To ja "uśmierciłam poetkę"
Autor:
Gość: Blanka Maruszewska
IP: *.tosa.pl
03.10.06, 20:56
Nie rozumiem afery, wynikło najwyraźniej nieporozumienie. Jeśli chcecie,
wyjaśnię wszystko po kolei; najmocniej przepraszam samą panią Rosiek.
W sierpniu natrafiłam w "Akancie" na wiersz Barbary Rosiek "Modlitwa
pożegnalna", na koniec którego dopisano "na kilka godzin przed śmiercią".
Kojarzyłam skądś nazwisko, lecz nie byłam pewna, czy dobrze, a ponieważ wiersz
poruszył mnie do głębi, zaczęłam szukać. Znalazłam stronę Wikipedii, a ponieważ
byłam o tym fakcie święcie przekonana, dodałam ten wpis przekonana, iż jeszcze
nie zredagowano artykułu.
Jestem "koleżanką po fachu" pani Rosiek, przyznaję. Jednak jestem mało znaną
pisarką, dopiero kilka lat po debiucie. Było to jawne nieporozumienie; nie
chciałam nikogo urazić, a w błąd wprowadził mnie "Akant".
Dziwi mnie takie śledztwo w tej sprawie; sprawdzanie moich stron i miejsca
zamieszkania!... Czy to nie lekka przesada? Rzeczywiście mieszkam pod
Opalenicą. Rzeczywiście jestem autorką między innymi tych dwóch znalezionych
przez internautów blogów. Czy muszę czytać obraźliwe komentarze?! Przepraszam
wszystkich, zaszło ogromne nieporozumienie! Zastanawiam się, jak Państwo by
zareagowali na moim miejscu. Nie miałam żadnych złych intencji, a zresztą po
jakimś czasie znalazłam wiadomość o "śmierci" pani Rosiek również w innych
miejscach. Cóż mogę jeszcze dodać? Powtórzyć oklepane, ale jednak podług mnie
wystarczające słowo: bardzo przepraszam.