skierowany do
    dziewczyn po cc? ja bym po 1000 nie zamieniła cc na sn, dla mnie to
    super rozwiązanie. I tyle.
    aha - pisanie postu w wątku, gdzie dziewczyna (autorka) pisze, iz
    jest jej smutno, bo miała cc - a Ty piszesz jaki to sn jest cudem
    świata i jakie to było cudowne itd- to takie kopanie leżącego, nie
    uważasz? trochę myślenia. Odrobinę. A przynajmniej było dodać, ze
    najważniejsze,ze ma super dziecko itd. A nie jej dobijąc. Puk,
    puk..w głowie coś jest?
  • kropkaa 16.09.09, 22:40
    Post był odpowiedzią na pełne zachwytu wątki, jak to cudownie, że
    miałam cc. No więc napisałam, że sn też może być cudowny.
    Natomiast nie każdy pieje z zachwytu, że miał cc. I jeśli tak jest,
    to komunały typu "masz super dziecko, ciesz się" czy "nie ważne jak,
    najważniejsze, że zdrowe" nic nie pomogą. Po niesatysfakcjonującym
    porodzie pomoga najbardziej jakaś forma przepracowania tego
    doświadczenia - czy to z sensownymi forumkami rozumiejącymi w czym
    rzecz, czy z dobrą położną, która przygotowuje do porodu, czy
    wreszcie z dobrym psychologiem. Też mi się wydawało, że plecenie
    bzdur typu "było, mienęło, zapomnisz" pomaga, ale nie, nie pomaga. I
    dowiedziałam się tego nie tylko od osób, które mają traumę po cc,
    ale również od dziewczyn, które miały okropny poród "sn" (oczywiście
    siły natury raczej nie przebiły się przez medykamenty i inne
    działania personelu).
    Zresztą forum "poród domowy" powstało na bazie właśnie takiego
    nieciekawego porodu szpitalnego, po którym dziewczyna powiedziała
    sobie "urodzę nawet sama, ale nigdy więcej w szpitalu".
  • swinka-morska 17.09.09, 18:17
    Zgadzam się z cota - kopiesz leżącego pisząc w tym wątku.
    I to nie jest forum "poród domowy".
  • monicus 18.09.09, 08:52
    jestem po 2cc i jest mi mega smutno. malo powiedziane. mam zajoba na tym punkcie
    i to co pisze kropka nie jest kopaniem. tylko pokazaniem innej drogi. bo urodzic
    silami natury mozna nawet po 5 i wiecej cieciach. tylko trzeba chciec. moze to
    trwac nawet dwa tyg bo macica bedzie sie oszczedzac ale mozna. tylko w polsce... eh
  • mikas73 16.09.09, 13:05
    Urodziłam dwoje dzieci sn i były to dwa różne doświadczenia.Pierwszy
    poród szybki i zapamiętałam go jako bezbolesny (???).Synek wymagał
    jednak pomocy i zabrano go natychmiast.Zobaczyłam go dopiero na
    drugi dzień.Potem 16-dniowy pobyt w szpitalu. Mistyczne chwile
    szczęścia i uniesienia marcierzyństwem zaczęłam przeżywać dopiero po
    powrocie do domu.Był uśmiechniętym, spokojnym i szczęśliwym
    niemowlakiem (pomimo tego że nie urodził się w domu).Drugi poród był
    koszmarny- super ból,wody zielone, zanikło tętno, przede wszystkim
    strach o dziecko. Właściwe już zdecydowno o cc ale ostatkiem sił
    wyskoczył drugi synuś.Żałowałam że nie zrobiono mi wcześniej cesarki
    bo potem długo drżałam o skutki niedotlenienia.Nie uważam żebyś
    została pozbawiona jakiś szczególnych chwil,które wspominałabyś
    latami. Widok dziecka to jest moim zdaniem ten mistyczny moment a
    świadomość, że jest zdrowe jest bezcenna.
  • icarium2009 17.09.09, 08:46
    Cóż, ja się nastawiałam na sn a wyszło cc. Ale po dwóch dniach leżenia w
    szpitalu (czytaj: słuchaniu krzyków, jęków i płaczów kobiet rodzących sn)
    skutecznie mi się odechciało sn i jak wieźli mnie na cc to z jednej strony
    drżałam o życie dziecka, a z drugiej - poczułam ulgę, że jednak będzie cc. Po
    wszystkim miałam uczucie, że 'coś mnie ominęło', ale jak wspomniałam sobie te
    krzyki, to szybko sobie wybiłam z głowy takie myśli. A dziecko urodziło się z
    niedotlenieniem, więc jeśli z Twoim jest ok, to naprawdę postaraj się skupić
    właśnie na tym :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
  • gepardzica_z_mlodymi 17.09.09, 09:45
    Gdy czytam odpowiedzi na Twój post, to widzę całkowity brak
    zrozumienia dla Twoich odczuć, wręcz negowanie ich.
    A ja bardzo dobrze rozumiem to poczucie straty, choć moje nadzieje
    zostały zawiedzione w mniejszym stopniu. Pierwszy poród miałam
    niemal całkowicie naturalny ale drugi, choć drogami natury, to
    farmakologiczny, tj. na oxy i zzo. I mnie tez było żal, że nie
    odbyło się to fizjoogicznie, zgodnie z moim i dziecka rytmem.
    Uważam, że każdą stratę należy przeżyć świadomie i się z nią
    pogodzić. I nie przekonuje mnie, gdy ktoś mi mówi:'nie ma co się
    rozczulać, że nie masz butów, bo należy się zadowolić tym, że masz
    nogi'. Świadome przeżycie żalu, podzielenie się z kimś tym, że nie
    spełniło się marzenia dodaje siły i rozwija empatię. Natomiast
    nieprzepracowanie problemów skutkuje negowaniem przeżyć innych:P
  • monicus 18.09.09, 13:09
    dokladnie. ja bylam kiedys na spotkaniu z babkami po cieciach. wszystkie
    usmiechniete i w ogole super. a jak zaczely sie rozmowy to bylo jedno wielkie
    wycie. owszem dzieci cudne i dobrze ze zdrowe ale to jaka byla ich (i moja)
    droga do cc i jakim bylo to dla nich upokorzeniem boli dlugo. najczesciej cc
    bylo wynikiem procedur szpitalnych i wygodnictwa personelu. a lezenie po zabiegu
    gdzies na korytarzu albo w jakims magazynie dla tych co po cc to sama
    przyjemnosc - nic nie wiesz, nic nie mozesz zrobic i ciagle dowoza nowe...
  • kropkaa 20.09.09, 15:16
    Dokładnie, swięta racja, a do tego pięknie ujęta w słowa, Gepardzico.
  • ju_ka 13.01.10, 13:31
    Ja rodziłam dwa razy sn,porody dały mi wielką siłę,tym bardziej,że jestem
    drobna,malutka,z wąską miednicą-generalnie nikt nie dawał mi szans że urodzę
    siłami natury,ciotki dobre rady radziły cesarkę 'żebym się nie rozsypała'.Drugą
    córkę urodziłam w 1,5 godz i tym samym zatkałam gęby wszystkim ;)
    Teraz panuje moda na prześcignie się,kto szybciej,kto lepiej,naturalniej,a mnie
    się wydaje,że najważniejsze jest dziecko i to ono samo w sobie jest
    mistyczne.Tak samo jak Wasza więź dziecko-matka.
    Spotkał Cię ten Cud i tylko to się liczy.
    Dobry poród to poród z którego "wyszło" zdrowe dziecko.Nie ważne jak.
    --
    Julia (2007)
    Laura (2009)
  • mamafistaszka 17.09.09, 11:24
    Mi jest smutno, mimo, że zanim doszło do cc rodziłam ok. 13h. Poczułam się tak jakbym się nie sprawdziła, a cały mój wysiłek był bez sensu. Synka widziałam tylko przez chwilę, mężowi też kazali zaraz wyjść z sali pooperacyjnej - zostałam sama z ogromnymi emocjami z którymi nie miałam co zrobić ani z kim się podzielić - bo zostałam matką, zostaliśmy rodzicami i nawet nie mogliśmy wspólnie przeżywać tych chwil.
    Nie zazdroszczę nikomu bólu i cierpienia, po tym co zdążyłam przejść próbując urodzić sn (a wiem że to nie był to wcale największy ból) myśl o porodzie sn mnie przeraża, ale mam poczucie sama nie wiem... straty?
    Myślę, że mam prawo do tych odczuć mimo, że cc uratowała zdrowie mojego dziecka, które jest dla mnie najważniejsze.
  • anetaldz 17.09.09, 11:56
    z góry wiedziałam że będę maiła cc przez położenie miednicowe.
    ćwiczenia nie daly efektu i musiałam się z tym pogodzić. nie mogłam
    się doczekać kiedy zobacze swoje maleństwo.. z jednej strony nie
    namęczyła się ale z drugiej strony przez narkoze ,,nie byłam" przy
    własnym porodzie!!! nie wiem czy to przez to złapał mnie bb.
    urodziłam zdrowe dziecko mimo to nie pofrafiłam się cieszyć.
    walczłyłam z dołem dobre 2 miesiące:(( teraz jestem szczęśliwą mamą
    ale tamte chwile były najgorszymi w moim życiu.
  • amparito 17.09.09, 21:11
    Rozumiem Cię, bo mnie bardzo zależało, żeby urodzić siłami natury. Udało się, ale wiem, że byłoby mi bardzo smutno, gdyby okazało się, że konieczna jest cesarka.
    Z drugiej strony nie wiem, czy nieco nie idealizujesz porodu sn. To nie tylko mistyka, ale i ciężka praca. Co nie znaczy, że chciałabym rodzić inaczej...
    Pozwól sobie na ten smutek.
  • mammakarolina 18.09.09, 07:46
    ja zaczęłam sn, a skończyło się cc
    przeżyłam ogromny ból w trakcie parcia itd itd
    dziękuję Bogu, że skonczyło się właśnie tak... mam ślićzną jeszcze różowa
    kreseczke i najpiękniejszego syna na świecie !!!

