Dodaj do ulubionych

Poród bez znieczulenia - upadłam na głowę?

13.03.17, 12:53
Od lat właściwie jestem zdecydowana na świadomy, aktywny poród siłami natury. Termin porodu mam wyznaczony na 2 połowę kwietnia - jak do tej pory ciąża jest idealna (z punktu widzenia medycznego - moje samopoczucie to inna bajka) i wszystko wskazuje na to, że zgodnie z planem zakwalifikuję się do porodu w Domu Narodzin przy Żelaznej. Zdaję sobie sprawę, że ten wybór to definitywnie odrzucenie możliwości podania znieczulenia. A ja go, przynajmniej teoretycznie, po ludzku nie chcę - nie cierpię poczucia bezwładności, braku kontroli nad ciałem w jakimkolwiek stopniu. Nie znoszę wrażenia odrętwienia, które towarzyszy choćby znieczuleniu stomatologicznemu. Pomijam już nawet jakieś tam ryzyko uszkodzenia nerwów, czy wystąpienia najgorszego bólu głowy świata. Chcę po prostu wiedzieć, co się ze mną dzieje... Tymczasem wszystkie osoby, może z wyjątkiem męża, które poznały moją decyzję patrzą na mnie jak na wariata. "A co jak zmienisz zdanie?" - to chyba słyszę najczęściej, razem z "Nie wiesz, na co się piszesz". No nie, nie wiem. Z tego, co wiem, żadna pierworódka nie wie. I może nie tyle zaczynam się łamać, co mam coraz poważniejsze rozterki. Mam plan, by maksymalnie dużą część pierwszej fazy porodu spędzić w domu (chyba, że pojawi się krwawienie, odejdą mi wody, lub po prostu poczuję, że chcę mieć już opiekę) i zaczynam brać pod uwagę opcję, by po prostu pojechać do szpitala zamiast Domu Narodzin, jeżeli poczuję, że odczuwany ból jest zbyt silny. Czy to dobry pomysł? Czy naprawdę decyzja o braku znieczulenia to wydumana fanaberia? Ilość historii spod znaku "Znałam taką osobę [w podtekście - kretynkę] która chciała rodzić naturalnie a potem błagała o cięcie/zastrzyk/rodziła milion godzin". Tymi tekstami częstują u mnie nawet dziewczyny, które miały CC "na zimno", więc umówmy się, ból porodowy w ogóle ich nie dotyczył! Będę wdzięczna za wsparcie lub rady, bo coraz bardziej mnie to gryzie...
--
- On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
- twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
Edytor zaawansowany
  • 13.03.17, 13:25
    3 razy rodziłam SN bez znieczulenia i nie żałuję tej decyzji. Kolejny raz też bym o znieczulenie nie prosiła. Moim zdaniem po prostu korzystasz (chcesz skorzystać) z wyboru, który podpowiada Ci intuicja. A to tak samo dobry wybór jak inny, bo pochodzący z głębi Ciebie. A że taki sam jak mój, więc tym bardziej Ci w nim kibicuję. I zazdroszczę Domu Narodzin. Sama 3 lata temu próbowałam tam się dostać, ale z powodu mięśniaka nie przeszłam kwalifikacji. Choć mój poród na oddziale (też na Żelaznej) chyba nie różnił się za bardzo od tego w Domu Narodzin, za co do tej pory jestem wdzięczna obu położnym. Podsumowując - nie upadłaś na głowę.
  • 13.03.17, 15:41
    Czy to będzie Twój pierwszy poród ? Wynika,ze tak... a więc kochana, mam za sobą dwa porody i niestety nie miałam możliwości dostania znieczulenia,nad czym bardzo ubolewalam. Nie przeszlas nigdy bolu porodowego więc nie obraz się ,ale nie wiesz o czym mówisz. . Jednym slowem: potworny. W momencie ,w ktorym nastepuja skurcze (przed partymi) są mega mocne, jeden za drugim i przy dobrych wiatrach może u Ciebie nie trwać to długo,ale znam osoby i sama tak miałam,ze trwają nawet po kilkanaście godzin. Sama jestem w szoku,ze to przetrwalam. Oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie,ale jak przeczytałam Twój tekst,ze nie chcesz to pierwsze, co mialam na myśli,to to,ze nie masz (może i dobrze) pojęcia co Cię czeka odnośnie bólu i możesz A nawet będziesz żałować w trakcie porodu tej decyzji. Po porodzie jednak mozesz czuc satysfakcje,ze sie nie zdecydowalas,ale tak jak napisalam, to juz po wszystkim.Takie jest moje zdanie i mam prawo je wyrazić,bomając za sobą dwa porody wiem co mówię. Z drugiej jednak strony, w naszym cudownym kraju ciezko jest znalezc szpital z NFZ który daje znieczulenia na żądanie pacjentki. Szczerze, nie spotkałam spotkałam z tym,choć przecież każda pacjenta ma niby do tego prawo.
  • 13.03.17, 22:53
    No i właśnie. Tyle, że na każdą jedną historię o tym najgorszym bólu na świecie mogę przytoczyć taką, gdzie kobieta ból opisywała jako znośny, lub takie, gdzie po podaniu znieczulenie akcja porodowa się zatrzymywała, czego kontynuacją było cesarskie cięcie (to jest opcja z rodzaju "po moim trupie"). Lub takie, gdzie znieczulenie źle "weszło" i np. znieczuliło kobiecie np. jedną nogę, a wtedy opcję pod hasłem "aktywny poród" w ogóle mogłabym sobie wsadzić w kapcie. Pewnie, nie wiem o czym mówię, jeżeli chodzi o skalę bólu porodowego - ale wiem też, jak bardzo nie znoszę być dotykana, o jakichkolwiek zabiegach medycznym nie wspominając. Wkurza mnie trochę takie gadanie "nie wiesz, co Cię czeka". No cóż, moje rozmówczynie de facto też nie wiedzą, jaki będzie mój poród, nie wiem też, jakie niespodzianki niesie mi macierzyństwo jako całokształt. Co tak naprawdę ryzykuję poza wymęczeniem? I tak prawdopodobnie to będzie moje pierwsze i jedyne dziecko (ilość bólu, którego doznałam w ciąży z powodu przykrótkich więzadeł macicznych bije na głowę wszystkie znane mi przypadki wśród znajomych). A ze znieczuleniem dla chętnych zasadniczo nie ma problemów - tylko nie tam, gdzie zamierzam rodzić (tam go po prostu nie ma). Współczuję doświadczeń.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 26.03.17, 22:51
    Przede wszystkim priorytetem powinno być, żebyście oboje z dzieckiem przeżyli poród zdrowi. To jest najważniejsze. Nie zapominaj, że kiedyś połowa kobiety umierała przy porodzie. To nie są wakacje w szpitalu, to jest jeden z najbardziej niebezpiecznych momentów życia kobiety. Może być łatwo i bezboleśnie, a może być strasznie. Jeśli jesteś ogólnie wrażliwa na ból, pewnie będzie bolało. Jeśli nie jesteś wrażliwa, będzie bolało mniej.
  • 13.03.17, 18:31
    Pozytywne nastawienie to bardzo dobra sprawa.
    A co do porodu to plan planem a tak naprawdę jak zareagujesz na ból - nie wiesz.Ja chciałam rodzic pierwsze dziecko aktywnie,chodzić,"skakać" na piłce,wziąć kąpiel przy świeczkach - jak dostałam skurczy to jedyne co mogłam to leżenie na boku. Znieczulenie ZZO było dla mnie jak wybawienie.Przestałam czuć ból,zaczęłam spacerować,oglądałam noworodki przez szybę,kiedy poczułam parte poszłam na łóżko. Miałam cały czas świadomość tego co się dzieje.Następna dwójkę dzieci rodziłam bez znieczulenia bo porody postępowały bardzo szybko i nie zdążyli mi go podać.Ale gdybym miała dłużej się męczyć ,poprosiłabym o znieczulenie. Powodzenia i dobrego porodu :)

    --
    Córeczka 2007 :) Córeczka 2009 :)
    Synek 2011 :) Synek 2017 :)
  • 13.03.17, 23:17
    2 razy rodziłam bez znieczulenia, pierwszy raz bo nie dawano go na takich zasadach jak w tej chwili (rok 2009, mała miejscowość, ale porodówka ok), drugi raz z wyboru, choć byłam nawet na specjalnym szkoleniu, miałam pobrane badania, ale jak położne pytały czy życzę sobie ZZO, powiedziałam że raczej nie...i nie wiem kiedy miałabym je dostać, bo mimo że poród miałam wspomagany oksytocyną i bolało mnie bardzo, to wtedy nie myślałam o tym że chcę znieczulenie, tylko że idzie ten poród (w sumie na sali porodowej spędziłam w większym bólu 2,5 godziny, właśnie na tej oksytocynie, miałam wyczuwalne bóle parte, (za pierwszym razem miałam z nimi kłopot) i zanim by przyszedł anestezjolog, dał to znieczulenie, urodziłabym 3x.;) Jeśli poród jest prowadzony naturalnie, wspomaga się kobietę naturalnymi metodami, to znieczulenie nie jest potrzebne...rodziłam z doulą za drugim razem, stosowała metodę przeciwucisków, bardzo mi to pomagało. Za 3 razem też bym nie decydowała się na ZZO. Ale to ja...
  • 14.03.17, 14:39
    Zacznijmy od wymiaru praktycznego: nawet, jeśli zacznie Pani rodzić w DN to wcale nie znaczy, że nie będzie Pani mogła wziąć znieczulenia w razie potrzeby - wtedy po prostu zostaje Pani przeniesiona na regularną salę porodową, gdzie można podać znieczulenie. Niemniej zdarza się to rzadko, bo kobieta rodząca w poczuciu bezpieczeństwa i kontaktu ze sobą rzadko tak mocno odczuwa ból, żeby go potrzebować znosić metodami innymi niż naturalne, które przecież jak najbardziej są stosowane w domu narodzin. Dla zrównoważenia opowieści koleżanek powiem, że wiele razy widziałam dziewczyny,, które nie tylko nie widziały potrzeby brania znieczulenia, ale nawet nie kwalifikowały porodu jako opresyjnego. Znam wiele kobiet, które lubią rodzić, po prostu. Na tym forum też są takie. I proszę pamiętać, że często rodzące, które zdecydowały się na znieczulenie czy cc mają (ukryte lub nie) poczucie winy, często zaszczepione przez innych. Można dyskutować o tym, czy tak powinno być - ja uważam, że jeśli się tak zdarza, to zdecydowanie jest to wina systemu, który nie pozwala kobietom w ciąży na rozeznanie swoich możliwości i oczekiwań i swobodne podążanie za nimi bez poczucia winy. Tak czy tak, efekt jest niedobry - pojawia się bowiem "siłowanie się" opcji "naturalnej" z tą "wspomaganą" - tego właśnie Pani doświadcza. Naprawdę posłuchałabym siebie i ucinała opowieści "krew się lała i o mało nie umarłam". Na koniec powiem, że zawsze radzę najbliższym mi kobietom, żeby - jeśli tylko czują się na siłach - spróbowały porodu naturalnego. Jeszcze żadna nie zerwała ze mną kontaktów :). Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego porodu :)
  • 14.03.17, 16:17
    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie ekstremalnie ważne, a jednocześnie mam zaufanie do swojego ciała. Wiem, że poród to nie spacerek po łące, ale w ogólnym rozrachunku O WIELE bardziej niż bólu boję się braku kontroli, ignorowania moich potrzeb czy licznych interwencji, z których koniecznością przeprowadzenia nie miałabym siły polemizować w tym trudnym momencie. Wiem, że Dom Narodzin to odpowiedź na moje potrzeby, szczególnie, że dotychczasowe doświadczenia bliskich mi znajomych, które "zaliczyły" już pierwsze porody zdecydowanie nie przekonują mnie do opcji szpitalnej.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 15.03.17, 09:38
    Rodziłam raz ze znieczuleniem na oksytocynie, a raz zupełnie bez żadnych wspomagaczy (męża, opłaconej położnej itd...) i to ten drugi poród wspominam jako naprawdę piękne przeżycie. Nie ma bardziej magicznej chwili w życiu kobiety, gdzie po morderczym wysiłku i nie rzadko bólu nie do zniesienia, w jednej chwili gdy dziecko jest już "po drugiej stronie" cały bólu ustaje-normalnie nirwana☺
    Ja że szczęścia, bólu i emocji płakałam i śmiałam się na zmianę. To jest naprawdę magia.
    Tylko, że ja miałam ciążę bardzo zagrożoną i do końca nie było wiadomo czy dziecko będzie na świecie. Być może dlatego tak walczyłam o córę, a ona mi się odwdzięczyła ekspresowym wykluciem ( cały poród 1,4 godz z czego 5 min boli partych).
    Niczego się nie bój, słuchaj siebie i walcz☺
  • 16.03.17, 20:10
    Ja tez za 1 razem nastawialam sie na sn,znieczulenia i tak by mi w tym szpitalu nie dali,bylam dobrze przygotowana,nie balam sie.coz,po 2 dobach skurczy w tym 4 godz na oxy myslalam ze sobie odgryze reke😝na szczescie padla decyyja o cc bo rozwarcie stanelo na 6cm.powem mialam jeszcze 2 planowe,swiadomie wybrane cc,cudowne,bez stresu.mozemy ci mowic ze porod boli ale i tak nie jestes w stanie sobie tego wyobrazic,nikt nie jest😝ja bym robie swiadomie nigdy nie zabrala chociaz mozliwosci tego znieczulenid😉
  • 16.03.17, 20:14
    Pani Kasiu,ja naleze do tych ktore lubia rodzic,ale tylko cc 😄az mi szkoda ze juz na porodowke moja ulubiona nie pojade,ale 3 to moj max😊
  • 16.03.17, 23:29
    Rozumiem, choć sama tego nie próbowałam :)
  • 16.03.17, 22:51
    Rodziłam trzy razy i ok, przyznam że pierwszy raz to był szok, nie spodziewałam się i żadna kobieta podchodząca po raz pierwszy do tematu nie może się spodziewać. Ale to nie chodzi tylko o ból ale o całokształt, że akcja toczy się bardzo długo, przychodzi zmęczenie a kiedy padasz na twarz mówią że trzeba przeć i wyprzeć trzy, cztery kilo. Nawet po znieczuleniu parcie przecież nie ominie. Pierwszy raz przeżyłam szok, drugi raz rodziłam też w czasach kiedy o żadnych znieczuleniach nie było mowy, ale przeżyłam kolejny szok że poszło szybko, gładko i niemal bezboleśnie, bo krótka przerwa między porodami. Ostatnio rodziłam rok temu i nie brałam pod uwagę nawet znieczulenia. Uważam że ten ból jest potrzebny, pomaga w parciu, w zorientowaniu się kiedy rozpocząć parcie, kiedy jest szczyt skurczu, kiedy zacząć, kiedy skończyć, kiedy łapać oddech. Nawet sobie nie wyobrażam jak mogłabym się skoordynować bólu nie czując. Bardziej mnie przeraża ból zęba i tu się nie obejdzie bez tabletki, jest to ból ciągły, jednostajny i bezcelowy, nie ma w nim perspektywy szczęśliwego finału, w związku z tym jest nieznośny.Ból porodowy jest znośny, a ulga po urodzeniu dziecka to dopiero euforia- że już koniec tego bólu ;)
  • 17.03.17, 22:07
    Pozdrowienia z emamy :) Mam podobne rozterki jak Ty, z tą różnicą, że nie rozważam Żelaznej i domu narodzin. Sposób podania ZZO to jest coś, co dla mnie mieści się w top 3 zabiegów, na myśl o których mnie otrząsa. Niekwestionowanym zwycięzcą jest tutaj jednak operacja oka, podczas której miałabym być przytomna, ale ZZO jest zaraz na drugim miejscu. Mam te same obawy - że będę bezwładna, ograniczona, że to będzie gorsze niż ból, niepotrzebnie wszystko wydłuży. Ale dokładnie tak jak Ty nie wiem jaki ten ból będzie i jak go będę znosić, bo będę rodzić pierwszy raz. Więc dopuszczam opcję, że jednak dojdę do wniosku, że ZZO całkiem spoko, a igła w kręgosłup nie taka straszna, inaczej odgryzę sobie łapę :D Na tę okoliczność zamierzam rodzić w szpitalu "po znajomości", gdzie szansa że mi to ZZO w razie potrzeby dadzą, jest dość wysoka. Pewności nie ma, jak wszędzie, wiadomo - anestezjolog dobrem deficytowym. Wydaje mi się, że Twój plan jest rozsądny, sama mam podobny (o ile GBS będzie ujemny) a od siebie dorzucę, że jeśli będziesz czuła, już na początku wszechrzeczy, że ten ból może Cię przerosnąć, to nie zwlekaj. Na ZZO jest konkretne okienko, musisz w nim dotrzeć do szpitala, zostać przyjęta i rozeznać czy w ogóle masz szansę to ZZO dostać. Z doświadczenia mojej przyjaciółki z 2015r. - na Żelaznej nawet mając umowę z położną można zostać odesłaną.
  • 25.03.17, 13:24
    Pocieszę - też mnie przerażała igła w kręgosłup, i w ogóle nie okazała się straszna - ukłucie i tyle.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 26.03.17, 22:13
    Dzięki, w sumie pocieszające. Mogłabyś napisać parę słów więcej? Samo przebicie skóry mnie nie poraża, ale czy nie czuje się tego wprowadzania igły i cewnika, że tak powiem, w głąb? I o uczucie gdy zaczynają podawać znieczulenie? Nie wiem, wyobrażam sobie takie rozpierające. Będę wdzięczna za dwa słowa.
  • 26.03.17, 22:58
    Miałam znieczulenie ZO nie do porodu, a do operacji. Technika zakładania cewnika taka sama, tylko inne stężenie i dawka leku.
    Było tak:
    1. najpierw znieczulenie skóry. Cieniutka igiełka, uczucie jak przy szczepionce albo znieczulaniu zęba
    2. po chwili lekkie popychanie - jakby ktoś lekko naciskał czubkiem palca w kręgosłup. Myślałam że doktor bada palcem kręgosłup, a to była wprowadzana igła
    3. wprowadzanie cewnika - nic nie czułam
    4. dawka próbna leku - nic nie czułam. Moooże ciut zimniej gdzieś w kręgosłupie, ale może to moja sugestia. W każdym razie żadnego rozpierania. Ty też penie nie poczujesz, bo objętość leku do znieczulenia porodu jest niewielka.
    5. oklejenie cewnika i wyprowadzenie na ramię.
    Jak ktoś mi powie, że zakładanie cewnika boli - parsknę śmiechem.
    Przy wyjmowaniu boli jedno - odrywanie plastra ze skóry. Samego wyciągania cewnika nie czułam :)
    Pozdrawiam i dobrego porodu :)
  • 26.03.17, 23:04
    Dzięki bardzo, to jakby co zapisuję sobie, że to całkiem spoko opcja ;)
  • 26.03.17, 22:59
    Mnie podawano znieczulenie w kręgosłup, wprawdzie nie przy okazji porodu, ale jednak. Ból jest porównywalny do ukłucia komara, zaskakująco słaby.
  • 27.03.17, 21:55
    Porod przed Toba , A boisz się podania zzo - igły i cewnika ? W porównaniu z bólem porodowym to pestka.
  • 28.03.17, 13:51
    Nie o ból chozi, bardziej o obrzydzenie. Ciężko to wyjaśnić. Wizualizacja igły pomiędzy kręgami wydaj mi się bardzo odpychająca. To tak jak u dentysty nie odrzuca mnie ból, tylko dźwięk wiertła. Tak samo jak napisałam wizja gmerania w oku przy mojej świadomości jest dla mnie dość obrzydliwa.
  • 29.03.17, 14:28
    Czułam tylko ukłucie jak przy zastrzyku. Rozpierania nie pamiętam, więc albo go nie było albo bardzo słabe.
    Najgorsze było co innego, tuż po zabiegu - trzęsące się ręce, nie do opanowania. Nie bolało, świadomość miałam (mniej więcej :P) zachowaną, ale z całego kontaktu skóra do skóry pamiętam, oprócz wpatrzonych we mnie oczu dziecka, moje niezborne próby głaskania go po główce telepiącą się ręką. To była normalna reakcja ale nieprzyjemna. Puściło po jakimś czasie (może 2-3 godz, straciłam poczucie czasu).

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 18.03.17, 22:02
    Tak jak piszesz ile rożnych kobiet tyle rożnych doświadczeń. Ja rodziłam pierwsze dziecko w DN na żelaznej. Myslalam, ze skoro zawsze miałam bolesne miesiączki a u drntysty nigdy nie brałam znieczulenia to jestem odporna na bol i jakoś to zniosę. Oj jak ja się myliłam.... Juz skórcze były dla mnie bardzo bolesne i nie mogłam wysiedzieć w domu. Rodziłam 9 godzin. Wspominam to jako najwieksza traumę w moim życiu. Bol był nie do zniesienia. Wrzeszczalam tak ze maz był w szoku, bo jeszcze nigdy mnie nie widział w takim stanie. Z bólu prosilsm o znieczulenie, nie dostałam. Zdecydowałam, ze przy drugim dziecku nie ma mowy na powtórkę, ze wezmę wszystko co dostępne by obyło sie bez tego potwornego bólu. Rodziłam tez na Żelaznej. Zaczęło sie znow bolesnymi skorczami, ale choć namawiano mnie znow na DN bo było miejsce odmówiłam i konsekwentnie prosiłam o znieczulenie. Dostałam i była to najlepsza decyzja kaka podjęłam. Poród trwał 3 godziny i w porównaniu do pierwszego byl to Dodam, ze pierwsze dziecko od początku było bardzo wymagające i wciąż kest, drugie natomiast o wiele spokojniejsze. Nie wiem, czy to ma cos wspólnego z porodem, ale rożne są teorie....
  • 18.03.17, 23:45
    Myślę, że nie upadłaś na głowę tylko chcesz świadomie przeżyć poród. Masz do tego prawo. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. Moja historia. W 2014 roku urodziłam synka, poród 20 godzinny bez znieczulenia. To był mój świadomy wybór. Najgorszy ból, jakiego doświadczyłam na porodówce był wtedy, gdy z racji na słabnącą akcję, podpięli mi oksy. Dodatkowo rozładowało się bezprzewodowe ktg i musiałam położyć się na łóżku (na boku zwinięta w kłębek). Wtedy naprawdę miałam ochotę uciec, wziąć to znieczulenie, niech mnie kroją, byleby nie bolało. Trwało to może pół godziny i to było najgorsze pół godziny z całego porodu. Nie zwyczajne skurcze (nawet jeden za drugim, nie 2h skurczy partych), tylko to podanie oksy plus wymuszona pozycja. W DN takie atrakcje Cię nie spotkają, więc głowa do góry. Koniec końców, nie dałam rady, syn urodził się przez cc. I teraz najważniejsze, co chciałabym Ci powiedzieć. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, ale miej gdzieś tam w tyle głowy to, ze może być tez inaczej. Ja byłam tak napalona na poród naturalny, ze chodziłam nawet po lekarzach (ortopeda - spojenie, okulista - wada wzroku, chirurg - poprzednie operacje jamy brzusznej), by mieć pewność, ze wszystko jest Ok i mogę rodzic naturalnie. Nie udało się, bo byliśmy z synkiem niekompatybilni - ja za wąska, syn za duży. Niczyja wina. Ale to "zdjęcie mnie z porodówki" i zakończenie mojego porodu przez cc przeżywałam bardzo ciężko i bardzo długo, jako moją osobistą porażkę. Czy upadłaś na głowę ze swoim pomysłem o w pełni naturalnym porodzie? Jeśli tak, to witaj w klubie. 😀 Obecnie jestem znów w ciąży i planuję rodzic naturalnie bez znieczulenia. Pozdrawiam.
  • 19.03.17, 19:50
    Absolutnie niczego nie wykluczam - dlatego mam wybrane 3 szpitale, każdy na inną opcję ;) Mam swoją wizję, jak bym chciała, żeby poród wyglądał, ale wiem, że to żywioł i nie wszystko może pójść po mojej myśli.

    Jestem świeżo po szkole rodzenia, gdzie znieczulenie zostało bardzo drobiazgowo i rzetelnie omówione. Na ten moment jestem w 100% pewna, że to nie jest opcja dla mnie, chyba, że położne uznają, że akcja doszła "do ściany" i jedyną szansą na ukończenie porodu drogami natury jest przeniesienie mnie na normalny blok porodowy i podanie znieczulenia.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 18.03.17, 23:53
    Rodziłam w domu narodzin na Żelaznej w 2012, jako jedna z pierwszych rodzących :) Był to mój drugi poród bez znieczulenia, tym razem udało się w 100% tak, jak sobie wymarzyłam. Do ostatniej chwili byłam w domu, do szpitala przyjechałam mając skurcze co 3 min. Potem 2 godziny biegałam po korytarzu na IP, bo akurat położna odbierała poród. Mąż w tym biegu masował mi plecy, bo miałam bóle krzyżowe. Było to dość komiczne. Musiałam odpowiadać na jakieś setki pytań na IP, a gdy zaczynał się skurcz, dostawałam przyspieszenia i tak biegaliśmy po korytarzu :D. Kryzys nastąpił w momencie, gdy szliśmy na salę porodową. Zaczęło mnie zanosić do wymiotów, tak reaguję na oksytocynę. Położna zaproponowała znieczulenie, odmówiłam. Trafiłam do sali, od razu rozebrałam się do nagusieńka i hyc do wanny. Młody się tam urodził do wody. Cudowne było to, że przed fazą partą ustały mi całkowicie skurcze i udało się przespać w tej wannie (była 4 rano). Potem 3 parcia i młody zanurkował. Łożysko rodziło się niespiesznie. Najpierw w wannie próbowałam karmić, ale łożysko nie wychodziło. Położyliśmy się więc z maluchem w łóżku i tak czekaliśmy sobie, a młody ssał. Po pół godzinie albo i dłużej pojawił się mocny skurcz i łożysko się urodziło. Zaraz potem poszłam do łazienki, czułam się normalnie, jakbym nigdy nie rodziła. Piękny poród. Mąż dostał materac i spał na nim do rana, wszyscy byliśmy w tym pokoju, gdzie urodził się syn, to dlatego, że nie było nowych rodzących.
    Jeśli chodzi o znieczulenie, to ja nie potrzebowałam. Pierwszy poród był na oksytocynie, ale nie miałam skurczy krzyżowych, więc było w miarę ok. Rodziłam w sumie 13h. Pomagała mi muzyka hard rock, świeczka i kołysanie na piłce, żadnych masaży, w wannie źle. Przy drugim porodzie za próbę posadzenia na piłce chyba bym zagryzła. świece były, wanna, masaż krzyża. Muzyki chyba nie było. Każdy poród jest inny. Pierwszy poród na oksy, skurcze zlały się w jeden skurcz, co było ciężkie, niefizjologiczne i dziecko się przydusza. Drugi poród 100% natury, skurcze NIEREGULARNE do końca. W seriach po kilka, po czym przerwa dająca odpocząć. Od momentu przyjęcia do szpitala urodziłam w 6 godzin, ale poród rozkręcał się wcześniej od około kilkunastu godzin. Miałam skurcze, częste ale niezbyt uciążliwe.
  • 23.03.17, 20:35
    A będziesz miała możliwość rodzić w wodzie? Jeśli tak, to może się udać bez zzo.

    Przed pierwszym porodem myślałam tak jak jak ty. O utracie kontroli, o spowolnionej akcji, o tej jednej nodze też się naczytałam;). Poza tym, chciałam po prostu zobaczyć jak to jest rodzić, byłam bardzo ciekawa. Jeszcze myślałam, że nie moze być aż tak źle, kobiety jak świat światem rodzą, moja prababcia tak rodziła i babcia też. Natura wie co robi. Ha, ha, aż się śmieję jak sobie przypomnę ;).No więc jak już się zaczęło, swoją ciekawość absolutnie zaspokoiłam tak przy około 5 cm rozwarcia i wyryczałam, że chcę znieczulenie. Ból mnie totalnie zaskoczył. No tak bolało, że zapomniałam i o utracie kontroli (i tak nic nie kontrolowałam tylko wyłam), i o tej jednej nodze, o babci i prababci, o wszystkim. Za to bez znieczulenia udało się przy drugim porodzie, tyle, że zaczęło boleć dopiero przy 10 cm a całość trwała 2,5 godziny. Ale w życiu nie poleciłabym nikomu do rodzenia miejsca gdzie nie ma znieczulenia. Z resztą, na oddział przyjmą cię dopiero pewnie jak będziesz miałą minimum 3 cm rozwarcia, no to pewnie będzie czas, żeby zobaczyć i się przekonać jaki to r o d z a j bólu.

  • 27.03.17, 14:53
    100% prawdy LOL!
    Pierwszy poród ulgowo, ale drugi - jesssuuuu, wyorbitowałam w jakiś koszmarny kosmos, nawet igła w kręgosłup mnie nie ruszała.
    Jakby co, to gdybym miała mieć cc, wybieram znieczulenie ogólne. Niech to da pojęcie o moim stanie - nie ma opcji abym na zimno zdecydowała się na kłucie w kręgosłup. Nie ma!
    Ale wtedy - miałam to gdzieś lol!
    Byle przestało boleć.
    Skurcze parte czułam, tylko nie bolały, jakoś to jest możliwe.
  • 24.03.17, 11:28
    Dziewczyno, to twoje cialo, twoje dziecko - ty decydujesz! Co cie obchodzi gadanie i straszenie innych? Jasne, sa sytuacje oczywiste, typu kobieta po 3 cieciach upierajaca sie na naturalny porod domowy, ale jesli Tobie ani dziecku nic nie dolega, to rob jak uwazasz i sluchaj intuicji. Ja akurat mialam cc na zyczenie, tak chcialam od zawsze i bylo pieknie, w 100% zgodnie z moimi oczekiwaniami. Jezeli taka masz wizje porodu, a w dodatku zdecydowalas sie na DN kolo porzadnego szpitala, to czym sie martwisz? Najwyzej przeniosa cie na normalny blok porodowy i podlacza ZZO. Sprobowac przeciez zawsze mozna :)
  • 26.03.17, 23:05
    Nikt nikogo nie straszy. Faktem jest, że poród może kobietę zabić. jeśli nie wierzysz, sprawdź statystyki umieralności w krajach, gdzie nie ma dostępu do medycyny, może byc Afganistan.
  • 27.03.17, 11:33
    To, ze porodu mozna nie przezyc, to raczej powszechna wiedza. U zdrowej kobiety, bez przeciwskazan do dowolnej metody porodu nie ma jednak specjalnego znaczenia, czy wybierze sn czy cc, komplikacje moga sie zdarzyc zawsze. Odkad to zzo zmniejsza smiertelnosc okoloporodowa?
  • 26.03.17, 19:05
    Jeśli masz wysoki próg bólu to może nawet nie będzie to dla ciebie traumatyczne. Znam dziewczynę, według której poród jest lepszy niż wizyta u dentysty (!). Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że ból porodowy jest nieporównywalny z niczym innym i jeśli masz możliwość sobie jakoś ulżyć, zrób to. Nie musi to być od razu całkowite znieczulenie, ale np. gaz rozweselający. Pomaga w fazie wstępnej, im bliżej parcia tym mniej działa a potem boli tak bardzo że jest ci już wszystko jedno, byle tylko mieć to już za sobą. Mit o przeżywaniu porodu świadomie włóż między bajki - ból oszałamia tak bardzo, że nie wiesz co się dookoła dzieje, jesteś jak ranne zwierzę machinalnie wykonujące polecenia położnej, dlatego dobrze, jak jest ktoś z tobą, n.p. partner
  • 26.03.17, 19:48
    Nie zgadzam się z tobą. Po pierwsze to nie ból oszałamia tylko oksytocyna i inne hormony wytwarzane przez kobietę. To oszołomienie jest potrzebne, ono ma właśnie znieczulać. Jeżeli działa to prawidłowo, to kobieta w tym całym oszołomieniu nie wpada w panikę, ani nie staje się bezwolnym stworzeniem, tylko jest władczą istotą panującą nad tym niezwykłym wydarzeniem. Oczywiście założeniem jest że poród przebiega prawidłowo, to znaczy dziecko się nie zaklinowało itp. W tym drugim przypadku ból może być zbyt duży i jest to sygnał, że coś dzieje się źle.
    Ja miałam cudowny drugi poród, opisany wyżej i uważam że warto, szczególnie jeśli ktoś chce doświadczyć czegoś magicznego, na granicy życia i śmierci. To jedyny w swoim rodzaju stan, zzo go niestety zaburza i nie ma się co oszukiwać. Co nie znaczy, że należy kobiety zmuszać do rodzenia bez zzo, jeżeli chcą rodzić ze znieczuleniem.

    ranne zwierzę machinalnie wykonujące polecenia położnej

    Mnie położna była zasadniczo zbędna, mogłabym urodzić sama. W obu porodach położne były obecne tylko w fazie partej, a tak przychodziły tylko na badania. Słuchałam swojego ciała przede wszystkim.
  • 26.03.17, 23:12
    Przyjmij do wiadomości, że u każdej kobiety poród wygląda inaczej. Może być cudownie, a można też umrzeć.
  • 26.03.17, 23:19
    Tu rozmawiamy o zzo, a nie o ryzyku śmierci, którego zresztą zzo nie wyeliminuje, a wręcz może je nieco zwiększyć, ponieważ zbyt duże nasilenie bólu może być sygnałem, że istnieje zagrożenie.
    W poście, na który odpowiadasz pojawiła się wzmianka o sytuacji zagrożenia "Oczywiście założeniem jest że poród przebiega prawidłowo, to znaczy dziecko się nie zaklinowało itp. W tym drugim przypadku ból może być zbyt duży i jest to sygnał, że coś dzieje się źle."
  • 26.03.17, 20:26
    Ja też chciałam tak jak i Ty, no i miałam "świadomy" poród siłami natury bez znieczulenia ! mam synka kochanego, ale drugiego dziecka za żadne skarby nie urodzę, obojętne czy ze znieczuleniem, czy cesarka, tak strasznie się teraz boję !!!
  • 26.03.17, 23:08
    Znam kobietę, która przed porodem wykluczała znieczulenie. W momencie, kiedy przyszedł ból, modliła się, żeby jak najszybciej dotrzeć do szpitala i dostać znieczulenie. Nie miała żadnych problemów z powodu znieczulenia.
  • 26.03.17, 22:04
    Oczywiście to Twoja decyzja, ale pamiętaj, że zzo można podać tylko do pewnego momentu. Jeśli zdecydujesz się za późno szpital może Ci odmówić.
    Ja pierwsze dziecko urodziłam ze znieczuleniem. Długo nie miałam rozwarcia, tylko czułam coraz silniejsze skurcze, a zzo pozwoliło mi nie stracić sił zanim zaczęły się parte. W przypadku drugiego porodu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Przyjechałam dość późno do szpitala, rozwarcie było już zaawansowane, okazało się, że jest za późno na znieczulenie. Mogłam dostać jedynie gaz rozweselający (który albo jest bardzo słaby albo jest zbyt słaby jak dla mnie). Do tej pory żałuję, że nie zdążyłam na to zzo. Obserwacje co do poczucia kontroli lub jego utraty? Według mnie to właśnie znieczulenie dało mi jako-takie poczucie, że mogę kontrolować sytuację, mogę przeć wtedy kiedy powinnam itd. W przypadku drugiego porodu (bez zzo) byłam w takim amoku, że nie docierały do mnie ani słowa położnej, ani męża, ani lekarza. Z bólu (albo strachu przed bólem) zacisnęłam nogi i w zasadzie nie dało się ze mną współpracować:-) Ostatecznie lekarz i mąż mnie siłą unieruchomili, abym mogła wypchnąć z siebie córkę (ale i tak położna wrzeszczała, że mam się skupić i przeć a nie tylko wyć wniebogłosy z bólu - za co jestem jej do dziś wdzięczna). Po urodzeniu łożyska dostałam już takiej histerii, że nie dałam sobie zszyć krocza ani nawet wbić igły ze znieczuleniem miejscowym - i zszywali mnie pod narkozą :-))) Więc zzo podczas pierwszego porodu postrzegam jako coś wspaniałego:-)
  • 26.03.17, 23:25
    Ale prze się samo, nie da się tego powstrzymać... Czy rodziłaś w wybranej pozycji? To przytrzymanie na siłę musiało być koszmarne :/
  • 26.03.17, 22:30
    Nie ale nie można sie zamykać na inne możliwosći. Mozesz zwyczajnie wyc z bólu, takie bedziesz miec bóle krzyzówe albo miec wybór jak ja znieczulenie albo cesarka. Po pierwszym porodzie nie chciałąm znieczulenia bo wiedziałam ze to wydłuża bardzo poród...ale po kilku godzinach rozwarcie było nadal 4 cm i nic sie nie działo. Położna mi wyjasniła ze często znieczulenie tak działa ze rozwarcie idzie dalej, a u mnie jak nie pójdzie bedzie cesarka. Wolałam znieczulenie. pewnie ze skurcze ucichły na pół godziny (podobno spałam) ale potem w ciągu 2 godzin miałam juz 10 cm i naturalnie urodziłam córkę.
  • 26.03.17, 22:35
    Dodam tylko, ze są rózne porody. Ja miałam za kazdym razem naprawde mocne bóle krzyzowe. Po znieczuleniu złapałam sie za brzuch i myslalam ze cos jest nie tak a to był...skurcz, przez bóle krzyzowe praktycznie nie czułam skurczy tylko przeszywający ból w krzyżu. Moja kuznka rodziła 3 rodziła 3 dzieci bez znieczulenie ale tez nie miała nawet grama bóli krzyżowych. Ja dodentysty ide bez znieczulenia ona musi byc znieczulona jak koń...wiec to nie kwestia jaki mam próg bólu. Mozna sie nastawić na poród bez zniecuzlenia, jak sie uda super bo bedzie szybciej ale nie ma co rozpaczac jak bedzie znieczulenie potrzebne.
  • 26.03.17, 23:33
    Tak naprawdę nikt nie może Ci doradzić. Jedyne co warto wiedzieć to to, że... i tak niewiele od Ciebie będzie zależało i trzeba do tego podejść na spokojnie. Może uda Ci się rodzić tak jak chcesz, bez znieczulenia a może nie. Może z jakiś powodów będziesz musiała mieć wykonane cesarskie cięcie. Piszesz, że masz plan - spoko, tylko to Ty masz plan a nie dziecko, natura czy Twoje ciało. I o ile jesteś przygotowana - przede wszystkim psychicznie - że Twój plan może trafić wiadomo co, nie masz się czego obawiać.
    W jaki sposób byś nie rodziła i tak nie będziesz "normalnie" kontrolować swojego ciała, po prostu się nie da. Mnie mój ginekolog szykował przez całą ciążę na to, żebym się nie bała tego, co nie zależy ode mnie. Kiedyś, przed ciążą myślałam, że będę się np. wstydzić niektórych rzeczy a w trakcie i ciąży i porodu wyszła nagle ze mnie tak nagromadzona pewność siebie, że wszystko jest ok, to normalne, to ludzie, którzy się na tym znają, jestem ciężarną i takie rzeczy się po prostu dzieją, że o jakimś wstydzie czy zdenerwowaniu nie było w ogóle mowy, bo wiedziałam, że to się dzieje niezależnie od moich pragnień czy wyobrażeń jak powinno wszystko wyglądać.

    Nie wiem, czy dostałaś taką informację na zajęciach ze szkoły rodzenia, ale tak jak już wspomniano przede mną, jest bardzo (BARDZO) wąski margines czasu, w którym można wstrzelić się ze znieczuleniem. Mi położne mówiły, żeby się w myślach jakoś nie trzymać kurczowo 'jakby co to znieczulenie", bo w trakcie akcji porodowej nie zawsze się uda je podać.
    Ja miałam znieczulenie do cesarki, jeśli chcesz mogę Ci opisać moje wrażenia.
  • 27.03.17, 01:19
    Pierwszy poród silnie zmedykalizowany, indukowany, z oksytocyną i zzo. Córka przyszła na świat słaba, tylko 5 i 6 w skali Apgar. Na szczęście szybko wszystko nadrobiła, dziś jest zdrowa, mądra i piękna, cholernie wysoka, cholernie pyska, cholernie kochana!
    Drugi poród bez oksytocyny, bez zzo (choć bardzo o nie wyłam - dosłownie). Czy było łatwo - nie. Czy bolało - a niech to wszyscy diabli! Ale jest taki slogan powtarzany przez matki - ten ból się szybko zapomina. I to prawda, nie rozpamiętujesz tego doświadczenia z perspektywy bólu i cierpienia, ale cudu życia, tajnego misterium narodzin, jakiego doświadczasz. Przytuliłam drugą córkę, przystawiłam do piersi i wszystko się skończyło. Teraz jest urocza, czarująca, lubiana przez wszystkich, mądra i niezwykle pogodna.

    Czekam na trzecie dziecko. Ma być z nami w połowie maja. Boję się porodu, bo wiem że to wcale nie jest łatwe, lekkie i przyjemne, z drugiej strony jeszcze przed obecną ciążą bardzo tęskniłam za tym właśnie doświadczeniem, i smutkiem napawała mnie myśl, że już mogę nigdy go nie zaznać.
    Prawdą jest też to, że przewidzieć i zaplanować przed nie da się wiele, i te słynne plany porodu są bardziej po to by panować nad emocjami i strachem przed porodem, niż by taki plan konsekwentnie realizować.
    Ja Ci życzę jak najnaturalniejszego porodu.
  • 27.03.17, 08:31
    Bolu porodowego sie nigdy nie zapomina😎
  • 27.03.17, 08:36
    No patrz! A ja zapomniałam. Pamiętam jak go opisywałem, do czego porównywałem, ale samego fizycznego odczucia nie pamiętam 😉
  • 27.03.17, 09:18
    Ja po pierwszym, zmedykalizowanym porodzie, po którym dziecko wylądowało w inkubatorze, poród wspominałam dość traumatycznie przez pierwsze kilka miesięcy. Po drugim, naturalnym, pamięć bólu zniknęła w momencie, gdy ból się skończył. Przy czym to drugi poród był bardziej bolesny, miałam bóle krzyżowe.
  • 27.03.17, 09:24
    Mam podobne doświadczenia i myślę sobie, że to może mieć związek właśnie z tymi procedurami medycznymi, które wywołują długo odczuwane przez kobietę skutki, oraz zwykłym strachem o dziecko.
  • 27.03.17, 12:42
    Ja do dzis pamietam jak miazdzylo mnie niewidzialne imadlo...a minelo 6 lat.to byl bol po oxytocynie wlasnie.bolu po cesarkach nie pamietam wogole😝
  • 27.03.17, 02:49
    Proponuję świadome rwanie zęba! Nie chodzi o znieczulenie do borowania! Chodzi o rozwalanie dziąseł i wyciągnięcie z nich czegoś wielkości kiwi! Ma boleć! To będzie BOLAŁO!!! Tylko po co?! Lubisz sibie choć trochę? Czy jesteś masohistką? Lubisz jak cię boli? Moja mama była położną... Poród... Rozrywa ci tyłek... Pęka skóra... Pytałam mamę po co nacinają krocze? Odpowiedziała: dziecko ból porodowy to jest taki ból, że nawet nie wiesz kiedy przetną cię nożyczkami... Jakby ktoś chciał ci wyrwać wnętrzności... Po co? Myślisz, że będziesz bardziej matką? Bardziej świadomą? Bo powinno boleć?
  • 27.03.17, 16:41
    Kobieto opanuj się.
    Rodziłaś?
    Bo wynika z postu że nie.
    No to jak nie wierzysz opowieściom z tego forum, włącza sobie youtube. Filmów z porodów jest dużo. Zobaczysz jak kobiety rodzą bez znieczulenia, bez nacięcia krocza, traktując ból porodowy nie jako 'ból', ale jako przyjaciela informującego o postępie porodu i o tym, co trzeba robić żeby urodzić.
    Nie każdy poród to wydłubywanie kiwi na siłę.
  • 02.04.17, 22:01
    Nacięcia krocza się nie czuje wcale nie dlatego, że tak strasznie boli, tylko dlatego, że podczas skurczu partego tkanki krocza są niedokrwione z powodu ucisku główki, więc jakby znieczulone. Owszem, czuje się nacisk, ale sporo kobiet uważa go za całkiem znośny. Nie twierdzę, że poród nie boli, ale odczuwanie tego bólu jest bardzo różne i w dużej mierze zależy od nastawienia psychicznego, tego czy się boimy, czy jesteśmy w stanie współpracować ze skurczami, czy z nimi walczymy. Jasne, że czasem nawet bardzo dobrze przygotowane rodzące potrzebują jakiejś formy znieczulenia, ale jednak często nie jest to konieczne.
  • 17.04.17, 22:17
    ja mialam zzo a i tak czulam naciecie (zaszczypalo) i klucie igla (az podskoczylam) podczas szycia
  • 27.03.17, 15:22
    hmm nikt Ci chyba nie powie czy zwariowalas czy nie bo kazdy porod jest inny. na pewno atmosfera i wsparcie sa dla kobiety najcenniejsze w tym czasie, ale sadze ze pozbawianie sie przy pierwszym porodzie znieczulenia jest dosc ryzykowne. Ale jesli czujesz sie z tym wyborem ok, to bedzie ok. rodzilam poltora roku temu naturalnie pierwszy raz. Porod postepowal tak szybko ze znieczulenia nie zdazyli mi nawet podac. Jak sluchalam swojego ciala, bol byl do zniesienia. Jak np siedzialam w samochodzi w pozycji wymuszonej to nei bylo juz tak milo, a jak sie wlaczyli lekarze i kazali mi lezec to bylo nie do wytrzymania. pamietam jak krzyknelam na meza ze pierd..ale ma mi zalatwic znieczulenie i mam wyj..ze za pozno:) ale to byl chwilowy kryzys. sadze ze w wannie lub w pozycji niewymuszonej byloby ok. ALE moj porod wszystkiego trwal dwie godizny odkad sie zorientowalam. Mam kolezanki ktore bardzo chcialy rodzic naturalnie ale glowka nie schodzila ostatecznie i mialy cc. kilkanascie godzin mordego i ledwo zyly na koniec (naprawde). dla innej ZN bylo wybawieniem i urodzila naturalnie i sprawnie piekna coreczke (i calkiem duza). Pierwszy mit o znieczuleniu zewnatrzoponowym ze cos Ci dretwieje albo czegos nie czujesz. Czucie masz. to blokuje tylko przewodzenie bolu. to nie znieczulenie zeba:):) to zupelnie inny mechanizm. Ponoc znieczulenie potrafi opoznic akcej porodowa ale mam wrazenie ze w praktyce to jest niezauwazalne albo nieporownywalne z komfortem kobiety i argumentu tego uzywaja lekarze dla swojej wygody. W kazdym razie porod bez znieczulenia wspominam dobrze i da sie to zrobic, ale zeby dorabiac do tego ideologie to nie jestem przekonana. Mysel ze mozna urodzic w zgodzie ze soba, spokojnie i ze znieczuleniem:)
  • 27.03.17, 16:34
    Decyzja dobra jak każda inna, ale nie wiem, czy rzeczywiście nie byłoby dobrze zostawić sobie tej małej furtki na to: ale, zwłaszcza, że to pierwszy poród. Tak tylko, żebyś miała spokój i nie gryzła się do końca ciąży, żebyś wiedziała, że zawsze będziesz mogła to zdanie zmienić.

    --
    Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego...
  • 27.03.17, 22:18
    To ja a propos świadomości. Drugi poród pełna natura. 2 lata wcześniej po kilku godzinach porodu lekarze zdecydowali o cc (skoki tętna dziecka, zagrażająca zamartwica płodu, w ciągu 15 min. byłam cięta). Z uwagi na cc przy pierwszym dziecku, przy drugim porodzie nie chcieli mi nic podać. Poród wlókł się kilkanaście godzin w czasie których myślałam autentycznie, że umrę. Nie podali znieczulenia, bo wcześniej cc, oksytocyny na przyspieszenie nie, bo wcześniej cc. Pełna natura jak w średniowieczu. Efekt był taki, że po 14h niewiele już pamiętam, mdlałam, tylko leżałam, wszystko jak przez mgłę, mąż miał miał klepać po twarzy i "budzić", żebym współpracowała, położne krzyczały, potrząsały mną, cały czas maska tlenowa na twarzy, koszmar....Taki miałam świadomy poród bez żadnych "wspomagaczy".
    Pewnie ile kobiet tyle rad. Może też zależy to od długości porodu. Za pierwszym razem rodziłam tylko 6h i zdecydowali o cc i całkiem dobrze to wspominam. Drugi poród fatalnie. Ja w każdym razie zastanawiam się co jest pięknego w "świadomym" cierpieniu. Niektórzy odnoszą się do swoich doświadczeń u dentysty. To nie jest porównanie na m-cu. Sami lekarze mówią, ze ból porodowy jest jednym z największych znanych medycynie, porównywalny do łamania kilku kości naraz, albo amputacji kończyny na żywo. Pytanie: czy ktoś mając pod ręką znieczulenie zdecydowałby się przeżyć tak silny ból tylko po to, żeby to było świadome?
  • 30.03.17, 09:01
    Dokładnie tak. Niektóre kobiety chyba lubią masochizm albo są poddane tak silnej ideologizacji wokół tej fizjologicznej kwestii, że przestają myśleć racjonalnie. Żaden facet nie zastanawiałby się nad tym, czy rodzić bez znieczulenia, gdyby miał możliwość z niego skorzystać:) Na zachodzie znieczulenie porodowe to standard
  • 30.03.17, 09:29
    Czytając takie wypowiedzi mam wrażenie, że jest ogromna nagonka na kobiety decydujące się rodzić naturalnie i osobiście czuję się takim podejściem skrzywdzona. Owszem, znieczulenie powinno być dostępne na życzenie, ale nie róbcie jakichś nawiedzonych wariatek z osób, które chciały i udało im się urodzić bez ingerencji medycznych. To nie jest kwestia ideologiczna, tylko natura tak to stworzyła, że ból porodowy wyzwala kaskadę hormonalną, która powoduje, że wytwarzają się substancje znieczulające. Cały ten proces NAPRAWDĘ może być mistyczny i magiczny, tylko mało kto ma szczęście tego doświadczyć.
    Tą kaskadę hormonalną łatwo zaburzyć. Po pierwsze, gdy poród jest nie do końca fizjologiczny (np. niewspółmierność porodowa, złe ułożenie dziecka), po drugie, gdy pojawia się stres, brak poczucia bezpieczeństwa, brak poczucia kontroli sytuacji przez kobietę - a to ona powinna być królową, władczynią tego wydarzenia. Bardzo często staje się jednak przedmiotem, inkubatorem, z którego ma wyjść nowy człowiek. Ona liczy się mniej.
    Jeżeli kobiecie się uda urodzić bez ingerencji, bo taką podjęła decyzję, to ma ona prawo do satysfakcji, a nie do biczowania przez osoby, których poród wyglądał inaczej.
  • 30.03.17, 13:00
    Rulsanka - nikt tu nikogo nie biczuje. Jeśli chodzi o podejście ludzi do tego tematu to ja właśnie czuję zupełnie odwrotnie. Po pierwszym cc spotkałam się z pobłażliwymi komentarzami, że właściwie to nie ja urodziłam i że cc to bułka z masłem. Po całkowicie naturalnym słyszałam słowa uznania i myślę, że to właśnie z podziwem spotykają się kobiety, które urodziły całkowicie naturalnie. Dlaczego piszesz o nagonce? Nie wiem jakie "wypowiedzi" miałaś na myśli, ale ja opisałam swój drugi poród, bez żadnego przekłamywania. Ani w czasie pierwszego ani drugiego nie czułam się żadną królową czy władczynią porodu. Wyłam z bólu i chciałam tylko, żeby to się skończyło. Teraz jestem w trzeciej ciąży i jeśli tylko będę mogła skorzystać z czegokolwiek co mogłoby mi pomóc to nie będę się wahać.
  • 30.03.17, 13:32
    Pisałam pod wypowiedzią delfiny i to do niej się odnoszę.

    Co do różnicy cc, sn i sn z zzo... Moim zdaniem każdej mamie należą się gratulacje. Pod pewnymi względami sn, ale prawdziwy sn, czyli taki gdzie kobieta rządzi, wybiera pozycje, ma zapewnioną intymność, ciemność - jest najłatwiejszy. Najszybciej dochodzi się do siebie, jest pełny kontakt z dzieckiem.
    Cc zawsze wydawało mi się trudne, bo to jednak operacja. Zzo likwiduje ból, ale nie oszukujmy się, że nie ma żadnych wad. Ma wady, ale każda rodząca powinna mieć wybór. Tak czy inaczej powodzenia :)
  • 30.03.17, 18:47
    :) całkowicie się z Tobą zgadzam - sam poród bez względu na to w jaki sposób potoczyła się cała akcja i potem wszystkie niedogodności: dochodzenie do siebie, wczesna laktacja i wszystkie atrakcje z nią związane ;) "uczenie" się dziecka to tak wyjątkowy, ale i trudny czas, że każdej mamie należą się jedynie słowa wsparcia i podziwu. Na szczęście coraz częściej mamy, którym nie udało się urodzić naturalnie czy karmić piersią mówią o tym z jaką reakcją społeczeństwa się spotkały, jakie to niesprawiedliwe i jakie poczucie winy w nich wzbudza. Może to da innym do zastanowienia, żeby nikogo nie oceniać przez pryzmat ww. kwestii.
  • 17.04.17, 19:43
    Spoko. Rodziłam bez znieczulenia, bo go nie chciałam. Nie chciałam go z założenia. Już pomijam, że ból był do wytrzymania, ale jak sobie poczytałam o tym, jak podają znieczulenie (dali mi przed porodem papierki do poczytania i podpisania), to sobie pomyślałam, że kicham na to - najpierw kłucie, uczucie rozpierania, a potem ewentualnie trochę mniej boli, a za to wydłuża się poród? Aha, to ja wolę rodzić na żywca ;-)


    --
    Dzisiejszy bunt jest jutrzejszym prawem, dzisiejsze bluźnierstwo jutrzejszym komunałem.
  • 17.04.17, 22:25
    tez nie chcialam zzo. szybko zdanie zmienilam w trakcie porodu, wg poloznych nie powinnam az tak reagowac na male skurcze. zzo podano szybko i bezbolesnie bez zadnych papierkow i czytania. bol ustal od razu, wrocil calkowicie na skurcze parte. rodzilam 6h czyli nie jakos strasznie dlugo. znieczulona poszlam nawet do wc na siku. teraz bede wolac o zzo juz na wejsciu do szpitala.
  • 29.04.17, 22:16
    Rodziłam sn 13 godzin, skończyło się cc na cito. Nie doszłam nawet do partych, a ból był dla mnie nie do wytrzymania. Dostałam dolargan, potem tylko ten gaz rozweselający, który moim zdaniem służy głównie do odwrócenia uwagi, bo na bol to on nie pomagał. A z bólu chodziłam po ścianach. Nie polecam.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.