Dodaj do ulubionych

A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozycjami?

06.03.08, 13:38
A ja się zastanawiam jak to jest z tymi pozycjami do porodu.
Wiele tu kobiet pisze, że w Polsce lekarze i położne uznają LEŻĄCE
pozycje do porodu.
Ja sama też tak rodziłam, leżąc oczywiście nie na samych plecach,
tylko prawie siedząc;)

Ale czy tak jest naprawdę???

Teraz chodzę na szkołę rodzenia (bo chcieliśmy z mężem odswieżyć
wiadomości, przygotować się lepiej do porodu itd.)
I tu NIESPODZIANKA!

Lekarz, który prowadzi zajęcia (o fazach porodu,pozycjach i metodach
łagodzenia bólu) mówi:
że "niestety kobiety w Polsce są dość "leniwe" i chcą rodzić tylko
na plecach. Że tak jest w naszym szpitalu (gdzie mam rodzić - szkoła
jest przy szpitalu)

Mówi, że za granicą kobiety rodzą w pozycjach wertykalnych i
najczęstszą pozycją jest pozycja, w której kobiety rodzą kucając, i
w momencie wychodzenia główki łączą stopy ze sobą, wsuwają je pod
pupę i lekko unoszą biodra.(pozycja kucającego kangura:)) czy jakoś
tak)
Lekarz ten (zresztą bardzo sympatyczny:)) powiedział, że ZAWSZE na
szkołach rodzenia i już w szpitalu doradzają rodzącej tę pozycję i
najchętniej by chcieli aby kobiety w takich rodziły. Ale one nie
chcą:(

Tak drogie Panie, właśnie to lekarz doradzał i położne im doradzają,
a mówi, że kobiety nie chcą w takich rodzić:(
Że zdarza się naprawdę żadko,tak raz na jakiś czas, że kobieta po
tej propozycji próbuje tak rodzić.

Ale powiedział także, że te choć nieliczne są bardzo zadowolone. I
że chciałby, aby w końcu się coś zmieniło w tej naszej Polsce.
Żey było jak w innych Państwach. Ale oni sami tego nie zmienią...

-------------
A ta pozycja ma same zalety tylko owszem wymaga jakiejś kondycji
fizycznej:)
Ponieważ w:

Fazie I: Przy zachowaniu pionowej pozycji ciała rodzącej kobiety,
główka dziecka mocniej naciska na szyjkę macicy i przyspiesza
rozwieranie. W pozycji horyzontalnej ucisk główki na szyjkę jest
minimalny, zatem proces rozwierania jest wolniejszy i trudniejszy.
Taki poród wymaga dużo większego wysiłku, zarówno ze strony matki,
jak i dziecka.

W fazie II: W pozycji pionowej skurcze macicy są bardziej regularne,
silniejsze, częstsze. Badania brytyjskie dowiodły, że czas porodu w
pozycjach wertykalnych w porównaniu z porodem tradycyjnym skraca się
nawet o 40%! Skrócenie czasu i wzrost dynamiki porodu nie wymaga
większego wysiłku, także dlatego, że mięśnie krocza pozostają
rozluźnione.

Pozycja taka też zmniejsza ból rodzącej.
Kobiety rodzące w pozycjach wertykalnych odczuwają mniejszą potrzebę
farmakologicznego uśmierzania bólu. Częściej korzystają z
naturalnych metod, takich jak masaż czy kąpiel w ciepłej wodzie,
pozwalających zachować pełną świadomość i kontakt z własnym ciałem.
Leżenie "na wznak" - z powodu ograniczonej aktywności - powoduje
uzależnienie od pomocy innych osób i wzrost znaczenia środków
przeciwbólowych.

Więcej do poczytania zachęcam:
www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/podkategoria.php?
poradnik_podkategoria_id=21&kategoria_id=2

-------------------


Także drogie Panie, ja widzę , że nie jest wcale tak, że to oni nam
nie dają tak rodzić. To zależy także od nas.
A co jeśli nikt nam takiej nie zaproponuje w szpitalu?
Po prostu same wyjdźmy z inicjatywą, nie sądzę, żeby ktoś mógł nam
tego zabronić.
Nie narzekajmy, że Polska to Polska tylko same cos zmieńmy.
Ja chcę spróbować teraz rodzić w takiej pozycji, skoro mam taką
możliwość, ale muszę przedtem troszkę podnieść kondycję, bo
przyznam, że ostatnio trochę ją zaniedbałam:)

Pozdrawiam wszystkie mamy:)
Edytor zaawansowany
  • niuta_s 06.03.08, 14:34
    wiesz w szpitalu w ktorym rodziłam w każdej pozycji mogła rodzić dziewczyna
    która miała umówioną połozną,
    dziewczyna leżąca ze mną na sali chciała rodzić W kucki, połozna powiedziała,
    żeby nie wymyslała tylko na łóżko i półleżąco,
    ja leżałam bo miałam skoki cisnienia i przez cały poród misiałam byc podpięta
    pod ktg
    --
    Moja Baśka...
    po prostu piękna
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 14:57
    Więc jeżeli to były skoki ciśnienia i byłaś podpięta pod ktg to
    wiadomo że musiał być poród w pozycji leżącej. Ale o to zapewne nie
    masz pretensji do położnej, bo po prostu inaczej sie nie dało.

    To ja bym na miejscu twojej koleżanki i tak rodziła tak jak bym
    chciała, a nie przejmowała się nią, bo przecież siłą by mnie do
    łóżka nie przywiązała:)
    pozdrawiam
  • veronique_p 06.03.08, 15:23
    Zycze Ci zeby, Twoja pewnosc siebie nie oslabla pod wplywem wielogodzinnego
    cierpienia i nacisku personelu. Ja w tamtej chwili nie mialabym sily spierac sie
    i dyskutowac z polozna dlatego rozumiem, ze ktos nieuczciwy moze bardzo latwo
    wykorzystac wtedy kobiete i przekonac do czegos, czemu ona w normalnych
    warunkach jest przeciwna.
    To chyba polozna powinna zrozumiec i nie nalegac, jesli kobieta wyrazi chec
    rodzenia w danej pozycji. No chyba, ze sa jakies inne wskazania ale odzywka zeby
    sie nie wymyslac chyba o tym nie swiadczy.
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 15:35
    Oczywiście,że tak. Nie powinna tak mówić.
    Ja rodziłam córeczkę w pozycji leżącej, miałam nacięcie krocza, a
    tak się zastanawiam, czy można było temu zapobiec gdybym rodziła w
    takiej pozycji wertykalnej.
  • niuta_s 07.03.08, 13:43
    co do siebie to wiem że życie dziecka i moje było ważniejze oprocz ktg do obu
    rąk miałam podpięte kroplówki

    co do koleżanki nie myśl że się nie stawiała, połozna powiedziała że rodzą
    jeszcze 3 inne kobiety i nie czasu na zabawę...

    --
    Moja Baśka...
    po prostu piękna
  • wiewioreczka-to-ja 07.03.08, 14:46
    Ale wredna faktycznie:/
    No na taką jak się trafi to raczej nici z wyboru.
    pozdrawiam
  • veronique_p 06.03.08, 15:13
    Ja do 6 cm bylam bardzo aktywna. Bylam sama z mezem, wokol cicho i ciemno bo to
    noc byla a u mnie porod jeszcze sie niby nie zaczal wiec cwiczylam te pozycje,
    ktorych sie nauczylam ze strony fundacji zeby sobie ulzyc. Pamietam, ze bylam w
    ciaglym ruchu, chodzilam a potem sie miotalam w bolach po pokoju az w koncu
    zatrzymalam sie na dluzej pod prysznicem w pozycji siedzacego psa (siedzac na
    pietach z szeroko rozstawionymi nogami tulow lekko do przodu wsparty na
    wyprostowanych rekach) a z gory na plecy goracy prysznic, albo masaz plecow.
    A potem podpieto mnie pod ktg i przez kilka godzin lezalam na lewym boku. Oj
    bardzo mi ta ciasna opaska na brzuchu dala w kosc, bol zrobil sie nie do
    zniesienia i nie panowalam juz nad oddechem. Odpiela mnie polozna dopiero przy
    pelnym rozwarciu i zaproponowala pozycje w kleku podpartym, ktora bardzo mi
    przypadla do gustu:))) i wyprobowalam chyba wszystkie jej warianty, nawet nie
    wiedzialam, ze daje ona tyle mozliwosci. Ale i tak w koncu urodzilam na zwyklym
    fotelu z podporkami bo pojawily sie problemy z tetnem i jak sie domyslam otarlam
    sie o ryzyko przyspieszania porodu zabiegowo, do czego na szczescie nie doszlo.
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 15:38
    Oj ja taka aktywna nie byłam podczas porodu:) Ale może przy tym
    spróbuję tych piłek i ćwiczeń. Chciałabym, ale zobaczymy jak to
    wszystko się potoczy..
    Pozdrawiam ciepło
  • dagis.1 06.03.08, 15:25
    ja co prawda rodzilam 7 lat temu ale nikt nawet nie dal mi mozliwosci zeby robic
    podczas porodu cokolwiek innego niz lezec... ktg non stop! (choc moze nie
    zdazyli bo skonczylo sie cc)

    niemniej jednak nie slyszalam tez by kilka lat po moim porodzie kolezankom,
    ktore rodzily ktokolwiek dal inna mozliwosc niz porod w pozycji lezacej. - a
    rodzily np w gdansku (prywatna klinika), gdynia, warszawie (przerozne szpitale),
    katowice, olsztyn...jedyna z moich kolezanek rodzaca w pucku miala taka mozliwosc.

    moze sie myle ale chyba takie podejscie jakie prezentuja w twoim szpitalu jest
    jeszcze nieczesto spotykane. choc napewno jaks w tym prawda, ze porod na lezaco
    jest jakby wpojonym przez kulture stereotypem i byc moze napotyka na opor ze
    strony niektorych kobiet.
  • dagis.1 06.03.08, 15:30
    za szybko chcialam napisac i sens jest odwrotny:

    chodzilo mi o to ze porod na lezaco jest wdrozonym przez kulture stereotypem a
    inne pozycje porodu moga napotykac na opor ze strony niektorych _(moze nawet
    wielu) kobiet. :-)
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 15:44
    :) Tak pewnie masz rację. Nie wiem niestety jak jest w szpitalach w
    całej Polsce, bo to niemożliwe.
    Czy fakt że trafiłam na taki szpital to szczęście i przypadek? Tego
    też nie wiem.
    Ale skoro tak dużo kobiet narzeka, że w ich szpitalalu nie
    proponowano lub nie pozwolono rodzić w innej pozycji, to może warto
    poszukać wcześniej szpitala,w którym na to pozwolą?
    Ja te kilka lat temu o tym nie myślałam, ale teraz skoro mam okazję?
    Czemu nie...
    Pozdrawiam serdecznie:)
  • dagis.1 06.03.08, 16:10
    ja tez jakos wtedy o tym nie myslalam :-) ale zaczalam w drugiej ciazy bo tamten
    scenariusz byl dla mnie nie do przyjecia :-)

    na szczescie teraz mieszkam w szwecji gdzie odkad zamieszkalam naprawde
    otworzyly mi sie oczy co to znaczy naturalny porod :-) inna sprawa, ze te 7 lat
    temu tez inaczej wygladala rzeczywistosc i nowoscia bylo to ze mozna poprosic o
    znieczulenie - dzis wszystko idzie na przod (a moze wlasnie slusznie sie
    uwstecznia) i powracamy do natury :-) co bardzo mnie cieszy!!! pozdrawiam
    rowniez - tez niestety nie wiem jak jest w calej polsce ale wiem ze trudno o
    szpital gdzie na prosbe o porod w innej pozycji niz ta "klasyczna" nie patrza na
    ciebie zdziwieni...

    ale napewno warto pytac zanim nadejdzie czas porodu :-)

    tez pozdrawiam
  • veronique_p 06.03.08, 16:51
    Z tym szukaniem szpitali to nie jest tak latwo. Ja pochodze z nieduzego
    miasteczka na Podkarpaciu, z ktorego do najblizszego wiekszego miasta mialam 80
    km, a do dwoch innych po 100km. Nie do pomyslenia bylo dla mnie jechac taki
    kawal drogi do porodu. Poziom w miejscowym szpitalu jak i w sasiednich miastach
    wielkoscia zblizonych do mojego bardzo podobny: rutynowe nacinanie, brak
    wolnosci wyboru pozycji, brak znieczulenia, mrozace krew w zylach opowiesci
    znajomych. Zreszta przedsmak mialam, kiedy lezalam w szpitalu z zagrazajacym
    poronieniem. Nie chce szczegolowo opisywac z jakim brakiem kultury i
    delikatnosci sie tam spotkalam poczawszy od samego ordynatora (ktory juz
    nawiasem mowiac nim nie jest na szczescie).

    W koncu tak sie zlozylo, ze nie musialam tam rodzic bo w 7mcu ciazy musialam
    wyjechac za granice. Na miejscu okazalo sie, ze tradycja poloznicza chyba jest
    podobna jak w Polsce i kiedy czytalam tutejsze forum internetowe pt. POROD to
    tak jakbym czytala forum gazety, wieci tu dlugo szukalam odpowiedniego szpitala
    ale sie oplacilo.
  • kropkaa 06.03.08, 15:37
    Po pierwsze trudno uznać i zaplanować, jaka pozycja wertykalna
    podczas porodu będzie optymalna. Sama kobieta tego z góry nie wie,
    nie wiem na jakiej podstawie lekarz uznaje "kucającego kangura" za
    najlepszą. Jednym służą kucki, innym oparcie na łokciach i kolanach,
    ktoś woli stać. Najlepiej jest, by położna niejako nadążała za
    rodzącą (też z sugestiami, jeśli ma to pomóc), a rodząca
    instynktownie mogła wybierać.
    Po drugie ja wyszłam z inicjatywą. Co prawda i tak nie zamierzałam
    rodzić w szpitalu, ale dla świętego spokoju zadzwoniłam do znanej
    położnej (polecała mi ją koleżanka). I powiedziałam, że ja NIC nie
    chcę. Nie chcę żadnego znieczulenia, oxytocyny na wejście, przebicia
    pęcherza, nie chcę leżeć. Chcę rodzić sn i co się z tym wiąże proszę
    ją, by przyjęła dziecko z jakiejś pozycji wertykalnej. Przez telefon
    widziałam, że oczy jej z orbit wychodzą na takie zachcianki... Był
    to szpital Akademii Medycznej! Był to mój pierwszy i ostatni telefon.

    Czy to wszystko dostałam? Tak. Z towarzystwem cudownej położnej. W
    domu.
  • karolina.chonly 06.03.08, 15:45
    Tak, tak, to prawda co piszesz o pozycji na kangura, w kucki czy jak
    sie tam ona zwie. Ja krotko przez ciaza przypadkowo ogladalam
    fantastyczny program o porodach - o porodach kobiet z roznych
    zakatkow swiata. Juz tam pokazali urywek o kobietach rodzacych m.in.
    w Afryce, glebokiej Afryce, gdzie jak wiadomo medycyna jest slabo
    rozwinieta, albo prawie wcale. Co bylo zaskakujace wszystkie rodzily
    w pozycji w kucki lub po prostu na stojaco, o cos oparte. Bo to
    wlasnie jest NATURALNA pozycja w jakiej powinno sie rodzic, tu nawet
    na logike pomijajac medycyne prawa fizyki prosza sie o to. Te
    kobiety rodzily o wiele szybciej i "latwiej", a przeciez nikt im nic
    nie mowil, nie pokazywal, nie pomagal. To bylo po prostu
    instynktowne.
    Bo podobno pozycja lezaca, to najgorsza z mozliwych w tej sytuacji,
    tylko rzeczywistosc jest niestety inna... Nie oszukujmy sie -
    zapewne wiekszosc kobiet chce i dostaje znieczulenie
    zewnatrzoponowe... po takim znieczulonku o staniu na wlasnych nogach
    nie ma niestety mowy. Jak nie zewnatrzoponowe to inne
    srodki "oglupiajace", po ktorych zapewne tez o staniu czy
    innej "pionowej" pozycji mozna zapomniec. Jeszcze inne z roznych
    wzgledow musza byc podlaczone do kontrolujacej przebieg porodu
    aparatury...
    Pozostaje tylko zyczyc wszystkim lagodnych porodow, bez zadnych
    srodkow, tak zeby kobiety naprawde mogly rodzic zgodnie z natura.
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 22:26
    "Pozostaje tylko zyczyc wszystkim lagodnych porodow, bez zadnych
    srodkow, tak zeby kobiety naprawde mogly rodzic zgodnie z natura"
    Tak by było najpiękniej...
    Pozdrawiam :)
  • gooochab 06.03.08, 16:12
    Myślę, że taka postawa wynika ze złego edukowania położnych. Moja szwagierka
    jest pielęgniarką (nie położną) i w szkole uczono ją o nacięciu, rodzeniu na
    leżąco itd. Ona nie zna innego sposobu porodu, tylko tego w szkole uczyli, w
    szkole i na praktykach (podczas których musiała uczestniczyć w porodach).
    Nie wiem jak teraz wygląda edukacja położnych, mam nadzieję, że coś sie tu zmieniło.

    Napewno duże tu ma jeszcze znaczenie wygodnictwo położnych- łatwiej przyjąć
    poród stojąc, niż leżąc, czy schylając się.
  • katarzynaoles 06.03.08, 16:32
    Gratuluję wiedzy! Ja do zalet pozycji wertykalnych dorzuciłabym
    jeszcze lepszy przepływ krwi przez łożysko - dziecko jest bardziej
    dotlenione. Doświadczenie mówi mi, że nie ma co zastanawiać się nad
    pozycją przed porodem - tzreba znać możliwości, a potem
    instynktownie z nich korzystać. Czasem te same dziewczyny wybieraja
    zupełnie inny scenariusz przy kolejnych porodach, pomimo, że
    poprzedni się sprawdził. Taka jest właśnie siła natury - matka
    biorąca aktywny udział w narodzinach potrafi się dostosować do
    sytuacji - dlatego takie ważne jest, zeby jej nie przeszkadzać, a
    najwyżej podpopwiadać. Na przykład panie, które mają uczucie, że
    poród jest zbyt dynamiczny często wybierają pozycję w klęku
    podpartym (na marginesie mówiąc - jedną z moich ulubionych). Pozycja
    kuczna z kolei maksymalnie otwiera kanał rodny - to ważne przy
    porodach dużych dzieci. wytrzymanie w konkretnej pozycji nie jest do
    końca sprawą kondycji - osoba towarzysząca przy porodzie może bardzo
    pomóc podpierając rodzącą w odpowiedni sposób - mężowie bardzo się
    wtedy przydają:). Oczywiście, możliwe jest zmienianie pozycji, nawet
    już po urodzeniu się główki! Proszę też nie skreślać zupełnie
    pozycji leżącej (a raczej półleżącej)na boku - wiele kobiet chętnie
    tak rodzi. Jeśli w szpitalu proponują fotel porodowy i pozycję
    półsiedzącą trzeba zwrócić uwagę, żeby nie siedzieć na kości
    ogonowej - jest ona wtedy unieruchomiona i nie może się odgiąć w
    razie potrzeby. Ogólnie rzecz biorąc to chyba jeszcze ważniejsza,
    niż wybór konkretnej pozycji, jest dla mamy świadomość, ze to ona
    rodzi i jest aktywna. Leżenie w łóżku kojarzy nam się nieodmiennie z
    chorobą i zależnością od innych - stąd po położeniu rodzącej
    znacznie łatwiej na nią wpływać... To prawda, że rodzące nie zawsze
    chcą takich "nowinek", szczególnie, jeśli juz rodziły tradycyjnie.
    Ale warto się domagać takiej możliwości, bo z kolei z ust położnych
    i położników często słyszę, że "o co chodzi z tymi pozycjami, nikt u
    nas nie chciał tak rodzić". Proponuję więc akcję dzwonienia do
    szpitali i zadawania pytania, czy można odbyć II okres porodu w
    dowolnej pozycji, także poza łóżkiem porodowym. Pozdrawiam :)
  • lillika 06.03.08, 17:11
    Wszystko pięknie, tylko kiedy ja się dowiadywałam kilka lat temu o
    możliwościach wyboru pozycji, to lekarka wręcz mnie wyśmiała. To
    znaczy przyznała mi racje, że pozycja bliska pionu jest najlepsza i
    dla matki i dla dziecka, ale jak się dowiedziałam, personelowi
    medycznemu nie będzie się chciało schylać przy rodzącej, bo oni [tj.
    położne, lekarze] muszą przede wszystkim myśleć o własnej wygodzie.
    Zaproponowała szukanie innego dalszego szpitala, dodając przy tym,
    że w bliższych szpitalach jest podobnie z wyborem pozycji, a
    właściwie brakiem wyboru. Sprawdziłam - nie kłamała. :(
    Nie wiem, jak to wygląda dziś, czy coś się zmieniło, czy jest tak
    nadal że możliowść wyboru pozycji dotyczy promila szpitali w Polsce.
    Ech, czy kiedykowliek będzie u nas normalnie?
  • wiewioreczka-to-ja 07.03.08, 13:37
    No to współczuje, że spotkałaś się z takim podejściem położnych. Ja
    w sumie nie wiem jak to wtedy było, bo przy pierwszym porodzie w
    sumie nie myślałam (ze istnieje jakaś inna "lepsza" pozycja)
    Ja też mam taką nadzieję, że sytuacja się zmieni, o ile lepiej by
    się nam rodziło... Ale tego muszą chcieć obie strony.
    pozdrawiam
  • mala-beti 06.03.08, 17:19
    Ja właśnie chciałabym urodzić w taki sposób, czyli w którejś pozycji
    wertykalnej, ale zobaczymy jak to się wszystko potoczy , czy siły mi
    na to pozwolą, bo większość ciąży "przeleżałam" z nie własnej woli.
    Z tego co wiem, koleżanki które rodziły w tym szpitalu, co ja mam
    rodzić, mówią, że jest taka możliwość, nikt im nie zabraniał, ale
    niektóre z nich rodziły na leżąco, z powodu braku sił...
    Pozdrawiam
  • silije.amj 06.03.08, 17:42
    Przy drugim porodzie (przyjechałam do szpitala z 8 cm) lekarka zmusiła (owszem
    zmusiła mimo protestów) mnie do pozycji leżącej przy parciu. Ufff jak było
    ciężko, jeszcze na drugi dzień przepona mnie bolała (córka 4 kg).
    Przy trzecim domowym wybrałam sobie pozycję przy pomocy worka sako i męża i było
    dużo lżej, choć syn miał 4,5 kilo.

    --
    Moje dzieci są moimi dziećmi, owocem naszej miłości, a nie przyrostem naturalnym
    i przyszłymi podatnikami.
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 19:49
    Witam. Mam pytanie odnosnie porodu w domu. Czy musiałas się jakoś
    specjalnie przygotowywać do niego, coś załatwiać, żeby móc urodzić w
    domu?
  • kaeira 06.03.08, 20:52
    wiewioreczka-to-ja napisała:
    > Witam. Mam pytanie odnosnie porodu w domu. Czy musiałas się jakoś
    > specjalnie przygotowywać do niego, coś załatwiać, żeby móc urodzić w domu?

    Wszystkie odpowiedzi znajdziesz na forum prywatnym Poród domowy:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447
    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • wiewioreczka-to-ja 06.03.08, 20:56
    Dziękuję bardzo. Zaraz poczytam:)
  • asiak39 07.03.08, 18:07
    wszystko pięknie a rzeczywistość jest taka, że moje 2 jedynie
    dostępne szpitale w mieście na stronie "rodzić po ludzku" zgodnie
    podają, że ostatnia faza porodu w pozycji leżącej lub półleżącej. 10
    lat temu nie miałam sił ani ochoty żeby wykłócać się o to. leżałam
    podpęta pod ktg przez większość czasu, potem pozwolono mi trochę
    poklęczeć a na koniec trafiłam na łóżko na półsiedząco. W czerwcu
    mam zamiar powalczyć o inną pozycję no chyba że znów zabraknie mi
    sił...
    --
    Asia
    md.lilypie.com/IKZSp1.png
  • maalami 18.04.08, 20:10
    Najgorsze jest to ze nadal musimy o to walczyc.Chociaz moj ginekolog uswiadomil
    mnie ze nie mam szans na rodzenie w pozycji pionowej, gdyz tak nie odbieraja
    porodow ;(
    i jestem strasznie zestresowana. wiem ze bede rodzic bez zzo (nie podaja) z
    nacieciem 100% u pirworodek i na lezaco, chyba, ze zdaze dojechac do szpitala 50
    km ode mnie to dostane chociaz zzo
  • tena 21.04.08, 00:17
    Witam, czytając Wasze wypowiedzi czuje przerażenie co do swojego porodu, który
    juz za 10 tygodni mi wypada. Otóż od początku ciąży borykam się z paskudnymi
    bólami kręgosłupa (dziwne bo wcześniej nidgy nic mi nie było), a lekarz wciąż
    powtarza, że on nie wie jaka może byc przyczyna - przecież szczupła jestem. No i
    tak przechodziłam te bóle 7 miesięcy do pracy, nawet na plecach leżeć nie mogę,
    pozostaje tylko leżenie na boku. I tak sobie wymyśliłam, że będę rodzić aktywnie
    w pozycji kucącej czy stojącej jak będzie mi akurat wygodnie. Zacięłam się w
    myślach że przecież nie każą mi się położyć na łóżko, jeżeli ja całej ciąży nie
    mogłam przeleżeć na swoim łóżku normalnie.
    Ale po tym co czytam wychodzi, że mogę sobie jedynie pomarzyć o własnych
    pozycjach. Bo jak wyegzekwować od położnej własną pozycję? Niby szpital przez
    telefon mi poda, że można rodzić jak mi będzie wygodnie, a przyjadę na porodówkę
    i każą się położyć. Co wtedy robić? Czy w ogóle można jakoś wyegzekwować swoją
    pozycję? To chyba raczej pytanie retoryczne...
  • maalami 21.04.08, 00:37
    no wlasnie dziewczyny, mozna jakos wymusic pozycje do rodzenia?
    ja tez nie moge juz od kilku miesiecy lezec na plecach, tylko na boku..
    na plecach bol jest nie do zniesienia, jakby krąg o nerw zaczepial..
    chociaz fakt, ze teraz akurat jest troche lepiej

    kolezanki na 'pocieszenie' powiedzialy mi ze u nas rodzi sie tylko na tym
    lozku..i ze bolu kregoslupa nie bede czula bo beda bolaly mnie skurcze ;(
    Jak ja to przezyje ;(
  • kropkaa 21.04.08, 01:44
    Po prostu trzeba zejść z łoża i przeć:) Chyba siłą nie włożą z
    powrotem. Będą najwyżej coś gadać: "proszę wejść na łóżko!", wtedy
    nie przejmować się tylko robić swoje. Zresztą końcówka porodu to
    taki odlot, że naprawdę nie myśli się, co ktoś powie albo nie powie,
    co każe albo czego zabrania. Kobieta naprawdę jest baaarzo skupiona
    na sobie i niewiele do niej dociera z zewnątrz. Tak sobie też myślę,
    że położna jednak powinna się skoncentrować na przyjmowaniu dziecka,
    a nie na powtórnym usadowieniu matki na łóżku.
    W takiej sytuacji zalecałabym zapytać o krzesełko porodowe - to
    powinno być na stanie szpitala. Niech wyciągną z graciarni i
    przyniosą. Skoro jest to część wyposażenia, to położna nie powinna
    odmawiać użycia. A komfort rodzenia jest naprawdę dobry. Z tym, że
    mąż musi tak jakby podtrzymywać za ramiona (siedzi za rodzącą).
    W każdym razie próbować należy. Najwyżej się nie uda. A nuż się
    trafi taka babka, która przyjmie inaczej niż na plecach?
  • maalami 21.04.08, 17:08
    Dzieki za te slowa
    troche mnie pocieszylas, bo zamiast cieszyc sie zblizajacymi coraz szybciej
    narodzinami dzidziusia, to sie stresuje, ze bede musiala rodzic (co oznacza- nie
    miec swego zdania u nas w szpitalu i robic tylko to, co Ci powiedza)
  • olivette 21.04.08, 08:44
    rodzila w Niemczech i tam rodzisz tak jak Ci sie podoba..ja o maly
    wlos nie urodzilam w spodnicy i swetrze..poszlismy na badanie KTG i
    juz tak zostalam na sali porodowej,a poloznej to w niczym nie
    przeszkadzalo:-)mnie bardziej,wiec wyslalam meza do pokoju po
    koszule:-) a co do pozycji-sama zaczelam na kolanach..rece na
    ramionach meza, jakies tance biodrami-pomagalo, ale mimo wszystko
    marzylam by sie polozyc..po 30 godzinach boli,bo skorcze pojawily
    sie od razu co 5 min, bole krzyzowe a ulge przynosilo tylko
    spacerowanie..a jeszcze mojemu synkowi za nic sie nie chcialo wyjsc
    na swiat..ja do parcia a on nic..myslalam ze nie urodze..i w koncu
    sie polozylam ze zmeczenia i tak urodzilam..przynajmniej kregoslup
    mi odpoczal..i to byla tylko moja wola..mimo,ze polozna zachecala by
    rodzic na kolanach..ale mimo wszystko porod wspominam
    wspaniale..moze to zasluga atmosfery-przyciemniane swiatlo,lagodna
    muzyka,wyrozumiala i bardzo delikatna polozna..mam nadzieje, ze w
    polsce tez sa takie szpitale,gdzie kobieta ma wybor i rodzi tak jak
    jej natura podpowiada:-)
  • maalami 21.04.08, 17:10
    na szczescie w Polsce sa tez szpitale, gdzie kobieta sama decyduje o swoim
    porodzie np. o pozycji w jakiej chce rodzic..tylko niestety jeszce to zadkosc,
    szczegolnie na prowincji ;(
  • oldzinka 22.04.08, 16:35
    No cóż. W zdecydowanej większości polskich szpitali należy wykonywać
    polecenia personelu. A jeśli kobieta ma własne zdanie to
    jest "trudną pacjentką". Poza tym mało która położna szpitalna
    potrafi przyjąć poród w pozycji innej niż na plecach...
    --
    Krzyś zwany Kabaczkiem
    21.11.
  • 987ania 22.04.08, 17:19
    oldzinka napisała:

    > No cóż. W zdecydowanej większości polskich szpitali należy wykonywać
    > polecenia personelu. A jeśli kobieta ma własne zdanie to
    > jest "trudną pacjentką". Poza tym mało która położna szpitalna
    > potrafi przyjąć poród w pozycji innej niż na plecach...

    To niech się nauczą!!!!

    Jestem pielęgniarką i jak pracowałam w pogotowiu, to musiałam zakładać wenflony
    na podłodze, reanimować przez godzinę klęcząc na ziemi, podawać leki dożylne u
    pacjentów, którzy byli bardzo pobudzeni itp. I co? Dało się! Przecież
    nieprzytomnemu nie powiem, że nie założę wkłucia, bo leży i mi niewygodnie.
    Skąd u koleżanek położnych takie podejście?!
  • olivette 25.04.08, 08:25
    987ania napisała:

    > Skąd u koleżanek położnych takie podejście?!
    no wlasnie..rozumiem,ze one maja tych porodow dziennie kilka i moze
    sa umeczone,ale to ich powolanie podobno..no i tez sa
    kobietami,ktore kiedys pewnie rodzily..ciekawe co one wtedy
    czule..ja mialam naprawde trudny porod..nie chodzilam do szkoly
    rodzenia,nawet nie wiedzialam jak sie zachowywac..podczas skurczu
    jeszcze bardziej sie "skurczalam",dopiero polozne w szpitalu
    wytlumaczyly mi,ze mam sie rozluzniac..kladly mi na brzuchu
    pozytywke podczas badania KTG,aby maly sie uspokoil..a jak poczas
    pierwszych skurczy partych,na kolanach,kolysalam luzno biodrami,to
    sama stwierdzial,ze gdyby wszystkie kobiety tak sie zachowywaly
    naturalnie i luzno to i jej byloby latwiej..bylam przy porodzie w
    Polsce 4 lata temu..pamietam tylko ta wielka kroplowe-
    lewatywe..wspolczulam mojej siostrze,ze to musi w siebie
    zmiescic..potem pozycja na pol siedzaco-lezaco..no i pelno ludzi-
    jakies 3 polozne i panowie lekarze rozprawiajacy o niczym oparci o
    parapet okienny..w dodatku jeden z nich, zle ja pozszywal..a tu w
    Niemczech, o lewatywe sama sie prosilam..podanie jej trwalo
    sekunde,bo byla to malutka zelowa tubka..lekarz przyszedl w
    ostatniej chwili,bo musialam byc nacieta (pewnie gdybym do konca
    rodzila na kolanach i to by nie mialo miejsca)..szycie prosciutkie
    super,wygojone calkowicie po 6 dniach..naprawde o ile milej wspomina
    sie ten moment..
  • istota 25.04.08, 16:39
    podczas porodu pewnie ciezko byc asertywna i sie klocic, zwlaszcza
    jak sie trafi jakas nieprzyjemna polozna i dlatego wlasnie maz sie
    przydaje podczas porodu :)
    --
    ff
  • oldzinka 26.04.08, 16:41
    Ja przed porodem też się zarzekałam, ze nie dam się położyć na plecy
    i kropka. Ale jakoś cała wola walki mnie opuściła :(. Poza tym
    personel medyczny używa wszystkich dostępnych argumentów, żeby
    postawić na swoim. Nawet potrafi stwierdzić, że swoim postępowaniem
    kobieta stwarza zagrożenie dla zycia dziecka. I jak tu się nie ugiąć
    w takim momencie?
  • katarzynaoles 29.04.08, 01:21
    No, na chwilę mnie nie było i już nalot na położne ;). Dziewczyny
    kochane, ja strasznie nie lubię "steropianu", ale same mnie
    wywołałyście do tablicy... Jest duża różnica między ignorowaniem
    niesprzyjających okoliczności przy udzielaniu pomocy (z całym
    szacunkiem, Pani Aniu)a byciem tępionym za własną koncepcję
    towarzyszenia podopiecznym. To naprawdę nie tylko zła wola lub
    lenistwo położnych - choć i tak, niestety, się zdarza. Znam wiele
    położnych, które są niszczone w swoich miejscach pracy, bo mają
    poczucie, że powinny podążać za życzeniami swoich podopiecznych, a
    nie płynąć z prądem. Często solidarność z pacjentkami, a nie z
    koleżnkami z pracy lub lekarzami, jest postrzegana jako zdrada -
    wiele z nas doswiadczyło odrzucenia w środowisku pracy.
    Jesteśmy "zsyłane" z porodówek, szykanowane, oskarżane o powodowanie
    obrażeń u kobiet. Znam świetne położne, które z powodu presji
    środowiska zrezygnowały z zawodu... Naprawdę same nie zwojujemy
    wiele - jeśli kobiety nie będą się domagały głośno swoich praw i
    opieki sprawowanej przez wybrane położne, to jeszcze długo nic się
    nie zmieni. Nie będę rozwijała tematu, bo podchodzę do sprawy bardzo
    emocjonalnie, ale bez współdziałania niepokornych z obydwu stron to
    nadal będzie się mówiło o "roszczeniowych" pacjentkach
    i "nawiedzonych" położnych...
  • 987ania 29.04.08, 11:09
    To nie nalot na położne a na rutynę i brak chęci zmiany. Mam w swoim najbliższym
    otoczeniu koleżanki położne i niestety ale to one nie mają ochoty na zmianę
    swojej pozycji zawodowej. Nie chcą się szkolić, czytać, uczyć itp. Bo tak jest
    wygodniej. Wiedzą, że lekarz pod ręką i jakby co to one niewinne. Może jak
    wykruszy się pokolenie oddziałowych z tamtych lat (i nie chodzi mi tylko o wiek
    metrykalny), to położna stanie się partnerką dla kobiety i lekarza. Ciężko mi
    sobie wyobrazić rodzącą, która oprócz rodzenia musi jeszcze prosić się o swoje
    prawa. Zawsze wydawało mi się, że to położne i pielęgniarki są takim łącznikiem
    między lekarzem i pacjentem. Położna to adwokat rodzącej.
    Niestety położnych takich jak pani jest bardzo niewiele. Tym bardziej przekonuję
    sie o tym teraz, kiedy sama muszę urodzić. Albo urodzę w domu albo pojedziemy w
    razie komplikacji na Żelazną. Jeśli tam nie będzie miejsca, to chyba wolę cc niż
    dyskusje z personelem.
    Pozdrawiam
  • katarzynaoles 29.04.08, 16:42
    No, niestety, wiele prawdy w tych słowach... Ale czuję, że moim
    zadaniem jest bardziej działanie na korzyść kobiet i tych położnych,
    które chcą je wspierać - a nie koncentrowanie się na tych moich
    koleżankach, które są niereformowalne, na roszczeniowych rodzących i
    feudalnym systemie polskiej służby zdrowia... Szkoda energii,
    naprawdę. Myślę, że sensowniej jest budować coś nowego, niż ciskać
    kamienie do czyjegoś ogródka (to nie do Pani,pani Aniu, broń Boże!)-
    i to właśnie próbuję z uporem robić, choć czasem kusi, żeby komuś
    dołożyć, oj kusi:)Mam nadzieję, że zmiany w polskim położnictwie
    będą przypominały lawinę, która zaczęła się od małej kulki
    śniegowej - na razie to popychamy tą śnieżkę w stronę zbocza. Byle
    razem i do przodu :). Pozdrowienia dla wszystkich popychających.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.