Dodaj do ulubionych

Cienka blizna po cc a druga ciąża

01.09.11, 15:42
Witam,

Wiem, że temat był kilkukrotnie tutaj już poruszany, jednakże nie chcę podpinać się pod czyjkolwiek wątek, by nie został czasem przeoczony ;) Ot, tak egoistycznie troszkę ;)

Cesarkę miałam wykonaną 19.02.2010 (półtora roku temu) na tzw. zimno (bez akcji porodowej, po masażu szyjki, byleby coś wywołać i przyjąć mnie na oddział) z powodu położenia pośladkowego synka. Wszystko przebiegło ok, poza moim miesięcznym paraliżem nogi na skutek niefachowego (?) znieczulenia.

Obecnie jestem w drugiej ciąży (nieplanowanej:)) - 22 t.c. Wczoraj miałam wykonywane USG połówkowe i wyszło, że czeka na nas Córcia :) i.. niestety - w fatalnym stanie oceniono bliznę po cięciu na macicy. Wielkość jej wynosi obecnie zaledwie 3 mm (jeśli trzeba będzie dodam tutaj zdjęcie z USG na którym ta różnica jest bardzo wyraźna) i jest tak na moje oko 4-krotnie cieńsza niż reszta ściany macicy. Lekarz każe mi to teraz ściśle monitorować i.. zapomnieć o porodzie sn (na który po cichu liczyłam). Mam się oszczędzać, niczego nie dźwigać, nie nosić..

Od wczoraj więc moje serce pełne jest obaw przed pęknięciem macicy. Wiem, ze od cięcia minęło za mało czasu (termin drugiego porodu wg wyliczeń USG i kalendarzy wypada na: 05.01.2012), ledwo więc będą to 2 lata, a powinno być więcej, prawda? Czytałam wypowiedzi Pani Kasi, że to bardzo indywidualna sprawa, że bliznę lepiej sprawdzić dłonią (jej rozciągliwość) i to najlepiej pod sam koniec ciąży. Więc mam kilka pytań:

- czy któraś z Was/Waszych znajomych rodziła sn pomimo wykonanej pierwszej na zimno cc (to jest istotne pytanie, bo inaczej zachowuje się jednak macica po jakiejkolwiek akcji porodowej, jest porozciągana) i pomimo tak cienkiej (lub może jeszcze cienszej) blizny na macicy?
- jeśli wybór padnie jednak na cc - czy czekać aż się zacznie akcja porodowa (do którego momentu będzie to bezpieczna w miarę granica), czy znowu brać dziecko na "zimno"?
- gdzie na Dolnym Śląsku można liczyć na prawdziwie godne warunki w trakcie (by Mąż był obecny) i po cesarce (by podano mi dziecko, dano nam się godnie przywitać)? (Szpital na ul.Chałubińskiego przerabiałam - dziękuję, nie chcę więcej)

Będę wdzięcza za wskazówki i pomoc :)

--
Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
www.facebook.com/porod.w.domu
Edytor zaawansowany
  • naana26 02.09.11, 07:20
    Idea porodu SN super - ale przy takiej bliźnie na tym etapie - bałabym się o życie swoje i dziecka. Skoro lekarz mówi aby sobie darować - lepiej posłuchać lekarza i nie nastawiać się na SN. Wiadomo, są przypadki udanych porodów z bardzo cienkimi bliznami, ale to jak skakanie na spadochronie z przeciętą linką. Pytanie jak bardzo lubisz ryzyko i na ile ci obojętny finał tej historii.

    Zresztą - do porodu i tak dopuszcza cię lekarz. Jak uzna że blizna się nie nadaje - to cię nie dopuści do takiej próby. Zresztą sam poród po cc jest obarczony ryzykiem, a poród z cienką blizną to już w ogóle. Spędzić skurcze z wizją że grozi ci krwotok albo coś gorszego? Ja dziękuję za taki "dobry poród". Umarłabym ze strachu.

    Sama też jestem po cc i chce próbować SN - więc żeby nie było - rozumiem cię! Ale nie za wszelką cenę. Decyzję zostawiam ginowi.

    p.s. Forma porodu chyba ma tu znaczenie - z tego co wiem po cesarkach bez akcji porodowej jest właśnie gorzej. Z tym że w przypadku cienkiej blizny na zimno jest chyba bezpieczniej - ale to nie wiem, niech się Pani Kasia wypowie :)
  • kawo-szka 02.09.11, 09:42
    naana26 - dzięki za wypowiedź :)

    Moje serce też wypełniają obawy o bezpieczeństwo dziecka i moje własne.. w głębi siebie jestem jednak wciąż niczym rozdarta sosna - bo przy pierwszym dziecku szykowaliśmy się do porodu w domu, wszystko było gotowe, lecz Mały się nie obrócił pomimo wielu ćwiczeń i wizualizacji. Przeżyłam więc traumę z cesarką i obiecałam sobie w duchu, że przy kolejnej ciąży chcę sn w warunkach domowych :) Niestety, nie minęło tyle czasu ile chcielibyśmy, bo to nieplanowana ciąża, z dużego zaskoczenia (przy okazji nie polecam nikomu Durex'ów, bo nawet nam guma nie pękła, kupiona była w aptece, a mimo wszystko nie podołała! ;) )

    A rozwijając ten wątek ciekawa jestem, czy mój lęk jest na wyrost, bo tak powiedział lekarz, a praktyka pokazuje jednak co innego, czy może jednak zaufać doświadczeniu lekarskiemu, poddać się kolejnej cesarce (tylko na zimno, czy jednak pozwolić by akcja się rozwinęła?) i odłożyć na półkę plany o sn w takiej sytuacji? Dodatkowo mieszają mi w głowie dziewczyny, które piszą do mnie i opowiadają o bliznach poniżej 3 mm, którym się udało szczęśliwie urodzić dzieci sn, namawiają mnie bym to jeszcze przemyślała, skonsultowała z innym lekarzem..
    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • katarzynaoles 02.09.11, 13:07
    Chyba odłożyłabym decyzję na później. Bo jak na razie to widać tylko, że blizna cienka i tyle. Czas od poprzedniego cc nie jest znów taki krótki - wprawdzie poniżej optymalnego, ale też nie jest to nic bardzo wyjątkowego, zdarza się. Scenariusz z odstąpieniem od idei porodu sn trzeba brać poważnie pod uwagę, choć moim zdaniem jeszcze nic nie jest przesądzone, bo co i jak to będzie pewnie widać pod koniec ciąży. Być może blizna nie będzie się zmieniała, nie pojawią się jakieś szczególnie cienkie miejsca - to zupełnie inna sytuacja niż kiedy blizna nie jest jednorodna albo kiedy widać, że ze wzrostem dziecka jest w coraz gorszej kondycji.A, i niekoniecznie jestem za badaniem blizny jedynie ręcznie - USG jest tu bardzo przydatne.
    Kolejna wątpliwość to to czy poddać się ewntualnemu cc "na zimno" czy czekać na akcję. No, lepiej poczekać - ale nie zawsze. Podobnie jak z decyzją o sposobie rozwiązania rozsądnie jest i w tej sprawie poczekać i zobaczyć jak się sytuacja rozwinie. Może Pani poszukać jeszcze innego lekarza-konsultanta, ale nie mam pojęcia kogo doradzić.
    Proszę też spróbować popatrzeć na pierwszy poród z innej trochę perspektywy. Kiedy o czymś marzymy i przygotowujemy się do tego, tak jak Pani do porodu w domu, a potem z powodów od nas niezależnych (bo tak właśnie jest w tym przypadku) sytuacja rozwija się inaczej to, oczywiście, szalenie trudno jest pogodzić się z takim rozwojem wypadków. Rozczarowanie jest wielkie i bolesne. Z drugiej strony gdyby w ogóle nie myślała Pani nigdy o naturalnym porodzie to ani Pani ani mąż pewnie nie zdobylibyście świadomości, którą macie teraz, nie poznałaby Pani wielu wspaniałych osób, nie patrzyłaby Pani na świat nieco inaczej - bo nie miałaby Pani tych przeżyć i przemyśleń, które teraz ma. Nie sądzę, żeby synek został "okradziony" przez sposób porodu - przeciwnie, podarowała mu Pani coś bardzo cennego rezygnując dla jego dobra ze swoich marzeń. Dobra energia związana z takim darem na pewno nie zginie. Być może taki sam prezent czeka na córeczkę, a może będzie Pani mogła dać jej coś innego? Czas pokaże - ale na pewno, tak czy tak Pani dzieci mają naprawdę kochającą mamę. Pozdrawiam :)
  • kawo-szka 15.09.11, 07:57
    Pani Kasiu - to niezwykle cenne dla mnie rady, ale i nade wszystko niezwykle ważna odpowiedź - dziękuję za nią z całego serca. Szczególnie, że pod koniec Pani odpowiedzi, czytając te słowa o darze i umiejętności rezygnacji ze swoich marzeń - ech.. popłakałam się ze wzruszenia.. dziękuję za to, bardzo!
    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • ieb 10.12.11, 16:22
    "Proszę też spróbować popatrzeć na pierwszy poród z innej trochę perspektywy. Kiedy o czymś marzymy i przygotowujemy się do tego, tak jak Pani do porodu w domu, a potem z powodów od nas niezależnych (bo tak właśnie jest w tym przypadku) sytuacja rozwija się inaczej to, oczywiście, szalenie trudno jest pogodzić się z takim rozwojem wypadków. Rozczarowanie jest wielkie i bolesne. Z drugiej strony gdyby w ogóle nie myślała Pani nigdy o naturalnym porodzie to ani Pani ani mąż pewnie nie zdobylibyście świadomości, którą macie teraz, nie poznałaby Pani wielu wspaniałych osób, nie patrzyłaby Pani na świat nieco inaczej - bo nie miałaby Pani tych przeżyć i przemyśleń, które teraz ma. Nie sądzę, żeby synek został "okradziony" przez sposób porodu - przeciwnie, podarowała mu Pani coś bardzo cennego rezygnując dla jego dobra ze swoich marzeń. Dobra energia związana z takim darem na pewno nie zginie."

    Mimo, że te słowa były skierowane do kawo-szka, to ze względu na to, że byłam w identycznej sytuacji, także chciałam za nie, Pani Kasiu, BARDZO PODZIĘKOWAĆ (ojć, aż mnie w gardle ścisnęło i oczy się zaszkliły).
  • kotkowa 15.12.11, 12:48
    I ja również dziękuję, też ścisnęło mnie w gardle. Przypomniał mi się mój długi, męczący i bardzo bolesny poród, który trwał ponad 20h, a pod koniec ustalono, że dziecko jest w ułożeniu potylicowym tylnym wierzchołkowym i zrobiono cc. Z jednej strony rozczarowanie - chciałam sn, nie bałam się porodu, dla synka wytrzymywałam wszystko, każdy ból, wszystkie skurcze, a ból przy potylicowym tylnym jest naprawdę wielki. Wierzyłam przez te wszystkie godziny, że nie męczę się na darmo, że z każdym skurczem jestem bliżej urodzenia dziecka. Mój towarzyszący mi mąż tak samo, wspierał mnie, zapewniał, że juz zaraz urodzę itd. I nagle - decyzja lekarzy - robimy cc. W jednej chwili przestałam myśleć o sobie, o swojej chęci urodzenia sn, o tym, ile godzin się męczyłam, żeby udało się sn, a wszystkie moje myśli skupiły się na dziecku - przecież nie o mnie chodzi, to ono ma się urodzić zdrowe. Nie wahałam się ani chwili, nie żałowałam ani sekundy tego, że tyle się męczyłam na darmo, ani tego, że ostatecznie urodził się przez cc. To wszystko było potrzebne, żeby mały urodził się zdrowy, to wszystko dałam mojemu dziecku - zarówno poświęcenie, jak i rezygnację z marzenia o sn - żeby urodziło się zdrowe.
    --
    synek Krzyś (ur. 13.04.2010 r.)
  • ania_1609 19.12.11, 14:33
    Również dziękuję za te słowa o porodzie, pani Kasiu...

    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • marushka 04.09.11, 15:29
    We wrześniu 2008 urodziłam przez planowane cc (bez akcji porodowej jakiejkolwiek, na 14 dni przed terminem) córeczkę. 22.07 br udało mi się urodzić drugą naturalnie :) mimo blizny 1,7 mm!!
    po1. sprzęt usg jest zawodny - rozbieżności wychodzą duże ( z resztą, ile to dzieci miało być dużych lub malutkich? a tu chodzi o milimetry!!)
    po2. nie tyle chodzi o grubość blizny a o jej pracę podczas skurczów
    po3. pęknięcie macicy to baaaaardzo rzadkie powikłanie, o wiele mniej prawdopodobne niż np. zakażenie cesarkowej rany
    po4. każda kolejna cesarka jest trudniejsza
    po5. byłam cały czas monitorowana podczas porodu i w przypadku wystąpienia jakichkolwiek trudności w trakcie rodzenia nikt nie zwleka z ewentualną interwencją chirurgiczną.
    My urodziłyśmy się pięknie -jest to przeżycie zupełnie nie do porównania do cesarki. Trzymam kciuki za Wasze dobre narodzenie jakiekolwiek by sie nie okazało
  • kawo-szka 15.09.11, 07:58
    marushka --> Tobie także dziękuję za podzielenie się swoją opowieścią i przemyśleniami :) A przy okazji zapytam: jaka jest różnica wiekowa między dzieciaczkami?
    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • kawo-szka 15.09.11, 08:15
    > We wrześniu 2008 urodziłam przez planowane cc (bez akcji porodowej jakiejkolwie
    > k, na 14 dni przed terminem) córeczkę. 22.07 br udało mi się urodzić drugą natu
    > ralnie :)

    Ups - wybacz, tamtego pytania nie ma :) Nie zauważyłam "br" w Twojej wypowiedzi :) czyli różnica wiekowa wynosi 3 lata :) Masz szczęście, bo już chyba minął bunt tego pierwszego, co? :) U mnie zaczęła się właśnie rzeźnia totalna buntu na maxa.. :(

    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • kawo-szka 15.09.11, 08:57
    Pojawiają się nowe pytania - może potraficie mi pomóc?

    Badanie USG połówkowe (podczas którego właśnie zdiagnozowano cienką bliznę) wykonywałam w klinice Corfamed we Wrocławiu przez poleconego mi lekarza. Natomiast na co dzień chodzę do lekarki w "zwykłej" przychodni na NFZ - wynika to z prostych kalkulacji oszczędnościowych.

    Tymczasem w dniu wczorajszym, gdy pojawiłam się u niej z wynikami tamtego USG ujawniającego cienką (3 mm) bliznę, ta chwyciła się za głowę i zaczęła mi zakazywać: spacerowania, gotowania obiadów, robienia zakupów, dźwigania czegokolwiek, zajmowania się młodszym dzieckiem, podróżowania, ba, nawet seksu z mężem mi zabroniła! Gdy powiedziałam, że to mało realne, bo jak niby miałabym się nie zajmować się własnym dzieckiem? Ta odpowiedziała, że tym samym ryzykuję przedwczesny poród, zagrożenie życia, itp. Opowiedziała także, iż nie zdaję sobie sprawy jak wygląda macica w momencie drugiej cesarki, gdy blizna będzie przezroczystą błoną, a jedyną granicą pomiędzy mną a dzieckiem będą tylko błony płodowe..

    Prawdę powiedziawszy jestem tym troszkę zdumiona. Staram się bowiem podchodzić do życia po prostu.. życiowo, bez nakładów paniki i dręczenia się o wszystko. Moim zdaniem te zakazy lekarki prowadzącej są mocno na wyrost i chyba miały jedynie za zadanie mnie wystraszyć, abym - w chwili posiadania zaciętego charakteru (a takowego nie posiadam:)) - ostudziła swoje zapały bycia mega niezależną i udowadniającą całemu światu jaka wspaniała ze mnie matka i żona..

    Czy jednak słusznie wnioskuję? I, kurczę, ten seks.. naprawdę żadnego??? :)
    A jakie były Wasze ograniczenia? Czy radzicie mi to samo?

    ----
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • tylkocafe 16.09.11, 22:17
    kawo-szka :) Masz jak by znajomy login :)

    Jestem w podobnej do Ciebie sytuacji,tez mam cienką bliznę po cc o czym dowiedziałam się na dzisiejszym usg.Jestem teraz w ciaży z 3 dzieckiem(pierwszy poród sn).Zaczełam 30tydzień.Ja nie ryzykuję,zresztą przyznam ze po moich doswiadczeniach z porodem sn to wolę miec cc.
    Lekarz u którego byłam tez kazał mi uważac,nie dzwigać i nie podnosić dziecka(syn ma 2,5roku więc ciężko będzie).Nic nie mówił o seksie.Myślę,ze powinnaś po prostu bardziej uważać.Byle do 3 trymestru :) Trzymam kciuki.

    Ps:Nic nie wiedząc o tej cienkiej bliźnie skoczyłam sobie parę tygodni temu z dzieckiem z murku.Z bólu prawie wyłam a przeciez od cc mineło ponad 2 lata.To mnie trochę przeraziło.
  • kawo-szka 18.09.11, 22:43
    Dzięki za odpowiedź, tylkocafe! Mam naprawdę nadzieję, że z tym seksem to lekarka przesadziła! Przecież ja męża wykończę - przed nami przecież i tak moje dochodzenie do siebie po cesarce, i cały połóg, i okres karmienia piersią - czyli totalna posucha..
    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • katarzynaoles 18.09.11, 23:19
    Dźwiganie nie jest wskazane w żadnej ciąży, więc także u Pani. Co do reszty zakazów podeszabym zdroworozsądkowo. Ja w każdym razie pierwszy raz słyszę o takim zestawie zapobiegawczym - no, ale nie jestem lekarzem. Wobec tego radziłabym konsultację u innego ginekologa - ale pokazałbym mu wyniki badań i nie informowała (przynajmniej od razu) o liście zakazów. Pozdrawiam :)
  • kawo-szka 20.11.11, 14:00
    Muszę się pochwalić - moja lekarka (panikara, na moje skromne oko) wysłała mnie do szpitala klinicznego, specjalizującego się w tropieniu patologii, na USG pod kątem tej blizny. I co się okazało..? Zaskakująca sprawa: bowiem okazało się, że blizna nagle urosła! I wynosi 6 mm (a nie 3 mm jak do tej pory mi mówiono)! Mało tego. Gdy zapytałam, czy lekarz widzi jakiekolwiek przeciwskazania do rodzenia siłami natury, najpierw było wielkie zaskoczenie ("To pani chce rodzić siłami natury?!" - jestem jakimś dziwadłem na obecne widać czasy :/), a potem powiedziano mi, że oczywiście nie ma żadnych przeciwskazań, aczkolwiek poród powinien się odbywać pod pilnym nadzorem lekarskim, by nadzorować stan blizny (znowu to cholerne rozchodzenie).

    Pojawia się więc kolejne pytanie:
    Czy faktycznie istnieje aż tak duże ryzyko pęknięcia macicy podczas rodzenia, czy są to tylko zwykłe obawy i zabezpieczanie sobie "tyłów" na wypadek gdyby?

    Pozdrawiam ciepło!
    --
    Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
    www.facebook.com/porod.w.domu
  • oldzinka 20.11.11, 20:39
    Kawo-szko, od razu trzeba było iść do innego lekarza i pewnie już dawno byś to usłyszała. A jakbyś poszła do trzeciego to blizna byłaby pewnie jeszcze innej grubości. Tak to już jest, że to co widać na ekranie usg bardzo zależy od tego, kto patrzy. We wcześniejszej odpowiedzi Pani Kasia pisała zdaje się, że ważne jest też czy blizna jest jednorodna.

    Lekarki panikary unikałabym jak ognia. Zamiast podawać obiektywne dane, pokazywać za i przeciw, ona woli nastraszyć na wszelki wypadek, dmuchać na zimne. Dla mnie to jest wykorzystywanie matczynego strachu o dziecko. (Chociaż z drugiej strony znaczna większość ciężarnych bardzo ceni sobie robienie lub nierobienie wielu rzeczy na wszelki wypadek i by podmuchać zimne.)

    Ktoś wcześniej pisał, że pęknięcie macicy zdarza się niezwykle rzadko i ja też kilka razy się zetknęłam z takim stwierdzeniem wcześniej (a żywo interesuję się tematem bo też chciałabym rodzić sn po cc). Bądź dobrej myśli i nie przywiązuj się zbytnio do żadnego scenariusza. Trzymam kciuki za wspaniały poród.
    --
    "I knew all the rules, but the rules did not know me.
    Guaranteed."
    By wonderfull Eddie Vedder, "Into the Wild"
  • ajkkaa 20.11.11, 20:57
    mój profesor, tak jak pisałam, nawet nie mierzył grubości, bo twierdził, że może być cienka, ale wytrzymała.
    ale fakt, lekarze wolą dmuchać na zimne i skłaniać pacjentki do bezpieczniejszego dla nich rozwiązania.
    skonsultuj to jeszcze, bo może uda Ci się urodzić naturalnie, czego oczywiście życzę :)
  • annairam 12.12.11, 08:39
    Kawoszko, super! Niech blizna jeszcze rośnie ;)
    Trzymam kciuki za twój poród!

    Mimo, że mnie osobiście nie dotyczy sn po cc też sporo się interesowałam tym tematem. Znam tylko jeden faktyczny przypadek pęknięcia blizny. Był to jednak poród zdecydowanie źle prowadzony w takim przypadku. Najpierw uznano, że skurcze są za słabe, podano oksytocynę, potem przebito pęcherz płodowy, podano zzo. Dziecku odgięła się główka i źle się wstawiało. Zamiast do kanału rodnego główka napierała wprost na bliznę.

    Czyli masa ingerencji niewskazanych przy sn po cc. Dodam tylko, że wcale nie działo się to w Polsce.
    --
    doula.szymarek.pl/
  • pyzarogata 22.11.17, 16:00
    Dziewczyny, i jak rodziłyscie?
    Przepraszam że odgrzebuję temat, ale bardzo mnie to interesuje..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.