    jak słyszałam od "kolezanek" ze kazda kobieta MUSI przezyc sn... to mnie szlag
    trafiał
    co znaczy MUSI ???
    MUSI- to wychowywać wspaniale i kochać dziecko, a urodzić tak jak Bóg podpowiada
    jedne rodzą sn i czują się wspaniale, inne cc i również nie wyobrażają sobie inaczej
    a jeśli któs boi się bólu i wybiera cc to sparawa rodzącej i lekarza ! a nie
    osób postronnych, które wyrażają swoje racje"
    wkurzam się jak ktoś mi mówi : ojej miałas cesarkę.... szkoda ...
    NO W CZYM SZKODA?
    szkoda mi tak obłudnych ludzi, którzy tak mówią
  • agafudalka 18.09.09, 22:04
    otóż to, zgadzam się w 1000...% z przedmówczynią. U mnie skończyło
    się cesarką i to nie z wyboru. Z perspektywy czasu wcale nie żałuję,
    chociaz na początku miałam malego dola, ze cos mnie ominelo, baaa!
    byly nawet mysli, ze nie sprawdziłam sie jako kobieta itp itd A
    bedac jeszcze w szpitalu spedzilam troche czasu na porodowce (proby
    oksytocycy), wiec osluchalam sie, jak kobiety jęczą z bólu... Miałam
    dosyc, wiec jak w koncu po 2 dobach dowiedzialam sie, ze bede miala
    cc (11 dni po terminie szyjka nie skrocila nic a nic i na dodatek
    podejrzewano makrosomie plodu), odetchnełam z ulga i na sale
    operacyjną schodzilam niemal w podskokach! Malutka urodziła się
    zdrowiutka i to jest dla mnie najwazniejsze, a nie moje glupawe
    myslenie....
  • agafudalka 18.09.09, 22:11
    Mało tego, bardzo chcę mieć 2. dzieciątko i już wyleczyłam się z
    chęci porodu naturalnego, oczywiście nie do tego stopnia, żeby mieć
    cc na życzenie, ale jeśli będzie chociaż 1 wskazanie do cc nie będę
    ubolewać z tego powodu oooo!!!
  • osesek76 18.09.09, 22:46
    mnie osobiscie 18h sn wystarczylo, by poznac ten cud narodzin (a
    rozumiem, ze kazda z nas ma inaczej) i cieszylam sie z mojego cudownego
    cc !!! Smutno nie bylo mi nigdy :D


    --
    [img]http://lbdf.lilypie.com/6YVdp2.png[/img]
  • monicus 18.09.09, 23:38
    hm. ja chodzilam ponad dobe a i tak uwazam, ze bylo to lepsze nic cc.
  • olenka_a 19.09.09, 12:39
    Rodziłam sn, w poniedziałek drugi poród sn - taki jest plan - a nie
    uważam, żeby to było jkaieś mistyczne przezycie :-) Nie ma czego
    żałować.
  • mamciulka-nikulka 20.09.09, 12:20
    Też było mi smutno, nastawiałam się na poród sn, bez znieczulenia i w ogóle, a
    wyszło inaczej. Był to mój pierwszy poród, teraz z perspektywy czasu wiem, że
    miałam szanse na urodzenie sn, ale lekarzom się spieszyło. Nie miałam rozwarcia,
    miednica wąska, a dziecko duże (choć ich wyliczenia były naciągane: położna
    miednicę wyliczyła na 21cm, lekarz na 19cm, a dziecko miało ważyć ponad 4kg, a
    ważyło 3,5kg). Gdyby pozwolili mi chodzić, gdyby położna się zaangażowała,
    podpowiedziała cokolwiek, myślę, że dałabym radę. Ale wg nich nie byłam
    stworzona do rodzenia dzieci, nie dali mi czasu, namawiali na cc. Lekarz przebił
    ręką pęcherz płodowy i nie można już było pozwolić sobie na czekanie godzinami
    na rozwarcie. Po cesarce czułam się fatalnie, zawsze byłam wysportowana, zdrowa,
    a tu nagle jakby ktoś uwięził mnie w ciele jakiejś nieudacznicy. Bardzo mi było
    z tym źle, zaczęłam chorować, dodatkowo mieliśmy bardzo długo dużo problemów z
    małym - czasem przechodziły mi takie myśli przez głowę, że może gdybym urodziła
    naturalnie byłoby inaczej? Zajęło mi sporo czasu żeby znów uwierzyć w siebie,
    stanąć ponad tym wszystkim. Teraz znów jestem w ciąży i zastanawiam się jak to
    wszystko się potoczy. Znowu się upieram na poród sn, ale bardzo się boję, że
    lekarze odbiorą mi wiarę i siły swoimi medycznymi procedurami. Jeśli
    skierowaniem na cc będzie tylko i wyłącznie moja miednica to się nie zgodzę tak
    szybko, natomiast jeśli będzie zagrożenie zdrowia dziecka nie będę się
    zastanawiać co wybrać. Zdrowie dziecka jest najważniejsze.
    --
    Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi
    dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z
    Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
  • j_hani 08.10.09, 22:50
    Tak.

    Jest mi cholernie smutno.

    Kilka miesięcy czekania, czytania, wizualizacji, przygotowywania się, ćwiczenia
    technik relaksacyjnych, podejście nawet do porodu w domu (niestety, padło bo z
    jednej strony rodzina mnie zaszczuła, a z drugiej było podejrzenie hipotrofii
    maluszka).

    Na porodówce- 12h upiornego bólu, niepostępujące rozwarcie, pomimo masażu szyjki
    co chwila. Tosia nie chciała przygiąć główki. Cała masa strachu, zwłaszcza, jak
    młodej padło tętno i usłyszałam, że jedziemy na cesarkę. Mąż opowiadał (ja tego
    nie pamiętam), że zaczęłam go wtedy przepraszać i powtarzać, że naprawdę się
    starałam...

    Potem strasznie wpadłam w wir zajęć wokół Tosieńki, ale do dzisiaj mnie od czasu
    do czasu napada takie poczucie... nie wiem, straty? Tego, że nie dałam rady?
    Złości na moje ciało, że się na mnie "wypięło" w takim momencie. Chce mi się
    płakać normalnie... Teraz też.

    I mniej mi chodzi o jakąś mistykę- bardziej o to, że przez cc być może moja
    córcia jest taki nerwusek. Być może naraziłam ją na większe ryzyko astmy w
    przyszłości. Albo zapaleń oskrzeli. Do tego nie mogła być ze mną w pierwszej
    dobie (ja przykuta do łóżka, ona na obserwacji- 6pkt apgar)- i tego chyba mi
    najbardziej żal. Że moja ukochana, wyczekana córeńka musiała być obsługiwana
    przez położne noworodkowe, które mają inne rzeczy do roboty niż tulenie jej w
    każdej chwili, kiedy tego potrzebuje...

    No.

    Smutno mi po prostu i się musiałam troszkę wyżalić :(

  • dolotka 04.01.10, 00:58
    uf, ja też tak, wariatka, przepraszałam ;)
  • gos85 04.01.10, 15:58
    no to ja też może nie smutna ale z niedosytem.. bardzo chciałam urodzić naturalnie ale złożyło się tak że miałam cc.. uratowało to synka więc nie mogę napisać że mi smutno że je miałam.

    ale bardzo chciałabym za drugim razem spróbować urodzić naturalnie..
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/ZE37p1.png[/img][/url]
  • aammsstt 05.01.10, 13:57
    Łączę się w smutku. Podobnie jak ty przygotowywałam się do porodu sn. Lekarz
    mnie wspierał, miałam pomoc przemiłej położnej a życie zdecydowało inaczej. Już
    drugi raz miałam cc więc niestety wiem, że nie czeka mnie już mistyka porodu sn.
    Dodatkowo po 4 dniach bóli i braku rozwarcia wolę całą tą mistykę zwinąć w
    kieszeń i cieszyć się że żyję ja i żyje moja córeczka.
    Wyobrażam sobie smutek i rozczarowanie cc jeśli planowało się sn ale chyba
    najważniejszy jest cel. Czułam smutek po pierwszej cc - teraz czuję ulgę...
  • lili-a31 09.10.09, 06:47
    Nie, wręcz przeciwnie.
    Ogromnie się cieszę z cc.
    Mam nadzieję, że nie będę nigdy zmuszona poznawać mistyki porodu sn.

    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://m1.lilypie.com/qfGxp2/.png[/img][/url]
  • golden_e_ye 09.01.10, 09:23
    o tak. bardzo smutno.
    mam prawie 8 miesięczne, dwie zdrowe i silne dziewczynki, które urodziłam przez
    cc. nie mogę powiedzieć, że żałuję takiej metody porodu, bo wiem, że w tamtym
    momencie nie było innego wyjścia. zbyt dużo komplikacji się pojawiło. jednak gdy
    dowiedziałam się, że będą mnie kroić byłam bardzo nieszczęśliwa i przerażona. od
    początku do końca leżenia w szpitalu, a leżałam tam 2 miesiące byłam nastawiona
    tylko i wyłącznie na poród naturalny...

    Po cc bardzo długo dochodziłam do siebie, byłam obolała, sama musiałam robić
    sobie zastrzyki, w dodatku położna za wcześnie zdjęła mi szwy i rozeszły się w
    połowie.z tą dziurą w brzuchu chodziłam później jeszcze 3 miesiące w domu.

    chciałabym aby dane mi było czuć przesuwanie się dzieci, abym była świadkiem
    całego procesu... dla mnie zawsze było to odrobinę mistyczne. uważam, że w
    przypadku kiedy poród sn jest możliwy trzeba próbować, bo jakby nie patrzeć
    takimi nas natura stworzyła. powinniśmy dać radę. a ból? grunt to chyba nie
    dzielić włosa na czworo, wiem co mówię bo dziewczyny na świat wybierały się
    przez prawie 2 miesiące pobytu w szpitalu, cudem udało nam się je zatrzymać, ale
    skurcze były. praktycznie non stop i to bolesne. Jeżeli jest zagrożenie to jak
    najbardziej cc, ale nie dajmy się zwariować! cc powinno być ostatecznością a nie
    normą. Ból porodu z założeniem miał być bólem do zniesienia.... i dla dziecka
    też jest ważne przygotowywanie do świata. przez cały czas przeciskania się przez
    szyjkę, maluch ma okazję oswoić się ze zmianami. A przy cc? zielone
    prześcieradło, nagły błysk lamp, zimno, i masa ludzi w maseczkach... gdybym
    mogła chciałabym oszczędzić tego dziewczynkom.

    nie piętnuję tutaj matek, które preferują cc, odpowiadam tylko na post.


    a w nowym roku, przyszłym matkom, które się wahają życzę dużo spokoju, i
    rozwiania wątpliwości. niech wszystko potoczy się po waszych myślach!
  • deodyma 09.01.10, 13:02
    o matko...
    jakbys stekala przez cala noc przy sn, dopiero bys zobaczyla ta
    mistyke psn:D

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
  • deodyma 09.01.10, 13:03
    zapomnialam dodac, ze w listopadzie 2007 roku mialam cc i nie moglam
    sie doczekac, az poloza mnie na stol i pokroja:D
    jestem bardzo zadowolona z cesarki i nie zazdroszcze kobietom, ktore
    nameczyly sie przy sn.

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotna:D
  • happymother 11.01.10, 21:40
    Boze ja naprawde nie rozumiem jak piszecie ze po cc wam brakuje
    mistyki sn. To tak jakby ktos napisal wolalabym nie miec wyciętego
    wyrostka tylko umrzec. Czlowiek to jedyny ssak , ktory rodzi w takim
    potwornym bolu. Mysle ze w niektorych srodowiskach wmawia sie nam ze
    trzeba urodzic naturalnie bo inaczej jestes niespelniona kobieta
    itp. Ja chce cc na zyczenie i nawet nie chce poczuc 1/10 zadnego
    skurczu. Dlaczego marzycie o tym zeby cierpiec? To jest chore. Ja
    rozumiem kobiety ktore maja latwe sn. Ale jezeli sie nie dalo? to
    cudowne ze medycyna jest tak rozwinieta ze daje mozliwosc cc. Mysle
    ze nasze wnuczki albo prawnuczki beda w szoku ze kobieta kiedys
    mogla rodzic naturalnie w takich cierpieniach. Boze zyjemy w 21 w i
    nie wszytko co naturalne jest najlepsze. Po co nam bylyby operacje,
    antybiotyki i to wszystko? Marzylam o cc od zawsze i nie wyobrazam
    sobie sn. Ale uwazam ze kazdy ma prawo wyboru. Ale zeby dorabiac
    cala ideologie do cudu sn to naprawde absurd i sredniowiecze. Przez
    takie gadanie glupot pozniej kobiety po cc maja dylematy. Mam
    kolezanke ktora po traumatycznym sn 3 lata jak przejezdzala obok
    szpitala w ktorym przezywala swoj "cud narodzin" plakala. Ja uwazam
    ze cc to cud. Taki cud daje mi spokoj i napelnia szczesciem:)
  • gos85 11.01.10, 23:13
    cc to nie cud tylko operacja ratująca zdrowie i życie Matki i/lub Dziecka.
    Nie wiem co się wmawia w "różnych środowiskach" ale każda z nas ma swój rozum i mam nadzieję że nasze wnuczki też będą go miały i nie dadzą się namówić na to żeby uniknąć bólu i na życzenie rodzić swoje dzieci przez cc.
    To że pisze że czuje niedosyt po cc nie oznacza że jestem masochistką..po prostu wierzę że poród naturalny to cudowne przeżycie, które daje kobiecie poczucie spełnienia i siły oraz doświadczenie jakiego nie może dać nic innego.
    Traumy o których piszesz(jak u Twojej koleżanki) nie są wynikiem samego porodu, są wynikiem interwencji szpitalnych i tego jak jesteśmy w trakcie porodów traktowane.

    Mam nadzieję że nasze wnuczki będą jednak rodzić naturalnie ze wsparciem położnych i lekarzy, bez pospieszania i niepotrzebnych interwencji medycznych, bez traum, oraz że cc pozostanie wyjściem awaryjnym.

    Pozdrawiam
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png[/img][/url]
  • happymother 12.01.10, 21:54
    ja uwazam ,ze człowiek rodzi bardzo ciężko, tak ciężko ,ze jest tu
    jakis błąd ewolucyjny. Te kobiety ktore łatwo rodza to wyjatki albo
    bardzo silne kobiety ktore ogolnie na bol reaguja bardzo dobrze.
    Zdecydowana większosc bardzo cierpi przy porodzie i uwaza ze byl to
    największy bol w ich zyciu. Nie czuję potrzeby ,żeby dorabiać do
    tego potwornego bolu specjalnej filozofi. ale jak ktos ma takowa
    potrzebe i jest mu z tym lepiej to oczywiscie nie mam nic przeciwko.
    Ja jednak mam nadzieję ,że medycyna będzie sie rozwijala i kiedys
    umozliwi kobietom bezbolesne wydawanie na swiat dziecka. niestety
    nie będzie to za moich czasów...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka