"Ks. Metler nie był rodowitym częstochowianinem. Pochodził z rodziny
szlacheckiej o bardzo silnych tradycjach patriotycznych."
Przed wojną biedota miała ograniczony dostęp do sprawowania takiej funkcji jak
ksiądz. To dopiero komuna podstawiła do seminariów dużo UBeków - synów tych, co
przed wojną jadali zupę na gnoju, a tuż po mordowali polską inteligencję.
Dlatego dziś tak dużo "księży" z klasy chłoporobotniczej schodzi na złą drogę.
Inteligencję o wysokim morale zastąpiono partyjnymi karierowiczami. Bez
konszachtów i odpowiednich koligacji nie dostaniesz posadki np.na uczelni-oto
relikt komunizmu - kolesiostwo, obiboctwo i cwaniactwo.
"Chytrze bydlą z pany kmiecie" - od średniowiecza nic się nie zmieniło,za
wyjątkiem tego, że ciemne masy komuna dopuściła do władzy. A prawda jest taka,
że jak cham ze wsi nahaja nie czuje nad sobą, to myśli,że z "chłopa król być może".
Nota bene ksiądz rodowitym częstochowianinem nie był,bo w Częstochowie większość
ludzi wywodzi się z chłopstwa, które komuna dopiero skrobać własne podpisy nauczyła.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.