Wybierali przedstawiciele, m.in samorządu - wybory odbywały się tak,że studenci mieli prawo głosu tylko na swoich przedstawicieli, których wybrano chyba ze 20-30, a dopiero oni, wraz z częścią kadry wybierali rektora.
Potem to było tylko :
"Nazywam się January Bien i mam stopień rektora. Od dziś jesteście moimi podwładnymi, a ja jestem waszym przełożonym..."
I tyle. A na dobrą sprawę szeregowy student nie ma żadnego wpływu na to co robią władze uczelni - możemy se conajwyżej pokrzyczeć.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.