Dodaj do ulubionych

holenderski porod

28.03.12, 12:07
Rok temu urodzilam synka w holandii.Niestety ten porod to dla mnie wielka trauma.Nie moge tego zapomniec.Probowalam o tym rozmawiac ale za bardzo nie mam z kim,bo tu jestem tylko z mezem a on tez to przezywa.Napiszcie mi jak to jest w polsce.Bo bardzo boje sie tu znow rodzic i przechodzic ciaze i chcialabym w polsce.Opisze moja historie.W ciaze zaszlam po poronieniu ,operacji ,leczeniu ,udalo sie.Niestety przytrafil mi sie wypadek( lekki) samochodem.to byl 5 tydz.Zaczelam krwawic ,pojechalam do szpitala lekarz zrobil mi usg (zazwyczaj nie robia do 12 tyg)Stwierdzil ze serduszko bije ale nie daje mi zbyt wielu nadziei.I odeslal mnie do domu.Nic mi nie dali na podtrzymanie ciazy.Mialam luteine z polski i zaczelam brac.Krwawienie ustalo.Okolo 16 tyg zaczelam odczowac twardniecie brzucha i bol w okolicy spojenia lonowego.Myslalm ze to od ciezkiej pracy ,wiec staralam sie coraz mniej pracowac.W 26 tyg na wizycie w polsce lekarka stwierdzila ze szyjka mi sie skraca,stad te bole i twardniecie brzucha.Dala mi luteine i nospe i zalecila lezenie.Okazalo sie tez ,ze mam nieprawidlowe cisnienei krwi w tetnicach macicznych.Lekarka powiedziala ze powinnam byc pod stala kontrola bo dziecko moze byc niedotlenione a ja moge miec problemy z cisnieniem.Do tego mialam wysoki cukier i anemie.Z tymi wynikami poszlam do mojej holenderskiej poloznej.Usmiala sie ,ze taka dluga historie jej opowiadam,ze po co tyle badan itd.Na moja prosbe wyslala mnie na kolejne usg(tu robia tylko 2)Zostala potwierdzona diagnoza polskiej lekarki ale na nich nie zrobilo to wrazenia.Polozna nie odeslala mnie do ginekologa,bo tu nie sprawdza sie przeplywow krwi i to badanie jest bez znaczenia dla nich.Ani razu nie skontrolowala mojej szyjki ,nie wiedzialam w jakim stanie jestem ja i dziecko.Zrobili mi test na cukier bez obciazenia glukoza i bylo ponoc ok .Bo wynikow nie widzialam.Ciagle mialam bole brzucha ,skorcze ,brzuch mialam twardy i kwadratowy i czulam sie jak w gibsie.W 35 tyg ciazy na rutynowej wizycie u poloznej kiedy posluchala serca dziecka okazalo sie ze ledwo bije.Maly mial bradykardie(tylko 50 udezen na minute).Wezwala do mnie ambulans i na sygnale odwiezli mnie do szpitala.Mowilam im ze mam bole w prawym boku i ze zle widze ,bole glowy ,bylam tez bardzo opuchnieta.Cisnienie mi stale roslo.W szpitalu zatrzymali mnie na noc.Najpierw chcieli robic cesarke ale ze serce bilo to nie robili nic.Kiedy tetno ustawalo pielegniarka kazala mi sie przewracac z boku na bok i szukala tetna.Po bradykardi tetno malemu skakalo az do 230 .Mialam regularne skurcze i rozwarcie na 2 cm.No ale rano kazali mi isc do domu.Protestowalam ,powiedzieli mi ze nie moga mnie ciagle trzymac w szpitalu.to byla sobota rano.Do polski nie moglam jechac ,mialam juz skurcze i rozwarcie a do polski ponad 1000 km.W poniedzialek poszlam do poloznej ,bo mialam bole nerek i cisnienie 165/115 .okazalo sie ze mam bialkomocz.Przez cala ciaze nie zrobiono mi badania moczu,pomimo obrzekow.No i znow do szpitala mialam stan przedrzucawkowy.Zatrzymali mnie na obserwacje.Zrobili szybkie usg ,bo mysleli ze maly ulozony jest poprzecznie bo brzuch mialam kwadratowy.Lezal glowa do dolu.Dalej meczyly mnie skurcze ale rozwarcie nie powiekszalo sie .W koncu odeszly mi wody i dostalam mega skurczy ,ktore szybko doprowadzily do pelnego rozwarcia.polozna powiedziala ze nie moge jeszcze przec bo maly nie wstawil sie.No ale po pol godzinie pozwolila mi przec.dawalam z siebie wszystko ale nie bylo postepu ,maly wogole nie przemieszczal sie a nawet cofal.Po 3 godz zawolali lekarke.Ta zafundowala mi prawdziwe katusze.Kiedy parlam ona rekami rozciagala mi krocze i rzucala sie na nie jak przy pompkach .myslalm ze mnie rozerwie.Nie czulam parcia ani czy dziecko sie przesowa tylko ten bol.Do dzis nie moge zapomniec ,choc bolu porodowego nie pamietam.Polozna w tym czasie rzucala mi sie na brzuch i wyciskala dziecko.Nic to nie dalo ,dali mi tez oksytocyne i nic.TEtno malego gwaltownie zaczelo spadac,zamiast cesarki to uzyli na wczesniaku proznociagu.Rozcieli mnie i wyrwali dziecko .Okazalo sie ze maly owiniety byl dwukrotnie pepowina i dusil sie .Nie plakal ,nie oddychal a oni nic nie robili ,nie ratowali go .Ja i maz plakalismy ,zaczelam go ruszal i wkoncu zalapal.Nie bylo przy nas pediatry ,dopier po chwili zabrali go na neonatologie.Kiedy go zobaczylam w inkubatorze zaczelam plakac bo taki byl zmasakrowany.Pozniej ciagle mowili ze wszystko jest ok.Na moje zapytania o dziwne zachowanie o golke na karku tez mowili ze jest ok.Kiedy maly mial 6 m pojechalismy do polski .Pediatra odrazu stwirdziala astme rozmiekczenie potylicy(nie kazali mi dawac wit D skoro je mleko modyfikowane),dotego anemia>poslala nas tez do neurologa bo maly nie rozwijal sie prawidlow.Neurolog stwierdzila zaburzenia osrodkowej koordynacji ruchowej,Asymetrie .lewostronny niedowlad i krecz szyi (po vacum).Zaburzenia te byly wynikiem niedotlenienia.Do dzis go rechabilitujemy,zaczol siadac okolo roczku ,narazie nie chodzi ,zerwane miesnei szyji spowodowaly krecz i glowka ciagle jest przechylona ale jest poprawa.Nie wiemy co bedzie dalej.Lekarze w polsce nie moga zrozumiec dlaczego tak ryzykowali i nie zrobili odrazu cesarki.
Edytor zaawansowany
  • yo_anka 28.03.12, 17:57
    rozumiem chęć wygadania się
    też nie miałam z kim o tym rozmawiać ani nie widzialam jak, tyle emocji...
    współczuję i przytulam bardzo!
    tez mam synka wyciąganego vacum i też jest opóźniony trochę ruchowo
    ważne ze rehabilitujesz
    bedze lepiej!!!
    trzymam kciuki
    i dużo zdrówka dla synusia!
    --
    Niech FRANEK będzie radosny i stanie na nóżki:
    allegro.pl/my_page.php?uid=22043406
    www.pomoz-amelce.pl/
  • nan.a19 28.03.12, 18:17
    Dzieki wielkie!w tym tez tkwi problem ,bo tutaj w holandii sluzba zdrowia dziala zupelnie inaczej i z rechabilitacja tez sa problemy.Tutaj nie wysilaja sie zabardzo nie mamy rzadnej konkretnej terapii,chodzimy raz w tygodniu do pani ,ktora bawi sie z synkiem i tyle .To nic nie daje.Bylam z nim w polsce kilka miesiecy i tu mielismy wsaniala terapie ,ktora wiele nam dala.Dzieki temu siedzi,niestety zyjemy tu .Wiem ,ze w polsce tez jest ciezko ale naprawde cieszcie sie ze jeszcze nie jest tak jak np.w holandii czy angli.Bardzo bym chciala poznac opinie innych mam jak to jest w polsce w przypadku trudnej ciazy i porodu,bo drugie dziecko chcialabym rodzic w polsce ale boje sie czy nie wpadne z deszczu pod rynne.
  • mama.rozy 28.03.12, 19:18
    no wiesz,szpitale są różne.ale to,co Cię spotkało,naprawdę zdarza się bardzo,bardzo rzadko.bardzo Ci współczuję,bo uraz musisz miec duży.
    gdybyś decydowała się na poród w PL,to w jakim mieście?
    --
    www.boniowka.pl/
  • nan.a19 28.03.12, 19:30
    Chyba Jelenia gora bo to najblizsze mi miejsce gdzie maja oddzial neonatologiczny.Mi najbardziej zalezy na dziecku ja jakos sobie poradze ,mysle o psychoterapii.Nie chcialabym znow przez to przechodzic dlatego chce ciaze i porod przejsc w polsce bo holenderskiej sluzbie zdrowia poprostu nie ufam.
  • mama.rozy 28.03.12, 19:41
    myślę,z p.Kasia coś doradzi w sprawie terapii,ale też myślę,że to dobry kierunek
    szpitali w tym regionie nie znam,ale to mozna sprawdzic na stronie
    www.rodzicpoludzku.pl/
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • oregano29 28.03.12, 19:53
