Dodaj do ulubionych

Pani Kasiu pomocy. Wyrzuty sumienia po cc.

30.11.17, 00:52
W sierpniu br urodzilam synka. Ciaza 5 porod 3. Ciaza po terminie byly proby oksytocynowe wynik negatywny, potem balonik ( cewnik foleya) po nim takze brak rozwarcia. Nastepnego dnia oksytocyna 6 godzin kroplowki lekkie skurcze rozwarcia brak. Na drugi dzien zalecenie badania i usg doppler. Ginekolog powiedzial ze zrobil mi sam palcami rozwarcie na 2 palce :/ po nim doppler i lekarz wykonujacy mowi do lekarza ktory mnie badal ze przeplywy mozgowe na granicy normy. Lekarz ktory zrobil to rozwarcie mowi do niego "to pisze ze sa w normie" na to lekarz od usg " doktorze nie mozna powiedziec ze sa w normie ewentualnie ze nie do okreslenia bo dziecko sie za bardzo rusza" na to ten drugi"dobra koncz to badanie" no i ten od usg zakonczyl... zostawili mnie z taka informacja i kazali masowac brodawki zeby akcja sie rozpoczela. Cala roztrzesiona wrocilam na sale potem poszlam do tego lekarza co robil usg jak juz nie bylo z nim tego drugiego i on mi powiedzial ze powtorzymy pozniej usg. Ponownie wrocilam na sale podlamana informacjami polozylam sie do lozka. Po jakims czasie zaczal pobolewac mnie brzuch i zaczely saczyc sie wody. Lekarz od usg powiedzial ze skoro wody juz odchodza to tych przeplywow juz nie bedzie sprawdzac. Poszlam pietro wyzej na porodowke tam polozna sprawdzila rozwarcie 4cm czyli te 2 palce o ktorych mowil tamten ginekolog. Szybko skurcze staly sie bardzo bolesne i regularne co 3 minuty plus gratis okropne bole krzyzowe. Dostalam z polecenia lekarza zastrzyk w tylek na wzmocnienie skurczy. Bol byl okropny nie mialam juz sil miedzy skurczami usypialam z wycienczenia. W tym momencie mam troche zal do poloznej ze nie przypomniala mi ani razu o oddychaniu to mysle ze lepiej znioslabym ten bol. Wiem ze to byl moj 3 porod wiec powinnam sama o tym pamietac ale po tej wiadomosci o przeplywach bylam tak przybita ze zapomnialam powiedziec od razu ze mam gbs dodatni na szczescie po pol godzinie polozna to wyczytala w kartotece, dlatego mysle ze moglam zapomniec o oddychaniu a ona jednak o tym powinna pamietac. Po 4 godzinach sprawdzenie rozwarcia a tam dalej 4cm i dziecko nie dokonca jeszcze zeszlo do kanalu rodnego. Wtedy calkiem sie podlamalam liczylam na cokolwiek wiecej. Lekarz od przeplywow straszyl ponowna oksytocyna. Zapytalam poloznej czy moge sie na nia nie zgodzic ona ze oczywiscie ze wszystko moge to ja pytam czy moge poprosic o ciecie a pani na to ze nie a jak sie nie zgodze na oxy to po prostu bede na swojej akcji skurczowej. Minelo jeszcze troche czasu polozna poszla po lekarza od przeplywow a ja zaczelam go prosic o cc. Moj najwiekszy blad. Oczywiscie powiedzial mi ze zachowuje sie nieelegancko ze nie ma ze mna o czym rozmawiac i poszedl. Chwile po tym polozna przychodzi do mnie z kroplowkami ze bede miala cc. Oczywiscie wtedy bylam uradowana bo w koncu nie bede czula bolu.
Synus urodzil sie 3975g obwiniety wokol szyi pepowina i mimo cc dostal 8pktow apgar ze wzgledu na kolor skory. Przez kilka tygodni mial sine nozki gdy sie go nosilo.
Dodam jeszcze ze mi w wypisie ze szpitala i w ksiazeczce synka napisali ze musieli zrobic cc bo odmowilam porodu silami natury. Przeciez tak nie bylo niczego nie odmowilam gdyby mi wtedy nie pozwolili jakos znioslabym ten porod. Jedne kobiety przeklinaja na mezow przy porodzie ja prosilam o cc z wycienczenia. Dla porownania lezala ze mna na sali dziewczyna z identycznym terminem i ona sie nie zgodzila na balonik i oksytocyne a tez wyszly jej negatywne proby oksytocynowe i ordynator ( ! )zdecydowal jej cc z braku postepu i z powodu wagi dziecka 4kg. A moj wazyl 25g mniej tylko..
Minelo 3.5 miesiaca po porodzie a ja nie umiem sie cieszyc tymi chwilami bo zyje w ciaglym poczuciu ze zrobilam krzywde synkowi tym chyba nie potrzebnym cc. Naczytalam sie o skutkach po cc dla dziecka. Chyba mam depresje bo nie ma dnia zebym po kilkanascie razy nie pomyslala co narobilam i jak bardzo chcialabym cofnac czas. Nie umiem sobie tego wybaczyc.
Pani Kasiu bardzo prosze mi napisac czy gdyby czekac i dluzej probowac porodu sn choc nie wiadomo ile by to potrwalo i dodatkowo patrzac na przeplywy mozgowe to mogloby sie cos synkow stac? Jakies niedotlenienie czy cos innego zlego? Czy skoro dostal 8 pktow to gdyby musial jeszcze przeciskac sie przez kanal rodny to byloby z nim gorzej? Czy to ciecie bylo dobra decyzja czy zupelnie niepotrzebna? Bardzo prosze o odpowiedz.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • katarzynaoles 30.11.17, 13:20
    Jak zawsze po lekturze podobnych maili potrzebuję chwili czasu, żeby dojść do siebie... Napiszę Pani historię tak, jak ją rozumiem. Zgłosiła się Pani do szpitala - osoba z niepowodzeniami położniczymi w wywiadzie - z przeterminowaną ciążą. Żeby mówić o przenoszeniu trzeba dokładnie określić termin porodu na podstawie analizy badań i skrupulatnego wywiadu. Wątpię, żeby wyciągnięto prawidłowe wnioski ze zrobionego badania wewnętrznego - świadczy o tym brak reakcji na balonik i długą kroplówkę z oksy. Zamiast skorygować postępowanie na wyczekujące podjęto próbę mechanicznego rozwierania szyjki palcami (!) a zaraz potem zrobiono USG dziwiąc się ruchliwości dziecka. Moim zdaniem dziecko zachowywało się zupełnie zrozumiale w sytuacji, kiedy przed chwilą przeżyło duży stres związany z manipulacjami na szyjce macicy - czyli w zasadzie tuż obok jego główki. Niepokoiłabym się raczej brakiem reakcji. Po badaniu nie otrzymała Pani wiarygodnej, skierowanej do Pani informacji o sytuacji położniczej, i właściwie została Pani potraktowana zupełnie przedmiotowo. Pani zdenerwowanie po tym, co Pani usłyszała jest jak najbardziej normalne. Poziom adrenaliny wzrósł u Pani zapewne niebotycznie, bo lęk o dziecko i poczucie bezsilności wywołało na pewno taką reakcję. Adrenalina na początku porodu jest antagonistką oksytocyny - hamuje jej wydzielanie, więc uniemożliwia samoistną akcję skurczową. No to - zamiast pomóc Pani wrócić do równowagi psychicznej - podano środki naskurczowe chcąc gwałtem, wbrew organizmowi, wywołać akcję porodową. "Pomogło" - pojawiły się trudne do zniesienia, bolesne skurcze nie dające żadnego postępu porodu. Za karę postraszono Panią jeszcze bardziej i do uczucia bezsilności, strachu o dziecko, braku orientacji w sytuacji i bólu fizycznego dodano jeszcze poczucie winy za to, że poród się nie posuwa do przodu. Uczucia, których Pani doznawała potęgowały ból fizyczny i stres, więc nie było mowy o rodzeniu. Szukając w desperacji wyjścia z matni poprosiła Pani o cc, które wydawało się jedynym wyjściem z trudnej sytuacji. Założę się o wiele, że lekarzowi spadł kamień z serca - kłopot z głowy, ale w dokumentację można wpisać, że to nie jego decyzja - ale nie omieszkał docisnąć Pani obcasem i zakomunikować, że jest Pani nie w porządku. Zapewne dzięki Pani decyzji poród zakończył się urodzeniem zdrowego dziecka. Gdyby nadal, zgodnie z przyjętą linią działania, wymuszano na Pani poród depcząc wszystkie zasady prowadzenia porodu siłami natury prawdopodobnie skończyłoby się cc robionym szybko z powodu zagrożenia dziecka. To prawda, że trochę w tym miejscu wybiegam w przyszłość, ale widziałam w swojej ponad 30-letniej pracy dość podobnych sytuacji, żeby móc to z przekonaniem powiedzieć. I lekarze, i położna zupełnie nie dali Pani wsparcia emocjonalnego, nie tłumaczyli co i dlaczego chcą zrobić, nie pytali o zdanie i nie pozwolili decydować. To zupełne uprzedmiotowienie. I nic dziwnego, że nie potrafi Pani tego zaakceptować. Proszę nie słuchać - wpędzających w jeszcze większe poczucie winy - opinii "ale przecież masz zdrowe dziecko, to o co chodzi?". Chwała Bogu dziecko jest zdrowe, ale w dużej mierze zawdzięcza to Pani sobie. Zdrowa na ciele i duszy matka także jest ważna. Jeśli nie będzie Pani mogła dalej poradzić sobie psychicznie z sytuacją to radziłabym jak najszybciej poszukać pomocy psychologa/ psychiatry. Naprawdę nie warto dłużej zatruwać sobie macierzyństwa tym, co Pani zafundowano. Trzymam za Panią kciuki i pozdrawiam bardzo serdecznie :)
  • andziulek852 30.11.17, 14:33
    Pani Kasiu dziekuje serdecznie za slowa otuchy. Naprawde mysli Pani ze dobra podjelam decyzje? Czy dziecku obwinietemu pepowina przy dluzszym porodzie i przeciskajacemu sie przez kanal rodny mogloby sie cos stac? Czuje sie z tym tak okropnie jakby byl to moj najwiekszy blad w zyciu. Pamietam jak polozna zapytala mojego meza jak ja urodzilam dwojke dzieci czy wtedy tez tak panikowalam.. maz jej odpowiedzial ze przy pierwszym porodzie cierpialam 13 godzin a ona na to ze cierpia ludzie chorzy na raka a ja tylko odczuwalam bol prowadzacy do porodu. Dobilo mnie to. Poczulam sie jak jakas panienka ktora jest zdziwiona ze ciaza konczy sie porodem ze z wlasnego wygodnictwa nie chce rodzic. Dziekuje Pani raz jeszcze, nawet nie wie Pani jak potrzebowalam takich slow. Dziekuje bardzo.
  • katarzynaoles 30.11.17, 15:31
    Myślę, że to, że przy trzecim porodzie "panikowała" Pani jest też ważną informacją. Rodzące, szczególnie te, które nie mają złych doświadczeń porodowych, nie "panikują" bez powodu i kogoś z doświadczeniem położniczym Pani zachowanie powinno zastanowić. Podczas porodu nasilony niepokój rodzącej może wskazywać na zagrożenie dziecka (tak, tak - często tak jest) albo na zły stan psychiczny mamy. Jedno i drugie jest poważną przeszkodą w porodzie i mądra, świadoma położna czy lekarz pochyla się nad tym i szuka źródła niepokoju. W porodach domowych niedający się zniwelować niepokój rodzącej, nawet niewiadomego pochodzenia, jest dla nas, położnych, poważnym przyczynkiem do zakończenia porodu w szpitalu. Co z tego, że czasem nie umiemy zidentyfikować skąd się bierze, jeśli i tak uniemożliwia dobre narodziny? Jeśli chodzi o ocenę tego, czy synkowi groziło coś z powodu okręcenia pępowiną to uczciwie odpowiem, że nie wiem. Gdyby poród był prowadzony z poszanowaniem fizjologii, to mogłabym coś domniemywać, bo często porody u dzieci okręconych pępowiną są powolne, mało dynamiczne - i w efekcie dzieci rodzą się bez żadnych objawów zagrożenia, tyle, że długo. Ale w Pani przypadku nie było dane się o tym przekonać. Natomiast pewne jest, że rodzenie na siłę, wbrew organizmowi, byłoby potencjalnie bardzo poważnym zagrożeniem dla dziecka okręconego pępowiną. Tego właśnie zagrożenia uniknęła Pani dzięki swojej decyzji. Powtórzę jeszcze raz - moim zdaniem uratowała Pani synka i siebie od poważnych konsekwencji. Ma Pani podstawy być z siebie dumna, że udało się Pani przeciwstawić naciskom. Hasło, że cierpią tylko chorzy - pozostawię litościwie bez komentarza...
  • andziulek852 30.11.17, 15:42
    A te przeplywy?
    Pani Kasiu, naczytalam sie o powiklaniach dla dziecka po cc wliczajac w to czestsze ryzyko bialaczek i innych nowotworow. W sytuacji gdzie ja zdecydowalam o cieciu jestem przerazona ze moglam zrzucic na dziecko ryzyko zachorowania. Czy slyszala Pani o takiej zaleznosci ciecie a nowotwory? Pograzaja mnie te wszystkie obawy coraz slabiej sobie z tym radze.
  • katarzynaoles 30.11.17, 18:10
    Michele Odent w książce "Cięcie cesarskie a poród naturalny" jako przykład bardzo niekorzystnej dla matki i dziecka sytuacji przywołuje ratunkowe cc, do którego doprowadzono interwencjami położniczymi - czyli dokładnie jak u Pani. Za to za najrozsądniejszą formę cc uznaje operację wykonaną po rozpoczęciu akcji skurczowej, ale przed wystąpieniem bezpośredniego zagrożenia. Czyli tak, jak u Pani. Co do innych dalekosiężnych skutków cc to mogę powiedzieć, że najlepiej udokumentowana jest korelacja między porodem operacyjnym a możliwością zaburzeń oddechowych u dziecka, a w późniejszym okresie astmy. Wiadomo też, że inaczej kształtowana jest flora bakteryjna. I tyle. Reszta badań, póki co, wskazuje inne możliwości, ale nie jest dostatecznie potwierdzona, żeby wyciągać jakieś wiążące wnioski. Wielu ewentualnym kłopotom można też zapobiec już po narodzinach, bo rzadko tylko jeden czynnik odpowiedzialny jest za jakiekolwiek choroby. Naprawdę nie zastanawiałabym się za bardzo nad możliwymi krzywdami, których doznał synek, a raczej skupiłabym się na tym, że ma się dobrze.
  • andziulek852 30.11.17, 18:23
    "Reszta badań, póki co, wskazuje inne możliwości..." czy w tych innych mozliwosciach sa nowotwory?
  • andziulek852 30.11.17, 18:55
    "Reszta badań, póki co, wskazuje inne możliwości..." czy w tych innych mozliwosciach sa nowotwory? Proszę o odpowiedz.
  • carmelita81 30.11.17, 22:29
    Czytam Twój wątek i poprostu muszę coś wtrącić. Masz żywe zdrowe dziecko i Ty się zamartwiasz jakimiś niepotwierdzonymi skutkami cc ????? Kobieto otrząśnij się i pomyśl że gdyby nie to cc to może twojego dziecka dziś by nie było albo było by ciężko chore. Poprostu nie wierzę w to co czytam...
    Sama jestem po dwóch cięciach i czytając Twoją historię utwierdzam się w przekonaniu że to była najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam...
  • anka_z_lasu 30.11.17, 22:40
    Pozwolę sobie się wtrącić. Pani Kasia wspaniale i dobitnie Ci napisała, ze najprawdopodobniej uratowałaś własne dziecko. Czy ważniejsze jest dla Ciebie, że urodziło się tutaj i teraz dotlenione i zdrowe czy niejasna wizja ewentualnych przyszłych następstw o nieznanym prawdopodobieństwie? Ja też miałam cc, bo nie było postępu porodu ani nawet akcji skurczowej. To co, miałam udusić dziecko czekając na poród naturalny? Bardzo się cieszę, że w tej sytuacji nikt nie ryzykował naszym zdrowiem i zrobili mi cc. Mój mąż jest astmatykiem, więc jeśli dziecko tak czy inaczej może mieć astmę. Możliwe, że ja jestem dziedzicznie obciążona pewnym rodzajem nowotworu. Ale to nie znaczy że całe życie mamy żyć w lęku. Trzymaj się i ciesz się zdrowym dzieckiem!

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • andziulek852 30.11.17, 23:43
    Zastanawia mnie czy za szybko sie nie poddalam w zasadzie od skurczy do cc minelo tylko 5 godzin. Moze gdybym dluzej wytrzymala inaczej by sie to potoczylo. Juz sma sie chyba usprawiedliwiam z tym cc a moze poprostu trzeba bylo jeszcze bardziej sie postarac. Z reszta juz po porodzie polozne dawaly mi odczuc ze zrobilam blad, najpierw pytaly ktory porod lepszy bo mam porownanie gdy odpowiadalam ze po cc dluzej boli slyszalam ze sama tego chcialam.. i tak powoli mi sie wszystko zbieralo az sie podlamalam. Wiem ze raczej nikt mnie nie zrozumie.
    Carmelita81 gdybys dokladnie przeczytala to bys wiedziala za Pani Kasia napisala:"Proszę nie słuchać - wpędzających w jeszcze większe poczucie winy - opinii "ale przecież masz zdrowe dziecko, to o co chodzi?". " czyli dokladnie to co przedstawia twoja wypowiedz.
  • carmelita81 01.12.17, 08:19
    Przeczytałam i zrozumiałam. Nie rozumiem jedynie Twojej postawy - ja po czymś takim dziękowała bym Bogu na klęczkach że wszystko skończyło się dobrze a Ty roztrząsasz co by było gdyby. Otóż co by było gdybyś rodziła SN nigdy się nie dowiesz więc po co Ci to zadęrczanie - nie ogarniam tego naprawdę. I absolutnie nie było moją intencją wpędzenie Cie w poczucie winy raczej potrząśnięcie Tobą żebyś dała spokój i cieszyła się macierzyństwem...
  • rikol 02.12.17, 15:05
    Moim zdaniem twój przypadek to ewidentna depresja. Wymyślanie problemów, zadręczanie sie z tego powodu. To nie jest normalne. Idź do psychologa/psychiatry.
  • andziulek852 01.12.17, 00:19
    Anka_z_lasu nie zrozumialas mnie. Gdyby u mnie cc bylo konieczne i decyzje podjalby lekarz pewnie nie pisalabym tu nic jednak to byla moja prosba i ewentualne skutki beda przeze mnie a moze wystarczyloby tylko poczekac i urodzilabym sama bez skutkow dla dziecka. Ale teraz to ja moge tylko gdybac.
  • rumpa 01.12.17, 18:09
    Powiedz dziewczyno, a nie boisz się skutków porodu naturalnego dla dziecka? Bo ja widziałam zastraszająco dużo, jak na moje potrzeby rzecz jasna, dzieci z poważnymi uszkodzeniami, niedotlenieniem, uszkodzonymi stawami itd...nawet jeden totalny bezmózg się trafił, bo brak tlenu dobrze na szare komórki nie robi. A tam zabrakło na długo. O paru trupach wszyscy słyszeliśmy, bo prasa trąbiła. Jeden trup zdarzył się wśród znajomych - właśnie dziecko uduszone pępowiną.

    Jak dla mnie masz ciężką depresję poporodową. A uwierz mi, o depresji coś niecoś wiem, bo choruję od ósmego roku życia. Nie, nie jestem dzieckiem CC, tylko po porodzie naturalnym. Wybacz, nie mogłam sobie darować.
    Więc plus minus wiem, co się wtedy roi pod czaszką.
    Rozumiem, że wydaje ci się, że masz racjonalne problemy, ale jak tak cię czytam, to mi dęba włosy stają na głowie. Zupełnie jak zaczątki jakiejś psychozy.
    Nawet uspokajana przez siłę fachową, nie odpuszczasz, zamiast się cieszyć. Idź do lekarza, ale nie do ginekologa, ani położnej tylko psychiatry. I to nie jest obraźliwe, tylko życzliwe, różne są choroby. Znam takich - głównie mężczyzn - co nawet do internisty nie pójdą, bo to skaza na honorze.
  • katarzynaoles 03.12.17, 18:42
    Ja nie widziałam takich doniesień opartych na badaniach. A wczoraj rozmawiałam o tym z koleżankami i też nie wiedzą o takim zagrożeniu.
  • andziulek852 03.12.17, 20:00
    Pani Kasiu pisze Pani o braku doniesien na temat nowotworow? Przepraszam ze pytam ale rozwinela sie spora dyskusja i w sumie nie wiem do czyjego komentarza sie Pani odnosi?
  • katarzynaoles 06.12.17, 11:54
    Tak, chodziło mi o nowotwory
  • andziulek852 09.12.17, 13:09
    Dziekuje bardzo Pani Kasiu.
    Tak mnie jeszcze zastanawia, kiedy kobieta ma gbs+ i rodzi sn i dostaje antybiotyk to czy pod jego wplywem ta dobra flira bajteryjna nie jest wyjalowiona?
  • katarzynaoles 09.12.17, 15:19
    Jasne, że jest :). Każde podanie antybiotyku rujnuje florę bakteryjną i trzeba kilku miesięcy starań, żeby ją odbudować.
  • andziulek852 09.12.17, 15:33
    Czyli jesli chodzi o wyzszosc sn nad cc to argument ze przy sn dziecko ma kontakt z flora bakteryjna i przez to lepsza odpornosc(chyba taka jest korzysc dla dziecka???) to w przypadku gbs+ teoria upada? Taki wlasnie mialam drugi porod.
  • andziulek852 01.12.17, 00:49
    katarzynaoles napisał:

    > Wielu ewentualnym kłopotom można też zapobiec już po narodzinach, bo rz
    > adko tylko jeden czynnik odpowiedzialny jest za jakiekolwiek choroby.

    Pani Kasiu moze Pani napisac co konkretnie ma Pani na mysli?
  • fil.lo 01.12.17, 01:01
    Nie martw się i nie zadręczaj. Zrobiłaś to, co uważałaś w danej chwili za najlepsze dla siebie i dla dziecka. Wszystko skończyło się dobrze, to najważniejsze. Nie wymyślaj ewentualnych następstw, bardzo prawdopodobne, że żadne z nich u Twojego dziecka nie wystąpi.
    W trakcie porodu potraktowano Cię okropnie - współczuję Ci. Rozważyłabym skargę do ordynatora lub dyrektora szpitala, jeśli masz na to siłę. Choć to walka z wiatrakami, bo zapewne wiedzą doskonale, jak "rodzi się" w ich szpitalu.
    Tak jak proponuje Pani Kasia, powtórzę - rozważ skorzystanie z pomocy psychologa/psychiatry. Poczucie winy i obawy co do przyszłości dziecka plus niezrozumienie ze strony otoczenia (lub brak osoby, której można się zwierzyć) mogą być ogromnym obciążeniem, warto skorzystać z pomocy, by z niego wyjść.
  • anka_z_lasu 01.12.17, 21:32
    Pani Kasia prawdopodobnie ma na myśli, że jedno cc nie przesądzi o całym życiu Twojego dziecka i nie spowoduje - samo w sobie - chorób u niego. Nowotwory i inne choroby powodowane są przez różne czynniki, często nie do końca poznane. Przykładowo, mój wspomniany mąż astmatyk ma astmę mimo, ze jego mama rodziła naturalnie. Bo spowodował ją jakiś inny czynnik, nie cc.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • katarzynaoles 03.12.17, 18:50
    Podejmuje się różne starania, żeby dziecko było kolonizowane flora bakteryjną mamy, tak jak dziej się podczas przejścia przez kanał rodny. W tym celu używa się jałowego wacika, którym najpierw pociera się skórę albo wnętrze pochwy mamy, a potem noworodka dopiero co wydobytego z macicy. Dba się też o kontakt skóra do skóry - w wypadku kiedy nie może tego zrealizować mama dziecko można dawać do przytulania ojcu. Po za tym dba się o jak najwcześniejsze podjęcie karmienia.
  • andziulek852 03.12.17, 20:14
    W tym szpitalu w ktorym rodzilam raczej nie stousuje sie takich staran. Jedynie dziecko faktycznie czekalo na mnie z mezem na sali, jak mnie przywiezli to synka od razu przystawili do piersi.
  • bianka@g.pl 30.01.18, 01:56
    Tez bym proponowała sie ogarnąć, dziecko owinięte pępowina, wcale niemale - na szczęście zrobiono CC bo moze by miało niedotlenienie i co wtedy.... niech sie Pani ogarnie i nie wbija sobie do głowy teorii spiskowych o nowotworach tylko sie cieszy zdrowym dzieckiem!! Współczuje, gratuluje i zycze wszystkiego dobrrgo
  • dorotanews 01.12.17, 17:07
    urodziłam dwójkę dzieci jedno przez cc drugie normalnie . Dzieci są dorosłe 30 i 25 lat . Nie ma żadnego negatywnego wpływu cc na zdrowie dziecka . Proszę się nie zamartwiać i nie wierzyć w bzdury , które Pani przeczytała czy usłyszała w szpitalu . Jedynym powodem dla którego mówi się o negatywnych skutkach cc są pieniądze . po prostu taki poród jest droższy .
  • betyba14 01.12.17, 18:45
    Biorąc pod uwagę, że dziecko było owinięte pępowiną to powinna się pani cieszyć, że wykonano cc bo poród sn mógłby się skończyć tragicznie. Jeśli miał 8 pkt za kolor skóry to znaczy, że był niedotleniony. i jeszcze ten gbs +. A nie miałaby pani wyrzutów sumienia, że poczęstowała pani dziecko paciorkowcem? Jeśli rozwija się dobrze to po co się pani zastanawia nad zasadnością cc. Ja też miałam taki przypadek. W tracie ciąży dziecku spadało tętno. Miałam rodzić sn, ale po 4 godzinach dziecko miało tętno ponożej 90 u/min. potem było szybkie cc. Mój synek był owinięty pępowiną, cały fioletowy. Też miał 8 pkt za kolor skóry. Ja się cieszę, że miałam cc bo gdyby nie to to nie wiem co by było z dzieckiem. Może psycholog rozwiąże pani problemy lub odpowiedni lekarz.
  • andziulek852 01.12.17, 20:01
    Rumpa byc moze masz racje choc nigdy nie zglebialam problemu depresji poporodowej to zawsze wydawalo mi sie ze objawia sie ona niechecia do zajmowania dzieckiem, ja od swojego synka najchetniej nie oddalalabym sie na centymetr.
    Fil.lo w tym szpitalu to chyba taki standard jesli chodzi o porodowke ale maja tam oiom dla noworodkow dlatego wybieralam ten szpital na wypadek gdyby sie cos dzialo.
    Betyba14 jesli chodzi o gps+ to i w tej ciazy i poprzedniej dostalam dozylnie antybiotyk zeby dziecko sie nie zarazilo.
  • hanusinamama 02.12.17, 12:30
    Pozostałe przesłanki są na korzysc cesarki...ale akurat nie GBS. Sorry ale to nie ejst częstowanie dziecka paciorkowcem. Poza tym przy cesarce nie ma gwarancji ze nie został "poczestowany". Sa badania ze +GBS wpływa tez na dzieci rodzone przez cesarki.
  • malaivet 01.12.17, 21:36
    ja do dziś żałukę że pierwsza córeczk anie przyszła na świat poprzez cc. niestety zmarłą przy porodzie naturalnym.
  • malaivet 01.12.17, 21:44
    Pierwsze dziecko zdrowe zmarło przy porodzie siłami natury. Drugie urodziło się przez cc, rzadka wada genetyczna, porodu SN nie przeżyłby. Trzecie dziecko córka zdrowa CC. Jestem szczęśliwą mamą po przejściach. Nie karmiłam piersią ( mało gruczołów mlecznych, dodatkowo syn z rzadką wadą genetyczną nie umiał ssać), nie szczepiłam, dwójkę dzieci mam z CC, jestem szczęśliwą mamą ( według niektórych wyrodna bo CC, nieszczepienie, karmienie butelką). Codziennie dziękuję losowi za moją dwójkę i najważniejsze jest dla mnie ich szczęście i zdrowie. i nie interesuje mnie co mówią i myślą inni. Póki nie przeżyją tego co ja.
  • malaivet 01.12.17, 21:51
    Ma pani zdrowego syna to jest najważniejsze, ja niestety mam nagrobek . Nie musi się Pani przed nikim i przed sobą tłumaczyć. Życzę wszystkiego dobrego :)
  • karla792 02.12.17, 10:08
    Jej, nie jestem lekarzem, ale skoro dziecko było owinięte pępowiną to mogło dojść do podduszenia i dziecko mogłoby się urodzić niepełnosprawne. Bardzo dobrze, że poród zakończył się cc, bo mogło być na prawdę źle. Lekarze nie chcą robić cc, bo w szpitalach dostają kasę, za poród naturalny. Fakt, że niby to jest naturalne i może i dobre, ale w takich sytuacjach powinni sami zrobić cc, bez proszenia. Moja kuzynka, właśnie przez takie zwlekanie z cc, urodziła w końcu siłami natury, dziecko urodziło się z porażeniem mózgowym. Nie dotlenienie mózgu i dziecko było roślinką- tragedia. Ja również sama urodziłam przez cc, też nie chcieli ją robić do ostatniej chwili, aż dziecko zaczęło się podduszać, mały dostał 9pkt, też za kolor skóry i teraz jest zdrowym, normalnym chłopczykiem, żadnych problemów z nim nie mam. Z tymi punktami appgar, to nie brałam bym tego tak bardzo do siebie, bo moja kuzynka ta która urodziła dziecko z porażeniem mózgowym, dostała podobno 10pkt. także nie wiem jak oni to sprawdzają. A kolor skóry to tez jeszcze nie tragedia, gorzej jakby miało coś z sercem, czy oddychaniem. Także to była bardzo dobra decyzja i być może uratowała Pani dziecko przed kalectwem. Pozdrawiam
  • rikol 02.12.17, 15:01
    Kompletna głupota. Polecam dobrego psychiatrę. No i poczytaj sobie, jaka jest naturalna śmiertelność kobiet i dzieci przy porodzie. Sukcesem przy porodzie jest brak powikłań u matki i dziecka. Media robią kobietom wodę z mózgu, że trzeba rodzić w specjalny sposób. NAsze babcie rodziły jak mogły i żadnej by nie przyszło do głowy, że zaszkodziła dziecku.
  • martishia7 03.12.17, 00:33
    Nie będę już pisać wszystkiego co zostało napisane - psychiatra na cito dla Ciebie. Ale przede wszystkim napisz, co to za rzeźnia rodem z późnego Gomułki, w której rodziłaś, żeby inne kobiety omijały szerokim łukiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.