Dodaj do ulubionych

okaleczenie - grupa wsparcia

14.12.16, 19:41
cześć, ten wątek kieruję do dziewczyn, które tak jak ja doznały uszkodzeń różnego typu podczas porodu. Chodzi o wzajemne wsparcie, ja na przykład mam wrażenie, że jestem jedyną okaleczoną po porodzie, oraz wymianie doświadczeń (rehabilitacja, plastyka, psycholog). Bardzo mi zależy na kontakcie z dziewczynami, które czują to samo, co ja. Na początek krotko o mnie. Poród kilka lat temu, drogami natury (bo na pewno nie naturalny), duże nacięcie krocza wykonane przez... wargę sromową mniejszą. W efekcie mam nie tylko dużą bliznę, ale też przeciętą na pół wargę sromową (co w efekcie daje 3 wargi sromowe niemal...). Mały jej fragment często sprawia problemy - puchnie (wygląda wtedy jak narośl) i boli. Były oczywiście próby znalezienia pomocy i skargi do szpitala - to długa bolesna historia, która przekonała mnie, że sprawiedliwości w tym środowisku próżno szukać. Mam wrażenie, że wszystkie kobiety po porodzie wyglądają i czują się wspaniale, tylko ja miałam pecha i w efekcie mam nie tylko traumę, z którą nijak nie mogę sie uporać, ale i wyglądam jak, nie przymierzając Frankenstein... :-(
Edytor zaawansowany
  • 16.12.16, 11:35
    Na polskich salach porodowych coraz częściej można doświadczyć dobrego porodu, a dowodem na to jest min. wiele postów na tym forum. Niemniej na pewno nie jest Pani jedyną osobą poszkodowaną podczas porodu - niestety zdarza się to jeszcze za często, a obawiać się należy, że wskutek zmian prawnych, które spowodują, że sposób traktowania kobiet na sali porodowej będzie zależny od przekonań lekarza a nie od odgórnych standardów - może być jeszcze gorzej... Kobiety cierpią zarówno psychicznie jak i fizycznie a dochodzenie swoich praw jest naprawdę trudne. Bardzo współczuję Pani takiego doświadczenia. Uważam, że pomysł stworzenia grupy wsparcia jest doskonały, bo niewiele takich grup funkcjonuje, szczególnie trudno jest dziewczynom z mniejszych miejscowości. Gdyby założyły taką wirtualną grupę i potrzebowały kogoś z doświadczeniem położniczym to obiecuję, że poproszę o wsparcie pomysłu przez moje koleżanki położne ze stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.
  • 16.12.16, 23:23
    Pani Katarzyno, bardzo Pani dziękuję za te ciepłe słowa i wsparcie.
  • 23.12.16, 21:23
    Kochana, nie jesteś sama. Mi pękły szwy po nacięciu, zszyto mnie ponownie, szwy znowu pękły i machnięto już na mnie ręką mówiąc, że jakoś się zrośnie. I się zrosło rzeczywiście ;/ Tak jak mówisz, Frankenstein! Bardzo dobrze Cię rozumiem i podoba mi się pomysł grupy wsparcia. Napiszę więcej co mi się przydarzyło bo to niestety nie jest koniec ale muszę zebrać myśli i na spokojnie do tego usiąść. Do tej pory biorąc lusterko chce mi się płakać, od porodu minęło już prawie 10 miesięcy...
  • 01.01.17, 16:31
    Hej ja tez mam problem z peknieta warga sromowa mniejsza (niestety nie od porodu) i zastanawiam sie jak temu zaradzic. Bol podczas stosunku jest nie samowity.
    Mozecie mi cos poradzic? Z gory dziekuje
  • 18.01.17, 20:58
    myslałam, że nikt sie już nie odezwie (co swoją drogą byłoby bardzo pozytywnym znakiem, bo nikomu nie życzę takiego cierpienia) i przez jakiś czas nie zaglądałam. Ale już jestem i obiecuję stały kontakt :-) Mysle, że ze względu na charakter naszych spraw może lepiej przenieść się do zmakniętej grupy? Co Wy na to?
  • 08.02.17, 21:28
    Mnie również okaleczono. Mój poród był koszmarny i skończyło się pęknięciem do odbytu i uszkodzenie go w jakimś stopniu. Co prawda szybko zszyli mnie w znieczuleniu ogólnym i konsekwencji najgorszych z możliwych nie ma ( nietrzymanie gazów lub w ogóle kupki) ale po pierwsze mam traumę bo goilo się to 4 miesiące. Przez dwa miesiące nie byłam w stanie usiąść. Dopiero od kilku dni z mężem wracam z trudem do zbliżeń ( minęło 6 mięs od porodu). Na szczęście zagoi ło się już wszystko. Trochę bolą blizny przy zbliżenia jak ale jest już co raz lepiej. Panicznie boję się drugiej ciąży. Chocbym miała zapłacić to bym prywatnie CC robiła aby nie dopuścić do takiej katastrofy... Ale boję się że podobno będzie szybki bo takie są zazwyczaj drugie porody i że będę musiała SN i znowu się to powtórzy... Masakra jakaś...
  • 08.02.17, 22:16
    mnie tez okaleczył wspaniały cudowny przez wszystkich wychwalany poród sn, jako najlepsze dla matki i dziecka...dobre sobie
    mój 1 poród zakończył się cc. tydzien po nie czułam, że miałam operację.
    Teraz 4 tyg temu poród sn..... komplikacji tyle, że czuje się jak kaleka a moja psychika strasznie cierpi. nie bedę pisała jak często płacze, a raczej powinnam się cieszyć z macierzyństwa. W najbliższym czasie pewnie czeka mnie plastyka, tylko jeszcze muszę skonsultować z dr konkretne powstałe obrażenia po sn. ;/
  • 11.02.17, 15:59
    Bardzo współczuję. Myślę, że sensowne byłoby poszukanie pomocy terapeutycznej, żeby jak najszybciej zminimalizować skutki psychiczne. Być może Pani położna rodzinna może coś podpowiedzieć w tej kwestii (do 6 tyg po porodzie jest Pani pod jej opieką w ramach NFZ i może Pani wezwać ja do domu w razie potrzeby). Nie wiem jakie ma Pani obrażenia, ale proszę mi wierzyć, że to nie poród sn Panią okaleczył - bo to zdarza się naprawdę rzadko - a prawdopodobnie brak umiejętności osób, które z Panią były, albo przestrzeganie jakiś głupich rutynowych zachowań. Pozdrawiam serdecznie :)
  • 12.02.17, 21:33
    ja tez zostałam okaleczona i to bardzo. Pierwszy poród masakra a drugi mam leki i traume przed seksem... Kocham swoje dzieci ale zrobili mi na porodówce tyle krzywd ze nie mam sił ani ochoty na kolejne dziecko. Krocze jak po esplozji pocisku...
  • 12.02.17, 21:37
    Gadania o wyborze przy sn tego czy owego. Mnie nikt o nic nie pytał. Miałam bardzo beznadziejne połozne. Naciecie jest dla mnie kalectwem i zabrało mi wszystkie mce zycia od porodu do tej pory bo nadal mnie boli. Gdzie mam isc rana jest swieza, bo z końca pazdziernika plastyka? rehabilitacja? fizjoterapia? POMOCY...
  • 13.02.17, 09:20
    Dziewczyny, bardzo Wam wszystkim współczuję i doskonale Was rozumiem. Ja zaczęłam chodzic do psychologa, na NFZ. Na razie mam za sobą jedną wizytę i trudno mówić o zmianie na lepsze (tym bardziej, że mimo upływu lat wciaż mam dolegliwości, dzis na przyklad obudziłam się z tego powodu zdruzgotana), ale zobaczymy, może mi to pomoże. Byłam tez na jednej wizycie u fizjoterapeuty, mam teraz obserwować, czy ból jest mniejszy i dac znać w ciagu dwóch tygodni około. To niestety była platna wizyta. Niestety czasu nie cofniemy, ja zmarnowałam juz kilka lat na płaczu i nie chcę zgorzknieć do reszty, więc teraz probuję skupić się na tym, jak poprawić mój stan (musze zaakceptowac, że idealnie nie będzie nigdy). Polecam więc, tak jak pani Kasia - rozmowę z położną, a do tego fizjoterapeuta i psycholog. Oczywiście oprócz konsultacji z Waszym ginekologiem.
  • 13.02.17, 09:22
    Ja moge dac namiary na kontakty w Poznaniu i Bydgoszczy, jeśli któraś z Was jest z okolic. I cały czas zastanawiam się nad przeniesieniem wątku na prywatną, zamknięta grupe, co Wy na to? Bo troche mnie krępuje pisac o takich intymnych rzeczach na publicznym forum...
  • 20.02.17, 22:42
    jestem za,
  • 22.02.17, 09:05
    super. Nie wiem tylko, jak to zrobić technicznie.
  • 03.03.17, 17:52
    Dziewczyny tez potrzebuję jakiegoś wsparcia pomysłów, jak sobie pomóc. 2 mies. po porodzie i nie jest dobrze...
  • 03.03.17, 17:54
    Dziewczyny też potrzebuje pomocy jestem 2 mies. p[o porodzie i nie jest dobrze. Głębokie nacięcie :( 7 szwów na zewnątrz, wiec wewnątrz tyle samo bo taka sama długość blizny 3 cm na zew. i 3 cm wew.
  • 05.03.17, 10:11
    hej, jakiś pomysł z tym prywatnym forum?? :-) Kto umiałby to zrobić? Myślę, że tylko w takiej prywatnej atmosferze, zamkniętym gronie będziemy mogły rozmawiać bardziej swobodnie. Plusk1234 - co na to nacięcie położna i ginekolog? Na początek polecam na pewno fizjoterapeutę, terapia z blizną. Moim zdaniem warto smarować bliznę olejkami, które pomagają w gojeniu i uelastycznieniu.
  • 08.03.17, 01:15
    Hej,
    Tez mialam koszmarny porod choc nie w Polsce . tego sie nie zapomina to zawsze bedzie w pamieci. Wywolywany . 26 godz. Popekalam w srodku. trzy szwy male na zewnatrz. Horror doslownie a tyle krwi, ze tetno spadlo mi tak, ze serce by mi stanelo. Jakbym o tym wiedziala od mamy ze Tak boli to cesarean bym wybrala. Tez brak rozmow z matkami skutkuje tym co pozniej przezywamy. One to przeszly a temat tabu prawie jak sie pytalam.
  • 04.04.17, 08:48
    Z tego co pamiętam, to po zalogowaniu trzeba kliknąć Ustawienia, potem wybierasz Twoje fora pokazuje się Ulubione fora i Załóż forum- klikasz Załóż i dalej robisz co każą;) Jakby co to odezwij się, pomogę:) Założyłam kiedyś prywatne forum dla mam po stracie dziecka-rzeczywiście inaczej się pisze mając prywatność. Powodzenia:)
  • 11.05.17, 19:09
    Hej, jestem 4 miesiace po porodzie zabiegowym (siłami natury z pomocą próżnociągu). Mam ogromną bliznę po nacięciu krocza. Czasami ciągnie i bardzo boli przy dotyku. Nie jestem w stanie współżyć z mężem. Czuje się jakby mnie ktoś wykastrował, pozbawił kobiecości... Czuje się aseksualnie... Chodzę do fizjoterapeutki uroginekologicznej i pracujemy nad blizna, ale jak na razie nie czuję poprawy jeśli chodzi o bolesność. Boję się że już zawsze tak będzie. Za każdym razem jak i tym pomyśle to płacze...
  • 14.05.17, 19:15
    Na pewno będzie lepiej, jeśli chodzi o odczuwanie bólu. W wiekszości sytuacji nerwy potrzebują sporo więcej czasu niż na przykład tkanki miękkie żeby się zregenerować. Jest więc spora szansa, że ból ustąpi. Myślę też, że przydałaby sie Pani wizyta u psychologa, bo pomimo upływu 4 miesięcy od porodu nadal reaguje Pani bardzo emocjonalnie na myśl o nim. Z pomocą fachowca szybciej i skuteczniej uda się pozbyć traumy, a będzie to z korzyścią nie tylko dla Pani , ale dla całej rodziny. Bardzo zachęcam!
  • 17.05.17, 08:23
    Dziękuję bardzo za słowa wsparcia. Już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad wizytą u psychologa bo mam dosyć spore wahania nastrojów i nie wiem czy to wynik zmęczenia czy po prostu psychika mi wysiada. Kiedy to pisałam właśnie miałam gorszy dzień, dzisiaj już trochę inaczej na to patrzę. Porozmawiałam też znowu z mężem o tym i on mnie oczywiście w tym wszystkim wspiera, ale to że nie możemy być blisko jest dla mnie bardzo trudne. Poród też jest dla mnie dalej ciężkim wspomnieniem i na razie nie wyobrażam sobie kolejnej ciąży i porodu.
  • 23.05.17, 03:25
    Cześć, ja też zostałam okaleczona, ale mnie nie nacięto tylko pozwolono mi pęknąć. Pęknięcie krocza 3 stopnia gdzie poszły mi oba zwieracze i wysokie pęknięcie pochwy. Myślałam, że to spotyka bardzo mało kobiet i ja miałam po prostu pecha (tak stwierdziła prowadząca poród lekarka) Rodziłam jak pies na komendę, miałam skurcze parte, ale kazano mi przeć z całych sił, cały czas, a kiedy krzyczałam z bólu położna zapytała czy jak robię kupę to też krzyczę. Teraz 15 tygodni po porodzi i wielu wizytach u ginekologa, proktologa i psychologa dalej nie wiem co dalej. Najbardziej boję się nietrzymania stolca, mam z tym problemy, gdzie o gazach nawet nie wspomnę, wszystko samo ze mnie wypływa. Jak ma wyglądać dalej moje życie? Jestem załamana, często myślę, czy to wszystko ma jeszcze sens. Nie daję sobie z tym rady, chciałabym sprawiedliwości dla siebie, ktoś powinien za to odpowiedzieć, ale pozwać szpital? Współczuję wszystkim które to spotkało. Pozdrawiam MP
  • 24.05.17, 23:33
    Pozwanie szpitala jest jakimś wyjściem, choć na pewno nie jest to łatwa droga. Są kancelarie prawne specjalizujące się w takich sprawach. Zaczęłabym od wzięcia ze szpitala odpisu dokumentacji medycznej - zanim cokolwiek Pani dalej zadecyduje. Dokumentację wg obowiązującego prawa muszą udostępnić. Pozdrawiam i życzę dużo siły i pełnego zdrowia!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.