Dodaj do ulubionych

brak wspomnień z porodu

18.05.18, 12:26
Dwa miesiące temu urodziłam córkę. Wciąż jednak mam wątpliwości dotyczące przebiegu porodu. A przede wszystkim braku wspomnień z niego.
Ale od początku – ciąża przebiegała podręcznikowo. Mnie samej nie dotykały żadne uciążliwości (jedynie anemia, ale mam ją chroniczną) w jej przebiegu. Pierwsze skurcze dotknęły mnie o pierwszej w nocy dzień po terminie. Nie chciałam jechać od razu do szpitala, bardzo się bałam, że mnie odeślą. Przez trzy kolejne godziny pomagałam więc sobie w bólu pod prysznicem, zdecydowanie przynosiło to ulgę. Mąż mierzył skurcze, kiedy były już regularne (co niecałe pięć minut) pojechaliśmy do wybranego szpitala. Po badaniu okazało się, że rozwarcie jest na 5 cm., więc przyjęcie, pokój, lewatywa. Wszystko spokojnie i bez nerwów. Położna przekazała mnie, zmieniającej ją koleżance, ta zaprosiła mnie z mężem na salę porodową. Pamiętam jeszcze badanie szyjki (położna przebiła wtedy pęcherz, odeszły wody, przeprosiła, powiedziała, że było to działanie przypadkowe), podłączono mnie do ktg i… to by było na tyle, jeśli chodzi o moje wspomnienia z porodu. Następne jest dopiero, kiedy córka wylądowała mi na klacie. Dopiero od tego momentu pamiętam wszystko. Pierwsza faza skończyła się po godzinie. Później przez półtora godziny podobno próbowałam przeć. Piszę podobno, bo jedyną osobą, na relacji której mogę polegać, to mąż. To on poprosił dla mnie o zzo, które bardzo chciałam (i które wpisałam w plan porodu – jednak do tego planu nikt nie zajrzał, mimo że w przyszpitalnej szkole rodzenia był on przedstawiany, jako niemal główny dokument, o który prosi się przy przyjęciu), przy podaniu znieczulenia miałam 8 cm rozwarcia. Podłączono mnie też do oksytocyny, mimo że w założeniu tego nie chciałam. Mąż mówi, że zwracano mi uwagę, że za głośno krzyczę, że porównywano do osoby, która rodziła w sali obok („tamta dziewczyna jest taka dzielna”). Próbowałam podobno rodzić we wszystkich możliwych pozycjach, nic to nie dało. Zasypiałam, traciłam kontakt z położną i mężem. Skończyło się nacięciem i użyciem vacuum. Zastanawiają mnie dwie kwestie: dlaczego nic nie pamiętam (poród był przecież bardzo szybki, od momentu przyjazdu do szpitala do widoku córki minęły tylko cztery godziny z okładem) i dlaczego w żaden sposób nie potrafiłam przeć.
Edytor zaawansowany
  • paka232 15.06.18, 16:29
    tez nic nie pamietam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.