Jechałem z Katowic do Warszawy miesiąc temu. Wracałem po północy już, też w
niedzielę (w zasadzie to był poniedziałek) i na stacji Częstochowa pociąg miał
jeden z postojów (choć i tak lepiej stać w mieście niż w szczerym polu jak
staliśmy później). Stał z 20 minut. Pracownicy kolei nie chcieli się tłumaczyć
czemu aż tyle stoimy. Przyczepiono do nas nowe wagony. Dodam, że rano miałem
rozmowę o pracę o 11 a pociąg miał być przed 5tą w Wawie. Był przed szóstą. 45
minut opóźnienia. Oczywiście pociąg był pełen ale najgorsze było to opóźnienie
szczególnie jeśli następnego dnia miało się coś ważnego do załatwienia.
--
www.polskaflaga.pl/
o ruchach ślązakowskich
host.blog.pl/