Dodaj do ulubionych

Czego nie wiedziałam PRZED porodem

28.06.07, 12:23
2 miesiące temu urodziłam moje pierwsze dziecko. Pomimo szkoły rodzenia i
przeczytania miliona książek poród i połóg przyniosły wiele niespodzianek.
Postanowiłam je spisać. Dłuuugie będzie. Ale jeśli choć jedna rzecz przyda się
choć jednej dziewczynie w ciąży to znaczy że warto było. A jak kogoś znudzi w
połowie to nie musi czytać :-)

1. Poród boli. Wiem że to truizm, ale jakoś po zajęciach w szkole rodzenia ja
miałam trochę poczucie że pójdę sobie do ładnej sali, z mężem, wezmę kąpiel,
trochę pooddycham, posłucham ulubionej muzyki, a potem dostanę na brzuszek
moje maleństwo. No i poczułam się cholernie oszukana. Nawet nie chodziło o to
że bolało tylko że ja jakoś zakładałam że to będzie jakoś łagodniejsze.

2. To że są jakieś statystyki ile trwają fazy porodu nie oznacza że u każdej
dziewczyny jest tak samo. U mnie to trwało dużo dłużej i znowu poczułam się
okłamana, bo przecież skurcze parte miały trwać 45 minut, no maks półtorej
godziny a u mnie 3 godziny (o rozwierających nawet nie wspomnę bo co mam was
straszyć). I wściekałam się "że nie tak miało być". Nie zakładajcie że ma być
tak czy inaczej, bierzcie jak leci i na tyle na ile dacie radę odprężcie się.

3. Porodu NAPRAWDę nie da się przegapić (a tak się bałam czy się zorientuję).
Jak już zacznie boleć to nie pomylicie tego z niestrawnością :-)

4. Ja się bałam czy połapię że wody mi odejdą bo jedna koleżanka twierdziła że
się nie połapała myśląc że nie trzyma moczu. Teraz wiem że są specjalne testy,
które można kupić w aptece. Koło 40 złotych ale jak się ktoś się ma denerwować
w 9 miesiącu to chyba warto. A wody mi ostatecznie w ogóle nie odeszły
(przebili mi pęcherz w trakcie porodu).

5. Przed porodem strasznie mi zależało żeby mi nie nacinali krocza. Szczerze
powiedziawszy to nie pamiętam właściwie dlaczego (no bo niby dlaczego?). Na
porodówce to już mi było wszystko jedno i jak lekarz zarządził nacięcie to
nawet nie mrugnęłam. Nie bolało. Zszyli ładnie. Oczywiście nie mam porównania
co by było gdyby pozwoli małemu wyłazić bez cięcia, ale tak myślę że jak prze
3godziny nie dał rady to chyba naprawdę by się nie zmieścił.

6. Przed porodem byłam pewna, że nie chcę znieczulenia, no chyba że będzie
dramat. Bo ja chcę naturalnie i chcę cały czas czuć więź z dzieckiem. No i nie
chcę żeby mi gmerali igłą w kręgosłupie. Jak po 24 godzinach skurczy
powtarzających się co 5 minut lub częściej w końcu przyjęli mnie do szpitala
to błagałam o znieczulenie. I było to najwspanialsze 6 godzin mojego porodu bo
nawet się zdrzemnęłam. Żadnych zidentyfikowanych skutków ubocznych dla mnie
(nawet bólu głowy) czy dziecka. Polecam choć kosztowne.

7. Spakujcie do torby wszystko co potrzebne tak ogólnie a nie tylko to co
potrzebne w szpitalu, w którym chcecie rodzić. U mnie w sali byłyśmy 4 i każda
przywieziona z innego szpitala, z innym zestawem w torbie. Ja bez żadnych
kosmetyków, nawet chusteczek do pupy (bo miały być), koleżanka bez ręcznika
dla dziecka a inna z jednym ubrankiem. Lepiej mieć za dużo nic się zdziwić.

8. Weźcie ze sobą dwie butelki wody mineralnej. Jak się zaczyna karmić to się
strasznie chce pić. I lepiej wodę niż soki bo np. mój miał wysypkę po sokach.

9. W szpitalu domagajcie się żeby Wam pokazali jak przystawiać dziecko do
piersi. Bo nie wszędzie robią to z własnej woli. Unikniecie wielu łez po
wyjściu ze szpitala. Karmienie jest naturalne ale na pewno nie jest łatwe
(dlatego na forum o laktacji jest ponad 90 tysięcy postów).

Uffff. To się rozpisałam. Ale może komuś się przyda. Pozdrawiam i życzę
"dobrego porodu".

--
Gdyby kobiety były generałami nie byłoby wojen. Nikt kto rodził nie wysłałby
niczyjego syna na śmierć.
Edytor zaawansowany
  • kaiud 28.06.07, 12:31
    Ja mam termin za 11 dni...Wielkie dzięki za takie informacje.Moze komuś innemu wydadzą się banalne,ale moim zdaniem dobrze,że piszesz o takich rzeczach:)))
  • robbi2 28.06.07, 14:18
    A mnie bardzo się spodobała myśl o kobietach -generałach.
  • 19gosia83 04.09.10, 21:23
    potwierdzam
  • miacasa 28.06.07, 15:22
    ja sobie pozwolę dopisać byście nie zapomniały wymienić się numerami telefonów z
    innymi dziewczynami z sali poporodowej, będziecie miały dzieci w tym samym wieku
    i konsultacje dotyczące rozwoju, zdrowia i pielęgnacji dzieci a także Waszych
    problemów będą bezcenne
  • marcelina1115 28.06.07, 20:37
    niekoniecznie bóle parte musz`a trwać długo - ja mialam chyba z 6 bóli partych w
    tym dwoma urodzilam synka...a moze byloby jeszcze szybciej ale polozna akurat
    wybyla jak mnie od razu "trafilo" i nie wiedzialam czy moge przec czy tez nie,
    bo nikogo obok mnie nie bylo, a jak przyszla zobaczyla ze jest 10 cm, kazala
    poczekac az się przygotuje (czyli mialam oddychac) i jak byla gotowa to pozwolia
    i tak oto od razu pojawil sie mój synalek!
    pozdrawiam i pooooowodzenia!:))))))))))
  • damap 29.06.07, 12:23
    ja dopiszę jeszczę kilka rzeczy- w szkole rodzenia mówili nam, że między
    skurczami można sobie pokimać, pytanie tylko kiedy? u mnie przerwa między
    skurczami od początku trwała chyba tylko z 15-20 sekund- być może dlatego że
    miałam poród wywoływany oksytocyną, o spaniu nie było mowy. W moim przypadku
    skurcze parte nie bolały wcale i trwały około 15 minut, nacięcia nie czułam,
    chociaż miałam, szycia nie czułam, choć przecież zszywali, woda po porodzie jak
    najbardziej się przyda i nauczcie się już w szpitaku dobrze przystawiać dziecko
    do piersi, pozdrawiam
  • penellopa 13.12.07, 16:25
    Oj, z tym kimaniem to sie nie zgodzę. Ja rodziłam od czwartku rano, a urodziłam dopero w piątek o 14 i muszę przyznać, że byłam już tak zmęczona, że zasypiałam na piłce, w wannie, itp. między skurczami, właśnie w owe 15-20 sekund.
  • kropkaa 30.06.07, 00:13
    Ja nie wiedziałam, że można nie mieć tych słynnych skurczów. Wszędzie i zawsze
    się mówi/ pisze, że są co ileś tam minut, potem co ileś, a jak są co ileś, to
    zaczyna się poród. U mnie skurcze były w nocy (mniej więcej od północy do 5-6
    rano; chodziłam pod prysznic, a między nimi kimałam), ale jak wstałam rano
    (tzn. ok. 11) to już się nie pojawiły. I nie było ich ponownie w ogóle! Położna
    pytała co ile mam skurcze - odpowiadałam zgodnie z prawdą, że brak; mąż dzwonił
    i pytał czy mam już te skurcze, bo nie wie, czy ma wracać z pracy do domu czy
    nie. Miałam tylko niesamowite bóle krzyżowe, a skurcze już się nie pojawiły. W
    rezultacie położna i mąż zdążyli na poród rzutem na taśmę, dwa pierwsze parcia
    powstrzymywałam, a gdy się pojawili, po kolejnych trzech parciach już dziecko
    było z nami.
    A jeszcze dodam, że to, iż bóle krzyżowe są oznaką porodu, powiedziała mi
    koleżanka z pracy, która zadzwoniła do mnie, jak się później okazało, niecałe
    1,5h przed porodem. Przeczytałam na temat porodu morze informacji, chodziłam do
    szkoły rodzenia... Do tej pory na pytanie: "skąd wiedziałaś, że to już?"
    odpowiadam: "koleżanka mi powiedziała"... I ta jak dobitnie: "stara, ty
    rodzisz!"
  • derby189 30.06.07, 18:19
    Dobre, dobre. He, he. Faktycznie o różnych rzeczach nie mówią w szkole
    rodzenia. Trzeba samemu wpaść na różne rzeczy i jeszcze zdobyć patenty od
    koleżanek. Np. roztwór tantum rosa w spryskiwaczu do kwiatów (wyparzonym
    oczywiście). Ponoć rewelacja, ale ja nie sprawdziłam (c.c.)
    Ciekawe czy pozwolili Twórczyni wątku przeć w pozycji wertkalnej. I czy po
    znieczuleniu czuła skurcze parte, czy parła na "rozkaz", bo czasem po
    znieczuleniu bardzo trudno jest przeć wtedy kiedy trzeba.
  • mama_piotrka07 01.07.07, 09:47
    Parłam w poziomie, choć na boku. A skurcze parte czułam jak nic nigdy dotąd ...

    A do Tantum Rosa lepiej kupić w aptece specjalny irygator. Nie jest drogi a
    chyba bardziej poręczny niż spryskiwacz do kwiatków ....

    --
    Gdyby kobiety były generałami nie byłoby wojen. Nikt kto rodził nie wysłałby
    niczyjego syna na śmierć.
  • dziczek22 11.01.08, 11:00
    A ja założyłam sobie patrząc w czasie porodu na zegarek że urodzę
    do jakiejść tam godz. ...........długo jeszcze patrzyłam na ten
    zegarek, bo o owej godz. miałam rozwarcie dpoiero ze 2 cm

    i nie wiedziałam że oksytocyna może na mnie w ogóle nie podziałać

    a i nie wiedziałać że cc przyniesie mi taką ulgę :)
  • sylwia32 01.07.07, 22:08
    ja choć dawno już córcię rodziłam ( teraz już wiem)to wówczas nie wiedziałam,
    że lekarz nie może "skoczć" na brzuch jak są problemy z parciem( miałam takie po
    znieczuleniu), mogą wystąpić ogromne problemy ze zdrowim maleństwa. na szczęście
    córcia urodziła się zdrowa, aczkolwiek miała przez kilka miesięcy ogromny krwiak
    ( na prawie pół główki), który się wchłonął.
    --
    pozdrawiam
    sylwia , madzia i michaś
    src="<a
    href="lilypie.com/baby1/051023/1/14/1/+10""
    target="_blank">lilypie.com/baby1/051023/1/14/1/+10"</a> alt="Lilypie Baby
    Birthday" border="0" /></a>
  • agnieszkanaj 02.07.07, 14:45
    Przed porodem bylam raczej spokojna bo wiedzialam ze bede mogla chodzic,
    przyjmowac dogodna pozycje, korzystac z drabinek, pilki czy prysznica czy tez
    poprosic o znieczulenie. Tego dowiedzialam sie w szkole rodzenia i szpitalu w
    ktorym planowala urodzic swoje malenstwo. Jednak bylo zupelnie inaczej: porod
    trwl 14h i naprawde bolalo, chodzic nie moglam bo mialam caly czas podlaczone
    EKG, dwie kroplowki i co 0,5h dwa zastrzyki (nagle podskoczylo mi cisnienie).
    Gdy poprosilam o znieczulenie to ze wzgledu na cisnienie nie dano mi go.
    Rodzilam w sali przedporodowej i nie wpuszczono do mnie meza. Po porodzie ja
    nie mialam pokarmu, maly nie chcial ssac a gdy prosilam o dokarmienie synka to
    czasami wrecz mi odmawiano bo przeciez mam karmic piersia. Maly nie jadl po 7h,
    spadal na wadze a ja szalalam. A mialo byc tak "pieknie".
  • zabka11 02.07.07, 15:23
    Dziękuję.Cenne informacje. Jestem w 32tc i powoli zaczynam myśleć o porodzie:)
    Wszystkiego dobrego dla twojego maluszka i Was.
  • agnieszkanaj 02.07.07, 15:27
    Dopowiem jedynie ze jki by ten porod nie byl to Jakub jest moim najwiekszym
    szczesciem
  • bathilda 07.12.07, 16:02
    To jeszcze dodam, że koniecznie angażujcie mężów od pierwszych dni. Nie
    wpadnijcie w pułapkę mówienia "ja to zrobię lepiej". Bo w ten sposób
    odizolujecie męża od dziecka. A to się odbije i na Waszych relacjach jako pary i
    na Waszym samopoczuciu, bo zostaniecie same z nowymi obowiązkami. A jak szanowny
    tata od początku będzie przyuczany to po kilku miesiącach znowu będziecie mogły
    wyjść z domu i pójść z psiapsiółą na kawę ;-)

    I uprzedźcie mężów, że kobieta po porodzie jest trochę "rozchwiana". Ja przez 6
    tygodni beczałam co chwila, nawet przy oglądaniu reklam w telewizji. Że on to
    zniósł...

    --
    Pan Małe P.

    Całe życie nosiłam za mały stanik. Ty też daj sobie szansę na Właściwy Rozmiar.
  • k-k77 01.09.09, 19:56
    Ja wyszłam zdomu jak młody miał 2 tygodnie. Matce po ciężkim porodzie też się
    coś należy od życia i ... poszłam do fryzjera zrobić się na bóstwo:))
  • mamamagic 11.12.07, 23:38
    kochana jestes, dzieki
  • jola-kropek 13.12.07, 20:22
    jestem w 31tc i juz teraz becze o byle g...wno. nie wiem jak to
    bedzie po porodzie. nie pamietam tego z poprzedniej ciazy... a moze
    o takich rzeczach sie zapomina?
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html


    src="<a
    href="b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd
    Birthday Ticker" border="0" /></a>
  • doominikaa 14.12.07, 09:41
    ja się obydwoma rękami podpisuję pod postem o mężu.
    Przez pierwsze 2 tyg byliśmy we trójkę, zadnych babć, cioć do pomocy, wszystko
    rozpracowaliśmy razem, on tak samo dobrze przewija, karmi, usypia nawet lepiej i
    to, co się między nami - całą tróją - wytworzyło, jest nie do nadrobienia nigdy
    indziej...
    Jednym z WIELU bardzo pozytywnych efektów równego zaangażowania w opiekę było
    to, że niedawno jak Mateusz był w szpitalu, na oddziale zakaźnym, a ja nie
    mogłam z nim być, bo ciąża, z największym spokojem i ku ogromnemu zdumieniu
    pielęgniarek - niedowiarek, zostawiłam moich chłopców na tydzień - był chyba
    najlepszym opiekunem dla dziecka na całym oddziale. A ja spokojnie siedziałam w
    domu.
    Zaznaczę, ze mąż pracuje do 18, i nieprawdą jest że pracujący rodzic traci więź
    z dzieckiem. Trzeba tylko chcieć i nad tym pracować :)
    pozdrawiam
    --
    Made in Zawoja
    foto.onet.pl/cx3ot,kwgw1u00g8ws,u.html
  • ellgie 31.12.07, 09:52
    Bez przesady gdzie sie tak dziwią, że ojciec przy dziecku w szpitalu siedzi??Ja
    widział nawet dziadków opiekujących sie całymi dniami dzieckiem w szpitalu i
    nikt tego nie uznawał za coś wyjątkowego.
  • mammajowa 14.12.07, 19:28
    - nie spodziewałam się aż takiej huśtawki nastrojów
    - ani tego że 2g od porodu będę chodzić po oddziale sobie spokojnie - po 17h porodu!
    - nie wiedziałam, że można mieć takie zaparcia...
    - nie spodziewałam się, że zostanę na tydzień w szpitalu po porodzie - byłam
    nastawiona na 3-4 dni góra i było i przykro, że muszę zostać na dłużej

    --
    Karmię Julka piersią
  • proccca 17.12.07, 14:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • lukrecja34 17.12.07, 15:04
    przed drugim porodem spodziewałam się już wszystkiego ale przed pierwszym w
    życiu bym nie powiedziała,że cycki mogą urosnąć do takich rozmiarów,że zwijająca
    się macica bardzo boli,że dziecko ma gdzieś,kiedy ja chcę spać.
    no i nigdy nie powiedziałabym,że miłość do dziecka potrafi walnąć w łeb
    obuchem,jest czysta i bezinteresowna.
  • jamamma 18.12.07, 13:34
    Jak chcesz zarobić , to przynajmniej uczciwie o tym powiedz, a nie zamieszczasz
    link nie związany z tematem , dzięki któremu zbierasz jakieś punkty...trochę to
    nie na miejscu..
  • jamamma 18.12.07, 13:35
    Te słowa oczywiście skierowane były do : proccca
  • kaeira 17.12.07, 15:27
    Miły wątek :-)

    Dodam swoje uwagi:

    1.Że teoretyczna nauka karmienia piersią może być ważniejsza niż nauka o porodzie.
    Sama się bardzo wiele dowiedziałam o ciąży i porodzie, a o karmieniu - no
    owszem, ale trochę po łebku, bo sądziłam, że to przecież w zasadzie proste. I to
    był ogromny błąd, naprawdę było by mi łatwiej, gdybym różne rzeczy wiedziała
    wcześniej. I że szczególnie ważna jest możliwość natychmiastowego kontaktu
    (choćby telefonicznego czy przez forum) z jakąś specjalistką od laktacji, czy
    doświadczoną karmiącą matką, z kimś, kto pocieszy, wesprze, pouczy, powie że to
    normalne, rozwieje mity sprzedawane przez mamę i teściową, itp.
    Więcej w moim poście tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=69470136&a=69554588
    no i w ogóle na forum z ekspertem Karmienie piersią:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570

    2. Kiedy czytałam o tym, że wcale nie każda kobieta przeżywa moment
    nieziemskiego uniesienia i największej miłości w życiu, kiedy tylko zobaczy
    dziecko, że może to potrwać miesiące, jakoś nigdy nie mogłam w to uwierzyć.
    Sądziłam, że natychmiastowe zakochanie się w dziecku to wręcz taki nieuchronny
    mechanizm biologiczno-psychiczny, w który wyposażyła nas matka natura.
    A tu guzik. Może przyczynił się do tego długi i wycieńczający porod, (sam w
    sobie wcale nie taki zły, ale bez snu oraz z ciężkim przeziębieniem, no i na
    koniec CC), może i tak by tak było, ale na początku wcale nie czułam żadnej
    miłości, raczej obojętność pomieszaną z lękiem.
    Miłość przyszła dopiero po iluś miesiącach, najpierw troszkę, potem wzrastała z
    każdym dniem. Teraz (15m) aż się wzdrygam na myśl, jak mogłam na to
    nowonarodzone maleństwo patrzeć bez miłosnego rozczulenia. Ale tak było i już. :-/

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • babcia47 20.12.07, 01:15
    emocje bywają różne..ja leżałam po cc 10 dni w szpitalu (25 lat
    temu) i na kazde karmienie szykowałam się jak na randke..aż mi sie
    teraz chce z tego smiać..myłam sie czesałam, perfumowałam...to co
    mnie zaskoczyło póxniej to dwoistośc nastrojów związanych z
    dzieckiem..z jednej strony dałabym się zabic za nie, z drugiej
    przytłaczało mnie uczucie permamentnego uwiazania. Syn był bardzo
    towarzyski w niemowlęctwie i zamiast po jedzeniu grzecznie spać
    sobie lezał z otwartymi oczkami(pierwsze trzy miesiące)..i wszystko
    było dobrze kiedy siedziałam przy łózeczku..nie musiałam nic robić
    byle bym była..ale gorzej kiedy musiałam odejśc choćby do toalety.
    Byłam wściekła na niego i wściekła na siebie, że jestem wściekła,
    miałam potworne poczucie winy, ze nie kocham mojego maleństwa
    wystarczająco..dopuki nie trafiłam na ksiązkę gdzie napisano, ze to
    normalne i mam prawo...Na jedno sie nastawcie, że staniecie sie
    jednością w dwóch osobach i niestety to maleństwo was zdominuje, ale
    macie prawo byc z tego powodu złe..a maluchowi to i tak nie
    zaszkodzi bo każda z was zrobi dla niego wszystko, żeby było zdrowe
    i szczęśliwe
  • ulana74 29.12.07, 21:53
    hehehe też sobie obiecałam, że urodzę bez znieczulenia a co trzeba
    być twardym a nie miętkim. na porodówce po iluś tam godzinach
    skurczów poprosiłam o znieczulenie, dostałam go bo miałam
    nadciśnienie i dlatego nie musiałam płacić. Poród był długi, bóle
    okropne ale mogę pocieszyć naprawdę szybko się o tym zapomina. aha
    pierwsza myśl jak córcia się urodziła-poczułam niebywałą ulgę że to
    koniec. właściwsze uczucia przyszły później, macierzyństwa uczę się
    codzień do tej pory.
  • emicyb 31.12.07, 19:38
    Nie wiedzialam ze :
    1.Pierwsze dziecko mozna urodzic 3 godz.po przyjezdzie do szpitala
    2.Mozna przyjechac do szpitala przy 8 cm majac wrazenie ze porod
    dopiero sie zaczyna
    3.Skurcze sa takie bolesne
    4.To taka radosc jak sie dziecko urodzi:)
    5.Przy porodzie moze peknac odbyt:(
  • yoo-yoo 01.01.08, 22:13
    a ja nie wiedziałam, że kilka dni po porodzie cycki może zalać
    nieopanowana fala mleka, która tryska sama z siebie jak z fontanny.
    Że można mieć piersi nie tylko duże, ale i twarde jak głazy
    narzutowe, a jako gratis 40 stopni gorączki. Naczytałam się, że dla
    dobrej laktacji powinnam pić mleko, więc spijałam litr tego płynu
    dziennie i skutki były jak widać opłakane (przeze mnie, ale też
    przez dziecko)
  • tosia_n 02.01.08, 15:58
    Też chodziłam na zajęcia do szkoły rodzenia i wydawało mi się, że
    poród odbędzie się szybko (jestem wysportowana, cwiczylam przed
    ciaza i w trakcie), a kilka dni po nim będę sprawna i samodzielna,
    myliłam się. Teraz wiem, że nie wyobrażam sobie kolejnego porodu bez
    znieczulenia. A moze nawet zdecydowalambym sie na cesarke?
    A poza tym w szkole rodzenia za mało mówili o połogu. Położna coś
    tam wspomniała, że należy utrzymywać higienę, a jak boli krocze to
    siadać na kółku i na tym się skoczyło, a myślę, że warto temu
    okresowi poświęcić więcej uwagi. Obecnie mija 12 dzień od porodu a
    ja leżę cała obolała, wszystko ciągnie, a skorzystanie z toalety
    przynosi katusze.
  • sylwia-76 05.01.08, 18:25
    Po pierwsze i kolejne:

    O porodzie:
    - ze odejscie wód plodowych w konsekwencji pekniecia pecherza jest tak kretynskim uczuciem, jak brak kontroli nad pecherzem moczowym ;)
    - ze az tak duza roznica jest przy panowaniu nad bólem przy skurczach jeśli się przybiera instynktownie pozycje, a nie leży,
    - ze skurcze parte wlasnie tak sie odczuwa: zaden opis tego nie oddaje (skurcze macicy byly niemal takie jak sobie wyobrazalam na podstawie opisow)
    - bralam pod uwage znieczulenie (nie wzielam jednak), ale juz teraz wiem, ze przy skurczach wole byc w pozycji pomagajacej znosic bol, niz klasc sie, czy siadac nieruchomo do wbicia igly w kregoslup,
    - ze zachwalane dzialanie wody kompletnie na mnie nie zadziala jako naturalny znieczulacz i ze lepiej sie bede czuła "na lądzie"
    - ze to naprawde ogromnie komfortowa sytuacja jesli przy porodzie ma sie tylko wlasna polozna, której mozna ufac,
    - że wspolne rodzenie z facetem to zadna moda, ale NAPRAWDE niesamowita pomoc, wsparcie, spokoj i komfort. I ze to naprawde moze byc wspolne rodzenie, a nie tylko towarzyszenie.
    - nie ma zadnego wybuchu uczuc macierzynskich zaraz po porodzie, to narasta stopniowo.

    O "obsłudze" dziecka:
    - ze mozna nie mieć nawału pokarmu (lub miec niezauważony): wszedzie sie o tym mowi wiec bylam na to nastawiona a tu nic, moj syn zjada duzo od poczatku i z ewentualnym nawalem sobie poradzil :)
    - że regułą nie sa nieprzespane noce oraz permanentne niewyspanie: moj syn budzil sie na pocz. co 3 godziny, teraz co 4-5 godzin, je przez poł godziny i spi dalej. A ja z nim. Nie bywam niewyspana, a wrecz przeciwnie :)

    I na koniec: że dziecko wcale nie jest "moje", "nasze", ale przede wszystkim swoje "własne", jest osobnym człowieczkiem :) I to jest własnie niesamowite.
  • wilczycam 06.01.08, 07:14
    Bardzo dziękuję mamie-piotrka za założenie wątku i Wam wszystkim dziewczyny za cenne info! Buziaki!!!
  • ania2-3 07.01.08, 17:43
    Ja urodziłam moje trzy maluchy już kilka lat temu.
    Z porodów pamiętam nieocenionego męża masującego krzyż / koniecznie z oliwką/to
    praktycznie likwidowało ból pleców. Przy trzecim spróbowałam autosugestii
    /wyczytałam na łamach "Dziecka", że działa/ nie wierząc w jej skuteczność, a
    jednak działało. I jeszcze jedno przy 2 i 3 porodzie nie dałam sie położyć do
    ostatniej chwili i rodziłam na siedząco, to też pomogło. Pozdrawiam i życzę
    spokojnych i małobolesnych porodów
  • mamaodniedawna 10.01.08, 09:02
    Czego nie wiedziałam:
    - że łyżeczkowanie po porodzie może być gorsze od niego samego
    (miałam krwawienie w czasie porodu stąd łyżeczkowanie)
    - że pierwszą noc po porodzie spędzę w pozycji na kolanach, tyłkiem
    do góry (taka sprawiałam mi ulgę)ponieważ tak potwornie bolało mnie
    krocze
    Pzdr.
  • kaska_29 11.01.08, 15:43
    Jestem mamą wspaniałej dwójki. Córcia ma 4 lata, a syn 10 miesięcy.
    Chociaż nie jestem masochistką to oba porody wspominam jako coś
    cudownego i niesamowitego. Były dla mnie wspaniałym przeżyciem. Mój
    pierwszy poród trwał ok.12, a drugi ok. 4 godzin i każdy zaczynał
    się od skurczy. Wydaje mi się ,że receptą na tak "fajne" rodzenie
    był mój optymizm oraz bezstresowe podejście do zbliżającego się
    porodu. Poza tym w ciąży starałam się być aktywną (oczywiście w
    granicach zdrowego rożsądku). W 9 miesiącu pierwszej ciąży robiłam 5
    kilometrowe spacerki. No, a w drugiej ciąży doszły jeszcze liczne
    obowiązki przy starszym dziecku.
    Więc może warto w tym czasie dbać o siebie więcej niż zwylke,
    odżywiać się zdrowiej, nie zapomnieć o swojej sprawności fizycznej i
    z uśmiechem na twarzy czekać na cud jakim są narodziny własnego
    dziecka.

    Pozdrawiam wszystkie obecne mamuśki, a tym przyszłym życzę dużo
    optymizmu i "super" porodu.
  • heniek1021 16.01.08, 10:22
    Nie przypuszczałam, że przerwę między zanurzeniami (rodziłam w
    wodzie) spędzę w większości na czworaka. I że w wannie jest naprawdę
    świetnie (zwłaszcza po nocy spędzonej na spacerach suto okraszonych
    skurczami). Nie mam porównania (to moje pierwsze dziecko), ale
    prawie nie popękałam, nie miałam nacięcia- no i razem chyba tylko 3
    małe szwy na szyjce. Po porodzie od razu chodziłam (sama poszłam na
    salę poporodową), generalnie byłam sprawna.
    Nie wiedziałam (mimo, że chodziłam z mężem do szkoły rodzenia), że
    pokarm może się pojawić dopiero w 4-5 dobie (nie mówię o siarze, bo
    tej parę kropelek było, ale niestety nie więcej), bo jakbym
    wiedziała to nie dałabym sobą tak pomiatać przez leniwą
    pielęgniarkę, której nie chciało się dokarmiać mojego synka i była
    na tyle bezczelna, żeby nazwać mnie 'wygodnicką'- podczas gdy moim
    marzeniem i jedynym celem wtedy było naturalne karmienie! Karmię do
    dziś a synek ma już 6,5 m-ca!
    Nie przypuszczałam, że podczas porodu tak ważny będzie dla mnie mąż-
    prawdę mówiąc był moim mózgiem- myślał za mnie, i był jedyną osobą
    której słowa do mnie docierały i którą słuchałam! Ja byłam wtedy
    oszołomiona i jak w amoku- z położną chciałam negocjowałam czasy
    parcia- jakby to się dało odsunąć w czasie czy odwołać :-))
    Po porodzie polecam też siusianie pod prysznicem- woda naprawdę
    czyni cuda.

  • heniek1021 16.01.08, 11:36
    zauważyłam, że wątek został założony dokładnie wtedy kiedy
    wchodziłam na salę porodową, dwie godziny później na świecie był mój
    synek :-)
    dobrze, że nie miałam dostępu do netu ;-)
    pozdrawiam serdecznie
  • nullik 16.01.08, 13:41
    Nie wiedzialam ( chociaz chodzilam do szkoły rodzenia ), ze jesli
    odejdzie czop podbarwiony krwia, to porod moze nastapic bardzo
    szybko. Wyczytałam to później już długo po porodzie w "Twoim
    dziecku". A w moim przypadku byłaby to ważna informacja.
    Miałam bardzo bolesne miesiączki i przed porodem zastanawiałam się,
    czy bóle porodowe moga być jeszcze bardziej bolesne, niż to co mnie
    spotykało co miesiąc... Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że bóle
    porodowe było o wiele bardziej znośne... tak było... Może jestem
    szcęsciara.
    Bardzo zaskoczyło mnie to, że kiedy dziecko już było na zewnątrz,
    cały ból natychmiast ustąpił... Oczekiwałam, że będzie ustepował
    stopniowo... A tu hop i mogłam wstać.
    Niestety na szkole rodzenia przedstawiono nam karmienie piersią jako
    jedną wielką sielankę, jako coś oczywistego... Byłam przekonana, że
    dziecko będzie umiało zassać brodawkę i będzie ciągnęło jak smok...
    A moje dziecko nie umiało zassać brodawki, a nawet jeśli juz to się
    udało, to zasypiało zamiast jeść. Do głowy by mi nie przyszło, że
    dzidziuś też musi sie nauczyć jeść / ssać.
    Teraz mój dzidziuś ma 9 miesięcy. Jest baaardzo kochany i
    grzeczny... No właśnie grzeczny... Zaczyna pokazywać swój
    charakterek... Sposób, w jaki to robi, jest dla mnie równie
    zaskakujący jak to, co napisałam powyżej :)
  • evchen.ol 16.01.08, 23:11
    Świetny wątek:))
    Teraz jestem w drugiej ciąży w 33tyg., czekam z niecierpliwością na
    spotkanie z moim drugim dzieciątkiem. Pierwszy mój poród wspominam
    bardzo dobrze, ale zaskoczyło mnie to, że:
    - można przez 15 godzin non stop chodzić wzdłuż korytarza licząc
    płytki podłogowe
    - wymiotować z rozwierania szyjki
    - można przeć z uśmiechem na ustach
    - kroplówka może nie kapać
    - po odkręceniu kroplówki można po 20 min mieć w ramionach dziecko
    - mieć piersi jak kamienie i 40 st. gorączki
    - cierpieć na bezsenność(euforia)
    - co chwila sprawdzać czy maluszek oddycha
    - że zakażenie w ranie po nacięciu boli 100x bardziej niż sam poród

    Pozdrawiam wszystkie mamusie,
    ciekawa jestem jaki będzie ten poród, jedyne czego się boję, to
    właśnie owe zakażenie;(
  • erithacus 20.01.08, 21:57
    Rodziłam 5 miesięcy temu, ale do dziś czuję sie oszukana, że nikt
    nie uświadomił mi, jak strasznie boli połóg.
    O bólach porodowych i tym jak sobie z nimi radzić mówi sie na każdym
    kroku. Mimo, że oczywiście bolało poród wpominam bardzo dobrze, a
    zwłaszcza moment, kiedy połózna powiedziała "widze już czarne
    włoski, przyj" i za moment położenie maleństwa na brzuchu.
    Nie wiedziałam natomiast, że może strasznie boleć nacięcie i szycie.
    Ale najbardziej niesamowite jest to, że kiedy tylko minęły bóle
    połogowe (dopiero po 5-6 tyg) zaczęłam zastanawiac sie nad drugim
    dzieckiem ;) Organizm kobiety jest niesamowity ;)
  • kamisa7 21.01.08, 15:26
    Że kręgosłup boli jak cholera jeszcze parę miesięcy po nakłuciu do znieczulenia
    ( rodziłam cc).
    --
    bejbej.pl/suwaczek/4366.png
  • marysia_mama 15.02.08, 00:02
    nie wiedziałam, że jak boli, to wcale nie musi być poród, że oksytocyna wcale
    nie musi spowodować rozwarcia..Przeciwbóle również nie zadziałały a cesarka była
    dla mnie zbawieniem..A tak zastrzegałam się, że będę rodzić naturalnie..Uśpili
    mnie..Obudziłam się, dowiedziałam, że mam syna zdrowego, chciałam wstać i nie
    mogłam..Zdziwienie kilkadziesiąt minut ćwiczeń i wstałam..brzuch boli..no a jak
    po cc?Dobra dałam radę..przywieźli małego, popatrzyłam, przytuliłam, wzięli i
    kazali odpoczywać..najlepiej spać..jak spać jak pusty brzuch a dziecko na drugim
    końcu korytarza?Nie można było nic jeść i pić..na szczęście miałam półtora litra
    wody obok i jak położnych nie było to pół godziny zajeło mi opróżnienie
    butelki..plus dziewczyny chciały siusiu i nie mogły, a ja musiałam..czekoladę z
    dnia poprzedniego, cudem zachowaną tez pod kołdrą ciągnęłam, bo ja zżarta
    jestem..a małemu nic nie było..nie prawda, że po cc nie masz pokarmu, chyba, że
    ja jestem wyjątkiem..Na drugie dzień Adi co trzy godziny przystawiany, jadł po 3
    h budził się jadł i tak miałam najgrzeczniejsze dziecko..raz dostał glukozę..Z
    pokarmem problemu nie było, Adi umiał ssać, a ja instynktownie umiałam go
    przystawić..
  • magi.be 16.02.08, 12:25
    Mam 6 miesięczną córeczkę.Przed porodem chodziłam do szkoły rodzenia,która
    owszem przydała się,ale nie mogła przygotować mnie na wszystko.
    Myślałam,że jak mam potężne skurcze od 8 godzin i czas między nimi zaczyna
    schodzić poniżej 15 minut,to zaraz urodzę.Guzik prawda,po 14 godzinach miałam 1
    cm rozwarcia.Córeczka przyszła na świat po następnych 22godzinach przy pomocy
    próżnociągu.Kiedy położyli mi ją na piersi nie czułam nic oprócz ulgi.Byłam zbyt
    wykończona żeby dotarło do mnie,że coś jest nie tak,bo dziecko nie jest przy mnie.
    Myślałam,że karmienie piersią będzie piękne i łatwe,bo to przecież
    naturalne.Moje brodawki były za krótkie,maleństwo sobie nie radziło,potem
    brodawki mi popękały i karmienie przez pierwszych kilka dni było
    koszmarem.Poradzłyśmy sobie tylko dzięki pomocy i zaangażowaniu położnych.
    Na koniec powiew optymizmu:nie miałam pojęcia,że o tak potwornym bólu
    można tak szybko zapomnieć :-)
  • mama_piotrka07 04.05.08, 19:05
    Pozdrowienia dla Ciężarówek.
  • kaeira 04.05.08, 20:03
    O, TY żyjesz! Jak miło. :-)
    Zajrzyj do nas na forum KP (niezależnie od tego czy jeszcze karmisz).
    Pozdrawiam!

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • lavia78 08.05.08, 17:00
    wspaniały temat:) bardzo sie ciesze że przetrwał chętnie sobie poczytałam :)
    --
    dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2007/12/4/33.png
    style='border:0' alt='dziecko.haczewski.pl'></a>
    w oczekiwaniu na Fasolkę - wrzesień:)
  • agava07 08.05.08, 17:53
    Dzięki mamo piotrka :)
    Miło mi było przeczytać to wszystko, co napisałaś. Ja z kolei
    błagałam o nacięcie - za każdym razem, choć mogłam go uniknąć i choć
    zszywanie bolało potem baardziej niż cały poród
    --
    piątaszek
  • margo_kozak 09.05.08, 09:21
    zgadzam sie z mamapiotrka.
    porod to ogromny bol, ale nie przypuszczalam ze az taki.
    w szkole rodzenia nikt nie powiedzial, ze oksytocyna moze nie
    zadzialac, ze rozwarcie moze nie postepowac i ze moga nie dac
    znieczulenia.

    w grudniu przede mna drugi porod.
    jestem swiadoma swoich praw.
    nie pozwole na kilkugodzinne lezenie pod ktg w jednej pozycji, nie
    pozwole na faszerowanie mnie jakimis swinstwami bez mojej zgody.
    i co najwazniejsze - w domu przed wyjazdem na porodowke wezme
    prysznic, zjem cos i pojade jak skurcze bede miec co 5 minut.
    --
    Mały Monster i Ktoś, kto już przewrócił nasze życie do góry nogami
  • kakb 12.05.08, 21:46
    1. Że to AŻ TAK boli. Bardzo mnie to zaskoczyło, bo myslałam, że
    jestem swietnie przygotowana, byłam w szkole rodzenia, naczytałam
    się literatury, umiem oddychać i ćwiczyć - a zaraz po odejściu wód
    miałam skurcze co 1,5 minuty i błagałam o znieczulenie
    2. Że wbrew moim oczekiwaniom parcie nie będzie trwało kilkanaście
    minut tylko kilkanaście lat, a ja stracę siły i spanikuję w tym
    niewłaściwym momencie
    3. Że zaraz po porodzie mogą byc jeszcze inne bolesne atrakcje, jak
    łyżeczkowanie
    4. Że najważniejszą i najpotrzebniejszą mi osobą podczas porodu
    będzie mój mąż
    5. Że jak następnego dnia zobaczę dziewczyny po cc, to będę jednak
    bardzo, bardzo zadowolona, że rodziłam naturalnie i jakbym mogla
    wybierać, to mimo wszystko wolałabym sn
  • alexkieszek 13.05.08, 14:40
    1. że położna na izbie może obrazić się za odmowę ktg i dokładne pytania
    dotyczące podpisywanych przeze mnie dokumentów
    2. że mogą bez pytania podać oxytocynę i masę innych rzeczy
    3. że mogą mnie podłożyć do ktg i prawie przywiązać do łóżka
    4. że dowiem się, że nie mam pojęcia jak przeć
    5. że moje piersi wg szpitala nie nadają się do karmienia
    6. że w szpitalu może być tak potwornie gorąco a inne mamy będą się bały
    otworzyć okno (bo świeże powietrze zabija przecież nie :))

    7. że można rodzić w domu :)
    8. że można nie szczepić na gruźlicę i wzw w pierwszych minutach życia
    9. że mogę się domagać się swoich praw :)
    10. że potrzebuję wkładek laktacyjnych w ilości hurtowej

    11. że pomimo "złych" piersi będę karmiła długo i namiętnie
    12. że można pokochać tak bardzo :))))
    13. ach i że spisując z dowodu osobistego można wpisać mi i dziecku zupełnie
    inne nazwisko tylko dlatego, że zaczyna i kończy się na K :)


    Rodzę we wrześniu i:
    1. chcę rodzić w domu lub w wodzie
    2. chciałabym, żeby chroniono moje krocze (chociaż nie mam złych wspomnień z
    nacięcia i szycia)
    3. chcę mieć zgaszone światło/przygaszone tak długo jak tylko mogę
    4. nie zgodzę się na zabranie dziecka po minucie (mówię o sytuacji w której
    dziecko rodzi się bez komplikacji i może bezpiecznie przy mnie zostać)
    5. będę dokładnie pytać o podawane mi leki i prosić o uzasadnienie celowości
    podłączania mnie do kroplówki tudzież przypinania na stałe do ktg :))))

    i nie dam złego słowa powiedzieć na temat swojego brzucha, wagi, piersi czy
    upierdliwości w czytaniu dokumentów które podpisuje :)
    --
    Ola mama Frania (3.01.2007) i wrześniowego Stasia :)(?.09.2008)
  • kati792 13.05.08, 16:11
    Amen:-)
  • 987ania 13.05.08, 17:55
    Ale się uśmiałam. Choć to strasznie przykre co piszesz. Ale można się zdziwić,
    że dorosłą kobietę w XXI wieku traktują jak idiotkę. Alex będzie lepiej,
    trzymamy kciuki:))
  • marcia19 14.05.08, 13:59
    -że poród może być tak szybki (godzina!!!) przy pierwszym dziecku i
    bardzo wąskiej miednicy,
    - że tak nagle bez wcześniejszych oznak odejdą mi wody (i całe
    szczęście, że zaraz udalismy sie do szpitala, bo urodziłabym w
    domu!!!)
    -że będę miała tylko kilka skurczy bolesnych, wymioty i zaraz
    skurcze parte,
    -że tylko 6 skórczy partych i synek na świecie :-)
    - że poród to taka wspaniała chwila!

    PS
    - i, że chwile przed nacięciem krocza mogą się "zgubić" nożyczki do
    nacinania krocza! byłam nacięta nożyczkami do nici!!!
    --
    Dorian - Nasz Największy Skarb

    Marta i Kamil - mama i tata
  • konwalia9 14.05.08, 23:37
    czego nie wiedziałam przed porodem?
    -że urodzę synka- bo wg. wszelkich znaków na niebie, ziemi i USG
    miała być córeczka:)
    - że "to" narzędzie do przekłuwania pęcherza płodowego ma taki a nie
    inny wygląd
    - że mój maż potrafi przejechać samochodem 10 km w 3 minuty w korkach
    - że personel medyczny w naszym mieście naprawdę nie bierze łapówek
    no i najważniejsze- że nasz synek będzie tak piękny:)
  • mimra 11.08.08, 19:42
    a jeszcze mi sie przypomniało: że ojciec dziecka może nie zdążyć na
    poród syna stojąc za ścianą, bo musi lecieć po kitel z 4 pietra na
    parter, a na windy trzeba czekać, a personel wcześniej nie wiedział
    że taki kitel bedzie potrzebny, mimo iż zgłoszony został poród
    rodzinny.
  • gwiazdeczka0645 15.05.08, 08:15
    Ja nie przewidziałam jednej rzeczy- w czasie porodu między skurczami
    strasznie chciało mi się jeść. Organizm osłabiony był skurczami,
    czułam, że zemdleję, a lekarz nie pozwolił mi nic jeść, bo nigdy nie
    wiadomo czy poród nie skończy się cesarką. A ja podświadomie czułam,
    że jakbym zjadła takiego snickersa, to od razu nabrałym sił, ale mi
    nie pozwolili :( Dali mi po wielu prośbach trochę wody z cukrem :)
    Następnym razem chyba przygotuję sobie wodę z glukozą (o ile można )
    lub poproszę o dożylną glukozę. Poza tym byłam brdzo miło zaskoczona
    tym, że bóle parte nie bolą, a właściewie odczuwałam je jako ulgę, a
    samo wyjście dziecka też nie bolało, bolały za to skurcze brzucha
    przed partymi. W ogóle miło wspominam poród, a mój mąż do dziś się
    śmieje, że na porodówce wołałam : dajcie mi jeść ! :)
  • alexkieszek 15.05.08, 08:57
    położna obraziła się bo nie chciałam lewatywy... no bo ona nie wie jak ja urodzę
    bez lewatywy :)

    urodziłam heheheh :) nie brudząc nikogo i niczegO :)
    --
    Ola mama Frania (3.01.2007) i wrześniowego Stasia :)(?.09.2008)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka