Dodaj do ulubionych

Czy mercedes mógł sam jechać

    • kpaxxx Pewna sprzeczność ... 02.02.07, 14:44
      Oto artykuł z 2006-05-18
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3354882.html
      Czytamy najpierw że:
      " Biegli stwierdzili, że jego mercedes był sprawny."

      A dalej:

      "Biegły, który badał mercedesa, uznał, że był na tyle sprawny, że doświadczony
      kierowca (Władysław M. od 30 lat ma zawodowe prawo jazdy) mógł go bez problemów
      zatrzymać."

      Czyli co ?? Mercedes był sprawny ?? Czy może był "trochę" niesprawny ?? Z tego
      drugiego fragmentu wnioskuję że biegły uznał że coś w Mercedesie nawaliło, ale
      nie na tyle żeby Władysław W. nie mógł go zatrzymać ...
          • zigzaur Re: Pewna sprzeczność ... 02.02.07, 15:37
            Na przykład:

            Wartość napięcia w sieci wynosi 230 V z tolerancją ± 10 %. Oznacza to, że
            napięcie ma prawo wynosić od 207 do 253 V i nie powinno uszkodzić urządzenia
            elektrycznego.

            Inny przykład:

            W jakimś samochodzie grubość nowej tarczy hamulcowej wynosi 10 mm zaś
            maksymalnie zużytej 8 mm. Oznacza to, że jeśli np. w chwili wypadku tarcza miała
            8,1 mm grubości, to samochód był jeszcze sprawny technicznie.

            Podkreślam: w chwili wypadku. Nie w chwili przeglądu rejestracyjnego na 11
            miesięcy przed wypadkiem.
            • kpaxxx Re: Pewna sprzeczność ... 02.02.07, 15:43
              Już rozumiem o co Ci chodzi ... Ale wciąż uważam że to zdanie jest nieco zagmatwane:

              "Biegły, który badał mercedesa, uznał, że był na tyle sprawny, że doświadczony
              kierowca (Władysław M. od 30 lat ma zawodowe prawo jazdy) mógł go bez problemów
              zatrzymać."

              Czy to znaczy że niedoświadczony kierowca mógby mieć problemy ??

              Poza tym jeśli pewne parametry mieszczą się w tolerancji to samochód po prostu
              jest sprawny, a nie jest na tyle sprawny żeby ....


              • xxx222 Re: Pewna sprzeczność ... 02.02.07, 23:32
                > Poza tym jeśli pewne parametry mieszczą się w tolerancji to samochód po
                prostu
                > jest sprawny, a nie jest na tyle sprawny żeby ....

                Dokładnie. Ze względu na tzw. "margines bezpieczeństwa". Czyli gdyby w
                omawianym przykładzie tarcze hamulcowe miały 7mm to nadal było by OK. Ba, przy
                6mm jeszcze powinno być dobrze. Ale oczywiście, "w razie czego", poniżej 8mm w
                żadnym wypadku nie można by oskarżać producenta pojazdu - co najwyżej
                warsztat, który dokonywał okresowego przeglądu, że nie zwrócił na to uwagi
                właściciela (zakładając, że w niedługim czasie przed "zdarzeniem" takowy
                przegląd był zlecany).
    • Gość: b600 systemy elektroniczne w autach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 14:53
      abstrahując od tego czy w tym przypadku auto jechało samo czy nie (a także czy
      to była C-, E-, czy S-klasa) można zauważyć w ostatnim czasie tendencję do
      wciskania elektroniki wszędzie gdzie tylko sie da.

      wystarczy zauważyć, że współczesne auta mogą być wyposażone w:
      - system elektronicznego kluczyka
      - drive by wire czyli elektroniczną przepustnicę
      - automatyczną skrzynię biegów (siłą rzeczy sterowaną elektronicznie)
      - brakes by wire czyli elektryczne hamulce, rzecz, z której zresztą choćby w
      nowej E-klasie po liftingu Daimler-Chrysler się przynajmniej chwilowo jednak
      wycofał. Ale takich aut jeździ po ulicach całkiem sporo.

      To oczywiste, że uzależnienie właściwie wszystkich funkcji auta od paru
      sygnałów elektrycznych może mieć fatalne skutki. Każdy z tych elementów ma swój
      sterownik - mały komputer, który do swojej pracy musi mieć niezawodne
      informacje z różnych czujników i odpowiednie zasilanie. Wystarczą
      niesprzyjające warunki jak np. silna indukcja (przejazd koło masztu radiowego,
      radaru wojskowego) albo mechaniczne uszkodzenie choćby zasilania (brak
      zasilania, przepięcia itp) i wszystkie te elektroniczne zabawki mogą zawieść
      dokładnie w tym samym czasie.

      Do tego można dodać powszechne stosowanie wspólnej magistrali danych CAN, gdzie
      urządzenia bardziej i mniej istotne z punktu bezpieczeństwa wymieniają dane po
      kilku przewodach, w ten sposób mało istotny elektroniczny gadżet może mieć
      wpływ z punktu widzenia bezpieczeństwa na znacznie ważniejsze funkcje auta.

      Być może zapatrzono się w przemysł kosmiczny, gdzie wszystkie urządzenia po
      prostu muszą funkcjonować niezawodnie, jednak auto to nie jest przemysł
      kosmiczny, bo na ziemie po pierwsze da sie stosować prostsze rozwiązania, a po
      drugie na opracowanie i produkcję tych rozwiązań przemysł kosmiczny wykłada
      zupełnie inne pieniądze.

      Czy możliwe jest więc, że nie można zatrzymać jadącego samochodu? Jeśli padnie
      choćby komunikacja pomiędzy urządzniami to brakes-by-wire przestanie hamować,
      nie zredukujesz biegu w automatycznej skrzyni, nie uda się wyłączyć silnika ani
      nawet z odpowiednim skutkiem zdjąć nogę z pedału gazu. W takich wypadkach o
      hamulcu pomocniczym można spokojnie zapomnieć - silnik, który ma 200 albo nawet
      400 koni mocy nawet się nie zachłyśnie. Dlaczego w tych autach nie montuje się
      czerwonego przycisku odcięcia zasilania takiego jakie powszechnie używa się w
      sporcie? Czy następnym krokiem w kierunku poprawy bezpieczeństwa (brake-by-wire
      miał skracać drogę hamowania) będzie montowanie w autach katapulty?

      pozdrawiam
      s.
      • kpaxxx Re: systemy elektroniczne w autach 02.02.07, 15:09
        Moim zdaniem koncerny samochodowe dążą do tego żeby nas uzależnić od ich
        serwisów ... W maluchu można było zrobić remont generalny silnika na poboczu i
        pojechać dalej ;-) W dzisiejszych samochodach z byle pierdułą trzeba jechać do
        serwisu ...
        • Gość: michal Re: systemy elektroniczne w autach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 15:53
          Zgadza się. Słyszałem niedawno (dane pewnie nie sa dokladne) że tylko 30 %
          dochodow koncernow samochodowych pochodzi ze sprzedazy, 70 % to serwis i czesci.
          Czyli zeby jako tako sie trzymac na rynku musza robic rzeczy ktore sie psuja po
          roku czy dwoch, aby miec zyski z serwisu i czesci. Kupujac samochod ma sie
          wybor: mercedes czy audi itp, majac dany model trzeba jechac do jednego serwisu
          (aby utrzymac gwarancje) tego autoryzowanego oczywiscie, a koncern zarabia. Kto
          bedzie ucinal galaz na ktorej siedzi i robil bezawaryjne samochody ?
          • kpaxxx Re: systemy elektroniczne w autach 02.02.07, 16:10
            Dodam jeszcze że w tym samym celu w tej chwili koncerny modernizują samochody
            częściej niż kiedyś ... Np taki Ford Granada był produkowany w latach 1972-1985.
            W międzyczasie była jedna całkowita zmiana modelu i jeden lifting... Ale mając
            np przedliftingową Granadę MKII z lat 77-82 można śmiało kupować części do tego
            modelu bez podawania numeru VIN, znając tylko rocznik ... Tymczasem w chwili
            obecnej producenci dokonują nieznacznych zmian w trakcie produkcji, przez co
            może się okazać że np przegub do VV Golfa ze stycznia 2006 roku jest inny niż
            ten z marca 2006, a w grudniu pojawia się jeszcze kolejny ... W ten sposób
            można nakłonić właścicieli do kupowania oryginalnych części ...

          • kpaxxx Re: systemy elektroniczne w autach 02.02.07, 16:18
            Aha jeszcze jedno ... Podobno dobre zawieszenie jest droższe niż systemy
            kontroli trakcji, dlatego pchają to gó.. do samochodów ..

            To samo dotyczy przedniego napędu .. Przedni napęd jest po prostu tańszy w
            produkcji ...
      • xaliemorph Re: systemy elektroniczne w autach 02.02.07, 15:17
        Prawda. Tym bardziej że w samolotach stosuje się elementy dublujące a w wahadłowcach nawet triplujące po to by zminimalizować ryzyko wynikłe z awarii jednego elementu elektronicznego. W samochodach tak nie ma więc jak padnie to awaria.
      • viking2 Re: systemy elektroniczne w autach 03.02.07, 03:42
        Gość portalu: b600 napisał(a):
        > nie zredukujesz biegu w automatycznej skrzyni, nie uda się wyłączyć silnika ani

        Czytam i czytam, ale jednego nie moge sie doczytac: nikomu nie przyszedl do
        glowy pomysl wyrzucenia na P? Polozenie parkingowe automatycznie zaciaga hamulec
        na wale napedowym. W istocie, wiekszosc uzytkownikow zostawia automat na
        parkingu z polozeniem dzwigni na P, bez zaciagania recznego (sam tak robie,
        chyba ze jest wyraznie z gorki albo pod i tak naprawde to decyzje - wspomagac P
        recznym, czy nie - podejmuje sie "na wyczucie"). Reczny jest natomiast w uzyciu
        w kazdym warsztacie, gdzie uruchamia sie silnik i zwieksza obroty - robi sie to
        w ustawieniu skrzyni na N, bo inaczej skrzynia wlozy bieg i auto pojedzie w cholere.
    • a.hem Re: Czy mercedes mógł sam jechać 02.02.07, 15:29
      A mnie bardziej interesuje ile metrów ten facet jechał po chodniku.
      Czy wszystkie układy nie działały, kierowniczy również? Myślę, że jeśli stać
      niektórych na drogie auta, to powinni zainwestować także w instrukcję obsługi
      tych cacuszek, a nie tylko szpanować. Jak ktoś chce mieć fajny komputer i
      cieszyć się jego wydajnością musi wiedzieć jak można go wykorzystać. To samo
      jest z autem.
      Może gość tylko umiał jechać i się zatrzymywać.
      Panowie, zainwestujcie w naukę jazdy w ekstremalnych warunkach. Może nie
      będziecie tacy pewni na drogach.
      I schowajcie zimne łokcie.
      pzdr
      • absurdello Na nic ćwiczenie wymowy gdy ... 02.02.07, 20:57
        tłumacz jest idiotą ! A tu mogło tak być, że podwieszony komputer "tłumaczył"
        błędnie zdrowe odruchy kierowcy.

        Po prostu samochody są przeładowane elektroniką ... co innego elektronizowanie
        drugorzędnych cech "płciowych" samochodu pierwszorzędne powinny być sterowane
        mechaniczne ..
      • xxx222 Re: Czy mercedes mógł sam jechać 02.02.07, 23:46
        > Czy wszystkie układy nie działały, kierowniczy również?

        Tak. Nie wiem jak długo jechał po chodniku, ale można założyć taką hipotezę:
        - Wystąpił elektroniczny problem z komputerem (gaz, hamulce);
        - Facet spojrzał na chodnik - nikogo na nim nie było przez najbliższe 50-75m i
        na niego zjechał;
        - Samochód nie dał się zatrzymać - nawet przyspieszał;
        - Facet wyjął kluczyk - kierownica się mechanicznie zablokowała;
        - Zanim facet wpadł na pomysł, aby ponownie włożyć kluczyk w celu odblokowania
        kierownicy, było już za późno. Samochód dojechał do skrzyżowania i doszło do
        tragedii.
        - Całość zdarzenia mogła trwać 3-5s. Biorąc pod uwagę, że w tym czasie
        kierowca musiał rozpoznać, w jakim zakresie nie ma kontroli nad samochodem, to
        bardzo krótko.
        • Gość: toidi Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.futuro.pl 03.02.07, 01:45
          xxx222 napisał:

          > > Czy wszystkie układy nie działały, kierowniczy również?
          >
          > Tak. Nie wiem jak długo jechał po chodniku, ale można założyć taką hipotezę:

          "Kierowca twierdził bowiem, że tuż za placem Trzech Krzyży stracił panowanie
          nad autem i wjechał na chodnik wzdłuż al. Jana Pawła. Zablokowane wszystkie
          mechanizmy sprawiły, że nie dało się samochodu nie tylko zatrzymać ale także
          skręcać. Dlatego wjechał w tłum ludzi na przejściu."

          Moim zdaniem nieścisłość w zeznaniach kierowcy skoro nie mozna było skręcać a
          jadnak skręcił i utrzymywał kierunek jazdy przez kilkaset metrów po chodniku

          > - Wystąpił elektroniczny problem z komputerem (gaz, hamulce);
          > - Facet spojrzał na chodnik - nikogo na nim nie było przez najbliższe 50-75m i
          > na niego zjechał;
          > - Samochód nie dał się zatrzymać - nawet przyspieszał;

          > - Facet wyjął kluczyk - kierownica się mechanicznie zablokowała;

          Kierownica nigdy nie jest blokowana w położeniu "jazdy na wprost" wzgledy
          bezpieczeństwa zabezpieczenie przed kradzieżą itd. nawet gdyby tak było to
          przejazd kilkuset metrów prostego odcinka byłby niemożliwy sumowanie błędów
          sterowania czego każdy może doświadczyc korygując tor jazdy.
          Musiałby wyjąc kluczyk przed wjazdem na przeście

          > - Zanim facet wpadł na pomysł, aby ponownie włożyć kluczyk w celu
          odblokowania kierownicy, było już za późno. Samochód dojechał do skrzyżowania
          i doszło do tragedii.

          refleksu nie brakowało mu do podjecia próby ucieczki został zatrzymany przez
          innych kierowców.

          > - Całość zdarzenia mogła trwać 3-5s. Biorąc pod uwagę, że w tym czasie
          > kierowca musiał rozpoznać, w jakim zakresie nie ma kontroli nad samochodem,
          to bardzo krótko.

          3-5s to epoka w takich sytuacjach chyba że gość omijał korki i dopiero na
          skrzyżowaniu pomysłowość go zawiodła a wtedy to miał 0,3-0,5s to jest mało i
          zazwyczaj jest to czas trwania sytuacji kryzysowych.

          Zakładając nawet że jechał 80 km/h to miał od od 8(ok 170m odcinek) do
          kilkudziesięciu sekund na podjęcie prawidłowej decyzji zwłaszcza że sytuacja
          awaryjna wystąpiła przed wjazdem na chodnik (o ile wystąpiła)coś mi się wydaje
          że problemy z komputerem pokładowym to ma ten gość.
            • Gość: toidi Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.futuro.pl 05.02.07, 01:32

              Gość portalu: xxx222 napisał(a):

              > > Kierownica nigdy nie jest blokowana w położeniu "jazdy na wprost" wzgled
              > y
              >
              > Cóż. Przez ostatnie 40 lat w Mercedesach kierownica była blokowana w
              > pozycji "do jazdy na wprost...". Przyznam, że nie wiem jak jest w obecnie
              > produkowanych modelach, ale nie spodziewam się rewolucji.

              A to ciekawostka przyrodnicza ciekawe jaki atest dostałby taki "mercedes", jest
              to pozycja co najwyżej zbliżona ale nigdy na wprost. Czterdziestoletnie
              niedopatrzenie i później rosną takie kwiatki.
        • Gość: bolonom Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.futuro.pl 05.02.07, 19:09
          blue911 napisał:

          > Nie sadze,ze mozna tak latwo przy jadacym samochodzie wlaczyc bieg P - i znow
          > pytanie : czy mial czas? Ogolna dezorientacja i panika mogly wchodzic w gre.
          > Zakladam oczywiscie ,ze facet nie jest lgarzem .

          To może N czasu miał sporo wjechał na chodnik przejechał kilkaset metrów jest
          to od kilkunastu do kilkudzisięciu sekund jazdy chodnikiem po prostej.
    • Gość: mln79 To samo miałem w Polonezie (10-letnim) IP: 80.51.232.* 02.02.07, 15:32
      Sprężynka od przepsutnicy rozleciała się od starości i zawór się nie zamykał
      nawet po spuszczeniu nogi z gazu, bo linka się nie cofałą. Wciskałem wtedy
      sprzęgło, a silnik wył na maksymalnych obrotach. Nie pomagało nic poza
      wyłączeniem stacyjki.

      A radio marki Tamashi (też 10-letnie) robi mi takie numery, że włącza się na
      trasie samo z siebie, nawet przy zdjętym panelu. Nikt nie potrafi tego
      wytłumaczyć.
    • Gość: Jonek Moja deskorolka tez tak IP: *.e-wro.net.pl 02.02.07, 15:36
      Moja deskorolka tez tak kiedyś przyspieszała bez powodu. Nie pomogły ani hamulce
      aerodynamiczne, ani przekręcanie kluczyka ani nic innego. Potem znajomy
      powiedział mi że to ja za bardzo kozakowałem i mało się nie zabiłem. I zawsze
      tak jest jak ktos ma za dobry sprzęt w stosunku do swojego intelektu.
      Przyspieszył baran do maksa, nie zdążył wyhamować a teraz wzywa ciemna strone
      mocy na pomoc i wmawia innym że to jakieś czary mary. A inne barany chcąc
      pokazać jacy to z nich fachowcy podtrzymują te idiotyzmy.
      • Gość: qża tfaż Re: I producent przyzna się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.07, 18:21
        Czasem dzieją sie dziwne rzeczy i to nie tylko z udziałem elektroniki. Kilkanaście lat temu jadąc maluchem chciałem przyhamować nieco przed przejściem dla pieszych na ul. Niepodleglości a następnie skręcić w prawo. Pedał hamulca wpadł do końca - na szczęście nie jechałem szybko a na przejściu nie było ludzi. Po kilku ponownych energicznych naciśnięciach hamulec wrócił do normy. Natychmiast pojechałem do serwisu sprawdzić hamulce. Stwierdzono, że są w 100% sprawne. I rzeczywiście, nigdy więcej problem się nie powtórzył. Gdybym jechał nieco szybciej a na przejściu byliby ludzie, doszłoby do nieszczęścia. Kto by mi uwierzył, że hamulce nie zadziałały? Owszem, miałem jeszcze ręczny, ale on nie pozwala na skuteczne i szybkie wyhamowanie samochodu. Eksperci orzekliby, że hamulce były sprawne, bo rzeczywiście poza tym jednym razem były sprawne. Trudno jest oceniać ludzi nie będąc w ich skórze. Czasem coś wydaje się niemożliwe a jest prawdą. Lepiej nie ufać samochodom do końca i jeździć ze sporym zapasem bezpieczeństwa.
      • Gość: dracco Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 18:12
        to nie ważne czy samochód jest sprowadzony czy nie, widać że g.... się znasz a
        piszesz głupoty, w większości przypadków sprowadzone samochody są duużo lepsze
        niż takie same w Polsce.
        Z mercem były takie problemy:
        facet( chyba z jeleniej góry) miał merca który przy wyprzedzaniu się wyłączał(
        zapłon i wszystko inne), dopiero po głośnej akcji ( najpierw oblepił go od
        środka kartkami z napisami że to lipa, psuje się itp.- dealer nie umiał
        naprawić, później poszedł do gazety i jakiś tam sprzedawca w Polsce się nim
        zainteresował)
        znajomy ojca- dumny właściciel e klasy wjechał 2 razy w poprzedzający go
        samochód bo nie zadziałały hamulce, jak się okazało spadek napięcia na złączu o
        1,3V- w elektronice to bardzo dużo.
        • Gość: normalny Re: Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 18:22
          > znajomy ojca- dumny właściciel e klasy wjechał 2 razy w poprzedzający go
          > samochód bo nie zadziałały hamulce, jak się okazało spadek napięcia na złączu o
          > 1,3V- w elektronice to bardzo dużo.

          no tak, po 5 latach jazdy bez serwisu w Polsce, i po uprzednim zalaniu calego
          samochodu podczas powodzi w Niemczech zlacze nawalilo... dziwisz sie? jezeli
          tak, to ty g... sie znasz. a ile to 1,3V w elektronice mozemy pogadac, ze
          szczegolami. Dodam, ze wiekszosc ukladow w samochodzie dziala przy zasilaniu
          duzo ponizej 12 czy 14 woltow - a te pozostale maja stabilizatory napiecia na
          wymaganym poziomie, mistrzu pyskaty... a awarie zlacz czujnikow w sprawnym
          samochodzie sa odpowiednio sygnalizowane - chyba, ze ktos zamiesza przy ukladach
          zeby takim jak "znajomemu ojca" chlam wcisnac... szkoda gadac...
      • marcelmilau Re: Czy mercedes mógł sam jechać 02.02.07, 23:39
        Gość portalu: normalny napisał(a):

        > APEL DO RZĄDU III RP!!!
        > NIE chcemy złomu samochodowego z cywilizowanej części Europy w Polsce!
        > Zabronić rejestrację samochodów nie-salonowych!!!
        > NIE - zabójcom-złomiarzom, tzw. importerom samochodów używanych!!! Niech sobie
        > po stodołach tym chłamem jeżdzą!!!
        > koszmar...



        jakie masz auto ?
        --
        Marcel Milau
    • Gość: Berbeć Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.devs.futuro.pl 02.02.07, 18:47
      zawodowy kierowca a nie wiedział co uczynić by zatrzymać auto.śmieszne bardzo śmieszne,a wystarczylo wybić bieg,lub wycisnąć sprzegło i tak trzymac dopuki auto sie nie zatrzyma.. niech nie plecie że wszystko naraz sie zablokowało?bzdety! głupio się tłumaczy..no i są jeszcze inne sposoby by zatrzymac auto......
    • Gość: hipek_ewci Czy mercedes mógł sam jechać IP: *.bredband.comhem.se 02.02.07, 19:28
      Widac czlowiek sie zestarzal a jego prwo jazdy nie.Nie ma takiej mozliwosci
      zeby samochod sam z siebie jechal dalej i do tego przyspieszal.Kierowca z
      jakichs sobie powodow ,pewnie jechal za szybko wpadl na chodnik stracil
      panowanie nad pojazdemi w panice naciskal gaz zamiast hamulca lub i hamulec
      igaz jednoczesnie.Cofanie licznika nie spowoduje takiego efektu jak opisany.Te
      auta maja system uslizgu kol,zapobiegajacy poslizgom i sa w zasadzie bezbledne
      nawet po przejechaniu 500 000 km!Kierowca przez szarzowanie i glupote zawinil
      smierci i kalectwu tych osob ,teraz bedzie zwalal na mercedesa .
      Dawno juz nie czytalem takich bredni i to jeszcze w wykonaniu eksperta od
      samochodow!
      Moze raczej powinien zaczac sprzedawac warzywa i owoce zanim wyda nastepna
      rownie skandaliczna ekspertyze.
      To sie moze tylko w Polsce zdarzyc.Czy ekspert wzial lapowke zeby uwolnic
      fazeta od nieumeslnego spowodowania smierci ojca 3 dzieci?
      Sami sobie zadajcie to pytanie,ale nie wierzcie w te wierutne bzdury ,ktore
      opisuje gazeta!
      • blue911 Re: Czy mercedes mógł sam jechać 03.02.07, 04:28
        Gość portalu: Aneta napisał(a):

        > Oczywiscie,ze mogl sam jechac.Podobna historia przydarzyla sie wlasnie
        > mnie.Byla to mazda 323.Jechalam w miescie ok.60km/h i nagle przyspieszla
        wbrew
        > mojej woli do 100km/h hamulec nie dzialal,a przede mna samochody stojace na
        > czerwonym swietle.Dobrze,ze byla jeszcze duza odleglosc.Zadzialal reczny.


        A mojej znajomej kiedys wibrator stanal w polowie pracy!
    • Gość: Piotr K. A to nie było klasy "C" czasem???? IP: *.man.czest.pl 02.02.07, 20:52
      1)Wydawało mi się że to był merc klasy "C", ale może się mylę, czy ktoś ma
      zdjęcia z wyborczej z tamtego wypadku?
      2) Jak może auto marki mercedes być przebadane przez "fachowców" z naszego
      pobliskiego salonu mercedeca (czyt. STANMOT), którzy to Panowie nie potrafią
      dobrze wymienić drążków i stabilizatorów w przednim zawieszeniu. A co dopiero
      taka ekspertyza...
      3)Za podpięcie do kompa ostatnio mnie skasowali 100 zł - za włożenie kabelka do
      wtyczki, i powiedzenie po dosłownie 2 minutach słów: układ działa poprawnie. Czy
      to nie paranoja??? To tak jakbyśmy płacili za używanie narzędzi przy
      jakiejkolwiek diagnozie np. idziemy do dentysty, robi nam przgląd klawiatury i
      na koniec mówi, użyłem lusterka i sprężonego powietrza - 50 zł się należy, no
      chore...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka