Dodaj do ulubionych

Zdecydowana na cc

14.03.11, 16:39
CC nie podlega żadnej dyskusji. Jestem na to całkowicie zdecydowana bo w żadnym wypadku nie wyobrażam sobie porodu i zdania nie zmienię. Tym nie mniej chciałabym poznać Pani fachową opinię w sprawie możliwych powikłań w trakcie i po planowanym cc. Dodam, że nie cierpię na żadne choroby, które mogłyby mieć wpływ na mój stan po cc, ogólnie okaz zdrowia. O ile już się orientuję sam zabieg cc nie wydaje mi się jakoś straszny o tyle jestem nieco zaniepokojona informacjami w sprawie braku dostatecznego znieczulania bólu pooperacyjnego po zabiegu. Właściwie wszyscy mówią, że jest to problem około 2 dnia po zabiegu. Czy to jest prawda ? Co i jak długo można podawać aby ten dyskomfort całkowicie zlikwidować. Dodam jeszcze, że nie będę karmić piersią także ewentualny niekorzystny wpływ środków p-bólowych na pokarm możemy pominąć.
Edytor zaawansowany
  • monikakum 14.03.11, 16:50
    Z autipsji powiem, że ból jest do zniesienia, mnie bolało tylko w nocy, kilka godzin po cc (nieplanowana-spadek tętna dziecka) i wydaje mi się, że bardziej obkurczanie macicy niż rana.
    Poprosiłam dwa razy o środek przeciwbólowy do kroplówki, odczuwałam jeszcze ból przy podciąganiu się do karmienia synka. Ale znam kobiety, które długo, bo około dwa tygodnie po cc "dochodziły do siebie, nawet ciężko im było chodzić. Myślę, że jest to kwestia indywidualna.
  • julita165 14.03.11, 16:55
    Pewnie że indywidualna ale ja wiem że mój próg bólu znajduje się jakieś pół cm od podłogi bo nawet potrzebuję znieczulenie do znieczulenia u dentysty. Wiem też oczywiście, że ból jest do zniesienia tylko mi chodzi o to, żeby go nie znosić a zlikwidować.
  • born_to_be_mum 21.03.11, 12:19
    Jak zlikwidować to tramal ;). Prześpisz wszystko, tylko nie będziesz mogła zajmować się dzieckiem. Karmić piersią i tak nie chcesz, więc odpada wpływ na mleko.

    Rozbawiłaś mnie tym znieczuleniem do znieczulenia, bo ja robię to samo :D - wara mi z igłą bez żelu z lidokainą (takiego dla dzieci, wiśniowego :P). No i przy podobnej wrażliwości na ból urodziłam sn bez znieczulenia. I było ok.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • katarzynaoles 14.03.11, 17:41
    Trudno mi wymieniać wszystkie możliwe powikłania po cc - najczęściej nie dotyczą one przebiegu operacji, choć też mogą się zdarzyć (np. uszkodzenie pęcherza moczowego. W praktyce dość często obserwuje się powikłania pooperacyjne - związane z gojeniem, możliwością zakażenia (powyżej 30%), zrosty pooperacyjne (można zakupić preparaty, które stosowane podczas operacji zapobiegają powstawaniu zrostów), urazy pęcherza moczowego.
    Osobna sprawa to ewentualne powikłania u dziecka. Jeśli chodzi o ból pooperacynych to oczywiście można go skutecznie znieczulać, ale to raczej sprawa do omówienia z anestezjologiem w szpitalu, w którym będzie Pani rodziła. Pozdrawiam serdecznie :)
  • julita165 14.03.11, 17:48
    Dziękuję za szybką odpowiedź
  • aleksandra1357 14.03.11, 23:22
    Julito, ból istnienia i tak Cię kiedyś dopadnie, mimo że tak przed nim uciekasz.
  • miska-moniska 15.03.11, 07:52
    Ja też miałam cc planową bez żadnej akcji. I o ile ze mną było wszytsko ok, to z dzieckiem nie bardzo. Mimo bezproblemowej ciąży dostało 7 punktów, miało wodę w płucach, pół dnia leżało w inkubatorze. Potem przez prawie 2 dobry była walka najpierw o obudzenia potem o jakiekolwiek jedzenie. Dziecko spało mimo rozbierania, kąpieli, pobierania krwi. Jeść nie chciała wcale, obojętnie czy cycka czy butelkę. Także tutaj głównie był problem. A na bół pooperacyjny w pierwszej dobie dają leki w kroplówce, potem na życzenie można było dostać paracetamol. Jak jakaś dziewczyna mocno histeryzowała to lekarz zapisywał jej mocniejsze środki. Acha - no i dopóki się samemu nie chodzi trzeba być podłączonym do cewnika. W drugiej - trzeciej dobie ja się czułam fatalnie jakbym miała grypę, ale to podobno normalne zmęczenie. Ogólnie - po 2 dniach było całkiem normalnie, mnie już mogli wypisać do domku, gorzej było z dzieckiem.
  • posh_emka 15.03.11, 10:37
    To po co ci to dziecko ?
    Rodzić- NIE
    Karmić piersią- też NIE

    Pewna jesteś,że będzie ci się chciało je dobrze wychować ?

    Na twoim miejscu bardziej bym się martwiła o ewentualne powikłania u dziecka niż u siebie- CC nie niesie tylko ryzyka powikłań u matki ale i u dziecka- a to chyba jest najgorsze- narażać świadomie własne dziecko : "bo w żadnym wypadku nie wyobrażam sobie porodu i zdania nie zmienię."
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • julita165 15.03.11, 10:55
    Moim zdaniem wychowanie dziecka nie ma nic wspólnego z formą jego przyjścia na świat a o tym czy matka jest dobra czy zła na pewno nie decyduje to czy akceptuje fakt, że coś ją boli czy też chce skorzystać z tego co ma do zaoferowania w tej sprawie współczesna medycyna. Mogę się zgodzić, że z karmieniem piersią sprawa jest bardziej skomplikowana tym nie mniej karmienie butelką nie jest zbrodnią ani też krzywdą wyrządzaną dziecku. Sama byłam karmiona tylko sztucznie, a od urodzenia jestem okaz zdrowia. Znam natomiast jedną taką ślepo wierzącą w magiczną moc karmienia piersią, która w ten sposób dosłownie katowała siebie i dziecko przez 5 miesięcy aż jej w końcu jakiś lekarz dosłownie nakazał przejście na butelkę. A co do powikłań - położnikiem nie jestem tym nie mniej jak sięgnę pamięcią i pomyślę o wszystkich znanych mi przypadkach powikłań to wszystkie one zdarzyły się przy okazji porodów sn, a nie znam żadnego po cc
  • milamala 15.03.11, 14:20
    Julito, nie tlumacz sie tym dziwnym paniom, ktore wiedza lepiej co dla Ciebie dobre. Rob jak uwazasz. Ty masz instynkt, Ty znasz swoje cialo i ty wiesz najlepiej. Skad w zwolenniczkach porodow sn za wszelka cene taka agresja i brak tolerancji tego nie wiem. Ze tak trudno im zrozumiec, ze maja prawo do decydowania wylacznie za siebie.
    Powodzenia Julito. Tez uwazam, ze o wiele wiecej zagrozen czyha na dzieciatko przy porodzie sn.
  • mysza_myszynska 15.03.11, 10:56
    o matko, a może by się tak powstrzymać od ocen????
    ja też jestem w pełni ZA porodem naturalnym i ZA karmieniem piersią ale co mi do czyjeś decyzji - nie znasz kontekstu jej decyzji - może ma jakąś traumę z przeszłości. W każdym razie nic Ci do tego. A poza tym chyba nie można się nie zgodzić, że dziecko to coś więcej niż poród naturalny i karmienie piersią.
    --
    Car Mikołaj - 17 sierpnia 2006
    Król Stanisław - 27 kwietnia 2008
    ???? - majowa niespodzianka
  • cheeringup 15.03.11, 12:46
    ja też będę rozmawiać z lekarką o możliwości CC. Na razie jeszcze daleka roga, ale jeśli mój lekarz nie zagwarantuje mi ZZO to na pewno będę działać w sprawie CC.
    Niestety w Polsce panuje pogląd, że zdolność do bycia mamą jest proporcjonalna do natężenia bólu i cierpienia podczas porodu:)
    nikt nie powiedział, że cc jest lekkie, łatwe i przyjemne....ale wydaje mi się jednak lepszą opcją w przypadku gdy kobieta panicznie boi bólu i może ten poród zwyczajnie opóźniać. Żona mojego kolego całkowicie nie współpracowała z lekarzem przy porodzie, nie miała siły przeć z bólu wiec i tak ją pocięli...
    Wszystko jest dla ludzi, trzeba być tylko świadomym swojego wyboru.

    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lmtf.lilypie.com/Bxh8p1.png[/img][/url]
  • tully.makker 15.03.11, 12:51
    A poza tym chyba nie można się nie zgo
    > dzić, że dziecko to coś więcej niż poród naturalny i karmienie piersią.

    Tm niemniej nalezy uznac, ze zarowno porod sn, jak i karmienie piersia to obcje lepsze dla zdrowia i dlugotrwalego dobrostanu dziecka. Nie najlepiej rokuje sytuacja w ktorej od godziny zero priorytetem sa potrzeby sa matki, a na potrzeby dziecka nie zwraca sie najmniejszej uwagi.


    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • mysza_myszynska 15.03.11, 13:07
    wszystko prawda, ale nie Tobie oceniać czyjąś decyzję i wybór, najzwyczajniej nie masz do tego prawa.

    żeby nie było -swoje dzieci rodziłam naturalnie i długo karmiłam piersią.
    --
    Car Mikołaj - 17 sierpnia 2006
    Król Stanisław - 27 kwietnia 2008
    ???? - majowa niespodzianka
  • julita165 15.03.11, 13:56
    tully.makker napisała:

    Nie najlepiej rokuje sy
    > tuacja w ktorej od godziny zero priorytetem sa potrzeby sa matki, a na potrzeby
    > dziecka nie zwraca sie najmniejszej uwagi.
    >
    Ale ja się z Tobą zgadzam tylko nie uważam że poród cc jest jakąś szkodą dla dziecka podobnie jak karmienie butelką skoro miliardy ludzi się na tej butelce wychowały i mają się dobrze. Ale nie jestem zdania, że z chwilą poczęcia czy urodzenia dziecka moje potrzeby się nie liczą. Szczęśliwe dziecko jest w dużym stopniu konsekwencją zadowolenia z życia matki, także przy okazji narodzin.
  • justcam 15.03.11, 14:27
    to wszystko teoria, tysiące, tysiące a są pewne sprawy które trudno wjaśnić puki się samemu ich nie doświadczy, najwięcej mądrego podpowiada instynkt macierzyński, ale chyba czasem go kobiety nie słysza ;-) takie czasy...
    za nim zostałam matką nie rozumiałam wielu spraw związanych z rodzicielstwem itd. w pewnych kwestiach miałam podobne podejscie. Ale ta teoria którą sie kierujesz jest bardzo nieżyciowa , daleka od prawdy tylko dobrze brzmi :-) i to bardzo trudno zrozumiec puki sie samemu tego nie doświadczy :-)) bardzo trudno... ale powodzenia
  • julita165 15.03.11, 14:43
    Chyba nie za bardzo rozumiem co chciałaś mi przekazać ? Że trudno jest pogodzić potrzeby dziecka i własne ? Ale ja zdaję sobie z tego sprawę, nie mam złudzeń, że dziecko spowoduje rewolucję w życiu i pojawią się ograniczenia, z którymi wcześniej nie miałam do czynienia. I rozumiem też, że nie mogę dokonywać wyborów będących ewidentną krzywdą dla dziecka np. nie chodzić w ciąży do lekarza, upijać się itp. Ale przecież fakt bycia w ciąży czy potem posiadania dziecka nie znaczy, że muszę ze wszystkiego co uważam za słuszne i dla mnie ważne rezygnować ! A już na pewno nie muszę rezygnować z czegoś co w moim najgłębszym przekonaniu, popartym rozmowami z lekarzami, ludźmi, którzy mają dzieci, wcale nie jest dla dziecka jakąś krzywdą ! Przy cc jeśli komuś coś grozi to raczej mnie niż dziecku. Ok, nie będę karmić piersią, ja wierzę że pokarm matki jest lepszy ale uważam że bebiko też nie najgorsze :-) Przecież później w życiu też nie dam rady dać dziecku wszystkiego co najlepsze na świecie więc ten pokarm to chyba mały pikuś.
  • justcam 15.03.11, 15:54
    hm choć twierdzisz ze jesteś w 100% przekonana o slusznosci cc jednak tu napisałaś , tak samo jak uważasz że cc nie ma skutków ubocznych na dziecku to jednak je ma ... bebiko nie jest najgorsze , ale być moze jak juz urodzisz swe dziecie to zrozumiesz że nie jesteś wstanie dać dziecku wszystkiego co perfekcyjne , ale jednocześnie będziesz chciała zapewnić dziecku tyle ile jesteś wstanie dobrego. Tak może sie zdażyć i nie chodzi mi o moralizowanie kogoś ani tlumaczenie teraz tego co lepsze czy właściwsze bo kazdy decyduje i wybiera za siebie. Chciałam wprowadzić bardziej taką dygresje że zanim się dziecię narodzi to możemy kierować sie rożnymi teoriami(np moje spojrzenie na poród i ból z nim zwiazany były podobne do Twoich), ale z czasem teorie są wypierane przez własne doświadczenie i instynkt który nam podpowiada kierunek :-) i trudno uwierzyc że tak bardzo mogą się zmienić.... Dlatego tak trudno jest wyjaśnić w teori sens porodu sn za nim samemu się nie urodzi.
  • milamala 15.03.11, 14:57
    Ja widze, ze niektore kobiety "slysza"instynkt macierzynski za innych i jakos im trudno zrozumiec, ze inni moga decydowac za siebie. Moze warto w dzisiejszych czasach nauczyc sie tolerancji dla odmiennych form wyborow zyciowych.
  • justcam 15.03.11, 15:32
    cyt > Ja widze, ze niektore kobiety "slysza"instynkt macierzynski za innych i jakos i
    > m trudno zrozumiec, ze inni moga decydowac za siebie.
    to zdecydowanie nadinterpretacja , za nikogo nic nie usłyszę a jeśli Julita też nie bedzie słyszeć tego tzw instynktu to bedzie sie kierować tymi dobrze brzmiącymi teoriami i jak najbardziej ma do tego pełne prawo jak i ja czy Ty do wypowiadania się w pewnych tematach zwłaszcza jeśli się samemu ich doświadczyło. A czy owe teorie w praktyce przyniosą tyle szczęścia co reklamują to każdy przerobi lub przerobił we własnym doświadczeniu czyż nie prawda?
  • julita165 15.03.11, 15:41
    A już kończąc temat co lepsze cc czy sn to napiszę tylko, że wśród swoich koleżanek mam mniej więcej po równo tych po sn i po cc a też 2 co jedno dziecko sn, a drugie cc. I ich opinie są takie: te po sn dzielą się na dwie grupy. Jedna grupa twierdzi, że to trauma, masakra, rzeźnia, nigdy więcej żadnych dzieci, druga twierdzi że to masakra ale można przeżyć, a dodam, że część z nich ( w obu grupach ) miała zzo ! Plus obie grupy zgodnie twierdzą, że może i wcześniej wstały niż po cc ale różne dolegliwości ciągnęły się do kilku miesięcy, a jedna ma je nawet po 7 latach ! W grupie po cc wszystkie ! sobie to rozwiązanie chwalą, zgodnie twierdzą że ból pooperacyjny skutecznie likwidowały odpowiednimi środkami, część miała tylko silne zawroty głowy i osłabienie do 3 dób. I twierdzą, że po miesiącu czuły się zupełnie normalnie.
  • klarci 16.03.11, 12:02
    ehh, miałam się nie wtrącać, bo staram się szanować czyjeś decyzje.

    ale właśnie o to chodzi niektórym dziewczynom. że powinnaś się skupić na tym, alby pród był dobrym przeżyciem dla Ciebie i jak najlepszym dla dziecka, a nie zapewnieniem sobie spokoju i wstaniu po określonym czasie.
    niestety cc to operacja, która powinna być wykonywana dla ratowania życia.
    osobiście uważam za nadużycie cc na życzenie.
    matki domagają się swoich praw, bo ich ciało itp. i to prawda. to Ty rodzisz i Ty karmisz. ale dziecko nie posiada sie dla siebie samej, tylko dla niego.
    pójście w kierunku wyborów lepszych dla matki niestety zazwyczaj ma swoje konsekwencje dla dziecka.
    tu chodzi o podejście do macierzyństwa, a nie strach przed bólem porodowym.
    wiem, ze nie o to pytałaś, ale pozwoliłam sobie wyrazić swoje zdanie, bo nie ukrywam przerażam mnie kierunek w jakim idziemy. niedawno pisałam o programie na temat tego co dzieje sie w usa i jakie są tego konsekwencje. a są, nie uciekniemy przed tym.

    to uogólnienie, a nie założenie, ze Ty tak robisz, czy zrobisz - dlatego nie obrazaj się, to nie personalne - na serio, nie oceniam Ciebie akurat, bo Cię nie znam.
    ale dla mnie ciąża i posiadanie dziecka to jednak zgoda na pewne zmiany i niedogodności, a nie winko w ciąży, bo szkoda zreyzygnować, cc na życzenie, butla, bo jest sie mniej uwiązanym, najlepiej wakacje zaraz po połogu, bez dziecka oczywiście, nauka samodzielnego zasypiania, najlepiej we własnym pokoju od urodzenia, żeby nei przeszkadzało i koniecznie żłobek po pół roku, bo szkoda kariery. niestety widzę taki kierunek i to straszne. a potem psycholog dla matki niespełnionej w swojej roli, i dziecka, które czuje się jak drogi mebel w domu.
    to prawda, mamy przerąbane w chaosie informacyjnym, w jednopokoleniowym społeczeństwie, ale na własną prośbę brniemy w jednokierunkową uliczkę.
    "Seksmisja" przestaje być fantastyką

    trochę się naprodukowałam ;)

    podjęłaś oczywiście własną decyzję i przekonywanie Cię jest bez sensu - pewnie tylko wywoła Twoja obronę stanowiska.
    nie będę Cie przekonywać.
    ale proszę i Ciebie i inne mamy, poczytajcie fachowej literatury, dowiedzcie się o konsekwencjach określonych decyzji. a jeżeli mimo wszystko je podejmiecie takie a nie inne, to nie piszcie, że to bez znaczenia dla dziecka, tylko szczerze, że robicie to z własnych pobudek.
    tak jest uczciwiej :)
  • klarci 16.03.11, 12:04
    aha i nie słuchaj koleżanek - to na prawdę najgoszy argument, ze ktoś coś powiedział.
    bez urazy dla Twoich znajomych, ale ludzie takie głupoty wygadują, że się słabo robi. a często im mniej wiedzą, tym pewniej sie wypowiadają.
    koleżanka to nie położna, nie lekarz.
    zajrzyj do statystyk, badań długofalowych, porozmawiaj z doświadczoną położną. to jest źródło rzetelnej wiedzy.
  • julita165 16.03.11, 14:24
    Dzięki za Twoje posty. Wcale się nie obrażam, że ktoś ma inne zdanie niż ja i cenię sobie różne uwagi. Swoją decyzje podjęłam naprawdę świadomie, wcale nie kierując się opiniami koleżanek. Moim zdaniem najważniejsze jest prawo wyboru i jeśli na czymś mi zależy to tylko na tym, żeby taki wybór mieć a nie na tym żeby kogoś przekonywać że mój wybór jest dobry a czyjś zły. I zgadzam się na konsekwencje swoich wyborów.
    A swojego pierwszego posta napisałam w tak zdecydowanym tonie nie po żeby kogoś przekonywać do swoich racji tylko uzyskać informacje na konkretne pytanie.
  • klarci 16.03.11, 16:49
    jasne, absolutnie nie twierdzę, że kogoś próbujesz przekonać.
    bardziej chodziło mi o to, że ja nie chcę nikogo na siłę przekonywać, a jedynie wyrazić swoje zdanie.

    co do wyboru się zgadzam jak najbardziej. ale ja ktoś kiedyś mądrze napisał na forum mam długo karmiacych, liczy się nie tylko wybór matki, ale i dziecka. a tak na prawdę to drugie jest bohaterem i najważnieszym podmiotem narodzin itd. prawa mamy są bardzo ważne, ale prawa dziecka nei mniej, jak nawet nie więcej w tej danej sytuacji. stąd odwołanie do tego co dla dziecka jest lepsze :)

    masz jeszcze czas, poczytaj, i pozwól sobie na wątpliwości.
    a decyzję wszystkie wiemy, że podejmiesz Ty. i to nie ulega wątpliwości :)
    jako matki całe życie musimy podejmować decyzje sugerując się dobrem swoim i dziecka :)
  • araceli 17.03.11, 09:32
    klarci napisała:
    > aha i nie słuchaj koleżanek - to na prawdę najgoszy argument, ze ktoś coś powie
    > dział.

    HAHAHAHAHAHAHA!!!

    Nie słuchaj koleżanek ale słuchaj Klarci - Klarcia prawdę Ci powie :D :D :D
  • klarci 17.03.11, 11:05
    nie, nie słuchaj Klarci.
    strasznie agresywna jesteś :/
    najpisałam jasno, żeby poczytała, porozmawiała z doświadczoną położną

    czytać też trzeba umieć ;)
    a tym bardziej jak się chce inteligentnie zagiąć ;)
  • araceli 17.03.11, 11:20
    Nie agresywna tylko sarkastyczna. Zwracam uwagę, na fakt, że kończenie swego arcydługiego wywodu zdaniem, że 'słuchanie koleżanek to jest najgorszy argument' jest co najmniej bezsensowne.
  • klarci 17.03.11, 11:41
    bo jest bezsensowne - czego nie rozumiesz?

  • klarci 17.03.11, 11:42
    oczywiście argumentoiwanie koleżankami jest bezsensowne :P
  • antosiczek 22.03.11, 21:02
    Rodziłam i przez cc i sn. I tu Cię rozczaruję. Po stokroć wybrałabyn sn, gdyby jeszcze raz przyszło mi rodzić. Niewłaściwe podanie znieczulenia podpajęczynówkowego poskutkowało jedynie połowicznym znieczuleniem ciała. Chyba nie muszę mówić jak się czuje człowiek cięty na żywca? Nie mogłam od razu usiąść i wziąć swego malucha, przystawić do piersi, byłam zdana na łaskę i niełaskę personelu. Kilka tygodni obniżonego nastroju, ciągłe rozdrażnienie. Po porodzie sn, który trwał półtorej godziny, w niecałe dwie godziny po siedziałam na własnym tyłku i karmilam swego maluszka, szybko do siebie doszłam, żadnych baby bluesów. Po prostu super.
  • asia-fb 30.03.11, 00:32
    mam kumpelę po cc, ktora obiecuje, że jak ktoś w jej przytomności rzeknie iż cc to poród bezbolesny to osobiście mu w dziób da. Powód takiego gwałtownego zachowania jest niefajny- nie do końca ją znieczulili do cesarki. Ładowali w nią kolejne dawki znieczulenia, kumpela jednakowoż twierdzi, że czuła absolutnie wszystko i że masakra to była.
  • tully.makker 15.03.11, 16:37
    Moze warto w dzisiejszych
    > czasach nauczyc sie tolerancji dla odmiennych form wyborow zyciowych.

    Sugerowalabym tez pilne przyswojenie sobie tolerancji dla pogladaow innych osob oraz uswiadomiemia siobie, ze kazdy ma prawo do ich wyrazania.

    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • tully.makker 15.03.11, 16:35
    Szczęśliwe dziecko jest w dużym stop
    > niu konsekwencją zadowolenia z życia matki, także przy okazji narodzin.

    Nie wiem, kto ci takich glupot nagadal. jest mnostwo matek z roznymi zaburzeniami, ktore sa perfekcyjnie zadowolone z siebie pod kazdym wzgledem, co a zadnej mierze nie przeklada sie na szczescie ich dzieci. Nie jestem zwolenniczka poswiecania wszystkiego w imie macierzynstwa, i nie uwazam, by moment zostania rodzicem automatycznie amputowal u czlowieka inne potrzeby czy aspiracje. Sadze jednak, ze jesli decydujemy sie na dziecko, powinnismy w swoich decyzjach zyciowych rozwazac wplyw jaki wywieraja one nie tylko na nas, ale i na nasze otoczenie, w tym szczegolnie na dzieci.
    jesli odczuwa sie lek przed normalnymi fizjologicznymi stronami macierzynstwa, to warto przyczyna takiego stanu zglebic na terapii PRZED zostaniem matka, by oszczedzic traumy niewinnej istocie. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze to musztarda po obiedzie.

    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • deodyma 18.03.11, 08:52

    posh_emka napisała:

    > To po co ci to dziecko ?
    > Rodzić- NIE
    > Karmić piersią- też NIE
    >
    > Pewna jesteś,że będzie ci się chciało je dobrze wychować ?



    sorry, ale co ma do dobrego wychowania karmienie piersia i rodzaj porodu???


    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • madziab83 18.03.11, 10:13
    Bezpośrednio nic, ale jeżeli nie karmienie piersią i rodzaj porodu wynikają z widzimisię matki, to można domniemywać, że matka stawiająca na pierwszym planie swoje potrzeby, przed zdrowiem dziecka, będzie postępowała podobnie w przypadku opieki i wychowania.
    O ile jeszcze mogę zrozumieć, że paniczny lęk, może skłonić kobietę do cc, bo lepiej cc niż niewspółpracująca matka przy porodzie, o tyle ciężko mi pojąc, dlaczego kobiety rezygnują z karmienia piersią, wiedząc, że to najlepszy pokarm jaki mogą dać dziecku. Ostatecznie bez powodu nie mamy mleka w piersiach, a jeszcze nikt nie wymyślił mleka modyfikowanego, które dostosowuje się składem do potrzeb dziecka.

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
  • deodyma 18.03.11, 10:27
    przepraszam, ale dlaczego TRZEBA karmic piersia?
    jesli kobieta nie chce, jej sprawa.
    na rynku od groma mieszanek, ktore mozna podac dziecku i zadne jeszcze od tego nie umarlo:D
    rzeczywiscie wielka mi atrakcja, miec non stop przy cycku dzieciaka, nie moc wyjsc do lazienki, bo dziecko ciagle na tym cycku wisi i wisi...

    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • posh_emka 18.03.11, 11:14
    No popatrz- karmiłam i nadal karmię piersią- jakoś do kibla chodzę- bynajmniej nie w pampersach siedzę jak dziecko.
    Jak czytasz o "wiszeniu na piersi" to użyj rozumu i odpowiednio to zinterpretuj.

    "przepraszam, ale dlaczego TRZEBA karmic piersia?
    > jesli kobieta nie chce, jej sprawa.
    > na rynku od groma mieszanek, ktore mozna podac dziecku i zadne jeszcze od tego
    > nie umarlo:D"

    Najpierw piszą takie wystraszone po forach czy aby po kichnięciu "fasolce" się nic nie stało, latają na USG co miesiąc, doczekać się nie mogą- a potem jak już ta "fasolka" się urodzi to ją w doopie mają. Karmić piersią- no przecież to takie nie naturalne i w ogóle wymyśliły hasło "terror laktacyjny"- lepiej kupić mm na bazie mleka krowiego, a potem lamet na forum podnosić,że dziecko ma alergię, kupy nie takie robi jak trzeba albo za rzadko i inne cuda wianki. Piszesz,że to sprawa kobiety- a co z dzieckiem ? Jaki ono ma wybór bo wychodzi,że z takimi "matkami" to żadnego.

    Po co takim kobietom dzieci skoro karmienie piersią przez tylko !!!! 6 miesięcy to już kłody pod nogi i takie utrudnienie- to tylko 6 !!! miesięcy z kilkunastu lat w których przyjdzie się matce zmagać z dużo większymi niedogodnościami niż KP.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • madziab83 18.03.11, 11:34
    Popatrz, jak karmię nadal synka a ma już rok, nie jestem uziemiona, chodzę do toalety, ba nawet pracuję, spotykam się ze znajomymi i... przesypiam całe noce. NORMALNIE KOSZMAR.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
  • klarci 18.03.11, 14:43
    uziemienie przede wszystkim nie zależy od sposobu karmienia, a temperamentu dziecka.

    j ateż karmie już dwa lata i nie narzekam na uwiązanie :) owszem pierwsze miesiące były trudne - ale tak już jest.
    a jak ktoś nie jest gotowy, to można lalkę sobie kupić, zamiast brać odpowiedzialność za małego człowieczka :>
  • deodyma 18.03.11, 14:55

    > a jak ktoś nie jest gotowy, to można lalkę sobie kupić, zamiast brać odpowiedzi
    > alność za małego człowieczka :>




    a w realu tez taka madra jestes i mowisz takie rzeczy kobietom, ktore karmic piersia nie chca?:D


    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 18.03.11, 15:57
    nie, ale mam jedną koleżankę, która otwarcie powiedziała, że będzie karmic butelką. ale też urodzi naturalnie itp.
    powiedziałam, że to jej decyzja, chociaż szkoda, że nie chce spróbować.
    tylko, że to jej drugie dziecko - pierwsze próbowała karmić.
    sama powiedziała, ze wie, że to egoistyczne, bo dla dziecka byłoby to lepsze, ale nie jest w stanie próbować po raz kolejny.

    i sprawdź dobrze, bo ja nie napisałam do autorki (stram się byc ostrożna z oceną personalną osoby, której nie znam), tylko w odpowiedzi na dyskusję.

    bo tak, prywatnie uważam, że jak ktoś nie dojrzał do macierzyństwa (o tym świadczy łańcuch decyzji), to powinien sobie lalkę kupić, a nie w ciąże zachodzić - i mówię to otwarcie. póki co nikogo nie zaszokowałam. moi znajomi mają podobne zdanie na ten temat.
  • deodyma 18.03.11, 16:43

    > bo tak, prywatnie uważam, że jak ktoś nie dojrzał do macierzyństwa (o tym świad
    > czy łańcuch decyzji), to powinien sobie lalkę kupić, a nie w ciąże zachodzić



    czyli jak kobieta nie chce karmic piersia, to znaczy, ze nie dojrzala do macierzynstwa, tak?
    ciekawe:D


    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 19.03.11, 12:23
    przeczytaj jeszcze raz mój post ze zrozumieniem :>

    złośliwość bynajmniej nie jest wykładnia inteligencji ;) - choć niekótrzy maja zwyczaj tak mawiać ;)
  • posh_emka 19.03.11, 23:46
    Ja- owszem tak.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • deodyma 18.03.11, 14:53
    madziab83 napisała:

    > Popatrz, jak karmię nadal synka a ma już rok, nie jestem uziemiona, chodzę do t
    > oalety, ba nawet pracuję, spotykam się ze znajomymi i... przesypiam całe noce.
    > NORMALNIE KOSZMAR.





    no z reguly przesypia sie cale noce, jak dziecko ma juz rok:D
    miedzy rocznym dzieckiem a noworodkiem/niemowleciem, jest sporo roznica, nie sadzisz?

    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 18.03.11, 16:02
    to Cię zdziwię.
    poza miesięcznym pobytem w szpitalu, pamietam może kilka zarwanych nocy.
    moje dziecko na piersi, w naszym łóżku, karmiło się tak, ze nawet mnie nie wybudzało. a, ze w nocy zawsze mao sikał, to odkąd pamiętam przesypiałam noce :)
    przy butli byłby koszmar na bank, bo dziecko ładniej zasypiało przy piersi, to raz, a dwa, że przy próbach odbijania (koniecznych przy butli) wybudzało się i zaczynał sie cyrk.
    i z tego co wiem wiele mam piersiowych, śpiących z niemowlęciem ma tak samo - to najbardziej naturalne i jak widać często skuteczne.

    ja dokarmiałm w dzień i jestem wdzięczna mojemu dziecku, że w nocy starczała mu pierś.
    po roku, jak zaczęło sie upalne lato, przy łóżku stanęła butelka z wodą. budził się raz, dwa razy w nocy na kilkanaście sekund.

    nie wiem co to niewyspanie młodej matki ;) :D
  • deodyma 18.03.11, 16:44

    poza miesięcznym pobytem w szpitalu, pamietam może kilka zarwanych nocy.
    > moje dziecko na piersi, w naszym łóżku,




    no kochana, jak dziecko spalo w Waszym lozku, to Ty bylas po prostu wygodna i tyle:D
    i jakby na to nie patrzec, to tez egoistyczne:P

    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 19.03.11, 12:31
    co jest egoistyczne? :D
    że zakładałam w ciąży, że będzie spało w łóżeczku, ale moje dziecko zdecydowało inaczej, a ja to zaakceptowałam. i na szczęście znalazłam wokół ludzi, którzy mi uświadomili, że to dobre rozwiązanie, wbrew jakimś śmiesznym obiegowym opiniom.
    co egoistycznego jest w dawaniu dziecku maksimum bezpieczeństwa, także fizycznego, w dodatku na jego życzenie i z pewnością z korzyścią dla jego rozwoju ? :D

    dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp. - bezpodstawnie zresztą, nie dość, że nie chcą czytać ze zrozumieniem, to sprowadzają dyskusję do przerzucania się wyśmiewczymi postami, a jak to nic nie daje, to do agresywnych tekstów? złośliwość i kąśliwość ma nadrobić brak argumentów?
  • deodyma 19.03.11, 17:07
    nie jestem ani zlosliwa, ani kasdliwa, tylko stwierdzam fakt.
    a co do tej Twojej kolezanki, ktora drugiego dziecka nie chciala karmic piersia, no to coz...
    jej prawo.
    wiedziala, czym to pachnie i karmienie piersia sobie podarowala, ale pisac bzdety, ze jak ktos nie chce karmic cycusiem, to powinien kupic sobie lalke, wszak nie dorosl do macierzynstwa, no to sorry, ale jak dla mnie, to smieszne jest i tyle:D
    akurat Ty tam najwiecej wiesz, czy ktos taki powinien miec dziecko, czy nie.


    > dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp. - bezp
    > odstawnie zresztą



    wcale nie tak bezpodstawnie.
    maja racje.


    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 20.03.11, 17:49
    > nie jestem ani zlosliwa, ani kasdliwa, tylko stwierdzam fakt.
    fakt, że ...?

    > a co do tej Twojej kolezanki, ktora drugiego dziecka nie chciala karmic piersia
    > , no to coz...
    > jej prawo.
    > wiedziala, czym to pachnie i karmienie piersia sobie podarowala, ale pisac bzde
    > ty, ze jak ktos nie chce karmic cycusiem, to powinien kupic sobie lalke, wszak
    > nie dorosl do macierzynstwa, no to sorry, ale jak dla mnie, to smieszne jest i
    > tyle:D
    mogę z Tobą dyskutować, jeżeli spróbujesz czytać moje posty ze zrozumieniem, a nie przeinaczając je na to co Tobie wygodne ...
    piszesz bzdury o tym co napisałam.

    > > dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp.
    > - bezp
    > > odstawnie zresztą
    >
    >
    >
    > wcale nie tak bezpodstawnie.
    > maja racje.
    >
    nieprawda. to zależy od podejścia do innych i do siebie.
    ja mogłabym zarzucić terrror butelkowy w szpitalach- wszystko jest kwestią nastawienia, założenia jakie ktoś ma intencje...
    inna sprawa, że u nas hasło: karm piersią, jest puste, bo oczekuje sie od matek karmienia, a jednocześnie za mało je na prawdę wspiera, kiedy próbują, przez co powstają problemy i sytuacje zniechęcające do dalszych prób.
  • klarci 20.03.11, 18:14
    > ja mogłabym zarzucić terrror butelkowy w szpitalach- wszystko jest kwestią nast
    > awienia, założenia jakie ktoś ma intencje...

    o dyskryminacji kp, a szczególnie karmieniu powyżej roku, zgdonie z zaleceniami chociażby WHO, nawet nie wspomnę ... :/
  • klarci 19.03.11, 12:43
    a poza tym ja nigdzie nie napisałam, że mama musi cierpieć i tylko się poświęcać. wręcz przeciwnie, uważam, ze rodzicielstwo powinno być radością, przy jednoczesnym zapewnianiu potrzeb dziecka. to da sie pogodzić.
    zarzuciłaś, że kp uziemia - napisałam Ci, że nie.
    zaśmiałaś się, że spanie razem jest dla mojej wygodny. a co w tym złego, jeżeli tego chciało moje dziecko? nie kumam. obojgu (całej trójce) było nam z tym świetnie, więc to chyba dobrze :>
    poród też może być i powinien dobry dla wszystkich. warto do tego dążyć. nie zawsze jest to możliwe. ale zakładanie z góry rozwiązań dobrych dla jednej strony może być wejściem w ślepą uliczkę.
  • deodyma 19.03.11, 17:11

    > zaśmiałaś się, że spanie razem jest dla mojej wygodny. a co w tym złego, jeżeli
    > tego chciało moje dziecko? nie kumam. obojgu (całej trójce) było nam z tym świ
    > etnie, więc to chyba dobrze :>


    jestes tego pewna, ze calej waszej TROJECZCE taka sytuacja odpowiadala?
    nie wiem,, moze ja dziwna jestem, ale jakos nie wyobrazam sobie spania z mezem i dzieckiem w jednym lozku, nawet na naszej rogowce, na ktorej spokojnie moga spac 3 osoby postury mojego meza, ktory jest wielkim chlopem.




    > poród też może być i powinien dobry dla wszystkich. warto do tego dążyć. nie za
    > wsze jest to możliwe. ale zakładanie z góry rozwiązań dobrych dla jednej strony
    > może być wejściem w ślepą uliczkę.

    kazda kobieta jest inna i nie kazda chce sie meczyc podczas psn.
    zatem zyj i pozwol zyc innym.


    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 20.03.11, 17:39
    1. tak - jestem pewna

    2. decyzja należy do matki, co nieznaczy, że należy przytakiwać, nawet jeżeli decyzja wydaje się powierzchowna. dyskutujemy i skazujemy inne rozwiązania.
    tak jak napisałam, łatwo wpaść w jednokierunkową uliczkę. wychowanie, to nie jazda samochodem po wyznaczonym torze, to ciągłe niespodzianki, trudy i konsensusy ...
  • madziab83 18.03.11, 21:56
    Wyobraź sobie, że mój syn od pierwszego dnia w domu spał 6h bez przerwy, później 8, teraz doszedł do 12h, także wysypiałam się od zawsze. Aha i nie śpi z nami w łóżku. Także jak widzisz, nie zawsze dziecko na piersi to uziemiona i niewyspana matka.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
  • deodyma 18.03.11, 14:51

    > Po co takim kobietom dzieci skoro karmienie piersią przez tylko !!!! 6 miesięcy
    > to już kłody pod nogi i takie utrudnienie- to tylko 6 !!!



    a co Cie to obchodzi?
    idac tokiem Twojego myslenia ( i nie tylko, bo takich nawiedzonych znam wiecej w realu), po co komus prawo jazdy, jak nie ma auta?
    a po co ktos sie zeni/wychodzi za maz, jak nie ma dzieci?:D
    niech kazdy robi to, co uwaza za sluszne a Ty jak chcesz karmic cycusiem, karm nawet i 10 lat.
    co to kogo obchodzi:D

    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • mia_siochi 20.03.11, 19:37
    posh_emka napisała:


    > m na bazie mleka krowiego, a potem lamet na forum podnosić,że dziecko ma alergi
    > ę, kupy nie takie robi jak trzeba albo za rzadko i inne cuda wianki.


    Oooo tak, te cyckowe to alergii nie mają. Nie siej herezji kobieto.

    --
    oodżywioooooonaaaa
  • posh_emka 18.03.11, 11:07
    W jej przypadku dużo- na pierwszym miejscu od razu stawia swoje potrzeby. CC bez wyraźnych wskazań jest zawsze gorszym wyjściem od SN dla matki i dla dziecka- nie przemawiają do mnie wypowiedzi o "straszliwych porodach SN" - poczytaj sobie zalecenia stowarzyszeń ginekologicznych i WHO i nie próbuj udawać mądrzejszej od armii specjalistów w tej dziedzinie.
    O ile na rodzaj porodu i sposób karmienia piersią panna może mieć wpływ i będzie po jej myśli to już na to jak życie po urodzeniu dziecka będzie wyglądało- no nie bardzo w 100 % będzie miała wpływ- nie zaplanuje sobie tego. I tu może się rozczarować, zawieść - skutki mogą być opłakane bo przecież miała od samego początku wszystko zaplanowane - zaczynając od sposobu przyjścia dziecka na świat.

    Upraszczając- teraz nie chce jej się rodzić SN, karmić piersią- co potem-0 nie będzie jej się chciało przewinąć, może nakarmić o określonej porze etc................

    Rozumiem kobiety, które muszą mieć cc i NA PRAWDĘ nie mogą karmić piersią.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • deodyma 18.03.11, 14:56

    > Upraszczając- teraz nie chce jej się rodzić SN, karmić piersią- co potem-0 nie
    > będzie jej się chciało przewinąć, może nakarmić o określonej porze etc.........



    glupoty wypisujesz i tyle.



    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • posh_emka 19.03.11, 23:51
    Rozumiem,że argumenty się skończyły.

    Trzeba było sobie psa zaplanować- mniej kłopotu niż z dzieckiem.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • lilka69 18.03.11, 17:15
    o widze tu matke boska! karmi piersia do 3 lat i porod uwaza za magiczne przezycie...

    ja jestem dobra matka dla swojego syna, dlugo na wychowawczym , pozniej praca na pol etatu a rodzilam przez cc i karmilam miesiac. teraz tez bedzie cc i brak karmienia piersia. na wychowawczym znowu bede 3 lata i harowac bez widzenia dziecka caly dzien.

    pewnie jestes matka, ktora w krotkim czasie wrocila do pracy, sciagala mleko i miala poczucie, ze jest super-matka.
    --
    [url=http://www.TickerFactory.com/]
    [img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png[/img]
    [/url]
  • posh_emka 19.03.11, 23:50
    "pewnie jestes matka, ktora w krotkim czasie wrocila do pracy, sciagala mleko i miala poczucie, ze jest super-matka."

    Jestem matką, której chciało się "poświęcić" spróbować urodzić dziecko SN (choć nie było łatwo 4100, że nie wspomnę o długości porodu), według zaleceń karmiłam małego wyłącznie piersią przez 6 miesięcy.
    "Wróciła do pracy"- ha ha ha- a to dobre, "ściągała mleko"- jeszcze lepsze :)

    Jak na razie to ty dla lepszego samopoczucia wmawiasz sama sobie i innym,że cc bez wskazań jest super i ok, a karmienie butelką to sama natura.

    Litości...........


    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • sengas 20.03.11, 09:44
    > Jestem matką, której chciało się "poświęcić" spróbować urodzić dziecko SN (choć
    > nie było łatwo 4100, że nie wspomnę o długości porodu), według zaleceń karmiła
    > m małego wyłącznie piersią przez 6 miesięcy.
    > "Wróciła do pracy"- ha ha ha- a to dobre, "ściągała mleko"- jeszcze lepsze :)

    I co z tego? Myślisz że jak uprawiasz formę automasochizmu to taka super z ciebie matka? Myślisz że twoje dziecko to doceni jak dorośnie i powie: jesteś super matką bo mnie wypychałaś na świat parę godzin zamiast mieć CC? No proszę cię....

    Ja rodziłam przez CC, zero bólu, na sali operacyjnej śmiechy, chichy z anastezjologiem. Dzieciaczek przytulany do policzka zaraz po wyjęciu więc od ręki mieliśmy super więź. Ból po operacji niwelowany lekami więc z sąsiadką (też po CC) plotkowałyśmy, czytałyśmy gazetki i oglądałyśmy TV. Dzieciaczki spokojne spały w wózeczkach obok. No sorry że poród przeszłam z uśmiechem na ustach. Przeszkadza Ci to? Przeszkadza ci to że inni też tak chcą a nie cierpieć tak jak ty? Jeśli chodzi o komplikacje to mogą wystąpić zawsze i wszędzie i trzeba by być wróżką żeby je przewidzieć.

    Powiem ci więcej. NIE KARMIĘ PIERSIĄ (o matko, koniec świata!). Dziecko od 2 miesiąca przesypia noce, jest spokojne, uśmiechnięte i zrelaksowane bo WYSPANE i rodzice też. Więc dla nas wszystkie opowieści od trudnych pierwszych miesiącach to science fiction. Dla nas to raj. Dziecko tylko je śpi, pouśmiecha się, pogaworzy. Karmimy ją na zmianę i już w 2 miesiącu zostaje sama z babcią a my na basen, to kina itd. pobyć razem i odpocząć. A babcia zachwycona i córka też. Dzieciak nie choruje, nie ma alergii, a kiedy z mężem złapaliśmy ciężką postać grypy to ona tylko przez 2 dni miała katar a my się przez tydzień męczyliśmy.

    Także jak chcesz to się męcz. Co ci do tego że inni nie chcą? Tak cię to męczy że ty cierpiałaś a inni nie muszą?
  • lilka69 20.03.11, 20:07
    bo na to nie odpowiedzialas?
    --
    [url=http://www.TickerFactory.com/]
    [img]http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png[/img]
    [/url]
  • posh_emka 26.03.11, 00:09
    Jestem złą matką- jestem w domu z dzieckiem- ma ten komfort,że mogę sobie na to pozwolić.
    Zadowolona z odpowiedzi?
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • posh_emka 26.03.11, 00:08
    No widzisz, a ja rodziłam SN- pobolało i tyle, dziecko przytulone całe do mnie, anie do mojego policzka. Po porodzie żadnych przeciwbólowych nie musiałam brać.

    Ty na prawdę nie kumasz o co chodzi z cc na życzenie, a cc ze wskazań.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • klarasz 15.03.11, 21:10
    masz zamiar jeszcze wałkować ten sam temat? Bo jeśli faktycznie to dopiero 12 tc to jeszcze pół roku można spodziewać się twoich postów o podobnej treści, budzących niezdrowe emocje i nie wiem czy nie o to ci tylko chodzi :-) Spokojnej ciąży życzę ale radzę oswajać się z myślą, że poród to dopiero początek "bólu" wychowania, za równo fizycznego jak i psychicznego czy emocjonalnego. I to żadnej z matek nie ominie :-)
    --
    [img]http://lbym.lilypie.com/NeqBp1.png[/img][img]http://lbdm.lilypie.com/cZ6tp1.png[/img]
  • milamala 15.03.11, 23:12
    Klaro, kazdy ma prawo sie wypowiadac na forum, kiedy chce i jak chce. Ani Tobie ani mnie nci do tego ile razy autorka forum bedzie pisac o swoim problemie. Ja jak nie mam ochoty czegos czytac bo mnie nudzi czy denerwuje, to tego nie robie, ale nie wymagam od innych zeby o tym nie pisali.
    Kazdy ma swoje problemy, ktore sa dla niego w danym momencie wazne. Trcohe wiecej tolerancji.
  • edytazynda 16.03.11, 00:53
    gratuluję zdecydowania i życzę powodzenia
    co do powikłań to nie jestem ekspertem więc się nie wypowiadam, a w kwestii środków przeciwbólowych to w pierwszej dobie miałam podawane w kroplówce i ogólnie mało z tego dnia pamiętam bo większość przespałam. Drugiego dostawałam zastrzyki, a trzeciego ketonal.
    Rano czwartego dnia pojechaliśmy do domu. Najgorzej jest usiąść po leżeniu. Ale po 6-7 dniach już nic nie brałam.
    Dziecko też na butelce, a na hamowanie laktacji brałam bromergon. Mi lekarz kazał wziąść pierwszą dawkę od razu po przewiezieniu z sali operacyjnej.
    A tak na marginesie to zawsze przy takich wątkach zastanawia mnie misja do spełnienia "wielbicielek psn".
    Pozdrawiam
  • ala.81 16.03.11, 01:13
    polecam "cesarskie cięcie a poród naturalny - wątpliwości, konsekwencje, wyzwania" Michael Odent
    --
    doula.czestochowa@gmail.com
  • aleksandra1357 16.03.11, 23:18
    Jestem nietolerancyjna i uważam, że Julita stawia swoje potrzeby wyżej niż potrzeby dziecka, a to nie jest dobre, szczególnie już na wstępie.
    A jak się będzie budzić w nocy co godzina to wymienisz na inny model czy dasz czopek na sen?
  • jaga07 17.03.11, 09:06
    Każdy niech robi jak chce i szanuje decyzje inych, jedyne co mnie zastanawia to jak zwykle nietolerancja ze strony tych rodzacych sn i karmiacych piersia (oczywiście nie wszystkich), to potepienie i ta agresja spotykana na forach, skad to sie bierze? A moze zazdrosc? A moze polskosc, a co tam, będę cierpieć, nie spać rok, bo musze udowodnic sobie i światu jaka ze mnie dobra matka? Myslę że to bardzo złożony temat, dlatego zwolenniczki sn i cc szanujmy się nawzajem.
    A sposób porodu i karmienia nie ma wpływu na jakość bycia matką!
    I wiem to z praktyki a nie teorii.
  • madziab83 17.03.11, 09:29
    Wiem, że moja wypowiedź nie zmieni zapewne postanowienia autorki wątku, ale jako matka 2 dzieci po 2 porodach sn, czuję się uprawniona do wyrażenia opinii:
    - wszystkie kobiety, które znam opowiadały mi o traumie porodu, ja mimo wszystko zdecydowałam się na poród sn i nie żałuję, bo:
    * pierwszy poród sn , bez zzo ( mogła skorzystać) był szybki, ból do zniesienia, brak nacięcia, chodziłam już po godzinie, brak konsekwencji późniejszych dla mojego zdrowia,
    * po pierwszym udanym porodzie, synka również zdecydowałam się urodzić sn, mimo ułożenia pośladkowego, poród jeszcze szybszy, jeszcze lżejszy, mimo pokaźnych rozmiarów synka, bez nacinania, bez konsekwencji późniejszych dla mojego zdrowia
    * życie seksualne absolutnie nie jest gorsze po porodzie sn, już po 6 tygodniach uprawiałam seks z mężem bez bólu i z nie mniejszą przyjemnością dla obojga.

    Po takich doświadczeniach, nie mogę sobie wyobrazić jak mogłabym dać się pociąć, ryzykować swoim i dziecka zdrowiem, narażać malucha na traumę ( obejrzyj jakiś filmik z cc, jak dziecko jest raptem wyszarpywane przez małe nacięcie w brzuchu matki). Natomiast, zdaję sobie sprawę, że nie każda kobieta może tak urodzić, ale większość tak i nie powinno się z góry zakładać, cc, tylko traktować to jako mniejsze zło.

    Co do karmienia piersią:
    * przy pierwszym dziecku z braków w umiejętnościach, miałam nieco pogryzione brodawki, ale po paru tygodniach wszystko się unormowało
    * przy drugim od samego początku nie było problemów
    * karmienie jest wygodne, nie trzeba podgrzewać butelek, pokarm zawsze jest dostępny
    * to mit, że dzieci karmione piersią budzą się non stop w nocy, moje na początku budził się pierwszy raz po 6h, kolejne pobudki co 3-4h, mając ok 4-5 m-cy zaczynały przesypiać całe noce po 8h, kolejna pobudka po ok 5h. Mając 6-7 m-cy sen prze 12h bez przerwy.
    * To prawda bebiko nie jest złe, ale na początku warto dać zastrzyk odporności w postaci własnego mleka, teraz jeszcze karmię mojego rocznego synka, ale pija również bebiko.
    * jeżeli martwisz się o kształt piersi, to powiem Ci, że karmienie na nie nie wpływa, piersi już kompletnie się zmieniają po ciąży, kiedy są ciężki o troszkę grawitacja je ściąga.

    Na tak wczesnym etapie ciąży nie podejmuj ostatecznych decyzji, pozwól sobie na przemyślenia, poczytaj obiektywną prasę, literaturę, porozmawiaj z położnymi. Poszukaj dobrego szpitala, poproś położną, by pomierzyła twoje możliwości porodu sn, czy masz obszerną miednicę, potem niech to porówna z wymiarami dziecka. Możesz skorzystać z zzo ( choć dla mnie ból wbijania igły i strach przed tym byłby większy, niż ten towarzyszący porodowi sn, które były dla mnie fantastycznym przeżyciem). Pomyśl też o karmieniu piersią, może spróbuj, a jak stwierdzisz, że to nie dla Cibie zawsze możesz zrezygnować, a co dasz dziecku już trochę przeciwciał, to już mu tego nikt nie odbierze. Będziesz wówczas wiedziała, że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy.
    Nie musisz odpisywać na mój post, zwyczajnie pomyśl o tym co napisałam, naprawdę poród sn nie musi być koszmarem, nie musi mieć konsekwencji na przyszłość, wystarczy, że przygotujesz się do niego emocjonalnie, teoretycznie, znajdziesz właściwy szpital i dobrą położną, której będziesz ufała i z którą będziesz współpracowała, a gwarantuję Ci, że będziesz miała dobre wspomnienia.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
  • araceli 17.03.11, 09:37
    madziab83 napisała:
    > - wszystkie kobiety, które znam opowiadały mi o traumie porodu, ja mimo wszystk
    > o zdecydowałam się na poród sn i nie żałuję, bo:
    (...)
    > Po takich doświadczeniach, nie mogę sobie wyobrazić jak mogłabym dać się pociąć
    > , ryzykować swoim i dziecka zdrowiem, narażać malucha na traumę

    Zagwarantujesz wszystkim rodzącym ekspresowy poród? Jak jak kocham kobiety, które miały łatwe porody i się wymądrzają :D Normanie uwielbiam te teksty!
  • klarci 17.03.11, 11:09
    ale zastanów się nad swoją pseudoargumentacją.
    po pierwsze nikt nie mówi, że ma rodzić sn, tylko, żeby nie zamykała takiego rozwiązania, bo jest lepsze i bezpieczniejsze dla zdrowia dla dziecka. to nie kwestia przekonań, tylkofaktów.
    po drugie, a ty zagwarantujesz, że cc będzie bezpieczne?

    i znowu ta agresja.
    pozwól wyrażać innym swoją opinię, póki nikogo nie obrażają.
    a nie od razu skaczesz ze złością, bo ktoś śmie zauważyć, że cc nie jest tak piękne. a sn dobrze przygotowany prawie zawsze jest. to tylko kwestia przygotowania.
  • araceli 17.03.11, 11:17
    klarci napisała:
    > pozwól wyrażać innym swoją opinię, póki nikogo nie obrażają.
    > a nie od razu skaczesz ze złością, bo ktoś śmie zauważyć, że cc nie jest tak pi
    > ękne.

    Taaaa... jasne. Każdy ma prawo powiedzieć 'miałam łatwy poród więc na tej podstawie uważam, że powinno się rodzić sn' :D
  • klarci 17.03.11, 11:29
    to ja Cie zaskoczę - nie miałam łatwego porodu

    wyciągasz wnioski wygodne dla siebie, nie starasz się zrozumieć rozmówcy
  • araceli 17.03.11, 11:33
    klarci napisała:
    > to ja Cie zaskoczę - nie miałam łatwego porodu
    > wyciągasz wnioski wygodne dla siebie, nie starasz się zrozumieć rozmówcy

    Jeżeli nie potrafisz czytać to Cię zaskoczę co odnosiłam się do wypowiedzi madziab83.
  • klarci 17.03.11, 11:39
    rozumiem do jakiej podpowiedzi sie odnosiłaś. odpowiadałaś jednak na mój post.
    więc Ci odpisałam, że ja mimo trudnego porodu zgadzam się z madziab83 i z tym, że poród sn może być łatwy i piękny, nawet jeżeli bolesny. a cc to nie jest rozwiązanie.
    zawsze wcześniej czy później, omijanie trudnych sytuacji odbija się czkawką. tu akurat odwołujemy się z kilkoma dzieczynami do tego, że to jedna z pierwsyzch decyzji podyktowana "ja", a nie my, czy dziecko.

    najzabawniejsze, że o tolerancji najwiecej krzycząć Ci, co agresywnie reagują, a nie Ci co spokojnie przedstawiają swoje zdanie :)
  • araceli 17.03.11, 11:53
    klarci napisała:
    > rozumiem do jakiej podpowiedzi sie odnosiłaś. odpowiadałaś jednak na mój post.

    Odpowiedź na Twój post jest wyżej. W strukturze forum funkcjonuje coś takiego jak drzewko - radzę się dowiedzieć co to jest.
  • klarci 17.03.11, 12:14
    po pierwsze, znowu nadrabiasz złośliwością.

    po z tym drzewniek wypaliłaś :D
    sprawdź sobie jeszcze raz ;) poza pierwszym postem odpowiadałam na Twoje posty do mnie, w których nawet mnie cytujesz :D


    dobra, szkoda mi czasu na bezsensowne rzucanie postami i zaśmiecanie.
    swoje zdanie wyraziłam :)
  • klarci 17.03.11, 11:51
    posta mi wcięło chyba :/

    rozumiem, że odnosisz sie do wypowiedzi madziab83, ale odpisujesz na mojego posta, w którym się z nią zgadzam, więc Ci piszę, że nie jest tak, że tylko te co miały super porody sn uważają, że cc wiąże sie z konsekwencjami i decyzja powinna być skonsultowana i przemyślana.
    poza tym z dobrym przygotowaniem i zaufaną położną, autorka ma ogromne szanse mieć swietny poród sn. gdyby okazało się, że nie da rady zawsze może zmienić decyzję.

    to po prostu źle wróży planowanie wszystkiego od początku ciąży.


  • cota 17.03.11, 11:21
    ale warto przeczytać jej post - kwestia cc nie podlega dyskusji...nie pyta sie jak ma rodzić , tylko chce być doinformowana o cc. i tyle..a tu na siłe nawracanie na sn..zarówno cc jak i sn mają sowje wady/zalety. Ona wybrała cc i nie pyta się o kwestię jak ma rodzić. Tylko wyłacznie o cc. I tyle. Więc po co ją nawracać?? ja tego nigdy nie zrozumiem..sama rodziłam przez cc i było dla mnie super rozwiązaniem, ale do głowy by mi nie przyszło, aby osobę zdecydowaną na sn nawracać na cc...nie wiem co wami kieruje tak nawracać?
    rozumiem jakby było tak,z e jedna opcja ma same wady, druga same zalety. ale tak nie ma. i ta ma wady i zalety i ta. a decyjże je warto uszanować i czytac, czytac, brain
  • klarci 17.03.11, 11:33
    tu oczywiście masz rację.
    jednak to jest forum otwarte i każdy ma prawo wyrazić swoją opinię.
    poza tym, ja nei znam autorki, ale ktoś zauważył, że to początek ciąży, więc wiele sie może jeszcze zmienić. znam masę takich przypadków. zechce to przeczyta i przemyśli, nie to nie, może przyda sie komuś innemu, kto się boi, ale nie jest zdecydowany.
    choćby przytoczona literatura.

    a namawiać tez nie mam zamiaru - jak napisałam, namawianie na siłę, tylko utwardza zdanie danej osoby.
    starałam się w miarę taktownie zwrócić uwagę na dobro dziecka, ale oczywiście tez na to, że to, że kooleżanka miała kiepski poród, nie znaczy, że jej nie może byc piękny i bezproblemowy. a decyzjęo cc można podjąć dopiero jeżeli okaże się, że nie daje rady sn.
    zawsze jest jakaś alternatywa ;)
  • cota 17.03.11, 09:39
    a ja nie rozumiem po co ja przekonujecie..nie chce rodzic sn i tyle. proste??
    Chce rodzić przez cc i fajnie. i ok. Wcale was nie prosiła o nawracanie. jest zdecydowana na konkretny rodzaj porodu. I ok. a nagle cc uratsa do rangi zbrodni na miarę XXI wieku ;) i smieszno i straszno..
    Po cc - ja miałam swój ketonal, który likwidował ból do minimalnego stopnia. Dwa razy cc - przeżyłam (o dziwo, sądząc po postach iż jest to masakra), ból minimalny, raczej dyskomfort, zmniejszający się bardzo sybko z każdym dniem. na 3 dzień już byłam na chodzie. Ostatnie cc w niedzielę, we wtorek rano do wypisu, niemniej dziecko miało żółtaczkę i zostałam dłużej. Miesiąc po - zaczęłam chodzic na siłownię , ćwiczyłam pod katem instruktorki, aby nie obciążac mięśni. I tyle.
    I na koneic - wszystkeigo dobrego dla Ciebie i dziecka - bez względu jaki rodzja porodu wybierzesz, jak będziesz karmić. To ty będziesz rodzić, przechodzić przez to - nie forumowiczki, wybierz to co ci najlbiższe. Psychika działa bardzo, jeśli idziesz zdecydowana na dany rodzaj porodu i taki będziesz miała, to wszystkie idzie łatwiej. a nietolerancyjnymi się nie przejmuj, wypadałoby, aby tę swoja nietolerancją obróciły jakoś korzystniej nie zadzac się na np. przemoc w rodzinie, dla dzieci - przynajmniej jakies plus z tego będą ;)
    Pozdrawiam
  • deodyma 17.03.11, 09:33
    tak tak aleksandro, ze Ty sie meczylas nie wiadomo ile tam godzin podczas sn, to ona tez musi, prawda?
    jej sprawa, jak bedzie rodzic a Tobie nic do tego.

    --
    Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wanny:P
  • klarci 17.03.11, 11:25
    więc zauważ, że stajemu tu w pewnien sposób w obronie prawa dziecka, które nie ma wyboru i musi się zgodzić na decyzję matki, mimo, ze to jego wielki dzień.
    co innego wskazania. czy nawet decyzja poprzedzona rozmową z położną, wyjaśnieniem za i przeciw - określmy to świadoma.
    pewnie, że to dziewczyna w końcu podejmuje decyzję i tą i wiele innych, dotyczących wychowania.
    nie ma jednak nic złego w próbowaniu ukazania, że nie warto decyzji o cc podejmować na początku ciąży, bez konsultacji, a na podstawie kilku opisów strasznych porodów sn przez koleżanki. prawda jeste taka, ze większość porodów jest ok, tylko w necie i wśród koleżanek zazwyczaj najwięsze emocje budzą te straszne opisy, sprawiajac wrażenie, że to nie do przeżycia. a to fałszywy obraz.

    ja miałm nieciekawy poród, ale nie wyobrażam sobie cc. po prostu inaczej sie przygotuję do porodu, porozmawiam z położną, wybiorę szpital, któremu zaufam i wierzę, że mimo bólu (mam dość niski próg) będzie to dobre przeżycie, a na pewno bezpieczniejsze dla dziecka. chyba, że lekarze podejmą inną decyzję.
    leżałam dwa tygodnie na 6-osobowej sali poporodowej, więc się napatrzyłam na różne przypadki. i tylko upewniłam się, że cc to poważna operacja, a nie zabieg kosmetyczny. i że w większości przypadków kobiety po cc przede wszystkim psychicznie dłużej dochodziły do siebie.

    piszę o tym i tylko od zrozumienia i tolerancji właśnie osób zależy reakcja. czy ktoś to odbierze jako wciskanie swojej prawdy, czy może chwilę na zastanowienie. jakby dzieci miały sie rodzić przez powłoki brzuszne, to natura tak by to wymyśliła. natura nie jest idealna, ale takie procesy jak pród mają nie tylko na celu po prostu wydanie dziecka z brzucha, ale i tysiące innych procesów zachodzących w jego i matki organiźmie.
    nie chwalę mojego szpitala, ale podobała mi się jedna rzecz, którą praktykowali. kobiety do planowego cc przyjeżdzały dopiero ze skurczami, bo jest zupełnie inna fizjologia, nawet niefizjologicznego porodu przez cesarkę.

    a i dzieki za tytuł książki :)
  • araceli 17.03.11, 12:04
    Totalnie rozśmiesza mnie taka argumentacja :D

    > więc zauważ, że stajemu tu w pewnien sposób w obronie prawa dziecka, które nie
    > ma wyboru i musi się zgodzić na decyzję matki, mimo, ze to jego wielki dzień.

    To może dziecka zapytać? Na przykład takiego, które doznało urazów na skutek vaccum, bo matce po kilkudziesięciu godzinach porodu odmówiono cesarki bo 'naturalnie jest najlepiej'?

    > prawda jeste taka, ze większość porodów jest ok

    Jakaś oficjalna statystyka do tej 'prawdy' się znajdzie? Bo ja znam bardzo nieiwile (w zasadzie garstkę) kobiet, które uważają, że ich poród był 'ok' ;)

    > wierzę, że mimo bólu (mam dość niski próg) będzie to dobre przeżycie,

    Podziwiam Twoją wiarę - ja jednak wolę mieć więcej pewności niż wiary :)

    > jakby dzieci miały sie rodzić przez powłoki brzuszne, to natura tak by to wymyśliła.

    Natura wymyśliła np. gorączkę. Leków przeciwgorączkowych też dziecku nie dasz bo natura wie najlepiej? Leków nie podasz bo to nienaturalne?
  • klarci 17.03.11, 12:21
    słuchaj, poczytaj najpierw o konsekwencjach nawet udanego cc, a potem próbuj dyskutować.

    męczy mnie to.
    dyskutuję między innymi po to, żeby uczyć sie od kogoś czegoś nowego. od Ciebie nic się nie nauczę.
    naciągasz sytuacje, pisząc to co Ci pasuje. kleszcze nie są rutynowym zabiegiem, a wynikają zazwyczaj z niezastosowania cc mimo wskazań. natura dała także możliwość swtorzenia penicyliny. poza tym natura niestety jest trochę mądrzejsza od człowieka - jedyna jej głupota, to to, że dała sie człowiekowi opanować w dużej mierze. bo jako ludzie mamy tendencję do nadużywania rozwiązań i możliwości, ktore mamy. ale to już dłuższy temat, myślę, ze nie to forum.

    nie przekonujesz mnie zupełnie.
    idę na spacer.
    pozdr. :)
  • klarci 17.03.11, 12:23
    chaotycznie mi wszyło - jak pisałam natura idealna nie jest (z naszego punktu widzenia), bo puki nas nie było świetnie sobie radziła.
    ale mądrością człowieka jest korzystanie z praw natury a jednocześnie z osiągnięć innych ludzi rozsądnie :)
  • araceli 17.03.11, 13:11
    klarci napisała:
    > słuchaj, poczytaj najpierw o konsekwencjach nawet udanego cc, a potem próbuj dy
    > skutować.

    Wszystko ma swoje konsekwencje - poród sn również. Wiesz jakie mogą wystąpić komplikacje i powikłania po sn? Jak ktoś chce się przygotować do porodu to powinien czytać o wadach i zaletach wszystkich opcji a nie tylko zalet i pobożnych życzeń na temat sn i komplikacji po cc. I na tej podstawie świadomie podjąć decyzję.

    Nie przekonujesz mnie zupełnie 'argumentacją' pt. 'nastawiam się i wierzę, że tym razem będzie ok'.
  • klarci 17.03.11, 15:08
    > Wszystko ma swoje konsekwencje - poród sn również. Wiesz jakie mogą wystąpić ko
    > mplikacje i powikłania po sn? Jak ktoś chce się przygotować do porodu to powini
    > en czytać o wadach i zaletach wszystkich opcji a nie tylko zalet i pobożnych ży
    > czeń na temat sn i komplikacji po cc. I na tej podstawie świadomie podjąć decyz
    > ję.
    i tu się zgadzam. dlatego nie toleruję także zwlekania z cc w razie komplikacji. ale też robienia cc bez powodu.
    podejrzewam, jestem wręcz pewna, że nie znajdziesz rzetelnej publikacji medycznej podważającej wyższość sn nad cc w przypadku fizjologicznej ciązy i prawidłowego porodu, jak i nie znajdziesz takiej publikacji mówiącej, że tylko sn i kropka.

    > Nie przekonujesz mnie zupełnie 'argumentacją' pt. 'nastawiam się i wierzę, że t
    > ym razem będzie ok'.
    i ok, nie mam nawet zamiaru Cię przekonywać.
    po prostu mi to wystarczy, wypływa z przekonania o tym, że na podstawie doświadczeń swoich i położnej jestem w stanie przygotować sie dobrze do sn, cc to dla mnie ostateczność, ale też na pewno omówię na jakie warunki wtedy będę mogła liczyć. ot, tyle :)
  • posh_emka 17.03.11, 23:15
    A sama siebie przypadkiem nie rozśmieszasz- bo powinnaś.

    "To może dziecka zapytać? Na przykład takiego, które doznało urazów na skutek va
    > ccum, bo matce po kilkudziesięciu godzinach porodu odmówiono cesarki bo 'natura
    > lnie jest najlepiej'?"

    Ty nie widzisz podstawowej różnicy- cc ze wskazania, a cc bo matka ma focha i jej się już na wstępie rodzić nie chce.
    Podaj nam jakie to urazy dziecko odnosi po vacum- pytam o trwałe urazy- no i statystyki.

    "Natura wymyśliła np. gorączkę. Leków przeciwgorączkowych też dziecku nie dasz b
    > o natura wie najlepiej? Leków nie podasz bo to nienaturalne?"

    Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.


    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • araceli 21.03.11, 09:48
    posh_emka napisała:
    > Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.

    Gorączka jest jak najbardziej naturalnym, fizjologicznym stanem organizmu przy walce z chorobą. Doucz się zanim zaczniesz pluć jadem!
  • posh_emka 26.03.11, 00:11
    Gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny - bo człowiek miałby ją cały czas. Gorączka to jest owszem naturalny stan ale obronny organizmu.

    I kto tu jest niedouczony........

    Plucie jadem ?- no tak mogłam się takiej śpiewki spodziewać od kogoś komu argumenty się skończyły i postanowił rozpocząć pyskówkę.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • katriel 16.10.11, 02:21
    posh_emka napisała:
    > Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.
    i w następnym poście:
    > Gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny - bo człowiek miałby ją cały c
    > zas.

    E no, stosując tę logikę, to poród to nie jest normalny stan fizjologiczny, bo
    człowiek rodziłby cały czas.
  • araceli 17.03.11, 09:35
    aleksandra1357 napisała:
    > Jestem nietolerancyjna i uważam, że Julita stawia swoje potrzeby wyżej niż potr
    > zeby dziecka, a to nie jest dobre, szczególnie już na wstępie.

    Jestem nietolerancyjna i uważam, że poświęcalstwo dla dziecka jest dla niego szkodliwe już na wstępie :)
  • cota 17.03.11, 09:48
    >
    > Jestem nietolerancyjna i uważam, że poświęcalstwo dla dziecka jest dla niego sz
    > kodliwe już na wstępie :)

    dobre!!
    Dodam jeszcze, iz bardziej niż cc - jest szkodliwe posiadanie nietoleranycjnej matki, która uczy (świadomie lub podświadomie) dziecko szerzenia nienawiści i agresji do osób inaczej myślących, czujących etc
  • villemo86 17.03.11, 10:40
    Ja ze swojej strony polecam książkę M. Odent "Cesarskie cięcie a poród naturalny". Przeczytaj na chłodno, bo skoro pytasz to ta książka odpowie Ci na wiele pytań. Można ją kupic tutaj:
    www.preetigin.pl/index.php?menu=wydawnictwa&id_men=3
  • magdal-enas 18.03.11, 16:32
    Dla wszytskich zdecydowanych na cc polecam filmik. Sama miałam cc (ale zagrożenie życia dziecka), i już bym sie nie zdecydowała tak "na zimno"...
    www.youtube.com/watch?v=GZUAVBcBZo0&feature=related
  • julita165 19.03.11, 19:59
    Obejrzałam sobie. Nie zobaczyłam niczego czego bym się nie spodziewała i co by mnie przeraziło.
  • posh_emka 19.03.11, 23:53
    No innej odpowiedzi się nie spodziewałyśmy..........
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • julita165 21.03.11, 10:56
    A Ciebie co w tym filmiku zaszokowało albo zdziwiło lub zniechęciło ?
  • posh_emka 26.03.11, 00:12
    Rozumiem,że pytasz bo sama nie wiesz co czuć, co sądzić ..........
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • magdal-enas 27.03.11, 00:32
    brutalność
    a Ty jej nie zauważyłaś?

    Żeby nie było, że jestem fanatyczką, to napiszę od razu - miałam i sn i cc, mam porównanie.
    I od razu powiem, że teraz pewnie też bede miala cc i ta perspektywa mnie jakoś w ogóle nie cieszy, i nie mam tu na myśli bólu pooperacyjnego, bo widziałam dziewczyny po cc smigające już po kilku dniach.
  • klarci 21.03.11, 17:59
    nie wiem, czy mnie przeraża film.
    ale mój poród z mojej perspektywy i perspektywy dziecka, przy tym był piękny.

    zgadałam dzisiaj z koleżanką po cc o tym wątku i mówi, że nie chce więcej, że marzy o sn (próbowała) i że ktoś kto pisze o tym jakie to cc jest cudowne, chyba nie rodził w ten sposób :/ wiem, wiem są tu i głosy pochwalne - widać wyjątki od reguły
  • elle1100 19.03.11, 20:55
    Julito,
    nie chce mi się czytać co napisały koleżanki wcześniej, domyślam się, że zostałaś potępiona za chęć skorzystania z cc i odmowę karmienia piersią :) nie przejmuj się, to nie jest tak, że te kobiety które urodziły naturalnie są lepszymi matkami, choć mam wrażenie, że myślą, iż dały dziecku dar na całe życie i robią z siebie męczennice.
    Ja urodziłam dwoje dzieci przez cc.
    Z synkiem miałam skierowanie od okulisty do cc, ale lekarze na porodówce powiedzieli, żebym się nie ośmieszała. Poród rozpoczął się naturalnie, ale ze względu na spadki tętna szybko zrobiono mi cc. Za drugim razem cc planowane.
    Lekarze ginekolodzy i położne uważają cc za straszliwą operację, myślę, że trochę wyolbrzymiają. Wynika to z promowania porodów naturalnych.
    Na marginesie: mój teść jest chirurgiem i on uważa cc za zabieg którego nie trzeba się bać. Ostatnio do przestraszonej wizją cc swojej córki żartował, że to prawie jak wycięcie migdałków :)
    Co do bólu w trakcie i po: mnie bolała obkurczająca się macica, ogólnie nic strasznego. Spokojnie wystarcza paracetamol później, można przy tym karmić piersią. Ja wspominam cc bardzo dobrze, jedyne co złego pamiętam to to, jak przerzucili mnie ze stołu operacyjnego na łóżku, taką bezwładną, nie mogłam się ruszyć.

    Co do karmienia piersią to spróbuj, może akurat Ci się spodoba :)


  • villemo86 19.03.11, 22:23
    najbardziej chyba większość nie sytuacja cc na życzenie, czy założenie nie karmienia piersią, tylko motywacja przyszłej mamy. Z tego co widzę Julita nie chce karmić nie dlatego, że takie jest jej przekonanie, ale dlatego żeby móc dostawać silniejsze środki przeciwbólowe. Niestety, bólu całkowicie zlikwidować się nie da :(

    Siostra mojej przyjaciółki jeszcze przed zajściem w ciążę mówiła, że według niej karmienie jest ohydne i ona karmić nie będzie. Po porodzie, pierwsze co zrobiła (i było to dla niej automatyczne), to przystawiła małego do piersi. Karmi obecnie 6 miesiąc
    --
  • poli07 19.03.11, 22:55
    Szczerze powiedziawszy brak slow na ten watek, jak zwykle my ludzie próbujemy byc mądrzejsi od naszej Matki natury. Wiec wklejam urywek:

    Cięcie cesarskie

    Cięcie cesarskie może być zabiegiem ratującym życie matki i dziecka, ale często zapomina się o tym, że jest to poważna operacja brzuszna. Cięcie cesarskie czterokrotnie zwiększa ryzyko śmierci matki i może znacząco wpłynąć na stan zdrowia matki i dzieci w trakcie kolejnych ciąż. Statystyki cesarskiego cięcia wyglądają obecnie tak: 27% wszystkich porodów wykonywanych rocznie w Australii oraz 27,6% - najwyższy wynik z dotychczas notowanych – w USA.

    Z oczywistych względów aktywny poród przy cesarskim cięciu jest krótszy lub nie ma go wcale, a szczytowe poziomy hormonów oksytocyny, endorfin, katecholamin i prolaktyny są mocno zredukowane lub w ogóle nie występują. Co więcej matki i dzieci są odseparowane od siebie przez kilka godzin po porodzie, więc pierwsze karmienie jest zwykle opóźnione. Oboje też są pod wpływem leków podawanych podczas zabiegu (znieczulenia zewnątrzoponowego, podpajęczynówkowego lub ogólnego) oraz pod wpływem pooperacyjnie podawanych leków przeciwbólowych.

    Na skutki takiego zdecydowanego odejścia od naturalnego planu hormonalnego wskazuje praca badaczy australijskich, którzy zrobili wywiady z 242 kobietami w późnym okresie ciąży i ponownie po porodach. 50% kobiet, które doświadczyły spontanicznego porodu pochwowego, najczęściej przeżywały zauważalną poprawę nastroju i wzrost własnej samooceny po porodzie. W porównaniu z 17% kobiet, które miały cesarskie cięcie i najczęściej doświadczały spadku nastroju oraz poczucia własnej wartości. Pozostałe kobiety rodziły z użyciem kleszczy lub próżnociągu i ich nastrój oraz samoocena pozostawały u większości bez zmian.

    W innych badaniach zajmowano się hormonami związanymi z karmieniem piersią: prolaktyną i oksytocyną. Na drugi dzień po porodzie porównywano kobiety, które urodziły siłami natury z kobietami, które przeszły nieplanowaną operację cesarskiego cięcia. W grupie po cesarkach poziom prolaktyny nie wzrastał tak jak powinien w wyniku przystawiania dziecka do piersi, a pulsacyjne wydzielanie oksytocyny było mocno zredukowane lub w ogóle nieobecne. W tych badaniach stwierdzono, że pierwsze przystawianie dziecka po cesarce odbywało się średnio po 240 minutach, a po porodzie naturalnym po 75 minutach od narodzenia. Komentarz autorów: „Te dane wskazują na to, że wcześnie rozpoczęte karmienie piersią oraz fizyczna bliskość powoduje nie tylko większą ilość interakcji pomiędzy matką i dzieckiem, ale także endokrynne [hormonalne] zmiany u matki.”

    W innych badaniach wykazano, że wczesne i częste przystawianie do piersi pozytywnie wpływa na wytwarzanie pokarmu i długość karmienia piersią. Autorzy tych badań sprawdzali poziomy hormonów i odkryli, że nie wpływały one na długość karmienia piersią. Wyciągnęli więc wnioski, że: „′ inne czynniki′mogą zrekompensować ograniczone wydzielanie hormonów.”

    Te badania nie tylko wskazują na istotne powiązania pomiędzy porodem i karmieniem piersią, ale także prezentują w jaki sposób optymalne doświadczenie porodu wpływa na długofalowo rozpatrywane zdrowie matki i dziecka. Na przykład skuteczne karmienie piersią przynosi korzyści takie jak: mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi i osteoporozę dla matki oraz mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę bądź otyłość w długiej perspektywie czasowej dla dziecka. Wzmocniona samoocena po naturalnym porodzie - która, jak wynika z mojego doświadczenia i obserwacji, może być efektem utrzymującym się przez resztę życia - jest solidną bazą do startu w macierzyństwo.
    www.shantala.pl/mama/ekstatyczny_porod.html
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/gannyx8ds3mr7b7r.png[/img][/url]
  • mia_siochi 20.03.11, 07:23
    Nie słuchaj ich;)
    Miałam planowane cc, bo bałam się neurologicznych powikłań po akcjach typu próżnociągi, kleszcze, niedotlenienia itp.
    To, że mam jednak wskazanie do cc wyszło przypadkiem, inaczej zapłaciłabym każde pieniądze.
    cc nie boli, znieczulanie nie boli, wstawanie (to osławione "musiałam wstać i ledwao to przeżyłam") też bolało mnie średnio- wystarczyło nie leżeć plackiem, tylko się wiercić, co pochwaliły pielęgniarki.
    Bolało odklejanie plastra;)
    Wstawanie do dziecka nie było komfortowe, ale tylko dlatego, że łóżko było za wysokie- narzekałyśmy na to zarówno my, po cc, jak i dziwczyny po sn.
    Szwy trochę ciągną, ale zdejmowane są po 8 dniach.
    W tydz po cc byłam już na zakupach, od początku zajmowałam się dzieckiem.
    Powtórzę to, co pisałam wielokrotnie: od cc dużo gorsze jest karmienie piersią. Jeśli nie chcesz karmić- nastaw się na walkę. forum.gazeta.pl/forum/w,570,119417857,122707054,Re_terror_laktacyjny_dlugie_.html


    --
    oodżywioooooonaaaa
  • sengas 20.03.11, 09:54
    Chcesz CC to bierz. Ja miałam i było super. Poród z uśmiechem na ustach. Pełny relaks. Dzieciaczek 10 pkt. Pobyt w szpitalu wspominam bardzo dobrze. Życie erotyczne po 6tyg wróciło do poziomu sprzed ciąży. Jest super :-)

    I też nie karmię piersią. Dzieciak zdrowy, nie ma alergii, ani żadnych kolek. Butla jest bardziej kaloryczna więc od 2 miesiąca przesypia noce. Mam typ śpiocha więc dziecko jest w pełni zrelaksowane bo wyspane. My też nie wiemy co to trudny z niemowlakiem. Dla nas to raj dziecko tylko gaworzy, uśmiecha się, je i śpi. Od 18-19 do 7 rano dziecka nie ma, bo śpi tak mocno że nic jej nie obudzi. Nie muszę się stresować co jem i czy to mogło spowodować ból brzuszka. Z mężem karmimy na zmianę więc żadne nie jest przemęczone i zajmowanie się małą to przyjemność. Mąż pracuje w domu więc jak ma mało zleceń to zostaje z małą a ja mam czas dla siebie. Jak mąż ma pracę to z małą jestem ja. I tak się zmieniamy. Więc mała nie jest uwieszona maminej spódnicy, tylko traktuje nas na równi i nie ryczy jak mama znika z jej pola widzenia. Jest pogodnym i otwartym na ludzi dzieckiem. A jak mamy ochotę odpocząć to my do kina, na basen zacieśniać więzi ;-) a mała z babcią - obie przeszczęśliwe.

    PS. Do wszystkich pokutnic cierpiętnic. Myślicie że wasze dzieci będą was bardziej kochać i uważać za dobre matki bo rodziłyście je w bólach kilka godzin? Myślę że to od czegoś innego jednak zależy. A komplikacje mogą wystąpić zawsze i wszędzie - przy każdym porodzie. Tu tylko szklana kula by pomogła zadecydować w każdym indywidualnym przypadku.

    I co was tak boli że inne nie chcą cierpieć i się stresować przy porodzie? Jak lubicie cierpieć to cierpcie. A co wam przeszkadza że inni nie chcą?
  • mia_siochi 20.03.11, 11:16
    Mnie rozśmiesza argument a propos kp, że to wygodne.
    Jakie wygodne?
    Mam ssaka na cycku non stop- bo taki żerty się trafił.
    Przy butli karmić może każdy, nie muszę to być ja. Więc gdzie a osławiona "wygoda"? I żeby nie było ze to propaganda butelkowych- mówie to ja, karmiąca biustem.

    --
    oodżywioooooonaaaa
  • klarci 20.03.11, 18:06
    ja karmiąca piersią i dokarmiająca butlą - dużo bym dała, żeby nie dokarmiać. problem z mlekiem (o koszcie nie wspomnę), wodą, a ciepłą, a odpowiednią, szczególnie przy wyjazdach - przerąbane.
    a, że ktoś może nakarmić. jak wychodzisz na zakupy, czy do kina, to nie jest problem dokarmić piersiowe.
    a na dłużej, to raczej rzadko kto zostawia dziecko przed rozszerzeniem diety. potem to też zazwyczaj nie problem ;)
  • sengas 20.03.11, 19:04
    > roblem z mlekiem (o koszcie nie wspomnę), wodą, a ciepłą, a odpowiednią, szczeg
    > ólnie przy wyjazdach - przerąbane.

    Dżisas, ludzie to mają problemy. A nie możesz sobie kupić podgrzewacza z termostatem? U mnie grzeje wodę w jakieś 2-3 minuty. A dziecko nie jest zwykle aż tak wygłodzone, żeby tych paru minut nie wytrzymało.

    > a na dłużej, to raczej rzadko kto zostawia dziecko przed rozszerzeniem diety. p
    > otem to też zazwyczaj nie problem ;)

    Bardzo często zostawiałam dziecko na dłużej albo z tatą, albo z babcią. (najdłużej wyjechaliśmy z mężem załatwiać sprawy do innego miasta na jakieś 10 godzin). Teraz zamierzamy jechać na 2 dni. Mała ma niecałe 5 miesięcy.To właśnie przewaga butelki.
    Przynajmniej nie będzie lamentu z odstawieniem jak będzie trzeba zająć się na dobre pracą.
  • klarci 21.03.11, 10:36
    sory, ale podchodząc w ten sposób musielibyśmy zarabiać 3 razy tyle co zarabiamy, żeby kupowac wszystko co mogłoby ułatwić życie. zresztą amo mm z wyższej póki kosztowało sporo miesięcznie. z piersi jest za darmo. dla mnie więc to większa wygodna, podać pierś, niż kombinować z mm. mam porównanie i dla mnie sto razy wygoidniejsze jest kp.

    ja nie zostawilabym małego dziecka za dłużej niezależnie od sposobu karmienia. ale gdyby była konieczność po prostu byłoby dokarmione. a odstawianie ze względu na powrót do pracy to kolejny mit. chyba, że ktoś ma taka pracę, że go nie ma cały tydzień w domu. ale to już inna sprawa.
    moje dziecko miało ograniczone, teraz samo się odstawia, bez jednej łzy. po prostu dorósł do tego, i oboje czujemy się z tym świetnie. przy kolejnym dziecku na pewno postaram się o pełną laktację, będę pozwalała sobie na kilkugodzinne wypady bez dziecka, ale jednocześnie cieszyła z więzi.

    każdy podejmuje decyzję o karmieniu sam. dla każdego karmienie jest innym przeżyciem i nie chcę zakładać, że każda kobieta ma mieć satysfakcję z kp. jednak z innymi osobami zwracamy uwagę na to, że dziecko to podmiot i też ma coś do powiedzenia. jeżeli mleko mamy jest dla niego zdrowsze lżej strawne itp., to wiadomo, że ogromna większość noworodków, jakby mogła mówić wybrałaby mleko mamy.
    wybór kobiety, ale i wybór dziecka. tak samo jest z porodem, i z wieloma decyzjami dotyczącymi wychowania. czasy średniowiecza minęły i dziecko stało się podmiotem, a nie tylko przedłużeniem gatunku.i nie chodzi mi tu o rzadne rządy dziecka (bo znając życie, to i takie głosy zaraz się pojawią, po powierzchownym przeczytaniu moich słów), tylko o istotność jego potrzeb
  • julita165 21.03.11, 10:54
    klarci napisała:

    > a odstawianie ze względ
    > u na powrót do pracy to kolejny mit. chyba, że ktoś ma taka pracę, że go nie ma
    > cały tydzień w domu.

