Częstochowa - trudny socjologiczny przypadek?
Gazeta pisze: naukowcy łamią sobie głowy... No własnie,jak
dotychczas działał pan Wrona na zewnątrz,jak potrafił się
sprzedawać,jak grać inną osobę,niż w rzeczywistości był.Ile osób
zmylił,ile skrzywdził. Nikt , tak jak my,mieszkańcy tego wiedzieć
nie może.Bardzo zadziwiające było dla wielu z nas to,że wyprosił
poparcie od osób,które tak naprawdę nie żyły w Częstochowie, a tylko
miały częstochowskie pochodzenie,posiłkował się każdym
człowiekiem,który w najmniejszym procencie mógł mu coś zawdzięczać.
Wykonywanie posługi prezydenckiej sprowadził do samowolnych
decyzji,niejednokrotnie preparowanych na szybko przed sesjami. wtedy
coś obiecywał radnym,mówił,że za wsparcie może zgodzić się na remont
jakiegoś kawałka jezdni,czy drogi.To było upokarzające,żałosne
widowisko,ktore wszyscy obserwowali i wszyscy liczyli,że wreszcie
przyjdzie czas na rzetelne rozliczenie pana prezydenta.W urzędzie
wprowadził zamordzie,ciągle powtarzał pracownikom,że jak jego
braknie,przyjdzie ktoś inny, to wszystkich zwolni.Ludzie się go
tylko bali.W efekcie,wszystko obrociło się przeciwko niemu. Na
własne życzenie. Dzisiaj, po sromotnej klęsce, potrafi nazywać
grupę / ok.77%/ osób pozostających 15 listopada w domach ,
znakomitym elektoratem.Zapomina tylko,że w czasie wyborów, w 2006
roku głosowalo na niego o 9000 osób mniej, niż dzisiaj przeciw
niemu. Każdy absurd potrafi wkomponować w swoją chorą wizję
rządzenia. Ja to nazywam obłakaniem.