    Strasznie współczuję..łzy napłynęły mi do oczu...
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/km5s2n0a92pe1orf.png[/img][/url]
  • nan.a19 28.03.12, 20:29
    Dodam jeszcze ze jestem wsciekla na tutejsze sluzby medyczne.Polski ginekolog powiedzial mi ze w polsce nie wolno uzywac proznociagu na dziecku niedonoszonym.Po porodzie jeszcze w szpitalu pytalam o dziwne zachowanie synka .odginal sie do tylu ,robil jakby mostek .Powiedzieli mi ,ze teatr robi jak kupke robi ze to normalne.No a w polsce okazalo sie ze to wzmorzone napiecie miesniowe a nie teatr.Fizjoterapie zaczelismy dopiero jak maly mial 6 m .terapeuta w polsce powiedzial nam ,ze to skrzywienie glowki juz tak zostanie.Moze to w tej calej sytuacji nie taka tragedia ale synek skreca sie w literke C i mosimy kontrolowac jego kregoslup.Ogolnie to jest kochanym pogodnym chlopczykiem a my bardzo sie cieszymy ze go mamy.
  • nan.a19 28.03.12, 19:56
    Bardzo chetnie poznam opinie eksperta ,bo ciagle slysze ze to co mnie spotkalo to nie bylo do przewidzenia itd.Mnie sie wydaj ze z zapisu ktg mozna bylo wywnioskowac ze z dzieckiem dzieje sie cos zlego i odeslanie mnie do domu bez zrobienia badan chociazby moczu i cala reszta to karygodne zaniedbania.Niestety tak sie rodzi w holandii.
  • mama.rozy 28.03.12, 21:02
    podrzucam,moze niektóre się przydadzą-czasem rodzice mogą zrobic więcej,niż im sie wydaje:)a może uda Wam się załapac z kimś kontakt,kto wam więcej doradzi
    ebobas.pl/artykuly/czytaj/51/rozwoj/wzmozone-napiecie-miesniowe
    www.alkon.pl/reha/rdzie.htm
    wiadomo,że ptzy jakichkolwiek zaburzeniach ruchu im wcześniej,tym lepiej zacząc rehabilitację.ale u Was jeszcze nie jest za późno.nigdy nie jest za późno.
    --
    www.kresy.pl/
  • mama.rozy 28.03.12, 21:04
    i inne,mam problem z wrzuceniem ich w jednym poście...
    www.fundacjaswiadomirodzice.pl/o-fundacji/
    --
    www.teologiapolityczna.pl/#
  • nan.a19 28.03.12, 21:41
    Dzieki za te linki .My jestesmy tez mocno oczytani.tak jak pisalam to mieszkamy w holandii a tu sie nie robi rzadnej z tych terapii.Pytalam pediatre o terapie Vojta to nawet o tym nie slyszala.Wiec nie mamy tu mozliwosci i nad tym ubolewam.Bylam 2 razy w polsce na terapii Vojta i Bobath jednoczesnie .terapeuci mowili nam ze wielka szkoda iz nie zaczelismy terapii juz w pierwszych tygodniach zycia synka.Bo kreczu szyji juz nie da sie zlikwidowac ale cieszymy sie ze synek moze ruszac glowa w obie strony.
  • chocco79 28.03.12, 22:09
    Nie chce z toba sie sprzeczac, ale patrzysz bardzo jednostronnie...to prawda, ze podejscie w Holandii jest inne - ale to nie znaczy gorsze.
    Ja urodzilam tutaj wczesniaka z wada serca i nie moge zlego slowa powiedziec na opieke lekarska - a spedzilam w roznych szpitalach ponad 3 miesiace.
    Moja corka tez jest pod opieka fizjoterapeuty i logopedy...i oni po prostu obserwuja dziecko..byly momenty kiedy sie zastanawialam czy to wystarczy i rozmawialam o tym co wyczytalam w polskich artykulach - np. metoda Boatha jest niestosowana w Holandii od prawie 20 lat...starsi fizjoterapeuci maja jeszcze uprawnienia - ale mlodsi juz nie.
    Podobnie jak z luteina i podtrzymywaniem ciazy - patrzac na statystyki Holenderscy ginekolodzy odeszli od hormonalnego podtrzymywania ciazy w latach 70tych bo nie widzieli efektow tej terapii...
    Warto pytac i wyjasniac watpliwosci, ale przede wszystkim zaufac tutejszym specjalistom i wlasnemu dziecku...dac mu szanse na swobodny rozwoj we wlasnym tempie...
  • mama.rozy 29.03.12, 08:56
    a może zgadacie się na maila i jedna drugiej kogoś poleci?;)
    --
    www.kresy.pl/
  • nan.a19 29.03.12, 11:02
    No nie wiem jak na podstawie kilku wypowiedzii mozesz twierdzic,ze patrze jednostronnie.Opisalam swoja historie ,nie jestem zadowolona z funkcjonowania sluzby zdrowia tutaj .Oczywiscie nie wszystko tak mi sie nie podoba,jest tu wiele plusow.Moj synek po porodzie lerzal w inkubatorze i opieka tez byla ok.Pieluszki ,mile pielegniarki ,to bylo ok ale mnie chodzi o prowadzenie mojej ciazy .To nie byla ksiazkowa ciaza i nalezalo sie mna lepiej zajac,odeslac do ginekologa.w ciaze zaszlam po operacji i lekach na owulacje.Mam problemy hormonalne i brak naturalnej owulacji.Wiem ,ze tu nie stosuja luteiny bo oni zawsze z gory zakladaja ,ze dziecko (plod)ma wady i natura wie co robi usowajac taka ciaze.Ja z powodow hormonalnych poronilam pierwsza ciaze i nie wiem jak by bylo z druga gdyby nie leki.Czulam ze mi pomagaja.Od 16 tyg mialam skurcze i twardniecie brzucha ,kiedy bralam luteine(progesteron) to brzuch na jakis czas robil sie miekki ,normalny bo ten hormon znosi czynnosc skurczowa macicy.A to dziwne ,ze metody Bobath sie nie stosuje ,bo my robimy cos jakby Bobath ale bardzo lagodna wersje,czyli jak dziecko chce ,jak nie to nie.Niech pani powie rodzicom dzieci z porazeniem mozgowym ze w/w metody nie dzialaja.Dzialaja swietnie.Mamy w polsce wspaniale wyksztalconych pelnych pasji terapeutow.Z zerwanymi miesniam szyi po vacuum jest tak samo jak z zlamana reka nie mozna czekac az sie samo zrosnie bo zrosnie sie krzywo ,trzeba nastwic.W polsce po tak trudnym porodzie robi sie usg glowki dziecka by sprawdzic czy nic nie zostalo uszkodzone czy nie ma krwawienia i zakazane jest stosowanie vacuum na wczesniakach ,a w holandii ,za wszelka cene rodzi sie naturalnie i jak cos sie dzieje to szybko vacuum albo kleszcze .Nie wiem czemu pani uwaza ze holendrzy odeszli od metody bobath i to jest lepsze.Rozmawialam ze swietnym holenderskim specjalistom ,jest fizjoterapeutom i osteopata i on mo powiedzial ,ze nie uczy sie mlodych ani vojty ani bobath bo to za drogo wychodzi.On sam ksztalcil sie w niemczech ,gdzie stosuje sie metode vojty.W plsce terapeuci sami robia specjane ,drogie kursy Vojty bo normalnie w szkolach tego nie ucza.Oszczednosci ot powod dlaczego nie ratuje sie ciaz i nie stosuje znanych na calym swiecie terapii.Pozatym polska jako jedyny kraj ma w ustawa zagwarantowane prawo do zycia od chwili poczecia.Ciekawa jestem co by pani powiedziala gdyby odeslali paniom do domu ,bez rzadnej pomocy a dziecko by umarlo albo bylo by kalekie czy dalej by tak pani chwalila ich sluzbe zdrowia.Dodam jeszcze ze moja terapeutka ,jak zobaczyla postepy synka po powrocie z polski to w szoku byla i przyznala ,ze metoda Vojty na jego problemy jest wspaniala i pow.mi ,ze czasem holenderscy rodzice jezdza ze swoimi dziecmi do czech na terapie vojta(Bo prof.vojta byl z czech).Ja zaufalam holenderskim specjalistom i od roku chodzimy do pediarty ale oni nie zrobili nic .rzadnych badan tylo obserwuja.Chcialaby pani by lekarz obserwowal pani zlamana reke zamiast ja zlozyc.My pozwalamy synkowi na swobodny rozwoj wrecz takie mamy zalecenia ,nie sadzamy go na sile ,nie wstawiamy do chodzika itd.Ale on ma zaburzone wzorce ruchowe,uszkodzony mozg i sam z siebie nie wie nie umie i nie bedzie umial prawidlowo siedziec czy chodzic.Jesli pozostawimy go tak ,te nieprawidlowe wzorce beda sie utrwalaly>Rozumiem ,ze pani jest zadowolona z opieki itd ale ja nie i mam do tego prawo.Jednemu wystarczy ,ze lekarz go poklepie i juz jest ok a inny chce by mu krew zbadano itd.Dodam ze sami w domu rechabilitujemy dziecko i sa postepy.Nie chce sie wdawac w takie dyskusje ,bo wiem ,ze kazdy jest inny i kazdy ma inne oczekiwania.Pozdrawiam
  • nan.a19 29.03.12, 12:09

    Wskazaniami do stosowania metody Vojty:
    - zaburzenia centralnej koordynacji nerwowej (między 3 a 6 miesiącem życia dziecka daje bardzo duże szanse całkowitego wyleczenia)
    Niestety nam wmawiano ze dziecko jest zdrowe i stracilismy te pierwsze 6 miesiecy bezpowrotnie
  • nan.a19 29.03.12, 12:13

    Cel:
    1. Utorowanie psychologicznych przebiegów ruchu, zanim zostaną uniemożliwione przez patologiczny rozwój wraz z ich wzorcami zastępczymi, a przez to zmiana utorowienia i utrzymanie grożącego rozwoju spastycznego u niemowląt, niemowląt także istniejących patologicznych wzorców ruchu u pacjentów starszych.
    2. „Wprowadzenie” mięśni, które dotychczas pracowały w patologicznym wzorcu zastępczym lub nie pracowały wcale, do psychologicznego łańcucha ruchowego.
    3. Globalna zmiana postawy ciała przez wywołanie obu kompleksowych odruchowych serii ruchów „pełzanie odruchowe” i „obrót odruchowy”. Uzyskuje się przy tym szczególnie poprawę przemieszczenia punktu ciężkości, pozycji wyprostowanej, sterowania równowagi oraz koordynacji postawy ciała.
    4. Wpływ na funkcje życiowe, szczególnie przy pielęgnacji wcześniaków.

    Tu ma pani odpwiedz( szczegolnie punkt pierwszy)dlaczego dzialanie jest lepsze od tylko obserwacji.Prosze popatrzec na dzieci z porazeniem mozgowym ktore maja przykorcze ,moj synek tez tak mial nie mog wyciagnac raczek do zabawek ,plakal,porosze mnie zrozumiec ze ciezko bylo na to patrzec a czekac na co az to sie utrwali.
  • 1mzeta 13.04.12, 12:14
    Współczuję bardzo ale.....nie demonizuj holenderskiej służby zdrowia- mam dużo znajomych w Holandii i w ich przypadku opieka zdrowotna zupełnie inaczej wygląda/wyglądała. Sama mieszkam w UK i złego słowa nie mogę jak na razie powiedzieć. To co wam się przytrafiło no cóż- najwyraźniej na zły szpital/przychodnie trafiliście i tyle. Takie coś w Polsce też się zdarza i nie ma co od razu wyrokować, że holenderska służba zdrowia jest do kitu.
    Oprócz tego powrotu do zdrowia małemu życzę :)
    --
    Zmieniłam nicka :)
  • klarci 28.03.12, 22:34
    współczuję bardzo przeżyć :(
    nie wiem jak to jest, czy lepiej w pl, u nas też się podobne cuda dzieją. wydaje mi się, że to kwestia znalezienia dobrej położnej i lekarza a nie kraju.
  • koffetka 29.03.12, 13:46
    Bardzo przykro mi, że miałaś taki ciężki poród. Życzę dużo zdrówka Twojemu syneczkowi.
    Nie wiem jak skończyłby się przypadek Twojej ciąży w Polsce. Natomiast ja jestem już drugi raz w ciąży, która jest prowadzona przez lekarzy z Warszawskiego szpitala. Jeżeli chodzi o opiekę nad ciężarną tutaj to jest ona bardzo dokładna i troskliwa. W poprzedniej ciąży miałam od 30tc nadciśnienie tętnicze, leczone przez całą ciążę. Ciśnienie 160/110 po terminie porodu było powodem wywołania porodu Oksytocyną. Poród ze ZZO lekki i przyjemny 6,5 godziny w szpitalu klinicznym. Po 8 godzinach w tym szpitalu bez postępu w porodzie SN robią z reguły CC. Teraz jestem w drugiej ciąży, od 21tc skraca mi się szyjka, od 23tc mam założony pessar. Biorę nospę i magnez na skurcze, które były przyczyną skracania szyjki. Moja ginekolog robi wszystko, żebym nie urodziła przedwcześnie. Moim zdaniem w Polsce jest bardzo dobra opieka, lekarze cackają się z nami jak z jajkiem. Ciąże ratuje się od samego początku i robi wszystko, żeby utrzymać. Owszem zdarzają się powikłania przy porodach, ale każdy poród jest inny. Natomiast z opowieści moich znajomych i rodziny nigdy nikt nie poczuł, żeby polscy lekarze zaniedbali coś przy porodzie. Jeżeli zdecydujesz się na ciążę to przyjeżdzaj do Polski:)
    Pozdrawiam cieplutko:)
  • nan.a19 29.03.12, 14:10
    Bardzo dziekuje za Twoja odpowiedz.O takie wypowiedzi mi chodzilo ,chce dowiedziec sie jak wyglada opieka w ciazy patologicznej w polsce a nie klocic gdzie lepiej w polsce czy holandii.Boze tak cie czytam i mysle ,ze to prawdziwy cud ,ze u nas skonczylo sie tylko tak ,bo moglo byc znacznie gozej.Wiem ,ze w polsce lekarze robia wszystko by ratowac ciaze.Sama bylam na podtrzymaniu ciazy ,choc u mnie juz szans nie bylo bo zapozno przyjechalam do polski i ciaza juz martwa byla ale nikt mni nie odeslal z niczym do domu .Moja kochana Polska!
  • anna_boleyn 29.03.12, 16:00
    Nan, moja pierwsza ciąża problemowa od 6-12 tc plamienia - ciąża podtrzymywana hormonami, byłam też hospitalizowana, potem kilka spokojnych tygodni i problemy z ciśnieniem, gestozą lekarza prowadzącego miałam dobrego, czułam się zaopiekowana, niemniej o szpitalu w którym rodziłam dobrego słowa nie powiem, córka urodziła się w kiepskim stanie, od razu pod opieką neurologa, bardzo intensywna rehabilitacja przez pierwszy rok życia (także wszystkie etapy rozwoju ruchowego miała z minimalnym opóźnieniem), rehabilitujemy ją do dziś, chodzi na zajęcia z rehabilitacji sensorycznej (ma zaburzenia równowagi, prawie nie zauważalne), jeżeli chodzi o rozwój umysłowy wręcz prześciga swoich rówieśników (bardzo wcześnie zaczęła mówić, układać zdania, ma wręcz fotograficzną pamięć).
    Teraz kończę 2gą ciążę w poniedziałek idę rodzić :-), niestety ciąża też patologiczna, po poprzedniej ciąży pozostało mi nadciśnienie, gestoza i rzucawka które wystąpiły przy pierwszym porodzie, spowodowała choroby nerek (a konkretnie torbiele nerek), powyżej 20 tc zaczęła mi się przedwcześnie skracać i rozwierać szyjka. Lekarza tym razem wybrałam staranniej -szukałam z premedytacją pracującego w szpitalu - czuję się zaopiekowana znowu, i rodzę z moim lekarzem (mam CC z wskazań urologicznych, i kardiologicznych), wiem że lekarz nic nie przeoczy, bo przecież zna mnie, moją ciąże, poprzedni przebieg porodu.

    Pl mam wrażenie jest jednym z niewielu krajów w których ratuje się wczesne ciąże.
    Moja przyjaciółka mieszkając w UK straciła 3 ciąże, gdy trafiała z plamieniami do szpitala odsyłali ją do domu, po powrocie do Polski z podobną historią trafiła do szpitala w małym miasteczku, ciążę podtrzymano, przeleżała kilka m-cy w szpitalach, urodziła bliźniaki...


    --
    [url=http://www.pregnology.com/pregnancy/04/13/2012][img]http://www.pregnology.com/preggoticker80/777777/000000/My%20pregnancy/04/13/2012.png[/img][/url]-
  • nan.a19 29.03.12, 18:12
    Dziekuje za odpowiedz.Tak jak pislam wczesniej jako jedyni mamy ustawa gwarantowane prawo do zycia od chwili poczecia w innych krajach tego nie ma.Gratulacje i powodzenia na porodowce:-)
  • sprucexl 29.03.12, 21:43
    bardzo ci wspolczuje.
    nie daj sobie wmowic, ze wszystko jest ok. ja mieszkam w norwegii i tutaj tez wiele rzeczy jest dla nich normalne i naturalne i czasem niestety zastanawiam sie kto jest lekarzem.
    po takich przezyciach, mysle, ze rozsadnie byloby prowadzic ciaze i rodzic w polsce. chyba, ze na wlasna reke znjdziesz polozna i lekarza, ktorzy cie poprowadza.
    chodz z malym duzo na basen.
    masz mozliwosc uderzyc gdzies prywatnie z malym? moze sa jacys pl fizjoterapeuci?
  • nan.a19 29.03.12, 22:16
    dzieki!no wlasnie polskich terapeutow tu nie spotkalam a tez o tym myslalam.Niedawno natknelam sie na polska pania neurolag dziecieca ale tu on praktykuje jako psychiatra ,to chyba tez cos dala mnie;-)Ciezko jest ocenic jak sie ma pierwsze dziecko co jest prawidlowe co nie tymbardziej jak lekarze dookola wmawiaja ze jest ok i jak widzicie(po postach) nie tylko oni.ja nigdy sie nie zgodze by w sprawie mojego dziecka czekac bezczynnie i obserwowac,co to wogole za pomysl?Pozdrawiam Pania serdecznie
  • aleksandra1357 29.03.12, 23:21
    Nie mam pojęcia, jak statystycznie to wygląda - gdzie jest więcej takich błędów lekarskich (nazwijmy to po imieniu), w Holandii czy w Polsce.
    Ale słyszałam osobiście o kilku autentycznych przypadkach w Polskich szpitalach, gdzie zdrowe dziecko przez spaprany poród stało się dzieckiem niepełnosprawnym. To się niestety zdarza wszędzie i jest to ogromna tragedia. Czasem jest to siła wyższa, ale czasem błąd lekarza lub położnej.
    Bardzo współczuję.
  • nan.a19 30.03.12, 12:05
    Tak niestety i ja znam takie przypadki z polski.Wlasnie wrocilam od pediatry z synkiem.Rece mi opadaja na nich.Wyczekalam sie i jedyne co sie dowiedzialm to to ze w maju synek bedzie mial testy na skaze bialkowa.Mam tam przyjezdzac kilka razy i bedzie pil mleko i nie bedzie wiadomo kiedy normalne a kiedy takie jak teraz pije na skaze bialkowa.Najlepsze ,ze jeszcze to mleko musze im dzien wczesniej przywiesc.To sie nazywa oszczednosc.Jezeli chodzi o rozwoj motoryczny to juz nie starczylo czasu na jednej wizycie ,za duzo tego dla pani doktor.Fizjoterapeutka tez nas olewa przychodzi stale 15 min po czasie i zajmuje sie nami te 15 min krocej bo pozniej ma przerwe a w ciazy jest to jej sie nalezy.Nie ma co plakac tylko do polski jechac bo szkoda dziecka.A jezeli chodzi o statystyki to tu jest wieksza smiertelnosc nowrodkow niz w polsce!.No i u mnie problemem byl nie tylko porod ale i cala ciaza.Oni tu sa szaleni jak poszlam do gina z gozkiem w piersi ,to bylo pare tyg po porodzie to mi pow.ze sie na tym nie znaja i zebym do lekarza rodzinnego szla.No a to byl tylko zastoj pokarmu.Niedawno znow poszlam do gina bo mam kiepska cytologie(robilam w polsce bo tu rabia co 5 lat)i krwawie po stosunku to kazal mi przyjsc za 3 miesiace bo moze samo przejdzie.
  • chocco79 30.03.12, 15:15
    byc moze trafilas na kiepskich fachowcow - nasz fizjo siedzi z mala praktycznie cala godzine. Bawi sie, obserwuje ja i doradza...a teraz (corka ma 15 miesiecy) widze, ze sama swietnie sobie radzi i we wlasnym tempie osiaga kolejne etapy rozwoju. Tez ialam chwile zwatpienia czy to na pewno wystarczy..ale okazalo sie, ze wystarczylo.
    Oczywiscie jedna metoda nie bedzie dzialala u wszystkich.
    A co do poloznych, to bywa roznie, jak wszedzie...ona ma tylko monitorowac przebieg ciazy i w razie nieprawidlowosci wysylac do lekarza.
    Dlaczego zwlekali..nie wiem...i nie bede sie wypowiadala
    Ogolnie w Holandii ciaza to stan fizjologiczny i w ogromnej wiekszosci przypadkow nie jest potrzebna taka cala medykalizacja jej przebiegu - podobnie jak z porodami...ale na szczescie sa tutaj specjalisci i metody, ktore pozwalaja pomoc gdy sprawy nie ida jak nalezy.
    zycze powodzenia z synkiem.
  • milamala 30.03.12, 19:05
    System poloznictwa w Holandii jest unikalny.
    Panuje tradycyjne, naturalne podejscie do porodow. Ogolnie mozna powiedziec , ze to sluszne podejscie, bo wiadomo, ze ciaza to nei choroba.
    Kiedys sie sprawdzalo, ale w dzisiejszych czasach kiedy rodza kobiety ktore jeszcze pare lat temu nie mialyby szans na zajscie w ciaze, rodza kobiety nie mlode itp. nalezaloby jednak to podejscie troche zweryfikowac.
    Sami Holendrzy tez zdali sobie z tego sprawe gdy okazalo sie pare lat temu, ze Holandia ma jeden z najwiekszych odsetek umieralnosci okoloporodowej niemowlat w Unii. Bardzo to Holendrow zaskoczylo. Mysleli, ze ich system jest niezawodny i lepszy niz w innych krajach. Statystyka jednak okazala sie byc nieublagana.
    Pojawily sie glosy krytyki. Krytykowano nazbyt naturalne podejscie do ciazy i porodu, krytykowano prowadzenie ciazy przez polozne, ktore swojego czasu bardzo niechetnie wysylaly swoje podopieczne do lekarza, ale chyba najbardziej dostalo sie porodom domowym, do ktorych kobiety byly zawsze bardzo intensywnie namawiane. Byly informowane o zaletach z pominieciem ryzyka. Przeciwnie wlasciwie do dzis slyszy sie glosy, ze porody domowe nie niosa zwiekszonego ryzyka. Jednak ze statystyk jasno wynikalo, ze wlasnie podczas porodow domowych jest najwiekszy problem umieralnosci niemowlat.

    Sama bylam zadowolona, bo na szczescie ciaza i porod przebiegal bez wiekszych komplikacji, jesli nie liczyc koniecznosci wywolania porodu. Ale nasluchalam sie wielu opowiesci, rowniez naczytalam na holenderkich forach z kontekscie dyskusji o umieralnosci niemowlat.
    Otoz jak sie okazalo bardzo wielu miala ciezkie przezycia z powodu bledu lekarza/poloznej wynilej nie z braku wiedzy czy niecheci do pomocy, a tego szczegolnego naturalnego podejscia do porodow.
    Moja sasiadka, starsza nobliwa pani, nie zadna histeryczka, opowiedziala, ze jedna z jej synowych par lat temu stracila macice, urodzila przeszlo prawie 7 kg dziecko ... droga naturalna. Pierwsze jej dziecko mialo prawie 5 kg, drugie przeszlo 5 kilowe z trudem urodzila, totez pani polozna chyba niewlasiciwe oceniajac wielkosci plodu uznala, ze to trzecie tez przejdzie. Przeszlo. Jedyne z czego rodzina sie cieszy to to, ze zarowno matka jak i dziecko zyja.
    Reasumujac, zbyt naturalne podejscie do porodow jest rownie niebezpieczne, glupie i moze kosztowac zycie i zdrowie jak zbytnia medykalizacja.
    W Polsce powinno sie odchodzic od tendencji zbytniej medykalizacji a w Holandii od tendencji zbytniej naturalizacji porodow.
  • nan.a19 30.03.12, 19:52
    Swietnie napisane.Ja powiem od siebie ze mnie sie podobalo to ze po porodzie jak jest ok to do domku mozna isc ale wiele mnie przerazalo.Tez czytalam duzo o roznych przerazajacych porodach ale bylam dobrej mysli.Wiedzialam ,ze porod bedzie naturalny i drugi tez bym tak chciala ale nie przypuszczalam ,ze az tak zbagatelizuja sprawy.to nie byla kwestia lekarza bo do szpitala bylam przyjmowana dwa razy i stykalam sie z kilkoma lekarzami,mowili mi tylko ,ze mojemu dziecku jest zle w brzuchu i chce wyjsc.Bagatelizowali wszystkie objawy,no nie moge tego zrozumiec.Przeciez wiadomo ,ze spadek tetna do 50 i mniej (gdzie norma jest 120 do 160)to powazne niedotlenienie.Jak slysze ze w polsce robia w takich przypadkach cesarke to chce mi sie plakac ,ze my nie mielismy takiej opieki ,ze to wszystko sie zdarzylo.I jeszcze teraz nadal nie mam tu odpowiedniej opieki:-(
  • justcam 30.03.12, 20:23
    wspolczuje tak trudnego doswiadczenia ... Jedyna mysl jaka mi sie kolacze to dlaczego tam jeszcze mieszkacie ? jesli nie macie szansy na dobra opieke lekarska i rechabilitacje ? to chyba jednak lepiej wrocic do kraju lub pojechac gdzies indziej ?
  • nan.a19 30.03.12, 21:38
    Tak to dobre pytanie.Myslimy o tym by wrocic do polski ,tylko ze to nie takie proste.Przyjechalismy do holandii na troche ,zarobic ,a jestesmy tu juz pare lat.Tu mamy prace ,mieszkanie,zycie.W polsce zaczynalibysmy od 0.Nie mamy do czego przyjechac,moi rodzice nie zyja a siostrze nie moge zwalic sie na glowe z rodzina.Nie chcemy tu zostac na stale pracujemy nad tym by moc wrocic.Myslelismy nawet bym na jakis czas pojechala do polski tylko z synkiem ale w zeszlym roku to przerabialismy i bylo nam bardzo ciezko.Kto zyje w rozlonce ten zna sprawe i bol.Dziekuje za wszelkie zyczliwe odpowiedzi ,juz sam fakt ,ze moge komus opowiedziec o problemach bardzo mi pomaga.Dzieki kobitki!
  • katarzynaoles 31.03.12, 21:04
    Ja mam inne informacje na ten temat:
    www.rodzicpoludzku.pl/Pozaszpitalne-miejsca-do-porodu/Porod-w-domu-jest-bezpieczny-wyniki-badania-kohortowego-obejmujacego-529-688-porody-kobiet-niskiego-ryzyka.html
  • nan.a19 01.04.12, 11:00
    Powiem tak oczywiscie ze mam tu kiepskich fachowcow.Pierwsza terapeutka byla w ciazy wiec sie nie wysilala.Dostalismy druga ktora tez jest w ciazy i tez jej sei nie chce.pozatym co one moga jak nie znaja rzadnej konkretnej metody.na sile wyginaja i naciagaja mojego synka ,bawia sie to wszystko.Nie wiem jakie problemy ma pani corka byc moze u niej to wystarcza,u nas nie.Bylam tu z synkiem u osteopaty,on tez jest fizjoterapeuta i (ksztalcil sie w niemczech ,tam maja inne podejscie) on odrazu zapytal czy terapeutka z nami cwiczy czy tylko sie bawi i mowi co mam ja robic ,po mojej odpowiedzi usmiechnal sie tylko znaczaco.Powiem pani tak byc moze gdyby poszla pani raz w polsce z dzieckiem do specjalisty i do terapeuty zobaczyla by pani te roznice w podejsciu do leczenia i smiesznosc tego co tu robia na terapii.Ja wiem ze w polsce kolejki ze personel czesto nie mily ,ze trzeba placic duzo z wlasnej kieszeni ale w polsce tez nie placimy 500 czy wiecej zl miesiecznie za ubezpieczenie .Ja w holandii co miesiac place 147 e maz 130 do tego kazdy ponosi ryzyko do ustalonej wczesniej kwoty u mnie to bylo w zeszlym roku 170 e ktore mosialm zaplacic.
  • katarzynaoles 31.03.12, 21:17
    Bardzo Pani współczuję przeżyć i mam nadzieję, że synka uda się zrehabilitować. Myślę jednak, że podobne błędy w opiece zdarzają się wszędzie - niestety, w Polsce także. Rzeczywiście u nas jest inne podejście do wielu aspektów opieki położniczej ale nie powiedziałabym, że nie jest ono obciążone ryzykiem niepowodzeń... Pozdrawiam :)
  • nan.a19 01.04.12, 10:49
    Kilka moich znajomych rodzilo w domu jedna nawdt 4 dzieci i byly bardzo zadowolone.Chcialabym tylko zauwazyc ze temu badaniu poddano kobiety z niskim ryzykiem wiec wynik koncowy z gory mosial byc dobry.Pozatym porody patologiczne prowadzone sa w szpitalach a w tych wypadkach ryzyko powiklan jest wysokie.Moja uwaga jest taka ze to nie porody domowe sa winne wysokiej smiertelnosci noworodkow ani wiek matki tylko ich bardzo luzackie podejscie do ciazy .Nie robi sie tu wielu badan ktore pomogly by w prawidlowej ocenia stanu matki i dziecka.Badanie krwi mialam robione 2 razy,moczu raz na cala ciaze.Usg standardowo 2razy(okolo 12 i 20 tyg ciazy)Nie robi sie standardowo tak jak u nas testu z obciazeniem glukoza.Na wizycie u poloznej sprawdzane jest cisnienie i waga matki oraz tetno u plodu nie ma badania wewnetrznego w celu sprawdzenia ewentualnego przedwczesnego skracania sie szyjki.Nie sprawdza sie tu przeplywow krwi w tetnicach macicznych.U mnie to kompletnie zbagatelizowali.Uwaza sie ,ze w wiekszosci przypadkow natura wyreguluje wszystko.Bardzo czesto zwleka sie tu z decyzja o cc .Nie wiem czy wiecie ale robi sie tu mniej cesarek niz zaleca WHO,czesciej uzywa sie kleszczy albo proznociagu.Poprostu oszczedzaja na czym sie da i jak sie da.Tylko ze nigdy pewnie tego glosno nikt nie powie ze winne jest to ich kalwinistyczne podejscie do zycia i smierci.wola mowic ze maki sa stare i to jest przyczyna.Moja znajoma miala wskazania do cc od polskiego kardiologa dostala tez zaswiadczenia od holenderkiego kardiologa mimo to namawiali ja do porodu SN i nie chcieli sie zgodzic na cc mowili ,ze jak cos to uzyja Vacuum a ja beda ratowac.Dziewczyna sie uparla ,rozplakal no to zgodzili sie .W polsce ulozenie posladkowe to wskazanie do cc tutaj probuja odwrocic dziecko nawet jesli sie nie uda kobieta rodzi naturalnie a jak nie moze urodzic to dopiero cc.No chyba ze ktos bardzo sie uprze to zrobia cc.Tylko ze dla holenderki cc to wstyd.Rodzic w szpitalu bez wskazan to tez wstyd.Prawdziwa holenderka rodzi w domu bez znieczulenia a jak cos to wsiada na rower i jedzie do szpitala he he.Oczywiscie sa tu i plusy bardzo mily personel ,swietne warunki w szpitalach ale jak dla mnie to chyba wszystko.
  • katarzynaoles 01.04.12, 13:21
    No ale właśnie na tym polega idea porodów domowych - że są to porody fizjologiczne. W innym wypadku poród powinien odbywac się w szpitalu. Ja rozumiem, że Pani nie pisze o porodach wdomu, mój link był odpowiedzią na wywód o porodach w domu, a nie chciałabym, żeby wokół była atmosfera zagrożenia. Przy dobrym planowaniu porodu - obojętnie gdzie ma się on odbyć - uważne prowadzenie ciąży jest kluczowe.
  • nan.a19 01.04.12, 13:42
    Dokladnie tak ze uwazne prowadzenie ciazy jest kluczowe .Pani w jednym zdaniu zawarla to co ja probowalam do tej pory powiedziec.ja nie mam nic przeciwko porodom domowym jesli tylko jakas kobieta sie na taki zdecyduje.Ale tu w holandi czesto jest poprostu taka presja spoleczenstwa a niekiedy i polozne naciskaja by rodzic w domu.Tutaj to tak troche wstyd przyznac sie do strachu ,slabosci ,kobiety robia to czego sie od nich oczekuje a nie zawsze to czego chca.Pomijajac to jeszcze raz zgodze sie z pania ze to uwazne prowadzenie ciazy ma najwieksze znaczenie..utaj niestety oni inaczej to wszystko widza.Czesto biernie poddaja sie naturze.Naprawde nie wiem jak taka polozna na podstawie bardzo skapych danych o stanie zdrowia matki moze twierdzic ,ze jest ok .Lekarka w polsce powiedziala mi ze u mnie bylo kilka powodow do wykonania cc ale w hoalndii z ich podejsciem nie bylo rzadnego.
  • milamala 01.04.12, 15:04
    Ja tez absolutnei nie mam nic przeciwko porodom domowym. Ja sama bym sie na taki nie zdecydowala z roznych powodow (pozny wiek, pierwsze dziecko, stan zdrowia, i ogolne przekoannie, ze nie jest to dla mnei dobre), ale na pewno bym innych od tego nie odwodzila. Dla wielu kobiet to cudowne rozwiazanie.

    Ja tylko przytoczylam to co w Holandii jest teraz na topie, a mianowicie dyskusja na temat opieki polozniczej i porodu. A dyskusja ta wziela sie z badan przeprowadzonych przez badaczy bodajze Uniwersytetu z Utrechtu chyba w 2008, nei chce mi sie teraz tego szukac. Ale jak ktos sie uprze to znajde.
    Z tych badan jasno wyniklo cos co zaszokowalo wielu Holendrow dotyczas przekonanych, ze ich unikalny system jest najlepszy na swiecie.
    Z tych badan wyszlo, ze wiecej jest zgonow noworodkow z ciaz niezagrozonych z porodem przeprowadzonym w domu, niz z ciaz zagrozonych z porodem w szpitalu.
    To wlasnie bylo szokujace dla Holendrow. Stad narodowa dyskusja i to bardzo zywa, bo w koncu to cos co dotyczy wiekszosci.
    Holenderki moze i zostaly wytrenowane przez swoja kulture do porodow domowych i poddawania sie zywiolowi natury bez szemrania, a nawet niektore sa z tego dumne, ale nikt nie chce stracic dziecka nawet najwiekszy milosnik natury i jak dowiaduje sie o takich badaniach to probuje dociec o co chodzi. Gdzie tkwi problem.

    Zgadzam sie osobiscie z tym, ze nie w porodach domowych jest glowny problem, tylko juz na etapie prowadzenia ciazy, gdzie sporo trudnych przypadkow przez to naturalne podejscie mozna nie wychwycic w pore, nieslusznie zakwalifikowac do porodu domowego jako w pelni bezpiecznego a potem problem.

    Dodam. ze zaraz na samym poczatku i mnie probowano namowic na porod domowy. Po prostu az stracilam oddech z oburzenia. Jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym zeby wcale nie jakiejs wysportowanej 37 latce, z astma i pierwszym dzieckiem proponowac porod domowy. Oni to robili. uznali, ze nic nie kwalifikuje mnie do porodu szpitalnego.
    Oszukali mnei tez twierdzac, ze doniesienia o rzekomym wplywie astmy na porod sa nieprawdziwe. Otoz jak sie okazalo, jak najbardziej sa prawdziwe i gdyby nie zzo to nigdy bym nie urodzila naturalnie.
    Pozatym potwierdzam, ogolnie sa wspaniale warunki porodow, sale szpitalne jak w domu plus baaardzo mily personel a naturalne podejscie ma na pewno jeden plus, czlowiek wie, ze nie zrobia nic niepotrzebnego, nie podadza oksy jak nie potrzeba i mozna czekac, nie natna gdy nie zajdzie taka potrzeba itp.
    Ale to nie wszsytko i Holendrzy juz coraz bardziej wiedza, ze i oni musza dostosowac swoj system poloznictwa do nowych warunkow.
    Wmawianie spoleczenstwu, ze winnymi smierci noworodkow sa ... same matki bo sa za stare jest troche smutne.
    Ja zawsze odpowiadalam w prywatnych dyskusjach na takie autentyczne argumenty w ten sposob, ze skoro matki sa za stare (a wszedzie ta tendencja istnieje) to chyba czas dostosowac swoj system do nowych wyzwan. Caly swiat zachodni sie do tego dostosowal a wy wynicie pacjentow. Zwykle wtedy dyskusja sie konczy.
  • nan.a19 01.04.12, 15:42
    Dokladnie tak jest ,ze bagatelizuja rozne problemy na etapie ciazy.Jak slysze ze ciaza byla ok a przy porodzie pojawil sie problem to robie sie zla ,bo skad wiadomo ,ze ta ciaza byla ok .Zereszta jak widac na moim przykladzie to nawet jak cos sie dzieje to reakcje sa zupelnie inne od tych w polsce.Tam gdzie u nas juz dawno zrobiono by cc czy w jakis inny sposob udziele sie pomocy rodzacej w holandii czekaja ,obserwuja i mowia ,ze prosze sie nie martwic natura wie co robi.
  • z_oe 08.04.12, 15:53
    Jestem w szoku-przykro mi,ze mialas takie a nie inne doswiadczenia .
    Sama mieszkam w Nl i szykuje sie do 2 porodu.
    Z racji tego iz sporo lat temu stracilam 2 ciaze w 8 miesiacu (w Polsce) tutaj w Nl przy kolejnej ciazy-6 lat temu i teraz mam doskonala opieke medyczna.
    Z 1 synkiem bylam pod kontrola kliniki (Erasmus) i miejscowego szpitala., usg wykonywane na poczatku co 4 tyg, pozniej co tydz az do konca.Nie mialam nigdy do czynienia z polozna ze wzgledu na to,co przeszlam..bylam i jestem pod opieka lekarza ginekologa.
    Przelewy i testy genetyczne, wszelkiego rodzaju zawile badania- to mialam od reki i non stop-ciaza z synkiem swietnie dopilnowana, porod z zzo w klinice przebiegl w warunkach prawie domowych.
    Teraz kolejna ciaza i kolejna doskonala opieka, nie moge nic im zarzucic (w Pl. pochowalam 2 coreczki) tu moge sie cieszyc macierzynstwem.
    Teraz jestem w 23tc i mam wizyty kontrolne wyznaczone co tydzien i tak zostanie az do rozwiazania.

    Czytam Twoj wpis i az mnie zatkalo-przykro mi,ze trafilas na takich partaczy.):
  • nan.a19 08.04.12, 20:41
    No to super ,ze masz tak opieke.Nie piszesz tylko czy ciaze przebiegaja prawidlowo.Wiele kobitek pisze ze maja dobra opieke ale ich ciaze jak zaraz dodaja sa ksiazkowe no to wiadomo ze w takim wypadku mozna byc zadowolonym.Niestety zarowno ciaza jak i porod i opieka nad synkiem teraz jest tragiczna.Ostatnio znajoma ,ktora rodzila tutaj pojechala z dzieckiem do polski i tez dowiedziala sie o wielu problemach jakie ma jeje synek m.inny. ma powiekszona watrobe.tutaj nawet nie sprawdzaja takich rzeczy .Mojemu synkowi choc to wczesniak ani razu nie zrobili badan krwi ,nawet nie wiem jak ma grupe krwi.
  • z_oe 08.04.12, 21:06
    Nie przebiega idealnie tak jak powinno, stad te kontrole i badania co tydzien, ale wiem,ze jestem w tzw. "dobrych rekach" i w razie czego zaczniemy dzialac.
    Boje sie-wiadomo, pierwsza corka zmarla mi 4 tyg przed porodem, z druga ten sam przypadek- z tym,ze juz wtedy bylam na oddz. polozniczym i niestety nikt nie dopilnowal):
    Tutaj 6 lat temu mialam wczesniej wywolywany porod-nie czekajac do konca.
    Tym razem tez tak bedzie.
    Duzy nacisk klada w moim przypadku na przeplywy,bo one niestety nie sa najlepsze.

    Zycie w Nl nauczylo mnie,ze nie zawsze musisz sie zgadzac i kiwac glowa przytakujaco u lekarza, czasem trzeba im o czyms przypomniec, czasem naciskac, wymagac, jak masz dobrego lekarza rodzinnego to podstawa, bo od niego sie w sumie duzo zaczyna.
    Nawet jak polozna nie wysyla Cie do ginekologa, a wiadomo,ze musisz miec za 1 razem skierowanie wtedy idz do rodzinnego-ma obowiazek Cie wysluchac i dac skierowanie.
    To samo tyczy sie badan krwi, moczu itp.
    Dobry kontakt z rodzinnym to tu podstawa-to moje doswiadczenie.

    Mnie czasem szokuje ich postawa, nie zawsze jestem gotowa na cos sie zgodzic, nie zgadzam sie i tyle.
    Nie podoba mi sie TEN lekarz ,umawiam sie do innego , sama wybieram szpital w ktorym chce rodzic ,bo mam do tego prawo .
    Szkoda mi Ciebie i Twegos ynka, nie rozumiem,ze tak Was potraktowano, a porod ktory opisalas-wybacz gdybym nie miala dzieci i przeczytala o tym wczesniej balabym sie zaryzykowac zajsc w ciaze i rdzic w Holandii):
    Przykro mi,ze masz takie koszmarne doswiadczenie, ktore odbilo sie na zdrowiu Twego maluskiego syneczka):
    Ja bym tej sprawy ot tak nie zostawila!
  • milamala 08.04.12, 22:25
    Ja musze potwierdzic. Wielokrotnie pisalam, ze z opieki nad moja ciaza bylam bardzo zadowolona, ale prawda jest tezz taka, ze ja sobie ta opieke "wymusilam". Szybko po pierwszym szoku rozpoczelam kampanie egzekwowania swoich praw np. gdy w25 tygodniu wciaz nei czulam ruchow dziecka a pani polozna nie zrobila mi usg stwierdziwszy, ze to kosztuje, prosto od pani poloznej bez skierowania udalam sie do miejscowego szpitala z zapytaniem czy to normalne, ze w 25 tygodniu nie czuje ruchow. Szybko mi zrobiono usg, a potem zostalam przyjeta pod opieke szpitala i bylam juz pod ta opieka do samego konca. tak to niestety dziala, ze nie nalezy byc zbyt potulnym a wtedy mozna o wiele wiecej.
  • nan.a19 09.04.12, 13:08
    No ja tez domagalam sie swego ,na moja prosbe mialam 2 dodatkowe usg w 32 i 34 tyg.Na moje rzadanie robili mi badanie przeplywow krwi pepowinowej czego tu nie robia.Kiedy moj synek mial zaburzenia tetna ,a oni odeslali mnie do domu na drugi dzien pojechalam tam znow by zrobili mi ktg ale uslyszalam ,ze nie moga mnie trzymac ciagle w szpitalu.TO frustrujace ze samemu trzeba szukac info.,jezdzic po kilka razy domagac sie ile mozna.Czy to ja jestem winna te sytuacji ,bo tak wynika z pani postu?W czasie porodu kiedy uslyszalam jak lekarka karze mi podac oksytocyne ,krzyczalam ,ze nie (wiedzialam ze nie mozna jej podawac przy zaburzeniach tetna plodu),polozna krzyknela ,ze tak szarpnela mnie za reke i tyle mnie sluchali.kilka razy wyrywala moja reke z reki meza ,malo mnie nie walnela kiedy poraz kolejny wzielam meza za reke.Ja jeszcze raz napisze ze jak ktos nie mial prawdziwych komplikacj to pewnie ze jest zadowolony.
  • milamala 09.04.12, 13:28
    To prawda, to bardzo frustrujace, ze trzeba o siebie walczyc. Wiem, ze takie rzeczy sie dzieja, bo o nich slyszalam od bliskich znajomych i przyjaciol. Znajomej nie dali zzo bo mialam wczesniej cc i rzekomo zzo mialoby miec fatalne skutki dla jej macicy, ale gdy bol nie pozwolil jej na wyparcie samodzielne dziecka to pani polozna bez oporow skakala po jej brzuchu nie martwiac sie o stan jej macicy.
  • z_oe 09.04.12, 17:27
    Ja przy wywolywanym porodzie przez oxy takich boli dostalam,ze nie wiedzialam jak sie nazywam. Przyszedl lekarz sprawdzic rozwarcie, jak Go zlapalam za ten krawat-stal pomiedzy moimi nogami:)- jak przyciagnelam do siebie i z krzykiem,ze albo mi da zzo albo Go zadusze...wykrzyczalam ile place za ubezpieczenie i ze laski mi nie robi,zwlaszcza,ze zzo jest tu za darmo, i dostalam zzo:) Gdybym nie "wyprosila"nikt by mi tego sam z siebie nie zaproponowal.

  • nan.a19 09.04.12, 13:25
    kochana bardzo ci wspolczuje ,strata dzieciaczkow tuz przed rozwiazaniem ,duzo przeszlas.No wlasnie piszesz ze masz zle przeplywy krwi ,u mnie bylo to samo wiec rozumiesz moj niepokoj.Ja dowiedziaalm sie o tym od polskiej lekarki no i tu na moja prosbe zrobili mi tez to badanie ,diagnoza sie potwierdzila.Ale poprostu to olali .Kiedy maly mial juz problemy z tetnem ,mowilam im o tym choc mieli wszystko w karcie to ja mowilam o tym do kazdego lekarza napotkanego.Powiem ci ze ja przed ciaza tez czytalam inne historie i tez bardzo sie balam ,chcialam uciekac do pl i chyba bylo by lepiej gdybym tak zrobila.za niedlugo zaczynam psychoterapie z powodu traumy poporodowej ,naszczescie jest tu polski psycholog w amsterdamie ,bo do holenderskiego bym sie nie wybrala.
  • z_oe 09.04.12, 17:33
    Przez te przepkywy stracilam dwoje dzieci-w Pl.
    Tu nie majac kart z polskiego szpitala, nic co mogloby udokumentowac moja historie narobilam zamieszania juz na poczatku ciazy , trafilam na normalnego lekarza ktory sie mna zajal-ale poczatki byly ciezkie,
    Teraz juz jest lepiej z 2 ciaza, bo wiedza czego moga sie spodziewac.
    Poki co maly rozwija sie dobrze,ale jestem teraz w 23tc i nie czuje ruchow, to tez mnie niepokoi, zwlaszcza,ze to moja 4 zaawansowana ciaza-ruchy powinnam czuc wczesniej niz tzw. pierworodki.
    Moje lozysko jest polozone wysoko, wiec dziala jak amortyzator, maly w nie wali a ja ich nie czuje.
    Mam nadzieje,ze z momentem powiekszania sie macicy i malucha lozysko troche przesunie sie i bede mogla odczuwac ..ale na to trzeba czasu ,co jest bardzo denerwujace w tej sytuacji.

    nan.a19 nie jestes niczemu winna, mialas pecha ,ze trafilas w takie rece w jakie trafilas, bardzo wspolczuje -jestem zwyczajnie w szoku i tyle.):
  • nan.a19 09.04.12, 19:25
    mi caly czas mowili ze z zzo nie bedzie problemow.na karcie na czerwono u Gory napisane bylo ze koniecznie zzo ze wzgledow psychicznych ,bo boje sie bolu.Po usowaniu na zywca miesnika i zrostow macicy powiedzialam sobie ze nie chce tak wiecej cierpiec ,zalezalo mi na zzo.Bylam juz w szpitalu kiedy odeszly mi wody.odrazu upomnialam sie o zzo no ale ciagle cos wymyslali ,prosilam ,mowilam ,ze umieram ,smiali sie ze mnie a ja z powodu stanu przedrzucawkowego mialam skurcze przepony a to utrudnialao mi oddychanie i sie dusilam no ale mam juz to za soba ,choc nie do konca lek pozostal.Oj tez bym sie martwila nie czujac ruchow w 23 tyg, bo ja poczulam ruchy w 15 /16 tyg.no ale tak jak mowisz lozysko moze amortyzowac kopniaczki.dzieki za dobre slowo.Powodzenia .
  • agusia19.20o2.pl 21.03.13, 19:19
    witam
    jestem w holandji i jestem w ciaży i chciałam cię spytać w jakim mieście tak okropnie cie potraktowali.
    Dziękuję i pozdrawiam
  • lariks 22.03.13, 02:53
    czesc, bardzo mi przykro z powodu Twojego porodu, i powiklania u synka. Ja tez jestem ciekawa w jakim miescie rodzilas, Ja obie ciaze mialam prowadzone u dwoch roznych poloznych, w Amsterdamie, jestem bardzo zadowolona z obu praktyk. w pierwszej ciazy dziecko ruszalo sie bardzo zadko, musialam liczyc te 10 ruchow. kiedy bylam u poloznej, wszystko wedlug niej bylo ok. ale jak powiedzialam ze sie martwie ze tak malo ruchow jest, od razu skierowala mnie do szpitala, zadzwonila i od razu moglam tam pojechac. tam okazalo sie ze jest wszystko w porzadku (ktg+ usg), kazali mi przayjsc na drugi dzien jeszcze raz sprawdzic. z porodow jestem tez zadowolona, pierwsze w szpitalu na zyczenie, bez problemu, nikt mnie nie namawial na sile na porod domowy, oczywiscie traktowana jak ksiezniczka, wszystko co chcialam ja, sie liczylo. drugi zaczelam w domu ale ze wzgledu na zielone wody musialam do szpitala jechac, trzecie mam nadzieje w domu urodzic.

    a, co do szczypc to w holandii sie nie uzywa, to w polsce szczypce uzywaja.

    Uwazam ze to zalezy od ludzi na jakich sie trafi, i przede wszystkim,trzeba tez sie upierac przy swoim. moje dwie kolezanki w holandii mialy ciezkie porody, ktore sie bardzo dobrze skonczyly, dzieki dobrej pomocy ginekologa, jednej, sam anestezjolog zaproponowal zzo.
    a moja kolezanka jak rodzila w Czestochowie, to czekali na lapowke i utrudniali porod, dziecko sie urodzilo sine, nie oddychajace, i od razu go zabrali, przez 6 godzin nawet nic nie mowili co sie dzieje z dzieckiem, na szczescie wszystko jest w porzadku.
    a inny lekarz w polsce, ordynator jakiegos szpitala, ktory przyjmowal tez prywatnie, mowil standardowo wszystkim paniom, ze zle cisnienie, dziecko zagrozone niedotlenieniem i straszyl powiklaniami i byly zmuszone do niego co 2 tygodnie chodzic na kontrole. moja kolezanka pojechala to sprawdzic u innego ginekologa i okazalo sie ze wszystko bylo w porzadku.
    oto pare przykladow ze wszedzie znajduja sie dobrzy i zli ludzie takze w polsce.

    a co do wczesnych poronien to sie zgadzam z holenderska teoria, ze natura sama reguluje wszystko, we wszystkich przypadkach poronien ktore znam, bylo cos nie tak z dzieckiem, dlatego nie jestem za sztucznym podtrzymywaniem do 3 miesiaca. wiem ze to jest smutne jak dlugo czekasz na dziecko, ale trzeba zaufac swojemu organizmowi.

    ja na twoim miejscu zaczelabym ciaze tutaj, pojechalabym do polski sprawdzic, i jesli wszystko w porzadku, to tutaj bym rodzila, moze moglabys do innej praktyki polozniczej udezyc i innego szpitala
    pozdrawiam,zycze zdrowka dla synka i dobrej ciazy dla Ciebie, moze tym razem bedzie wszystko dobrze.
  • arathlo 22.03.13, 12:26
    O kurcze...brzmi to znacznie gorzej, niż przeżycia moich znajomych w Pl. A wydawałoby się, że na Zachodzie jest kultura i dużo lepiej...
  • bigkolenda 18.04.13, 08:51
    niemojabrocha.blox.pl/2013/04/Mezczyzni-rodzacy.html
  • klarci 18.04.13, 13:26
    tak czytam ten Twój opis po roku i jedyna myśl, która się nasuwa, to stara prawda, że żadna przesada nie jest dobra ...
    u nas jest za duża medykalizacja, Ty trafiłaś na ludzi lekceważących pewne sytuacje. i jedna i druga strona odchyla się od dobrze rozumianej "normalności".
    a jak jest teraz? podjęłaś się jakiejś terapii ??
  • marlenka1917 20.04.13, 13:49
    szczerze wspolczuje ale wydaje mi sie ze trafiłas na strasznie źle zorganizowany szpital.. szczerze mam bardzo wiele znajomych i gdyby nie to ze urodziły w holandi straciły by dziecko albo do konca zycia splacały pozyczki na przeprowadzeniu operacji na noworodku.. ja sama tez przeszłam ciaze w holandii i jestem baaaaaardzo zadowolona a wrecz zachwycona.. co do usg miałam przy kazdej wizycie ciagłe badania krwi moczu i wszelkie inne jakie tylko mozna sobie wymazyc co w recz mnie draznilo ze aż tyle tego wszystkiego trzeba wykonac( nie byłam przyzwyczajona do tak czestych wizyt i badan lekarskich) pewnego razy zapytałam sie czy aby napewno wszystko jest ok skoro ciagle mam jakies badania to moja ginekolog zaczła sie smiac i powiedziała ze to całkowicie rutynowe badania.. raz mialam sytuacje ze zobaczylam kropke krwi odrazu przyjechala karetka i zabrala mnie na rutynowe badania... a teraz jestem w drugiej ciazy i niestety w polsce jestem ogrooooooooooooooooomnie rozczarowana bo jezeli nie zaplacisz i to nie małych pieniedzy nie masz tutaj nic!! mam ciaze wysokiego ryzyka i nawet o pierdzielone usg czy z dzieckiem wszystko w pozadku musze sie prosic co nie zawsze i tak jest wykonywane bo np lekarzowi sie spieszy.. ;/ bylam juz u trzech tutaj i albo mam naprawde niezbyt duze szczescie albo ginekologia tutaj to jakas pomyłka!!!!!! raz dostalam opierdziel bo ginekolog ktory wystawial mi recepte zapomniał wypisac lekarstw bez ktorego normalne funkcjonowanie było by nie mozliwe i zagrazało mi i dziecku... jestem straszni rozczarowana polska ginekologia!!
  • milamala 22.05.13, 20:35
    Przepraszam Cie marlenko, ale to mi nei wyglada na opis prowadzenia ciazy w Holandii. Moze jakis wyobrazeniowy, albo trafilas na jakis wyjatkow dobrze zorganiowana ginekologie szpitalna. Zreszta sam fakt, zew ogole bylas pod opieka ginekologa, dowodzi, ze ciaza byla wysokigo ryzka.
    "Normalna" pacjentka zadna miara na takie luskusy liczyc nie moze, co widzialam na wlasne oczy nie zawsze konczy sie dobrze, a czasem jak skonczy sie dobrze, to cudem.
  • earleen 22.05.13, 13:30
    Niestety muszę się zgodzić z nan.a19. Służba zdrowia w holandii to PORAŻKA. Moja historia wyglądała dość podobnie. Również miałam strasznie napinający się brzuch, był trwardy przez większość dnia, godzinami nie czułam ruchów dziecka. Przeważnie to ustępowało wieczorami jak się położyłam. Moja położna powiedziała że to wszystko jest normalne i żeby się do nich zgłosić dopiero jak nie będę czuła ruchów przez 24 godziny (sic!). Niestety zaufałam jej. Pewnego wieczoru w 35 tyg zaczęłam źle się czuć, wymioty, brzuch jak kamień, nie czuję ruchów. Pojechaliśmy do szpitala, tam zrobili mi ktg które wyszło źle, i obawiając się że to łożysko zaczęło się odklejać zrobili mi cesarkę pod pełną narkozą. Dziecko nie oddychało, dostało 1 pkt w 1. minucie. Pozniej na szczęscie zaczął samodzielnie oddychać. W trakcie operacji okazało się że łożysko wcale się nie odklejało. Lekarze nie potrafili wyjaśnić co się stało i powiedzieli że być może ta cesarka wcale nie była konieczna. Nie wiem czy te wcześniejsze twardnienia brzucha były symptomem że coś może pójść nie tak. Już nigdy się nie dowiem.. Tutaj unika się robienia dodatkowych badań i lekarzom brakuje doświadczenia co jest normą a co nie jest, w przypadku nagłych sytuacji. Tak ja to widzę.
    Na wizycie 6 tyg po porodzie zapytałam czy w przypadku kolejnej ciąży będę pod opieką ginekologa zamiast położnej, usłyszałam że nie ma potrzeby, bo oni i tak nie wiedzą co się stało, więc nie wiedzieli by na co zwracać uwagę. A jak poprosiłam lekarkę zeby mnie zbadała czy wszystko jest ok po porodzie, to przerażona zapytała dlaczego chcę być zbadana, że przecież nie rodziłam naturalnie, więc w środku wyglądam tak jak każda inna kobieta (sic!).
    Niedawno z synkiem byłam u lekarki bo miał powiększone węzły chłonne za uszami. Lekarka najpierw nie mogła znaleźć, a jak jej pokazałam gdzie, to stwierdziła że faktycznie wyczuwa jakieś zgrubienia więc być może to rzeczywiście węzły chłonne. Natomiast na moje stwierdzenie ze synek dużo placze lekarze dają złotą poradę "zawinąć w kocyk i pozwolić się wypłakać aż zaśnie". Okazało się że synek ma ukryty refluks i cofająca się treść zołądkowa podrażnia mu przełyk i stąd ten ciągły płacz. No po prostu PORAŻKA!
    Ja wiem jedno. Dopóki mieszkam w tym kraju nie zdecyduję się na kolejne dziecko i póki co oby jak najmniej kontaktów z tutejszą służbą zdrowia.

  • klarci 22.05.13, 22:00
    co do 24 godzin i twardnienia brzucha, u mnie w przychodni usłyszałabyś to samo.

    co do zostawienia dziecka w kocyku, do wypłakania - wrrr, uwielbiam takie rady :/
  • nik.men 17.08.13, 22:22
    nan.a19, zaglądasz tu jeszcze? jak się ma Twój syn? Strasznie mi przykro z powodu Twoich okropnych przeżyć z holednerską słuzbą zdrowia.

    Sama mieszkam w HOlandii i juz mogę co nieco powiedzieć na ten temat. Jeszcze tu nie rodziłam, ALE jestem właśnie w trakcie poronienia, 6,5 tyg. I co? Położna nawet nie chciała się ze mną zobaczyć, konsultacje były telefoniczne. Jak będę się zle czuła mam jechać do szpitala, a jak nie to we wtorek przyjsc do niej na kontrolę. I juz mi sie to nie podoba.

    Co do porodów naturalnych, to ja nie jestem za, ja bym sie nie zdecydowala nawet gdyby moja ciaza byla ksiazkowa. Ale znam kobiete, Polke, która dwojke dzieci urodzila w domu i jest z tego bardzo zadowolona, oczywiscie w Holandii.

    Ja w Holandii chce zostac na stale, moj partner jest Holendrem, mam tu prace, dom, rodzine, znajomych... ale jak slysze o tych ich prymitywnych metodach dot. ciazy to odechciewa mi sie kolejnych staran.

    Generalnie ... czasami ok, moge sie z nimi zgodzic, ze na sile nie podtrzymuja ciaz... ale jest wiele pzypadkow, gdzie wystarczy 1 tabletka luteiny czy dufaston dziennie, aby ciaza zakonczyla sie sukcesem. Dlatego nie zgodze sie z ich podejsciem, ze jak na poczatku ciazy cos sie dzieje nie tak, to zawsze trzeba zdac sie na nature.

    W takim razie, jak tu dzialaja kliniki nieplodnosci? Przecciez one maja wspomagac rozrod, czesto kobiety maja na caly cykl zestaw lekow, ktory kontynuuja nawet w ciazy, wiecc kinika zaleci odstawienie wszystkich lekow, jak dojdzie do zaplodnienia i zdanie sie na nature? TO jest bez sensu podejscie.
  • necia27 18.08.13, 09:14
    nan.a19 jak twój synek, bardzo mi przykro że tyle cierpicie.
    Ja też mieszkam w NL , jestem w 7 miesiącu i od poczàtku jestem pod opieką ginekologa. Póki co jestem bardzo zadowolona,znajome mówią że mam dużo badań itp. Ja mam wadę serca więc z marszu wysłali mnie do kliniki w Nijmegen na badanie serduszka synka, w poprzedniej ciąży prowadzonej w PL nikt mi takiego badania nie zaproponował. Mam częste wizyty w szpitalu, badania i usg,nawet cytologię mi pobierali. Jestem po dwóch porodach przedwczesnych i stąd opieka ginekologiczna , jednak duphastonu tu nie dostałam a mój prof z PL mówi że powinnam go łykać do 34 tc, sama łatwie go sobie w Pl , holenderska gin wie o tym. Poród za 2 msce, planowe cc mam nadzieję że wszystko będzie dobrze!
    --
    Lenka 05.05.2011 czeka na braciszka![url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/svch3e3kja4i7rr1.png[/img][/url]

    Oliwia 23tc(*), Kacper 24tc(*)
  • z_oe 18.08.13, 12:10

    nik.men tutaj nie ma lekow podtrzymujacyh po transferze. Sama przeszlam 3 procedury ICSI w NL i leki jakie dostaje to te stymulujace. Po punkcji i transferze embrionu wyslano mnie do domu i kazano robic tez 14 dni po...tak wygladala moja procedura in-vitro w NL-
  • grajfrutt 18.08.13, 23:29
    Chyba wszystko zależy od lekarza/położnej i ciąży. Moja siostra dwójkę dzieci urodziła w Holandii, obydwie ciąże prowadzone tam, generalnie ciąże bez problemów, więc było ok, owszem prowadzenie ciąży wygląda inaczej niż u nas, no ale u niej było wszystko w porządku. Za to poród zarówno pierwszy jak i drugi siostra wspomina jako cudowne przeżycie, w szpitalu wspaniała opieka itp. Ja rodziłam w Polsce bo tu mieszkam, i dla mnie poród to jeden z gorszych dni w życiu, drugie dziecko będę rodzić w innym szpitalu. Koleżanka też pierwszy poród wspomina fatalnie, drugi w innym szpitalu - świtnie. Zrozumiałe że po takim traumatycznym przeżyciu nie chcesz rodzić w tym samym szpitalu, ale dobrze się zorientuj zanim wybierzesz szpital w Polsce, niektóre też nie są zbyt dobre, i niektórzy lekarze też nie powinni prowadzić ciąż.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.