18.11.09, 09:24
...dlaczego po ślubie wszystko się zmienia na niekorzyść...?
Edytor zaawansowany
  • Gość: qqq' IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.09, 09:26
    Szybko zróbcie sobie co najmniej dwójkę dzieci - to na pewno pomoże!!
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 09:29
    niestety jedno dziecko jakby wszystko zburzylo, wczesniej bylo zupelnie inaczej i wlasnie tego najbardziej nie moge zrozumiec
  • Gość: ou IP: *.apus-net.pl 18.11.09, 09:50
    "Są mężczyźni, którzy mają za swoje, inni zostali kawalerami.
    Miłość - chwilowe obłąkanie, na które lekarstwem jest małżeństwo.
    Małżeństwo bez miłości to dożywotnie galery.
    Małżeństwo jest złem, ale jest to zło konieczne.
    Małżeństwo, jak kalectwo, należy znosić cierpliwie.
    A jednak istnieje małżeństwo, które sprawia mężczyźnie niekłamaną
    radość - zaślubiny jego córki.
    Często w małżeństwie pierwej się rodzą przykrości niż dzieci.
    Kto chce żyć spokojnie w małżeństwie, niech się nie żeni.
    W małżeństwie najgorszą rzeczą po teściowej jest... żona."
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 09:56
    smutne to choć niestety w dużej mierze prawdziwe, pytanie tylko co zrobic gdy malzenstwo jest, dziecko jest, a chyba zabraklo milości, choc wydawalo mi sie, ze tej NIGDY nie zabraknie...
  • Gość: agn IP: *.54.171.214.tvksmp.pl 18.11.09, 11:30
    No cóż...pewnie nie pomogę ale wiedz że nie jesteś sama. Mnie też smutno...
  • Gość: lili IP: *.alfanet24.pl 16.02.11, 15:35
    I mnie też... Dlatego poprawię sobie humor i zafunduję romans.
  • yo_soy_rubia 18.11.09, 11:41
    nie wiem jak to jest, nie doświadczyłam...u nas wręcz przeciwnie...jedyne co
    mogę powiedzieć, to że warto walczyć...czasem może nawet trochę "na siłę"
    przekonywać, stawać na głowie dla tego, co było- żeby się odrodziło...o ile
    jeszcze choć jedna strona jest pewna , że kocha...jeśli oboje stracą pewność co
    do uczucia...czy ja wiem, czy ono wo ogóle istniało...na moje oko miłość nie
    umiera nigdy...jeśli była, trzeba o nią walczyć, nawet za wszelką cenę...a z
    drugiej strony - może to chwilowe, takie wygaszenie...z resztą - głupio się tu
    odzywać w takiej kwestii - nie miejsce na porady tego typu wg mnie - szukaj
    pomocy u mądrych ludzi - sama będziesz wiedziała na kogo liczyć w tej sprawie...
    powodzenia
    rubia herbaciana
  • Gość: asd IP: *.alfanet24.pl 18.11.09, 11:56
    Moze jakas terapia malzenska?
  • Gość: denver IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.09, 12:06
    Koniecznie u księdza w najbliższej parafii!
  • Gość: lili IP: *.alfanet24.pl 16.02.11, 16:00
    Obie strony muszą chcieć i obie musiały wcześniej kochać równie mocno i dawać z siebie tyle samo. Do mnie też maż odwraca się tyłem, a ja teraz zaczynam dopiero składać do kupy pewne mało istotne, jak mi się zdawało, drobiazgi: że zawsze ja robiłam śniadania do łózka, że to on bardziej chciał mieć dziecko i po jego urodzeniu się zmienił, że nigdy nie dostałam od niego żadnej biżuterii - nawet zaręczynowego pierścionka, nawet obrączki były za moje, bo nie pracował... Kwiatek dostaję raz do roku - na urodziny. w doniczce, żeby dłużej postał i cieszył oko jeszcze na dzień kobiet... Od pierwszego razu zawsze to on hamował mnie w łóżku... Nigdy mu nie pasowało, ze mam duże piersi... Nie zawsze był przy mnie, kiedy płakałam... To on miał romans, ja dotąd nie... i tak można wymieniać...
    Jestem atrakcyjną, zgrabną kobietą ledwie po 30-stce, on skapcaniałym, zaniedbanym dziadem - czy powinnam gnić do końca życia w tej klatce dlatego, że jest dziecko? Nie. Zamierzam czasem wyjść - na chwilę i bez zobowiązań. Zastanówcie się, moje drogie, czy z Wami nie jest tak samo i czy też nie powinnyście się czasem przewietrzyć... Miłość nie istnieje, ale inne przyjemności są jeszcze jak najbardziej dostępne. Sięgają po nie mężowie - dlaczego nie my..?
  • Gość: TTT IP: *.rev.masterkom.pl 18.11.09, 12:11
    Skąd ja to znam ... zawsze tak jest. Stopniowo zacznie się poprawiać
    (oczywiście nie reguła) - u mnie popawa przyszła gdzieś po 4 latach.
    Poza tym dzieci też rozwalają relacje między kobietą i mężczyzną.
    Zapomnij o sielance która była przed ślubem ... po ślubie to już
    tylko obowiązki, przepychanki, kłótnie, warunkowe kompromisy itd ...
  • yo_soy_rubia 18.11.09, 12:37
    o czym Wy piszecie? jakie zawsze?
    obowiązki- to chyba normalne i naturalne
    przepychanki - no, jeśli nikt nie potrafi ustąpić ani na jotę? to w jaki sposób doszło do małżeństwa miedzy dwojgiem tak nieustępliwych ludzi?
    kłótnie - zdarzają się każdemu, ważne, żeby wyciągać z nich wnioski
    warunkowe kompromisy? tego już nie rozumiem...
    jak się chce budować trwały związek, trzeba pomyśleć o prawdziwych kompromisach, a nie o jakichś warunkowych...sielanka przed ślubem - owszem, ale po ślubie też możliwa - tylko na nieco odmiennym gruncie- ja tam o niczym sielankowym nie musiałam zapominać...i dzieci niczego nie psują...
    sorry TTT ale nie masz za grosz racji
    jeśli ktoś oczekuje, że po ślubie będą - dla kontrastu do poprzedniej wypowiedzi - same przyjemności bez obowiązków, zero wymiany zdań - bo będziecie się na wieki rozumieć bez słów - to jest w błędzie - nie ma na świecie dwój identycznie postrzegających wszystko osób, czytających sobie na dodatek w myślach...potrzeba wielu rozmów i chęci współpracy...czy dorosłym ludziom trzeba tłumaczyć tak oczywiste rzeczy?
    rubia zdziwiona
  • Gość: zdużymatażem IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 18.11.09, 17:00
    racja ! kompromisy i dorastanie do odpowiedzialności to podstawa. A do tego
    zadaj sobie i współmałżonkowi pytanie- czy bycie dzieckiem rodziców to nie było
    chodzenie na kompromisy? a im jesteśmy starsi tym więcej musimy znieść -takie
    jest życie- cieszcie się tym co macie bo kto wie co jutro los przyniesie :)-jak
    coś lepszego to ok ,a jak nie to kompromis dobra rzecz
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.09, 20:26
    choć zgadzam się z rubią to muszę przyznać też rację TTT, coś w tym jest, te relacje są inne...
    sorry, ale idę spać, odezwę się jutro
    debatujcie, potrzebuję ciepłych słów, słów zrozumienia...
  • ainaczej 19.11.09, 09:10
    trzeba się wziąć jakoś za smutek
    a co z tego wyjdzie...
  • Gość: jasiu... IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.09, 15:38
    Ślub to nie jest koniec dla wyobraźni. To początek nowych doznań. A ty założyłaś
    szlafrok i zapominasz, że nikt za ciebie scenariusza na życie nie napisze! A
    życie biegnie, ucieka, choć chcesz go złapać. Cóż robisz, żeby się nim pobawić?

    Jaki eksces przyszedł ci ostatnio do głowy i dlaczego go nie zrealizowałaś?
    Czemu uważasz się za dorosłą kobietę, starą babę chciałoby się powiedzieć.
    Przecież nadal możesz się wygłupiać, nadal możesz realizować swoje pragnienia i
    marzenia, nadal możesz wszystko, na co masz tylko ochotę.

    Jest tylko jedna różnica - teraz możesz, a w zasadzie musisz z nim. Niestety,
    koleżanki - panienki nie dorastają ci, one nie potrafią cię zrozumieć. Powinnaś
    jak najszybciej znaleźć nowe środowisko osób w podobnej do twojej sytuacji. I
    radzę ci rób coś, bo nuda zabiła niejedno małżeństwo. A metod by się pozbyć nudy
    jest cały wachlarz. Najważniejsze, to odrzucić opory, być sobą, ale z nim. Robić
    wszystko, na co masz chęć, ale we dwoje. To musi pomóc!
  • yo_soy_rubia 19.11.09, 16:32
    że tak to krótko ujmę - dobrze powiedziane

    rubia zgodna
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 15:18
    hello,

    świetne powiedziane!!! dziex
    generalnie juz jest duzo lepiej, może to była chwila słabości...?

    rzeczywiście kiedys byłam zupełnie inną dziewczyną, tą w której się zakochał, z silnym charakterem, wiedzącą czego chce, potem wiele obowiązków przejął ON, było ok, zajmował się wieloma sprawami, ale wyłącznie na własne życzenie, chciał się czuć potrzebny, nabrac poczucie własnej wartości i stać się odpowiedzialnym za pewne sprawy, i było dobrze, ale w pewnym momencie stanął twardo na swoich nogach, poczuł, że to on jest lepszy, silniejszy, a ja stałam sie dużo słabsza, jednak pozwoliłam mu na to, żeby mógł rozwinąć swoje męskie instynkty... i co??? role sie odwróciły, teraz on uważa, że to ja jego potrzebuje bardziej, że nie jestem zaradna, że sobie nie poradzę. A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyc o siebie z tamtych lat
  • Gość: jasiu... IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.09, 19:33
    skj5 napisała:
    A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyc o siebie z tamtych lat

    I co, będziesz walczyć o rację, nie patrząc do czego taka walka prowadzi?
    Zaczniesz sikać na stojąco, bo skoro on tak robi, to ty nie możesz być gorsza?

    A czemu nie przyznasz mu, że obecnie jest ci potrzebny, że może i poradziłabyś
    sobie bez niego, ale to już byłoby inne życie. Czemu czujesz się upokorzona tym,
    że on zauważył, że zamiast równouprawnienia korzystniej jest szukać uzupełnienia?

    Czemu nie szukasz tych elementów waszego życia, w których to on bez ciebie by
    sobie nie poradził? Czemu Nie pozwalasz mu na zajęcie się sprawami
    organizacyjnymi w waszym związku, skoro robi to dobrze? A ty w czym jesteś
    dobra, lepsza od niego? Przecież poczucie własnej wartości nie polega na tym, by
    wszystko robić najlepiej, ale by mieć swoją niszę, w której można się wykazać.

    Jak chciałaś być Martyną Wojciechowską, by udowadniać swoją wyższość nad
    partnerem, to po co ci był ten związek. Każdy związek ogranicza i z tego
    ograniczenia najczęściej pozostaje poczucie bezpieczeństwa. Nie muszę wszystkim
    się zająć, bo mam partnera. Ot cała tajemnica uzupełniającego partnerstwa. Ale
    niektóre osoby tego nie rozumieją. Dla nich najważniejsza jest prywatność, z
    uporem dwu- trzyletniego, wrzeszczącego malucha, same powtarzają - ja siam, ja
    siama. A że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...

    Nie zauważasz, że pisząc: A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyć o siebie
    z tamtych lat
    chcesz się cofnąć. A że cofanie się to najlepsza droga do
    infantylności, pomyśl co ci grozi, jaką przyszłość dla siebie szykujesz? Zamiast
    rozwijać się i dziękować bogu, że są rzeczy, które z twojej głowy zdjął partner,
    ty pakujesz się w chandrę i czynisz sobie niezdrowe obietnice?

    Naprawdę, nie widzisz, że zmieniłaś się, ale teraz jesteś lepsza?

    A dajesz mu szczęście, cieszy się, jeśli z nim jesteś? Jesteś dla niego dalej
    wszystkim?

    No to może nie warto tego niszczyć? W końcu na pewno są takie fragmenty życia,
    gdzie choćby na rzęsach stanął i tak tobie nie dorówna. Bo to się nazywa, że się
    uzupełniacie. Może jednak tak to zostawić?
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 14:41
    ... mój mąż też tak by to ujął...

    dzięki tego mi było trzeba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    jeszcze będę odwiedzać to forum.

    wzięłam sobie do serca wiele uwag i od tamtej pory nie było żadnych sporów ani kłótni, jest sielanka, naprawdę się staram, on chyba też, staramy się być dobrym małżeństwem, oby nam się udało...
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 14:07
    up
  • orzechdozgryzienia 04.01.10, 22:54
    ale w pewnym momencie stanął twardo na swoich nogach, poczuł, że to on jest
    lepszy, silniejszy, a ja stałam sie dużo słabsza, jednak pozwoliłam mu na to,
    żeby mógł rozwinąć swoje męskie instynkty... i co??? role sie odwróciły, teraz
    on uważa, że to ja jego potrzebuje bardziej, że nie jestem zaradna, że sobie nie
    poradzę.


    Jasiu mądrze pisze, ale czytając ten fragment myślę sobie, że są momenty, kiedy
    mężczyzna może to wykorzystać - lepiej temu zapobiec - jasne, że walka o prymat
    w związku nie jest niczym pozytywnym, niedobrze jednak gdy któraś ze stron uważa
    się za silną, a partnera za niezaradnego.
  • Gość: 1 IP: *.54.168.122.tvksmp.pl 20.02.11, 16:43
    up
  • Gość: cccr IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 25.06.10, 07:41
    Takie życie.
  • Gość: ... IP: 212.87.244.* 19.11.09, 19:37
    u mnie jest tak samo, przyszło na świat dziecko i wszystko się
    zmieniło :(
  • Gość: kawaler IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.09, 15:31
    Dlatego ja na razie nie myślę o małżeństwie ;)
    Mam 26 lat, dobrą pracę i niczego mi nie brakuje. Nie ma na co narzekać i daje
    radę sam.
    Spotykam się z kimś ale o jakimś zarejestrowaniu nie ma mowy - po co wszystko
    psuć ?!
  • Gość: do SKJ 5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 15:59
    Po prostu w małżeństwie są jakieś obowiązki.Mamusia czy babcia
    obiadu ci nie ugotuje.O śniadaniach czy kolacjach już ni
    piszę.Koszule czy bluzki mama ci nie uprasuje czy wypierze.
    Wieczorem idziesz na piwo i siedzisz w zadymionym puubie ile godzin
    chcesz bo nie masz żadnych obowiązków .Starzy domu
    przypilnują,liście na ulicy zgrabią,śnieg z chodnika odśnieżą,w
    niedzielę pośpisz do oporu bo do kościoła nie musisz iśc to już dla
    młodych mniej atrakcyjne,w niedzielę na obiadek do jednych czy
    drugich rodziców wyskoczysz-oni są troche może zadowoleni bo zięć z
    córeczką wpadli pogadać i stary jakiegoś kielicha postawi bo jak nic
    nie postawi to jest dziad.O innych przywilejach którzy nie mają
    dzieci nie będę pisał.Po prostu inne czasy i prawie żadnych
    obowiązków własnych-chyba że rodzice i teściowie już nie żyją i
    wszystko spada na barki pani czy pana domu-i tacy też są i wtenczas
    doceniają co to znaczy pomoc rodziców czy teśćiów.Zobaczymy co
    napiszą wyznawcy innych teorii.
  • Gość: jacek IP: *.chello.pl 24.11.09, 18:17
    a kiedy 'pojawiło się' (tzn. nie zabezpieczyliście się (; ) dziecko?
    dłużej niż 9 miesięcy po ślubie? czy mąż też planował to dziecko?

    jeśli na której z tych pytań odpowiedź brzmi nie to nie dziw się, że chłopak
    może czuć się w pewnym sensie oszukany i próbuje to odkręcić.

    jeśli obie odpowiedzi to tak - nie wiem co może być przyczyna takiej zmiany.

  • Gość: kawaler IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.09, 18:39
    Jacek mnie się wydaje że to jest zbyt złożony problem żeby sprowadzać to tylko
    do "wpadki"
  • Gość: gool IP: 109.243.98.* 25.06.10, 15:08
    Szanowny Panie Jacku. Jesli dwoje ludzi po slubie sypia ze soba to
    wiadomo ze z tego dzieci moga byc. I chyba maz forumowiczki o tym
    wie. Wiec niby skad mialo by byc to zaskoczenie?????????
  • skj7 25.06.10, 17:25
    dziecko było planowane i jest bardzo przez nas kochane...
    problem polega na tym, że coś się zaczyna jakby psuć, choć obojgu nam zależy i właśnie to jest najtrudniejsze!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: XYZ IP: 188.33.80.* 24.11.09, 19:47
    Miłość to tylko piękne słowa a to co jest później samo wyjdzie na jaw.
    Głowa do góry jutro też jest dzień i na pewno będzie lepiej.
  • Gość: sandy IP: *.apus-net.pl 02.01.10, 15:16
    ja powiem tak, po ślubie chyba wszystko jest inaczej bo jak pisał ktoś zaczynają
    się obowiązki, rachunki, dom itp. więc o życiu jakie się miało za singla można
    zapomnieć, a jak do tego dojdzie jeszcze dziecko to już całkiem inaczej, relacja
    kobieta - mężczyzna pada wtedy ale myślę że potrzeba wtedy cierpliwości
    zrozumienia i przede wszystkim rozmowy. Kobieta (zwłaszcza młoda mama) skupia
    się więcej na dziecku, a trudno być albo nawet nie da się być idealną mamą,
    kucharką, żoną w łóżku, sprzątaczką NA RAZ. to po prostu za dużo, ale myślę że
    wspólną pomocą i zrozumieniem można dać rade:) pozdrawiam wytrwałych
  • aspirata 02.01.10, 16:14
    Jeden z najciekawszych watkow ubieglego roku.
    Czytajac wnikliwie wpisu autorow mozna sie wiele nauczyc.
    Powodzenia!
  • Gość: ada IP: *.chello.pl 04.01.10, 14:10
    Tak jest kiedy ludzie nie mają żadnych zainteresowań,nie mówiąc o wspólnych.Nie mają marzeń i planów,pobierają się wtedy kiedy powinni się rozstać.Ostatnia ofertą jest ślub, wtedy kiedy już nie ma nawet o czym pogadać,powieje nudą ,pustka..............
  • Gość: sex IP: *.anonymouse.org 04.01.10, 14:33
    SEX!!!
  • Gość: ada IP: *.chello.pl 04.01.10, 14:56
    No właśnie to zbyt mało,to można mieć bez ślubu.Liczą się inne treści.
  • maksik.1 04.01.10, 23:19
    Witam!
    Jestem mężatkom z dziesięcio-letnim stażem ,mamy dwójkę super dzieciaków.Były
    kryzysy,sprzeczki,nuda w sypialni też już minęła,ale miłośc jest zawsze.Nawet
    gdy się pokłócimy to nie na długo."Zawsze po burzy wychodzi słońce."A ten
    dziesiąty rok był boski,jak byśmy na nowo się w sobie zakochiwali,to trwa
    nadal.Jest super więc nie łamcie się i głowa do góry.Poprostu trzeba się siebie
    nauczyc:-)Pozdrawiam gorąco-jestem szczęśliwa:)
  • Gość: :) IP: *.chello.pl 05.01.10, 01:59
    maksik.1 napisała:

