• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

decyzja o przerwaniu późnej ciąży. Dodaj do ulubionych

  • 18.03.10, 12:44
    Jestem w 19 tyg ciąży, u mojej córeczki wykryto AVSD, DORV, jestem
    prawie pewna, że chcę przerwać ciąże. To trudna decyzje, ale chyba
    jedyna słuszna. Bardzo proszę wszystkie mamy, które przez to
    przeszły o napisanie czegoś więcej. Nie mogę znaleść żadnych
    informacji w sieci, jakiś temat tabu, kompletnie nic. Jak wywołują
    poród, ile to trwa, co czuje dziecko, czy poród przebiega podobnie
    jak w przypadku dziecka donoszonego(etapy porodu)czy należy si.ę
    jakoś przygotować, co potem?Jak długo szpital, co z ciałkiem? jak
    wygląda kwestia formalno-prawna. Bardzo brakuje mi takich suchych
    faktów. Żaden lekarz nic wprost nie powiedział, w sobotę mamy wizytę
    w Łodzi, pewnie tam coś wyjaśnią i pewnie też niewiele z tej rozmowy
    zapamiętam, bo rozklejam się w takich sytuacjach totalnie;( bardzo
    proszę o pomoc.
    Edytor zaawansowany
    • 18.03.10, 12:53
      Bardzo współczuję ale chyba nie sądzisz,że ktoś ci coś na pisze na ten temat na
      forum DOBRY poród.
      Poszperaj na forach o aborcji.
      --
      Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
      • 18.03.10, 13:04
        w 19 tyg( + 3 tyg. na wyniki amniopunkcji genetycznej) nie da się
        zrobić aborcji, uwierz mi , ze szukałam wszędzie, a to tez poród i
        chcę żeby był o ile to możliwe 'dobry'. Jestem matka i urodzę
        dziecko i tego nic nie zmieni.jak nic na ten temat nie wiesz to się
        nie odzywaj.
        • 18.03.10, 13:14
          Piszesz w tytule o "przerwaniu późnej ciąży" to nadal aborcja- i nie potępiam
          cię za to- dziewczyno o co ci chodzi?
          Napisałam to co wiedziałam- tu jest forum DOBRY poród i raczej na temat takiego
          przypadku jak twój nie znajdziesz tu odpowiedzi.

          forum.gazeta.pl/forum/f,20823,ABORCJA.html
          Na tym forum możliwe,że znajdziesz kogoś kto był w tak trudnej sytuacji.
          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • 18.03.10, 13:33
            przepraszam, tytułu juz sie chyba nie da zmienić, powinno byc cos w
            stylu "wywyołanie przedwczesnego porodu z powodu nieuleczalnej
            choroby dziecka". Chodzi mi o to, że jeszcze niedawno wybierałam
            wózek i segregowalam ubranka po starszym dziecku, a teraz jestem
            niewidzalna, wszyscy unikają mojego wzroku, nikt nic nie tłumaczy i
            jeszcze się dowiaduję, że nawet dobry poród mi sie nie należy;(
            • 18.03.10, 13:44
              Bez obrazy - ale przerwanie ciąży nie jest porodem. Poród to byłby,
              gdybyś doczekała końca ciąży i stawiła czoła temu, co ma być.
              Bardzo Ci współczuję, choć Twoja decyzja powoduje mój moralny
              sprzeciw.
              • 18.03.10, 13:54
                Najpierw zapoznaj się z terminem poród, a dopiero potem pisz na ten temat.
                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
              • 18.03.10, 13:54

                szampanna napisała:

                > Bez obrazy - ale przerwanie ciąży nie jest porodem. Poród to
                byłby,
                > gdybyś doczekała końca ciąży i stawiła czoła temu, co ma być.
                > Bardzo Ci współczuję, choć Twoja decyzja powoduje mój moralny
                > sprzeciw.

                Szampanna, ja za swoj moralny sprzeciwiam sie przeciwko Twojej
                ocenie.

                Pozostaje miec nadzieje, ze nigdy nie bedziesz musiala podejmowac
                takich decyzji albo miec w opiece niuleczalnie chore dziecko.
            • 18.03.10, 13:48
              bardzo mi przykro
              co do samego porodu nie odpowiem, ale warto zebys dopilnowała
              wydania aktu urodzenia i zgonu, wtedy będziesz mogła dostać 8 tyg
              macierzyńskiego na dojście do siebie. Poczytaj tutaj:
              www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=61725
              to niby o poronieniach, ale sądze, że to przydatne informacje.
              trzymaj się ciepło.
              --
              [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
              [/url]
            • 18.03.10, 13:49
              Owszem należy ci się jak nikomu innemu. Na prawdę bardzo ci współczuję. Obawiam
              się tylko,że inaczej ten poród wygląda od strony medycznej niż niż normalny
              gdzie zamiarem jest ratowanie życia wcześniaka. Chyba jednak będziesz musiała
              lekarza własnego za język pociągnąć jeśli nie doszukasz się informacji na
              których ci zależy.
              Zapytaj go w jaki sposób to wszystko się odbędzie bo są trzy metody na tym
              etapie ciąży z tego co się orientuję.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • 26.03.10, 21:27
              > przepraszam, tytułu juz sie chyba nie da zmienić, powinno byc cos w
              > stylu "wywyołanie przedwczesnego porodu z powodu nieuleczalnej
              > choroby dziecka".
              AVSD i DORV można operować...
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • 22.03.10, 21:55
            w takim wieku płodowym nie istnieje aborcja tylko urodzenie martwego dziecka
            poprzez wywoływanie porodu, a to nie aborcja
    • 18.03.10, 13:44
      Wydaje mi się, że ciałko dziecka Ty dostaniesz, będziesz mogła pogrzebać córeczkę. Ja urodziłam dużo później, bo w 32. tygodniu, moja córka zmarła po porodzie i formalności pogrzebowe wyglądały tak, jak w przypadku normalnego zgonu. Nie mam pojęcia, jak wygląda taki poród i jak zachowuje się dziecko. Na pewno inaczej niż w moim przypadku będzie wyglądać sprawa urzędowa - moja córka urodziła się żywa i zmarła, Twoja zapewne będzie odrazu zakwalifikowana do martwej. W związku z tym nie otrzymasz aktu urodzenia i zgonu, więc w tej sytuacji chyba w ogóle ta sprawa Cię nie dotyczy. Przykry temat, bardzo Ci współczuję, wiem, co będziesz przeżywać. Trzymaj się.
      • 18.03.10, 13:50
        otrzyma akt ur i zgonu, jeśli tylko to wyegzekfuje.
        popatrz powyżej.
        --
        [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
        [/url]
    • 18.03.10, 13:51
      lucjatoja, przede wszystkim zycze Ci duzo sily i tak jak mowi boo-
      boo sa fora lepiej przygotowane do tego by udzielic Ci wsparca
      niz 'dobry porod'.

      A moze AVSD i DORV bylyby operowalne?

      Jeszcze raz duzo sily.
    • 18.03.10, 13:55
      Też bardzo współczuję sytuacji :(
      Ale może daj córce szansę, doczekaj do fizjologicznego porodu - i
      tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się dobrze w Tobie
      czuje...
      A lekarze czasem się mylą.
      --
      Zosia
      Malwinka
      Majka
      i Franek (marzec 2010)
      • 18.03.10, 13:59
        > Też bardzo współczuję sytuacji :(
        > Ale może daj córce szansę, doczekaj do fizjologicznego porodu - i
        > tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się dobrze w
        Tobie
        > czuje...
        to właśnie miałam na myśli. Przepraszam urażonych moją wcześniejszą
        wypowiedzią.
      • 18.03.10, 14:01
        Ona nie szuka porady na temat tego co zrobić- podjęła już decyzję.
        Nie rozumiem czemu jej radzisz z własnego punktu widzenia-sądzisz,że jej to w
        jakikolwiek sposób pomoże?
        Po co takie farmazony "...i tak jej życie będzie krótkie - a ona z pewnością się
        dobrze w Tobie czuje... " i tak ma dziewczyna wyjątkowo ciężko.
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
      • 18.03.10, 14:02
        chyba nie powinniśmy dyskutowac nad słusznościa decyzji...
        trzeba mieć mnóstwo siły, żeby zrobić tak jak pisze witbor, ale może
        jeszcze więcej, żeby zakończyć to wcześniej...
        --
        [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
        [/url]
        • 18.03.10, 14:20
          Dokładnie- nie nam osądzać słuszność decyzji.
          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • 18.03.10, 15:16
            nie rozumiem tylklo tej ściany milczenia, że o 'tym' się nie
            rozmawia i nie wiadomo w sumie jak 'to' sie odbywa i co sie po 'tym'
            będzie działo. No nie wierze, że nie ma kobiet, które przez to
            przeszły.
            Przepraszam was jesli uraziła umieszczajac ten watek na forum, ale
            nie ma forum 'zły poród', do 'poronien' raczej nie pasuje,
            do 'aborcji' tez tak średnio bo pragnę tego dziecka najbardziej na
            swiecie.
            Ostateczny wpływ na moja decyzje bedzie miał wynik testu
            genetycznego, mała ma na 80% zespół downa, wtedy jej szanse sa
            zerowe, jeśli się zdecyduję n adonoszenie, odrazu po porodzie bedzie
            zabrana na salę operacyjna i umrze na stole (na salach gdzie
            przeprowadza się operacje serca jest bardzo zimno) z podłączonym
            krązeniem pozaustrojowym, albo w jakims równie paskudnym miejscu,
            napewno nie w moich ramionach. A tak zasnie sobie w moim ciepłym
            brzuchu gdzie napewno jest jej dobrze, a potem będzie 'to', ale co?
            Ta sytuacja jest nienormalna, zamieszcze posta jeszcze na innych
            forach i zobaczymy, moze jednak ktos sie znajdzie, kto u mnie o tym
            opowiedzieć.. Formalnosciami zajmie sie mąż, mnie interesuje
            przebieg samego porodu, będzie to 23 tydzien dziecko juz całkiem
            spore, a moje ciało włściwie nie przygotowane do porodu.
            • 18.03.10, 15:52
              Apeluję o trochę wrażliwości! Osoba w niewyobrażalnie dramatyczne
              sytuacji zwraca się o pomoc i dostaje umoralniające kazanie. Błagam
              Was, dziewczyny...naprawdę!

              To nie aborcja. Ten termin - choć medycznie może i poprawny-
              bardzo uwłacza lucjatoja. To terminacja ciąży ciężko
              niepełnosprawnego dziecka
              . Można ją przeprowadzić tylko, gdy
              podczas badań prenatalnych stwierdza się wadę letalną czyli
              śmiertelną u dziecka. Dziecko może, choć nie musi, urodzić się żywe,
              ale -wcześniej czy później- i tak odejdzie. Tylko Rodzice będą się z
              tym mierzyć. Tym bardziej, że to dziecko jest wyczekiwane.

              lucjatoja, zaraz wysyłam Ci linki na priv.

              To nie jest przecież kaprys Forumowiczki, czy jej słabość ani
              wygodnictwo, tylko dramat.

              lucjatoja, tulę Cie mocno!

              Failte
              • 18.03.10, 16:15
                failte napisała:
                > Można ją przeprowadzić tylko, gdy podczas badań prenatalnych stwierdza się
                wadę letalną czyli śmiertelną u dziecka

                Gwoli ścisłości - nie tylko w przypadku wad letalnych.

                Polska ustawa stanowi:

                "Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

                1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
                2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże
                prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo
                nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
                ,
                3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu
                zabronionego,"
              • 18.03.10, 18:11
                Dobrze rozumiem cię o co ci chodzi- ja jej nie umoralniam ale z medycznego
                punktu widzenia poród jaki ją czeka to jednak aborcja i więcej dowie się na
                takim forum tematycznym niż tutaj bo jej poród będzie wyglądał inaczej.
                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • 18.03.10, 18:09
              Uwierz mi na forum o aborcji są nie tylko takie co dziecka nie chcą- są też i
              takie kobiety które los postawił przed równie trudnym wyborem jak ciebie.
              To nie chodzi i ścianę milczenia- mogłabym napisać ci kilka rzeczy ale po prostu
              nie mam serca chyba.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • 19.03.10, 21:51
              Łucjo, moja córeczka też ma AVSD (całkowity kanał). Zgadza się, że od około 40
              do 80% (różne są źródła) dzieci z tą wadą ma także zespół Downa. Moja córeczka
              jednak nie ma ZD. Wrodzona wada serca to nie wyrok. Dziecko nie jest roślinką,
              nie jest skazane na śmierć. Moje dziecko rozwija się NORMALNIE. W rozwoju
              fizycznym przegoniła zdrowych równieśników. Chodzi do przedszkola, jest radosnym
              dzieckiem, a o jej wadzie świadczy tylko blizna... Jest wulkanem energii - na co
              dzień nie pamiętam, że mam dziecko po przejściach. Więc skąd taka decyzja?
              Polska kardiochirurgia jest na światowym poziomie. Gorsze wady operują niż te
              wymienione przez Ciebie.

              Aha i jeszcze jedna nieścisłość. Jeśli dziecko miałoby zespół Downa, to
              paradoksalnie ma WIĘKSZE SZANSE na wyleczenie! Bo dzieci z ZD maja więcej
              materiału, osierdzia, z którego rekonstruowane są zastawki oraz ubytki.
              Porozmawiaj na ten temat z kardiologiem/kardiochirurgiem.

              Jeśli twoja decyzja spowodowana jest lękiem o pomyślność operacji, o przyszlosć,
              to uwierz mi, że w Polsce operowane są wszystkie wady, na światowym poziomie, a
              dzieci mogą komfortowo żyć.

              Pozdrawiam ...
            • 26.03.10, 21:36
              A tak zasnie sobie w moim ciepłym
              > brzuchu gdzie napewno jest jej dobrze, a potem będzie 'to', ale co?
              Lucjatoja, miałam okazje widzieć poród dzieci w 23-24 tc. W zasadzie takich
              maluchów się jeszcze nie ratuje, bo szanse na przeżycie są praktycznie zerowe. W
              sytuacji, którą widziałam, dziecko było z mamą i po prostu zmarło po urodzeniu
              na jej rękach- taki wcześniak nie jest jeszcze gotowy na samodzielne oddychanie,
              wymianę gazową, jedzenie, wydalanie. Tam był poród spontaniczny, w takim
              przypadku jak Twój można go wywołać farmakologicznie. Wygląda jak każdy inny
              poród, ma takie same fazy.

              Ja wiem, że chcesz dla dziecka jak najlepiej. To Twoja decyzja i cokolwiek
              postanowisz będzie dobrze. AVSD się operuje, DORV też można, więc nie jest to
              wyrok, choć rzeczywiście sytuacja bardzo komplikuje się, jeśli dziecko ma
              jeszcze trisomię. Bo wiadomo, że na wadzie serca jego problemy się nie skończą.
              Trzymam kciuki za Ciebie, za Twoje dziecko.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 18.03.10, 15:51
      O macierzyńskim

      ZUS o macierzyńskim

      zajrzyj na tę stronę


      Podaję Ci kilka linków.
      Co do porodu zasięgnij opinii w szpitalu do którego chcesz się udać. Koleżanka rodziła martwe dziecko w 26 tyg. Podali jej narkozę i obudziła się już po.
      Ostatni link do strony, gdzie wypowiadają się rodzice którzy przeżyli stratę dziecka w różnych okolicznościach. Napisz tam.

      Dziękuję Bogu, że nie postawił mnie nigdy przed takim wyborem jak Twój. Współczuję.
      --

      (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
      • 18.03.10, 18:21
        eli-mama napisała:


        > Co do porodu zasięgnij opinii w szpitalu do którego chcesz się
        udać. Koleżanka
        > rodziła martwe dziecko w 26 tyg. Podali jej narkozę i obudziła się
        już po.
        oby tak było
        ja znam niestety stuację, w której dziewczyna rodziła martwe dziecko.
        Dotyczyło to w prawdzie starszej ciąży, więc może tu będzie jak
        piszesz - oby.
        Tamten finał był dramatyczny. 14godzin bólu, opryskliwy personel,
        niedziałające zniaczulenie i finał w toalecie na rece męża.
        Jak z horroru. Działo się to 10 dni temu w jednym z warszawskich
        szpitali :/

        Zapytaj o wszystko w szpitalu.
        Zadbaj, żeby Cię dobrze naćpali i żebyś nić nie czuła i nie myślała.
        tulę Cię mocno.
        --
        [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
        [/url]
        • 18.03.10, 20:08
          Wbrew temu, co zwykle jesteśmy skłonne sądzić, to pozbawienie matki
          świadomości podczas porodu chorego lub martwego dziecka wcale nie
          jest najlepszym rozwiązaniem. Sens może mieć znieczulenie nadmiernie
          odczuwanego bólu fizycznego, choć wiele matek mówi, że w ich
          doświadczeniu przeżywanie trudów porodu było im potrzebne i dawało
          pewnien rodzaj więzi z utraconym dzieckiem. Wymazanie z pamięci
          porodu i uczynienie go zbyt łatwym w sensie fizycznym może
          spowodować jeszcze większe cierpienia psychiczne mamy - przecież i
          tak nie pozwoli jej to zapomnieć o stracie ani zmniejszyć bólu, a
          przeżycie porodu pozwala na symboliczne (i nie tylko) zamknięcie się
          ciąży i pozwala na rozpoczęcie rytuałów pożegnania. Ważne jest też,
          jeśli to tylko możliwe, zobaczenie dziecka, dotknięcie go,
          przytulenie. Dużą wartość mają wszystkie pamiątki - zdjęcie, gipsowy
          odcisk dłoni lub stóp bransoletki identyfikacyjne. Wszystko to
          pozwala na pożegnanie się z utraconym dzieckiem i przejście pełnego
          procesu żałoby.
          • 20.03.10, 06:35
            Pani KAsiu,
            choć matce 5ciotygodniowej dziewczynki, trudno myśleć na ten temat,
            to jednak długo zastanawiałam się nad tym co PAni napisała i
            faktycznie teraz rozumiem czemu tak się dzieje.
            Dziękuję za tą wypowiedź.
            --
            [url=http://lilypie.com][img]http://lb1f.lilypie.com/dJfNp1.png[/img]
            [/url]
    • 18.03.10, 17:01
      Przepraszam Cię za to, co napisałam. Nie powinnam była w ogóle się
      produkować w tym temacie. Nie mogę przestać o Tobie myśleć :( Życzę
      Ci, aby wszystko się potoczyło w możliwie najlepszy dla Was sposób.
    • 18.03.10, 18:57
      Na począku chciałam powiedzieć, że bardzo Ci współczuję i modlę się
      za Ciebie.
      Jako osoba wierząca pragnę prosić Cię o to, abyś przemyślała swoją
      decyzję raz jeszcze i wzięła pod uwagę następujące fakty. To Bóg
      jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
      Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
      problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
      najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
      służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
      potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
      Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
      zbawienie, życie wieczne.
      Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
      różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami sumienia
      i bardzo cierpią.
      • 18.03.10, 19:11
        ramje napisała:

        > Na począku chciałam powiedzieć, że bardzo Ci współczuję i modlę
        się
        > za Ciebie.
        > Jako osoba wierząca pragnę prosić Cię o to, abyś przemyślała swoją
        > decyzję raz jeszcze i wzięła pod uwagę następujące fakty. To Bóg
        > jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
        > Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
        > problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
        > najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
        > służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
        > potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
        > Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
        > zbawienie, życie wieczne.
        > Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
        > różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami
        sumienia
        > i bardzo cierpią.


        Ramje, najpierw pogleb znajomosc tematu i zapoznaj sie z fachowa
        literatura, a potem ewangelizuj.

        Amen.
        • 18.03.10, 19:15
          Sugarka,
          "Nie każda nauka jest prawdziwa i nie każda Prawda jest naukowa" JPII
      • 18.03.10, 19:38
        Ja ciebie o to proszę. Nie umoralniaj autorki posta. Nie narzucaj jej własnego
        światopoglądu-może nie jest wierząca, a nawet jeśli jest to po to bóg jej dał
        umysł żeby mogła dokonać wyboru zgodnie z własnym sumieniem.
        Można żyć tak jakby boga nie było- wystarczy,że jest się niewierzącym.

        Jak łatwo jest krzyczeć o ochronie życia nienarodzonego- zwłaszcza jak nie
        ponosi się potem konsekwencji opieki nad tym życiem, i nie jest się tym życiem.....

        Więc zamilcz i nie wyskakuj tu z tekstami o bogu, zbawieniu czy wierze- fora
        pomyliłaś.
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • 18.03.10, 19:57
          Nie narzucam swego światopoglądu, chcę jedynie pobudzić do
          refleksji, a decyzję oczywiście każdy musi podjąc sam. Ty masz takie
          zdanie, a ja w swoim życiu kieruję się innymi zasadami i tak jak
          każdy mam możliwość przedstawienia swojego poglądu na problem.
          • 18.03.10, 20:07
            Ramje, jak najbardziej Twoj swiatopoglad nalezy do Ciebie i Twoj
            system wartosci jest Twoj.

            Autorka watku zadala konkretne pytania odnosnie konkretnej
            dramatycznej sytuacji. Z jej postu jasno wynika, ze refleksji w
            temacie ma az nadto.
          • 18.03.10, 20:14
            Owszem- narzucasz.
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • 18.03.10, 20:23
            Dorośnij kobieto !!!
            Wyobraź sobie, że czasami w życiu trzeba podejmować trudne decyzje.
            I wiele osób podejmuje takie decyzje samodzielnie. Bez zwalania
            odpowiedzialności na innych (w Twoim przypadku - Boga).
            Na tym polega bycie dorosłym. Tak zrobiła autorka postu.
            To ona będzie ponosić konsekwencje swojej decyzji a nie Ty, nie żyjący już JP
            II, czy też Bóg. A narażanie dziecka na bezsensowne cierpienie w imię jakiejś
            idei, wiary, itp. wolę pozostawić bez komentarza.
            Ja w takiej sytuacji myślałabym tylko o tym co najlepsze dla mojego dziecka -
            jeżeli ma się urodzić tylko po to, żebym ja się czuła dobrze (dobrą katoliczką,
            itp.), a potem umierać cierpiąc, to na pewno podjęłabym taką decyzję jak autorka
            postu.

            lucjatoja - podziwiam Cię za odwagę pisania o całej sytuacji na forum. Życzę Ci,
            abyś trafiła na mądry i pełen empatii personel w szpitalu.
    • 18.03.10, 19:52
      Bardzo współczuję. Nie sądzę, żeby akurat nasze forum było miejscem,
      gdzie znajdzie Pani potrzebne informacje. Jeśli po wizycie w Łodzi
      (proszę iść tam z kimś bliskim i to ta osoba będzie pamiętać
      szczegóły rozmowy) będzie Pani nadal potrzebowała informacji to
      postaram się pomóc - proszę napisać na maila
      katarzyna.oles@dobrzeurodzeni.pl
      Na pewno otrzyma Pani wsparcie i wiele informacji na forach o
      stracie dziecka - tam jest wiele kobiet, które mają podobne
      przeżycia. Bardzo serdecznie pozdrawiam :)
    • 18.03.10, 20:04
      zacznę od tego, że bardzo mi przykro, że spotkała Cię taka sytuacja.
      Stanąć przed tak trudnym wyborem jest bardzo dzieżko i nikt nie powinien
      dodatkowo przysparzać Ci powodów do zamartwiania się pierdołami.
      co do Twojego pytania, to faktycznie najlepiej będzie jeśli porozmawiasz nie z
      lekarzami a z położnymi ze szpitala w jakim będzie wywoływany poród.
      będzie to 23 tydzień, wiec jeśli dziecko samo z siebie nie umrze wcześniej z
      powodu wad, to jest duże prawdopodobieństwo że urodzi się żywe i umrze w parę
      chwil po ustaniu tętnienia pępowimy bo nie podejmie samodzielnie oddychania z
      powodu niewykształcenia płuc.
      z mojej wiedzy wynika, ze proces będzie wyglądał następująco: zostanie podana ci
      kroplówka z oxytocyny i w razie potrzeby inne środki pomagające wywołać poród,
      np żel prostaglandynowy do szyjki macicy aby wywołać rozwarcie, będziesz
      podłączona do ktg, aby monitorować skurcze i dalej wszystko będzie przebiegać
      jak w przypadku każdego porodu. może nie da się uniknąć nacięcia krocza mimo
      niskiej wagi dziecka, dziecko się urodzi, będziesz mogła sie z nim pożegnać,
      taki poród też może być porodem rodzinnym. zadbaj o to by personel dopilnował,
      aby po porodzie umieszczono cię w pokoju 1 os. lub na oddziale innym niż
      położniczy. dalsze formalności to możliwość urlopu opiekuńczego dla męża na
      podstawie wystawionego mu w szpitalu zl-a, szpital zbierze od ciebie inf i
      poinformuje usc o urodzeniu dziecka które zmarło(jeśli urodzi się zywe-będziesz
      miała akt urodzenia i zgonu, jeśli martwe to akt urodzenia z adnot. o tym, że to
      martwe narodziny i akt urodzenia będący jednocześnie aktem zgonu)dla Ciebie
      urlop macierzyński w wymiarze połowy czyli chyba 10 tyg, ale nie jestem pewna.
      zastanówcie się czy chcecie sekcji dziecka, do przewozu do zakładu pogrzebowego
      będziecie musieli wynająć specjalistyczny transport, otrzymacie zasiłek
      pogrzebowy w pełnym wymiarze.
      to tyle, przepraszam ze trochę chaotycznie ale się spieszyłam. mam nadzieję że
      pomogłam. gorąco pozdrawiam i ściskam...
    • 19.03.10, 12:58
      Bardzo Ci współczuję. Na gazecie jest foirum Terminacja ciąży.
      Posszukaj tam. Przytulam
    • 19.03.10, 14:15
      moja ciąża przebiegała bardzo prawidłowo, a urodziłam chłopca z
      zespołem downa i własnie z tymi wadami serduszka o których piszesz.
      i owszem - moze byc tak że dziecko urodziało by się samo o czasie
      planowanym to moze umrzec w 1 lub 2 lub 10 dobie.
      jednak moje dziecko ma teraz 2 latka, za soba operacje serduszka (w
      wieku 3 tyg) w CZD i ma sie BARDZO DOBRZE. upośledzenie jest lekkie,
      buźke ma piekna (nie ma cech zespołu mimo trisomie prostej).
      nie wiem co bym zrobiła gdybym w ciąży dowiedziała sie o zespole-o
      tym nie mysle bo to bez znaczenia, ale mam wiele koleżanek które
      dowiedziawszy sie o ciązy wadliwej (w sensie zespol Downa) swiadomie
      zdecydowały sie na urodzenie i wychowanie i nie mam tu na mysli
      matek lezących krzyzem co niedziele w kosciele.
      sama jestem wierzaca ale nie praktykujaca.

      nie potepam Cie i rozumiem doskonale, ale nie mogę zrozumieć
      dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i zabiecia dziecka -
      wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie.
      bo poki nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich
      przypadkach dzieci z takim wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn ze
      Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie i to duze.

      napewno chciałabym -mimo tej wiedzy jaka Ty teraz masz o stanie
      zdrowia swojego dziecka - donosic, urodzic, ucałowac, przytulic, i
      mocno trzymac w ramionach - i czekac...moze wyjdzie z tego jak moj
      synek bez ktorego sobie zycia nie wyobrazam i ze mogło by go nie byc
      mimo ze wiem co to zespol downa i wiem ze nie bedzie łatwo (i nie
      bylo) ale moze byc tak ze zdążych ucałowac i przytulic a dzieciątko
      umrze...

      wybacz jesli Cie uraziłam jakims stwierdzeniem ale naparwde jestem
      bardzo poruszona Twoim postem bo mam dziecko jakie ty nosisz w
      brzuchu i nie wiesz co zrobić...

      trzymaj sie dzielnie
      pozdrawiam

      • 19.03.10, 15:14
        "...ale nie mogę zrozumieć dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i
        zabiecia dziecka - wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie. bo poki
        nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich przypadkach dzieci z takim
        wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn ze Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie
        i to duze."

        I nie musisz tego rozumieć- nie twoje życie, nie twoja ciąża, nie ty będziesz
        ponosić konsekwencje.
        Przeżycie?- wiesz tu nie chodzi o przeżycie tylko o godne życie dla człowieka.
        Tobie się wydaję,że to takie ludzkie i humanitarne pozwolić przeżyć bo ty lepiej
        się będziesz czuć- a co z odczuciami tej drugiej strony- pewna jesteś,że są
        takie fajne?
        Jak życie pokazuje są tak ciężkie upośledzenia,że człowiek jest jak roślinka i
        wegetuje sobie tak latami i jakoś nie doszło do obumarcia w trakcie życia płodowego.

        "...i nie wiesz co zrobić..."
        Ona doskonale wie co zrobić- podjęła decyzję- Jedyna rzecz której nie wie to
        tego jak wygląda cała procedura i o wyjaśnienie tego prosi, a nie pomoc w
        podjęciu decyzji urodzić czy nie, a już na pewno nie o takie gadki umoralniające
        jak twoja.

        "...wybacz jesli Cie uraziłam jakims stwierdzeniem ale naparwde jestem bardzo
        poruszona Twoim postem"
        To takie naturalne u ciebie -dokopać leżącemu świadomie (mam na myśli treść
        twojej wypowiedzi), a potem ostro przepraszać.

        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • 19.03.10, 15:36
          po 1) naucz sie czytac ze zrozumieniem!
          po 2) gó..wno wiesz o życiu dziecinko. ZERO!

          kończe gadkę z tobą bo nic konstruktywnego ona nie wnosi z twojej
          strony. tak łatwo sobie siedzieć przy kompie i wypisywac na takie
          posty jak ten "oh jak mi przykro" wiem co czujesz" itp a tak
          naprawde nic nie wiesz bo nie wiesz co to strata dziecka, co to
          aborcja i podejmowanie decyzji o niej, co to trzymac na rekach
          własne dziecko i sie z nim żegnać! więc MILCZ!

          nie zrozumiałas mojego postu to siedz cicho nie udzielaj sie i nie
          wypisuj farmazownów typu: [i]To takie naturalne u ciebie -dokopać
          leżącemu świadomie (mam na myśli treść
          > twojej wypowiedzi), a potem ostro przepraszać.

          chyba mnie z kims pomyliłaś!
          • 19.03.10, 16:22
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 19.03.10, 16:25
          Boo-boo,
          jedyną osobą która "kopie" na tym forum jesteś Ty. Przystopuj z agresją, bo to nikomu nie służy.
          --
          (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
          • 19.03.10, 17:16
            No tak i w dodatku to ja używam wulgaryzmów- śmieszna jesteś.
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • 19.03.10, 16:28
          Chciałabym tylko zauważyć, że może trzeba na sprawy rodzicielstwa
          popatrzeć w szerszym konteście. Choć to niepopularne myślenie, to
          jednak nawet urodzenie zdrowego dziecka nie oznacza, że będzie się
          mamą zdrowego dziecka przez całe życie. Te ciężkie upośledzenia, o
          których Pani pisze, mogą powstać także w czasie porodu albo w
          dzieciństwie, albo są następstwem różnych chorób - znaczna większość
          ciężko uszkodzonych płodów roni się na różnych etapach ciąży.
          Jakoś dziwnie czytać mi Pani gorące protesty wobec autorki posta,
          który jest chyba jednym z najbardziej cennych głosów w tej dyskusji,
          bo opartym na autopsji. Myślę, że gdybym była założycielką tego
          wątku, to chciałbym przeczytać podobną opinię.
      • 19.03.10, 15:28
        mama-008, to swietnie, ze wychowujesz synka z ZD i masz mnostwo sily
        i ciagniesz ten wozek. Naprawde.

        Autorka czeka na wyniki amnio, wiec nie jest powiedziane, ze dziecko
        bedzie mialo ZD.

        Nie wiem nic o Twojej sytuacji w domu, wsparciu Twojej rodzny,
        zapleczu edukacyjnym dla dziecka. Podobnie Ty (ani ja) nie wiemy
        nic o stuacji autorki postu.

        > nie potepam Cie i rozumiem doskonale, ale nie mogę zrozumieć
        > dlaczego juz teraz chcesz doprowadzac do porodu i zabiecia
        dziecka -
        > wybacz ze tak pisze ale ja to tak odbieram - zabicie.
        > bo poki nie nastąpiło samoistne poronienie (a w tak ciezkich
        > przypadkach dzieci z takim wielowadziem obumieraja do 10 tc) tzn
        ze
        > Twoje dzieciatko ma szanse na przezycie i to duze.

        Niewatpliwie szanse na urodzenie sa, podobnie jak szanse na to, ze
        plod urodzi sie martwy.

        Niewarto spekulowac i wywyijac terminem 'zabicie'.
        • 19.03.10, 15:54
          mama-008, to swietnie, ze wychowujesz synka z ZD i masz mnostwo sily
          > i ciagniesz ten wozek. Naprawde.

          a co w tym świetnego??????? czy powinnam zostac za zycia świętą
          tylko z tego powodu że urodziłam i wychowuje dziecko z zD? nie
          przesadzaj;-) czym sie róznie od matek wychowujących dzieci zdrowe?
          przecież nic szczególnego nie robię? Ty byś oddała swoje dziecko nie
          wiedząc nic w ciązy - nie pchałabys -jak to nazwałas -tego wózka
          ? nie robie nic nazdwyczajnego - poprostu jestem mamą swojego
          synka - czy byłby zdrowy czy chory - byłabym i jestem taka samą
          kochająca i czułą mamą.


          wiem, że decyzję juz podjeła - aborcja.
          życze autorce jak najlepiej i wiem że każdy postępuje wg własnego
          sumienia i nie mi ją oceniać. zresztą pewnie 90% kobiet
          dowiadujących sie o wadach genetycznych (down, edwards) decyduje sie
          na aborcje nie majac zielonego pojecia nic o tych wadach - TO NIE SĄ
          ROŚLINY!

          ja napisałam swój post tylko i wyłącznie z perspektywy osoby która
          wychowuje dziecko z zD i z tymi wadami serca o jakich pisze autorka.
          dziecka - które zyje i ma sie swietnie.

          faktycznie, dziecko może umrzeć po porodzie ale i żyć. tego nie
          wiemy.

          wiem tez, że zD nie jest jako tako wskazaniem do legalnej aborcji w
          polsce gdyz nie jest to wada o ciężkim upośledzeniu (tego nikt nie
          jest w stanie określić nawet badania genetyczne płodu) więc nie
          dziwię się ze autorka szuka odpowiedzi na swoje pytania tutaj a nie
          w gabinecie lekarskim bo w 90% jestem pewna że trafiła na samych
          przeciwników aborcji i żaden nie chce jej pomóc tymbardziej odp na
          jej pytania.
          jeśli sie myle prosze o sprostowanie ze strony autorki.

          osobiscie radze jakies organizacje dla Kobiet (posłanka Jaruga-
          Nowacka z SLD prowadzi jedno - tam na 100% Ci pomoga i odp na Twoje
          pytania).

          zreszta badania amnio. dadza odp co jest z dzieckiem i jakie ma
          szanse na przezycie.

          ja osobiście życze pani wszystkiego najlepszego i żeby juz nigdy nie
          musiała pani przezywac tego co teraz.
          tylko radze juz teraz rozglądac sie za dobrym psychologiem bo bez
          tego sie nie obejdzie.

          powodzenia.
          • 19.03.10, 16:08
            mama-008 napisała:

            > wiem tez, że zD nie jest jako tako wskazaniem do legalnej aborcji
            w
            > polsce gdyz nie jest to wada o ciężkim upośledzeniu (tego nikt nie
            > jest w stanie określić nawet badania genetyczne płodu)

            ZD jest ciezkim uszkodzeniem plodu i wskazaniem do aborcji. na
            przelomie 2004/2005 byla sprawa gdzie lekarz zostal skazany za
            odmowe aborcji wlasnie w przypadku ZD przez Okregowy Sad Lekarski i
            wyrok utrzymany przez Naczelny Sad Lekarski. Jak widzisz precednes
            sie juz odbyl.
            • 19.03.10, 20:17
              sugarka napisała:
              > ZD jest ciezkim uszkodzeniem plodu i wskazaniem do aborcji.

              Oczywiście.
              Tyle że w praktyce wszystko zależy od interpretacji słów "ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu" przez osoby, od ktorych zależy przeprowadzenie terminacji.
              Czyli de facto wszystko zależy od miejsca zamieszkania, konkretnego ośrodka, siły przebicia, świadomości przepisów prawnych i procedur, znajomości, itd. Niestety, jak często w Polsce, równość wobec prawa jest fikcją.

              Ogromna większość kobiet, u których dziecka wykryto Zespół Downa, decyduje się ciążę usunąć. Np w Wielkiej Brytanii od wielu lat jest to ok 90 procent.
              W Polsce jest zapewne podobnie. Oto wypowiedz prof. Jacka Zaremby:

              "W moim zakładzie w latach 1998-2003 przeprowadziliśmy 4012 badań genetycznych.[...] Siedem na 65 pacjentek, u których badanie wykazało zespół Downa, postanowiło kontynuować ciążę."
              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102113,3751317.html
              Siedem na 65 to 10,7 procent.

              --
              *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
              • 20.03.10, 09:13
                Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, która
                praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.
                Terminacja płodu/ciąży jest tematem tabu i tyle. O tym się "nie mówi" nawet
                kobietom, których to bezpośrednio dotyczy, trudno tez o lekarza, który się
                podejmie ukończenia tak zaawansowanej ciąży bo to budzi sprzeciw etyczny. Moja
                siostra kilka lat temu była tak odsyłana od lekarza do lekarza i w końcu
                donosiła ciążę do końca, dziecko było beż szans na przeżycie (mnogie wady
                rozwojowe) a jego choroba spowodowała gigantyczne wielowodzie, przez które moja
                siostro omal nie straciła macicy. Jej wtedy nie dano "wyboru" ale z perspektywy
                lat ocenia, że jednak "zmuszenie" jej do kontynuowania ciąży było nieludzkie.
                • 20.03.10, 09:28
                  miacasa napisała:

                  > Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, któr
                  > a
                  > praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.

                  Ale ta wada serca nie jest tragiczna! Znam tragiczniejsze. Wiem, bo mam córeczkę
                  z tą wadą. Rozwija się NORMALNIE. Chodzi do przedszkola, skacze, biega,
                  łobuzuje. Przeszła jedną operację.
                  A stwierdzenie że ta wada + ZD jest nie do wyleczenia jest jakąś pomyłką, bo
                  właśnie dzieci z ZD mają WIĘKSZE SZANSE na wykonanie korekcji tej wady.
                  • 20.03.10, 20:37
                    a ja jestem bardzo wdzieczna, ze nie usze podejmowac takich decyzji
                    jak autorka watku. latwo jest kogos oceniac....
                • 26.03.10, 21:46
                  > Dziewczyny, Autorce nie o ZD chodzi w wypowiedzi a o tragiczną wadę serca, któr
                  > a
                  > praktycznie jest bez szans na wyleczenie gdy towarzyszy jej ZD.
                  Nie jestem przekonana, czy dziecko jest bez szans ze względu na wadę serca,
                  którą można operować. Oczywiście, jak obciążająca będzie wada i jakie będą
                  efekty leczenia wiadomo na 100% dopiero po urodzeniu i po operacji/operacjach.
                  Zdaję sobie jednak sprawę, że niezależnie od wady serca wada genetyczna jest
                  ogromnym problemem- może nawet większym niż wada serca, bo nie można jej
                  wyleczyć...
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
          • 19.03.10, 20:19
            mama-008 napisała:
            > osobiscie radze jakies organizacje dla Kobiet (posłanka Jaruga-
            > Nowacka z SLD prowadzi jedno - tam na 100% Ci pomoga i odp na Twoje
            > pytania).

            Może masz na myśli Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (którą kieruje
            Wanda Nowicka)?


            --
            [size=11]*Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*[/size]
            • 20.03.10, 23:59
              nie odpisywałam, bo już nie miałam siły i starałam sie przez chwilę
              nie mysleć, no ale sie nie da;( Temat jest trudny, jakis taki
              szeptany, nie wolno mówić głośno. Pytałam o poród, a nie jakiś
              przepychanki moralno - religijne, ale mimo wszystko dziekuję za
              poświęcony czas. Wszedzie gdzie umieściłam mój pierwszy wpis, po
              paru odpowiedziach typu 'morderczyni dzieci' w końcu pojawiała się
              wypowiedz, że powinnam chyba pytac na innych forach, bo to nie tu.
              Idz sobie. Jedna sprawa mnie dręczy i nie daje spokoju, nie chce mi
              sie już redagowac tego więc skopiuje moja wypoeidz. " Ale wracając
              do pierwotnego tematu to jestem strasznie wściekła, bo 6 latek bez
              problemu może się dowiedzieć z Internetu jak zrobić loda z połykiem
              czy skonstruować bombę (chociaż niekoniecznie takich inf. szuka), a
              dorosła kobieta nie może się dowiedzieć jak wygląda zgodna z prawem
              terminacja. Moja sytuacja nie jest oczywista, ale sa kobiety i
              dzieci, których wady sa tak potworne, że wyboru właściwie nie ma, a
              informacja, że pokroją im dzieci i będą wyjmować w kawałkach jest
              nieprawdziwa . Więc dla nich pokrótce: potrzebne są dwie opinie z
              niezależnego ośrodka o wadzie dziecka, nastepnie lekarz prowadzący
              (jeśli ten nie czuje się ‘na siłach’ to jakiś konsultant wojewódzki
              kieruje do szpitala gdzie podaja oksytocynę lub globulki dopochwowe,
              odbywa się normalny poród, czasami jest konieczne naciecie krocza,
              po poradzie łyżeczkowanie w znieczuleniu.Nie, dziecko nie będzie w
              kawałkach (kto to wogóle wymyślił?) ani nie wbija mu nic w głowę.
              Zależy od szpitala i rodziców, ale z dzieckiem można się pożegnać,
              ubrać, ciało zabrać i normalnie pochować. Dostaje się akt urodzenia
              z adnotacja, że dziecko była martwe, należy się połowa urlopu
              macierzyńskiego i zasiłek pogrzebowy z Zusu."
              A dla mam zainteresowanych tematem, sa fora o terminacji, ale takie
              ukryte, podziemie poprostu. Jestem im wdzięczna, że mogłam tam
              wyczytac blizsze informacje, ale ja tak nie chcę. Nie wstydze sie
              ani siebie ani swojego dziecka. Kaeira, pamietam Cie z forum o
              długim karmieniu, tam tez były propozycje żeby forum było ukryte, no
              bo zdaniem niektórych dwa lata przy piersi to zboczenie,
              molestowanie, perwersyjna przyjemnośc dla kobiety, a w najlepszym
              wypadku nieestetyczny widok i takie osoby jakos dziewnie chetnie
              dzieliły sie takimi przemysleniami. Jesli forum bylo by zamkniete
              to nigdy bym na nie nie trafiła i pewnie wiele kobiet też.
              Szczerze mówiac liczyłam na jakies blizsze informacje od połoznej,
              ale tu też na maila, nie na forum, ale dlaczego?
              W pierwszej ciąży czytałam "Dziecko", żeby wiedzieć jak najwięcej o
              ciązy i dziecku i nawet wydawało mi sie, że sa tam poruszane trudne
              tematy. Wtedy myslłam, że trudny temat to ten, że jeszcze nie śpi
              całej nocy, albo co zrobić jak kupa zielona, ale głupia byłam... Z
              drugiej strony kto chciały by zamiescić reklame sztucznego mleka
              albo nowego modelu wózka obok takiego tamatu i kolorowych bobasków
              nie da sie wkleić. Ale czarnobiałe by pasowały, może jednak kiedyś
              wrato podjąć i te trudne tamaty...
              • 21.03.10, 09:51
                Boze dziewczyny! jak czytam wasze niektore wypowiedzi to az mnie
                skreca! jezeli za kazdym razem macie krytykowac autorki tekstow to
                lepiej sie nie wypowiadajcie. Spojrzcie na wasze codzienne decyzje i
                wysuwajcie wnioski, czy sa one dobre czy zle.Autorka nie
                potrzebowala slow krytyki tylko porady, ale widac nie czytacie
                uwaznie skoro piszecie nie na temat. Kilka slow do lucjatoja: Opiszę
                Ci po czesci jak podobna sytauacja zakonczyla sie w mojej rodzinie:
                Otoz moja mama urodzila corke, ktora miala z.Downa plus wade serca.
                25 lat temu nie robiono takich badan i mama nie miala swiadomosci,ze
                urodzi chore dziecko. Od samych narodzin straszono ja, ze dziecko
                pozyje gora kilka tygodni,ta wada serca wygladala tak,ze moja
                siostra miala dziure w sercu, ktora powiekszala sie z dnia na dzien
                (wybacz,nie wiem jak to nazwac). Jednak siostra dozyla 2 roku,po
                wygladzie nikt nie byl wstanie domyslec sie,ze jest chora-wygladala
                na zdrowa. Umarla z winy pielegniarki, zaciela sie kroplowka.
                Niby...Moja mama uwaza,ze zabito ja celowo, zeby nie musiala sie
                meczyc,gdy podrosnie i jeszcze z jakiegos powodu-ale nie chce (mama)
                o tym rozmawiac... Moja mama miala na to jeden dowod,jednak w
                tamtych czasach bylo to za malo. Sprawa niestety ucichla. Nie stac
                bylo (wtedy samotna moja matke) na adwokata a wiedziala, ze z
                lekarzem nie wygra.Wiem-to straszne. Ale chce Ci tym tylko
                uswiadomic,ze lekarze maja prawo sie mylic,nie kazde dziecko po
                zdiagnozowaniu moze byc chore. Moja znajoma przez caly okres ciazy
                slyszala,ze jej dziecko bedzie mialo z. Downa,robiono
                badania,chodzila do ROZNYCH lekarzy-diagnoza zawsze ta sama,jednak
                jak sie okazalo,dzis ma 4-letnia ZDROWA coreczke. Jest mi przykro,ze
                spotkala Cie taka tragedia :( Daj znac-w przyszlosci-jak sie
                trzymasz, jak sobiie poradzilas. 3mam kciuki,zeby wszystko bylo
                dobrze.
                • 21.03.10, 11:40
                  tootsi30 napisała:
                  Moja znajoma przez caly okres ciazy
                  slyszala,ze jej dziecko bedzie mialo z. Downa,robiono
                  badania,chodzila do ROZNYCH lekarzy-diagnoza zawsze ta sama,jednak
                  jak sie okazalo,dzis ma 4-letnia ZDROWA coreczke


                  To jest bardzo istotna kwestia i trzeba ją wziąść pod uwagę, kiedy zdecydujemy się na aborcję.
                  Głośny przypadek w Florencji - lekarz po wykonanych badaniach oznajmił matce, że dziecko jest upośledzone. Upewniała się również w prywatnych konsultacjach - usłyszała taką samą diagnozę.
                  Okazało się po urodzeniu dziecka, że było całkowicie zdrowe, niestety nie udało się go utrzymać przy życiu.

                  Bardzo utkwiła mi w pamięci opowieść mamy (reportaż o hospicjum w tvn24), która świadomie zdecydowała się urodzić upośledzone dziecko. Urodziła się córeczka Basia. Jej mama opowiada, że była to trudna decyzja ale najwłaściwsza, gdyż malutka dostała szansę na narodziny, na powitanie tego świata, na kontakt z rodzicami. Jej rodzice byli przy niej gdy odchodziła - zaledwie po dwóch miesiącach. Dzięki narodzinom dziecka zyskali wiele, byli przygotowani na jej śmierć i mogli zacząć przeżywać żałobę i cały proces który jej towarzyszył.
                  Dla rodziców każda możliwość choroby dziecka jest tragedią, ale najtrudniejsza jest świadomość opiekowania się chorym dzieckiem przez kilka, kilkanaście,kilkadziesiąt lat. I to jest jak najbardziej zrozumiałe.

                  --
                  (...)w ogóle jest taki trend by robić wszystko czego chce dziecko bo inaczej stres i konsekwencje w późniejszym życiu. Ciekawe,że kiedyś takie dzieci spieprzały przed mamutami,a teraz to bron boże dziecko zdenerwować bo nieszczeście gotowe... by x.armide
              • 21.03.10, 11:29
                lucjatoja napisała:

                > Szczerze mówiac liczyłam na jakies blizsze informacje od połoznej,
                > ale tu też na maila, nie na forum, ale dlaczego?

                Dlatego, że pewnie mogłabym udzielić bardziej konkretnych informacji
                i pokierować w konkretne miejsca, ale do tego potrzeba mi
                informacji, po których możnaby zidentyfikować osoby z internetu -
                takie sprawy zawsze załatwiam poza forum.
    • 21.03.10, 12:24
      Nie potrafię Ci pomóc bo nie mam wiedzy na temat sytuacji w której się znalazłyście, Ty i Twoja córeczka, ale chciałabym tylko napisać Ci że bardzo mocno trzymam kciuki żebyś w tej trudnej sytuacji trafiła na życzliwych ludzi, żeby poród..mimo że Twoja córeczka nie pozna świata na który przyjdzie..był dobry, i żebyś mogła z godnością pochować ją i przeżyć żałobę tak jak tego potrzebujesz..

      Pozdrawiam,


      --
      [url=http://lilypie.com][img]http://lb2f.lilypie.com/zylSp1.png[/img][/url]
    • 21.03.10, 15:05
      Tez nei jestem za ocenianiem osoby, ktora potrzebuje pomocy i porady. Nie potrafie wyobrazic sobie sytuacji w jakiej sie znalazlas. Wiem jedno, ze gdybym dowiedziala sie ze moje dziecko jest chore, to urodzilabym je na pewno. Probowalabym spedzic z nim kazda chwile. Mimo ze mam 20 lat(dla wiekszosci smarkula) i nie jestem jeszcze doswiadczona w maciezynstwie jak polowa forumowiczek, to chcialabym dac dziecku to co najlepsze, chociaz przez chwile. Nie bylabym w stanie przerwac ciazy...dlatego uwazam ze jestes dzielna decydujac sie na taki krok. Odwazna z Ciebie kobieta, dlatego podziwiam.


      --
      [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/9138589581.png[/img][/url]
    • 21.03.10, 17:59
      Pozwolę sobie jeszcze raz zamieścić słowa położnej Katarzyny Oleś
      ponieważ są piękne, ważne i prawdziwe:

      katarzynaoles napisała:
      Wbrew temu, co zwykle jesteśmy skłonne sądzić, to pozbawienie matki
      świadomości podczas porodu chorego lub martwego dziecka wcale nie
      jest najlepszym rozwiązaniem. Sens może mieć znieczulenie nadmiernie
      odczuwanego bólu fizycznego, choć wiele matek mówi, że w ich
      doświadczeniu przeżywanie trudów porodu było im potrzebne i dawało
      pewnien rodzaj więzi z utraconym dzieckiem. Wymazanie z pamięci
      porodu i uczynienie go zbyt łatwym w sensie fizycznym może
      spowodować jeszcze większe cierpienia psychiczne mamy - przecież i
      tak nie pozwoli jej to zapomnieć o stracie ani zmniejszyć bólu, a
      przeżycie porodu pozwala na symboliczne (i nie tylko) zamknięcie się
      ciąży i pozwala na rozpoczęcie rytuałów pożegnania. Ważne jest też,
      jeśli to tylko możliwe, zobaczenie dziecka, dotknięcie go,
      przytulenie. Dużą wartość mają wszystkie pamiątki - zdjęcie, gipsowy
      odcisk dłoni lub stóp bransoletki identyfikacyjne. Wszystko to
      pozwala na pożegnanie się z utraconym dzieckiem i przejście pełnego
      procesu żałoby.
    • 21.03.10, 18:21
      ramje napisała :

      To Bóg
      jest dawcą życia i tylko on może decydować o życiu i śmierci.
      Naprawdę nie można żyć tak jakby Boga nie było i rozwiązywać swoje
      problemy po swojemu. Istnieje coś takiego jak cuda, a co
      najważniejsze nie jesteśmy w stanie przewidzieć czemu to wszystko
      służy. Mówi się, że Bóg z nawiększej tragedii, zła, trudności
      potrafi wydobyć dobro, może zatem te doświadczenia czemuś służą.
      Pamiętajcie też, że chodzi tutaj o coś najważniejszego w życiu, o
      zbawienie, życie wieczne.
      Dodatkowo badania wykazują, iż kobiety które dokonały aborcji z
      różnych powodów, często borykają się z ogromnymi wyrzutami sumienia.


      I to też są mądre słowa. I nie grzmijcie na ramje bo jest wierząca i
      zwraca uwagę na sprawy ważne.
      Padły tu przykłady , że takie dzieci się rodzą, przechodzą trudną
      drogę ale potem mają się świetnie. Czy więc decyzja o przerwaniu
      ciąży nie jest zbyt przedwczesna ? Czy podświadomie nie wynika ona z
      wygodnictwa ? - bo po co zajmować się chorym dzieckiem - to takie
      trudne ...Nikt nam ludziom nie zgwarantował , że życie nasze będzie
      lekkie , łatwe i przyjemne , i czasami przychodzą podobne trudy - i
      co wtedy robimy ? - usuwamy ciąże, zabijamy bo jest chore, stosujemy
      eutanazję bo nam już ktoś przeszkadza i żyć nam nie daje itp...
      A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie
      męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.
      Nie moralizuję a jedynie poddaję pod myślenie.
      • 21.03.10, 20:51
        nooo temat bardzo kontrowersyjny;)

        jeżeli chodzi i mnie to uważam, że każdy ma szanse na życie i dała bym pożyć
        tego choremu dziecku, choćby miało żyć tylko kilka miesięcy czy rok. przez ten
        czas choć trochę świata pozna.

        ja nikogo nie oceniam. myślę, że założycielka wątku chce usunąć ciążę, bo chce
        oszczędzić dziecku cierpień zw. z chorobą i leczeniem.
        • 21.03.10, 22:22
          ognista998 napisała:

          > nooo temat bardzo kontrowersyjny;)

          Takie tematy zawsze są kontrowersyjne, gdyż dotykają czegoś co jest dla nas najważniejszą wartością: życia.

          Każdy z nas cieszy się z Tego, że żyje.
          Nie nam jest oceniać, nie my będziemy żyć z świadomością, co zrobiliśmy.
          Kiedyś przeczytałam takie zdanie:
          Każdy upośledzony człowiek, któremu pozwolono się narodzić to szansa dla innych na udowodnienie swojego człowieczeństwa.

          Autorko, współczuję Ci ciężaru, który masz w swoim sumieniu. Postąpisz, jak uznasz za słuszne i Ty będziesz żyć z konsekwencjami tej decyzji do końca życia.
          --
          Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
        • 26.03.10, 21:59
          > jeżeli chodzi i mnie to uważam, że każdy ma szanse na życie i dała bym pożyć
          > tego choremu dziecku, choćby miało żyć tylko kilka miesięcy czy rok. przez ten
          > czas choć trochę świata pozna.
          Jeśli pozna coś więcej poza salą operacyjną i szpitalną...
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • 23.03.10, 12:32
        lilabe1 napisała:
        > I nie grzmijcie na ramje bo jest wierząca i zwraca uwagę na sprawy ważne.

        Aha - w odróżnieniu od niewierzących, które na sprawy ważne uwagi oczywiście nie zwracają i pewno w ogóle brak u nich refleksji moralnej?


        > stosujemy eutanazję bo nam już ktoś przeszkadza i żyć nam nie daje itp...

        Zwracam uwagę, że eutanazji dokonuje się zwykle na życzenie chorego. Wiele osób świadomie dokonuje takiego wyboru.


        > A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.

        Owszem.
        Ja nie chciałabym, żeby jakikolwiek członek mojej rodziny żył jako warzywo, albo w nieustającym cierpieniu, (chyba, że taka byłaby jego wola, świadomie wyrażona); sama też bym tego dla siebie nie chciała.
        Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.

        --
        1% podatku - pomóż małej Amelii
        • 23.03.10, 14:53
          Owszem.
          Ja nie chciałabym, żeby jakikolwiek członek mojej rodziny żył jako
          warzywo, albo w nieustającym cierpieniu, (chyba, że taka byłaby jego
          wola, świadomie wyrażona); sama też bym tego dla siebie nie chciała.
          Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.


          wiesz, mam koleżankę która świadomie zdecydowała sie urodzic
          córeczke z zespołem Downa - czy uważasz że źle postąpiła - no bo
          przecież dziecko będzie całe życie cierpiało psychicznie i fizycznie?
          • 23.03.10, 16:02
            mama-008 napisała:
            > wiesz, mam koleżankę która świadomie zdecydowała sie urodzic
            > córeczke z zespołem Downa - czy uważasz że źle postąpiła - no bo
            > przecież dziecko będzie całe życie cierpiało psychicznie i fizycznie?

            ZD to inna kwestia, bo z tego co wiem, nie jest to przecież życie w ciągłym
            cierpieniu, ani też życie bez świadomości.

            Tym niemniej: Nie uważam, że postąpiła źle, zresztą, jak mi taką decyzję oceniać
            w kategoriach dobrze/źle.
            Ale ja bym (najprawdopodobniej) postąpiła inaczej.

            --
            1% podatku - pomóż małej Amelii
        • 24.03.10, 20:16
          kaeira napisała:
          Nie dla wszystkich "życie" jest najwyższą wartością.


          A szkoda wielka. A co do eutanazji " na życzenie " to jest to forma w niektórych
          krajach bardzo naciągana. Byle westchnienie cierpiącej osoby " kochająca "
          rodzina odczytuje jako prośbę o eutanazję.
          Starsi ludzie masowo emigrują w obawie o własne życie. Boją się , że " troskliwa
          " rodzinka nazbyt gorliwie zajęłaby się "ulepszaniem" ich egzystencji.
          • 24.03.10, 21:37
            lilabe1 napisała:
            > Starsi ludzie masowo emigrują w obawie o własne życie. Boją się , że "
            troskliwa " rodzinka nazbyt gorliwie zajęłaby się "ulepszaniem" ich egzystencji.

            Hmm, naprawdę? Jakiś link, info?

            --
            [color=#008000][size=11]1% podatku - pomóż wspierać mamy karmiące piersią[/size][/color]
      • 26.03.10, 21:58
        > A wszystko to oczywiście dla dobra zabijanego - bo niech się nie
        > męczy tym , że jest niechciane, chore lub nie pożyje za długo.
        Wiesz, dobrze, że poddajesz pod myślenie, ale to nie tylko kwestia wygodnictwa.
        Trudno mi pisać o tym w temacie, w którym kobieta rozważa terminację ciąży z
        powodu ciężkiego upośledzenia dziecka. Ale zdarza się i tak, że dzieci chore
        przechodzą gehennę przed swoją śmiercią. Posocznice, bolesne infekcje układu
        moczowego (cewnik), przewlekłe duszenie się z powodu zapaleń i wad płuc- są
        zależne od rurki z tlenem, martwica jelit, mnogie operacje, liczne znieczulenia
        ogólne, zakładanie wkłuć, drenów, cewników, rurek, kabli, odśluzowywanie,
        zakładanie sond. I niektóre z tych dzieci przechodzą przez to same- bo nie
        widzą, nie słyszą, są głęboko upośledzone, a dotyk wiąże się częściej z bólem,
        niż z przyjemnością. Czy mając taką świadomość- skazałabyś swoje dziecko na
        takie przeżycia? Wiedząc, że np. najprawdopodobniej i tak umrze? Bo dla mnie
        decyzja nie jest jednoznaczna i na pewno ochoczo nie wołałabym "ratujcie bez
        względu na cenę!"
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 22.03.10, 08:43
      Ktoś mi kiedyś powiedział coś b.mądrego(co dotarło do mnie zupełnie
      niedawno)na samym początku jak urodził sie mój synek (z z.Downa) a
      ja byłam załamana i ciągle się pytałam i rozpaczałam: DLACZEGO JA?
      " każdy dźwiga taki krzyż jaki jest w stanie udźwignąć".


      pozdrawiam.
      • 22.03.10, 11:06
        popieram Cie zdecydowanie lilabe1. Nic dodac nic ujac...
      • 22.03.10, 15:31
        wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
        Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to powiedział
        zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.
        • 22.03.10, 17:23
          meg303 napisała:

          > wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
          > Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to powiedział
          > zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.

          Uwierz mi, że nam, matkom dzieci chorych ta maksyma jest dobrze znana. Do nas to
          przemawia i pomaga przejść trudne chwile...
          • 26.03.10, 22:04
            To może jeszcze to Ci się spodoba (autora niestey nie znam):
            "Panie Jezu, gdy powodziło mi się, Ty zawsze byłeś blisko mnie- mogłem zobaczyć
            Twoje ślady obok moich. Dlaczego, gdy patrzę za siebie, w najtrudniejszych
            momentach mojego życia ślady są pojedyncze? Dlaczego nie było Cię wtedy ze mną?"
            "Moje drogie dziecko, w ciężkich chwilach Twojego życia Ja NIOSŁEM CIĘ NA SWOICH
            RAMIONACH"
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • 23.03.10, 08:51
          > wiesz, w ten sposob to wszystko można wytłumaczyć.
          > Do mnie to jednak nie przemawia. Jestem też ciekawa czy ten kto to
          powiedział
          > zamieniłby sie z Toba. Słowa nic nie kosztują.

          szkoda, że takie wypowiedzi padają zazwyczaj z ust ludzi, którzy
          nigdy nie przezyli żadnej tragedii, a tym bardziej nie wychowują
          niepełnosprawnego, upośledzonego dziecka...
          • 23.03.10, 18:30
            Nic o moim życiu nie wiesz, więc nie wyrokuj.
            Ten co Ci powiedział cytowane słowa sam pewnie nie mógłby się zajmować chorym
            dzieckiem nawet przez jeden dzień.
            • 24.03.10, 08:44
              a jakie to ma znaczenie kto mi te słowa powiedział?
              ja wiem jedno - dobrze ze mój syn wybrał mnie na mamę! daje mu
              wszystko co najlepsze, opiekę, miłość, akceptację.
              nie każada mama może cos takiego podarowac swojemu upośledzonemu
              dziecku wiec widocznie wybrano mnie aby opiekowała sie swoim synkiem
              bo jestem w stanie to robić.
              ja to tak rozumiem.
              i póki sama nie doświdczysz jakiegoś ciężkiego przezycia nie
              zrozumiesz jaką masz w sobie siłę aby to przezwyczięzyć i wygrać.
    • 22.03.10, 15:05
      Dopiero przed chwilą poszperałam na forach i zobaczyłam, że jesteś z
      Torunia/okolic... Ja też.
      Co sprawia, że bardziej Ci współczuję i trzymam kciuki za Twoje
      decyzje, za Ciebie i Twoją córkę.
      Nie do końca wiem, co przeżywasz, ale jakąś namiastkę tego w tej
      ciąży też mam, bo synek na którego czekam (za 3 dni termin) w 11 tc
      miał mocno poszerzone NT. Amniopunkcji nie chciałam, bo i tak nie
      zakończyłabym wcześniej ciąży (jestem wierząca, a przynajmniej
      próbuję być..., poza tym bałam się, że amnio może mu zaszkodzić,
      zwłaszcza, że akurat wtedy miałam też plamienie, no i podejrzenie
      przyczepu błoniastego pępowiny), ale inne badania które robiłam, nie
      pokazały żadnych nieprawidłowości, więc syn jest zdrowy na 80%. Ale
      pamiętam dzień po tej diagnozie z 11 tc (cały przepłakany), no i
      teraz tuż przed porodem też nie jest łatwo, bo wciąż pozostaje ileś
      tam procent, a na pewno ogromnie ciężko jest, gdy okazuje się, że
      dziecko jest chore... Ale bardzo mi pomaga wsparcie innych osób -
      dlatego chcę napisać, że bardzo o Tobie ostatnio myślę, też w
      modlitwie. Bardzo Ci życzę, żebyś cały czas miała obok siebie
      zyczliwe osoby, które pomogą Ci przeżyć ten trudny czas...
      --
      Zosia
      Malwinka
      Majka
      i Franek (marzec 2010)
      • 22.03.10, 22:17
        Odpowiadając na Twoje pytanie jak wygląda terminacja ciąży to
        odpowiem CI jak powiedział mi moj lekarz( bylam w podobnej sytuacji
        jak Ty) . KObiecie podaje się srodki poronne , nie wnikałam jak sie
        nazywaja bo co to za różnica , w ciagu 1-2 dni płód obumiera i
        wywoływana jest akcja porodowa. Dziecko rodzi się tak jak
        przy "normalnym" nazwijmy to porodzie.Na szczęście nie wiem z
        praktyki tego , bo nie zdecydowałam się na terminację , nie wiem jak
        jest potem z dokumentami i póki co nie chce wiedzieć.
        nie chcę Cię namawiac ani do zmiany decyzji ani do realizacji juz
        podjętej decyzji. Jeżeli Ci pomoże w podjęciu decyzji ,to powiem
        Ci,ze ja miałam podejrzenie ZD u mojej córki, badania wykluczyły ZD
        ale okazalo się ,ze ma inna wade genetyczną. Nie wiem na czym polega
        Twoja wada genetyczna. Jednakze jezeli potrzebowalabys wsparcia pisz
        smiało na maila, moze Ci pomoge , wiem co będziesz czula jak
        bedziesz czekala na wyniki , jezeli zdecydujesz sie na amniopunkcje,
        bo sama to przezywalam.
        Mam nadzieje ze Twoja decyzja bedzie słuszna i nie bedziesz miala
        wyrzutów sumienia ,ze podjełas ją niezgodnie ze swoim przekonaniem

        Co nas nie zabije to nas wzmocni
    • 22.03.10, 17:49
      mnie tylko zastanawia jedna kwestia i tez w internecie nie znalazlam odpowiedzi, czy pozwalajac na normalny (wywolywany) porod na takim etapie ciazy gdzie dzieciatko nie ma jeszcze szans na samodzielne przezycie, nie sprawia sie owemu dziecku ogromnego bolu, bo wszystko pieknie i rodzi sie taki okruch pepowina zostaje odcieta, rodzice moga sie pozegnac, przytulic i co tam jeszcze, ale przeciez to dziecko nie bedzie w stanie samodzielnie oddychac, czyli co? udusi sie na oczach wszystkich? sprawia to wrazenie dosc bolesne dla takiego dziecka...
      • 23.03.10, 08:57
        powyżej Twojego postu była odp.jednej z kobiet:
        KObiecie podaje się srodki poronne , nie wnikałam jak sie
        nazywaja bo co to za różnica , w ciagu 1-2 dni płód obumiera i
        wywoływana jest akcja porodowa. Dziecko rodzi się tak jak
        przy "normalnym" nazwijmy to porodzie

        a co do Twojego pytania czy takie porody sa możliwe - ze dziecko
        rodzi sie i zaraz umiera bo nie umie oddychac to mam głęboką
        nadzieje ze nie ma takich "porodów" i nikt tego nie praktykuje. nie
        wypbrazalne jest dl amnie jak cierpli wtedy takie malenstwo - czy
        trwało by to 5 sekund czy godzinę...
        • 23.03.10, 10:34
          Ja powiem tak, jestem mloda osoba. Gdy nie bylo na swiecie jeszcze
          mojego dzieciatka to jakos temat aborcji czy tez "przerwania" ciazy
          ze wzgledu choroby plodu nie za bardzo mnie ruszaly. Jakos to byla
          normalna rzecz, choc zakazana, bo wiadomo aborcja jest nie legalna.
          Ale teraz kiedy mam swojego synusia to az mnie sciska jak czytam
          posty jak ten. Nie wyobrazam sobie jak moglabym przerwac
          ciaze.Dodam, ze moje dziecko nie bylo planowane, kiedy sie
          dowiedzialam o ciazy to popadlam w zalamanie, ze sobie nie
          poradze,ze moze bedzie chore,bo w mojej rodzinie choroby genetyczne
          sie zdarzaly, a jednak urodzilam. Do 5 miesiaca kompletnie nie
          cieszylam sie z ciazy, ale z tygodnia na tydzien coraz bardziej
          chcialam tego dziecka.Obecnie nie wyobrazam sobie zycia bez
          niego.Jestem zmeczona obowiazkami,wiadomo-zyciowe wyzwanie- bylo mi
          smutno,ze musialam zrezygnowac z dotychczasowego zycia, czyli jakies
          wypady ze znajomymi,papierosy,praca,ta niezaleznosc.Ale kiedy patrze
          na moje dziecko i kiedy je przytulam to az zla jestem na sama
          siebie,ze przeszla mi kiedys mysl przez glowe o usunieciu,o tym,ze
          nie potrafilam sie cieszyc z ciazy. Wstyd mi nawet o tym pisac. Po
          prostu nie umiem sobie wyobrazic zycia bez mojego dziecka,albo ze
          moglabym zyc normalnie i bez poczucia winy po usunieciu
          ciazy.Ogladalam nawet ostatnio filmiki na youtube o aborcji. Jest
          tam to przedstawione tak,ze matka jest w trakcie aborcji a dziecko
          zaczyna krzyczec,ze bola go wyrywane kolejno czesci ciala,ze pragnie
          zyc itd. Nie bardzo umiem to opisac.I ogladajac ten filmik majac
          moje dziecko na kolanach wylam jak glupia. Plakalam jak male
          dziecko. Jestem pelna podziwu,ze autorka watku ma na tyle sily i
          odwagii aby przerwac ciaze.
          • 23.03.10, 11:33
            wiesz, bardzo fajnie że jestes taka przeciwniczka przerywania ciąży,
            że tak uwarzałabyś tak samo tuląc na swoich kolanach dziecko
            upośledzone, przywiązane do ciebie 24 na dobe do konca zycia,
            dziecko z porazeniem mozgowym, dziecko ktore potrzebuje cie non stop
            aby nakarmic, przewinac...
            łatwo jest potępiac czy radzić z pozycji szczesliwej mamy zdrowego
            dzieck,
            gorzej jak staniemy po drugiej stornie i mamy dylemat, co robić, czy
            podołamy psychicznie i fizycznie w opiece nad niepełnosprawnym
            dzieckiem...już nie jest tak łatwo po podejmujemy decyzje na całe
            zycie bez odwrotu...(o ile odwrotem mozna nazwac dom dziecka)
            • 23.03.10, 11:51
              U mojego synka zdiagnozowano w 20 tyg wade, która nie dawała żadnych
              szans na przezycie.Miałam indukowany poród. Załozono mi do szyjki
              prostaglandyne ( Enzoprost).
              Poród przebiegał tak jak w ciązy donoszonej, trwał jednak bardzo
              długo, bo skurcze nie były efektywne.Nie miałam skurczów partych.
              Pamietam to wszysto jak przez mgłę, bo byłam cały czas na silnych
              lekach uspokajających.
              Pamietaj ze mozesz ochrzic maluszka...
              Przytulam Cię i bardzo współczuje
              • 23.03.10, 12:27
                dlaczego w polsce męczy się kobiety porodami zamiast zwykła operacją
                cc??????????
                co to ma na celu - przezywanie porodu a na finiszu martwe dziecko?
                poród ma się wiązac z innym przezyciem:-(

                jesli musiałabym stanac przed takim wyborem (aborcją) to chyba
                błagałabym o narkoze i cc...nie dałabym rady urodzic swojego dziecka
                w bólach jak przy zwykłym naturalnym porodzie gdzie na koncu placzac
                ze szczecia tulisz swoje umazane dziecko i nic po z atym dla ciebie
                sie nie liczy...

                wiem, ze moze to w jakims stopniu wazne przezycie dla rodziców -
                urodzic, przytulic i pozegnac ale ja np bym nie dała rady
                psychicznie przez to przejsc i wolałabym operacje.(to nie jest
                donoszony płód jak w 33 czy 36 tc ale to 20 tc..).
                • 23.03.10, 13:05
                  Nie zgodze sie z Toba.Cesarskie ciecie w niskiej ciazy to ryzyko,tak jak zreszta
                  kazda cesarka...Mozliwosc pozegnainia sie z dzieckiem jest bardzo wazna,pozwala
                  na latwiejsze przezycie zaloby-sama,niestety,nie mialam takiej mozliwosci po
                  urodzeniu cc martwego dziecka w 35tc,synka nigdy nie widzialam i dzis,po prawie
                  5 latach,nadal mnie to meczy.Sama cesarka zas ma wplyw na pozniejsze
                  ciaze,sposob porodu,ewentualne komplikacje.
                  --
                  Aniołek(*) Synek(*)
                  Jovana-24 wrzesien2008
                  • 23.03.10, 13:44
                    wiesz, a ja bym cierpiała własnie przy sn - które zawsze kojarzy sie
                    jako męka ale z pieknym zakonczeniem - a tu meczysz sie (i jak tu
                    miec motywacje?) ale wiesz ze rodzisz dziecko które za pare sekund
                    umrze...
                    Ty wolałabys poród sn i pozegnanie a ja cc i pozegnanie...szkoda
                    tylko ze Ty miałas inaczej i nie moglas przy cc pozegnac synka:-(
                • 26.03.10, 22:09
                  > dlaczego w polsce męczy się kobiety porodami zamiast zwykła operacją
                  > cc??????????
                  Dlatego, że to operacja... A we wczesnej ciąży wiąże się z cięciem przez gruby
                  mięsień i znacznie większym uszkodzeniem macicy. Każda cesarka niesie ze sobą
                  ryzyko powikłań, nie można też robić ich w nieskończoność- chciałabyś mieć takie
                  cc, a potem usłyszeć, że kolejne ciąże są cholernie ryzykowne i lepiej, żebyś
                  już dzieci nie miała? O psychologicznych aspektach napisała już p. Oleś.

                  .(to nie jest
                  > donoszony płód jak w 33 czy 36 tc ale to 20 tc..).
                  Wygląda tak samo, tylko jest chudszy i mniejszy.
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • 23.03.10, 22:08
              przepraszam bardzo, ale nikt nam nie daje prawa do odbierania zycia
              innemu czlowiekowi, nawet jesli ten czlowiek ma 19 tygodni (zycia w
              brzuszku mamy). Skoro kobieta decyduje sie na wspolzycie i do tego
              przypuscmy planuje dziecko to powinna byc przygotowana psychicznie
              na ewentualna ciaze i na to,ze to dziecko moze byc chore.Zadna
              matka,ktora rodzi uposledzone dziecko nie jest odrazu gotowa na
              ciezka prace i pomoc przy nim, takie umiejetnosci i sily nabywa sie
              z czasem-tak jak gotowanie,zajmowanie sie noworodkiem czy pojscie do
              nowej pracy.Fakt, moje dziecko jest zdrowe ale musialam robic
              badania w kierunku zespolu Downa, poniewaz moja siostra cierpiala na
              ta okrutna chorobe. I gdyby usg wyszlo,ze moje dziecko jest chore na
              pewno bym nie usunela ciazy. A co do Twoich slow,ze autorka watku
              gdyby zgodzila sie urodzic dziecko to musialaby liczyc sie z tym,ze
              bedzie czekala ja ciezka proba,duzo pracy i zajmowanie sie dzieckiem
              24/h. Jezeli jednak usunie ciaze to swiadczyc bedzie o tym,ze boi
              sie tego wyzwania tak bardzo,ze bedzie wolala przerwac ciaze i
              nazwijmy to po imieniu-zabicie dziecka! A co jesli to dziecko urodzi
              sie zdrowe albo nie na tyle chore, ze bedzie moglo w przyszlosci byc
              samodzielne?
              • 23.03.10, 23:57
                AVSD i DORV sa wadami,ktore wymagaja bardzo szybkiej operacji,czasem sa tak
                skomplikowane,ze operacja nie jest mozliwa.Nie wiemy ile dziecko z takimi wadami
                bedzie cierpiec.Nie masz prawa osadzac autorki watku,bo jej nie rozumiesz,tak po
                prostu.Wiesz,chore dziecko moze umrzec po porodzie-to duzo bardziej boli.
                BTW-zepol Downa jest zespolem wad wrodzonych,nie choroba w sensie schorzenia.
                --
                Aniołek(*) Synek(*)
                Jovana-24 wrzesien2008
              • 24.03.10, 08:41
                jeśli faktycznie miałaś siostrę z zespołem Downa to wiedziałabys że
                to nie "okrutna choroba" ale wada genetyczna.
                i nie wiem czy taka okrutka bo moje dziecko ładnie sie rozwija, dużo
                umie nie wiele odbiega od rówiesników i non stop sie smieje.

                autorka watku
                > gdyby zgodzila sie urodzic dziecko to musialaby liczyc sie z
                tym,ze
                > bedzie czekala ja ciezka proba,duzo pracy i zajmowanie sie
                dzieckiem
                > 24/h. Jezeli jednak usunie ciaze to swiadczyc bedzie o tym,ze boi
                > sie tego wyzwania tak bardzo,ze bedzie wolala przerwac ciaze i
                > nazwijmy to po imieniu-zabicie dziecka!

                wiesz, ciekawe jak Ty byś postąpiła w takim przypadku jakbys
                dowiedziała sie ze urodzisz upośledzone dziecko...
              • 29.03.10, 00:01
                Wiesz wstydziłabyś się tak pisać. Dawno mnie tak szlag nie trafił więc Ci nawet
                nie napisze więcej. Po co łapy na klawiaturę kładziesz? Zero
                zrozumienia/współczucia i przede wszystkim TAKTU i tolerancji.
                • 29.03.10, 08:59
                  wiedzialam,ze was oburzy to,co napisalam. Bo jest prawda,ze
                  przerwanie ciazy (nawet za pozwoleniem lekarza itd) jest zabojstwem
                  i juz. i nikt tego nie zmieni. fakt,nikt autorki nigdy nie nazwie
                  morderczynia (prawdopodobnie), ale sumienie jej pozostanie i zawsze
                  bedzie pamietala o tym,ze zabila wlasne dziecko. Bedzie zyla w tym
                  przeswiadczeniu. Tak sie oburzacie,wiec uwazacie,ze 'przerwanie
                  ciazy' nie jest zabojstwem? i to jeszcze wlasnego dziecka? I nie
                  jest mi wstyd glosno powiedziec o tym co mysle, lucjatoja powinna
                  byc przygotowana na to,ze spotka sie ze slowami krytyki
                  zamieszczajac ten watek. Aaaa-do bracialwieserce-nie pouczaj mnie,
                  bo widzisz, nie zmienisz mojego pogladu, wiec cytujac Twoje
                  slowa: "Po co łapy na klawiaturę kładziesz?"
                  • 29.03.10, 10:47
                    przeczytaj nowe posty od memhice90.
                  • 29.03.10, 10:56
                    mamma_kubusia napisała:
                    > Bo jest prawda,ze przerwanie ciazy (nawet za pozwoleniem lekarza itd) jest
                    zabojstwem i juz. i nikt tego nie zmieni.

                    A ja mogę napisać, że to jest prawda, że kłamiesz, nie masz współczucia i
                    sumienia, jesteś ograniczona, i już. I nikt tego nie zmieni. Howgh.


                    > ale sumienie jej pozostanie i zawsze bedzie pamietala o tym,ze zabila wlasne
                    dziecko.

                    Wiele milionów kobiet na świecie przerywa ciążę z różnych powodów i za całą
                    pewnością nie żyją w przeświadczeniu że "zabiły własne dziecko". (Inna sprawa,
                    że zwykle także "nie spływa to jak woda po kaczce".)

                    Około 90 procent kobiet u ktorych dziecko stwierdzono ZD (nie mówiąc już o
                    przypadkach wad o wiele poważniejszych i śmiertelnych) przerywa ciążę w II
                    trymestrze. I choć na pewno jest to dla nich straszliwa tragedia, o której nigdy
                    nie zapomną, jednak jak widać jakoś im sumienie na to pozwala, skoro podejmują
                    taka a nie inną decyzję.
                  • 29.03.10, 21:44
                    Wiesz to jednak prawda co mówią, że głupota jest niczym łaska boża
                    nieograniczona przy czym ponoć to 2 ma granice.
                    Mnie to nie oburza, że ktoś nie wykazuje się wiedzą, tolerancja a przede
                    wszystkim zrozumieniem bez durnego i prostackiego oceniania nie mając za grosz
                    Takich problemów i nie wiedząc jak to naprawdę jest. Jasne najlepiej urodzić
                    dziecko bez szans na normalne życie niech sobie pooddycha parę lat a potem do
                    piachu i to jest wg. Ciebie miłosierdzie!? Może wiesz co zamiast frazesami
                    sypać, które nijak się mają do prawdziwej religijności, która u nas w ogóle nie
                    spełnia podstaw chyba. Bo tacy z nas katolicy jak.....
                    Nie pouczam Cię - wpierw trzeba by mieć jakieś IQ/empatię/wrażliwość i parę
                    rzeczy, które są Ci obce. Nawet gdybyś połknęła żarówkę halogenowa nie
                    doznałabyś oświecenia. No cóż każdy wiek ma swoje średniowiecze.
                    • 29.03.10, 22:35
                      Widac, ze pewnie sama kiedys spotkalas sie z podobna sytuacja-
                      przerwania ciazy (aborcja), albo masz dziecko,ktorego nie kochasz.
                      Nie potrafie zrozumiec takiej znieczulicy. Jak mozna utwierdzac
                      kobiete, zeby usunela wlasna ciaze,zabila wlasne dziecko. To chyba
                      jej indywidualna sprawa. Jezeli przerwie ciaze to powinnyscie (te
                      ktore jej podsuwaly te opcje) nie spac po nocach. To jest jej
                      dziecko (nienarodzone-jeszcze) i sama powinna podjac ta decyzje.Ani
                      razu was nie zapytala czy powinna to zrobic. To tak jak namawiac
                      oosbe do samobojstwa, ktora tylko o tym mysli.A co do
                      religijnosci.hhhmmm, nigdy nie bylam katoliczka, nigdy nie
                      popieralam kosciola. Cytujac Twoje slowa: Jasne najlepiej urodzić
                      > dziecko bez szans na normalne życie niech sobie pooddycha parę lat
                      a potem do
                      > piachu i to jest wg.
                      Skad wiesz,ze to dziecko umrze,i skad wiesz,ze na pewno jest chore?
                      Lucjatoja nie potwierdzila tego. kolejny cytat: Mnie to nie oburza,
                      że ktoś nie wykazuje się wiedzą, tolerancja a przede
                      > wszystkim zrozumieniem bez durnego i prostackiego oceniania nie
                      mając za grosz
                      > Takich problemów i nie wiedząc jak to naprawdę jest
                      Masz tak chore dziecko (przepraszam-z ta sama wada?) Zespol Downa
                      plus wrodzona wada serca? Tak cierpisz i jestes nieszczesliwa,ze
                      podsuwasz autorce przeperwanie ciazy, tak zalujesz,ze urodzilas?
                      Jest dla Ciebie męką wychowywanie i opekowanie sie dzieckiem z ta
                      sama wada? A Twoje dziecko tak cierpi z powodu tej wady,ze wyje po
                      nocach z bolu? Odpowiedz choc na jedno pytanie.
                      • 30.03.10, 09:15
                        a skąd Ty możesz to wiedzieć co czuje dziecko/osoba z zespołem Downa?
                        ja sama nie wiem co czuje moje dziecko a to moje dziecko - nie wiem
                        co czuje, co ma w główce, co mysli, czy cierpi bo np chce cos
                        powiedzieć, chce wstać na nogi i isc, chce pobiec a nie może bo jest
                        uwięzione w swoim ciele jak osoba w śpiączce gdzie kazdy siedzi i
                        wzdycha przy głowie takiej osoby a ona krzyczy w środku że nie spi
                        ale nikt jej nie słyszy.
                        owszem, zespół Downa nie jest wg mnie wskzazaniem do aborcji bo
                        wiele osób na swiecie swietnie sobie radzi z ta wada - i taka wada
                        to nie wyrok śmierci.
                        ale nie dziwie sie jesli ktos nie ma tyle odwagi i siły aby życ z
                        taka osoba i ją wychowaywac, wspierac, uczyć i życ.
                        i uwierz mi, lepiej będzie takiemu dziecku w niebie niz przy takich
                        rodzicach którzy go nie chca i do konca zycia będa sie wstydzic go,
                        chować, oceniac i WINIĆ za wszytskie niepowodzenia w zyciu...
                        • 30.03.10, 12:08
                          To nie jest kwestia siły ani odwagi. Wybór każdej kobiety czy chce/nie urodzić
                          jak są poważne wady i w innych sytuacjach. Ani państwo ani tym bardziej inni
                          ludzie{jak widać na tym forum i w tym wątku zero zrozumienia tylko obrzucanie
                          kogoś czyjejś i tak ciężkiej sytuacji się nie zna błotem, głupie pisanie i
                          "życzliwe" doradzanie} nie pomogą bo już na wstępie urządzają palenie na stosie. EOT
                      • 30.03.10, 12:05
                        Uwielbiam dorabianie ideologii kiedy dysponuje się domysłami i myślenie
                        życzeniowe dochodzi do głosu. I co z tego że mam dziecko! Ty masz ale nie
                        potrafisz i nie chcesz zrozumieć czyjegoś dramatu/ innego wyboru. Ciemność
                        ciemność. No sorry. Ja jej nic nie podsuwam i nie prosiła ona o to. Jak nie
                        umiesz czytać ze zrozumieniem Twoja sprawa. Jej post nie tyczył się porad jakich
                        Ty i x forumowiczek udziela a święte oburzenie zachowaj dla siebie. EOT
                • 16.04.10, 22:30
                  Nie będe osądzac twojej decyzji, bo na pewno jest ona cieżka i przemyślana.
                  Terminacja ciąży jest ciężkim tematem i wyborem do którego masz prawo.

                  Co do porodu , moje dziecko umarło u mnie w brzuszku i w 27tc mialam wywoływany
                  poród. Tzn. podano mi najpierw środki na skrócenie szyjki- jakieś w czopku, a
                  potem oksycotyne w kroplówce i chyba środki przeciwbólowe. Porós w sumie trwał z
                  8 h. Potem w znieczuleniu ogólnym wyłyżeczkowano mi macice z łożyska. Poniewaz
                  twoje dziecko pewnie będzie żylo, więc nie bedzie sie go ratować, a na tym
                  etapie cięzko mu będzie samemu funkcjonowac

                  --
                  [url=http://pregnancy.baby-gaga.com/][img]http://tickers.baby-gaga.com/p/dev224pp___.png[/img][/url]
                  _
                  Nasz Aniołek Lilka 30.06.2009 (27 tc)
              • 07.04.10, 14:41
                mamma_kubusia napisała:

                > przepraszam bardzo, ale nikt nam nie daje prawa do odbierania
                zycia
                > innemu czlowiekowi, nawet jesli ten czlowiek ma 19 tygodni (zycia
                w
                > brzuszku mamy).

                I tu sie mylisz, taka mozliwosc (na szczescie) daje nam prawo
                polskie - poczytaj sobie kodeks.
          • 23.03.10, 13:14
            Po pierwsze-"aborcja" i "przerwanie ciazy" to synonimy...
            Po drugie-nie obraz sie,ale naprawde z Twojego postu az bije w oczy niedojrzalosc...
            Piszesz,ze balas sie na poczatku ciazy o zdrowie dziecka-ale pytanie czy mialas
            powody,oprocz przypadkow chorob genet.w rodzinie-zle usg,triple
            test,amino?Autroka watku WIE,ze jej dziecko jest chore i to bardzo
            powaznie.Piszesz"Jestem zmeczona obowiazkami,wiadomo-zyciowe wyzwanie- bylo mi
            > smutno,ze musialam zrezygnowac z dotychczasowego zycia, czyli jakies
            > wypady ze znajomymi,papierosy,praca,ta niezaleznosc.Ale kiedy patrze
            > na moje dziecko i kiedy je przytulam to az zla jestem na sama
            > siebie,ze przeszla mi kiedys mysl przez glowe o usunieciu,o tym,ze
            > nie potrafilam sie cieszyc z ciazy"
            To naprawde calkiem inna
            sytuacja.Autorka watku chce terminacji ciazy ze wzgledu na ciezka corobe
            dziecka,byc moze letalna wade,a nie dlategoi,ze jej ciaza jest
            nieplanowana.Wydaje mi sie,ze Lucjatoja jest odpowiedzialna,dojrzala
            osoba,ktorej zdarzylo sie nieszczescie,a nie nastolatka,ktora wpadla i boi sie
            utraty niezaleznosci...
            --
            Aniołek(*) Synek(*)
            Jovana-24 wrzesien2008
    • 23.03.10, 18:03
      Co to za świat,
      gdzie jednocześnie nawet najgorsi mordercy humanitarnie zasługują na życie,
      a w majestacie prawa odbiera się to prawo najbardziej niewinnym?

      Jeżeli przyjmiemy argumentację, że to iż się jest niechcianym jest dostatecznym usprawiedliwieniem dla aborcji to my wszyscy powinniśmy zostać zabici. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nas nie chce.

      "Tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie jest aborcja - ponieważ jeśli matka może zabić własne dziecko, co może powstrzymać ciebie i mnie od zabijania się nawzajem?"
      (Matka Teresa z Kalkuty)

      Potępiamy Hitlera? Dlaczego? Przecież on też miał wizję zdrowych, przydatnych jednostek, chciał stworzyć idealne państwo. Kazał zabijać słabych i niepotrzebnych. Czyż to nie hipokryzja?

      W jakim celu produkują się takie osoby jak Anna Dymna? Po co opiekować się niepełnosprawnymi? Dlaczego nikt jej nie wytłumaczył, że to co robi z taką pasją to coś bezsensownego?

      A co z dziećmi zdrowymi, które ciężko chorują w późniejszych latach?Dlaczego lekarze walczą razem z rodzicami o każdy oddech chorego na nowotwór dziecka? Przecież można machnąć ręką i "humanitarnie" pozwolić mu umrzeć.

      "Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić."
      (Ronald Reagan)

      Nie trzeba być człowiekiem wierzącym, aby wiedzieć że zabijanie jest złem.



      • 23.03.10, 22:18
        Po pierwsze nie jestem zadna nastolatka, ktora urodzila dziecko i z
        tego powodu teraz cierpi, bo musiala zrezygnowac z wielu rzeczy.
        Jestem szczesliwa i dojrzala matka. I za nic w swiecie nie
        zmienilabym tego wszystkiego. Po tym, jak dowiedzialam sie,ze jestem
        w ciazy bylam w szoku, bo w 90 % myslalam,ze bezplodna jestem ja
        albo moj maz. Mialam ku temu powody. Wiec z biegiem lat mysl o
        zajsciu w ciaze uciekala, dlatego dziecko bylo dla mnie wielka
        niespodzianka, z ktorej zaczelam sie cieszyc dopiero w 5 mc-u
        ciazy.A co do choroby w mojej rodzinie to widzisz.....moja siostra
        miala zespol Downa i wade sreca wiec wiem jak jest ciezko w zyciu
        kazdego czlowieka, ktory ma przy sobie tak ciezko chora osobe.
        • 24.03.10, 08:46
          ile lat zyła Twoja siostra i czy uczestniczyłas w jej wychowaniu i
          rozwoju 24 na dobę?
      • 24.03.10, 06:46
        Żałosne. Jak łatwo kogoś pouczać gdy nie jest się w tej konkretnej sytuacji.
        Może skończycie z tekstami o zabijaniu dziecka. Kobieta i tak jest w bardzo
        trudnej sytuacji większość tutaj potrafi tylko jeszcze dobijać. Nie znamy pełnej
        sytuacji, nie każdy ma siłę na taki ciężar i nie nam osądzać słuszność jej
        decyzji. Kobieta chciała tylko wiedzieć jak będzie to wszystko wyglądać i nie
        prosiła o umoralnianie i ocenianie.
        • 24.03.10, 08:11
          Dziewczyny skończcie już tą dyskusję i ciągłe podkreślanie że to
          aborcja.Autorka wątku zadała konkretne pytanie a wy nic tylko ją
          oceniacie, jak to łatwo oceniać jak się nie jest w takiej sytuacji.
          --
          Mama Aniołka Oliwki 23tc
          Mama Aniołka Kacperka 24tc
          • 24.03.10, 08:49
            to po co pytała na forum DOBRY PORÓD?
            moze dlatego ze zaden lekarz nie chciał jej pomóc a co za tym idzie -
            odpwiedziec na jej pytania.

            ja nie mam zamiaru mówic jej co ma robic, i tak pewnie usuneła juz
            ciąże.
            wiec dalsza dyskusja pewnie mniedzy nami nie ma sensu bo nie
            przekonamy sie na wzajem.
            po za tym łatwo jej doradzac matce noszącej w sobie chore dziecko
            przez matke ktora nigdy nie zetkneła sie z tym osobiscie i nie wie
            co czuje taka mama.
      • 24.03.10, 10:42
        Nie chcę wczesniejszego porodu , bo nie podoba mi się kolor oczu
        córki. Chcę jaj oszczędzić cierpień i życia, które w moim
        przekonaniu nie jest godnym życiem.
        Nad cięzko niepełnosprawnym dzieckiem zawsze ktoś sie pochyli,
        przytuli, zlituje, ale takie dziecko jeśli dożyje będzie dorosłym,
        który jesli ma rodziców, którzy podołają jego opiece to nie jest tak
        źle, ale jeśli nie - to skończy jako popychadło w domu opieki, bez
        szacunku i godności. Takich osób jak Anna Dymna jest niewiele, a ja
        z jakiegoś powodu mam wybór. Większośc matek nie ma wyboru, bo o
        chorobie dowiaduje sie albo za późno, albo po porodzie.
        No ale majeczka czyta gościa niedzielnego, a ja wysokie obcasy, tacy
        ludzie nigdy sie nie zrozumieją, wiem z doświadczenia.
        • 24.03.10, 11:26
          Chcę jaj oszczędzić cierpień i życia, które w moim
          > przekonaniu nie jest godnym życiem.
          tak, oczywiście, świat będzie piękny tylko wtedy jak będą w nim żyli
          ludzie piekni, zdolni, zadbani, markowo ubrani. bardzo słuszne
          spostrzeżenie. godne dorosłej osoby. matki...

          wybacz, a uważasz że osoba czytająca gościa niedzielnego to
          ortodoksyjna katoliczka która nie myśli samodzielnie? uważasz, że
          jestes lepsza - mądrzejsza, bardziej doświadczona bo czytasz Wysokie
          Obcasy - bo jesteś kobietą o liberalnych poglądach...?

          wybacz, ale to nie ma nic do rzeczy kto co czyta - albo jest sie
          matka przez duże M albo nie...
          • 24.03.10, 18:56
            mama-008 napisała:
            > tak, oczywiście, świat będzie piękny tylko wtedy jak będą w nim żyli
            > ludzie piekni, zdolni, zadbani, markowo ubrani. bardzo słuszne
            > spostrzeżenie. godne dorosłej osoby. matki...

            Oczywiście Lucjatoja nic takiego nie napisała. Napisała: "Chcę jej oszczędzić cierpień i życia, które w moim przekonaniu nie jest godnym życiem."


            > wybacz, a uważasz że osoba czytająca gościa niedzielnego to
            > ortodoksyjna katoliczka która nie myśli samodzielnie?

            No cóż, ja nie znam żadnej osoby czytającej Gościa Niedzielnego, ale owszem, tak sobie wyobrażam, że to ortodoksyjni, tradycyjni, konserwatywni katolicy. (W odróżnieniu np. od czytelników Tygodnika Powszechnego, których znam sporo. )
        • 24.03.10, 20:59
          A jesli lekarze sie myla ?nie raz tak bylo? Nie myslalas nad tym ? naprawde sie zastanow jeszcze :) pozdrawiam:*
          --
          [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/9138589581.png[/img][/url]
        • 24.03.10, 21:51
          >No ale majeczka czyta gościa niedzielnego, a ja wysokie obcasy, tacy
          > ludzie nigdy sie nie zrozumieją, wiem z doświadczenia.

          Nie czytam Gościa Niedzielnego i nie uważam się za katoliczkę. Rozumiem więcej, niż Ci się najpewniej wydaje.
          Stosując eutanazję dajemy człowiekowi przeżyć życie i dajemy możliwość wyboru.
          Twoje dziecko nie dostało żadnej szansy.

          Nie umiem stosować politycznej poprawności w takich kwestiach. Dla mnie jako człowieka, któremu dano szansę na urodzenie, białe jest białe, a czarne jest czarne.

          I żeby była jasność, potępiam czyn, nie człowieka. Człowiek zawsze ma szansę na poprawę, zmianę sposobu myślenia.
          Oczywiście, dopóki żyje.
        • 25.03.10, 07:43
          Juz napisalam wczesniej,ze nikt nie daje nam takiego prawa jak
          przerwanie ciazy (lagodnie mowiac) albo aborcji. A co gorsze jedno i
          drugie to ODEBRANIE ZYCIA czlowiekowi!-Zabojstwo!I obojetnie czy to
          przestepcy, dobremu lub zlemu czlowiekowi albo CHOREMU DZIECKU.
          Nazywacie to 'przerwaniem ciazy' a czemu nie nazwiecie tego po
          imieniu?- przykladowo aborcja,odebraniem zycia?? Bo matka tego
          dziecka wg polskiego prawa moze usunac ciaze? Bo dziecko jest chore?
          I moze dokonac tego legalnie? Nie oceniam w tym przypadku autorki
          tekstu tylko wczesniejsze wypowiedzi forumowiczek. Zaloze sie,ze
          duzo z nich nawet nie sa matkami a wypowiadaja sie,jakby wychowaly
          po kilkoro dzieci. A teraz do autorki, w ostatnim poscie
          napisalas,ze chore dziecko gdy kiedys zostanie bez rodzicow wyladuje
          w domu opieki bez szacunku i godnosci, a mozesz powiedziec skad
          wiesz co go w zyciu czeka? Moze nie bedzie na tyle chore i bedzie w
          stanie zyc samodzielnie, albo pozna i pokocha osobe, ktora pomoze w
          opiece nad nim. Moim zdaniem ABORCJA to nic innego jak brak odwagii
          i egoizm rodzicow. Skoro boisz sie,ze nie nie bedziesz w stanie
          zaopiekowac sie chorym dzieckiem to czemu po porodzie nie oddasz go
          do domu dziecka. Boisz sie po prostu upokorzenia ze strony
          otoczenia. I prosze nie pisac,ze oceniam autorke,ze nie mam do tego
          prawa itd, ale skoro postanowila opisac 'przerwanie ciazy' na takim
          forum powinna liczyc sie z konsekwencjami slow krytyki czy tez
          zrozumienia.
          • 25.03.10, 08:32
            proponuje ci przeczytac posty, ktore sama napisalas,widac,ze masz
            mieszane uczucia i co chwile zmieniasz poglad na tę sprawę.
            kompletnie nie da sie Ciebie zrozumiec.Potrafisz wypowiadac sie po
            prawie kazdym nowym poscie i za kazdym razem krytykowac.
            • 25.03.10, 08:36
              aha i jeszcze jedno do mama-008, krytykujesz osobe, ktora jest
              przeciwna przerywaniu ciazy i potepila decyzje autorki watku a z
              tego co sie dowiedzialam sama urodzilas chore dziecko, czyzbys
              zalowala?? Prosze Cie, zastanow sie 3 razy zanim cos napiszesz.
            • 25.03.10, 10:23
              zgadza sie,wiem że mam mieszane uczucia bo jak tu nie mieć: synek ma
              2 latka - urodził sie z wada serca o jakiej pisze autorka, ma zespoł
              Downa (autorka ma podejżenia ze jej dziecko tez ma) wiec pisze z
              perspektywy matki ktora wychowuje teraz zdrowe usmiechniete i zdolne
              dziecko bo takie MOŻE byc i jej...ale nie bedzie juz. i to juz nie
              moja brocha.

              i napisze tez jedno: planuje rodzenstwo dla swojego synka,
              prawdopodobieństwo na dziecko z zD mam 1:200 więc zwiększone - i
              tak, jesli okaze sie ze urodze kolejne dziecko z zespołem - usunę!
              nie dam rady psychicznie, fizycznie i finansowo wychowyac kolejne
              niepełnosprawne uposledzone dziecko. i nie urodze aby oddac do
              adopcji bo nie ukrywajmy - jest ich niewiele w polsce - kazdy woli
              zdrowe dziecko...

              i uprzedzam Twój komenatrz - KOCHAM NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE swojego
              synka i nie zamieniłabym Go na żadne inne zdrowe dziecko i NIE
              żałuję że Go mam!
              nie wiedziałam nic w ciązy (dziecko miało urodzic sie normalne i
              zdrowe) i nie wiem jak postapiłabym gdybym dowiedziała sie w ciązy o
              synku - moze bym usunęła??? nie wiem...
              ale wiem jedno - dobrze sie stało ze nie wiedziałam w ciazy o
              zespole Downa u synka!
              kocham go takim jaki jest! nie wstydze się go, nie oczekuje litości
              od ludzi, jestem dumną że jestem jego mamą.

              zycze autorce aby jej problemy szybko sie rozwiazały i zeby nie
              cierpiała pozniej z perspektywy podjętej decyzji.
              Pozdrawiam
              • 25.03.10, 14:06
                z ciekawosci wpisalam sobie w wyszukiwarke forum twoj nick,
                wyskoczylo mi kilka postow,w ktorych zabieralas glos...co rzucilo mi
                sie w oczy? Za kazdym razem robisz z siebie madrzejsza od innych a
                slowa krytyki?? - prawie w kazdym watku. samo za siebie mowi.
                • 25.03.10, 14:40
                  dobrze, jeśli tylko to ma pozwolic ci lepiej spać po nocach to
                  niech tak zostanie - jestem samotną mądralą od ktorej sie wszyscy
                  juz odwrócili i która wciska swoje racje innym i nie przyjmuje
                  odmowy.
                • 25.03.10, 14:46
                  a teraz tak szczerze mi napisz - czy uważasz, że pisanie o wielkiej
                  miłosci do mojego uposledzonego dziecka jest przejawem wymądrzania
                  się???? czy chwalenie sie miłościa to cos złego? myslisz ze moze nie
                  powinnam sie z tym obnosić i udawac cierpietnicę? moze powinnam
                  leżec krzyżem w kościele?albo wstydzić sie swojego dziecka, chowac w
                  kąt, nie wychodzić na dwór, nie pokazywac ludziom?
                  to że pisze o miłosci (moje osobiste odczucia nie narzucam ich
                  NIKOMU) to coś złego i tak bardzo cie to boli że szukasz w google co
                  jeszcze wypisuję?
                  • 25.03.10, 14:54
                    Gdybym uwazala,ze wstydem jest posiadanie dziecka z wada gen. to nie
                    oburzylabym sie tak na ten watek, przeciez sama pisalam,ze jestem
                    przeciwna aborcji itd. Namawialam lucjatoja zeby urodzila to
                    dziecko. Wiec chyba to ty nie czytasz ze zrozumieniem. A co do
                    wyszukiwania twojego niku, ciekawa bylam czy na kazdy problem
                    spogladasz z oburzeniem
                    • 25.03.10, 15:00
                      A co do
                      > wyszukiwania twojego niku, ciekawa bylam czy na kazdy problem
                      > spogladasz z oburzeniem

                      a pomyslałaś dlaczego tak sie dzieje? bo krew mnie zalewa jak czytam
                      posty "najmądrzejsze" na świecie takich kobiet, które z autopsjii
                      nic nie maja wspołnego z daną sprawą, a co gorsza posługują się
                      suchymi faktami i tym "co ja bym zrobiła w danej chwili" a to
                      zupełnie inna sprawa - takie gdybanie a rzeczywistość i namacalny
                      problem.
                      • 25.03.10, 15:10
                        mama-008 napisała:

                        > A co do
                        > > wyszukiwania twojego niku, ciekawa bylam czy na kazdy problem
                        > > spogladasz z oburzeniem
                        >
                        > a pomyslałaś dlaczego tak sie dzieje? bo krew mnie zalewa jak
                        czytam
                        > posty "najmądrzejsze" na świecie takich kobiet, które z autopsjii
                        > nic nie maja wspołnego z daną sprawą, a co gorsza posługują się
                        > suchymi faktami i tym "co ja bym zrobiła w danej chwili" a to
                        > zupełnie inna sprawa - takie gdybanie a rzeczywistość i namacalny
                        > problem.
                        no a mi sie dziwisz i krytykujesz
                        • 25.03.10, 15:16
                          napiszę teraz w najprostszy sposób jaki przychodzi mi do głowy:
                          nie udzielaj sie w tematach o których nie masz pojęcia! koniec
                          kropka amen.
                          mogę jak chcesz napisac sylabami lub dużymi wyboldowanymi literami?
                          życzysz sobie?
                          • 25.03.10, 15:42

                            mama-008 napisała:

                            > napiszę teraz w najprostszy sposób jaki przychodzi mi do głowy:
                            > nie udzielaj sie w tematach o których nie masz pojęcia! koniec
                            > kropka amen.
                            > mogę jak chcesz napisac sylabami lub dużymi wyboldowanymi
                            literami?
                            > życzysz sobie?

                            a co, zabraniasz mi? Zlozysz skarge na mnie? I znowu sie czepiasz?
                            Tak,jestes taka nieszczesliwa, wszystko sie ciebie tyczy a inni nie
                            maja nic do tego. Widac kobieto,ze masz cos z psychika, bo ciagle
                            drazysz temat i do wszystkich sie rzucasz.Zacznij sie leczyc
                            • 25.03.10, 15:45
                              Widac kobieto,ze masz cos z psychika, bo ciagle
                              > drazysz temat i do wszystkich sie rzucasz.Zacznij sie leczyc

                              :-):-):-):-):-):-)
                              dobrze ciociu dobra rada:-)
          • 25.03.10, 10:24
            Moim zdaniem ABORCJA to nic innego jak brak odwagii
            > i egoizm rodzicow. Skoro boisz sie,ze nie nie bedziesz w stanie
            > zaopiekowac sie chorym dzieckiem to czemu po porodzie nie oddasz
            go
            > do domu dziecka. Boisz sie po prostu upokorzenia ze strony
            > otoczenia.

            błagam Cię, nie pisz juz NIC w tym temacie.....................
            • 25.03.10, 11:41
              > błagam Cię, nie pisz juz NIC w tym temacie.....................
              Aha, to lepiej zabic niz pozwolic zyc czlowiekowi? Choremu, ale
              czlowiekowi? Po twoich postach mozna sie domyslic,ze sama nie wiesz
              czego chcesz, masz chore dziecko a raz sugerujesz zeby autorka
              usunela raz zeby urodzila. Zastanow sie kobieto co piszesz. A co do
              mojego komentarza to mam prawo sie wypowiedziec i twoje prosby dla
              mnie nic nie znacza, to jest po prostu smieszne.
              • 25.03.10, 12:04
                wiesz, może napisze inaczej(może będzie ci łatwiej zrozumieć)
                ja może i pisze raz jedno raz drugie bo jestem rozdarta, bo
                doskonale wiem co czuje autorka postu, natomiast ty nie masz
                zielonego pojecia o czym piszesz. nie wiesz co to znaczy wychowywać
                niepełnosprawne dziecko(nie pisz mi o swojej siostrze bo to nie ty
                ja wychowywałaś ale towja matka), nie masz zielonego pojecia co sie
                dzieje w domach dziecka czy domach opieki, piszesz ze zDowna to
                choroba - kobieto: weź 1 lepszy słownik medyczny to zobaczysz ze
                zespoł Downa to nie jak piszesz "okrutna choroba"ale zespół wad
                genetycznych - chorbę mozna leczyc jak nowotwór, anginę, a wady
                genetycznej nie wyleczysz. i błagam nie pisz o egoizmie rodziców
                którzy podjęli decyzje o aborcji dziecka upośledzonego bo na dobra
                sprawe ty nic o tym nie wiesz a wypowiadasz sie jakbys zjadała na
                śniadanie podobne przypadki.
                zajmij sie swoim zdrowym, nieplanowanym dzieckiem, ciesz sie ze jest
                zdrowe,kochane i ze nie musisz sie borykac z takim problemem. i daj
                spoój juz i nie wymądarzj sie jaka to ty obyta jesteś i zaznajomiona
                z tematem bo tak naprawde to ty sie ośmieszyłaś a nie ja. Twoja
                niewiedza jest tragiczna wiec nic juz nikomu nie doradzaj i nie
                wypisuj tekstów typu: kobieta zabiaja swoje dziecko bo sie go
                wstydzi i z własnego egoizmu...

                PS nie powielaj postów swojej poprzedniczki ze sie gubie i nie wiem
                co pisze bo napisalas słowo w słowo to co ona a nic od siebie -
                widac własnie ze nie wiele masz do powiedzenia jak oburzanie i
                krytykowanie zachowan matki o ktorych ty nie masz pojecia bo nigdy
                tego nie doswiadczyłas.
                • 25.03.10, 12:28
                  mama-008 napisała:

                  > wiesz, może napisze inaczej(może będzie ci łatwiej zrozumieć)
                  > ja może i pisze raz jedno raz drugie bo jestem rozdarta, bo
                  > doskonale wiem co czuje autorka postu, natomiast ty nie masz
                  > zielonego pojecia o czym piszesz. nie wiesz co to znaczy
                  wychowywać
                  > niepełnosprawne dziecko(nie pisz mi o swojej siostrze bo to nie ty
                  > ja wychowywałaś ale towja matka), nie masz zielonego pojecia co
                  sie
                  > dzieje w domach dziecka czy domach opieki, piszesz ze zDowna to
                  > choroba - kobieto: weź 1 lepszy słownik medyczny to zobaczysz ze
                  > zespoł Downa to nie jak piszesz "okrutna choroba"ale zespół wad
                  > genetycznych - chorbę mozna leczyc jak nowotwór, anginę, a wady
                  > genetycznej nie wyleczysz. i błagam nie pisz o egoizmie rodziców
                  > którzy podjęli decyzje o aborcji dziecka upośledzonego bo na dobra
                  > sprawe ty nic o tym nie wiesz a wypowiadasz sie jakbys zjadała na
                  > śniadanie podobne przypadki.
                  > zajmij sie swoim zdrowym, nieplanowanym dzieckiem, ciesz sie ze
                  jest
                  > zdrowe,kochane i ze nie musisz sie borykac z takim problemem. i
                  daj
                  > spoój juz i nie wymądarzj sie jaka to ty obyta jesteś i
                  zaznajomiona
                  > z tematem bo tak naprawde to ty sie ośmieszyłaś a nie ja. Twoja
                  > niewiedza jest tragiczna wiec nic juz nikomu nie doradzaj i nie
                  > wypisuj tekstów typu: kobieta zabiaja swoje dziecko bo sie go
                  > wstydzi i z własnego egoizmu...
                  >
                  > PS nie powielaj postów swojej poprzedniczki ze sie gubie i nie
                  wiem
                  > co pisze bo napisalas słowo w słowo to co ona a nic od siebie -
                  > widac własnie ze nie wiele masz do powiedzenia jak oburzanie i
                  > krytykowanie zachowan matki o ktorych ty nie masz pojecia bo nigdy
                  > tego nie doswiadczyłas.
                  aaa to ty mnie tak doskonale znasz, nie wiedzialam, moze mieszkasz
                  gdzies blisko? Nie mozesz, bo tak naprawde nic nie wiesz.
                  Przeczytalas moich kilka zdan z postu i uwazasz,ze poznalas mnie i
                  moje zycie od podszewki. Moze powinnas isc na psychlogie, albo
                  lepiej psychiatrie, swietnie potrafisz roszyfrowac ludzi. Gdybys
                  byla tak inteligentna za jaka sie tu podajesz to moglabys choc przez
                  chwile pomyslec, ze wiecej czasu poswiecilam siostrze niz moja mama,
                  ale tego nie wiesz a sie wymadrzasz.No tak, bo wedlug ciebie nikt
                  poza toba i autorka nie moze wyrazic swojego pogladu, nikt nie moze
                  przejsc w zyciu tego co ty-czyli wada dziecka.Jest mi przykro,ze
                  ciebie i twoje dziecko to spotkalo, ale wedlug mnie za bardzo sie
                  nad soba rozczulasz,przynajmniej na tym forum.
                  • 25.03.10, 12:52
                    wedlug mnie za bardzo sie
                    > nad soba rozczulasz,przynajmniej na tym forum.
                    ja się rozczulam? buahahuahuahauhahuhauhauhau;-) gdzie sie
                    rozczulam, gdzie płacze nad losem synka?
                    wiesz co,zapraszam cie do siebie do Warszawy, umówimy sie na kawke i
                    raz dwa zmienisz zdanie o mnie o tym czym się rozczulam czy nie:-)

                    Moze powinnas isc na psychlogie, albo
                    > lepiej psychiatrie, swietnie potrafisz roszyfrowac ludzi.
                    owszem, skończyłam psychologię, od wrzesnia planuje rozpoczac studia
                    uzupełniające pod tym samym kierunkiem ale o specjalizacji
                    psychologia kliniczna. a jak Bóg da to podyplmowe zrobię z
                    psychiatrii - to moje wielkie hobby... tylko nie pisz zaraz ze sie
                    chwale swoja inteligencja ;-)

                    Gdybys
                    > byla tak inteligentna za jaka sie tu podajesz to moglabys choc
                    przez
                    > chwile pomyslec, ze wiecej czasu poswiecilam siostrze niz moja
                    mama,
                    > ale tego nie wiesz a sie wymadrzasz.

                    a gdzies napisałam ze jestem inteligenta? tzn nie to zeby teraz
                    zaprzeczała -no bo jestem, ale nie pisałam nigdy o tym nigdzie;-)

                    wiecej czasu poswiecilam siostrze niz moja mama,
                    > ale tego nie wiesz a sie wymadrzasz.
                    opieram swoje komenatrze na tym co piszesz nic nie wymyslam nowego,
                    daleka jestem od wkładanie w cudze usta słów których nie
                    wypowiedział.
                    i nie licytuj sie kto wiecej czasu poswiecił siostrze ty czy mama bo
                    sie osmieszasz ponownie a stawiasz matke w złym świetle że odwróciła
                    sie od siostry (gdzies pisałas że świadomie zgodziła sie chyba na
                    eutanazję lekko mówiąc?)Ty jeździłas z siostrą na turnusy
                    rehabilitacyjne, ty chodziłas na rehabiltacje ruchowa, ty chodziłas
                    z siostra do logopedy, SI czy pedagoga specjalnego? Ty zostawałas z
                    siostrą w szpiatlu na zabiegach? bo jesli TAK to z góry Cie
                    przepraszam za pochopne wnioski i chylę czoła ze tak pieknie sie
                    swoją siostra zajmowałas 24 na dobe i tak pieknie odciążałas mamę;-)


                    Jest mi przykro,ze
                    > ciebie i twoje dziecko to spotkalo, ale wedlug mnie za bardzo sie
                    > nad soba rozczulasz,przynajmniej na tym forum.

                    dla Twojej wiadomosci - nie musisz mi wspólczuć - ja tego zupełnie
                    nie potrzebuje - no bo czego mi wspołczujesz - cudownego zdrowego
                    (klinicznie) synka który wita mnie usmiechem z rana i zasypia z
                    usmiechem ? no czego mi współczujesz?


                    • 25.03.10, 13:13
                      mama-008 napisała:

                      > wedlug mnie za bardzo sie
                      > > nad soba rozczulasz,przynajmniej na tym forum.
                      > ja się rozczulam? buahahuahuahauhahuhauhauhau;-) gdzie sie
                      > rozczulam, gdzie płacze nad losem synka?
                      > wiesz co,zapraszam cie do siebie do Warszawy, umówimy sie na kawke
                      i
                      > raz dwa zmienisz zdanie o mnie o tym czym się rozczulam czy nie:-)
                      >
                      > Moze powinnas isc na psychlogie, albo
                      > > lepiej psychiatrie, swietnie potrafisz roszyfrowac ludzi.
                      > owszem, skończyłam psychologię, od wrzesnia planuje rozpoczac
                      studia
                      > uzupełniające pod tym samym kierunkiem ale o specjalizacji
                      > psychologia kliniczna. a jak Bóg da to podyplmowe zrobię z
                      > psychiatrii - to moje wielkie hobby... tylko nie pisz zaraz ze sie
                      > chwale swoja inteligencja ;-)
                      >
                      > Gdybys
                      > > byla tak inteligentna za jaka sie tu podajesz to moglabys choc
                      > przez
                      > > chwile pomyslec, ze wiecej czasu poswiecilam siostrze niz moja
                      > mama,
                      > > ale tego nie wiesz a sie wymadrzasz.
                      >
                      > a gdzies napisałam ze jestem inteligenta? tzn nie to zeby teraz
                      > zaprzeczała -no bo jestem, ale nie pisałam nigdy o tym nigdzie;-)
                      >
                      > wiecej czasu poswiecilam siostrze niz moja mama,
                      > > ale tego nie wiesz a sie wymadrzasz.
                      > opieram swoje komenatrze na tym co piszesz nic nie wymyslam
                      nowego,
                      > daleka jestem od wkładanie w cudze usta słów których nie
                      > wypowiedział.
                      > i nie licytuj sie kto wiecej czasu poswiecił siostrze ty czy mama
                      bo
                      > sie osmieszasz ponownie a stawiasz matke w złym świetle że
                      odwróciła
                      > sie od siostry (gdzies pisałas że świadomie zgodziła sie chyba na
                      > eutanazję lekko mówiąc?)Ty jeździłas z siostrą na turnusy
                      > rehabilitacyjne, ty chodziłas na rehabiltacje ruchowa, ty
                      chodziłas
                      > z siostra do logopedy, SI czy pedagoga specjalnego? Ty zostawałas
                      z
                      > siostrą w szpiatlu na zabiegach? bo jesli TAK to z góry Cie
                      > przepraszam za pochopne wnioski i chylę czoła ze tak pieknie sie
                      > swoją siostra zajmowałas 24 na dobe i tak pieknie odciążałas mamę;-
                      )
                      >
                      >
                      > Jest mi przykro,ze
                      > > ciebie i twoje dziecko to spotkalo, ale wedlug mnie za bardzo
                      sie
                      > > nad soba rozczulasz,przynajmniej na tym forum.
                      >
                      > dla Twojej wiadomosci - nie musisz mi wspólczuć - ja tego zupełnie
                      > nie potrzebuje - no bo czego mi wspołczujesz - cudownego zdrowego
                      > (klinicznie) synka który wita mnie usmiechem z rana i zasypia z
                      > usmiechem ? no czego mi współczujesz?
                      >
                      >
                      Widac golym okiem,ze wszystko musi byc pod twoje dyktando, ludzie
                      nie moga miec wlasnego zdania, bo zaraz musisz kogos zjechac za
                      wyrazenie wlasnej opinii. Skoro nie ma czego ci wspolczuc, bo
                      klinicznie twoje dziecko jest zdrowe to czemu oburzasz sie, gdy ktos
                      autorce sugeruje,zeby nie usuwala dziecka pomimo choroby czy wady?
                      Przeciez to dziecko tez bedzoe sie usmiechalo podczas wstawania i
                      zasypiania? Moje zdanie,ze przeerwanie ciazy jest rownoznaczne z
                      zabiciem wzbudza kontrowersje, ale taka jest prawda i nikt mojego
                      pogladu nie zmieni. Powtorze-nie mamy do tego prawa-do zabijania.
                      Jest to wieksze cierpienie dla dziecka i matki niz opieka na chorym
                      dzieckiem (czy tez z wada genetyczna). Wystarczy sily, wsparcia
                      bliskich.Nie odrazu rodzimy sie matkami,wszystkiego trzeba sie
                      uczyc.Przeciez jestes taka szczesliwa to co sie oburzasz kobieto.a
                      co do twoich kompetencji i studiowania psychlogii mam watpliwosci,
                      jezeli rzeczywiscie studiowalas na tym kierunku to chyba nie masz
                      powolania.Wiec lepiej nie rob tej specjalizacji,bo jeszcze kogos
                      kiedys zle zdiagnozujesz i zrobisz krzywde.W tym zawodzie jak i na
                      pedagogice bierze sie odpowiedzialnosc za osobe, z ktora sie
                      wspolpracuje-pomaga.A co do mojej mamy, nie powiedzialam,ze tak jest
                      jak napisalam, podalam przyklad! Moglam wychowywac sie w rozbitej
                      rodzinie,gdzie matka mogla byc cpunka,pijaczka i nie wiem co
                      jeszcze, to opieka nad siostra nie spadlaby na mnie??
                      • 25.03.10, 13:37
                        ręce mi opadły, wybacz ale nie odpisze na ten post bo nie mam juz
                        siły ci tłumaczyc tego bo widać czarna dziura zamiast mózgu.
                        Ty naprawde nie czytasz ze zrozumieniem a jedynie co robisz to
                        przekręcasz cudze wypowiedzi. ale okej - miałam nie pisac,wiec nie
                        pisze...
                        • 25.03.10, 13:46
                          mama-008 napisała:

                          > ręce mi opadły, wybacz ale nie odpisze na ten post bo nie mam juz
                          > siły ci tłumaczyc tego bo widać czarna dziura zamiast mózgu.
                          > Ty naprawde nie czytasz ze zrozumieniem a jedynie co robisz to
                          > przekręcasz cudze wypowiedzi. ale okej - miałam nie pisac,wiec nie
                          > pisze...
                          Nie ma to jak brak kultury i tolerancji, aaah, żal ludzi w twoim
                          otoczeniu, pewnie narzucasz im wlasne zdanie, po prostu lubisz
                          dominowac. Moze nawet nie masz wokol siebie nikogo juz, bo malo kto
                          by to wytrzymal. Tyle.
                          • 25.03.10, 13:49
                            no bravo, powiało elokwencją;-)
                          • 25.03.10, 16:45
                            Jako moderatorka bardzo proszę o niecytowanie w swoich postach całych
                            wypowiedzi
                            przedmówczyń (autorek postów na które odpowiadasz) gdyż jest to
                            niezgodne z Netykietą. Cytuję:
                            "Odpowiadając na post, cytuj tylko potrzebne fragmenty, a resztę wycinaj. Nigdy
                            nie cytuj sygnaturek (podpisów)!"
                            forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html

                            Takie cytowanie zaśmieca wątek oraz zaburza czytelność postów.
                            Całkowicie dopuszczalne natomiast jest cytowanie konkretnych zdań bądź krótkich
                            fragmentów postów.

                            Kaeira
          • 29.03.10, 21:46
            Za to Ty jesteś matką ale bynajmniej nie jest to jak widać powód do dumy i
            chwały bo inne "pola" zawodzą!
            • 29.03.10, 22:40
              bracialwieserce napisała:

              > Za to Ty jesteś matką ale bynajmniej nie jest to jak widać powód
              do dumy i
              > chwały bo inne "pola" zawodzą!
              Nie musze ci sie tlumaczyc jaka matka jestem i nie musze ci
              udawadniac jak bardzo kocham wlasne dziecko. Te slowa skieruj ku
              samej sobie i zadaj sobie pytanie czy rzeczywiscie kochasz wlasne
              dziecko pomimo tego,ze innej kobiecie proponujesz zabicie wlasnego
              dziecka. To wlasnie swiadczy o twojej dojrzalosci, dojrzalosci
              macierzynskiej i swiadczy jaka matka jestes.
              • 30.03.10, 12:23
                Żałosne jest to co piszesz.
                • 30.03.10, 12:47
                  No, zazwyczaj kazdy reaguje tak jak Ty, kiedy napisze mu sie prawde
                  w oczy.
            • 29.03.10, 22:41
              bracialwieserce napisała:
              > Za to Ty jesteś matką ale bynajmniej nie jest to jak widać powód
              do dumy i
              > chwały bo inne "pola" zawodzą!
              Nie musze ci sie tlumaczyc jaka matka jestem i nie musze ci
              udawadniac jak bardzo kocham wlasne dziecko. Te slowa skieruj ku
              samej sobie i zadaj sobie pytanie czy rzeczywiscie kochasz wlasne
              dziecko pomimo tego,ze innej kobiecie proponujesz zabicie wlasnego
              dziecka. To wlasnie swiadczy o twojej dojrzalosci, dojrzalosci
              macierzynskiej i swiadczy jaka matka jestes.
          • 07.04.10, 14:43
            mamma_kubusia napisała:

            > Juz napisalam wczesniej,ze nikt nie daje nam takiego prawa jak
            > przerwanie ciazy (lagodnie mowiac) albo aborcji.

            Juz napisalam wczesniej, ze nie masz racji. Prawo polskie dopuszcza
            aborcje w szczegolnych wypadkach.
        • 27.03.10, 21:10
          Bardzo, bardzo Ci współczuję kochanie. Nie wyobrażam sobie przez co przechodzisz.... Przytulam, ściskam, trzymam kciukci za to, żebyś przetrwała.
      • 26.03.10, 22:15
        Dlaczego le
        > karze walczą razem z rodzicami o każdy oddech chorego na nowotwór dziecka? Prze
        > cież można machnąć ręką i "humanitarnie" pozwolić mu umrzeć.
        Pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale w chorobach terminalnych odstępuje
        się od uporczywej terapii i pozwala choremu umrzeć. Leczenie nigdy nie może być
        gorsze niż choroba...
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 25.03.10, 12:48
      Widzę, że dużo osób zachęca autorkę postu do zmiany decyzji...
      Piszą tak pięknie, odnoszą się do tzw. wyższych wartości. Doprawdy
      wzruszające.
      Ale życie jest życiem.
      Opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem oznacza przede
      wszystkim wysokie koszty leczenia + (bardzo często) rezygnację z
      pracy zawodowej.
      W związku z tym bardzo proszę osoby, dla których życie (nieważne
      jakie)
      jest wartością najwyższą o zobowiązanie się do
      dokonywania regularnych wpłat miesięcznych (proszę o podanie
      wysokości tych wpłat) na konto chorego dziecka, do końca życia tego
      dziecka. Miejmy nadzieję, że dziecko będzie żyć długo, aż do późnej
      starości. W takim przypadku oczywiście wasze zobowiązania wobec tej
      osoby (po waszej śmierci) przejmą ... wasze dzieci. Napiszcie jakie
      kwoty będziecie wpłacać. Miejmy nadzieję, że suma będzie na tyle
      wysoka, że przekona autorkę postu, że w przypadku zmiany decyzji,
      nie zostanie z "problemem" sama, bez środków do życia i możliwości
      zapewnienia dziecku opieki na odpowiednim poziomie.
      • 25.03.10, 12:54
        Opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem oznacza przede
        > wszystkim wysokie 1)koszty leczenia + (bardzo często) 2)rezygnację
        z
        > pracy zawodowej.
        1) zgadzam się
        2) BZDURA przez wielkie B!!!
        • 25.03.10, 13:19
          mama-008 napisała:
          > Opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem oznacza przede
          > > wszystkim wysokie 1)koszty leczenia + (bardzo często) 2)
          rezygnację z pracy zawodowej.
          > 1) zgadzam się
          > 2) BZDURA przez wielkie B!!!
          O punkt 2 nie będę się spierać. Ja swoje dziecko rehabilitowałam +
          jeździłam ciągle po lekarzach do 15-18 miesiąca życia i wtedy nawet
          nie myślałam o powrocie do pracy. Możliwe, że gdyby taka sytuacja
          miała trwać dłużej, byłoby inaczej. Akurat zdążyłam wrócić do pracy
          wtedy kiedy skończyły nam się wszystkie oszczędności... Pewnie
          wszystko zależy też od stopnia niepełnosprawności dziecka. Koleżanka
          z pracy ma, już dorosłą, niepełnosprawną córkę. I prawie całą pensję
          wydaje na ... nianię. Na całą resztę (w tym rehabilitację) zarabia
          mąż, na szczęście nieźle zarabia, więc nie korzystają z niczyjej
          pomocy.

          A tak w ogóle to nie o to mi chodziło w tym co napisałam, prawda? ;)
          • 25.03.10, 13:43
            ;-)> O punkt 2 nie będę się spierać. Ja swoje dziecko
            rehabilitowałam +
            > jeździłam ciągle po lekarzach do 15-18 miesiąca życia i wtedy
            nawet
            > nie myślałam o powrocie do pracy
            ja jeździłam okrągły rok po terapeutach i slecjalistach.po roku
            zdecydowałam ze wracam do pracy.
            zostawiałm synka pod opieką dziadków którzy świetnie sie nim zajmują
            a ja w tym czasie moge podreperowac budżet i własciwue moja pensja
            idzie na prywtane wizyty (zajecia dla dzieci rozwijające).
            i nie żałuję - synek ma sie dobrze z dziadkami, ja jestem wśród
            ludzi , przynosze kase, i jest dobrze.
            ale jak wspomniałam - mam ten komfort ze mam wspaniałych teściów i
            rodziców ktorzy sa na tyle silni ze i czasami pocwicza z synkiem i
            nauczaczegis nowego a ja w tym czasie realizuje sie i to jest mój
            komfort. nie kazdy tak ma. jednak znam bardzooo wiele mam dzieci z
            zD które realizuja sie zawodowo, takich co nie pracuja i siedza na
            okrągło z dzieckiem jest malutko.
      • 25.03.10, 14:46
        kasia_750 napisała:

        > Widzę, że dużo osób zachęca autorkę postu do zmiany decyzji...
        > Piszą tak pięknie, odnoszą się do tzw. wyższych wartości. Doprawdy
        > wzruszające.
        > Ale życie jest życiem.
        > Opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem oznacza przede
        > wszystkim wysokie koszty leczenia + (bardzo często) rezygnację z
        > pracy zawodowej.
        > W związku z tym bardzo proszę osoby, dla których życie (nieważne
        > jakie)
        jest wartością najwyższą o zobowiązanie się do
        > dokonywania regularnych wpłat miesięcznych (proszę o podanie
        > wysokości tych wpłat) na konto chorego dziecka, do końca życia tego
        > dziecka. Miejmy nadzieję, że dziecko będzie żyć długo, aż do późnej
        > starości. W takim przypadku oczywiście wasze zobowiązania wobec tej
        > osoby (po waszej śmierci) przejmą ... wasze dzieci. Napiszcie jakie
        > kwoty będziecie wpłacać. Miejmy nadzieję, że suma będzie na tyle
        > wysoka, że przekona autorkę postu, że w przypadku zmiany decyzji,
        > nie zostanie z "problemem" sama, bez środków do życia i możliwości
        > zapewnienia dziecku opieki na odpowiednim poziomie.

        Widzę, że mamy zdrowych dzieci mają tutaj najwięcej do powiedzenia.
        Autorce wątku przydałyby się rady bądź słowa matek, które mają chore dzieci. Ja
        mam córeczkę z wadą serca, o której pisze Łucja, jednak bez ZD. O jakiej
        niepełnosprawności tutaj mowa??? Na prawdę myślicie wszyscy, że dziecko z avsd i
        dorv to kaleka i roślinka??? Myślę, że pani Łucja podjęła decyzję i szuka
        usprawiedliwienia dla swojej decyzji.
        Moja córeczka rozwija się normalnie, NIE CIERPI, chodzi do przedszkola, jeździ
        na wakacje. Jest normalnym dzieckiem, jak każde inne. Rehabilitację miała owszem
        po operacji na wzmocnienie klatki piersiowej. Za darmo. Jej leki kosztują mnie
        jakieś 15zł na 40 dni (leki na serce są refundowane). Uprzedzam pytanie, nie mam
        dziadków, cioć i wujków w pobliżu. Pracuje, na co dzień nie pamiętam o tym, że
        mojemu dziecku coś jest bądź było.

        Wcześniej, przed ciążą jak słyszałam o wadzie serca, to miałam przed oczyma
        dzieci chore, osłabione, apatyczne, leżące w szpitalu...
        To stereotyp! Mam kontakt z wieloma rodzinami, które borykają się z problemem
        wady serca. Nie ma wśród nich "roślinek", które wymagałyby opieki mamy do końca
        życia.
        Znam również panią z całkowitym kanałem, która urodziła 3 dzieci!

        Jasne, przed operacją jest strach, płacz, ale mamy to szczęście, że w Polsce są
        świetni kardiochirurdzy, nie takie wady potrafią operować!

        Łucjo przemyśl to, bo wada serca nie jest taka straszna jak wam wszystkim się
        wydaje.
        Podejrzewam, że i tak z decyzją zaczekasz na potwierdzenie bądź zaprzeczenie ZD.

        Trzymaj się...
        • 25.03.10, 18:48
          i_maludda123 napisała:
          > Widzę, że mamy zdrowych dzieci mają tutaj najwięcej do powiedzenia.

          To do mnie? Widzę, że nie czytałaś moich wcześniejszych postów... Chociaż pewnie
          w tej chwili mogę powoli myśleć, że moja córka jest zdrowa i najgorsze już za
          nami:) Może Twój post to dobry znak i chociaż z synkiem, który niedługo się
          urodzi, nie będzie żadnych poważnych kłopotów zdrowotnych.

          > Autorce wątku przydałyby się rady bądź słowa matek, które mają chore dzieci.
          Na pewno tak. Szkoda, że tak późno piszesz - dyskusja trwa od dobrych kilku dni.
          Więc nawet nie wiadomo czy autorka postu jeszcze tutaj zagląda :( Pewnie ma
          dosyć czytania o tym, że życie jest wartością ponad wszystko, itp.

          Zazwyczaj osoby, które mają najwięcej do powiedzenia w kwestii "obrony życia
          poczętego" tak naprawdę później wcale się tym życiem nie interesują.
          Odpowiedzialność spada tylko i wyłącznie na rodziców dziecka.
          Chyba miałam rację, bo minęło kilka godzin i jakoś nikt nie zaoferował swojej
          pomocy a podejrzewam, że wiele osób podczytuje ten wątek.
          • 25.03.10, 19:12
            kasia_750 napisała:
            Zazwyczaj osoby, które mają najwięcej do powiedzenia w
            kwestii "obrony życia
            > poczętego" tak naprawdę później wcale się tym życiem nie
            interesują.
            Co masz na myśli? Że matki, ktore mają zdrowe dzieci a wypowiadają
            sie negatywnie w stosunku do tego watku (czyli nie sa za aborcja)
            źle wychowuja swoje dzieci? dobrze zrozumialam??
            • 25.03.10, 19:55
              Przykro mi, ale nie zrozumiałaś.Trudno.
          • 25.03.10, 20:19
            kasia_750 napisała:

            >
            > Chyba miałam rację, bo minęło kilka godzin i jakoś nikt nie zaoferował swojej
            > pomocy a podejrzewam, że wiele osób podczytuje ten wątek.

            Najlepiej udać się na stronkę sercedziecka.org.pl. Tam można znaleźć informację
            o subkontach i można zbierać pieniądze na dziecko, jego rehabilitację (jesli
            jest prywatnie) itp. Czasem rodzice zbierają pieniądze na operację za granicą
            (wtedy nie czeka się w kolejkach). A to spore sumy, rzędu 20 tyś euro. I każda
            zbiórka się udaje.
            Jeśli jest taka potrzeba, to forumowicze na ww. stronce składają się, po parę
            złotych. ale wiadomo, grosz do grosza...
      • 26.03.10, 09:39
        Strzał w 10! :) Bardzo mi sie spodobał Twój post.
        • 29.03.10, 07:46
          makarena27 napisał(a):
          > Strzał w 10! :) Bardzo mi sie spodobał Twój post.

          Bardzo dziękuję :)
      • 28.03.10, 16:52
        kasia_750 napisała

        No to trochę Widzę, że dużo osób zachęca autorkę postu do zmiany decyzji...
        > Piszą tak pięknie, odnoszą się do tzw. wyższych wartości. Doprawdy
        > wzruszające.
        > Ale życie jest życiem.
        > Opieka nad chorym, niepełnosprawnym dzieckiem oznacza przede
        > wszystkim wysokie koszty leczenia + (bardzo często) rezygnację z
        > pracy zawodowej.
        > W związku z tym bardzo proszę osoby, dla których życie (nieważne
        > jakie)
        jest wartością najwyższą o zobowiązanie się do
        > dokonywania regularnych wpłat miesięcznych (proszę o podanie
        > wysokości tych wpłat) na konto chorego dziecka,

        Z tego wynika , że najlepiej usunąć ciążę bo opieka nad chorym dzieckiem jest
        bardzo kosztowna. A jak dziecko zdrowo-urodzone po jakimś czasie zachoruje i
        koszty jego leczenia bądź rehabilitacji będą duże to trzeba je zabić bo to
        obciążenie dla portfela i psychiki ???
        • 28.03.10, 20:50
          lilabe1 napisała:

          > Z tego wynika , że najlepiej usunąć ciążę bo opieka nad chorym dzieckiem jest
          bardzo kosztowna. A jak dziecko zdrowo-urodzone po jakimś czasie zachoruje i
          koszty jego leczenia bądź rehabilitacji będą duże to trzeba je zabić bo to
          obciążenie dla portfela i psychiki ???

          Odpowiem ci jako mama adopcyjna dwójki zdrowych dzieci - czym innym jest
          zachorowanie zdrowo-urodzonego dziecka, a czym innym jest świadomość, że dziecko
          od urodzenia będzie chore. Nie bez powodu podczas procedury kwalifikującej do
          adopcji jednym z pytań jest, czy rodzice zdecydowaliby się na adopcję dziecka
          chorego. I 99% par odpowiada, że nie. I nikt tego nie komentuje, ani nie
          dyskwalifikuje to do bycia rodzicem adopcyjnym. Po prostu każdy bierze na siebie
          taki ciężar, jaki jest w stanie udźwignąć.
          Jestem przekonana, że żadna matka nie myśli w ciąży "wszystko jedno, chłopiec
          czy dziewczynka, oby było chore". Dlatego podana przez ciebie sytuacja nijak ma
          się do sytuacji autorki wątku.
          • 28.03.10, 22:44
            jkl13 napisała:
            czym innym jest zachorowanie zdrowo-urodzonego dziecka, a czym innym jest
            świadomość, że dziecko od urodzenia będzie chore. Nie bez powodu podczas
            procedury kwalifikującej do adopcji jednym z pytań jest, czy rodzice
            zdecydowaliby się na adopcję dziecka chorego. I 99% par odpowiada, że nie. I
            nikt tego nie komentuje, ani nie dyskwalifikuje to do bycia rodzicem adopcyjnym.
            Po prostu każdy bierze na siebie taki ciężar, jaki jest w stanie udźwignąć.


            Rodzice adopcyjni mają ten komfort, że podejmują decyzję o adopcji danego
            dziecka w momencie gdy już coś o nim wiedzą choć tak naprawdę to wcale nie jest
            kompletna wiedza. I stają się rodzicami dla dziecka w momencie prawnego
            zalegalizowania faktu adopcji.
            Oni mają ten komfort , że mogą nie chcieć chorego dziecka.
            Nie odbierają mu w ten sposób życia . Rodzice biologiczni stają się rodzicami w
            momencie poczęcia dziecka . Wybór jakie ono będzie - zdrowe czy chore -
            pozostaje tylko w sferze oczekiwań. Jakie im natura da takie będą mieli i od ich
            odpowiedzialności zależy jakiego rodzaju miłością je obdarzą .
            W sferze moralnej, etycznej i religijnej (nie tylko chrześcijańskiej)
            biologiczni rodzice nie mają takiego wyboru więc zestawianie jednych i drugich
            na tej płaszczyźnie jest pomyłką.

            Nie czyńcie innym tego, czego nie chcecie aby wam uczyniono.
            Bardzo podobało mi się też stwierdzenie pewnego polityka że o aborcji najwięcej
            mają do powiedzenia ci, którzy nie byli wyskrobani.
            Gdyby chciano ich wyskrobać , a oni mogliby mówić to z całą pewnością broniliby
            swojego istnienia. Jednak te małe istoty są w pełni zależne od decyzji swoich
            rodziców i to czasem - paradoksalnie - jest dla nich zgubne, niestety...
            • 29.03.10, 10:54
              cztałaś nowe posty od memphis90?
              • 29.03.10, 11:10
                justcam napisała:

                > cztałaś nowe posty od memphis90?
                które niby? Juz dawno nic nie pisała, to jakie nowe?
                • 29.03.10, 14:00
                  wszystkie zostały wtrącone z opóźnieniem do rozmowy , jesli ktoś
                  śledził ją od początku to ich nie było...pojawiły sie pare dni
                  później pod wątkami z przed paru dni.
        • 29.03.10, 07:45
          lilabe1 napisała:
          > Z tego wynika , że najlepiej usunąć ciążę bo opieka nad chorym
          dzieckiem jest
          > bardzo kosztowna. A jak dziecko zdrowo-urodzone po jakimś czasie
          zachoruje i
          > koszty jego leczenia bądź rehabilitacji będą duże to trzeba je
          zabić bo to
          > obciążenie dla portfela i psychiki ???

          NIE. Z tego co napisałam wynika, że trzeba brać odpowiedzialność za
          swoje słowa. Jeżeli przekonuję kogoś do zmiany decyzji to powinnam
          czuć się za to odpowiedzialna - w tym również finansowo.
          Wszyscy najpierw prawią kazania a potem umywają ręce, bo to nie ich
          problem. I uważają się za lepszych od innych. Bo mówią i piszą tak
          pięknie...
    • 25.03.10, 13:25
      Ile ludzi tyle opinii. Ktoś juz wcześniej napisał,że takie tematy
      wzbudzają kontrowersje. Autorka pewnie już nawet nie czyta tych
      postów,sama już dawno bym zrezygnowała na jej miesjcu. Dziewczyny,
      przestańcie się sprzeczać, obie jesteście matkami, obie kochacie
      swoje dzieci, i każda ma inne podejście do tego typu tematów jak i
      do życia. Najlepiej by było gdyby temat został już zamkniety,bo to
      wszystko robi się nie smaczne. Dziewczyna i tak ma już pewnie mętlik
      w głowie, bo musi dokonać życiowej decyzji. Trzeba przyznać,że
      dylemat (przerwać ciąży czy nie) to najgroszy wybór w życiu. Każda z
      Was pewnie ineczej zachowałaby się w podobnej sytuacji.Choć mam inne
      zdanie niz większość Pań w tym wątku to wole o tym nie dyskutować,
      bo po co. Pozdrawiam :)
      • 25.03.10, 13:50
        osobiście życze autorce aby wszystko ułożyło sie po jej mysli i aby
        nigdy nie musiała podejmowac podobnych decyzji i dzwigać podobnych
        ciężarów.

        pozdrwiam
    • 26.03.10, 09:34
      Łucjo! Chce żebyś wiedziała, ze jestem z Toba i popieram Twoja decyzje. Nie
      czytałam wszystkich postów pod Twoją wypowiedzią, ale jestem pewna że w
      większości zostałaś 'opluta". Ja jestem mamą dwójki zdrowych dzieci. Syn ma 6
      lat córcia ma 4 miesiące. Ale gdybym miała taką sytuacje jak ty ,zrobiłabym tak
      samo. Mam takie samo zdanie na ten temat i nic tego nie zmieni.
      Popieram Cię i jestem z Tobą. Wiem jak bardzo ci ciężko. Trzymaj sie!
      • 26.03.10, 22:24
        A ja bym nie potrafiła chyba podjąć takiej decyzji.
        Ja bym chyba chciała urodzić bez względu na chorobę. Może się zdarzyć przecież,
        ze dziecko nie umrze, tylko będzie silne i będzie walczyć.
        Ja bym wolała chociaż przez chwilę potulić moje dziecko w ramionach. Nie umiała
        bym podjąc decyzji o uśmierceniu jego.
        To jest tylko moje zdanie.
        • 29.03.10, 20:54
          A myślisz, że Łucja by nie chciała tulić swojego dziecka w ramionach? Całowac,
          przytulać? Patrzeć jak rośnie jak się uśmiecha? Napewno chciałaby żeby wszystko
          było dobrze, żeby dzieciątko było zdrowe. Ta decyzja nie przyszła jej łatwo.
          NIkt z nas niewie jaki ma mętlik w głowie. Ja popieram jej decyzje, zrobiłabym
          tak samo, ale nie dlatego ze jak niektórzy tu piszą i oskarżaja , że jestem
          potworem, że morderczynią. NIe nie dlatego. Poprostu nie chciałabym żeby moje
          dziecko cierpiało. Nie zniosłabym tego gdyby je coś bolało, jakichś operacji,
          zabiegów, tego cierpienia. Nie niemogłabym. Nie chodzi o finanse (choc to tez
          bardzo ważne). Zabiłaby mnie ta bezraddnośc, to ze nie mogę pomóc mojemu
          dziecku. Nie mogłabym patrzec jak ono cierpi. A juz najgorsza myśl która by mi
          nie dała żyć- co bedzie po mojej śmierci z moim maleństwem.
          • 29.03.10, 20:57
            Dodam tylko, że 6 lutego mój syn złamał ręke z przemieszczeniem. Bardzo powazne
            złamanie. Wylądowaliśmy w szpitalu miał składana rękę pod narkozą. Niby nic
            wielkiego ktos by powiedział, bo przecież ręka sie zrośnie i pewnie jeszcze
            złamie copś jak to chłopak. Ale to moje dziecko, choć ma juz 6 lat i możnaby
            powiedziec ze juz duży chłop to serce mi sie krajało jak go przywieli nie
            przytomnego z sali operacyjnej. Jak płakał gdy sie obudził , że boli. A ja nie
            mogłam mu pomóc. A to "tylko" złamanie
            • 29.03.10, 21:16
              makarena27 napisał(a):

              > Dodam tylko, że 6 lutego mój syn złamał ręke z przemieszczeniem.

              pfff, tez masz do czego porownac, zlamanie reki do abrcji
              (przerwania ciazy,zabojstwa dziecka i jak jeszcze mozna nazwac te
              straszna sytuacje). Wiesz co ,nie pisz juz nic lepiej
              • 30.03.10, 10:29
                NIe porównuje złamania reki do aborcji. POczytaj dobrze o co chodziło a nie
                wyskakuj odrazu do mnie.
                • 30.03.10, 11:00
                  Jaka ta dyskusja jest nudna.
                  --
                  [url=http://lilypie.com][img]http://lbdf.lilypie.com/D12vp1.png[/img]
                  [/url]
      • 30.03.10, 09:37
        makarena, jesteś chyba jedną z niewielu mam, które zamiast opluwac
        jadem dziewczynę, która zmaga sie z życiową tragedią, powiedziałaś, że
        ją rozumiesz.
        Chwała Ci za to, jesteś dobrym człowiekiem.
        --
        _____________________________________
        Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
        • 31.03.10, 19:25
          Dziękuję Ci bardzo.
    • 29.03.10, 11:59
      robiłas amniopunkcję? jakie wyniki? dziecko ma zD?
      jeśli możesz napisz coś...
    • 29.03.10, 23:33
      Myślę, że Autorka już podjęła decyzję i pozbyła się i dziecka i kłopotu za jednym razem.
      Ewentualnie mogłaby podzielić się wiedzą jak "to" się odbyło.

      Jeżeli pozbywamy się dzieci tylko dlatego, że zasugerowano nam "prawdopodobną" wadę, którą notabene można leczyć, to taka decyzja świadczy tylko i wyłącznie o tzw "zdrowym egoizmie" rodziców. Oni nie chcą mieć dziecka, na którym ciąży nawet cień podejrzenia o przewlekłą chorobę, czy wadę.
      Po prostu nie chcą się nim zajmować, jeżeli w grę wchodzą długoletnie nakłady :koszta emocjonalne, fizyczne i pieniężne.
      Łatwiej jest urodzić dziecko o którym wiemy, że niedługo umrze, niż takie o którym wiemy że może długo żyć długo z "ciężką wadą czy upośledzeniem" . Jest to niestety brutalna prawda, o której się nie mówi, cały czas zasłaniając się "ogromnym cierpieniem dziecka".

      Jestem zdania, że trzeba "walić prawdę prosto z mostu", bo to jest po prostu uczciwsze.

      • 30.03.10, 08:36
        ja tylko jestem ciekawa, ile z Was dowiedziawszy sie że wasze
        dziecko moze urodzic sie np.upośledzone, nieuleczalnie chore, z wada
        genetyczna etc.zdecydowało by sie na aborcję a ile na świadome
        urodzenie! w momecie jak się dopiero fizycznie staje przed takim
        wyborem raz dwa życie weryfikuje wcześniejsze plany i zamiary-
        uwierzcie mi.
        co 2 opinia jest taka "że zabiłas swoje dziecko" - a ile z Was wie z
        autopsji co oznacza wychowanie niepełnosprawnego, uposledzonego
        dziecka, ile pieniędzy, wyrzeczeń,czasu, wysiłku trzeba włożyć w
        każdy ruch, słowo, znak, gest takiego dziecka???????

        radze na drugi raz nie zabierać głosy w sprawie jeśli sie czegoś
        podobnego nie doświadczyło,suche fakty -faktami, a co innego własne
        przezycia. wtedy można ewentualnie doradzac czy odradzać, sugerować.
        • 30.03.10, 08:39
          > co 2 opinia jest taka "że zabiłas swoje dziecko" - a ile z Was wie
          z
          > autopsji co oznacza wychowanie niepełnosprawnego, uposledzonego
          > dziecka, ile pieniędzy, wyrzeczeń,czasu, wysiłku trzeba włożyć w
          > każdy ruch, słowo, znak, gest takiego dziecka???????

          do tego co napisałam chce jeszcze dodać, aby nikt mnie nie
          posądzałże np żałuję że mam dziecko z zD - po 1) nie wiedziałam o
          zespole nic w ciązy, po 2) nie wiem co bym zrobiła jakbym w ciązy
          wiedziała o zespole, po 3) zycie z dzieckiem z zD oznacza bycie z
          nim do końca zycia, moje dziecko nie ożeni sie, nie wyprowadzi z
          domu, a ja musze juz sie zastanawiac co bedzie jak mnie i meza
          zabraknie na świecie - jak umrzemy...jedyna mysl jest taka że lepiej
          by było jakby umarło przed nami!
          o tym jedynym zawsze mysli rodzic niepełnosprawnego dziecka.
          • 30.03.10, 09:00
            mama-008 napisała:

            jedyna mysl jest taka że lepiej
            > by było jakby umarło przed nami!
            > o tym jedynym zawsze mysli rodzic niepełnosprawnego dziecka.
            Matko jedyna, szkoda slow po prostu. Jak matka dziecka,ktore ma juz
            x lat moze cos takiego powiedziec (napisac). Tego nawet nie da sie
            juz zrozumiec. Niestety, chodza po swiecie wyrodne matki, tak bylo,
            jest i bedzie.
            • 30.03.10, 09:18
              po raz kolejny udowodniłas że jesteś tępa jak but z lewej nogi.nie
              kompromituj sie.
            • 30.03.10, 09:32
              Wyrodne matki? Kobieto obudź się!
              Mama-008 napisała coś innego, niż Ty jej wkładasz w usta!
              Kto zaopiekuje się jej dzieckiem, jak ona umrze? Kto mu da ciepło i
              miłość?
              Widocznie niektórych myślenie boli.
              --
              _____________________________________
              Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
          • 30.03.10, 09:19
            Niestety ale musze sie zgodzic co do wiekszosci wypowiedzi mamy
            kubusia, bo z kolei ty mama-008 Z tego co wynika masz juz
            kilkuletnie dziecko, a wczesniej napisalas,ze wolalabys zeby umarlo
            przed wami,zeby pozniej nie zostalo samo, bo na pewno sie nie ozeni
            itd (to Twoje slowa). Moze do kilkudniowego dziecka takie slowa
            mialyby jeszcze sens, ale Ty masz wieksze dziecko,z dnia na dzien
            coraz bardziej je kochasz a i tak masz takie mysli. Tez tego nie
            rozumiem...Zeby zyczyc wlasnemu malenstwu takie rzeczy.
            • 30.03.10, 09:29
              m,oje dziecko ma 23 miesiące.
              i tak - bardzo boje się że moje dziecko może zostać samo jak umrzemy
              z mężem, że trafi do domu opieki gdzie będzie cierpiał jako np 40
              letni chłopak.
              ale jak pisałam - tego nie zrozumie matka zdrowego dziecka a kazda
              matka dziecka upośledzonego niestety o tym mysli - aby jej dziecko
              zmarło przed nią - nie mam na mysli i nigdzie nie napsialam ze chce
              by umarło w wieku 10 lat - jezu czy wy czytacie ze zrozumieniem czy
              wyłapujecie co lepsze teksty i dowalacie byle dowalić?
              i przychodzi mi mysl jedna że będem było w ogole zakłądanie przeze
              mnie tutaj swojego wątku bo od początku byłam źle rozumiana. no ale
              jak może mnie rozumiec mama zdrwego dziecka...
              żegnam
        • 30.03.10, 09:34
          > ja tylko jestem ciekawa, ile z Was dowiedziawszy sie że wasze
          > dziecko moze urodzic sie np.upośledzone, nieuleczalnie chore, z wada
          > genetyczna etc.zdecydowało by sie na aborcję a ile na świadome
          > urodzenie!

          pewnie większość na aborcję
          a jeżeli na urodzenie, to z ciężkim sercem "bo muszę"

          ale najłatwiej krzyczy się w internecie
          najłatwiej znosi się czyiś ból
          najłatwiej steruje się czyimś życiem
          --
          _____________________________________
          Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
          • 30.03.10, 21:31
            bubster napisała:
            > > ja tylko jestem ciekawa, ile z Was dowiedziawszy sie że wasze
            > > dziecko moze urodzic sie np.upośledzone, nieuleczalnie chore, z wada
            > > genetyczna etc.zdecydowało by sie na aborcję a ile na świadome
            > > urodzenie!
            >
            > pewnie większość na aborcję
            > a jeżeli na urodzenie, to z ciężkim sercem "bo muszę"


            Jak już pisałam wyżej, np. w Wielkiej Brytanii i w Polsce ok. 90 procent kobiet,
            które po amnio dowiadują się, że dziecko ma ZD, usuwa ciążę.
            Oto wypowiedz prof. Jacka Zaremby:
            "W moim zakładzie w latach 1998-2003 przeprowadziliśmy 4012 badań
            genetycznych.[...] Siedem na 65 pacjentek, u których badanie wykazało zespół
            Downa, postanowiło kontynuować ciążę."
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102113,3751317.html
            Siedem na 65 to 10,7 procent.
            • 31.03.10, 19:35
              Przepraszam ale ja akurat niewidzę w tym nic dziwnego.
        • 31.03.10, 19:29
          Popieram cała duszą ciałem i rozumem przede wszystkim!
      • 30.03.10, 08:56
        O to wlasnie caly czas mi chodzi. Majeczka.30 zgadzam sie z Toba w
        zupelnosci. Niestety,ale to co napisalas jest prawda i w
        rzeczywistosci zdarzaja sie takie sytuacje.
        • 30.03.10, 09:09
          Też się zgadzam z Majeczką.

          Zapominamy tu o jednej rzeczy. Nie wiemy czy będzie ZD - to według mnie
          najistotniejsze.

          WADY SERCA, AVSD oraz DORV - MOŻNA OPEROWAĆ!!! Piszecie tu wszyscy jakby to był
          wyrok, wielkie upośledzenie! Nie zasłaniajcie się wadami serca, bo dziecko nie
          cierpi, rozwija się normalnie! Nic go na co dzień nie boli! Wiem, bo mam dziecko
          z tymi wadami. Ma normalne szczęśliwe dzieciństwo.
          • 30.03.10, 09:20
            i_maludda123 napisała:

            > Też się zgadzam z Majeczką.
            >
            > Zapominamy tu o jednej rzeczy. Nie wiemy czy będzie ZD - to według
            mnie
            > najistotniejsze.
            >
            > WADY SERCA, AVSD oraz DORV - MOŻNA OPEROWAĆ!!! Piszecie tu wszyscy
            jakby to był
            > wyrok, wielkie upośledzenie! Nie zasłaniajcie się wadami serca, bo
            dziecko nie
            > cierpi, rozwija się normalnie! Nic go na co dzień nie boli! Wiem,
            bo mam dzieck
            > o
            > z tymi wadami. Ma normalne szczęśliwe dzieciństwo.
            Popieram, ale jak widac, nie wszyscy to rozumieja, zwlaszcza mam na
            mysli tutaj jedna pania, ktore chyba tez ma dziecko z ta wada.....
            • 30.03.10, 09:26
              Zarzucasz mamie kubusia,ze sie kompromituje,moze na poczatku byla
              zbyt wyniosla, ale co Ty udowadniasz? Po Twoich wpisach widac,ze
              sama nie wiesz czego chcesz,masz zal do calego swiata i
              kompromitacje mozna zarzucic Tobie. Tak! Wczesniej przeczytalam,ze
              studiowalas psychlogie, czyzby? Jaki psycholog ma takie podejscie?
              Chyba napisalas to,zeby zarzucic kiekktorym bezmyslnosc i glupote.
              Wlasciwie nie wiem co mialas na celu.
      • 30.03.10, 09:03
        Jeżeli pozbywamy się dzieci tylko dlatego, że zasugerowano
        nam "prawdopodobną" wadę, którą notabene można leczyć, to taka
        decyzja świadczy tylko i wyłącznie o tzw "zdrowym egoizmie"
        rodziców. Oni nie chcą mieć dziecka, na którym ciąży nawet cień
        podejrzenia o przewlekłą chorobę, czy wadę.

        tu sie zgodze. autorce zasugerowano wady serca które notabene mozna
        zoperowac od razu po urodzeniu, a dzieci po takich zabiegach mogą
        sie normalnie rozwijac i życ. no i zasugerowano zespół Downa ale to
        tez zostało jedynie zasugerowane(nie wiem czy autorka robiła amnio.?)

        z drugiej strony co jeśli wiemy juz po amnio. że dziecko urodzi się
        z zespołem Downa, inną wadą czy uposledzeniem? co jeśłi wiemy że
        upośledzenie jest nieodwracalne, do końca zycia, w perspektywnie
        cięzka praca i nakłady finansowe?
        wcale się nie dziwię matkom które decydują sie na aborcję, ale o
        niebo wiekszy szacunek mam do takiej Matki przez duże M, która
        świadomie się decuduję podjąc tę walkę mimo wszystko.

        ja nie potepiam ani nie popieram zachowania autorki. to jej sprawa i
        jej zycie i jej sumienie. a każda z Was niech sobie w duchu odpowie
        co tak naprawde by zrobiła w danej sytuacji, a nie na pokaz...
        • 30.03.10, 09:10
          mama-008 napisała:

          > ja nie potepiam ani nie popieram zachowania autorki. to jej sprawa
          i
          > jej zycie i jej sumienie. a każda z Was niech sobie w duchu
          odpowie
          > co tak naprawde by zrobiła w danej sytuacji, a nie na pokaz...

          jej sprawa a najwiecej w tym temacie masz do powiedzenia. twoje
          wczesniejsze teksty sugeruja cos innego.raz piszesz tak raz ineczej.
          • 30.03.10, 09:25
            weż już dziecko skończ wypisywac te swoje wydumane farmazony bo
            naprawde gó..wno wiesz o życiu.
            zaliczyłas wpadkę-okej, ciesz sie zdrowym dzieckiem i nie ubolewaj
            ze imprezki sie skonczyły, papieroski itp, i nie "wymądrzaj" jakbys
            conajmniej powiła 4 dzieci.
            nakarm dziecko, abo sie z nim pobaw bo siedzisz tylko w tym necie i
            wypisujesz głupoty.
            ja przynajmniej pisze coś co jest poparte faktami z zycia, a ty
            starsz sie na siłe zrobic z siebie wielka znawczynie a tak naprawde
            słabo ci to wychodzi - podszywanie sie tylko po cudze teksty i
            powielanie ich.
            zero własnego myslenia. zero!
            • 30.03.10, 09:43
              mama-008 napisała:

              > nakarm dziecko, abo sie z nim pobaw bo siedzisz tylko w tym necie
              i
              > wypisujesz głupoty.
              I stane znowu w obronie mamy kubusia, kolejny raz jej cos zarzucasz
              (specjanie czesciej sledze ten watek), teraz,ze tylko siedzi na
              necie, a przypadkiem nie podpisujesz sie pod kazdym nowym postem? Od
              rana do wieczora mozna Cie tu zastac, cokolwiek ktos by czegos tu
              nie zamiescil to musisz odpisac. Wiesz co, moze lepiej Ty sie zajmij
              swoim dzieckiem,wkoncu ma wade i potzrebuje Cie bardziej niz nie
              jedna osoba na tym forum. Przeciez takie dziecko potrzebuje wiekszej
              uwagii niz nie jedno zdrowe malenstwo. Nie mam zamiaru sie klocic o
              poglady, ale kobieto, nie zarzucaj innym czegos w czym nie jestes
              lepsza. Moze warto o tym pomyslec? :-)
              • 30.03.10, 09:53
                spostrzegawcza to Ty nie jesteś - owszem - jestem tu od 8 do 16 i
                wtedy ewentualnie pisze bo jestem w pracy. znajdz mój jakiś wpis po
                16?
                tak - pracuję! JEJ, ale jestem zła matką, na Boga przeciez ja
                powinnam siedziec z dzieckiem 24 na dobę a w chwilach kiedy spi
                leżec krzyzem w kosciele! no tak - taki żywot matki dziecka z zD.
                uwierz mi, moje dziecko ma się świetnie, nie choruje, dobrze sie
                rozwija, ale wg was jestem taka okropna ze nie siedze z nim?

                denewruja mnie wypowiedzi mamy kubusia i jej sposób wypowiadania sie
                bo wg mnie naparwde niewiele wie o zyciu a pisanie ze miała siostre
                z zD naprawde nie czyni jej wielkiej znawczyni zD.
                wg mnie wypisuje powielane posty innych forumowiczek i nic od siebie
                nie wnosi dlatego nie podobaja mi sie jej wypowiedzi i juz - mam
                takie prawo. i ona tez nie musi sie zgadzac z moim postami - BA!
                nawet nie powinna. tylko po co zabiera głos w sprawie która jej nie
                dotyczy? po co wkłąda w moje usta słowa których nie wtypowiedziałąm.
                no i niestety nie czyta ze zrozumieniem bo jak ma rozumiec?
                (chodzi mi o tekst z tym ze wolałabym zeby moje dziecko umarło
                przede mna z obawy o to że jak ja umre to nie wiem gdzie on trafi
                ale nie pisałam ze ma umrzec zaraz juz teraz ale jak np bedzie
                DOROSŁY - a ona oczywiscie nie przeczytałam ze zrozumieniem i od
                razu na mnie naskoczyłą ze jestem nieszczesliwa, zła na swiat ze mam
                takie dziecko itp) jedna wielka bzdura wychodzi z jej wypowiedzi i
                juz z gory załozone ze na kazdy moj post trzeba odszczekac!tyle
                • 30.03.10, 10:12
                  "po co zabiera głos w sprawie która jej nie
                  dotyczy?", no ok, moze jej nie dotyczy, wiec wiele kobiet, ktore
                  wypowiedzialy sie na tym forum powinnas zkrytykowac, bo na pewno nie
                  wszystkie maja dzieci z ta wada a jednak sie wypowiadaly. Nie chodzi
                  mi teraz o sens kazdej wypowiedzi tylko o sam fakt, ze w ogole cos
                  napisaly. Wiec uwazasz,że tylko matki, które miały styczność z zD
                  powinny się udzielać? O ile pamietam to forum jest publiczne,każdy
                  ma prawo do wypowiedzenia się na dany temat,obojętnie,czy się zgadza
                  z większością czy nie. Po to właśnie są fora. Ja choć mam inny
                  pogląd na daną sprawę to się nie wypowiedziałam czy jestem za czy
                  przeciw przerwaniu późnej ciąży. Uważam tylko,że jeżeli lucjatoja
                  już dokonała wyboru i przypuśćmy,że usuneła ciążę i pzrykładowo
                  czyta każdy wpis na tym forum to nie wydaje się wam,że dopiero teraz
                  może czuć się strasznie-tzn mieć ogrrrrrrromne poczucie winy? A
                  jeżeli ma slaby charakter i slabą psychikę i weźmie sobie do serca
                  wasze wypowiedzi i popadnie (no nie wiem...mm..) w depresję to nie
                  będziecie miały poczucia winy? Nie twierdzę,że tak się stanie (bron
                  Boże), ale wypadki chodzą po ludziach. Zakladam tylko czarny
                  scenariusz, któego może niebyć,bo np lucjatoja (pewnie) dała sobie
                  spokoj juz z czytaniem tego wszsytkiego. Czy pisząc kazdy post
                  zdajecie sobie sprawę,że bierzecie na siebie ogromna
                  odpowiedzialnosc za wlasne slowa? Dla was może to są tylko słowa,
                  wasze poglądy itd,ale dla niektórych może być podpowiedzią w
                  sytuacji,gdy trzeba dokonac najwiekszego i najgorszego wyboru w
                  życiu.
                  • 30.03.10, 10:27
                    > "po co zabiera głos w sprawie która jej nie
                    > dotyczy?", no ok, moze jej nie dotyczy, wiec wiele kobiet, ktore
                    > wypowiedzialy sie na tym forum powinnas zkrytykowac, bo na pewno
                    nie
                    > wszystkie maja dzieci z ta wada a jednak sie wypowiadaly. Nie
                    chodzi
                    > mi teraz o sens kazdej wypowiedzi tylko o sam fakt, ze w ogole cos
                    > napisaly.

                    otóż to, chodzi własnie o sens wypowiedzi, a w postach mamy kubusia
                    wg mnie nie ma sensu wypowiedzi ale puste słowa niczym nie poparte,
                    ot, takie zwykłe kłapanie, - i nie chodzi o to czy któras z was ma
                    podobne doswiadczenia czy nie - ale chodzi o to by dana wypowiedz
                    coś wnosiła, była konstruktywna, i miała przede wszystkim sens.

                    Czy pisząc kazdy post
                    > zdajecie sobie sprawę,że bierzecie na siebie ogromna
                    > odpowiedzialnosc za wlasne slowa?
                    ja jestem świadoma tego co pisze i nie zmysla. i mam takie
                    stanowisko a nie inne. głupie jest natomiast pisanie i radzenie co
                    ma robic a czego nie osobie gdzie same nie miałysmy podobnych
                    dylematów i łatwo doradzamy i potępiamy innych.
                    najgorzej jesli jest się nie zrozumianym i od razu jest się
                    otoczonym i oplutym, a ja własnie tak sie poczułam - bo własnie
                    moich wypowiedzi nie zrozumiano ale od razu mnie obrzucno
                    wyzwiskami " ze chce smierci swojego dziecka" ze jestek
                    nieszczesliwa i obrazona na swiat...po co takie spekulacje osób
                    ktore mnie nie znaja i wyciągają pochopne wnioski o mnie tylko
                    dlatego ze nie potrafia czytac ze zrozumieniem?
        • 22.11.10, 14:49
          Zastanawiam się, jakim prawem ludzie, którzy nie przeżyli takiej tragedii mają czelność oceniać kobiety które z ciężkim sercem decydują się na teminację ciąży i jakim prawem oskarżają je o wygodnictwo, egoizm i różne inne równie absurdalne rzeczy.
          Łatwo jest oceniać nie będąc na miejscu osób, których ten problem dotyczy...
          To jest wyłącznie decyzja rodziców i cała reszta powinna się powstrzymać od durnych i nieuzasadnionych komentarzy.
          Dla rodziców wiadomość o tym, że będą mieli chore dziecko jest największą tragedią na świecie i podjęcie decyzji osunięciu ciąży najtrudniejszą z możliwych decyzji. Czasem trzeba wybrać i nie ma tu jednoznacznie dobrego wyboru.
          Jak najbardziej popieram rodziców, którzy zdecydowali się na terminację.
          Wiem, co znaczy mieć ciężko chore dziecko i wiem jak wiele z tych kobiet, które tak odważnie osądzają kobiety, które usuwają ciążę, potrafią być bezlitosne i najzwyczajniej w świecie naśmiewać się z chorego dziecka, zabraniać zabaw swoim dzieciom z chorymi dziećmi...
          Kraj wielkich katolików, a tak na prawdę kraj ludzi bez serca krytykujących wszystko i wszystkich.
          Żadna z was nie ma prawa krytykować decyzji o terminacji dopóki sama nie usłyszy od lekarza - wyniki aminopunkcji potwierdzają szereg chorób genetycznych, maleństwo nie dożyje 24 tygodnia ciąży, ma Pani prawo do terminacji, ale to Pani decyzja...
          Trochę szacunku drogie Panie dla decyzji innych i trochę więcej zrozumienia, a znacznie mniej krytyki.
      • 31.03.10, 19:31
        "pozbyła się" ?? " kłopotu"??? Czy ty wiesz co ty piszesz? Weź się dziewczyno
        zastanów poważnie nad tym co napisałaś i jakim prawem oskarżasz ta kobietę.
        • 31.03.10, 22:37
          makarena27 napisał(a):

          > "pozbyła się" ?? " kłopotu"??? Czy ty wiesz co ty piszesz? Weź się dziewczyno
          > zastanów poważnie nad tym co napisałaś i jakim prawem oskarżasz ta kobietę.

          Do mnie pijesz?
          A czym nazwiesz pozbycie się "prawdopodobnie" chorego dziecka?
          Chyba niczym innym jak pozbyciem się "prawdopodobnego" kłopotu.
          Nie widzę tu żadnych oskarżeń.
          Pisałam już o uczciwym stawianiu sprawy.

          Chce się pozbyć (być może) chorego dziecka jej prawo, jej wybór.
          Ja stawiam sprawę jasno, na fakty nie ma się co obrażać, a w Twoim przypadku oburzać.

          Jak się pisze na forum publicznym , to się trzeba liczyć nie tylko z głaskaniem po głowie.
          Widocznie zasady demokracji to obcy Ci temat. Musisz się podszkolić i poczytać.
          Żegnam.






          • 01.04.10, 13:24
            A bezczelnośc widzę to ty masz w jednym palcu
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.