decyzja o przerwaniu późnej ciąży. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem w 19 tyg ciąży, u mojej córeczki wykryto AVSD, DORV, jestem
    prawie pewna, że chcę przerwać ciąże. To trudna decyzje, ale chyba
    jedyna słuszna. Bardzo proszę wszystkie mamy, które przez to
    przeszły o napisanie czegoś więcej. Nie mogę znaleść żadnych
    informacji w sieci, jakiś temat tabu, kompletnie nic. Jak wywołują
    poród, ile to trwa, co czuje dziecko, czy poród przebiega podobnie
    jak w przypadku dziecka donoszonego(etapy porodu)czy należy si.ę
    jakoś przygotować, co potem?Jak długo szpital, co z ciałkiem? jak
    wygląda kwestia formalno-prawna. Bardzo brakuje mi takich suchych
    faktów. Żaden lekarz nic wprost nie powiedział, w sobotę mamy wizytę
    w Łodzi, pewnie tam coś wyjaśnią i pewnie też niewiele z tej rozmowy
    zapamiętam, bo rozklejam się w takich sytuacjach totalnie;( bardzo
    proszę o pomoc.
    • Bardzo współczuję ale chyba nie sądzisz,że ktoś ci coś na pisze na ten temat na
      forum DOBRY poród.
      Poszperaj na forach o aborcji.
      --
      Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
      • w 19 tyg( + 3 tyg. na wyniki amniopunkcji genetycznej) nie da się
        zrobić aborcji, uwierz mi , ze szukałam wszędzie, a to tez poród i
        chcę żeby był o ile to możliwe 'dobry'. Jestem matka i urodzę
        dziecko i tego nic nie zmieni.jak nic na ten temat nie wiesz to się
        nie odzywaj.
        • Piszesz w tytule o "przerwaniu późnej ciąży" to nadal aborcja- i nie potępiam
          cię za to- dziewczyno o co ci chodzi?
          Napisałam to co wiedziałam- tu jest forum DOBRY poród i raczej na temat takiego
          przypadku jak twój nie znajdziesz tu odpowiedzi.

          forum.gazeta.pl/forum/f,20823,ABORCJA.html
          Na tym forum możliwe,że znajdziesz kogoś kto był w tak trudnej sytuacji.
          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • przepraszam, tytułu juz sie chyba nie da zmienić, powinno byc cos w
            stylu "wywyołanie przedwczesnego porodu z powodu nieuleczalnej
            choroby dziecka". Chodzi mi o to, że jeszcze niedawno wybierałam
            wózek i segregowalam ubranka po starszym dziecku, a teraz jestem
            niewidzalna, wszyscy unikają mojego wzroku, nikt nic nie tłumaczy i
            jeszcze się dowiaduję, że nawet dobry poród mi sie nie należy;(
            • Bez obrazy - ale przerwanie ciąży nie jest porodem. Poród to byłby,
              gdybyś doczekała końca ciąży i stawiła czoła temu, co ma być.
              Bardzo Ci współczuję, choć Twoja decyzja powoduje mój moralny
              sprzeciw.
              • Najpierw zapoznaj się z terminem poród, a dopiero potem pisz na ten temat.
                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)

              • szampanna napisała:

                > Bez obrazy - ale przerwanie ciąży nie jest porodem. Poród to
                byłby,
                > gdybyś doczekała końca ciąży i stawiła czoła temu, co ma być.
                > Bardzo Ci współczuję, choć Twoja decyzja powoduje mój moralny
                > sprzeciw.

                Szampanna, ja za swoj moralny sprzeciwiam sie przeciwko Twojej
                ocenie.

                Pozostaje miec nadzieje, ze nigdy nie bedziesz musiala podejmowac
                takich decyzji albo miec w opiece niuleczalnie chore dziecko.
            • bardzo mi przykro
              co do samego porodu nie odpowiem, ale warto zebys dopilnowała
              wydania aktu urodzenia i zgonu, wtedy będziesz mogła dostać 8 tyg
              macierzyńskiego na dojście do siebie. Poczytaj tutaj:
              www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=61725
              to niby o poronieniach, ale sądze, że to przydatne informacje.
              trzymaj się ciepło.
              --
              [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
              [/url]
            • Owszem należy ci się jak nikomu innemu. Na prawdę bardzo ci współczuję. Obawiam
              się tylko,że inaczej ten poród wygląda od strony medycznej niż niż normalny
              gdzie zamiarem jest ratowanie życia wcześniaka. Chyba jednak będziesz musiała
              lekarza własnego za język pociągnąć jeśli nie doszukasz się informacji na
              których ci zależy.
              Zapytaj go w jaki sposób to wszystko się odbędzie bo są trzy metody na tym
              etapie ciąży z tego co się orientuję.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • > przepraszam, tytułu juz sie chyba nie da zmienić, powinno byc cos w
              > stylu "wywyołanie przedwczesnego porodu z powodu nieuleczalnej
              > choroby dziecka".
              AVSD i DORV można operować...
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • w takim wieku płodowym nie istnieje aborcja tylko urodzenie martwego dziecka
            poprzez wywoływanie porodu, a to nie aborcja
    • Wydaje mi się, że ciałko dziecka Ty dostaniesz, będziesz mogła pogrzebać córeczkę. Ja urodziłam dużo później, bo w 32. tygodniu, moja córka zmarła po porodzie i formalności pogrzebowe wyglądały tak, jak w przypadku normalnego zgonu. Nie mam pojęcia, jak wygląda taki poród i jak zachowuje się dziecko. Na pewno inaczej niż w moim przypadku będzie wyglądać sprawa urzędowa - moja córka urodziła się żywa i zmarła, Twoja zapewne będzie odrazu zakwalifikowana do martwej. W związku z tym nie otrzymasz aktu urodzenia i zgonu, więc w tej sytuacji chyba w ogóle ta sprawa Cię nie dotyczy. Przykry temat, bardzo Ci współczuję, wiem, co będziesz przeżywać. Trzymaj się.
    • lucjatoja, przede wszystkim zycze Ci duzo sily i tak jak mowi boo-
      boo sa fora lepiej przygotowane do tego by udzielic Ci wsparca
      niz 'dobry porod'.

      A moze AVSD i DORV bylyby operowalne?

      Jeszcze raz duzo sily.
    • Też bardzo współczuję sytuacji :(
      Ale może daj córce szansę, doczekaj do fizjologicznego porodu - i
      tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się dobrze w Tobie
      czuje...
      A lekarze czasem się mylą.
      --
      Zosia
      Malwinka
      Majka
      i Franek (marzec 2010)
      • > Też bardzo współczuję sytuacji :(
        > Ale może daj córce szansę, doczekaj do fizjologicznego porodu - i
        > tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się dobrze w
        Tobie
        > czuje...
        to właśnie miałam na myśli. Przepraszam urażonych moją wcześniejszą
        wypowiedzią.
      • Ona nie szuka porady na temat tego co zrobić- podjęła już decyzję.
        Nie rozumiem czemu jej radzisz z własnego punktu widzenia-sądzisz,że jej to w
        jakikolwiek sposób pomoże?
        Po co takie farmazony "...i tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się
        dobrze w Tobie czuje... " i tak ma dziewczyna wyjątkowo ciężko.
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
      • chyba nie powinniśmy dyskutowac nad słusznościa decyzji...
        trzeba mieć mnóstwo siły, żeby zrobić tak jak pisze witbor, ale może
        jeszcze więcej, żeby zakończyć to wcześniej...
        --
        [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
        [/url]
        • Dokładnie- nie nam osądzać słuszność decyzji.
          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • nie rozumiem tylklo tej ściany milczenia, że o 'tym' się nie
            rozmawia i nie wiadomo w sumie jak 'to' sie odbywa i co sie po 'tym'
            będzie działo. No nie wierze, że nie ma kobiet, które przez to
            przeszły.
            Przepraszam was jesli uraziła umieszczajac ten watek na forum, ale
            nie ma forum 'zły poród', do 'poronien' raczej nie pasuje,
            do 'aborcji' tez tak średnio bo pragnę tego dziecka najbardziej na
            swiecie.
            Ostateczny wpływ na moja decyzje bedzie miał wynik testu
            genetycznego, mała ma na 80% zespół downa, wtedy jej szanse sa
            zerowe, jeśli się zdecyduję n adonoszenie, odrazu po porodzie bedzie
            zabrana na salę operacyjna i umrze na stole (na salach gdzie
            przeprowadza się operacje serca jest bardzo zimno) z podłączonym
            krązeniem pozaustrojowym, albo w jakims równie paskudnym miejscu,
            napewno nie w moich ramionach. A tak zasnie sobie w moim ciepłym
            brzuchu gdzie napewno jest jej dobrze, a potem będzie 'to', ale co?
            Ta sytuacja jest nienormalna, zamieszcze posta jeszcze na innych
            forach i zobaczymy, moze jednak ktos sie znajdzie, kto u mnie o tym
            opowiedzieć.. Formalnosciami zajmie sie mąż, mnie interesuje
            przebieg samego porodu, będzie to 23 tydzien dziecko juz całkiem
            spore, a moje ciało włściwie nie przygotowane do porodu.
            • Apeluję o trochę wrażliwości! Osoba w niewyobrażalnie dramatyczne
              sytuacji zwraca się o pomoc i dostaje umoralniające kazanie. Błagam
              Was, dziewczyny...naprawdę!

