Dodaj do ulubionych

Jeszcze o nacięciu

12.04.10, 12:39
Nurtuje mnie ten temat, jestem przed porodem. Tak realnie napiszcie
dziewczyny, która z Was urodziła pierwsze dziecko bez nacięcia? W Polsce. Jest
na to szansa?
Czy nie jest tak, że wiara w herbatki, masaże, rozciąganie, wiesiołek, maliny
i inne domowe metody za każdym razem rozbija się o niepostępowe podejście
lekarzy i położnych, którzy nawet nie podejmą próby ochrony krocza tylko od
razu tną, bo tak szybciej i wygodniej? Jak to wygląda w praktyce?
Dla mnie lepsze wydaje się rozcięcie brzucha niż krocza, które trudno się goi
i (jak to sobie wyobrażam) uniemożliwia szybki powrót do normalności, np.do
współżycia, jazdy rowerem.
Edytor zaawansowany
  • vangie 12.04.10, 14:58
    ja!
    urodzilam bez naciecia i bez pekniecia dziecko o wadze 4300
    da sie, masowac masowalam srednio
    trzeba po prostu wybrac szpital, gdzie nie stosuja nacinania rutynowo, albo, jesli takiego nie ma w zasiegu, to twardo nie zgadzac sie na naciecie jesli nie ma potrzeby
    jasne, ze moga twierdzic, ze musza naciac, ale do tego musza cie uprzedzic i wytlumaczyc dlaczego
    a poza tym, jesli nie rodzisz na lezaco, to masz wieksze szanse krocze ochronic
    --
    [img]http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c20mms7f3e559.png[/img]
  • julkacebulka 13.04.10, 08:41
    Nie wiadomo na jaką położną się trafi. Słyszałam, że wystarczy, że pani spieszy
    się do domu, bo jej się dyżur kończy i jednak ciacha nożyczkami krocze. W takim
    wypadku wolę cc, tyle, że nikogo nie interesuje co ja wolę.
  • ja.martula 14.04.10, 13:01
    Nieprawdą jest,że krocze dłużej się goi niż brzuch po cesarce.Byłam
    nacięta i miałam 5 szwów,które ściągnięto po tygodniu.Po ściągnięciu
    mogłam normalnie siadać i wykonywać wszystkie czynności.Bałam się
    seksu i myślałam,że będe "większa" (Synek mial ponad 4 kg wagi)a
    blizna po szwach boleć.Jednak wszystko ok,żadnego rozluźnienia ani
    bólu nie ma:)Po cesarce dłużej dochodzi się do siebie,wiem po
    przykładzie mojej siostry.Nie mogła wykonywać sama wiele
    czynności,problem przy dziecku-podnoszenie,schylanie itp.W końcu
    przy cesarce rościna się skóre,powłoki brzuszne,macicę,także dłużej
    goi się taka rana.Chyba nie da się jednoznacznie określić czy
    szpitale dają możliwość porodu bez nacięcia bo to zależy tylko od
    położnej i sytuacji porodu.A czy można urodzic bez nacięcia,chyba
    tak, choć mi było obojętne to,bo zależało mi tylko na urodzeniu
    dziecka:)
  • joana.mz 12.04.10, 17:22
    urodziłam bez nacięcia 2 razy
    Pierwszy raz z dobrą położną która prowadziła ochronę, nie było pęknięcia tylko
    jakieś otarcia, drugi poród z beznadziejną położną w wymuszonej pozycji prawie
    leżącej (miałam błyskawiczny poród i nawet nie zdążyłam zareagować) miałam
    malutkie pęknięcie na 2 szwy. Dzieci 3030 i 3700. Nie ćwiczyłam wcześniej nie
    robiłam masaży, nic w tym stylu.
    Jest cała masa kobiet które rodziły bez nacięcia - zobacz na forum CIP. No i
    poza Polską jest ich zdecydowanie więcej.
    Moim zdaniem 2 najważniejsze sprawy to pozycja przy porodzie oraz ochrona krocza
    w tej właśnie kolejności. Więc faktycznie od personelu dużo zależy. Choć nie
    wiem czy tej ochrony krocza się nie przecenia - jak poczytasz relacje kobiet
    które rodziły same (tak im się zdarzyło) a więc w spokoju i bez popędzania i bez
    rozkazów parcia na rozkaz to zobaczysz, że przy takich porodach pęknięcia są
    niezmiernie rzadko a jesli już to niewielkie, duzo mniejsze niż nacięcia.
  • jul-kaa 12.04.10, 21:40
    Urodziłam synka o wadze 3580 bez nacięcia, parłam na rozkaz, bo miałam
    znieczulenie i nie czułam skurczy. Położna z tych, które dbają o krocze. Piłam
    liście malin, jadłam wiesiołek, nie masowałam. Mam niewielkie pęknięcie i na
    razie dokuczają mi troszkę szwy.
  • sabrina_30 12.04.10, 21:56
    1 dziecko z małym nacięciem na 2 szwy 2 dziecko już bez. Nie obawiaj się aż tak
    tego nacięcia dobrze wykonane i zszyte nie powoduje żadnego dyskomfortu.
    Nacięcie przy 1 dziecku było 4 lata temu po tygodniu było już w porządku.
    Problemu ze wsłżyciem czy jazdą na rowerze też nie było;))). 2 dziecko urodziłam
    bez nacięcia 13 miesięcy temu też nie odczuwałam po porodzie i do tej pory
    dolegliwości z wcześniejszego nacięcia. Tak jak pisały tu już dziewczyny, trzeba
    znaleśc odpowiedniego lekarza lub położną, która(y) bez potrzeby nie nacina.
  • green-koala111 13.04.10, 07:11
    ja urodziłam bez nacięcia. Dzidzia 3900. Troche masowalam. Ale
    myslę,że duża zasługa super położnej z która rodzilam.
    --
    Co nas nie zabije to nas wzmocni
  • julkacebulka 13.04.10, 08:35
    Obawiam się, bo często słyszę, że kobiety najgorzej z całego porodu wspominają
    nacięcie. Najpierw czytam, że ból porodowy trwa tylko podczas porodu po czym
    pojawiają się słowa, iż byłoby tak gdyby nie ciągnące szwy. Że okaleczenie
    powoduje problemy z siedzeniem, że dziewczyny boją się wrócić do współżycia, że
    odsunęły się od męża. Zastanawiam się nawet czy to nacięcie nie jest jedną z
    głównych przyczyn depresji poporodowej.
    Szczerze mówiąc boję się go najbardziej z całego porodu. Wręcz zaczynam panikować.
  • szampanna 13.04.10, 13:49
    Nie świruj, julkacebulka ;)
    Urodziłam troje dzieci, wszystkie z nacięciem (z przyczyn
    obiektywnych - taką mam budowę, że było konieczne) i samego
    nacinania nie wspominam źle w najmniejszym stopniu, natomiast po
    trochę gorzej, ale naprawdę do zniesienia. Jako największą
    dolegliwość poporodową typuję zwijanie się macicy :) - mnie bolało
    za każdym razem strasznie (ale jak widać, przeżyłam ;)).
    Problemy z siedzeniem są, przez pierwsze dni, pomóc może dmuchane
    kółko - siada się w tę dziurę i po sprawie. Jeśli chodzi o to
    odsuwanie się od męża, to jest złożona sprawa i uważam, że przy
    dobrych relacjach naturalna obawa przed powrotem do współżycia nie
    powinna stanowić problemu. Trochę cierpliwości, zaangażowania i
    przede wszystkim chęci - i wystarczy. Z perspektywy moich
    doświadczeń oceniam, że znacznie większym problemem jest w tym
    okresie zmęczenie i nisko latające libido ;), niż sama blizna.
    Reasumując - trzeba walczyć z rutyną, jasne, ale jeśli nie uda się
    urodzić bez nacięcia, nie ma co tragizować, tylko pomóc sobie
    doraźnie i potem w dojściu do formy - i jest ogromna szansa, że
    wszystko będzie jak dawniej :)
  • julkacebulka 14.04.10, 08:27
    Świruję, bo nie chcę być niepotrzebnie okaleczona. Jeśli zajdzie taka
    konieczność to ok, ale na wyrost, dla czyjejś wygody czy widzimisię nie
    chciałabym zostać nacięta.
    Mam koleżanki, które do dzisiaj, a minęło już kilka miesięcy, nie potrafią
    wrócić do współżycia.
  • schola1 02.05.10, 23:24
    Popieram! Też rodziłam 3 razy i zawsze z nacięciem (taka budowa, nie to co moja
    teściowa- 17 porodów bez jednego cięcia i pęknięcia!) Samo cięcie i szycie jest
    do zniesienia, a już zapewne w obecnym czasie. Troche gorzej z gojeniem, ale
    trwa to do momementu usunięcia szwów. Więc nie daj sie zastraszyć! Jak mus to
    mus! Lepsze proste cięcie niż pokręcone pęknięcie :-)
  • sroka75 03.05.10, 12:02
    >Lepsze proste cięcie niż pokręcone pęknięcie :-)
    To że na tym forum jeszcze można przeczytać takie kity-mity już mnie przestaje
    dziwić...
    >Więc nie daj sie zastraszyć! Jak mus to
    > mus!
    Może jeszcze nie zauważyłaś ale cały czas mówimy o rutynowym nacinaniu a nie
    syt. gdzie jest ono konieczne (np. budowa anatomiczna)
    No i nie wiem o co Ci z tym straszeniem chodzi...
  • piwonka11 01.06.10, 21:35
    szampanna a czy to prawda, że zwijanie macicy duuużo bardziej boli przy
    kolejnych porodach?
  • makika7_0 13.04.10, 07:48
    urodziłam bez nacięcia chłopca o wadze 3980 - pękłam trochę na wardze tylko dlatego, że mały rodził się z rączką przy głowie. sądzę, że nie bez wpływu był masaże robione prze męża od 36 tc oraz oczywiście ochrona krocza przy porodzie przez panie położne (był dwie)szwy miałam łącznie 3 - 2 na wardze (chociaż została mi dziurka...) i jedna na szyjce.

    ważne, żeby dowiedzieć się czy w danym szpitalu nacinają czy nie - ostatecznie do nacięcia dochodzi kiedy położna widzi że i tak nie obejdzie się bez pęknięcia, u mnie to była inna sprawa z tą rączką, ale leżała ze mną dziewczyna, którą nacinali, a i tak pękła - gdzie i jak ewentualnie pękniesz wie tylko natura
  • julkacebulka 13.04.10, 08:39
    Do nacięcia często dochodzi rutynowo. Z przyzwyczajenia położna po prostu tnie
    bez prób ochrony. Jak poznać czy prawdziwe są słowa, że trzeba naciąć? Jak
    poznam czy personel nie chce w ten sposób skrócić czas porodu?
  • maallaa_net 13.04.10, 09:28
    Ja też bardzo bałam się nacięcia, uważałam, że to musi być najgorszy
    moment w czasie porodu. Osobiście nie stosowałam ani liści malin,
    ani wiesiołka, nie ćwiczyłam mięśni kegla. Miałam wykupioną położną,
    poród przebiegał wzorcowo, akcja postępowała szybko i obyłoby się
    bez nacięcia, ale synkowi drastycznie spadło tętno kiedy główka była
    już widoczna i wtedy trzeba było działać - aby przyspieszyć poród
    położna mnie nacięła i powiem ci, że nawet nie wiem kiedy. Nie
    bolało w ogóle, malutki szybko przyszedł na świat (10 pkt) a rana
    bolała troszkę przez dosłownie kilka dni, jeśli chodzi o siadanie na
    tyłku to bardziej miałam psychiczną barierę - jak już się odważyłam
    to siadałam bez większego dyskomfortu. Teraz jestem 6 tyg. po
    porodzie, szew cieniutki jak niteczka, żadnych dolegliwości nie mam.
    A na rower to mogłam śmiało wsiąść po ok 2 tyg od porodu. Jeśli
    chodzi o moje zdanie to szkoda psuć sobie nerwy w czasie ciąży
    myśleniem o nacięciu krocza, jak się dba o higienę po porodzie to
    goi się "jak na psie" a ponadto nie wygląda to drastycznie (ogólnie
    spodziewałam się grubej krechy i długiej rany a jak zerknęłam w domu
    w lusterko to byłam mile zaskoczona). Trzymaj się dzielnie, życzę
    szybkiego porodu bez żadnych komplikacji. Ciesz się okresem ciąży,
    któy jest naprawdę piękny...póniej bywa różnie :)ja właśnie
    wykorzystuję chwilę, w której wreszcie mój mały książę zasnął :)
  • julkacebulka 13.04.10, 10:02
    Dziękuję za optymistyczne słowa. Rzadko słyszę pozytywne opinie o nacinaniu.
    Wiem, iż niekiedy jest ono koniecznością, nie neguję tego, ale większość nacięć
    to rutyna, która przysparza kobietom niepotrzebnych dolegliwości. Martwię się
    nacinaniem i chciałabym go za wszelką cenę uniknąć.
    A Tobie życzę samych radości z maleństwem :)
  • madziab83 13.04.10, 13:56
    Urodziłam 2 dzieci bez nacięcia.
    Córkę prawie 4 lata temu, waga 3350, 58cm dł, 34 cm główka, 34 cm klatka, poród
    37tc. Nie pękłam, miałam lekkie otarcia
    Synka miesiąc temu, ułożony pośladkowo, waga 3805, dł 64 cm, 36cm główka, 38 cm
    klatka, 38tc, lekkie pęknięcie, 3 szwy, siadałam bez problemu juz 2h po porodzie.
    --
    TYMOTEUSZ
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/ed6fae0d32.png[/img][/url]
    WIKTORIA
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c67a699496.png[/img][/url]
  • nutrisse 13.04.10, 14:35
    To jak dziecko jest ułożone pośladkowo nie dostaje się skierowania
    na cesarkę??
  • madziab83 19.04.10, 19:52
    Mogłam mieć cc, ale nie chciałam, wolałam sn i nie żałuję, MIAŁAM NAPRAWDĘ DOBRY
    PORÓD, szybki ( nie całe 3h), wcale nie bardziej bolesny niż z córką ułożoną
    główkowo, jak chcesz to poszukaj mojego wątku o porodzie.
    --
    TYMOTEUSZ
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/ed6fae0d32.png[/img][/url]
    WIKTORIA
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/c67a699496.png[/img][/url]
  • justcam 13.04.10, 17:07
    poszukaj połoznej która będzie popierać ochrone krocza to najlepsza
    gwarancja :-)
  • julkacebulka 14.04.10, 08:23
    Tzn.mam wynająć sobie położną? Jak się takiej szuka? W danym szpitalu popytać
    czy może mojego lekarza prowadzącego? I jaka jest gwarancja, że położna nie
    zostanie 'zmuszona' przez dyżurnego doktora do cięcia?
  • settimana 15.04.10, 20:51
    wejdz na strone rodzicpoludzku.pl i wyszukaj w banku informacji
    szpital w ktorym chesz rodzic. Tam najpewniej dowiesz sie z ocen
    innych kobiet czy w wybranym przez Ciebie szpitalu jest szansa
    urodzic bez naciecia. Udaj sie tez do tego szpitala i porozmawiaj z
    poloznymi. Rozmowe z lekarzem na ten teamt sobie daruj. Przykre jest
    to ze czesto na plskich porodowkach lekarze a polozne to dwa obozy -
    ten poloznych czesciej jest za nie nacinaniem. :/a lekarze twierdza
    ze to koniecznosc..
    --
    :) settimana
  • julkacebulka 16.04.10, 08:29
    Dziękuję za radę! To świetny pomysł, zaraz poszukam na tej stronie. Patrzyłam
    już na forum 'szpitale', ale nie znalazłam interesujących mnie informacji.
    Zwykle jedna dziewczyna pisze, że jest świetnie, a inna, że nie poleca danego
    szpitala. Chyba zależy na kogo z personelu się trafi w danym dniu.
    A lekarze, niby tacy wykształceni i światli, wolą nacinać?! Z własnej wygody,
    jak sądzę. Brak słów.
  • settimana 14.04.10, 09:30
    czesc, ja urodzilam bez naciecia pierwsze dziecko 8 tyg temu. Mysle
    ze w duzej mierze zalzy to od poloznej. Przy moim porodzie tez byla
    moja przyjaciolka, stazystka na oddziale porodowymi, mowila mi ze
    mimo iz w szpitalu w ktorym rodzilam polozne zawsze chronia krocze to
    niewielu dziewczynom udalo sie urodzic tak jak mi, bez cicia i
    pekniecia. Upatrujemy z moja przyjaciolka przyczyny tego w tym, ze
    od 34 tc stosowalam masaze krocza. Przyjaciolka mowi mi ze to moglo
    bardzo pomoc w uniknieciu naciecia i pekniecia. A wiec recepta jest
    na pewno polozna i odpowiednie przygotowanie - cwiczenie miesni dna
    miednicy i masaze- wtedy duze szanse ze sie uda:) powodzenia!
    --
    :) settimana
  • settimana 14.04.10, 09:33
    julkacebulka, a z jakiego miasta jestes?
    --
    :) settimana
  • julkacebulka 14.04.10, 10:55
    Najprawdopodobniej będę rodzić w Katowicach.
  • lonely.stoner 14.04.10, 12:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ognista998 17.04.10, 21:01
    lonely.stoner napisała:

    > bleeee, ohyda nacinacie krocza, jak u jakiejs krowy rozplodowej.

    chyb NIE MASZ WGL POJĘCIA co to poród.....albo jesteś jakimś nastoletnim
    niedouczonym szczylem, alno miałaś cesarkę na życzenie lub nie na życzenie.

    może i jest masa minusów tego zabiegu, ale co kobieta to zdanie. jednym sie
    dobrze goi i jest git innym gorzej i obolałe chodzą, a jeszcze inne znoszą to
    inaczej. sama się obawiam tego zabiegu, ale jak ma to pomóc mojemu dziecku w
    wyjściu na świat to wolę się dać rozpruć niz żeby dziecko miało jakieś kłopoty
    zdrowotne zw. z cieżkim porodem. a poza tym lepoej naciąć niż być pękła.
    pęknięcie jest gorsze do leczenia nić nacięcie. i moim zdaniem cesarka jest
    gorsza, bo rozcinają brzuch, trudniej potem wrócić do sił, opiekować sie
    maleńswtem i są pewne problemy przy nast. ciążach. a poza tym cesarka
    kwalifikuje się jako operacja.

    jeszcze nie słyszałam, żeby tym ktoś się tak brzydził jak ty....a pomyśl sobie o
    ginekologu, który wyk, ten zabieg.


    straszny mięczak z ciebie;)))))))
  • katarzynaoles 17.04.10, 21:40
    ognista998 napisała:
    > a poza tym lepoej naciąć niż być pękła.
    > pęknięcie jest gorsze do leczenia nić nacięcie.

    A skąd te informacje?
    Lepiej pęknąć niż być naciętą. Pęknięcia goją się znacznie lepiej
    niż klasyczne nacięcia.
    Pozdrawiam :)
  • epb3 19.04.10, 14:58
    julkacebulka napisała:

    mialam to samo co Ty przed porodem - schizę zeby mnie nie okaleczono(moj pogląd
    na ten temat sie nei zmienil i nie potrafię zrozumieć kobiet, ktorym jest to
    obojętne, albo ktore sie ot tak poddaja - bo trzeba).
    zrobilam tak: zapytalam lekarza czy moze mi polecić polożną. polecil. poczytalam
    o niej w necie (owszem sa rozne opinie - no ale uwazam ze polozna to taka osoba,
    ktora musi ci poprostu pasować jako czlowiek, dlatego mogą byc rozne opinie, bo
    zawsze 2 osoby mogą sie niedogadywac i juz, nie kazdy musi kazdemu pasowac).
    okazalo sie ze opinie sa raczej dobre, spotkalam sie z nią. byla bardzo
    konkretna, ale mi pasowalo.
    poród odbyl sie bez komplikacji, bez nacięcia (polozna bronila mnei przed
    lekarzem, ktory popędzal).

    owszem mozesz trafic na taka polozna na dyzurze. ale ja wolalm nie ryzykowac
    (moja kolezanka tak trafila, polozna zapytala czy chronimy krocze i udalo jej się).
    a jak nie trafisz na taką to cię natną. bo mi sie wydaje, ze one poprostu nie
    umieją inaczej.
  • eliza_dm 20.04.10, 14:35
    szansa moze i jest, ale chyba nie z tymi poloznymi. Jestem 2 tyg po
    porodzie, po ktorym mialam mega depreche. Mialam oxy, naciecie i bog
    wie co jeszcze, bo oczywiscie nikt mnie nie putal o zdanie.
    Oczywiscie zalapalam sie jeszcze na pomoc lekarska przy wypchnieciu
    dziecka, chociaz mysle, ze w tym przypadku byla ona uzasadniona. Nie
    mam jeszcze na tyle sily zeby opisac moj porod. W kazdym badz razie
    jestem rozczarowana podejsciem poloznych do tematu. Oczywiscie
    rodzialm w pozycji standard, nie wazne, ze nie moglam w niej
    wypchnac dziecka ( parte ponad 3 godziny) i prosilam zeby urodzic w
    kucki( tutaj czulam ze cos idzie). Polozna powiedziala, ze w takiej
    pozycji to sie nie da dziecka odebrac. Szkoda ze bylam w
    takimstanie, ze nie mialam sily sie z nia klocic. Szwow 12. Plus
    taki,ze chyba niezle sie goi, nie czuje zbyt dyskomfortu.
  • katarzynaoles 20.04.10, 22:04
    Bardzo mi przykro, że ma Pani takie wspomnienia z porodu. Pozostaje
    mi mieć nadzieję, w imieniu rodzących i swoim, że będzie coraz mniej
    położnych o takim podejściu do rodzących. Pozdrawiam serdecznie :)
  • cytrynowa.lemoniada 22.04.10, 10:33
    a ja mysle ze temat naciecia jest wyolbrzymiany. w pierwszej ciazy
    tylko tego sie bałam, ze mnie poszatkują i takie tam. otóż miałam
    naciecie, od razu po porodzie siedziałam, szwy sie albo wchloneły
    albo sama je sobie wyjelam pod prysznicem po 2 tyg.. dzis, pod 4
    latach blizna prawie niewyczuwalna. to chyba kwestia zszycia, które
    u mnie jak widac bylo perfekcyjne. jak Cie nie natna to mozesz miec
    pekniecie do odbytu i rozne takie historie, znajoma leczy sie u
    proktologa, wiem co mówie. to jest dopiero koszmar.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbdm.lilypie.com/Oidwp2.pn[/img]
    [/url] ...a Marek 6 czerwca skończy 4 lata!
  • sroka75 22.04.10, 12:21
    >jak Cie nie natna to mozesz miec
    > pekniecie do odbytu i rozne takie historie,
    a jak cię natną to też pękniecie do odbytu możesz mieć i różne takie historie
    też - o tym że nacięcie nie chroni przed takimi atrakcjami znajdziesz w wielu
    odpowiedziach p. Oleś na tym forum i to że jeszcze takie "mądrości ludowe" jak
    twoje powracają jak bumerang świadczy o tym, że ten temat wcale nie jest
    wyolbrzymiany, a raczej ciągle...niewyczerpany i niedoceniany;)


  • julkacebulka 22.04.10, 13:00
    Zgadzam się z Tobą. I jak mantrę powtarzam, że najbardziej boję się nacinania.
    Ból porodu jest 'chwilowy', mija z chwilą wyjścia dziecka na świat, ale nacięte
    krocze dokucza tygodniami, a nawet -jak czytam na forum- miesiącami utrudnia
    powrót do normalności. Np. czy potem sex może jeszcze sprawiać radość?
  • mini-menstruacja 22.04.10, 14:25
    Rozumiem, Cię najzupełniej. Dla mnie ryzyko nacięcia jest ( między wieloma
    innymi ) powodem podjęcia decyzji o cc.

    Blizna na brzuchu nie spowoduje u mnie okaleczenia w sensie psychologicznym.
    Blizna na kroczu - tak.
    Traktuję swoje narządy płciowe jako części ciała służące dostarczeniu mi
    rozkoszy. Jako fizyczny symbol i znak mojej kobiecości. Nacięcie krocza byłoby
    okaleczeniem tej kobiecości.
    Upokorzeniem płci. Symbolika szwu na kroczu jest, w moim przekonaniu, bliska
    tradycyjnej kastracji dziewczynek u niektórych plemion afrykańskich (
    największymi zwolenniczkami tej kastracji, są o dziwo, właśnie kobiety ).
    Symbolika bliska takiemu "muzułmańskiemu" widzeniu ciała kobiety.

    Niektórym trudno może być pogodzić ze sobą myśl o waginie jako tej
    najdelikatniejszej, intymnej, przynoszącej rozkosz, seksualnej, estetycznej
    części ciała z agresją jaką jest poród, z bólem, z możliwością bezpardonowego
    rozcięcia jej nożycami, z okaleczeniem, ze szwami, trwałym znakiem że moje ciało
    kobiece jest narzędziem do rodzenia i można w tym imieniu dowolnie je rozrywać.

    Powłoki brzuszne nie mają takiego wymiaru. Nie są symbolem kobiecości. Są
    neutralne. Ich przecięcie nie budzi skojarzeń z gwałtem, z dewiacją seksualną.
    Już kiedyś o tym pisałam. Agresja wobec brzucha jest czymś zupełnie innym niż
    agresja wobec atrybutów płci. To drugie ma wymiar seksualny.

    Gdyby ktokolwiek włożył do mojej pochwy przedmiot wielkości dziecka, przerywając
    tkanki, bądź rozpruł moje krocze zostałby oskarżony o gwałt ze szczególnym
    okrucieństwem lub napaść seksualną ze szczególnym okrucieństwem. Gdyby okaleczył
    mój brzuch byłoby to widziane zupełnie inaczej. Jako zwykła agresja. I przez
    pryzmat tego, proszę, czasem spójrzcie na kobiety które wzbraniają się przed sn.

    Gdyby moje okolice intymne zostały rozcięte, obawiam się, że miałabym poważne
    problemy aby powrócić do swojej normalnej seksualności, cieszyć się swoją płcią
    i mieć zdrową relację z mężem.
    Nie tylko ze względu na ból fizyczny ale przede wszystkim na psychiczny,
    poczucie upokorzenia i poczucia dysproporcji miedzy widzeniem przeznaczenia
    ciała męskiego a kobiecego w sensie seksualnym.

