Dodaj do ulubionych

Jaka jest granica forum?

05.10.05, 21:17
Spróbujcie odpowiedzieć ... jaka jest granica tego co piszecie na forum?

--
jaskola.pl/wordpress/
jaskola.pl/phpbb/ - forum
dawniej Proczestochowa
Edytor zaawansowany
  • Gość: jaa IP: *.trustnet.pl 05.10.05, 21:21
    keine grenzen
  • Gość: Voter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 21:24
    Granice na forum wyznaczają sobie ludzie piszący na nim. Każdy z nas oprócz
    granic,które narzuciło nam społeczeństwo na obecnym poziomie rozwoju,ma także
    swoje wewnętrznie ustalone granice,które uzewnętrzniają się gdy wyrażamy swoje
    myśli anonimowo.
  • Gość: tj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 22:39
    czy aby na pewno?
  • Gość: plasterblaster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 00:46
    Granica jest tam gdzie ją sobie wyznaczysz
    Jak się chcesz czegoś dowiedzieć o granicach
    to sobie przeczytaj książkę GRANICA Pani poseł Nałkowskiej
    Albo wżuć kwasa,
    Skocz na bandżi
    i nie zamartwiaj się tak bo słabo wychodzisz na zdjęciach
  • Gość: Wlodek IP: *.vf.shawcable.net 06.10.05, 03:48
    tomasz_jaskola napisał:

    > Spróbujcie odpowiedzieć ... jaka jest granica tego co piszecie na forum?
    >

    Zacznij probe od siebie.
  • Gość: tj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 09:12
    Trudno Cię traktować poważnie. Postawiono pytanie zatem ...
  • Gość: TJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 15:14
    I zakonczył się ten wątek? Szkoda.
  • Gość: Nostromo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 15:23
    Tez powtórze. Zacznij od siebie zanim zadasz pytanie. Poza tym znów nie jestes
    zalogowany i zaczniesz sie wykrecac Tomasz J., ze to nie Ty pisałeś. I kto tu
    się ośmiesza? A co do granic, to kazdy je sobie sam wyznacza. Jesli przekroczy
    granice smaku, to moderator usunie jego post. Proste chyba. A Ty znów zrobisz z
    tego tematu wielkie halo, która ma Cię promowac w żałosny sposób. Podchodzisz w
    taki sposób: "Nie wazne co mówią, ważne że coś mówią. Najlepiej o mnie i w moich
    tematach."

    Zakończył się wątek, chyba że znów będziesz go bezwładnie śrubował, aby być na
    topie w mysl zasady T K Ja!
  • tomasz_jaskola 31.01.06, 15:26
    tu jest login ... tomasz_jaskola

    POzdrawiam
  • tomasz_jaskola 31.01.06, 15:27
    Spójrz ...

    „Nowa Agora” czy tworzywo Propagandy?

    Życie społeczności internetowej zaczyna przypominać życie w
    starożytnych miastach greckich – polis, gdzie wymiana myśli i sądów kształtuje
    opinię publiczną, bądź jest jej głosem vox populi. Z tą jednak różnicą, że nie
    kończy się ona ukształtowaniem lex - prawa, lecz raczej sugestii. Nie ma ona
    nawet legitymacji do życia poza tym forum, czy opiniami jego uczestników.
    Niekiedy stającej się normą de facto. Myśli i sądy, opinie, polemiki stają się
    nie tylko treścią życia wielu aktywnych uczestników forum, ale także sposobem
    na autoreklamę, zmianę swego fisis , czy ukształtowanie nowego zjawiska
    społecznego. Nade wszystko istota forum jest jednak „przedstawienie swego
    głosu” w społeczeństwie spolaryzowanym między rządzących a rządzonych, przy
    równoczesnej kontroli mediów. Społeczeństwo chce i dziś już także może
    kontrolować! Ciągle tworzący się obraz państwa w okresie transformacji, jakim
    jest Polska wymaga owego vox populi. Dla rządzących jest źródłem informacji i
    badania opinii publicznej, dla rządzonych głosem podobnym do przekleństwa
    rzuconym przez gladiatora z areny amfiteatru w stronę pontifex maximusa.
    Obserwacja forum internetowych stanowi jakże oczywiste i naturalne pole
    do badania zachowań społecznych. Śledzenie wątków, które raz ożywają, innym
    razem śmiercią naturalną – brakiem zainteresowania, stają się już nikomu nie
    potrzebne – giną, są materią godną niejednego socjologa. Opinia publiczna jest
    owym ostatnim czynnikiem, które w przypadku starożytnej Agory w polis kończyło
    się abregacją lub promulgacją nowej normy polityczno – społecznej. Zaś tu w
    wirtualnej agorze, nowej formie demokracji bezpośredniej kończy się zwykle
    ostracyzmem lub oligarchicznym zwycięstwem nowego szamana myśli i czynu. Przy
    czym śmierć oznacza początek nowego anonimowego istnienia, życie zaś to
    przypieczętowanie Zwycięstwa. Tu nadal nie trzeba treści końcowej, ostatniego
    przełożenia, praktyki owego mistrzostwa zarówno treści jak i formy. Zatem forum
    pozostaje tylko forum i daleko mu do wypracowani mechanizmów nacisku co wcale
    nie oznacza, że pozostaje bez wpływu na społeczeństwo.

    Może stanowić matecznik, na którym rozwijać się będzie myśl wprawiona w czyn,
    czy ruch raczej. Gorzej, gdy myśl jest „poddana uczestnikom dyskusji niejako na
    tacy”. Forum jest pośrednikiem między moderatorem idei a odbiorcą. Ale Twórca
    jest raczej duchem sprawczym, zaś Odbiorca staję się niejako współtwórcą,
    współ -moderatorem, ale nadal Odbiorcą końcowym i ostatecznym.
    Ludzkość przeszła daleką drogę od Wieku Światła, gdzie słowo „stawało
    się ciałem”, a idea stawała się Rewolucją. Od księdza Emmanuala Sieyesa, czy
    Tomasza Paina – owych wirtuozów jednego utworu, dzieli Nas ledwie 200 z lat.
    Publicystyka i propaganda przestała być powoli „robiona” przez li tylko elitę
    dla mas. Można to zaobserwować na przykładzie etapów Rewolucji Francuskiej,
    gdzie Rewolta uprzywilejowanych poprzedzała zwołanie Stanów Generalnych, zaś
    Rewolucja Adwokatów – bastard poprzedniej, stała się ojcem Wielkiej Trwogi czy
    też rewolucji sensu stricto – rewolucji Ludu. I tak aż do śmierci wirtuoza
    słowa – Dantona, który Katu rzucił w drodze na szafot z pogardą dla Ludu
    słowa: „Pokaż moją głowę Ludowi – warta jest tego ... „, aż po dni lipcowe 1794
    roku, gdy dekapitacja Robespierrea stanie się końcem pierwszego pełnego obiegu
    koła historii nuveau regime.
    W XIX wieku, gdy literatura stała się nową formą kultu, konsternacją między
    Ateizmem a Ultramontanizmem stało się jasne, że jej utylitaryzm jest sposobem
    na życie, lecz nie gwarantuje przeżycia autora. Stąd konflikt klasycznego i
    romantycznego zarazem Adama Mickiewicza, chociażby w Romantyczności. To
    rozdarcie między służbą a sztuką słowa – wirtuozerią, póki świadomość
    człowieka, dla zasadności Europejczyka, była kształtowana przez Anciem regime,
    póty oddech Wiosny Ludów, nie rozpoczął niszczenia kolejnej bariery nobless
    oblige przez świadomość bidemeierowską [Mieszcańską zatem]. Narodziny i śmierć
    la belle epok po przełomach lat 60 – tych i 70 – tych XIX wieku aż po
    kwintesencję śmierci czasu i ludzi, czyli Grand Guerre, wyznacza dla mnie czas
    tożsamy z końcem I etapu Rewolucji – przewrotu termidoriańskiego.
    Wiek XX to technokracja propagandzistów wywodzących się ze społecznych nizin.
    Ale musimy umieć odróżnić między „... stającym u władzy Propagandystą, który
    wymyśla strategię, i szeregowym Agitatorem, który ją wprowadzał w życie” – tyle
    z indywiduali - stycznego Plechanowa – półanarchisty – półmarksisty do
    sztuki „Wielkiego Kłamstwa” wprowadził mistrz manipulacji Włodzimierz I. Lenin.
    Propagandzistą – Agitatorem może dziś być każdy. Tym bardziej jest to dziś
    zjawisko niebezpieczne, im bardziej sterowanie owo jest okrzepłe i niewidoczne.
    Nie z powodu samoistnego streowania, lecz dlatego, że społeczeństwo im bardziej
    uważało się za rozsądne i nie podatne na agitkę, tym bardziej podlegała celowej
    i ukrytej agitacji, która zawsze jest przecież wyzwaniem dla prawdziwej nauki,
    jest jak użyję słów Normana Daviesa „Anytezą wszelkiej uczciwej oświaty i
    informacji ...”Przez to znaczenia szczególnego nabiera ich styl i masowość.
    Musieli bowiem „tworzyć” dla milionów. Potrzeba masowego społeczeństwa to
    potrzeba masowej propagandy. Tak więc stracie demokracji i propagandy równe
    biblijnemu Armagedonowi mamy jeszcze przed sobą. Tym bardziej staje się to
    oczywiste gdy uświadomimy sobie siłę przekazu internetu. Jego masowość,
    dostępność i koherencję między odbiorcą i twórcą, gdzie dawno zamazały się
    granice „Któż dla kogo pisze ....”?
    Wydaje się zasadny wniosek, że propaganda i manipulacja zeszły „pod strzechę” i
    pod nią mogą uczynić najwięcej złego, gdyż mogą przygotować grunt pod
    nieobliczalną rewoltę. Podatność na radykalizm i tęsknota za światem czarno –
    białym, proste wręcz prymitywne, ale jednocześnie spolaryzowane pojmowanie
    świata, dzielącego ów na: MY i ONI święcą dziś triumfy.
    W XX i XXI wieku istniej możliwość wysłania publicznej treści i nie
    moderowanego przesłania. Jakiegokolwiek. Forum stało się formą dewocji
    demokracji owym neofityzmem – hedonistycznym pławieniu się w pluralizmie i
    wolności słowa. A może ma cel ukryty, którego nie rozumiemy i przy braku
    świadomości rodzi się ono w ukryciu i bólach, po czym kiełkuje zdobywając nasze
    myśli, stając się preambułą i treścią naszego życia? Czymś równie świętym i
    naturalnym jak nasza natura? I to właśnie jest propaganda sterowana, sublimacje
    wcześniejszych „osiągnięć” Sacrum Officium de Propaganda Fidei, czy
    jakiegokolwiek starcia między sprzecznymi myślami, które w celu własnym lub
    innych starają się uczynić prawdę subiektywną, prawdą obiektywną i powszechną.
    W ciągu dwóch miesięcy na forum częstochowskich internautów starałem się
    obciążyć tę społeczność wszystkimi pięcioma wielkimi „zasadami propagandy”.
    Chciałem ujrzeć, czy społeczeństwo masowe, jakim się bez wątpienia stajemy,
    jest bezbronne wobec tego zjawiska, czy też rozpozna je i zacznie zwalczać?

    PROCZESTOCHOWA J
  • Gość: aaasddw IP: 213.199.219.* 07.02.06, 14:11
  • Gość: FiloMc IP: *.pl / *.sfc.pl 07.02.06, 19:10
    Ważna jest forma panie Tomaszu. Tak się utarło i niestety też tak jest, że
    przeważająca liczba osób buszujących w internecie jest anonimowa. Może to
    strach, a może pokusa. Dzięki anonimowości stajemy się często kimś innym,
    często buntujemy się i wyrażamy swoje poglady. W tym wszystkim jedyne co mnie
    boli to, że te poglądy często są mało obiektywne i wulgarne. Internet, moim
    zdaniem jest niebezpieczny. Wydarł się już dawno spoza kontroli ludzkiej. Teraz
    jedynie może krzywdzić nasze poczucie estetyki. Internet przesyła niebezpieczne
    treści. Tutaj możemy znaleźć wszystko. Niekońiecznie dobre i wartościowe
    treści. A kto na tym ucierpi? Niekoniecznie nasze pokolenie. Przyszłość jest w
    rękach dzieci. Jeśli one zaczną sugerować się treścią i przesłaniem internetu
    to społeczność ludzka może stać się bardzo rozwiązła. Najważniejsze cechy
    człowieka formują się w jego młodości. Dziekuję za wypowiedź. Zapraszam na
    www.filomc.blog.onet.pl
  • Gość: nóż_w_brzuchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 17:01
  • Gość: Nostromo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 15:31
    Jeszcze jedna refleksja. Jesli myslisz na powaznie o byciu Radnym to zajmij sie
    problemami tego miasta, bo tego wymagaja ludzie, a nie duperelami o tym czy sa
    jakies granice na forum i przepychankami politycznymi. To nie interesuje ludzi!
    Rozrzucanie ksiazek po alejach tez nie pomoze temu miastu, chyba że Twojej
    populistycznej promocji. Powinienes sie zajac problemami tego miasta, bo od tego
    jest radny. Zajmij stanowisko w sprawach MPK, infrastruktury, oswiaty, ochrony
    srodowiska itd. Wykaż się! Z tego co widze, to nie masz o tym zielonego pojecia,
    wiec dla mnie jestes spalony. Nie chce w radzie kolejnego krzykacza
    politycznego, który nie potrafi zajac stanowiska w konkretnych sytuacjach, bo,
    nie ma wystarczajacej wiedzy merytorycznej.
    Amen
  • Gość: Sphinx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.06, 21:20
    Odpowiedź na to banalne pytanie jest równie banalna. Granica jest tam, gdzie
    wytyczą ją administratorzy forum. Każde porządne forum ma regulamin, który
    przyzwoity człowiek przeczyta zanim skreśli na nim swoje słowa. Od tego jakie
    są zasady zależy jakich userów będzie przyciągać forum.
    Jeśli regulamin jest kretyński, na forum zaczną pisać kretyni. Proste.
    Jeśli admini wymagają od użytkowników przestrzegania regulaminu to jest to
    dobre forum.
    Jeśli admini są figurantami i nie pielęgnują forum jak pielęgnuje się "ogródek
    warzywny",nie dyscyplinują krnąbrnych userów, albo co gorsza sami łamią
    regulamin, to forum jest totalnie do dupy i nie warto na nie zaglądać.
    O tym wszystkim wiedzą już średnio rozgarnięte dzieciaki z gimnazjum i nie
    trzeba pisać pracy naukowej aby to wyjaśnić. Po co powstał ten temat?
  • altu 07.02.06, 14:56
    > Odpowiedź na to banalne pytanie jest równie banalna. Granica jest tam, gdzie
    > wytyczą ją administratorzy forum.

    ja bym posunęła się krok dalej.
    forum nie tworzą administratorzy. ale jego uczestnicy.
    więc - granica jest to taki punkt, na ktorego przekroczenie zaden uczestnik
    forum nie bedzie mial ochoty..
    czyli taki temat, gdzie nikt sie nie wypowiada, to juz jest ta wlasnie granica..


    pzdr

    --
    czekamy na ciąg dalszy..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka