Jechałem niedawno autobusem i kierowca na odcinku od Dąbia do Daszyna dwukrotnie
zdążył spiąć się z pasażerami kiedy zatrzymał się, ale stojąc nie otworzył drzwi
ponieważ przy pierwszym podejściu pani nie zasygnalizowała chęci wyjścia z
pojazdu i została uświadomiona głośnym tonem przez kierowce no, że TRZEBA
SYGNALIZOWAĆ JAK SIĘ CHCE WYSIĄŚĆ, a na wysokości szpitala na Zawodziu pasażer
także nie zasygnalizował chęci opuszczenia pojazdu, a na sugestię, że jest
przystanek i wypadałoby się zatrzymać kierowca także odpowiedział jakimś
mruknięciem. Skąd przyszedł do nas ten brzydki zwyczaj nie zatrzymywania sie na
przystankach wieczorem jeśli nikt nie stoi oraz otwieranie po wciśnięciu
przycisku? Czy ci kierowcy są na prawdę tak głupi, że nie widzą ludzi stojących
przy drzwiach i bez tej SYGNALIZACJI im nie mogą na litość boską otworzyć tych
drzwi?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.