Dodaj do ulubionych

Poród bez znieczulenia - upadłam na głowę?

13.03.17, 12:53
Od lat właściwie jestem zdecydowana na świadomy, aktywny poród siłami natury. Termin porodu mam wyznaczony na 2 połowę kwietnia - jak do tej pory ciąża jest idealna (z punktu widzenia medycznego - moje samopoczucie to inna bajka) i wszystko wskazuje na to, że zgodnie z planem zakwalifikuję się do porodu w Domu Narodzin przy Żelaznej. Zdaję sobie sprawę, że ten wybór to definitywnie odrzucenie możliwości podania znieczulenia. A ja go, przynajmniej teoretycznie, po ludzku nie chcę - nie cierpię poczucia bezwładności, braku kontroli nad ciałem w jakimkolwiek stopniu. Nie znoszę wrażenia odrętwienia, które towarzyszy choćby znieczuleniu stomatologicznemu. Pomijam już nawet jakieś tam ryzyko uszkodzenia nerwów, czy wystąpienia najgorszego bólu głowy świata. Chcę po prostu wiedzieć, co się ze mną dzieje... Tymczasem wszystkie osoby, może z wyjątkiem męża, które poznały moją decyzję patrzą na mnie jak na wariata. "A co jak zmienisz zdanie?" - to chyba słyszę najczęściej, razem z "Nie wiesz, na co się piszesz". No nie, nie wiem. Z tego, co wiem, żadna pierworódka nie wie. I może nie tyle zaczynam się łamać, co mam coraz poważniejsze rozterki. Mam plan, by maksymalnie dużą część pierwszej fazy porodu spędzić w domu (chyba, że pojawi się krwawienie, odejdą mi wody, lub po prostu poczuję, że chcę mieć już opiekę) i zaczynam brać pod uwagę opcję, by po prostu pojechać do szpitala zamiast Domu Narodzin, jeżeli poczuję, że odczuwany ból jest zbyt silny. Czy to dobry pomysł? Czy naprawdę decyzja o braku znieczulenia to wydumana fanaberia? Ilość historii spod znaku "Znałam taką osobę [w podtekście - kretynkę] która chciała rodzić naturalnie a potem błagała o cięcie/zastrzyk/rodziła milion godzin". Tymi tekstami częstują u mnie nawet dziewczyny, które miały CC "na zimno", więc umówmy się, ból porodowy w ogóle ich nie dotyczył! Będę wdzięczna za wsparcie lub rady, bo coraz bardziej mnie to gryzie...
--
- On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
- twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
Edytor zaawansowany
  • 13.03.17, 13:25
    3 razy rodziłam SN bez znieczulenia i nie żałuję tej decyzji. Kolejny raz też bym o znieczulenie nie prosiła. Moim zdaniem po prostu korzystasz (chcesz skorzystać) z wyboru, który podpowiada Ci intuicja. A to tak samo dobry wybór jak inny, bo pochodzący z głębi Ciebie. A że taki sam jak mój, więc tym bardziej Ci w nim kibicuję. I zazdroszczę Domu Narodzin. Sama 3 lata temu próbowałam tam się dostać, ale z powodu mięśniaka nie przeszłam kwalifikacji. Choć mój poród na oddziale (też na Żelaznej) chyba nie różnił się za bardzo od tego w Domu Narodzin, za co do tej pory jestem wdzięczna obu położnym. Podsumowując - nie upadłaś na głowę.
  • 13.03.17, 15:41
    Czy to będzie Twój pierwszy poród ? Wynika,ze tak... a więc kochana, mam za sobą dwa porody i niestety nie miałam możliwości dostania znieczulenia,nad czym bardzo ubolewalam. Nie przeszlas nigdy bolu porodowego więc nie obraz się ,ale nie wiesz o czym mówisz. . Jednym slowem: potworny. W momencie ,w ktorym nastepuja skurcze (przed partymi) są mega mocne, jeden za drugim i przy dobrych wiatrach może u Ciebie nie trwać to długo,ale znam osoby i sama tak miałam,ze trwają nawet po kilkanaście godzin. Sama jestem w szoku,ze to przetrwalam. Oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie,ale jak przeczytałam Twój tekst,ze nie chcesz to pierwsze, co mialam na myśli,to to,ze nie masz (może i dobrze) pojęcia co Cię czeka odnośnie bólu i możesz A nawet będziesz żałować w trakcie porodu tej decyzji. Po porodzie jednak mozesz czuc satysfakcje,ze sie nie zdecydowalas,ale tak jak napisalam, to juz po wszystkim.Takie jest moje zdanie i mam prawo je wyrazić,bomając za sobą dwa porody wiem co mówię. Z drugiej jednak strony, w naszym cudownym kraju ciezko jest znalezc szpital z NFZ który daje znieczulenia na żądanie pacjentki. Szczerze, nie spotkałam spotkałam z tym,choć przecież każda pacjenta ma niby do tego prawo.
  • 13.03.17, 22:53
    No i właśnie. Tyle, że na każdą jedną historię o tym najgorszym bólu na świecie mogę przytoczyć taką, gdzie kobieta ból opisywała jako znośny, lub takie, gdzie po podaniu znieczulenie akcja porodowa się zatrzymywała, czego kontynuacją było cesarskie cięcie (to jest opcja z rodzaju "po moim trupie"). Lub takie, gdzie znieczulenie źle "weszło" i np. znieczuliło kobiecie np. jedną nogę, a wtedy opcję pod hasłem "aktywny poród" w ogóle mogłabym sobie wsadzić w kapcie. Pewnie, nie wiem o czym mówię, jeżeli chodzi o skalę bólu porodowego - ale wiem też, jak bardzo nie znoszę być dotykana, o jakichkolwiek zabiegach medycznym nie wspominając. Wkurza mnie trochę takie gadanie "nie wiesz, co Cię czeka". No cóż, moje rozmówczynie de facto też nie wiedzą, jaki będzie mój poród, nie wiem też, jakie niespodzianki niesie mi macierzyństwo jako całokształt. Co tak naprawdę ryzykuję poza wymęczeniem? I tak prawdopodobnie to będzie moje pierwsze i jedyne dziecko (ilość bólu, którego doznałam w ciąży z powodu przykrótkich więzadeł macicznych bije na głowę wszystkie znane mi przypadki wśród znajomych). A ze znieczuleniem dla chętnych zasadniczo nie ma problemów - tylko nie tam, gdzie zamierzam rodzić (tam go po prostu nie ma). Współczuję doświadczeń.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 13.03.17, 18:31
    Pozytywne nastawienie to bardzo dobra sprawa.
    A co do porodu to plan planem a tak naprawdę jak zareagujesz na ból - nie wiesz.Ja chciałam rodzic pierwsze dziecko aktywnie,chodzić,"skakać" na piłce,wziąć kąpiel przy świeczkach - jak dostałam skurczy to jedyne co mogłam to leżenie na boku. Znieczulenie ZZO było dla mnie jak wybawienie.Przestałam czuć ból,zaczęłam spacerować,oglądałam noworodki przez szybę,kiedy poczułam parte poszłam na łóżko. Miałam cały czas świadomość tego co się dzieje.Następna dwójkę dzieci rodziłam bez znieczulenia bo porody postępowały bardzo szybko i nie zdążyli mi go podać.Ale gdybym miała dłużej się męczyć ,poprosiłabym o znieczulenie. Powodzenia i dobrego porodu :)

    --
    Córeczka 2007 :) Córeczka 2009 :)
    Synek 2011 :) Synek 2017 :)
  • 13.03.17, 23:17
    2 razy rodziłam bez znieczulenia, pierwszy raz bo nie dawano go na takich zasadach jak w tej chwili (rok 2009, mała miejscowość, ale porodówka ok), drugi raz z wyboru, choć byłam nawet na specjalnym szkoleniu, miałam pobrane badania, ale jak położne pytały czy życzę sobie ZZO, powiedziałam że raczej nie...i nie wiem kiedy miałabym je dostać, bo mimo że poród miałam wspomagany oksytocyną i bolało mnie bardzo, to wtedy nie myślałam o tym że chcę znieczulenie, tylko że idzie ten poród (w sumie na sali porodowej spędziłam w większym bólu 2,5 godziny, właśnie na tej oksytocynie, miałam wyczuwalne bóle parte, (za pierwszym razem miałam z nimi kłopot) i zanim by przyszedł anestezjolog, dał to znieczulenie, urodziłabym 3x.;) Jeśli poród jest prowadzony naturalnie, wspomaga się kobietę naturalnymi metodami, to znieczulenie nie jest potrzebne...rodziłam z doulą za drugim razem, stosowała metodę przeciwucisków, bardzo mi to pomagało. Za 3 razem też bym nie decydowała się na ZZO. Ale to ja...
  • 14.03.17, 14:39
    Zacznijmy od wymiaru praktycznego: nawet, jeśli zacznie Pani rodzić w DN to wcale nie znaczy, że nie będzie Pani mogła wziąć znieczulenia w razie potrzeby - wtedy po prostu zostaje Pani przeniesiona na regularną salę porodową, gdzie można podać znieczulenie. Niemniej zdarza się to rzadko, bo kobieta rodząca w poczuciu bezpieczeństwa i kontaktu ze sobą rzadko tak mocno odczuwa ból, żeby go potrzebować znosić metodami innymi niż naturalne, które przecież jak najbardziej są stosowane w domu narodzin. Dla zrównoważenia opowieści koleżanek powiem, że wiele razy widziałam dziewczyny,, które nie tylko nie widziały potrzeby brania znieczulenia, ale nawet nie kwalifikowały porodu jako opresyjnego. Znam wiele kobiet, które lubią rodzić, po prostu. Na tym forum też są takie. I proszę pamiętać, że często rodzące, które zdecydowały się na znieczulenie czy cc mają (ukryte lub nie) poczucie winy, często zaszczepione przez innych. Można dyskutować o tym, czy tak powinno być - ja uważam, że jeśli się tak zdarza, to zdecydowanie jest to wina systemu, który nie pozwala kobietom w ciąży na rozeznanie swoich możliwości i oczekiwań i swobodne podążanie za nimi bez poczucia winy. Tak czy tak, efekt jest niedobry - pojawia się bowiem "siłowanie się" opcji "naturalnej" z tą "wspomaganą" - tego właśnie Pani doświadcza. Naprawdę posłuchałabym siebie i ucinała opowieści "krew się lała i o mało nie umarłam". Na koniec powiem, że zawsze radzę najbliższym mi kobietom, żeby - jeśli tylko czują się na siłach - spróbowały porodu naturalnego. Jeszcze żadna nie zerwała ze mną kontaktów :). Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego porodu :)
  • 14.03.17, 16:17
    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie ekstremalnie ważne, a jednocześnie mam zaufanie do swojego ciała. Wiem, że poród to nie spacerek po łące, ale w ogólnym rozrachunku O WIELE bardziej niż bólu boję się braku kontroli, ignorowania moich potrzeb czy licznych interwencji, z których koniecznością przeprowadzenia nie miałabym siły polemizować w tym trudnym momencie. Wiem, że Dom Narodzin to odpowiedź na moje potrzeby, szczególnie, że dotychczasowe doświadczenia bliskich mi znajomych, które "zaliczyły" już pierwsze porody zdecydowanie nie przekonują mnie do opcji szpitalnej.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 15.03.17, 09:38
    Rodziłam raz ze znieczuleniem na oksytocynie, a raz zupełnie bez żadnych wspomagaczy (męża, opłaconej położnej itd...) i to ten drugi poród wspominam jako naprawdę piękne przeżycie. Nie ma bardziej magicznej chwili w życiu kobiety, gdzie po morderczym wysiłku i nie rzadko bólu nie do zniesienia, w jednej chwili gdy dziecko jest już "po drugiej stronie" cały bólu ustaje-normalnie nirwana☺
    Ja że szczęścia, bólu i emocji płakałam i śmiałam się na zmianę. To jest naprawdę magia.
    Tylko, że ja miałam ciążę bardzo zagrożoną i do końca nie było wiadomo czy dziecko będzie na świecie. Być może dlatego tak walczyłam o córę, a ona mi się odwdzięczyła ekspresowym wykluciem ( cały poród 1,4 godz z czego 5 min boli partych).
    Niczego się nie bój, słuchaj siebie i walcz☺
  • 16.03.17, 20:10
    Ja tez za 1 razem nastawialam sie na sn,znieczulenia i tak by mi w tym szpitalu nie dali,bylam dobrze przygotowana,nie balam sie.coz,po 2 dobach skurczy w tym 4 godz na oxy myslalam ze sobie odgryze reke😝na szczescie padla decyyja o cc bo rozwarcie stanelo na 6cm.powem mialam jeszcze 2 planowe,swiadomie wybrane cc,cudowne,bez stresu.mozemy ci mowic ze porod boli ale i tak nie jestes w stanie sobie tego wyobrazic,nikt nie jest😝ja bym robie swiadomie nigdy nie zabrala chociaz mozliwosci tego znieczulenid😉
  • 16.03.17, 20:14
    Pani Kasiu,ja naleze do tych ktore lubia rodzic,ale tylko cc 😄az mi szkoda ze juz na porodowke moja ulubiona nie pojade,ale 3 to moj max😊
  • 16.03.17, 23:29
    Rozumiem, choć sama tego nie próbowałam :)
  • 16.03.17, 22:51
    Rodziłam trzy razy i ok, przyznam że pierwszy raz to był szok, nie spodziewałam się i żadna kobieta podchodząca po raz pierwszy do tematu nie może się spodziewać. Ale to nie chodzi tylko o ból ale o całokształt, że akcja toczy się bardzo długo, przychodzi zmęczenie a kiedy padasz na twarz mówią że trzeba przeć i wyprzeć trzy, cztery kilo. Nawet po znieczuleniu parcie przecież nie ominie. Pierwszy raz przeżyłam szok, drugi raz rodziłam też w czasach kiedy o żadnych znieczuleniach nie było mowy, ale przeżyłam kolejny szok że poszło szybko, gładko i niemal bezboleśnie, bo krótka przerwa między porodami. Ostatnio rodziłam rok temu i nie brałam pod uwagę nawet znieczulenia. Uważam że ten ból jest potrzebny, pomaga w parciu, w zorientowaniu się kiedy rozpocząć parcie, kiedy jest szczyt skurczu, kiedy zacząć, kiedy skończyć, kiedy łapać oddech. Nawet sobie nie wyobrażam jak mogłabym się skoordynować bólu nie czując. Bardziej mnie przeraża ból zęba i tu się nie obejdzie bez tabletki, jest to ból ciągły, jednostajny i bezcelowy, nie ma w nim perspektywy szczęśliwego finału, w związku z tym jest nieznośny.Ból porodowy jest znośny, a ulga po urodzeniu dziecka to dopiero euforia- że już koniec tego bólu ;)
  • 17.03.17, 22:07
    Pozdrowienia z emamy :) Mam podobne rozterki jak Ty, z tą różnicą, że nie rozważam Żelaznej i domu narodzin. Sposób podania ZZO to jest coś, co dla mnie mieści się w top 3 zabiegów, na myśl o których mnie otrząsa. Niekwestionowanym zwycięzcą jest tutaj jednak operacja oka, podczas której miałabym być przytomna, ale ZZO jest zaraz na drugim miejscu. Mam te same obawy - że będę bezwładna, ograniczona, że to będzie gorsze niż ból, niepotrzebnie wszystko wydłuży. Ale dokładnie tak jak Ty nie wiem jaki ten ból będzie i jak go będę znosić, bo będę rodzić pierwszy raz. Więc dopuszczam opcję, że jednak dojdę do wniosku, że ZZO całkiem spoko, a igła w kręgosłup nie taka straszna, inaczej odgryzę sobie łapę :D Na tę okoliczność zamierzam rodzić w szpitalu "po znajomości", gdzie szansa że mi to ZZO w razie potrzeby dadzą, jest dość wysoka. Pewności nie ma, jak wszędzie, wiadomo - anestezjolog dobrem deficytowym. Wydaje mi się, że Twój plan jest rozsądny, sama mam podobny (o ile GBS będzie ujemny) a od siebie dorzucę, że jeśli będziesz czuła, już na początku wszechrzeczy, że ten ból może Cię przerosnąć, to nie zwlekaj. Na ZZO jest konkretne okienko, musisz w nim dotrzeć do szpitala, zostać przyjęta i rozeznać czy w ogóle masz szansę to ZZO dostać. Z doświadczenia mojej przyjaciółki z 2015r. - na Żelaznej nawet mając umowę z położną można zostać odesłaną.
  • 25.03.17, 13:24
    Pocieszę - też mnie przerażała igła w kręgosłup, i w ogóle nie okazała się straszna - ukłucie i tyle.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 18.03.17, 22:02
    Tak jak piszesz ile rożnych kobiet tyle rożnych doświadczeń. Ja rodziłam pierwsze dziecko w DN na żelaznej. Myslalam, ze skoro zawsze miałam bolesne miesiączki a u drntysty nigdy nie brałam znieczulenia to jestem odporna na bol i jakoś to zniosę. Oj jak ja się myliłam.... Juz skórcze były dla mnie bardzo bolesne i nie mogłam wysiedzieć w domu. Rodziłam 9 godzin. Wspominam to jako najwieksza traumę w moim życiu. Bol był nie do zniesienia. Wrzeszczalam tak ze maz był w szoku, bo jeszcze nigdy mnie nie widział w takim stanie. Z bólu prosilsm o znieczulenie, nie dostałam. Zdecydowałam, ze przy drugim dziecku nie ma mowy na powtórkę, ze wezmę wszystko co dostępne by obyło sie bez tego potwornego bólu. Rodziłam tez na Żelaznej. Zaczęło sie znow bolesnymi skorczami, ale choć namawiano mnie znow na DN bo było miejsce odmówiłam i konsekwentnie prosiłam o znieczulenie. Dostałam i była to najlepsza decyzja kaka podjęłam. Poród trwał 3 godziny i w porównaniu do pierwszego byl to Dodam, ze pierwsze dziecko od początku było bardzo wymagające i wciąż kest, drugie natomiast o wiele spokojniejsze. Nie wiem, czy to ma cos wspólnego z porodem, ale rożne są teorie....
  • 18.03.17, 23:45
    Myślę, że nie upadłaś na głowę tylko chcesz świadomie przeżyć poród. Masz do tego prawo. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. Moja historia. W 2014 roku urodziłam synka, poród 20 godzinny bez znieczulenia. To był mój świadomy wybór. Najgorszy ból, jakiego doświadczyłam na porodówce był wtedy, gdy z racji na słabnącą akcję, podpięli mi oksy. Dodatkowo rozładowało się bezprzewodowe ktg i musiałam położyć się na łóżku (na boku zwinięta w kłębek). Wtedy naprawdę miałam ochotę uciec, wziąć to znieczulenie, niech mnie kroją, byleby nie bolało. Trwało to może pół godziny i to było najgorsze pół godziny z całego porodu. Nie zwyczajne skurcze (nawet jeden za drugim, nie 2h skurczy partych), tylko to podanie oksy plus wymuszona pozycja. W DN takie atrakcje Cię nie spotkają, więc głowa do góry. Koniec końców, nie dałam rady, syn urodził się przez cc. I teraz najważniejsze, co chciałabym Ci powiedzieć. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, ale miej gdzieś tam w tyle głowy to, ze może być tez inaczej. Ja byłam tak napalona na poród naturalny, ze chodziłam nawet po lekarzach (ortopeda - spojenie, okulista - wada wzroku, chirurg - poprzednie operacje jamy brzusznej), by mieć pewność, ze wszystko jest Ok i mogę rodzic naturalnie. Nie udało się, bo byliśmy z synkiem niekompatybilni - ja za wąska, syn za duży. Niczyja wina. Ale to "zdjęcie mnie z porodówki" i zakończenie mojego porodu przez cc przeżywałam bardzo ciężko i bardzo długo, jako moją osobistą porażkę. Czy upadłaś na głowę ze swoim pomysłem o w pełni naturalnym porodzie? Jeśli tak, to witaj w klubie. 😀 Obecnie jestem znów w ciąży i planuję rodzic naturalnie bez znieczulenia. Pozdrawiam.
  • 19.03.17, 19:50
    Absolutnie niczego nie wykluczam - dlatego mam wybrane 3 szpitale, każdy na inną opcję ;) Mam swoją wizję, jak bym chciała, żeby poród wyglądał, ale wiem, że to żywioł i nie wszystko może pójść po mojej myśli.

    Jestem świeżo po szkole rodzenia, gdzie znieczulenie zostało bardzo drobiazgowo i rzetelnie omówione. Na ten moment jestem w 100% pewna, że to nie jest opcja dla mnie, chyba, że położne uznają, że akcja doszła "do ściany" i jedyną szansą na ukończenie porodu drogami natury jest przeniesienie mnie na normalny blok porodowy i podanie znieczulenia.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 18.03.17, 23:53
    Rodziłam w domu narodzin na Żelaznej w 2012, jako jedna z pierwszych rodzących :) Był to mój drugi poród bez znieczulenia, tym razem udało się w 100% tak, jak sobie wymarzyłam. Do ostatniej chwili byłam w domu, do szpitala przyjechałam mając skurcze co 3 min. Potem 2 godziny biegałam po korytarzu na IP, bo akurat położna odbierała poród. Mąż w tym biegu masował mi plecy, bo miałam bóle krzyżowe. Było to dość komiczne. Musiałam odpowiadać na jakieś setki pytań na IP, a gdy zaczynał się skurcz, dostawałam przyspieszenia i tak biegaliśmy po korytarzu :D. Kryzys nastąpił w momencie, gdy szliśmy na salę porodową. Zaczęło mnie zanosić do wymiotów, tak reaguję na oksytocynę. Położna zaproponowała znieczulenie, odmówiłam. Trafiłam do sali, od razu rozebrałam się do nagusieńka i hyc do wanny. Młody się tam urodził do wody. Cudowne było to, że przed fazą partą ustały mi całkowicie skurcze i udało się przespać w tej wannie (była 4 rano). Potem 3 parcia i młody zanurkował. Łożysko rodziło się niespiesznie. Najpierw w wannie próbowałam karmić, ale łożysko nie wychodziło. Położyliśmy się więc z maluchem w łóżku i tak czekaliśmy sobie, a młody ssał. Po pół godzinie albo i dłużej pojawił się mocny skurcz i łożysko się urodziło. Zaraz potem poszłam do łazienki, czułam się normalnie, jakbym nigdy nie rodziła. Piękny poród. Mąż dostał materac i spał na nim do rana, wszyscy byliśmy w tym pokoju, gdzie urodził się syn, to dlatego, że nie było nowych rodzących.
    Jeśli chodzi o znieczulenie, to ja nie potrzebowałam. Pierwszy poród był na oksytocynie, ale nie miałam skurczy krzyżowych, więc było w miarę ok. Rodziłam w sumie 13h. Pomagała mi muzyka hard rock, świeczka i kołysanie na piłce, żadnych masaży, w wannie źle. Przy drugim porodzie za próbę posadzenia na piłce chyba bym zagryzła. świece były, wanna, masaż krzyża. Muzyki chyba nie było. Każdy poród jest inny. Pierwszy poród na oksy, skurcze zlały się w jeden skurcz, co było ciężkie, niefizjologiczne i dziecko się przydusza. Drugi poród 100% natury, skurcze NIEREGULARNE do końca. W seriach po kilka, po czym przerwa dająca odpocząć. Od momentu przyjęcia do szpitala urodziłam w 6 godzin, ale poród rozkręcał się wcześniej od około kilkunastu godzin. Miałam skurcze, częste ale niezbyt uciążliwe.
  • 23.03.17, 20:35
    A będziesz miała możliwość rodzić w wodzie? Jeśli tak, to może się udać bez zzo.

    Przed pierwszym porodem myślałam tak jak jak ty. O utracie kontroli, o spowolnionej akcji, o tej jednej nodze też się naczytałam;). Poza tym, chciałam po prostu zobaczyć jak to jest rodzić, byłam bardzo ciekawa. Jeszcze myślałam, że nie moze być aż tak źle, kobiety jak świat światem rodzą, moja prababcia tak rodziła i babcia też. Natura wie co robi. Ha, ha, aż się śmieję jak sobie przypomnę ;).No więc jak już się zaczęło, swoją ciekawość absolutnie zaspokoiłam tak przy około 5 cm rozwarcia i wyryczałam, że chcę znieczulenie. Ból mnie totalnie zaskoczył. No tak bolało, że zapomniałam i o utracie kontroli (i tak nic nie kontrolowałam tylko wyłam), i o tej jednej nodze, o babci i prababci, o wszystkim. Za to bez znieczulenia udało się przy drugim porodzie, tyle, że zaczęło boleć dopiero przy 10 cm a całość trwała 2,5 godziny. Ale w życiu nie poleciłabym nikomu do rodzenia miejsca gdzie nie ma znieczulenia. Z resztą, na oddział przyjmą cię dopiero pewnie jak będziesz miałą minimum 3 cm rozwarcia, no to pewnie będzie czas, żeby zobaczyć i się przekonać jaki to r o d z a j bólu.

  • 24.03.17, 11:28
    Dziewczyno, to twoje cialo, twoje dziecko - ty decydujesz! Co cie obchodzi gadanie i straszenie innych? Jasne, sa sytuacje oczywiste, typu kobieta po 3 cieciach upierajaca sie na naturalny porod domowy, ale jesli Tobie ani dziecku nic nie dolega, to rob jak uwazasz i sluchaj intuicji. Ja akurat mialam cc na zyczenie, tak chcialam od zawsze i bylo pieknie, w 100% zgodnie z moimi oczekiwaniami. Jezeli taka masz wizje porodu, a w dodatku zdecydowalas sie na DN kolo porzadnego szpitala, to czym sie martwisz? Najwyzej przeniosa cie na normalny blok porodowy i podlacza ZZO. Sprobowac przeciez zawsze mozna :)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.