    Przeciętny czas pracy to 8h, do tego dochodzą dojazdy, powiedzmy średnio po 45 min w jedną stronę. Czyli razem mamy 9,5h poza domem. Ja się pewnie na tym nie znam ale czy naprawdę większość kobiet może sobie dzień w dzień naściągać tyle pokarmu żeby starczyło na ten czas ? Owszem znałam kiedyś taką jedną, która miesiąc po porodzie, karmiąc piersią, na imprezie normalnie piła winko bo mówiła że ma tyle pokarmu, że sobie na 3 dni ściągnęła ale to jednak, jak wynika z moich obserwacji, był wyjątek. A weź też pod uwagę, że nie samą pracą człowiek żyje. A jeśli po pracy matka chce iść na zakupy, albo do fryzjera, albo do dentysty? czyli musi sobie tego pokarmu naściągać na jeszcze dłużej !?
  • klarci 21.03.11, 15:08
    tak, znam takie mamy.
    do pracy nie wraca sie raczej przed rozszerzeniem diety, więc to nie jest taki problem. dziecko przeważnie je już co najmniej kilka produktów.
    mleko można ściągnąć na jedno karmienie, albo jak ktoś nie ma ochoty się poświęcać, to na pewno lepszym wyjściem jest karmienie piersią po powrocie do domu, a w czasie kiedy mamy nie ma podanie raz mieszanki, drugi raz innego produktu mlecznego.
    podobnie z wypadami. jeżeli rodzice chcą wyjść na miasto, można przecież albo odciągnąć, albo podać miesznkę (po 6 miesiącu), a nakarmić po powrocie. co jest zresztą cudne, bo zazwyczaj i mama i dziecko są tak stęsknione, że to sama przyjemność, jak maluch zasypia błogo przy piersi. znam to bo po ukończeniu przez mojego syna pół roku wróciłam do szkoły (zaocznie, ale nieraz całe dni).
    na prawdę zawsze jest wyjście. kwiestia jest w nastawieniu :)
  • julita165 21.03.11, 15:10
    Przypominam tylko nieśmiało, że w PL urlop macierzyński trwa 20 tygodni a to jest grubo poniżej 6 m -cy
  • klarci 21.03.11, 17:44
    a więc z tego co pamietam, to już jest 22 tygodnie (mogę się mylić), a to ponad 5 miesięcy, do tego zaległy wypoczynkowy, ktróy jest zazwyczaj brany i masz 6 miesięcy, jeżeli tak się czepiasz arytmetyki. o tym, że można wziąźć miesiąc dwa wychowawczego nawet nie wspomnę - ale oki, są mamy, które z różnych względów muszą wrócić od razu po macierzyńskim
    jak już wspomniałam, wszystko się da, i to bez wielkich wyrzeczeń, kwestia podejścia.
    i odwrotnie, ze wszystkiego można zrobić problem, jak się chce.
  • klarci 21.03.11, 18:08
    zgadza się 20 tygodni, czyli około 5 miesięcy + zaległy urlop i ewentualnie miesiąc, dwa wychowawczego - tak robiły wszystkie moje koleżanki, które musiały szybko wrócić do pracy. żadnej z tych co znam osobiście nie przeszkadzał ten powrót w kamieniu piersią.
  • julita165 21.03.11, 18:46
    Ja się całkowicie z Tobą zgadzam, że wszystko jest kwestią organizacji. Tylko, że to dla mnie żaden argument za karmieniem piersią. Podkreślam dla mnie ! Może ja nie potrafię racjonalnie tego wytłumaczyć, może to i nie ma żadnych racjonalnych podstaw ale po prostu czuję, że wszystko się we mnie buntuje przeciwko karmieniu piersią, że to jest nie dla mnie, że robiłabym to wbrew sobie na takim nawet czysto fizycznym ( a może raczej psychicznym ) poziomie. Nie jestem jakimś psychologiem i może nie potrafię tego wyjaśnić...Rozumiem wszystkie medyczne argumenty ale i tak nie będę tego robić !
    Znam różne przypadki, i zupełnie łatwego karmienia piersią kiedy ono obiektywnie może i było wygodniejsze, i strasznie ciężkich - jeden dosłownie prawie do zagłodzenia dziecka i matki, wcale nie wyciągam z tego wniosków jak byłoby to w moim przypadku...tylko sama znam się najlepiej i po prostu wiem, czuję, że to nie dla mnie.
  • klarci 21.03.11, 20:38
    toteż nikt Ciebie do tego nie zmusi.
    inna sprawa, że po porodzie możesz po prostu zmienić zdanie. jeżeli nie zmienisz, to powiedz to otwarcie w szpitalu i już.

    ja swoją argumentację na temat kp wniosłam, kiesy zaczęło sie debatowanie, że to niewygodne itp. wyraziłam po prostu swoje zdanie i cieszę się, że potrafiłyśmy na spokojnie wymienić się postami na ten temat. bez agresji żadnej ze stron.

    ja myślę, że na razie zaczekaj z planami - jeżeli to faktycznie początek ciąży. teraz skup się na jej pozytywnym przeżywaniu.
    a pytanie zadawaj nie pisząc, co i dlaczego. łatwiej jest zapytać o to jakie środki przebiwbólowe podawane są po cc. myślę, że otrzymałabyś sporo odpowiedzi na ten temat bez dyskusji. bo sam tytuł brzmi lekko prowokacyjnie, stąd ta dyskusja, teochę na własne życzenie.
  • julita165 21.03.11, 21:40
    Teraz wiem, że post mógł zostać odebrany prowokacyjnie ale było to niezamierzone, a wręcz przeciwnie - chodziło mi o podkreślenie, że wybór cc już zapadł i o uniknięcie dywagacji w tej sprawie.
  • posh_emka 26.03.11, 00:22
    "I też nie karmię piersią. Dzieciak zdrowy, nie ma alergii, ani żadnych kolek. B
    > utla jest bardziej kaloryczna więc od 2 miesiąca przesypia noce. Mam typ śpioch
    > a więc dziecko jest w pełni zrelaksowane bo wyspane. "

    Ile to twoje dziecko ma ?- kilka miesięcy, lat czy tak ze 40 lat,że z taką pewnością wypowiadasz się o jego faaaantastycznej kondycji zdrowotnej. Na ewentualną cukrzycę czy otyłość trzeba będzie trochę poczekać. Sadzisz, że bardziej cię będzie kochało bo przesypiało całe noce bez pobudek bo byłaś leniwa i KP ci się nie chciało i mu zafundowałaś choroby, których mogłoby uniknąć gdyby było KP.

    "Nie muszę się stresować co jem i czy to mogło spowodować ból brzuszka. "
    No to się popisałaś wiedzą na temat KP- nie ma co. Nie dość,że wierzysz w te brednie to je jeszcze na forum publicznym powielasz wprowadzając inne matki w błąd.
    Wszystko jadłam zaraz po porodzie- zaczynając od bigosu, kończąc na truskawkach i cytrusach- jakoś moje dziecko nie miało problemów z brzuszkiem.
    No i KP mam dziecko które jest zadowolone i gaworzy- żadna to zasługa butelek- jak próbujesz nas przekonać.

    "A co wam przeszkadza że inni nie chcą?"

    Przeszkadzać nie - tylko dziwi nas jak można być takim "odpowiedzialnym" i zażyczyć sobie cc wiedząc, że niesie ze sobą większe ryzyko dla dziecka i dla matki niż SN.
    No ale dla ciebie za trudne jest to do pojęcia i wolisz sobie i innym wmawiać,że cc jest takie suuuper- byle zagłuszyć własne sumienie.

    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 26.03.11, 09:00
    kolejna matka polka co to wszystkie rozumy pozjadała i narzuca innym swoje zdanie... zabawne.
    i znowu teoria wyssana z palca o tym, że CC jest groźniejsza dla dziecka niż SN. Chodzę teraz do SR i lekarz na pytanie czy cc jest bardziej niebezpieczny powiedział, że i jedna i druga metoda niosą ryzyko.
    BTW rodziłam SN - dziecko urodziłam przyduszone i nie uważam, że SN to jedynie słuszna droga. Widziałam też zdjęcia z cc krok po kroku - mnie osobiscie przeraziły i nie chciałabym jednak cc - ale nie odmawiam tego prawa innym. Trochę tolerancji. Niech każdy decyduje za swoje dziecko. Macie jakąś moherową misję do spełnienia?
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • posh_emka 26.03.11, 12:33
    Nie w przeciwieństwie do ciebie nie pozjadałam wszystkich rozumów i wiem jaka jest różnica między cc na życzenie, a cc ze wskazań.
    "i znowu teoria wyssana z palca o tym, że CC jest groźniejsza dla dziecka niż SN"
    Jasne- całe WHO i Polskie Towarzystwo Ginekologiczne na czele z ich specjalistami jest wyssane z palca- ty wiesz lepiej od nich- skoro śmiesz negować ich zalecenia poparte wieloletnimi badaniami doświadczeniem.
    "Chodzę teraz do SR i lekarz na pytanie czy cc jest bardziej niebezpieczny powiedział, że i jedna i druga metoda niosą ryzyko."
    A kto twierdzi,że SN nie niesie za sobą ryzyka ? taki który niesie powinien być zakończony cc- kapujesz różnicę czy nadal to za trudne dla ciebie?

    Reszty twojej wypowiedzi nawet nie chce mi się komentować skoro ty najprostszych rzeczy nie potrafisz rozróżnić.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 26.03.11, 12:57
    ja rownież nie mam zamiaru z tobą dyskutować - widzę, że gdzie się nie poajwisz chcesz robić za mentora i udajesz że na wszystkim się znasz. Najchętniej upuszczając jad. Czytuję cie w ramach rozrywki. Daruj sobie to "kapujesz".
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • magdal-enas 27.03.11, 00:18
    No np moje dzieci mają po 18 i 14 lat, karmiłam tylko butelką i są zdrowe!! to chyba wystarczający wg Ciebie wiek, abym mogła cokolwiek ocenic?
    czy moja opinia też dla Ciebie nie jest wystarczająca???
  • julita165 21.03.11, 10:47
    Przeczytałam Twój post o doświadczeniach z karmieniem. Ja wiem, że może nie miałaś do tego wtedy głowy ale moim zdaniem tego typu zachowanie personelu medycznego to się kwalifikuje na pozew, a przynajmniej do jakiejś skargi do organów nadzorujących działalność szpitala.
    Ja w ogóle to jestem mega asertywna :-) i na pewno nie zgodziłabym się na to żeby jakaś pielęgniarka dyktowała mi co mam robić i jak mam karmić swoje dziecko. Powiedziałabym grzecznie jednej z drugą, że szanując ich fachową wiedzę chętnie wysłucham co mają do powiedzenia na temat zalet karmienia piersią, a potem równie grzecznie ale stanowczo zażądałabym karmienia butelką. Jeśli by tego nie zrozumiały to w końcu chyba mają przełożonych, jest lekarz dyżurujący, jest lekarz prowadzący, są w końcu ordynator i dyrektor ! Moim zdaniem nie ma się czego w takich sytuacjach bać czy wstydzić tylko trzeba głośno i stanowczo żądać tego czego się chce ! Najlepiej to chyba od razu po porodzie albo przy przyjęciu do szpiata powiedzieć, że ma się zamiar karmić butelką i koniec kropka. Ja już na sam koniec ciąży ustalę z lekarzem czy podają coś na powstrzymanie laktacji, a jak nie to po prostu załatwię sobie na taki specyfik receptę, sama kupię i sobie zaaplikuję i wtedy to będą mi mogli...:-) może to jest też metoda na takie niesympatyczne babsztyle :-)
  • mia_siochi 21.03.11, 12:08
    Kochana, rozmawiasz z mistrzynią asertywności.
    Ale jak Ci się baby blues włączy,to będziesz tak jak ja płakac nad kupą i daleko Cie bedzie do dyskusji z personelem.
    Jeśli rodzisz prywatnie- to ok, wezmą Twoje zdanie pod uwagę.
    Ja rodziłam w klinice (dobra neonatologia- to mnie skusiło, wiedziałam że mnie tam psychicznie skopią i rzucą w kąt), codziennie inna położna z codziennie innymi fochami... Uwierz, mimo szczerych chęci nie da się wygrać z systemem;/


    --
    oodżywioooooonaaaa
  • julita165 21.03.11, 12:16
    A nie mogłaś poprosić kogoś z rodziny żeby Ci przyniósł czajnik elektryczny i mleko dla dziecka i po prostu sama sobie zorganizować sobie tego karmienia. Gdzieś chyba jakieś gniazdko elektryczne jest w szpitalu dostępne ?
    Ja nie mam większych doświadczeń ze szpitalami, na szczęście -) Tylko raz, z 10 lat temu byłam w szpitalu w związku z żółtaczką ( taką pokarmową, bez dalszych konsekwencji ). Myślę, że do tej pory mnie tam wspominają :-) Pokrótce: mimo, że przy chorobach zakaźnych jest ( był ? ) ustawowy obowiązek hospitalizacji przez min 14 dni wyszłam po 12 i widziałam po twarzach że się cieszą, że już sobie idę :-)
  • mia_siochi 21.03.11, 12:28
    julita165 napisała:

    > A nie mogłaś poprosić kogoś z rodziny żeby Ci przyniósł czajnik elektryczny i m
    > leko dla dziecka i po prostu sama sobie zorganizować sobie tego karmienia. Gdzi
    > eś chyba jakieś gniazdko elektryczne jest w szpitalu dostępne ?

    Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoich czajników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli tym nieszczęsnym bebiko).
    --
    oodżywioooooonaaaa
  • julita165 21.03.11, 12:52
    mia_siochi napisała:

    > Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoich cza
    > jników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli tym ni
    > eszczęsnym bebiko).

    A co grozi za złamanie zakazu ? Wyrzucają ze szpitala czy od razu stryczek ? Po co się przejmować głupimi zakazami ?
  • mia_siochi 21.03.11, 13:05
    julita165 napisała:

    > mia_siochi napisała:
    >
    > > Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoi
    > ch cza
    > > jników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli
    > tym ni
    > > eszczęsnym bebiko).
    >
    > A co grozi za złamanie zakazu ? Wyrzucają ze szpitala czy od razu stryczek ? Po
    > co się przejmować głupimi zakazami ?

    Też byłam bojownicza ;)
    Jednak burza hormonalna i 30 stopni w pokoju odbierają rozum;)
    Najśmieszniejsze, że karmię, więc bojowniczki o cudzą laktację wygrały ;)


    --
    oodżywioooooonaaaa
  • douglas.beauty 20.03.11, 11:34
    Pogadaj ze swoim lekarzem - on ma lepszą jednak wiedzę niz położna.
    Ja po cc blyskawicznie doszlam do siebie, powiklania zdarzaja sie i po psn i po cc - ale jednak dosc rzadko. W Polsce jest jakas histeryczna "promocja" rodzenia naturalnego nawet mimo wskazań i powikłania po cc sa wyolbrzymiane do granic absurdu.
    Bedziesz dostawala srodki przeciwbolowe a sam bol jest do przezycia.
    No i polecam Ci prywatna klinike bo opieka jest tam nieporownywanie lepsza i personel bez ględzenia uszanuje Twoja decyzje co do karmienia.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnf71xfsnm3wg0.png[/img][/url]
  • julita165 21.03.11, 10:34
    Oj nie spodziewałam się aż takiego odzewu :-) widzę włożyłam kij w mrowisko :-) a wcale nie miałam takiego zamiaru, miałam konkretne pytanie i tyle :-) Ja szanuję prawo każdego człowieka do własnego zdania i cenię sobie bardzo wolność dokonywania wyborów i ponoszenia ich konsekwencji. Ale widzę, że na tym forum jest mnóstwo ...przepraszam za słowo..."terorystek", które chciałyby chyba postawić policjanta na porodówce, żeby mandaty wlepiał za cc i butelkę :-)
    Ja już naprawdę z różnymi lekarzami, których w swoim otoczeniu mam sporo rozmawiałam i np opinia anestezjologa, wiele lat pracującego na oddziałach położniczych i intensywnej opieki dla noworodków jest taka, że jakkolwiek ryzyko dla dziecka i podczas sn i podczas cc jest niewielkie ( o ile oczywiście matka i dziecko są zdrowe ) to jednak jest mniejsze podczas cc. Po prostu wtedy sytuacja praktycznie w 100% jest kontrolowalna. Tylko też pod warunkiem, że cc jest planowane a nie wykonywane z uwagi na nieprawidłowy przebieg porodu, czasem po wielu godzinach. Tak więc uważam, że niezależnie od moich własnych motywacji dla dziecka też będzie bezpieczniejsze cc.
    I pewnie, że wybrałam szpital prywatny. Wiem już na pewno, że tam nie będzie żadnego problemu z cc i żadnego "terroru laktacyjnego" :-) Też mam nadzieję, że wspomnienia związane z przyjściem dziecka na świat będą piękne i nie będę musiała wspominać godzin bólu, tego że byłam zziajana, zasapana, spocona, brudna, rozczochrana, a na koniec wykończona :-) to moim zdaniem nie ma nic wspólnego z dobrym macierzyństwem.
  • klarci 21.03.11, 10:45
    Julita, tak jest jak się wchodzi w kontrowersyjny temat.
    lepiej było poprzestać na rozmowach z lekarzami, jeżeli chodzi o same środki przeciwbólowe. albo nie roziwjać tematu, że wybór, że to i tamto.

    > Ja już naprawdę z różnymi lekarzami, których w swoim otoczeniu mam sporo rozmaw
    > iałam i np opinia anestezjologa, wiele lat pracującego na oddziałach położniczy
    > ch i intensywnej opieki dla noworodków jest taka, że jakkolwiek ryzyko dla dzie
    > cka i podczas sn i podczas cc jest niewielkie ( o ile oczywiście matka i dziec
    > ko są zdrowe ) to jednak jest mniejsze podczas cc. Po prostu wtedy sytuacja pra
    > ktycznie w 100% jest kontrolowalna.

    no i bardzo możliwe, że z ich doświadczeń tak jest. oni są tylko przy stole i tylko porównują dzieci z cc szybkiego i dzieci z cc po długim nieudanym sn. widzą wycinek i o tym wycinku jak najbardziej mają prawo tak właśnie się wypowiadać. to nie jest jednak wiedza na temat tego co się dzieje w organiźmie matki i dziecka. o tym warto pamiętać.

    > Też mam nadzieję, że w
    > spomnienia związane z przyjściem dziecka na świat będą piękne

    tego Ci życzę

    > i nie będę musiał
    > a wspominać godzin bólu, tego że byłam zziajana, zasapana, spocona, brudna, roz
    > czochrana, a na koniec wykończona :-) to moim zdaniem nie ma nic wspólnego z do
    > brym macierzyństwem.
    a to już mniej zależy od rodzaju porodu, co reakcji Twojego organizmu i tego jak dobrze ten poród zostanie przeprowadzony.
    błagam, ja nie byłam spocona i rozczochrana po sn :/ mimo, że miałam długi i dość trudny i poza naciętym kroczem czułam się bardzo dobrze, nie brałam żadnych tabletek i zajmowałam się sama dzieckiem od początku.

  • julita165 21.03.11, 11:17
    klarci napisała:

    > no i bardzo możliwe, że z ich doświadczeń tak jest. oni są tylko przy stole i t
    > ylko porównują dzieci z cc szybkiego i dzieci z cc po długim nieudanym sn. wid
    > zą wycinek i o tym wycinku jak najbardziej mają prawo tak właśnie się wypowiada
    > ć. to nie jest jednak wiedza na temat tego co się dzieje w organiźmie matki i d
    > ziecka. o tym warto pamiętać.

    Po pierwsze wychodzę jednak z założenia, że lekarz z habilitacją, 30-letnim stażem, w dodatku przez ładnych parę lat ordynator wie więcej niż tylko to co sam na stole operacyjnym zobaczył. A po drugie poród sn to zawsze pewna niewiadoma, nie możemy być pewni jak będzie przebiegał, co się może skomplikować i jakie to może mieć skutki. Dlatego uważam, że dużo bezpieczniejsze dla matki i dziecka jest planowe cc, bo to można od a do z przewidzieć.
  • klarci 21.03.11, 15:15
    piszesz o opinii anestezjologa, więc Ci napisałam, że traktowałabym tą opinięjako wycinek, a nie całość wiedzy o cc.
  • ariella 21.03.11, 11:18
    zawsze smieszy mnie ta nagonka naturalistek, zwlaszcza ze jest kompletnie niezgodna z obecna wiedza, a tak naprawde opiera sie na pewnym bledzie metodologicznym. Prawda jest niestety taka, ze porod cc (planowany, przy ciazy fizjologicznej) jest mnije wiecej dwa razy niebezpieczniejszy dla matki i dwa (albo cztery, nie pamietam) razy BEZPIECZNIEJSZY dla dziecka, niz sn !!!! Znaczy to ni mniej ni wiecej, ze wybierajac cc jestes LEPSZA matka, bo przerzucasz potencjalne zagrozenia porodem z dziecka na siebie. To sa dane, ktore zapmietalam z tekstu w WO, okolo 2 lata temu, i byly to dane potwierdzone prze Fundacje Rodzic po Ludzku (ale smieszne, nie?).
    Porod sn, jak wiemy, jest PORAZKA ewolucji. Co wiec stoi za propaganda sn? Dwie kwestie na pewno. Niechec do integracji chirurgicznej we wlasne cialo (rozumiem) oraz, oczywiscie, pieniadze - jest to drogi zabieg, zwlaszcza w porownaniu do sn. Moim zdaniem dochodza jeszcze wzgledy religijno - masochistyczne, czyli wlasnie teksty typu bol uszlachetnia, w bolach rodzic bedziesz, czy matka jest tylko ta, ktora sie poswieca, etc.
    I na koniec o bledzie metodologicznym. Wiekszosc badan zestawiajacych negatywne skutki cc i sn (na niekorzysc oczywiscie cc) polega na tym, ze zestawiane sa wszystkie cc ze wszystkimi sn. Natomiast jest MEGA roznica pomiedzy cc planowanym (na zyczenie) a cc ratujacym zycie - ktore to z zasady niesie za soba wielkie ryzyko i tak naprawde powiklania po nim powinny byc zaliczone do kategorii powiklania po sn !!! Bowiem jest to sn zakonczone cc, tak jak zakonczone moze byc vacum czy kleszczami.
    pozdr
    Na koniec zagadka - co ktory porod sn, w warunkach pozaszpitalnych, czyli bez pomocy medycyny, konczy sie smiercia matki? Co siodmy. Dane WHO. Matka natura wie co robi?
  • julita165 21.03.11, 11:26
    Super rzecz napisałaś, że powikłania po cc wykonanego jako skutek nieudanego porodu sn powinny być traktowane właśnie jako powikłanie po tym drugim !
    A dodam jeszcze, że moim zdaniem większość powikłań po cc polegających na złym gojeniu się rany jest po prostu wynikiem brudu i zaniedbań higienicznych w polskich szpitalach, o których przecież powszechnie wiadomo. Sama widziałam na własne oczy jak na oddziale pooperacyjnym ( aczkolwiek nie położnicznym ) pielęgniarka zmieniała chorym opatrunki nie zmieniając rękawiczek ! Czy wobec tego jak w ranę wda się zakażenie to jest to powikłanie pooperacyjne czy skutek karygodnych zaniedbań ?
  • katarzynaoles 21.03.11, 11:44
    Powoływanie się na naukowe umocowanie swoich poglądów ma też konsekwencje - dobrze byłoby podać ich źródło jeśli ktoś niedowierza. A ja tak właśnie mam :) Chciałabym poznać badania mówiące o tym, że cc jest bezpieczniejsze dla dziecka w ogóle, a nie w szczególnych okolicznościach. To, co określamy jako sn to zwykle wszystkie porody drogami natury - żeby więc porównywać dane, trzeba by je randomizować. Po trzecie "porody pozaszpitalne", które Pani przywołuje, także dzielą sie na różne kategorie np. "o czasie" vs "wcześniacze", "planowe" vs "nieplanowane" itd - jeśli więc przyjąć teorię o błędzie metodologicznym to działa on w różnych konfiguracjach. Rozumiem, że Pani swoje stanowisko w sprawie tego, jaki poród jest lepszy - i wcale nie zamierzam na nie wpływać - ale prosiłabym o więcej konsekwencji przy powoływaniu sie na dowody naukowe. Pozdrawiam :)
  • araceli 21.03.11, 11:58
    ariella napisała:
    > Moim zdaniem dochodza jeszcze wzgledy religijno - masochistyczne, czyli wlasnie
    > teksty typu bol uszlachetnia, w bolach rodzic bedziesz, czy matka jest
    > tylko ta, ktora sie poswieca, etc.

    Brrr! Nie znoszę tego w naszej kulturze!
  • klarci 22.03.11, 10:59
    dorzuć jeszcze, że inkubator jest stanowczo lepszy niż macica i będzie komplet ;)
  • julita165 22.03.11, 15:52
    Szczerze...jakby tylko była taka opcja wchodzę jak w dym :-)...pomarzyć dobra rzecz :-)
  • klarci 23.03.11, 10:21
    no podobno tak w niektórych kręgach się robi, że ciążę przerywa w 7 miesiącu, zanim, że tak powiem sylwetka ulegnie zmianom - dla mnie niestety to jednoznacznie świadczy o .....
  • born_to_be_mum 23.03.11, 11:06
    Jest - nazywa się surogatka. Inna kobieta nosi Twoje biologiczne dziecko, odpada Ci cała impreza z noszeniem ciąży, częstym siusianiem, rozstępami, zmianą sylwetki, puchnącymi nogami i wymiotami. Masz luz, spokój i ciąża nie zaburza dotychczasowego przebiegu Twojego życia - kielicha też można walnąć bez wyrzutów sumienia. A potem można wynająć na całą dobę nianię - po co ma Ci szczeniak jeszcze po urodzeniu zakłócać spokojny sen w nocy? Przecież macierzyństwo to takie ciężkie poświęcanie się, męczennictwo i zmęczenie, a trzeba mieć wybór, będąc matką nie trzeba się poświęcać i zmieniać nic w swoim życiu :). Bo te co rodzą i wychowują, to w tej dyskusji są kretynki-naturalistki robiące z siebie męczennice.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • born_to_be_mum 21.03.11, 15:52
    Miałam się, oprócz rady z tramalem, nie wtrącać, ale wypisywane przez Ciebie i inne zwolenniczki cc na życzenie herezje zmroziły mi krew w żyłach. Ródź i karm sobie jak chcesz, ale nie wypisuj bzdur, które kogoś mogą potem wprowadzić w błąd i zaważyć w ten sposób na jego decyzji.

    Pan anestezjolog z 30 letnim stażem na porodówce, który mówi, że cc jest lepsze i bezpieczniejsze dla dziecka, wujek chirurg, który mówi, że cc to jak wycięcie migdałków? Czy to są poważni fachowcy? Nazywanie ginekologów-położników przewrażliwionymi, bo mówią, że cc to poważna operacja z przecięciem powłok brzusznych? Kobiety, opamiętajcie się! CC jest niezbędne, gdy występuje zagrożenie zdrowia/życia matki lub dziecka, ale to cholernie poważna ingerencja! Pewnie, że odmawianie cc dziewczynie, która ma wadę wzroku to niedopełnienie obowiązku przez lekarza, tak jak zmuszanie do sn na siłę pomimo groźby urazu u matki i dziecka, ale wy to traktujecie jak ułatwiającą życie rutynę! Wiecie, ja też się powołam na znajomego lekarza, chirurga-urologa z 35-letnim stażem: otóż ta pani doktor, prywatnie moja ciocia ;) lubi opowiadać o swojej pracy i w czasie mojej ciąży poopowiadała mi o długoterminowych skutkach cc u matki, ponieważ często musi takie mamy po kilkudziesięciu latach od cc otwierać i wycinać spowodowane endometriozą zrosty np. z pęcherza moczowego. Podobno ból, gdy coś takiego się wda jest okropny, a operacji nie robią od ręki. Zapytałam też o powikłania u matki po sn - dużo rzadsze i dużo mniej poważne niż po cc, a jeśli się pojawiają, to znikomy odsetek wymaga interwencji chirurga. Zazwyczaj powstają przy sn na siłę.

    Tak samo przerażone kleszczami i vacuum - jaki jest odsetek porodów kończących się w ten sposób i z tego odsetka jaki odsetek wychodzi z jakimkolwiek urazem? Zazwyczaj przyczyną jest niekompetencja lekarza, który upiera się przy sn, no ale to już sprawa rodzenia po ludzku, a nie kwestii, że cc to eliminuje.

    A dziecko? A to, że przechodząc przez drogi rodne mamy wyciska płyn z pęcherzyków płucnych? Zmiany hormonalne w ciele mamy, zastrzyk endorfin i oksytocyny, wpływające na ułatwienie nawiązania więzi z dzieckiem? No bzdura, bo przecież z otworu po cc wyjdzie takie ładne, różowiutkie, z kształtną główką - to od razu widać, że nic mu nie jest, nie? A kłopoty z oddychaniem, większe prawdopodobieństwo alergii - no toż to tylko wymysł pro-sn! Poród cc jest dla dziecka bezpieczniejszy od porodu powikłanego, a nie od porodu sn. Jest wyższa umieralność noworodków po cc (1,77 na 1000 urodzeń w porównaniu do 0,62 dla sn). Badania Szwedów z Instytutu Karolinska wykazały, że szok związany z cc powoduje zmianę DNA białych krwinek u dzieci, co może potem skutkować chorobami immunologicznymi (cukrzyca, białaczka, astma) i alergiami (wygooglaj profesora Mikaela Normana). Więc nie mąć ludziom, Ty i inne zwolenniczki cc na życzenie, że to takie bezpieczniejsze dla dziecka.

    No i jeden z tekstów, że mleko matki najlepsze, ale Bebiko też niezłe. Nie. Nie jest niezłe. Jest dobre, żeby niemowlę nie umarło z głodu, jeśli matka nie może karmić. A do wszystkich zarzucających tu przy karmieniu piersią jakieś męczeństwo i uwiązanie - o czym Wy mówicie???

    Do tego post chyba Deodymy o tym, że spanie z dzieckiem to egoizm matki - a wiesz, że wg psychologów spanie z dzieckiem obniża jego poziom stresu i zwiększa poczucie bezpieczeństwa i przyszłą pewność siebie? Dziecko bezwzględnie musi iść do swojego łóżeczka dopiero, gdy zaczyna sobie zdawać sprawę z własnej płci i rywalizuje z jednym z rodziców o drugiego rodzica.

    No i te masakryczne porody koleżanek na koniec... zgroza. A tym czasem znakomita większość porodów sn jest ok. Ale powiedz tylko, że było ok, to od razu usłyszysz litanię, że jak miałaś łatwy poród, to się nie wypowiadaj.

    Więc ja, decydując się na sn i kp, wybrałam dobro dziecka i swoje. I wiecie co? Ja mojej mamie podziękowałam za to, że przepchnęła mnie dołem zamiast wyszarpywać mnie z otworu w brzuchu. Pomimo nienajciekawszego porodu trwającego 36 godzin.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • hydrazine 22.03.11, 09:28
    born_to_be_mum, jeśli pozwolisz, podpiszę się pod Twoją wypowiedzią wszystkimi kończynami. Nic dodać, nic ująć.
  • klarci 22.03.11, 11:00

    tak, tak, to prawda, mi się też podobam jak born_to_be_mum ujęła wypowiedź
  • araceli 22.03.11, 15:11
    born_to_be_mum napisała:
    > Pan anestezjolog z 30 letnim stażem na porodówce, który mówi, że cc jest lepsze
    > i bezpieczniejsze dla dziecka, wujek chirurg, który mówi, że cc to jak wycięci
    > e migdałków? Czy to są poważni fachowcy?

    Nie - poważnym 'fachowcem' jest born_to_be_mum! Co tam lekarze wiedzą!
  • born_to_be_mum 22.03.11, 16:00
    Arabello,

    Merytoryka i spokój Twojej wypowiedzi rozłożyły mnie na łopatki.

    Jestem mamą, która decyzję o sposobie przyjścia swojego dziecka na świat podjęła w oparciu o rozmowy z 4 ginekologami (ponieważ widzę, że jest to dla Ciebie kwestia wyjątkowo istotna dodam, że jeden z nich jest ordynatorem szpitala położniczego, a drugi jest zastępcą ordynatora małego szpitala położniczego przyjmującego rocznie tyle porodów, co łódzka Matka Polka) oraz swoją położną środowiskową (i kilkoma innymi położnymi, bo rozmowa przerodziła się w dłuższą kawę, więc parę kobitek jeszcze się przewinęło). Dodatkowo miałam to szczęście, że o długofalowych skutkach cc mogłam porozmawiać z chirurgiem-urologiem (nota bene też ordynatorem oddziału urologicznego, obecnie konsultantem ze względu na wiek emerytalny). O przebiegu porodu również z położną, która pomagała w przejściu mojej córki na drugą stronę brzucha. Dlatego w pełni świadomie, z pełną świadomością wszystkich konsekwencji, podjęłam decyzję o sn z opcją, że jeżeli coś się zacznie dziać nie tak, to tniemy (na szczęście nie trzeba było - poszłam, urodziłam i wróciłam do domu).

    Dlatego nie mam nic do decyzji Julity, ponieważ zdaję sobie sprawę, że paraliżujący strach przed porodem jest czynnikiem zagrażającym zdrowiu a nawet życiu dziecka i matki, gdyż może uniemożliwić poród fizjologiczny. Ale do podawania nieprawdziwych informacji na temat cc już mam. Dla mnie autorytetem są w tej dziedzinie położne, ginekolodzy-położnicy i urolodzy, którzy zajmują się tymi częściami ciała, na które poród ma wpływ, a nie anestezjolog, którego specjalizacją jest znieczulanie, czy chirurg ogólny. No i z pewnością nie koleżanki.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • born_to_be_mum 22.03.11, 16:01
    Przepraszam za pomyłkę ww nicku :).
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • araceli 23.03.11, 12:03
    born_to_be_mum napisała:
    > Arabello,

    Może tak jakaś powtórka z nauki czytania?

    > Jestem mamą, która decyzję o sposobie przyjścia swojego dziecka na świat podjęł
    > a w oparciu o rozmowy z 4 ginekologami

    Także dochodzimy do sytuacji, kiedy jeden lekarza twierdzi jedno a inny co innego. Chcesz się licytować? Dlaczego lekarze, którzy głoszą opinię zgodną z Twoimi przekonaniami mają mieć bardziej wartościowy głos a Ci, których zdanie Tobie się nie podoba deprecjonujesz?

    > Dodatkowo miałam to szczęście, że o dłu
    > gofalowych skutkach cc mogłam porozmawiać z chirurgiem-urologiem

    A czy dla pełnego obrazu rozmawiała i jak piszesz podjęcia 'świadomej' decyzji rozmawiałaś np. z neurologiem o skutkach nieudanego sn dla dziecka? Czy z owym urologiem rozmawiałaś na temat np. nietrzymania moczu?
  • born_to_be_mum 23.03.11, 15:21
    araceli napisała:

    > born_to_be_mum napisała:
    > > Arabello,
    >
    > Może tak jakaś powtórka z nauki czytania?

    Araceli, jeżeli chcesz, żeby mi w pięty poszło, to nie obrażaj mnie proszę robieniem tego w tak oczywisty sposób, zupełnie bez polotu.
    >
    > > Jestem mamą, która decyzję o sposobie przyjścia swojego dziecka na świat
    > podjęł
    > > a w oparciu o rozmowy z 4 ginekologami
    >
    > Także dochodzimy do sytuacji, kiedy jeden lekarza twierdzi jedno a inny co inne
    > go. Chcesz się licytować? Dlaczego lekarze, którzy głoszą opinię zgodną z Twoim
    > i przekonaniami mają mieć bardziej wartościowy głos a Ci, których zdanie Tobie
    > się nie podoba deprecjonujesz?

    Dla mnie jedynie w przypadku czegoś, co dotyczy konkretnie mojej macicy i mojego pęcherza moczowego lepiej wziąć pod uwagę opinię ginekologa i urologa niż anestezjologa. Ale, żeby żadnego lekarza nie deprecjonować, przed następnym porodem udam się do kardiologa i dentysty.
    >
    > > Dodatkowo miałam to szczęście, że o dłu
    > > gofalowych skutkach cc mogłam porozmawiać z chirurgiem-urologiem
    >
    > A czy dla pełnego obrazu rozmawiała i jak piszesz podjęcia 'świadomej' decyzji
    > rozmawiałaś np. z neurologiem o skutkach nieudanego sn dla dziecka?

    Wiesz, skupiałam się raczej nad omówieniem przebiegu porodu w taki sposób, żeby przy jakichkolwiek komplikacjach mieć furtkę do cięcia, które pozwoli uniknąć komplikacji neurologicznych u dziecka. Masz mnie, możesz mi teraz dokopać, że zupełnie nie rozeznałam się w sytuacji.

    > Czy z owym
    > urologiem rozmawiałaś na temat np. nietrzymania moczu?

    Widać, że nisko mnie cenisz. To była pierwsza rzecz, o którą zapytałam.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • araceli 23.03.11, 15:42
    born_to_be_mum napisała:
    > Dla mnie jedynie w przypadku czegoś, co dotyczy konkretnie mojej macicy i mojeg
    > o pęcherza moczowego lepiej wziąć pod uwagę opinię ginekologa i urologa niż ane
    > stezjologa. Ale, żeby żadnego lekarza nie deprecjonować, przed następnym porode
    > m udam się do kardiologa i dentysty.

    No to dla Twojej informacji - ja opinię, że cc jest mniej urazowe i bezpieczniejsze dla dziecka usłyszałam od ginekologa-położnika z wieloletnim stażem. I co teraz?

    > Wiesz, skupiałam się raczej nad omówieniem przebiegu porodu w taki sposób, żeby
    > przy jakichkolwiek komplikacjach mieć furtkę do cięcia, które pozwoli uniknąć
    > komplikacji neurologicznych u dziecka. Masz mnie, możesz mi teraz dokopać, że z
    > upełnie nie rozeznałam się w sytuacji.

    O widzisz - i to to chodzi! Naturalistki skupiają się na pozytywach i 'dobrym przeżywaniu' sn a całkowicie ignorują możliwe komplikacje i powikłania. Sama napisałaś:
    'Dlatego w pełni świadomie, z pełną świadomością wszystkich konsekwencji, podjęłam decyzję o sn'. Pudło!

    Pełen obraz to pełen obraz a nie tylko zalety sn i wady cc.
  • born_to_be_mum 23.03.11, 18:49
    araceli napisała:

    > No to dla Twojej informacji - ja opinię, że cc jest mniej urazowe i bezpiecznie
    > jsze dla dziecka usłyszałam od ginekologa-położnika z wieloletnim stażem
    > . I co teraz?

    Zażyłaś mnie normalnie. Ok, to jak sołtys krowie w rowie: dzieci w wyniku planowego cc rodzą się w lepszym stanie ogólnym, nie są takie "wymiędolone" jak dzieci po sn, szczególnie, jeśli sn jest długie, bo przy szybszym porodzie tak dużej różnicy nie ma. Jednakże skutki uboczne planowego cięcia cesarskiego są takie, iż w wyniku szoku, jakiego doznaje każde dziecko urodzone w ten sposób, zmienia się struktura DNA jego białych krwinek, co może prowadzić do chorób autoimmunologicznych (czytaj: jest kolejnym czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia takiej choroby) - odsyłam do badań Instytutu Karolinska. Dodatkowo, każde dziecko po cc nie ma możliwości wyciśnięcia z płuc płynu owodniowego, co powoduje ryzyko wystąpienia tzw. "mokrego płuca". Wygooglaj sobie, co to jest. Biorąc pod uwagę powyższe, cc jest bezpieczniejsze od powikłanego porodu sn, a nie od porodu sn jako takiego. Urazy niestety powstają najczęściej z powodu lekarza lub położnej, którzy na siłę próbują puścić poród dołem. Szkoda, że i tak jedyne, co wyczytasz, to że cc jest jednak bezpieczniejsze... Dam Ci jeszcze coś do ręki - poród sn jest bolesny dla dziecka. Ale jakoś wolałam, żeby moje dziecko coś bolało, niż ryzykować problemy z oddychaniem. Dziwi mnie, że zarzucasz mi, że słuchałam tych specjalistów, których opinie były zgodne z moją, skoro sama skonsultowałaś się z jednym(!) lekarzem i ponieważ on powiedział Ci coś, co Ci pasowało, uważasz, że wszystko jest w porządku...
    >
    > O widzisz - i to to chodzi! Naturalistki skupiają się na pozytywach i 'dobrym p
    > rzeżywaniu' sn a całkowicie ignorują możliwe komplikacje i powikłania. Sama nap
    > isałaś:
    > 'Dlatego w pełni świadomie, z pełną świadomością wszystkich konsekwencji, podję
    > łam decyzję o sn'. Pudło!

    Przeczytaj to, co napisałam wyżej i jeszcze raz przemyśl. Jeszcze raz napiszę, że cc jest po to, żeby ratować życie/zdrowie matki i/lub dziecka jest zagrożone. To, że na państwowych porodówkach mamy wszystkowiedzących bogów, którzy potrafią puścić dołem dziecko w pozycji "na supermana" (co jest ewidentnym wskazaniem do cc), co powoduje powstanie urazu, jest błędem w sztuce lekarskiej, którego można uniknąć stosując cc. Rozumiem również, że kierując się dobrem dziecka skonsultowałaś wybór cc z neurochirurgiem, pulmologiem i alergologiem.
    >
    > Pełen obraz to pełen obraz a nie tylko zalety sn i wady cc.

    Ale również nie same zalety cc i wady sn.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • araceli 24.03.11, 11:07
    born_to_be_mum napisała:
    > Jednakże skutki uboczne planowego cięcia cesarskiego są taki
    > e, iż w wyniku szoku, jakiego doznaje każde dziecko urodzone w ten sposób, zmie
    > nia się struktura DNA jego białych krwinek, co może prowadzić do chorób autoimm
    > unologicznych

    LITOŚCI! Otwierasz nowe Archiwum X? Zmiana struktury DNA? I co jeszcze?

    > Dziwi mnie, że zarzucasz mi, że s
    > łuchałam tych specjalistów, których opinie były zgodne z moją, skoro sama skons
    > ultowałaś się z jednym(!) lekarzem i ponieważ on powiedział Ci coś, co Ci pasow
    > ało, uważasz, że wszystko jest w porządku...

    Wyobraź sobie, że nie jednym. To nadal kwestia zdanie jednego lekarza vs. drugiego.

    > Ale również nie same zalety cc i wady sn.

    Więcej świadomych pytań jest o cc. Choćby autorka tego wątku jakby nie patrzeć pytająca o POWIKŁANIA. Jakoś nie zauważyłam wysypu naturalistek pytających o możliwe powikłania po sn - co najwyżej po fakcie :)
  • born_to_be_mum 24.03.11, 13:05
    > LITOŚCI! Otwierasz nowe Archiwum X? Zmiana struktury DNA? I co jeszcze?

    Araceli, jeszcze raz odsyłam do badań Szwedów i do publikacji na temat czynników mogących wpłynąć na zmianę/uszkodzenie DNA (coś powinno być w "Genomes" - nie pamiętam autorów, a swój egzemplarz oddałam wieki temu) i na temat wpływu stresu na organizm. Jeżeli brakuje Ci merytorycznego argumentu, nie staraj się proszę poniżać rozmówcy - po raz kolejny mnie obrażasz.

    >
    > Wyobraź sobie, że nie jednym. To nadal kwestia zdanie jednego lekarza vs. drugi
    > ego.

    Wyraźnie napisałaś - z ginekologiem-położnikiem z wieloletnim stażem. Jestem jeszcze na tyle kumata, że liczbę mnogą umiem rozpoznać.

    >
    > > Ale również nie same zalety cc i wady sn.
    >
    > Więcej świadomych pytań jest o cc. Choćby autorka tego wątku jakby nie patrzeć
    > pytająca o POWIKŁANIA.

    Chyba muszę się przejść na zalecony mi przez Ciebie kurs czytania, dodatkowo ze zrozumieniem, bo ja głupia sądziłam, że autorka napisała, że jest zdecydowana na cc i zdania nie zmieni i pyta o prochy, które ją dokumentnie znieczulą, żeby wyeliminować ból pooperacyjny. Chyba, że umknął mi jakiś dalszy post - oświeć mnie.

    Jakoś nie zauważyłam wysypu naturalistek pytających o mo
    > żliwe powikłania po sn - co najwyżej po fakcie :)

    Aż przejrzałam listę wątków - na 300 znalazłam 1 z pytaniem o powikłania po cc, ale dotyczące dziecka - wątek zainspirowany obecnym, ale nie będę się aż tak czepiać. Jest za to sporo pytań typu jak urodzić i jakie są możliwe powikłania, jeżeli mama ma brodawczaka, jakąś bakterię, dziecko jest nietypowo ułożone, ew. pytania o zasadność już wyznaczonego cc, więc może jednak te naturalistki aż tak zaślepione nie są? Dodatkowo wydaje mi się, że wiedza na temat porodu SN (dużo częstszego, niż cc jednak) nie jest jakoś trudno dostępna - jeżeli ktoś ma opory, żeby porozmawiać z lekarzem, to wystarczy sięgnąć po pierwsze z brzegu pisemko dla ciężarnych...
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • klarci 24.03.11, 13:47
    born_to_be_mum, obawiam się, że to strata czasu.
    mam wrażenie, że niektórzy mają takie klapy na oczach, że są w stanie lecieć tylko przed siebie i nie dotrą do nich żadne poważne publikacje, badania itp. - liczy się tylko to co im pasuje :/
    ale dzięki za Twoje słowo w dyskusji, bo sama chciałam zgłębić temat badań nad dna, niedawno było o tym głośno
  • born_to_be_mum 24.03.11, 18:10
    Spoko :). Piszę jak mała je, więc strata czasu niewielka ;).

    Nawet nigdy nie miałam na celu przekonania nikogo, denerwuje mnie tylko traktowanie cc jak kosmetycznego zabiegu, takie nieliczenie się z możliwymi powikłaniami. Co innego chociaż spróbować sn i psychicznie się nastawić, że jak będzie coś nie tak, to zawsze można dać się pociąć, co innego takie totalnie bezkrytyczne podejście + zarzucanie dziewczynom po sn, żeby się nie wypowiadały, że na pewno miały łatwy poród i na bank są idiotkami, którym przez myśl nie przeszły możliwe komplikacje dla nich i dla dziecka. I moje ulubione: wysyłanie mnie na kurs czytania i pytanie o Archiwum X :D.

    Ja wiem, że można bać się bólu (bo też się cholernie bałam, podsycana przez własną mamę, że naprawdę BARDZO boli), ale nawet nie spróbować? Zamykać sobie furtkę? Bez sensu trochę, tym bardziej, że jeśli kogoś stać na opłacenie cc na życzenie (bo nie mówię o przypadkach związanych z wadą wzroku, innym niż główkowe ułożenie płodu i innych wskazaniach medycznych), w prywatnej klinice, to może się chyba spodziewać, że nikt na siłę nie będzie zmuszał do porodu fizjologicznego.

    I zawsze do usług w tym temacie :).
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • klarci 24.03.11, 19:31
    to się zgadzamy.
    uważam podobnie. że nic na siłę, ale dziwię się, że ktoś nie chce spróbować - ileż dziewczyn ma super porody sn.
    z resztą też sie zgadzam.
    no i kompletny brak argumentów, tylko emocje :/
  • klarci 23.03.11, 18:54
    > Pełen obraz to pełen obraz a nie tylko zalety sn i wady cc.
    otóż to, to bezkrytyczne nie wychwalanie cc pod niebiosa i skreślanie sn, bo się trzeba troche spocić.
    a cc dla dziecka ma także poważne konsekwencje psychologiczne - polecam uzupełnić literaturę w to co się dzieje z dzieckiem drącym się dobę na noworodkach, bo teraz nie jego kolej do zmiany pieluszki - widziałam na własne oczy, więc nie wymyślam.
  • araceli 24.03.11, 11:01
    klarci napisała:
    > a cc dla dziecka ma także poważne konsekwencje psychologiczne - polecam uzupełn
    > ić literaturę w to co się dzieje z dzieckiem drącym się dobę na noworodkach, bo
    > teraz nie jego kolej do zmiany pieluszki - widziałam na własne oczy, więc nie
    > wymyślam.

    Tak samo wielką zbrodnią na dziecku według psychologów jest nie zostanie z nim w domu przez pierwsze 3 lata życia.

    I czemu to dziecko ma się drzeć dobę? Nie rozumiem kto Ci się darł i dlaczego to niby tylko dzieci z cc? Dzieci uroczone sn nie płaczą? Absurd!
  • klarci 24.03.11, 13:01
    to zależy według jakich psychologów :>
    oczywiście optymalnym rozwiązaniem jest jeżeli matka pozostanie z dzieckiem 3 lata jednocześnie zapewniajac mu gamę dosnań społecznych. na tym etapie dzieci jednak bardzo różnia się od siebie i dla jednego pójście w wieku 1,5 roku do dobrego żłobka to dobra decyzja, dla innego pujście do przedszkola w wieku 3-4 lat to ciężkie przeżycie. to inna syskusja. porównujesz dwa różne etapy.
    noworodek wyciągniety gwałtownie ze swojego środowiska, bez przygotowania, jak to ma zakodowane, po prostu jest przerażony. niestety po cc matka zazwyczaj (mamy to nawet na filmie) ma bardzo ograniczony kontakt z dzieckiem. przerażenie sie pogłębia.
    pewnie są przypadki, kiedy w prywatnej klinice zaraz po operacji dziecko jest podawane matce i z pomocą położnej spędza z nią czas ods początku - ale to wilka rzadkość.
    > I czemu to dziecko ma się drzeć dobę? Nie rozumiem kto Ci się darł i dlaczego t
    > o niby tylko dzieci z cc? Dzieci uroczone sn nie płaczą? Absurd!
    a widziałaś oddziały noworodkowe? niektóre dzieci płaczą same w balkonikach, czy inkubatorach dużą częśc doby.
    dziecko po sn w ogromnej większośći przypadków jest od początku przy mamie, która jest w stanie je przytulić i pokazać, że jest obok.
    poczytaj troche. płacz noworodka przy mamie nie jest dla niego szkodliwy, zachodzą supełnie inne procesy w jego mózgu, niż gdy płacze w samotności.
    miedzy innymi z tego względu moje dziecko było w inkubatorze w moim pokoju - nie pozwoliłam zabrać go do sali noworodków, bo widziaam co tam sie dzieje. przy cc nie miałabym wyboru. i z opowieści koleżanek wiem, że dla nich też było to trudne przeżycie, fakt, że ich dziecko leży/płacze gdzieś w jakiejś sali samo, kiedy one dochodzą do siebie po cesarce.
  • klarci 24.03.11, 13:03
    ponownie przepraszam za literówki ;) ehh :)
  • born_to_be_mum 24.03.11, 13:12
    Nie przejmuj się Klarci, Araceli zaraz wyśle Cię na kurs pisania :D. Może będzie z moim kursem czytania, to pójdziemy razem :P.

    Podoba mi się Twoja wypowiedź - wpływ separacji noworodka od mamy jest jakoś przez zwolenniczki planowego cc "żeby nie bolało" ignorowany.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • klarci 24.03.11, 13:57
    pewnie wyśle ;)
    wiesz jestem dzieckiem z trudnego sn (drugi poród, pierwszy cc), więc to pewnie powikłanie. pocieszę, że brat po cc ma większe skłonności do byków ;)
    ale dobra, bo zniżam się do poziomu złośliwości :P

    a co do psychologicznych aspektów, po prostu mnei to interesuje, jest związane z moim zawodem, więc czytam, czytam i obserwuję.
    nie zapomnę jak obserwowałam moje dziecko w inkubatorze z przerażeniem, że nierówno oddycha, jakby gubiło się w wydawałoby się najprostrzej czynności. kiedy leżał obok mnie nigdy się to nie zdarzyło. oddychał pięknie i harmonijnie, nawet wyraz twarzyczki miał inny - jakby mówił "wszystko gra". nie bez powodu pierwsze miesiące życia nazywa się IV trymestrem ciąży. to ważne, alby to rozumieć, bo te wczesne doświadczenia odbijają się na dziecku. na matce wrażliwej na dziecko też.
  • mia_siochi 24.03.11, 19:55
    klarci napisała:


    > e pozwoliłam zabrać go do sali noworodków, bo widziaam co tam sie dzieje. przy
    > cc nie miałabym wyboru. i z opowieści koleżanek wiem, że dla nich też było to t
    > rudne przeżycie, fakt, że ich dziecko leży/płacze gdzieś w jakiejś sali samo, k
    > iedy one dochodzą do siebie po cesarce.



    ????
    Mój syn był sam może ze 2-3 min.
    Gdy wyciągnięto go z brzucha został podany mi na chwilę, potem gdy mnie szyto-był z ojcem, po tych 20min był już ze mną i ojcem na pooperacyjnej, po 12 godz trafiliśmy oboje na poporodową i tam byliśmy cały czas razem.
    Miesiąc temu, w panstwowym szpitalu.

    Cc to nie operacja na otwartym sercu, żeby trzeba było "dochodzić do siebie"


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • araceli 25.03.11, 10:01
    mia_siochi napisała:
    > Mój syn był sam może ze 2-3 min.
    > Gdy wyciągnięto go z brzucha został podany mi na chwilę, potem gdy mnie szyto-b
    > ył z ojcem, po tych 20min był już ze mną i ojcem na pooperacyjnej, po 12 godz t
    > rafiliśmy oboje na poporodową i tam byliśmy cały czas razem.
    > Miesiąc temu, w panstwowym szpitalu.

    Możesz sobie pisać i pisać - naturalistki i tak wiedzą swoje.
  • klarci 25.03.11, 10:17
    tylko pozazdrościć, ze miałaś taka możliwość.
    niestety w naszych szpitalach nie jest to standard, ja u żadnej znajomej po cc nie spotkałam się z taką możliwością, a mieszkam w dużym mieście, i dziweczyny rodziły w 'lepszych' szpitalach. a jeżeli nawet jest dostępne, to za dodatkową opłatą.
    ale to plus dla Twojego szpitala, że dano Ci możliwość być z mężem i dzieckiem od początku.
  • mia_siochi 25.03.11, 10:29
    klarci napisała:

    > tylko pozazdrościć, ze miałaś taka możliwość.
    > niestety w naszych szpitalach nie jest to standard, ja u żadnej znajomej po cc
    > nie spotkałam się z taką możliwością, a mieszkam w dużym mieście, i dziweczyny
    > rodziły w 'lepszych' szpitalach. a jeżeli nawet jest dostępne, to za dodatkową
    > opłatą.
    > ale to plus dla Twojego szpitala, że dano Ci możliwość być z mężem i dzieckiem
    > od początku.


    To chyba w jakims innym universum zyjemy, bo juz od lat w Polsce stosuje się metode rooming-in, czy cięzarna chce czy nie, niezaleznie od tego, jak rodziła.


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • klarci 25.03.11, 10:37
    najwyraźniej.
    żadna moja koleżanka z którą rozmawiałam o jej doświadczeniach, ani żadna dziewczyna z mojego spzitala (a troche tam leżałam) nie dostała dziecka od razu. z przeładowania zdarzało się, że dziewczyny (po cc) dostawały dziecko przed 24 godzinami. efekt był taki, że same prosiły o zabranie, bo po prostu nei były w stanie zajmować się dzieckiem. nie każda miała możliwość, aby mąż był cały dzień i pomagał. żadna z nas nie miała pomocy w nocy, tak więc 95% dzieci po sn spało przy mamach, więcej niż połowa dzieci po cc spędzało drugą noc z pielęgniarkami.
    jak wspomniałam rodziłam w jednym z bardziej znanych warszawskich szpitali.
  • klarci 25.03.11, 10:40
    może z ciekawości zapytać w którym szpitalu rodzilaś?
    może zreszta przyda się ta informacj jakiejś dziewczynie, która musi mieć cc, a chce mieć dziecko przy sobie. chyba, że przegapiłam jakis wątek
  • julita165 25.03.11, 10:55
    Moja koleżanka urodziła w listopadzie w medicover w w-wie przez cc - dziecko od początku mogło być z matką jeśli tylko miała na to siły i ochotę. Na każde żądanie we wszystkim pomaga pielęgniarka, nawet 24/24.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • klarci 25.03.11, 11:00
    tak jak napisałam, domyślam się, że w prywatnych klinikach tak może być.
    zresztą za niemałe pieniądze, więc czemu nie.

    ja opisałam doświadczenia koleżanek i moje obserwacje apropo rodzących cc w szpitalach. nie słyszałam o przypadku (w pl, bo wiem, że są tu dziewczyny z zagranicy, tam może jest inaczej) szpitalnym, żeby dziewczyna miała dziecko od razu.
  • cota 25.03.11, 11:49
    ja miałam dziecko od razu przy sobie, standard - szpitale w Lublinie..

    w góle ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
    Niech każdy rodzi jak chce i tyle, co reszcie do tego jak inna rodzi? nic, nie jej spawa przeciez
  • julita165 25.03.11, 11:54
    cota napisała:


    >
    > w góle ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
    > Niech każdy rodzi jak chce i tyle, co reszcie do tego jak inna rodzi? nic, nie
    > jej spawa przeciez

    Właśnie, a w części postów można się dopatrzeć podtekstu, że dobrze byłoby zakazać w ogóle cc na życzenie, nawet w prywatnych placówkach


    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • born_to_be_mum 25.03.11, 22:02
    Julitko, czy Ty nie jesteś aby nieco przewrażliwiona? Podtekst, żeby zakazać?

    Pisałam to już wcześniej, ale napiszę jeszcze raz: cc z powodu panicznego strachu matki przed bólem jest jak najbardziej wskazane. Ale wypisywanie, że to jak wycięcie migdałków i że takie super bezpieczne dla dziecka to dość duże nadużycie, nie sądzisz?

    Widziałaś dziewczyny 12h po cesarce? Albo po histerektomii (nacięcie to samo)? Sorry, ale tak lekkie jak wycięcie migdałków to to nie jest (a mam porównanie wszystkich 3: mąż po wycięciu migdałków, pomimo komplikacji, wyglądał o wiele lepiej, niż moja mama po histerektomii; nota bene ta sama mama po porodzie sn śmigała jak messerschmit - było to niecałe 10 wiosen temu, w okolicach mojej matury, więc już byłam naprawdę dużą dziewczynką, gdyby ktoś się chciał się czepiać, jak mogę pamiętać mamę po urodzeniu rodzeństwa; dziewczyn po cc i po sn naoglądałam się leżąc na 5cio osobowej sali).

    Więc jeszcze raz, spróbuję normalnie, jak się nie da, to kolejny raz będzie drukowanymi. Ródź i karm jak chcesz, ale nie bagatelizuj poważnej jednak operacji.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • klarci 25.03.11, 12:06
    to w razie konieczności cc przeprowadzam się do Lublina :)

    i zajmowalaś się dzieckiem pół godziny po zszyciu? w nocy normalnie zmieniałaś pieluchę, karmiłaś sama itp.? pozwolono Ci podnosić dziecko, mimo szwów? no muszę Ci powiedzieć, że Cię podziwiam. u mnie dziewczynom dobę po cc musiałyśmy nieraz w czymś pomóc.
    ale mnie serio to tylko cieszy, że w innych szpitalach jest inaczej.
  • cota 25.03.11, 12:14
    tak, obydwa cięcia - od razu dziecko w obydwu przypadkach..nie wiem klarci, rodziłas przez cc? to nie jest jakis koszmarny ból, zeby nie funkcjonowac (tylko nie pisz plizzz o koleżankach, bo takie argumenty sie najczęściej pojawiają- koleżanka, przyjaciółka, ciocia cesia). Ja sie wypowiadam o własnych odczuciach - nie boli aż tak badzo, aby być mumią, ze nic nie można zrobić, bez przesady..robiłam wszystko - przewijałam dziecko, kąpały - wszystkie dzieci położna ja asystowałam, ostatnei cięcie w nedziele o 14, wypis we wtorek po obchodzie..nie dramatyzujmy więc
    PS. standardem jest że matki zajmują sie dziećmi u mnie - zarówno po cc jak i sn, chyba, ze mama chce odpocząć to połozne zabierają dziecko na max 3 h. Traumy jakiejś nie miałam, szybko, w miarę bezboleśnie. czy mniej boli od sn - nie wiem, nie rodziłam tak, nie chciałam, a nie chce się wypowiadac co koleżanki mówiły, bo ...jak koleżanki zechca to opiszą same swoje porody, nie musze sie na nie powoływac.
  • klarci 25.03.11, 14:12
    nie, ja rodziłam sn, i żeby nie było nie było łatwe i wogóle.

    no jasne, że przyjmuję, że ktoś może szybko dochodzić do siebie po cc. ja akurat spotkałam się głównie z przypadkami ciężkiego dochodzenia, ale nie zakładam, że nie da się inaczej. jednak twierdzenie, że cc to tyle co wycięcie migdałków, jak twierdziła któraś z dziewczyn, to ostre nadużycie.
    na prawdę podziwiem to zajmowanie się dzieckiem.
    uważam podobnie, że nie można opierać sie tylko na opowieściach koleżanek - już to pisałam, że słyszalne są głównie dramatyczne opisy, emocjonalne. pisałam to w kontekście opisywania niesamowitych historii o sn, ale ocziwiście zasada tez może dotyczyć cc.
    ja piszę na podstawie tego co widziałam na własne oczy. leżeliśmy 2 tygodnie w 6-osobowej sali, więc miałam porówanie między mamami po sn i cc. i dla mnie te drugie stanowczo dłużej dochodziły do siebie, szczególnie psychicznie. dłużej trwało oswojenie się z dzieckiem. często były jeszcze pod wpływem leków, więc ciężko było zajmować się dzieckiem. do nas trafiały po dobie na pooperacyjnej, gdzie były bez dzieci. miały więc zazwyczaj więcej problemów i z karmieniem i z opieką nad dzieckiem. moze już w domu było ok, w szpitalu wyglądało to stanowczo gorzej niż w przypadku dziewczyn po sn - a i te oczywiście zdarzały się wymęczone, zagubione itd.

    jak napisała jedna z dziewczyn, nie chodzi o robienie z cc czegoś zakazanego, tylko traktowanie to jako ratowanie życia, czy zdrowia. może też być tak, że kobieta sparaliżowana strachem powinna mieć cc, ale jednak po próbie podejścia do sn. wtedy ona i lekarze widzą, że w przypadku tej osoby po prostu sn jest zbyt trudne, a może cc okaże się korzystniejsze. szczególnie w warunkach pozwalających na szybką opiekę.
    może się też okazać, i takie przypadki przecież są, że sn okazuje się dla danej kobiety dużo lepszym rozwiązaniem, a po cc ma ona spore problemy, jak nie powikłaniowe, to np. z bliznowcami. czytałam tu takie posty.
  • klarci 25.03.11, 12:16
    czytam, że w IMiD robi sie podobnie. akurat stamtąd znam tylko poród sn, wiec nie wiem, jak to się ma do rzeczywistości.
    cały czas jednak sie zastanawiam, i podziwiam zajmowanie sie dzieckiem całą dobę po cc.
    żadna z tych kilku mam co leżały ze mną na sali nie była w stanie tego zrobić. może w innych szpitalach położne siedzą przy łóżku położnicy
  • cota 25.03.11, 12:25
    No, ale przeciez nie miałas cc, wiec jak możesz podziwać :0 z góry zakładasz, ze ból jest masakryczny, a tak nie jest. Poza tym, masz dziecko, którym sie zajmujesz i na tym sie skupiasz.
    Położne przy łóżku każdej położnicy? tego nawet w Leśnej Górze nie ma ;)
  • klarci 25.03.11, 14:22
    no ale teraz przekręcasz, i wymyślasz cuda.
    nie pisałam nic o samym bólu.
    opieram się na tym jak było u mnie w szpitalu - co widziała na własne oczy.
    poza tym rozmawiamy o cc na życzenie, żeby uniknąć bółu porodowego i zakładanie karmienia butlą, bo piersią ma zbyt wiele uniedogodnień.
    myślę, że taka mama raczej nie będzie skupiała sie na tym, że musi się zająć dzieckiem i na tym skupi. zresztą nie wiadomo po sn też może uznałaby, że jest zbyt śpiąca izmęczona.
    tak czy inaczej to co widziałam w szpitalu utwierdziło mnie, że cc to operacja, a nie zabieg stomatologiczny.
    jak to było w pewnym filmie, nie trzeba widzieć na żywo wieży Eiffla, żeby wiedzieć jak wygląda. to, że nie miałam cc, to znaczy, że nie wiem jakie to uczucie, czy i jak boli. ale nie znaczy, że nie mam prawa wypowiadać, jak wyglądały i funkcjonowały inne dziewczyny.
    drugą sprawą jest to, że nie ma dwóch takich samych sn i cc, co zreszta widać nawet na tym wątku - doświadczenia są różne. nie można zakładać, że cc to antidotum na strach, ból itp. ot tyle.
  • born_to_be_mum 25.03.11, 22:19
    Eeeee, to ja jadę na następny poród do Lublina, żeby zobaczyć te matki, co chwilę po cesarce podnoszą sobie te dzieci do przewijania.

    W Łodzi standardowo, w państwowych szpitalach, po sn dostaje się dziecko od razu (oprócz oczywiście czasu na badanie i kąpiel), po cc po 12h (nie licząc czasu na dostawienie do piersi po porodzie).

    A taką małą dygresję jeszcze zrobię - leżę ja sobie grzecznie i się rozwieram, wchodzi młody pan doktor, obrzuca mnie wzrokiem i rzecze: "Błagam, niech pani urodzi normalnie, będzie pani dzisiaj pierwsza, bo my już 4 cesarki robiliśmy od rana i nam się nie chce więcej...". Pocieszyłam, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że pójdzie dołem, więc usłyszałam, że przywracam nadzieję, bo on niedługo opublikuje gdzieś pracę na temat porodu fizjologicznego jako zanikającej sztuki wydawania dzieci na świat. Coś w tym jest ;).
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • cota 26.03.11, 08:26

    > Eeeee, to ja jadę na następny poród do Lublina, żeby zobaczyć te matki, co chw
    > ilę po cesarce podnoszą sobie te dzieci do przewijania.
    zapraszam!
    choć nie wiem za bardzo po co ci to oglądać...nie chwilę, a poł godziny po cc , zabrali je do szczepienia, ważenia, poza tym ileż waży to dziecko? 20 kg? bez przesady..naprawdę macie jakies dziwne wyobrażenie o tym cięciu jako o jakiejś masakrze, czy co...
    W ogóle jakaś dziwna jest ta dyskusja, nie wiem do czego ona zmierza (raczej do niczego) Po co nawracac na jakiś punkt widzenia? Zarówno poród cc i sn ma wady i zalety i niech każda wybierze co zechce, reszcie nic do tego...nie wiem dlaczego tak próbujecie nawracać na sn niech każdy rodzi jak cche, czy to aż takie trudne napisać??? W życiu nie zdecydowałabym bym się na poród sn, poród w domu etc, niemniej uważam, ze każda kobieta jeśli chce powinna tak rodzić. Nie zamierzam wytykąć wad sn, porodu domowego...Fajnie, rodzisz w ten sposób - wszystkiego dobrego dla dziecka i Ciebie Szkoda, ze części dyskutantów tego zabrakło, dyskusja jest już kuriozalna, przedstawiająca cc jako rzeź (co najmniej), opiera sie miejscami o jakąś dyktaturę (stwierdzenia typu cc na żądanie powinno być zabronione - mimo, iż cc nie dotyka żadnej z osób pro sn - z jakiś pwoodów żądają zabronienia wyboru opcji porodu) Brakuje otwartej tolerancji - rodzisz przez cc - aha, spoko, wszystkiego naj..widocznie to zbyt trudne, zawsze musi sie pojawić jakiś dodatkowy opis :jak to koleżanka.", "co z ciebie za kobieta." i smieszno i straszno Rodziłam na życzenie przez cc, natomiast w życiu nie przyszło by mi kogoś namawić, straszyć sn, dziecinada miejscami, brak otwartośći i minimum tolerancji
  • klarci 26.03.11, 11:08
    po pierwsze born_to_be_mum sama przyznała, że rozumie lęk przed sn jako wskazanie do cc. ja jestem może mniej tolerancyjna.
    szczególnie jak zaczynam czytać niektóre niestworzone opowieści.

    po drugie, porównaj statystyki umieralności cc, sn i porodów domowych. bo obawiam się, że weszłaś na temat, o którym nie masz bladego pojęcia.
    ja już w tym wątku pisałam, że dla mnie mądrością człowieka jest korzystanie z dobrodziejstw natur, ale i medycyny, w sposób, który wszystkim zainteresowanym przynosi maksimum korzyści....

    mnie negatywnie nastawiło kilka tekstów o wygodzie, o nie spoceniu się itp. dla mnei to bardzo niskie.
    i o ile born_to_be_mum przemawia do mnie. i zachęciła do zastanowienia, że czasami wskazania mogą być poza medyczne. teksty niektórych zwolenniczek cc jednak niestety przyniosło zwątpienie, czy to wskazanie, czy zachcianka :/
  • klarci 26.03.11, 11:39
    dodam tylko tyle, że decydując się na dziecko powinno się brać pod uwagę nie tylko zakup super wózeczka, ślicznych ciuszków i umeblowanie ekstra pokoiku.
    rodzicielstwo to coś innego. to godzenie bycia kobietą i MATKĄ, przez duże m.
    czasmai w bólu, czasami przez łzy.
    nie ma macierzyństwa, bez lęku, strachu, bólu i łez. jeżeli ktoś zaczyna od początku robić wszystko aby tego uniknąć, nawet kosztem dziecka, to w pewnym momencie obudzi się w pseudorzeczywistości, bo okaże się, że dziecko ze swoimi problemami jest gdzieś z boku.
    macierzyństwo to wiele radości, dumy, i co ważne pozostawanie wciąż kobietą ze swoimi marzeniami i ambicjami. ale też łzy, strach o dziecko, czasami złość itp. oszukiwanie siebie i innych, że wszystko da się załatwić trochę bawi, ale i przeraża.
    zreszta wogóle nieszczęściem naszym jest to, że jako mode kobiety zazwyczaj nie wiemy nic o macierzyństwie. taki czas, takie konsekwencje - widoczne na forach o wychowywaniu dzieci jeszcze boleśniej.

    i o ile warto zadbać o to, żeby poród był miłym wspomnieniem, żeby był jak najmniej bolesny i przy okazji jak najbardziej bezpieczny, o tyle chodzenie na skróty od poczęcia jak juz pisałam może być drogą jednokierunkową.
    ja pamietam, że po porodzie powiedziałam, że nigdy więcej. wtedy teściowa mi powiedziała, że teraz tak mówię. i miała rację. mało czasu minęło i okazało się, że mimo wszystko było to przeżycie, z którego nigdy bym nie zrezygnowała i które chętnie powtórzę. a z obawy przed bólem po prostu się lepiej przygotuję (wcześniej nie byłam przygotowana). przed pierwszym porodem bałam się bólu okropnie. właśnie przez opowieści, jakie to straszne i nie do przeżycia. guzik prawda. drugiego porodu bym się już nie bała. chyba, że komplikacji i konieczności cc. może dlatego Was nie rozumiem, dla mnie opercacja, unieruchomienie, to jest koszmar. dtatego rozumiem, że ktoś kto mial tylko cc, nie zrozumie tak na prawdę niesamowitości sn.

    i taka prawda, każda zrobi jak uważa. są prywatne kliniki od rodzenia na życzenie - proszę bardzo. ale nie opowiadajcie, że to nic takiego, że nie ma powikłań i wogóle pięć minut po jest się jak skowronek. bo zaraz to ktoś napisze. że od razu po cc wstał i poszedł na romantyczną kolację uczcić bezbolesne narodziny dziecka :>

  • mia_siochi 26.03.11, 12:13
    Ok, to Ty się upajaj, jaką jesteś cudowną matką (ups, Matką) bo cierpiałaś i ból był niesamowitym przeżyciem; ja w tym czasie powspominam swój lekki i przyjemny poród ;)
    I każda będzie zadowolona ;)


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • klarci 26.03.11, 15:50
    dobroć mnie jako matki przyjdzie ocenić za parę lat mojemu dziecku.

    tak poród powinien być pozytywnym i niezwykłym przeżyciem.
    i nijak się to ma do tego, czy jest sn, czy cc, i to próbuję Ci uświadomić.
    ale domyślam się, że zbyt bardzo zafiksowałaś się na udowadnianiu, że sn to takie piekło, a cc taka cudowna sprawa, że nie interesuje Cię, że nie w tym rzecz ;)
  • mia_siochi 26.03.11, 16:28
    klarci napisała:


    > i nijak się to ma do tego, czy jest sn, czy cc, i to próbuję Ci uświadomić.

    Nie. Ciagle udowadnisz, ze cc to koszmar, ze zabierają dziecko, ze jest sie unieruchomionym całymi dniami. Moje doświadczenia sprzed miesiąca są zupełnie inne, tylko to piszę.


    > ale domyślam się, że zbyt bardzo zafiksowałaś się na udowadnianiu, że sn to tak
    > ie piekło, a cc taka cudowna sprawa, że nie interesuje Cię, że nie w tym rzecz
    > ;)

    Niczego nie udowadniam.
    Piszę o własnych doswiadczeniach.
    Nie sądzisz chyba, ze mimo ze mam je pozytywne, napiszę "strzeżcie się cc, bo to zuooooo"?


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • prawdziwie_krystaliczna 26.03.11, 14:23
    klarci napisała:

    > d m
    > oże dlatego Was nie rozumiem, dla mnie opercacja, unieruchomienie, to jest kosz
    > mar. dtatego rozumiem, że ktoś kto mial tylko cc, nie zrozumie tak na prawdę ni
    > esamowitości sn.
    >
    > Hm... ja rodzilam 6 lat temu dziecko sn i tez zadnej niesamowitosci w tym nie widze .. cos ze mna nie tak??? wspominam to jako jedno wielkie traumatyczne przezycie..koszmar...rodzilam duze dziecko wypychane na sile... gdzie tu rozkosz ???? teraz jestem w drugiej ciazy i narazie dziecko jest w ulozeniu posladkowym wiec chyba czekam mnie cc... i chyba czuje ulge..
  • klarci 26.03.11, 15:47
    także rodziłam duże dziecko - 4190 i także mi wypychano. dzisiaj wiem, że to były błędy personelu, na które nigdy więcej się nie zgodzę.
    ale itak przy filmach z cc widzę magię swojego porodu.
    cieszę się, że nie musiałam być fizycznie całkowicie unieruchomiona i słyszeć dziecka zza parawanu. to moje odczucia i o nich piszę.
    co do Ciebie - jeżeli masz traumę związaną z porodem (a też założę sie wynikła z czyjegoś błędu, a nie z samego faktu, że sn jest takie straszne), w dodatku ułożenie pośladkowe, to przecież nikt nie będzie nawet chwilę kwestionował cc. nawet jakby dziecko się przekręciło miałabyś prawo czuć ogromny lęk. mało tego, rozumiem, że ktoś kto nie radzi sobie z sn (w trakcie) może poprosić o cc. nie o to chodzi, żeby robić coś na siłę. baa, uważam, że często nie słucha się kobiet (ciekawe dlaczego?) i nie podejmuje decyzji o cc, kiedy matka czuje, że nie da rady, że coś się dzieje nie tak. i to też jest złe, bo kończy się traumą dla matki i często kiepskim stanem dziecka. tutaj też nasza rola, aby promować dobre położne, które potrafią słuchać swoich położnic i nie lekceważą ich.
    nie pojmuję jednak cc na życzenie w państwowym szpitalu, dla czyjegoś widzi misię. bo trzeba się spocić.
    mam nadzieję, że widzisz różnicę i moje (i paru jeszcze osób) intencje i obawy.
    ja po prostu widzę pewną granicę między wskazaniami, a przepraszam za określenie - fanaberią.
  • araceli 26.03.11, 16:50
    klarci napisała:
    > także rodziłam duże dziecko - 4190 i także mi wypychano. dzisiaj wiem, że to by
    > ły błędy personelu, na które nigdy więcej się nie zgodzę.

    Pytam całkiem serio - i co zrobisz? Tupniesz nogą? Nawrzeszczysz na lekarza? Będziesz się sama badała w trakcie porodu? Zakwestionujesz decyzję? Zrobisz sobie sama cc?

    Bo rozumiem, że będziesz rodziła w państwowym szpitalu?
  • klarci 28.03.11, 21:03
    będę rodziła ze swoją położna, w szpitalu, do którego będę miała większe zaufanie.
    ja nie żałuję, że nie zrobili mi cc - wręcz przeciwnie. ja żałuję, że pozwoliłam innym rządzić moim porodem. teraz wiem gdzie popełniłam błąd i na pewno drugi raz go nie powtórzę.
    a z położną przedyskutuję dokładnie różne ewentualności przebiegu porodu, co ona i co ja na ten temat.
  • araceli 29.03.11, 09:28
    klarci napisała:
    > będę rodziła ze swoją położna, w szpitalu, do którego będę miała większe zaufanie.

    Czyli znów 'masz nadzieję' że będzie ok? Cóż... jak to mówią nadzieja matką ... ;)

    > ja żałuję, że pozwoliłam innym rządzić moim porodem.
    > teraz wiem gdzie popełniłam błąd i na pewno drugiraz go nie powtórzę.

    I znów - jak konkretnie nie pozwolisz? Co konkretnie zrobisz? Jakie masz szanse na dyskusję z lekarzem? Bo w twojej 'nadziejowej' teorii to brzmi ok a jak przyjdzie co do czego to i tak będzie jak lekarz/położna postanowi. W polskich szpitalach chcieć sobie można - z wykonaniem jest dużo gorzej.
  • klarci 29.03.11, 11:57
    mam nie tylko nadzieję, a pewność :)
    widzisz w przeciwieństwie do Ciebie nie mam mani ubezwłasnowolnienia przy sn. szybciej za takowe ubezwłasnowolnienie uważam cc, bo tam faktycznie nie masz NIC do gadania. zero kontroli, możesz tylko właśnie mieć nadzieję, że bezpiecznie to zrobią, równo Cię zszyją itp.

    a tak przy okazji, nie wiem czy zauważyłaś, że jak kończy się Ci pole do dyskuzji ogólnej, to zaczynasz personalnie. daruj sobie, bo kolejne tego typu posty po prostu leję ;)
  • klarci 29.03.11, 11:57
    oleję miało być ;)
  • araceli 29.03.11, 14:02
    Nie - nie zaczynam personalnie. Zapytałam Cię o konkretne działania w czasie porodu, kiedy Twoje zdanie nie będzie się zgadzać ze zdaniem lekarza/położnej. Jak widać - nie potrafisz odpowiedzieć.
  • araceli 25.03.11, 10:00
    klarci napisała:
    > to zależy według jakich psychologów :>

    I znów dochodzimy do sytuacji X powiedział a Y zaprzecza. Tak więc - dziękuję za wspieranie się autorytetami, które akurat mówią coś zgodnego z tym co chcemy usłyszeć :)

    > i z opowieści koleżanek wiem, że dla nich też było to t
    > rudne przeżycie, fakt, że ich dziecko leży/płacze gdzieś w jakiejś sali samo, k
    > iedy one dochodzą do siebie po cesarce.

    A to ciekawe bo wszystkie moje koleżanki niezależnie od sposobu porodu były rozdzielane z dzieckiem na ten sam czas.
  • klarci 25.03.11, 10:31
    > I znów dochodzimy do sytuacji X powiedział a Y zaprzecza. Tak więc - dziękuję z
    > a wspieranie się autorytetami, które akurat mówią coś zgodnego z tym co chcemy
    > usłyszeć :)
    kompletnie nie umiesz czytać ze zrozumieniem. ja wspieram się tymi autorytetami, które znam i żaden z nich nie narzuca matce siedzenia z dzieckiem 3 lata. co innego, że uważa się to za czas optymalny ze względu na fazy rozwojowe. każdy mądry psycholog bierze pod uwagę indywidualne potrzeby i gotowość dziecka. ale jakieś mam dziwne wrażenie, że ja mogę sobie pisać, a Ty itak przeczytasz to co sobie już wcześniej umyśliłaś.
    napisałabym jak to się nazywa, ale nie chcę się zniżać do poziomu obrażania się nawzajem :>
    a to byłoby lekko obraźliwe.
    już pominę, że spychasz rozmowę na temat nie związany z wątkiem.

    > A to ciekawe bo wszystkie moje koleżanki niezależnie od sposobu porodu były roz
    > dzielane z dzieckiem na ten sam czas.
    no nieźle. chcesz mi powiedzieć, że matka, która rodziła sn nie dostawała dziecka od razu? przepraszam, rozumiem, że rodziłaś 30 lat temu? bo znam pojedyncze przypadki (z forum głównie) kiedy matki po sn nie były z dzieckiem od początku i pojedyncze przypadki (tylko z forum), kiedy matka po cc mogła mieć dziecko przy sobie. albo udajesz, albo nie wiesz czym różni się poród 'dołem' od operacji.

    niestety należysz do osób wyjątkowo męczących :/ mających chyba niewiele do powiedzenia, więc prowokujących dyskusję, jak ktoś to trafnie opisał na ilość, a nie jakość ...
    o czym świadczą Twoje krótkie posty w postaci szpil :/
    i odkąd naturalista (nawet nim nie jestem ;)) to słowo obraźliwe, źle nacechowane :D
  • klarci 24.03.11, 13:09
    i jeszcze jedno

    > Tak samo wielką zbrodnią na dziecku według psychologów jest nie zostanie z nim
    > w domu przez pierwsze 3 lata życia.


    tu nie chodzi o zbrodnie
    tu chodzi o rozgraniczenie kiedy robimy coś bo tak należy, bo musimy, a kiedy robimy to dla własnej wygodny nie licząc się z tym co przeżywa dziecko - i nieważne, czy mówimy tu o porodzie, karmieniu, żłobku, 'nauce' samodzielności, czy jednej z setek decyzji przed jakimi stajemy jako rodzice
  • born_to_be_mum 24.03.11, 13:17
    Trafiłaś w sedno :).
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • posh_emka 26.03.11, 00:26
    Ale co im będziesz tłumaczyć- one są mądrzejsze niż wszyscy lekarze i statystyki.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • i_ja_tez 21.03.11, 18:47
    Ja jestem po cc, poród wywoływany, jednak cięcie ze względu na spadek tętna, kroplówka wystarczyła, ból na drugi dzień niewielki, położne podały mi chyba paracetamol. Czuję się dobrze, po wyjściu ze szpitala również.
    Szkoda, że tam mało osób odpowiedziało konkretnie na pytania, a utworzył się okropny wątek gdzie jedna drugą przekrzykuje i wymyśla coraz to nowe mądrości, aż nie chce się czytać tego bełkotu, szkoda, że na tym forum które bardzo chwaliłam powstał wątek, gdzie ubliża się i obrzuca błotem osoby o innych poglądach.
    Szanujmy prawo wyboru każdego człowieka - każda matka odpowiada za SWOJE dziecko, nie za dziecko autorki wątku.



  • kiki1981 23.03.11, 17:33
    Ja mniałam nieplanowane c.c. Ból po był niedozniesienia. Miałam podany tramal i morfinę. Koszmar dla mnie, rana boli. Problemy z toaletą. Kroplówka, cewnik, brak pokarmu. To wszystko w skrócie. Dochodziłam długo, zrosty a teraz bliznowiec. Jestem w kolejnej ciąży i czeka mnie kolejne c.c bo ostatnie c.c było 23 miesiące temu. Jestem tym faktem rozpaczona bo nie chce przechodzić tego samego tym bardziej że w domy będę miała 2 latka. Powiem szczere nie rozumiem dlaczego c.c z wyboru i dlaczego nie karmic piersią _ to takie cudowne!!!!!!!
  • mia_siochi 23.03.11, 21:51
    kiki1981 napisała:

    >. Jestem tym faktem rozpaczona bo nie chce przechodzić tego samego t
    > ym bardziej że w domy będę miała 2 latka. Powiem szczere nie rozumiem dlaczego
    > c.c z wyboru


    A ja po 8 dniach, kiedy zdjęto mi szwy, zapomniałam i imprezie i bardzo chwlę sobie cc. punkt widzenia zależy ...

    > i dlaczego nie karmic piersią _ to takie cudowne!!!!!!!


    Dla mnie karmienie piersią to jakiś dramat.
    Znowu- punkt widzenia...



    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • klarci 24.03.11, 10:56
    oczywiście zależy od przebiegu i o tym mówimy.
    i dziwny objaw - jak jakaś historia jest nie na rękę, to i Wasze nastawienie do neij negatywne od razu.
    ja znam głównie takie opowieści z cc.
    pozwólcie sie wypowiedzieć i tym, co miały lekkie cc, ale i tym co wspominają to koszmarnie :>
  • antosiczek 24.03.11, 23:19
    Widzę, że temat się rozwija w długość nie w jakość. Pisałam nieco wyżej ale jeszcze raz w skrócie:pierwszy poród cc (ze wskazań aczkolwiek diagnoza była błędna); znieczulenie źle podane, cięcie na żywca - wyłam na stole i ten ból w porównaniu z bólem porodu sn to dopiero BÓL. Dłużej w porównaniu do porodu sn dochodziłam do siebie i obniżenie nastroju dało w kość.
    Drugi poród sn; półtorej godziny i dziecko na świecie, świetne samopoczucie i psychiczne i fizyczne.
  • mia_siochi 26.03.11, 16:24
    klarci napisała:


    > pozwólcie sie wypowiedzieć i tym, co miały lekkie cc, ale i tym co wspominają t
    > o koszmarnie :>

    A czy ktos broni się im wypowiadac?
    Ja mam super wspomnienia, nie oczekujesz chyba, ze mimo to napiszę "ojej, jakie to było straszne"? Bo nie było.


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • klarci 28.03.11, 21:15
    nie, czyli potwierdsziłaś moje obawy.
    nie próbujesz zrozumieć co piszę i co chę przez to powiedzieć.

    Twoje słowo liczy się jak każdej z nas. jeżeli ktoś miał dobre wspomnienia z cc to powinien to napisać. tak samo jak dziewczyny, które miały dobre wspomnienia z sn. kiepskie z sn i z cc.

    chodzi o nie wypisywanie głupot, że cc to tyle co lekki zabieg, czy wycięcie migdałków ....
    chodzi o zachowanie proporcji
  • klarci 28.03.11, 22:02
    a tak przy okazji.
    bez urazy, ale chyba ja zacznę wysyłać co niektórych na lekcje czytania ze zrozumieniem :P

    cytujesz moje słowa:
    pozwólcie sie wypowiedzieć i tym, co miały lekkie cc, ale i tym co wspominają to koszmarnie

    i od razu na dole wyskakujesz z tekstem:
    > Ja mam super wspomnienia, nie oczekujesz chyba, ze mimo to napiszę "ojej, jakie
    > to było straszne"?

    i gdzie tu ligika? ;)
  • klarci 28.03.11, 22:02
    logika ;)

    tak, tak, wiem, że powinnam iść na lekcje poprawnego pisania bez literówek i byków ;)
  • araceli 29.03.11, 09:23
    klarci napisała:
    > cytujesz moje słowa:
    > pozwólcie sie wypowiedzieć i tym, co miały lekkie cc, ale i tym co wspominają t
    > o koszmarnie

    A Ty Klarci - jakie CC przeszłaś, że się wypowiadasz?
  • klarci 29.03.11, 11:52
    udowadniasz, że tylko mącić potrafisz.
    ja nie piszę o sobie, tylko reakcji na opowieści o różnych cc. już Born o tym pisała.
    i ja też.
    powtarzać się nie będę.
    i błagam przestań mącić i chwytać za słówka, bo nie wiem jak dla innych - dla mnie to znaczy, że skończyły Ci się argumenty i próbujesz kogoś zgasić w tani sposób.

    p.s. wspomniałam też o różnych sn, jakbyś nei zauważyła :>
    o przepraszam, pewnie, że nie zauważyłaś. bo widzicie to co chcecie :/
  • araceli 29.03.11, 14:05
    klarci napisała:
    > i błagam przestań mącić i chwytać za słówka, bo nie wiem jak dla innych - dla m
    > nie to znaczy, że skończyły Ci się argumenty i próbujesz kogoś zgasić w tani sp
    > osób.

    Nie - pytam o konkrety zamiast rozwodzić się nad wszystkim w bezsensownej krucjacie. Przy konkretach to Tobie kończą się argumenty.

    > p.s. wspomniałam też o różnych sn, jakbyś nei zauważyła :>

    PS. Wątek nie dotyczy SN. Po co się wtrącać?
  • posh_emka 26.03.11, 00:29
    To teraz pomyśl jaki to dramat dla dziecka- mieć matkę co go piersią nie chce karmić bo takie ma widzi-mi-się..........
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 26.03.11, 08:48
    ha ha ha! :-) No rzeczywiście dramat. Melodramat. Moja mama mnie piersią nie karmiła i jakoś traumy nie mam. Żyję, mam się dobrze.
    Jak tak czytam posty fanatyczek SN to przypomina mi to postawę moherowych beretów:
    Musisz robić jak ja bo inaczej dramat i pomór. "Moja prawda jest najmojsza" i muszę cię ocenić i potępić. Muszę się wtrącić w twoją decyzję i cię nawrócić. Masz rodzić naturalnie bez znieczulenia i karmić piersią - inna opcja jest nie do przyjęcia.

    Zabawne. To jakaś misja do spełnienia? Krucjata matkopolkowa?
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • klarci 26.03.11, 11:12
    > Musisz robić jak ja bo inaczej dramat i pomór. "Moja prawda jest najmojsza" .
    no właśnie jest odwrotnie, tylko Wy tego nie chcecie dostrzec.
    Wasza prawda jest najważniejsza i koniec. i liczą się tylko słowa tych, którzy się z Wami zgadzają.
    upomnienie położnej, powołanie na dziecko itp. to Wam nie pasuje do schematu, więc jest wypierane.
    dziecko ma sie dostosować, szpital ponieśc koszta widzi misię itp., itd.

    >
    > Masz rodzić naturalnie bez znieczulenia i karmić piersią - inna opcja jest nie
    > do przyjęcia.

    żadna z nas tego nigdy nie napisała!
    łatwiej wkładać słowa w usta niż próbować dyskutować - prawda ? ;)
  • vanilla4 26.03.11, 11:55
    ale jakie "Wy"? Ja rodzilam SN - ale daję prawo wyboru innych - nie nawracam nikogo na jedynie słuszną drogę - to mnie rozwala.

    > > Masz rodzić naturalnie bez znieczulenia i karmić piersią - inna opcja jes
    > t nie
    > > do przyjęcia.

    > żadna z nas tego nigdy nie napisała!
    > łatwiej wkładać słowa w usta niż próbować dyskutować - prawda ? ;)

    ja nie piszę, że Ty tu i teraz to napisalaś - brałam udział w dyskusji o zzo i tyle mitów ile się tam naczytałam i nawracania na jedynie słuszną drogę - chyba nigdzie indziej ;-) I pisaly to mniej więcej te same osoby, które teraz grzmią z oburzenia nad cc ;-)
    Próbować dyskutować? Ale o czym? Każdy może dokonać swojego wyboru i nie widzę potrzeby, żeby kogos zmuszać do mojego punktu widzenia. Ja odnoszę się wlaśnie do krucjaty jaką tu widzę, świetego oburzenia ;-) Napisałam wyżej - rodziłam SN i SN chcę rodzić. Widizałam fotki krok po kroku z cc i mnie śmiertelnie przeraziły - modlę się, żeby na SN się skończyło. Jestem świadoma konsekwencji i zagrożeń CC - ale jesli ktos chce nie odmawiam mu i nie nawracam. Moje koleżanki w świetnej większości rodziły przez cc (czuję się jak dinozaur bo jako jedna z nielicznych w moim otoczeniu urodziłam SN) i mają się dobrze, ich dzieci również. Żadna nie miała powiklań a z ich relacji wynika, że bardzo szybko po CC się pozbierały. Po SN też kobiety różnie dochodzą do siebie - kwestia indywidualna. Żyjmy i dajmy żyć innym.
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • born_to_be_mum 28.03.11, 14:03
    Vanila,
    Napiszę Ci, dlaczego ja zabrałam głos w dyskusji:

    Karmię sobie grzecznie dziecię, biegam po forum i widzę ten wątek. Dziewczyna zdecydowana na cc. No niech sobie będzie, nie mój brzuch, nie moje dziecko, nie mój tyłek w końcu. Ja pomimo brania znieczulenia do znieczulenia spróbowałam sn, źle nie było, to i poszło dalej dołem, nawet bez zzo.

    Potem czytam, że mleko matki najlepsze, ale Bebiko też niezłe. Myślę sobie: jak wiesz, że mamine najlepsze, to po diabła chcesz dziecku wciskać mm? No ale nie moja brocha, nie mój dzieciak, ja swojemu daję co najlepsze, no nie każdy musi.

    A potem czytam kwiatki, że sn to zuooo dla matki i dziecka, że urazy okoloporodowe, że dzieciaki wychodzą połamane, zniekształcone, że wypadające pochwy, nietrzymania moczu i inne atrakcje i myślę sobie - no tak, zdarzają się takie rzeczy, ale zdarzają się, a nie są przy każdym sn.

    I dalej czytam te prawdy objawione, że cc to takie fajne jest, nic nie boli, zaraz wstałam i tylko troszkę ciągnęło, że nie jest się takim spoconym i rozczochranym (sic!), że wujek chirurg powiedział, że to przecież jak wycięcie migdałków (wtf??), że anestezjolog (???) to powiedział, że to bezpieczniejsze dla dziecka, no i teraz to ja super matka jestem, bo całe ryzyko związane z porodem spoczywa tylko na mnie, a dzieciątko bezpieczne. Eeee? Trochę się naoglądałam matek i dzieci po różnych porodach i ten obrazek coś mi nie teges...

    W tym momencie poziom tolerancji na bullshit sięgnął mi sufitu. Bo jak bym te rewelacje przeczytała przed swoim porodem, to bym pierwsza pod nóż wskoczyła. Może dobrze, że najpierw zrobiłam rozeznanie w temacie wśród lekarzy (no własna ciotka to chyba złośliwie by mi sn nie doradzała?).

    I tu nie chodzi o przekonanie kogoś do czegoś (nie mój tyłek i nie moje konsekwencje), ale o próbę zwrócenia uwagi na problem bagatelizowania poważnej operacji i jej konsekwencji i wyolbrzymianie konsekwencji naturalnego procesu fizjologicznego. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, bo właśnie po takich wypowiedziach przedstawiających sn jako mega rzeźnię kończącą się właściwie jakąś tragedią a cc jako wybawienie od zła wszelkiego, tyle dziewczyn boi się urodzić naturalnie. A to chyba nie do końca tak, co? Tym bardziej, że jeśli którakolwiek powie, że sn jest ok (o zgrozo!) to w tym wątku jest robiącą pod siebie idiotką-naturalistką, narażającą dziecko. Jak któraś mówi, że cc ciężko zniosła, to ma odpowiedź, że przecież nie każda tak ma (no cholera z sn jesy to samo, ale jak się nie miało masakrycznego porodu sn, to nie wolno się tu odezwać, bo to wbrew idei). Widziałam tu też kilka postów dziewczyn, które rodziły na oba sposoby i które mają chyba najlepsze porównanie. I jakoś te posty przelatują bez echa (może wlatują niektórym jednym okiem, wypadają drugim, z pominięciem przejścia przez mózg).

    Czyli ogólnie - niech sobie każda rodzi (i karmi) jak chce -zaczynam się już bardzo powtarzać- ale niech nie szerzy herezji. I tyle :).
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhmwnx31j5t.png[/img][/url]
  • posh_emka 28.03.11, 19:39
    Nic dodać- nic ująć.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 29.03.11, 12:51
    born_to_be_mum napisała:

    > Vanila,
    > Napiszę Ci, dlaczego ja zabrałam głos w dyskusji:
    >



    no i to ja rozumiem i dzięki za rzeczowe, logiczne wyłuszczenie punktu widzenia (jako jedyna), pod ktore jak widzę poniżej niektore próbuja się teraz nieudolnie podpiąć ;-)
    Nawet mogłabym się w dużej mierze zgodzić z tym co napisałaś.
    Pozdrawiam
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • klarci 28.03.11, 21:54
    oczywiście zgadzam się z born_to_be_mum w całej rozciągłości :)
    chociaż ja tam bez bólu sie przyznaję, że jakoś mam mniej tolerancji dla niektórych wyborów. ze względu na to, że dzieć zazwyczaj nie ma w nich zdania i, że dla mnie ciąg takich decyzji nasuwa pytanie o podmiotowość dziecka w tym wszystkim. ale to rozległy temat - aaa, nieważne ...

    > ja nie piszę, że Ty tu i teraz to napisalaś - brałam udział w dyskusji o zzo i
    > tyle mitów ile się tam naczytałam i nawracania na jedynie słuszną drogę - chyba
    > nigdzie indziej ;-) I pisaly to mniej więcej te same osoby, które teraz grzmią
    > z oburzenia nad cc ;-)
    nie wiem i jakiej dyskusji piszesz. w jednej brałam udział. i nie jako przeciwniczna zzo, a jako zwolenniczka innych form zapobiegania i zwalczania bólu. ale w swoich postach podałam bardzo konkretne argumenty dotyczące ostrożności z farmakologią - co zresztą z ciekawości wgooglałam i okazuje się, wiedzą tajemną nie jest ;) mało tego, często jak czytam, to właśnie zmedykalizowanie porodów jest przyczyną tych okropnych sn, tak tu chętnie przedstawianych :>

    > Każdy może dokonać swojego wyboru i nie widzę
    > potrzeby, żeby kogos zmuszać do mojego punktu widzenia.
    ależ ja conajmniej dwa razy napisałam, że nie mam zamiaru nikogo namawiać (oj zmusić to się chyba nawet nie da ;)), bo wiem, że nie tędy droga.
    staram się jedynie w miarę rzeczowo (nie wiem, czy mi się udało) wejść w polemikę co do cudowności cc i okropności sn. o kp też napisałam parę słów.
    a co do powikłań, to prawda jest taka, że jak przy wielu decyzjach ciążowo - porodowych, konsekwencje mogą ujawniać się zaraz po, jak i wychodzić po wielu latach.

    tak czy inaczej nikogo namawiać nie ma sensu, chyba, że na nie zamykanie się na różne opcje (na początku ciąży pod wpływem koleżanek itp.)i rozmowę z położną (coraz bardziej przekonuję się, że to bardziej odpowiednia osoba do stałego kontaktu z ciężarną, lekarz oczywiście do usg i badań), ale na pewno nie na sn na siłę.
    jednak weszłam w dyskusję i może za dużo nawet czasu na nia poświęciłam. nie chciałam zwiewać, jakby zabrakło mi argumentów, chciałam rozmawiać. ale faktycznie kiepska ta rozmowa. i w dodatku kończy się zarzutami o nawracanie :/ kocham to po prostu. to tak jak na forum kp wątek o tabeli porównującej skład mleka kobiecego i modyfikowanego, ktoś nazwał terrorem laktacyjnym - litości.

    a piszę, chyba po to, żeby bronić jakiejś równowagi w dyskusji, żeby nei wyszło, jak napisała born_to_be_mum, że cc i kb to antidotum na wszystko i od razu poród i wychowanie będą się jawiły jako najcudowniejsze przeżycie :>
  • klarci 28.03.11, 21:59
    > a piszę, chyba po to, żeby bronić jakiejś równowagi w dyskusji, żeby nei wyszło
    > , jak napisała born_to_be_mum, że cc i kb to antidotum na wszystko i od razu po
    > ród i wychowanie będą się jawiły jako najcudowniejsze przeżycie :>
    i jużnawet nie ze względu na autorkę wątku, a raczej na dziewczyny, które są przed porodem i są bezsensownie straszone, że sn to takie straszne przeżycie - guzik prawda.
  • vanilla4 29.03.11, 13:07
    klarci napisała:


    > chociaż ja tam bez bólu sie przyznaję, że jakoś mam mniej tolerancji dla niektó
    > rych wyborów.


    serio? ;-)


    > nie wiem i jakiej dyskusji piszesz. w jednej brałam udział. i nie jako przeciwn
    > iczna zzo, a jako zwolenniczka innych form zapobiegania i zwalczania bólu.


    Aaa jesteś za a nawet przeciw - rozumiem :-)
    BTW czy ja pisalam o tobie? Powściągnij nieco ego ;-)

    mało tego, często jak czytam, to właśnie zmedykalizowanie porodów jes
    > t przyczyną tych okropnych sn, tak tu chętnie przedstawianych :>


    a no widzisz - ja akurat dzięki tej medykalizacji - czytaj zzo swój poród mimo różnych przeszkód wspominam bardzo dobrze i jako przeciwwagę często widzę posty martyrologicznych porodów sn bez zniecuzlenia w ktorych straszy się inne kobiety przed sn.

    > ależ ja conajmniej dwa razy napisałam, że nie mam zamiaru nikogo namawiać (oj z
    > musić to się chyba nawet nie da ;)), bo wiem, że nie tędy droga.


    wiesz - jedno pisać a drugie robić ;-)

    > staram się jedynie w miarę rzeczowo (nie wiem, czy mi się udało) wejść w polemi
    > kę co do cudowności cc i okropności sn.


    ja własnie tego nie rozumiem - jaki jest sens komuś uświadamiać i przekonywać do którejś z metod - sądzisz, że kogoś odwiedziesz od podjętej decyzji i zbawisz? Co tm chcesz osiągnąć? Bo widzę tutaj niejedną tego typu dyskusję - cały czas są wałkowane te same argumenty i jaki ma być tego efekt? Nie rozumiem. Jak ktoś chce/musi to będzie miał cc i odwrotnie.

    > a co do powikłań, to prawda jest taka, że jak przy wielu decyzjach ciążowo - po
    > rodowych, konsekwencje mogą ujawniać się zaraz po, jak i wychodzić po wielu lat
    > ach.


    oczywiście i to dotyczy zarówno sn jak i cc

    > tak czy inaczej nikogo namawiać nie ma sensu,

    no i tu się wreszcie zgodzę

    ale faktycznie kiepska ta rozmowa.


    i tu też

    i w dodatku kończy się zarzutami o nawracanie :/ kocham t
    > o po prostu.


    no a jak to inaczej nazwać? Co ma na celu zażarte argumentowanie, że cc jest gorsze od sn i odwrotnie? DLa mnie to jałowe bicie piany. Tysiące kobiet rodzą sn i cc - żyją, mają się dobrze i nie sądzę, że te przepychanki coś zmienią.

    to tak jak na forum kp wątek o tabeli porównującej skład mleka kob
    > iecego i modyfikowanego, ktoś nazwał terrorem laktacyjnym - litości.


    nie wiem, nie czytałam - karmiłam piersią i wisi mi czy ktoś karmi inaczej.

    >
    > a piszę, chyba po to, żeby bronić jakiejś równowagi w dyskusji,


    ha ha błagam cię
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • kiki1981 25.04.11, 01:01
    No ja po 8 dniach nie zostawiłabym dziecka i nie balowałabym. A tym razem w domu będzie 2 latek, który będzie wymagał opieki. A karmienie piersią dla mnie cudowne...
  • kaeira 25.03.11, 09:54
    kiki1981 napisała:
    > Jestem w kolejnej ciąży i czeka mnie kolejne c.c bo ostatnie c.c było 23 miesiące temu.

    Ktoś cię chyba wprowadził w błąd. 23 miesiące po CC to absolutnie nie jest bezwględne wskazanie dla kolejnego CC! Zwykle mówi się o odczekaniu co najmniej 18-24 miesięcy po cięciu. Czyli dokładnie się w to wpasowujesz. No chyba, że masz jakies inne wskazania dodatkowo (może te zrosty?).
    Jeśli masz taka możliwość, radzę poszukać innego szpitala/lekarza i się skonsultować. Istotna jest na pewno grubosc blizny z USG w ostatnich tygodniach ciaży.

    I polecam przeczytać "Kierunki postępowania u ciężarnych i rodzących po przebytym cięciu cesarskim" w rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. (nie sa one obowiązujące formalnie, ale dobrze je znać).
    www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9829/1.html

    (A swoją drogą, japo moich nieplanowanych cięciach nie miałam bolu nie do zniesienia, ani żadnych z problemów o ktorych wspominasz. Oczywiście jest to też sprawa indywidualna, ale zwykle chodzi o to, że szpital nie stosuje wystarczającej terapii przeciwbolowej)
  • mia_siochi 26.03.11, 11:55
    Odpowiem jeszcze na pyt dotyczące leków przeciwbólowych: na pooperacyjnej dostawałam morfinę kiedy tylko potrzebowałam.
    Na sali poporodowej były do wyboru kroplówki ze środkiem przecibólowym (sprawdzę potem na wypisie co to było), ketoprofen w zastrzykach lub tabletkach lub paracetamol- kiedy kto sobie życzył. Położne wręcz przychodziły i namawiały żeby się nie katować tylko wziąć leki.


    --
    "Staranie się, to pierwszy krok do porażki." (Homer Simpson)
  • laf210375 27.03.11, 21:00
    To ja konkretnie: trzy porody: sn, sn+vacuum, nieplanowane cc (ratujące zycie moje i dziecka). Stosunek do cc po drugim porodzie mega pozytywny. Z ulgą odetchnęłam, że ominie mnie sn. Po cc podawano dużo środków przeciwbólowych-tramal, ketonal a potem paracetamol. Rana zagojona szybko. Powikłanie 11 dni po cc-krwiak i czyszczenie. Niemiłe ale więcej strachu niż bylo warte. Karmienie piersią-sukces od 5 doby, wcześniej walka i dokarmianie. Nie jestem fanatyczką karmienia nat., nie ma w tym dla mnie nic fascynującego (drugie dziecko od początku na sztucznym), karmię z lenistwa-te butelki nocą brr. Podsumowanie 3 porodów: ja szybciej wracałam do formy po sn, po cesarce ciągnęły mnie szwy wewnętrzne jak sądzę, szczególnie z jednej str (to normalne jak mi powiedziano), co utrudniało mi poruszanie się, ból (nieduży ale niewygodny przy kichaniu itp.), wolniejszy powrót do figury (macica wolniej wraca do normalnych rozmiarów). Co do dziecia zdrowe, bez powikłań. Co bym wybrała (teoretycznie, bo 4 mieć nie będę)? Sn z zzo, o ile dziecko byłoby mniejsze niż 4 kg. Trzymam kciuki za poród autorki wątku.
  • milamala 28.03.11, 11:57
    Ja bede rodzic silami natury. Po pierwsze nie mam wyboru, bo nie mam tu gdzie mieszkam nawet komu zaplacic za cc, a po drugie nawet gdybym go miala to i tak bym sie zdecydowala na sn.
    Choc mam mieszane uczucia. Bo sn jest porzadane tylko w przypadku gdy obedzie sie bez komplikacji. Gdy w gre wchodza kleszcze i poznociag to juz sprawa wyglada zupelnie inaczej. A kto da mi gwarancje, ze tak sie wlasnie nie skonczy moje sn? Nikt.
    A wiadomo, ze ryzyko zdrowotne dziecka po kleszczach i poznociagu jest nieporownywalne do cc. Ja nawet tak nie mysle o bolu, niedogodnosciach (po ilu dniach wstane i jak dlugo bede dochodzic do siebie po takiej czy innej formie porodu), nie interesuja mnie blizny (bo jedna na brzuchu mam prawie od dziecka i zyje z nia bez problemow).
    Interesuje mnie tylko zdrowie dziecka. A dla niego najlepsze jest cc i bezproblemowe sn (na co licze).
  • posh_emka 28.03.11, 12:44
    Nikt ci nie da gwarancji na nic- i na bezproblemowe cc i na bezproblemowy SN.
    Dla pocieszenia- jak już się boisz powikłanego SN- napiszę ci,że syn mojej przyjaciółki po porodzie kleszczowym jest i ma się świetnie- normalnie rozwijający się niemowlak- no może szybciej niż inne dzieci, ma 10 miesięcy i już chodzi. Owszem miał siniaki i wybroczyny zaraz po porodzie i nic więcej. Mojej szwagierki syn po porodzie vacum- zaraz po miał lekkie uwypuklenie na główce, które szybko zniknęło- dzisiaj to już nastolatek- całkiem normalny.

    Jednak decydując się od razu bez żadnych wskazań na poród cc już na dzień dobry naraża się własne dziecko i siebie.

    Lekkiego i bez komplikacji porodu życzę :)
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • araceli 29.03.11, 09:33
    posh_emka napisała:
    > Nikt ci nie da gwarancji na nic- i na bezproblemowe cc i na bezproblemowy SN.

    Dokładnie tak - więc drogie naturalistki - skończcie z krucjatą. Każda kobieta ma prawo do swojej decyzji. Szkoda, że kobieta kobiecie wilkiem i nie potraficie znieść, że inna dokonała innego wyboru.

    Co ciekawe - jakoś nigdy nie spotkałam się z krucjatą zwolenniczek cc w wątkach kobiet pytających o kwestie z porodu sn. Chyba tolerancja działa tylko w jedną stronę!
  • posh_emka 29.03.11, 11:22
    Ale po co ty walisz w tą klawiaturę i to do mnie- czy ja tobie w tym przypadku odpisuję ?

    Naturalistki ?
    Wiesz organizm kobiety zbudowany jest tak,żeby mogła rodzić naturalnie, a cc tylko w przypadkach wyjątkowych.
    "Każda kobieta
    > ma prawo do swojej decyzji. Szkoda, że kobieta kobiecie wilkiem i nie potrafici
    > e znieść, że inna dokonała innego wyboru."

    Nie- poród to nie jest kwestia wyboru (przynajmniej nie powinien być w interesie matki i dziecka)- to jest kwestia tego co jest najlepsze dla dziecka i dla matki. W normalnych i w większości przypadków cc nią nie jest. Wybór to kobieta powinna mieć jeśli istnieje duże prawdopodobieństwo,że nie zdoła urodzić naturalnie bez problemów- wtedy można mówić o wyborze- albo próbuje rodzić SN albo cc.

    "Co ciekawe - jakoś nigdy nie spotkałam się z krucjatą zwolenniczek cc w wątkach
    > kobiet pytających o kwestie z porodu sn. Chyba tolerancja działa tylko w jedną
    > stronę!"
    Krucjata ? Tolerancja ?
    No nie dziw się takim odpowiedziom na temat cc na życzenie ich ich zwolenniczkom- bo to co tu jest wypisywane przez takie jak ty zakrawa o herezje. Za dużo jest dowodów i badań naukowych na temat ryzyka i zagrożeń cc żeby normalne kobiety po cc próbowały wmówić tym co rodziły SN, że cc jest lepsze.
    Jak na razie to jest trend do gloryfikowania cc-że to takie fajne, bezpieczne i fajniusie- jesteś jedną z jego przedstawicielek.

    Chcesz mieć wybór- proszę cię bardzo idź i miej cc na życzenie ale bez znieczulenia jakiegokolwiek- w końcu przecież wg. ciebie to też normalny fizjologiczny poród i tak jak przy SN powinnaś dać radę urodzić bez znieczulenia. Niech to działa w dwie strony- nie ma kasy na znieczulenie przy SN nie powinno być kasy na cc na życzenie.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • julita165 29.03.11, 11:28
    posh_emka napisała:
    Niech to działa w dwie strony- nie ma kasy na znieczulenie przy SN nie powinno być kasy na cc na życzenie.

    Nikt też nie domaga się cc na życzenia w ramach ubezpieczenia NFZ ! A na co ktoś chce wydać swoje pieniądze to już naprawdę jest tylko i wyłącznie jego sprawa.


    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • posh_emka 29.03.11, 12:22
    Kolejna nawiedzona orędowniczka cc.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • posh_emka 29.03.11, 12:30
    Większość cc na życzenie odbywa się w szpitalach państwowych na NFZ- opłacone są w kopertach dla lekarzy czyli nie płacisz za koszty tego zabiegu- płacisz lekarzowi za sfałszowane dokumentacji medycznej w taki sposób żeby w razie czego miał podkładkę do uzasadnienia konieczności wykonania tego zabiegu.
    Tym co mają cc na życzenie w prywatnych klinikach no cóż współczuję pomysłowości- ani to dobre dla dziecka ani dla matki i jeszcze dużą kasę za to płacić.

    Teraz czekam na wpis jak to ty albo koleżanka miała cc na życzenie na NFZ i nie dała w łapę lekarzowi- ani złotówki.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • julita165 29.03.11, 12:54
    Ja wybrałam prywatny szpital bo wolę legalnie dać w kasie a nie w łapę. I, że tak powiem górnolotnie, moralnie będzie mi z tym lepiej i przynajmniej nie muszę się stresować, że "weźmie i się nie wywiąże" :-)
    Ale masz rację, ja również uważam, że cc na życzenie nie powinno być wykonywane w ramach NFZ skoro nie ma kasy na zbiegi i terapie ratujące życie. Inna sprawa że moim zdaniem nie powinno być przymusu opłacania NFZ za to powinna być możliwość wykupu ponadstandardowych świadczeń w każdym szpitalu państwowym bo nie wszędzie są placówki prywatne albo nie oferują pełnej gamy usług, a skoro NFZ ma coś nie ma kasy to czemu nie pozwalają za to normalnie zapłacić ? To jest polityka generująca łapownictwo bo większość ludzi wszystko zrobi dla swojego zdrowia, komfortu, jakkolwiek to rozumie. I nie chce być hipokrytką także przyznaję - wszystkie znane mi cc a państwowych szpitalach poza 1 przypadkiem odbyły się za łapówki
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • posh_emka 29.03.11, 19:03
    "...bo większość ludzi wszystko zrobi dla swojego zdrowia, komfortu, jakkolwiek to rozumie."

    No właśnie tylko,że te co sobie życzą z fanaberii cc nie rozumieją,że to nie jest zdrowe- tylko i wyłącznie komfortowe dla nich- dla dziecka już nie tak bardzo. O to "zrozumienie" się rozchodzi.
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • araceli 29.03.11, 14:10
    posh_emka napisała:
    > Nie- poród to nie jest kwestia wyboru

    Obyś nigdy nie zaznała tego, czym jest ograniczenie prawa wyboru. Kiedy zobaczysz jak to jest, kiedy inni chcą decydować o Tobie - Twoim ciele, Twoim dziecku, tym co dla Ciebie dobre a co jest sprzeczne z Twoją wolą - inczej będziesz śpiewać!
  • vanilla4 29.03.11, 14:33
    amen - nic dodać nic ująć
    --

    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • posh_emka 29.03.11, 19:07
    Tak, tak, tak- tak sobie to tłumacz......
    Zauważ, że piszemy o cc na życzenie, a nie o innych "wyborach".
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 29.03.11, 19:37
    a czym się różni cesarka na życzenie od "innych wyborów"? To nie jest kwestia wyboru? I co zmienia jakaś sztuczna kategoryzacja wyboru na potrzeby swojej argumentacji ?
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • posh_emka 30.03.11, 13:02
    Innym wyborem jest to czy np. leczyć zęba czy go wyrwać ? Kapujesz różnicę czy nadaj jesteś za "tempa" żeby pojąć...............
    Jeśli nie pojmujesz to skończ się wypowiadać bo zaśmiecasz wątek.

    ciao
    --
    Muszę nad nią dopiero pomyśleć :)
  • vanilla4 30.03.11, 14:12
    ojej ojej bo ci żyłka strzeli geniuszu :-))))
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • klarci 28.03.11, 21:10
    Milamala, mam wrażenie, że uległaś obrazowi, że większość porodów sn jest ciężkich i z problemami
    > Bo sn jest porzadane tylko w przypadku gdy obedzie s
    > ie bez komplikacji.
    te tylko to pewnie ponad 90 % porodów. problem leży zupełnie gdzie indziej. po pierwsze na niewiedzy i nieświadomożci położnicy (przyznaję, że ja nie przygotowałam sie dostatecznie do porodu), przez co pozwala na prowadzenie, często z przesadnym zmedykalizowaniem, swpjego porodu. i tu często już zaczynają się schody. bo przyspieszają, spowalniają itp. zaburzając fizjologię.po drugie, na tym, że zdarza się, że po takim zaburzonym przebiegu sn nie wykonuje się cc mimo, że widać już problemy na horyzoncie.
    > A wiadomo, ze ryzyko zdrowotne dziecka po kleszczach i poznociagu jest nieporow
    > nywalne do cc.
    dlatego tego zdania nie uznałabym za trafne, bo problem w tym momencie leży gdzie indziej - w tym, że wskazania do cc nie powinny być lekceważone.
  • donkaczka 06.04.11, 10:51
    wiecie co, straszny jest ten watek

    kolejny raz w ciagu paru lat, gdy czytam watki cc kotra sn, piers kontra mieszanka, zdumiewa mnie poziom dyskusji, szkoda tylko, ze wsrod zwolenniczek cc i butelki ciezko znalezc rozsadne i spokojne forumki, po drugiej stronie zawsze sie jakies znajda - pozdrawiam ;)

    jesli ktos jest zdecydowany na cc i zamkniety na opcje sn, to zadne dyskusje nie maja sensu - taka ciezarna po prostu nie urodzi sn, bo rodzi sie w duzej mierze glowa, podobnie glowa sie karmi
    jednak gdyby to moja kolezanka z takim pomyslem wyskoczyla, podsunelabym jej argumenty, literature, liczac na to, ze w trakcie ciazy rozwazy rozne opcje i wtedy podejmie decyzje, nie tylko bazujac na leku przed bolem

    ja sie balam cesarki bardziej niz sn, urodzilam trzy razy sn, bez naciec, bez komplikacji, ale i tak trudno jest mi opowiadac o swoich porodach
    bo jak opowiedziec o bolu na granicy smierci, a potem o strzale hormonow i endorfin, o cierpieniu i wielkim szczesciu tak by wypasc wiarygodnie? by ktos mi uwierzyl, ze mimo iz przy kazdym porodzie przychodzil moment, gdy chcialam uciec, umrzec, wierzylam, ze nie dam rady i wiecej rodzic nie bede, to jednak sa to wspomnienia piekne i czarowne
    chetnie bym dla kogos urodzila dziecko wlasnie za to poczucie wygranej z bolem, wlasna slaboscia, za to poczucie mocy, ktore dopadalo mnie zaraz potem - ze jesli to przezylam, to przezyje wszystko, ze jestem silna, ze jestem wielka
    mnie porody zmienily, poczulam sie kobieta, matka, nabralam pewnosci siebie i wiary w siebie
    ludy pierwotne urzadzaly chlopcom rytual przejscia do doroslosci, musieli sie zmierzyc z bolem, lekiem, zeby stac sie mezczyzna i uwierzyc w siebie
    kobietom to nie bylo potrzebne, takim rytualem jest porod

    czasy sie zmienily, nie kazdy chce pokonywac wlasne leki i slabosci, i trzeba to zrozumiec
    tylko moim zdaniem, trzeba miec odwage nazywac rzeczy po imieniu i nie oszukiwac sie, ze cc to pestka, dla dziecka nawet lepsze, bo to klamstwo

    owszem, nasze wybory swiadcza o nas, wynikaja z naszego charakteru, osobowosci i podejscia do zycia, wcale nie dziwia mnie oceny przedmowczyn, ze jesli na wczesnym etapie ciazy juz wybor cc i butelka sie pojawia i to bez dyskusji, to mozna miec podejrzenia, ze pozniej tez potrzeby dziecka beda dlugo w kolejce za zyczeniami matki - takie to dziwne?

    bycie rodzicem jest trudne, im dalej w las tym trudniej nawet, bo wieksze dzieci latwo umykaja uwadze rodzicow, a wychowanie wymaga refleksji i zatrzymania sie i przyjrzenia dziecku - to trudniejsze niz pierwszy rok gdzie zaspokaja sie glownie potrzeby fizyczne, psychiczne latwo pominac a i tak miec poczucie dobrze spelnionego obowiazku
    wiec decydujac sie na dziecko dobrze jest ustawic sobie priorytety na nowo i zredukowac nieco uwage poswiecana sobie i swoim potrzebom - dobrze ktos powiedzial, ze w imieniu dziecka nikt sie nie odezwie, jesli nie matka..
    porod i karmienie to tylko poczatek drogi..
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • julita165 06.04.11, 11:21
    Miałam już więcej nic w tym wątku nie pisać bo rzeczywiście wszystko już zostało napisane ale
    donkaczka napisała:
    ..."bo jak opowiedziec o bolu na granicy smierci"...
    i aż mnie ciarki po plecach przeszły i słabo mi na samą myśl...i dlatego i tylko dlatego bez żadnej ideologii, misji nawracania kogoś na swoją wiarę za żadne skarby świata nie chce sn ! I w życiu nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to może świadczyć o tym jaką będę matką przez następne kilkadziesiąt lat !

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • madziab83 06.04.11, 11:48
    Rany, Donka, pięknie to napisałaś, ale niestety jak widać nie wszyscy są to wstanie zrozumieć :(
    Moje porody do tego wszystkiego były szybkie, bolesność jak dla mnie do zniesienia, brak nacięcia, brak jakichkolwiek powikłań i co? Jak mówię, że miałam super porody, to albo ludzie twierdzą, że ściemniam, albo że się chwalę i że większość nie ma tak super, bo poród sn do rzeźnia.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
  • donkaczka 06.04.11, 12:00
    ale widzisz, to jest ten efekt, o ktorym mowilam, ze nie mozna tego zrozumiec :)
    to nie jest tortura, to nie jest niekonczacy sie bol
    skurcze przychodza i odchodza, gdy skurcz trwa, masz wrazenie, ze nie zniesiesz tego, ale on mija i jak durna zartujesz z mezem i polozna, zbliza sie kolejny skurcz, a ty myslisz, ze tego juz nie wytrzymasz, no i wytrzymujesz
    i to nie jest bol staly, kryzys najczesciej jest okolo siodmego centymetra, potem wpadasz w trans, ja przy drugim porodzie odjechalam i przestalam czuc bol, potem maz mowil, ze nie widac bylo, ze mnie "nie ma" a ja odplynelam, jakby zasnelam, nie czulam nic, odzyskalam swiadomosc, gdy mala sie urodzila, a ja przez dluzsza chwile nie wiedzialam, gdzie jestem

    nie jestem odporna na bol, dentysty unikam, operacji sie boje, porodu tez sie balam
    do pierwszego porodu wzielam zzo i zaluje, porod sie przedluzyl, utrudnil, i tak bylam wypluta i zmeczona, ja i dziecko
    kolejne dwa, bez znieczulenia, choc bolaly bardziej, daly mi wiecej radosci
    tylko trzeba sie do porodu przygotowac, zgodzic sie na cierpienie i zmierzyc z nim, nie uciekac,nie panikowac, nie wpadac w histerie, miec wsparcie w mezu, poloznej, otoczeniu
    chcesz poczytac o porodach? idz na forum porodow domowych, jest watek z opisami przypiety na gorze
    forum.gazeta.pl/forum/f,45447,porod_domowy.html
    i z zadnego z nich nie wyczytasz pragnienia smierci, choc kazda z rodzacych cierpiala na pewno, a zadna masochistka nie jest
    a jednak marza im sie kolejne dzieci kolejne porody, bo tak piekne sa te wspomnienia
    sama bym urodzila jeszcze z dziesiatke :) tylko zycia i kasy nie wystarczy :D

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • julita165 06.04.11, 12:32
    donkaczka napisała:

    > ale widzisz, to jest ten efekt, o ktorym mowilam, ze nie mozna tego zrozumiec :
    > )
    Tak samo ja nie potrafię wytłumaczyć dlaczego nie sn. Ale znam siebie od prawie 37 lat i po prostu wiem ! Całe życie byłam mega przewrażliwiona na pkt wszelkich niedogodności fizycznych, nic na mnie tak źle nie wpływa jak jakikolwiek fizyczny ból, totalnie obiera mi możliwość i chęć jakiegokolwiek działania, a z drugiej strony wywołuje straszną złość, wycofanie, już sama nie wiem jak to nazwać. Czuję jaki byłby skutek podejścia do sn - wściekłość, groźby pod adresem personelu, kategoryczne żądania cc najdalej po godzinie. Najbardziej prawdopodobny skutek to cc tylko po niepotrzebnych nerwach.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • donkaczka 06.04.11, 12:06
    > I w życiu nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to mo
    > że świadczyć o tym jaką będę matką przez następne kilkadziesiąt lat !

    moze, choc nie musi

    uwierz mi, porod trwa kilkanascie godzin
    a dziecko masz na dlugo, mi kolki zafundowaly taka jazde, ze pragnelam smierci permanentnie non stop przez 3 miesiace
    i zadnej "nagrody" i endorfinowej jazdy nie bylo, gdy sie skonczyly, tylko depresja, zmeczenie niewyspanie
    nie przespalam calej nocy przez kilka lat, a kiedys zabilabym za jedna pobudke
    ale zgodzilam sie na to i cala soba akceptowalam rzeczywistosc, gdybym walczyla o "siebie" zgotowalabym sobie i dzieciom koszmar

    ty teraz myslisz tylko o sobie, nie bierzesz nawet pod uwagi opcji sn ze znieczuleniem, ktore daje jednak komfort porodu bez bolu - jaka to pozycja startowa do jakby nie bylo lat trudnych czesto poswiecen?
    a bylas kiedys operowana? wiesz co to bol pooperacyjny, poczucie pochlastanego i naruszonego ciala?
    ja bylam, i cc balam sie jak ognia..
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • julita165 06.04.11, 12:12
    No dobra więcej już nie będę ale jeszcze jedno muszę

    donkaczka napisała:
    > chetnie bym dla kogos urodzila dziecko wlasnie za to poczucie wygranej z bolem,
    > wlasna slaboscia, za to poczucie mocy, ktore dopadalo mnie zaraz potem - ze j
    > esli to przezylam, to przezyje wszystko, ze jestem silna, ze jestem wielka
    > mnie porody zmienily, poczulam sie kobieta, matka, nabralam pewnosci siebie i w
    > iary w siebie

    Jestem silną i pewną siebie osobą, bardzo dobrze radzącą sobie w życiu. Lubię nowe wyzwania. Jestem pełna wiary w swoje możliwości, czuje się pełnowartościową kobietą.
    Nie potrzebuję się dowartościowywać porodem sn :-)

    > ludy pierwotne urzadzaly chlopcom rytual przejscia do doroslosci, musieli sie z
    > mierzyc z bolem, lekiem, zeby stac sie mezczyzna i uwierzyc w siebie
    > kobietom to nie bylo potrzebne, takim rytualem jest porod

    No w niektórych kulturach takim rytuałem dla dziewczynek jest obrzezanie, co także po części jest spowodowane jakimś chorym zupełnie przekonaniem, że ból oczyszcza, uszlachetnia...i tym podobnymi bzdurami.

    > czasy sie zmienily, nie kazdy chce pokonywac wlasne leki i slabosci, i trzeba t
    > o zrozumiec
    > tylko moim zdaniem, trzeba miec odwage nazywac rzeczy po imieniu i nie oszukiwa
    > c sie, ze cc to pestka, dla dziecka nawet lepsze, bo to klamstwo
    >
    Ale ja od samego początku nazwałam rzecz po imieniu - nie wyobrażam sobie porodu sn bo nie mam najmniejszej ochoty znosić jakiegokolwiek bólu ponad to czego współczesna medycyna w żaden sposób nie da rady zlikwidować. nie jestem hipokrytką. Nie twierdzę, że cc to wyrwanie zęba ale też tego nie demonizuję, liczę się z wszelkimi konsekwencjami.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • donkaczka 06.04.11, 12:18
    no widzisz, piszesz o sprawach, ktorych nie znasz, a uwazasz, ze masz prawo wyrazac swoje zdanie
    to jest zupelnie inna plaszczyzna doswiadczen, niz to co przynosi nam zycie
    nic to nie ma wspolnego z byciem pewnym siebie i radzeniem sobie zyciu :) ale jak widze, tego sie nie dowiesz

    a obrzezanie nie wiem po co wprowadzasz, bo to nie ta kategoria, ja pisalam o o czym innym, nie o wspolczesnych barbarzynskich procedurach deprymujacych seksulanosc kobiety
    ale chyba nie zrozumialas :) nie jestem zdziwiona, okopalas sie w swoim strachu tak skutecznie, ze nie dopuszczasz najmniejszej mysli, ze cos w porodzie moze byc wiecej oprocz cierpienia

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • julita165 06.04.11, 12:36
    donkaczka napisała:

    > no widzisz, piszesz o sprawach, ktorych nie znasz, a uwazasz, ze masz prawo wyr
    > azac swoje zdanie

    Przede wszystkim mam prawo wybrać sobie cc. Niezależnie od tego czy kiedyś wcześniej rodziłam sn czy nie. Zauważ, ze ja nie uprawiam krucjaty mającej przekonać kogoś do moich wyborów ale chyba przyznasz mi prawo wypowiadania się o czymś co za kilka miesięcy ma mnie dotyczyć.
    >
    > a obrzezanie nie wiem po co wprowadzasz, bo to nie ta kategoria, ja pisalam o o
    > czym innym, nie o wspolczesnych barbarzynskich procedurach deprymujacych seksu
    > lanosc kobiety
    > ale chyba nie zrozumialas :) nie jestem zdziwiona, okopalas sie w swoim strachu
    > tak skutecznie, ze nie dopuszczasz najmniejszej mysli, ze cos w porodzie moze
    > byc wiecej oprocz cierpienia
    >
    Oczywiście że dopuszczam tylko chodzi o to " żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów" :-)
    I żeby była jasność - przeczytałam kilka wypowiedzi jaka to super sprawa poród, że wcale nie było cieżko itd. I w żadnym wypadku nie neguję prawdziwości wypowiedzi autorek. Cieszę się, że były ze swoich porodów zadowolone bo generalnie dobrze ludziom życzę ale moim zdaniem w moim wypadku ( absolutnie nie rozciągając tego stwierdzenia na kogokolwiek innego ) lepsze będzie cc.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • love_coffee 06.04.11, 12:56
    Masz rację, ze wybierzesz dla siebie cc, czyli to co najbardziej czujesz. Ja bym chciała (choć to wątpliwe w naszym kraju) doczekac się swobody wyboru rodzaju porodu, bez ideologii, demonizowania. Tak, aby kobieta (nawet za dopłatą, ta biedna służba zdrowia...) mogła wybrac dla sibie poród. Bardzo przypominasz mi siebie, gdy jakis czas temu, gdy miała podobne dylematy. Nie za bardzo udało mi się załatwić cc, potem to olałam, ze jakoś będzie. Zaczęłam sn..meka, tortury to mało powiedziane. Ten ból odbierał mi rozum. Wydawało mi się miejscami, ze lewituje pod sufitem, każdy oddech sprawiał ból nieporównywalny do innych..I tak byłam spokojna. Obok mnie rodząca po prostu sfiksowała - obijała się o ściany, krzyczała, aby ja dobić. Personel musiał ja trzyać, aby nie rozbiła ani sobie ani dziecku krzywdy. U mnie skończyło się cc - wybawienie..Ten ból to pomyłka natury, nie ma żadnego uniesienia, po prostu ból, jakby cie coś rozrywało od środka. Czysta fizjologia. Po wszystkim beczałam, rozkleiłam się, ze dałam się na to namówić, mimo, iz od początku tego nie czułam. starsza położna, fajna babka przyszła i długo ze mną gadała - że ona nie rozumie takiego parcia na naturę, ze matka powinna rodzić jak czuje, bo z jej doświadczenia wynika, iz kobiety nie chcące sn - gorzej go przechodzą, gorzej radzą sobie z bólem i częsciej kończy się cięciem. Nie od porodu zalezy jaką jesteś matką. A współczesna medycyna minimalizuje ewentualne konsekwencje i sn i cc. pewnie, ze mogą wystąpić. jak wszystko..i po tym i po tym.
    jelsi kiedyś będę rodziła, choc już nie sądzę - wybrałabym cc. Wybierz to co dla siebie czujesz najlepiej. I wszystkiego dobrego.
    Niech każdy wybierze co chce..ja sie dałam namówić na piekno sn..i jakoś nie mogę za ten wybór podziękować osobom, które mnie na to namawiały. Tego bólu nie zapomnę nigdy
  • julita165 06.04.11, 13:06
    Właśnie o to prawo wyboru i nie dokonywanie ocen mi chodzi. Moim zdaniem niech każda rodzi jak chce: na leżąco, na stojąco, w wodzie, na lądzie, nawet w ogrodzie jak ma ochotę. Sama, z mężem albo nawet z całą rodziną i sąsiadami jak taka wola. Natomiast nie mówmy, że ta jest lepsza matka od tamtej bo miała poród taki czy owaki !
    I fajnie, że szczerze napisałaś, że dla Ciebie sn to masakra a nie żadne uniesienia, chociaż oczywiście współczuję niemiłych przeżyć. Tak też może być i bywa. I to jest dla mnie ( podkreślam to sformułowanie "dla mnie" ) koronny wręcz argument za planowanym i wykonanym na spokojnie cc - o wiele większa przewidywalność tego co, jak i kiedy się wydarzy niż przy sn.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • pa-ti11 06.04.11, 14:09
    Julita165 - rób jak czujesz. Masz prawo dokonać wyboru. WYBÓR to wybór a nie "wybieranie jedynie słusznej drogi" - jak się niektórym pomyliło.
    Jeśli czujesz, że jesteś zdecydowana na cc - to twoja sprawa. Z takim nastawieniem nie wyobrażam sobie twojej współpracy przy sn.
    Cesarki są w większości przypadków bezbolesne, bezpieczne dla matki i dziecka. Wykonane gdy dziecko jest donoszone stanowią najbezpieczniejszą drogę przyjścia dziecka na świat. Oczywiście tego oficjalnie nikt nie powie.
    Natomiast wiele kobiet nie chce cc, tylko chcą sn i dla nich cc to jakaś straszna operacja. Ból jest straszny, ale już po cesarce. O tym też trzeba wspomnieć. Leżałam z dziewczyną - rodziła raz sn a potem cc. Obie wyłyśmy z bólu po cc. Ona stwierdziła, że woli rodzić sn niż tak wyć po cesarce. Tak więc są plusy i minusy. A pierwsze 10godzin po cesarce to dość mocny hardcore. Natomiast jak mentalnie jesteś nastawiona tylko na cc - to twoja osobista sprawa i rób jak uważasz.
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png[/img][/url]
  • julita165 06.04.11, 14:29
    pa-ti11 napisała:

    > Ból jest straszny, ale już po cesarce. O tym też trzeba wspomnieć.
    > Leżałam z dziewczyną - rodziła raz sn a potem cc. Obie wyłyśmy z bólu po cc. O
    > na stwierdziła, że woli rodzić sn niż tak wyć po cesarce. Tak więc są plusy i m
    > inusy. A pierwsze 10godzin po cesarce to dość mocny hardcore.

    a jakie środki p-bólowe, od kiedy i jak długo Ci podawano ?


    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • pa-ti11 06.04.11, 16:57
    Pamiętam Pyralginę, Ketonal w kroplówce non-stop - ale mi nie pomagało nic. Z tym że po kilkunastu godzinach jest trochę lepiej a po około 4-5 dniach jest już dobrze.
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png[/img][/url]
  • julita165 06.04.11, 18:45
    No i może w tym jest pies pogrzebany. Moja koleżanka świeżo po cc mówiła że przez pierwsze 24 h morfina, dopiero druga i trzecia doba ketonal, a paracetamol w czwartej.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • pa-ti11 06.04.11, 19:13
    Zajrzałam-żadnej morfiny. Mam wpisane tylko: Ketonal/Pyralgina - a ból jest odlotowy w pierwszy dzień:)
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png[/img][/url]
  • julita165 06.04.11, 19:23
    Nie wiem czy to kwestia tej morfiny czy jakiś predyspozycji ale jak prosiłam koleżankę żeby szczerze i bez żadnego upiększania powiedziała jak było to twierdzi że ją nic nie bolało tylko miała zawroty głowy, mega osłabienie plus przy wstawaniu okropne uczucie, że ma za krótką skórę na brzuchu :-) ale twierdzi że bólem by tego nie nazwała. Ale chyba nie było tak źle skoro powiedziała, że jeszcze w szpitalu wydepilowała nogi bo nie mogła wytrzymać z odrastającymi włoskami, a wyszła po 3 dobach :-)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • pa-ti11 06.04.11, 20:24
    Podejrzewam że to chyba jednak kwestia morfiny. Cesarka owszem nie bolała nic a nic. Ale jak zeszło znieczulenie to ból był nie-do-wytrzymania. Jeśli dali twojej koleżance morfinę to może faktycznie nic nie bolało. Ja niestety myślałam, że zemdleję z bólu. Współ-cierpiąca na sali wybudzeń po cc, która wspominała z rozrzewnieniem poród sn, też była nieprzytomna z bólu. Pamięć mnie nie myli - to była rzeźnia:)
    Ale jak tam gdzie planujesz cc dają morfinę to na pewno będzie bezboleśnie:)
    --
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/32a4ef4fb7.png[/img][/url]
  • vanilla4 06.04.11, 13:45
    love_coffee - podoba mi się Twój wpis - wyrażasz w nim moje poglądy. Nie rozumiem i nie czuję potrzeby udowadniania sobie czegokolwiek cierpieniem bliskim uczuciu śmierci ;-) Zawsze mnie dziwiły kobiety piewczynie piękna cierpienia podczas porodu. Rodziłam sn z zzo i teraz też mam taki zamiar - dzięki zzo mój poród był super, zzo przyspieszyło go i pozwoliło mi na współpracę z połozną. Jak ktoś chce przeżywac uniesienia w morderczych mękach - jego sprawa. Natomiast każdy ma prawo wyboru i nie rozumiem tej nagonki na cc.
    Nie sądzę, też żeby po stronie rodzących cc było mniej tolerancji jak to zostało wyżej napisane - mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie.
    A już twierdzenie, że ktoś będzie gorszą matką bo wybiera cc jest dla mnie co najmniej żenujące.
    --
    [url=http://www.vanilla-cafe.net][img]http://i7.photobucket.com/albums/y280/vanillacafe/banner054.gif[/img][/url]
    Wypiecz wymaluj
  • donkaczka 06.04.11, 18:16
    ale ja nie kwestionuje ani twojego, ani niczyjego prawa wyboru, pisalam zreszta o tym wczesniej
    to forum DYSKUSYJNE, wiec sie o roznych sprawach ROZMAWIA, a ze watek sie potoczyl jak potoczyl, to dorzucilam swoje trzy grosze

    i z tego co piszesz, dla ciebie rzeczywiscie najlepszym wyborem jest cc
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • julita165 14.10.11, 16:11
    Dawno temu założyłam ten wątek, który wbrew moim intencjom, wywołał niesamowicie gorącą dyskusję. Postanowiłam sobie opisać szczerze i bez żadnego upiększania moje wrażenia po cc. Nie po to, żeby kogokolwiek namawiać na ten sposób zakończenia ciąży ale po to aby osoby, które chcą tak urodzić dziecko lub nie mają innego wyboru mogły czegoś się na ten temat dowiedzieć czy rozwiać swoje obawy.
    Otóż 03.10 przez cc przyszedł na świat mój synek :-) Na samej końcówce okazałam się panikarą i chociaż lekarz był gotowy robic zabieg 23.09 czyli po skończeniu 39 tc odwlekałam temat po prostu ze strachu, nawet zaczęłam się zastanawiać nad porodem naturalnym bo nie byłam w stanie podjąć decyzji, że tego i tego dnia mam mieć operację. Termin przypadał na 28.09 i skoro nie było cc i nic się nie działo 30.09 miałam test oksytocynowy. Po jego przeprowadzeniu, lekarz, o którym wiem, że ma bardzo dobrą opinię wśród pacjentek powiedział, że w moim przypadku skończy się albo cc albo porodem wywoływanym, przy czym on nie przewiduje abym urodziła normalnie. Uznał, że to z czym mam do czynienia to jakaś dystocja szyjkowa i wywoływanie porodu w takim stanie może być niebezpieczne dla mnie i dla dziecka. W związku z tym na cc umówiliśmy się na 03.10. Na wstępie mnie zbadał i potwierdził, że nadal nic nie jest przygotowane do porodu, szyjka jak w połowie ciąży, a to już był 40t5dc. Ostatecznie miałam więc cc ze wskazań medycznych. Przyszła do mnie bardzo miła pani anestezjolog i powiedziała, że proponuje albo znieczulenie zewnątrzoponowe albo normalną narkozę, tylko na bardzo krótko i podaną w ostatniej chwili tak, żeby zdążyli dziecko wyjąć zanim narkoza przez łożysko przejdzie do dziecka. Oczywiście wybrałam narkozę i jestem im dozgonnie wdzięczna, że oszczędzili mi świadomości grzebania w moim brzuchu :-) Potem się dowiedziałam, że widzieli jak jestem spanikowana i poważnie obawiali się, że zacznę uciekać z igłą w kręgosłupie albo coś podobnego :-) Dostałam jakieś dwa zastrzyki + kroplówkę i w asyście położnej poszłam na salę operacyjną, położyłam się na stole, podali mi tlen, dwóch lekarzy przygotowało sobie operacyjne i wtedy podano mi narkozę. To było parę minut po 10, a dziecko ma godz. urodzenia 10.12. Ja obudziłam się ok 11.30 ( widziałam zegar na ścianie ) i do 13 poleżałam na sali wybudzeń, a potem odwieziono mnie do mojego pokoju gdzie już czekali mąż z synkiem ( zdrowiutki, w bardzo dobrej formie :-) ) W ogóle nie było mi po tej narkozie niedobrze lub coś podobnego, czułam się jak po wybudzeniu z normalnego snu. W pierwszej dobie podawano mi morfinę, za mojej świadomości 5 zastrzyków i chyba coś jeszcze zanim się obudziłam. W drugiej dobie dostałam 4 kroplówki ketonalu, a w trzeciej jakieś tabletki plus zastrzyk z ketonalu na noc. W domu przez dwa dni brałam 2 x po 2 tabletki paracetamolu. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to się nazywa urodzić bez bólu. Wstałam po 8 godzinach od zabiegu i oprócz lekkiego kręcenia w głowie nie czułam żadnych innych dolegliwości. Tego dnia zrobiłam tylko parę kroków ale następnego dnia ok 10 wstałam i wzięłam prysznic. Dolegliwości bólowe były naprawdę niewielkie i przypominały ogromne zakwasy, jakbym się bardzo przetrenowała na mięśnie brzucha. Jak wychodziła ze szpitala czułam lekkie ciągnięcie i to wszystko. Poza tym w pierwszej dobie niesamowicie ważna była opieka położnych, robiły wszystko żebym naprawdę czuła się komfortowo. Dwa dni po wyjściu ze szpitala pojechałam do swojej lekarki podziękować jej za dziewięć miesięcy opieki nad moim dzidziusiem i ona też była zaskoczona w jak dobrej jestem formie. Żeby nie było tak całkiem różowo - następnego dnia dostałam lekkiej temperatury ( 37,5 ) i okazało się, że mam problem z prawidłowym obkurczaniem macicy, lekarz powiedział, że tak się czasem dzieje, jak cc robi się bez żadnego rozwarcia. Dostałam zastrzyk plus kilka lekarstw i chyba juz jest ok. Mam nadzieję, że ten post pomoże osobom, które obawiają się cc, bo wydaje mi się, że przy prawidłowej opiece po operacyjnej naprawdę nie ma czego. Powikłania jakieś mogą oczywiście się zdarzyć ale przecież normalny poród też niesie za sobą jakieś ryzyko ich powstania.
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]
  • justcam 14.10.11, 19:03
    no to gratuluje i w końcu po strachu :-)
    i jak czujesz się w roli mamy ? nadal postrzegasz karmienie piersią jako zupelnie zbyteczne ? bo chyba tak było ? czy też butla byla równie doskonała :-)
    życzę zdrówka dla mamusi i synusia
  • julita165 14.10.11, 19:48
    Karmienia piersią się nie podjęłam...to po prostu nie dla mnie, odrzuca mnie od tego, karmimy butelką i sobie chwalę...póki co dzidziuś nie ma problemów trawiennych i z dnia na dzień widać jak rośnie, dziś stwierdziłam, że jeden pajacyk zrobił się trochę za krótki, nawet położona, która przyszła do nas w odstępie 4 dni zauważyła zmianę :-) a ja przesypiam noce bo wartę pełni mąż :-) Do roli mamy się powoli przyzwyczajam :-)
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/c55fdqk39ytyykq5.png[/img][/url]