Re: Oświadczenie byłego prezydenta Wrony
Autor:
blanc
18.11.09, 21:37
Troszkę wstyd i żal, że dorosły człowiek piastujący w różnych okresach czasu
wiele odpowiedzialnych stanowisk (prezydent miasta, poseł, wykładowca akademicki
itd....) nie potrafi odejść z klasą, a chociażby z resztkami godności, nie
"próbując chyba nawet spróbować zrozumieć" z jakiego powodu tak się stało, ale
ale... jednocześnie gratuluję: chyba pierwszy raz mieszkańcy Częstochowy zrobili
coś wspólnie. Do tej pory istniały jedynie małe grupki coś próbujące zrobić,
mające wspólny cel itp. Nawet w okresie gdy nasze województwo było zagrożone nie
potrafiliśmy się zorganizować, a teraz się udało.
Nie życzę sobie deprecjonowania frekwencji, ponieważ do lokali referendalnych
poszli ludzie świadomi - tak ci, którzy głosowali za odwołaniem, jaki i ci
którzy chcieli pomóc byłemu prezydentowi. Nie zmarnujmy tego. Jednocześnie
zadziwiające jest rozumienie - a właściwie kompletnie niezrozumienie - przez
byłego prezydenta instytucji referendum. Może nie byłoby w tym nic dziwnego,
gdyby w ten sposób wypowiadał się jakiś tam pośledni polityczyna jakich na
pęczki niestety mamy na scenie nie tylko samorządowej, ale nie osoba która nad
tym pracowała jako poseł.
Może łatwiej będzie zrozumieć instytucję referendum na przykładzie: gdy
przedsiębiorca (lub zarząd, czy rada nadzorcza odpowiednio) nie jest ze swojego
pracownika zadowolony to go zwalnia - a tutaj Częstochowianie po prostu zwolnili
swojego prezydenta, z którego większość zadowolona po prostu nie była. Wszystko
odbyło się zgodnie z prawem. I nie ma co się zżymać, ponieważ każdemu może się
zdarzyć - dla polepszenia samopoczucia proponuję by sympatycy byłego prezydenta
razem z nim samym myśleli sobie, że po prostu na niego nie zasługujemy;) Teraz
pozostaje zwyczajnie poszukać swojego miejsca w życiu i takiego zajęcia które
będzie mogło być dobrze wykonywane.
Nieobecni na referendum racji nie mają - oby jednak się także czegoś nauczyli -
jak widać liczy się każdy głos i każdy może współdecydować. I bojkot nie jest
najszczęśliwszą jak widać formą. Osoby które nie były łaskaw w niedzielę udać
się na referendum niech po prostu zamilkną i zapamiętają tę lekcję demokracji,
by w przyszłości wzbogacili każde następne wybory (ewentualne referenda) swymi
głosami oraz swoją w nich obecnością.
Wprawdzie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale z drugiej strony
rzeka nigdy nie jest też taka sama.