Prokurator: w razie awarii dyżurny ruchu powini... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ten prokurator to jakiś geniusz.A jak by zwrotnica była oddalona od budki jakiś kilometr?
    --
    +kicha kawiorem dla mohera.+forum.gazeta.pl/forum/w,159462,131502059,131502059,Witam_zakoltunionych_moherow.html
    • Gość: kiszka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.03.12, 12:09
      to nie jest widzimisie prokuratora, tylko kolejowe przepisy, kretynie.
    • Gość: usa IP: *.net.stream.pl 07.03.12, 12:13
      To powinien z buta.
      Taka jest specyfika pracy i nic tego nie zmieni i nic go nie usprawiedliwia .
      Na PKP jest jeszcze wiele miejsc gdzie takie procedury obowiązują.
      Jak ci się zepsuje ekspres do kawy to gotujesz wodę np.na palniku w kuchence gazowej a czy wiesz jakie zagrożenie wybuchem wtedy istnieje?Proste,technika czasem zawodzi.
      Czy lepiej było przytrzymać Interregio przed semaforem,zmienić rozjazd i uniknąć katastrofy czy puścić ludzi na śmierć?
      • Musi być jakaś inna procedura. Jak ty to sobie wyobrażasz? Jeżeli zwrotnica jest oddalona o kilometr, to dyżurny na co najmniej 30 minut musiałby opuścić posterunek, żeby ręcznie przestawić zwrotnicę i wrócić w celu nadania sygnału do jazdy, a potem, następne 30 minut żeby z powrotem przestawić zwrotnicę dla pociągu z naprzeciwka. Czyli przez godzinę posterunek dyżurnego ruchu byłby bez obsady. Wg mnie przepisy nie powinny pozwalać na takie działanie.
        • Gość: kas IP: *.ngm.net.pl 07.03.12, 15:14
          1. 1km pokonuje się w 10min - nie ma w Polsce zwrotnic 1km od nastawni.
          2. Na dyżurze były dwie osoby.
          Po prostu ZANIEDBANIA - nie dające się usprawiedliwić.
          • Gość portalu: kas napisał(a):
            > 1. 1km pokonuje się w 10min - nie ma w Polsce zwrotnic 1km od nastawni.
            W 10 min po drodze. Wzdłuż torów zwykle nie ma dróg i 15 minut to jest realny czas.
            > 2. Na dyżurze były dwie osoby.
            Jestem prawie pewien, że była jedna osoba. Jeżeli były dwie, to dlaczego wszystkie media i prokuratura cały czas piszą o jednej osobie. Ta druga chyba przynajmniej zostałaby przesłuchana.
        • Gość: kicha IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.12, 11:57
          Tekst linka
          I co łyso Wam
          • Łyso mi nie jest, ale ku*wa m*ć - nóż się w kieszeni otwiera, jeżeli na porządku dziennym są praktyki opuszczania posterunku w celu ręcznego przestawiania zwrotnic i równocześnie wysyłania pociągu z drugiej strony bez potwierdzenia, że zwrotnicę rzeczywiście udało się przestawić.
            Pociągi powinny stać po kilkadziesiąt minut i za każdym razem kiedy jest awaria czekać na potwierdzenie, że ręczne sterowanie pozwoliło ustawić bezkolizyjny przebieg. Tylko pewnie marketingowo to nie wyglądałoby zbyt dobrze, jeżeli żaden pociąg nie byłby w stanie zmieścić się w rozkładzie.
            Prezesi tych wszystkich spółek PKP odpowiedzialni za takie procedury powinni co niedziela na kolanach zasuwać na Jasną Górę w podziękowaniu, że nie było żadnej katastrofy.
      • Czy lepiej było przytrzymać Interregio przed semaforem,zmienić rozjazd i uniknąć katastrofy czy puścić ludzi na śmierć?

        Raczej nie. Bo wtedy facet mialby zjazd na Warszawe zablokowany tym wlasnie pociagiem, ktory odeslal na (niewlasciwy) tor. Zjazd przeciez jest jednotorowy. Oczywiscie wtedy nikt by nie zginal, i to juz samo w sobie usprawiedliwialoby taki proceder. Ale wtedy co za zenada dla firmy PKP?
    • > .A jak by zwrotnica była oddalona od budki jakiś kilometr?
      Też mnie to zastanawia. Trochę jeździłem pociągami i nie przypominam sobie, żeby przy każdej zwrotnicy stała budka dyżurnego ruchu. Poza tym to wszystko działo się w nocy. Wiec dyżurny nawet jeżeli to było tylko kilkaset metrów nie mógł zobaczyć którym torem jedzie pociąg.
      Zastanawia mnie co innego? Jeżeli rzeczywiści zwrotnica była uszkodzona, to i tak nie dało się przejechać obydwoma pociągami, bo nie było możliwości zmiany toru. Jeżeli schematy układu torów pokazywane w poprzednich artykułach są poprawne, to któryś pociąg musiałby wrócić na wstecznym za poprzednią zwrotnicę. Jak dla mnie to jest sytuacja co najmniej wymagająca pisemnego potwierdzenia wszystkich poleceń dla maszynistów, a nie samych sygnałów zastępczych.
    • Poczekajmy na koncowe wyniki sledztwa.my nie jestesmy fachowcami .
    • Gość: nastawniczy IP: *.net.stream.pl 07.03.12, 14:47
      Tym razem zgodzę się z prawdziwykicha1 a kiszka niech mi pokaże gdzie jest tak napisane bo sam sprawdziłem 12 instrukcji nie znalazłem.
    • Czlowiek robi bledy, blad pilota, blad kierowcy, kolejarza i to jest natura ludzka. W calej sprawie dla mnie chodzi o wykrycie tego bledu aby zapobiec nastepnemu wypadkowi. Nie rozumiem tylko dlaczego trzeba przelanczac tory raz na lewy raz na prawy, mozna to sobie wyobrazic na autostradzie raz jedziemy lewa a raz prawa strona w zaleznosci od przeplywu samochodow czy jak?
      • Nie rozumiem tylko dlaczego trzeba przelanczac tory raz na lewy raz na prawy,

        gdyby nie oszczedzono przy budowie i zbudowano od razu dwutorowy bezkolizyjny zjazd, to klopotu nie byloby. Ale skoro jest jednotorowy zjazd, to sila rzeczy kazdy pociag z Warszawy w kierunku Krakowa MUSI przez chwile przejechac przez niewlasciwy, "warszawski" tor, zanim dotrze na "krakowski".
    • Smoleńsk "deczko" "przyblakł".. to "specom" od katastrof spadła z nieba kolejna "gratka"..

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.