              To nie aborcja. Ten termin - choć medycznie może i poprawny-
              bardzo uwłacza lucjatoja. To terminacja ciąży ciężko
              niepełnosprawnego dziecka
              . Można ją przeprowadzić tylko, gdy
              podczas badań prenatalnych stwierdza się wadę letalną czyli
              śmiertelną u dziecka. Dziecko może, choć nie musi, urodzić się żywe,
              ale -wcześniej czy później- i tak odejdzie. Tylko Rodzice będą się z
              tym mierzyć. Tym bardziej, że to dziecko jest wyczekiwane.

              lucjatoja, zaraz wysyłam Ci linki na priv.

              To nie jest przecież kaprys Forumowiczki, czy jej słabość ani
              wygodnictwo, tylko dramat.

              lucjatoja, tulę Cie mocno!

              Failte
              • failte napisała:
                > Można ją przeprowadzić tylko, gdy podczas badań prenatalnych stwierdza się
                wadę letalną czyli śmiertelną u dziecka

                Gwoli ścisłości - nie tylko w przypadku wad letalnych.

                Polska ustawa stanowi:

                "Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

                1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
                2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże
                prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo
                nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
                ,
                3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu
                zabronionego,"
              • Dobrze rozumiem cię o co ci chodzi- ja jej nie umoralniam ale z medycznego
                punktu widzenia poród jaki ją czeka to jednak aborcja i więcej dowie się na
                takim forum tematycznym niż tutaj bo jej poród będzie wyglądał inaczej.
                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • Uwierz mi na forum o aborcji są nie tylko takie co dziecka nie chcą- są też i
              takie kobiety które los postawił przed równie trudnym wyborem jak ciebie.
              To nie chodzi i ścianę milczenia- mogłabym napisać ci kilka rzeczy ale po prostu
              nie mam serca chyba.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • Łucjo, moja córeczka też ma AVSD (całkowity kanał). Zgadza się, że od około 40
              do 80% (różne są źródła) dzieci z tą wadą ma także zespół Downa. Moja córeczka
              jednak nie ma ZD. Wrodzona wada serca to nie wyrok. Dziecko nie jest roślinką,
              nie jest skazane na śmierć. Moje dziecko rozwija się NORMALNIE. W rozwoju
              fizycznym przegoniła zdrowych równieśników. Chodzi do przedszkola, jest radosnym
              dzieckiem, a o jej wadzie świadczy tylko blizna... Jest wulkanem energii - na co
              dzień nie pamiętam, że mam dziecko po przejściach. Więc skąd taka decyzja?
              Polska kardiochirurgia jest na światowym poziomie. Gorsze wady operują niż te
              wymienione przez Ciebie.

              Aha i jeszcze jedna nieścisłość. Jeśli dziecko miałoby zespół Downa, to
              paradoksalnie ma WIĘKSZE SZANSE na wyleczenie! Bo dzieci z ZD maja więcej
              materiału, osierdzia, z którego rekonstruowane są zastawki oraz ubytki.
              Porozmawiaj na ten temat z kardiologiem/kardiochirurgiem.

              Jeśli twoja decyzja spowodowana jest lękiem o pomyślność operacji, o przyszlosć,
              to uwierz mi, że w Polsce operowane są wszystkie wady, na światowym poziomie, a
              dzieci mogą komfortowo żyć.

              Pozdrawiam ...
            • A tak zasnie sobie w moim ciepłym
              > brzuchu gdzie napewno jest jej dobrze, a potem będzie 'to', ale co?
              Lucjatoja, miałam okazje widzieć poród dzieci w 23-24 tc. W zasadzie takich
              maluchów się jeszcze nie ratuje, bo szanse na przeżycie są praktycznie zerowe. W
              sytuacji, którą widziałam, dziecko było z mamą i po prostu zmarło po urodzeniu
              na jej rękach- taki wcześniak nie jest jeszcze gotowy na samodzielne oddychanie,
              wymianę gazową, jedzenie, wydalanie. Tam był poród spontaniczny, w takim
              przypadku jak Twój można go wywołać farmakologicznie. Wygląda jak każdy inny
              poród, ma takie same fazy.

              Ja wiem, że chcesz dla dziecka jak najlepiej. To Twoja decyzja i cokolwiek
              postanowisz będzie dobrze. AVSD się operuje, DORV też można, więc nie jest to
              wyrok, choć rzeczywiście sytuacja bardzo komplikuje się, jeśli dziecko ma
              jeszcze trisomię. Bo wiadomo, że na wadzie serca jego problemy się nie skończą.
              Trzymam kciuki za Ciebie, za Twoje dziecko.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • O macierzyńskim

      ZUS o macierzyńskim

      zajrzyj na tę stronę


      Podaję Ci kilka linków.
      Co do porodu zasięgnij opinii w szpitalu do którego chcesz się udać. Koleżanka rodziła martwe dziecko w 26 tyg. Podali jej narkozę i obudziła się już po.
      Ostatni link do strony, gdzie wypowiadają się rodzice którzy przeżyli stratę dziecka w różnych okolicznościach. Napisz tam.

      Dziękuję Bogu, że nie postawił mnie nigdy przed takim wyborem jak Twój. Współczuję.
      --

      (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
      • eli-mama napisała:


        > Co do porodu zasięgnij opinii w szpitalu do którego chcesz się
        udać. Koleżanka
        > rodziła martwe dziecko w 26 tyg. Podali jej narkozę i obudziła się
        już po.
        oby tak było
        ja znam niestety stuację, w której dziewczyna rodziła martwe dziecko.
        Dotyczyło to w prawdzie starszej ciąży, więc może tu będzie jak
        piszesz - oby.
        Tamten finał był dramatyczny. 14godzin bólu, opryskliwy personel,
        niedziałające zniaczulenie i finał w toalecie na rece męża.
        Jak z horroru. Działo się to 10 dni temu w jednym z warszawskich
        szpitali :/

        Zapytaj o wszystko w szpitalu.
        Zadbaj, żeby Cię dobrze naćpali i żebyś nić nie czuła i nie myślała.
        tulę Cię mocno.
        --
        [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
        [/url]
        • Wbrew temu, co zwykle jesteśmy skłonne sądzić, to pozbawienie matki
          świadomości podczas porodu chorego lub martwego dziecka wcale nie
          jest najlepszym rozwiązaniem. Sens może mieć znieczulenie nadmiernie
          odczuwanego bólu fizycznego, choć wiele matek mówi, że w ich
          doświadczeniu przeżywanie trudów porodu było im potrzebne i dawało
          pewnien rodzaj więzi z utraconym dzieckiem. Wymazanie z pamięci
          porodu i uczynienie go zbyt łatwym w sensie fizycznym może
          spowodować jeszcze większe cierpienia psychiczne mamy - przecież i
          tak nie pozwoli jej to zapomnieć o stracie ani zmniejszyć bólu, a
          przeżycie porodu pozwala na symboliczne (i nie tylko) zamknięcie się
          ciąży i pozwala na rozpoczęcie rytuałów pożegnania. Ważne jest też,
          jeśli to tylko możliwe, zobaczenie dziecka, dotknięcie go,
          przytulenie. Dużą wartość mają wszystkie pamiątki - zdjęcie, gipsowy
          odcisk dłoni lub stóp bransoletki identyfikacyjne. Wszystko to
          pozwala na pożegnanie się z utraconym dzieckiem i przejście pełnego
          procesu żałoby.
          • Pani KAsiu,
            choć matce 5ciotygodniowej dziewczynki, trudno myśleć na ten temat,
            to jednak długo zastanawiałam się nad tym co PAni napisała i
            faktycznie teraz rozumiem czemu tak się dzieje.
            Dziękuję za tą wypowiedź.
            --
            [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
            [/url]
    • Przepraszam Cię za to, co napisałam. Nie powinnam była w ogóle się
      produkować w tym temacie. Nie mogę przestać o Tobie myśleć :( Życzę
      Ci, aby wszystko się potoczyło w możliwie najlepszy dla Was sposób.
    • Na począku chciałam powiedzieć, że bardzo Ci współczuję i modlę się
      za Ciebie.
      Jako osoba wierząca pragnę prosić Cię o to, abyś przemyślała swoją
      decyzję raz jeszcze i wzięła pod uwagę następujące fakty. To Bóg
      jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
      Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
      problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
      najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
      służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
      potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
      Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
      zbawienie, życie wieczne.
      Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
      różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami sumienia
      i bardzo cierpią.
      • ramje napisała:

        > Na począku chciałam powiedzieć, że bardzo Ci współczuję i modlę
        się
        > za Ciebie.
        > Jako osoba wierząca pragnę prosić Cię o to, abyś przemyślała swoją
        > decyzję raz jeszcze i wzięła pod uwagę następujące fakty. To Bóg
        > jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
        > Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
        > problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
        > najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
        > służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
        > potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
        > Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
        > zbawienie, życie wieczne.
        > Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
        > różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami
        sumienia
        > i bardzo cierpią.


