Dodaj do ulubionych

rodzaje znieczulenia do porodu

03.11.11, 08:50
Witam Pani Kasiu,
mam pytanie jakie sa rodzaje znieczuenia do porodu silami natury?
Znam zzo, dolargan i znieczulenie podpajeczynowkowe. czy jakies jeszcze?
Prosze Pania o informacje ktore nalepiej zastosowac, jakie niasa ryzyko dla dziecka oraz jakie maga byc powiklania dla mnie. czy np zzo moze spowodowac paraliz poprzez zle naklucie itp?
dziekuje
Edytor zaawansowany
  • 03.11.11, 10:58
    Nie jestem Pania Kasia, ale podaje Ci bardzo profesjonalna stronke o znieczuleniach z punktu widzenia anestezjologa, czyli osoby, ktora wie na ten temat najwiecej.

    znieczulenie.org.pl/site,pages,119.html.
    Z tego co kiedys czytalam w USA 80% kobiet rodzacych korzysta z zzo, zatem chyba nie jest to takie zle rozwiazanie, bo 80% to prawie kazda pani, ktora nie ma jakis ku temu zdrowonych przeciwskazan.
    Osobiscie polecam. Z zzo rodzisz bez bolu, rozluzniona, swiadoma i silna. Dzieki zzo moglam urodzic (bez zzo pewnie skonczyloby sie cesarka, bo bol nie pozwolilby mi na wyparcie dzieciatka) w calkowitej swiadomosci piekna tej chwili.
    Srodkow narkotycznych typu dolargan chyba bym sobie nie pozwolila zaaplikowala, lubie miec swiadomosc tego co dzieje sie wokol mnie a nie odlatywac pod wplywem narkotykow (i bolu).

    W 21 wieku, skoro jest taka blogoslawiona mozliwosc, warto bol zminimalizowac. Przez bol zadna kobieta jeszcze nie stala sie lepsza matka. W moim przypadku opowiesci z krainy tysiaca i jednej nocy, ze to niby bol porodowy to taki wspanialy jest i ma okreslony cel (bo ponoc niejedna by bez bolu przeoczyla porod!!!!!) niestety nie sprawdzily sie. Mnie bol sparalizowal. Czego Ci nie zycze, bo na szczescie nie jest tak w kazdym przypadku.
  • 03.11.11, 12:24

    a ja dla równowagi - nie polecam :)
    bo ja odwrotnie - przez ZZO nie dałam rady urodzić i skończyło się cesarka, która FATALNIE ale to fatalnie zniosłam (zarówno samą operację jak połóg)
    po prostu bóle parte przyszły w 30 minut od podania ZZO (a podano prawidłowo przy rozwarciu tylkona 4) i ja nic nie czułam, nie wiedziałam kiedy przeć, parcie było nieefektywne i zrobiono cesarkę z powodu "braku postępu w II fazie porodu".

    Drugie dziecko rodziłam bez ZZO - dałam radę, nie było tak strasznie, wyparłam dziecko o wadze 4300. Za to połóg w porównaniu z tym po cc - bajkowy :)

    napisałam to, bo nie kazdy reaguje na ZZO tak samo, nie każdemu to takie błogosławione skutki przynosi

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png[/img][/url]
  • 04.11.11, 01:34
    I przede wszystkim nie kazdy potrzebuje.
    Jak bol jest do zniesienia to po co ladowac w siebie chemie. Ja mowie o bolu nie do zniesienia. Wg badac 20 % kobiet odczuwa "bol nie do zniesienia", i to przede wszsytkim im potrzebna jest taka pomoc.
    Biedronko tak na prawde nie wiesz czy po zzo mialas nieeektywne parcie, bo po pierwsze przy zzo przy parciu musisz miec pomoc, ktos Ci musi mowic kiedy masz przec, tak na prawde parcie jest na komende. Po drugie nie wiesz jakie parcie mialabys gdybys doswiadczyla straszliwego bolu. Mowisz , ze drugi porod nie byl takie bolesny, wiec mniemam, ze pierwszy pewnie tez niebylby. Zatem chyba Tobie zzo bylo po prostu niepotrzebne.
    A co do pologu to juz zupelnie inna bajka. Ja moge powiedziec, ze bezbolesny porod odcierpialam fatalnym pologiem, ktory zreszta jeszcze sie ciagnie pomimo, ze minelo od tego 4 miesiace. Takze nie ma regul, ze po cc polog jest fatalny a po naturalnym zawsze dobrze.
  • 04.11.11, 21:14

    ja wiem co napisałam i jestem tego pewna :)

    ból był nie do zniesienia - po prostu poród został całkowicie sztucznie wywołany poprzez przebicie pęcherza - nie miałam skurczów ŻADNYCH a po chwili już takie co półtorej i co minute. Wyłam i błagałam o ZZO, które podano.

    Pewnie gdybym nie rodziła po raz drugi - bez żadnego wywoływania, naturlanie, to bym nie wiedziała co to znaczy przeć. Napisałas "na komendę" - no to spróbuj teraz, bez żadnej mobilizacji i jeszcze na zmęczeniu przec z całych sił... bzdury. Ja byłam po 3 dobach w szpitalu, nieprzespanych nocach i nie czułam że mam ciało od pasa w dół.
    Jak się choć trochę czuje skurcze to ma się siłe żeby przeć, jak się nie czuja absolutnie NIC to się nie prze z całych sił i tyle.

    Mój drugi poród nie był strasznie bolesny z I fazie - faktycznie nie potrzebowałam ZZO. Za to parcie trwało 40 minut i było traumatyczne - dlatego wiem, co to znaczy przeć kiedy po prostu człowiek jest na granicy... wtedy się prze tak - że jest możliwe wypchnąć 4300 żywej wagi i 60 cm długości :)

    Rozmawiałam z niejedna położną - generalnie porody wywoływane, rozgrzebane różnymi zabiegami medycznymi przebiegaja bardziej boleśnie dla kobiety, częściej wtedy podaje się ZZO (bo właśnie te bóle nie do wytrzymania, przedłużająca się akcja) i duzo częściej finałem jest cesarka albo próżnociąg.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png[/img][/url]
  • 04.11.11, 23:50
    No i o tym się właśnie nie mówi głośno- to w dużej mierze zasługa ZZO- porody z próżnociągiem, kleszczami i kończone cc- oczywiście nie każdy. I niestety taka jest prawda.
    Dlatego ta strona anestezjologów nie jest obiektywna- bo owszem piszą o pewnych "komplikacjach" ale raczej nie o tych.
    Często właśnie przez ZZO nie czujesz partych i jak sama stwierdziłaś nie da się przeć na komendę jak się skurczy nie czuje- i tu wtedy cc się kłania lub w lepszej opcji vacum/kleszcze bo w nieskończoność rodzić nie można.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 01.03.12, 16:16
    Miałam zzo i dzięki bogu, nic mnie nie bolało, a położna która ze mną "rodziła" przetrenowała ze mną przygotowując mnie do porodu jak i kiedy przeć, miałam wywoływany poród z powodu podejrzenia ucisku na pępowinę, wszystko trwało około 7 godzin, a skończyło się bezproblemowym porodem siłami natury. Jestem przekonana, że jak przy każdym zabiegu ważne jest trafić na fachowców z którymi trzeba współpracować, komplikacje pewnie się zdarzają jak przy każdym innym zabiegu medycznym. Ja z czystym sumieniem polecam zzo każdej rodzącej oczywiście z fachowcami :)
  • 01.03.12, 16:19
    żeby nie było wątpliwości, bóli partych nie czułam i generalnie od pasa w dół byłam znieczulona, tak że nic nie czułam
  • 03.11.11, 13:28
    Ja nie miałam bo nie mogłam.
    Szwagierka po ZZO skończyło się próżnociągiem- nie czuła partych.
    Bliska znajoma skończyło się cc- ZZO spowodowało przedłużenie akcji porodowej, a co za tym idzie natychmiastowe cc bo z dzieckiem nie było najlepiej.
    Szwagierka mojej koleżanki 3 miesiące o kulach chodziła bo złe wkłucie miała.

    ZZO jest fajne jeśli wszystko dobrze się kończy- czego nie można przewidzieć przed.
    Nie polecam, nie zniechęcam- sama musisz podjąć decyzję.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 04.11.11, 01:35
    Z tego co ja wiem, to sie nie czuje partych. Tzn ja nei czulam, ale nie bylo to przeszkoda, aby w 20 minut wyprzec dziecko. Jak sie ma dobra polozna obok siebie to czucie partych nie jest niezbedne.
  • 04.11.11, 15:45
    A z tym czuciem partych podczas ZZO to różnie bywa- są dziewczyny co czują są co nie czują- to pewnie zależy od tego ile ci epiduralu podadzą i jak na niego rodząca zareaguje.
    Ja np. znieczulenie do leczenia zęba dostaję w takiej dawce,że nie jedna osoba twarz by miała znieczuloną na cały tydzień- ot taka jestem oporna na znieczulacze i to nie tylko te używane w stomatologii.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 04.11.11, 21:20

    no właśnie - a ja z kolei jestem chyba mega podatna - kiedyś przy zębie znieczuliło mi pół twarzy tak, że nie mogłam mrugać okiem :)

    ZZO zadziałało tak, że nie tylko nie czułam partych - ja nie czułam że mam ciało poniżej piersi...
    Jak mnie wzięli na cesarkę i dodali znieczulenia (choc chyba to było kiepsko przeprowadzone bo zamiast dobić ZZO to podano podpajęczynówkowe dodatkowo) to .... straciłam przytomność po chwili ponieważ "znieczuliło" mi płuca - po prostu w kilka sekund przestałam mieć możność nabrania powietrza - miałam sparaliżowane wszystko po szyję... między innymi dlatego tak źle to wspominam bo omal się nie udusiłam, kto się nie topił albo nei dusił to nie zrozumie co się wtedy czuje... :/

    w każdym razie - różnie się reaguje na ZZO a nikt wcześniej nie robi żadnej próby - standardowa dawkę się podaje - bo na żadne próby nie ma czasu przecież.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png[/img][/url]
  • 04.11.11, 23:51
    Święte słowa.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 21.11.11, 19:22
    Rodziłam do tej pory dwa razy - za każdym na szczęście z zzo, inaczej bym po prostu tego bólu nie przeżyła i go nie zapomniałam do dziś, w obydwu przypadkach partych nie czułam, a nie miałam żadnych problemów z wyparciem dziecka. Przede mną trzeci poród - mam nadzieję, że z zzo.
  • 05.11.11, 19:26
    Popieram milamala. Z dobra położna mozna sobie poradzić z parciem nic nie czując, bez proznociagow, kleszczy itp. Ja wyparlam moja corke w 45 minut. Znieczulenie podano mi przy 6 cm, parte zaczely sie szybko, kompletnie nic nie czulam do konca. Miedzy parciami duzo rozmawialam z polozna co robie zle, co dobrze, jak oddychac itp. Umiala mnie zmotywowac. Przed znieczuleniem, w ogole nie wspopracowalam z polozna, nic do mnie nie docieralo, mialam wrazenie ze nie ma przerw miedzy skurczami. Dzieki znieczuleniu nie mam traumy, szybko doszlam do siebie, nie mialam zadnych powiklan, nawet bolu glowy. Przy druim dziecku tez zdecyduje sie na znieczulenie.
  • 06.11.11, 14:52
    "Z dobra położna można sobie poradzić z parciem nic nie czując, bez próżnociagów, kleszczy itp"
    Każda kobieta jest inna, każdy poród jest inny- czasami nawet najlepsza położna na nic się nie zda i będą potrzebne kleszcze lub próżnociąg. To tak jakbyś napisała,że z dobrym stomatologiem leczenie kanałowe zęba można przeprowadzić bez znieczulenia- są tacy pacjenci co pewnie takie coś "przeżyją" bez problemu są tacy co nie.
    Gdyby to było takie proste to odsetek porodów z kleszczami czy próżnociągiem spadłby gwałtownie.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 06.11.11, 15:51
    Zgadzam sie, ze kazda kobieta jest inna i kazdy porod inny, ale uwazam, ze nie nalezy straszyc dziewczyn , ze jak wezma znieczulenie to zwiększa prawdopodobieństwo kleszczy lub proznociagu. Znam tyle smao przypadkow porodow ze znieczuleniem jak i bez, kiedy trzeba bylo uzyc proznociagu. I przy tych ze znieczuleniem, zwykle to nie chodziło o to, że dziewczyna miała problemy z parciem, tylko dziecku tętno nagle spadało i trzeba było interweniowac.
  • 07.11.11, 00:18
    Ale to jest udowodnione,że ZZO zwiększa ryzyko vacum lub kleszczy tylko powszechnie o tym nie wiadomo.
    I to nawet nie dlatego,że nie czujesz skurczy partych i możesz przeć na komendę ( bo i tak się zdarza)- choć możesz je czuć na tyle by przeć samej -tylko dlatego,że epidural ma to do siebie,że powoduje "osłabienie" mięśni tych odpowiedzialnych za parcie, a co za tym idzie nie ułatwia to dziecku odpowiedniego obrotu w kanale rodnym nawet jak przesz efektywnie co powoduje,że dziecko nie przesuwa się w nim w sposób ułatwiający przyjście na świat. To właśnie powoduje zwiększenie ryzyka użycia vacum lub kleszczy. Użycie kleszczy czy vacum to z kolei zwiększone ryzyko nacięcia bo do nich nacięcie się wykonuje. Nacięcia mają tendencję do dalszego pęknięcia, gorzej się goją niż naturalne pęknięcia, a i ryzyko nie fajnej blizny większe niż przy samoistnym pęknięciu.
    Kolejny fakt, przy zzo często podaje się oksytocynę na skurcze- czasami dziecko zareaguje tak, że potrzebna jest natychmiastowa cesarka. No i na koniec cc jest bardziej niebezpieczne dla dziecka i matki niż poród SN, a i dochodzenie do siebie po cc jest dłuższe niż po SN. I czego wiele kobiet nie wie- cc jest jednym z czynników wymienianych jako ten,który zwiększa u dzieci SIDS.

    I to nie są jakieś moje dyrdymały z palca wyssane tylko potwierdzone badaniami fakty, które do niektórych kobiet nie docierają.
    I żeby nie było- nie jestem przeciwniczką ZZO- wkurza mnie tylko jak, któś przedstawia je jako wybawienie na całe zło związane z porodem- zwłaszcza ktoś, kto je miał i wszystko było w porządku.
    Epidural to nie jest jogurt, który można polecić bo nam smakuje, a jak ktoś kupi i mu nie zasmakuje to go wyrzuci- to jest środek medyczny, który w połączeniu z procesem nieprzewidywalnym jakim jest poród może przynieść różne skutki- nie zawsze dobre i o tym należy pamiętać. Co najwyżej można opisać swoje odczucia i przeżycia, a nie pisać w stylu- tak bierzcie ZZO bo to super sprawa i jeszcze się oburzać jak ktoś śmie napisać kilka potwierdzonych naukowo faktów,że nie zawsze z ZZO jest tak kolorowo.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 07.03.12, 11:36
    Bardzo rzadko odpowiadam na posty, czy tez wtrącam się w dyskusje, ale po przeczytaniu Twojego posta mam tylko jedno pytanie: jakiej specjalności jestes lekarzem i skąd masz swoje dane? Jak dla mnie Twój post to Twoje zdanie, więc nie pouczaj wszystkich dookoła. Ja w swoim życiu rodziłam dwa razy: pierwszy raz to tak gloryfikowany na tym forum poród naturalny ( w pełni) drugi to cc na którym większość forumowiczek wiesza psy. Poród naturalny - 17 godzin bólu, nacięcie (wtedy cieli wszystkich) i dłuugi połóg. Drugi poród przed 7 miesiącami przez cc (planowe - wskazania związane z ułożeniem dziecka). Z mojego punktu widzenia cc było lepsze: połóg 2 tygodnie, 4 dnia po porodzie byłam w domu. Po moim porodzie naturalnym gojenie się krocza trwało 8 tygodni..... z mojego punktu widzenia gdybysmy z mężem zdecydowali się na trzecie dziecko to poród tylko przy zzo. ale to jest moje zdanie i nikomu go nie narzucam. I nie osmieliłabym powoływac się na jakiekolwiek dane bez podawania ich źródła...
  • 03.11.11, 18:39
    To ja też coś dorzucę. Znieczulenia zewnątrzoponowego z dzisiejszej perspektywy nie polecam. Oczywiście w trakcie porodu, wisząc czwartą godzinę na kroplówie z oksytocyną i skurczami co dwie minuty wyczerpującymi skalę ktg, poprosiłam o z.z.o. Niestety, mimo, że osoba, która je zakładała była profesjonalistą, znieczulenie rozłożyło się niesymetrycznie: jedna noga byłą praktycznie wiotka. Ale to okazało się dopiero jak wstałam (poproszona o to przez położną zresztą). Wstałam, upadłam i uszkodziłam sobie nogę tak skutecznie, że mam na niej gips na osiem tygodni (zerwane ścięgna, liczne pęknięcia kości środstopia). Potem było już tyko gorzej: jedną stronę miałam całkiem sparaliżowaną a po drugiej: skurcze w pełnym wymiarze. Z.z.o trzeba było usunąć. Poród skończył się po killkunastu godzinach cesarką (brak postępu przy pełnym rozwarciu), pod pełną narkozą, bo anestezjolog nie chciał ryzykować kolejnego znieczulenia w kręgosłup. Teraz mam uroczego chłopczyka, który wymaga opieki 24h na dobę i nogę w gipsie, z zaleceniem leżenia w łóżku i trzymania jej w górze.
    Tak, ja też myślałam, że takie rzeczy się nie zdarzają ;-)
  • 04.11.11, 01:38
    To jedna z komplikacji, ktorej ja tez doswiadczylam, tzn. znieczulenie nie w pelnej wersji tzw. laty. Ale u mnie sobie poradzili, z tym , ze u mnie nei bylo mowy o chodzeniu, ja nawet nie moglam podniesc samodzielnie nog do parcia. Ale nie bylo to na szczecie dla mnie przeszkoda.
  • 03.11.11, 20:20
    Proszę zajrzeć tu:
    znieczulenie.isgreat.org/znieczulenie.oddzialy/poloznictwo/poloznictwo.html
    Znajdzie tam Pani wiele konkretnych informacji, proszę tylko mieć na uwadze, że jest to strona anestezjologów - więc fachowa choć według mnie momentami nie całkiem obiektywna.
    Każde działanie medyczne - ale często także brak działania - może przynieść nie całkiem oczekiwane skutki. Dlatego warto poszukać dobrych specjalistów, z których wiedzy i doświaczenia będzie mogła Pani skorzystać. Pozdrawiam serdecznie :)
  • 04.11.11, 01:44
    Pani Kasiu, bardzo pania szanuje i uwazam, ze robi Pani dobra robote na tym forum, ale gleboko sie nie zgadzam z opinia, ze strona anestezjologow jest nieobiektywna. Bo co jak co ale chyba to wlasnie anestezjolodzy sa najlepiej poinformowani o tej kwestii. Jako polozna chyba nie ma pani wiekszej wiedzy o znieczuleniach niz anestezjolog zeby oceniac czy jego wiedza jest obiektywna czy nie.
    Pani ma prawo do osobistego zdania, ze porod musi bolec, a te kobiety, ktore nie moga poradzic sobie z bolem powinny raczej zaplacic za porod trauma porodowa niz skorzystac ze znieczulenia, bo ten wstretny swiat teraz to wszystko by chcial szybko i bez bolu, ale to nie znaczy, ze to Pani jest obiektywna a ... anestezjolog nie.
  • 04.11.11, 15:57
    odnośnie tego,że strona anestezjologów może nie być obiektywna.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 04.11.11, 21:24

    oczywiście że może i JEST nieobiektywna.

    p. Kasia nie odmawia przeciez im wiedzy ani fachowości - mówi tylko, ze oni opisują działanie leków ze swojego punktu widzenia.
    Tak jak ja opisuję swoje przeżycia ze znieczuleniem z mojego punktu widzenia, Ty ze swojego itd...
    Pani Kasia jako położna tez mogłaby niejedną sytuację opowiedzieć z jaką się spotkała w swojej praktyce - i to znowu będzie kolejny punkt widzenia.
    Warto się zapoznac z każdym z nich kiedy się szuka rzetelnych i pełnych informacji.

    Natomiast twierdzenie, że każda kobieta powinna rodzić w bólu i traumie to chyba nadinterpretacja - ja niczego takiego z posta p. Kasi nie wywnioskowałam...

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png[/img][/url]
  • 04.11.11, 22:34
    A z jakiego punktu widzenia maja pisac jak nie ze swojego. Zasadnicza roznica polega na tym, ze oni sie za sprawie znaja a ja, Ty i pani Kasia nie zabardzo. Pani Kasia jest na pewno swietna polozna, robi swietna robote na forum, mam wielki do Niej respekt, ale z calym szacunkiem znieczulenie to nie jest jej dzialka.
    Nie musialam nic wnioskowac z wypowiedzi Pani Kasi. Pani Kasia po prostu powiedziala cos bardzo konkretnie, co mnie jako osobe, ktora bol porodowy przerosl bardzo oburzylo. Komentujac sprawe znieczulenia z ktoryms z postow napisala, ze niektorzy by chcieli rodzic szybko i bez bolu. Gdybym nie znala forum to bym pomyslala, ze chyba trzeba nie lubic kobiet zeby tak uwazac.
  • 05.11.11, 05:26
    Z calym respektem dla rzeszy lekarzy (w tym takze anestezjologow), ale na moim bolu porodowym i tym jak JA rodze i przezywam porod znam sie najlepiej ja. Bol porodowy nie jest po to zeby kobieta cierpiala. Dobrze poznac jego mechanizmy. Pani Kasia nigdy nikogo nie odsadzala od czci i wiary jesli ktos optowal za zmedykalizowanym porodem, ale medykamenty w organizmie kobiety (jak kazda akcja) powoduja okreslona reakcji i czesto efekt kuli sniegowej.

    Ciesze sie, ze medycyna postepuje i ze sa swiatli lekarze, ale nie robmy z mam wariatow. Moze troche wiecej zaufania do nas samych, do zdolnosci naszych cial i wiary w instynkt.

    Uwazam ze komentarze i odpowiedzi Pani Kasi sa wywazone.
  • 05.11.11, 15:44
    Nikt nie twierdzi, ze ktos inny zna sie na Twoim bolu lepiej niz Ty sama.

    Sprawa jest dosc malo skomplikowana tzn.
    - my pacjentki znamy sie na wlasnych odczuciach podczas porodu, bo rodzimy (a nie lekarze czy polozne za nas)
    - panie polozne na porodach, bo je prowadza i sie tego uczyly
    - a anestezjolodzy na znieczuleniach, bo sie tego uczyli i takie znieczulenia robia.
    Mowimy ogolnie. Nie rozpatrujemy kwestii tego , ze nie wszyscy lekarze sa jednakowo dobrzy w swojej robocie, bo dokladnie to samo mozna powiedziec o poloznych. Polozna poloznej nie rowna.
    A kazdy ma prawo uwazac jak chce, ze sam zna sie lepiej na znieczuleniach niz anestezjolog, ze wie lepiej czy powien byc naciety niz polozna itp. W kazdym razie zle by bylo gdyby moj porod odbieral anestezjolog a nie polozna, bo uznalby , ze on zna sie lepiej na porodach. Choc mozna zalozyc, ze z braku laku zawsze to lekarz. Nie jest dobrze jak ludzie probuja wchodzic w nie swoje kompetencje.

    Ja chcialabym tylko zeby osoby prowadzace porody, propagujace dobre porody, mialy wieksza doze tzw. empatii, zrozumienia, ze nie kazdy bol jest taki sam, ludzie sa rozni i nie kazdemu starczy prawidlowa technika oddychania. Wiem bo sama sie tego uczylam, mialam tez TENS i bylam w pelni gotowa na naturalna walke z bolem.

    Ja tez uwazam, ze komentarze i wypowiedzi P. Kasi sa wywazone, za wyjatkiem tej jednej, ktora zacytowalam.

    Wspomnialam, ze mieszkam w Holandii, gdzie porody sa chyba najbardziej na swiecie naturalne, bowiem jeszcze w wiekszosci odbywaja sie w domu. Ostatnio przypadkowo przeczytalam artykul pisany przez tutejsza polozna, ktora niedawno sama urodzila swoje pierwsze dziecko ... ze znieczuleniem zewnatrzoponowym. Miala porod wywolywany po 72 godzinach od odejscia wod. Jak widac wcale nie jest tak, ze absolutnie wszsytkie kobiety moga rodzic bez interwencji medycznej w ciagu 72 godzin od odejscia wod.
    Stwierdzila, ze po tym czego doswiadczyla bedzie szybciej pytac pacjentki czy nie potrzebuja ulgi z bolu. Widac, ze naawet polozna z wieloletnia praktyka musi czasem sama cos przezyc zeby zrozumiec, ze nie kazdej kobiecie mozna plesc o mechanizmach bolu, technice oddychania itp, bo to jest dobre ale WYLACZNIE DLA maksymalnie SREDNIEGO NATEZENIA BOLU.
    Jezeli ktos nie doswiadczyl - odczul bolu tak wielkiego , ze wymagajacego interwencji medycznej w postaci zzo to po prostu niech sie cieszy i swietuje, ze tak sie stalo i uwaza na przyszlosc, bo kazdy porod jest inny i nie wiadomo jak moze skonczyc sie takie hojrakowanie podczas przyszlego porodu. Mowie to z pelna swaidomoscia ... bo sama hojrakowalam, bo co, ja nie wytrzymam, tyle bab wytrzymalo a ja nie.

    Osobiscie ciesze sie, ze podczas mojego bardzo dobrego porodu nie trafilam na polozna, ktora okazala by tak male zrozumienie dla mojego bolu i kazal mi straszliwie cierpiec w imie niezmedykalizowanego porodu.
    Dzieki takiej wlasnie profesjonalnej postawie personelu medycznego (a nie postawie typu; niektore to by bez bolu chcialy rodzic) urodzilam naturalnie, swiadomie i uwazam, ze mialam nie tylko dobry ale i piekny porod, bo od momentu zzo wszsytko z niego pamietam, a nie tylko obezwladniajacy bol.
    A jak ktos nie jest w stanie zrozumiec cierpienia innych, to niech poprzestanie na cieszeniu sie, ze tego nie doswiadczyl, a nie ocenia innych.
  • 05.11.11, 17:53
    Ale gdzie p.Kasia każe komuś cierpieć w imię niezmedykalizowanego porodu ? Gdzie odwodzi kogoś od ZZO ?
    Stwierdza tylko akurat, że informacje zawarte na tej stronie nie są obiektywne i to się zgadza.

    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 05.11.11, 23:20
    Imzeto skoro nie masz zielonego pojecia odnosnie jakiej wypowiedzi P. Kasi sie wypowiadasz to po co to robisz?
    Bardzo sie ciesze,ze znasz sie lepiej na znieczuleniach niz anestezjolodzy, skoro tak dobrze wiesz, ze ich wiedza przekazana na stronce jest nieobiektywna. Gratuluje i podziwiam.
  • 06.11.11, 15:03
    Ile dzieci urodziłaś ?
    1, 2, 3 ?
    Masz wykształcenie wyższe medyczne ?
    Też gratuluję wiedzy większej niż ma p. Kasia - położna z ponad 20-to letnim doświadczeniem.
    Skoro nie rozumiesz idei tego forum- że jest to forum publiczne i każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii, a nie narzucania swoich poglądów innym bo z uporem maniaka to robisz choćby zakładając osobny wątek o podobnej tematyce to może sama zadaj sobie pytanie co tutaj robisz.

    Co do strony anestezjologów- wiesz.... to nie jest jedyna strona tego typu, nie jedyne źródło wiedzy na temat ZZO- przynajmniej dla mnie- tak na marginesie rodziłam w UK i akurat miałam konsultację z anestezjologiem właśnie odnośnie ZZO- i nie muszę być po studiach medycznych czy anestezjologiem by po przeanalizowaniu informacji z tej strony zgodzić się z p. Kasią, że stronka stronką ale info na niej obiektywne do końca nie jest.

    Więc nie nakręcaj się tak i nie wciskaj innym,że ZZO jest takie cudowne i to jedyna opcja na "dobry poród".
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 06.11.11, 21:21
    Kobito, a gdzie napisalam, ze znam sie lepiej niz ktokolwiek z medycznym wyksztalceniem na znieczuleniach. Czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem?
    Narazie to czytam jak to ty sie znasz na znieczuleniach ... po jednej konsultacji z anestezjologiem, ktory nalezy do tej grupy zawodowej , ktora sie ponoc na sprawie nie zna.
    Szkoda slow.

    Moze mi laskawie przytoczysz fragment mojej wypowiedzi gdzie napisalam, ze dobry porod to jedynie z zzo. Czekam.
  • 06.11.11, 23:55
    No zachowujesz się tak jak byś wszystkie rozumy na temat zzo i anestezjologi pozjadała- napisanie, że strona anestezjologów zalinkowana nie jest obiektywna wzbudziło w tobie taką agresję, że strach się bać.
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • 21.11.11, 23:51
    Dorzucę od siebie, że miałam dwa diametralnie różne porody i przy pierwszym faktycznie ból mnie przerósł. A znieczulenia i tak nie dostałam, chyba że liczyć fentanyl. Miałam potworne, przeszywające całe ciało bóle krzyżowe. W drugiej fazie porodu, po horrorze z pierwszej, praktycznie nie czułam bólu. Natomiast przy drugim porodzie ból był zupełnie do wytrzymania, bóle nie szły z krzyża. Fentanylem też mnie naszprycowali, ale dopiero w fazie przejściowej (nie wiem po co, były komplikacje i wszystko działo się bardzo szybko).
  • 06.11.11, 23:17
    Cóż, przyznaję, że może słowo "obiektywny" nie jest tu użyte najszczęśliwiej. Chodziło mi o to, że nie znam zbyt wielu anestezjologów, którzy uważaliby, że znieczulenie jest niepotrzebne. Dyskusja w tym gronie toczy się raczej wokół tematu "jak najlepiej" a nie "czy i kiedy" - i jak najbardziej to rozumiem, ale nie muszę przecież tego punktu widzenia podzielać. Ja, jako położna mam prawo być - i od wielu lat jestem - zafascynowana tym, czym jest fizjologiczny poród i właśnie on stanowi dla mnie punkt odniesienia. Nie oznacza to wcale, że uważam, że dobry poród to jedynie poród bez ingerencji i w tym duchu także uprawiam swój zawód - wprawdzie przyjmuję porody domowe, które z założenia są fizjologiczne, ale pracuję także z parami przygotowującymi się do cc, z kobietami, które chcą skorzystać z zzo i zapewniam, że nie mam konfliktu sumienia. Bardzo ważne jest, żeby poród był optymalny dla mamy i dla jej dziecka i to właśnie jest dla mnie wyznacznikiem udanego porodu, a nie to, czy był on wsparty medycznie czy nie - mam spokojną pewność, że moje podopieczne wiedzą, że jest to prawda. Chyba na tym skończę tę wypowiedź, bo nie bardzo widzę możliwość i sens udowodniania, że nie jestem wielbłądem.
  • 28.11.11, 12:39
    Pani Kasia napisala:
    "Bardzo ważne jest, żeby poród był optymalny dla mamy i dla jej dziecka i to właśnie jest dla mnie wyznacznikiem udanego porodu, a nie to, czy był on wsparty medycznie czy nie".

    A ja tylko dodam; Amen

    Znam dziewczyne, ktora tak byla zafascynowana porodem wylacznie bez ingerencji medycznej, ze nawet jak bol ja przerosl to nie poprosila o znieczulenie. Potem nie byla juz w stanie wyprzec dziecka. Skonczylo sie "tylko"na "skaniu" po jej brzuchu. Prawie juz poznociag byl gotowy, ale na szczescie jakos to dziecko po 2 godzinach wycisnieto z brzucha. Cudem dziewczynka jest cala i zdrowa. Ale mama jest pod kontrola psychiatry po traumie porodowej. Jak zobaczyla zdjecia i film z mojego porodu, jaka bylam usmiechnieta, zadowolona, pelna sil, to sie poplakala.
    Pisze o tym zeby nie wpadac w przesade w druga skrajna strone po nadmiernej medykalizacji. Bo jak widac czasem ucieczka wylacznie w fizjologie za wszelka cene moze skonczyc sie wyladowaniem na oddziale psychiatrycznym.
    Dobrze jest zachowac zdrowy rozsadek i wsluchac sie w siebie, we wlasne potrzeby a nie w to co nam sie do wierzenia podaje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.