identycznie było w innej gorącej sprawie dotyczącej nieprawidłowości przy
wyborach na innej uczelni, całkiem niedaleko Częstochowy. Również teoretyczny
"przywódca opozycji", kontrkandydat, pierwszy umył ręce, zostawiając swoich
zwolenników na pastwę losu.
Pracownicy Politechniki nie są więc głupi, po prostu uczą sie na błędach innych.
Po co się wystawiać do odstrzału, skoro to nic nie da? Lepiej niech prof. Dyja
zostanie kozłem ofiarnym, a reszta w milczeniu będzie znosiła ciężką sytuację.
Owszem, to straszne, ale w regionie nie ma pracy. Kto zatrudni np. doktora po
ochronie środowiska? Lepsza zła praca, niż żadna...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.