Dodaj do ulubionych

okaleczenie - grupa wsparcia

14.12.16, 19:41
cześć, ten wątek kieruję do dziewczyn, które tak jak ja doznały uszkodzeń różnego typu podczas porodu. Chodzi o wzajemne wsparcie, ja na przykład mam wrażenie, że jestem jedyną okaleczoną po porodzie, oraz wymianie doświadczeń (rehabilitacja, plastyka, psycholog). Bardzo mi zależy na kontakcie z dziewczynami, które czują to samo, co ja. Na początek krotko o mnie. Poród kilka lat temu, drogami natury (bo na pewno nie naturalny), duże nacięcie krocza wykonane przez... wargę sromową mniejszą. W efekcie mam nie tylko dużą bliznę, ale też przeciętą na pół wargę sromową (co w efekcie daje 3 wargi sromowe niemal...). Mały jej fragment często sprawia problemy - puchnie (wygląda wtedy jak narośl) i boli. Były oczywiście próby znalezienia pomocy i skargi do szpitala - to długa bolesna historia, która przekonała mnie, że sprawiedliwości w tym środowisku próżno szukać. Mam wrażenie, że wszystkie kobiety po porodzie wyglądają i czują się wspaniale, tylko ja miałam pecha i w efekcie mam nie tylko traumę, z którą nijak nie mogę sie uporać, ale i wyglądam jak, nie przymierzając Frankenstein... :-(
Edytor zaawansowany
  • 16.12.16, 11:35
    Na polskich salach porodowych coraz częściej można doświadczyć dobrego porodu, a dowodem na to jest min. wiele postów na tym forum. Niemniej na pewno nie jest Pani jedyną osobą poszkodowaną podczas porodu - niestety zdarza się to jeszcze za często, a obawiać się należy, że wskutek zmian prawnych, które spowodują, że sposób traktowania kobiet na sali porodowej będzie zależny od przekonań lekarza a nie od odgórnych standardów - może być jeszcze gorzej... Kobiety cierpią zarówno psychicznie jak i fizycznie a dochodzenie swoich praw jest naprawdę trudne. Bardzo współczuję Pani takiego doświadczenia. Uważam, że pomysł stworzenia grupy wsparcia jest doskonały, bo niewiele takich grup funkcjonuje, szczególnie trudno jest dziewczynom z mniejszych miejscowości. Gdyby założyły taką wirtualną grupę i potrzebowały kogoś z doświadczeniem położniczym to obiecuję, że poproszę o wsparcie pomysłu przez moje koleżanki położne ze stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.
  • 16.12.16, 23:23
    Pani Katarzyno, bardzo Pani dziękuję za te ciepłe słowa i wsparcie.
  • 23.12.16, 21:23
    Kochana, nie jesteś sama. Mi pękły szwy po nacięciu, zszyto mnie ponownie, szwy znowu pękły i machnięto już na mnie ręką mówiąc, że jakoś się zrośnie. I się zrosło rzeczywiście ;/ Tak jak mówisz, Frankenstein! Bardzo dobrze Cię rozumiem i podoba mi się pomysł grupy wsparcia. Napiszę więcej co mi się przydarzyło bo to niestety nie jest koniec ale muszę zebrać myśli i na spokojnie do tego usiąść. Do tej pory biorąc lusterko chce mi się płakać, od porodu minęło już prawie 10 miesięcy...
  • 01.01.17, 16:31
    Hej ja tez mam problem z peknieta warga sromowa mniejsza (niestety nie od porodu) i zastanawiam sie jak temu zaradzic. Bol podczas stosunku jest nie samowity.
    Mozecie mi cos poradzic? Z gory dziekuje
  • 18.01.17, 20:58
    myslałam, że nikt sie już nie odezwie (co swoją drogą byłoby bardzo pozytywnym znakiem, bo nikomu nie życzę takiego cierpienia) i przez jakiś czas nie zaglądałam. Ale już jestem i obiecuję stały kontakt :-) Mysle, że ze względu na charakter naszych spraw może lepiej przenieść się do zmakniętej grupy? Co Wy na to?
  • 08.02.17, 21:28
    Mnie również okaleczono. Mój poród był koszmarny i skończyło się pęknięciem do odbytu i uszkodzenie go w jakimś stopniu. Co prawda szybko zszyli mnie w znieczuleniu ogólnym i konsekwencji najgorszych z możliwych nie ma ( nietrzymanie gazów lub w ogóle kupki) ale po pierwsze mam traumę bo goilo się to 4 miesiące. Przez dwa miesiące nie byłam w stanie usiąść. Dopiero od kilku dni z mężem wracam z trudem do zbliżeń ( minęło 6 mięs od porodu). Na szczęście zagoi ło się już wszystko. Trochę bolą blizny przy zbliżenia jak ale jest już co raz lepiej. Panicznie boję się drugiej ciąży. Chocbym miała zapłacić to bym prywatnie CC robiła aby nie dopuścić do takiej katastrofy... Ale boję się że podobno będzie szybki bo takie są zazwyczaj drugie porody i że będę musiała SN i znowu się to powtórzy... Masakra jakaś...
  • 08.02.17, 22:16
    mnie tez okaleczył wspaniały cudowny przez wszystkich wychwalany poród sn, jako najlepsze dla matki i dziecka...dobre sobie
    mój 1 poród zakończył się cc. tydzien po nie czułam, że miałam operację.
    Teraz 4 tyg temu poród sn..... komplikacji tyle, że czuje się jak kaleka a moja psychika strasznie cierpi. nie bedę pisała jak często płacze, a raczej powinnam się cieszyć z macierzyństwa. W najbliższym czasie pewnie czeka mnie plastyka, tylko jeszcze muszę skonsultować z dr konkretne powstałe obrażenia po sn. ;/
  • 11.02.17, 15:59
    Bardzo współczuję. Myślę, że sensowne byłoby poszukanie pomocy terapeutycznej, żeby jak najszybciej zminimalizować skutki psychiczne. Być może Pani położna rodzinna może coś podpowiedzieć w tej kwestii (do 6 tyg po porodzie jest Pani pod jej opieką w ramach NFZ i może Pani wezwać ja do domu w razie potrzeby). Nie wiem jakie ma Pani obrażenia, ale proszę mi wierzyć, że to nie poród sn Panią okaleczył - bo to zdarza się naprawdę rzadko - a prawdopodobnie brak umiejętności osób, które z Panią były, albo przestrzeganie jakiś głupich rutynowych zachowań. Pozdrawiam serdecznie :)
  • 12.02.17, 21:33
    ja tez zostałam okaleczona i to bardzo. Pierwszy poród masakra a drugi mam leki i traume przed seksem... Kocham swoje dzieci ale zrobili mi na porodówce tyle krzywd ze nie mam sił ani ochoty na kolejne dziecko. Krocze jak po esplozji pocisku...
  • 12.02.17, 21:37
    Gadania o wyborze przy sn tego czy owego. Mnie nikt o nic nie pytał. Miałam bardzo beznadziejne połozne. Naciecie jest dla mnie kalectwem i zabrało mi wszystkie mce zycia od porodu do tej pory bo nadal mnie boli. Gdzie mam isc rana jest swieza, bo z końca pazdziernika plastyka? rehabilitacja? fizjoterapia? POMOCY...
  • 13.02.17, 09:20
    Dziewczyny, bardzo Wam wszystkim współczuję i doskonale Was rozumiem. Ja zaczęłam chodzic do psychologa, na NFZ. Na razie mam za sobą jedną wizytę i trudno mówić o zmianie na lepsze (tym bardziej, że mimo upływu lat wciaż mam dolegliwości, dzis na przyklad obudziłam się z tego powodu zdruzgotana), ale zobaczymy, może mi to pomoże. Byłam tez na jednej wizycie u fizjoterapeuty, mam teraz obserwować, czy ból jest mniejszy i dac znać w ciagu dwóch tygodni około. To niestety była platna wizyta. Niestety czasu nie cofniemy, ja zmarnowałam juz kilka lat na płaczu i nie chcę zgorzknieć do reszty, więc teraz probuję skupić się na tym, jak poprawić mój stan (musze zaakceptowac, że idealnie nie będzie nigdy). Polecam więc, tak jak pani Kasia - rozmowę z położną, a do tego fizjoterapeuta i psycholog. Oczywiście oprócz konsultacji z Waszym ginekologiem.
  • 13.02.17, 09:22
    Ja moge dac namiary na kontakty w Poznaniu i Bydgoszczy, jeśli któraś z Was jest z okolic. I cały czas zastanawiam się nad przeniesieniem wątku na prywatną, zamknięta grupe, co Wy na to? Bo troche mnie krępuje pisac o takich intymnych rzeczach na publicznym forum...
  • 20.02.17, 22:42
    jestem za,
  • 22.02.17, 09:05
    super. Nie wiem tylko, jak to zrobić technicznie.
  • 03.03.17, 17:52
    Dziewczyny tez potrzebuję jakiegoś wsparcia pomysłów, jak sobie pomóc. 2 mies. po porodzie i nie jest dobrze...
  • 06.09.17, 17:40
    plusk1234 napisał(a):

    > Dziewczyny tez potrzebuję jakiegoś wsparcia pomysłów, jak sobie pomóc. 2 mies.
    > po porodzie i nie jest dobrze...

    2 miesiace po porodzie i ty sie martwisz. U mnie dopiero po 9 miesiacach wrocilo wszystko do wzglednej normy.
  • 03.03.17, 17:54
    Dziewczyny też potrzebuje pomocy jestem 2 mies. p[o porodzie i nie jest dobrze. Głębokie nacięcie :( 7 szwów na zewnątrz, wiec wewnątrz tyle samo bo taka sama długość blizny 3 cm na zew. i 3 cm wew.
  • 05.03.17, 10:11
    hej, jakiś pomysł z tym prywatnym forum?? :-) Kto umiałby to zrobić? Myślę, że tylko w takiej prywatnej atmosferze, zamkniętym gronie będziemy mogły rozmawiać bardziej swobodnie. Plusk1234 - co na to nacięcie położna i ginekolog? Na początek polecam na pewno fizjoterapeutę, terapia z blizną. Moim zdaniem warto smarować bliznę olejkami, które pomagają w gojeniu i uelastycznieniu.
  • 08.03.17, 01:15
    Hej,
    Tez mialam koszmarny porod choc nie w Polsce . tego sie nie zapomina to zawsze bedzie w pamieci. Wywolywany . 26 godz. Popekalam w srodku. trzy szwy male na zewnatrz. Horror doslownie a tyle krwi, ze tetno spadlo mi tak, ze serce by mi stanelo. Jakbym o tym wiedziala od mamy ze Tak boli to cesarean bym wybrala. Tez brak rozmow z matkami skutkuje tym co pozniej przezywamy. One to przeszly a temat tabu prawie jak sie pytalam.
  • 04.04.17, 08:48
    Z tego co pamiętam, to po zalogowaniu trzeba kliknąć Ustawienia, potem wybierasz Twoje fora pokazuje się Ulubione fora i Załóż forum- klikasz Załóż i dalej robisz co każą;) Jakby co to odezwij się, pomogę:) Założyłam kiedyś prywatne forum dla mam po stracie dziecka-rzeczywiście inaczej się pisze mając prywatność. Powodzenia:)
  • 08.07.17, 17:40
    hej,niestety nie udaje mi się z prywatnym forum. Może bedziesz chciała lub ktoś inny założyć i wówczas chetne się wpiszą?
  • 11.05.17, 19:09
    Hej, jestem 4 miesiace po porodzie zabiegowym (siłami natury z pomocą próżnociągu). Mam ogromną bliznę po nacięciu krocza. Czasami ciągnie i bardzo boli przy dotyku. Nie jestem w stanie współżyć z mężem. Czuje się jakby mnie ktoś wykastrował, pozbawił kobiecości... Czuje się aseksualnie... Chodzę do fizjoterapeutki uroginekologicznej i pracujemy nad blizna, ale jak na razie nie czuję poprawy jeśli chodzi o bolesność. Boję się że już zawsze tak będzie. Za każdym razem jak i tym pomyśle to płacze...
  • 14.05.17, 19:15
    Na pewno będzie lepiej, jeśli chodzi o odczuwanie bólu. W wiekszości sytuacji nerwy potrzebują sporo więcej czasu niż na przykład tkanki miękkie żeby się zregenerować. Jest więc spora szansa, że ból ustąpi. Myślę też, że przydałaby sie Pani wizyta u psychologa, bo pomimo upływu 4 miesięcy od porodu nadal reaguje Pani bardzo emocjonalnie na myśl o nim. Z pomocą fachowca szybciej i skuteczniej uda się pozbyć traumy, a będzie to z korzyścią nie tylko dla Pani , ale dla całej rodziny. Bardzo zachęcam!
  • 17.05.17, 08:23
    Dziękuję bardzo za słowa wsparcia. Już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad wizytą u psychologa bo mam dosyć spore wahania nastrojów i nie wiem czy to wynik zmęczenia czy po prostu psychika mi wysiada. Kiedy to pisałam właśnie miałam gorszy dzień, dzisiaj już trochę inaczej na to patrzę. Porozmawiałam też znowu z mężem o tym i on mnie oczywiście w tym wszystkim wspiera, ale to że nie możemy być blisko jest dla mnie bardzo trudne. Poród też jest dla mnie dalej ciężkim wspomnieniem i na razie nie wyobrażam sobie kolejnej ciąży i porodu.
  • 23.05.17, 03:25
    Cześć, ja też zostałam okaleczona, ale mnie nie nacięto tylko pozwolono mi pęknąć. Pęknięcie krocza 3 stopnia gdzie poszły mi oba zwieracze i wysokie pęknięcie pochwy. Myślałam, że to spotyka bardzo mało kobiet i ja miałam po prostu pecha (tak stwierdziła prowadząca poród lekarka) Rodziłam jak pies na komendę, miałam skurcze parte, ale kazano mi przeć z całych sił, cały czas, a kiedy krzyczałam z bólu położna zapytała czy jak robię kupę to też krzyczę. Teraz 15 tygodni po porodzi i wielu wizytach u ginekologa, proktologa i psychologa dalej nie wiem co dalej. Najbardziej boję się nietrzymania stolca, mam z tym problemy, gdzie o gazach nawet nie wspomnę, wszystko samo ze mnie wypływa. Jak ma wyglądać dalej moje życie? Jestem załamana, często myślę, czy to wszystko ma jeszcze sens. Nie daję sobie z tym rady, chciałabym sprawiedliwości dla siebie, ktoś powinien za to odpowiedzieć, ale pozwać szpital? Współczuję wszystkim które to spotkało. Pozdrawiam MP
  • 24.05.17, 23:33
    Pozwanie szpitala jest jakimś wyjściem, choć na pewno nie jest to łatwa droga. Są kancelarie prawne specjalizujące się w takich sprawach. Zaczęłabym od wzięcia ze szpitala odpisu dokumentacji medycznej - zanim cokolwiek Pani dalej zadecyduje. Dokumentację wg obowiązującego prawa muszą udostępnić. Pozdrawiam i życzę dużo siły i pełnego zdrowia!
  • 08.07.17, 17:43
    bardzo mi przykro i niestety rozumiem co czujesz, ja mam podobne przeżycia. próbowalam uzyskać sprawiedliwość - skargi, rzecznicy (lekarzy i położnych), prokuratura - wszystko na próżno niestety, kilka lat to trwało a niewiele osiągnęłam. Można próbowac przez kancelarie - wowczas oni oceniają, czy sprawa jest łatwa i jeśli się podejmą to super. Albo próba dogadania się ze szpitalem - napisania do dyrektora co się wydarzyło, co czujesz i że potrzebujesz pomocy, do której są zobowiązani. Z perspektywy czasu myśle, że warto na początek spróbowac z ostatnią opcją.
  • 14.07.17, 06:43
    Ja tez mam nie zrozumiałe dla nikogo powikłania po porodzie. Porod byl 9 mies temu a moja meczarnia trwa do dzis. Podczas porodu brzydko mówiąc nie mogłam rozlozyc nog wiec mnie polozono na lewym boku. wcześniej kazano przec na sucho. Na boku ruszylo w koncu wiec położna pociągnęła mnie za prawa nogę przekrecajac na plecy. Naciala dwa razy bo dziecko okazało sie duze. Malej zlamali obojczyk. Ale ja już cieszyłam sie ze mam to za soba i bedzie tylko lepiej. Gdy wychodzilam ze szpitala ledwo powluczylam nogami ale skladalam to na zmęczenie. W domu myślałam ze szybko dojdę do siebie. Zaczelo się od ogromnego bolu krocza ciągnącego w dół podczas stania czy noszenia dziecka. Musialam soe klasc. Gdy zagoilo sie krocze co tez bylo problemem przerazil mnie widok mojej pochwy. Mam obnozine ściany pochwy. Ale ginekolog mowil ze napewno to sie zmieni. Mialam okropne bole miednicy podcza lezenia na boku ktore przysparzaly mnie o płacz, lekki dotyk powodowal bol.Lekarz mowil ze nie ma pojecia co moze byc tego przyczyna wiec sama zrobilam rtg miednicy i kręgosłupa. W opisie nic nie bylo niepokojacego ale i tak udałam sie do ortopedy ktora nie wirdziala skad te bole i kazała brac wit D. Sama zaczęłam ćwiczyć mięśnie kegla ale jakos dziwnie sie czulam podczas tych ćwiczeń, strzykalo mi w krzyzu gdy robiłam to na lezaco. W ogole lezac na plecach na twardej powierzchni przy ucisku kręgosłupa krzyzowego tracilam czucie w kroczu i prawym biodrze. Bylam przerażona ale nikt mi w to nie wierzyl. Po jakims czasie minelo. Szukając pomocy w necie znalazłam fizjoterapeutke która zajmuje sie rehabilitacja miesni dna miednicy. Po wizycie miałam przykazane ćwiczenia kegla. Które i tak sama wcześniej cwiczac miałam z tym problemy ale mowiac to fizjoterapeucie nic z tym nie zrobiła wiec cwiczylam jak mi wychodzilo. Potem ktos dal mi namiary na osteopate z powodu bolu w miednicy. Bylam na kilku wizytach i nic nie bylo lepiej. Miałam tez okrone bole w pochwie wg mnie blizna. Osteopata stwierdziła napiecia miesni i rozluzniala manualnie. Efekt byl mizerny.Wydalam majatek na wizyty i nic.W koncu wzielam sama płytę z rtg ktora oglądała ortopeda i osteopata. Widok mnie przerazil.Pokazałam to mojej fizjoterapeutce ktora sama odrazu stwierdziła ze to jest zaniedbanie i ze sprawa kwalifikuje sie do sadu. Mam zrotowana miednice, wyzej talez biodrowy prawy, rozejscie minimalne z przemieszczaniem kosci lonowej. Skierowala mnie do innego osteopaty. Bylam na 1 wizycie i nie wiem czy to da rade naprawić po takim czasie. Malo tego mam mniejszy prawy posladek bol w pachwinie i posladku. W okol miejsca ciecia jakbym nie miala tkanki jest takie wszystko miekkie co powoduje dyskomfort i dziwne odczucia podczas siedzenia. Bol dracy. Mowiac to lekarzom( bo nie jednemu )kazdy mowi co innego ze to ból blizny ktory można rozpracowac inny zas ze to nerw sromowy ktory mi rozluzniano. Ale bol powraca i obejmuje odbyt bo w pobliżu jest ciecie. Zaczelam miec problemy z trzymaniem gazów. zaciskajac odbyt tak jak bym nie czula tych miesni. A teraz na koniec jeszcze jedno. Wybrałam sie do ginekologa plastyka który stwierdził ze mam nie zszyte miesnie. Wiadomość mnie zalamala.Zaproponował mi operacje a ja z tego wszystkiego zapomniałam zapytac czy te wszystkie bole w posladku i w okolicy blizny mogą byc od tego. cala prawa strona od pasa w dol jest jak nie moja. Do tego dziwne uczucie w nogach i kolanach jakby coś z równowaga. Nie wiem co mogli mi uszkodzic przy tym porodzie. Jestem zalamana. Najgorsze ze nikt mi nie wierzy w moje odczuciabi dolegliwości. A to moja druga ciaza wiec wiem jak powinnam sie czuc. Moje zycie to wegetacja w bolu i dyskomforcie. Ale nawet nie moge normalnie chodzić o butach na obcasie nie ma mowy bo trace równowagę. Co sie ze mna dzieje. Moze mi ktos coś doradzi co robic. Jeszcze wybiore sie do neurologa odnośnie tych nog i odczuć w ciele. ale czy poddac sie operacj plastyki pochwy i krocza ktora zaproponował mi lekarz? Nie moge normalnie funkcjonować. Trace ochotę do zycia. Moja psychika potrafi dużo znieść ale ile mozna cierpiec i nie wiedzieć z jakiego powodu.
  • 14.07.17, 09:43
    Zapomnialam dodać ze kilka dni po porodzie musiałam docisnąć posladek od strony ciecia zeby sie wyproznic, teraz tego nie robie ale zauważyłam ze z tej strony bardziej wychodzi mi sluzowka odbytu. Czyli wnioskujac ostani ginekolog(a bylam u 6 od czasu porodu u nie których kilka razy i mialam wrazenie ze patrzą jak na kosmitke która wymysla to wszystko) moze miec racje z tymi nie zszytymi miesniami. Tylko co teraz...bardzo się boje ze bedzie czekała mnie operacja tez odbytu. Myślałam o zaskarżeniu szpitala ale ja nie msm sily.To jak walka z wiatrakami. Jak tu sie nie zalamac.
  • 22.07.17, 12:01
    Cześć, nazywam się Magda i 5 miesięcy przeżyłam również bardzo traumatyczny poród a z jego konsekwencjami walczę do dzisiaj. Wiem co czujesz i jestem z Tobą. Ja mam pęknięcie 3 stopnia, problemy z utrzymaniem stolca, ból w kroczu, mięśnie zszyte ale z powodu blizn odczuwam ból kiedy chodzę, albo podnoszę syna. Nie jesteś sama. Jeśli chcesz możesz do mnie napisać na meila magdapolak200@wp.pl Zarejestruj się na stronie polkipop. Tam jest dużo kobiet, wspieramy się wzajemnie, jest też dużo rad którymi się wymieniamy. Pozdrawiam
  • 31.07.17, 21:25
    Cześć, szkoda że wcześniej nie wiedziałam, że jest taki wątek. Też cierpię po porodzie, już minęło 7 miesięcy a ja nadal się nie pogodziłam z tym, że mi nacieli krocze, że to teraz tak brzydko wygląda, że ciągle czuję dyskomfort, a mąż mnie nie rozumie, dla niego nic się nie zmieniło, a dla ten produkt był jak gwałt. Chciałam rodzić w pozycji wertykalnej, ale tak mnie zmanipulowali, że leżałam, nie mogłam przeć po swojemu, wg odczucia, tylko na komendę, to jest dla mnie wielka trauma. Ale widzę że jest nas więcej, które czują się okaleczone, naprawdę wam bardzo współczuję, dobrze że nie jestem sama.
  • 31.07.17, 21:32
    Zapomniałam dodać, że mam okropna bliznę po zszyciu,. Dodatkowo pękłam przy wardze sromowej, do teraz mnie to boli. Blizna niby jest zagojona, ale boli mnie okolica. Cięcie było pośrodkowe. Do tego miałam okropne hemoroidy, teraz już ich nie ma, ale dalej czuję ból w okolicy krocza. ćwiczyłam trochę mięśnie kegla, więc już nie popuszczam moczu, choć czasem się zdarzy. Czy znacie jakiegoś urofizjoterapeute ze Śląska, najlepiej okolice Rybnika?
  • 06.08.17, 22:24
    Cześć,

    ja też chciałam rodzić wertykalnie, ale mojego męża dosłownie zmusili, żeby pomógł mi wejść z powrotem na łóżko i właśnie tak pękłam...z pochwą do szyjki macicy i odbytem. Wszystkie mięśnie po drodze, ja nie mogłam nic utrzymać, pierdów, luźnego stolca to do majtek szło (za przeproszeniem), a stały to tylko tak żeby donieść do toalety, a to też nie zawsze się udało. Czułam się bardziej niż okaleczona, ja czułam, że personel szpitala odebrał mi moje życie, że mnie zniszczyli tam i że już nie jestem człowiekiem. Czułam się jak zwierzę, teraz kiedy to piszę lecą mi łzy. Byłam teraz 6 tygodni na terapii w szpitalu (depresja poporodowa) i tam bardzo mi pomogli i powoli wracam do świata żywych. Fizycznie też jest lepiej, ale i tak potrzebuję terapii elektrodą anorektalną. Ja znalazłam w Poznaniu innomed, oni zajmują się właśnie leczeniem nietrzymania moczu, gazów i stolca. Nie byłam u nich, nie mogę Ci powiedzieć nic na ich temat, ale wygoogluj i poczytaj. Jestem ze Śląska tak jak Ty i się do nich wybieram. Miałam straszne blizny ale masuje je codziennie min 2 razy i jest dużo lepiej, już tak nie ciągną więc może spróbuj to rozmasować. Chodziłam do takiej specjalnej fizjoterapeutki i ona bardzo mi pomogła, miałam też obniżony pęcherz, ale jest lepiej w moim odczuciu. Co do męża to pociesze Cię, mój też mnie nic nie rozumie. Tylko mówi, że mam zapomnieć, było minęło, ciesz się dzieckiem, patrz w przyszłość, myśl pozytywnie i inne sratytaty. Faceci chyba tak już mają :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.