        Ramje, najpierw pogleb znajomosc tematu i zapoznaj sie z fachowa
        literatura, a potem ewangelizuj.

        Amen.
      • Ja ciebie o to proszę. Nie umoralniaj autorki posta. Nie narzucaj jej własnego
        światopoglądu-może nie jest wierząca, a nawet jeśli jest to po to bóg jej dał
        umysł żeby mogła dokonać wyboru zgodnie z własnym sumieniem.
        Można żyć tak jakby boga nie było- wystarczy,że jest się niewierzącym.

        Jak łatwo jest krzyczeć o ochronie życia nienarodzonego- zwłaszcza jak nie
        ponosi się potem konsekwencji opieki nad tym życiem, i nie jest się tym życiem.....

        Więc zamilcz i nie wyskakuj tu z tekstami o bogu, zbawieniu czy wierze- fora
        pomyliłaś.
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • Nie narzucam swego światopoglądu, chcę jedynie pobudzić do
          refleksji, a decyzję oczywiście każdy musi podjąc sam. Ty masz takie
          zdanie, a ja w swoim życiu kieruję się innymi zasadami i tak jak
          każdy mam możliwość przedstawienia swojego poglądu na problem.
          • Ramje, jak najbardziej Twoj swiatopoglad nalezy do Ciebie i Twoj
            system wartosci jest Twoj.

            Autorka watku zadala konkretne pytania odnosnie konkretnej
            dramatycznej sytuacji. Z jej postu jasno wynika, ze refleksji w
            temacie ma az nadto.
          • Owszem- narzucasz.
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • Dorośnij kobieto !!!
            Wyobraź sobie, że czasami w życiu trzeba podejmować trudne decyzje.
            I wiele osób podejmuje takie decyzje samodzielnie. Bez zwalania
            odpowiedzialności na innych (w Twoim przypadku - Boga).
            Na tym polega bycie dorosłym. Tak zrobiła autorka postu.
            To ona będzie ponosić konsekwencje swojej decyzji a nie Ty, nie żyjący już JP
            II, czy też Bóg. A narażanie dziecka na bezsensowne cierpienie w imię jakiejś
            idei, wiary, itp. wolę pozostawić bez komentarza.
            Ja w takiej sytuacji myślałabym tylko o tym co najlepsze dla mojego dziecka -
            jeżeli ma się urodzić tylko po to, żebym ja się czuła dobrze (dobrą katoliczką,
            itp.), a potem umierać cierpiąc, to na pewno podjęłabym taką decyzję jak autorka
            postu.

            lucjatoja - podziwiam Cię za odwagę pisania o całej sytuacji na forum. Życzę Ci,
            abyś trafiła na mądry i pełen empatii personel w szpitalu.
    • Bardzo współczuję. Nie sądzę, żeby akurat nasze forum było miejscem,
      gdzie znajdzie Pani potrzebne informacje. Jeśli po wizycie w Łodzi
      (proszę iść tam z kimś bliskim i to ta osoba będzie pamiętać
      szczegóły rozmowy) będzie Pani nadal potrzebowała informacji to
      postaram się pomóc - proszę napisać na maila
      katarzyna.oles@dobrzeurodzeni.pl
      Na pewno otrzyma Pani wsparcie i wiele informacji na forach o
      stracie dziecka - tam jest wiele kobiet, które mają podobne
      przeżycia. Bardzo serdecznie pozdrawiam :)
    • zacznę od tego, że bardzo mi przykro, że spotkała Cię taka sytuacja.
      Stanąć przed tak trudnym wyborem jest bardzo dzieżko i nikt nie powinien
      dodatkowo przysparzać Ci powodów do zamartwiania się pierdołami.
      co do Twojego pytania, to faktycznie najlepiej będzie jeśli porozmawiasz nie z
      lekarzami a z położnymi ze szpitala w jakim będzie wywoływany poród.
      będzie to 23 tydzień, wiec jeśli dziecko samo z siebie nie umrze wcześniej z
      powodu wad, to jest duże prawdopodobieństwo że urodzi się żywe i umrze w parę
      chwil po ustaniu tętnienia pępowimy bo nie podejmie samodzielnie oddychania z
      powodu niewykształcenia płuc.
      z mojej wiedzy wynika, ze proces będzie wyglądał następująco: zostanie podana ci
      kroplówka z oxytocyny i w razie potrzeby inne środki pomagające wywołać poród,
      np żel prostaglandynowy do szyjki macicy aby wywołać rozwarcie, będziesz
      podłączona do ktg, aby monitorować skurcze i dalej wszystko będzie przebiegać
      jak w przypadku każdego porodu. może nie da się uniknąć nacięcia krocza mimo
      niskiej wagi dziecka, dziecko się urodzi, będziesz mogła sie z nim pożegnać,
      taki poród też może być porodem rodzinnym. zadbaj o to by personel dopilnował,
      aby po porodzie umieszczono cię w pokoju 1 os. lub na oddziale innym niż
      położniczy. dalsze formalności to możliwość urlopu opiekuńczego dla męża na
      podstawie wystawionego mu w szpitalu zl-a, szpital zbierze od ciebie inf i
      poinformuje usc o urodzeniu dziecka które zmarło(jeśli urodzi się zywe-będziesz
      miała akt urodzenia i zgonu, jeśli martwe to akt urodzenia z adnot. o tym, że to
      martwe narodziny i akt urodzenia będący jednocześnie aktem zgonu)dla Ciebie
      urlop macierzyński w wymiarze połowy czyli chyba 10 tyg, ale nie jestem pewna.
      zastanówcie się czy chcecie sekcji dziecka, do przewozu do zakładu pogrzebowego
      będziecie musieli wynająć specjalistyczny transport, otrzymacie zasiłek
      pogrzebowy w pełnym wymiarze.
      to tyle, przepraszam ze trochę chaotycznie ale się spieszyłam. mam nadzieję że
      pomogłam. gorąco pozdrawiam i ściskam...
    • Bardzo Ci współczuję. Na gazecie jest foirum Terminacja ciąży.
      Posszukaj tam. Przytulam
    • moja ciąża przebiegała bardzo prawidłowo, a urodziłam chłopca z
      zespołem downa i własnie z tymi wadami serduszka o których piszesz.
      i owszem - moze byc tak że dziecko urodziało by się samo o czasie
      planowanym to moze umrzec w 1 lub 2 lub 10 dobie.
      jednak moje dziecko ma teraz 2 latka, za soba operacje serduszka (w
      wieku 3 tyg) w CZD i ma sie BARDZO DOBRZE. upośledzenie jest lekkie,
      buźke ma piekna (nie ma cech zespołu mimo trisomie prostej).
      nie wiem co bym zrobiła gdybym w ciąży dowiedziała sie o zespole-o
      tym nie mysle bo to bez znaczenia, ale mam wiele koleżanek które
      dowiedziawszy sie o ciązy wadliwej (w sensie zespol Downa) swiadomie
      zdecydowały sie na urodzenie i wychowanie i nie mam tu na mysli
      matek lezących krzyzem co niedziele w kosciele.
      sama jestem wierzaca ale nie praktykujaca.

      nie potepam Cie i rozumiem doskonale, ale nie mogę zrozumieć
      dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i zabiecia dziecka -
      wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie.
      bo poki nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich
      przypadkach dzieci z takim wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn ze
      Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie i to duze.

      napewno chciałabym -mimo tej wiedzy jaka Ty teraz masz o stanie
      zdrowia swojego dziecka - donosic, urodzic, ucałowac, przytulic, i
      mocno trzymac w ramionach - i czekac...moze wyjdzie z tego jak moj
      synek bez ktorego sobie zycia nie wyobrazam i ze mogło by go nie byc
      mimo ze wiem co to zespol downa i wiem ze nie bedzie łatwo (i nie
      bylo) ale moze byc tak ze zdążych ucałowac i przytulic a dzieciątko
      umrze...

      wybacz jesli Cie uraziłam jakims stwierdzeniem ale naparwde jestem
      bardzo poruszona Twoim postem bo mam dziecko jakie ty nosisz w
      brzuchu i nie wiesz co zrobić...

      trzymaj sie dzielnie
      pozdrawiam

      • "...ale nie mogę zrozumieć dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i
        zabiecia dziecka - wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie. bo poki
        nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich przypadkach dzieci z takim
        wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn ze Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie
        i to duze."

        I nie musisz tego rozumieć- nie twoje życie, nie twoja ciąża, nie ty będziesz
        ponosić konsekwencje.
        Przeżycie?- wiesz tu nie chodzi o przeżycie tylko o godne życie dla człowieka.
        Tobie się wydaję,że to takie ludzkie i humanitarne pozwolić przeżyć bo ty lepiej
        się będziesz czuć- a co z odczuciami tej drugiej strony- pewna jesteś,że są
        takie fajne?
        Jak życie pokazuje są tak ciężkie upośledzenia,że człowiek jest jak roślinka i
        wegetuje sobie tak latami i jakoś nie doszło do obumarcia w trakcie życia płodowego.

        "...i nie wiesz co zrobić..."
        Ona doskonale wie co zrobić- podjęła decyzję- Jedyna rzecz której nie wie to
        tego jak wygląda cała procedura i o wyjaśnienie tego prosi, a nie pomoc w
        podjęciu decyzji urodzić czy nie, a już na pewno nie o takie gadki umoralniające
        jak twoja.

        "...wybacz jesli Cie uraziłam jakims stwierdzeniem ale naparwde jestem bardzo
        poruszona Twoim postem"
        To takie naturalne u ciebie -dokopać leżącemu świadomie (mam na myśli treść
        twojej wypowiedzi), a potem ostro przepraszać.

        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • po 1) naucz sie czytac ze zrozumieniem!
          po 2) gó..wno wiesz o życiu dziecinko. ZERO!

          kończe gadkę z tobą bo nic konstruktywnego ona nie wnosi z twojej
          strony. tak łatwo sobie siedzieć przy kompie i wypisywac na takie
          posty jak ten "oh jak mi przykro" wiem co czujesz" itp a tak
          naprawde nic nie wiesz bo nie wiesz co to strata dziecka, co to
          aborcja i podejmowanie decyzji o niej, co to trzymac na rekach
          własne dziecko i sie z nim żegnać! więc MILCZ!

          nie zrozumiałas mojego postu to siedz cicho nie udzielaj sie i nie
          wypisuj farmazownów typu: [i]To takie naturalne u ciebie -dokopać
          leżącemu świadomie (mam na myśli treść
          > twojej wypowiedzi), a potem ostro przepraszać.

          chyba mnie z kims pomyliłaś!
        • Boo-boo,
          jedyną osobą która "kopie" na tym forum jesteś Ty. Przystopuj z agresją, bo to nikomu nie służy.
          --
          (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
        • Chciałabym tylko zauważyć, że może trzeba na sprawy rodzicielstwa
          popatrzeć w szerszym konteście. Choć to niepopularne myślenie, to
          jednak nawet urodzenie zdrowego dziecka nie oznacza, że będzie się
          mamą zdrowego dziecka przez całe życie. Te ciężkie upośledzenia, o
          których Pani pisze, mogą powstać także w czasie porodu albo w
          dzieciństwie, albo są następstwem różnych chorób - znaczna większość
          ciężko uszkodzonych płodów roni się na różnych etapach ciąży.
          Jakoś dziwnie czytać mi Pani gorące protesty wobec autorki posta,
          który jest chyba jednym z najbardziej cennych głosów w tej dyskusji,
          bo opartym na autopsji. Myślę, że gdybym była założycielką tego
          wątku, to chciałbym przeczytać podobną opinię.
      • mama-008, to swietnie, ze wychowujesz synka z ZD i masz mnostwo sily
        i ciagniesz ten wozek. Naprawde.

        Autorka czeka na wyniki amnio, wiec nie jest powiedziane, ze dziecko
        bedzie mialo ZD.

        Nie wiem nic o Twojej sytuacji w domu, wsparciu Twojej rodzny,
        zapleczu edukacyjnym dla dziecka. Podobnie Ty (ani ja) nie wiemy
        nic o stuacji autorki postu.

        > nie potepam Cie i rozumiem doskonale, ale nie mogę zrozumieć
        > dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i zabiecia
        dziecka -
        > wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie.
        > bo poki nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich
        > przypadkach dzieci z takim wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn
        ze
        > Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie i to duze.

        Niewatpliwie szanse na urodzenie sa, podobnie jak szanse na to, ze
        plod urodzi sie martwy.

        Niewarto spekulowac i wywyijac terminem 'zabicie'.
        • mama-008, to swietnie, ze wychowujesz synka z ZD i masz mnostwo sily
          > i ciagniesz ten wozek. Naprawde.

          a co w tym świetnego??????? czy powinnam zostac za zycia świętą
          tylko z tego powodu że urodziłam i wychowuje dziecko z zD? nie
          przesadzaj;-) czym sie róznie od matek wychowujących dzieci zdrowe?
          przecież nic szczególnego nie robię? Ty byś oddała swoje dziecko nie
          wiedząc nic w ciązy - nie pchałabys -jak to nazwałas -tego wózka
          ? nie robie nic nazdwyczajnego - poprostu jestem mamą swojego
          synka - czy byłby zdrowy czy chory - byłabym i jestem taka samą
          kochająca i czułą mamą.


          wiem, że decyzję juz podjeła - aborcja.
          życze autorce jak najlepiej i wiem że każdy postępuje wg własnego
          sumienia i nie mi ją oceniać. zresztą pewnie 90% kobiet
          dowiadujących sie o wadach genetycznych (down, edwards) decyduje sie
          na aborcje nie majac zielonego pojecia nic o tych wadach - TO NIE SĄ
          ROŚLINY!

          ja napisałam swój post tylko i wyłącznie z perspektywy osoby która
          wychowuje dziecko z zD i z tymi wadami serca o jakich pisze autorka.
          dziecka - które zyje i ma sie swietnie.

          faktycznie, dziecko może umrzeć po porodzie ale i żyć. tego nie
          wiemy.

          wiem tez, że zD nie jest jako tako wskazaniem do legalnej aborcji w
          polsce gdyz nie jest to wada o ciężkim upośledzeniu (tego nikt nie
          jest w stanie określić nawet badania genetyczne płodu) więc nie
          dziwię się ze autorka szuka odpowiedzi na swoje pytania tutaj a nie
          w gabinecie lekarskim bo w 90% jestem pewna że trafiła na samych
          przeciwników aborcji i żaden nie chce jej pomóc tymbardziej odp na
          jej pytania.
          jeśli sie myle prosze o sprostowanie ze strony autorki.

          osobiscie radze jakies organizacje dla Kobiet (posłanka Jaruga-
          Nowacka z SLD prowadzi jedno - tam na 100% Ci pomoga i odp na Twoje
          pytania).

          zreszta badania amnio. dadza odp co jest z dzieckiem i jakie ma
          szanse na przezycie.

          ja osobiście życze pani wszystkiego najlepszego i żeby juz nigdy nie
          musiała pani przezywac tego co teraz.
          tylko radze juz teraz rozglądac sie za dobrym psychologiem bo bez
          tego sie nie obejdzie.

          powodzenia.
          • mama-008 napisała:

            > wiem tez, że zD nie jest jako tako wskazaniem do legalnej aborcji
            w
            > polsce gdyz nie jest to wada o ciężkim upośledzeniu (tego nikt nie
            > jest w stanie określić nawet badania genetyczne płodu)

            ZD jest ciezkim uszkodzeniem plodu i wskazaniem do aborcji. na
            przelomie 2004/2005 byla sprawa gdzie lekarz zostal skazany za
            odmowe aborcji wlasnie w przypadku ZD przez Okregowy Sad Lekarski i
            wyrok utrzymany przez Naczelny Sad Lekarski. Jak widzisz precednes
            sie juz odbyl.
            • sugarka napisała:
              > ZD jest ciezkim uszkodzeniem plodu i wskazaniem do aborcji.

              Oczywiście.
              Tyle że w praktyce wszystko zależy od interpretacji słów "ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu" przez osoby, od ktorych zależy przeprowadzenie terminacji.
              Czyli de facto wszystko zależy od miejsca zamieszkania, konkretnego ośrodka, siły przebicia, świadomości przepisów prawnych i procedur, znajomości, itd. Niestety, jak często w Polsce, równość wobec prawa jest fikcją.

              Ogromna większość kobiet, u których dziecka wykryto Zespół Downa, decyduje się ciążę usunąć. Np w Wielkiej Brytanii od wielu lat jest to ok 90 procent.
              W Polsce jest zapewne podobnie. Oto wypowiedz prof. Jacka Zaremby:

              "W moim zakładzie w latach 1998-2003 przeprowadziliśmy 4012 badań genetycznych.[...] Siedem na 65 pacjentek, u których badanie wykazało zespół Downa, postanowiło kontynuować ciążę."
              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102113,3751317.html
              Siedem na 65 to 10,7 procent.

              --
              *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
              • Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, która
                praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.
                Terminacja płodu/ciąży jest tematem tabu i tyle. O tym się "nie mówi" nawet
                kobietom, których to bezpośrednio dotyczy, trudno tez o lekarza, który się
                podejmie ukończenia tak zaawansowanej ciąży bo to budzi sprzeciw etyczny. Moja
                siostra kilka lat temu była tak odsyłana od lekarza do lekarza i w końcu
                donosiła ciążę do końca, dziecko było beż szans na przeżycie (mnogie wady
                rozwojowe) a jego choroba spowodowała gigantyczne wielowodzie, przez które moja
                siostro omal nie straciła macicy. Jej wtedy nie dano "wyboru" ale z perspektywy
                lat ocenia, że jednak "zmuszenie" jej do kontynuowania ciąży było nieludzkie.
                • miacasa napisała:

                  > Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, któr
                  > a
                  > praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.

                  Ale ta wada serca nie jest tragiczna! Znam tragiczniejsze. Wiem, bo mam córeczkę
                  z tą wadą. Rozwija się NORMALNIE. Chodzi do przedszkola, skacze, biega,
                  łobuzuje. Przeszła jedną operację.
                  A stwierdzenie że ta wada + ZD jest nie do wyleczenia jest jakąś pomyłką, bo
                  właśnie dzieci z ZD mają WIĘKSZE SZANSE na wykonanie korekcji tej wady.
                • > Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, któr
                  > a
                  > praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.
                  Nie jestem przekonana, czy dziecko jest bez szans ze względu na wadę serca,
                  którą można operować. Oczywiście, jak obciążająca będzie wada i jakie będą
                  efekty leczenia wiadomo na 100% dopiero po urodzeniu i po operacji/operacjach.
                  Zdaję sobie jednak sprawę, że niezależnie od wady serca wada genetyczna jest
                  ogromnym problemem- może nawet większym niż wada serca, bo nie można jej
                  wyleczyć...
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • mama-008 napisała:
            > osobiscie radze jakies organizacje dla Kobiet (posłanka Jaruga-
            > Nowacka z SLD prowadzi jedno - tam na 100% Ci pomoga i odp na Twoje
            > pytania).

            Może masz na myśli Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (którą kieruje
            Wanda Nowicka)?


            --
            [size=11]*Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*[/size]
            • nie odpisywałam, bo już nie miałam siły i starałam sie przez chwilę
              nie mysleć, no ale sie nie da;( Temat jest trudny, jakis taki
              szeptany, nie wolno mówić głośno. Pytałam o poród, a nie jakiś
              przepychanki moralno - religijne, ale mimo wszystko dziekuję za
              poświęcony czas. Wszedzie gdzie umieściłam mój pierwszy wpis, po
              paru odpowiedziach typu 'morderczyni dzieci' w końcu pojawiała się
              wypowiedz, że powinnam chyba pytac na innych forach, bo to nie tu.
              Idz sobie. Jedna sprawa mnie dręczy i nie daje spokoju, nie chce mi
              sie już redagowac tego więc skopiuje moja wypoeidz. " Ale wracając
              do pierwotnego tematu to jestem strasznie wściekła, bo 6 latek bez
              problemu może się dowiedzieć z Internetu jak zrobić loda z połykiem
              czy skonstruować bombę (chociaż niekoniecznie takich inf. szuka), a
              dorosła kobieta nie może się dowiedzieć jak wygląda zgodna z prawem
              terminacja. Moja sytuacja nie jest oczywista, ale sa kobiety i
              dzieci, których wady sa tak potworne, że wyboru właściwie nie ma, a
              informacja, że pokroją im dzieci i będą wyjmować w kawałkach jest
              nieprawdziwa . Więc dla nich pokrótce: potrzebne są dwie opinie z
              niezależnego ośrodka o wadzie dziecka, nastepnie lekarz prowadzący
              (jeśli ten nie czuje się ‘na siłach’ to jakiś konsultant wojewódzki
              kieruje do szpitala gdzie podaja oksytocynę lub globulki dopochwowe,
              odbywa się normalny poród, czasami jest konieczne naciecie krocza,
              po poradzie łyżeczkowanie w znieczuleniu.Nie, dziecko nie będzie w
              kawałkach (kto to wogóle wymyślił?) ani nie wbija mu nic w głowę.
              Zależy od szpitala i rodziców, ale z dzieckiem można się pożegnać,
              ubrać, ciało zabrać i normalnie pochować. Dostaje się akt urodzenia
              z adnotacja, że dziecko była martwe, należy się połowa urlopu
              macierzyńskiego i zasiłek pogrzebowy z Zusu."
              A dla mam zainteresowanych tematem, sa fora o terminacji, ale takie
              ukryte, podziemie poprostu. Jestem im wdzięczna, że mogłam tam
              wyczytac blizsze informacje, ale ja tak nie chcę. Nie wstydze sie
              ani siebie ani swojego dziecka. Kaeira, pamietam Cie z forum o
              długim karmieniu, tam tez były propozycje żeby forum było ukryte, no
              bo zdaniem niektórych dwa lata przy piersi to zboczenie,
              molestowanie, perwersyjna przyjemnośc dla kobiety, a w najlepszym
              wypadku nieestetyczny widok i takie osoby jakos dziewnie chetnie
              dzieliły sie takimi przemysleniami. Jesli forum bylo by zamkniete
              to nigdy bym na nie nie trafiła i pewnie wiele kobiet też.
              Szczerze mówiac liczyłam na jakies blizsze informacje od połoznej,
              ale tu też na maila, nie na forum, ale dlaczego?
              W pierwszej ciąży czytałam "Dziecko", żeby wiedzieć jak najwięcej o
              ciązy i dziecku i nawet wydawało mi sie, że sa tam poruszane trudne
              tematy. Wtedy myslłam, że trudny temat to ten, że jeszcze nie śpi
              całej nocy, albo co zrobić jak kupa zielona, ale głupia byłam... Z
              drugiej strony kto chciały by zamiescić reklame sztucznego mleka
              albo nowego modelu wózka obok takiego tamatu i kolorowych bobasków
              nie da sie wkleić. Ale czarnobiałe by pasowały, może jednak kiedyś
              wrato podjąć i te trudne tamaty...
              • Boze dziewczyny! jak czytam wasze niektore wypowiedzi to az mnie
                skreca! jezeli za kazdym razem macie krytykowac autorki tekstow to
                lepiej sie nie wypowiadajcie. Spojrzcie na wasze codzienne decyzje i
                wysuwajcie wnioski, czy sa one dobre czy zle.Autorka nie
                potrzebowala slow krytyki tylko porady, ale widac nie czytacie
                uwaznie skoro piszecie nie na temat. Kilka slow do lucjatoja: Opiszę
                Ci po czesci jak podobna sytauacja zakonczyla sie w mojej rodzinie:
                Otoz moja mama urodzila corke, ktora miala z.Downa plus wade serca.
                25 lat temu nie robiono takich badan i mama nie miala swiadomosci,ze
                urodzi chore dziecko. Od samych narodzin straszono ja, ze dziecko
                pozyje gora kilka tygodni,ta wada serca wygladala tak,ze moja
                siostra miala dziure w sercu, ktora powiekszala sie z dnia na dzien
                (wybacz,nie wiem jak to nazwac). Jednak siostra dozyla 2 roku,po
                wygladzie nikt nie byl wstanie domyslec sie,ze jest chora-wygladala
                na zdrowa. Umarla z winy pielegniarki, zaciela sie kroplowka.
                Niby...Moja mama uwaza,ze zabito ja celowo, zeby nie musiala sie
                meczyc,gdy podrosnie i jeszcze z jakiegos powodu-ale nie chce (mama)
                o tym rozmawiac... Moja mama miala na to jeden dowod,jednak w
                tamtych czasach bylo to za malo. Sprawa niestety ucichla. Nie stac
                bylo (wtedy samotna moja matke) na adwokata a wiedziala, ze z
                lekarzem nie wygra.Wiem-to straszne. Ale chce Ci tym tylko
                uswiadomic,ze lekarze maja prawo sie mylic,nie kazde dziecko po
                zdiagnozowaniu moze byc chore. Moja znajoma przez caly okres ciazy
                slyszala,ze jej dziecko bedzie mialo z. Downa,robiono
                badania,chodzila do ROZNYCH lekarzy-diagnoza zawsze ta sama,jednak
                jak sie okazalo,dzis ma 4-letnia ZDROWA coreczke. Jest mi przykro,ze
                spotkala Cie taka tragedia :( Daj znac-w przyszlosci-jak sie
                trzymasz, jak sobiie poradzilas. 3mam kciuki,zeby wszystko bylo
                dobrze.
                • tootsi30 napisała:
                  Moja znajoma przez caly okres ciazy
                  slyszala,ze jej dziecko bedzie mialo z. Downa,robiono
                  badania,chodzila do ROZNYCH lekarzy-diagnoza zawsze ta sama,jednak
                  jak sie okazalo,dzis ma 4-letnia ZDROWA coreczke


                  To jest bardzo istotna kwestia i trzeba ją wziąść pod uwagę, kiedy zdecydujemy się na aborcję.
                  Głośny przypadek w Florencji - lekarz po wykonanych badaniach oznajmił matce, że dziecko jest upośledzone. Upewniała się również w prywatnych konsultacjach - usłyszała taką samą diagnozę.
                  Okazało się po urodzeniu dziecka, że było całkowicie zdrowe, niestety nie udało się go utrzymać przy życiu.

                  Bardzo utkwiła mi w pamięci opowieść mamy (reportaż o hospicjum w tvn24), która świadomie zdecydowała się urodzić upośledzone dziecko. Urodziła się córeczka Basia. Jej mama opowiada, że była to trudna decyzja ale najwłaściwsza, gdyż malutka dostała szansę na narodziny, na powitanie tego świata, na kontakt z rodzicami. Jej rodzice byli przy niej gdy odchodziła - zaledwie po dwóch miesiącach. Dzięki narodzinom dziecka zyskali wiele, byli przygotowani na jej śmierć i mogli zacząć przeżywać żałobę i cały proces który jej towarzyszył.
                  Dla rodziców każda możliwość choroby dziecka jest tragedią, ale najtrudniejsza jest świadomość opiekowania się chorym dzieckiem przez kilka, kilkanaście,kilkadziesiąt lat. I to jest jak najbardziej zrozumiałe.

                  --
                  (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
              • lucjatoja napisała:

                > Szczerze mówiac liczyłam na jakies blizsze informacje od połoznej,
                > ale tu też na maila, nie na forum, ale dlaczego?

                Dlatego, że pewnie mogłabym udzielić bardziej konkretnych informacji
                i pokierować w konkretne miejsca, ale do tego potrzeba mi
                informacji, po których możnaby zidentyfikować osoby z internetu -
                takie sprawy zawsze załatwiam poza forum.
    • Nie potrafię Ci pomóc bo nie mam wiedzy na temat sytuacji w której się znalazłyście, Ty i Twoja córeczka, ale chciałabym tylko napisać Ci że bardzo mocno trzymam kciuki żebyś w tej trudnej sytuacji trafiła na życzliwych ludzi, żeby poród..mimo że Twoja córeczka nie pozna świata na który przyjdzie..był dobry, i żebyś mogła z godnością pochować ją i przeżyć żałobę tak jak tego potrzebujesz..

      Pozdrawiam,


      --
      [url=http://lilypie.com][img]http://lb2f.lilypie.com/zylSp1.png[/img][/url]
    • Tez nei jestem za ocenianiem osoby, ktora potrzebuje pomocy i porady. Nie potrafie wyobrazic sobie sytuacji w jakiej sie znalazlas. Wiem jedno, ze gdybym dowiedziala sie ze moje dziecko jest chore, to urodzilabym je na pewno. Probowalabym spedzic z nim kazda chwile. Mimo ze mam 20 lat(dla wiekszosci smarkula) i nie jestem jeszcze doswiadczona w maciezynstwie jak polowa forumowiczek, to chcialabym dac dziecku to co najlepsze, chociaz przez chwile. Nie bylabym w stanie przerwac ciazy...dlatego uwazam ze jestes dzielna decydujac sie na taki krok. Odwazna z Ciebie kobieta, dlatego podziwiam.


      --
      [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/9138589581.png[/img][/url]
    • Pozwolę sobie jeszcze raz zamieścić słowa położnej Katarzyny Oleś
      ponieważ są piękne, ważne i prawdziwe:

      katarzynaoles napisała:
      Wbrew temu, co zwykle jesteśmy skłonne sądzić, to pozbawienie matki
      świadomości podczas porodu chorego lub martwego dziecka wcale nie
      jest najlepszym rozwiązaniem. Sens może mieć znieczulenie nadmiernie
      odczuwanego bólu fizycznego, choć wiele matek mówi, że w ich
      doświadczeniu przeżywanie trudów porodu było im potrzebne i dawało
      pewnien rodzaj więzi z utraconym dzieckiem. Wymazanie z pamięci
      porodu i uczynienie go zbyt łatwym w sensie fizycznym może
      spowodować jeszcze większe cierpienia psychiczne mamy - przecież i
      tak nie pozwoli jej to zapomnieć o stracie ani zmniejszyć bólu, a
      przeżycie porodu pozwala na symboliczne (i nie tylko) zamknięcie się
      ciąży i pozwala na rozpoczęcie rytuałów pożegnania. Ważne jest też,
      jeśli to tylko możliwe, zobaczenie dziecka, dotknięcie go,
      przytulenie. Dużą wartość mają wszystkie pamiątki - zdjęcie, gipsowy
      odcisk dłoni lub stóp bransoletki identyfikacyjne. Wszystko to
      pozwala na pożegnanie się z utraconym dzieckiem i przejście pełnego
      procesu żałoby.
    • ramje napisała :

      To Bóg
      jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
      Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
      problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
      najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
      służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
      potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
      Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
      zbawienie, życie wieczne.
      Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
      różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami sumienia.


      I to też są mądre słowa. I nie grzmijcie na ramje bo jest wierząca i
      zwraca uwagę na sprawy ważne.
      Padły tu przykłady , że takie dzieci się rodzą, przechodzą trudną
      drogę ale potem mają się świetnie. Czy więc decyzja o przerwaniu
      ciąży nie jest zbyt przedwczesna ? Czy podświadomie nie wynika ona z
      wygodnictwa ? - bo po co zajmować się chorym dzieckiem - to takie
      trudne ...Nikt nam ludziom nie zgwarantował , że życie nasze będzie
      lekkie , łatwe i przyjemne , i czasami przychodzą podobne trudy - i
      co wtedy robimy ? - usuwamy ciąże, zabijamy bo jest chore, stosujemy
      eutanazję bo nam już ktoś przeszkadza i żyć nam nie daje itp...
      A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie
      męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.
      Nie moralizuję a jedynie poddaję pod myślenie.
      • nooo temat bardzo kontrowersyjny;)

        jeżeli chodzi i mnie to uważam, że każdy ma szanse na życie i dała bym pożyć
        tego choremu dziecku, choćby miało żyć tylko kilka miesięcy czy rok. przez ten
        czas choć trochę świata pozna.

        ja nikogo nie oceniam. myślę, że założycielka wątku chce usunąć ciążę, bo chce
        oszczędzić dziecku cierpień zw. z chorobą i leczeniem.
        • ognista998 napisała:

          > nooo temat bardzo kontrowersyjny;)

          Takie tematy zawsze są kontrowersyjne, gdyż dotykają czegoś co jest dla nas najważniejszą wartością: życia.

          Każdy z nas cieszy się z Tego, że żyje.
          Nie nam jest oceniać, nie my będziemy żyć z świadomością, co zrobiliśmy.
          Kiedyś przeczytałam takie zdanie:
          Każdy upośledzony człowiek, któremu pozwolono się narodzić to szansa dla innych na udowodnienie swojego człowieczeństwa.

          Autorko, współczuję Ci ciężaru, który masz w swoim sumieniu. Postąpisz, jak uznasz za słuszne i Ty będziesz żyć z konsekwencjami tej decyzji do końca życia.
          --
          Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
        • > jeżeli chodzi i mnie to uważam, że każdy ma szanse na życie i dała bym pożyć
          > tego choremu dziecku, choćby miało żyć tylko kilka miesięcy czy rok. przez ten
          > czas choć trochę świata pozna.
          Jeśli pozna coś więcej poza salą operacyjną i szpitalną...
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • lilabe1 napisała:
        > I nie grzmijcie na ramje bo jest wierząca i zwraca uwagę na sprawy ważne.

        Aha - w odróżnieniu od niewierzących, które na sprawy ważne uwagi oczywiście nie zwracają i pewno w ogóle brak u nich refleksji moralnej?


        > stosujemy eutanazję bo nam już ktoś przeszkadza i żyć nam nie daje itp...

        Zwracam uwagę, że eutanazji dokonuje się zwykle na życzenie chorego. Wiele osób świadomie dokonuje takiego wyboru.


        > A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.

        Owszem.
        Ja nie chciałabym, żeby jakikolwiek członek mojej rodziny żył jako warzywo, albo w nieustającym cierpieniu, (chyba, że taka byłaby jego wola, świadomie wyrażona); sama też bym tego dla siebie nie chciała.
        Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.

        --
        1% podatku - pomóż małej Amelii
        • Owszem.
          Ja nie chciałabym, żeby jakikolwiek członek mojej rodziny żył jako
          warzywo, albo w nieustającym cierpieniu, (chyba, że taka byłaby jego
          wola, świadomie wyrażona); sama też bym tego dla siebie nie chciała.
          Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.


          wiesz, mam koleżankę która świadomie zdecydowała sie urodzic
          córeczke z zespołem Downa - czy uważasz że źle postąpiła - no bo
          przecież dziecko będzie całe życie cierpiało psychicznie i fizycznie?
          • mama-008 napisała:
            > wiesz, mam koleżankę która świadomie zdecydowała sie urodzic
            > córeczke z zespołem Downa - czy uważasz że źle postąpiła - no bo
            > przecież dziecko będzie całe życie cierpiało psychicznie i fizycznie?

            ZD to inna kwestia, bo z tego co wiem, nie jest to przecież życie w ciągłym
            cierpieniu, ani też życie bez świadomości.

            Tym niemniej: Nie uważam, że postąpiła źle, zresztą, jak mi taką decyzję oceniać
            w kategoriach dobrze/źle.
            Ale ja bym (najprawdopodobniej) postąpiła inaczej.

            --
            1% podatku - pomóż małej Amelii
        • kaeira napisała:
          Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.


          A szkoda wielka. A co do eutanazji " na życzenie " to jest to forma w niektórych
          krajach bardzo naciągana. Byle westchnienie cierpiącej osoby " kochająca "
          rodzina odczytuje jako prośbę o eutanazję.
          Starsi ludzie masowo emigrują w obawie o własne życie. Boją się , że " troskliwa
          " rodzinka nazbyt gorliwie zajęłaby się "ulepszaniem" ich egzystencji.
      • > A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie
        > męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.
        Wiesz, dobrze, że poddajesz pod myślenie, ale to nie tylko kwestia wygodnictwa.
        Trudno mi pisać o tym w temacie, w którym kobieta rozważa terminację ciąży z
        powodu ciężkiego upośledzenia dziecka. Ale zdarza się i tak, że dzieci chore
        przechodzą gehennę przed swoją śmiercią. Posocznice, bolesne infekcje układu
        moczowego (cewnik), przewlekłe duszenie się z powodu zapaleń i wad płuc- są
        zależne od rurki z tlenem, martwica jelit, mnogie operacje, liczne znieczulenia
        ogólne, zakładanie wkłuć, drenów, cewników, rurek, kabli, odśluzowywanie,
        zakładanie sond. I niektóre z tych dzieci przechodzą przez to same- bo nie
        widzą, nie słyszą, są głęboko upośledzone, a dotyk wiąże się częściej z bólem,
        niż z przyjemnością. Czy mając taką świadomość- skazałabyś swoje dziecko na
        takie przeżycia? Wiedząc, że np. najprawdopodobniej i tak umrze? Bo dla mnie
        decyzja nie jest jednoznaczna i na pewno ochoczo nie wołałabym "ratujcie bez
        względu na cenę!"
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 22.03.10, 08:43
      Ktoś mi kiedyś powiedział coś b.mądrego(co dotarło do mnie zupełnie
      niedawno)na samym początku jak urodził sie mój synek (z z.Downa) a
      ja byłam załamana i ciągle się pytałam i rozpaczałam: DLACZEGO JA?
      " każdy dźwiga taki krzyż jaki jest w stanie udźwignąć".


      pozdrawiam.
      • popieram Cie zdecydowanie lilabe1. Nic dodac nic ujac...
      • wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
        Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to powiedział
        zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.
        • meg303 napisała:

          > wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
          > Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to powiedział
          > zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.

          Uwierz mi, że nam, matkom dzieci chorych ta maksyma jest dobrze znana. Do nas to
          przemawia i pomaga przejść trudne chwile...
          • To może jeszcze to Ci się spodoba (autora niestey nie znam):
            "Panie Jezu, gdy powodziło mi się, Ty zawsze byłeś blisko mnie- mogłem zobaczyć
            Twoje ślady obok moich. Dlaczego, gdy patrzę za siebie, w najtrudniejszych
            momentach mojego życia ślady są pojedyncze? Dlaczego nie było Cię wtedy ze mną?"
            "Moje drogie dziecko, w ciężkich chwilach Twojego życia Ja NIOSŁEM CIĘ NA SWOICH
            RAMIONACH"
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • > wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
          > Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to
          powiedział
          > zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.

          szkoda, że takie wypowiedzi padają zazwyczaj z ust ludzi, którzy
          nigdy nie przezyli żadnej tragedii, a tym bardziej nie wychowują
          niepełnosprawnego, upośledzonego dziecka...
          • Nic o moim życiu nie wiesz, więc nie wyrokuj.
            Ten co Ci powiedział cytowane słowa sam pewnie nie mógłby się zajmować chorym
            dzieckiem nawet przez jeden dzień.
            • a jakie to ma znaczenie kto mi te słowa powiedział?
              ja wiem jedno - dobrze ze mój syn wybrał mnie na mamę! daje mu
              wszystko co najlepsze, opiekę, miłość, akceptację.
              nie każada mama może cos takiego podarowac swojemu upośledzonemu
              dziecku wiec widocznie wybrano mnie aby opiekowała sie swoim synkiem
              bo jestem w stanie to robić.
              ja to tak rozumiem.
              i póki sama nie doświdczysz jakiegoś ciężkiego przezycia nie
              zrozumiesz jaką masz w sobie siłę aby to przezwyczięzyć i wygrać.
    • Dopiero przed chwilą poszperałam na forach i zobaczyłam, że jesteś z
      Torunia/okolic... Ja też.
      Co sprawia, że bardziej Ci współczuję i trzymam kciuki za Twoje
      decyzje, za Ciebie i Twoją córkę.
      Nie do końca wiem, co przeżywasz, ale jakąś namiastkę tego w tej
      ciąży też mam, bo synek na którego czekam (za 3 dni termin) w 11 tc
      miał mocno poszerzone NT. Amniopunkcji nie chciałam, bo i tak nie
      zakończyłabym wcześniej ciąży (jestem wierząca, a przynajmniej
      próbuję być..., poza tym bałam się, że amnio może mu zaszkodzić,
      zwłaszcza, że akurat wtedy miałam też plamienie, no i podejrzenie
      przyczepu błoniastego pępowiny), ale inne badania które robiłam, nie
      pokazały żadnych nieprawidłowości, więc syn jest zdrowy na 80%. Ale
      pamiętam dzień po tej diagnozie z 11 tc (cały przepłakany), no i
      teraz tuż przed porodem też nie jest łatwo, bo wciąż pozostaje ileś
      tam procent, a na pewno ogromnie ciężko jest, gdy okazuje się, że
      dziecko jest chore... Ale bardzo mi pomaga wsparcie innych osób -
      dlatego chcę napisać, że bardzo o Tobie ostatnio myślę, też w
      modlitwie. Bardzo Ci życzę, żebyś cały czas miała obok siebie
      zyczliwe osoby, które pomogą Ci przeżyć ten trudny czas...
      --
      Zosia
      Malwinka
      Majka
      i Franek (marzec 2010)
      • Odpowiadając na Twoje pytanie jak wygląda terminacja ciąży to
        odpowiem CI jak powiedział mi moj lekarz( bylam w podobnej sytuacji
        jak Ty) . KObiecie podaje się srodki poronne , nie wnikałam jak sie
        nazywaja bo co to za różnica , w ciagu 1-2 dni płód obumiera i
        wywoływana jest akcja porodowa. Dziecko rodzi się tak jak
        przy "normalnym" nazwijmy to porodzie.Na szczęście nie wiem z
        praktyki tego , bo nie zdecydowałam się na terminację , nie wiem jak
        jest potem z dokumentami i póki co nie chce wiedzieć.
        nie chcę Cię namawiac ani do zmiany decyzji ani do realizacji juz
        podjętej decyzji. Jeżeli Ci pomoże w podjęciu decyzji ,to powiem
        Ci,ze ja miałam podejrzenie ZD u mojej córki, badania wykluczyły ZD
        ale okazalo się ,ze ma inna wade genetyczną. Nie wiem na czym polega
        Twoja wada genetyczna. Jednakze jezeli potrzebowalabys wsparcia pisz
        smiało na maila, moze Ci pomoge , wiem co będziesz czula jak
        bedziesz czekala na wyniki , jezeli zdecydujesz sie na amniopunkcje,
        bo sama to przezywalam.
        Mam nadzieje ze Twoja decyzja bedzie słuszna i nie bedziesz miala
        wyrzutów sumienia ,ze podjełas ją niezgodnie ze swoim przekonaniem

        Co nas nie zabije to nas wzmocni
    • mnie tylko zastanawia jedna kwestia i tez w internecie nie znalazlam odpowiedzi, czy pozwalajac na normalny (wywolywany) porod na takim etapie ciazy gdzie dzieciatko nie ma jeszcze szans na samodzielne przezycie, nie sprawia sie owemu dziecku ogromnego bolu, bo wszystko pieknie i rodzi sie taki okruch pepowina zostaje odcieta, rodzice moga sie pozegnac, przytulic i co tam jeszcze, ale przeciez to dziecko nie bedzie w stanie samodzielnie oddychac, czyli co? udusi sie na oczach wszystkich? sprawia to wrazenie dosc bolesne dla takiego dziecka...
      • powyżej Twojego postu była odp.jednej z kobiet:
        KObiecie podaje się srodki poronne , nie wnikałam jak sie
        nazywaja bo co to za różnica , w ciagu 1-2 dni płód obumiera i
        wywoływana jest akcja porodowa. Dziecko rodzi się tak jak
        przy "normalnym" nazwijmy to porodzie

        a co do Twojego pytania czy takie porody sa możliwe - ze dziecko
        rodzi sie i zaraz umiera bo nie umie oddychac to mam głęboką
        nadzieje ze nie ma takich "porodów" i nikt tego nie praktykuje. nie
        wypbrazalne jest dl amnie jak cierpli wtedy takie malenstwo - czy
        trwało by to 5 sekund czy godzinę...
        • Ja powiem tak, jestem mloda osoba. Gdy nie bylo na swiecie jeszcze
          mojego dzieciatka to jakos temat aborcji czy tez "przerwania" ciazy
          ze wzgledu choroby plodu nie za bardzo mnie ruszaly. Jakos to byla
          normalna rzecz, choc zakazana, bo wiadomo aborcja jest nie legalna.
          Ale teraz kiedy mam swojego synusia to az mnie sciska jak czytam
          posty jak ten. Nie wyobrazam sobie jak moglabym przerwac
          ciaze.Dodam, ze moje dziecko nie bylo planowane, kiedy sie
          dowiedzialam o ciazy to popadlam w zalamanie, ze sobie nie
          poradze,ze moze bedzie chore,bo w mojej rodzinie choroby genetyczne
          sie zdarzaly, a jednak urodzilam. Do 5 miesiaca kompletnie nie
          cieszylam sie z ciazy, ale z tygodnia na tydzien coraz bardziej
          chcialam tego dziecka.Obecnie nie wyobrazam sobie zycia bez
          niego.Jestem zmeczona obowiazkami,wiadomo-zyciowe wyzwanie- bylo mi
          smutno,ze musialam zrezygnowac z dotychczasowego zycia, czyli jakies
          wypady ze znajomymi,papierosy,praca,ta niezaleznosc.Ale kiedy patrze
          na moje dziecko i kiedy je przytulam to az zla jestem na sama
          siebie,ze przeszla mi kiedys mysl przez glowe o usunieciu,o tym,ze
          nie potrafilam sie cieszyc z ciazy. Wstyd mi nawet o tym pisac. Po
          prostu nie umiem sobie wyobrazic zycia bez mojego dziecka,albo ze
          moglabym zyc normalnie i bez poczucia winy po usunieciu
          ciazy.Ogladalam nawet ostatnio filmiki na youtube o aborcji. Jest
          tam to przedstawione tak,ze matka jest w trakcie aborcji a dziecko
          zaczyna krzyczec,ze bola go wyrywane kolejno czesci ciala,ze pragnie
          zyc itd. Nie bardzo umiem to opisac.I ogladajac ten filmik majac
          moje dziecko na kolanach wylam jak glupia. Plakalam jak male
          dziecko. Jestem pelna podziwu,ze autorka watku ma na tyle sily i
          odwagii aby przerwac ciaze.
          • wiesz, bardzo fajnie że jestes taka przeciwniczka przerywania ciąży,
            że tak uwarzałabyś tak samo tuląc na swoich kolanach dziecko
            upośledzone, przywiązane do ciebie 24 na dobe do konca zycia,
            dziecko z porazeniem mozgowym, dziecko ktore potrzebuje cie non stop
            aby nakarmic, przewinac...
            łatwo jest potępiac czy radzić z pozycji szczesliwej mamy zdrowego
            dzieck,
            gorzej jak staniemy po drugiej stornie i mamy dylemat, co robić, czy
            podołamy psychicznie i fizycznie w opiece nad niepełnosprawnym
            dzieckiem...już nie jest tak łatwo po podejmujemy decyzje na całe
            zycie bez odwrotu...(o ile odwrotem mozna nazwac dom dziecka)
            • U mojego synka zdiagnozowano w 20 tyg wade, która nie dawała żadnych
              szans na przezycie.Miałam indukowany poród. Załozono mi do szyjki
              prostaglandyne ( Enzoprost).
              Poród przebiegał tak jak w ciązy donoszonej, trwał jednak bardzo
              długo, bo skurcze nie były efektywne.Nie miałam skurczów partych.
              Pamietam to wszysto jak przez mgłę, bo byłam cały czas na silnych
              lekach uspokajających.
              Pamietaj ze mozesz ochrzic maluszka...
              Przytulam Cię i bardzo współczuje
              • dlaczego w polsce męczy się kobiety porodami zamiast zwykła operacją
                cc??????????
                co to ma na celu - przezywanie porodu a na finiszu martwe dziecko?
                poród ma się wiązac z innym przezyciem:-(

                jesli musiałabym stanac przed takim wyborem (aborcją) to chyba
                błagałabym o narkoze i cc...nie dałabym rady urodzic swojego dziecka
                w bólach jak przy zwykłym naturalnym porodzie gdzie na koncu placzac
                ze szczecia tulisz swoje umazane dziecko i nic po z atym dla ciebie
                sie nie liczy...

                wiem, ze moze to w jakims stopniu wazne przezycie dla rodziców -
                urodzic, przytulic i pozegnac ale ja np bym nie dała rady
                psychicznie przez to przejsc i wolałabym operacje.(to nie jest
                donoszony płód jak w 33 czy 36 tc ale to 20 tc..).
                • Nie zgodze sie z Toba.Cesarskie ciecie w niskiej ciazy to ryzyko,tak jak zreszta
                  kazda cesarka...Mozliwosc pozegnainia sie z dzieckiem jest bardzo wazna,pozwala
                  na latwiejsze przezycie zaloby-sama,niestety,nie mialam takiej mozliwosci po
                  urodzeniu cc martwego dziecka w 35tc,synka nigdy nie widzialam i dzis,po prawie
                  5 latach,nadal mnie to meczy.Sama cesarka zas ma wplyw na pozniejsze
                  ciaze,sposob porodu,ewentualne komplikacje.
                  --
                  Aniołek(*) Synek(*)
                  Jovana-24 wrzesien2008
                  • wiesz, a ja bym cierpiała własnie przy sn - które zawsze kojarzy sie
                    jako męka ale z pieknym zakonczeniem - a tu meczysz sie (i jak tu
                    miec motywacje?) ale wiesz ze rodzisz dziecko które za pare sekund
                    umrze...
                    Ty wolałabys poród sn i pozegnanie a ja cc i pozegnanie...szkoda
                    tylko ze Ty miałas inaczej i nie moglas przy cc pozegnac synka:-(
                • > dlaczego w polsce męczy się kobiety porodami zamiast zwykła operacją
                  > cc??????????
                  Dlatego, że to operacja... A we wczesnej ciąży wiąże się z cięciem przez gruby
                  mięsień i znacznie większym uszkodzeniem macicy. Każda cesarka niesie ze sobą
                  ryzyko powikłań, nie można też robić ich w nieskończoność- chciałabyś mieć takie
                  cc, a potem usłyszeć, że kolejne ciąże są cholernie ryzykowne i lepiej, żebyś
                  już dzieci nie miała? O psychologicznych aspektach napisała już p. Oleś.

                  .(to nie jest
                  > donoszony płód jak w 33 czy 36 tc ale to 20 tc..).
                  Wygląda tak samo, tylko jest chudszy i mniejszy.
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • przepraszam bardzo, ale nikt nam nie daje prawa do odbierania zycia
              innemu czlowiekowi, nawet jesli ten czlowiek ma 19 tygodni (zycia w
              brzuszku mamy). Skoro kobieta decyduje sie na wspolzycie i do tego
              przypuscmy planuje dziecko to powinna byc przygotowana psychicznie
              na ewentualna ciaze i na to,ze to dziecko moze byc chore.Zadna
              matka,ktora rodzi uposledzone dziecko nie jest odrazu gotowa na
              ciezka prace i pomoc przy nim, takie umiejetnosci i sily nabywa sie
              z czasem-tak jak gotowanie,zajmowanie sie noworodkiem czy pojscie do
              nowej pracy.Fakt, moje dziecko jest zdrowe ale musialam robic
              badania w kierunku zespolu Downa, poniewaz moja siostra cierpiala na
              ta okrutna chorobe. I gdyby usg wyszlo,ze moje dziecko jest chore na
              pewno bym nie usunela ciazy. A co do Twoich slow,ze autorka watku
              gdyby zgodzila sie urodzic dziecko to musialaby liczyc sie z tym,ze
              bedzie czekala ja ciezka proba,duzo pracy i zajmowanie sie dzieckiem
              24/h. Jezeli jednak usunie ciaze to swiadczyc bedzie o tym,ze boi
              sie tego wyzwania tak bardzo,ze bedzie wolala przerwac ciaze i
              nazwijmy to po imieniu-zabicie dziecka! A co jesli to dziecko urodzi
              sie zdrowe albo nie na tyle chore, ze bedzie moglo w przyszlosci byc
              samodzielne?
              • AVSD i DORV sa wadami,ktore wymagaja bardzo szybkiej operacji,czasem sa tak
                skomplikowane,ze operacja nie jest mozliwa.Nie wiemy ile dziecko z takimi wadami
                bedzie cierpiec.Nie masz prawa osadzac autorki watku,bo jej nie rozumiesz,tak po
                prostu.Wiesz,chore dziecko moze umrzec po porodzie-to duzo bardziej boli.
                BTW-zepol Downa jest zespolem wad wrodzonych,nie choroba w sensie schorzenia.
                --
                Aniołek(*) Synek(*)
                Jovana-24 wrzesien2008
              • jeśli faktycznie miałaś siostrę z zespołem Downa to wiedziałabys że
                to nie "okrutna choroba" ale wada genetyczna.
                i nie wiem czy taka okrutka bo moje dziecko ładnie sie rozwija, dużo
                umie nie wiele odbiega od rówiesników i non stop sie smieje.

                autorka watku
                > gdyby zgodzila sie urodzic dziecko to musialaby liczyc sie z
                tym,ze
                > bedzie czekala ja ciezka proba,duzo pracy i zajmowanie sie
                dzieckiem
                > 24/h. Jezeli jednak usunie ciaze to swiadczyc bedzie o tym,ze boi
                > sie tego wyzwania tak bardzo,ze bedzie wolala przerwac ciaze i
                > nazwijmy to po imieniu-zabicie dziecka!

                wiesz, ciekawe jak Ty byś postąpiła w takim przypadku jakbys
                dowiedziała sie ze urodzisz upośledzone dziecko...
              • Wiesz wstydziłabyś się tak pisać. Dawno mnie tak szlag nie trafił więc Ci nawet
                nie napisze więcej. Po co łapy na klawiaturę kładziesz? Zero
                zrozumienia/współczucia i przede wszystkim TAKTU i tolerancji.
przejdź do: 1-100 101-200 201-278
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.