    Tłumaczenie, że okaleczenia pochwy są niczym wielkim i agresywny proces porodowy
    jest naturalny przynosi taki sam skutek, jak gdyby ktoś tłumaczył mi, że gwałt
    jest naturalny i żebym nie histeryzowała bo mężczyźni są silniejsi i tak to
    stworzyła Matka Natura.

    Pozdrawiam
  • julkacebulka 22.04.10, 15:30
    O właśnie, trafiłaś w sedno :-) Bycie matką nie musi być jednoznaczne z oddaniem
    się dziecku i zakończeniem bycia kobietą lubiącą rozkosze cielesne. A, niestety,
    zwykle okaleczenie nacięciem znacznie obniża możliwość doznań intymnych.
    Też rozważam opcję cc, bo wolę mieć szramę na brzuchu niż w kroczu. Wydaje mi
    się, że poród to pomyłka natury.
    Pewnie za głośne wyrażenie swoich przekonań na forum zostaniesz zbesztana przez
    zwolenniczki tradycyjnych 'tortur' porodowych..
  • klarysa1111 04.05.10, 17:35
    A ja bym już chyba wolała malutką bliznę "tam", niż większą na brzuchu.
    Brzuch bardziej widać, blizna na nim bardziej się rzuci w oczy. Ja mam
    nadzieję, że z tego względu nie będę musiała mieć cc.
  • rudy_eco 30.05.10, 23:33
    poród to nie pomyłka natury. medykalizacja porodu to pomyłka
    medycyny. poród naturalny może być naprawdę dodającym skrzydeł
    uczuciem, żadne tam tortury. ale największa szansa na taki poród
    jest we własnym domu w sumie... a seks po dobrym porodzie (nie od
    razu, realistycznie rzecz biorąc 2-3 tygodnie): bezcenne :)
  • klarysa1111 04.05.10, 17:32
    Tylko że o cc nie można sobie samemu decydować. Nie wiem, w jaki sposób
    to zrobiłaś czy chcesz zrobić.
  • icarium2009 27.05.10, 21:37
    No proszę, jak to ładnie ujęłaś :) Żałuję, że sama tak nie potrafię :)
    Niestety mało się orientowałam w temacie nacinania krocza przed porodem
    i gdybym wiedziała o tym to co wiem teraz (tzn. że nacina się rutynowo,
    a w szpitalu, który wybrałam urodzenie bez nacięcia graniczy z cudem)
    to na pewno nie zdecydowałabym się na sn. Ale ostatecznie skończyło się
    cc i po obejrzeniu realiów szpitala 'od środka' bardzo się z tego
    cieszę. Przy drugim dziecku na sn nikt już mnie nie namówi.
  • cytrynowa.lemoniada 22.04.10, 15:30
    ta mądrość ludowa wydarzyła się w warszawskim szpitalu klinicznym.
    dochodzenie potwierdziło błąd w sztuce lakarskiej spowodowany nie
    nacięciem krocza. dziewczyna leczy się od kilkunastu m-cy. powtarzam
    raz jeszcze - po nacięciu nie miałam absolutnie żadnych
    dolegliwości, który to fakt skrupulatnie w swojej odpowiedzi
    pominełaś
  • sroka75 22.04.10, 17:29
    >po nacięciu nie miałam absolutnie żadnych
    > dolegliwości, który to fakt skrupulatnie w swojej odpowiedzi
    > pominełaś
    przepraszam, a jaki to miało związek z tym, że nacięcie nie daje 100% pewności,
    że nie będzie rozległych powikłań?..bo możemy zacząć tu też "skrupulatnie"
    wymieniać posty w których dziewczyny nie miały nacięcia oraz żadnych
    dolegliwości - i zapominasz, że mówimy tu głównie o RUTYNOWYM nacinaniu
    krocza...a nie sytuacjach gdy jest ono konieczne,a nie zostało wykonane - co
    niewykluczone miało miejsce w przypadku twojej znajomej...
    Naprawdę, było na tym forum bardzo dokładnie opisane jakie są najczęstsze
    przyczyny rozległych uszkodzeń krocza w trakcie porodu. I nacięcie/lub jego
    brak, było jedną z wielu przyczyn (to także wielkość dziecka, tempo porodu,
    anatomia kobiety itp.), które się na siebie często nakładają (źle prowadzony
    poród też) i mogą owe uszkodzenia spowodować. Przypadek twojej znajomej, nie
    jest dowodem na to, że nacinanie jest remedium na wszystkie obrażenia krocza
    jakich można w czasie porodu doświadczyć, a twój, że zawsze się wszystko kończy
    cudnie i bezboleśnie.
    Jest wiele dziewczyn, którym nacięcie się dobrze goi - pytanie czy było ono w
    ogóle konieczne? I dlaczego w innych krajach gdzie nacięcie jest wykonywane
    sporadycznie nie wzrosła drastycznie liczba tych "straszliwych" pęknięć, którymi
    notorycznie straszy się dziewczyny w Polsce?
    A tak na marginesie - to dziwne, że w szpitalu klinicznym nie wykonano nacięcia
    - właśnie tam jest ich największy odsetek - no ale jak widać - nie mają tam
    personelu, który potrafiłby "bezkolizyjnie" przyjąć poród bez nacięcia..:(
  • cytrynowa.lemoniada 22.04.10, 18:12
    Nie bede tu wymieniac nazwy szpitala w kazdym razie jeden z 3 klinicznych o
    najwyzszym stopniu referencyjnosci. Ja sie natomiast zastanawiam dlaczego tyle
    sie dyskutuje o nienacinaniu, ktore, to prawda, fizjologiczne nie jest, ale
    dobrze zrobione i zszyte nie powoduje powiklan, natomiast nie mowi sie o
    sztucznie wywolywanych porodach, oksytocynie, przebijaniu pecherza itd. sztuczny
    porod moze spowodowac powiklania u dziecka i nie ma absolutnie zadnego
    uzasadnienia medycznego, natomiast naciecie raczej pomaga w porodzie.
    Zaznaczam ze tez przed porodem panicznie sie tego balam, jak widac nie ma czego.
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbdm.lilypie.com/Oidwp2.pn[/img][/url]...a
    Marek 6 czerwca skończy 4 lata!
  • kaeira 22.04.10, 19:06
    cytrynowa.lemoniada napisała:
    > natomiast nie mowi sie o sztucznie wywolywanych porodach, oksytocynie,
    przebijaniu pecherza itd.

    Erm - że co??! Gdzie się nie mówi? Na tym forum w każdym razie mówi się o tym
    wszystkim w kółko, a i na innych forach ciążowych należy to do stałych tematów.
    Inna sprawa, że wiele kobiet akceptuje te wspomniane przez ciebie praktyki, bo
    wydają im się nieszkodliwe i w zasadzie "co to szkodzi" a "nacięcie krocza"
    wydaje się inwazyjne, bolesne, i łatwiej się przeciw temu buntować.

    > sztuczny porod moze spowodowac powiklania u dziecka i nie ma absolutnie
    zadnego uzasadnienia medycznego,
    > natomiast naciecie raczej pomaga w porodzie.

    Tak samo nacięcie jak i wspomniane przez ciebie praktyki są bardzo, bardzo
    nadużywane, co nie znaczy, że czasami nie są konieczne albo pomocne.
    Oczywiście, że zastosowanie indukcji czy oksytocyny czasami jest zupełnie
    uzasadnione i sensowne.

    --
    1% podatku - pomóż małej Amelii
  • eliza_dm 22.04.10, 20:23
    ech ja tam mialam naciecie a i tak czeka mnie wizyta u proktologa.
    Mamtekie hemoroidy zaparcia, ze zeby zrobic to co nalezy musze
    przyjmowac podwojna dawke czopkow i przez chwile mam wrazenie ze
    koszmar porodu powraca.
  • cytrynowa.lemoniada 22.04.10, 20:27
    oczywiscie ze czasami sa koniecznie, ja jak sie domyslasz mam na mysli szpitale,
    ktore wszystkim rodzacym na dzien dobry aplikuja oksytocyne. w Warszawie jest
    taki jeden, bardzo renomowany.. mam po prostu wrazenie ze indukcja porodu jest
    generalnie bardziej akceptowalna i wywołuje znacznie mniej emocji niz temat
    "nacinac czy nie" i raczej wiecej jest takich dyskusji niz "dawac oksytocyne czy
    nie"
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lbdm.lilypie.com/Oidwp2.pn[/img][/url]...a
    Marek 6 czerwca skończy 4 lata!
  • jul-kaa 29.04.10, 18:18
    Rozmawiałam dziś z kolegą, którego żona jest w 30tc. Stwierdził, że nacięcie
    jest znacznie lepsze od pęknięcia, bo czyste cięcie lepiej się goi i mniej boli,
    niż pęknięcie, które ma nieregularne krawędzie. I że pęknięcie jest ZNACZNIE
    poważniejsze od nacięcia.

    Z kolei w szpitalu, w którym rodziłam jedna z dziewczyn strasznie narzekała, że
    jej nie nacięli (a miała pęknięcie I stopnia), bo "nacięcie lepiej się goi i
    mniej boli".

    Kto im naopowiadał takich bzdur..?

  • justcam 30.04.10, 13:48
    kolega napewno z własnego doświadczenia wie co bardziej boli i co
    dlużej się goji ;-)
  • iw1978 29.04.10, 19:05
    Mnie się przy pierwszym nie udało, ale rodziłam w szpitalu, gdzie pierworódki tną rutynowo.Nacięto mnie na 7 szwów. Bolało nacinanie, bolało po porodzie. Przez tydzień odczuwałam ból, przez kolejny dyskomfort. Szczęście w nieszczęściu szycie było zrobione super i mam piękną bliznę. Powrót do seksu po połogu był bez dolegliwości, ale z dużymi obawami.
    Drugie dziecko (4100 i 38 obwód głowy) urodziłam bez nacięcia. Udało się uniknąć nawet otarć. Dwie godziny po porodzie czułam lekkie pieczenie. Potem minęło i to :). Czuję się jakbym odzyskała swoje ciało, naprawdę. Powrót do seksu - bez obaw i dolegliwości. Warto zadbać o położną, która ochroni krocze.
    P.S. Znajomaurodziła bez nacięcia pierwsze dziecko o wadze 4400. Pękła na jeden czy dwa szwy. Także szanse są.
  • rach.ell 29.04.10, 19:18
    Ja nie mialam nacinanego krocza ani przy pierwszym ani przy kolejnym
    porodzie. Sadze, ze na podejscie lekarza miala wplyw swiadomosc, ze
    jak bedzie probowal to go kopne w twarz. Trzeba po prostu wczesniej
    uprzedzic. Trzeba sie komunikowac...
  • sroka75 30.04.10, 12:28
    >Sadze, ze na podejscie lekarza miala wplyw swiadomosc, ze
    > jak bedzie probowal to go kopne w twarz...

    >Trzeba sie komunikowac...

    Dobre!:)
  • kaeira 30.04.10, 12:55
    rach.ell napisała:
    > Sadze, ze na podejscie lekarza miala wplyw swiadomosc, ze
    > jak bedzie probowal to go kopne w twarz. Trzeba po prostu wczesniej
    > uprzedzic. Trzeba sie komunikowac...

    Ale czy to znaczy, że wcześniej uprzedziłaś personel, że jak będą próbowali
    nacinać, to ich kopniesz w twarz? :-D

  • eliza_dm 30.04.10, 20:59
    la mnie mimo wszystko najgorsze bylo podejacie poloznej pt" o jejku
    przeciez porod musi bolec" , dodam iz sie nie darlam , nie
    wrzeszczalam , zwijalam sie z bolu. Chyba z tydzien sie z dola
    psychicznego zbieralam. Nie wiem kiedy zmieni sie podejacie
    personelu, pewnie az sie stara kadra wyrotuje, bo jak inaczej nazwac
    61 letnia pnia, ktora nic innego nie robila tylko nacinala. Ja
    mialam 12 szwow, nie wiem czy pekalam i mnie nacieli czy tkie
    glebokie bylo naciecie. Ogolnie porod, a w zasadzie jego szpitalna
    czesc, wspominam jako koszmar i najgorsze jest to, ze z bolu nie
    mialam sily, zeby kopnac kogos w twarz , a przynajmniej o tym
    uprzedziec ;-)
  • rach.ell 01.05.10, 11:01
    Ja uprzedzilam, ze nie zycze sobie stresu zwiazanego z perspektywa
    naciecia i ze nie recze za siebie jesli ktos mi to zrobi, wiec zeby
    sie dobrze zastanowili. Uprzedzalam przez kilka miesiecy przy kazdej
    wizycie kontrolnej wiec nawet do swiadomosci lekarza ginekologa
    musialo dotrzec.
  • rac .ell 01.05.10, 11:03
    Sadze, ze po moim porodzie to lekarz i polozna mieli depresje...ze
    im sie nie udalo mnie okaleczyc.
  • rach.ell 01.05.10, 11:04
    Strasznie musieli przezywac swiadomosc, ze majac dziecko ciagle
    jeszcze nie bede miala problemow z uprawianiem milosci:)
  • lenkowamama 01.05.10, 23:10
    Witam!
    To ja dorzucę swoje dwa słowa, że jednak da się urodzić bez
    nacinania krocza. Urodziłam córeczkę niecałe osiem tygodni temu,
    ważyła 3,5 kg i nie było żadnego nacinania na "dzien dobry" i przy
    dobrych chęciach położnej, która prowadziła mój poród obyło się
    również bez pęknięcia. Na standardowej wizycie u ginekologa po
    sześciu tygodniach po porodzie usłyszałam, że wszystko wygoiło mi
    się tak, iż wyglądam, jakbym nigdy nie rodziła. Nie wiem jaka w tym
    zasługa moja, jaka położnej a jaka matki natury, ale w ciąży jednak
    było ćwiczenie mięśni kegla, smarowanie olejkiem, pływanie i joga.
    Może pomogło a może nie, ale miałam świadomość, że w razie czego
    robiłam co mogłam. a naprawdę bardzo zależało mi na tym, żeby nie
    być naciętą, bo bałam się tego bardziej niż samego porodu i już
    wcześniej zastrzegałam to położnej, która naprawdę się przy mnie
    nagimnastykowała, więc jej zasługa w tym jest spora. Morał jest
    jeden - da się i myślę, że warto twardo obstawać przy swoim - jeśli
    nie ma potrzeby to niech nas nie potrzebnie nie "kroją".
    pozdrawiam
  • karj-oka 03.05.10, 11:59
    Urodziłam bez nacięcia w szpitalu. Pomogła świadomość moja i męża, nasza duża
    determinacja i oczywiście współpracująca położna. Postawiliśmy sprawę jasno "nie
    chcę nacięcia i proszę o pomoc w ochronie krocza". Lekarz zapytał obcesowo "czy
    jest pani świadoma, że przy samoistnym pęknięciu mogą pani pęknąć także
    zwieracze odbytu?". Znając fizjologię porodu i bezzasadne zamiłowanie większości
    lekarzy do straszenia i szukania patologii odpowiedziałam krótko "tak, jestem
    świadoma ewt. konsekwencji". Dostałam oświadczenie do podpisania, podpisałam
    i... urodziłam bez pęknięcia. Ważne: rodziłam w pozycji wertykalnej. Odmówiłam
    wejścia na łóżko porodowe.
  • julkacebulka 04.05.10, 12:13
    Dziękuję za odpowiedzi na temat. Rozpoczęła się dygresyjna, niepotrzebna
    dyskusja o zabiegach stosowanych podczas porodu, a przecież pytałam o samo nacięcie.
    Jak widzę niewiele kobiet urodziło bez nacinania. I to mnie bardzo martwi :(
  • an_o 04.05.10, 23:15
    To moze ja Ci poprawie troche humor: urodzilam w Polsce w Plocku 26
    sierpnia 2008 roku dziewczynke 3350 i 52cm bez naciecia. To byl moj
    pierwszy porod, zaznaczylam, ze nacinana byc nie chce, ale mialam
    wynajeta polozna, ktora w dodatku byla oddzialowa. Peklam delikatnie
    tak, ze nawet nie poczulam i mialam zalozone 3 szewki - szycia tez
    nie czulam. Nie masowalam wczesniej krocza, nie stosowalam
    wiesiolka, a jestem bardzo szczuplej budowy - przed ciaza wazylam 49
    kilo. To, czy krocze jest rozciagliwe, czy nie zalezy moim zdaniem
    raczej od genetyki, niz stosowanych 'zabiegow' - masaze, wiesiolki.
    Mam kolezanki, ktore je stosowaly i byly nacinane - moja najlepsza
    kumpela dwa razy byla nacinana (w tym samym szpitalu co ja rodzila).
    I znam takie, ktore nie stosowaly i nacinane nie byly - ja sama tez
    jestem tego najlepszym przykladem. Czuje delikatna blizne po szwach
    ale mi w niczym nie przeszkadza. Za to moja kumpela (ta nacinana)
    mysli o plastycze krocza, bo twierdzi, ze teraz stosunki seksualne z
    mezem to masakra. Moja mama tez byla nacinana i tez na to narzeka.
    Jestem zaciekla przeciwniczka nacinania rutynowego i ciesze sie
    ogromnie, ze akurat mnie ta 'przyjemnosc' ominela. Czego Ci rowniez
    zycze.
  • julkacebulka 05.05.10, 08:50
    Dzięki Ci kobieto za te słowa, jesteś światełkiem w tunelu. Cały czas jestem
    przekonana, że większość porodów mogłaby obyć się bez nacięcia. Sporo moich
    koleżanek ma po takim 'zabiegu' ogromne problemy z samoakceptacją, a relacje z
    mężem poważnie podupadają. Jak dla mnie to poważny problem i z całego porodu
    najbardziej boję się właśnie nacięcia.
  • an_o 07.05.10, 23:02
    Alez nie masz za co dziekowac, cala przyjemnosc po mojej stronie. Po
    prostu musisz miec kogos, kto bedzie po Twojej (a nie 'ich')
    stronie. Nie zgadzaj sie na naciecie tylko li po to, aby
    przyspieszyc porod. Takie zabiegi ma sie wykonywac tylko dla
    ratowania zycia i zdrowia pacjenta (dziecka, matki), a nie dla
    wlasnego widzimisie, albo bo chce mi sie isc do domu.
  • villemo86 14.05.10, 22:30
    Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja przeszłam prawie przez cały poród (skurcze
    rozwierające do momentu partych), mimo tego skończyło się na cc i uwierz mi, że
    z zazdrością patrzyłam na kobiety, które jednak urodziły sn. W szpitalu w którym
    rodziłam ogólnie chroni się krocze, więc polecam gorąco. Z tego co widzę to
    chyba mieszkasz gdzieś niedaleko mnie? Piszesz, że chcesz rodzić w katowicach.
    Ja jestem z Jaworzna, może mogę Ci coś podpowiedzieć? Rodziłam w czerwcu 2009
    --
    Czerwcowe Dzieciaczki

    [url=http://www.mamacafe.pl/][img]http://www.mamacafe.pl/suwak/8290.png[/img][/url]
  • julkacebulka 19.05.10, 08:46
    Dziękuję Ci za opinię. Wierzę, że po kilkugodzinnym cierpieniu wolałabyś urodzić
    sn, niestety, nie zawsze sprawy toczą się po naszej myśli. Też miewam chwile
    zwątpienia, czuję się załamana i przekonana, że będę nacięta, a do tego pęknę,
    tracę wiarę, że uda mi się uniknąć inwazji. Po prostu cholernie się boję.
    Zazdroszczę Ci, że masz już poród za sobą i zostawiłaś ten moment daleko za sobą.
    Gdzie rodziłaś?
  • gochalek82 14.05.10, 11:53
    Ja rodzilam w szpitalu, w ktorym ochrona krocza jest jak yeti - wielu slyszalo, nikt nie widzial :) Mnie tez nacieto, ale pociesze cie - mialam tylko jeden szew i mysle, ze duza role odegraly tu cwiczenia miesnia Kegla. Jestem tam w rozmiarze XXXS (mialam z tego powodu wiele problemow), wiec jesli jestes odrobinke "wieksza" niz ja to na pewno masz duza szanse urodzic bez naciecia, tylko jak pisaly wczesniej dziewczyny, trzeba miec dobra polozna. I zeby nie bylo - dziecko 3400 i 34 cm glowka :)
  • wspinaczka73 17.05.10, 16:51
    julkacebulka napisała:

    > Nurtuje mnie ten temat, jestem przed porodem. Tak realnie napiszcie
    > dziewczyny, która z Was urodziła pierwsze dziecko bez nacięcia? W
    Polsce. Jest
    > na to szansa?
    > Czy nie jest tak, że wiara w herbatki, masaże, rozciąganie,
    wiesiołek, maliny
    > i inne domowe metody za każdym razem rozbija się o niepostępowe
    podejście
    > lekarzy i położnych, którzy nawet nie podejmą próby ochrony krocza
    tylko od
    > razu tną, bo tak szybciej i wygodniej? Jak to wygląda w praktyce?
    > Dla mnie lepsze wydaje się rozcięcie brzucha niż krocza, które
    trudno się goi
    > i (jak to sobie wyobrażam) uniemożliwia szybki powrót do
    normalności, np.do
    > współżycia, jazdy rowerem.
    Twoje twierdzenie, że lepsze rozcięcie brzucha niż krocza jest dość
    dziwne jak na fakt, że żyjemy w XXI wieku i obecnie zamiast mitami
    kierujemy się w życiu i medycynie wiedzą a nie przesądami. Chyba nie
    masz pojęcia co to jest cesarskie cięcie, jest to operacja
    chirurgiczna ze wszystkimi jej konsekwencjami - przecięte zostają
    powłoki brzuszne, przecięta zostaje macica itd. Chyba nigdy sama nie
    miałaś żadnej operacji i nie znasz nikogo kto byłby operowany. Po
    opracji powrót do zdrowia i formy nie trwa 5 minut lecz kilka
    tygodni. Nacięcie krocza to w sumie pikuś, wiem o czym piszę bo mam
    za sobą normalną operację wycięcia wyrostka robaczkowego oraz
    nacięcie krocza przy porodzie siłami natury. Rodziłam bez
    znieczulenia, samego nacięcia nie czułam tak byłam pochłonięta samym
    porodem i parciem. Krocze zostało zszyte, po ok. tygodniu się
    zagoiło, nie mam problemow związanych ze współżyciem, nic mnie nie
    boli, mąż nie narzeka. Co ważne po 6 tygodniach po normalnym porodzie
    można już bezpiecznie uprawiać seks, sport, praktycznie normalnie
    funkcjonować i zajmować się dzieckiem, po operacji cesarskiego cięcia
    na pewno minie dużo więcej czasu niż wszystko (macica, brzuch) się
    zagoi. Najlepiej porozmawiaj z lekarzem i nie nakręcaj się przed
    porodem. Wg mnie "moda" na cesarskie cięcie to zła moda, która mąci
    kobietom w głowach - nikt za Ciebie dziecka nie urodzi, a cesarskie
    cięcie stosuje się w sytuacjach, które tego wymagają, ale strach
    jakim Ty się kierujesz nie jest wystarczającą przesłanką do CC
  • julkacebulka 19.05.10, 08:39
    Chyba jednak zbyt pochopnie oceniasz mój brak doświadczenia w kontaktach ze
    szpitalami. Mam za sobą dwie poważne operacje oraz dwie choroby nowotworowe
    (chłoniak oraz rak tarczycy), a częste pobyty w szpitalu zmusiły mnie do
    oglądania cierpienia innych ludzi. Tak więc wiem co to inwazja w ludzkie ciało i
    z tą wiedzą w pełni świadomie nie mam ochoty na wielogodzinne cierpienia
    zakończone 'naznaczeniem' moich intymnych miejsc niczym kobieta z kenijskiej
    wioski. Jeśli da się urodzić z ochroną i pewnością, że nacinać będą wyłącznie
    przy zagrożeniu zdrowia dziecka to rozumiem, podejmę takie ryzyko, lecz nie chcę
    zostać kolejnym seryjnie naciętym przypadkiem. Dlatego szukam osób, które dadzą
    mi nadzieję, że w tym kraju można zostać matką bez 'obowiązkowej' blizny w kroku.
    Może moje podejście Cię zdziwi, może uznasz, że kobieta, która nie chce cierpieć
    nie ma prawa do macierzyństwa, ale uważam, że w XXI wieku powinno się mieć
    możliwość wyboru sposobu przyjścia na świat swojego dziecka, którego notabene
    ogromnie pragnę.
    I jeszcze jedno, w razie gdybyś chciała zarzucić mi młody wiek: mam 35 lat, więc
    już nie jestem podlotkiem.
  • wspinaczka73 19.05.10, 21:43
    Co do bólu - możesz zawsze skorzystać ze znieczulenia, a jeśli chodzi
    o nacięcie - zapewniam nic mnie nie bolało,(zresztą akurat rodziłam
    bez znieczulenia), ładnie się nacięcie zagoiło, nie czuję się jakaś
    seryjnie nacięta i naznaczona jednocześnie. powiem też, że przed
    porodem naczytałam się o ochronie krocza i byłam zdecydowana robić
    podczas porodu awanturę jeśli spróbują mnie naciąć, ale potem mi to
    samo jakoś wywietrzało z głowy, mało tego - po porodzie cieszyłam
    się, że było nacięcie gdyż końcówka parcia mnie porządnie wykończyła,
    miałam wrażenie, że zaraz zemdleję i niech ktoś urodzi za mnie :)
    jestem Twoją rówieśniczką, no może ciut starsza - mam 37 lat. Myślę,
    że niepotrzebnie się tak tym nacinaniem i ochroną krocza nakręcasz.
    Sama po sobie zapewniam, że to wcale nie jest w praktyce takie
    straszne i naprawdę w życiu intymnym też mi to nie przeszkadza.
  • an_o 20.05.10, 18:50
    Kobieto, wznies sie ponad swoje wlasne doswiadczenia i spojrz
    rowniez na doswiadczenia innych. To, ze Ty nie mialas problemow po
    nacieciu (nie bolalo, ladnie sie zagoilo, cieszylas sie, ze masz juz
    porod za soba), nie oznacza, ze inne kobiety ich nie maja, albo miec
    nie beda. RUTYNOWE nacinanie jest nie do przyjecia, i o to martwi
    sie autorka postu. PO CO byc nacinana jesli nie ma takiej potrzeby?
    Sama autorka przyznaje, ze jesli bedzie taka potrzeba, to oczywiscie
    jakos to naciecie przezyje, ale nacinanie po to, zeby naciac, albo
    szybciej pojsc do domu (personel) jest raczej chore, nie uwazasz?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka