Dodaj do ulubionych

cc- to zbawienie, dlaczego wzbudza taką agresję??

26.09.09, 19:46
Dziewczyny, jestem w 13 tyg ciąży. Planuję CC na zyczenie. Przed
ciąża- (bardzo planowaną)przez 2 lata rozmaiwałam z tysiącami kobiet
na temat porodów. (akurat mam takją pracę i możliwość). Zupełnie
szczerze bez zakłamania wypytywałam nad wyższościa cc nad sn lub
odwrotnie. CO one miały co było lepsze, co polecją. I wiecie co
zdecydowana większość powiedziała ,że cc to jest raj w porównaniu z
SN. Najbardziej wiarygodne były dla mnie kobiety , które miały dwa
porody i taki i taki. Jednoznacznie strwierdzały ze cc jest
nieporównywalnie większym komfortem niz sn. Oczywiscie ,że zdarzały
się kobiety , które mówiły ,że sn lepszy. Ale były to kobietu typu
matki polki. Po przejsciach , które uważają ze tak trzeba ,że to tak
nie boli z wysokim progiem bólowym. Nie wspomne o tym ,że 2 razy
spotkałam kobiety które w swojej najbizszej rodzinie miały matki
borykajace sie z dzieckiem upośledzonym przez niedotlenienie mózgu
spowodowanym za wszelka cene sn. Nawet lekarze jak sie ich pytam
jakie są przeciwskazania do cc nie potrafią mi uzasadnić wyższości
sn na cc. Moje pytanie- dlaczego ciągle jest tak dużo agresji dla
kobiet chcących rodzić cc na zyczenie. Ta agresja objawia się wsród
lekarzy tzw państwowej słuzby zdrowia jak również wśród matek
Polek , których najczęściej nie stać lub sa kompletnie nieswiadome
(niewyedukowane) na temat cc. Czy to jest kwestia pieniędzy ,że tak
lobbuje sie porody naturalne? Czy moze za 20 lat się okaże ze cc na
zyczenie bedą normą. A tylko kwestia finansowwa spowodowała ,że tak
było trudno przeforsować ustawę o decydowaniu przez kobietę o
preferencji CC. Czy dożyjemy czasów ,że nawet biedne i mniej
wykształcone kobiety, które maja niski próg bólu będą mogły mieć
mozliwośc wyboru???
Edytor zaawansowany
  • joshima 26.09.09, 20:36
    Ale poza tym to wiesz, że cc też nie jest wcale takie dla dziecka zdrowe czy
    bezpieczne?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • kaeira 26.09.09, 21:29
    joshima napisała:

    > Ale poza tym to wiesz, że cc też nie jest wcale takie dla dziecka zdrowe czy
    > bezpieczne?

    No i że CC jest niewątpliwie o wiele większym zagrożeniem dla życia i zdrowia matki niż poród SN. Tak twierdzą wszelkie statystyki.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • kaeira 27.09.09, 10:20
    PS. Dodam, że sama miałam CC - po bardzo długim porodzie (24 godziny skurczy, 48h od odejścia wód (chciałam jak najdłużej próbować naturalnie, ale byłam w końcu strasznie wyczerpana, przeziębiona , 2 noce bez snu, no i sama poprosiłam o CC)

    PS2. Ani skurcze porodowe, ani bóle po CC nie były u mnie "straszliwym bólem". Jedno i drugie zupełnie do przeżycia.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • kiki74 28.09.09, 10:06
    > No i że CC jest niewątpliwie o wiele większym zagrożeniem dla życia i zdrowia
    matki niż poród SN. Tak twierdzą wszelkie statystyki.

    aha, i to pewnie dlatego pacjentkom po in vitro najczęściej robi się cc, parom,
    które mają za sobą kilkuletnie leczenie, nieudane próby zapłodnienia, które są
    często niemłode i które poniosły ogromne koszty i finansowe i emocjonalne
    lekarze proponują większe zło i większe ryzyko
    no sama pomyśl...
  • katarzynaoles 26.09.09, 20:39
    Podobnych dyskusji było już na forum co najmniej kilka, wystarczy
    poszukać, może niektóre odpowiedzi znajdzie Pani w tych wątkach.
    Poza tym wyciągnęła już Pani wnioski z przeprowadzonego przez siebie
    dochodzenia i, jak sądzę, nie ma Pani ochoty zmieniać zdania,
    prawda? Nie mogę się powstrzymać od jednej uwagi - że być
    może "agresja", o której Pani pisze jest w pewnym stopniu
    podtrzymywana przez podobne wypowiedzi - w niezadługim w końcu
    poście udało się Pani obrazić służbę zdrowia (co prawda tylko
    państwową), i co gorsza kobiety, które mają w tej sprawie odmienne
    stanowisko niż Pani - niewyedukowane (sic!), niewydolne ekonomicznie
    i w ogóle matki-polki. A może po prostu niech każdy zostanie przy
    swoich przekonaniach i już? Pozdrawiam :)
  • bagdo 27.09.09, 21:19
    katarzynaoles napisał:
    > A może po prostu niech każdy zostanie przy
    > swoich przekonaniach i już? Pozdrawiam :)

    Problem w tym, ze ten kto ma przekonania inne niz 'rodzic nalezy silami natury'
    jest po prostu dyskryminowany. I o to w tej dyskusji chodzi. Nie ma czemu
    zprzeczac - jest ogromna nagonka na zwolennikow i zwolenniczki cesarek. Gdyby to
    moglo byc takie proste i kazdy nie dosc ze moglby zotac przy swoich
    przekonaniach, ale jeszcze decydowac o sobie i swoim porodzie! Chyba wszyscy
    byliby szczesliwi.

    Co do obrazania, nie jest to nic milego dla zadnej strony, z tym, ze ludzi o
    prostu ponosi gdy nie moga decydowac o sobie i sa przymuszani do robienia tego
    czy innego tylko dlatego ze lekarz, czy polozna ma swoje widzimisie i forsuje
    swoje wlasne przekonania nie biorac pod uwage czego ciezarna chce czego nie
    chce. Ludzie chca walczyc o swoje i to jest dobre, i po prostu musza walczyc.
    Inczej kobiety by rodzily w polu.

    Przy okazji, to ze takie tematy byly poruszne na forum nie znczy ze nie nalezy
    ich poruszac znowu i znowu - tego chca uzytkowniczki i czemuz im tego zabraniac?
    Stare topiki maja to do siebie ze nie sa przejrzyste i trudno sie w nich
    poruszac. Nie ma obaw, dyski maja ogromna pojemnosc i forum raczej nie padnie od
    nowych topikow na ten sam temat. Poza tym, to chyba nalezy do wolnosci
    wypowiedzi :-)
    No a forum dyskusyjne czy tu czy n innym portalu istnieje Tylko i wylacznie
    dzieki obecnosci postow uzytkownikow.
  • sisigma 21.10.09, 11:04
    A ja uważam, że cokolwiek nie zostanie na forum powiedziane - decyzję trzeba podjąć indywidualnie i razem z lekarzem, do którego się ma zaufanie. Bez sensu jest dla mnie naczytać się forum przyjść do lekarza i powiedzieć "tylko cesarka! robisz pan czy nie? bo jak nie, to ide do innego!". Bo ja juz mam wyrobione zdanie i nic tego nie zmieni. Owszem zmieni. Jest wiele okoliczności które rozsądny człowiek bierze pod uwagę podejmując tak poważne decyzje zwłwasza, że od ich konsekwencji nikt nie uwolni.

    Kobiety, nie nakręcajcie się, nie warto się wdawać w tego rodzaju awantury bo z nich nic nie wynika. Potem trudniej zmienić zdanie nawet jeśli może by się chciało. W dzisiejszych czasach jest tyle możliwości porodowych, poród w domu, znieczulenia, aktywne porody, różne szpitale, wybór lekarza, położnej... Każdy nawet z małej wioski ma taki wybór, może trochę jest wtedy trudniej bo trzeba dojechać, więcej stresu i wysiłku to kosztuje ale wybór jest. Każda z was wie, czego się najbardziej boi i czego za wszelką cene chciałaby uniknąć. Czasami problem polega na tym, że za nic na świecie tego głośno nie powie z jakiegos powodu. Więc woli sie zapienić że cesarka. A moze wystarczyłaby jakaś sensowna rozmowa z lekarzem czy położną? Okazało by się, że można pewnych porodowych niedogodności uniknąć bez robienia cc. I będzie wilk syty i owca cała.

    A ja mam koleżankę, która strasznie bała się porodu i nawet już uzgodniła z lekarzem łapówę, żeby tylko jej zrobił. I co? Przyszło co do czego - urodziła w wannie. I nawet do tego umówionego lekarza nie zadzwoniła, żeby odebrał ten jej poród. I żeby bylo zabawniej - z drugim dzieckiem było to samo - ten sam lekarz, cesarka, łapówka. I też urodziła pn i to tak szybko że nawet nie zdążyli jej nalać wody do wanny. Tak naprawdę żadna z nas nie wie czego tak naprawdę chce.

    Ja uważam, że kobieta powinna mieć wybór. Choćby z tego powodu, żeby nie nakręcać takich dyskusji jak ta. Myślę, że więcej podmiotowego traktowania pacjenta miałoby lepsze skutki niż zakazy, nakazy, wytyczne i kontrole.
    Ja osobiscie nie wiem na co się zdecyduję. Wiem że mam wybór bo tak czy inaczej - jestem w stanie załatwić sobie co tylko będe chciała. Jak kazda z Was. Ale wolę więcej energii przeznaczyć na rozeznanie co jest lepsze W TEJ KONKRETNEJ SYTUACJI W JAKIEJ JESTEM TERAZ. A dopiero potem stoczyć bój o to czy ma to być cc czy nie.
  • kaeira 26.09.09, 21:35
    > Moje pytanie- dlaczego ciągle jest tak dużo agresji dla
    > kobiet chcących rodzić cc na zyczenie. Ta agresja objawia się wsród
    > lekarzy tzw państwowej słuzby zdrowia jak również wśród matek
    > Polek , których najczęściej nie stać lub sa kompletnie nieswiadome
    > (niewyedukowane) na temat cc. Czy to jest kwestia pieniędzy ,że tak
    > lobbuje sie porody naturalne?

    Taaa - tak się lobbuje te naturalne, że obecnie prawie 1/3 wszystkich porodów to
    cięcia. Spisek jakiś czy coś...

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • malgosiek2 26.09.09, 22:34
    Po pierwsze cc to nie jest zbawienie ani raj.
    Po drugie też jestem położną,a więc hmm....jak to określiłaś kobiety
    niewyedukowana tym samym zupełnie nieświadoma i urodziłam dwoje
    dzieci siłami natury czyli miałam NORMALNE porody drogami natury.
    Ale jak ktoś ma w sobie tyle agresji w stosunku do inaczej myślących
    na temat sposobu rodzenia co Ty to wybiera cc na życzenie;)
    Byle nie przez dawanie łapówki w państowoym szpitalu i najlepiej dla
    Twojego samopoczucia psychicznego radzę cc mieć w prywatnej klinice
    jak nie w Polsce to za granicą np.w Schwedt tam sam luksus i cymes:)
    --
    Maksio i kury
    Olaf i "Robocamp"
  • malgosiek2 26.09.09, 22:49
    Aha żeby nie było psn wybrałam zupełnie świadomie choć pracując
    wówczas w klinice(pracowałam na pat.ciąży i połogu) mogłam również
    mieć cc.
    --
    Maksio i kury
    Olaf i "Robocamp"
  • paul_ina 26.09.09, 23:56
    Ja mam poważną wadę wzroku, więc od początku wydawało się oczywiste, że czeka
    mnie cc. W tej chwili jestem na etapie badania siatkówki czy rzeczywiście nie
    wytrzyma. Jeśli wytrzyma, nie będę prosiła o lewe skierowanie, bo wydaje mi się
    to nie fair wobec mojego dziecka, które w 29 tc ułożyło się główką do dołu i
    cierpliwie czeka. Moja córka instynktownie układa się do porodu, więc ja też
    zaufam instynktowi i jeśli tylko wykluczę możliwość dalszej degradacji wzroku,
    to zmierzymy się z sn.

    Nie mam nic przeciwko kobietom, które wybierają cc, bo chcą. Nie oceniam tego
    jako egoistycznego wyboru. To element wolności osobistej, decydować o swoim
    brzuchu i pochwie.

    Natomiast SN za wszelką cenę to samo zło. Lekarz powinien być na tyle mądry,
    żeby ciąć wcześniej niż po 13 godzinach bóli bez rozwarcia (przypadek mojej
    przyjaciółki w szpitalu bielańskim).

  • black-mama 27.09.09, 09:28
    Również jestem za cc, podzielam zdanie autorki wątku, dla mnie poród
    naturalny nie ma nic w spólnego z naturą...to nie sprawiedliwe, ze
    kobieta nie ma wyboru, że musi płacić aby urodzić tak jak
    chce...czyli po ludzku
  • cota 27.09.09, 09:32
    Ja też nie wiem dlaczego..na zasadzie dlaczego ja cierpiałam to Ty masz mieć
    lepiej? zupełnie tego nie rozumiem. Zarówno sn, jak i cc mają swoje wady i
    zalety, nie jest tak, ze jeden jest be a drugi cacy. Poza tym faktycznie chyba
    cc jest mniej bolesny - cc w znieczuleniu ppn, potem ketonal w kroplówkach non
    stop i naprawdę tego bólu było mało. ja miałam dwa razy cc - można powiedzieć,
    ze na życzenie, dla mnie kobieta może rodzić gdzie chce i jak chce, nie mi do
    tego jak która chce rodzić, uważam, ze jest to prywatna sprawa każdej z nas, jej
    wybór, natomiast wystarczy rzucić hasło będe miałą cc na życzenie, aby od rzu
    być zaatakowaną: że egoistka, ze kradnie pieniądze na leczenie w
    szpitalach..itd. Ale jakoś nikt nie krzyczy ile kosztuje leczenie pacjentów
    palących, całe życie jedzących tłusto, nie dbających - moj maz jest
    kardiochirurgiem, wstawienie by passów to koszt ok. 11-12 tys., potem pobyt w
    szpitalu, jesli są powikłania to koszt samych leków w pierwszych dobach to znowu
    kilka tys..ale największy krzyk jest jak chce sie mieć cc. Ja nigdy nie
    potrafiłam tego zrozumieć co komu do tego jak kto rodzi??? nie namawiam nikogo
    do cc, nie zamierzam pisać w czym jest on lepszy niz sn, ja tak wybrałam,
    dlaczego nie można uszanować tego wyboru? sztuka operacyjna i anestetyczna tak
    poszła do przodu, ze jeśli ktos chce skorzystać z tej formy porodu to dlaczego
    nie? ja skorzystałam i było ok. Ale nikogo nie namawiam, wiec czas, aby kobiety
    mające cc na życzenie tez przestały być krytykowane. Niech każdy zajmie się
    swoimi sprawami.
  • cota 27.09.09, 09:37
    aha dodam, iz dla mnie poród sn to także żaden cud natury, ogladając poród na
    youtubie nie widziałam żadnego cudu,tylko bolesną fizjologię - nie chciałam w
    tym uczestniczyć, chciałam skorzystać z postępu medycyny, po prostu mieć za
    moment dziecko w minimalnym bólu. Dodam jszcze, ze oczywiście propagowany jest
    poród pn przez lekarzy, ale...w środowisku już jest inna śpiewka. Zdania są
    podzielone. Sporo żon lekarzy i lekarek w naszym otoczeniu rodzi przez cc, choc
    tego głośno nic nie powie
  • prochottka1 27.09.09, 10:00
    wydaje mi sie ze byloby inaczej gdyby w kazdym szpitalu zagwarantowane bylo
    znieczulenie, ochrona krocza, i mozliwosc aktywnego porodu

    bo jesli jest wybör cc albo poröd ns bez mozliwosci znieczulenia i obowiazkowo
    naciecie to sie nie dziwie ze kobiety placa i kombinuja (lewe zaswiadczenia od
    okulisty, psychiatry) nie chca cierpiec.

    wystarczy zobaczyc statystyki np z niemiec ile jest naciec krocza
    i poröwnac z pl


    --
    Was mich freut, freut meine Mitmenschen noch lange nicht.
    Das weiß jeder, der in der Nase bohrt.
  • luisa92 27.09.09, 11:05
    No dokładnie, niektóre opinie odzwierciedlają dokładnie to o czym
    pisalam. Nieuzasadnioną agresję do kobiet , które chcą cc na
    życzenie.Argumenty typu ,że jest większym zagrożeniem dla kobiety i
    dla dziecka niz sn to chyba jakis żart? Zdecydowanie bezpieczniejsza
    opcja jest cc niz sn. Ja jednak uważam ,że to kwestia pieniędzy. CC
    jest zbyt drogie i dlatego jest ogólna nagonka na cc. Pewnie, że są
    kobiety które rodzą dzieci "naturalnie" w krótkim czasie i szybko do
    siebie dochodzą "po". Ale jest ich niewielki odsetek. Uważacie ze
    świadoma CC nie jest wynikiem edukacji a co za tym idzie świadomości
    i aktywności zawodowej i co czesto się z tym wiąże grubszego porfela?
    To dlaczego CC na życzenie funduja sobie kobiety zamożne,
    wykształcone, świadome? Nie słyszałam ,żeby biedna prosta kobiecina
    ze wsi nawet pomyslała o czymś takim jak CC na życzenie. Czy takie
    statystyki nie daja Wam do zasanowienia ,że może lekarze z
    Państwowej służby zdrowia mowia o wyższości sn bo musza tak mówic?
    Większośc moich koleżanek miało CC na życzenie. Wszystkie były
    zachwycone. Powtarzam ZACHWYCONE!!! Nie istnieją żadne logiczne
    dowody na to ,że sn jest bezpieczniejsze niz CC. DLatego moje
    wątpliwości. Naprawdę myślę, że za kilka lat się okaże ,że CC będzie
    opcją do wyboru.
  • zyg_zyg_zyg 27.09.09, 11:37
    > Nie istnieją żadne logiczne
    > dowody na to ,że sn jest bezpieczniejsze niz CC.

    Założę się, że nawet nie szukałaś informacji na ten temat - ani tu,
    na forum, ani gdziekolwiek.

    Pierwsze lepsze z googla:

    www.forumpediatryczne.pl/txt/a,3164,0
    wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Cesarskie-ciecie-zmienia-DNA-dziecka,wid,11265456,wiadomosc.html?ticaid=18d23

    I żeby nie było, jestem przeciwna zmuszaniu kobiet do porodu sn.
  • ninkacelinka 27.09.09, 12:02
    w ostatnim Lancecie (sierpien 2009) wlasnie opublikowano artykul
    porownawczy dla dwoch sposobow rodzenia (badania przeprowadzane w
    Stanach).
    I ciagle dochodzi sie do wniosku, ze naturalny sposob rodzenia jest
    lepszy: dla matki i dziecka (w porownaniu z cesarka na zyczenie, bo
    nikt nie podwaza faktu, ze czasami jest to zabieg ratujacy zycie i
    absolutnie niezbedny):
    www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140673609615440/fulltext?rss=yes

    Mysle, ze podawanie znieczulenia na zyczenie, odpowiednia ochrona
    krocza sprawilaby, ze wiecej kobiet decydowaloby si jednak na sn i
    nie musialoby korzystac z cesarki na zyczenie.
    We Francji 90% kobiet rodzi z zzo. Przyrost naturalny jeden z
    wyzszych w Europie - przypadek?

  • paul_ina 27.09.09, 12:23
    Czy mogłabyś przekleić tutaj choć końcowe podsumowanie artykułu?
  • ninkacelinka 27.09.09, 13:53
    artykulu z Lancet'a nie czytalam w calosci - zapoznalam sie z dosc szczegolowym
    opracowaniem, ktore ukazalo sie we francuskim pismie branzowym dla ginekologow i
    poloznikow. Jedna z zaobserwowanych korelacji bylo np, to ze dzieci urodzone
    przez cesarke na zyczenia maja 20% wiecej szans bycia pozniej astmatykami niz
    dzieci urodzone naturalnie.

    We Francji (i tak jest tez podobnie w innych zachodnioeuropejskich krajach)
    odsetek cc na colosc porodow wynosi miedzy 15 a 18% (nie wiem ile w tym na
    zyczenie). W Brazylii jest to okolo 55%.
  • ahoff 15.10.09, 03:10
    Nie wiem, czy pani, która pisze o Francji była tam i widziała ile dzieci, to
    dzieci rodowitych Francuzów, a ile Arabów. Arabki podejrzewam, rzadko chcą
    cesarki na życzenie:) A rodzą jak najwięcej, bo otrzymują świadczenia na każde
    kolejne dziecko.

    Jeśli chodzi o cesarki, ja pierwsze dziecko rodziłam sn. Mimo, iż moje dziecko
    według USG ważyło ok 4,5 kg, a ja miałam potworną gestozę, nikt nawet nie
    wspomniał o cesarce. Dopiero, gdy indukowany, zupełnie nienaturalnie poród za
    pomocą oksytocyny i przebijany pęcherz płodowy stanął w miejscu, a ja nie miałam
    siły znosić oksytocynowych skurczy - straszyli cc. Na szczęście dostałam zzo i
    wytrzymałam. Dziecko urodziło się szybko, bo po 4,5h od podania oksytocyny
    (wzięli mnie na porodówkę bez rozwarcia, tydzień po terminie). Krocze miałam
    nacięte po sam odbyt (oczywiście o kant tyłka mogłam sobie rozbić prośby o
    oszczędzenie krocza). Na szczęście mały ważył tylko 3,9 kg, jakoś przezedł przez
    kanał rodny.
    Przez 2 tyg nie mogłam usiąść inaczej niż na kółku ratunkowym pod tyłkiem.
    Siusiałam tylko polewając się wodą pod prysznicem, bo wszystko szczypało. Puścił
    mi szew i do dziś mam brzydką bliznę. Powrót do współżycia był koszmarem (bolało
    do 2 lat po porodzie).
    Miałam problem z karmieniem piersią (zbyt wrażliwe brodawki), co oczywiście
    było "efektem złego przystawiania, bo nie ma innych przyczyn":) Dziecko było
    dobrze przystawiane. Tylko jeden doktor, pediatra stanął wtedy w mojej obronie.
    Dziecko było głodne, bo miałam za mało pokarmu, cały czas płakało z głodu, ale
    nie dali mieszanki, bo w tym szpitalu tylko naturalne sposoby. W końcu ubłagałam
    położną i dostał trochę glukozy. Z pierwszych dni po porodzie pamiętam tylko mój
    płacz i cierpienie z bólu.

    Jestem teraz w 36 tyg ciąży i za 2 tyg mam cc na (można tak powiedzieć)życzenie.
    Mój doktor się na to zgodził na szczęście, ale będzie musiał "szyć" jakieś
    bzdurne powody.

    Nic innego nie robię, jak tylko czytam o cesarkach we wszystkich dostępnych
    środkach przekazu. Wszędzie piszą o wyższości sn nad cc. nie wiem, czy w tym
    kraju można inaczej. Nie znalazłam nic o tym, że cc jest dobra. Jedynie w
    przypadkach, kiedy piszą o cc z przyczyn wyższych - wtedy zachwalają;) Dla mnie
    to jedna wielka ściema. Wystarczy poczytać komentarze pod artykułami, gdzie
    dziewczyny, które rodziły przez cc zachwalają tą metodę i posłuchać lekarzy w
    prywatnych rozmowach.

    W wielu artykułach piszą, że pierwsze cc jest bezpieczne dla kobiety, kolejne
    mogą nieść za sobą ryzyko.
    Oczywiście ryzyko istnieje zawsze. Nawet u dentysty. Nawet zachodząc w ciążę,
    można mieć pozamaciczną i umrzeć, ale bez przesady.
    Śmiać mi się chce z tych naturalnych porodów popędzanych oksytocyną i z cięciem
    krocza. Rzeczywiście mi natura.
    Gdyby cc były tak niebezpieczne, to najtrudniejsze przypadki rodziły by
    naturalnie. Najlepiej w domu - tylko tam jest szansa na rzeczywiście naturalny
    poród.

    Niech każdy decyduje o sobie. Ja chcę spróbować cc. Szczęśliwie nie muszę za to
    płacić, ale gdybym musiała, zapłaciłabym. Warto. Zauważyłam, że jak komukolwiek
    mówię, że chcę cc, to wywołuję powszechny szok. O czym to świadczy?
    Największą traumę muszą przeżywać biedne rodzące i przekonane o sn, które nagle,
    bez jakiegokolwiek uświadamiania trafiają podczas porodu pod skalpel, jak na
    rzeź (bo społeczeństwo wydaje się myśleć w ten sposób)

    Jestem zszokowana reakcją Pani Ekspert, która zgryźliwie "odszczekała" autorce
    postu! Wolałabym, żeby Eksperci byli ekspertami. Pani ekspert zapomniała chyba,
    że ma joba na tym forum, bo ono istnieje dzięki autorkom postów.

    Generalnie ta agresja na forum mnie zadziwia.

    Rozpisałam się trochę, ale to dlatego, że bulwersuje mnie ten temat, podobnie
    jak autorkę postu.


    --
    Aga
    Noe (24.05.2006)
    Jonasz (cc 28.10.2009)
  • emma_me 21.10.09, 10:57
    Jeśli chodzi o cesarki, ja pierwsze dziecko rodziłam sn. Mimo, iż moje dziecko
    > według USG ważyło ok 4,5 kg, a ja miałam potworną gestozę, nikt nawet nie
    > wspomniał o cesarce. Dopiero, gdy indukowany, zupełnie nienaturalnie poród za
    > pomocą oksytocyny i przebijany pęcherz płodowy stanął w miejscu, a ja nie miała
    > m
    > siły znosić oksytocynowych skurczy - straszyli cc. Na szczęście dostałam zzo i
    > wytrzymałam. Dziecko urodziło się szybko, bo po 4,5h od podania oksytocyny
    > (wzięli mnie na porodówkę bez rozwarcia, tydzień po terminie). Krocze miałam
    > nacięte po sam odbyt (oczywiście o kant tyłka mogłam sobie rozbić prośby o
    > oszczędzenie krocza). Na szczęście mały ważył tylko 3,9 kg, jakoś przezedł prze
    > z
    > kanał rodny.
    > Przez 2 tyg nie mogłam usiąść inaczej niż na kółku ratunkowym pod tyłkiem.
    > Siusiałam tylko polewając się wodą pod prysznicem, bo wszystko szczypało. Puści
    > ł
    > mi szew i do dziś mam brzydką bliznę. Powrót do współżycia był koszmarem
    Jak bym czytała o swoim porodzie.
  • cota 27.09.09, 12:24

    a tu inny artykuł www.guardian.co.uk/society/2004/may/02/health.politics1
    ja prawdę mówiąc nawet przy zzo nie zdecydowałabym się na sn. Ale fakt - pewnie
    większość kobiet by tak zrobiła, tymczasem u nas dorabia się ideologię do
    niewyobrażalnego bólu, dla niektórych - co warto poczytać na innych forach -
    zostawia traumę. Nie oszukujmy sie, jest XXi w, znieczulene dla pn powinno byc
    normą (dla tyc co chcą oczywiście). Tymczasem dorabia się jakąs ideologię , ze
    jak sie nie nacierpisz to...wstawić z setek bzdurnych argumentów. Tudzież
    następny równie mądry argument, ze natura wie lepiej (z równie idiotycznym , ze
    jakby chciała to byśmy mieli suwaki na brzuchu ble, ble, bełkot) - idą tym
    tropem nie należałoby podtrzymywać poronień, gdyż natura wie lepiej; in vitro?
    przecież to niezodne z naturą! i setki innych. Mnie przeraża, ze w naszych
    czasach kobieta nie może decydować o sposobie urodzenia dziecka..choć
    statystycznie rzecz biorąc powikłania po cc są rzadsze niż ryzyko, iz wychodząc
    teraz na spacer potrąci nas samochód. Nie rozumiem tego
    ubezwłasnowlonienia...ok, pieniądze w służbie zdrowia. To niech będzie tak, iż
    koszt pn pokrywa NZF, a nadwyżkę płaci pacjentka. ale bey ideologii.Oczwiscie
    slyszalam tez glosy, ze powinna byc wczesniej wizyta u psychologa itd..dla mnie
    cudem jest dziecko, a nie porod, to wymaga konsultcji..ludzie...mam nadzieje
    tylko, iz moje dzieci doczekaja czasow, ze normalnie wybiora sobie porod, bez
    ideologii, ja juz prokreacje zakonczylam, na szczesie bylam na tyle asertywna,
    ze wywalczalam taki porod jaki chcialam

    przepraszam za bledy corka popsula klawiature
  • zyg_zyg_zyg 27.09.09, 13:00
    Cota,
    Twój artykuł jest z 2004, może się już zdezaktualizował... ;-)

    Ale pod resztą Twojego posta mogę się podpisać. Z tą różnicą, że ja
    wybrałam sn. I na szczęście tam, gdzie rodziłam, mogłam wybrać poród
    ze znieczuleniem - zdając sobie sprawę z jego ewentualnych skutków
    ubocznych. Zanim mi je podano, zdążyłam zaznać paru godzin bólu,
    jakiego nigdy wcześniej nie zaznałam. Poza tym wszystko trwało
    stosunkowo krótko, z duzym wsparciem ze strony partnera i personelu,
    w przyjaznych okolicznościach i np. nie dane mi było
    zaznać "rozkoszy" gojenia sie naciętego krocza. Kolejne dziecko,
    jeśli będzie, chcę urodzić znów sn. Mimo to doskonale rozumiem
    kobiety, które decydują sie na cesarkę na życzenie. Ale z autorką
    wątku nijak zgodzić się nie mogę...

  • katarzynaoles 27.09.09, 12:51

    > No dokładnie, niektóre opinie odzwierciedlają dokładnie to o czym
    > pisalam. Nieuzasadnioną agresję do kobiet , które chcą cc na
    > Ja jednak uważam ,że to kwestia pieniędzy. CC
    > jest zbyt drogie i dlatego jest ogólna nagonka na cc.

    Proszę wybaczyć, ale to uproszczenie. W wielu krajach, w których na
    pewno nie ma problemów z finansowaniem służby zdrowia, bardzo
    dyskutuje się celowość tzw. cc na życzenie, to znaczy nie
    umocowanych żadnymi wskazaniami medycznymi, także natury
    psychologicznej. Nie mówiąc o tym, że wielu z tych państw odsetek cc
    jest i tak niższy niż u nas, a umieralność okołoporodowa i inne
    wskaźniki dobrostanu lepsze.

    >Uważacie ze świadoma CC nie jest wynikiem edukacji a co za tym
    idzie świadomości i aktywności zawodowej i co czesto się z tym wiąże
    grubszego porfela?

    Grubszego portfela na pewno, czy świadomości to bym mocno
    dyskutowała.

    >Nie słyszałam ,żeby biedna prosta kobiecina
    > ze wsi nawet pomyslała o czymś takim jak CC na życzenie.

    I w związku z tym na wsi mieszkają głównie kobiety z traumą porodową
    i ich uszkodzone dzieci. A może to jednak nie dokońca kwestia
    możliwości, a bardziej spojrzenia na sprawę? Ciekawe, jakie to
    czynniki tak zniewalają Holenderki, że decydując się na naturalne
    rodzenie ryzykują zdrowiem swoim i przyszłością dzieci?

    > Większośc moich koleżanek miało CC na życzenie. Wszystkie były
    > zachwycone. Powtarzam ZACHWYCONE!!!

    Czy to oznacza, że jest to jedynie słuszna opcja?

    >Nie istnieją żadne logiczne
    > dowody na to ,że sn jest bezpieczniejsze niz CC.

    No, jeśli wyniki badań naukowych nie są logicznymi dowodami, to
    ciekawe co nimi jest?

    Dla mnie nie do zaakceptowania jest nie Pani wybór, ale ton
    wypowiedzi. Nikt nie ma prawa do lekceważącego wypowiadania się o
    innych osobach dlatego, że mają inne poglądy. Uważam, że promuje
    Pani szkodliwy stereotyp: mądra, wykształcona i świadoma kobieta z
    miasta decydująca się na cc versus nie do końca douczona i
    biedna "kobiecina" ze wsi.
    Robiłam statystykę dotyczącą rodziców, którzy w Polsce zdecydowali
    się na poród domowy - ponad 80% z nich ma wyższe wykształcenie,
    wcale nierzadko medyczne, większość mieszka w dużych miastach i
    nieźle sobie radzi finansowo (bo za poród musiała zapłacić z własnej
    kieszeni).
    Może Pani mieć swoje przekonania i urodzić przez cc, ale inni ludzie
    głupsi nie są i też mogą mieć swój punkt widzenia.
  • bagdo 27.09.09, 21:28
    katarzynaoles napisał:

    > Proszę wybaczyć, ale to uproszczenie. W wielu krajach, w których na
    > pewno nie ma problemów z finansowaniem służby zdrowia,

    Niestety nie moge tu nieskomentowac. W kazdym kraju gdzie jest publiczna opieka
    zdrowotna sa problemy z finansowniem (jaki by to system nie byl). No chyba ze
    Pani jest w stanie przedstawic taki kraj i bilans dotyczacy publicznej sluzby
    zdrowia. Mowimy tu o krajach rozwinietych i to w zasadzie wylacznie o krajach
    rozwinietych i to Europy. Japonia - obecnie kryzys w sluzbie zdrowia. Podobno
    nie najgorzej jest w Australii, ale znowu, potrzebne dane - specyfika
    rozmieszczenia ludnosci tez daleko rozna od krajow europejskich. Kanada- nie mam
    pojecia. Stany - smiech na sali, bez prywatnego ubezpieczenia sie po prostu umiera.
  • syswia 28.09.09, 03:11
    Skoro nie masz pojecia o Kanadzie - to ja Ci powiem. W Ontario jest
    publiczna sluzba zdrowia. Dodatkowo istnieje mozliwaosc
    ubezpieczenia prywatnego poprzez pracodawce. Wiele osob
    zatrudnionych w wiekszych firmach ma takie dodatkowe ubezpieczenie,
    ktore pozwala na takie "perks" jak pojedynczy pokoj w szpitalu, w
    ktorym maz moze przenocowac po porodzie rodzinnym.
    ZZo jest na zadanie, a cc nie - tylko w wyjatkowych uzasadnionych
    sytuacjach. O zgrozo, popularne sa tez porody domowe oraz porody w
    szpitalu, ale pod opieka tylko poloznych, ktore prowadza cala ciaze
    bez uczestnictwa zadnego lekarza i ciaglego gmerania kobietom w
    pochwach. I jakos nie slyszalam, zeby umieralnosc okoloporodowa
    niemowlat byla tu wieksza nic w Polsce (wydaje mi sie, ze jest duzo
    mniejsza, ale nie chce mi sie szukac danych). I nie slyszy sie tez
    ogromu traumatycznych opowiesci nt porodu sn. A wiesz dlaczego? Po
    jest zzo, personel jest nastawiony na opieke nad poloznica,
    pozytywny, usmiechniety i gotow nieba przychylic (nie mowiac juz o
    ochronie krocza).
    Tez mi sie nie podoba ten Twoj ton wypowiedzi i dychotomie
    wyksztalcone kobiety z miasta vs matki-polki, biedne i glupie
    kobieciny ze wsi. Zdaje sie, ze dawno za wsi nie bylas...

    PSN w wiekszosci przypadkow przyjemnoscia nie jest. Ale i CC nie
    jest zbawieniem.
    www.webmd.com/baby/tc/cesarean-section-risks-and-complications
    --
    Z buntem przez zycie...
    www.bakowska1.webpark.pl
  • bagdo 28.09.09, 10:22
    bo wydaje mi sie ze nie wiesz dokladnie komu na co odpisujesz i
    odpowiadasz osobie B na problemy postawione przez osobe A (uprzednie sledzenie
    dyskusji i nickow na to pomaga, ale jak napisalam wczesniej
    rozlegle topiki ciezko sie czyta).

    Ja rozumiem, ze duze emocje sa zwiazane z niektorymi dyskusjami, ale to jeszcze
    nie znaczy ze masz prawo do wrzucania wszystkich do jednego z worow:
    1. wora gdzie ludzie prezentuja poglady nie zgodne z Twoimi przekonaniami
    2. wora gdzie ludzie prezentuja poglady zgodne z Twoimi przekonaniami

    Tak ze jesli masz ochote odpowiedziec na problemy postawione przez kogos, to go
    postaraj sie moze najpierw odnalezc. No ja z pewnoscia za Ciebie roboty odwalac
    nie bede (I jakos jezcze nikt mnie na tym forum nie zdolal do tej pory
    sprowokowac do zachowan ponizej mojego standardu, szczerze watpie ze bedziesz
    pierwsza).


  • carmita80 01.10.09, 21:29
    Popieram Pani Katarzyno, swietnie to Pani ujela.
  • imbirka 27.09.09, 17:48
    luisa92 napisała:
    >Nie istnieją żadne logiczne
    > dowody na to ,że sn jest bezpieczniejsze niz CC.

    Na razie jest dokładnie odwrotnie - wszelkie badania, także robione na wielotysięcznych próbach, dowodzą szkodliwości cc wykonywanego bez wskazań medycznych. Chodzi tutaj zarówno o skutki krótkofalowe (np. problemy z odychaniem u dziecka, jatrogenne wcześniactwo), jak i długofalowe, których konsekwencje masowo będziemy obserwować wraz z dorastaniem dzieci urodzonych w latach, gdy odsetek cesarek przekracza 20% (np. wzrost ryzyka zachorowania na astmę i cukrzycę, odległe skutki problemów neurologicznych spowodowanych brakiem pasażu przez drogi rodne).
  • malwes 02.10.09, 08:55
    luisa92 napisała:

    >Argumenty typu ,że jest większym zagrożeniem dla kobiety i
    > dla dziecka niz sn to chyba jakis żart? Zdecydowanie
    bezpieczniejsza.

    To nie żart - i dziwi mnie trochę, że piszesz o braku edukacji
    kobiet, które chcą rodzić sn bo jakbyś zapewniła sobie choć podstawy
    edukacji w tym temacie to byś nie napisała, że to żart. Poczytaj,
    pipytaj lekarzy - każdy lekarz dokładnie Ci powie jakie są
    komplikacje po cc i o ile większa jest śmiertelność dzieci i matek
    po cc. Opinie o wyższości cc nad psn pod względem bezpieczeństwa to
    właśnie niestety wynik obiegowych "plotek" przekazywanych sobie
    właśnie przez niedouczone kobiety.
    Poszukaj statystyk o umieralności okołoporodowej w różnych krajach i
    o liczbie cc w tych krajach. Tam gdzie przeważają porody naturalne
    (np. kraje skandynawskie) umieralność jest najmniejsza.


    >Uważacie ze
    > świadoma CC nie jest wynikiem edukacji a co za tym idziświadomości
    > i aktywności zawodowej i co czesto się z tym wiąże grubszego
    porfela?

    Ja nie uważam - mam bardzo gruby portfel, jestem po studiach, -
    zrobiłam wszysztko aby moje dzieci urodzić naturalnie.

    > Nie słyszałam ,żeby biedna prosta kobiecina
    > ze wsi nawet pomyslała o czymś takim jak CC na życzenie.

    He, he...ja nie dość, że słyszałam to jeszcze mam taką w rodzinie.
    Wioseczka pod Chełmem w zamojskim...dwa porody cc na życzenie w
    państwowym szpitalu.
    Nie boję się jej obrazić, że jest niedouczona bo o fizjologii porodu
    nie wie nic, o karmieniu naturalnym nie wie nic. Wydaje jej się, że
    zrobiła świetnie bo poród podobno boli a tak się "nie
    męczyła"....jedno z jej dzieci ma w mojej opinii i opinii lekarza
    powikłania neurologiczne właśnie po cc ale ona nie chce w to wierzyć.

    Każdy robi jak chce - teoretycznie. CC jest wspaniałym zabiegiem
    niejednokrotnie ratującym życie matce i dziecku - jednak bez wskazań
    medycznych jest wg mnie i moim zdaniem świadomym narażaniem siebie i
    dziecka na większe ryzyko.
    Często jednak "nieświadomym" bo kobiety które się decydują na ten
    zabieg po prostu nie wiedzą czym to grozi. Poza tym demonizuje się
    porody naturalne, opowiada się cuda o tym jakie to straszne itp.
    Owszem, zdarzają się ciężkie i trudne porody ale nie jest ich więcej
    niż cięzkich powikłań po cc (średnio 4x mniej).
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • ahoff 15.10.09, 03:24
    " Poczytaj,
    > pipytaj lekarzy - każdy lekarz dokładnie Ci powie jakie są
    > komplikacje po cc i o ile większa jest śmiertelność dzieci i matek
    > po cc. Opinie o wyższości cc nad psn pod względem bezpieczeństwa to
    > właśnie niestety wynik obiegowych "plotek" przekazywanych sobie
    > właśnie przez niedouczone kobiety."

    Jeśli chodzi o te statystyki o umieralności kobiet i dzieci po cc - przy prawie
    każdej statystyce są umieszczane komentarze (nie wiem, może nie widziałaś), że
    te kobiety miały problemy okołoporodowe, lub w ogole ciąże wysokiego ryzyka lub
    problemy zdrowotne - stąd umieralność. Jeśli chodzi o cc u zdrowych kobiet - te
    statystyki nie mogą być brane pod uwagę.


    >

    --
    Aga
    Noe (24.05.2006)
    Jonasz (cc 28.10.2009)
  • kropkaa 27.09.09, 12:39
    Jestem wykształcona, nie jestem biedna, a w dodatku zapłaciłam, by
    mieć prawdziwy, naturalny poród - niestety, porody domowe nie są
    refundowane. Jestem w stanie na wiele wyrzeczeń się zdecydować,
    gdybym musiała, by sprezentować mojemu drugiemu dziecku również
    poród w domu. Za cc nie zapłaciłabym ani złotówki łapówki i ani
    tysiąca w prywatnej klinice. Nie jestem matką-polką, a na temat
    porodów wyedukowałam się dość przyzwoicie, dlatego też jestem
    świadoma jaka jest różnica między dobrym porodem, a cc na życzenie -
    i dla matki, i dla dziecka.
    Pzdr i życzę trafnych wyborów.
  • goniam33 27.09.09, 12:59
    Ja zgadzam sie z autorka watku.

    Tutaj jest wypowiedz profesora Debskiego:
    www.dziennik.pl/kobieta/emocje/article30004/Porod_to_slepy_zaulek_ewo
    lucji.html

    Bardzo ciekawy artykul o cesarskich cieciach jednego z najbardziej
    znanych profesorow w Polsce. Dosc kontrowersyjny dla niektorych.
  • goniam33 27.09.09, 13:05
    bardzo szanuję wybory kobiet. Wiem, że więcej jest kobiet
    rodzących naturalnie. Choć podobno w Europie co 3 kobieta wybiera
    cc. W 2032 roku wg badań wybór cc będzie już w 100 %.
    Zainteresował mnie artykuł prof. Romualda Dębskiego - ginekologa-
    położnika, który w wywiadzie mówi m.in.
    " Profesor Chazan zauważył, że istnieje dziś w Polsce wręcz moda na
    wykonywanie cesarskiego cięcia. Według niego w tej chwili prawie co
    trzecia kobieta po prostu umawia się na nie z lekarzem.
    To prawda, to zjawisko jest coraz powszechniejsze, ale wcale nie w
    Polsce. Krajami, w których wykonuje się najwięcej cięć cesarskich,
    wcale nie są państwa europejskie. To Ameryka Południowa: Brazylia,
    Chile i Argentyna. W Polsce odsetek "cesarek" lawinowo rośnie
    dlatego, że wskazania do niego są mniej rygorystycznie kontrolowane
    niż było to np. 10 lat temu. Myślę, że minie jeszcze kilkadziesiąt
    lat i w ogóle nie będzie porodów drogą naturalną.

    Czy pana to nie niepokoi?
    Nie. Nie bardzo.

    Dlaczego?
    Może to dziwić kogoś, kto nie widział powikłań po porodzie
    naturalnym. Poród jest zjawiskiem, które gdzieś wymknęło się spod
    kontroli ewolucji lub zawędrowało w ślepy zaułek. Wygląda na to, że
    nie jest to najlepiej pomyślany sposób przyjścia na świat człowieka.
    To, że kobieta stanęła na wyprostowanych nogach, a także fakt, że
    dziecko ma coraz większy obwód głowy spowodowało, że poród siłami
    natury ma coraz mniej wspólnego z fizjologią. Taki poród, z pozoru
    najlepszy, dla wielu kobiet bywa niebezpieczny, więc w ich wypadku
    operacja jest mniejszym ryzykiem. I dla nich, i dla ich dzieci. "

    cały link do wywiadu:


    Profesor Chazan zauważył, że istnieje dziś w Polsce wręcz moda na
    wykonywanie cesarskiego cięcia. Według niego w tej chwili prawie co
    trzecia kobieta po prostu umawia się na nie z lekarzem.
    To prawda, to zjawisko jest coraz powszechniejsze, ale wcale nie w
    Polsce. Krajami, w których wykonuje się najwięcej cięć cesarskich,
    wcale nie są państwa europejskie. To Ameryka Południowa: Brazylia,
    Chile i Argentyna. W Polsce odsetek "cesarek" lawinowo rośnie
    dlatego, że wskazania do niego są mniej rygorystycznie kontrolowane
    niż było to np. 10 lat temu. Myślę, że minie jeszcze kilkadziesiąt
    lat i w ogóle nie będzie porodów drogą naturalną.

    Czy pana to nie niepokoi?
    Nie. Nie bardzo.

    Dlaczego?
    Może to dziwić kogoś, kto nie widział powikłań po porodzie
    naturalnym. Poród jest zjawiskiem, które gdzieś wymknęło się spod
    kontroli ewolucji lub zawędrowało w ślepy zaułek. Wygląda na to, że
    nie jest to najlepiej pomyślany sposób przyjścia na świat człowieka.
    To, że kobieta stanęła na wyprostowanych nogach, a także fakt, że
    dziecko ma coraz większy obwód głowy spowodowało, że poród siłami
    natury ma coraz mniej wspólnego z fizjologią. Taki poród, z pozoru
    najlepszy, dla wielu kobiet bywa niebezpieczny, więc w ich wypadku
    operacja jest mniejszym ryzykiem. I dla nich, i dla ich dzieci.


    Profesor Chazan zauważył, że istnieje dziś w Polsce wręcz moda na
    wykonywanie cesarskiego cięcia. Według niego w tej chwili prawie co
    trzecia kobieta po prostu umawia się na nie z lekarzem.
    To prawda, to zjawisko jest coraz powszechniejsze, ale wcale nie w
    Polsce. Krajami, w których wykonuje się najwięcej cięć cesarskich,
    wcale nie są państwa europejskie. To Ameryka Południowa: Brazylia,
    Chile i Argentyna. W Polsce odsetek "cesarek" lawinowo rośnie
    dlatego, że wskazania do niego są mniej rygorystycznie kontrolowane
    niż było to np. 10 lat temu. Myślę, że minie jeszcze kilkadziesiąt
    lat i w ogóle nie będzie porodów drogą naturalną.

    Czy pana to nie niepokoi?
    Nie. Nie bardzo.

    Dlaczego?
    Może to dziwić kogoś, kto nie widział powikłań po porodzie
    naturalnym. Poród jest zjawiskiem, które gdzieś wymknęło się spod
    kontroli ewolucji lub zawędrowało w ślepy zaułek. Wygląda na to, że
    nie jest to najlepiej pomyślany sposób przyjścia na świat człowieka.
    To, że kobieta stanęła na wyprostowanych nogach, a także fakt, że
    dziecko ma coraz większy obwód głowy spowodowało, że poród siłami
    natury ma coraz mniej wspólnego z fizjologią. Taki poród, z pozoru
    najlepszy, dla wielu kobiet bywa niebezpieczny, więc w ich wypadku
    operacja jest mniejszym ryzykiem. I dla nich, i dla ich dzieci.

    www.dziennik.pl/kobieta/emocje/article30004/Porod_to_slepy_zaulek_ewo
    lucji.html
  • soul_asylum 27.09.09, 13:06
    ja tez miałam cesarkę i jestem zachwycona...ale widzę, ze to chyba niepopularne
    ;) zawsze chciałam mieć cc, zaszłam w ciążę, chodziłam do szkoły rodzenia,
    oglądałam filmy z porodu i..coraz bardziej nie chciałam przez to przechodzić. i
    choć tego nie można często, głośno mówić, bo jest to "niepoprawne politycznie"
    poród sn był dla mnie obrzydliwy - rozebrana, umęczona, spocona kobieta, której
    zakrwawione krocze rozszerza się na szerokość piłki, krzyki, jęki..i potem ulga
    że już po i jest dziecko. Plus zszywanie czasem krocza. Nie chciałam przez to
    przechodzić, chcialam od razu przeskoczyć do etapu dziecka. I miałam cc - szybko
    - 25 minut, dziecko od rzu przy mnie, środki przeciwbólowe - zajmowałam się
    małym od początku, brak problemów z laktacją..wszystko super. Szkoda, ze tak
    mało jest tolerancji dla wyborów kobiet. W końcu to JA rodzę MOJE dziecko,
    doprawdy, dlaczego jestem ubezwłasnowolniona w wyborze? musiałam się sporo
    natrudzić, ze je mieć, ale opłacało się. Tymczasem wystraczy rzucić hasło cc na
    życzenie i już sie zaczyna.....niech mi ktoś wytłumaczy co komu przeszkadza moje
    cc na życzenie. Bo ja tego nie rozumiem. następne też chce tak rodzić, nie
    neguje innych wyborów, ale doprawdy prosze o uszanowanie kobiet, które wybierają
    cc. To jest forum Dobry Poród, cc to też dobry poród..choć raczej się o tym tu
    nie wspomina. A szkoda.
  • goniam33 27.09.09, 13:13
    Prof. Romuald Dębski o cesarskim cięciu
    wtorek 24 kwietnia 2007 13:27

    "Poród to ślepy zaułek ewolucji"
    "Cesarskiego cięcia nie można nazywać zabiegiem, bo to jednak
    operacja. Albo przynajmniej zabieg operacyjny. To normalna operacja
    brzuszna, w której się otwiera powłoki, operuje w środku - a to
    oznacza, że jest obarczona ryzykiem powikłań" - tłumaczy prof.
    Romuald Dębski, ginekolog.

    Renata Kim: Znany ginekolog, profesor Bogdan Chazan zapowiedział, że
    chce ograniczyć skalę wykonywania cesarskiego cięcia w Polsce. Jakie
    są przeciwwskazania wobec tego zabiegu, a co za nim przemawia?
    Romuald Dębski: Cesarskiego cięcia nie można nazywać zabiegiem, bo
    to jednak operacja. Albo przynajmniej zabieg operacyjny. To normalna
    operacja brzuszna, w której się otwiera powłoki, operuje w środku -
    a to oznacza, że jest obarczona ryzykiem powikłań. To dokładnie tak
    samo jak z powszechnie bagatelizowanym wycięciem wyrostka
    robaczkowego - to też operacja, niekiedy wcale nie taka prosta i
    również ryzykowna.

    Czy pan wykonuje cesarskie cięcie?
    Oczywiście, że tak.

    W jakich najczęściej sytuacjach decyduje się pan na wykonanie tej
    operacji?
    Jest mnóstwo wskazań, które sprawiają, że bezpieczniejszym
    rozwiązaniem dla kobiety ciężarnej czy jej dziecka jest ukończenie
    ciąży przy pomocy cesarskiego cięcia. Decyzję o wykonaniu takiego
    cięcia podejmuje się najczęściej wtedy, gdy nie ma prawidłowego
    postępu akcji porodowej, albo gdy w trakcie porodu stwierdza się
    zagrożenie dla dziecka. Coraz częściej wskazaniem do cięcia jest
    przewidywana duża masa urodzeniowa: powyżej 4 - 4,5 kilogramów. Bo w
    takiej sytuacji poród siłami natury wiąże się ze sporym ryzykiem
    urazu okołoporodowego.

    Profesor Chazan zauważył, że istnieje dziś w Polsce wręcz moda na
    wykonywanie cesarskiego cięcia. Według niego w tej chwili prawie co
    trzecia kobieta po prostu umawia się na nie z lekarzem.
    To prawda, to zjawisko jest coraz powszechniejsze, ale wcale nie w
    Polsce. Krajami, w których wykonuje się najwięcej cięć cesarskich,
    wcale nie są państwa europejskie. To Ameryka Południowa: Brazylia,
    Chile i Argentyna. W Polsce odsetek "cesarek" lawinowo rośnie
    dlatego, że wskazania do niego są mniej rygorystycznie kontrolowane
    niż było to np. 10 lat temu. Myślę, że minie jeszcze kilkadziesiąt
    lat i w ogóle nie będzie porodów drogą naturalną.

    Czy pana to nie niepokoi?
    Nie. Nie bardzo.

    Dlaczego?
    Może to dziwić kogoś, kto nie widział powikłań po porodzie
    naturalnym. Poród jest zjawiskiem, które gdzieś wymknęło się spod
    kontroli ewolucji lub zawędrowało w ślepy zaułek. Wygląda na to, że
    nie jest to najlepiej pomyślany sposób przyjścia na świat człowieka.
    To, że kobieta stanęła na wyprostowanych nogach, a także fakt, że
    dziecko ma coraz większy obwód głowy spowodowało, że poród siłami
    natury ma coraz mniej wspólnego z fizjologią. Taki poród, z pozoru
    najlepszy, dla wielu kobiet bywa niebezpieczny, więc w ich wypadku
    operacja jest mniejszym ryzykiem. I dla nich, i dla ich dzieci.

    Czy jeśli przychodzi do pana kobieta i mówi, że panicznie boi się
    bólu porodowego, dlatego bardzo chciałaby się umówić na cesarskie
    cięcie, to pan zgadza się na to?
    Osobiście raczej tego nie pochwalam. Nie zabraniam jednak wykonania
    cesarskiego cięcia moim asystentom, wręcz przeciwnie. Gdybym
    zabraniał, to wzrósłby odsetek cięć robionych z nie do końca
    uzasadnionych, "naciąganych" wskazań medycznych. Jeśli pacjentka
    przychodzi i chce je mieć na życzenie, to przede wszystkim trzeba ją
    poinforować o możliwych powikłaniach. Najgorsze jest to, że media
    wytworzyły poczucie dramatu porodu naturalnego i luksusu cięć
    cesarskich; takie artykuły od lat pojawiały się w prasie. Sprawiało
    to wrażenie, że poród naturalny często kończy się śmiercią, a
    cesarskie cięcie to takie małe, sympatyczne obcięcie paznokci. Wpada
    się, robi się cięcie dla dzidziusia i po krzyku. Znana aktorka
    mówiła w wywiadzie: "Dla dobra mojego dziecka pojechałam do szpitala
    i zrobiłam (raczej ktoś jej zrobił) cięcie cesarskie na życzenie.
    Czego się nie robi dla dziecka?" A tak naprawdę ona bała się porodu.
    Tymczasem musimy pamiętać, że "cesarka" też może mieć powikłania i
    też może się skończyć śmiercią. Dokładnie tak samo jak poród siłami
    natury. Zresztą wszystkie działania medyczne są obciążone jakimś tam
    ryzykiem.

    Jest tu pewna sprzeczność. Z jednej strony słyszę naganę, gdy mówi
    pan, iż media wykreowały obraz straszliwego porodu naturalnego i
    modę na cesarskie cięcie, a z drugiej, że bez żadnych oporów sam pan
    zgadza się na cesarskie cięcia w przypadku kobiet, które albo się
    boją, albo chcą, żeby było łatwiej.
    Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Mam pełną świadomość ryzyka
    jednego i drugiego rodzaju porodu i tego, że suma tego ryzyka po
    jednym i po drugim jest podobna. Tyle tylko, że pacjentce, która
    przychodzi i mówi, że chce, aby jej zrobić cięcie cesarskie, trzeba
    powiedzieć, że nie będzie potem w stanie chodzić przez pięć dni, że
    będzie miała większe problemy w okresie wczesnego macierzyństwa,
    choćby dlatego, że po operacji pozostanie jej dziura w brzuchu itd.,
    że ta dziura może ropieć, że dziecku grozi wówczas większe ryzyko
    zapalenia płuc. Ona musi o tym wszystkim zostać poinformowana i musi
    w sposób świadomy podjąć decyzję. Musi wiedzieć, że to nie jest
    wcale najlepsze rozwiązanie. Wybiera je jednak. Sama ponosi koszty
    fizyczne. Inną sprawą są koszty finansowe. Wie pani, ile kosztuje
    cięcie cesarskie? - siedem tysięcy. A wie pani, ile zwraca Narodowy
    Fundusz Zdrowia wraz z pobytem pacjentki w szpitalu? - 1100. No to o
    czy my mówimy?

    Czyli pan rozumie, co miał na myśli doktor Chazan, mówiąc, że należy
    zmusić szpitale do tego, by NFZ nie finansował cesarskiego cięcia.
    Czy pan się zgadza z tą opinią?
    Ja się od lat przyjaźnię z doktorem, ale trochę mu się myli idea z
    chęcią dokonywania oszczędności. Nie ma sposobu, by regułami
    prawnymi zmienić wykonywanie operacji cięcia cesarskiego. To jest
    tendencja ogólnoświatowa. Kilka lat temu w Stanach Zjednoczonych,
    kiedy liczba cięć cesarskich osiągnęła tam poziom chyba 25 proc.,
    grupa takich racjonalizatorów Chazanów zorganizowała 3-letnią
    akcję: "Stop cięciom cesarskim" skierowaną zarówno do lekarzy, jak i
    do pacjentów. Efekt końcowy był taki, że zostali z odsetkiem 29
    proc. Jeszcze kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia uznała za
    niedopuszczalne dokonywanie cesarskiego cięcia bez wskazań
    medycznych. Natomiast w zeszłym roku pojawiły się pierwsze sygnały,
    że można je rozważyć, że cesarskie cięcie jest akceptowalne w
    wyjątkowych sytuacjach pozamedycznych. Czyli widać tu szukanie
    furtki w oficjalnym stanowisku, próbę dopasowania reguł do realiów.

    A jak można w Polsce legalnie zrobić cesarkę?
    Pacjentka ma kilka sposobów. Najpopularniejszy polega na tym, że
    należy pójść do okulisty albo kardiologa, neurologa, ortopedy, albo
    do jakiegokolwiek innego -loga, byle nie położnika, i dostać od
    niego skierowanie na cięcie cesarskie. Trafiła do mnie kiedyś
    pacjentka z rozpoznaniem krótkowzroczności i zaleceniem cesarki.
    Podpisał się okulista. Podobno takie zaświadczenie kosztuje 100
    złotych. A ostatnio do prowadzonej przeze mnie kliniki trafiła
    pacjentka ze skierowaniem od ortopedy - tam było napisane, że
    kobieta ma rozejście spojenia łonowego, co miało być wskazaniem do
    cięcia cesarskiego. Tymczasem jest to sposób adaptacji kości do
    porodu. Powoduje, że kości miednicy się znacznie łatwiej adaptują,
    po prostu się rozciągają, czyli przystosowują do rodzenia, a nie
    przeciwdziałają mu. No i pacjentce to cięcie zrobiono. To jest jeden
    mechanizm, drugi - dość powszechny - polega na tym, że lekarz, który
    prowadzi ciążę u
  • soul_asylum 27.09.09, 13:23
    no ciekawy artykuł, ale prawdę mówiąc nie sądzę, zeby doszło do 100 % cc, ale
    podpisuję się obydiwema łapkami, ze ide do lekarza, poznaję fakty, podpisuje
    zaświadczenie, ewentualnie pokrywam różnicę wyceny przez NFZ i mam cc, bez
    latania po lewe zaświadczenia, bez kombinowania, jakiś ideologii. Mam i juz.
    Czytałam tez ze 2 m-ce temu w "Medicusie" wywiad z lokalnym konsultantem ds.
    ginekologii - przeciwinikiem cc na życznie (choć pod jego nosem robią w jego
    klinice cc na lewo i prawo - na szczęście dla mnie - odsetek ciąć wg FRpL to
    prawie 30%), ze większa liczba cc jest nieunikniona - coraz częściej cukrzyce,
    większe dzieci, a wg niego drobniejsze budowy kobiet - plus choroby
    cywilizacyjne. Odsetek wg WHO -bodajże 20% - nieaktualizowany od dawna, jest po
    prostu nierealny, a dążenie n siłę do jego zachowania (czyli parcie na siłę do
    sn) może przynieść dramatyczne skutki. Mam zamiar mieć dziecko nastepne - za ok.
    3-4 lata, ciekawe czy coś się zmieni, czy będą bardzie otwarci, czy w końcu jak
    pełnoprwna osoba będę mogła wybrać rodzaj porodu. Mam nadzieje, ze tak, czego
    życzę cesarzowym, a takze sn, porodom dom. i itd
  • luisa92 27.09.09, 17:50
    bardzo ciekawe arykuły. Takie wypowiedzi juz moga dać troche do
    zastanowienia- aczkolwiek z pewnościa nie przekonuja mnie wszytkie.
    argumenty typu - "dziecko po cc bedzie miało problemy astmatyczne,
    bedzie mniej zdolne, mniej samodzielne" to wybacznie ale niczym nie
    potwierdzone hipotezy. A jak ma się astma do niedotlenienia mózgu
    spowodowanym sn. Przeciez to sa nieodwracalne zmiany. Dziecko
    zostaje do końca życia niedorozwinięte. Na szczęscie coraz bardziej
    popularne jest cc i takich przypadków jest mniej. Ale w dalszym
    ciągu w prowincjonalnych szpitalach mimo iz kobieta rodzi
    kilkanascie godzin i nie widać poprawy każe rodzic jej sie sn. I
    czesto dochodzi do traumatycznych skuków. Np 19-latka została po
    pierwszej ciąży całkowicie wysterylizowana gdyz w pewnym szpitalu
    zwlekali z CC. Zreszta nawet nie zwlekali oni tam po prostu nie
    robia cc i musilei ja przewieżć na Karową do W-wy - a jak ja
    przewieźli to było już za późno i co - pełna sterylizacja. Dla mnie
    to i tak lepiej niz uposledzone dziecko. Bo czegos takiego bym nie
    przeżyła. To sa fakty. Kiedys było tego znacznie więcej. Uszkodzenia
    stawów, główki przy porodach naturalnych- bo cesarek praktycznie sie
    nie stosowało. Wiem ,że to nie jest regułą i mozna urodzić sn zdrowe
    dziecko ale ryzyko powikłań jest dużo większe. Czy ktoś słyszał o
    dramatycznych skutkach po cc? Ale nie z artykułów tylko z życia? Ja
    nie - a po sn mam mnóstwo i to takich najcięższych. Pragnę
    podkreśłic ,że ja nie neguję kobiet które chcą rodzić sn. Probuję
    tylko znależć konkretne argumenty dlaczego tak się neguje cc.
    Przyznaję szczerze z rozmów z kobietami wnioskuję ,że cc jest
    zdrowsze dla dziecka i bardziej komfortowe dla matki. Życie podaje
    mi te argumenty.
  • miacasa 27.09.09, 18:06
    Czy ktoś słyszał o
    > dramatycznych skutkach po cc? Ale nie z artykułów tylko z życia?

    W wyniku powikłań po cc nie mogę mieć więcej dzieci. Czy wg. Twoich kryteriów
    jest to dość dramatyczne następstwo cięcia dla osoby, która pragnęła mieć więcej
    dzieci?
  • fotografka85 27.09.09, 18:35
    tak jest, ale jakie to były powikłania i czy sa spowodowane właśnie
    przez cc? Gdybyś rodziła naturalnie tych powikłań by nie było? I
    dlaczego miałaś cc? Bo jak go miałaś bo naturalnie bys i tak nie
    urodziła- to wybacz ale nie jest to argument. Chociaż bardzo Ci
    współczuję.
  • miacasa 27.09.09, 21:21
    > tak jest, ale jakie to były powikłania i czy sa spowodowane właśnie
    > przez cc?

    tak, rana źle się zagoiła, doszło do deformacji macicy, zniszczenia jajowodu i
    zrośnięcia macicy wraz z przydatkami z otrzewną, ponadto miałam wątpliwą
    przyjemność doświadczyć zespołu rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego

    >Gdybyś rodziła naturalnie tych powikłań by nie było?

    tych powikłań zdecydowanie by nie było ale moje dziecko mogłoby nie przeżyć i
    nie jest moim zamiarem skłanianie kogokolwiek do współczucia mojej osobie ale
    chciałabym skłonić autorkę wątku do nieco bardziej refleksyjnej i powściągliwej
    formy wyrażania swoich poglądów (tak na marginesie to jestem osobą wykształconą,
    po dziennych studiach uniwersyteckich, prowadzę swoją firmę i mieszkam w centrum
    Polski, mam też za sobą jeden poród siłami natury, w znieczuleniu, z przemiłą
    położną i w obecności męża, dla mnie ten rodzaj porodu był dużo lepszy)
  • kropkaa 27.09.09, 18:46
    > Czy ktoś słyszał o dramatycznych skutkach po cc? Ale nie z
    artykułów tylko z życia?

    Tak. Dla koleżanki cc skończyło się sepsą. Walka o życie (było ich
    wtedy 5), śpiączka, wycięte narządy wewnętrzne, ze szpitala wyszła
    kaleką. Oczywiście więcej w ciążę nie zajdzie. Było kiedyś o tym
    głośno i tylko dzięki temu, że wszystkie media się zainteresowały
    tematem, dziewczyny przeżyły.
    Drobniejsze sprawy, jak zakażenie oczu u dziecka czy jakiś
    gronkowiec czy paciorkowiec są bardzo częste.


    > Wiem ,że to nie jest regułą i mozna urodzić sn zdrowe
    > dziecko ale ryzyko powikłań jest dużo większe.

    Skąd masz takie informacje??? Jest akurat odwrotnie. Ryzyko powikłań
    po cc jest dużo większe niż przy porodzie naturalnym.
  • monicus 27.09.09, 21:28
    dla mnie powiklaniem jest mozliwosc pekniecia macicy w nastepnych ciazach i
    porodach, a takze szansa zakazenia zoltaczka i juz wymienianymi gronkowcami.
    powiklaniem dla mnie jest tez, ze ciezko mi bylo opiekowac sie moim dzieckiem,a
    wlasciwie ze nie moglam tego robic przez dwie doby po pierwszej operacji i przez
    8 po drugiej (naturalna ta sytuacja nie jest). ze pierwszy syn z powodu moje
    nieprzytomnosci byl karmiony krowią miksturą. jak rowniez to, ze jestem teraz
    smierdzacym jajem dla ginekologow jak zaczynam mowic, ze 3 chce urodzin NORMALNIE.
    to są moje osobiste powikłania. niejestem w stanie pojąć jak można życzyć sobie
    cc. znam osoby, ktore tego chcialby bo w pt po pracy ciach - 30 min., a we
    wtorek juz mogly dalej pracowac...
  • katarzynaoles 29.09.09, 22:35
    Dzieci po cc częściej mają astmę i nie są to pogłoski, ale wyniki
    badań. Mogą (nie muszą) mieć kłopoty ze skoordynowaniem pracy układu
    nerwowego - niby nic takiego, ale mogą mieć np. kłopoty z
    koordynacją ruchową. Znaczenie ma tu sam poród - to, że dziecko "się
    rodzi" nie jest przenośnią - ono bierze udział w pokonywaniu drogi
    na zewnątrz, a nie tylko jest wypychane. Pasaż przez drogi rodne
    pomaga w zintegrowaniu układu nerwowego i wpomaga podjęcie
    prawidłowego oddychania po urodzeniu. To są fakty, a nie
    przypuszczenia. Jeśli chodzi o matkę, to tak, jest większa możliwość
    zakażenia (w tym sepsy, które jest zakażeniem krwi), bo rana po cc
    jest dobrymi wrotami dla drobnoustrojów, a organizm po operacji ma
    przez pewien czas obniżoną odporność. Przy cc wcale nierzadko zdarza
    się skaleczenie dziecka. I nie wiem, skąd ma Pani informacje, że
    dzieci z cc nie rodzą się niedotlenione? Wcale często się to zdarza,
    niekoniecznie po wcześniejszej próbie porodu sn - na przykład źle
    reagują na leki podawane matce. Jeśli chodzi o matkę to najczęstsze
    powikłania pooperacyjne to infekcje, o których już wspomniałam,
    następowe powstawanie zrostów, które mogą skutkować kłopotami z
    zajściem w kolejną ciążę. Podczas cc dochodzi do uszkodzeń pęcherza
    moczowego lub jelit - to częściej przy kolejnym cc (z powodu
    zrostów) lub wykonywanym w trybie pilnym. Zwiększa się
    prawdopodobieństwo wystąpienia endomertiozy. W czasie kolejnej ciąży
    mogą się pojawić kłopoty z usadowieniem łożyska, jego przedwczesnym
    odklejaniem się, lub przeciwnie- wrośnięciem w ścianę macicy.
    Oczywiście zwiększa się prawdopodobieństwo pęknięcia blizny
    pooperacyjnej. Wymieniłam tylko te powikłania, których wystąpienie
    ocenia się jako bardzo wysokie do średniego (czyli 1000-
    10.000/10.000 kobiet do 10-99/10.000). I jasne jest, że są kobiety,
    którym zdarzy się kilka z tych kłopotów i takie, które nie będą
    miały żadnych. Statystycznie możliwość powikłań po cc dla matki i
    dziecka jest większe niż po psn. Na pewno powikłania nie wystąpią u
    wszystkich, ale udawanie, że ich nie ma jest bez sensu. Co do
    urazowości w czasie porodów "naturalnych" w polskich szpitalach to
    mam swoje zdanie - mianowicie olbrzymia ilość tych porodów to porody
    nie "siłami natury", a najwyżej "drogami natury" - a to duża
    różnica. Nie demonizuję cc, jest to zabieg ratujący zdrowie i życie,
    rozumiem wskazania psychologiczne, ale uważam, że decyzję o porodzie
    dobrze jest podejmować na podstawie prawdziwych, a nie domniemanych
    dowodów. Pozdrawiam :)
  • viewiorka 01.10.09, 09:51
    Pragnę
    > podkreśłic ,że ja nie neguję kobiet które chcą rodzić sn. Probuję
    > tylko znależć konkretne argumenty dlaczego tak się neguje cc.

    Nie negujesz kobiet chcących rodzić sn, tylko nazywasz je niedouczonymi kobiecinami ze wsi. Rzeczywiście, pełen szacunek dla czyjegoś wyboru...

    Jetem po 2 kierunkach studiów magisterskich, dwoje dzieci urodziłam sn, wkrótce mam nadzieję urodzić w ten sposób trzecie. Marzy mi się poród domowy, niestety nie stac mnie na to.

    Piszesz też, że kobiety rodzące sn "Matki Polki", jak je nazywasz naskakują na te rodzące przez cc. A ja mam wrażenie, że to raczej zwolenniczki cc popełniają wątki typu "cc na życzenie to luksus", czy wyższość cc nad sn" nazywając w nich kobiety myślące inaczej niedouczonymi, nietolerancyjnymi itp.

    Mi nic do tego jak sobie kto rodzi. Dla mnie możesz nawet wynająć "kobiecinę" która za ciebie w ciąży pochodzi i urodzi, ale wymagam też szacunku dla moich wyborów i wyborów tysięcy koiet i nie życzę sobie nazywania mnie niedouczoną tylko dlatego, że chcę rodzić naturalnie!
    --
    [url=http://dziecko.haczewski.pl/index.php?cykl=31&dzien=11&miesiac=6&rok=2009&bg=000][img]http://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2009/6/11/31.png[/img][/url]
  • anja0123 27.09.09, 21:33
    Ja Ci powiem, dlaczego zdecydowalam sie na psn:
    - Bo moglam rodzic w domu, przy blasku tylko nocnej lampki, na
    wlasnym lozku.
    - Bo nikt we mnie nie wbijal igiel, podlaczal do medycznej
    aparatury, nie zakladal szwow, drenu itd.
    - Bo moglam urodzic w towarzystwie tylko poloznej i meza
    - Bo godzine po porodzie wstalam i poszlam wziac prysznic
    - bo dziecko zaraz po przyjsciu na swiat polozono mi na brzuchu

    I jeszcze pare powodow by sie znalazlo. Ale wiem, ze Cie nie
    przekonam. A agresja? To przeciez Ty obrazasz kobiety, chcace rodzic
    naturalnie!
  • ptysiek9876 27.09.09, 21:44
    CC - dobry wybór!!!!
    --
    Kacperek mój mały wielki człowiek :*
    10.06.09 4510, 60cm
  • luisa92 28.09.09, 10:05
    no , przyznam się ,że nareszcie jakies konkretne argumenty, że cc na
    zyczenie moze być problematyczne. Oczyweiscie nie wszystkie.
    Przedewszystkim sepsa. To jest faktycznie problem ale prosze o
    zajęcie stanowiska przez eksperta bo wydaje mnie się ,że słyszałam
    ze sepsą można się równiez zarazić przy sn i mozna tez zarazić
    dziecko. Więc nie wiem do końca czy to dobry argument. Drugi
    przemawiający do mnie to:
    "tak, rana źle się zagoiła, doszło do deformacji macicy, zniszczenia
    jajowodu i
    zrośnięcia macicy wraz z przydatkami z otrzewną, ponadto miałam
    wątpliwą
    przyjemność doświadczyć zespołu rozsianego wykrzepiania
    wewnątrznaczyniowego" - to z pewnością pech i daje do myślenia-
    nawet mnie zagorzałęj zwolenniczce cc na życzenie. Jednakże
    możliwość upośledzonego dziecka przy sn jest dla mnie i tak większym
    zagrożeniem. Jednakże bardzo dziękuję za powyższą informację. Jest
    to pierwszy argument ,który spowodował moje lekkie wahanie. Własnie
    o takie argumenty mi chodzi. Bo to przemawia.
    pozostałe argumenty wybaczcie znowu są stronicze. Zółtaczka? Przy
    normalnym porodzie też się możesz zrazazić. Pozatym idąc do szpitala
    nie bedąc zaszczepionym na zółtaczke to - bardzo mi przykro ale
    nieodpowiedzialność. Ja jestem zaszczepiona juz od dawna i mam
    przeciwciala- i radzę to zrobić każdej przewidującej kobiecie i
    mężczyźnie również. A wstawanie i opieka po porodzie tez bardzo
    dyskusyjna. Znam kobiety, które po sn nie mogły chodzić i siadać
    przez tydzień a moja kolezanka po cc juz 3 dnia była w kinie. Więc
    to zależy od uwarunkowań osobniczych. Ale dziewczyny bardzo Was
    proszę jezeli miałyście poważne zagrożenia po cc takie rozsądne
    piszcie. Ja naprawde umiem słuchać i chciałabym poznać wszyustkie za
    i przeciw.
  • monicus 28.09.09, 15:36
    3 dni po cc to mogla byc w sali telewizyjnej w szpitalu. po cc wychodzi sie po 4
    dobach. poza tym to bardzo ciekawe bo ja sie dluuugo nie moglam wyprostowac.
    siedzenie do przyjemnosci nie nalezalo
  • aleksandra1977 28.09.09, 18:27
    Nie mialam cc, rodzilam sn przez 2 doby, ale, gdyby nawet ktos mi
    zaproponowal cc na zyczenie, to na pewno nie nie postrzegalabym go w
    kategoriach zbawienia.
    Dlaczego? Bo dla mnie cc jest operacja, z ktorej konsekwencjami i
    powiklaniami nalezy sie liczyc. Jednoczesnie jest to operacja czesto
    ratujaca zycie i/lub zdrowie dziecka czy matki. Nie potrafilabym
    sama zdecydowac o cc tylko dlatego, aby sie nie zmeczyc. Jakos
    trudno mi sie przekonac do cc na wlasne zyczenie. Mam doswiadczenie
    jako pacjentka chirurgii z powodu kilku operacji i zadnej z nich nie
    wspominam jako zbawienie, rowniez moje samopoczucie nie bylo
    rewelacyjne.
    ---
    Zuzia - nasze Szczęście
    Jesienny Skrzat
  • ahoff 15.10.09, 03:49
    Pacjentka może wyjść wcześniej, nawet po 2 dobach. Taką informację podali mi w
    szpitalu. Wszystko zależy od jej formy.
    Jeśli chodzi o sepsę i ryzyko zakażenia, mój doktor mówił mi, że dużym
    zagrożeniem jest mąż na sali operacyjnej, który może przynieść na sobie jakieś
    bakterie, więc w tym szpitalu nie wpuszcza się na salę operacyjną nikogo. Poza
    tym jego zdaniem, przy porodach sn też nie powinny być osoby 3 ze względu na
    sterylność.
    Rana krocza jest tak samo narażona na bakterie i inne świństwa.

    Moja mama rodziła mnie sn (kleszczowo) i paskudziła jej się rana, była szyta, a
    po kilku dniach szwy się rozeszły i była szyta ponownie. Rana źle się goiła i
    ropiała. Moją siostrę przez cc. Miala znieczulenie ogólne. Źle je zniosła,
    wymiotowała. Rana też paskudnie długo się jej goiła, ropiała, blee. W każdym
    razie twierdzi, że mniej się nacierpiała niż przy porodzie sn. Cesarka była
    skutkiem wywołanego porodu 2 tyg po terminie. Nie pojawiło się rozwarcie, więc
    miała najgorszą opcję. Kilka godzin bólu i dopiero cięcie.
    --
    Aga
    Noe (24.05.2006)
    Jonasz (cc 28.10.2009)
  • niuta_s 28.09.09, 13:22
    kraje na jakie się Panie powyżej powołujecie,mają trochę inną edukację i zakres
    opieki nad kobietami w ramach służby zdrowia. w któryś z krajów skandynawskich o
    ile dobrze pamiętam odsetek cc jest na poziomie grubo poniżej 10%.
    Różnica między tymi krajami jest taka że tam poród po pierwsze nie jest
    zmedykalizowany, nie stosuje się - albo stosuje w znikomym odsetku poród
    zabiegowy. Mam wrażenie że w pl medykalizacja akcji porodowej w grubej mierze
    przyczynia się do porodów w wersji "hardcore", kończących brutalnym skracaniem
    ostatniej części porodu zabiegowo -kleszcze, próżnociąg, czy robionym w biegu cc.
    przeciętnie kobieta zostaje po porodzie zostawiona sama sobie z pokiereszowaną
    psychiką i wręcz panicznym stanem lękowym na myśl o ponownym zajściu w ciąże.
    cóż piękna w swej ideologii akcja "rodzić po ludzku" przyczyniła się jedynie
    temu, że szpitale z górnej części rankingu są masowo oblegane, kobiety wręcz
    "wycieczkują" do innych miast żeby lepiej urodzić, przekupują lekarzy żeby mieć CC.
    czy to coś zmieniło w służbie zdrowia? NIE.
    po własnym porodzie 21 godzin SN, próba porodu zabiegowego-wakum, zakończony CC,
    jestem zwolenniczką cesarek i sama za takową zapłacę.



    --
    Moja Baśka...
    ...po godzinach...
  • luisa92 29.09.09, 09:54
    no i widzicie argumentów ,że cc na życzenie jest gorsze niz sn jest
    bardzo mało- tak naprawde był jeden przypadek niebezpieczny. Także,
    zostaję przy swoim cc na życzenie. Może za 6 miesiecy napiszę jak mi
    poszło. Życzę powodzenia wszytkim przyszłym mamom i jak najmniej
    powikłań po sn i cc również. I naprawdę dajmy spokój wszystkim
    kobietom , które wybierają cc na życzenie- po prostu przestańmy im
    zazdrościć;)
  • joluchna.81 29.09.09, 16:36
    luisa92 napisała:

    > no i widzicie argumentów ,że cc na życzenie jest gorsze niz sn jest
    > bardzo mało- tak naprawde był jeden przypadek niebezpieczny. Także,
    > zostaję przy swoim cc na życzenie.

    Prześledziłam dyskusję i ani przez moment nie wydawałaś się mieć wątpliwości.

    I naprawdę dajmy spokój wszystkim
    > kobietom , które wybierają cc na życzenie- po prostu przestańmy im
    > zazdrościć;)

    Uspokoję Cię- rodziłam SN i nie zazdroszczę Ci, jedyne uczucie wobec kobiet chcących cc to smutek, że nie doświadczą tej niesamowitej energii, która o mało nie spowodowała u mnie wyrośnięcia skrzydeł by sobie polatać pod sufitem sali porodowej :-) będziesz miała dziecko ze sobą jak ja, ale emocji takich jak ja nie doświadczysz. Ale rozumiem, że wcale ich doświadczać nie chcesz, szanuję to. Mnie np. nie kręci zdobywanie szczytów ale nigdy nie powiem że himaliści zazroszczą tym którym wystarcza przelot samolotem, bo przecież widzą to samo, a nie musieli sie natrudzić...
  • timme 29.09.09, 18:11
    Nie oceniaj innych wyłącznie ze swojego punktu widzenia. To co dla ciebie było
    miłe, dla innych może być traumą,a to się często okazuje po
    wszystkim.Wypowiadasz swoje zdanie tylko opierając się na swoich
    doświadczeniach, a nie bierzesz pod uwagę, ze tysiącom kobiet po porodzie sn
    skrzydła nie rosną, tylko opadają i to jest fakt.
    Nie można ani porodu sn ani porodu cc uważać wyłącznie za najlepsze dobro, bo
    jesteśmy inne i każdy powinien wybrać co uważa za słuszne , ale nie twierdzić,
    że ktoś, kto dokonał innego wyboru jest gorszy.

    Wcale nie szanujesz wyboru poprzedniczki, bo uważasz, że ominą ją cudowne ( z
    twojego punktu widzenia) emocje i ze na tym traci. Tak ci się może wydawać, ale
    nie możesz być tego pewna, bo jej poród może wyglądać zupełnie inaczej i np.
    kleszcze jej nie dostarcza tak cudownych emocji jakich tobie dostarczył poród
    szczęśliwym trafem bez powikłań,bez próżnociągów, bez kleszczy czy
    niedotlenionego dziecka z rehabilitacją do końca życia.Gdyby tobie się coś
    takiego przytrafiło, a miałaś na pewno w jakimś stopniu szanse na te "
    przyjemności" trafić, to dziś zapewne byś mówiła zupełnie coś innego.Łatwo jest
    kogoś oceniać, jeśli miało się szczęście.
  • monicus 29.09.09, 18:36
    tkie tam pitu pitu - my nie szanujemy jej wyboru cc ona nie szanuje naszego pedu
    do natury .
    i mozna sobie gadac.
    jak ktos naprawde chce sie dowiedziec o szkodach plynacych z cięcia to sie dowie.
  • joluchna.81 29.09.09, 19:47
    nie oceniam nikogo! widzisz, reprezentujesz ten sam mur, o który się obiłam po porodzie- nie mam traumy poporodowej więc jestem "gorsza" i moje doświadczenie nikogo nie obchodzi. Bo "miałam fuksa", "udało mi się" itp. Bo najłatwiej zamiast zrobić wszystko by poród był taki jakim sie chce tylko biadolić! Mój poród to nie był przypadek- przeczytałam masę fachowej literatury, znalazłam położną mająca taką samą wizję jak ja i urodziłam w sposób normalny, a nie niezwykły! a że bym inaczej patrzyła gdyby sie stało nieszczeście, to chyab oczywiste, tylko że również nie powoduje u mnie jakiś emocji typu- "uff, udało się". ludzie giną na drodze ale nie mam wrażenia że "ocalałam" za każdym razem gdy wysiadam z samochodu.

    Gdybym napisała" poród SN to najgorsza rzecz na świecie, to czy zarzuciłabyś mi żę nie uwzględniam tyięcy kobiet które poród wspominają jako cudowne przeżycie? nie- uznałabyś że mówię "jedyną słuszną prawdę"!

    "Wypowiadasz swoje zdanie tylko opierając się na swoich
    > doświadczeniach, a nie bierzesz pod uwagę, ze tysiącom kobiet po porodzie sn
    > skrzydła nie rosną, tylko opadają i to jest fakt."

    tak, wypowiadam SWOJE ZDANIE, oparte na MOIM DOŚWIADCZENIU, a nie na statystykach, więc dlaczego mam brać pod uwagę kogokolwiek innego? czy gdzieś napisałam ze KAŻDA KOBIETA ma euforię popordową?! A to ze uważam ze kobiety chcące cc pozbywają sie czegoś fajnego, to moje subiektywne odczucie, jak ktoś nie chce próbować, nie musi. Tak jak mi do szczęścia nie jest potrzebne wdrapywanie się na szczyty, a moich znajomych to kręci.
  • timme 30.09.09, 08:50
    "czy gdzieś napisałam ze KAŻDA KOBIETA ma euforię popordową?! A to ze uważam ze
    kobiety chcące cc pozbywają sie czegoś fajnego, to moje subiektywne odczucie,
    jak ktoś nie chce próbować, nie musi."


    Właśnie, skoro to twoje subiektywne odczucie, to nie mów innej kobiecie, ze ja
    ominie coś fajnego, bo być możne to kompletna nieprawda.
  • viewiorka 01.10.09, 10:09
    Wcale nie szanujesz wyboru poprzedniczki, bo uważasz, że ominą ją cudowne ( z
    > twojego punktu widzenia) emocje i ze na tym traci.

    Za to poprzedniczka szanuje jej wybór pisząc, że rodzące sn atakują cc z zazdrości, że same się musiały nacierpieć,a efekt taki sam...
    Taaa...
    --
    [url=http://dziecko.haczewski.pl/index.php?cykl=31&dzien=11&miesiac=6&rok=2009&bg=000][img]http://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2009/6/11/31.png[/img][/url]
  • ivi1981 24.10.09, 23:07
    Dziewczyny, ale o czym WY piszecie..?? Jakie zazdrościć, jakie
    póżnociągi..? Autorka wątku jak się wczytać dokładniej w to, co
    pisze, wcale nie szanuje zdania innych i nie chce uzyskać
    odpowiedzi. Ona i tak swoje wie. Jest pewna co do swojej racji i
    koniec kropka.
    Zgadzam się z tym co napisała Pani Kasia Oleś i jednocześnie
    absolutnie nie zgadzam się z wypowiedzią autorki wątku: "Przyznaję
    szczerze z rozmów z kobietami wnioskuję ,że cc jest zdrowsze dla
    dziecka i bardziej komfortowe dla matki" - gdyby poród cc był
    zdrowszy, to żaden lekarz a już na pewno żadna położna nie
    zmuszaliby kobiet do porodu SN (!). CC to ingerencja w naturę,
    operacja, nacinanie otrzewnej, mięśni, skóry i kilku innych warstw,
    potem zszywanie, obowiązkowe znieczulenie i kilka innych elementów,
    które chyba dla luisy są normą, choć w rzeczywistości nią wcale nie
    są.
  • nikki30 30.09.09, 12:20
    Poczytaj na różnych forach internetowych o zrostach po cc których i ja miałam
    możliwość doświadczyć:( Zobacz ile takich kobiet będzie się męczyć do końca
    życia, bo płacą za chwilowy "komfort" porodu!Ja też płacę "to frycowe" i każda
    moją koleżankę przestrzegam!
    A argumentów przeciwko cc jest naprawdę sporo.Pani Katarzyna wymieniła już
    wiele.Teraz coraz więcej sie zaczyna mówić o cc jako sporym czynniku mającym
    wpływ na niepłodność wtórną.
  • kropkaa 30.09.09, 21:50
    >I naprawdę dajmy spokój wszystkim kobietom , które wybierają cc na
    >życzenie- po prostu przestańmy im zazdrościć;)

    Faktycznie, tu mnie masz - zawsze zazdroszczę osobom, które tak
    słodko ze swą niewiedzą potrafią żyć i cieszyć się tym, co mają;)
    Dla matek, które musiały mieć cc, a wcale tego sobie i swojemu
    dziecku nie życzyły, bardzo ciężka jest świadomość, co się dzieje z
    dzieckiem po porodzie. Najpierw jest wyciągane na siłę przez jakieś
    obce łapy, wpada pod ostrą lampę, trzymane jest za nogi, myte pod
    kranem, a potem leży gdzieś w kącie i czeka przerażone na lepszy los.

    Co do tej sepsy - to nie był przypadek niebezpieczny, to była
    sytuacja tragiczna i dramatyczna. Kilkanaście lekarzy walczyło
    (dosłownie) o życie matek, długi czas nie wiedzieli co robić,
    wybudzali ze śpiączki i wprowadzali, narządy wewnętrzne obumierały,
    powycinali po kawałku, a jak się nie dało ratować, to całość,
    rodziny więcej wiedziały z radia niż od lekarzy, nikogo nie
    wpuszczali, bo leżały na OIOMie. Dzieci wyszły ze szpitala i nie
    wiadmo było czy będą mieć matki. Oczywiście do tej pory nie ma
    winnych, również tego, że zignorowano sygnały od położnic, że coś
    jest nie tak ("to normalne, po cesarce musi boleć"). Zanim wpadli na
    to, że to sepsa (na początku szukali zostawionych gazików), trochę
    czasu minęło.
    Nie mogę napisać, że wszystko skończyło się dobrze, bo nie skończyło
    się, ale wszyscy przeżyli. Dlatego, że interesowały się tym
    wszystkie media; że w sumie dziewczyn było 5; że był to jeden z
    największych i najlepszych (?) szpitali w Krakowie; że sprawadzono w
    Warszawy jakąś superspecjalistyczną maszynę, której dzień pracy
    kosztuje niebotyczne pieniądze. Gdyby to była jedna czy dwie osoby w
    jakimś zwykłym miejskim czy powiatowym szpitalu, nikt by takich
    akcji nie zrobił i po prostu by zmarła na skutek powikłań po
    operacji.
    Nie wiem, jakim cudem widzisz, że powikłań po cc jest mało? Wg mnie
    na liście, którą przedstawiła pani Kasia, jest ich całkiem sporo.
    To Twoje ciało, Twoje dziecko i Twoja operacja, a ja nikomu żadnej
    operacji nie zazdroszczę, nawet po znajomości i za pieniądze.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • juleg 20.10.09, 15:12
    luisa92 napisała:
    I naprawdę dajmy spokój wszystkim
    > kobietom , które wybierają cc na życzenie- po prostu przestańmy im
    > zazdrościć;)


    -- Już abstrahując od Twoich absurdalnych argumentów, rozbawił mnie trochę Twój
    tekst, w pierwszej ciąży groziło mi cięcie i byłam totalnie spanikowana, cc
    bałam się jak ognia a dzień kiedy okazało się, że jednak czeka mnie poród sn,
    wspominam jako wybawienie z koszmaru, także o jakiej zazdrości piszesz, to chyba
    był kiepski żart:/

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/7u22yx8d5m2vbqt6.png[/img][/url]

    http://www.pomoz-amelce.pl/
  • bagdo 29.09.09, 19:10
    niuta_s napisała:

    > czy to coś zmieniło w służbie zdrowia? NIE.
    > po własnym porodzie 21 godzin SN, próba porodu zabiegowego-wakum, zakończony CC
    > ,
    > jestem zwolenniczką cesarek i sama za takową zapłacę.
    >

    A jak bedzie trzeba, co nie kosztuje mnie znowu tak duzo, to i ja dopne swego i
    bede miec cc Bo Tak Chce i jak najbardziej w ramach ubezpieczenia.
    Po moim topiku nagle wszystko wydaje mi sie tak zabawnie proste! Chyba w moich
    decyzjach przewazyl topik o lisciach malin i o wiesiolku
    :-)))))))))))))))))))))))))))))))
  • monicus 29.09.09, 21:42
    mozna zajsc w ciaze z kims kogo sie kocha, z przyjemnoscia cieplem i zaufaniem,
    mozna tez kupic sperme z banku i dokonac inseminacji.
    mozna urodzic zgodnie z natura, pozwalajac i sobie i dziecku na wszystkei
    procesy fizjologiczne. mozna dac sobie wyjac dziecko przez cc o konkretnej
    godzinie, lezac jak kolek i patrzac to na zielona szmate na lampe, telepiac sie
    w znieczuleniu i gryzac róg koszuli (tak ja sie meczylam ponad h), nic nie czuć
    i nie meczyc sie, nie dac szansy dziecku na spokojne zaczerpniecie powietrza,
    kontakt z wlasna skora.
    mozna potem karmic piersia, nie spac po nocach i mozna dawac butle z krowim mlekiem.
    mozna potem opiekowac sie dzieckiem i spedzac z nim tyle czasu ile sie da,
    pokazywac mu swiat i patrzec na to i byc zmeczonym i czesto zirytowanym. mozna
    tez oddac dziecko do zlobka, przedszkola, niani, badz porzucic (w sierocincu tez
    sie zyje i dorasta).
    tu zycie i tu zycie.
    kazdy je sobie realizuje jak chce.



  • joluchna.81 29.09.09, 22:20
    świetna puenta do całej dyskusji
  • dragica 30.09.09, 09:44
    Swietna puenta,ale jakos mam wrazenie,ze cc,karmienie butelka,zaplodnienie
    pozaustrojowe sa racztej fuj w stosunku do magii psn,karmienia piersia i
    poczecia naturalnego.Otoz wiesz pewnie,ze nie zawsze mozliwy jest psn i
    karmienie piersia tudziez naturalne zajscie w ciaze...
    Mialam 2 cc-za 1 razem musialo byc,za drugim-lekarz uznal,ze lepiej dla dziecka
    i dla mnie urodzic operacyjnie.Karmie piersia juz rok,ale nie uwazam,ze matka
    karmiaca butelka jest "gorsza"...Zaplodnienie pozaustrojowe nie ma wplywa na
    to,cyz kochamy dziecko czy nie-co wicej,czesto ludzie nie mogacy latami zostac
    rodziacami o wiele barzdoiej poswiecaja sie dziecku niz ci,ktorym ciaza udaje
    sie juz w 1 cyklu badz jej nie planowali.
    --
    Aniołek(*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien2008
    <a href="http://lilypie.com/"><img src="http://lb2f.lilypie.com/THL9p2.png"
    width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /></a>
  • monicus 30.09.09, 09:54
    jasne - ale to sa uwarunkowane jakos przypadki. mniejsze zlo. sierocince i cc
    tez sa potrzebne. ale wybierac to tylko dlatego ze latwiej i mi sie tak podoba?
    tym bardziej,ze wiemy o zaletach naturalnych narodzin, karmienia, wychowania
    zarowno dla dziecka jak i dla matki?
  • dragica 30.09.09, 10:49
    Jak mozesz w jednym rzedzie postawic sierociniec i ciecie cesarskie?????
    --
    Aniołek(*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien2008
    <a href="http://lilypie.com/"><img src="http://lb2f.lilypie.com/THL9p2.png"
    width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /></a>
  • monicus 30.09.09, 11:37
    tylko jako rzeczy niezbedne ale nie jako rzeczy najlepsze.
    i znowu rozpeta sie dyskusja bo ktos poczuje sie urazony.
    eh.
    ja juz koncze udzial. znikam razem z moja podwojna blizną
  • chudonoga 30.09.09, 10:28
    Dyskusja jest na temat cc na życzenie, nie z powodu wskazań
    medycznych. Autorce wątku chodzi o możliwość świadomego wyboru, nie
    o rozwiązania, które są podjęte niejako z konieczności.

    Swoją drogą nie dziwi mnie, że autorka wątku spotyka się z agresją
    jeśli twierdzi, że zwolenniczki sn to biedne, niewykształcone,
    bezrobotne mieszkanki wsi. Jeśli się zakłada, że nasz rozmówca jest
    od nas głupszy i chętnie zgodziłby się na cc gdyby tylko było go na
    to stać, to ciężko o rzeczową dyskusję.
  • chudonoga 30.09.09, 10:30
    powyższy post było odpowiedzią dla dragici (drzewko się dziwnie
    rozbudowało)
  • dragica 30.09.09, 10:50
    Pisalam do Monicus,przeczytaj jej post.
    --
    Aniołek(*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien2008
    <a href="http://lilypie.com/"><img src="http://lb2f.lilypie.com/THL9p2.png"
    width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /></a>
  • fotografka85 14.10.09, 10:32
    Zenujaca odpowiedz Monicus. Własnie o tym pisze autorka wątku. Skąd
    ta agresja dla kobiet , które wybieraja cesarskie cięcie na
    życzenie? Monicus to przykład takiej kobiety , która najchętniej by
    krzyzowała lub paliła na stosie kobiety , które chća cc. Nie wiem
    skąd sie bora takie baby! wiEM ZE TO BRZYDKIE OKRESLENIE ALE BRAK Mi
    SŁOW Zeby okreslic to inaczej. Pewnie... matki , ktore chca cc to
    wredne ochydne wyrodne matki a te ktore chca sn to czule wrazliwe
    dobre mamy. Skad się biora takie poglądy? Skad się bierze ta
    agresja? Luisa jezeli czujesz ,że chcesz mieć cc nazyczenie zrób
    tak. jezeli nie chcesz karmic piersia bo CI z tym zle - tez tak
    zrób. Nikt nie ma prawa Cie oceniać - a życie pokaże , ktore dziecko
    będzie szczesliwsze w zyciu. A dziecko szczesliwe to takie ktore ma
    szczesliwa usmiechnięta mamę. Tolerancyjną, która w przyszłości da
    swojej córce mozliwosc wyboru jaka droga bedzie chciala rodzić
    dzieci. To chyba tylko w tym kraju agresja dla kobiet, ktore chą cc,
    które chcą usunąć ciąże z gwałtu, które swiadomie planuja
    macieżyństwo sa uznane za złe!!! Zawsze myslalm ,że to bezduszni
    faceci narzucaja nam fałszywe stereotypy i narzucają własna wolę
    poprzez wzbudzanie wyrzutów sumienia. ale nie to same kobiety
    potrafia wionac nienawiscia i jakby mialy mozliwosc to by palily na
    stosie kobiety , ktore mysla inaczej i maja inne podejscie do
    utartych stereotypów. Powodzenia Luisa w Twojej decyzji!!!
  • magda-28 30.09.09, 11:09
    Mnie zastanawia inny aspekt sprawy. Psychologiczny. Dziwne jest
    to, że w życiu codziennym (zdarza się) kobieta kobiecie... "wilkiem.
    Jak awansowałam w pracy to kobiety zazdrosne, jak mam ładną sukienkę
    to kobiety wściekłe, jak mi się co uda ogólnie- to raczej spotykam
    się ze strony kobiet z zazdrością niż aprobatą; jak to wspaniale i
    one cieszą sie ze mną. A tu.. w kwestii porodu.. niby mam uwierzyć
    że kobiety chcą dla mnie dobrze i radza mi poród naturalny...??? Cos
    mi tu nie gra ;)))
    Może moja wypowiedź będzie kontrowerstyja (nie atakujcie mnie ;))
    ale w podświadomości wyczuwam, że te porady iż poród naturalny jest
    najwiekszą wspaniałością i mam tak zrobić, że wynika to bardziej z
    faktu- ja cierpiałam, niech ta druga też tak samo ma jak ja!!
    Faktem jest to, iż w zyciu codziennym kobiety nie są solidarne.
    Nawet czytając niektóre na tym forum posty, dyskusje - daje się
    zauważyć rywalizację, chęć stłamszenia drugiej kobiety.
    A prawda jest taka, że co tu dużo gadać, kobiety mają dużo cięższe
    życie od mężczyzn i powinny się trzymać razem i szanować. Nacierpią
    się w życiu i tak wiele.. Dlatego ja - życzę wszystkim kobietom
    możliwości wyboru takiego rodzaju porodu- by nie cierpiały, chcą cc
    niech je wybierają, nikomu do tego jak kto rodzi - to sprawy wręcz
    intymne i indywidualne.
  • kiki74 30.09.09, 11:29
    magda-28 świetnie to ujęłaś:)
    ja też nie wierzę do końca w szczerość odpowiedzi na tak irytująco postawione pytanie (w domyśle potwierdźcie mi wyższość sn nad cc), wystarczy poczytać inne wątki na tym forum lub na Ciąża i Poród, na których najlepiej widać z czym borykamy się najczęściej po porodzie, gdyż tam padają konkrety typu luz w pochwie lub gronkowiec w bliźnie po cc

    nie dość, że się namęczyłam, to teraz mąż gubi się we mnie a ta pyk i ma czystego dzidziusia myśli jedna kobieta i stuk puk pisze tego nie da się z niczym porównać, to od wieków najlepszy sposób przyjścia dziecka na świat, sama natura tak to wymyśliła...

    zdecydowałam się na cc, gdyż panicznie bałam się bólu i powikłań po sn a teraz wszędzie słyszę,że jestem złą matką, która uniemożliwiła dla wygody naturalny start dziecku i ja sama wiele straciłam, kurczę może faktycznie coś mnie ominęło, mogłam chociaż spróbować, może też latałaby pod sufitem myśli druga i pisze: cc to rewelacja, 30 minut i po wszystkim,po co się męczyć, tylko ciemnogród dzisiaj rodzi dołem
    i tak dalej...
    naprawdę ciężko jest nam kobietom zdobyć się na obiektywizm, gdyż doświadczanie macierzyństwa jest nieporównywalne do niczego innego w życiu, pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy życząc udanych wyborów jakiekolwiek by one nie były:)
  • cota 30.09.09, 11:42
    ja tez nie wierzę w tą "szczerość"..po porstu niektóre aż w dołku
    mam wrażenie ściska, ze ktoś chce miec poród bezbolsny, bez
    umęczenia się. I na dodatek może byc dla niego fajnym przeżyciem!
    Oczywiście sa posty typu" ja szanuje wybór..lalalala..i na koniec,
    ale cc na życzenie to fanberia, egoizm matki,za moje składki na
    ZUS??; dużo tracicie,lub przytacza się te straszne rzeczy co mogą
    się stąc w trakcie cc, choć ryzyko jest minimalne (ja już pisałam,
    iż statystycznie rzecz biorąc, są one mniejsze niż to, iz będziemy
    dziś uczestniczyć w wypadku drogowym!), sepsa (to straszne słowo -
    szkoda tylko, ze wiedzę o sepsie bierze sie głownie z wydmuchanych
    informacji - sepsa jako choroba pooperacyjna -lub w wypadku innych
    schorzeń- rozumiana jako szerokie zakażenie bakteryjne jest w
    szpitalach na codzień! - ale statystyczny Kowalski wyobraża sobie,
    ze raz na jakis czas..). Kieeeedyś uczestniczyłam gdzieś w jakiejś
    dyskusji o porodach w domu - ja sama w życiu nie zdecydowałabym się
    na taki poród, ale rozumiem, że dla niektóych kobiet to fajne
    przeżycie, takie jak chciały. Z racji, iz poród taki nie jest
    refudnowany pisałam - wystąpmy razem kobiety - o możliwosć wyboru
    sposobu rodzenia - jakie były opowiedzi? enstuzjastyczne dla
    domowego, ale cc - to już nie koniecznie, bo to fanaberia itd. Czyli
    jak ja chce to ok, ale jak inna kobieta - ooooo, wyrodna cc
    chce..Dlaczego tak dużo kosztuje napisanie - ja rodziłam pn, ty
    chcesz cc? ok, życze Ci fajnego porodu i bobaska, wszystkiego naj,
    bez tych róznych epitetów.
    Ale ja już w to nie wierzę..był taki dowcip - dlaczego w piekle
    tylko przy Polakach nie ma diabła-strażnika? bo jak któryś będzie
    próbował uciekać to reszta i tak go wciągnie do środka
  • joluchna.81 30.09.09, 11:52
    mam pytanie do dziewczyn które decydują sie płacić- ile Was to kosztuje? żeby nie było, nie jest atak, po prostu się zastanawiam jak się to ma do ceny jaką zapłaciłam w polskim szpitalu za normalny fizjologiczny poród (1300zł)
  • cota 30.09.09, 11:57
    Nic, w pierszej ciązy leżałam parę dni na patologii, miałam już
    rozwarcie 2 cm, zostałam wzięta na trakt porodyw, gdzie w obecności
    ordynatorki oraz połoznych (ku ich zgrozie) napisałam oświadczenie,
    iż ja..dziś..nie wyrażam zgody na poród siłami natury, jedynym
    rozwiązaniem jest cesarskie cięcie na moją prośbę i żądanie. W
    przypadku porodu sn i ewentualnych następstw wystąpię na drogę
    sądową w celu ich zadośuczycnienia. I za 30 minut byłam juz na
    stole. Drugi poród - no po pierwszym to już luzik, od razu cięcie
    bez dyskusji. Nikomu nie płaciłąm ani grosza, dałam kwiaty lekarce.
  • joluchna.81 30.09.09, 12:52
    uściśle pytanie- ile kosztuje PLANOWANA cesarka na życzenie w przypadku gdy kobieta może rodzić siłami natury (nie tylko drogami natury). Cota, miałaś taką szansę, czy miałaś mieć poród wywoływany i dlatego "nastraszyłaś" personel?
  • joluchna.81 30.09.09, 13:00
    i jeszcze tak mi się nasunęło- albo personel był jakoś baaardzo strachliwy albo miałaś wskazania, bo normalnie to chyba by to nie przeszło, bo żeby liczyć na zadośćuczynienie musiałabyś wykazac błąd w sztuce lekarskiej, a poród siłami natury to raczej nie błąd sam w sobie, nawet jak wystąpią komplikacje. tak mi się zdaje.
  • cota 30.09.09, 13:07
    Z tymi kosztami to nie do końca wiem o co ci chodzi, bo w państwowym
    szpitalu nie ponosi się opłat za poród (chyba, ze za dodatkowe
    sprawy - typu zzo, rodzinny), opłaty są w prywanych klinikach.
    Personel nie musiał być strachliwy - w ówczesnym czasie - nie wiem
    czy to jest utrzymane - w procedurach NZF był zapis, iż jeżeli
    kobieta zgłaszająca sie do szpitala z porodem - czyli rozwarciem
    napisze oświadczenie (z tymi elementami) to nalezy przeprowadzić cc.
    I ja mam w wypisie z państwowego szpitala w ksiązecze zdrowia - cc
    na żądanie pacjentki - oczywiście ku zdumieniu rodznnego i
    pediatrów. Miałam mieć podaną oksytocynę, standardowo był wtedy
    również podawany dolargan. Ja podziękowałam. Zapis o konsekwencji
    sądowej dodałam sama - faktycznie jakby mnie zmusili i bym urodziła
    sn,a cokowliek by sie stało to bym nie podarowała. Miałam natomiast
    lekarkę prowadzącą z tego szpitala.
  • k.kraszewska 23.10.09, 10:03
    A czy ktoś pomyślał o dziecku?
    Poczytajcie fachową prasę medyczną ( nie polską ) tam jest jasno napisane dzieci
    po CC, są o wiele bardziej narożone na wszelkie choroby immunologiczne ( rak,
    białaczka, astma etc )inaczej się rozwijają, dziecko na 10pkt z porodu
    naturalnego i z CC to zupełnie inne dzieci, które naprawdę inaczej się rozwijają.
    PO drugie brak przejścia przez kanał rodny powoduje brak bakterii które maja
    rozwinąc warstwę lipidową na skórze.
    Jest wiele czynników które mogą a nie muszą wystapić w późniejszym życiu.
    Cięcie cesarskie to wybór mniejszego zła w sytuacjach zagrażających dziecku lub
    matce, nie powinno się tego wykonywać na życzenie.
    Wystarczy znieczulenie i poród naturalny wcale nie musi być traumatyczny.
    Zresztą kilka godzin bólu dla dobra dziecka nie jest naprawdę żadnym poświęceniem.
    A ból wcale nie jest nie do wytrzymania, każdy inaczej to odczuwa ale więcej w
    tym wszystkim straszenia się nawzajem wypowiedziami o niewyobrażalnym bólu niż
    prawdy.
    Jak by to tak bolało to każdy miałby góra po 1 dziecku :)

    --
    www.kraszewska.com.pl
    0-607069946
  • cota 23.10.09, 10:11
    Weź, tylko proszę nie dorabiaj dziwnej ideologii do cc..tak jak było
    wcześniej pisane nienajomosc porodu naturalnego, tak jak ty piszesz,
    iz po cc jest częsciej rak, białaczka..no ręce opadają. Gratulacje -
    wykryłas przyczynę powstawania nowotworów! Akurat chrzestna mojej
    małej jest onkologiem w Instytucie Onkologii, mamy częsty kontakt i
    opowiada o swojej pracy. jest na nowotworach układu limfatycznego -
    chłonniaki itd - i wyobraź sobie, ze jak na razie nie można postawić
    przyczyn ich występowania. Niemniej cc nie jest tutaj brane :) ale
    zgłosze jej Twój pomysł...Ostatnia konferencja w Instytucie
    Onkologii daje przypuszczenie (sic!) iż nowotwory powyższe powstają
    wskutek zbiegu przyczyn - zanieczyszczenia środowiska (powietrze,
    żywnosć) w połączeniu z mutacją wirusów.
    A sensu cierpienia nie widzę.
    Znieczulenia nie ma w dużej większosci szpitali.
    Nie dorabiajcie juz wydumanej ideologii na temat cc - ciekawe
    jeszcze jaki ciekawy argument sie pokaże...
    Poza tym kobiety mają dzieci dlatego, iż chcą je mieć, a nie
    dlatego, iż istnieje coś takiego jak poród naturalny. Ah - no idaj
    tą prasę zgarniaczną - gdzie jest napisane o związku cc z białączką,
    nowotworami
  • amparito 30.09.09, 17:02
    Wiesz, nie jestem matką-polką. Mam wyższe wykształcenie, mieszkam w dużym mieście i... gotowa byłam niemało zapłacić za to, żeby rodzić siłami natury w domu. Niestety nie kwalifikowałam się do porodu domowego. Ale zadbałam również o to, żeby rodzić w takim szpitalu, w którym rodzi się rzeczywiście naturalnie, w dowolnej pozycji, z ochroną krocza, bez niepotrzebnego przyspieszania oksytocyną. Z porodu mam dobre wspomnienia. To że urodziłam w taki sposób dało mi ogromną siłę.
    Takich jak ja jest więcej. Śmiesz skarżyć się na agresję, a sama nas obrażasz.

    Ale po lekturze tego wątku dochodzę do wniosku, że część kobiet woli uwierzyć w różne spiskowe teorie niż w to, że poród siłami natury może być satysfakcjonujący i uskrzydlający.
  • eli-mama 30.09.09, 17:44
    Profesor dr hab. Rudolf Klimek na kongresie szkoleniowym, pt.
    „Nowoczesne Postępowanie w Perinatologii i Ginekologii” w Wiśle 2007r,wypowiedział się, że przekroczenie progu 10% wykonywanych cięć
    cesarskich jest „czymś przerażającym”. „Postęp w perinatologii jest przerażający z tego powodu, że wprowadzono nowe technologie znieczulania i zapomniano o tym, że poród jest aktem fizjologicznym, prawidłowym.” Zaznaczył także, że uważa iż tej dziedzinie medycyny jest niezbędny „powrót do odwiecznej zasady – po pierwsze nie szkodzić”.

    W ostatnich latach, kiedy często nadużywa się ukończenia ciąży
    przez cięcie cesarskie, zapomina się o powadze tej operacji oraz
    powikłaniach
    , które występują w okresie okołooperacyjnym. Różni autorzy podają, że śmiertelność kobiet w związku z powikłaniami po cięciu cesarskim, jest 3 a nawet 10 razy wyższa niż po porodach fizjologicznych. Umieralność zaś waha się w granicach jednego zgonu na 5000 do 15. 000 cięć cesarskich.
    Wg Martiusa, danych z 1995 roku, zachorowalność matek i
    dzieci związana z cięciem cesarskim jest prawie dziesięć razy wyższa
    niż po porodach drogami natury. Jako najważniejsze powikłanie pooperacyjne dla matek przywołuje on zakażenia, krwotoki, powikłania
    anestezjologiczne, powikłania zakrzepowo-zatorowe. Dla noworodków:
    poporodowe zaburzenia oddychania, wstrząs krwotoczny,
    niedotlenienie w następstwie zespołu ucisku żyły głównej dolnej, zespół mokrego płuca. Powikłania u dzieci występują od 4 - 10 razy częściej niż ma to miejsce przy porodach fizjologicznych.
    W innych opracowaniach można znaleźć jeszcze wiele powikłań
    śródoperacyjnych dla kobiety takich jak: zator płynem owodniowym,
    zator powietrzny, urazy jatrogenne, uszkodzenia moczowodów,
    23 pęcherza moczowego, zaburzenia krzepnięcia. Obok anestezjologicznych wymienia się powikłania chirurgiczne typu:
    rozerwanie macicy, atonia macicy, krwotoki.

    Jakkolwiek cięcie cesarskie wykonuje się ze wskazań, które mają
    uratować dziecko, nie jest ono obojętne dla stanu noworodka.
    Fakt przyjścia na świat w ten właśnie sposób, ma niekiedy wpływ na jego dalsze losy. Dobroczynny wpływ przejścia przez kanał rodny,
    uwzględnia poza okresami adaptacyjnymi, naturalne uciskanie klatki
    piersiowej dziecka. Dzięki temu płyn zalegający w płucach zostaje
    wyciśnięty. Umożliwia to fizjologiczne rozprężenie pęcherzyków
    płucnych. To z kolei ułatwia zmianę płodowego krążenia krwi na
    ostateczne. Zamyka się przewód Botalla. Dziecko urodzone przez cięcie
    cesarskie, „wyrwane” nagle z jednego środowiska, by zostać
    przeniesionym w zupełnie inne, nie tak przyjazne, pozbawione zostaje
    możliwości przystosowania się do nowych warunków. Nie zadziała tu
    wspomniany mechanizm ochronny, umożliwiający jego płucom i krążeniu
    podjęcie prawidłowej roli.
    Często dochodzi do powikłania, które nazywane jest zespołem
    mokrego płuca. Dziecko ma przyśpieszony oddech, sinicę, duszność, we
    krwi obniżone stężenie tlenu, podwyższoną zawartość dwutlenku węgla.
    Wskutek braku ucisku na klatkę piersiową, mogą wystąpić zaburzenia w
    przystosowaniu się układu krążenia do warunków życia poza łonem matki,nie zamyka się przewód Botalla. Noworodek jest więc narażony na
    operację z tym związaną. Dzieci, które rodzą się w sposób nienaturalny,przez cięcie cesarskie, często wymiotują i ulewają pokarm. Jest to nie tylko niedogodnością dla matki, lecz grozi zachłyśnięciem z wszelkimi tego konsekwencjami, ze śmiercią włącznie. Doniesienia wskazują, że w późniejszym czasie te dzieci częściej zapadają na różnego rodzaju alergie, schorzenia układu oddechowego, m.in. astmę.
  • nec_nec 30.09.09, 19:15
    www.babyboom.pl/forum/ciaza-porod-polog-f14/cesarka-na-zyczenie-22570/
    co do badań to dane z roku 1995 są baaaaaardzo nieaktualne, równie dobrze mozna
    powoływac sie na badania sprzed 100 lat. Natomiast lekarze..hm...nie chcę tutaj
    wymieniać nazwisk, ale czołowi ginekolodzy głośno protestujący na kongresach
    przeciwko cc na życznie - spokojnie je wykonują w prywatnych klinikach bez
    mrugnięcia okiem, tudzież na swoich oddziałach dla "wdziecznych pacjentek". Kto
    jest w temacie ten będzie wiedział o jakie nazwiska chodzi.
    Jakie mogą być negatywne konsekwencje porodu
    naturalnego?

    Poród naturalny, podczas którego przedłuża się (ponad godzinę) tzw. drugi okres
    porodu, powoduje najczęściej nieodwracalne szkody w organizmie matki. Jest to
    spowodowane podwyższonym ciśnieniem w miednicy małej do 240 mm Hg (normalne 80
    mm Hg).
    Krótkotrwałe tak wysokie ciśnienie nie jest niebezpieczne, ale trwający z tego
    powodu ponad godzinę ucisk na przeponę miednicy naraża zdrowie matki.
    Możliwe powikłania po porodzie naturalnym (spowodowane między innymi pęknięciem
    krocza) to:
    nietrzymanie moczu, gazów, stolca, ból podczas stosunku.
    Kobiety obawiają się też spadku atrakcyjności seksualnej związanej z
    poszerzeniem pochwy.
    Poród. Cięcie Cesarskie.

    Czy to prawda, że po zabiegu cesarskiego cięcia nie będę mogła karmić dziecka
    piersią przez kilka dni?

    Kiedyś to była prawda, ponieważ po narkozie kobiety przez pewien czas nie mogły
    karmić dziecka piersią.
    Ale odkąd stosuje się znieczulenie przewodowe (np. zewnątrzoponowe) nie ma już
    takiego problemu.
    Mama może od razu przystawić maluszka do piersi.
    Poród. Cięcie Cesarskie.

    Dlaczego, według Pana, warto wybrać poród przez cesarskie cięcie?

    „Cesarka” chroni kobiety przed powikłaniami jakie bywają skutkiem porodu
    naturalnego:
    pęknięciem krocza, czy nietrzymaniem moczu.
    Dzieci urodzone przez cesarskie cięcie nie mają żadnych zadrapań na skórze, są
    rumiane na buzi.
    Poza powodami fizycznymi, ważne jest też nastawienie kobiety. Zdarza się, że
    kobiety obawiają się bólu porodowego, martwią się o dziecko.
    Strachem napawa je też ból jaki może pojawić się podczas stosunku w bliźnie po
    nacięciu krocza.
    W takich wypadkach często warto zaoszczędzić rodzącej stresu i wykonać zabieg
    cesarskiego cięcia.
    Poród. Cięcie Cesarskie.

    Dlaczego tak wiele kobiet rodzi ostatnio przez cesarskie cięcie? I czy jest to
    równie bezpieczne jak poród naturalny?

    Rodzą się duże dzieci (powyżej 4 kilogramów), a matki są drobne, szczupłe i
    coraz starsze. Poród siłami natury w takich przypadkach może być zagrożeniem dla
    zdrowia i życia zarówno dziecka i matki.
    Cesarskie cięcie jest bezpieczniejsze dla zdrowia matki i dziecka niż poród
    siłami natury.
    To nieprawda, że grozi poważnymi konsekwencjami. Uważam, podobnie jak dr Donald
    R.Ostergard z Kalifornii, że dla każdej kobiety najlepszym rozwiązaniem jest
    cesarskie cięcie. Jest to jednak praktycznie niemożliwe. - taki art znalazłąm
  • kropkaa 30.09.09, 22:04
    >Uważam, podobnie jak dr Donald R.Ostergard z Kalifornii, że dla
    >każdej kobiety najlepszym rozwiązaniem jest cesarskie cięcie.

    Kompletna bzdura! Guzik obchodzą mnie poglądy dra Donalda
    R.Ostergard z Kalifornii jak również udzielajacego tego bzdurnego
    wywiadu. Dla mnie osobiście cc jest rozwiązaniem najgorszym z
    możliwych. Najlepszym zaś jest prawdziwy poród naturalny. Prawdziwy.
    Nie potrzebuję do tego żadnego lekarza, szpitala, wspomagaczy,
    przyspieszaczy. Wystarczy moje nastawienie, czas i położna.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • niuta_s 01.10.09, 10:36
    amparito napisała:

    > Niestety nie kwalifikowałam się do porodu domowego. Ale zadbałam również o to,
    > żeby rodzić w takim szpitalu, w którym rodzi się rzeczywiście naturalnie, w dow
    > olnej pozycji, z ochroną krocza, bez niepotrzebnego przyspieszania oksytocyną.

    To o czym piszesz w PL jest fikcją - chyba że płacisz położnej,
    płacisz za salę płacisz za poród rodzinny, płacisz za
    znieczulenie,
    i tych w których opłacenie w/w "fajerwerków" (takie określenie usłyszałam od
    położnej) jest w niewielu szpitalach.

    --
    Moja Baśka...
    ...po godzinach...
  • amparito 01.10.09, 11:32
    Rodziłam w Polsce, nie płaciłam za salę, nie płaciłam za poród rodzinny, nie płaciłam za znieczulenie. Rodziłam w szpitalu, w którym znieczulenia się nie podaje nawet za opłatą i wiedziałam o tym wcześniej. W moim mieście jest szpital, w którym, z tego co wiem, z bezpłatnym znieczuleniem nie ma problemu, ale wolałam rodzić tam, gdzie rodzi się naturalnie.
    Owszem, płaciłam położnej. Planowałam z nią poród domowy. Spotykała się ze mną i z mężem kilkakrotnie, w tym u nas w domu. Potem, gdy okazało się, że domowego nie będzie, do końca wchodziła w grę opcja porodu półdomowego pod jej opieką. Nie wyszło, zaczęłam rodzić, kiedy miała dyżur. Ale znowu, czytam opinie o "moim" szpitalu i widzę, że można tam dobrze urodzić bez opłacania położnej.

    I oczywiście wiem, że takich szpitali jest w Polsce za mało. Bardzo źle, że tak jest.

    Ja zanim zdecydowałam się zajść w ciążę, sprawdziłam, czy będę miała szansę urodzić w godny sposób. I czytałam, czytałam, czytałam co tylko się dało na temat porodu, żeby przekonać się, czyi jak ja chcę go przeżyć.
  • eli-mama 01.10.09, 10:44
    Agresję wzbudza ton Twojej wypowiedzi.
    Ja z racji zawodu też obracałam się w środowisku medycznym. Znam lekarzy, którzy swoim żonom nie fundują cc na życzenie mimo że stać ich na to. Znam również wiele kobiet, które miały cc wbrew swojej woli - ze wskazań medycznych, nie miały możliwości urodzić naturalnie swoich dzieci.
    Kobieta, która bez zastanowienia zgadza się na cc "bo szybko i bezboleśnie" zasługuje na miano niewyedukowanej.
    Osobiście jestem wystarczająco wyedukowana i majętna aby zafundować sobie cc, zzo, położną do dyspozycji, czy poród domowy. Wybrałam szpital, salę porodów rodzinnych i mojego męża.
    Jestem jak najbardziej za cc na życzenie, ale pod warunkiem dostępności takich "luksusów" jakie są oczywistością w innych krajach np. Holandii.
    Przecież to "oczywista oczywistość", że mając dostępność do wszystkich udogodnień, na szarym końcu listy będzie tak poważna operacja jaką jest cc.
    --
    "Nie ma nic gorszego dla dziecka niż idealna matka." by verdana
  • roeta 01.10.09, 13:05
    Jadem wieje i powiewa. I przykre jest to, że niektóre domagają się szacunku dla
    swoich wyborów obrażając innych. Zostałam zdegradowana do przymierającego
    głodem, "przygłupa" mieszkającego na Wsi. Obrażono nie tylko mnie, ale przede
    wszystkim te kobiety które
    1. nie są bogate
    2. mieszkają na wsi
    3. nie są tak sprawne intelektualnie jak autorka wątku (chociaż biorąc pod uwagę
    ton jej wypowiedzi to nie wiem czy jest aż tak inteligentna za jaka się uważa)
    4. te które z pełną świadomością zdecydowały się na poród naturalny.
    Kobieto chcesz cc na życzenie, stać Cię na to, to je zrób. Twoje pieniądze -
    Twoja sprawa. Ale nie obrażaj innych tylko dlatego, że ktoś Ciebie obraził
    odmawiając prawa wyboru. Jeśli jesteś przekonana, że dobrze robisz staraj się
    przekonać tych co Cię krytykują, do swoich racji. Na pewno jednak nikogo nie
    przekonasz obrażając go, wyzywając od "Matek Polek", odmawiając rozumu.
    Ja miałam cc, choć chciałam urodzić naturalnie (mój w pełni świadomy wybór -
    lekarz proponował mi cc). Wiedziałam jednak,że dziecko jest najważniejsze i gdy
    przyszedł czas decyzji nie upierałam się przy sn. W moim wypadku po cc nie było
    tak różowo jak w innych. Nie mogłam się swobodnie poruszać przez tydzień,
    dziecko miało zakażenie. Czy po sn byłoby inaczej? Nie wiem i chyba nikt nie
    wie. Wiem jedno w maju znów spróbuję (świadomie) sn, a jak się skończy czas pokaże.
  • anirolak 01.10.09, 16:31
    Bardzo ciekawa dyskusja. Proponowalabym bez emocji i skakania sobie
    od gardel. Może spróbuję zabrac głos.
    Jestem po raz drugi w ciązy. Po pierwszym porodzie mogłabym jak tu
    któraś napisała fruwać pod sufitem. Nic mi nie było... natomiast
    moje dziecko walczyło o zycie. To był poród naturalny (sic)
    Dziwię sie pani Katarzynie, że nie wymienia w ogóle powikłań
    po "niby" naturalnych porodach. Oczywiście zgadzam się, że naturalny
    poród to najlepsze co moze sie trafic dizecku. Niech mi tylko pani
    Katarzyna powie ile takich prawdziwie naturalnych porodów ma miejsce?
    Bez pozycji leżącej kobiety, bez nacinania, bez kroplówki, bez
    znieczuleń, bez całej medycznej otoczki.
    Oczywiście - dla mnie naturalny poród to poród domowy, w pełni
    świadomy - piękne przeżycie.
    Czy gdybym miala takowy, czy gdyby lekarka nie polozyla mi sie na
    brzuch? Czy gdyby nie dawano mi srodkow znieczulajacych i
    rownieczesnie pobudzajacych moj organizm nie zglupialby?
    Nie dowiem sie nigdy.... moj syn ma proazenie mozgowe.
    Dziekuje bardzo... moge miec dziecko z astma ale nie z porazeniem
    wiecej, na wozku w wieku kilkunastu lat.

    Prosze przeciwnikow cc aby jednak wymieniali glosno powiklania
    po "naturalnych porodach"

    Pani Katarzyno - ostatnie lata mam do czynienia wylacznie z dziećmi
    niepełnosprawnymi - prosze mi wierzyć - ułamek z nich jest po cc.
    Najcieżej niepelnosprawne dzieci są po polskich porodach naturalnych!


  • kropkaa 01.10.09, 21:28
    Bardzo przykre jest to Was spotkało, właściwie nie znam formy, jaką
    mogłabym przekazać, jak bardzo współczuję ludziom, którzy oczekiwali
    na zdrowe dziecko, a z powodu niedouczonego lekarza, który
    zastosował zabronione chwyty, ich dziecko jest chore czy
    upośledzone, całe życie się wywróciło do góry nogami, a wcześniej
    legło w gruzach.
    Tyle, że Twój poród nie był z żadnym stopniu naturalny. Był z
    interwencjami, zabronionymi!
    Wiem, że nic nie jest w stanie zrekompensować utraty zdrowia
    dziecka, ale w takich przypadkach szpitale powinny płacić takie
    odszkodowania, by raz na zawsze lakarzom się odechciało rzucać się
    rodzącej na brzuch i wypychać dziecko!
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • katarzynaoles 01.10.09, 22:55
    Bardzo mi przykro, naprawdę. I dziękuję za wyważoną opinię.
    Nie wiem, ile jest takich naprawdę naturalnych porodów - w mojej
    ocenie niedużo. I to jest to, o co trzeba naprawdę walczyć - żeby
    kobiety mogły w normalnym polskim szpitalu liczyć na poród
    naturalny, a nie zmedykalizowany drogami natury. Bo właśnie po
    takich porodach jest najwięcej powikłań, które potem zaliczane są do
    konsekwencji porodów siłami natury. Pisze Pani, że propaguję
    nieprawdziwy obraz porodu - a jak inaczej można sprawić, żeby zmiany
    na porodówkach postępowały szybciej niż mówiąc kobietom, jak może
    wyglądać poród? Nie wierzę, że same działania organizacji czy
    pojedyńczych osób mogą tu coś zasadniczo zmienić - dopóki same
    rodzące nie zaczną się upominać o to, czego chcą i egzekwować
    poszanowania swoich praw. Co do opisu komplikacji to odpowiedziałam
    na konkretne pytanie o powikłania możliwe po cc. Oczywiście, że po
    porodach drogami natury także są powikłania - olbrzymia większość na
    skutek medykalizacji naturalnych procesów. Dopóki nie będzie
    równowagi i kobiety nie będą miały możliwości uzyskania pełnej
    informacji o rokowaniach, możliwościach postępowania i na tej
    podstawie świadomego wyboru najlepszej dla nich opcji - będzie
    istniało zwiększone ryzyko.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie :)
  • aleksandra1977 03.10.09, 14:27
    anirolak napisała:
    Niech mi tylko pani
    Katarzyna powie ile takich prawdziwie naturalnych porodów ma
    miejsce?
    Bez pozycji leżącej kobiety, bez nacinania, bez kroplówki, bez
    znieczuleń, bez całej medycznej otoczki.
    Oczywiście - dla mnie naturalny poród to poród domowy, w pełni
    świadomy - piękne przeżycie.

    Skoro dosc spora grupa przyszlych mam oplaca porody rodzinne, to
    dlaczego wiec nie zdecyduje sie od razu na porod w domu, tylko gna
    do szpitala, w ktorym zaklepala miejsce i wtedy okazuje sie, ze
    jednak zamiast domowego zacisza zalezy jej bardziej na tej, jak to
    nazwalas "otoczce medycznej"? Skoro porod rodzinny, wg Ciebie, jest
    pieknym przezyciem, a wiec takim, w ktorym niczym nie zaklocono
    spokoju narodzin dziecka, to dlaczego tak malo osob ma odwage rodzic
    w domu? Nie uwierze, ze matka rodzaca w domu, ktora choc odrobine
    zdaje sobie sprawe z tego, ze nie zawsze "idzie jak po masle", czuje
    sie w pelni bezpieczna o siebie i dziecko, a taki porod jest dla
    niej pieknym przezyciem.
    --
    Zuzia - nasze Szczęście
    Jesienny Skrzat
  • kropkaa 04.10.09, 13:10
    >Nie uwierze, ze matka rodzaca w domu, ktora choc odrobine
    zdaje sobie sprawe z tego, ze nie zawsze "idzie jak po masle", czuje
    sie w pelni bezpieczna o siebie i dziecko, a taki porod jest dla
    niej pieknym przezyciem.

    No to uwierz:) Poród w domu jest niesamowitym przeżyciem.
    Ryzyko zaś jest wpisane w nasze życie, w jazdę samochodem,
    pociągiem, w moment przechodzenia przez jezdnię czy pod byle jakim
    budynkiem, nie mówiąc o wysokim. Ryzyko jest nawet przy jedzeniu, bo
    możesz skończyć jak Jonasz Kofta i udławić się w lokalu pełnym
    znajomych. To, że odsuwasz od siebie ryzyko, nie znaczy, że je
    minimalizujesz. Przerzucasz tylko odpowiedzialność. Wiele rzeczy w
    domu się po prostu nie ma prawa zdarzyć - choćby chwyt Kristellera,
    po którym zdrowe dzieci kończą z porażeniem mózgowym.
    W domu masz zapewnione to, co w porodzie najważniejsze - spokój i
    czas. Właśnie pośpiech, rutyna, zwykłe niechciejstwo, niechlujstwo,
    kończący się dyżur są najczęściej generatorem problemów. Zaczyna się
    od jednej, niepotrzebnej, interwencji, a potem już samo leci
    lawinowo.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • aleksandra1977 04.10.09, 16:33
    bylabym sklonna podpisac sie pod Twoimi slowami, gdybym miala
    pewnosc, ze rzeczywiscie nic sie nie zdazy. Jak sama piszesz, ryzyko
    jest wszedzie, w niemal kazdej sytuacji, w jakiej sie znajdujemy,
    ale konsekwencje tego ryzyka, jak rowniez prawdopodobienstwo jego
    wystapienia sa rozne.
    Zdaza sie, ze podczas porodu, poprzedzonego niczym nie zaklocona
    ciaza, zdazaja sie chwile, ktorych nie przewidzisz, a jak sie
    wydaza, to liczy sie czas wraz z odpowiednia interwencja medyczna,
    ktorych w domowym zaciszu miec nie bedziesz. I co wtedy? Co Ci z
    wlasnego lozka, komfortu domowego i luzu, ze na wszystko przyjdzie
    pora? Jesli cos zlego stanie sie dziecku, to ciekawe, czy nie zadasz
    sobie pytania, czy w warunkach szpitalnych tez mialabys taki final?
    Albo, czy zrobilas wszystko rodzac w domu, aby tragedii uniknac?

    Oczywiscie zgadzam sie z tym, co napisalas odnosnie rutyny,
    przedmiotowosci i pospiechu w szpitalu. To wlasnie sa kwestie, ktore
    powinny byc eliminowane ze szpitali i to nie tylko w odniesieniu do
    oddzialow ginekologiczno-polozniczych.
    --
    Zuzia - nasze Szczęście
    Jesienny Skrzat
  • kropkaa 04.10.09, 22:53
    W domu położną masz tylko dla siebie - nawet tylko po oddechu jest w
    stanie zorientować się, na jakim jesteś etapie i czy wszystko jest
    dobrze.
    Poród to nie jest skok do wody, tylko pływanie na długim dystansie.
    I jest czas na dojechanie do szpitala, gdy coś się dzieje nie tak.
    A jeśli coś się dzieje naprawdę nagle i niespodziewanie, to NIC i
    NIKT Ci nie pomoże. W sytuacjach krytycznych nie pomaga nawet wolny
    blok operacyjny za ścianą, bo po prostu nie ma czasu. Jak coś się
    dzieje tragicznego, nawet to, że położne przeniosą szybko na łóżko
    operacyjne nie pomoże. I każda położna szpitalna po kilku latach
    praktyki opowie Ci kilka takich smutnych historii.
    Tak samo jak mogę Ci opowiedzieć kilka historii, że poród szpitalny
    też nie gwarantuje zdrowia i nawet dobrego zdiagnozowania stanu
    dziecka.
    Nikogo nie namawiam na poród w domu, tak jak mnie nikt nie namówi na
    poród w szpitalu, jeśli nie ma wyraźnych wskazań. To, że coś się
    może stać, nie jest dla mnie żadnym argumentem, bo korzyści z porodu
    w domu są zbyt cenne, bym ryzykowała pobyt w szpitalu, gdzie złego
    stać się może o wiele więcej i dzieje się zbyt często - dla
    personelu są to drobnostki, pojednyńcza kobieta patrzy na to
    zupełnie inaczej.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • aleksandra1977 05.10.09, 23:57
    Kropkaa, piszesz, ze mozesz mi opowiedziec kilka historii, ktore nie
    mialy szczesliwego zakonczenia, lub nie do konca konczyly sie tak,
    jakby sie mozna bylo spodziewac.
    Chyba, w przeciwienstwie do mnie, nie przezylas nigdy sytuacji, gdy
    podczas porodu licza sie sekundy i bedac w domu dziecko na pewno nie
    przezyloby, a takze zagrozenie dotyczylo zdrowia i zycia matki. I
    tylko dzieki natychmiastowej interwencji lekarzy oboje zyja. Nie
    twierdz wiec, ze bedac w szpitalu, w naglej sytuacji nikt i nic nie
    pomoze rodzacej czy jej dziecku.
    Nie wyobrazam sobie, abym byla wowczas w domu.
    --
    Zuzia - nasze Szczęście
    Jesienny Skrzat
  • kropkaa 07.10.09, 21:15
    Nie bierzesz pod uwagę jednej, bardzo istotnej rzeczy - dlaczego
    doszło do takiej sytuacji? Czy trwał sobie NICZYM niezakłócony poród
    fizjologiczny, w pełni naturalny? Czy rodząca mogła robić co
    chciała? Tzn. chodzić, kucać, rodzić w dowolnej pozycji? Czy mogła
    sobie wybrać pozycję najodpowiedniejszą w danej chwili? Czy miała
    wsparcie położnej/lekarza i sugestie jak robić by było lepiej? Czy
    dostała wiadro oxy, po którym miała takie skurcze, że chodziła po
    ścianie, musiała leżeć na łóżku, zrobiono jej masaż szyjki, przebito
    pęcherz i, nie daj Boże, dostała dolargan, po którym odpłynęła?
    Tak to często bywa i sama to znam z porodów koleżanek - aplikują
    jedną rzecz, po której konieczne są następne, poród naturalny
    przeradza się w poród zmedykalizowany, dziewczyna już sama nie wie,
    co się dzieje, leży na plecach, boli jak jasny gwint, KTG wskazuje
    chwiliowy spadek tętna, wkoło panika, cesarka albo
    próżnociąg/kleszcze i pambuk doktór oznajmia, że gdyby nie on, to
    nie wiadomo, co by było. I wszyscy zadowoleni, że jak to dobrze, że
    byliśmy w szpitalu, że położna, że lekarz, że aparatura, że leki i
    nie wiem jeszcze co.
    Jak ktoś w to wierzy, to szpital jest dla niego najodpowiedniejszym
    miejscem, ale ja nie wierzę w pambuka doktora, tylko wierzę sobie
    mojej położnej, i dlatego dla mnie szpital nie jest dobrym wyborem.
    Nikomu nie polecam żadnego miejsca, bo każsy sam, wie, gdzie czuje
    się najlepiej, ale czasem warto się zastanowić, dlaczego mój poród
    jednak nie wyglądał tak, jak sobie wymarzyłam. I co jest tego
    przyczyną? - obiektywnie przebieg porodu czy może działania
    personelu miały wpływ na to, co się działo.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • anetwoj 09.11.09, 16:51
    Mój poród, gdyby odbywał się w domu oznaczałby śmierć dla mojej córki.
    Nagle zaczęło spadać małej tętno, była godzina 5.30 , o 5.39 mąż usłyszał płacz
    Oli - byłam już po cięciu. Żeby nie wiem jak było cudownie w domu, ja po
    pierwszym porodzie wolę szpitalne łóżko i bliskość sali operacyjnej.
    --
    Dwa Aniołki w niebie, jeden na ziemi - Ola moja cudna i jeden pod serduszkiem ;-)
  • ahoff 15.10.09, 04:31
    Ja uważam, mimo , że tym razem wybrałam cc, że prawdziwy naturalny poród domowy,
    z wykwalifikowaną i doświadczoną położną jest najlepszy. Nigdy bym się jednak na
    to nie zdecydowała, chociaż czasem kusi. Bałabym się najzwyczajniej. Podziwiam
    kobiety, które się na to decydują. Rzadko zdarza się, że pierworódka ma odwagę
    na taki poród.

    Walczenie na porodówkach o prawdziwie naturalny poród - nie oszukujmy się - jest
    fikcją! zwłaszcza przy pierwszym porodzie. Jesteśmy tam przerażone i jedyne, o
    co się modlimy, to żeby wszystko poszło dobrze. Godzimy się na wszystko, bo
    ufamy, że te wykształcone osoby (położne, lekarze - wiedzą lepiej). Bo komu tam
    ufać, jak nie personelowi??? Za drugim, czy trzecim pewnie mamy więcej odwagi i
    świadomości.

    Podziwiam dziewczynę, która w szpitalu postawiła na swoim i nie zgodziła się na
    indukcję porodu. Prawdopodobnie taka indukcja skończyłaby się cc. To bardzo częste.

    Wyobraźcie sobie długi poród, poganiany oksytocyną, brak sił, okropny ból
    (błagasz żeby Cię dobili)... Jak w takich sytuacjach walczyć o swoje
    przekonania, kiedy pragniesz jedynie końca porodu.
    Oczywiście są też dobre strony indukowania i oksytocyny (ja w sumie urodziłam w
    4,5h), więc powinnam być zadowolona. Gdyby nie to cięcie krocza... Prosiłam o
    to, żeby nie cięli. Nikt mnie nie słuchał. W skurczach i bólach trudno
    trzymać długopis, a co dopiero pisać pisma :)

    To nie od nas - matek powinno się zaczynać, ale od szkoleń i "odsiewu"
    specjalistów na oddziałach położniczych. Ja się w sumie położnym nie dziwię, że
    im się nie chce, że popadają w rutynę, że biorą kasę do kieszeni - te kobiety
    zarabiają grosze. To raczej służba, niż praca. Oczywiście nie chcę generalizować
    , ani urażać położnych. To bardzo ciężka praca i szanuję ten zawód. Jest dużo
    świetnych babek z powołaniem. Wszystko niszczy system, niestety. Nawet te
    najlepsze mają nad sobą procedury...
    Na razie światełka nie widzę.
    Dlatego chcę spróbować cc.

    --
    Aga
    Noe (24.05.2006)
    Jonasz (cc 28.10.2009)
  • luisa92 14.10.09, 22:52
    Droga Anirolak, Twoj post poruszył mnie bardzo. Wszystkie
    dotychczasowe argumenty za i przeciw są niczym w porównaniu do
    Twojego. Ja mam podobna sytuację w rodzinie. Co prawda było to ponad
    35 lat temu i nie jest to porażenie mózgowe ale poważne uposledzenie
    umysłowe spowodowane niedotlenieniem mozgu. Wychowywanie chorego
    dziecka i opieka nad nim z biegiem czasu nie staje sie łatwiejsza...-
    wręcz przeciwnie. Mimo ,że jestem zwolenniczka cc na zyczenie -
    wydawalo mi sie ,ze w obecnych czasach takie przypadki jak Twoje
    raczej nie maja miejsca lub bardzo rzadko. Że nikt nie zwleka z CC
    jezeli sytacja jest b poważna i silami natury po prostu nie
    wychodzi. Ale widać ,ze niekoniecznie. Anirolak, życze Ci z całego
    serca wszystkiego co najlepsze i koniecznie drugiego dziecka. To
    pozwoli Ci zachować równowagę i spokój. A wiem co pisze bo niestety
    w mojej rodzinie osoba nie zdecydowała sie (chyba ze strachu) na
    drugie dziecko. W przypadku jedynego chorego dziecka wszystko jest
    10 razy trudniejsze.
  • ochra 02.10.09, 07:46
    Mnie interesuje jeszcze jedna sprawa: gdyby można było porównać
    częstotliwość występowania powikłań po planowanych i nieplanowanych
    cesarkach, czy będzie to zbliżona liczba? Czy cesarka planowana,
    zrobiona bez pośpiechu, jest obciążona takim samym ryzykiem jak
    wykonana w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia matki lub dziecka?
    Odnoszę wrażenie, może mylne, że wśród kobiet które wybrały cc, brak
    takich któe żałują swojej decyzji.
  • anirolak 02.10.09, 16:21
    Dziękuję Pani Katarzyno!
    Ma Pani rację - trzeba informować o prawidziwe naturalnym porodzie i
    cenię Pani rady. Myślę jednak, że oprocz edukowania kobiet co Pani
    wspaniale tu robi - trzeba w jakiś sposób zmienić lekarzy. Powinno
    się więcej prawa dać bardzo dobrym położnym, które o wiele częsciej
    maja kontakt z rodzącą i może więcej. Natomiast martwie sie, że nie
    wszystkie może a lekarze w mniejszości.
    Dlaczego stanadrdowo każe się kobiecie leżeć, dlaczego kroplówka to
    snadard? Wywoływane porody - masakra. Mój własnie był wywoływany,
    ponieważ to był lipiec i moja pani doktor jechala na wczasy a ja
    głupia!!! głupia!! nie wiedziałam, że to źle!!
    Oczywisće, że moj poród nie był naturalny - ale on się tak
    medycznie nadal nazywał! Tak mam w dokumentacji i tak rodzi
    większość kobiet nadal!
    Wierzę w prawdziwie naturalny poród na kuckach czy w wodzie,
    spokojnie, bez pospieszania i pomagania...
    Ale się boję...
    Boję się, że coś pójdzie nie tak i będę musiała poddać się medycznym
    procedurom, boję się, że nikt mnie nie wysłucha.
    Dlatego zdecydowałam- cesarka!
    Wiem, że to nie jest bezpieczne wyjśce ale mniej inwazyjne
    niz "naturalny" poród. W doniesienia typu DNA zmienia się po cesarce
    w życiu nie uwuerzę to jakiś marerialik chcących się wybić pseudo-
    naukowców.
    Dziecko można łatwo popsuć poźniej - nawet pieknie urodzine -
    chemią, szczepionkami, sztucznym karmieniem, itd...
    Chcę tego uniknąć.
    Natomiast cesarkę uważam dla siebie za bezpieczniejszą. Nie chcę
    ryzykować.
    Nie chcę być w związu z tym potępiana - jestem świadoma,
    wykształcona. Jestem kobietą z bagażem doświadczeń.
    Chcę mieć zdrowe dziecko.

    Wszystko nie jest takie proste jak proste się może wydawać
    dyskutując anonimowo.
    Losy ludzkie są różne i dlatego dziękuję za zrozumienie.
  • katarzynaoles 02.10.09, 17:51
    Trzymam kciuki za piękny poród :)
  • katarzynaoles 02.10.09, 17:46
    Intuicja mi mówi, ze po nieplanowanych pewnie więcej, ale nie znam
    takich badań. Tylko, że dla mnie to nie jest argument za planowanymi
    cesarkami, ale za lepszą diagnostyką (co wcale nie oznacza większej
    ilości badań, ale więcej czasu na dokładny wywiad i nawiązanie nici
    porozumienia) w ciąży i ograniczaniem interwencji w czasie porodu...
    Nie dziwi mnie wcale, że kobiety, które świadomie zdecydowały się na
    cc są zadowolone z wyboru - to jest zrozumiałe. Nawet te, które mają
    wątpliwości, albo są rozczarowane nie przyznają się do tego nawet
    przed sobą, żeby chronić równowagę psychiczną - i można to
    zrozumieć. To ten sam mechanizm, który większości emigrantów każe
    opowiadać jak dobrze jest żyć w innym kraju. Są tacy, którym jest
    dobrze, i tacy, którzy tęsknią... POzdrawiam :)
  • miacasa 02.10.09, 18:24
    > Intuicja mi mówi, ze po nieplanowanych pewnie więcej, ale nie znam
    > takich badań.

    nie tyle ma tu znaczenie czy cc było planowane czy nie ale fakt, że
    nieplanowane, robione na cito cięcie najczęściej jest robione gdy zagrożenie dla
    życia dziecka ma już miejsce a jego ewentualnie gorsza kondycja jest następstwem
    nie tyle rodzaju porodu, co tegoż zagrożenia, które wystąpiło (najczęściej
    chodzi o niedotlenienie)
  • katarzynaoles 02.10.09, 20:50
    No, ale wydawało mi się oczywiste, że nieplanowane cc robi się z
    powodu zagrożenia :)
  • katie3001 02.10.09, 22:48
    Nie czytałam wszystkich wątków ale to co przeczytałam wystarczy. Pje
    ciązę i planuję poród przez cc - nawet jesli miałabym za to
    zapłacić. Moze ktos o tym tutaj juz pisał - wiele kobiet byc moze
    decyduje sie na cc z powodu tego co sie dzieje na polskich
    porodowkach. Moze gdyby zzo było w standardzie, warunki byly lepsze,
    personel zyczliwi i pomocy to i by kobiety wybierały porod sn. Ja
    nie chce rodzic naturalnie ze wzgledu na bol, nie chce miec
    rozciagnietego krocza. Chce miec cc nie tylko dla siebie ale takze
    dla męża ;). Nie chce po wysilku porodowym (albo i w trakcie) miec
    ataku migreny - z tego powodu tez nie bede karmic piersia bo nie
    bedę mogła brac moich ukochanych tryptanów, ktore pozwalają mi zyć
    bez paralizującego strachu przed niespodziewanym atakiem.
    Autorka tego watku wspomniała o matkach-polkach...tez zauwazyłam
    pojawiajacy się taki trend wsród matek. Polega on na tym, ze
    kobiecie kompletnie nie wolno myslec o sobie, nie wolno decydowac o
    swoim ciele. Liczy sie tylko dziecko i nic wiecej. Matka-polka ma
    byc umeczona, z pociętym kroczem, karmiąca piersią (a jak jeszcze z
    krwawą miazga zamiast brodawek to jeszcze lepiej ;)). Generalnie nie
    powinna nie korzystac z dostepnie obecnie ułatwien i tylko patrzeć
    jak matki-polki bedą nawoływały do porzucenia pampersów na rzecz
    pieluch tetrowych bo poprzez stosowanie tetry bardziej się
    doswiadcza macierzynstwa ;)

    Do matek-polek: jakbyscie niedoczytały to wszysko jest z
    przymruzeniem oka.....

    Juz serio: Kobiety nie zapominajcie o sobie, odrobina egoizmu nie
    zaszkodzi, dziecko nie staje sie waszym całym swiatem tylko jego
    częscia - jedną z wielu....
  • dragica 02.10.09, 23:56
    Egoizm-jedyne co mi wpadlo do glowy po Twojej wypowiedyi.Po co Ci w ogole
    dziecko?Rana na brzuchu atrakcyjna nie jest,mozesz miec rozstepy...
    Istnieje mala grupa lekow bezwzglednie p/wskazanych w czasie karmienia
    piersia...Nie sadze,ze wspomniane tryptany bierzesz codziennie...
    --
    Aniołek(*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien2008
    <a href="http://lilypie.com/"><img src="http://lb2f.lilypie.com/THL9p2.png"
    width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /></a>
  • katie3001 03.10.09, 07:19
    Bo chce miec dziecko, bo czuje instykt macierzynski, proste. Tak
    wole miec blizne na brzuchu niż na kroczu. I to jest moj wybór bo to
    jest moje ciało. I tak w zasadzie własnie o to chodzi w dyskusji o
    to jaki porod jest lepszy - o mozliwość wyboru.
    Tryptany są lekami doraznymi, bierze się jak jest atak, jesli dawka
    nie przerwie ataku lub po kilku godzinach (kiedy lek przestanie
    działac ) bierze się nastepną. Nie zaryzykuje bycia bez zadnej
    ochrony przeciw migrenowej i posiadania małego dziecka. Nie powiem
    kilkudniowemu/kilkutygodniowemu dziecku: "polez sobie 6-7 godzin
    spokojnie, bez karmienia, bez przewijania, nie płacz bo mama ma
    atak". Podczas ataku mam zaburzenia wzroku i rownowagi - ja sie boje
    przejsc na drugą strone ulicy bo moge nie zauwazyc samochodu a co
    dopiero wziasc dziecko na rece i zajac sie nim. Nie mowiac o innnych
    dolegliwosciach jakie sie ma przy ataku. Uwazam, ze wlasnie branie
    lekow aby czegos takiego przy malenstwie nie miec jest lepsze niz
    karmienie piersia - moj wybor. Tak zdarza mi się brac tryptany 2, 3
    dni pod rząd, poza tym mam właczone leczenie profilaktyczne do
    ktorego chciałabym po ciazy wrocic bo przynosi efekty.
  • dragica 03.10.09, 11:46
    Ok,OK,to jest oczwiscie Twoj wybor.Sama stanelam 3 miesiace po porodzie przed
    perspektywa przerwania karmienia piersia,bo wrocila wysoka nadczynnosc tarczycy
    i endokrynolog bezwzglednie nakazal mi odstawic corke od piersi,a bylo i jest
    dla mnie nadal niezmiernie wazne karmienie piersia.Ja wiem,ze nadczynnosc nie
    jest az tak meczaca jak migreny /migreny mialam od mniej wiecej 5 klasy
    podstawowki do pierwszej ciazy,po ciazach raczej nie mam atakow,bralam imigran/,
    moze u Ciebie bedzie podobnie?
    Uderzyly mnie natomiast w twojej wypowiedzi dwie rzeczy-decyzja o cc zw wzgledu
    na blizne krocza i odgorne nastawienie na niekarmienie piersia...Wierz
    mi,karmienie piersia jest swietna rzecza,pod warunkiem,ze jestesmy pozytywnie do
    niego nastawione...Mialam 2 ciecia cesarskie,blizne mam brzydka-mam po prostu
    oszpecony brzuch.
    --
    Aniołek(*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien2008
    <a href="http://lilypie.com/"><img src="http://lb2f.lilypie.com/THL9p2.png"
    width="400" height="80" border="0" alt="Lilypie Second Birthday tickers" /></a>
  • katie3001 03.10.09, 12:27
    Co do migren to moj neurolog powiedział, ze w ciazy mogą byc rzadsze
    lub częstsze - nie ma reguły. Ja mam dwa rodzaje migren - z aurą i
    bez aury i do kazdego rodzaju mam troche inne leczenie. Pierwszy
    atak miałam w wieku 8 lat a teraz mam 31 i migreny były jednym z
    powodów odwlekanego macierzynstwa. Co do porodu - ja mam dosyc bólu -
    jakiekolwiek rodzaju - czy to jest bol głowy czy bol krzyza przy
    miesiączce. Boję się bolu i nie chce miec porodu sn - mam wybór. Co
    do blizny - oszpecony brzuch....dermatologia estetyczna w
    ostatecznosci chirurg plastyczny. Lubię i akceptuje swoje ciało -
    jestem kobietą. Nie będę tylko matką ale takze zoną i kochanką. To
    chyba naturalne, ze kobieta chce byc atrakcyjna. Któras z dziwczyn
    wyzej pisała o wygladzie krocza po porodzie - ja sie na to nie
    godzę, nie muszę. Nie chce ryzykować wielomiesięcznego poworotu do
    zycia seksualnego i zmiany w nim. Ja wiem, ze cc to operacja ale
    rownie dobrze mogę miec kiedys operacje wyrostka robaczkowego i nikt
    nie bedzie podawł mi takich argumentow.Pewnie zaraz usłyszę głosy
    zebym zadoptowała - chce miec jednak dziecko, ktore ma moje geny.
    Poza tym czemu przy takiej ilosci badan medycznych na swiecie i
    postepie medyczyny kobieta nadal ryzykuje zyciem lub uszczrbkiem na
    zdrowiu rodzac dziecko? to niesprawiedliwe.
  • anirolak 03.10.09, 13:42
    Każda z nas ma prawo do własnej decyzji na podstawie sobie znanych i
    ważnych argumentów.
    Dla mnie (ponieważ napisałam jaką podjęłam decyzję to chcę
    podkreślić) absolutnie nie jest ważna ani moja blizna, ani mój ból
    gdziekolwiek. Najważniejsze jest zdrowie dziecka i chcę je karmić
    samodzielnie- nawet martwię sie, czy wszystko pójdzie ok bo wiadomo
    po cesarce jest różnie.
    Akceptuję jednak argumentacje kati - choć jej nie podzielam. Uważam,
    że każda osoba dorosła - znająca swój organizm i swoje ograniczenia -
    ma prawo podjąc decyzję bez potępiania jej jaką uważa za słuszną.
  • ell-e78 03.10.09, 16:58
    W 100% zgadzam się z argumentacją Katie, porozciąganemu i ponacinanemu kroczu
    mówię nie, to upokarzające. CC górą !!! I sorry ale oprócz dziecka ważna jestem
    jeszcze ja.
  • kaeira 05.10.09, 09:37
    katie3001 napisała:
    > Pewnie zaraz usłyszę głosy zebym zadoptowała

    Ależ dlaczego sądzisz, że ktokolwiek by cos takiego napisał??

    > Poza tym czemu przy takiej ilosci badan medycznych na swiecie i
    > postepie medyczyny kobieta nadal ryzykuje zyciem lub uszczrbkiem na
    > zdrowiu rodzac dziecko?

    Zapewne nie uwierzysz, ale statystycznie zagrożenie dla życia i zdrowia matki jest przy CC o wiele większe...

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • kaeira 03.10.09, 18:52
    katie3001 napisała:
    > Nie chce po wysilku porodowym (albo i w trakcie) miec
    > ataku migreny - z tego powodu tez nie bede karmic piersia bo nie
    > bedę mogła brac moich ukochanych tryptanów, ktore pozwalają mi zyć
    > bez paralizującego strachu przed niespodziewanym atakiem.

    Ale z tego co wiem, tryptany można brać - z tym że zachowując przerwę po wzięciu
    leku (wg różnych źródeł od 8-12 do 24h), w tym czasie karmiąc mlekiem
    odciągniętym albo mieszanką. Z tego co slyszalam, karmienie piersią (tak jak
    ciąża) u wielu kobiet "zapobiega" migrenom.
    Nie znam się na migrenach, nie wiem, jak często je masz, ale jakby co, pamiętaj,
    że możesz się skonsultować z świetnym ekspertem forum Karmienie piersią w tej
    sprawie, p. M. Staszewską, choćby na jej dyżurze telefonicznym. tu link:
    forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html

    > ze kobiecie kompletnie nie wolno myslec o sobie, nie wolno decydowac o
    > swoim ciele. Liczy sie tylko dziecko i nic wiecej. Matka-polka ma
    > byc umeczona, z pociętym kroczem, karmiąca piersią (a jak jeszcze z
    > krwawą miazga zamiast brodawek to jeszcze lepiej ;)).

    Nie jestem "Matką-Polką", no, jak już to "Matką-Polką-Radykalną-Feministką.
    Jestem (niestety) egoistyczna i egocentryczna. Mam kompletną fiksację na punkcie
    niezależności i decydowaniu o sobie. A jednak na własne życzenie "przemęczyłam
    się" 24h godzin (plus dodatkowe 24h bez snu w szpitalu po odejściu wód) próbując
    urodzić naturalnie i (jak najdłużej) bez znieczulenia. Owszem, wymęczyłam się
    nieźle, ale ból nie był wcale straszny. Choć zakończyło się CC, mam z tego dużą
    satysfakcję. (Tak jestem bardzo zadowolona, żę ("jak ostatnia cierpiętnica...")
    wytrzymałam pierwsze kilka tygodni okropnego bólu przy karmieniu, bo potem
    mogłam karmić dobrze ponad 2 lata, co dało mi ogromną przyjemność i wielką
    satysfakcję.)

    PS2. W wielu krajach odchodzenie od jednorazowych pieluch jest bardzo modne (co
    nie znaczy częste), zwykle wśród kręgów eko, feministycznych, "powrót do natury".

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • pinkdot 09.10.09, 17:26
    >Nie chce po wysilku porodowym (albo i w trakcie) miec
    > ataku migreny - z tego powodu tez nie bede karmic piersia bo nie
    > bedę mogła brac moich ukochanych tryptanów, ktore pozwalają mi zyć
    > bez paralizującego strachu przed niespodziewanym atakiem.

    Też byłam fanką tryptanów - na szczęście ciąża i karmienie tak mi przefasonowały
    gospodarkę hormonalną, że o migrenach zapomniałam:). Ale Tobie smacznego
    Sumamigrenu (czy czegoś innego, co tam sobie zażywasz) życzę!

    --
    [IMG]http://www.alterna-tickers.com/tickers/342348.png[/IMG]
  • my_valenciana 20.10.09, 21:46
    Bardzo chciałam cesarki, potem zmieniłam zdanie i bałam się jednego
    i drugiego, wybrałam więc poród siłami natury.
    Synek nie spieszył się na świat. W 8 dobie, wywoływano mi poród
    oksytocyną. Poród był koszmarem - ból był nie do zniesienia.
    Dostałam znieczulenie, które jedynie pozwalało trochę odetchnąć - 1
    godzinę. Rodziłam 9 godzin, z czego ok 6 to skurcze co 3, potem co 2
    minuty.
    Cesarka była zbawieniem - dla mnie i dla dziecka. Mały był okręcony
    pepowiną i raczej nie urodziłby się siłami natury.
    Dla mnie są dwa minusy cesarskiego cięcia - pierwszy to długa
    rekonwalescencja, co jest do zniesienia bo upragnione dziecko jest
    na świecie. Drugi minus jest taki, że nie masz kontaktu z dzieckiem.
    Mi dziecko pokazano, przysunięto do twarzy - widziałam go kilka
    sekund - pogłaskałam po główce i pocałowałam.
    Nie widziałam go potem kilka godzin. Strasznie to przeżywam do tej
    pory, że nie mógł poleżeć na piersi mamy i powoli oswoić się ze
    światem. Zawsze myśląc o tym płaczę - teraz też - mimo, że moje
    dziecko ma już 9 miesięcy. Mam żal do siebie i do losu, że nie mógł
    urodzić się normalnie i być cały czas przy mnie. Nigdy chyba się z
    tym nie pogodzę.
  • my_valenciana 20.10.09, 21:51
    Chciałam jeszcze dodać, że byłam gorącą zwolenniczką cesarskiego
    cięcia, ale tęsknotę za dzieckiem przez te kilka godzin przeżywam do
    dziś i nie wiem czy kiedyś się z tego otrząsnę. Bardzo chciałam go
    przytuić, i nie mogę zapomnieć, że On był tam zupełnie sam.
  • aribeth1 19.11.09, 08:10
    Współczuję Ci przeżyć, ale to, o czym piszesz, czyli długotrwałe oddzielenie
    dziecka od matki po cesarce nie jest regułą, raczej zależy od zwyczajów
    panujących w danym szpitalu. Ja małego dostałam zaraz po przewiezieniu na salę
    pooperacyjną i był już ze mną do nocy. Wniosek jest jeden: dziewczyny planujące
    cesarkę - zapytajcie w wybranym przez Was szpitalu jak wygląda ta kwestia...
  • anutek115 03.10.09, 22:01
    "Najbardziej wiarygodne były dla mnie kobiety , które miały dwa
    porody i taki i taki. Jednoznacznie strwierdzały ze cc jest
    nieporównywalnie większym komfortem niz sn."

    Nie, żebym prowadziła badania czy przeprowadzała analizy porównawcze, ale w moim
    najbliższym otoczeniu sa trzy kobiety (ze mną licząc), które miały i cc i sn, i
    wszystkie twierdza, że wolały sn, i gdyby przyszło im jeszcze raz rodzić mają
    nadzieję na powtórkę sn. Nie wiem, co znaczy zdaniem autorki wątku
    "niewyedukowane", ale wszystkie trzy mamy wyższe studia i pochodzimy z dużych
    miast, czy to wystarczy, czy chodzi o jakis inny rodzaj edukacji? Ostatnim
    słowem, jakim bym siebie okresliła to "matka Polka", a jeszcze po przejsciach i
    uważająca, że "tak trzeba"...

    Ja naprawdę, naprawdę uważam, że każdy powinien rodzić, jak mu lepiej, wczuwac
    się w siebie, i tak dalej, ale zgadzam się z Panią Katarzyną - autorka wątku
    załozyła ten wątek z góry postawioną tezą, nie chce się dowiedzieć, jak jest, po
    prostu wie, jak jest... więc sądzę, że w swoich "badaniach terenowych"
    wypowiedzi takie jak moje i moich dwóch koleżanek, jako nie pasujące do tezy, po
    prostu zignorowała.

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his sleep -- not
    screaming, like the passengers in his car.

    anutek115.gallery.ru/
  • lu_bella 04.10.09, 21:20
    Ja się też dołączam :)
    Rodziłam dołem i miałam cc. Ani jedna, ani druga blizna nie jest dla mnie problemem ( są nitkowate i obu muszę szukać ) Połóg ? Zdecydowanie lżejszy po psn. Ból ? Suma summarum jednakowy, chociaż różnie rozłożony.
    Ale jeszcze świadomość następstw po cc, ale nie ze strony ginekologa, tylko neonatologa :)
    Jeżeli ktoś uczciwie przedstawi wam WSZYSTKO to wybierajcie.

    P.S.
    No i brzuch po psn szybciej wraca do normy :D
  • karolinag8510 07.10.09, 15:41
    niestety nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi jest ich za dużo ale wyraże
    swoje zdanie. Ja bardzo chciałam rodzić SN ale niestety zrobiono mi cesarke bo
    maja córcia wogóle nie chciała wyjść sama na świat. wiedziałam ze po porodzie SN
    dochodzi sie do siebie szybko ale że po CC tak wolno to nie wiedziałam. a wiec
    wspołczuje kobietom które wybierają CC na własne życzenie bo niewiedzą co ich
    czeka po cięciu. fakt jest taki że sam poród nie boli ale za to po porodzie boli
    zajebiście (przepraszam za wyrażenie). niewiem czy już ktoś to pisał ale ja
    napisze: po porodzie CC trzeba leżeć bykiem na łóżku przez 12 godzin nie wolno
    podnosić głowy do góry, po 12 godzinach można usiąść (wierzcie mi że nie jest
    łatwo tak jak przekręcenie sie na bok albo wogóle wstać z lóżka), po 12
    godzinach dostaje sie dziecko którym juz trzeba sie zaopiekować ale z łóżka
    wstac nie wolno (jak tu sie opiekować dzieckiem kiedy ruch stwarza zajebisty
    ból), jak sie chodzi to sie wygląda jak babcia 90-letnia bo wyprostować sie nie
    da. dużo bo pisać o bólu po porodzie przez CC ale każdy ma swoje zdanie i wybór.
    ja jak lezalam w szpitalu i widziałam dziewczyny po SN to bardzo im
    zazdrościłam, normalnie chodziły nie wyglądały jak babcie 90-latnie. ja w
    przyszłości gdybym miala wybór rodzić SN czy CC wybrałabym SN. polożna w
    szpitalu powiedziała tak o porodach: SN boli w trakcie a później czujesz sie
    normalnie a CC w trakcie nic nie boli ale za to po boli tragicznie!!!! POZDRAWIAM
  • nutka_77 08.10.09, 19:11
    cześć,
    w pokoju obok śpi moj cudowna pięciomiesięczna córeczka...a mogło
    tak nie być. jedną ciążę straciłam, obumarła - ogromny ból i ogromna
    znieczuliuca w szpitalu.Potem ciąża prawidłowa bardzo chciałam
    rodzić naturalnie. Ciąże przenosiłam, 7 dni po terminie przyjęto
    mnie na oddział na MOJ WNIOSEK! oksytocyna i ciągle 1 cm rozwarcia.
    10 dni po terminie decyzja o wywołaniu porodu - szpital bródnowski
    Warszawa. 5 godzin ogromnych bóli i żadnego postępu. Przebity
    pęcherz płodowy, zielone, gęste wody... nadal żadnego potępu ale
    dycyzją lekarzy - dalej oksytocyna... po 12 godzinach podjęto
    decyzję o cc.
    Dla mnie to był wówczas raj...
    Strach o moje dziecko był ogromny. Błagałam o pomoc bałam się że i
    ją stracę.
    Okazało się że dziecko duże, ułożone twarzyczkowo, mocno wygięte do
    tyłu.
    NIE URODZIŁABYM NATURALNIE i straciłabym dziecko.
    Mała miała podwyższone CRP, problemy z kręgosłupem, zapalenie
    spojówek. Była strasznie zmęczona, tak bardzo że nie miała siły
    jeść.
    Dziś wiem, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na jeszcze jedno
    dziecko - będę je rodzić przez cc - nie dlatego że mi tak łatwiej
    ale dlatego że mogłam stracić córeczkę przez późną decyzję lekarzy.

    Jeszcze jedno: nawet połozna w trakcie porodu komentowała że ona by
    dłużej nie czekała, że nie dam rady urodzić sama ale "pani dr"
    stwierdziła no może jeszcze 1 butelkę oksy...

    Na patalogii dziewczyny byly przerażone i zadna nie chciała iść po
    mnie na wywoływanie porodu.

    Co to ma być? dlaczego mam być zależna od widzimisię lekarza?
    dlaczego nie mam prawa sama zdecydować?

    tylko tyle...

    Jeszcze jedno:
  • luisa92 15.10.09, 11:23
    Katie jesteś fajna babką, Twoj post mnie oczarował i dodał wiatru w
    plecy. Pomysłałm ,że po Twoim poscie co poniektórzy będą chcieli Cie
    ukamienowac , ukrzyżować. W katolickiej Polsce to bardzo normalne.
    Ale o dziwo oprocz jednego niezbyt madrego postu ,że jestes
    egoistka - nic podobnego nie zauważyłam. Może nie jest źle, może
    idzie ku lepszemu? Moze wreszcie kobiety , które chcą realizowac
    własne plany, które maja wymagania, dla których macierzyństwo nie
    wiaże sie z utratą wszystkich swoich planów i marzeń nie beda
    uważane za wyprute z uczuc egoistki? I że wreszcie będzie można
    mowić ,że się pragnie cc równiez dla siebie i ,że mamy do tego
    prawo!!! Ze jak kobieta nie chce karmic piersią to tez nie
    oznacza ,ze jest wyrodna matką- wręcz przeciwnie. Dobre
    macierzyństwo naprawde nie jest uwarunkowane sn i piersia. Kiedy
    wreszcie będzie można mowić o swoich pragnieniach bez poczucia winy?
    mam nadzieję ,ze dzięki takim kobietom jak ty Katie juz niedlugo a
    może juz. Dziekuję Ci bardzo, wprawiłaś mnie w cudowny nastój...
  • katie3001 15.10.09, 11:56
    Dzięki. Egoizm do pewnego stopnia jest zdrowy - trzeba tylko wyczuć
    granice ;).
    ale nie zawsze może byc tak jak chcemy. pracuje ze starszymi paniami
    i jedna poltora roku temu została babcią. jej córka miała podobne
    podejscie do rodzicielstwa podobne do mojego. Po maciezyńskim z
    powodu nisko platnej pracy) poszła na wychowawczy - dzis ma prawie
    odmaciczne zapalenie mózgu....
    W poniedziałek mam wizytę o swojego neurologa i z ciekawosci zapytam
    się czy przy moich rodzajach migren moge rodzic sn ;). Na razie
    jeszcze przez bdajże 3 miesiace nie mogę zajsc w ciaze
  • milenatodzi 18.10.09, 00:43
    a ja jestem radykałem tylko takim w drugą stronę. Uważam ,że cc jest
    tysiąc razy lepsze niz te wszystkie naturalne porody. I szczerze
    powiem jestem agresywna i wkurzaja mnie kobiety , która tak usilnie
    starają sie nas przekonać o wyższosci tego calego sn nad cesarka na
    zyczenie. Kiedys mialabym to gdzies kto jak rodzi ale przez to jak
    slucham wypowiedzi matek polek ze tylko sn, tylko karmienie piersia
    najlepiej 5 lat i oczywiscie siedzenie w domu. a ja mowie otwarcie
    1. CC na zyczenie- totalnie za zyczenie bo ja tak chce bo mysle o
    sobie bo sie boje bolu. (mimo wszystko uwazam ze to lepiej dla
    dziecka tez) ale nawet jak kobieta chce cc dla siebie to ma do tego
    prawo
    2. Nie chce karmic piersia bo nie chce miec piersi jak krowie
    wymiona. CHce byc atrakcyjna mama - i tez mam do tego prawo!!!!
    3. CHce wrocic do pracy tak szybko jak tylko się da ( mam wolny
    zawod więc moge to łatwo pogodzic z macierzynstwem)

    I co i teraz czekam na mamuski ktore zaraz napisza : egoistka,
    wredna baba, po co chce miec dziecko itp. A uwazam ,ze moge byc
    lepsza mamą od wielu kobiet ktore rodza sn, karmią 10 lat i na
    zawsze
    zostają w domu.
    Kiedy wreszcie skoncza sie te utarte stereotymy ze tylko SN jest
    dobre a inna droga jest bardzo , bardzo zła!!!
  • kaeira 18.10.09, 12:38
    milenatodzi napisała:
    > 2. Nie chce karmic piersia bo nie chce miec piersi jak krowie
    > wymiona.

    Znaczy uważasz, że wszystkie kobiety po karmieniu mają "krowie wymiona"? Tiaaa - to znaczyłoby, że około 75% kobiet (bo co najmniej tyle karmi piersią kilka miesięcy albo dłużej) ma "krowie wymiona".

    Zresztą, rozczaruje cię - u większości kobiet większość zmian w wyglądzie piersi zachodzi podczas ciąży. Może lepiej w nią nie zachodź, bo jeszcze nabędziesz "wymion"...

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • malwes 18.10.09, 18:33
    milenatodzi napisała:

    > a ja jestem radykałem tylko takim w drugą stronę. Uważam ,że cc
    jest
    > tysiąc razy lepsze niz te wszystkie naturalne porody. I szczerze
    > powiem jestem agresywna i wkurzaja mnie kobiety , która tak
    usilnie
    > starają sie nas przekonać o wyższosci tego calego sn nad cesarka
    na
    > zyczenie. Kiedys mialabym to gdzies kto jak rodzi ale przez to jak
    > slucham wypowiedzi matek polek ze tylko sn, tylko karmienie
    piersia
    > najlepiej 5 lat i oczywiscie siedzenie w domu. a ja mowie otwarcie
    > 1. CC na zyczenie- totalnie za zyczenie bo ja tak chce bo mysle o
    > sobie bo sie boje bolu. (mimo wszystko uwazam ze to lepiej dla
    > dziecka tez) ale nawet jak kobieta chce cc dla siebie to ma do
    tego
    > prawo
    > 2. Nie chce karmic piersia bo nie chce miec piersi jak krowie
    > wymiona. CHce byc atrakcyjna mama - i tez mam do tego prawo!!!!
    > 3. CHce wrocic do pracy tak szybko jak tylko się da ( mam wolny
    > zawod więc moge to łatwo pogodzic z macierzynstwem)
    >
    > I co i teraz czekam na mamuski ktore zaraz napisza : egoistka,
    > wredna baba, po co chce miec dziecko itp. A uwazam ,ze moge byc
    > lepsza mamą od wielu kobiet ktore rodza sn, karmią 10 lat i na
    > zawsze
    > zostają w domu.
    > Kiedy wreszcie skoncza sie te utarte stereotymy ze tylko SN jest
    > dobre a inna droga jest bardzo , bardzo zła!!!

    Ja dla odmiany wcalę nie nazwę Cię egoistką :) - ale też i nie
    zgodzę się z tym co napisałaś.
    Mieszczę się w tzw. "stereotypie kobiety sukcesu" :) - I nie bardzo
    rozumiem dlaczego wiążesz poród SN i karmienie piersią ze
    stereotypem "matki-polki" skoro "matki-niemki, matki amerykanki,
    matki-dunki i matki-inne-wielo-narodowościowe" rodzą siłami natury.
    Niekoniecznie siedzą 10 lat w domu...he...he...
    Jak jeszcze nie byłam w ciąży myślałam podobnie - to znaczy chciałam
    znaleźć kompromis między dobrem dziecka a moimi planami dotyczącymi
    kariery, wyglądu piersi :) i to wszystko o czym napisałaś - no może
    oprócz CC bo to rzetelnie drążyłam sprawę od strony medycznej i nie
    będę się rozpisywać ale zgodnie z moim stanem wiedzy dla dziecka i
    dla mnie również uznałam - egoistycznie - poród sn.
    W każdym razie urodziłam pierwsze dziecko, doszłam do siebie
    błyskawicznie, karmić mi się nie udało (niewiedza położnych,
    wmawiane mi głupoty plus choroba synka, który dostał w czasie
    choroby butlę itp). Wisiałam na laktatorze 6 m-cy karmiąc mieszanie.
    Wróciłam do pracy...dostałam kolejny awans...mózg mi się nie
    skurczył ;) - piersi w świetnej formie, dorobiłam się jednego małego
    rozstępu. Też dowiedziałam się od lekarzy i kosmetyczek, że wygląd
    biustu zależy od zadbania w trakcie ciąży a nie od karmienia.
    Potem 5 lat pracy...kolejne stopnie kariery...druga ciąża. Karmimy
    się 9 m-cy, nie przybył mi dodatkowy rozstęp, też rodziłam siłami
    natury - wparawdzie ekspresowo i krótko (godzinka z czego 6 min w
    szpitalu) - formę miałam taką, że mogłam do pracy iść godzinę
    później. Nawet mój makijaż i fryzura nie ucierpiały....Wracam do
    pracy od listopada...mam zamiar ściągać mleko na kaszki w moim
    pięknym gabinecie, trzymać je w lodóweczce i zawozić do domku
    służbową limuzyną :)
    Piszę trochę z przymrużeniem oka ale myślę, że akurat porody siłami
    natury czy karmienie piersią nie mają nic wspólnego z tyum jak się
    potoczy Twój rozwój zawodowy, z tym, jak będzie wyglądał Twój biust
    ani z siedzeniem w domu przez 10 lat bo ani po sn ani po cc nie
    dochodzi się tyle do siebie. To wszystko zalezy od Twojego
    wykształcenia, determinacji, szczęścia a przede wszystkim nie
    popadania w skrajności w żadną stronę...i zapewniam Cię, że
    na "najdroższych-w-świecie" zajęciach na programie Executive MBA
    (nie w Polsce bynajmniej - piszę realizstycznie, że "na świecie") ;)
    znlazłabyś kilkadziesiąt kobiet pełniących najwyższe funkcje rządowe
    czy zarządcze, które w przerwach między zajęciami karmią piersią
    swoje dzieci i jakoś to nikogo nie dziwi- ani wykładowców ani
    kurstantów ;)

    Powodzenia! I masz prawo do wlasnych decyzji - ale myślę, że nie ma
    się co zapieniać i podejść do tematu w sposób "zawodowy i
    profesjonalny" - poczytać rzetelne info przede wszystkim.
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • nowy99 19.10.09, 12:30
    bardziej przerażenie, bo rodziłam 2 razy w odstępie 12 lat. Pierwszy
    poród sn: 4 kg syn: poród bolesny, długi, bez żadnych wspomagaczy
    typu zzo, oksytocyna itp. Na długo został mi w pamięci. Dopiero po
    12 latach odważyłam się na następny. I ten następny był MAKABRYCZNIE
    BOLESNY - po podaniu przyspieszacza, bo nie miałam rozwarcia, dwie
    godziny spędziłam w piekle, na torturach typu przypalanie - tak w
    momencie bólu go definiowałam, by później pamiętać jaki on był...
    Rzęziłam i błagałam o zzo - dostałam, było jak w raju, ale na moment
    porodu przestało działać i poród 3,7kg córki był okropny: nie
    nacięto mnie więc rozerwałam się do cewki moczowej, ból rozerwania
    był 100 razy gorszy od bólu nacięcia (miałam przy pierwszym
    porodzie).
    Dzieci są zdrowe. Mąż namawia na trzecie, ale JEDYNYM JEGO
    ROZWIĄZANIEM jest cesarka, na życzenie, niestety chyba za kasę.
    Nie podejmę się już rodzić naturalnie, w moim przypadku to za dużo
    cierpienia...
    Z niezbyt sympatycznych pozostałości rodzenia naturalnego bez
    nacięcia to obniżenie narządu rodnego i wysuwanie się na zewnątrz
    części pochwy - taka sympatyczna gula średnicy 2-3 cm...
    sympatycznie nie?
    I wiecie, co mnie w związku z tym czeka: tzw. plastyka pochwy, koszt
    4-6 tys. złotych.
    Od swojej doświadczonej, ginekolog usłyszałam, że większość pań po
    2,3 porodach ma takie historie niestety. I tak niestety skutkuje
    naturalny poród bez nacięcia krocza.
    Piszę Wam do wiadomości, niech każda wyciąga wniosek na własny
    użytek.
  • milenatodzi 20.10.09, 00:12
    dostałam 2 fajne odpowiedzi więc przyznam się ,że moja agresja do sn
    wynika raczej z faktu ogolnej agresji kobiet do cc . W sumie nie mam
    nic do babek ktore chca i czuja ze sn to ich zywioł. Z karmieniem
    jest podobnie. Tylko niezmiernie wkurza mnie ta idiotyczna agresja
    do kobiet ktore chca rodzic cc i nie chcą karmic piersia. W
    Niemaczech, Danii i Angli kobiety ktore rodza naturalnie karmia
    przez 5 lat i zostają w domu nie atakuja kobiet , które chcą wrócić
    do pracy i wybieraja łatwy poród przez CC. Każdemu według potrzeby.
    Ostatnio gdzieś przeczytałm że jedna z przeciwniczek cc napisala ze
    nie mogla przez 2 dni głowy podnoscic i to jest tragedia bo tak jest
    po cc. Zdziwilam sie bo to faktycznie byłoby upierdliwe. Dzwonie do
    bliskiej kolezanki (po cc na zyczenie) i sie jej pytam jak zniosła
    to niepodnoszenie głowy? Ona parskneła smiechem ,ze to jakieś
    bzdury. Ze ręce i głowe miała sprawna i dziecko cały czas przy sobie
    i ze głowę oczywiscie podnosiła do góry bo była cały czas
    przytomna. Pytam więc po co takie bzdury wymyślać??? Tylko po to
    zeby odstraszyć dziewczyny od cc.
  • malwes 20.10.09, 08:47
    Milenko - z tą głową to na pewno lekka przesada - to znaczy czasem
    przez ileśtam godzin nie można się ruszyć ale na pewno nie 2 dni.
    Ale są osoby, które bardzo źle znoszą podpajęczynówkowe
    znieczulenie, mają silne zawroty głowy, mdłości itp. Ale też czasem
    i po "zwykłym" ZZO przy sn tak mają. Nie są to częste przypadki.

    Co do tego skąd się bierze agresja wobec kobiet wybierających CC -
    trudno powiedzieć. Zastanawiałam się nad tym i ja chyba tylko raz
    się wściekłam na kuzynkę, która inną kuzynkę - młodziutką 20 letnią -
    chciała namówić na płatne CC. Jakie były moje powody
    - chyba takie, że często kobiety wybierają CC ze strachu przed
    porodem sn. I tu w zasadzie złość mi się włącza nie na nie tylko na
    demonizowanie porodów sn. Same kobiety czasem tak robią - "ubarwią"
    opowieść żeby dodać sobie "trochę z bohatera", postraszą koleżanki
    które nie rodziły. Argument "nie będę wyła 12h" do mnie nie
    przemawia, bo porody tak nie wyglądają. Inna rzecz - że tak naprawdę
    mało kto WIE i MOŻE urodzić siłami natury rzeczywiście naturalnie.
    Mało kobiet ma możliwość (lub nawet nie wie) o tym, że zupełnie
    inaczej wygląda poród na stojąco, że można rodzić bezparciowo, że
    jest mnóstwo pozycji, ruchów, "ćwiczeń" sprawiających, że poród
    przebiega aktywnie. To nie jest "taki sam" poród sn jak poród na
    leżąco 90% czasu pod KTG, z podłączoną oxy, żeby pani zdążyła przed
    zmianą...Wierzę w to, że można sn natury, przy dobrze prowadzonym
    porodzie, urodzić mniej boleśnie w całokształcie niż cała
    okołooperacyjna otoczka CC. W "najgorszym wypadku" można wybrać
    przecież ZZO, które jest ciut inne niż podpajęczynówkowe
    znieczulenie przy CC ale efekt przeciwbólowy daje podobny i
    powiedzmy zalet i wad ma tyle samo/porównywalnie co znieczulenie
    konieczne przy CC.
    - zdenerwowało mnie też wtedy w kuzynce gadanie typu "bo CC jest
    lepsze dla dziecka". To już jest niestety niewiedza - bo
    śmiertelność okołoporodowa przy CC jest 4x większa niż przy SN
    (źródłem info była dr Romejko w szpitalu przy Karowej 6 lat temu -
    może coś się zmieniło od tego czasu). Ale to też jest często wynik
    jakichś info zasłyszanych od koleżanek - czasem złości mnie to, że
    ktoś dokonując wyboru "rodzaju" porodu - nie zadaje sobie trudu
    oparcia tej decyzji na rzetelnej wiedzy. Nie chce mu się poczytać,
    poszperać po statystykach, porozmawiać z kilkoma lekarzami - zebrać
    dokładne informacje. Opiera się na tym, co powiedziała koleżanka z
    pracy, sąsiadka czy aktorka w tv.
    - czasem mnie denerwuje trochę takie podejście, że kobiety wiedzą
    np. wszystkie za i przeciw ale chcą CC tylko dlatego, że wydaje im
    się, iż będą mniej lub krócej cierpieć i nawet jeśli wiedzą/uważają,
    że dla dziecka lepszy byłby poród sn to myślą tylko o porodzie ze
    swojej perspektywy. To co ja wtedy myślę, to to - że urodzić to tak
    naprawdę to jest nic. Dalej jest wychowanie - porozcinane głowy,
    upadki, choroby, szkoła, towarzystwo, brak autorytetów, studia,
    praca, wnuki... ;)...to jest dopiero wyzwanie. I jeśli ktoś już na
    tym samym, wbrew pozorom najłatwiejszym początku, boi się wyzwań
    (nie piszę, że ułatwia sobie życie bo sobie CC nie ułatwia - choć
    tak myśli często ;). Pogląd radykalny - którego, uwaga, ja NIE
    prezentuję - głosi na tym etapie, że jeśli ktoś nie może pogodzić
    się z tym, że posiadanie dzieci wymaga pracy, wyzwań, trudów i jeśli
    już na wstępie nie może tego zaakceptować nie myśląc o tym co jest
    dobre dla dziecka - to po co dzieci? Ale to oczywiście jest
    przerysowanie - życie nigdy nie jest takie czarno-białe i wg mnie
    tak sądzić się nie powinno

    Więc tak jak widzisz - ja np. też tej agresji nie pochwalam. Uważam,
    że nam wszystkim kobietom - brakuje jednak wiedzy. Niby jest
    dostępnośc informacji, mnóstwo książek, szkół rodzenia - ale to
    wszystko sprowadza się tylko do ogólników. Tego, czego dowiedziałam
    się tutaj od Pani Kasi i tego, co przeczytałam w książkach Ireny
    Chołuj, nie mówi i nie pisze się chyba nigdzie. Wiem, co to jest
    galaretka Whartona i jaka jest jej rola, wiem jaki jest proces
    zmiany krążenia u dziecka i jakie to jest wazne dla niego, o
    rodzeniu bezparciowym nie pisze się chyba wcale itp, itd.

    Natomiast - Milena, w poprzednim poście zapomniałam Ci napisać, że
    na pewno zgodzę się z Tobą w jednym - jakość macierzyństwa nie
    zależy od rodzaju porodu czy karmienia. Jakość macierzyństwa to dużo
    więcej, dużo...

    Pozdrawiam serdecznie.



    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • 0magkac 20.10.09, 08:51
    nie czytalam calej dyskusji, wiec moze sie powtorze ;)

    jestem po cc (ciaza blizniacza, polozenie miednicowe i poprzeczne), i
    dzieki very much. nie rozumiem, jak mozna sobie zrobic taka krzywde i
    chciec tego na zyczenie..... moze nie rodzilam sn i nie mam
    osobistego porownania, ale lezac 8 dni na polozniczym obserwowalam te
    po sn i po cc. i mimo, ze laski po sn byly ponacinane (karowa ;) ),
    to smigaly jak frygi nawet w dzien po porodzie. a dziewczyny po cc
    jak sie rozpoznawalo? jeczace cienie snujace sie po szpitalu zgiete w
    palak. ja zaczelam jako-tako funkcjonowac 5-6 dni po porodzie, a i
    tak jako niekarmiaca (przez pierwszych 7 dni nie moglam karmic - lek
    hepatil, ale potem sie udalo ;) ) dostawalam pyralgine. te co karmily
    mialy na pocieszenie paracetamol....

    jesli jeszcze kiedys mi sie przytrafi (choc za jednym zamachem w 100
    % zrealizowalam swoje plany "reprodukcyjne") to mam nadzieje ze uda
    sie sn....
  • milenatodzi 20.10.09, 16:29
    no tak i znowu to samo to co napisalyscie o cc ze ble i w ogole ja
    moge stweirdzic o sn. Albo ktos tu jest nieobiektywny albo to
    faktycznie zalezy od kobiety. Ja znam babki ktore duzo lepiej sie
    czuja po cc znam takie ktore maja chore dzieci po sn. schorzenia po
    sn moga byc tak dramatyczne ,że nie mozna ich z niczym porownac wiec
    nie wiem jak mozna stwierdzic ze sn jest lepsze dla dziecka.
    Przeciez sam fakt, ktory mowi o tym ,ze jak jest cos nie tak z
    dzieckiem to robi sie cc bo sn nie da rady swiadczy o tym ze sn
    jest bardziej inwazyjne. Przeciez to logiczne. Czym są trudnosci w
    odkrztuszaniu w porownaniu z problemem uposledzonego dziecka,
    zniekształcona gówka , powyrywanymi stawami??? Czasami mam
    wrazenie ,że to jakas zmowa przeciwko cc. Nie wiem kwestia pieniedzy
    czy co? I tez nie zgadzam sie z tym ,że jezeli ktos chce podjąć trud
    macierzynstwa to od samego poczatku musi zaczac najtrudniej jak sie
    da czyli od sn. Dlaczego? To wlasnie jest wpisane w status matki
    polki. Cierp - cierpienie uszlachetnia. a ja nie chce bolu i
    cierpienia- i jak tylko moge to staram sie go ograniczyc. a to ze
    jedna z kolezanek ma zle wspomnienia po cc- wiem i pewnie sie zdarza
    ale nawet nie chce myslec co by odczuwala po sn. Moim zdaniem babki
    ktore b zle znosze cc - jeszcze tysiac razy gorzej znioosly by sn.
  • kaeira 20.10.09, 18:02
    milenatodzi napisała:
    > Przeciez sam fakt, ktory mowi o tym ,ze jak jest cos nie tak z
    > dzieckiem to robi sie cc bo sn nie da rady swiadczy o tym ze sn
    > jest bardziej inwazyjne. Przeciez to logiczne.

    Eee - kiedy co na przykład jest nie tak? Bywa, że są wskazania do CC, bywa, że nie, nawet kiedy nie wszystko jest OK z dzieckiem czy ciążą. Zależy od konkretnej sytuacji.

    > Czasami mam wrazenie ,że to jakas zmowa przeciwko cc. Nie wiem kwestia pieniedzy czy co?

    Taaa, taka straszna zmowa, że prawie 1/3 wszystkich porodów to CC...


    > I tez nie zgadzam sie z tym ,że jezeli ktos chce podjąć trud
    > macierzynstwa to od samego poczatku musi zaczac najtrudniej jak sie
    > da czyli od sn.

    A czy ty w ogóle zauważyłaś te wszystkie wypowiedzi, w których dziewczyny piszą, że dla nich właśnie CC było - albo byłoby - "najtrudniej jak się da"?

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • malwes 20.10.09, 22:19
    milenatodzi napisała:

    > schorzenia po
    > sn moga byc tak dramatyczne ,że nie mozna ich z niczym porownac
    wiec
    > nie wiem jak mozna stwierdzic ze sn jest lepsze dla dziecka.
    > Przeciez sam fakt, ktory mowi o tym ,ze jak jest cos nie tak z
    > dzieckiem to robi sie cc bo sn nie da rady swiadczy o tym ze sn
    > jest bardziej inwazyjne. Przeciez to logiczne.


    Milenko - zupełnie nielogiczne. Kiedy ktoś ma chore serce to
    wszczepia mu się rozrusznik - co nie znaczy, że lepiej jest mieć na
    dzień dobry sztuczne serce bo to "nasze" może kiedyś stanąć.

    Piszesz o powikłaniach po sn a po cc możesz mieć u dziecka:

    - poporodowe zaburzenia oddychania
    - niedotlenienie dziecka ( np. na skutek gwałtownego obniżenia
    ciśnienia tętniczego krwi w znieczuleniach przewodowych) - a to może
    mieć wpływ, mówiąc potocznie - na rozwój umysłowy dziecka
    - zespół mokrego płuca (ze względu na skrócony i słabszy ucisk na
    klatkę piersiową płodu rodzącego się droga cięcia cesarskiego może
    dojść do niedostatecznego opróżnienia drzewa oskrzelowego z płynu
    owodniowego)
    - wtrząs krwotoczny
    - niedokrwistość
    - zaburzenia neurologiczne
    - poważne uszkodzenia dziecka podczas wydobywania z macicy

    A u matki
    - zakażenia – (występują u 30-65 % operowanych kobiet). Najczęściej
    występują pod postacią; zapalenia błony śluzowej macicy, zakażenia
    rany oraz zakażenia układu moczowego. Rzadziej występują; ropień w
    miednicy mniejszej, zapalenie otrzewnej, posocznica. Statystycznie 6
    x częściej niż przy porodach sn
    - niedokrwistość i wstrząs krwotoczny – w trakcie cięcia
    cesarskiego utrata krwi jest większa niż podczas porodu siłami
    naturalnymi. Wstrząs krwotoczny jest bardzo groźnym powikłaniem
    cięcia cesarskiego i może nawet prowadzić do okołoporodowego
    całkowitego wycięcia macicy.
    - powikłania zakrzepowo – zatorowe
    - urazy układu moczowego - mogą też prowadzić do powstania
    przetok: najczęściej pęcherzowo – macicznych lub rzadziej
    pęcherzowo - pochwowych.
    - śródoperacyjne uszkodzenie jelit
    - niedrożność pooperacyjna jelit

    To tylko część - statystycznie występująca od 3 do 10x częściej przy
    cc niż przy porodach sn.

    Żadne emocje - czysta statystyka.





    Co do dochodzenia do siebie - to masz rację. Jedna kobieta
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • lucy_cu 20.10.09, 19:35
    Luiso. Prawda- obiektywna prawda!- jest taka, że wybrałaś opcję
    bardziej ryzykowną niż poród sn. Ale masz do tego prawo- Twoje
    ciało, Twoje dziecko.
    Cc JEST zbawieniem- bo jest zabiegiem ratującym życie. Jako taki
    zabieg żadnej agresji nie wzbudza.
    Cc na życzenie- siłą rzeczy wzbudza może nie agresję, ale
    kontrowersje. Bo to trochę tak, jakbyś chciała wydębić na dentyście,
    żeby Ci usunął z dziesięć zdrowych, ładnych zębów i, powiedzmy,
    wstawił implanty. Bo tak i już. Zapłacisz mu, to usunie i powstawia,
    czemu nie- w końcu to Twoja szczęka. Pytanie tylko- czy warto?
    Tak sobie myślę- tu z góry bardzo Cię przepraszam, jeśli
    nadinterpretuję- że zwyczajnie się boisz porodu i stąd w ogóle to
    całe "śledztwo" pro-cesarkowe. Taki strach jest zjawiskiem
    naturalnym, zwłaszcza u kobiet, które nie rodziły.
    Tak czy siak- życzę Ci pięknego porodu i zdrowego dziecka.

    Napiszę tylko coś jeszcze na koniec (Mogę w tym "oświeconym" wątku w
    ogóle cokolwiek pisać jako baba ze wsi? Aż się boję! Ale mam wyższe
    wykształcenie, więc chyba jednak mogę, co? ;-)) Urodziłam siłami
    natury czworo dzieci. Karmiłam je, licząc łącznie, ponad 9 lat. Ba-
    za pół roku będę miała piąte dziecko- więc ten staż mi
    jeszcze "podskoczy". Jakimś cudem ta potworna- zdaniem niektórych z
    Was- fizjologia ani nie zmasakrowała mi krocza (a nacięć nie
    miałam!), ani z biustu nie zrobiła dyndających smętnie sflaczałych
    cokolwiek baloników. Tak sobie co rano patrzę w lustro i powiem
    nieskromnie, że całkiem, całkiem nieźle wyglądam- dziwne, co? ;-)
    Kobiety są stworzone do wydawania na świat i karmienia dzieci- i
    tyle. Nie ja jedna jakimś cudem wyszłam z tych potworności bez
    szwanku. Moje dzieci też jakimś cudem zdrowe i niegłupie na dodatek.
    Na serio, to możliwe. Kurczę- teraz mnie olśniło!!!- możliwe pewnie
    tylko u bab ze wsi...;-)))
    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • milenatodzi 20.10.09, 23:29
    Urazy po porodzie sn

    1.Uszkodzenia skóry
    2.Uszkodzenia narządu ruchu
     Złamanie (pęknięcie) obojczyka
     Złamanie kości ramiennej
     Złamanie kości udowej

    3.Uszkodzenie nerwów obwodowych
     Uszkodzenie splotu barkowego
     Porażenie nerwu twarzowego
     Porażenie nerwu przeponowego

    4.Urazy mechaniczne
    Przyczyny:
     Niewspółmierność wymiarów głowy płodu w stosunku do wymiarów
    miednicy kostnej,
     Poród przedłużający się,
     Poród bardzo szybki,
     Nieprawidłowe położenie płodu,
     Nieprawidłowa adaptacja kości czaszki do kanału rodnego.

    5.Niedotlenienie mozgu

    I - lekki
     nadpobudliwość,
     wzmożone odruchy,
     zwiększona reaktywność układu współczulnego,
     objawy trwają do 24h.

    II - średni
     stupor,
     hipotonia mięśniowa,
     ↓ ruchliwości,
     osłabione odruchy,
     drgawki,
    złe rokowanie gdy objawy trwają 1 – 2 tyg.

    III - ciężki
     śpiączka,
     brak napięcia mięśniowego,
     zaburzenia funkcji pnia mózgu,
     drgawki,
     ↑ ciśnienia śródczaszkowego.



    6.Urazy czaszki i części przodujących
     Obrzęk
     Krwiak podokostnowy
     Wgniecenie kości czaszki
     Złamanie kości czaszki
     Uszkodzenie narządów płciowych

    7.Obrzęk
    Występuje w postaci przedgłowia na główce, zlokalizowane jest w
    obrębie kilku kości
    Przyczyna:
     Nadmierne uciskanie części przodującej na miednicę kostną
     Poród przedłużający się
     Duży płód
     Poród z użyciem próżniociągu
    8.Krwiak podokostnowy
    Najczęściej dotyczy kości potylicznej i ograniczony jest tylko do
    jednej kości. Nigdy nie ulega zropieniu i nie wymaga leczenia.
    Pojawia się często po porodzie kleszczowym.

    9.Wgniecenie kości czaszki
    Dotyczy kości ciemieniowych. Konieczna jest konsultacja
    chirurgiczna. Przyczyną jest poród kleszczowy.

    10.Złamanie kości czaszki
    Mogą temu towarzyszyć urazy kręgosłupa. Przyczyną jest poród
    miednicowy – pomoc Brachta. Często wymagana jest interwencja
    chirurgiczna.


    11.Uszkodzenie narządów wewnętrznych
     Uszkodzenie wątroby
     Perforacja żołądka
     Uraz śledziony
     Uraz nerek
     Krwawienie z nadnerczy

    Naprawdę nie piszcie mi o szkodliwosci cc bo iuszkodzenia dziecka są
    nieporównywalne z mozliwosciami po sn. Czy znacie jakąs dorosła
    osobę która ma trwałe uszkodzenia wywołane cc? NIE!!! ale po sn
    niestety takich przypadków jest całe mnóstwo.

  • malwes 21.10.09, 09:36
    Milena - ty chyba nie umiesz jednak czytac ze zrozumieniem.
    Wszystkie z tych powikłań związanych z porodem sn występują także
    przy CC - tylko przy CC występują 3-10 razy częściej! Kopiujesz
    fragmenty z internetu nie rozumiejąc tego co kopiujesz. Długą listę
    poważnych powikłań można znaleźć i dla znieczulenia
    stomatologicznego i dla wielu zabiegów kosmetycznych. To nie chodzi
    o to jakie powikłania są możliwe (bo takowe statystycznie występują
    też i dla wyjścia z domu na spacer - może Ci gałąź na głowę spaść i
    Cię zabić) tylko ile razy częściej lub rzadziej występują w różnych
    sytuacjach.

    Czy znam osobiście osoby z ciężkimi powikłaniami po CC - tak - 3
    dzieci rehabilitowanych. Dwójka będzie sprawna umysłowo, może mieć
    lekką niedomogę fizyczną. Jedno jest w stanie ciężkim. Te 3
    przypadki wymieniam osobno bo tu jest 100% pewności, że są to urazy
    spowodowane cesarką. Dwie mamy miały CC na życzenie - pozostały
    maluszek miał CC ze wskazań (pękło naczynie błądzące przy porodzie).
    Powikłania nastąpily wskutek urazu przy wyjmowaniu dzieci. U
    ostatniego dziecka było niedotlenienie.

    Dodatkowo dwóch synów mojej koleżanki (2 ostanich dzieci z 5tki
    dzieci - ostatnie trzy miała CC). Starsze dziecko jest rok starsze
    od mojego synka. Ma 7 lat. Jest cały czas objęte indywidualnym
    nauczaniem. Nie czyta, bardzo mało mówi - w wieku 7 lat nie
    rozróżnia kolorów. Cały czas siusia w majtki. Młodszy trochę lepiej -
    ale tez jest opóżniony. Tutaj dokładnie nie wiadomo na ile
    powikłania po cesarce mogły być spowodowane generalnie problemami po
    stronie płodu. Ale "medycznie" zaliczane są do powikłań po CC ( też
    niedotlenienie najogólniej mówiąc).

    I ostatni synek mojej kuzynki - tutaj też do końca nie wiadomo. Też
    był niedotleniony, urodził się trochę wczesniej ale kuzynka nie
    chciała rodzić sn - od razu poprosiła o drugą cesarkę. Chłopiec ma
    bardzo lekkie zaburzenia neurologiczne - miał lekki wstrząs
    krwotoczny.

    Tak samo jest z porodami sn - też nie zawsze wiadomo ile problemów z
    dzieckiem wynika z porodu a ile już z sytuacji wewnątrzmacicznej.

    Nikt na siłę nie chce i nie będzie Cię przekonywał. Chodzi o to abyś
    była świadoma tego, że pisząc iż cesarka jest bezpieczniejsza dla
    dziecka niż poród siłami natury piszesz po prostu z medycznego
    punktu widzenia - nieprawdę. Decyzja i tak jest po Twojej stronie.

    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • roeta 21.10.09, 10:48
    Kiedyś, dawno temu jak dzieci w planach jeszcze nie było tak sobie myślałam (a
    myśli te nie były poparte, żadnymi danymi, od swobodne dumanie) że tyle dzieci
    ma porażenie mózgowe po sn, że chyba lepiej jest cc urodzić i nie mieć takich
    ewentualnych problemów. Gdy od dumania przeszłam do zgłębiania tematu okazało
    sie, że jednak cc przed takim uszkodzeniem nie chroni.
    Nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Zarówno po cc jak i po sn mogą być różne
    powikłania. I nie ważne jaka drogę, wybierzemy, musimy być świadome skutków
    naszej decyzji. Więc drogie panie nie obrażajcie się nawzajem różnymi epitetami.
    Nie wyzywajcie od "matek Polek", niedouków, biedoty. Czytajcie, pytajcie i
    wyciągajcie wnioski. I dokonajcie wyboru najlepszego dla Was i Waszego dziecka.
    Ps. I bez obrazy, ale, Wasze niektóre poglądy można dopisać do "Największe
    głupoty jakie słyszałam będąc w ciąży"
  • lucy_cu 21.10.09, 10:55
    Malwes, chyba się nie dogadasz, mam takie wrażenie. Po prostu, są tu
    dziewczyny tak dalece przekonane o słuszności swojego rozumowania,
    że choćbyś podała tonę statystyk, Ty, czy Pani Kasia, czy ktoś inny-
    i tak Ci napiszą, że nie masz racji. Sama wiesz, takie wątki
    pojawiają się na forach regularnie i dyskusja jest przeważnie na
    takim poziomie, jak powyżej. Przeważnie się nie odzywam w takich
    wypadkach, bo to nie ma sensu- tu mnie rozbawiła nieco wizja tych
    biednych, niedoinformowanych kobiecin ze wsi, które nie są dosyć
    postępowe, żeby sobie zafundować poważną ingerencję w swój organizm
    bez wskazań medycznych.
    Tak, jak napisałam powyżej- nic mi do czyjejś decyzji, nie moja
    sprawa. Ale niech ktoś ma odwagę napisać, że życzy sobie cc, bo po
    prostu tak mu się podoba. Ewentualnie ze strachu przed porodem sn-
    lęk to rzecz ludzka. Albo nawet niech napisze, że robi tak z
    przyczyn_absolutnie_tajnych. ;-) Cokolwiek- byle nie tworzył tu
    kosmicznych teorii.

    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • milenatodzi 22.10.09, 01:11
    Malwes o czym ty piszesz? Niedotlenieni moze nastąpic bezposrednio
    przez cc??? Przeciez to absurd? Jak fizycznie moze do tego dojsc?
    przy sn to jest to b logiczne. dziecko nie moze sie przedostac przez
    kanal rodny i nie ma czym oddychac. A przy cc ? Chyba ze jakis
    lekarz idiota nie potrafi dziecka wyciągnąć.
    O tym ze syn Twojej kolezanki jest opozniony to wynika z zupełnie
    innych czynnikow najpewniej genetyki a na pewno nie przez cc. No
    niedlugo napiszesz ze znajoma twojej kuzynki ma dziecko z zespołem
    Downa przez CC. Ty to wymyslasz sobie? Przeciez nie ma zadnej logiki
    w tym co piszesz...
  • katarzynaoles 22.10.09, 08:40
    Postanowłam sobie,że nie będę się już odzywała w tym wątku, ale nie
    zdierżyłam :). Pomijam już wczorajszą listę uszkodzeń, do których
    może dojść przy sn, bo mnie po prostu rozśmieszyła. Złamanie kości
    udowej? Obrażenia narządów wewnętrznych? o czym Pani pisze? I do
    tego dorzuca Pani lekką ręką obrzęk na główce, który znika w ciągu
    kilku godzin bez żadnych konsekwencji. Ta lista to po prostu
    pomieszanie z poplątaniem. Teraz cc i niedotlenienie. Proszę mi
    powiedzieć, jak według Pani, w czasie porodu - jakiegokolwiek -
    dziecko "oddycha"? Proszę wybaczyć, ale ta wypowiedź świadczy o tym,
    że zupełnie nie rozumie Pani ani fizjologii ciąży ani porodu.
    Oczywiście, że do niedotlenienia może dojść przez cc i to tym
    łatwiej, że nie miały czasu się w pełni uruchomić mechanizmy
    kompensacyjne, które u dziecka rodzonego drogami natury do pewnego
    stopnia go chronią. Klasyczny powód niedotlenienia w czasie cc to
    np. spadek ciśnienia u znieczulonej matki, zespół żyły głównej
    dolnej i jeszcze kilka. Pozdrawiam :)
  • gluchoj 22.10.09, 08:56
    Drogie Panie. Ogólnie cała ta dyskusja jest bez sensu. Zarówno PSN jak i CC mają
    swoje wady i zalety a sposób wypowiedzi niektórych Pań jest po prostu żenujący.
    W obu przypadkach może dojść do powikłań i komplikacji. Oba sposoby mają też
    jeden najważniejszy cel: wydobycie zdrowego cudownego maleństwa na świat i chyba
    na tym powinnyście się skupić najbardziej. Sama miałam CC. Owszem byłam
    zadowolona choć blizna długo dawała znać o sobie. Chodziłam z synkiem na
    rehabilitację z powodu wzmożonego napięcia mięśni i przychodziło tam tak samo
    mnóstwo dzieci z PSN jak i CC, więc nie ma reguły na co jest lepsze. Obecnie
    jestem w drugiej ciąży i nie wiem jeszcze jak będę rodzić. Jedno jest pewne,
    chcę urodzić zdrowe maleństwo i nie ważne jak. Przecież nie będę gorszą matką
    jeśli znów konieczna będzie cesarka ani lepszą jeśli urodzę SN. Będę tak samo
    kochajacą i oddaną matką.
  • lucy_cu 22.10.09, 09:41
    Ależ tu nie chodzi o rozstrzyganie, co jest lepsze. Nikt tutaj
    fanatycznie nie gloryfikuje porodu naturalnego jako jedynego
    dopuszczalnego sposobu narodzin ani nie pisze, że cięcie cesarskie
    to poród drugiej kategorii. Matek też tu nikt nie dzieli na lepsze i
    gorsze ze względu na sposób, w jaki wydały dzieci na świat. Po
    prostu, kilka osób usiłuje wyjaśnić innym to, co jest oczywiste,
    potwierdzone i niepodlegające dyskusji: że poród naturalny jest
    statystycznie dużo bezpieczniejszy dla matki i dziecka od
    rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego, a cięcie cesarskie to
    nie jest wizyta u kosmetyczki, tylko normalna operacja. I tyle.
    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • kaeira 22.10.09, 09:59
    lucy_cu napisała:
    > potwierdzone i niepodlegające dyskusji: że poród naturalny jest
    > statystycznie dużo bezpieczniejszy dla matki i dziecka od
    > rozwiązania ciąży drogą cięcia cesarskiego

    I bezpieczniejszy dla zdrowia matki i zdrowia dzieci w kolejnych ciążach...

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • cota 22.10.09, 11:45
    Obrzęk na głowce dziecka - po porodzie - jeśli kleszczowy to owszem
    znika, jednakże proponowane są dalsze wziyty u neurologa w celu
    monitorowania skutków.
    Niedotlenienie wskutek spadku ciśnienia podczas cc - po to
    anestezjolog podaje atropinę, aby do tego nie dopuścić.
    Dyskusja - też miałam się nie odzywać, stoję na stanowisku, aby
    każdy wybierał rodzaj porodu, ja nie rozumiem kogo obchodzi jak kto
    rodzi?? zarówno cc, jak i sn moga być dobrymi porodami. Forum jest
    dobry poród - więc ok. Można szafować statystykami, badaniami (jedna
    są na korzyśc cc, drugie na korzyśc sn), nie ma tak, ze jeden poród
    jest zupełnie cacy, a inny be. Można też przytaczać historie - jak
    to u cioci Stasi poród sn skończył się..a u cioci Wiesi cc skończył
    się tak..Powinniśmy znac zarówno wady i zalety obydwu porodów - gdyż
    KAŻDy z nich takie ma, nie ma tak pięknie niesttey i wyboru dokonuje
    kobieta - reszta powinna to zaakceptować, tudziez służba
    zdrowia..choć o to to daaaaleko. Dziwne, nie nie możemy decydować o
    sobie, to jest jakieś ubezwłasnowolnienie. Zarówno jak czytam o
    porodach domowych, gdzie są rózne krzywe docinki, jak i o cc - gdzie
    trzeba kombinować zaświadczenia, dogadywać się z lekarzem - jakiś
    absurd. W XXIw powinnam iść do lekarza, który zaznajomi mnie z
    korzyściami i wadami danych porodów, następnie decyduję JA i
    wyłącznie JA o porodzie, dzięuję, do widzenia i tak rodze. A
    tutaj ..sto lat za murzynami i to jeszcze dalej.
  • ariella 22.10.09, 13:28
    mialam dwie cc na zyczenie. co mnie do nich sklonilo?
    Jest duzo obiektywnych powodow, ale najwazniejszy byl ten, mowiacy o tym, ze
    kobieta po zaplodnieniu in vitro ma prawo do cc. I spytalam mojego gina dlaczego
    - na co uslyszalam, ze dzieci z in vitro sa zbyt cenne, zeby ryzykowac psn.
    Moze brutalnie, ale szczerze. Choc zaraz ktos napisez, ze powodem takiego
    zalecenie PTG sa..... bla bla bla. Tu wstawic dowolny tekst :).
    W tej sytuacji oczywistym jest, ze wybralam dla moich dzieci opcje lepszego
    porodu, czyli cc. Nie zaprzeczam, ze dla mnie (jako matki cc) bylo to
    niebezpieczniejsza forma. Tak ze dla dziecka dalam sie pociac:)
    A co do statystyk dot urazowosci po cc i sn, pamietajcie zawsze przytaczajac je,
    ze w kategorii cc mieszcza sie nie tylko cc na zyczenie, ale wiekszosc z nich to
    zabiegi ratujace zycie, albo dot ciaz zagrozonych etc. Sila rzeczy musza byc
    zle. Ale zapytajcie swoich lekarzy o ryzyko planowanego cc na zycenie. I
    porownajcie z ryzykiem psn. Okaze sie, ze ryzyko przy psn jest DWA razy wieksze
    niz przy cc!!! Tym danym nie zparzeczyla nawet pani Ottfinowska :) (sorry nie
    pamietam jak sie pisze).
    Zreszta najlepiej niech kazdy sam wyciaga wnioski. Jego cialo, jego dzieci.
    Pozdr
  • malwes 22.10.09, 18:52
    cota napisała:
    >Dziwne, nie nie możemy decydować o
    > sobie, to jest jakieś ubezwłasnowolnienie. Zarówno jak czytam o
    > porodach domowych, gdzie są rózne krzywe docinki, jak i o cc -
    gdzie
    > trzeba kombinować zaświadczenia, dogadywać się z lekarzem - jakiś
    > absurd. W XXIw powinnam iść do lekarza, który zaznajomi mnie z
    > korzyściami i wadami danych porodów, następnie decyduję JA i
    > wyłącznie JA o porodzie, dzięuję, do widzenia i tak rodze. A
    > tutaj ..sto lat za murzynami i to jeszcze dalej.

    Oczywiście, że człowiek ma prawo decydować sam o sobie - jednak jego
    wolność kończy się tam, gdzie jego działania wpływają na dobro
    drugiego człowieka. CC bez wskazań medycznych niesie 3-10krotnie
    większe ryzyko powikłań niż poród sn i 4krotnie wyższe ryzyko
    śmierci dziecka. Nic więc dziwnego, że lekarze nie zgadzają się na
    cesarki na życzenie, gdzyż nie chcą pozwalać na świadome narażenie
    dziecka przez matkę.

    Zazwyczaj niestety pęd do płatnych cesarek jest wynikiem kompletnej
    niewiedzy kobiet - czego najlepszym przykładem jest ten wątek
    niestety - m.in. Ariella która pisze o "dwukrotnie wyższym ryzyku
    dla dziecka przy psn" czy Milenatodzi argumentująca, że cc jest
    bezpieczniejsze dla dziecka bo dziecko przy sn nie będzie miało
    czym "oddychać" (!) w kanale rodnym.

    W zasadzie chwiliami mam ochotę być niemiła - bo jak dla mnie to już
    nie jest niewiedza tylko wręcz ignorancja. A wg mnie każdy kto
    bierze na siebie odpowiedzialność za powołanie do życia nowego
    człowieka i za jego wychowanie - powinien chociaż minimum wiedzy na
    temat fizjologii ciąży i porodu posiadać. I to wiedzy rzetelnej, od
    lekarzy, z mądrych ksiązek - a nie jakichś bzdur zasłyszanych od
    koleżanek czy wyczytanych gdzieś w internecie.


    BTW - pani "Otffinowska" jeśli już - i jestem święcie przekonana, że
    pani Anna na pewno nie zgodziłaby się z takimi informacjami.
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • anutek115 22.10.09, 19:33
    Ja też nie chciałam sie juz dopisywać, ale nie wytrzymam.

    Najpierw autorka wątku twierdzi, że najbardziej wiarygodne są dla
    niej matki, które rodziły i przez cc, i sn, po czym np. moją ( i
    innych podobnie wypowiadających sie dziewczyn) wypowiedź ignoruje,
    ponieważ niby należę do "najbardziej wiarygodnej grupy", ale
    niezupełnie, bo się nie zgadzam z wyjściową tezą.

    A teraz czytam: "Moim zdaniem babki
    ktore b zle znosze cc - jeszcze tysiac razy gorzej znioosly by sn."

    Droga Mileno, trzy lata po cc poradziłam sobie z sn ze spiewem na
    ustach i, co więcej, zależało mi niesamowicie, by tego "zbawienia"
    jakim jest cc uniknąć. Mój syn skończył w poniedziałek dwa lata, a
    do teraz wspomnienie jego narodzin jest najpiękniejszym wspomnieniem
    mojego życia, uśmiecham się nawet teraz, pisząc to, i samo tylko
    wpomnienie daje mi gigantycznego, pozytywnego "kopa". Nie wątpię, że
    jako ta, co nie pasuje do tezy, nie powinnam sie wypowiadać, ale co
    robić, skoro w moim wypadku takie własnie są fakty.

    I smutno mi, że nie daje mi takiego kopa wspomnienie narodzin mojego
    pierwszego syna.

    Inna rzecz, że mój poród BYŁ naturalny - bez wspomagaczy, bez
    unieruchomienia w niewygodnej pozycji, bez stałego podpięcia do KTG,
    bez nadmiernej, zbędnej obecności lekarzy, bez naciskania, bym się w
    ostatniej fazie koniecznie położyła na płask. Więc rozumiem, że
    osoby, które niwe miały tak dobrze jak ja mają ze swojego porodu bez
    cc gorsze wspomnienia.

    A jeszcze inna rzecz, Mileno, że byłoby miło, gdybyś i ty
    zrozumiała, że jesli ktos ci pisze, że dwa dni po cc nie mógł
    podnieść glowy, to niczego sobie nie WYMYŚLA, tylko opisuje swój
    indywidualny wypadek (jak większość z nas tutaj). Dlaczego
    założyłaś, że to wymysły? Bo zadzwoniłaś do swojej jednej koleżanki,
    która akurat tak nie miała? A, no to faktycznie, osoby twierdzące co
    innego na pewno kłamią...

    Aha. Najciężej upośledzone dziecko, jakie ja znam, jest dzieckiem
    znanego ginekologa, którego żona nie chiała rodzić naturalnie, bo
    nie chciała się męczyć (autentyczne argumentacja), a on twierdził,
    że tyle się naoglądał trudnych porodów sn, że zrobi wszystko, by
    małżonce ułatwić. Było to ładnych parę lat temu, ale jednak w epoce,
    gdy medycyna stała na bardzo wysokim poziomie i wydawało się, że cc
    to prościutki zabieg jest...

    --
    When I die, I want to go peacefully like my Grandfather did, in his
    sleep -- not screaming, like the passengers in his car.

    anutek115.gallery.ru/
  • gluchoj 22.10.09, 19:55
    Malves, chyba troszkę Ci się statystyki pomieszały. 4krotnie wyższe ryzyko
    śmierci dziecka? Chyba czytałaś ten artykuł
    www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,2580392.html ale tam jest napisane,
    że CC dla matki jest większym ryzykiem. Swoją drogą to CC służy ratowaniu życia
    dziecka.
    Nie jestem przeciwniczką CC na życzenie. Matka, która panicznie boi się porodu
    może w trakcie niego nie współpracować z położnikami co również jest bardzo
    groźne dla dziecka. Uważam jednak, że takie decyzje nie powinny być podejmowane
    pochopnie jak czyni to większość kobiet gdy posłucha życzliwych koleżanek. Jeśli
    jest to kwestia strachu z pewnością pomocny byłby psycholog przez całą ciążę i
    dobra szkoła rodzenia. Zazwyczaj boimy się tego co nie znane bądź pozostała
    trauma po poprzednim porodzie.
  • malwes 22.10.09, 21:10
    gluchoj napisała:

    > Malves, chyba troszkę Ci się statystyki pomieszały. 4krotnie
    wyższe ryzyko
    > śmierci dziecka?

    Nie, nie pomyliły mi się. Kiedyś w necie wisiała jeszcze praca
    kliniczna mi.in. dr Romejko na ten temat (praca była zbiorcza).
    Coś jej teraz nie widzę - ale widzę część tych badań też tutaj:
    www.ptmp.pl/png/png1z2_2008/pngzz12-2.pdf
    (będzie o samym stanie noworodków)
    Statystyki umieralności można myślę dostać w PTG (na pewno prof.
    Poręba nimi dysponuje)
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • gluchoj 22.10.09, 21:23
    Różnice takie wystąpiły między populacją wszystkich
    noworodków urodzonych drogą pochwową i wszystkich
    noworodków z cięcia cesarskiego. U tych drugich statystycznie
    istotnie częściej stwierdzano stan ciężki oraz kwasicę.
    Zależność tę tłumaczyć należy faktem, że wśród noworodków
    z cięć cesarskich znalazły się również noworodki
    z operacji wykonywanych w trybie pilnym. Jest
    rzeczą znaną, że noworodki z cięć cesarskich wykonywanych
    „śródporodowo” z nagłych wskazań rodzą się w gorszym
    stanie, niż z cięć cesarskich w trybie planowym [10].
    Wnioski
    U noworodków z cięcia cesarskiego częściej stwierdzano
    kwasicę oraz stan ciężki, niż u noworodków z porodu
    drogą pochwową.W grupie rodzących o niskim ryzyku położniczym nie
    obserwowano istotnych statystycznie różnic w występowaniu
    stanu ciężkiego ani kwasicy między noworodkami
    z cięcia cesarskiego i porodu drogą pochwową.

    Z tego jasno wynika, iż najwyższe ryzyko występuje gdy CC nie jest planowe tylko
    nagłe i pilne. Najczęściej takie wykonuje się gdy coś idzie nie tak w trakcie psn.
  • malwes 22.10.09, 21:35
    No bo to jest właśnie część badań.
    Na tej populacji też nie do końca tak to wyglądało jak
    zinterpretowałaś bo brali pod uwagę tylko określoną definicję "stanu
    ciężkiego" i zauważ, że rozbili dwa zbiory - kobiet o wysokim i
    niskim ryzyku położniczym i kobiet z cięć w trybie plinym/nagłym i
    planowym a to nie są równoznaczne zbiory bo w trybie nagłym można
    ciąć kobietę u któtej nic nie zapowiadało kłopotów a w trybie
    planowym kobietę z dzieckiem z wada genetyczną czyli już w stanie
    ciężkim.
    Nie wiem dlaczego cała część badań nie jest dostępna ale tam było
    potem rozdzielenie na dodatkowe podzbiory oraz badania nad
    umieralnością (osobno - nie skorelowane z położniczym stanem płodu)
    okołoporodową. I wyszło właśnie, że na tej samej populacji kobiet o
    podobnym stanach położniczych - dla każdego stanu śmiertelność
    noworodków była wyższa w przypadku cc niż psn. Za wyjątkiem
    wcześniaków z problemami i z masą urodzeniową poniżej zdaje się
    1000g - gdzie wyszło lekko odwrotnie.
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • gluchoj 22.10.09, 22:12
    Co do cięć planowych to nie musi być dziecko już w stanie ciężkim. Przeprowadza
    się takie również, gdy matka ma wskazania lekarskie do CC lub dziecko jest
    nieprawidłowo ułożone. Nadal podtrzymuję, że w umieralności to raczej dotyczy
    raczej matek niż dzieci.
    Poszperałam trochę i znalazłam bardzo ciekawy artykuł. Jednym słowem oba
    rozwiązania mogą lecz nie muszą prowadzić do poważnych komplikacji zarówno dla
    zdrowia matki jak i dziecka. Jest to bardzo kontrowersyjny temat. Każda kobieta
    jest inna i inaczej przechodzi zarówno ciążę jak i poród. Moje zdanie jednak
    jest takie, iż Panie decydujące się na CC na życzenie powinny całą ciążę być pod
    opieką psychiatry i psychologa, gdyż do tego wyboru najczęściej skłania po
    prostu strach. Przypuszczam, że po odpowiedniej terapii mogłyby podjąć decyzję
    bardziej świadomie a nie pod wpływem własnych emocji. Emocje są złym doradcą a
    pod ich wpływem widzą tylko zalety takiego rozwiązania i bagatelizują ryzyko.
    Dlatego kochane Panie rozmawiajcie jak najwięcej o swoich obawach z lekarzem
    prowadzącym.

    www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9941,ci%C4%99cia,cesarskie,tylko.html
    www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9829
  • dana_meadbh 23.10.09, 09:50
    Prawie trzynaście lat temu rodziłam sn. Nie było łatwo- masaż szyjki macicy, infekcja wewnątrzmaciczna, indukcja oxy. Nie dość, że mnie nacięto, to jeszcze pękłam mocno aż na pośladek. Mimo to po tygodniu śmigałam jak kozica.
    Osiem tygodni temu miałam cc. Efekt? Nie mogłam opiekować się dzieckiem, bo nie byłam wstanie wstać samodzielnie z łóżka. Dostawałam paracetamol, nie miałam pokarmu. Na moje prośby o sprawdzenie, co jest ze mną nie tak, ordynator powiedział, że "Jest pani zbyt puchata i dlatego źle się goi". Efekt? Zakażono mnie w szpitalu gronkowcem i trzema bakteriami fekalnymi. Dopiero jak rana pękła, to lekarz się mną na poważnie zajął. Rana po cc jest bolesna, w dodatku brzydka, bo się rozeszła. Mam efektowną dziurę w brzuchu, która będzie się goić jeszcze kilka tygodni. Zaznałam mnóstwo bólu, wpadłam w depresję, bo kiepsko było z laktacją, nie mogłam po porodzie przytulić syna.
    Rozumiem, kiedy cc ratuje życie, ale świadomie na coś takiego NIGDY bym się nie zdecydowała.
  • dana_meadbh 23.10.09, 09:51
    Zapomniałam dodać, że rodziłam w Warszawie w szpitalu na Karowej.
  • blueaha 24.10.09, 13:36
    no to i ja dorzucę swoje trzy grosze
    Ja miałam 2 w 1 tzn mój poród sn zakończył się cc. Będąc w ciąży, szczególnie
    tak na przełomie 1 i 2 trymestru też zastanawiałam się nad cc. Wertowałam
    gazety, książki i strony internetowy i jak tak sobie poczytałam a potem jeszcze
    obejrzałam film z cc to tak sobie pomyślałam, ze jednak wolę poród sn i ze
    względu na mnie i ze względu na dziecko.Mam wadę wzroku wiec obowiązkowa wizyta
    u okulisty zakończyła się pytaniem jak chce rodzic, bo jeśli przez cc to
    okulista wypisze zaświadczenie o wskazaniach i już po problemie. Ja powiedziałam
    jednak, ze dziękuję.Wybrałam sn. Po 10 h spędzonych na porodówce lekarz
    zdecydował o cc ponieważ nie miałam skurczów partych i rzeczywiście w tym
    momencie cc było wybawieniem. Mój duży synek (4300g i 60cm) nie dał rady się
    wstawic w kanał rodny. Oczywiscie po zastrzyku ze znieczuleniem popadłam w
    błogostan i w ogóle było super.Dziecko wyjęto osuszono i opatrzono i położono w
    łóżeczku szklanym obok mojej głowy a po przewiezieniu na sale poporodową położna
    przystawiła mi małego do piersi. Oczywiście dostałam zalecenie nie podnoszenia
    głowy przez 12h bo później efektem mogą byc bóle głowy ale ja nie mogłam nie
    patrzec na mojego synka.No i ból, kiedy znieczulenie juz przestało działac był
    okropny, oczywiście dostawałam srodki przeciwbólowe ale... i tak bolało
    najważniejsze jest jednak to, ze mam poczucie, ze nie musiało sie skończyc
    cesarką, gdyby poród był rzeczywiście siłami natury. Nie dostałam oxy (tzn
    kroplówki bo dostałam jakis zastrzyk ale już nie pamiętam co to było), nie
    golono mi krocza, nie było lewatywy, położna była sympatyczna i rodziłam z mężem
    . Ale o ile do ok 7 cm rozwarcia byłam w pozycji wertykalnej to potem podpięto
    mi ktg i kazano leżec. Myśle teraz że gdybym mogła chodzic albo gdybym rodziła w
    wodzie to może udałoby się uniknac cc, może gdybym dostała zzo miałabym wiecej
    sił.... w szpitalu tym mozna rodzic- przec na stołku porodowym ale niestety ja
    leżałam na plecach i skurczy partych nie było, po 10cm rozwarcia ktg juz
    przesatwało pokazywac skurcze macicy a mnie nadal piekielnie bolało.Lekarz
    popatrzył na wydruk i pyta"a co boli?, gdzie boli?, przecież tu nic nie powinno
    bolec!" Myślę,że gdyby porody w Polskich szpitalach odbywały się rzeczywiście
    siłami natury, (która jednak tak to sprytnie urządziła, ze gatunek ludzki nie
    wyginął)bez pośpiechu, oxy, masażu szyjki, bez kładzenia rodzącej na plecy, to
    było by dużo mniej cesarek a dużo więcej kobiet które maja miłe wspomnienia z
    porodu. Ja bardzo żałuję, ze nie mogłam przytulic swojego Synka jak tylko sie
    urodził, to musiało byc dla niego straszne- taki nowy przerazający świat i nie
    wiadomo gdzie mama...
    --
    6 letni synek do taty-Tato, opowiedziec ci dowcip o udach i piersiach?
    -??????????
    -Jak się uda to będziemy piersi;-)
  • milenatodzi 25.10.09, 00:26
    badania pokazane przez jedna z kolezanek sa bardzo tendencyjne. Jak
    można porownywac zdrową kobietę ktora rodzi sn i jednocześnie
    kobietę ktora ma zagrozona ciąże lub taką , która po parunastu
    godzinach nieudanego porodu w ostatniej chwili ma robiona cesarke.
    Zeby takie badania byly obiektywne proba powinna być przeprowadzona
    na grupie kobiet ktore są zdrowe , maja ciaże bez żadnych powikłań i
    zdrowe płody. jest to bardzo trudne ale przynajmniej te wskażniki
    powinny byc porównywalne. powinny byc w podobnym wieku i miec
    pierwsza ciąże. A przez to powinny być to kobiety ktore miałyby mieć
    cc na życzenie a nie ze wskazań medycznych. Jest to takie
    oczywiste ,ze az głowa boli. Jezeli ktos przeprowadzi kiedys takie
    badania z chęcią się w nie wczytam. ale wyniki na pewno będa
    zupełnie inne. Tak samo jak słysze kobiety ktore maja cc ze wskazań
    medycznych i na nie narzekaja to tez mi ręce opadaja. przeciez gdyby
    nie cc to poprzez sn prawdopodobnie nigdy byscie nie urodzily swoich
    pociech.A wasz porod by sie zakończył śmiercią waszą lub waszych
    dzieci - tak jak to mialo miejsce przez setki lat. Jedynie kobiety
    majace cc na życzenie sa obiektywne w ocenianiu cc. Podam pewien
    przykład , który lepiej zobrazuje moje argumenty. Mam znajoma ,która
    urodziła 2 dzieci. pierwsze sn- porod bez komlikacji- wszystko w
    porzadku. przy drugiej ciąży okazalo sie ze ma mięśniaki na macicy i
    nie ma szansy na sn zwlaszcza ze mięsniaki urosły znacznie w czasie
    ciaży. Miala cc ale nie wycieto jej tych miesniakow tylko
    pozostawiono do wchlonięcia. Niestety nie wchlonely sie i dziewczyna
    zaczela je rodzic. efekt byl taki ze drugi raz ją cieto- malo nie
    przyplacila tego zyciem. No i oczywiscie z cc ma potworne
    wspomnienia. Ale reasumujac nie wynika to z tego ze cc jest
    beznadziejny a sn super tylko z tego ze drugia ciąża byla z
    komplikacjami i przy sn by jej nie przezyła!!!CC uratowała jej życie
  • malwes 25.10.09, 11:25
    I kolejny raz nie zrozumiałaś tego, co przeczytałaś. Proponuję już
    powolutku zamykać ten wątek bo już nic nowego do dyskusji chyba nie
    wniesiemy.
    --
    Pozdrawiam Malwes.
    Pierwszy syn - 01.04, drugi 01.09. 5 lat i 1 dzień różnicy :))
  • anetwoj 26.10.09, 11:18
    Witam,
    wiele już zostało napisane.
    Ja póki co miałam jeden poród - niestety cesarski.
    Czy jestem Matką Polką? Nie rozumiem, co to oznacza być Matką Polką -
    w sumie narodowość się zgadza, status matki też, to może i jestem,
    nie ważne. Moja mama kiedyś w pracy, w Dzień mamy odmówiła popijawki
    i usłysząła, że jest Matką Polką - to ja się pod tym podpisuję tez
    nią jestem.
    Wiem tylko, że po cesarce leżałam bez ruchu prawie 2 dni, a moje
    maleńkie, potrzebujące mnie dziecko było pod opieką pielegniarek, bo
    ja nie mogłam jej wziąśc na ręce.
    Mąż zabierał ją jedynie jak przychodził w odwiedziny do nas i wtedy
    mogłam ją podotykac, potulić. Położenie się na boku do karmienia
    kończylo się omdleniem, siadanie to był za każdym razem nie lada
    wyczyn.
    O karmieniu,więc nie było mowy. Mam niski próg bólu - to słyszałam
    od lekarzy i pielęgniarek.
    Byłam załamana, bo słysząłam w nocy jak płaczą dzieci, słyszałam
    swoją córcie, a nie mogłam jej zabrać do siebie, przytulić i
    nakarmić.
    Dziewczyny po sn ani na chwilkę nie rozstawąły się z dziećmi. Bolały
    je szwy po cięciu krocza, ale te, które miały wczesniej cc, mówiły,
    że ból jest nieopisanie mniejszy niż ten po cc.
    Ja długo odczuwałam jeszcze w domu skutki cięcia cesarskiego. minęło
    sporo czasu, zanim mogłam bez problemu wtać i sie wyprostować bez
    skrzywienia i bólu.
    Takie są moje wrażenia po cc. wiem, że bylo konieczne, bo małej
    spadało tętno, ale teraz chciałabym móc od początku tulić swoje
    dziecko i je karmić.
    Zastanów się sama co lepsze.

    --
    Dwa Aniołki w niebie, jeden na ziemi - Ola moja cudna i jeden pod
    serduszkiem ;-)
  • ariella 02.11.09, 13:27
    BTW - pani "Otffinowska" jeśli już - i jestem święcie przekonana, że
    pani Anna na pewno nie zgodziłaby się z takimi informacjami.

    Malwes, ty jestes o wielu rzeczach swiecie przekonana, nawet wtedy
    jak zarzucasz innym indolencje umyslowa i tendencyjnosc. Moze tak ci
    latwiej w zyciu. Ale budowanie opinii na przekonaniach prowadzi
    tylko do ukazania wlasnej niewiedzy. Nawet jesli intencje dobre.
    CBDU
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.