    > Witam!
    > Jestem mężatkom z dziesięcio-letnim stażem ,mamy dwójkę super
    dzieciaków.Były
    > kryzysy,sprzeczki,nuda w sypialni też już minęła,ale miłośc jest zawsze.Nawet
    > gdy się pokłócimy to nie na długo."Zawsze po burzy wychodzi słońce."A ten
    > dziesiąty rok był boski,jak byśmy na nowo się w sobie zakochiwali,to trwa
    > nadal.Jest super więc nie łamcie się i głowa do góry.Poprostu trzeba
    się siebie
    > nauczyc:-)Pozdrawiam gorąco-jestem szczęśliwa:)

    wstyd.
  • Gość: ada IP: *.chello.pl 05.01.10, 08:29
    No cóż, wynika z tego ,że ortografia jest ważna,ale nie najważniejsza.
  • orzechdozgryzienia 05.01.10, 09:19
    Fakt, ja chętnie strzelę kilka byków w zamian za poczucie szczęścia!
  • maksik.1 05.01.10, 22:30
    Do Gośc:),widze że nie czytasz forum po to żeby się czegoś dowiedziec,lub
    dlatego że cię ciekawi jakiś wątek tylko po to żeby szukac"byków",gratuluję!!! I
    tak jestem szczęśliwa,a ciebie mam w
    NOSIE:)
  • maksik.1 06.01.10, 22:43
    :-)
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 17:02
    up
  • Gość: skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:09
    up
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 16.03.10, 08:53
    up
  • szifty 16.03.10, 09:49
    Kiedy myślę, że jest pięknie, zakochałem się, już prawie komplementy ohh ahh
    klękam w myślach na kolanko. Wkładam rękę do majtek i z całej siły ściskam się
    za fajkę aż do utraty czucia w nogach i wtedy wiem że to tylko w głowie mi się
    popie... Ja sobie taki ból zrobię na minutkę, a żona, dzieci, rachunki,
    teściowa, życie będzie mnie tak ściskać przez lata. Wybór należy do Ciebie!! : D
    Nerd Rage!!! xD Najczęstszą przyczyną rozwodów są śluby : ). A tak poważnie to
    po prostu ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać a swoje uczucia tworzą na bazie
    miłosnych uniesień. Z wiekiem to się zmienia. : ) Kocia łapa FTW!!! xD
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 24.06.10, 23:11
    up
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 24.06.10, 23:14
    up
  • Gość: Zyga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.10, 11:15
    zamiast wylewać żale nad kompem wróć do reala
  • maksik.1 26.06.10, 13:39
    Mnie tez smutno i zle ale kogo to obchodzi:((((
  • Gość: Jane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.10, 09:38
    ...a to nie lepiej się uwolnić i rozwieść??Ja tak zrobiłam i znowu jestem
    zadowolona ,żyję bez stresu , z uśmiechem na ustach ,pogodnie .Adoratorzy zawsze
    się jacyś pojawiają.Jest więcej czasu dla siebie .I wiem,że jak dożyję 60tki to
    nie będę mieć wyrysowanego zgorzknienia na twarzy jak większość tych co utknęli
    w nieszczęśliwych związkach.
    Zapewne problem polega na tym ,że wiele kobiet boi się zostać samej ,bez
    faceta,są nieporadne życiowo i często wolą popłakać sobie w poduchę ,zagryźć
    zęby i być ze swoim wybrankiem ,który dawno już ma coś na boku...
    Moje zdanie : uwolnić się !;-)
    ps.nie zgodzę się ,że jeśli jedna strona kocha ,to walczyć o związek.Moj ex
    nadal ma nadzieję ,że wrócimy do siebie i twierdzi ,że mnie kocha ,ale to nie
    nadrobi odczuć z mojej strony do zostania życiowymi partnerami , i tyle w
    temacie...;-)
  • maksik.1 29.06.10, 16:35
    Trzeba po prostu nie wychodzic za mąż,takie jest życie.Małżeństwo, jak kalectwo,
    należy znosić cierpliwie:))
  • Gość: Jane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.10, 21:57
    nie zgodzę się Maksik.Małżeństwo fajna sprawa ,jeśli jesteś pewny ,że to Twoja
    połówka. A jeżeli połówka się zepsuła ,uwolnić i oddać do obiegu,może będzie
    pasować komuś innemu i zrobisz komuś przysługę. I nie robić z siebie
    cierpiętnika : "jestem tu i bede tkwić dla sprawy" ,bo rodzina z czasem sie
    rozejdzie w poszukiwaniu swojego szczęścia a Ty polegniesz sam na placu boju...
  • nooten 29.06.10, 22:58
    Kiedyś też było mi smutno.
    Było mi bardzo smutno...

    Ktoś mądry mi doradził ...

    Żyj własnym życiem, ciesz się
    każdym nadchodzącym dniem
    tak jakby jutra miało już nie być.
    Uśmiechaj się do samego siebie
    czerp radość z życia
    sprawiaj sobie przyjemność
    tak często jak to tylko możliwe
    a przede wszystkim zawsze bądź sobą.

    a kiedyś wszystko wokół Ciebie się zmieni.





    --
    ...de gustibus non est disputandum.
  • Gość: jamnior IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.10, 14:59
    ..tu ukojenia nie znajdziesz,pobyt tu może jedynie wszystko rozwalić do
    końca.znam kilka przypadków.jak już ktoś pisał,lepiej wrócić do realu i zacząć
    coś robić na poprawę..
  • Gość: cccr IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 02.07.10, 18:20
    ?
  • Gość: skj5 IP: *.wislaNET.pl 03.07.10, 14:30
    Witam,

    Założyłam ten wątek w listopadzie ubiegłego roku.....
    Muszę przyznać, że nie sądziłam, że aż tak się rozwinie, Bardzo mnie to cieszy.
    Od tamtego czasu nie miałam doła, a to co pisali inni bardzo mi pomogło. Ciesze się, że mogę w ten sposób "pogadać" z kimś, a najlepsze jest to, że nie wiadomo z kim.
    Piszcie piszcie, bo wiem, że samo czytanie takich przemyśleń też pomaga.......
  • maksik.1 03.07.10, 22:22
    Witam,jak już pisałam mam dośc długi staż małżeński,ale tak się stało że obecnie
    moje małżeństwo przechodzi lekki kryzys.Jednak nadal się bardzo kochamy i wiemy
    oboje co jest dla nas dobre tylko na przemyślenia też potrzeba czasu.MoŻe jednak
    ta"instytucja małżeństwa"nie jest taka zła.wiadomo że po ślubie zmienia się
    wszystko ,a jak jeszcze na świat przychodzą dzieci to już totalny kosmos,ale da
    się w tym wszystkim normalnie życ.Więc głowy do góry i doceńmy to co
    mamy:-)Pozdrawiam:)
  • maksik.1 05.07.10, 20:04
    :-)
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 06.07.10, 21:14
    up
  • xit 07.07.10, 17:32
    Jestem mężatkom z 11-letnim stażem w tym roku w lipcu.Mój mąż nigdy nie należał
    do osób które były bardzo romantyczne.Nie dla niego były kolacje przy świecach i
    takie inne bajery....Bardzo bym chciała żeby teraz mnie czymś zaskoczył,chciała
    bym pójśc z nim na romantyczny spacer po zachodzie słońca lub po prostu do
    kawiarni na kawę i lody.Ale już ostatnio usłyszałam że ma w planach kupic mi
    jakieś perfumy,więc on wybiera warianty bardziej praktyczne.Przez tyle lat
    miałam różne marzenia lecz nigdy niestety nie mogę ich spełnic bo on już ma
    jakiś praktyczniejszy pomysł np.spędzenia wolnego czasu.Ostatnio zafascynowała
    go jazda rowerem i to do tego stopnia że poswięca temu prawie każdą wolną chwilę
    ,a ja bym chciała posiedziec,poprzytulac się do niego,porozmawiac,pomarzyc
    wspólnie.Czasem to chciała bym żeby przeczytał moje złote myśli i zrozumiał o
    czym marzę.Naprawdę szkoda że po ślubie wszystko się zmienia.kasia
  • xit 07.07.10, 17:41
    Jestem mężatką z 11-letnim stażem w tym roku w lipcu.Mój mąż nigdy nie należał
    do osób które były bardzo romantyczne.Nie dla niego były kolacje przy świecach i
    takie inne bajery....Bardzo bym chciała żeby teraz mnie czymś zaskoczył,chciała
    bym pójśc z nim na romantyczny spacer po zachodzie słońca lub po prostu do
    kawiarni na kawę i lody.Ale już ostatnio usłyszałam że ma w planach kupic mi
    jakieś perfumy,więc on wybiera warianty bardziej praktyczne.Przez tyle lat
    miałam różne marzenia lecz nigdy niestety nie mogę ich spełnic bo on już ma
    jakiś praktyczniejszy pomysł np.spędzenia wolnego czasu.Ostatnio zafascynowała
    go jazda rowerem i to do tego stopnia że poswięca temu prawie każdą wolną chwilę
    ,a ja bym chciała posiedziec,poprzytulac się do niego,porozmawiac,pomarzyc
    wspólnie.Czasem to chciała bym żeby przeczytał moje złote myśli i zrozumiał o
    czym marzę.Naprawdę szkoda że po ślubie wszystko się zmienia.kasia
  • Gość: baia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 11:50
    Faceci nie umieją czytać w myślach, pogódź się z tym..... Mam to
    samo. Najwięcej szczęścia dają relacje z dziećmi. Nie jest prawdą,
    że narodziny dzieci zmieniają wszystko na gorsze. To cudowne istoty
    będące częścią was samych- to moim zdaniem umacnia więzi. Nie
    wyobrażam sobie życia w małżeństwie bez dzieci. To one są siłą
    napędową wielu działań. A mąż też się przydaje :))))))
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 12.07.10, 23:52
    ...tak przydaje się... czasem
    teraz akurat śpi...! :)
  • Gość: baia IP: 193.138.241.* 13.07.10, 11:29
    Podobno lubią, jak się ich czasem obudzi....:)
  • Gość: do skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.10, 16:17
    A dlaczego tak sądzisz.Staraj się podać przyczyny takich zachowań
    twoich czy partnera po ślubie.Być może znajdą się ciekawi forumowicze
    którzy realistycznie napiszą dlaczego jest smutno danej osobie.Życie
    jest piękne pełne uroku i problemów które zawsze trzeba rozwiązywać
    pojedyńczo lub we dwoje.Napiszcie do tych smutnych osób aby je choć
    troszeczkę połaskotać i być może rozweselić.Ja też jestem taki
    smutny ponurak -rzedko coś mnie cieszy lub uśmiecham się krzywo,ale
    jednak piszę te słowa do innych próbujmy się nawzajem
    rozweselać.Życie jest tak krótkie pomimo tego że niektórym już 80
    minęła i czs się otrząsnąć zeswoich wad i uśmiechij się chociaż raz
    na godzinę -patrząc na przejeżdżający samochód lub świecące
    słoneczko .Twój uśmiech może zauważy przechodzący obok inny osobnik
    i również uśmiechnie się do Ciebie a ty odzajemnisz się swoim
    uśmiechem i już nowa przelotna znajomość została zawarta między
    dwoma nieznanymi osobami.Uśmiech nic nie kosztuje -za uśmiech pląci
    się tylko swoim uśmiechem.Od uśmiechu nie dostaniesz zmarszczek
    tylko skóra twoja stanie się jeszcze bardziej słodka i pełna nadziei
    na lepszy dzień lub wieczór .Więc tym co smutno spróbujmy się
    uśmiechnąć jeszcze raz po przeczytaniu tych dyrdymał-bo śmiech to
    zdrowie-a zdrowie jest tak samo ważne dla każdego jak jego dobry
    humor i ciekawy uśmiech tuż przed wieczorem albo po zachodzie słońca.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 15.07.10, 13:55
    dzięki za posta prosto do mnie,

    prawda jest taka, że ja wyznaję dokładnie tę samą zasadę co Ty z tym uśmiechem

    uważam, że jest on najważniejszy

    poza tym ostatnio z mężem prowadzimy taką gierkę, która polega na tym, żeby w ciągu dnia być dla siebie miłym i jeśli nawet coś nas wkurzy to powiedzieć to spokojnie bo z drugiej strony JEST zrozumienie

    i musze powiedzieć, że to działa...

    pozdrawiam,
  • Gość: do skj5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 15:42
    Wielkie brawa za zrozumienie tematu a nie dąsanie się na różne
    wypowiedzi.Trzeba próbować różnych sposobów aby rozchmurzyć może
    nieraz trudną sytuację domową.Bo młodośc i małżeństwo w dzisiejszych
    czasach ma swoje plusy i minusy.Swiat się zmienił w ciągu ostatnich
    25 lat diametralnie.Życie nieraz robi się dziwne i następują nieraz
    niespodziewane sytucje dla każdej strony.Ale życie trzeba kochać
    jeśli chce się być kochanym.Próby pojednania każdej ze stron są
    konieczne i nie można ich bagatelizować.Każda próba nawet innego
    uśmiechu chociaż nie zawsze takiego słodkiego jak wczoraj jest
    zawsze chęcią do nowych wyzwać jakie stoją przed każdym małrzeństwem
    i kochającymi się osobami.Więc niech każdy czyni iśc do przodu ze
    swoimi problemami z uśmiechem na ustach i chęcią do [ppokonywania
    swoich może nieraz trudnych problemów.Nawet piosenka jest taka śmiej
    się razem z nami i idż śmiało przez życie które nieraz płata różne
    figle ,ale równięz często staje się coraz przyjemniejsze z upływem
    wiosenek życia.Niech może inni się odezwą i napiszą o swoich
    smutnych ale również i wesołych chwilach spędzonych we dwoje.
  • Gość: karolina IP: 109.243.217.* 17.07.10, 20:41
    Szkoda że temat nie jest kontynuowany -a moim zdaniem jest ciekawy.
  • Gość: adam IP: 109.243.17.* 20.07.10, 21:50
    Mnie też jest smutno jak siedzę teraz sam w domu i rozmyślam co jutro robić
    ciekawego.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 20.07.10, 22:58
    ...i niestety znowu jest mi smutno... i znowu przez niego!!!

    wrócił dzisiaj z pracy i od razu ze złością zaczął na mnie krzyczeć, że nie odbieram telefonu od trzech godzin i on sie zamartwia, czy coś mi się nie stało... telefon mam zawsze przy sobie i dziwnym zbiegiem okoliczności nie miałam nawet straconego połączenia, coś musiało nawalić albo w tel., albo w sieci, ale do diabła czy to moja wina???? i czy to powód, zeby się tak wydzierać, przy dziecku, przeciez obiecaliśmy sobie, że wszystko da się załatwić i wyjaśnić w cywilizowany sposób, nie trzeba się tak zachowywać....

    zawsze odbieram telefon lub oddzwaniam jeśli nie zdążę odebrać, czy to go czegoś nie nauczyło?????

    przy czym należy wspomnieć, że cały czas byłam w domu z dzieckiem

    oczywiście zakończyło się standardowo czyli łzami, mam już tego dość, nie po to wychodziłam za mąż, żeby płakać
    niby przeprosił, ale co z tego jak przepraszał juz nie raz...

    i teraz sie nie odzywa

    to nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: gjgv IP: 193.138.241.* 21.07.10, 09:36
    up
  • Gość: mała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.10, 12:04
    Jak długo nie dzwoni to dzwoń TY, powiedz chciałam tylko usłyszeć Twój głos i
    sprawa załatwiona. nie będzie miał powodu do sporów
  • Gość: do skj 5 IP: 188.33.173.* 21.07.10, 13:21
    Śledzę twoje problemy od kilku dni -zaproś go może na forum niech poczyta trochę
    tych dyrdymał i może uśmiechnie się inaczej niż dotychczas.Ale cierpliwości
    trochę -życie jest takie piękne a miłośc
    jeszcze piękniejsza tylko trzeba zrozumieć neraz i tą miłość.Jestem już młodym
    dziadkiem i rozumiem twoje problemy a może te słoneczne dni na niego żle
    oddziaływują.
  • Gość: do skj 5 IP: 193.138.241.* 21.07.10, 20:31
    Może miał zły dzień w pracy? Oni nięchętnie o tym mówią... A może
    jest w pewnym momencie tak, że ludzie się jeszcze kochaja lecz
    niekoniecznie lubią?
  • daga1974 21.07.10, 20:50
    Gość portalu: skj5 napisał(a):

    > ...i niestety znowu jest mi smutno... i znowu przez niego!!!
    >
    > wrócił dzisiaj z pracy i od razu ze złością zaczął na mnie
    krzyczeć, że nie od
    > bieram telefonu od trzech godzin i on sie zamartwia, czy coś mi się
    nie stało..
    > . telefon mam zawsze przy sobie i dziwnym zbiegiem okoliczności nie
    miałam nawe
    > t straconego połączenia, coś musiało nawalić albo w tel., albo w
    sieci, ale do
    > diabła czy to moja wina???? i czy to powód, zeby się tak wydzierać,
    przy dzieck
    > u, przeciez obiecaliśmy sobie, że wszystko da się załatwić i
    wyjaśnić w cywiliz
    > owany sposób, nie trzeba się tak zachowywać....
    >
    > zawsze odbieram telefon lub oddzwaniam jeśli nie zdążę odebrać, czy
    to go czego
    > ś nie nauczyło?????
    >
    > przy czym należy wspomnieć, że cały czas byłam w domu z dzieckiem
    >
    > oczywiście zakończyło się standardowo czyli łzami, mam już tego
    dość, nie po to
    > wychodziłam za mąż, żeby płakać
    > niby przeprosił, ale co z tego jak przepraszał juz nie raz...
    >
    > i teraz sie nie odzywa
    >
    > to nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    a nie możesz go po prostu opie...ć ? tak solidnie? czasem taki
    kubeł zimnej wody jest potrzebny ! nie cackaj się z nim jak z jajem
    skoro masz tego dość i piszesz, że nie po to wychodziłaś za mąż żeby
    teraz płakać
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 21.07.10, 21:26
    tego też już próbowałam, ale niestety w tym przypadku sprawdza się zasada, że agresja budzi agresję...., więc nic z tego

    znamy się 13 lat, to już sporo, za parę dni mamy 8 rocznicę ślubu, i uwierzcie mi próbowałam już wielu metod z różnym skutkiem

    generalnie myślę, że jest to chyba chwilowe, po prostu z takich wydarzeń składa się życie i chyba nie jesteśmy w tym względzie wyjątkowi, czasem tylko brakuje mi sił, ale jutro lub za parę dni mam nadzieję, ze spojrzę na to innymi oczami i znowu będzie dobrze...
    przez jakiś czas...

    bo przecież... w życiu piękne są tylko chwile...
  • maksik.1 21.07.10, 21:36
    Do skj5:poczytaj sobie
    kathi222.blog.onet.pl/Wyzebrane-uczucia,2,ID410777703,n Może to cię
    podniesie na duchu:)
  • Gość: prawda IP: *.netcominternet.pl 18.06.11, 18:45
    coz taka prawda
  • Gość: Sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 10:01
    Ja jestem 20 lat po ślubie i nie jest mi smutno
  • Gość: angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 10:03
    Jeśli ktoś ma mentalność wyborcy Tuska , to tak się kończy ślepa wiara w
    obietnice kłamców .
  • Gość: tusk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 11:28
    Gdy składałem obietnice ,sam w nie wierzyłem....
  • Gość: do skj5 IP: 188.33.203.* 22.07.10, 12:00
    Nie słuchaj wypowiedzi angrusza1-On na każdy temat plecie fanaberie i podpuszcza
    jednych na drugich-no ale tacy ludzie też istnieją i trzeba ich tolerować w
    tłumie.Miłość jest piękna i trzeba nieraz być też cierpliwym i
    tolerancyjnym.Niech ktoś wypowie się jak ten Twój przypadek rozwiązać aby obie
    strony były zadowolone.Wyjście na pewno jest tak jak wejście było-cierpliwość
    zawsze jest wskazana i nieraz doprowadza do szczęścia na lata.Jednak
    powstrzymuje Ciebie na duchu jestem po ślubie ponad 40 lat i też w życiu nie
    układało mi się za dobrze,ale często stękam i szybko się starzeję -lecz zawsze
    probuję
    rozwiązać powtarzające się konflikty małżeńskie i rodzinne.A jak bym się stawiał
    to może bym już miał 3 lub czwartą żonę i nie wiem czy na tym życie polega,aby
    zmieniać sobie partnerkę co kilka wiosen lub jesieni.
  • Gość: sda IP: 109.243.163.* 23.07.10, 11:51
    Czy wszystkim jest wesolo.
  • Gość: do angrusza IP: *.iplus.com.pl 05.08.10, 17:55
    Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

    > Jeśli ktoś ma mentalność wyborcy Tuska , to tak się kończy ślepa
    wiara w obietnice kłamców .

    Angrusz a ty znowu swoje .
    Czytac nie umiesz ?
    To nie Tuska i twoje pis chodzi .
    TU CHODZI O MIŁOŚC!!!
    Masz żonę i dzieci ! napisz o swojej miłosci o nich !
    Od tej nienawiści do Po w głowie ci się wszystko pomieszało!!!
  • Gość: sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 22:32

    Całe życie przd tobą , nie można się poddawać
  • Gość: do skj5 IP: 94.254.192.* 28.07.10, 16:00
    Piszesz,że nie długo 8 rocznica ślubu,bardzo ciekawy moment abyście w swoim
    życiu odmienili wszystko na dobre i jeszcze lepsze będą potem wspomnienia.Napisz
    jak spędziłaś tą rocznicę,czy twój ukochany czym Ciebie zaskoczył-a może Ty
    czymś spróbujesz jego zaskoczyć.W takich chwilach wiele może się zmienić dla
    dobra Was obojga.Uśmiechnij się moja miła i żebyś go nigdy nie zdradziła.
  • Gość: andrej IP: 94.254.179.* 30.07.10, 05:54
    Mnie też było dzisiaj smutno sam spałem i sam jestem w domu.
  • Gość: poranny ptaszek IP: 94.254.179.* 30.07.10, 06:49
    Ja też wstałam dzisiaj taka smutna i nie wiem za co się wziąść od rana.Za oknem
    pada deszczyk -ptaszków jakoś nie widać a ja otworzyłam komputer i myślę patrząc
    w okno.Pozdrowienia dla smutnych i tych wesołych od samego rana.Uśmiechajcie się
    bo to ma sens i przypomina o chwilach radości każdego życia.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 30.07.10, 11:37
    Rocznica była bardzo przyjemna, jak zwykle na wysokim poziomie i w jego stylu, kwiaty, wyznania, czułości, niespodzianki.
    Wszystko zorganizował on i powiedział, że ja mam się dostosować. Chciałam, żebyśmy ten dzień zaplanowali wspólnie bo to nasze wspólne święto, a nie moje, ale on oczywiście się upierał przy swoim. Powiedział, że jak tak bardzo chcę to mogę coś zorganizować za rok..., a teraz to on jest pomysłodawcą i już.
    Poza tym nasze dziecko wyjechało na 2 tygodnie i jesteśmy teraz sami. Nasze popołudnia i wieczory wyglądają inaczej, niż jak był synek, wiadomo mniej obowiązków, zawsze można gdzieś pójść nie martwiąc sie co z dzieckiem zrobić. Jest spokojniej, znowu chodzimy na spacery wieczorne, jak kiedyś.

    Zaskoczył mnie tylko wpis o zdradzie...
    ...nie planuję...
  • on-czyli-ja 30.07.10, 12:56
    Nie wszystko... choć to zależy akurat od tego, jak ułoży sobie sprawy w związku
    przed ślubem. Są takie mądre słowa, że mężczyzna ma nadzieję, że po ślubie jego
    kobieta się nie zmieni (dalej będzie wyrozumiała i wiele znosiła), a ona - że
    mężczyzna się jednak zmieni (na lepsze)
  • Gość: GOŚĆ IP: 193.138.241.* 30.07.10, 14:28
    A ja mimo kiepskiej pogody, jestem pełna energii. Podjęłam ważną
    życiową decyzję i nie żałuję.....
  • Gość: Podpowiadacz życia IP: 109.243.179.* 30.07.10, 16:08
    Rocznica ślubu była zgodna i wymyślona przez niego to chyba dobry zwyczaj ,że
    mężczyzna jest organizatorem takiej rocznicy,ale to tylko moje zdanie.Ja również
    dołączam się do życzeń z okazji rocznicy ślubu
    i oczekuję następnej -może bardziej fikuśnej i interesującej a zorganizowanej
    według Twojej woli.Przepraszam za te słowo o zdradzie
    oczywiście był to nietakt internetowy ciekawego forumowicza.Zaczęliście 9
    rocznicę ślubu -to rzadko która para w dzisiejszej dobie życia może się
    pochwalić,aby ich małżeństwo było idealne i bez skazy zgodne.Ale jeśli ich jest
    bardzo dużo to życzę wszystkim ,aby żyli szczęśliwie i obchodzili kiedyś złote
    gody.Mam wrażenie,że na 9 rocznicę spotkamy się na forum.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 31.07.10, 11:26
    Dziękuję za życzenia.
    Już nie jest mi smutno, jest już trochę weselej...
    Dzięki również na śledzenie wątku bo mam wrażenie, że nawiązała się cieniutka nić porozumienia między nami i szczerze mówiąc to wchodzę na forum i w szczególności ciekawa jestem Twoich wpisów, szanowny forumowiczu.
    Może teraz napiszesz coś o sobie, po prostu jestem ciekawa Twojej osoby. Wydaje mi się, że Twoja żona ma z Ciebie pociechę... :)
  • xit 31.07.10, 14:22
    Witam dziś właśnie jest ten dzień moja 11-ta rocznica ślubu i co i nic się nie
    dzieje mąż całkiem zapomniał(choc w tygodniu dał mi kasę na mały drobiazg)
    myślałam że chociaż w ten dzień się wysili na jakiś kwiatek ale gdzie tam znów
    pognał na rower.Wczoraj upiekłam cisto,pochwalił a owszem ale już coś bąkał że
    spód zbyt twardy czy coś:(A tak się napracowałam:(I tyle z tego małżeństwa
    jest.Zobaczymy co pokaże dalej czas.Zawiedziona:((
  • Gość: senior ma łżeństwa IP: 109.243.79.* 31.07.10, 20:22
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Twojego małżeństwa i wszystkich młodych
    małżeństw.Cieszę się że zaczyna wszystko układać się Tobie i Wam po kolejnej
    rocznicy ślubu.Cierpliwość w małżeństwie zawsze jest wskazana i nieraz
    małżeństwa docierają się długimi latami
    i przynosi to skutki pozytywne.Świat się zmienił w ciągu 20-30 ostatnich lat
    diametralnie.Rozlużnienie uczuciowe w małżeństwach jest diametralne - nie wiem
    czy to ma się nazywać nowoczesność.Nie chciałbym robić wykładu na temat
    małżeństwa.Może to zaskoczyć Ciebie i innych,ale mnie minęła już 45 rocznica
    małżeństwa -córka też już 19 rocznice obchodziła-więc już trochę doświadczenia w
    małżeństwie chyba mam.Nie zawsze było różowo,ale obiecuje że 50 rocznicę na
    pewno będę obchodził jeśli zdrowie obojgu dopisze.Dlatego wszystkim małżeństwom
    młodym i tym starszym życzę na forum wszystkiego najlepszego,cierpliwości w
    pokonywaniu różnych problemów i przeszkód
    -których w każdym małżeństwie nie brakuje.A Tobie chciałbym złożyć na forum
    około 27 lipca 2011 wszystkiego najlepszego z okazji 9 rocznicy ślubu.Może ten
    post wytrzyma ciekawych wypowiedzi na forum i będzie małą formą dyskusji i
    wymianą doświadczeń dla młodych i nieco starszych małżeństw.
    Dla ciekawych poszukam wierszyków o rocznicach ślubów i wydrukuję.
    Do zobaczenia.

  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 01.08.10, 08:15
    ...a skąd wiesz, że był to 27 lipca...?
  • Gość: do skj5 IP: 109.243.172.* 01.08.10, 08:43
    Siedzę liczę i myślę,aby młode małżeństwa były szczęśliwe w życiu.
    Pozdrawiam już w nowym miesiącu i jak poranny ptaszek życzę miłe i wspaniale
    spędzonej niedzieli.O mężu i dzieciątku też pamiętam -więc dla nich osobne
    ukłony z samego rana na smacznie sporządzone śniadanko przez Ciebie.
  • Gość: ktoś IP: 109.243.172.* 01.08.10, 09:18
    A teraz wierszyk dla młodych małżeństw:
    Jesteśmy wspaniałym dowodem na to,
    że całość może być doskonalsza,
    niż jej poszczególne części.
    Sama czuję się zagubiona.
    Przy Tobie-czuję,że moje życie
    może być wypełnione pokojem,
    czułością i radością.


    autor -Marion C.Garretty
  • Gość: aaa IP: 109.243.124.* 01.08.10, 10:29
    Niedziela to dzień odpoczynku i okazja do podsumowania całego miesiąca lipca
    który wielu osobom sprzyjał bo pogoda była ładna.A może w sierpniu będzie miło
    spędzać już krótsze wieczory nowa generacja młodych lipcowych
    małżeństw.Napiszcie ciekawe wrażenia i wspomnienia
    z lipcowych wojaży.
  • Gość: ??????????? IP: 188.33.157.* 01.08.10, 13:47
    ???
  • Gość: ktoś 2 IP: 188.33.157.* 01.08.10, 15:01
    Jesteśmy całkiem zwyczajną parą
    w całkiem zwyczajnym domu-
    ale jakaż niezwykła miłość nas łączy.
  • Gość: ewa IP: 109.243.29.* 01.08.10, 22:40
    Dziś z mężem spędziliśmy wesoło niedzielę na imprezie w Poraju.Towarzystwo nad
    zbiornikiem było doborowe.
  • Gość: !!! IP: 188.33.152.* 02.08.10, 07:46
    Gdzie zgodnie żyje małżeństwo,tam boskie
    błogosławieństwo.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 02.08.10, 10:06
    no tak, nie było to trudne do obliczenia...

    dzięki za wierszyki, czekam na kolejne, na pewno się przydadzą...
  • Gość: ktoś3 IP: 94.254.150.* 02.08.10, 20:35

    Ojczyzną kobiety jest jej mąż.


    Kto kocha żonę, nie pyta ,czy kochać ją powinien.



    Uśmiechnij się 2 razy.
  • Gość: !!! IP: 109.243.162.* 03.08.10, 07:32
    Uśmiechnij się z samego rana
    to cały dzień nie będzie Ci smutno
    i bez przerwy będziesz kochana.
  • maksik.1 09.08.10, 23:06

    Miesiąc przed ślubem: on mówi, ona słucha. Miesiąc po ślubie: ona mówi, on
    słucha. Dziesięć lat po ślubie: oboje mówią jednocześnie, sąsiedzi słuchają:)
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 10.08.10, 08:53
    Hello...

    ...uśmiecham się i znowu świeci słońce...
  • Gość: babcia IP: *.iplus.com.pl 05.08.10, 18:00
    xit napisała:

    > Witam dziś właśnie jest ten dzień moja 11-ta rocznica ślubu i co i
    nic się nie
    > dzieje mąż całkiem zapomniał(choc w tygodniu dał mi kasę na mały
    drobiazg)
    > myślałam że chociaż w ten dzień się wysili na jakiś kwiatek ale
    gdzie tam znów
    > pognał na rower.Wczoraj upiekłam cisto,pochwalił a owszem ale już
    coś bąkał że
    > spód zbyt twardy czy coś:(A tak się napracowałam:(I tyle z tego
    małżeństwa
    > jest.Zobaczymy co pokaże dalej czas.Zawiedziona:((


    xit mężczyzni sa tacy nie domyślni !!
    A moze to ty powinnaś razem z nim ,jeżli to mozliwe wybrac się
    na wycieczkę .Postaraj się organizowac wam współne spędzenie czasu w
    weekendy
  • Gość: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 22:29
    życie jest do dupy:(:(
  • Gość: Zybi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.10, 08:46
    Mnie też dziś smutno
  • Gość: ??? IP: 109.243.106.* 03.08.10, 21:04
    Czerwona róża,zielony jałowiec,
    lepszy kawaler niż wdowiec,
    bo wdowiec będzie wymawiał,
    że lepszą żonę wprzód mal,
    i dzieci będą płakały:
    bodaj takiej matki nie miały.
  • Gość: skj5 IP: 193.138.241.* 04.08.10, 09:22
    zupełnie nie jestem przewrażliwiona na punkcie swojego zdrowia bo w zasadzie w ogóle nie choruję, ale mam większość objawów nerwicy...
    ...może dlatego jest mi smutno...?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka