kiedys tez tak siedzialam
Autor:
Gość: rodzinna opieka
IP: *.net.stream.pl
04.11.09, 19:45
w szpitalu na ZAWODZIU PRZEZ PRAWIE MIESIAC z 2-3 godzinna przerwa w
ciagu doby.
OPIEKOWALAM SIE moim OJCEM, KTORY w zadnym wypadku nie mogl zostac
sam /bez kogos z rodziny/ na sali.
Operacje Taty i tak sknocono.......duzo by na ten temat pisac.
Trafil sie przykry wypadek, gdzie ciezko chory zostawiony ez opieki
rodziny wylazl z lozka i tak sie ciezko poobijal, ze na drugi dzien
zmarl......jak go ogladalam ,to daje sobie reke uciac, ze przyczyna
zgonu nie byla choroba lecz obrazenia, Udalo sie szpilatowi tak
omamic rodzine, ze odstapila od sekcji.
Drugi raz siedzilam przy lozku TATY na Parkitce , tez calymi dobami.
i DOBRZE, BO gdyby mnie tam nie bylo........TATA ZYLBY krocej.
Nie spotkalam sie z tym, zeby personel mial cos przeciwko temu, ze
siedze i spie na sali przy TACIE.
ALE TAK JAK PISZESZ.......
nie mozna przeszkadzac, byc namolnym, widziec TYLKO swojego chorego
na sali, trzeba byc "przedluzeniem" sredniego
personelu........zamknac kroplowke, podac wode , przetrzec spocone
czolo, podac basen, nakarmic, umyc, i TYLKO W razie pilnej potrzeby
poprosic o pomoc.
Z reguly tak jest. PERSONEL medyczny jest w ilosci niewystarczajacej
i nieproporcjonalnej do ilosci pacjentow.
SA PRZYPADKI CIEZKIE, GDZIE musza byc na jekniecie pacjenta.
sal jest 20-30 po 2-4 osoby a pielegniarki TYLKO DWIE
tragedia kiedy oszczednosci robi sie nie tu gdzie powinno
PRZECIEZ ZDROWIE I ZYCIE TO NAJCENNIEJSZY SKARB
CZLOWIEKA
no ale teraz
MAMY TAK DOBRZE.............ZE DOBRZE NAM TAK