Dodaj do ulubionych

to gdzie mam urodzić? na chodniku?!

18.02.10, 17:06
jest taka akcja: skurcze, brzuch boli,dzieć się nie rusza to mój drugi poród,
ale jedziemy do szpitala żeby sprawdzić czy wszystko oki bo ja panikara
jestem. W Poznaniu są dwa oddziały położnicze i dwa szpitale
ginekologiczno-położnicze.
Pierwszy szpital: mówię na IP o co chodzi, że skurcze, że nie wydaje mi się
aby to był poród ale dzieć się nie rusza więc mnie to niepokoi. Pani w IP
nawet nie zaproponowała mi KTG tylko od razu wywaliła do innego szpitala bo
nie ma miejsc na porodówce i jeśli to jest poród już to oni nie będą mogli
mnie przyjąć.No nic, jedziemy do drugiego. Ta sama sytuacja, wywalają mnie
dalej. Trzeci i czwarty szpital/oddział to samo. W żadnym szpitalu nawet mnie
nie zbadali. Przy czym nikt nie potrafił mi powiedzie gdzie mam jechać.
Dodam,że nie mam samochodu, a nikt w żadnym szpitalu nie zaproponował
ewentualnego transportu.
Wszystko się uspokoiło, wróciliśmy do domu, na razie jest ok. Ale załóżmy że
zaczęłam naprawdę rodzić. I co teraz? Gdzie mam iść? Rodzić na chodniku?
--
/m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
Edytor zaawansowany
  • paniluna 18.02.10, 17:20
    Powiem Ci że mnie zatkało... jezu jak tak można! Szczyt bezczelności!!! No a jak
    faktycznie zaczniesz rodzic? Kpina!
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxyx8d6wfsmy9v.png[/img][/url]
  • red-truskawa 18.02.10, 17:28
    Nastepnym razem zażądaj na pismie (jest obowiazek wydania takiego zaswiadczenia
    na zyczenie pacjenta) odmowy zbadania i ew przyjecia na oddział z uzasadnieniem
    i z zaznaczeniem, ze nie skierowano Cie do konkretnego szpitala (a to ich
    obowiazek znalezc miejsce gdzie Cie przyjma) i nie zapewniono Ci transportu.
    Maja obowiazek Cie zbadac i ew wtedy moga odesłac jezeli poród nie jest
    zaawansowany (pojecie wzgledne).
    --
    Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu
    wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

    Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
  • kawo-szka 18.02.10, 18:17
    Przerażające.. też ostatnimi czasy nie zaznałam niczego dobrego - tyle, że w moim wypadku to troszkę inna historia (Wrocław, pierworódka, konieczność wykonania cesarki w związku z miednicowym położeniem dziecia, a lekarz wyciąga w pierwszej kolejności łapska po kasę - opowiedziałam o tym na forum "poród domowy" - tu nie będę niepotrzebnie zaśmiecać nie mojego wątku). Dziś przeczytałam na gazecie wrocławskiej, że nasze porodówki są przepełnione, a najgorsze w moim odczuciu jest to, że właśnie zbliża się pełnia księżyca (przypada na 28 lutego) i wtedy spodziewam się totalnego sajgonu w szpitalach :(

    Nie wiem, jak pocieszyć.. Red-truskawa słusznie myślę radzi - żądać pisemnego uzasadnienia, a ja ze swojej strony dodam - niech mąż załatwi sobie koszulkę TVN, miejcie kamerę i wszystko nagrywajcie! A jak nie, to dyktafon. Zgroza.. Czy oni myśleli, że wyż demograficzny nie będzie rodzić dzieci? Przecież już w ubiegłym roku była tragedia na porodówkach.. liczyli że 2010 będzie inny??? Przerażające..

    Trzymam mocno kciuki, Zefirek1612, za powodzenie mimo wszystko i DOBREGO PORODU!

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu :)
  • lilly811 18.02.10, 19:16
    To prawda- teraz jest masakra na porodówkach- wyż rodzi wyż-moja
    mama leżała na korytarzu na polnej w poznaniu i ja też na polnej
    czekałam 4 godziny na korytarzu aż będzie sala do porodu ( z
    zastrzeżeniem, że do tego czasu mam nie rodzić ...)
    Ale uważam, że nie mają prawa odmówić przyjęcia do szpitala -
    zwłaszcza polna- bo to szpital wojewódzki- nie daj się wyrzucić-
    muszą ci zrobić ktg
  • margaretka04 18.02.10, 19:44
    muszą cie zbadać jak już jesteś-to ich zasrany obowiązek.
    napiszę jak było podczas mojego ostatniego porodu. Pojechałam na IP do szpitala
    w którym chciałam rodzić bo zaczął się poród-delikatne skurcze i odchodzący
    czop. Zbadano mnie, powiedziano ze rzeczywiście porod się zaczął ale kompletnie
    nie mają miejsca w szpitalu i jak zacznę rodzić to chyba na tym fotelu
    ginekologicznym na IP. Ale położna posadziła mnie na krzesełku i rozpoczęła
    maraton telefoniczny bo wszystkich szpitalach w warszawie-szukając mi miejsca. W
    koncu znalazł się szpital na drugim koncu warszawy gdzie były miejsca i mogłam
    jechać. Spytano czy jestem z mężem samochodem czy może jestem sama bo jak chcę
    to oni dowiozą mnie karetką.
    Opisałam to bo tak to powinno wygladać i jak juz bedziesz gdzieś na IP to nie
    daj się spławić-muszą cie zbadać, jak nie mają miejsc muszą znaleźć szpital
    który je ma i muszą cie jeszcze zawieść jak nie masz czym jechać !!!!!!!!
    --
    [img]http://www.naobcasach.pl/m.linijka.i.3902.jpg[/IMG]
  • icarium2009 18.02.10, 20:03
  • mysiamarysia 18.02.10, 20:46
    straszne!!!!!! wspólczuje! jak tak czytam to sie zastanawiam czy nie
    moze byc w Polsce normalnie?? jak w innych cywilizowanych krajach,ze
    jak kobieta zachodzi w ciąże to po pierwszej wizycie u lekarza
    przychodnia wysyła info do szpitala z przewidywana data porodu?
    potem czekaja na kobiete z otwartymi rękami,przygotowana sala i
    usmiechnieta połozna!!

    mam nadzieje, ze uda Ci sie bez stresu,trzymam kciuki
  • mama-donna 18.02.10, 22:01
    Nie zdawałam sobie sprawy z tego co się w naszym kraju wyrabia. Na całe
    szczęście rodzę za granicą. I jak ludzie mają się kiedykolwiek zdecydować na
    powrót? Masakra! Powodzenia wszystkim i pozdrawiam!
  • kropkaa 18.02.10, 22:23
    Tak jak napisała Red Truskawa zażądaj na piśmie odmowy przyjęcia.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • mamadda 19.02.10, 05:16
    Ja jestem w 37 tygodniu i byłam u gina na wizycie. Zbadał mnie tylko
    wziernikiem,po czy stwierdził,że wszystko ok. Wyznaczył datę następnej wizyty na
    20 marca (termin mam na 15!!!!). Oczywiście poinformowałam go o tym więc
    wyznaczył na 8 marca z zaznaczeniem,że jak urodzę do wizyty to mam koniecznie
    zadzwonić i odwołać termin,bo on wpisze inną pacjentkę!!! Nie wiem nic: ile waży
    dziecko,jak jest ułożone,nie mam skierowania do szpitala. Za to okazało się,że
    mam bakterie w moczu i przepisał mi na to urosept (zero posiewu) nie dostałam
    też skierowania na krew (aby była aktualna). Czy tak ma wygladać być może
    ostatnia wizyta? Chyba pójdę gdzieś prywatnie...
  • xeniaczek999 19.02.10, 10:38
    Ja wczoraj byłam na ostatniej wizycie(jestem w 39 tc) i tak jak Ty
    nie wiem nic, ile waży dziecko, co mam zrobić jak minie termin, bo
    przecież musze wiedzieć czy wszystko jest ok.Dodam jeszcze że chodze
    prywatnie. Więc nie wiem już jak powinna wyglądać ostatnia wizyta,
    w moim wyobrażeniu zupełnie inaczej. Termin mam za 8 dni.
    Pozdrawiam
  • matysiaczek.0 19.02.10, 10:49
    Też miałam bakterie, dostałam i furagin i urosept (ani teraz ani w zyciu posiewu nie robiłam, po co?), po skończonej terapii miałam powtórzyć badanie moczu, wyszło OK. Z tym wszystkim poszłam na OSTATNIĄ WIZYTĘ (37TC). Gin zbadał ułożenie dziecka rękoma, stwierdził położenie główkowe, wysokie. Dla SWOJEJ ciekawości zrobił USG, zeby zobaczyć jak duże jest dziecko, o wszystkim mnie poinformował. Spytał, czy chcę żeby zbadał szyjkę, nie uważałam tego za konieczne, więc zmierzył ciśnienie, posłuchał serducha, zważył mnie. Na koniec dodał, ze gdyby coś się działo, to mam przychodzić do niego bez uprzedzenia, a jak doczekam sama, to zadzwonic jak poszedł poród i zapisać się na wizyte kontrolną.
  • matysiaczek.0 19.02.10, 07:22
    to co ponizej napiszę, to raczej obowiązek, ale być może dobra wola szpitala.
    Zaczynasz rodzic i jedziesz do szpitala, który w danej chwili ma ostry dyżur. Mają obowiązek Cię przyjąć, jeżeli odmawiają, jak pisano wyżej, muszą dać na piśmie odmowę, dodatkowo, MUSZĄ zapewnić transport, do najbliżeszego szpitala majacego wolne miejsca na porodówce.

    Myślę, że nie wywalono by Cię na bruk, gdybyś faktycznie zaczęła rodzić. Tylko trzeba o swoje walczyć.
    byłam swiadkiem takiej sytuacji.
    Siedzę na IP i czekam na KTG (już 2 godz), jestem w 39tc, skurcze mam co 5 min - bolesne...no zaczęło się :) Ale siedzę spokojnie, czekam na swoją kolejkę. nie ma ostrego, ale umówiona jestem z lekarzem znajomym.
    Wpada na izbę inna ciężarna, zwija się z bólu, krzyczy, ze rodzi, oni na to, ze ostry jest gdzie indziej, ciężarna w płacz, ze nie da rady. Położna każe czekać. Dziewczyna siada obok mnie i z usmiechem mówi, ze była już na ostrym i kazali jej na KTG czekać 3 godz. dlatego przyjechała tu, skurcze wcaale nie takie straszne, raczej twardnienia. Za kilka min położne proszą ją na zapis...potem to nie wiem, bo się z nia rozminęłam.

    A w ogóle, to jak już zaczniesz rodzić, to wołaj karetkę i tyle, z doświadczenia wiem, ze pacjentki z karetek są przyjmowane bez kolejek, i przynajmniej nie zostawia cie pod szpitalem, tylko do tej pory będą wozić, aż znajdą miejsce. Ostatecznie poród odbierze ratownik w karetce :)
  • zefirek1612 19.02.10, 08:42
    Postanowiłam że jak zacznie się poród to będę czekać do ostatniej chwili, wezwę
    karetkę i tyle. Z karetki chyba mnie nie wyrzucą, no nie?
    Tak się zastanawiam od wczoraj, pochodzę z miasta gdzie jest jeden oddział
    położniczy, w zasadzie to nawet pół oddziału bo po lewej stronie jest patologia
    ciąży a po prawej położniczy, dosłownie kilka sal po 4 łóżka. I tam problemu nie
    ma! Fakt, jest to miasto w którym mieszka 48 tyś ludzi, więc się nie umywa do
    Poznania, ale podlega pod ten szpital jeszcze 15 okolicznych gmin, a do innego
    miasta gdzie jest oddział ( bo szpital położniczo-gin dopiero e Szczecinie)
    odległość wynosi około 40 km.
    Naprawdę jest tak bardzo źle jak w zeszłym roku, czy szpitale już się
    przyzwyczaiły do wymówki że nie ma miejsc?
    --
    /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
  • icarium2009 19.02.10, 11:05
    W moim mieście są 2 porodówki, obie mają fatalną opinię. W zeszłym roku
    (IV 09) zdecydowałam się na jedną z nich z powodu lekarza prowadzącego
    tam pracującego. I rzeczywiście ten oddział to byla jakaś pomyłka.
    Widać inne kobiety miały więcej rozumu niż ja i uciekły rodzić do
    innych miast, bo sale zialy pustkami. Przez 2 tyg pobytu na 4-osobowej
    sali prawie cały czas leżałam z 1 osobą, a jak wychodziłam to mieli 12
    wolnych miejsc na 40 możliwych ;) Ciekawe czy w tym roku też mają takie
    pustki ;)
  • genie.in.the.bottle 19.02.10, 14:12
    zefirek1612 napisała:

    > Postanowiłam że jak zacznie się poród to będę czekać do ostatniej
    chwili, wezwę
    > karetkę i tyle. Z karetki chyba mnie nie wyrzucą, no nie?

    Nie dziw sie jak odmowia przyjazdu.Albo powiedza,ze przysla jak
    bedzie wolna zaloga.Porod to nie jest stan zagrozenia zycia.Wiec
    Twoj 'problem' pierwszenstwa miec nie bedzie.Karetka to nie taksowka.
  • matysiaczek.0 19.02.10, 14:22
    mylisz się moja droga...poród moze być zagrożeniem życia dla dziecka i matki, jeżeli odbywa się bez fachowej opieki.
    A przyślą szybko, jeżeli poród postepuje szybko (a o tym mówi się przez telefon, więc nie maja mozliwości weryfikacji). A jak już będą, i poród faktycznie postepuje, to w domu samej kobieciny nie zostawią. Radziłabym nie rozsiewać nieprawdziwych info.
    Przed chwilą zresztą zadzwoniłam na pogotowie, odp dyspozytorki: "do porodu o każdej porze DNIA i nocy ma pani prawo wezwać karetkę, przyjeżdżamy najszybciej jak się da, w razie bardzo szybko postępującego porodu proszę jeszcze kontaktować sie telefonicznie"
  • genie.in.the.bottle 19.02.10, 14:53
    matysiaczek.0 napisała:

    > mylisz się moja droga...poród moze być zagrożeniem życia dla
    dziecka i matki, j
    > eżeli odbywa się bez fachowej opieki.
    > A przyślą szybko, jeżeli poród postepuje szybko (a o tym mówi się
    przez telefon
    > , więc nie maja mozliwości weryfikacji). A jak już będą, i poród
    faktycznie pos
    > tepuje, to w domu samej kobieciny nie zostawią. Radziłabym nie
    rozsiewać niepra
    > wdziwych info.
    > Przed chwilą zresztą zadzwoniłam na pogotowie, odp
    dyspozytorki: "do porodu o k
    > ażdej porze DNIA i nocy ma pani prawo wezwać karetkę, przyjeżdżamy
    najszybciej
    > jak się da, w razie bardzo szybko postępującego porodu proszę
    jeszcze kontaktow
    > ać sie telefonicznie"

    Mialam praktyki w pogotowiu.Wiem to wyglada.
  • icarium2009 19.02.10, 15:48
    genie.in.the.bottle napisała:

    > Nie dziw sie jak odmowia przyjazdu.

    W przyszpitalnej szkole rodzenia mówiono nam, że karetki nie chcą
    przyjeżdżać do rodzących. Tłumaczą to tak - ma 9 miesięcy czasu, wie że
    będzie rodzić, to na pewno ma czas żeby zorganizować taksówkę lub inny
    transport. U nas powiedziano to wprost. Nie wiem co na to przepisy.

    Acha, jeden z pobliskich szpitali 'reklamuje się', że uruchomiono
    specjalny całodobowy nr, pod który można dzwonić w razie porodu - więc
    może jednak wyjazd karetki zależy od dobrej woli szpitala?
  • zefirek1612 19.02.10, 15:58
    icarium2009 napisała:

    > genie.in.the.bottle napisała:
    >
    > > Nie dziw sie jak odmowia przyjazdu.
    >
    > W przyszpitalnej szkole rodzenia mówiono nam, że karetki nie chcą
    > przyjeżdżać do rodzących. Tłumaczą to tak - ma 9 miesięcy czasu, wie że
    > będzie rodzić, to na pewno ma czas żeby zorganizować taksówkę lub inny
    > transport. U nas powiedziano to wprost. Nie wiem co na to przepisy.
    >
    > Acha, jeden z pobliskich szpitali 'reklamuje się', że uruchomiono
    > specjalny całodobowy nr, pod który można dzwonić w razie porodu - więc
    > może jednak wyjazd karetki zależy od dobrej woli szpitala?

    Oczywiście że mamy 9 miesięcy, tylko że akcji porodowej przewidzieć się nie da.
    Jeśli będzie postępować tak szybko, ze kobieta ma już główkę miedzy nogami, to
    co? Ma w biegu łapać dzieciaka i do taxi bo pogotowie nie przyjedzie?
    --
  • zilaneczka-net 19.02.10, 17:07
    Dokładnie. Oni są od tego jak du... od sra... żeby przyjechać (sorry za
    wyrażenie) zresztą do mojej znajomej przyjechali w ciągu 15 minut więc może nie
    jest tak źle jak to nie którzy opisują.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19uqqmzw3q0mtit.png[/img][/url]
  • genie.in.the.bottle 19.02.10, 23:18
    zilaneczka-net napisała:

    > Dokładnie. Oni są od tego jak du... od sra... żeby przyjechać
    (sorry za
    > wyrażenie) zresztą do mojej znajomej przyjechali w ciągu 15 minut
    więc może nie
    > jest tak źle jak to nie którzy opisują.

    Pogotowie ratunkowe jest od ratowania zycia.Gdyby w Polsce bylo
    normalne prawo,to za polowe wyjazdow karetki wystawiaolby sie
    rachunki.Pogotwie to nie jest przychodnia na kolkach,ani transport
    sanitarny.I jestem ciekawa jakbys zaaregowala gdyby Twoje dziecko
    zostalo potracone przez samochod,a pogotwie mogloby by przyjechac za
    pol godziny bo zaloga wlasnie odwozi ciezarna do szpitala.Ktora
    spokojnie moglaby pojechac prywatnym transportem.
    I uwazaj,komu nadeptujesz na palec,bo moze jest polaczony z du..,do
    ktorej byc moze kiedys bedziesz musiala wejsc.
  • zilaneczka-net 20.02.10, 08:37
    genie.in.the.bottle napisała:

    > zilaneczka-net napisała:
    >
    > > Dokładnie. Oni są od tego jak du... od sra... żeby przyjechać
    > (sorry za
    > > wyrażenie) zresztą do mojej znajomej przyjechali w ciągu 15 minut
    > więc może nie
    > > jest tak źle jak to nie którzy opisują.
    >
    > Pogotowie ratunkowe jest od ratowania zycia.Gdyby w Polsce bylo
    > normalne prawo,to za polowe wyjazdow karetki wystawiaolby sie
    > rachunki.Pogotwie to nie jest przychodnia na kolkach,ani transport
    > sanitarny.I jestem ciekawa jakbys zaaregowala gdyby Twoje dziecko
    > zostalo potracone przez samochod,a pogotwie mogloby by przyjechac za
    > pol godziny bo zaloga wlasnie odwozi ciezarna do szpitala.Ktora
    > spokojnie moglaby pojechac prywatnym transportem.
    > I uwazaj,komu nadeptujesz na palec,bo moze jest polaczony z du..,do
    > ktorej byc moze kiedys bedziesz musiala wejsc.
    Ja nie mówię o osobach które maja prywatny transport lecz tak jak napisała
    zefirek "Oczywiście że mamy 9 miesięcy, tylko że akcji porodowej przewidzieć się
    nie da.
    Jeśli będzie postępować tak szybko, ze kobieta ma już główkę miedzy nogami, to
    co? Ma w biegu łapać dzieciaka i do taxi bo pogotowie nie przyjedzie?". A propos
    przydeptałam może Twój paluszek? och to przepraszam.
    --

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19uqqmzw3q0mtit.png[/img][/url]
  • matysiaczek.0 20.02.10, 10:49
    genie, ty zilaneczki nie strasz, bo to nie o to chodzi...jeszcze raz powtarzam: poród jest zagrożeniem życia dla matki i dziecka, jeżeli przebiega bez opieki medycznej..nijak się do tego nie ustosunkowałaś. Wg ciebie co powinna zrobić matka, która nie ma własnego transportu, ani nie stać jej na taxi? ma jechac autobusem? różne sytuacje przytrafiają się w zyciu i domyślam się, ze niewiele ciężarnych woła do porodu karetkę, ale jeżeli sytuacja jest taka jak przedstawiona powyżej - nie ma innego wyjścia. Dziwi mnie jedno: dlaczego uparcie przeciwstawiasz się rodzącej, wywalanej ze szpitali, dlaczego uparcie bronisz stanowiska pogotowia, które tak, czy inaczej ma OBOWIĄZEK zawieść rodzącą do szpitala.
    Dlaczego uważasz, że potrącone przez samochód dziecko ma większe prawo do karetki niż kobieta z główką dziecka między nogami, która jest zdana na samą siebie?

  • marylisek1 19.02.10, 08:42
    SKANDAL! Niestety nie masz wyjścia chyba i następnym razem, jeśli
    nie sama to poprosić męża, czy kto tam będzie Cię zawoził do
    szpitala, żeby był bardziej asertywny. Są sytuacje, ludzie i
    miejsca, gdzie bez małej rozpierduchy ani rusz. Moja znajoma, gdy
    była w 42 tygodniu ciąży i poraz n-ty chcieli ją odesłać do domu,
    powiedziała, że się nie ruszy stamtąd dopóki jej nie przyjmą na
    wywołanie porodu. Przyjęli, nie mieli wyjścia. Poza tym zapoznaj się
    może z przepisami prawa, bo coś mi się zdaje, że jeśli w danym
    szpitalu nie mają miejsca, to mają obowiązek znaleźć Ci miejsce w
    innym, a jeśli nigdzie takiego nie będzie, to muszą Cię przyjąć
    choćby nie wiem co.
  • zilaneczka-net 19.02.10, 09:13
    Jak tak czytam to co Ci się przydarzyło to przypominają mi się wydarzenia z
    przed kilku miesięcy jak to kobieta przyjechała do szpitala już rodząc a oni
    kazali jej najpierw papierzyska wypisywać w efekcie czego kobiecie urodziło się
    dziecko uderzając główką o posadzkę na korytarzu. Pewnie o tym też słyszałyście
    bo było o tym głośno. Pozdrawiam.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19uqqmzw3q0mtit.png[/img][/url]
  • zefirek1612 19.02.10, 11:07
    jezus maria, nie słyszałam! ponieśli chociaż konsekwencje?
    --
    /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
  • zilaneczka-net 19.02.10, 13:56
    Szczerze powiem że nie wiem czy ponieśli jakieś konsekwencje (mam nadzieję), ale
    mówili o tym w "Dzień Dobry TVN"
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19uqqmzw3q0mtit.png[/img][/url]
  • witbor 19.02.10, 11:28
    A moja pierwsza myśl, to wcale nie to, że mogłabyś rodzić, tylko że
    nawet nie sprawdzili co z nieruszającym się dzieckiem... A jakby
    rzeczywiście potrzebowało ono natychmiastowej pomocy? Smutne to...
    --
    Zosia
    Malwinka
    Majka
    i Franek (marzec 2010)
  • katarzynaoles 19.02.10, 21:07
    Drogie Panie: pogotowie musi przyjechać na wezwanie rodzącej,
    a każdy szpital, w którym jest sala porodowa ma obowiązek
    zająć się zgłszającą się kobietą w ciąży lub rodzącą.
    Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, rozdz.2 Prawo
    pacjenta do świadczeń zdrowotnych, art.6 pkt.2: Pacjent ma prawo,
    w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich
    świadczeń zdrowotnych, do przejrzystej, obiektywnej, opartej na
    kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do
    tych świadczeń.
    czyli po ludzku mówiąc nie ma takiej możliwości,
    żeby powiedzieć: nie mamy miejsc i niech Pani radzi sobie sama. I
    dalej: art.7, pkt.2 W przypadku porodu pacjentka ma prawo do
    uzyskania świadczeń zdrowotnych związanych z porodem.
    Tyle
    ustawa. W praktyce oznacza to, że nikt nie może odesłać rodzącej na
    ulicę i kazać jej szukać sobie miejsca w innym szpitalu. Należy
    także w razie konieczności zadbać o transport - czyli to szpital
    szuka miejsca i wzywa pogotowie. Jeśli dzieje się inaczej to bardzo
    przydatna jest przytoczona już metoda: prosi się o odmowę na piśmie.
    Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś to podpisał... Bardzo to smutne, że
    musimy debatować o takich rzeczach. Trzymam kciuki za wszystkie
    Panie :)
  • aurinko5 19.02.10, 23:41
    katarzynaoles napisał:

    > Drogie Panie: pogotowie musi przyjechać na wezwanie
    rodzącej,

    Proponuje przeczytac ustawe o ratownictwie medycznym.
  • misiaku83 19.02.10, 23:51
    Matko!
    Faktycznie masakra jakaś!
    Sama przygotowuje się do porodu w Poznaniu (<3tyg.) i przeraża mnie
    sama myśl o braku miejsc w szpitalu!
    Nastawiłam się na konkretny szpital i nie wyobrażam sobie jeżdżenia
    z jednej do drugiej porodowki:/
    No cóż mam nadzieje, że będę miała więcej szcześcia:P

    Powodzenia wszystkim poznanskim ciezarowkom:)!
  • katarzynaoles 20.02.10, 13:44
    Przeczytałam. To ja proponuję jeszcze lekturę Ustawy o zakładach
    opieki zdrowotnej rozdz.3 art.28, pkt1: Świadczenia zdrowotne w
    razie wypadku, urazu, porodu, nagłego zachorowania lub nagłego
    pogorszenia stanu zdrowia powodujących zagrożenia życia są udzielane
    w szczególności przez jednostki systemu Państwowe Ratownictwo
    Medyczne na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 lipca 2001 r. o
    Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz. U. Nr 113, poz. 1207).
    .
    Od razu pragnę zaznaczyć, że chodzi o rodzącą, a nie o kogoś,
    komu odeszły wody i nie ma skurczów, albo o kogoś, kto ma
    nieregularną akcję skurczową.
  • kicia_beauty 21.02.10, 17:17
    Do szpitala pogotowie ot tak nie przyjedzie ( szpital musi mieć swój własny
    transport, wymaga tego NFZ do zawarcia umowy ). Traktuje o tym ustawa o
    ratownictwie medycznym. Aby do szpitala przyjechała karetka systemowa ,trzeba
    mieć zgodę koordynatora ratownictwa medycznego. A zgody czasem nie ma nawet
    wtedy, kiedy pacjenta po zatrzymaniu krążenia, na respiratorze trzeba przewieźć
    na OIOM. Natomiast ze swojego doświadczenia lekarza PR stwierdzam, że wyjazdy do
    porodu to w 90% nieporozumienie. Skurcze co 20 minut, torebeczka spakowana, dama
    czeka na darmowe taxi w domku, a na podwórku samochód. Przez kilka lat pracy w
    PR na kilkadziesiąt wyjazdów do porodu tylko raz trafiła mi się pacjentka ,
    która rodziła w domu ( wezwanie : C IX, poród IX, wody odeszły). Szkoda gadać.
  • elly2 21.02.10, 21:22
    Zgadzam się z kicia_beauty - ciąża i poród to przecież fizjologia ,
    jak wszystkie Panie na tym i pokrewnym forum twierdzą więc nie wiem
    dlaczego ma rodzące obsługiwać pogotowie , które jeździ do nagłych
    przypadków zagrożenia zdrowia i życia . Sami wiemy , że tych karetek
    nie ma aż tak dużo. Co innego gdy rodząca w domu zacznie krwawić itp
    lub znacznie sie pogorszy jej stan ogólny.
  • matysiaczek.0 22.02.10, 07:11
    "Od razu pragnę zaznaczyć, że chodzi o rodzącą, a nie o kogoś,
    komu odeszły wody i nie ma skurczów, albo o kogoś, kto ma
    nieregularną akcję skurczową." - napisała p.Kasia. I o wezwanie do takiej rodzącej chodzi.
    A jeżeli autorka wątku ma życzenie jechać karetką do szpitala po takich "przeżyciach", które opisała w swoim pierwszym poście, to wcale się nie dziwię.
    Jak zwykle przytaczacie tu ekstremalne przypadki, takie jak "paniusia z torebką" i "skurcze co 20 min". Nikt przecież nie będzie popierał takich pomysłów.
    A z drugiej strony - uważacie, ze poród to fizjologia, to nie zagrożenie życia, a w innych wątkach wieszacie psy na Fundacji Rodzić Po Ludzku, ze jest przeciwna zzo...skoro to taka fizjologia, skoro to takie naturalne - nie wymagajcie, zeby wam Fundusz dopłacał do znieczulenia, którego mniej potrzebujecie niż karetki w skrajnych przypadkach, czyli podkreślam: postępująca akcja porodowa, brak własnego transportu.
  • quick-share 22.02.10, 10:01
    ale jaki brak własnego transportu? autorka pierwszego posta
    przyznała sie że mają transport tylko karetka jest wge nie jsposobem
    dostania sie do szpitala

    poza tym co ma oznaczać brak środka transportu? taksówki nie można
    wezwać? jest ogromna szansa ze przyjedzie szybciej niż pogotowe..
    --
    [img]http://tickers.baby-gaga.com/p/dev153pr___.png[/img]
  • matysiaczek.0 22.02.10, 10:26
    dlatego oddzieliłam syt. autorki, podkreślając "po tym co przeżyła". A brak własnego transportu moze również oznaczać brak gotówki na taxi (ja gotówki nie mam praktycznie nigdy, wsio na koncie i płacę kartą - ale oczywiście - na tę okoliczność można sobie stówkę odłożyć), albo brak gotówki w ogóle w danym momencie.

    Tak, tak...jak Cię nie stać na taxi, to po jaki gwint robiłas sobie dzieciaka...

    bez sensu jakieś błędne koło zataczamy, nie wypowiadam się już w dyskusji.

    Pozdrawiam wszystkie w przyszłości rodzące, życzę, żebyście nigdy nie stanęły w takiej syt. jak autorka w pierwszym poście, a przedstawicielkom Ratunkowej Służby Zdrowia - żeby nie musiały wybierać między potrąconym przez auto dzieckiem a będącą w II fazie porodu rodzącą w samotności kobietą
  • kicia_beauty 25.02.10, 15:39
    To nie jest skrajność. To typowe wezwanie do porodu w naszym kraju. Pewna grupa
    kobiet traktuje PR jako darmowe taxi. Ale są jeszcze ciekawsze przypadki : pewna
    pani w ciąży była u ginekologa w ciągu dnia i dostała skierowanie do szpitala (
    już nie pamiętam z jakiego powodu ). Z poradni K udała się do domu ( autobusem
    ), spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i o godzinie 23 zadzwoniła po karetkę
    twierdząc , że boli ją brzuch. Na miejscu okazało się, że nie ma żadnych
    dolegliwości, ale potrzebuje , żeby ją zawieźć do szpitala ( bo przecież nie
    będzie nikt z rodziny wydawać na paliwo ani na bilet ). Na pytanie dlaczego nie
    pojechała sama odpowiedziała, że jej autobus nie pasował. A potem ludzie się
    dziwią, że na karetkę do naprawdę potrzebującego długo się czeka. Między innymi
    z powodu takich sytuacji zrezygnowałam z pracy w PR.
  • genie.in.the.bottle 20.02.10, 12:38
    Autorka z premedytacja chce czekac do ostatniej chwili,tylko po to
    zeby wezwac pogotwie.Nie jest to sytuacja w ktorej wystepuje szybko
    postepujacy porod,pojawia sie krwotok z drog rodnych.Jest to
    swiadoma dezycja kobiety,ktora chce zeby pogotwie zawiozlo ja do
    szpitala.I jeszcze moze ze wskazaniem do jakiego szpitala?Jest to
    odpowiedzialne zachowanie ?Brak pieniedzy na taksowke ? To moze
    warto sie zastanowic czy stac Cie na dziecko ?Porod fizjologiczny
    jest zagrozeniem dla zycia ? W takim razie za porod w domu powinno
    grozic wiezienie,za swiadomie narazanie zycia dziecka.Bo jakie masz
    zaplecze medyczne w domu? Polozna? Co polozna zrobi bez sprzetu
    specjalistycznego?
  • matysiaczek.0 20.02.10, 13:00
    Poród w domu odbywa się właśnie w towarzystwie położnej, która jest odpowiednią osobą do przyjęcia tego porodu, i posiada chociażby aparat do mierzenia tętna dziecka (czyli podstawa w takim przypadku). Poza tym potrafi stwierdzić np sposób ułożenia dziecka bez specjalistycznej aparatury, stan wód płodowych...czyli wg mnie to co najważniejsze. Jak sobie wyobrażasz poród bez osób trzecich, a już na pewno bez położnej? Wg ciebie poród fizjologiczny nie moze być zagrozeniem życia? To po co nam w ogóle porodówki i poołożne, skoro to taka prosta sprawa?

    "Autorka z premedytacją..." itd. Śmieszna jesteś. Dbać o dobro swego dziecka bedę zawsze i wszędzie, nawet jeśli miałabym naginać prawo dla swoich potrzeb. Bo jeśli miałabym wybierać między porodem gdzieś w taxi, a wzywaniem "bez powodu" karetki i porodem w niej, to..nie musze chyba mówic.

    Z mojej str dyskusja z tobą juz zakonczona, bo mam wrażenie, ze próbuję osła przekonać, zeby szedł, a on uparcie stoi w miejscu.
  • genie.in.the.bottle 20.02.10, 13:47
    matysiaczek.0 napisała:

    > Poród w domu odbywa się właśnie w towarzystwie położnej, która
    jest odpowiednią
    > osobą do przyjęcia tego porodu, i posiada chociażby aparat do
    mierzenia tętna
    > dziecka (czyli podstawa w takim przypadku). Poza tym potrafi
    stwierdzić np spos
    > ób ułożenia dziecka bez specjalistycznej aparatury, stan wód
    płodowych...czyli
    > wg mnie to co najważniejsze. >

    A jaki posiada sprzet i leki do ratowania zycia ? Niech zgadne,worek
    ambu?

    > Z mojej str dyskusja z tobą juz zakonczona, bo mam wrażenie, ze
    próbuję osła pr
    > zekonać, zeby szedł, a on uparcie stoi w miejscu.

    I vice versa.
  • kaeira 22.02.10, 09:05
    matysiaczek.0 napisała:
    > Jak sobie wyobrażasz poród bez osób trzecich, a już na pewno bez położnej?

    W krajach anglosaskich, szczególnie w USA, bywają fanki takiego rozwiązania -
    można wyguglać sobie Unassisted Childbirth albo "UC". (Na ile to popularne, w
    każdym razie w teorii, może świadczyć fakt, że po wpisaniu do Google'a "unass"
    jest to drugi w kolejności wynik). Oszołomstwo straszne, jak dla mnie.

    PS. Co oczywiście nie znaczy, że poród bez położnej jest jakimś straszliwym
    zagrożeniem i najprawdopodobniej skończy się tragicznie. Pewnie że nie.

    --
    1% podatku - pomóż wspierać mamy karmiące piersią
  • katarzynaoles 20.02.10, 13:56
    W domu położna zrobi dokładnie to samo, co i lekarz - wyposażenie,
    którym dysponujemy przy porodzie jest wystarczające, żeby zareagować
    w razie nagłego zagrożenia (leki obkurczające macicę, zestaw
    p/wstrząsowy, płyny infuzyjne, ambu) - potem i tak trzeba dokonać
    transferu (wzywa się zwykle pogotowie), bo jest potrzebne zaplecze
    zabiegowe. Nasza praca polega na wyeliminowaniu zagrożeń (min. na
    podstawie b.dokładnego wywiadu i wielu badań wykonanych w ciąży) a
    potem na wnikliwej obserwacji tego co się dzieje. Planowanay poród w
    domu to zupełnie co innego niż nieplanowany - który może być
    traktowany w kategoriach zagrożenia, bo nie jest ani tak dokładnie
    przygotowany, ani nie ma przy rodzącej fachowca, żeby zareagował w
    razie czego, a stresująca sytuacja sprzyja powikłaniom. Zawsze będę
    protestowała przeciw wrzucaniu do jednego worka planowanych i
    nieplanowanych porodów domowych - to zupełnie inne wydarzenia z
    zupełnie inną statystyką jeśli chodzi o bezpieczeństwo.
  • zefirek1612 20.02.10, 16:09
    chcę czekać do ostatniej chwili i wezwać pogotowie bo jak pojechałam sama
    własnym autem to nawet nikt nie raczył mnie zbadać tylko mnie przeganiali
    ze szpitala do szpitala.
    Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
    No sorry, ale sami mnie do tego zmuszają. Teraz mogłam sobie krążyć po
    szpitalach, bo nie był to jednak poród, a następnym razem mogę urodzić w aucie.

    --
    /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
  • zefirek1612 20.02.10, 16:13
    dodam ,że auto jest pożyczone od siostry męża, bo nie mamy własnego, a na
    okoliczność zbliżającego się porodu była tak uprzejma że teraz stoi ono pod
    naszym blokiem.
    W zasadzie to powinnam napisać własnym transportem.
    --
    /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
  • quick-share 20.02.10, 17:33
    czyli jednak byliście "własnym" środkiem transportu? to czemu masz
    pretensje że odsyłając Was z kolejnych szpitali nikt nie
    zaproponował karetki? po co Wam była?
    a po drugie to nie wiem czy sobie zdajesz sprawe ale jak wzywasz
    karetke to nie przyjeżdża w niej zespół ginekologów-położników tylko
    lekarz który akurat ma dyżur..


    --
    [img]http://tickers.baby-gaga.com/p/dev153pr___.png[/img]
  • zefirek1612 20.02.10, 17:52
    bo pani z IP nie wiedziała czy jestem autem, taxi czy tramwajem. Chodzi o brak
    zainteresowania pacjentką która być może już rodzi.Nie zainteresowali się
    zupełnie niczym. O to chodzi.
    --
    /m.linijka.i.7524.jpg[/IMG][/URL]
  • red-truskawa 20.02.10, 19:54
    ja tez jestem z Poznania i nie radzilabym Ci czekac na karetkę, a jak jeszcze
    bedziesz rodzic w godz szczytu to wiesz jak u nas jest... Ja kiedys wyzwałam
    karetke do faceta który przewrócił się na ulicy i stracił przytomnosc (lato,
    upał, duchota) było to w ok Makro a karetka jechała z stacji ratunkowej z
    Serbskiej (dla niewtajemniczonych 10 min piechota)- karetce zajeło to 40 min !!!!
    --
    Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu
    wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

    Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
  • red-truskawa 20.02.10, 20:02
    Aha, Zefirek, pewnie odwiedziłas i Polną i Sw Rodzine, a musisz wiedziec ze
    Polna jako szpital referncyjny zawsze "trzyma" kilka wolnych miejsc na ciezkie,
    skomplikowane porody które sa kierowane własnie tam ze wzgledów medycznych wiec
    nie ma mozliwosci ze w ogóle nie ma ani jednego wolnego miejsca. Z drugiej
    strony, moja kumpela rodziała tam 3 lata temu, tez w jakims natłoku i lezała 2
    doby na korytarzu bo faktycznie nie było jej gdzie "upchnac".
    --
    Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu
    wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

    Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
  • red-truskawa 20.02.10, 20:15
    Zefirek daj spokój i nie dyskutuj z fanatycznymi obrońcami polskiej służby zdrowia, bo i tak wszyscy wiedza, ze to jeden wielki burdel. Niejednokrotnie stawałam po stronie lekarzy, położnych ze wzgledu na ich wiedze, ale nóż mi się w kieszeni otwiera jak patrze na traktowanie pacjenta przez słuzbe zdrowia (a to nie ma nic współnego z NFZ i ich rozporządzeniami i ustawami), i zasada jest prosta- im niżej w hierarchii tym głosniej szczekaja i maja wyższe mniemanie o sobie. Także odpusc sobie to co pisza, rób tak zeby Tobie było dobrze i wygodnie. Jak chcesz czekac "z premedytacja na ostatnią chwile i wzywac karetke" to zrób tak (!) i miej w 4 literach zdanie postronnych!!!
    --
    Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

    Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
  • eli-mama 20.02.10, 20:40
    Podpisuję się pod tym co napisałaś.

    Generalnie kobieta rodząca po raz pierwszy może być przekonana, że to już są mega skurcze i zaraz urodzi, od tego jest położna czy lekarz aby wyprowadzić ją z błędu, uspokoić i ewentualnie odesłać do domu.
    Kobieta rodząca kolejny raz może miec już jakieś pojęcie i w większości przypadków jedzie jak ją naprawdę przyszpili.
    Co ważne: może być też taka sytuacja, że coś jest nie tak z dzieckiem, matka jest niespokojna, źle się czuje itp.

    Generalnie należy taką kobietę zbadać bez względu na powód pojawienia się na IP. A nie odsyłać w nicość. To jest niedopuszczalne.
    Jeżeli Zefirek dała się odesłać, to ile jeszcze takich kobiet również odesłano z kwitkiem?

    --
    (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
  • quick-share 20.02.10, 21:04
    ja nie bronie naszej służby zdrowia, wręcz przeciwnie - mam im wiele
    do zarzucenia ;)
    ale czy Wy nie rozumiecie że postawa typu "poczekam ile sie da i
    wezwe karetkę" nie jest najlepszym pomysłem? po pierwsze dla samej
    rodzącej bo naprawde ma małą szanse że przyjedzie ginekolog, poza
    tym to nie jest tak że wskazujesz gdzie chcesz jechać tylko zawiozą
    Cie pewnie najbliżej..
    a po drugie to pomyslcie ze ktoś może tej karetki bardziej
    potrzebować a Ty zefirku już sie "przyznałaś" że dysponujecie
    samochodem

    o wiele lepszym wyjściem byłoby egzekwowanie swoich praw jak już sie
    znajdziecie w szpitalu, niech mąż sie wykaże, w przypadku braku
    miejsca niech Wam wskażą gdzie możecie jechać, ewentualnie poproście
    o odmowe na piśmie..
    --
    [img]http://tickers.baby-gaga.com/p/dev153pr___.png[/img]
  • zilaneczka-net 25.02.10, 10:38
    Zefirek co tam słychać z akcją porodową;-) Daj znać! Pozdrawiam.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19uqqmzw3q0mtit.png[/img][/url]
  • dziub_dziubasek 25.02.10, 12:43
    Zefirek urodziła. na ematce się chwali.
  • eli-mama 25.02.10, 15:33
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,107830802,107830802,Zefirkowa_Pola_czyli_urodzilam_.html
    --
    (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.