• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Inwestycje w TURYSTYKĘ

  • IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 14:26
    Proponuję zamieszczać również informacje o inwestycjach dotyczących rozwoju
    infrastruktury turystycznej, typu budowa / modernizacja hoteli, pensjonatów,
    uzdrowisk, atrakcji turystycznych i innych tego typu.
    Nasz region Dolny Śląsk moze być interesującym miejscem turystycznym, np.
    Karkonosze, Kotlina Kłodzka i wiele innych miejsc.
    Sądzę, że warto byłoby obserwować również rozwój tego sektora usług.
    Pozdrawiam ;)
    Edytor zaawansowany
    • Gość: RP IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 22.09.04, 15:29
      Jestem uczniem klasy tzw."Regionalnej" w moim LO.
      Ostatnio przykładowo zwiedzaliśmy uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej.
      Niedługo będe musiał napisać sprawozdanie z tego wyjazdu, więc jesli to kogos
      interesuje to moge zamieścic je też na forum. Byłaby to dobra baza danych do
      rozpatrywania kolejnych inwestycji w Kotlinnie Kłodzkiej pod względem
      opłacalności, urbanistyki i architektury.

      Pozdrawiam. RP
      • Gość: Rafis IP: 62.29.254.* 22.09.04, 15:31
        Ok czekam na wypracowanie. Sam byłem w tym roku w kotlinie K.
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 16:12
          Kriss, już dawno temu nasze forum "Inwestycje" przerodziło się z forum o
          inwestycjach wrocławskich i około wrocławskich w Forum Inwestycji
          Dolnośląskich. Wystarczy poprzeglądać archiwalne, starsze topicki.

          Piszemy też od czasu do czzasu także o inwestycjach o których piszesz. Niedawno
          pisaliśmy np o inwestycjach Arabów w nasze dolnośląskie sanatoria...

          Pozdrawiam.
          • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 16:18
            Chciałem zbierać w jednym miejscu informacje dotyczące turystyki.
            Może się uda ;)
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 22:51
              Przy tej ilości wątków, jakie pojawiają się w ciągu tygodnia na naszym forum,
              cieżko będzie dokopać się do tego tematu. Nawet przez wyszukiwarkę :) No chyba,
              że tych info o inwestycjach w turystykę będzie tak wile i będą się pojawiać
              dość często i w miarę regularnie. Zobaczymy.

              Pozdrawiam.
      • Gość: WuWu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 20:38
        To zbyt dużo sie tych uzdrowisk nie nazwiedzaliście. Lądek, Duszniki, Kudowa,
        Długopole nie znajdują się w Kotlinie Kłodzkiej. Polanica na granicy gór i
        kotliny. Jako uczniowi klasy "regionalnej" polecam podręcznik geografii i
        zapoznanie się z hasłem "kotlina". Przypuszczam, że zwiedzaliście natomiast
        uzdrowiska ZIEMI KŁODZKIEJ.
        • Gość: RP IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 22.09.04, 23:35
          Gość portalu: WuWu napisał(a):

          > To zbyt dużo sie tych uzdrowisk nie nazwiedzaliście. Lądek, Duszniki, Kudowa,
          > Długopole nie znajdują się w Kotlinie Kłodzkiej. Polanica na granicy gór i
          > kotliny. Jako uczniowi klasy "regionalnej" polecam podręcznik geografii i
          > zapoznanie się z hasłem "kotlina". Przypuszczam, że zwiedzaliście natomiast
          > uzdrowiska ZIEMI KŁODZKIEJ.






          --------------------------------------------------------------------------------
          Szanowny kolego 'WuWu'. Jeśli chcesz to mogę Ci przedstawić bardzo dokładny i
          szczegółowy podział tamtego regionu. Moge Ci wymienić wszystkie pasma górskie,
          szczyty, doliny rzeczne, nawet geomorfologie Kotliny Kłodzkiej i wszystkich
          okalających ją Gór. Moge nawet Ci podać współrzędne geograficzne każdego
          Uzdrowiska! Tylko teraz pytania - PO CO ?! Czy usatysfakcjonowałoby cię gdybym
          bardzo szczegółowo opisał o jakie miejsca mi chodzi ?! Czy nie wystarczy Ci
          ogólny sens mojej wypowiedzi dotyczącej uzdrowisk Kotliny Kłodzkiej ?! Innym
          jakoś wystarczył, zeby zorientować się o co chodzi! Jesli bardzo chcesz to moge
          to zrobic i uwierz mi, ze poradziłbym sobie z tym bez map! Ale pozwole sobie
          przypomnieć, ze to forum INWESTYCJE, a nie "TURYSTA" lub "KURACJUSZ
          DOLNOŚLĄSKI".
          Nie wiem po co te Twoje wcięcie n.t. moich rzekomych błedów rzeczowych - ani to
          mądre, ani śmieszne!

          Pozdrawiam serdecznie. Adrian
          • Gość: WuWu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 23:49
            > Jeśli chcesz to mogę Ci przedstawić bardzo dokładny i szczegółowy podział
            tamtego regionu.

            Dziekuję, znam.


            > Moge Ci wymienić wszystkie pasma górskie, szczyty, doliny rzeczne, nawet
            geomorfologie Kotliny Kłodzkiej i wszystkich okalających ją Gór. Moge nawet Ci
            podać współrzędne geograficzne każdego Uzdrowiska! Tylko teraz pytania - PO
            CO ?! Czy usatysfakcjonowałoby cię gdybym bardzo szczegółowo opisał o jakie
            miejsca mi chodzi ?!

            Przecież Cię o to nie prosiłem ani się tego nie domagałem. Też uważam, że to
            byłoby zbyteczne.

            > Czy nie wystarczy Ci ogólny sens mojej wypowiedzi dotyczącej uzdrowisk
            Kotliny Kłodzkiej ?! Innym jakoś wystarczył, zeby zorientować się o co chodzi!
            > Jesli bardzo chcesz to moge to zrobic i uwierz mi, ze poradziłbym sobie z tym
            bez map!

            Wierzę

            > Nie wiem po co te Twoje wcięcie n.t. moich rzekomych błedów rzeczowych

            Bo to nie jest rzekomy błąd, tylko błąd. Kotlina to kotlina, a góry to góry -
            sam o tym wiesz, o czym zresztą napisałeś. Tylko skoro wiesz, to czemu uparcie
            piszesz o uzdrowiskach w Kotlinie.
            Moje "wcięcie" było - jak mi się wydawało - radą. Po pierwsze sporo osób
            popełnia ten błąd. Po drugie, skoro przygotowujesz sprawozdanie, które
            przeczyta jakaś mądra głowa, to wydawało mi się, że pomogę ci uniknąć błędu
            rzeczowego i to całkiem poważnego. Chyba, że te tęgie głowy które Cię uczą, nie
            są takie znowu tegie. Mam nadzieję, że nie uczą Was o Ślęży będącej jakoby
            wygasłym wulkanem.
            Pozdrawiam i powodzenia.
            • Gość: RP IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 23.09.04, 00:12
              A myślałem, ze masz złe zamiary :[ ... ;)

              Uczą mnie tego tzw. Przewodnicy Sudeccy - mniej lub bardziej tęgie głowy,
              różnie to z nimi bywa :)

              Swoją drogą zapraszam Cię na nasz mały wykładzik n.t. ostatnio zwiedzonych
              miejscowości uzdrowiskowych. Wszystkich innych też zapraszam oczywiście :]
              ok 20.października w LO nr.25 przy Skwierzyńskiej 1

              Pozdrawiam, dobranoc!
              • Gość: zet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 09:41
                Ludzie ale problemy sobie robicie! Tylko pytam: po co? WuWu chciałbym tylko
                wtrącić, że mieszkańcy Ziemii Kłodzkiej, nieważne czy pochodzą z Lądka,
                Międzylesia, Polanicy itd. zwykli tę piękną ziemię zwać zbiorczo kotliną- wierz
                mi. Jeśli zaś drodzy forumowicze nie jesteście w zgodności, to polecam termin
                hitoryczny Hrabstwo Kłodzkie. Pogodzeni?:) PZDR
          • Gość: clip IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 22:07
            Adrian, nie denerwuj się bo on ma formalnie rację (fakt, że upomina się o to
            trochę kąśliwie). Ale 99,9% Polaków za Kotlinę Kłodzką uważa wszystko co jest
            na południe za grzbietem Gór Sowich, Bardzkich i Złotych, oczywiście do granicy
            z Czechami.
      • Gość: clip@interia.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 22:00
        Byłbym zainteresowany takim sprawozdaniem a przynajmniej czymś w rodzaju spisu
        treści tego co ono zawiera.
        pozdrawiam
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 10:51
      Ciekawi mnie czy to forum odwiedzają również osoby np. z Karpacza, Szklarskiej
      Poręby, Polanicy, Kudowy i wielu innych miejscowości Dolnego Śląska? Mogą
      przecież na bieżąco obserwować inwestycje przeprowadzane w Regionie.
      Pozdrawiam ;)
      • Gość: zet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 13:08
        Gość portalu: Kriss napisał(a):

        > Ciekawi mnie czy to forum odwiedzają również osoby np. z Karpacza,
        Szklarskiej
        > Poręby, Polanicy, Kudowy i wielu innych miejscowości Dolnego Śląska? Mogą
        > przecież na bieżąco obserwować inwestycje przeprowadzane w Regionie.
        > Pozdrawiam ;)

        Pewnie Kriss, że odwiedzają! Ja jestem najlepszym tego przykładem! PZDR
    • Gość: edytka IP: 217.153.67.* 23.09.04, 13:37
      REMS sfinansuje w Siennej (woj. dolnośląskie) budowę kompleksu hotelowo-
      restauracyjnego o kubaturze ponad 5 tys. m3. W planach jest budowa pensjonatu i
      restauracji. Łączna kubatura obiektów przekroczy 5 tys. m3.W przyszłym roku w
      Siennej rozpoczną się: budowa czterogwiazdkowego hotelu na ponad 70 miejsc
      noclegowych, ponadto planowana jest realizacja zespołu apartamentowego z 35
      lokalami o powierzchni ok. 100 m2 każdy.

      • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.04, 14:58
        Dzięki Edytko, o to właśnie chodzi ;)
        Czy coś wiadomo na temat terminów tych inwestycji?
        Pzdr,
        • Gość: edytka IP: 217.153.67.* 24.09.04, 16:19
          przygotowywana jest koncepcja architektoniczna, mam do nich namiary jesli kogos
          to interesuje :) cieplutko wszytskich pozdrawiam :)
    • Gość: edytka IP: 217.153.67.* 24.09.04, 16:31
      Zagłębie Lubin planuje budowę stadionu piłkarskiego z trybunami na 20 tys.
      osób. Dyrektor organizacyjny klubu Zagłębie Lubin powiedział, że w br.
      uruchomiona zostanie procedura przetargowa związana z wyborem projektanta
      stadionu piłkarskiego z trybunami dla ok. 20 tys. osób. Inwestycja w Lubinie
      będzie realizowana etapowo. Prace rozpoczną się w przyszłym roku.
      • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 24.09.04, 17:14
        mój adres wroclawczyk@gazeta.pl
        wysłaj wszystko co masz :)
        • Gość: edytka IP: 217.153.67.* 27.09.04, 18:25
          a co Ty mi wyślesz? :)
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.04, 10:16
      Kotlina Kłodzka jak Alpy

      Łukasz Pałka 05-10-2004 , ostatnia aktualizacja 05-10-2004 21:13

      Jeszcze w tym tygodniu w Brukseli zostanie złożony projekt przeniesienia
      alpejskich tradycji do Kotliny Kłodzkiej.

      O pomyśle napisaliśmy już pod koniec sierpnia. Opracowany przez Europejskie
      Stowarzyszenie Parlamentarzystów i Samorządowców Ziem Górskich projekt zakłada
      trzy rzeczy: po pierwsze, w przyszłym roku na pastwiska Kotliny Kłodzkiej ma
      przyjechać kilkanaście alpejskich kóz. Powstanie niewielka, ale nowoczesna
      serowarnia, a dwaj eksperci z Aosty pomogą rozkręcić interes. Po drugie,
      projekt zakłada uruchomienie kilku niewielkich winnic w okolicach Radkowa. I
      wreszcie restauracja z alpejskimi produktami w Polanicy Zdroju. Całość
      kosztowałaby ok. 200 tys. euro. Pomysłodawcy liczą, że większość pieniędzy
      będzie pochodzić z Unii Europejskiej, z Europejskiego Funduszu Społecznego.
      Gotowy już projekt "Smaki i wiedza" trafi w tym tygodniu do Brukseli.

      Pomysł z alpejskimi sposobami na pracę w Kotlinie Kłodzkiej powstał, gdy grupa
      kilkudziesięciu maturzystów z Kotliny wyjechała na początku czerwca na praktyki
      do Włoch. Tam wysoko w Alpach uczyli się m.in. wyrobu La Fontiny, jednego z
      najbardziej znanych gatunków włoskiego sera.

      Za wszystko zapłacił Europejski Fundusz Społeczny. Wyjazd na praktyki do
      włoskich Alp zostanie powtórzony także w przyszłym roku. Do włoskiej Doliny
      Aosty ma pojechać 50 osób.
      GW
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.04, 16:11
      Dolny Śląsk - silna marka?
      Jak dotąd w Polsce żadne województwo nie posiada silnej marki - kompleksowego
      systemu identyfikacji wizualnej i własnej, niepowtarzalnej tożsamości i
      regionalnej odrębności. A silna marka warunkuje zaistnienie i wyróżnienie się
      na globalnym rynku, również na rynku usług turystycznych.


      Fakt, iż produkty i marki kojarzone są przeważnie z konkretnymi narodami czy
      regionami zainspirował Dolnośląską Organizację Turystyczną do działań
      zmierzających do stworzenia marki regionalnej dla Dolnego Śląska.

      Dolny Śląsk jest zorientowany na turystykę, i chce na tym polu konkurować na
      rynku europejskim – więc marka regionalna będzie marką turystyczną. Będzie ona
      służyła dwóm zasadniczym celom: identyfikacji Dolnego Śląska przy zastosowaniu
      przekazu marketingowego, którego narzędziem będzie niepowtarzalny znak
      graficzny, oraz wyróżnieniu spośród konkurencji poprzez powiązanie produktu -
      Dolnego Śląska z klientem - turystą.

      Pomysłodawca inicjatywy, Dolnośląska Organizacja Turystyczna, dostrzega na tym
      polu szansę rozwojową dla regionu. Silna marka na pewno przyciągnie turystów,
      oferując im unikalne korzyści i doznania. Powinna też sprawić, że Dolny Śląsk
      będzie pożądanym produktem dla inwestorów.

      Celem marki jest lobbowanie Dolnego Śląska w Polsce i w Europie. Proces
      wdrażania marki w dłuższym okresie czasu powinien przynieść regionowi wiele
      korzyści w obszarze turystycznym i gospodarczym. Idea marki dla Dolnego Śląska
      oparta będzie na elementach charakterystycznych dla regionu, na elementach
      wyróżniających go, i dających przewagę konkurencyjną. Najmocniejszą silna
      stroną Dolnego Śląska jest najliczniejsze w Polsce skupisko uzdrowisk o
      znaczeniu ponadregionalnym a nawet międzynarodowym. Dostrzegalne jest również
      bogactwo kultury materialnej i wielokulturowość, a zarazem europejskość
      regionu.

      Podczas procesu kreowania marki wyeksponowana zostanie także rola Wrocławia
      jako stolicy Dolnego Śląska jako historycznego miejsca leżącego „w sercu
      Europy", zwanego kiedyś „Silesia”.

      Pierwszym etapem procesu budowania strategii marki dla Dolnego Śląska będzie
      rozpoczęty w połowie września konkurs na znak graficzny i hasło dla regionu.

      Partnerem merytorycznym przedsięwzięcia jest Grupa A5, a wyłączny branżowy
      patronat medialny nad konkursem obejmie pierwszy magazyn marketingu i
      sprzedaży „Brief", twórca platformy „Brief for Poland".


      Na podstawie: TUR-TARGI.PL, 2004-10-02
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.04, 16:16
      Petersburskie hotele ośrodkami SPA
      Związek ds. turystyki Sankt-Petersburga stworzył program przebudowy należących
      do niego hoteli, i zamiany ich w ośrodki SPA.

      Zgodnie z programem w ciągu najbliższych 3-5 lat petersburskie
      hotele "Repinskaja", "Ochtinskaja", "Losiewskaja", "Ruś" i "Nachimowskaja"
      zostaną zmodernizowane, i przemienione w ośrodki SPA. Zmianie ulegnie liczba i
      standard pokoi hotelowych, a w każdym obiekcie goście będą mogli skorzystać z
      infrastruktury SPA: basenów, saun, jacuzzi, salonów masażu, itp. W
      obiektach "Repinskaja", "Losiewskaja" i "Nachimowskaja" goście będą mogli
      skorzystać z kortów tenisowych. Poszerzona zostanie także oferta hoteli dla
      turystów biznesowych - w odnowionych obiektach powstaną sale konferencyjne,
      wyposażone w najnowszej klasy sprzęt.

      Na modernizację obiektów związek przeznaczy ponad 30 mln dolarów. Pierwszy
      modernizowany będzie hotel "Repinskaja".

      Na podstawie: TUR-TARGI.PL, 2004-10-03
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.04, 16:48
      Nowy produkt turystyczny - Polskie Centrum Chleba?
      Polski chleb pod względem smaku jest jednym z najlepszych w Europie. Doceniają
      to zarówno Polacy, jak i turyści z zagranicy.

      Dlatego dobrym pomysłem wydaje się idea samorządowców z Dolnego Śląska, którzy
      chcieliby powołać do życia Polskie Centrum Chleba. „Chrupiące” centrum
      powstałoby w Jaworze w województwie dolnośląskim – miejscowości, która od 8 lat
      jest gospodarzem jedynych w Polsce targów chleba.

      W Centrum Chleba byłaby wielka piekarnia, w której zwiedzający mogliby
      prześledzić cały proces wypieku pieczywa, kupić gatunki pieczywa z różnych
      stron Europy a także nauczyć się własnoręcznego pieczenia - mówi Wiesław
      Piotrkowski z wydziału promocji Urzędu Miasta w Jaworze. W jaworskim
      magistracie odbyło się już spotkanie w sprawie powstania centrum, na którym o
      szczegółach projektu rozmawiali przedstawiciele Rady Miasta, władz miasta oraz
      członkowie Stowarzyszenia Międzynarodowe Targi Chleba.

      Gratulujemy pomysłu, i trzymamy kciuki za realizacje pomysłu na „chrupiące"
      centrum. Z pewnością byłoby ono nie lada atrakcją dla turystów.


      Na podstawie: Dziennik Bałtycki, 2004-09-25
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 20:17
        Na stokach Szrenicy powstanie druga kolej linowa. Inwestor: austriacka firma
        Sudety Life planowałą tą inwestycje od dawna, ale blokowali ją ekolodzy. teraz
        doszło w końcu do porozumienia. Wszystko za sprawą głównego konserwatora
        przyrody Zbigniewa Witkowskiego.

        Nowy wyciąg będzie miał około 2 km długości i będzie transportował narciarzy w
        rejon Świątecznego Kamienia.

        Karkonoski Park Narodowy zgodził się również na poszerzenie nartostrad do
        obowiązujących norm (co najmniej 35 m) oraz budowę systemu sztucznego
        naśnieżania na Hali Szrenickiej i na innych fragmentach tras narciarskich
        (powyżej granicy lasu, gdzie dotąd było to niemożliwe).

        Ta inwestycja spowoduje, że więcej ludzi bedzie decydowało się na przyjazd w
        okolice Szklarskiej Poręby i korzystanie z infrastruktury narciarskiej po
        polskiej stronie.

        Ta inwestycja to takze wiele nowych miejsc pracy i miliony euro zainwestowanych
        w infrastrukturę narciarską w tamtych okolicach.

        Na podstawie art Rafała Święcickiego (z GWrocławskiej / SP)
        • Gość: niecierpliwy IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.04, 23:13
          ja czesto bywam w polanicy. znam troche inne uzdrowiska ziemi kłodzkiej i moge
          powiedzieć że polanica rozwija sie najlepiej chyba, jakkolwiek to moja
          subiektywna ocena. nie badam ilosci i wartości inwestycji. obserwując polanice
          dochodze do wniosku że ma szanse stac sie jednym z najładniejszych
          miejscowości. juz teraz jest wyremontowanych wiele budynków, wiele willi
          przechodzi w prywatne recę i odzyskuje swoją świetność. coraz wiecej ludzi
          stawia tu piekne, i mniej piekne(jak wszedzie) domy. zaplecze noclegowe i
          gastronomiczne na przyzwoitym poziomie, z roku na rok zoraz lepiej. coraz
          wiecej atrakcji przybywa.
          polanica robi sie troche snobistyczna co cieszy. wkrótce mam nadzieje szpital
          plastyczny o randze kliniki przeniesie sie do dużego nowoczesnego kokpleksu w
          otoczeniu lasu.
          jednym słowem polanica to juz jeden z lepszych adresów w ziemi klodzkiej, moze
          nawet na dolnym sląsku. mysle że ten trend bedzie sie nasilał. z wielu powodów,
          jednym z nich jest bliskość (100) km do wrocławia co daje 1,5 h jazdy, polanica
          wygrywa konkurencje z innymi uzdrowiskami.
          życze polanicy jak najlepiej i mam nadzieje że postawie sobie tam dom kiedyś.
          innym planujacym spkojna i piękną okolice z przeróznymi udogodnieniami też
          polecam polanice i radze kupować tam działki !
    • Gość: Kriss IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 08.11.04, 10:19
      1 mln euro na promocje Karkonoszy
      Najwyższe pasmo Sudetów nareszcie będzie mocno promowane za granicą.
      Gigantyczne pieniądze na akcje promocyjne dadzą władze województwa oraz Unia
      Europejska. Dzięki nim Śnieżka, Łabski Szczyt, schronisko Samotnia, Karpacz i
      Szklarska Poręba oraz inne atrakcje Karkonoszy trafią do różnych miast
      europejskich, na folderach i kalendarzach. Przygotowana zostanie również
      wystawa fotograficzna, która będzie promować Karkonosze w stolicach Europy.
      Dalsze plany promocji Karkonoszy nie są znane.

      Na razie samorządowcy spodziewają się otrzymania na promocje kwoty około
      miliona euro. Z pieniędzy tych będzie można skorzystać już za kilka miesięcy.
      Radni Szklarskiej Poręby zapewniają, iż większość tej kwoty zostanie
      przeznaczona właśnie na promocję Karkonoszy w całej Europie.

      To z pewnością bardzo dobra wiadomość dla ludzi, którzy żyją z turystyki.
      Pieniędzy na profesjonalną i międzynarodową promocję polskich gór i podgórskich
      kurortów brakowało od zawsze, a Karkonosze oferuje turystom wiele atrakcji i
      powinny być szczególnie promowane.

      Już sama solidna reklama w obcych językach może sprawić, że Karkonosze będą
      licznie odwiedzano przez gości z Francji i Włoch, gdyż region jeleniogórski
      jest tam praktycznie nieznany.

      Do tej pory środków finansowych nie starczało nawet na wykonanie
      wysokonakładowych folderów reklamowych w obcych językach, nie mówiąc już o
      wspólnej i silnej promocji na międzynarodowych imprezach targowych. Ze względu
      na brak środków finansowych nie była prowadzona również szeroko zakrojona
      polityka informacyjna.

      Teraz, dzięki środkom z województw i Unii Karkonosze mają szanse zainwestować w
      turystykę i stać się często odwiedzanym przez turystów regionem.
      • Gość: Preslaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:30
        No i pięknie! Zasłużyły sobie nasze Karkonosze.
        • 08.11.04, 11:54
          Gość portalu: Preslaw napisał(a):
          > No i pięknie! Zasłużyły sobie nasze Karkonosze.

          Mam troszkę mieszane uczucia. Boję się ich przelansowania, które by im
          zaszkodziło. Bardzo bym nie chciał, żeby tak piekne miejsce jak Karkonosze
          podzieliło los Tatr.

          --
          If you don't like the answer, you shouldn't have asked the question.
          -- Charles Abbot
          • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 08.11.04, 14:36
            Tez piekne i nieznane nawet na skale Polski.
            • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 18:38
              A czy Wrocław nie zasluzyl na taką promocję?
              • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 08.11.04, 19:04
                Gość portalu: erni napisał(a):

                > A czy Wrocław nie zasluzyl na taką promocję?

                sam mówiłeś ze i tak nikt tu nie dojedzie więc po co sie promowac? :)
                • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:18
                  Nie dojedzie z zachodu ale w Polsce Wrocławiowi nalezy sie taka sama promocja.
                  Bo moze o tym nie wiecie ale Wrocław jest egotycznym miastem dla Polaków. To są
                  słowa mojego znajomego ktory trafil tu na studia przed laty. Polacy nie maja
                  pojecia co to jest Wrocław z czym go kojażyć i czy warto tam pojechać.
                  • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 08.11.04, 19:30
                    ale te pieniadze sa na promocje zagraniczną.
    • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:54
      Slowo Wrocław to marka, znak towarowy i czas aby nasze wladze zaczely tak
      myslec.
      Za Zdroja zrobiono cos w tym kierunku, opracowano logo, haslo reklamowe. Tylko
      co ztego jak to logo i haslo nie jest promowane poza Wroclawiem nie mowiac juz
      o zagranicy. Wroclaw potrzebuje PROMOCJI.
      • Gość: Preslaw IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.04, 23:37
        Też mi się wydaje, że jak na swoją wielkość, to Wrocław miał zawsze słabą
        promocję i w pewnym sensie można powiedzieć, że nie był znany. Odnoszę też
        wrażenie, że w mediach ogólnopolskich dopiero w ostatnich latach zaczęto nieco
        więcej mówić o Wrocławiu. Ale egzotyczny to Wrocław na pewno nie jest, to już
        jest przesada.
        A jeszcze co do Karkonoszy, to chciałem powiedzieć, że sobie jeszcze raz na
        spokojnie tekst o pieniądzach na promocję Karkronoszy przeczytałem i również
        ogarnęły mnie tzw. uczucia mieszane. Z jednej strony te pieniądze przydadzą się
        wszytskim, którzy zajmują się obsługą ruchu turystycznego i powiększą ich
        dochody oraz stopę życiową, i to jest dobre. Nie jest natomiast dobre dla
        wartości przyrodniczych gór by chodziło po nich coraz więcej ludzi i by
        pojawiała się w coraz większej ilości infrastruktura. Alpy są ogromne, tam jest
        jeszcze dość dużo odludnych miejsc, Karkonosze są malutkie. To samo dotyczy
        perły Dolnego Śląska jakim jest Kotlina Kłodzka.
        • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 23:44
          >Ale egzotyczny to Wrocław na pewno nie jest, to już jest przesada.

          Niestety dla wielu ludzi w Polsce jest. Rozmawialem ostatnio z kolesiem zpod
          Warszawy i powiedizal mi ze kiedys dla niego Wrocław to była egzotyka. Trafil
          tu przez przypadek i stwierdzil ze to jest to :)
          Przypomne jeszcze ze za zapadlej komuny Wrocław nazywano dzikim zachodem.
          Ludzie mieszkajacy we wschodniej a nawet centralnej Polsce jadąc tu mowili-
          jadę na zachód. Dzisiaj mowiac o tym ze sie jedzie na zachod mamy na mysli co
          innego :)
          Czy nie bywacie we wschodniej i centralnej Polsce? Nie wiecie co ci ludzie
          wiedza o naszym miescie? Najczesciej nic.
          • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 08:17
            Wlasnie mi sie przypomnialo jak pare lat temu bedac u dziadka (Zielonogorskie)
            stalismy przed domem i rozmawialismy z jego sasiadami. Oto przebieg rozmowy:
            Dziadek (wyrwane z kontekstu): "..tak Wrocław to wielkie miasto". "Czy była
            Pani we Wrocławiu?" (mowi do sasiadki).
            Sąsiadka:"Oczywiscie że tak." Po chwlili dodaje: "To tam gdzie jest tyle
            kopalń ? ".
            Następuje cisza..
            Okazalo sie ze sasiadka myli Wrocław z Lubinem. A we Wrocławiu nigdy nie była
            bo niby po co miala tam byc. Nic nie wie o tym miescie i nikt nigdy nie mowil
            jej dlaczego warto by bylo tam pojechać. To sa fakty. 200 km od Wrocławia
            ludzie nie wiedzą co to jest Wrocław.
            Tymczasem w tym rejonie (zielonogorskim) zucisz haslo "Poznan" , a wszyscy
            jednym hurem odpowiedza ci: To wielkie miasto, dynamiczne, bogate, gospodarne!
            I to się nazywa MARKA !!!
            • Gość: Preslaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 09:36
              Tak, to jest wkurzające. Bo czasy dawno się zmieniły i Poznań nie ma już takiej
              monopolistycznej (oprócz Warszawy) pozycji, a dalej uchodzi w wielu kręgach i
              środowiskach, w powszechnym odbiorze za symbiol gop[daraności i prężnowści
              rozwojowej. Ale to samo dotyczy Krakowa jako najpiękniejszego miasta w Polsce,
              jako symbolu stolicy kulturalnej i najlepszych uczelni, co kiedyś może istniało
              rzeczywiście, ale te czasy także przeminęły.
              • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 10:25
                Czas wiec stworzyc symbol Wrocławia. Wrocław musi sie z czyms kojazyc ludziom w
                całej Polsce. Potrebna jest skomasowana dlugotrwala, ciagla, kampania
                promocyjna.

                Maly uproszczony eksperyment. Bede zucac hasla a Wy sobie pomyslcie z czym wam
                te slowa sie kojazą:

                Toruń-
                Kraków-
                Gdańsk-

                I co jakie skojazenia? To samo trzeba zrobic z Wrocławiem. Nie bede sie tutaj
                rozwodzic o zasadach pozycjonowania itd. Nasze miasto jego nazwa musi sie
                ludziom "kojazyc" z czyms.
                • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 09.11.04, 11:02
                  Tylko trzeba określic target :) bo to, ze jakas babcia nic nie wie o Wrocławiu
                  to mnie mało obchodzi. Ona i tak tu nie przyjedzie i nie zostawi żadnych
                  pieniędzy.Dlatego trzeba wybrac grupy do których ta reklama ma byc skierowana.
                  Dla mnie oczywiste jest, że sa to ludzie dośc młodzi, wykształceni i przy kasie
                  lub z wizja przyszłej kasy ;)
                  No i w tym momencie uświadamiam sobie, że tacy ludzie juz sporo o nowym
                  Wrocławiu wiedzą choć przydałaby sie reklama w Warszawie(tak jak Krakowa, który
                  jest celem wypadów WArszawiaków spragnionych miasta ;).No i w tym momencie
                  pojawia sie problem komunikacji zarówno drogowej jak i lotniczej(gdyby była
                  tania linia do Wawy to wielu ludzi przy kasie wpadałoby na weekend do Wrocka).
                  Popatrzmy wiec gdzie mamy dobre połączenia: w sumie tylko Niemcy, tylko i aż bo
                  to ciagle największa gospodarka Europy(mimo ze sie chwieje).Wiadomo istnieje
                  duża turystyka sentymentalna ale juz w tamtym roku Wrocław odwiedziło więcej
                  osób młodych niz starych(wg danych UM).Ten trend trzeba wspomagac.Ponadto z
                  zadowoleniem zauważyłem rosnąca liczbę Czechów we Wrocku(nawet emerytów) jednak
                  tu też potencjał jest znacznie większy z uwagi na bliskosc.Myśle, ze duze
                  mozliwosci są na kierunku Francusko-hiszpanskim ale brakuje jakiegokolwiek
                  połaczenia lotniczego z tymi krajami.Podobnie z W.Bryt.
                  Co do srodków promocji to najlepsza robote robi telewizja i prasa a w tamtym
                  roku oraz w tym sporo było Wrocławia w tych mediach(szczególnie z okazji
                  wstapienia do UE).Trzeba kontynowac ta promocje.
                  Dodam jeszcze, że duze szanse widze w turystyce kongresowej czego przedsmak
                  mielismy w tym roku-w ciagu chyba miesiąca zorganizowano kilka międzynarodowych
                  kongresów z kilkuset uczestnikami. To najlepszy sposób zapełnienie hoteli oraz
                  wyciągnięcia kasy :)
                  • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.04, 11:39
                    Turystyka kongresowa
                    Tygodnik "Wprost", Nr 949 (04 lutego 2001)
                    Przedstawiciele niemal wszystkich zawodów - od kardiochirurgów po księgowych -
                    przynajmniej raz w roku poddają się rytuałowi udziału w kongresie lub
                    seminarium. Zjeżdżają z całego świata po to, by wymienić doświadczenia,
                    porozmawiać o nowych trendach w branży. Zaczyna się od powitalnej kawy, po niej
                    następuje seria wykładów, przerwa na lunch. Wieczorem - uroczysta kolacja.
                    Drugiego dnia jeszcze kilka wykładów, wspólna uchwała i - dla chętnych -
                    wspólna zabawa, często do rana. Dopiero po niej seminarzyści pakują się i
                    wracają do domów.
                    Organizatorzy podobnych konferencji na całym świecie osiągają roczny dochód 100
                    mld USD. Włosi zarabiają w ten sposób 6 mld USD, Niemcy - 11 mld USD,
                    Amerykanie - 20 mld USD, Polacy - tylko 200 mln USD. W 1999 r. - jak wynika z
                    danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Kongresów i Konwentów (ICCA) - odbyło
                    się ponad 2,6 tys. tego typu spotkań. W naszym kraju zorganizowano ich tylko 96
                    (tyle samo co w połowie lat 90.), podczas gdy w Holandii trzy razy więcej, a w
                    Niemczech sześć razy więcej.
                    - Oferta firm przygotowujących wyjazdy musi być przede wszystkim oryginalna -
                    mówi Krzysztof Robak, dyrektor marketingu lubelskich Konferencji Polskich.
                    Chodzi nie tylko o ciekawy program naukowy i profesjonalny, ale i doskonałe
                    warunki do wypoczynku i propozycje rozrywkowe na wieczór. Udział w seminarium
                    pracownicy często traktują jak nagrodę, niematerialny wyraz uznania. Trzeba
                    sprostać ich oczekiwaniom, sprawić, by czuli się docenieni.
                    W 1998 r. we Włoszech w konferencjach udział wzięło 16,5 mln osób. Zatrudnienie
                    przy organizacji tych imprez znalazło 31 tys. osób. To jeden z najdynamiczniej
                    rozwijających się sektorów rynku. W latach 1996-2000 liczba kongresów i obroty
                    firm działających w tej branży podwoiły się, ale eksperci uważają, że to
                    dopiero początek.
                    W Polsce światowe konferencje są wprawdzie urządzane, ale miejsc, w których
                    mogą się odbywać, jest jak na lekarstwo. Ciągle nie wykorzystujemy atutów
                    wynikających z położenia geograficznego i niskich cen. Instytut Turystyki
                    wyliczył, że menedżer przyjeżdżający do Polski w sprawach służbowych zostawia u
                    nas tyle pieniędzy, ile dwóch, trzech turystów. W 1999 r. nasz kraj odwiedziło
                    18 mln osób. W ubiegłym roku liczba ta wzrosła, ale w celach służbowych
                    przyjechało nad Wisłę tylko 5 mln cudzoziemców. Zaledwie 20 proc. z nich
                    przybywa w zorganizowanych grupach, aby wziąć udział w kongresach lub
                    szkoleniach. - W Polsce jest tylko kilkanaście miejsc przystosowanych do
                    przyjęcia uczestników dużych imprez. Z taką bazą trudno się mierzyć z
                    europejskimi liderami - dodaje Paweł Matkowski z wrocławskiego Instytutu
                    Wspierania Przedsiębiorstw. Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki,
                    uważa jednak, że rozwoju branży nie utrudnia brak odpowiedniej infrastruktury,
                    lecz brak pomysłów, renomy i pieniędzy na promocję imprez.
                    Międzynarodowe konferencje organizuje się u nas przede wszystkim w dużych
                    miastach, ale także kilku mniejszym udało się zainteresować swoją ofertą
                    przedstawicieli niektórych branż. W Międzyzdrojach na seminariach spotykają się
                    inżynierowie i stomatolodzy. Szczecin upodobali sobie przedstawiciele
                    towarzystw ubezpieczeniowych i producenci żywności. Do Wisły i Szczyrku od
                    czasu do czasu zjeżdżają chirurdzy. Krocie na tego typu imprezach zarabiają
                    Mikołajki i Białystok, gdzie Tadeusz Gołębiewski wybudował kilka lat temu
                    hotele z dobrą infrastrukturą konferencyjną.
                    Międzynarodowe doświadczenia wskazują, że organizacja kongresów to biznes,
                    który wystarczy raz ustawić, a potem kręci się sam. Hiszpania stale notuje
                    wzrost dochodów z tego typu działalności. Gdy kilka lat temu władze Madrytu
                    powołały specjalne biuro ds. turystyki kongresowej, zajmujące się promowaniem
                    miasta w świecie. Stolica Hiszpanii stała się kontynentalnym centrum
                    konferencyjnym. Do grona dziesięciu miast europejskich, w których najczęściej
                    organizuje się seminaria, należy także Barcelona. Przeciętnie każdego dnia
                    odbywają się tu cztery tego typu imprezy. W zeszłym roku było ich 1171 - prawie
                    cztery razy tyle, ile w roku 1990. W kongresach, seminariach i międzynarodowych
                    targach wzięło udział prawie 300 tys. osób.
                    Niemieckie fundacje, stowarzyszenia kulturalne i firmy współpracują z
                    wszystkimi większymi hotelami. Na przykład boński hotel Maritim, w którym przed
                    przeprowadzką rządu i parlamentu do Berlina odbywały się międzynarodowe
                    spotkania na najwyższym szczeblu, stara się utrzymać dawną prestiżową pozycję.
                    Kilka tygodni temu odbył się w nim wielki Federalny Bal Prasowy, na który
                    przylecieli z Berlina kanclerz Gerhard Schröder z żoną, większość członków jego
                    gabinetu, a także szefowie partii. Podczas tzw. szczytu klimatycznego Maritim
                    gościł trzy tysiące delegatów ze 170 krajów.
                    Polska turystyka konferencyjna cierpi przede wszystkim na brak nowatorskich
                    pomysłów. - Wyjazdowe usługi szkoleniowe są drogie, na profesjonalne stać tylko
                    firmy o największych przychodach i ugruntowanej pozycji rynkowej. Te z kolei
                    żądają niestandardowych usług - mówi Wanda Goździeńska-Kryńska z firmy
                    doradczej Tutor. Warszawski Sheraton otworzył niedawno jedną z
                    najnowocześniejszych w Europie sal konferencyjnych, wyposażoną we wszelkie
                    możliwe łącza telekomunikacyjne i "inteligentne" krzesła dopasowujące się do
                    kształtu pleców. Hotel Gołębiewski w Mikołajkach słynie z bankietów w basenie z
                    jacuzzi, w pobliżu szczecińskiego hotelu Radisson można zorganizować zawody
                    golfowe, pojeździć quadem (czterokołowy motocykl terenowy), uczestniczyć w
                    Pomerania Trophy (wyprawa land-roverami przez leśne gąszcze, połączona z
                    przedzieraniem się przez dziewicze tereny). Z tej oferty korzystały już takie
                    koncerny, jak Renault, Fiat, Philip Morris, Master Foods, Nationale-Nederlanden
                    czy Poczta Polska. W ofercie dla uczestników kongresu pojawia się też
                    nurkowanie i ryzykowne, ale przyciągające jak magnes skoki ze spadochronem i na
                    bungee, paintball, wspinaczka skałkowa, nocne biegi na orientację, wyścigi
                    gokartami, nauka jazdy konnej, kursy szybowcowe, mecze siatkówki, wspólne
                    wypady do kasyna i na kręgle. W czasie zimowych seminariów organizowanych w
                    górach coraz popularniejsze są snowboard czy wieczorne kuligi. Latem proponuje
                    się kursy żeglowania lub windsurfingu, motokros, plenerowe zajęcia aikido i
                    zwiedzanie okolicy na rowerze.

                    Marcin Hadaj
                    Współpraca:
                    Piotr Cywiński (Berlin)
                    Jacek Pałasiński (Rzym)
                    Ewa Wysocka (Barcelona)

                    Sorki za długi artykuł, ale wydał mi się ciekawy, w tym miejscu formum. Pzdr,
                    • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 12:13
                      >Tylko trzeba określic target :) bo to, ze jakas babcia nic nie wie o Wrocławiu
                      >to mnie mało obchodzi.

                      Tak Rafis tylko ze to nie byla babcia. Tylko kobieta w srednim wieku.

                      A czy wyobrazasz sobie aby mieszkaniec Mielca mylij Kraków z Tarnowem??? I czy
                      wogole ktokolweik w Polsce mylil Krakow z jakims tam miasteczkiem??? Ja sobie
                      tego nie wyobrazam.
                      Wrocławiowi trzeba doprawic gębę bo teraz jest anonimowy. Czyli mowiac fachowo
                      wizerunek.

                      • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 12:17
                        Maly uproszczony przyklad.

                        Rafis, pobrudziles sobie koszule jedząc twoje ulubione spagetti bolonese.
                        Idziesz do sklepu aby wybielic plamę.
                        Wchodzisz i na pułce masz produkty: Lobo, Sanos, Ace, Paters.
                        NA ktory z nich zwrociles uwagę i dlaczego?
                        • Gość: Rafis IP: 213.199.196.* 09.11.04, 12:24
                          Gość portalu: erni napisał(a):

                          > Maly uproszczony przyklad.
                          >
                          > Rafis, pobrudziles sobie koszule jedząc twoje ulubione spagetti bolonese.

                          skąd wiedziałeś? :)

                          > Idziesz do sklepu aby wybielic plamę.
                          > Wchodzisz i na pułce masz produkty: Lobo, Sanos, Ace, Paters.
                          > NA ktory z nich zwrociles uwagę i dlaczego?

                          Ja bym wybrał jakośc za rozsądną cenę buhaha ;) ale ta pani o której mówisz
                          wybrałaby najtanszy produkt bez nazwy lub o nazwie tesco :)
                          • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 12:39
                            Rafis przestan sie nabijac :)
                            Oczywiscie wybierze produkt ktory zna i kojazy z wybielaniem.

                            Kazdy czlowiek w obojetnie jakim wieku w POlsce w najgorszej zadupiastej
                            wioseczce wie co to Torun i wie co to Krakow i miejsca te kojaza sie im z czyms.
                            Kazdy czlowiek w Polsce wie tez ze jak chce zwiedzic cos ciekawego to do
                            Krakowa.

                            A wiesz co wie przecietny polak np. w Ostrołęce o Wrocławiu??? To ja ci powiem-
                            NIC. Sprawdz to.
                            • Gość: Preslaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:50
                              Wrocław nie siedzi rzeczywiście w polskiej świadomości tak jak Kraków, Toruń,
                              czy nawet Gdańsk - w końcu mający też pogmatwaną historię. Pamiętam jak byłem w
                              1999r. w malutkiej wiosce na Suwalszczyźnie, w okilicach jeziora Hańcza. Kiedy
                              powiedziałem, że mieszkam we Wrocławiu reakcją kobiety wykształconej i
                              inteligentnej były słowa: "o, Wrocław, to na zachodzie". Kiedy zapytałem
                              dlaczego podkreśla położenie miasta jako pierwsze skojarzenie, ona
                              odpowiedziała, że dla niej Wrocław to już jest Zachód Europy. Może z promocją i
                              marką należałoby między innymi jakoś iść w tę stronę. Jest na to szansa.
                            • Gość: Rafis IP: 62.29.254.* 09.11.04, 13:29
                              Gość portalu: erni napisał(a):

                              > Rafis przestan sie nabijac :)
                              > Oczywiscie wybierze produkt ktory zna i kojazy z wybielaniem.
                              >
                              > Kazdy czlowiek w obojetnie jakim wieku w POlsce w najgorszej zadupiastej
                              > wioseczce wie co to Torun i wie co to Krakow i miejsca te kojaza sie im z
                              czyms
                              > .
                              > Kazdy czlowiek w Polsce wie tez ze jak chce zwiedzic cos ciekawego to do
                              > Krakowa.
                              >
                              > A wiesz co wie przecietny polak np. w Ostrołęce o Wrocławiu??? To ja ci
                              powiem-
                              >
                              > NIC. Sprawdz to.

                              Ale po co dawac pieniadze na to zeby Wrocław kojarzył sie mieszkancowi jakiegos
                              zadupia skoro on i tak nie jeżdzi turystycznie. Promocja musi byc skierowana do
                              jakiejs grupy docelowej.Trzeba skierowac promocje na Warszawe, Górny Śląsk(tak
                              blisko a tak mało o sobie wiemy nawzajem) oraz Wielkopolske i Pomorze. Reszte
                              mozna sobie darować :)
                            • 09.11.04, 13:50
                              > A wiesz co wie przecietny polak np. w Ostrołęce o Wrocławiu??? To ja ci powiem-
                              > NIC. Sprawdz to.

                              Daleko szukasz. Możnaby się zapytać co przeciętny Polak we Wrocławiu wie o
                              Wrocławiu?? (oprócz tego, że ma w nim meldunek). Sam znam osoby które np. od 10
                              lat nie były na Rynku ... Ile Wrocławian kojarzy miasto z czymś więcej niż z
                              ogrodem zoologicznym i "Z kamerą wśród zwierząt" ?
                • Gość: (!) IP: *.rozanka.wroc.pl 09.11.04, 14:03
                  Jest dużo racji w tym że Wrocław nie kojarzy się z niczym bo nie ma nic co
                  byłoby tylko tutaj i nigdzie indziej,bo przeciez mosty,kościoły,rynek,ratusz są
                  w wielu miastach a dodatkowo w Toruniu są pierniki,w Poznaniu koziołki a hejnał
                  w Krakowie.Był kiedyś taki pomysł www.balonodrom.com/ nie wiem czy
                  realny ale chodzi o sam kierunek myślenia żeby stworzyć coś unikalnego,nie ma
                  chyba czegoś podobnego w europie.Dobrą promocją dla miasta w europie jest też
                  klasowa drużyna piłkarska ale do tego chyba dalej we Wrocławiu niż do budowy
                  balonodromu.
                  • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 15:18
                    Bez przesady. Akurat jesli chodzi o charakterystyczne rzeczy we wro to nie ma z
                    tym problemu. Ratusz. Drugiego takiego nie ma w POlsce. Rynek, ostrow tumski.
                    Wieze katedry. Czy hala ludowa i iglica nie sa charakterystyczne? Sa w innych
                    miastach mosty ok. ale czy sa tam takie mosty jak most Grunwaldzki?? -Nie. Most
                    Tower Bridge jest jednym z symboli Londynu. A przeciez w innych miastach tez sa
                    mosty. Big Ben jest symbolem Londynu. A przeciez w innych miastach europy tez
                    sa wieze. Ale nie ma takich.
                    I we Wrocławiu jest Ratusz jakiego nie ma nigdzie indziej w Europie i na
                    Swiecie podobnego. I most Grunwaldzki jest tez jedynym takim w Polsce i Hala
                    ludowa Itd. Itd. Symboli mamy az nadto.
                    Apropos A ogród japoński jest w kazdym miescie?
                  • Gość: Rafis IP: 62.29.254.* 09.11.04, 20:00
                    Gość portalu: (!) napisał(a):

                    > Jest dużo racji w tym że Wrocław nie kojarzy się z niczym bo nie ma nic co
                    > byłoby tylko tutaj i nigdzie indziej,

                    wyluzuj chłopie :)
                  • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 20:17
                    ! alez przeciez Balonodrom we Wrocławiu istnieje !!! Został wybudowanu przy
                    Stadionier olimpijskim:
                    To ta mala pergola przylegajace do stadionu:
                    hydral.com.pl/neo/22539,foto.html
    • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.11.04, 15:34
      Tfu jak moglem nie napisac. A czy Panorama Racławicka też jest w kazdym
      Polskim mieście???? Ja czegos podobnego nie widzialem ani w polsce ani w
      europie ani na innych kontynentach. Tak wiec mamy atrakcje nie tylko na skale
      polski ale i swiata.
      • Gość: Preslaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 16:11
        A Peter Brook zaintereosował się Wrocławiem tylko dlatego, że tworzył tutaj
        Jerzy Grotowski. Drugiego takiego nie było nigdzie indziej na świecie. Podobnie
        jak Tomaszewskiego i Różewicza.
        • Gość: talkinghead IP: *.crowley.pl 09.11.04, 23:11
          Na waznej wystawie w Brukseli kilka lat temu pt "Dziedzictwo kulturowe Europy"
          Grotowski byl jedynym wydarzeniem kulturalnym z Polski. I chyba rzeczywiscie
          tak jest odbierany w EU.

          Aczkolwiek osobiscie uwazam ze zasluguije na to wymienienie rowniez Lodzka
          Szkola Filmowa.
          • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:39
            Super. A czy ktokolwiek z bruxelczykow ogladajac ta wystawe wiedzial ze
            Grotowski tworzyl we Wrocławiu?
      • Gość: (!) IP: *.rozanka.wroc.pl 09.11.04, 20:58
        Widocznie brakuje promocji tych miejsc jeśli Wrocław nie jest z nimi kojarzony
        sam widziałem kiedyś program w którym facet z kamerą chodził po plaży nad
        Bałtykiem i pytał z czym kojarzy się turystom Wrocław i większość odpowiadała
        że z niczym,jeden facet powiedział że z dziurawymi drogami.Sam również spotykam
        się z opinią ludzi z innych miast że Wrocław to ładne miasto ale z niczym
        konkretnym im się nie kojarzy.
        • Gość: Rafis IP: 62.29.254.* 09.11.04, 21:13
          Gość portalu: (!) napisał(a):

          > Widocznie brakuje promocji tych miejsc jeśli Wrocław nie jest z nimi
          kojarzony
          > sam widziałem kiedyś program w którym facet z kamerą chodził po plaży nad
          > Bałtykiem i pytał z czym kojarzy się turystom Wrocław i większość odpowiadała
          > że z niczym,jeden facet powiedział że z dziurawymi drogami.Sam również
          spotykam
          >
          > się z opinią ludzi z innych miast że Wrocław to ładne miasto ale z niczym
          > konkretnym im się nie kojarzy.


          ja robiłem kiedys netowa sonde na innych forach pt z czym kojarzysz Wrocław i
          najwiecej odpowiedzi było takich:
          Hala Ludowa, most Grunwaldzki, panorama Racławicka,stare miasto(rynek),PPA
          niebieski tramwaje no i chyba najwiecej odpowiedzi zoo :) jesli chodzi o nowo
          powstałe skojarzenia to Bar :)
          • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:38
            Zbigniew Brzeziński podczas ostatniej swojej wizyty we Wrocławiu powiedział cos
            takiego:
            "Wrocław to imponujace miasto jednak zupełnie nieznane na zewnątrz"
            • Gość: Preslaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 09:37
              Myślę dokładnie tak jak Brzeziński, z tym może zastrzeżeniem, że nie jest
              zupełnie nieznany. Przyszło mi też do głowy, że dla niektórych ludzi
              przyciągające do Wrocławia i z Wrocławiem się kojarzące mogłyby być tajemnice
              związane z II wojną i krążąca tu i ówdzie legenda o istnieniu drugiego
              podziemnego miasta oraz legenada "złota Wrocławia". Ale to raczej dla
              pasjonatów.
            • 10.11.04, 10:57
              Gość portalu: erni napisał(a):

              > Zbigniew Brzeziński podczas ostatniej swojej wizyty we Wrocławiu powiedział
              cos
              >
              > takiego:
              > "Wrocław to imponujace miasto jednak zupełnie nieznane na zewnątrz"
              Brakuje trochę tego stempelka firmowego naszemu miastu.
              • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 17.11.04, 23:30
                Unijne pieniądze na projekty w Kotlinie Kłodzkiej




                Łukasz Pałka 17-11-2004 , ostatnia aktualizacja 17-11-2004 20:39

                Udało się. Ponad 2 miliony złotych na pomoc dla młodych mieszkańców Kotliny
                Kłodzkiej. Projekt "Wybrani w górach" w gronie laureatów unijnej rywalizacji

                - To niesamowite. Dowiedziałem się o wszystkim dzisiaj w nocy - cieszył się w
                środę Krzysztof Komornicki, autor projektu, który na początku czerwca wysłał
                grupę kilkudziesięciu młodych Dolnoślązaków na praktyki we włoskich Alpach.
                Absolwenci i uczniowie ze szkół gastronomicznych i hotelarskich z Polanicy
                Zdroju i Bożkowa przez trzy miesiące zdobywali doświadczenie w hotelach w
                Cogne, a w alpejskich gospodarstwach w Dolinie Aosty uczyli się wyrobu znanego
                włoskiego sera La Fontina.

                To właśnie tam, w Aoście powstał projekt "Wybrani w górach", który wraz z 700
                innymi pomysłami wystartował o unijne pieniądze z Europejskiego Funduszu
                Społecznego (wybrano 30 pomysłów).

                W ramach projektu w ciągu najbliższych dwóch lat ok. 400 młodych mieszkańców
                Kotliny Kłodzkiej pozna unijne standardy obowiązujące w hotelarstwie,
                gastronomii, turystyce, produkcie regionalnym. Ponad 200 osób weźmie udział w
                kursach językowych. Powstaną wreszcie eksperymentalne winnice, młodzi zajmą się
                produkcją koziego sera i regionalnym rzemiosłem artystycznym.

                - Przez najbliższe pół roku mamy czas na dokładne rozpoznanie sytuacji - mówi
                Komornicki. - Zapytamy m.in. hotelarzy, kogo dokładnie poszukują, jakie mają
                wymagania, sprawdzimy, ilu młodych ludzi jest bez pracy, ilu podejmuje studia
                itd. Obecnie sytuacja na rynku pracy w tym regionie jest niewesoła i chcemy to
                zmienić - twierdzi.

                Projekt przewiduje też kolejne praktyki zagraniczne. Młodzi ludzie będą jeździć
                do Aosty i Karyntii.

                • Gość: (!) IP: *.rozanka.wroc.pl 18.11.04, 10:07
                  www.sudety.ig.pl/webcm/dzie_pomnikw_w_szalejowie_dolnym -kiedyś czytałem
                  że przy okazji budowy tej elektrowni miał powstać zalew a nad nim baza
                  turystyczna ale jak widać sprawa jest w zawieszeniu.
          • Gość: orzeł IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.11.04, 13:22
            Nie zgadzam się, że przeciętnemu Polakowi Wrocław z niczym się nie kojarzy.
            Może zdarzają się wyjątki, ale co lato jeżdże nad nasze morze gdzie poznaję
            masę ludzi z całej Polski i naprawdę jeszcze nie spotkałem osoby która by
            powiedziała, że nic nie wie o Wrocławiu. Ludzie różnie kojarzą w zależności
            wieku, wykształcenia i zainteresowań. Faktem jest że aktualnie chyba najwiecej
            ludzi kojarzy Wrocław z "barem". Poza tym praktycznie każdy zna Gucwińskich i
            wie że jest u nas najlepsze zoo. Sporo ludzi też słyszało Panoramie
            Racławickiej, dużo też wie że mamy ładny rynek i ratusz a nawet... fontannę(w
            rynku).Niestety mniej zna katedrę i Ostrów Tumski, Halę Ludową i iglicę, ogród
            japoński, uniwersytet czy Most Grunwadzki.Wszystkie te obiekty są słabo
            wylansowane i rzeczywiście dużo jest takich którzy nigdy o nich nie
            słyszeli.Bardzo czesto Wrocław jest kojarzony poprzez sport - żużel,
            koszykówka,Gołota.Starsi ludzie często kojarzą Wrocław ze Lwowem.Zdarzaja się
            tez skojarzenia negatywne jak powódź,dziury na drogach czy bitwa na
            Grabiszyńskiej choć ostatnio zdecydowanie rzadziej.
            Moim zdaniem Wrocław za słabo promuje to co ma najlepszego tj. zabytki i
            Panoramę.Gdyby jeszcze udało się zorganizować expo w 2012 to pewnie to byłby
            symbol nr1. Myślę też że Wrocław ma zadatki na polską Wenecję. Tętniąca życiem
            Odra i fosa ,mariny, tramwaje wodne - to mogłaby być bardzo rozpoznawalna
            wizytówka miasta :)
            Pzdr
            • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 26.11.04, 20:59
              Wałbrzych będzie się reklamował w Szwecji

              Powiat wałbrzyski będzie się reklamował w Szwecji. Według Dolnośląskiej
              Organizacji Turystycznej zainteresowanie Szwedów regionem wałbrzyskim wzrasta z
              roku na rok. Wkrótce w szwedzkich biurach turystycznych pojawią się foldery w
              kilku językach, informujące o atrakcjach turystycznych w Wałbrzychu i
              okolicach. Powstanie także specjalna strona internetowa ze zdjęciami i opisami,
              umożliwiająca zamawianie usług turystycznych.

              Basia Szeligowska
              2004-11-26 18:14:04
              • Gość: erni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 21:19
                Jechalem w zeszly tydzien trasą z Wałbrzycha do Jeleniej Góry- Niezla egzotyka
                polecam wszystkim :)))
    • Gość: Kriss IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.05, 13:26
      NAJNOWOCZEŚNIEJSZY OŚRODEK SPORTOWY NA DOLNYM ŚLĄSKU

      Ośrodek sportowy Karłów pod Miliczem (woj. dolnośląskie) będzie budowany za
      pieniądze z Unii i Totalizatora Sportowego. Ma to być najnowocześniejszy
      ośrodek sportowy na Dolnym Śląsku. Już teraz rozgrywane są tu europejskie
      zawody. Za kilka lat powstaną nowe pływalnie, boiska i hotel.

      Dolny Śląsk otrzyma 15 milionów złotych z Programu Rozwoju Bazy Sportowej.
      Pieniądze rozdziela Ministerstwo Edukacji i Sportu, a pochodzą z Totalizatora
      Sportowego.

      - Decyzję o ich podziale podejmie sejmik wojewódzki - zapewnia Izabela
      Zalewska, rzecznik marszałka.

      - Liczymy, że 30 procent pieniędzy będzie pochodziło ze środków wojewódzkich, a
      70 proc. z Unii Europejskiej - powiedział nam Ryszard Mieloch, burmistrz
      Milicza.

      W listopadzie złożono wniosek o pieniądze z Unii Europejskiej. Gmina Milicz
      złożyła podanie między innymi o dofinansowanie inwestycji w ośrodku w Karłowie.
      Pierwszy etap tych prac ma kosztować około 33 mln zł. Unia może maksymalnie
      sfinansować 80 proc. tej kwoty, czyli około 26 mln zł.

      - Decyzję poznamy najprawdopodobniej na początku stycznia. Mamy duże szanse.
      Naszym atutem jest położenie: ośrodek jest wokół lasów i stawów - dodaje
      burmistrz Milicza.

      W pierwszym etapie prac ma zostać wybudowany hotel. Przy nim będzie m.in. kryta
      pływalnia, zjeżdżalnia, sauna, kręgielnia. Roboty mogą trwać około 1,5 roku, a
      ich zakończenie przewidziano na koniec w 2006 r.

      Potem rozpocznie się drugi etap. W tej części inwestycji planowana jest budowa
      dużego hotelu. Do tego, na miejscu obecnego basenu powstanie kompleks pięciu
      nowych, m.in. do: skoków, nauki pływania oraz brodzik. Obok znajdą się boiska
      do: siatkówki plażowej, piłki nożnej, koszykówki oraz korty tenisowe. Planowane
      jest także lodowisko czynne przez cały rok, wrotkowisko, bieżnia i plac zabaw.


      Źródło: Gazeta Wrocławska 03. 01. 2005
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.05, 17:25
        Już niedługo dwie stacje turystyczne: całosezonowa i zimowa - będą czekać na gości w Głuszycy. - Mamy wiele atrakcji i chcemy, by turyści przyjeżdżali do nas przez cały rok - mówią samorządowcy. - Zaczniemy od postawienia obiektu przy sztolniach w Osówce, a potem pomyślimy o zimowej stacji narciarskiej w Łomnicy. - Będzie restauracja, sala dla turystów, ubikacje i umywalnie. Nie zabraknie też sali konferencyjnej - mówi Zdzisław Łazanowski - szef kompleksu.
        Obiekt przy Osówce (gmina ma już pozwolenia na budowę) ma kosztować 2,5 mln zł.
        Dużo droższa jest budowa - będącej dopiero w planach - stacji narciarskiej w Łomnicy. Tam, według projektu, kosztem 20 mln zł, powstać ma m.in wyciąg krzesełkowy, stacja turystyczna, wyciągi i nartostrady.

        (RQP) - Gazeta Wrocławska / Słowo Polskie
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.05, 17:39
          Rosyjscy biznesmeni, coraz częsciej odwiedzający dolnośląskie kurorty, są poważnie zainteresowani kupnem kilku pensjonatów/domów wczasowych w Polanicy, Kudowie, przebudową ich na luksusowe hotele lub wręcz budową takich od podstaw.

          Pierwsze wyniki rekonesansu rosyjskiego biznesu powinny być widoczne już w przyszłym roku. W tym roku można za to spodziewać się pierwszych transakcji...

          Info z maila (R.K)
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 11:25
            Projekt jego zagospodarowania przestawia się atrakcyjnie

            Czas na Podgórze


            Duszniki Zdrój są idealnym miejscem wypoczynku dla tych, którzy cenią sobie
            kontakt z nieskażoną przyrodą. Otoczone lasami i górami, wtulone między Góry
            Bystrzyckie, Orlickie i Obniżenie Dusznickie są atrakcyjnym miejscem pobytu dla
            turystów preferujących uprawianie różnych form aktywnego wypoczynku. Dynamiczny
            rozwój Zieleńca sprawił, że ta część miasta jest jednym z najpopularniejszych
            ośrodków sportów zimowych w Sudetach.
            Podgórze, do tej pory w cieniu Zieleńca, cieszy się coraz większym
            zainteresowaniem turystów, a także osób chcących inwestować w turystykę i
            sporty zimowe. Ta część Dusznik urzeka urodą, a wspaniałe tereny narciarskie
            przyciągają coraz większe rzesze amatorów białego szaleństwa.
            Obecnie została opracowana koncepcja zagospodarowania terenu pomiędzy drogą
            wojewódzką nr 389, biegnącą przez Zieleniec, a drogą gminną do
            ośrodka „Ponderoza”. Zaprojektowano ośrodek sportów zimowych, który docelowo
            będzie mógł współpracować ze stacją sportów w Zieleńcu, poprzez połączenie
            kolejami linowymi ze szczytem Granicznej i wzdłuż granicy państwa z Zieleńcem.
            Projektowany system wyciągów obejmuje: kolej linową z Podgórza w rejon
            istniejącego parkingu przy drodze nr 389 - długość około 900 m, istniejący
            wyciąg narciarski długości ponad 700 m oraz dwa wyciągi narciarskie o długości
            600 i 220 m.
            Maksymalne długości tras narciarskich wyniosą ponad 1 km przy spadkach od 20.
            do 40. proc. Baza usługowa, czyli: noclegowa, gastronomiczna i parkingi została
            zlokalizowana w dwóch zespołach w rejonie dolnych stacji kolei i wyciągów oraz
            w rejonie górnych stacji z wykorzystaniem istniejącego parkingu. Ogółem
            przewiduje się realizację: 10. obiektów usługowych w rejonie dolnych i górnych
            stacji, budowę i rozbudowę dolnych i górnych stacji wyciągów kolei i wyciągów
            narciarskich, budowę systemu parkingów w rejonie dolnych stacji oraz zbiornika
            wodnego, zasilanego z istniejących potoków do zaśnieżania stoków.
            Harmonijny rozwój Podgórza spowoduje zwiększone zainteresowanie turystów całymi
            Dusznikami i będzie dużym impulsem dla całego miasta oraz ziemi kłodzkiej.
            Zastępca burmistrza Edward Węglarz.

            Info: "Tygodnik Powiatowy"
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.05, 16:22
              Ofensywa karkonoska

              2005 ma być rokiem promocji Karkonoszy, jakiej dotąd nie było. Tak zapewniają
              władze województwa dolnośląskiego uruchamiające program promocji markowych
              produktów turystycznych Dolnego Śląska. Przedsięwzięcie obejmuje cały region.
              Jego zasadniczym założeniem jest stawianie w kolejnych latach szczególnych
              akcentów na promowanie konkretnych walorów Dolnego Śląska. Po roku
              najgłośniejszego mówienia o uzdrowiskach przyszedł czas na „koronę Sudetów”.


              Andrzej Pawluszek - członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego rodem z
              Karpacza, zapewnia, że tegoroczna kampania promocyjna całego Dolnego Śląska z
              Karkonoszami na czele prowadzona ma być w całkowicie nowym stylu i z dużym
              rozmachem. Zmienić ma się charakter reklamowego przekazu, który uruchomiony ma
              być na wielkiej, dotąd niestosowanej skali.


              Takie przedsięwzięcie będzie bardzo kosztowne, ale są na nie środki, i to
              przede wszystkim z pozabudżetowych źródeł unijnych. Dolnośląski samorząd
              zamierza wydać w tym roku na promocję regionu 2 mln euro. Znaczna część tej
              kwoty przeznaczona zostanie właśnie na promocję Karkonoszy. Ile dokładnie, tego
              jeszcze nie wiadomo. W lutym przedstawiony ma być szczegółowy plan
              przygotowywanych przedsięwzięć i kalendarz ich realizacji. Wówczas dowiemy się,
              kiedy, ile pieniędzy i jak wydanych zostanie na reklamę „markowych” Karkonoszy.


              - Wiadomo, ile środków będzie do dyspozycji i na jakie działania zostaną
              wydane. Podział tych funduszy nie zostanie jednak oparty na kluczu
              terytorialnym, który wskazywałby, ile pieniędzy przypadnie konkretnie
              Karkonoszom, a ile np. Kotlinie Kłodzkiej - zastrzega A. Pawluszek. -
              Oczywiście pewne działania siłą rzeczy będą miały odniesienia terytorialne. W
              tym roku szczególnie uprzywilejowane będą właśnie Karkonosze. Założona
              strategia promocji nie sprowadza się jednak wyłącznie do skupienia na jednym,
              konkretny kawałku regionu. Część działań dotyczących całego Dolnego Śląska
              sprowadzać się będzie do eksponowania Karkonoszy, ale nie tylko. Zaczynamy
              pokazywać największe atrakcje regionu, które stają się czytelnymi znakami
              identyfikacyjnymi. Naturalnie, że wśród nich znajdą się największe,
              rozpoznawalne atrakcje Karkonoszy, np. Śnieżka czy kościółek Wang. Ale to jedne
              z największych hitów całego regionu, nie tylko Karkonoszy. Pokazywanie tych
              miejsc nie jest wynikiem jakiegoś szczególnego traktowania.


              Największe środki zewnętrzne uruchomione mają być w kwietniu. Wtedy też ruszy
              szeroka kampania promocyjna. Nie oznacza to jednak, że przez pierwszy kwartał
              roku w tej materii nie będzie jakichkolwiek działań. A. Pawluszek zapewnia, że
              w tym okresie do rozpoczynanych już projektów wykorzystywane będą własne środki
              samorządu dolnośląskiego. Na ten cel w budżecie województwa przewidziano
              kilkaset tysięcy zł.


              A. Pawluszek zastrzega, że duże pieniądze na promocję na pewno nie oznaczają
              wielkich wydatków na dobre wydawnictwa reklamowe. Bo takie głosy słychać pod
              górami. Drukowane materiały na wysokim poziomie są już dziś niezbędnym
              standardem i dbają o nie lokalne samorządy. W marszałkowskim projekcie plany
              wydawnicze także są uwzględniane, ale stanowią niewielki skrawek zamierzeń.


              W największych miastach całej Polski pojawić mają się tzw. reklamy podążające
              za klientem. Ich nośnikami mają być środki komunikacji miejskiej - taksówki,
              autobusy, tramwaje. Reklamy trafić mają też na autokary linii turystycznych
              kursujących na trasach międzynarodowych. Gigantyczne bilboardy przedstawiający
              atrakcje naszych gór pojawić się mają nie tyko na ulicach największych polskich
              miast, ale na przejściach granicznych, w portach lotniczych, promowych, także w
              wybranych ośrodkach za granicą. Materiały reklamowe trafić mają też np. na
              pokłady samolotów wybranych linii lotniczych i do pociągów.

              (dan) - "Nowiny Jeleniogórskie"
              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.04.05, 20:45
                W tym roku rusza rozbudowa kompleksu "Jelenia Struga - polskie Monte Baden" w
                Kowarach:
                jeleniastruga.pl/

                Tytuł projektu:
                Międzynarodowy Ośrodek Terapii Podziemnymi Inhalacjami Radonowymi
                w "Polskim Monte Baden"

                Rodzaj zamówienia:
                45000000-7 Roboty budowlane

                Określenie przedmiotu zamówienia:
                Rozbudowa istniejącego ośrodka Jelenia Struga w Kowarach polegająca na
                powiększeniu bazy hotelowej i gastronomicznej, budowie sali wykładowej, budowie
                łącznika – recepcji centralnej, budowie sali wypoczynkowej, budowie pomieszczeń
                gospodarczych. Łączna kubatura ok. 4000 m3

                Określenie zakresu lub wielkości zamówienia:
                Roboty budowlane i instalacyjne zgodnie z przedłożonym projektem. Standard
                hotelu czterogwiazdkowego, inwestycja pod klucz. Szczegółowy zakres i wielkość
                zamówienia obejmuje dokumentacja projektowa oraz Specyfikacja Istotnych
                Warunków Zamówienia.

                jeleniastruga.pl/index.php?id=elements_morenews&element=110

                Byłem dwa razy w tym ośrodku i polecam (reklama :)))

                • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.05, 16:46
                  inwestycja na Wielkiej Sowie 2005-02-01

                  Niewykluczone, że wkrótce spojrzymy na Sudety środkowe z jednego z
                  najpiękniejszych na Dolnym Śląsu punktów widokowych – zabytkowej wieży na
                  Wielkiej Sowie. Gmina Pieszyce rozpoczęła starania o pozyskanie środków na
                  remont wieży. Ma być on przeprowadzony do końca 2005 roku, tak aby 24 maja 2006
                  roku można było świętować 100-lecie wieży.
                  Jej historia sięga 1886 roku. Wtedy to wybudowano drewnianą wieżę widokową. W
                  takiej postaci przetrwała ona do 1904 r. Podjęto więc decyzję o postawieniu
                  betonowej wieży imienia Bismarcka o wysokości 25 metrów. Koszt budowy nowej
                  wieży widokowej wyniósł ok. 17500 marek. Wieża przyciągała rzesze turystów. Do
                  I wojny światowej sprzedawano ok. 8500 biletów wstępu rocznie.
                  Aby znowu spojrzeć z wieży na okolicę, trzeba zgromadzić ok. 400 tys. zł. Na
                  tyle gmina Pieszyce oszacowała koszt remontu.

                  www.dolnoslaska.pl/artykul.php?IDartykul=534
                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.04.05, 16:47
                    Zagięli parol na Szwedów 2005-02-01

                    Jeśli powiodą się plany Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, to wkrótce
                    naszemu regionowi grozi prawdziwy szwedzki potop.

                    DOT, zachęcona wielkim zainteresowaniem Skandynawów, a zwłaszcza szwedzkich
                    biur podróży Dolnym Śląskiem, rozpoczęła akcję promocji regionu na tym rynku.
                    To olbrzymie zainteresowanie pojawiło się, gdy telewizja szwedzka rozpoczęła
                    emisję reality show – RIKET. Program realizowany był na zamku Grodziec koło
                    Złotoryi od maja do lipca ubiegłego roku.
                    Aby zachęcić Szwedów do przyjazdów na Dolny Śląsk, zostaną opublikowane
                    wydawnictwa prezentujące zamki, pałace i warte obejrzenia miejsca Dolnego
                    Śląska. Od grudnia ruszy strona internetowa – RIKET. W 2005 roku DOT będzie
                    również uczestniczył na targach w Sztokholmie i w Goeteborgu. Ponadto planowane
                    są liczne study toury dziennikarzy szwedzkich, spotkania z tour-operatorami,
                    współpraca z biurami podróży.
                    Dodatkowo, wykorzystując zainteresowanie Szwedów Dolnym Śląskiem, DOT planuje
                    zachęcić do przyjazdów szwedzkich przedsiębiorców, proponując im organizowanie
                    pobytów biznesowych z rozbudowanym wątkiem historycznym, konferencji w
                    obiektach zabytkowych z dodatkowymi atrakcjami wynikającymi z tradycji i
                    historii regionu, a także produktów w dziedzinie turystyki poznawczej (pobytów
                    kilkudniowych oraz weekendowych), dla których motywacją byłoby aktywne
                    zwiedzanie połączone z wypoczynkiem, czy turystyki uzdrowiskowej w jednych z
                    najstarszych europejskich kurortów.
                    Kampania promocyjna prowadzona jest we współpracy z Polską Organizacją
                    Turystyczną i Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego. Udział w
                    kampanii promocyjnej zgłosiły starostwa powiatowe w Złotoryi, Lwówku Śląskim,
                    Jeleniej Górze, Lubaniu, Świdnicy oraz urzędy miast Wrocławia, Lwówka
                    Śląskiego, Bolesławca, gmina Jawor, a także szereg firm działających w sektorze
                    turystycznym – m.in. Integer SA, Interferie, Qubus Hotels.

                    www.dolnoslaska.pl/artykul.php?IDartykul=532
                  • Gość: zet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 07:34
                    Tak przy okazji tego miłego newsa: nie wie nikt, czy/kiedy odbudowana zostanie
                    podobna wieża na Śnieżniku? Gromadzeniem funduszy ponoć zajmuje się Towarzystwo
                    Miłośników Śnieżnika (czy jakoś tak)
                    • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.04.05, 18:41
                      Coraz realniejsze są poważne inwestycje arabskich biznesmenów w dolnośląskich
                      kurortach. Dwie grupy kapitałowe z Bliskiego Wschodu są zainteresowane kupnem
                      kilkunastu dolnośląskich pensjonatów i sanatoriów w naszych uzdrowiskach oraz
                      budową kilku zupełnie nowych obiektów: hoteli, apartamentowców, basenów itp.
                      Gra idzie o inwestycje rzędu 100-150 mln dolarów. Wkrótce więcej szczegułów na
                      ten temat.

                      Info: ez
                      • Gość: RP IP: *.core.lanet.net.pl / *.1.core.lanet.net.pl 26.04.05, 01:05
                        Oby sie udało!
                        I Arabom i Szkotom i Polakom i 'nawet' Niemcom :)
                        Dolny Śląsk oprócz AGD i motoryzacji, TURYSTYKĄ pownien stać!
                        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.05, 15:54
                          Milion Niemców

                          Piątek, 22 kwietnia 2005r.

                          KARKONOSZE Ogromny wzrost zainteresowania zagranicznych turystów wypoczynkiem w
                          Karkonoszach



                          Prawie milion turystów z Niemiec wydało w Karkonoszach w minionych dwunastu
                          miesiącach 217 milionów euro.
                          Po Mazurach to najchętniej odwiedzany przez nich region w kraju. W tym roku
                          gości zza Odry i Nysy będzie jeszcze więcej

                          Wypoczynek w Karkonoszach zaczyna być w Niemczech modny.
                          W 2004 roku odwiedziło nas 945 tys. gości zza zachodniej granicy.
                          – W tym roku będzie jeszcze lepiej, sądząc po ilości zapytań o wolne miejsca i
                          możliwości rezerwacji – mówi Piotr Gryszel, szef jeleniogórskiego oddziału
                          Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej.
                          Według prognoz, zbierającego dane o ruchu podróżnych Instytutu Turystyki,
                          wzrost liczby przyjazdów turystów
                          z Niemiec do Polski będzie rósł, co roku o 5 procent Taka tendencja utrzyma się
                          do 2007 roku.

                          Znika nieufność
                          Co powoduje takie zainteresowanie naszym krajem?
                          Grażyna Biederman z Miejskiego Biura Informacji Turystycznej w Szklarskiej
                          Porębie uważa, że po rozszerzeniu Unii Europejskiej stopniowo znika nieufność
                          do standardu wypoczynku w Polsce. Niemcy chcą poznać kraj, który przystąpił
                          niedawno do zjednoczonej Europy.

                          Coraz bezpieczniej
                          Zdaniem Piotra Gryszela, Niemcy to najchętniej podróżujący naród w Europie, ale
                          na miejsca swoich wojaży wybiera kraje uznawane za bezpieczne.
                          – Ataki terrorystyczne i tsunami spowodowało, że wzrosła liczba przyjazdów do
                          nas – tłumaczy Gryszel.
                          Choć w Niemczech nadal funkcjonują powiedzenia: „Dziś ukradziony, jutro w
                          Polsce” lub „Jedź do Polski, twój samochód już tam jest”, Polska powoli zyskuje
                          opinię kraju bezpiecznego.
                          – Myślę, że nie powtórzą się już akcje policji, która rozdawała na granicy
                          ulotki, jak ustrzec się przed kradzieżą auta w Polsce. Mimo dobrych intencji,
                          odstraszało to turystów. Kradzieże owszem zdarzają się, ale statystycznie w
                          europejskich kurortach jest ich z pewnością więcej niż np. w Karpaczu – mówi
                          Piotr Gryszel.

                          Jest taniej
                          Niemców przyciągają do Polski niższe niż u nich ceny. Wobec bezrobocia i
                          gospodarczych kłopotów u naszych sąsiadów, nie pozostaje to bez znaczenia.
                          W Polsce tańszy jest nie tylko wypoczynek (o ok. 40 proc), żywność, ale i
                          usługi. Niektóre biura turystyczne proponują pobyty wypoczynkowe połączone z
                          leczeniem np. zębów (usługi stomatologiczne są w Polsce o 50 proc. tańsze).
                          Prawdziwym hitem jest wśród Niemców leczenie sanatoryjne w polskich
                          uzdrowiskach.
                          – 20 procent naszych kuracjuszy to Niemcy – mówi Roman Jałako, prezes
                          Uzdrowiska Cieplice.
                          Za jeden dzień pobytu i zabiegi płacą od 110 do 130 złotych. Kuracja w
                          uzdrowisku niemieckim kosztuje dwukrotnie więcej.

                          Bez sentymentów
                          Zmieniają się cele przyjazdów zagranicznych. Jeszcze
                          kilka lat temu głównym powodem wizyt w Kotlinie Jeleniogórskiej były
                          sentymenty. Niemieccy emeryci przyjeżdżali, by obejrzeć tereny, na których się
                          urodzili lub mieszkali ich rodzice.
                          – Bywały dni, kiedy na parking w centrum Jeleniej Góry przyjeżdżało 25
                          autokarów z turystami sentymentalnymi. Teraz jest ich o połowę mniej – szacuje
                          Magdalena Murzyn
                          z Informacji Turystycznej w Jeleniej Górze.
                          Młodzi Niemcy, najczęściej indywidualnie przyjeżdżają do Karpacza i Szklarskiej
                          Poręby. Interesują ich aktywne formy wypoczynku – narty, konie, wspinaczka.
                          Latem wielu pyta
                          o trasy rowerowe. Wieczorem zwykle chcą wychodzić do
                          klubów.
                          – Z Saksonii mamy bliżej w Karkonosze, niż do niemieckich kurortów górskich –
                          mówi studentka Katharina Wessels.

                          Zamki i pałace
                          Niemcy najczęściej odwiedzają w Karkonoszach szczyt Śnieżki. W Jeleniej
                          Górze „obowiązkowo” oglądają plac Ratuszowy i kościół garnizonowy.
                          Dużym magnesem przyciągającym turystów do Kotliny Jeleniogórskiej, według
                          Barbary Różyckiej-Jaskólskiej – szefowej jeleniogórskiej Informacji
                          Turystycznej, wkrótce staną się zamki i pałace. Dzięki prywatnym inwestorom
                          udaje się ratować ginące zabytki. Życiem na nowo tętnią już pałace w
                          Staniszowie, Łomnicy oraz jeleniogórskie Paulinum. Na remont czeka jeszcze
                          kilkanaście innych obiektów, między innymi w Wojanowie, Trzcińsku i Karpnikach.
                          Zdaniem konserwatorów, Kotlinę Jeleniogórską można porównać do Doliny Zamków
                          nad Loarą. Do czasu zakończenia wojny swe rezydencje miały tu najznamienitsze
                          rody Europy. W Mysłakowicach podczas letnich wakacji mieszkała rodzina króla
                          Prus.
                          – Jest projekt utworzenia parku kulturowego, który obejmie wszystkie te
                          zabytki – mówi Barbara Różycka-Jaskólska.

                          Najchętniej w hotelach
                          Statystycznie niemiecki turysta zostawia w Polsce 230 euro. Zwykle są to
                          krótkie pobyty od 4 do 7 dni (51 proc.). Na dłużej zostaje tylko niecałe 13
                          proc. Przyjazd do Polski nie jest dla Niemców „najważniejszym” wypoczynkiem w
                          roku. Najczęściej są to „drugie” lub „trzecie” wakacje w roku.
                          Niemcy najchętniej na miejsce noclegu wybierają hotele (46 proc.). Jedynie 14,7
                          proc. decyduje się na pobyt w pensjonatach. 76 proc. korzysta z samodzielnie
                          zorganizowanego wypoczynku.

                          Z południa i ze wschodu
                          W polskie Karkonosze coraz częściej na wakacje przyjeżdżają również turyści z
                          Białorusi, Ukrainy oraz Czech. Ci ostatni lubią zrobić sobie weekendowe wypady
                          do Szklarskiej Poręby. Zaczyna być ich tak wielu, że fachowcy od promocji
                          kurortu pod Szrenicą zamierzają wydać informatory w języku czeskim.
                          Utrzymuje się również spora frekwencja gości z Holandii
                          i Danii. Zwykle spędzają w Karkonoszach około tygodnia.•

                          Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.05, 16:19
                            Na pewno od nowego roku
                            Skansen dla Kudowy
                            Skoro nie udało się załatwić spraw formalnych przed sezonem, to z ich
                            sfinalizowaniem trzeba będzie poczekać do jesieni. Dopiero wtedy na dobre
                            podejmie się działania na rzecz przejęcia przez miasto Skansenu Kultury Ludowej
                            Pogórza Sudeckiego.
                            Jeszcze przez kilka miesięcy jeden z atrakcyjniejszych obiektów położonych w
                            obrębie miasta funkcjonować będzie na dotychczasowych zasadach, tzn. pod egidą
                            Muzeum Miejskiego w Wałbrzychu. Pstrążański skansen - bo o nim mowa - musi
                            zmienić właściciela, gdyż władze samorządowe pogórniczej miejscowości nie chcą
                            już łożyć na jego utrzymanie.
                            - Uważam, że najlepszym momentem na przejęcie tego muzeum przez gminę Kudowa
                            stanie się początek stycznia przyszłego roku - przekonuje burmistrz Czesław
                            Kręcichwost. - Do tego czasu na pewno uporządkujemy wiele spraw jego
                            dotyczących z dotychczasowym dysponentem.
                            Urząd włodarza miasta już przygotowuje projekty na dofinansowanie niektórych
                            zadań dotychczas niezakończonych w skansenie. Między innymi chodzi o
                            rekonstrukcję dwóch budowli, które - według szacunków - pochłoną łącznie ponad
                            70 tys. zł. Stodoła i wiatrak są na pewno pracochłonne, ale warto im poświęcić
                            uwagę z racji ich architektonicznej unikatowości.
                            - Nie jest wykluczone, że sięgniemy po pieniądze z programu Interreg 3A Polska -
                            Niemcy, bowiem charakter tego miejsca jak najbardziej spełnia postawione
                            kryteria. Obiekt dotyczy przecież kultury czeskiej, polskiej i niemieckiej,
                            które zaznaczyły się na tym przygranicznym obszarze - dodaje burmistrz Cz.
                            Kręcichwost. - Sądzę, że uda mi się przekonać do naszych racji.
                            W staraniach o przejęcie skansenu na rzecz Kudowy wspomaga władze tego miasta
                            Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Urząd Marszałkowski Dolnego
                            Śląska. I tym instytucjom zależy, aby nie zniknął on z krajobrazu i przetrwał
                            dla potomnych.

                            "EG"
                            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.05, 17:59
                              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.05, 18:21
                                Grodziec wynajęty

                                Zamek Grodziec znów będzie miejscem widowisk telewizyjnych typu reality show.
                                Najpierw będą je realizować Francuzi, a po nich ekipa belgijsko-holenderska.


                                Zabytkową budowlę rozsławili w ubiegłym roku Szwedzi programem "Riket" czyli
                                Królestwo. W Szwecji widowisko śledziło około miliona telewidzów.

                                Francuzi przygotowania do programu rozpoczną zaraz po świętach, ekipa belgijsko-
                                holenderska zjawi się w połowie czerwca. W obu widowiskach zostanie
                                wykorzystana scenografia zbudowana w ubiegłym roku. Turyści mają coraz mniej
                                szans, aby zwiedzić zamek. Będzie dla nich zamknięty od 25 kwietnia do 20
                                lipca.

                                Widowisko telewizyjne na zamku prawdopodobnie będą realizować również ekipy z
                                Danii i Włoch. Międzynarodowi filmowcy mają na razie 3-letnią umowę na
                                wykorzystanie zamku.
    • 02.05.05, 14:51
      www.eastway.pl
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.05, 17:12
        Ożywienie w martwym sezonie

        - Zwykle kwiecień i listopad to martwe miesiące w turystyce, tym razem ruch
        jest zaskakująco duży - mówi Grażyna Biederman, kierownik wydziału promocji
        (CIT) Urzędu Miasta w Szklarskiej Porębie. Średnie obłożenie w karkonoskich
        hotelach i pensjonatach sięga obecnie 30 proc. W porównaniu z ubiegłymi latami
        zdecydowanie przybyło niemieckich turystów przyjeżdżających własnymi
        samochodami na kilkudniowe wypady. Poza językiem niemieckim na ulicach
        Szklarskiej Poręby słychać było często język rosyjski - to turyści białoruscy,
        których także z roku na rok przybywa. Ożywieniu sprzyjają konkurencyjne ceny po
        polskiej stronie Karkonoszy. Jeszcze do niedawna zarówno ceny noclegów, jak i
        posiłków były tutaj zdecydowanie wyższe niż u Czechów. Teraz się one wyrównały,
        a często nawet można spotkać ofertę korzystniejszą.


        - W ostatnich dniach obserwujemy nowe zjawisko. Do naszego biura trafiają
        turyści czescy i pytają o atrakcje, szlaki rowerowe, biegowe - mówi Grażyna
        Biederman. Zapewne to także efekt wyrównania cen. W tej sytuacji w Szklarskiej
        Porębie poważnie rozważa się wydanie w najbliższym czasie informatorów i
        przewodników w języku czeskim.


        (sad)- "NJ"
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.05, 17:15
          Wieś w średniowiecznym otoczeniu

          Najpierw wycieczka na tajemnicze kamienne wały, potem na Plac Czarownic.
          Później strzelanie z kuszy i odwiedziny w galerii. Wreszcie „Dziady” w
          kościele, a po nich uczta w stylowej karczmie. Czemu nie?


          Kopaniec to wieś niezwykła: brama do Gór Izerskich; z poetycką atmosferą,
          malowniczo położonymi domami i „wiecznym” śniegiem. Kwintesencja Dolnego
          Śląska; magnes dla artystów i ludzi kochających spokój.


          Od kilkunastu lat osiedlają się w niej ludzie kultury; remontują domy,
          otwierają galerie, pracownie, a nawet teatr. Malują, piszą, tworzą muzykę,
          rzeźby.


          - To miejsce ma w sobie coś, co sprawia, że czego się człowiek dotknie,
          zamienia się w sukces - mówi ceramiczna, Agata Różańska. - Dlatego wierzę, że
          uda się na także to, co wymyśliliśmy teraz.


          - Dotychczas bardzo dużo robiliśmy z dziećmi i młodzieżą - mówi polonista,
          Piotr Kurowski. - W pewnej chwili dostaliśmy już nawet lekkiej zadyszki.
          Dlatego musieliśmy poszukać dla naszych działań jakiegoś, jak to się ostatnio
          mówi - „nowego otwarcia”.


          „My” oznacza członków, liczącego 35 osób, Towarzystwa Kopaniec. Należą do niego
          mieszkańcy wsi, ale także jej rozsiani po całym niemal kraju przyjaciele.


          - Przeprowadziliśmy inwentaryzację tego, czym dysponujemy, a potem
          wymyśliliśmy, co z tym zrobić - opowiada polonistka Eliza Kurowska, reżyser w
          Teatrze Ludowym Kopaniec.

          Jest prywatna galeria, są cztery gospodarstwa agroturystyczne z około 50
          miejscami noclegowymi; jest teatr ludowy, piękny stary kościółek na wzgórzu;
          jest kilku stolarzy, kowal, malarze, muzyk ludowy, pszczelarz z ulami,
          płatnerz, ceramiczka, kuśnierz; są budowlańcy, ślusarze…


          - No i cała rzesza gospodyń wiejskich, które znakomicie gotują i potrafią robić
          nalewki, wina, sery… - mówi Piotr Kurowski. - Popatrzyliśmy na to wszystko
          całościowo i doszliśmy do wniosku, że trzeba byłoby działania tych osób
          powiązać z miejscem, w którym mieszkają; wszystko to skoordynować, by nie było
          tak, że na przykład jedna osoba produkuje plastikowe gwizdki, a druga robi
          hamaki i obie narzekają, że nie mają pomysłu, jak je w Kopańcu sprzedać…


          W ten właśnie sposób wymyślono program „Średniowieczny Kopaniec”. Postanowiono,
          by wieś reklamowana była i wabiła turystów wszystkim, co kojarzy się z wiekami
          średnimi.



          "NJ"
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 22:59
            Japońskie biura podróży sprawdzą Dolny Śląsk


            Dziesięć japońskich biur podróży zamierza wysłać swoich turystów do Wrocławia.
            Przedstawiciele biur przyjadą do Wrocławia latem. Chcą sprawdzić, czy Wrocław
            może spodobać się turystom z Kraju Kwitnącej Wiśni.
            - Bardzo zainteresowali się naszym miastem
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.05, 23:02
            Japońskie biura podróży sprawdzą Dolny Śląsk


            Dziesięć japońskich biur podróży zamierza wysłać swoich turystów do Wrocławia.
            Przedstawiciele biur przyjadą do Wrocławia latem. Chcą sprawdzić, czy Wrocław
            może spodobać się turystom z Kraju Kwitnącej Wiśni.
            - Bardzo zainteresowali się naszym miastem. Już wysyłają swoich klientów do
            Pragi czy Budapesztu, teraz na ich trasie musi znależć się Wrocław - uważa
            Krzysztof Grzelczyk, dyrektor Biura Współpracy z Zagranicą wrocławskiego
            magistratu.

            (LUK) - Gazeta Wyborcza / Słowo Polskie
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.05, 19:09
              Nowe turystyczne przejście graniczne

              pap 06-05-2005 , ostatnia aktualizacja 06-05-2005 15:28


              Nowe polsko-czeskie przejście graniczne na szlaku turystycznym Chełmsko Śląskie-
              Libna zostało otwarte w piątek. To już 36. przejście turystyczne w woj.
              dolnośląskim. Otwarcie kolejnego, na Śnieżce, planowane jest w czerwcu

              Jak poinformował PAP w piątek Paweł Czuma, rzecznik prasowy wojewody
              dolnośląskiego, z nowego przejścia granicznego będą mogli korzystać piesi,
              rowerzyści oraz narciarze. Odprawy graniczne prowadzone będą przez Łużycki
              Oddział Straży Granicznej. Przejście otwarte będzie od 1 kwietnia do 30
              września w godz. od 8.00 do 20.00 i od 1 października do 31 marca w godz. od
              8.00 do 18.00. Czuma uważa, że otwarcie nowego przejścia turystycznego na
              granicy polsko-czeskiej przyczyni się do ożywienia gospodarczego, wzrostu
              wymiany kulturalnej i turystycznej oraz rozwoju współpracy między
              społecznościami po obu stronach granicy. W sumie w woj. dolnośląskim istnieje
              29 turystycznych przejść granicznych, 18 przejść drogowych i 7 przejść małego
              ruchu turystycznego.
              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.05, 19:11
                005-05-06 • Do Czech przez Chełmsko

                Kolejne przejście graniczne otwarto dziś na Dolnym Śląsku. Szlaban znajduje się
                na szlaku turystycznym Chełmsko Śląskie – Libna. Z przejścia przecinającego
                polsko-czeską granicę będą mogli korzystać piesi, rowerzyści i narciarze.
                Odprawy graniczne prowadzone będą przez Łużycki Oddział Straży Granicznej: do
                30 września w godz. od 8.00 do 20.00, zaś od 1 października do 31 marca w godz.
                od 8.00 do 18.00. - Liczymy na ożywienie gospodarcze i rozwój współpracy między
                społecznościami po obu stronach granicy - powiedział wojewoda dolnośląski
                Stanisław Łopatowski, który czyni starania o uruchomienie kolejnych przejść.
                Znajdujące się na szlaku Chełmsko - Libna jest już 29.

                Być może już latem będzie można także polsko – czeską granicę przekroczyć na
                Śnieżce. O otwarcie tego przejścia Polska zabiega od 9 lat. Czesi oponowali
                tłumacząc, że mogą być zadeptane rzadkie odmiany roślin. Teraz dali warunek, że
                otworzą się na nasz kraj, jeżeli rocznie na czeską stronę Śnieżki nie przejdzie
                więcej niż 800 tys. turystów. Igor Šedo, konsul generalny we Wrocławiu, wierzy,
                że to przełom w sprawie i, że wszystko jest na dobrej drodze.

                Radio BRW
    • 09.05.05, 21:48
      Widzieliście wysyp zdjęć z Wrocławia od anglojęzycznych turystów? Zajrzałem po paru miesiącach nieobecności na webshots.com, niesamowite.


      --
      www.wroclista.prv.pl - ściąga z inwestycji omawianych na forum. Przejrzyj, przemyśl, UZUPEŁNIJ!
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.05, 11:11
        Przyjechali za królową

        Wtorek, 10 maja 2005r.

        Holendrzy chcą zorganizować w Sokołowsku igrzyska olimpijskie

        – Tutaj powinno tętnić życie. Piękne, dziewicze tereny, spokój – właśnie tego
        szukają teraz zagraniczni turyści – mówi Bert, Holender na stałe mieszkający w
        Czechach. Wraz z grupą przyjaciół chce ożywić Sokołowsko
        SOKOŁOWSKO
        Albert Van Kampen, Holender, kilka lat temu przeprowadził się do czeskich
        Vernerovic.
        – Wcześniej mieszkałem w Holandii. Tam pracowałem jako pilot samolotu. Kiedy
        przeszedłem na emeryturę postanowiłem zamieszkać w jakimś spokojnym miejscu i
        tak trafiłem do Czech, a stamtąd już tylko kilkanaście kilometrów dzieliło mnie
        od Sokołowska – opowiada Bert.
        Zakochali się tym miejscu
        Jak mówi, do Sokołowska przyciągnęła go królowa. W latach trzydziestych XX
        wieku w schronisku Andrzejówka mieszkała holenderska królowa Wilhelmina z córką
        Julianą.
        – Kiedy znajomi z Holandii poznali tę historię, bez namysłu spakowali walizki i
        przyjechali do Sokołowska. Zakochali się w tym miejscu tak samo jak ja – cieszy
        się pan Albert.
        Każdego miesiąca malownicze Sokołowsko odwiedza kilkudziesięciu Holendrów.
        Turyści z zagranicy spędzili tu długi weekend majowy.
        – Wczoraj również gościliśmy pięćdziesiąt osób. Wszyscy bardzo lubują się w
        prawosławnej muzyce i chętnie kupują płyty chóru „Oktoich” – mówi Mirosław
        Kwoka, opiekun cerkwi.
        Obowiązkowo, podczas każdej wizyty urządzają wędrówki do Andrzejówki.
        – Są zachwyceni okolicami. Bo przecież to piękne miejsce, tylko trochę
        zapomniane i zaniedbane – zauważa Mirosław Kwoka.
        Holender ma głowę pełną pomysłów. Wraz z przyjaciółmi chce uczestniczyć w
        warsztatach pisania ikon, które w Sokołowsku prowadzi Michał Bogucki. W
        przyszłym roku planuje zorganizować sokołowskie igrzyska olimpijske. Mieliby w
        nich brać udział wszyscy chętni, pod warunkiem, że będą ubrani w greckie stroje.
        – Impreza miała się odbyć już w tym roku, niestety nie udało się załatwić
        wszystkich formalności, dlatego przełożyliśmy ją o kilka miesięcy – mówi
        Holender.
        Nie siedzą z założonymi rękami
        Od czterech lat grupy wolontariuszy z Holandii sprzątają okolice.
        – Garną się do pracy, a trzeba przyznać, że jest tu co robić – mówi pan
        Mirosław.
        – Holendrzy nie siedzą z założonymi rękami, tylko od razu wzięli się do pracy.
        Może dzięki takim ludziom Sokołowsko odzyska swój dawny blask.

        Największe sanatorium na świecie
        Impulsem do imponującego rozkwitu miejscowości była działalność dra Hermana
        Brehmera, który doprowadził
        do tego, że w małej wiosce (Görbersdorf) zajęto się leczeniem gruźlicy. W 1859
        r. powstało tu pierwsze na świecie sanatorium leczenia tej choroby. W roku 1874
        przyjechał tu na kurację polski lekarz Alfred Sokołowski. Po trwającym dwa lata
        udanym leczeniu, młody lekarz zafascynowany urokiem Śląska, pozostaje w
        Görbersdorf, pracując nad rozwojem uzdrowiska. Wtedy też,
        w 1876 r. rozbudowano i tak już potężne sanatorium. Sokołowski pozostał tu
        jeszcze 4 lata jako najbliższy współpracownik dra Brehmera.
        Po powrocie do Polski, zajął się walką z gruźlicą, by po kolejnych 28 latach
        pracy, jako ukoronowanie, założyć istniejące do dziś Polskie Towarzystwo
        Przeciwgruźlicze. W uznaniu zasług wybitnego lekarza, w roku 1945 władze nadały
        wcielonej do Polski wsi nazwę Sokołowsko.

        Sylwia Królikowska - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.05, 17:14
          Ciekawy artykuł z Gazety Lubuskiej:

          11 Maja 2005
          Plecami do rzeki

          Jak twierdzi szwajcarski turysta Hans Seiler rejs po Odrze jest ekscytujący.
          Tak rozległy płaski teren i ta wszechobecna zieleń. Równie zachwycony Odrą był
          szefujący na pokładzie "Grethy von Holland” Paul Devet. Mniej zachwycony był
          Polakami. Przynajmniej tymi, od których chciał pomocy.
          - Chcieliśmy dziś zorganizować wycieczkę do Zielonej Góry - mówi. - Najpierw w
          informacji turystycznej nie mogliśmy z nikim się porozumieć, później odmówiono
          nam wynajęcia autokaru. Polacy zachowują się jakby nie chcieli zarobić na
          turystach pieniędzy.

          Tylko możliwości


          Niewielki statek turystyczny tkwił wczoraj przy nabrzeżu krośnieńskiego portu.
          Należąca wcześniej do bogatego fabrykanta czekolady "Gretha von Holland” pływa
          systematycznie na trasie Berlin - Wrocław z nieco ponad 20 turystami na
          pokładzie. Niemcy, Austriacy i Szwajcarzy płacą za ośmiodniowy rejs 800 euro.
          Napot- kani wczoraj płyną do Berlina skąd autokarami wrócą do domów.
          - Odra ma niesamowite możliwości zostania atrakcją turystyczną - dodaje Devet. -
          Jest naturalna, ma piękne krajobrazy i jest... niewiarygodnie pusta. Na
          rzekach w Europie Zachodniej pływają tysiące rozmaitych jednostek. Tutaj jest
          tak jakby miasta, ludzie odwrócili się od rzeki.
          Niemieccy wodniacy i turyści nieustannie się dziwią. Nie wiedzą jak to jest, że
          w większości miejscowości nie mogą przybić do brzegu i wyjść na brzeg:
          zwiedzać, rozmawiać, kupować. Chociażby w Nowej Soli. Nikt nie zadbał o
          nabrzeże. Chwalą port w Krośnie, ale i tak dziwią się dlaczego nie jest mniej
          zależny od wahań poziomu wody.
          - Już jest i tak lepiej - opowiada pomagający kapitanowi Władysław Mendygrał. -
          Gdy przypłynęliśmy pierwszy raz musieliśmy szukać osoby, która ma klucz od
          urządzeń portowych.

          Tylko się dziwią


          Na wieść o tym, że Lubuskie ma zamiar żyć z turystyki goście z Europy
          Zachodniej tylko kręcili głowami. Kilkakrotnie próbowano ich okraść, także w
          krośnieńskim porcie. Tutaj w Krośnie nie można znaleźć przewodnika, który
          oprowadziłby po atrakcjach, nie ma autobusów, które dowiozłyby w miejsca warte
          zobaczenia.
          Do myślenia holenderskiemu armatorowi i niemieckiemu przedsiębiorcy
          turystycznemu dały także próby znalezienia kogoś, kto przewiózłby turystów z
          Krosna do Zielonej Góry. Jak opowiadają odbijali się jak od ściany.
          Pracownicy zielonogórskiego biura informacji turystycznej zapewniają, że są
          niewinni. Otrzymali od niemieckiego biura podróży tylko niejasny faks.
          Oczywiście, gdyby mogli natychmiast turystom by pomogli. Natomiast Andrzej
          Romańczak z firmy wynajmującej autobusy przyznaje, że Niemcy z nim się
          kontaktowali, ale ze zbyt małym wyprzedzeniem. Wczoraj nie mieli już małych
          autobusów, aby gości przewieźć do Zielonej Góry.

          Żadnego luksusu


          Turyści wracali z krótkiego spaceru po Krośnie zziębnięci, większość z nich nie
          dotarła do centrum handlowego, nie wiedzieli zresztą gdzie jest. Kilka osób
          zobaczyło zamek. Jak twierdzili z rejsu przez Lubuskie zapamiętają tylko
          widoki.
          - I łączony trap w tym porcie - śmieje się niemiecka turystka. - W moim wieku
          sama się dziwię, że potrafię po tym przejść. Człowiek ma prawo wymagać odrobiny
          luksusu.


          DARIUSZ CHAJEWSKI
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.05.05, 19:05
            Podziemne wędrowanie

            Środa, 18 maja 2005r.

            Odkryte na nowo lochy w benedyktyńskim klasztorze będą
            atrakcją dla turystów

            Podziemia są wysokie na prawie pięć metrów. Ciągną się blisko dwieście metrów.
            Jest jeszcze wiele nieodgruzowanych
            i zamurowanych pomieszczeń. Czy kryją się w nich jakieś sensacyjne tajemnice?

            W jednej z zamurowanych sal znaleźliśmy butelki po winie
            z początku lat 60. minionego wieku – uśmiecha się Lech Lipczak, dyrektor Domu
            Pomocy Społecznej, który mieści się w dawnym klasztorze. – Może w innych będzie
            coś ciekawego? Na pewno są korytarze, które prowadzą do kościoła.
            Oczyszczanie lochów trwało kilka miesięcy. Czuć stęchliznę, bo w tamtym roku
            zostały zalane. – Najwyższy czas udostępnić je turystom i zarobić trochę
            pieniędzy
            – mówi dyrektor Lipczak. – Podziemia będą najciekawszym fragmentem podczas
            zwiedzania naszego DPS, w którym kiedyś mieszkali benedyktyni.
            Ta, największa w kraju, placówka opiekuńcza dla kobiet została w ub.r. wpisana
            na Listę Pomników RP. Kompleks klasztorny wraz z kościołem wzniesiono w
            pierwszej połowie XVIII w. Uchodzi za perełkę baroku.
            Klasztor ma bardzo ciekawą historię. Mieszkali tu benedyktyni. Może w celach w
            podziemiach był dla nich areszt za jakieś przewinienia. Stacjonowały wojska
            pruskie. Potem była szkoła SS. Podczas
            II wojny światowej – obóz dla oficerów. Potem kompleks przejęły wojska
            radzieckie, a po nich polskie. W 1957 roku dawny klasztor przeznaczono na dom
            pomocy społecznej. Wtedy przechowywano w podziemiach warzywa i jarzyny.
            W Legnickim Polu od zakończenia wojny mówiono, że w podziemiach produkowane
            były części do niemieckich łodzi podwodnych. Z kolei wojska radzieckie miały tu
            mieć strategiczny ośrodek łączności.
            – Na pewno był tu podczas wojny obóz jeniecki dla oficerów – wyjaśnia Zdzisław
            Kurzeja, legnicki konserwator zabytków.
            – A, jak wiadomo, oficerowie nie mogli pracować fizycznie. Niewątpliwie jednak
            te barokowe piwnice wznieśli najlepsi fachowcy owych czasów. Namawiam
            dyrektora, żeby je osuszyć i urządzać w nich ciekawe imprezy.
            – Na osuszanie nie mam pieniędzy – przekonuje Lipczak. – Ale z czasem
            doprowadzimy je do porządku. Będą atrakcją, bo takich lochów w okolicy nigdzie
            nie ma.

            Zygmunt Mułek - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.05, 15:51
              Remonty obiektów wypoczynkowych, dwukierunkowo przez Zieleniec...

              Wspólnie budują miasto



              Władze samorządowe nie kryją zadowolenia z faktu, że Duszniki są dziś wielkim
              placem budowy. Co prawda nie wszystkie inwestycje czy remonty wykonywane są
              przez „gminę”, ale w końcu wszystkie budują ogólny wizerunek miasta. Poniżej
              przedstawiamy ważniejsze z realizowanych zadań.
              Na jesień br. planowane jest zakończenie drugiego - ostatniego etapu remontu
              tzw. zielonego stawu. - Będą nowe nasadzenia roślin ozdobnych, piękny deptak w
              kierunku ośrodka „Jarzębina” - informuje burmistrz Bolesław Krawczyk.
              Nowoczesny system nawadniania trawników w wodę będzie zaopatrywał fontanny,
              dzięki czemu obniżą się koszty utrzymania parku Zdrojowego.
              Na Jamrozowej Polanie, stricte sportowej części miasta, rozpoczęły się prace
              przygotowawcze do położenia dywanika asfaltowego na dużej pętli biegowej.
              Ostatnim etapem całej inwestycji, finansowej przez Totalizator Sportowy i przy
              współudziale gminy, będzie wybudowanie obiektu dla sędziów wraz z zapleczem
              technicznym.
              Trwają prace końcowe przy budowie kolektora zasilającego Duszniki w wodę z
              Białego Potoku. Dzięki niemu już latem br. mieszkańcy i goście będą pili
              krystalicznie czystą wodę, a z czym dotychczas był problem. W związku ze
              znajdującymi się w okolicy torfowiskami po deszczach nabierała ona brunatnego
              zabarwienia, które co prawda nie szkodziło ludzkiemu zdrowiu, ale robiło
              niemiłe wrażenie.
              Trwa remont drogi wojewódzkiej na odcinku w Zieleńcu. W tym roku zostanie on
              zakończony wraz z wykonaniem oświetlenia, dzięki czemu w najbliższym sezonie
              zimowym będzie ona o ruchu dwukierunkowym.
              Prowadzone są również roboty na drodze zjazdowej z Zieleńca. Wykonywane są
              przepusty mające na celu odprowadzenie wód gruntowych. Prawdopodobnie
              uzupełnione zostaną też ubytki w nawierzchni.
              Najprawdopodobniej w przyszłym miesiącu rozpocznie się budowa trzeciego pasa
              drogi krajowej, na odcinku Lewin - Duszniki Zdrój (do stacji paliw
              Petrochemii), który zdecydowanie poprawi na niej przepustowość. W tej chwili
              trwają prace organizacyjne.
              Na cele terapeutyczne remontowany jest dom wypoczynkowy „Szarotka”, który kilka
              lat temu zaprzestał działalności. Jest to jeden z ośrodków znajdujących się na
              najlepszej drodze do ożywienia.
              Roboty remontowo-modernizacyjne wykonywane są również w innych obiektach, np. w
              tym przy ul. Podgórskiej, który kupiła łódzka firma. Tutaj szykuje się ośrodek
              szkoleniowo-wypoczynkowy, przystosowany do obsługi osób niepełnosprawnych.
              W dalszym ciągu trwa remont dawnego ośrodka „Sudety”. Przygotowywany jest pod
              potrzeby biblioteki, Referatu Kultury, Ośrodka Sportu i Rekreacji. Aktualnie
              działa w nim już Gminne Centrum Infor-
              macji.
              Władze miasta mają także plany co do kolejnych inwestycji. Jak informuje
              zastępca burmistrza Edward Węglarz - do Zintegrowanego Programu Operacyjnego
              Rozwoju Regionalnego gmina złożyła dwa wnioski. Jeden z nich dotyczy budowy
              dróg na Miejskiej Górce. Jest to zadanie o wartości kosztorysowej 2 mln zł.
              Drugi wniosek (na ponad 1 mln zł) jest w sprawie przywrócenia Czarnemu Stawowi
              walorów rekreacyjno-sportowych.

              Euroglacienses
              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.05, 11:17
                W kowbojskim siodle przez Sudety

                Wtorek, 24 maja 2005r.

                KARPACZ Jeźdźcy z PTTK przetarli 450-kilometrowy szlak dla turystyki konnej


                Z Karpacza do Lądka Zdroju wiedzie otwarty ostatnio Sudecki Szlak Konny. To
                pierwsza tego typu atrakcja turystyczna na Dolnym Śląsku.
                Cała trasa liczy ok. 450 kilometrów i można ją pokonać
                w 13 dni. Miejsca popasu dla koni i wypoczynku dla jeźdźców wyznaczono w
                schronisku „Szwajcarka”, w Leszczyńcu, Chełmsku, schronisku „Andrzejówka” i
                dalej w schronisku „Orzeł”, w Nowej Rudzie i Chocieszowie, w Karłowie,
                Dusznikach, w schroniskach „Spalona” i „Pod Śnieżnikiem”.
                Szlak przetarli jeźdźcy z komisji górskiej turystyki jeździeckiej PTTK.
                Wytyczona podczas ich wyprawy trasa została dokładnie oznakowana.
                – Starliśmy się wyznaczyć bezpieczna drogę dla kolejnych wypraw konnych –
                wyjaśnia Marek Krzemień, szef komisji górskiej turystyki konnej.
                Na szlaku nie ma np. wyjazdu pod Czarną Górę na przełęczy Puchaczówka w masywie
                Śnieżnika, ponieważ okazał się on zbyt trudny do pokonania. Podobnych pułapek
                było kilka.
                Zdaniem Marka Krzemienia, trasa jest dostępna dla jeźdźców, którzy mają już
                pewne doświadczenie.
                – Nie jest możliwe dosiąść konia i pokonać prawie pół tysiąca kilometrów, jeśli
                się wcześniej nie siedziało w siodle. Niemniej jest tak wiele szkółek, że każdy
                zainteresowany może w kilkanaście dni nauczyć się jeździć, by potem dwa
                tygodnie cieszyć się fantastyczną przygodą – tłumaczy szef komisji.
                Koszty dwutygodniowej wyprawy to około 2 tysiące złotych.
                – To sporo pieniędzy, ale z drugiej strony banalne wczasy kosztują przecież
                niewiele mniej – tłumaczy Stefan Kobak, hodowca koni z Nowej Rudy i uczestnik
                wyprawy PTTK.
                Podobne trasy istnieją już w Bieszczadach, Beskidach,
                na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i w Górach Świętokrzyskich.

                (RS) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.05.05, 12:13
                  • 05.06.05, 14:26
                    New York Times": Kraków jest fanatastyczny!
                    Czy Kraków stanie się drugą Pragą?
                    • Trwa Święto Miasta Krakowa
                    ¤ Turystyka

                    Kraków, czy Praga?

                    PAP 04-06-2005, ostatnia aktualizacja 04-06-2005 20:40

                    Polska jest wciąż przystępna cenowo i jest wspaniałym celem podróży wakacyjnych
                    dla rodzin ze starszymi dziećmi, które mogą odkryć historię tego kraju -
                    napisała w sobotnim The New York Times specjalistka od turystyki Ellison Poe z
                    Arkansas.

                    "Kraków jest fantastyczny" - pisze Poe w cotygodniowym dodatku turystycznym do
                    nowojorskiej gazety. "Jest to jedno z najpiękniej zachowanych miast i nie
                    znajduje się jeszcze na utartym szlaku" (turystycznym).

                    Według Poe, która minionej zimy wraz z rodziną odwiedziła Polskę, za "kilka lat
                    Kraków będzie takim miastem jak Praga".

                    Nowojorski dziennik zaleca, by podróżując z USA na Stary Kontynent rozważyć
                    wyjazd poza "Londyn i Paryż" - do Europy.

                    A może by tak pokierwać dziennikarzy nowojorkisch dokilku innych polskich
                    miast, w tym do Gdańska i oczywiście do Wrocławia. Dlaczego tylko Kraków, który
                    niestety nie ma sznas w konukrencji z Pragą, tak jak i inne polskie miasta. A
                    moze kiedyś za 25 lat.
                    • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 05.06.05, 14:28
                      Wrocław był juz szeroko opisywany w tej gazecie z okazji expo. Była specjalna
                      wkłądka o Polsce a jedynym szeroko opisanym miastem własnie Wrocław :)
                      Zreszta to bardzo dobrze z epolskie miasta zyskuja uznanie.
                      • 05.06.05, 16:12
                        Zupełnie zapomniałem, że był tekst o Wrocławiu przy okazaji expo, ale nie
                        zmienia to chyba faktu, że prócz Warszawy Kraków to najbardziej znane polskie
                        miasto. Pozostaje otwartm pytanie - czy najciekawszym i czy najbradziej godnym
                        odwiedzenia. I pewnie każdy udzieli swojej własnej odpowiedzi.
                        • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 05.06.05, 16:55
                          najkbardziej znany w Polsce nie jest ani Wawa ani Kraków ani Wrocław, jest nim
                          Breslau ;)
                          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.06.05, 15:51
                            .: 10 czerwca otwarcie nowego przejścia granicznego :

                            06 czerwca 2005 - 13:52


                            W piątek 10 czerwca otwarte zostanie kolejne turystyczne przejście graniczne
                            na polsko - czeskiej granicy. Połączy ono Świecie w gminie Leśna z
                            sąsiadującymi Jindrichovicami pod Smrkem. Będzie to już trzynaste przejście
                            turystyczne podległe Łużyckiemu Oddziałowi Straży Granicznej. Miesiąc temu
                            zostało udostępniono turystom przejście graniczne Chełmsko - Libna, a już
                            niedługo będzie można przekraczać
                            polsko-czeską granicę w kolejnych miejscach Orle-Jizerka, Wigancice Żytawskie -
                            Visnowska i Zawidów - Cesnousy/Ves. Warunkiem korzystania z tych przejść jest
                            posiadanie ważnego dokumentu, uprawniającego do przekraczania granicy a więc
                            paszportu lub dowodu i to
                            nawet wtedy, gdy nie ma tam funkcjonariusza straży granicznej. Można je
                            przekraczać tylko za dnia pieszo, rowerem, na nartach a nawet na wózkach
                            inwalidzkich o napędzie elektrycznym. Turyści mogą przenosić rzeczy osobiste,
                            środki spożywcze niezbędne na czas podróży i pobytu. Dozwolone jest posiadanie
                            sprzętu do uprawiania sportu i turystyki pod warunkiem
                            przywiezienia go z powrotem.

                            Piotr Słowiński
                            PRW
    • Gość: erni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.05, 16:52
      Jehshuff i Vrotswahf, czyli Rzeszów i Wrocław. Brytyjskie biura podróży w
      swoich ulotkach ułatwiają turystom wymowę polskich nazw.

      Wszystko dlatego, że według ostatniego sondażu przeprowadzonego wśród biur
      podróży polskie miasta są hitem sezonu. Na cel swojej podróży wybiera je
      coraz więcej Brytyjczyków. Wycieczki są bardziej atrakcyjne ze względu m.in.
      na niską cenę i dużą liczbę lotów. Żeby ułatwić turystom poruszanie się po
      Polsce, biura podróży i linie lotnicze przygotowały dla zwiedzających ściągę,
      jak wymawiać polskie nazwy. I tak Rzeszów to w brytyjskich ulotkach Jehshuff,
      Szczecin – Shchehcheen, Wrocław – Vrotswahf a Bydgoszcz – Bydgoscht. – Nazwy
      polskich miast są trudne do wymówienia, ale to jeden z uroków Polski –
      wyjaśnia dziennikarzom Sinead Finn z linii lotniczych Ryanair, które
      otwierają wkrótce nowe połączenia do naszego kraju.
      Na trasie turystów z Wysp nie królują, jak można by się spodziewać, Warszawa
      i Kraków. Według dziennika „The Daily Telegraph”, coraz więcej osób wybiera
      mniejsze miasta. – Nigdy nie spodziewaliśmy się takiego boomu na Polskę. Co
      raz więcej Brytyjczyków chce tu przyjechać – tłumaczy Finn. Od 30
      października Ryanair uruchamia więc pięć nowych tras.

      Skąd ta popularność polskich miast? Np. Gdańsk jest wybierany przez Anglików,
      bo tu narodziła się Solidarność, Bydgoszcz ze względu na swoją starówkę,
      Toruń jako miejsce urodzenia Kopernika, Wrocław za dobre restauracje, a
      Szczecin, ponieważ miasto otaczają przepiękne lasy.

      Co ciekawe, część polskich miast znalazła się też ostatnio w rankigach
      wakacyjnych kurortów. Reporter brytyjskiego dziennika „The Guardian” był tak
      zachwycony polskimi plażami, że nasz Sopot umieścił pomiędzy piaskami
      amerykańskiej Kalifornii, greckich Salonik a włoską Sardynią. Napisał, że
      piasek na polskich plażach jest nieporównywalny z innymi kurortami. A do
      tego, według autora tekstu, plusem Polski są ciągle o wiele niższe ceny niż w
      innych krajach odwiedzanych przez Brytyjczyków od lat.
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.05, 00:04
        Tworzymy Ligę

        Przedstawiciele władz Świdnicy i Jawora oraz pastorowie Kościołów Pokoju jutro
        podpiszą w Oświęcimiu akt założycielski Lokalnej Organizacji Turystycznej,
        która przybierze nazwę Liga Polskich Miast i Miejsc UNESCO.
        - W jedności siła, dlatego z inicjatywy władz Świdnicy i Jawora organizacja
        zostanie utworzona. Przystąpi do niej 18 innych miast i miejsc m.in. Stare
        Miasto w Warszawie i krakowski Wawel. Razem chcemy promować to, co
        najcenniejsze, czyli nasze zabytki - mówi wiceprezydent Świdnicy Ryszard
        Wawryniewicz i wylicza korzyści, które ma przynieść utworzenie organizacji. -
        Wciąż brakuje pełnej informacji na temat naszych zabytków, dlatego chcemy, by
        przy najważniejszych traktach np. autostradach, stanęły tablice zapraszające do
        konkretnych miejsc. Dzięki temu mógłby powstać samochodowy szlak turystyczny
        miejsc UNESCO.
        Organizacja będzie zabiegała o to, by obiekty z Listy Światowego Dziedzictwa
        Kulturowego UNESCO, zostały zakwalifikowane jako Narodowy Produkt Turystyczny.
        Gdy tak się stanie przed samorządami i kustoszami obiektów otwiera się droga do
        ogromnych funduszy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego, po które będzie można
        sięgnąć.

        UM Świdnica
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.05, 00:58
          Milion euro dla Kudowy

          To jedno z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat – mówi burmistrz Kudowy,
          Czesław Kręcichwost – udało nam się pozyskać z funduszy unijnych prawie milion
          euro. Mamy pieniądze na całość inwestycji, nie wiadomo, co by było, gdybyśmy
          tych pieniędzy nie dostali. Pieniądze zostaną przeznaczone na dalszą
          rewaloryzację zabytkowego Parku Zdrojowego.

          Gmina złożyła wniosek o dofinansowanie projektu 15 listopada ubiegłego roku.
          Konieczne były poprawki. W rezultacie poprawnie sformułowany wniosek złożono 18
          lutego tego roku i 22 kwietnia, jako jeden z trzech wniosków w województwie,
          otrzymał rekomendację Regionalnego Komitetu Sterującego ds. Rozwoju Regionu.
          Trudność w pozyskaniu funduszy ze ZPORR polegała przede wszystkim na
          odpowiednim sformułowaniu wniosku o dotację. Do wyboru mieliśmy dwie opcje –
          potraktować remont parku jako działania w obrębie zadań związanych z turystyką
          lub z kulturą. Jeśli chodzi o turystykę, nie było w Wydziale Funduszy
          Europejskich i Polityki Regionalnej w Departamencie Rozwoju Regionalnego do
          końca sprecyzowanych zadań
          Burmistrz Kręcichwost zadecydował zatem, że skoro park jest zabytkiem,
          dziedzictwem kulturowym, pieniądze można pozyskać w ramach działań dotyczących
          kultury.
          Dzięki tym pieniądzom gmina już teraz otrzyma zwrot kosztów poniesionych w 2004
          roku – 70% z kwoty 845 tysięcy 999 zł. przeznaczonych na modernizację
          nawierzchni w parku (zastąpienie szpecących asfaltowych ścieżek brukowanymi),
          nasadzenia zieleni, chirurgiczne zabiegi przeprowadzone na drzewach, nadzór
          inwestorski oraz prowadzenie dokumentacji technicznej. Fundusze te przeznaczone
          zostaną na dalszą modernizację. /OT/

          www.panoramazdrojowa.pl/pehap/htdocs/images/kudowa_park1.jpg
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.05, 01:01
            Odmładzanie „Muflona”

            Górujące nad Dusznikami schronisko PTTK „Pod Muflonem” to cel wielu pieszych
            wycieczek, zarówno przebywających w mieście turystów, jak i duszniczan. Z
            zewnątrz budynek jest ładny, ale standard jego wyposażenia przypomina jeszcze
            lata poprzedniego systemu. Poprzedni dzierżawcy starali się utrzymać charakter
            typowo turystycznego schroniska, głównie dla młodzieży. Teraz obiekt czeka
            wiele zamian. Nowy dzierżawca, Tadeusz Buła, chce podnieść standard obiektu
            oraz wypromować region Kotliny Kłodzkiej.

            Trzeba było trochę poczekać, by schronisko „Pod Muflonem” doczekało się nowego
            gospodarza. Poprzedni dzierżawca tchnął w schronisko nieco życia, ale z powodu
            niemożności porozumienia się z PTTK zrezygnował z dalszego prowadzenia obiektu.
            Teraz budynkiem zajął się Tadeusz Buła, który do Dusznik przyjechał z wybrzeża.
            Prace remontowe rozpocznie od piwnic, w których chce urządzić kazachską banię,
            w której będzie można zażywać kąpieli z wysuszonych liści dębu i brzozy. Do
            tego w podziemiach budynku ma znaleźć swoje miejsce drink-bar, gdzie goście
            będą mogli zorganizować imprezę we własnym gronie. W pomieszczeniach na
            parterze urządzona zostanie sala kominkowa ze stylowym wystrojem. Do remontu
            nadaje się też korytarz. Później zmodernizowana zostanie baza noclegowa. W tej
            chwili schronisko może pomieścić ponad 60 osób, ale nowe przepisy nakazały
            wycofać z wyposażenia łóżka piętrowe, wstawić do pokojów stoły i krzesła, co
            zdecydowanie pomniejszy ilość miejsc noclegowych.
            Gospodarz obiektu zapowiada chęć organizowania imprez, których celem będzie
            promocja Kotliny Kłodzkiej. Będą to głównie zawody sportowe, np. wyścigi psich
            zaprzęgów, biegi narciarskie, biegi przełajowe. Będą też dyskoteki, koncerty
            zespołów turystycznych, msze polowe przy kapliczce Matki Boskiej, ale przede
            wszystkim biesiady rodzinne przy piwie.
            Plany są bardzo ciekawe i oby się powiodły. Nowy gospodarz schroniska
            przewiduje, że ich realizacja zajmie mu około dwóch lat. Jednak sam nie
            udźwignie finansowo wszystkich przedsięwzięć, dlatego będzie szukać sponsorów.

            Maciej Schulz
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.07.05, 17:23
              Odświeżanie Lancelota

              Poniedziałek, 4 lipca 2005r.

              Będąca perełką na skalę Europy średniowieczna wieża doczekała lepszych czasów

              Cenne średniowieczne malowidła znajdujące się na ścianach w wieży rycerskiej w
              Siedlęcinie zostaną odrestaurowane. Fundacja Zamek Chudów, która opiekuje się
              zabytkiem, zbiera pieniądze na ten cel

              Najcenniejszy zabytek w siedlęcińskiej wieży, jakim są średniowieczne malowidła
              pokrywające wnętrze wielkiej sali, wzbudził olbrzymie zainteresowanie wybitnych
              specjalistów zajmujących się legendą króla Artura i rycerzy okrągłego stołu.
              Ostatnio prezentowano je, między innymi, na największej na świecie konferencji
              poświęconej średniowieczu na Western Michigan Universyty w amerykańskim
              Kalamazoo.
              Oxford i Cambridge
              Malowidłami interesują się także profesorowie uniwersytetów w Oxford i
              Cambridge. Do niedawna nie wiedzieli, że w Polsce można znaleźć tak cenne
              dzieła o tematyce arturiańskiej. Jeszcze kilka lat temu wśród historyków sztuki
              przeważała bowiem opinia, że malowidła w wieży przedstawiają, między innymi,
              scenę ufundowania klasztoru Cystersów.
              Zła konserwacja
              – Ta błędna interpretacja była spowodowana niewłaściwą konserwacją tych
              malowideł w okresie międzywojennym. Konserwatorzy dokonali wówczas wielu
              przemalowań
              – tłumaczy Przemysław Nocuń, przedstawiciel fundacji Zamek Chudów.
              Legenda o rycerzu
              Właściwe znaczenie malowideł odkrył dopiero doktor Jacek Witkowski z
              Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zdaniem przedstawiają one legendę o rycerzu
              okrągłego stołu – Lancelocie z Jeziora. Na ścianach przedstawiono dwa wątki tej
              opowieści: jedną z przygód rycerskich Lancelota oraz jego miłość do Ginewry,
              żony króla Artura.
              Jedyne miejsce
              Odkryte w latach osiemdziesiątych XIX wieku malowidła powstały w latach 1320-
              1340. Wykonano je na suchym tynku barwnikami roślinnymi. Ich autor nie jest
              znany.
              – Opowieści rycersko-romansowe były częstym przedmiotem inspiracji
              średniowiecznych malarzy – mówi Jacek Witkowski – ale do naszych czasów takich
              malowideł zachowało się bardzo niewiele, na świecie jest ich tylko około 20.
              Siedlęcin jest jedynym miejscem, gdzie można obejrzeć legendę
              o najsłynniejszym rycerzu okrągłego stołu.
              Droga renowacja
              Przedstawiciele fundacji Zamek Chudów szukając pieniędzy na konserwację
              malowideł, zwrócili się o pomoc do europejskich muzeów, w których zbiorach są
              dzieła o tematyce arturiańskiej oraz do Międzynarodowego Towarzystwa
              Arturiańskiego w Wielkiej Brytanii.
              Na pełną renowację malowideł potrzeba ok. 200-250 tys. zł. Fundacja ma już
              część pieniędzy. Podczas prac zostaną usunięte przemalowania wykonane podczas
              poprzednich renowacji, które myliły wcześniej badaczy średniowiecza.
              Przerobić na magazyn
              Ponad 700-letnia wieża rycerska w Siedlęcinie jest jedną z najlepiej
              zachowanych budowli tego typu w Europie, mimo że od 1945 roku nie miała
              szczęścia do właścicieli. PGR, który przez wiele lat rządził wieżą i
              znajdującym się obok folwarkiem, magazynował w niej zboże. Później właścicielem
              była gmina Jeżów Sudecki. Kilka lat temu w budowli zaprószono ogień i niewiele
              brakowało, by zabytek spłonął. Obecnie wieża jest własnością fundacji Zamek
              Chudów.

              Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.05, 16:49
                13:21, 06-07-2005 PAP


                Kultura:

                Rosjanie, wzorem zachodnich telewizji, nakręcą reality w dolnośląskim zamku


                Legnica (PAP) - Rosjanie, wzorem zachodnich telewizji, zamierzają nakręcić
                reality show w średniowiecznym zamku w Grodźcu na Dolnym Śląsku - poinformował
                w środę PAP Krzysztof Maciejak, szef wydziału promocji starostwa w Złotoryi.

                Zaznaczył, że program ma przypominać te, które dotychczas nakręcili w Grodźcu
                Szwedzi, Francuzi i, ostatnio, Belgowie, z tym jednak wyjątkiem, że
                uczestnikami rosyjskiej wersji będą osoby powszechnie znane w Rosji - aktorzy,
                politycy i dziennikarze.

                Jak powiedział PAP Maciejak, realizację programu zaplanowano na sierpień.

                W ostatnim roku zamek w Grodźcu przeżywa prawdziwe oblężenie zachodnich
                telewizji, które wykorzystują grodzisko do realizacji programów reality show
                utrzymanych w klimacie średniowiecza.

                Wszystkie produkcje są podobne do tej, którą jako pierwsi w ubiegłym roku
                nakręcili tu Szwedzi. Wybrali oni Grodziec spośród ok. 200 europejskich
                warowni. W wyniku ich 3-miesięcznego pobytu powstał program utrzymany w
                historycznych realiach, który wyemitowała następnie szwedzka telewizja.

                Szwedzki program pod tytułem "Królestwo", opowiada o życiu ludzi w
                średniowieczu. Było to połączenie reality show i dramatu, a jego treścią stało
                się życie ludzi w historycznej Szwecji.

                Program wyprodukował kanał szwedzkiej telewizji publicznej - SVT. W projekcie,
                który odtwarzał szczegóły życia poprzednich epok, wzięło udział kilkanaście
                specjalnie dobranych osób.

                Jednym z najważniejszych argumentów za zlokalizowaniem programu w XV-wiecznym
                Grodźcu był dla realizatorów ze Szwecji fakt, że w otoczeniu zamku nie ma
                dużych skupisk ludzkich, a budowlę okalają lasy. Mało widoczne są linie
                energetyczne, w pobliżu nie ma też ruchliwych traktów drogowych. Dlatego
                miejsce może uchodzić za średniowieczne zamczysko, nietknięte cywilizacją, a
                odkrywane w nim sceny wyglądają autentycznie.

                (PAP)


                • Gość: Kal IP: *.bredband.skanova.com 07.07.05, 22:08
                  O tej jesieni realizacja szwedzkiego serialu zostala przeniesiona z Polski do
                  Szwecji.
                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.05, 14:41
                    Posadzka po bawarsku

                    Najpierw nowy dach, a teraz posadzka – Ministerstwo Kultury i Sztuki nie skąpi
                    pieniędzy i napędza remont największej złotoryjskiej świątyni, jeden z
                    najpoważniejszych w historii.

                    W zeszłym tygodniu, po wyniesieniu ławek i zdjęciu posadzki, kościół mariacki
                    przypominał średniowieczną arenę wśród gotyckich murów, na której zaraz staną
                    zakuci w zbroję rycerze. Przeorany był, niczym poligon, długimi rowami
                    przypominającymi okopy frontowe. W te wykopy robotnicy zasypywali plastikowe
                    rury, którymi kiedyś popłynie ciepła woda z centralnego ogrzewania. Kiedyś,
                    czyli gdy znajdą się pieniądze na nowe piece i grzejniki.
                    Żaden z wiernych, uczestniczących w odprawianych w zwykłym porządku
                    nabożeństwach, nie widział zapewne do tej pory tak „rozgrzebanej” świątyni.
                    Obecny remont jest największym od czasów I wojny światowej. Proboszcz Stanisław
                    Śmigielski zdecydował się na niego, bo parafia p.w. Narodzenia Najświętszej
                    Marii Panny otrzymała od Generalnego Konserwatora Zabytków dotację w wysokości
                    615 tys. złotych, z przeznaczeniem na wymianę posadzki. – Przy okazji
                    postanowiliśmy wykonać malowanie wewnątrz kościoła – tłumaczy ksiądz.
                    Konserwator, a zarazem w jednej osobie wiceminister kultury, sypnął groszem,
                    gdy przyjechał do Złotoryi zobaczyć, jak zostało wykorzystanych pół miliona
                    złotych, które przekazał w zeszłym roku na remont przeciekającego dachu.
                    Niestety, pieniędzy z budżetu państwa nie starczy na cały planowany remont,
                    czyli na malowanie ścian i nowe tynki. Proboszcz jest skazany na pomoc parafian
                    i sponsorów. – Apeluję zwłaszcza o wsparcie do instytucji i zakładów pracy –
                    mówi ksiądz Śmigielski. Na ścianach, w miejsce starych cementowych i
                    zagrzybionych, trzeba będzie położyć jakieś 300 metrów kwadratowych tynków
                    renowacyjnych, które nie są wcale tanie.
                    Posadzka zostanie wymieniona nie tylko w nawach świątyni, ale również w
                    prezbiterium (ołtarz zostanie wówczas tymczasowo ustawiony w nawie poprzecznej,
                    tuż przed szerokimi schodami). Nowa posadzka będzie wapienna, tak jak
                    dotychczasowa. Wprawdzie pod uwagę brano również granitową, ale wobec
                    niewielkiej różnicy w cenie postanowiono zachować oryginalny wystrój. Co
                    ciekawe, wapień będzie kupiony w Bawarii, w tym samym kamieniołomie, z którego
                    pochodził budulec starej posadzki, zrobionej jeszcze w czasach I wojny
                    światowej. Proboszcz tłumaczy, że w Polsce nie ma odpowiedniej jakości wapienia.
                    Prócz posadzki i malowania ścian renowacji mają być poddane drzwi wejściowe i
                    zakrystia. Nie będą natomiast w tym roku wymieniane ławki, choć jeszcze kilka
                    tygodni temu tak planowano. Zadecydowały oczywiście możliwości finansowe
                    parafii. Zamontowanie nowych siedzeń kosztowałoby 200 tys. zł. Dlatego po
                    położeniu posadzki do kościoła wrócą stare ławki, naprawione będą tylko mocno
                    spróchniałe lub zniszczone elementy.

                    Z kościoła wyniesiono około 100 ton gruzów z posadzki i ścian

                    Po zdjęciu posadzki poziom gruntu obniżył się o jakieś 12 centymetrów. To, co
                    się ukazało oczom, to rodzimy grunt, czyli ziemia, na której dawniej stawiano
                    kościół

                    To niemal epokowy remont – dach kościoła wymienia się raz na 100 lat, posadzkę –
                    nawet raz na 300 lat. Ławki na swoją kolej będą musiały jednak jeszcze poczekać


                    (as)
                    "Gazeta Złotoryjska"
                    • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.07.05, 12:31
                      Syrenka i kopalnia

                      Środa, 13 lipca 2005r.

                      W Jedlinie Zdroju wymyślili sposób na ożywienie miejskiego krajobrazu.
                      Przy nazwach ulic stanęły piękne rzeźby



                      Na pomysł wpadł miejscowy rzeźbiarz Mirosław Jedziniak. – Chciałem jakoś
                      upiększyć nasze ulice – mówi.Niektóre nazwy są całkowicie nieznane dla
                      mieszkańców. Może widząc rzeźbę, będą chcieli się czegoś dowiedzieć o patronie
                      ulicy – mówi artysta. Tym samym mieszkańcy i kuracjusze lepiej poznają historię
                      naszego miasta.
                      Pan Mirosław należy do Stowarzyszenia Miłośników Jedliny, które działa od dwóch
                      lat. Ta organizacja ufundowała na początek pięć rzeźb. Pieniądze na pięć
                      następnych przekazał mieszkaniec Jedliny. Po jednej ufundowali także inni
                      jedlinianie. Dzięki temu, do tej pory, udało się ustawić prace miejscowego
                      artysty przy szesnastu ulicach. I tak np. przy ulicy Warszawskiej stoi rzeźba
                      przedstawiająca syrenkę, przy Wałbrzyskiej widnieje wyryty w drewnie wizerunek
                      kopalni, a przy ulicy Pięknej obraz długowłosej dziewczyny.
                      Te osobliwe pomniki budzą dużą ciekawość turystów, których w Jedlinie nie
                      brakuje.
                      – To świetny pomysł. Te rzeźby pięknie komponują się z całym krajobrazem
                      miasteczka. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia przy każdej ulicy – mówi
                      Jadwiga Bogusz z Łodzi.
                      Wykonanie każdej pracy zajmuje panu Jedziniakowi dwa tygodnie. Koszt to 100 zł.
                      – Biorę pieniądze tylko za materiał – zapewnia artysta. – Chcę coś dać od
                      siebie temu miastu, w którym mieszkam od 49 lat. Do oznakowania zostało mi
                      jeszcze kilkanaście ulic.
                      – Mamy nadzieję, że kolejne rzeźby ufundują następni mieszkańcy – mówi Leszek
                      Orpel, burmistrz Jedliny Zdroju.
                      Rzeźbione tablice przy ulicach to nie jedyne dzieła pana Jedziniaka. W prawie
                      każdym zakątku Jedliny można natknąć się na jego prace.

                      Barbara Solarz - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.07.05, 18:30
                        Nowe przejście na Izerze

                        W piątek 15 lipca odbyło się uroczyste otwarcie granicznego mostu na rzece
                        Izerze łączącego Jizerke z Orlim. Uczestniczyły władze obu regionów oraz
                        Harachowa i Szklarskiej Poręby, a turystyczny ludek po obu stronach bawił się
                        na festynie.


                        W tym miejscu stał niegdyś bardzo piękny, zbudowany w 1901 roku most o
                        nowoczesnej żelbetowej konstrukcji. Łączył bliskie sobie wówczas społeczności
                        byłych uciekinierów religijnych zamieszkujące wysokogórskie wsie Jizerkę po
                        stronie czeskiej i Carlshal po stronie niemieckiej.


                        Po wojnie wsi na lewym brzegu rzeki - Orla i Wielkiej Izery nie zasiedlono, a
                        zlokalizowano w nich jedynie strażnice Wojsk Ochrony Pogranicza. Miejsce to,
                        niedostępne nawet dla turystów, stało się odludne. Zamknięty i niekonserwowany
                        most niszczał. Na początku lat osiemdziesiątych wysadzono go. Uchowały się
                        tylko przyczółki.


                        Starania o odbudowę mostu na Izerze rozpoczęto już na początku lat
                        dziewięćdziesiątych. Wrocławscy architekci Roman Czajkowski i Ryszard Stachura
                        wykonali projekt nawiązujący do pierwotnej budowli. Nie zrealizowano go, ze
                        względu na koszty. Teraz oba brzegi Izery połączyła drewniana, ale solidna
                        kładka. I ona otworzyła nowe horyzonty dla turystów pieszych i rowerzystów, a
                        zimą narciarzy biegowych, którzy od razu i tłumnie wyruszyli na izerskie
                        połączone szlaki. Tak więc w tym rejonie Izerów mamy już trzy przejścia
                        turystyczne - obok nowo otwartego, są to na przejście na Smreku oraz Harachow -
                        Jakuszyce w rejonie stacji kolejowej. Na otwarcie czeka jeszcze uzgodnione
                        przejście w rejonie Świńskich Dołów. Tak więc ten górski odcinek granicy polsko-
                        czeskiej, niegdyś nadgorliwie strzeżony, znowu stał się przepuszczalny dla
                        ludzi, a graniczna na tym obszarze rzeka Izera łączy, nie dzieli.


                        Do podróżowania przez granicę wystarczy dowód osobisty lub paszport. Dzieci do
                        16. roku życia wpisane do paszportu rodziców, mogą ją przekraczać w
                        towarzystwie rodziców, w pozostałych przypadkach muszą mieć własny dokument. Z
                        przejść turystycznych mogą korzystać także cudzoziemcy w tzw. ruchu bezwizowym.


                        Przejścia turystyczne otwarte są od 1 kwietnia do 30 września: od 8.00 do 20.00
                        i od 1 października do 31 marca od 8.00 do 18.00. W tych godzinach można je
                        przekraczać swobodnie, a do przejścia przez granicę nie jest konieczna obecność
                        funkcjonariusza SG. Nowe przejście umożliwi turystom swobodne korzystanie z
                        infrastruktury po obu stronach granicy.

                        "Nowiny Jeleniogórskie"
                        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.07.05, 18:34
                          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.05, 16:06
                            Tablice informacyjne na zabytkach - 2005-07-19 12:00:58

                            Lada dzień przy 6 najważniejszych głogowskich zabytkach pojawią się wielkie -
                            prawie 2,5-metrowe tablice informacyjne. Oprócz historycznego opisu danego
                            zabytku znajdą sie na nich przedwojenne zdjęcia. Tablice pojawią sie przy
                            kolegiacie, zamku, ratuszu, teatrze i kościołach Bożego Ciała i Św. Mikołaja.
                            Poza tym w mieście stana jeszcze 2 duże plany miasta. Cała inwestycja to koszt
                            20 tys.zł

                            Radio Plus Głogów
                            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.05, 10:50
                              Imperium z gwiazdami

                              Wtorek, 26 lipca 2005r.

                              Czy guru rosyjskich nacjonalistów Władymir Żyrinowski zamieszka
                              w kurnej chacie pod polskim zamkiem

                              Rosjanie samolotami zwożą do Grodźca sprzęt filmowy. Ósmego sierpnia zaczną tam
                              zdjęcia do telewizyjnego reality show

                              Być może na udział w programie zdecyduje się przywódca rosyjskich nacjonalistów
                              Władymir Żyrinowski. Producenci potwierdzili, że prowadzą z nim rozmowy.
                              Nazwiska pozostałych kandydatów wciąż trzymane są w tajemnicy.
                              „Imperium” zostanie wyemitowane jesienią w pierwszym programie rosyjskiej
                              telewizji. W opartym na szwedzkiej licencji show popularni w Rosji
                              dziennikarze, aktorzy i politycy będą rywalizować o władzę i pieniądze. Część z
                              nich zamieszka w zamku, gdzie nie braknie im niczego. Większość jednak będzie
                              musiała spędzić miesiąc w kurnej chacie, opiekować się zwierzętami i pracować w
                              ogrodzie.
                              – Trwają przygotowania do zdjęć – mówi Zenon Bernacki, kasztelan zamku w
                              Grodźcu. – 8 sierpnia pierwszy klaps.
                              Ironia losu: Rosjanie wracają na zamek, który tuż po zakończeniu II wojny
                              światowej podpalili biesiadujący tam czerwonoarmiści. Na zabytkowych
                              piaskowcach przy bramie do dziś zachowały się wypisane cyrylicą imiona
                              rosyjskich żołnierzy, którzy stacjonowali tu w czasie stanu wojennego. Tym
                              razem goście ze Wschodu nie budzą niechęci, lecz nadzieję na zarobek.
                              Telewizyjni scenografowie skupują po okolicznych wsiach archaiczne narzędzia
                              rolnicze i przedmioty domowego użytku.
                              Pełne ręce roboty mają ochroniarze pilnujący, by nikt niepowołany nie dostał
                              się na zamkowe wzgórze. Wkrótce 75-osobowa ekipa zapełni miejsca w hotelach, da
                              zarobić złotoryjskim restauratorom i sklepikarzom.
                              Jest też praca dla kierowców, bo trzeba szybko przewieźć do Grodźca tony
                              filmowego sprzętu, dostarczanego z Rosji samolotami. Brakuje tłumaczy.
                              – Okazuje się, że choć niedawno nauka rosyjskiego była obowiązkowa, ze
                              znajomością tego języka jest w Polsce kiepsko – mówi Zenon Bernacki. – Ktoś,
                              kto biegle mówi po rosyjsku i ma własny samochód, mógłby od zaraz znaleźć
                              zatrudnienie przy ekipie. Niestety, szukamy i nie możemy znaleźć.

                              Pierwsi byli Szwedzi
                              Kariera zamku w Grodźcu jako pleneru telewizyjnych reality show zaczęła się od
                              ubiegłorocznej wizyty Szwedów ze Sverige Television. Nakręcili tu
                              program „Riket” („Królestwo”). Potem odsprzedali licencję innym europejskim
                              stacjom. W tym roku swoje wersje „Królestwa” zdążyli już nakręcić w Grodźcu
                              Francuzi, Belgowie i Holendrzy.

                              Piotr Kanikowski - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.05, 11:25
                                Stary Dworek jak nowy

                                W ostatnią sobotę czerwca dokonano nieoficjalnego otwarcia Dworku Chopina.
                                Wydarzeniu temu towarzyszyła wystawa zdjęć fotografików z partnerskiego miasta
                                Dusznik, Novego Mesta.

                                Dworek zmienił swoje oblicze. Teraz ma znacznie jaśniejszy i bardziej stonowany
                                kolor elewacji. Wpłynęło to niezwykle korzystnie na wizerunek budynku. Ściany
                                wewnątrz również zostały odświeżone, parkiet wycyklinowany i polakierowany. Po
                                remoncie w Dworku Chopina można będzie skorzystać z dwóch toalet, które
                                dostosowane zostały do potrzeb osób niepełnosprawnych. Trzecia toaleta
                                zarezerwowana jest wyłącznie dla artystów. Najtrudniejszym zadaniem stojącym
                                przed wykonawcami było odwodnienie budynku. W tym celu musieli oni dokopać się
                                do fundamentów. Sporo czasu zajęła też naprawa pęknięć ścian i tynków. Jak
                                informowaliśmy Dworek doczekał się klimatyzacji.
                                Melomani, którzy przyjadą do Dusznik podczas tegorocznego, Jubileuszowego
                                Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego, będą mogli w komfortowych warunkach
                                wysłuchać wspaniałych recitali.

                                <MS>
                                • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.05, 11:45
                                  Pawilon Goethego jak nowy


                                  Rzeźba Goethego, którą wykonał głogowianin Roman Mordas zostanie ustawiona na
                                  specjalnym postumencie, całość wnętrza będzie podświetlona, a w oknach i między
                                  filarami zostaną zainstalowane ozdobne kraty. Kopuła dachu pokryta będzie nową
                                  blachą. Całość gotowa będzie do końca wakacji.


                                  Pawilon powstał w 1910 roku na terenie miejskiej Promenady dookoła Starego
                                  Miasta (dawne przedpola twierdzy). Swą formą pawilon nawiązuje do starogreckiej
                                  świątyni, stojącej w świętym gaju. Ma on kształt rotundy, nakrytej kopułą.
                                  Pokryta była ona blachą miedzianą a całość pawilonu wykonano z żelbetu.
                                  Dodatkową ozdobą były dwie doryckie kolumny umieszczone od frontu. We wnętrzu
                                  stało popiersie J. W. Goethego , autorstwa rzeźbiarza Raucha .

                                  Podczas działań wojennych pawilon został uszkodzony, a w późniejszym czasie
                                  zaginęło popiersie.




                                  Rzeźba Goethego, którą wykonał głogowianin Roman Mordas zostanie ustawiona na
                                  specjalnym postumencie, całość wnętrza będzie podświetlona, a w oknach i między
                                  filarami zostaną zainstalowane ozdobne kraty. Kopuła dachu pokryta będzie nową
                                  blachą. Całość gotowa będzie do końca wakacji.


                                  Pawilon powstał w 1910 roku na terenie miejskiej Promenady dookoła Starego
                                  Miasta (dawne przedpola twierdzy). Swą formą pawilon nawiązuje do starogreckiej
                                  świątyni, stojącej w świętym gaju. Ma on kształt rotundy, nakrytej kopułą.
                                  Pokryta była ona blachą miedzianą a całość pawilonu wykonano z żelbetu.
                                  Dodatkową ozdobą były dwie doryckie kolumny umieszczone od frontu. We wnętrzu
                                  stało popiersie J. W. Goethego , autorstwa rzeźbiarza Raucha .

                                  Podczas działań wojennych pawilon został uszkodzony, a w późniejszym czasie
                                  zaginęło popiersie.

                                  glogow.pl
                                  • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 28.07.05, 12:22
                                    Przetarg cudów

                                    Czwartek, 28 lipca 2005r.

                                    Realizacja największej inwestycji turystycznej na Dolnym Śląsku stanęła pod
                                    znakiem zapytania

                                    Właściciel sieci hoteli Gołębiewski chce wybudować olbrzymi kompleks
                                    konferencyjno-wypoczynkowy w górnej części miasta. Pojawił się jednak konkurent
                                    do zakupu ziemi.
                                    Wtedy urząd miejski nagle odwołał przetarg, który miał wyłonić nabywcę gruntów

                                    Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski kilka miesięcy temu ogłosił swój sukces.
                                    Do miasta przyjechał duży inwestor w branży hotelarskiej. Tadeusz Gołębiewski,
                                    właściciel wielkich obiektów wypoczynkowych w Mikołajkach i Wiśle, zdecydował,
                                    że kolejne takie centrum powstanie pod Śnieżką.
                                    W ciągu dwóch lat zamierza zainwestować tu ok. 200 milionów złotych. Hotel ma
                                    pomieścić ponad tysiąc gości. W kompleksie planowane są: parking na 600 aut,
                                    aquapark, hale sportowe, lodowisko, kręgielnie, jaskinie solne i lodowe, pole
                                    golfowe, niewielkie centrum handlowe oraz ponad 30 sal konferencyjnych.

                                    Najpierw było łatwiej
                                    Władze miasta, urzędnicy i radni Karpacza robili wszystko, by ułatwić
                                    załatwienie formalności, potrzebnych do rozpoczęcia budowy. Gołębiewski kupił
                                    około 10 hektarów gruntów od prywatnych właścicieli w okolicach ulic Kąpielowej
                                    i Szkolnej. By rozpocząć prace, potrzebuje jeszcze działki należącej do miasta.
                                    Tej nie można jednak sprzedać z wolnej ręki, konieczny jest przetarg.
                                    Cenę wywoławczą ponad hektara gminnego gruntu ustalono na 1,5 mln zł. Do
                                    przetargu stanął jednak nie tylko właściciel sieci hoteli.

                                    Atak z innej branży
                                    Zainteresowana zakupem jest również świdnicka firma Eltech, zajmująca się
                                    doradztwem technicznym oraz sprzedażą narzędzi przeznaczonych dla przemysłu,
                                    budownictwa, rzemiosła oraz handlu.
                                    – Mamy pieniądze, chcemy inwestować w inne branże. W Karpaczu planujemy budowę
                                    pensjonatu – tłumaczy jej prezes Stanisław Paleczny.
                                    Eltech wpłacił 300 tys. zł wadium. Dzień później jednak odwołano przetarg.
                                    Paleczny jest zaskoczony. – Zdziwiło mnie, że przetarg odwołano tuż po tym, gdy
                                    wpłaciliśmy wadium – tłumaczy.

                                    Poszło o rurę
                                    Oficjalnie władze miasta uzasadniły tę decyzję koniecznością naniesienia na
                                    plany rury kanalizacyjnej, która ma przebiegać przez środek sprzedawanej
                                    działki. Według burmistrza urzędnicy o niej zapomnieli.
                                    – Gdy tylko zorientowaliśmy się, że popełniliśmy błąd, odwołaliśmy przetarg –
                                    wyjaśnia Bogdan Malinowski. Termin kolejnego przetargu na razie nie jest
                                    jeszcze znany. Według przepisów może się on odbyć po upływie dwóch miesięcy od
                                    daty ogłoszenia.

                                    Nikt nie zrezygnuje
                                    Eltech nie zamierza rezygnować z zakupu działki. Prezes Paleczny zapewnia, że
                                    jego firma będzie konkurować z Gołębiewskim. Być może pojawi się więcej
                                    oferentów.
                                    Przedstawiciele miejscowej branży turystycznej mają nadzieję, że ostatecznie
                                    dojdzie jednak do budowy sieciowego giganta. – Będzie to magnes ściągający
                                    gości – uważa Waldemar Draeheim, dyrektor Miejskiej Kolei Linowej.

                                    Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                                    • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.07.05, 16:46
                                      Od 1 sierpnia w naszym Głogowie będzie działać Centrum Informacji Turystycznej.


                                      Stosowna umowa dotycząca prowadzeni centrum została podpisana pomiędzy Gminą
                                      Miejska Głogów a firmą "Intertrans PKS S.A.". Firma ta na zlecenie miasta
                                      będzie świadczyła usługi związane z informacją turystyczną.



                                      Początkowo siedziba Centrum znajdować się będzie w zastępczym lokalu w pobliżu
                                      dworca PKS przy ul. 1 Maja 23. Po remoncie dworca i powstaniu w jego miejscu w
                                      Galerii Dworcowej Centrum zostanie przeniesione do Galerii.



                                      Każdy kto skorzysta z usług Centrum będzie mógł uzyskać kompleksową informację
                                      dotyczącą turystyki w naszym mieście (szlaki turystyczne, zabytki, ciekawe
                                      miejsca). Centrum będzie także informowało o najbliższych imprezach kulturalno-
                                      sportowych odbywających się w naszym mieście. W centrum rozprowadzane będą
                                      materiały informacyjno-turystyczne dotyczące Głogowa i okolic. (mapy, foldery,
                                      filmy, widokówki itp.)



                                      Dodatkowe informacje będzie można uzyskać Punkcie Informacji Turystycznej -
                                      tel. 835-45-15



                                      Przypomnijmy, ze firma "Intertrans", która będzie prowadziła Centrum Informacji
                                      Turystycznej współpracuje już z Gminą Miejską Głogów. M.in. "Intertrans"
                                      zarządza wieżą ratuszową, organizuje rejsy statkiem po Odrze, współpracuje z
                                      lokalnymi przewodnikami turystycznymi a także obsługuje wycieczki szkolne po
                                      mieście.

                                      glogow.pl
                                    • Gość: marc IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 29.07.05, 17:19
                                      tak sie złożyło :-), że akurat leży przede mną prjekt zagospodarowania terenu z
                                      naniesionym hotelem panstwa Gołebiewskich.
                                      Projekt jest w skali 1:2000, ale krótszy bok budynku ma 4 cm, tj . 80 m.
                                      w dodatku jest kryty stromym dachem. ( czyli przy założeniu powiedzmy 40 stopni
                                      nachylenia - wysokość od okapu do kalenicy -ok 35 m ( tj dziesiec pieter)

                                      w pierwszech chwili byłem przekonany, że projektantowi pomyliła sie skala i
                                      myslał, że rysuje w "pięćsetce", ale wszystkie pozostałe elementy sa juz
                                      naturalnej wielkości ( np parking na ~400 samochodów i 30 autokarów ;-) )

                                      może jednak lepiej,żeby ten teren kupiła ta firma od narzedzi...
                                      • Gość: :) IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 29.07.05, 17:35
                                        tez mi sie wydaje ze oni chca taki blok jak w Wisle wybudowac bleee jakie
                                        paskudztwo
                                        • Gość: obywatel IP: *.dami.pl 14.08.05, 11:21
                                          Ja widzę że rozwój Karkonoszy jest ci daleki, w takim razie pozdrawiam i
                                          zastanów się jaka szansa stanęła przed Karpaczem, przecież takiego hotelu nie
                                          ma nawet we Wrocławiu, Byłeś kiedyś w Hotelu Gołębiewski? Po poście wnoszę że
                                          nie, a może warto się tam wybrać, no chyba że nie masz kasy. pozdrawiam.
                                      • Gość: wiw IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.07.05, 21:45
                                        Tylko, ze ci od narzedzi, w przeciwienstwie do pana Golembiowskiego nie maja na
                                        ta inwestycje ani pieniedzy ani gwarancji bankowych
                                        • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 30.07.05, 09:23
                                          no własnie dziwny projekt, ta powinien stanac wiezowiec :)
                                          • Gość: Rafis IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 30.07.05, 09:24
                                            Oaza na koñcu świata

                                            Sobota, 30 lipca 2005r.

                                            W Kotlinie Jeleniogórskiej mieszka coraz więcej obcokrajowców



                                            O Marczowie miejscowi mówią, że czas zatrzymał się w miejscu. Ze światem łączą
                                            wieś dwa autobusy dziennie. Ale dla Angelin den Burger to wymarzone miejsce.
                                            – Tutaj osiądziemy na resztę życia – przyznaje Holenderka, która odkryła uroki
                                            wsi

                                            Piękne widoki i z dala od samochodów – tak zachwala Marczów Angelin, która
                                            założyła tu stadninę koni Jaskółka.
                                            Wprawdzie na co dzień mieszka nadal nieopodal Amsterdamu, ale często przyjeżdża
                                            do „swojej” wsi. – Osiedlimy się tu na stałe, gdy przejdziemy na emeryturę –
                                            przyznaje jej mąż Rael den Burger. – U nas nie ma gór. Podziwiamy je dopiero u
                                            was, w Polsce – dodaje. Raela zachwyciły w Marczowie nie tylko góry, ale
                                            urokliwe przydrożne kapliczki i domy z pruskiego muru.
                                            „Starzy” marczowianie o nowych sąsiadach mówią dobrze. Dogadać się z nimi można
                                            po niemiecku, ale też i po polsku, bo goście z Niderlandów opanowali już
                                            podstawowe słowa.

                                            Praca jak skarb
                                            – Nie do przecenienia jest to, że zatrudniają kilkanaście osób – mówi sołtys
                                            Wiesława Białucka. – A tu praca jest na wagę złota.
                                            – To uczciwi ludzie i bardzo mili – opowiada Anna Warchoł, instruktorka nauki
                                            jazdy w szkółce Jaskółka. Jeszcze do niedawna mieszkała nieopodal Krakowa. –
                                            Jest sporo pracy, ale za to nie ma tego pośpiechu, co w dużych miastach –
                                            przyznaje z uśmiechem.

                                            Stodoły nie oddał
                                            W Marczowie mieszkają też inni Holendrzy. Helen ma polskie korzenie, ale pół
                                            życia spędziła w Niderlandach. Tam wyszła za mąż i po latach z mężem Eddiem
                                            przyjechała do Polski. Wahadłowo kursują między domem a marczowską posiadłością.
                                            – Lepszych sąsiadów nie mogłem mieć – przyznaje Stanisław Martyniuk, jeden ze
                                            starszych mieszkańców, którego dom leży tuż obok budynku młodych Holendrów.
                                            – Wyremontowali drogę, która prowadzi także i do mojego domu. Proszę popatrzeć –
                                            pokazuje z zadowoleniem. – Chcieli też kupić moją stodołę. Eddie się uparł,
                                            ale ja też nie odpuściłem. Co własne, to własne.
                                            Interesu nie ubili, ale pozostali dobrymi znajomymi. – Mogą u mnie w szopie
                                            składować materiały budowlane – przyznaje pan Stanisław.

                                            Pan w pałacu
                                            Belg z Flandrii Luk Vanhauwaert zakochał się w podwleńskich Łupkach. – To był
                                            przypadek. Trafiłem tu przejazdem tylko na jeden dzień. Urzekła mnie piękna
                                            okolica i zostałem – przyznaje. Został i kupił zabytkowy XVI-wieczny pałac pod
                                            zamkiem Lenno.
                                            Dziś płynnie mówi po polsku, choć najpierw chciał się zamknąć w czterech
                                            ścianach pałacu i mieszkać samotnie. – Ale serce wygrało. Szybko zaprzyjaźnił
                                            się z sąsiadami – przyznaje Bernadetta Szewczyk, która pomaga Lukowi.
                                            – To niesamowicie uczciwy człowiek – mówi Krystyna Bil, mieszkanka wsi. – Za
                                            własne pieniądze naprawiał zniszczony wodociąg. To między innymi dzięki niemu
                                            mamy wodę. We wsi nie ma świetlicy, a on użycza nam miejsca na wiejskie
                                            zebrania.
                                            Luk ocalił też resztki zapomnianego poniemieckiego grobowca przed dewastacją.
                                            Przekonał władze starostwa, że nie należy wycinać drzew w alei prowadzącej do
                                            mogiły.

                                            Chce tu mieszkać
                                            Alice Gregory z Australii szuka domu. W Jeleniej Górze spędziła młodość, ale
                                            wyemigrowała na antypody i zmieniła obywatelstwo.
                                            – Nie myślałam, że tu jest tak pięknie – przyznaje. – Mieliśmy niewielkie
                                            podwórko z sadem i widokiem na Śnieżkę. Bawiłam się z koleżankami w ogródku. Z
                                            Melbourne trzeba jechać 400 kilometrów, by zobaczyć góry. Teraz, po blisko 20
                                            latach nieobecności w Polsce, mogę to docenić – opowiada Alice, która chce
                                            kupić w Karkonoszach działkę budowlaną.– Obok mojego domu w Melbourne jest do
                                            kupienia działka o powierzchni 700 metrów kwadratowych. Za, bagatela, 100
                                            tysięcy dolarów. W Polsce za hektar pięknie położonej ziemi trzeba zapłacić 30-
                                            40 tys. złotych – tłumaczy polska Australijka.

                                            Międzynarodówka
                                            Cudzoziemców w regionie jeleniogórskim przybywa każdego miesiąca. Pałac w
                                            Radmicach kupiła niedawno Niemka, która za sąsiadów będzie miała kilkunastu
                                            Niemców, Austriaków, Belgów i Holendrów. W malowniczo położonym Tarczynie jest
                                            już prawie tyle samo obcokrajowców, co rodowitych mieszkańców. Mieszka tam
                                            zaledwie trzynastu Polaków, z czego rodzina pani sołtys liczy prawie połowę
                                            tego. – Ludzie z Zachodu to wciąż goście. Przyjeżdżają tu po kilka razy do
                                            roku, na kilka dni. Na stałe nikt się nie osiedlił – przyznaje jednak sołtys
                                            Aneta Nalepa.

                                            Nie ma strachu
                                            Czy obcokrajowcy nas wykupią? – Nie – zapewnia burmistrz Wlenia Bogusław
                                            Szeffs. – Dzięki nim nasz region się wzbogaca. Gdyby nie oni, stare domy i
                                            pałace pewnie by popadły w ruinę.
                                            W gminie Wleń ziemiękupiło już ponad 50 obcokrajowców. To o ponad 200 procent
                                            więcej niż 10 lat temu.
                                            Nie wszystko jednak można sprzedać. Burmistrz nie zamierza oddać w prywatne
                                            ręcę ruin XIV-wiecznego zamku Lenno, choć oferty od chętnych wpływają co
                                            miesiąc. – To dobro naszej kultury. Nie da się jego wartości przeliczyć na
                                            pieniądze. Nie sprzedam zamku z takiego samego powodu, z jakiego nie sprzedaje
                                            się jeleniogórskiego ratusza albo krzyżackiego zamku w Malborku – twardo mówi
                                            Bogusław Szeffs. •

                                            Pisarz pokochał Polskę
                                            George Bidwell, znany angielski pisarz, w roku 1946 przyjechał do Polski jako
                                            dyrektor British Council. Dwa lata później poślubił Annę Wirszyłło, późniejszą
                                            tłumaczkę swoich książek, przyjął obywatelstwo polskie i na stałe tu osiadł.
                                            W latach 60. mieszkał w Przesiece pod Jelenią Górą. Do dziś pozostała jego
                                            willa, posiadłość oraz pamiątkowy obelisk. Bidwell opublikował w Polsce ponad
                                            sześćdziesiąt książek, w większości zbeletryzowanych biografii wielkich postaci
                                            angielskiej historii.

                                            Przepisy można obejść
                                            Zakup nieruchomości w Polsce przez cudzoziemca spoza Unii Europejskiej nie jest
                                            prosty. Musi on uzyskać zezwolenie od ministra spraw wewnętrznych i
                                            administracji. Aby jednak je otrzymać, należy przedstawić szereg dokumentów,
                                            włącznie z charakterystyką nabywcy i opisem nieruchomości. Ponadto, trzeba
                                            wykazać więź z Rzeczpospolitą Polską. Można powołać się na rodzinne korzenie,
                                            albo chęć zawarcia związku małżeńskiego z obywatelem RP.
                                            W praktyce uzyskanie zezwolenia może trwać nawet do kilku miesięcy. Łatwiej
                                            mają mieszkańcy krajów zjednoczonej Europy, nie muszą oni już mieć zgody MSWiA.
                                            Stało się tak po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Chyba, że mają już dom w
                                            Polsce i chcą kupić następny, albo gdy nie posiadają karty stałego pobytu. W
                                            tych dwóch przypadkach muszą prosić o zgodę MSWiA.
                                            Większość cudzoziemców korzysta jednak z innego, łatwiejszego sposobu zakupu
                                            domu. – Ludzie zakładają spółki cywilne z polskim udziałowcem i dzięki temu
                                            mogą nabyć praktycznie każdy obiekt bez problemów – mówi Maria Gierczyk,
                                            inspektor do spraw komunalnych Urzędu Miasta we Wleniu.
                                            Jest jeszcze jeden sposób. W imieniu obcokrajowca dom kupuje jego zaufany
                                            przyjaciel Polak. Budynek jest od razu zastawiany pod hipotekę na rzecz
                                            zainteresowanego cudzoziemca. W akcie notarialnym jest zapisane, że nie można
                                            sprzedać obiektu bez jego zgody.

                                            Robert Zapora - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                                            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.08.05, 17:30
                                              Hotel na kółkach

                                              Wtorek, 2 sierpnia 2005r.

                                              Za nieduże pieniądze można zanocować w wagonie sypialnym
                                              JAWORZYNA ŚLĄSKA


                                              Wszystko jest jak trzeba: skóropodobne obicia i woda w umywalkach... Tylko nie
                                              trzęsie w nocy i nie słychać stukotu kół. Nocleg w wagonie sypialnym to
                                              wyjątkowa atrakcja. – No, jak ktoś się uprze, to przyczepimy lokomotywkę i
                                              możemy zrobić małą rundkę – żartuje Jacek Jerczyński, szef Muzeum Przemysłu i
                                              Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.
                                              To właśnie tutaj powstał mały hotelik. Bo jak skansen parowozów, to koniecznie
                                              spanie w wagonach. A na bocznicy stoi właśnie piękny egzemplarz z lat 70.,
                                              który kursował swego czasu na trasie Polska – Związek Radziecki. Ma dlatego
                                              lepszy standard. Tylko toaleta jest na zewnątrz, bo podczas postoju i tak nie
                                              wolno korzystać z WC.
                                              Nocleg w pociągu to niezwykłe przeżycie. Każdy, kto tylko ma ochotę, może
                                              zarezerwować sobie półeczkę lub cały przedział.
                                              W przyszłym roku „pod ciuchciami” będzie można rozbić namiot lub wynająć domek
                                              dróżnika, który stoi między ruchliwymi torowiskami. Będzie więc można spać przy
                                              gwiździe lokomotyw i niezłym hałasie.

                                              (AGA) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                                              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.05, 00:03
                                                Ekomuzeum w Tarchalicach

                                                Dolnośląska wieś Tarchalice chce przypomnieć historię związaną jej okolicami,
                                                gdzie znajdował się starożytny ośrodek metalurgii żelaza i stworzyć na bazie
                                                pozostałości po nim Ekomuzeum

                                                Wieś Tarchalice leży pomiędzy Ścinawą i Wołowem. W pierwszych wiekach naszej
                                                ery istniała tutaj osada hutnicza, w której przez ok. 250 lat zajmowano się
                                                produkcją żelaza z tzw. rud darniowych. Dzisiejsze Tarchalice leżą praktycznie
                                                w tym samym miejscu co starożytna osada hutnicza z II wieku naszej ery. W tym
                                                celu mieszkańcy wspólnie z organizacjami pozarządowymi m.in. Zieloną Akcją oraz
                                                Stowarzyszeniem Crossö, przygotowują projekt powstania Ekomuzeum.

                                                Tarchalice chcą wykorzystać atrakcyjne położenie, walory przyrodnicze, a przede
                                                wszystkim odkrycia archeologiczne do ściągnięcia turystów na swój teren. W
                                                ostatnich dniach wieś złożyła m.in. projekt do Urzędu Marszałkowskiego starając
                                                się o środki unijne na jego realizację.

                                                eja

                                                TVP3 WROCŁAW
                                                • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.08.05, 18:16
                                                  .: Nowe przejście graniczne na Dolnym Śląsku :.
                                                  11 sierpnia 2005 - 13:10

                                                  W najbliższy piątek (11.oo) zostanie otwarte przejście na szlaku turystycznym
                                                  Kocioł-Olesnice. Po stronie polskiej przejście położone jest na terenie gminy
                                                  Lewin Kłodzki. Przeprawa przeznaczona jest dla ruchu pieszego, rowerowego i
                                                  narciarskiego. Odprawy graniczne prowadzone będą przez Sudecki Oddział Straży
                                                  Granicznej.
                                                  Przejście będzie otwarte od kwietnia do września od rana do 20-ej, natomiast w
                                                  ziemie dwie godziny krócej do 18-ej. To 32 przejście turystyczne na Dolnym
                                                  Śląsku.

                                                  L.Mordarski

                                                  PRW
                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.05, 10:28
                                                    Chcą ożywić wiatrak

                                                    Środa, 17 sierpnia 2005r.

                                                    Wiatrak z Polkowic, tzw. holender, już wkrótce zostanie uratowany od totalnego
                                                    zniszczenia. Konserwator zabytków w Legnicy pozytywnie zaopiniował projekt jego
                                                    odbudowy.
                                                    Holenderski wiatrak jest jedyną tego typu budowlą, jaka zachowała się na
                                                    terenie Polkowic. Kilkanaście lat temu zabytek należał do gminy, potem
                                                    dwukrotnie zmieniał właściciela. Żadnemu z nich, jak do tej pory, nie udało się
                                                    rozpocząć robót. Jedyną formą ochrony obiektu było zabezpieczenie murów przed
                                                    dalszą ruiną i ogrodzenie terenu.
                                                    Obecnie pozytywna opinia konserwatora otwiera wrocławskiej firmie drogę do
                                                    odbudowy wiatraka.
                                                    – To bardzo dobra wiadomość i mam nadzieję, że tym razem uda się uratować
                                                    holendra – cieszy się Michał Baran, mieszkaniec Polkowic.
                                                    Poza jedną uwagą dotyczącą zwieńczenia zabytkowej budowli, projekt jest zgodny
                                                    z dokumentacją historyczną. Nie jest to jednak przeszkodą w realizacji
                                                    przedsięwzięcia.

                                                    (ULK) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.05, 17:44
                                                    18 sierpnia 2005 godz. 13:18

                                                    Jak przyciągnąć turystów?

                                                    Oprócz kóz, krów i koni kuszą przejażdżkami na egzotycznych zwierzętach. Uczą
                                                    żonglerki czy skoków na batucie. Zabawiają turystów od rana do wieczora. Co raz
                                                    więcej dolnośląskich gospodarstw agroturystycznych próbuje w ten sposób
                                                    przyciągać gości.


                                                    Mleko prosto od krowy i domowe jedzenie do to tej pory w tej branży uważane za
                                                    najważniejsze przy dużej konkurencji często jest niewystarczające. A gdy
                                                    jeszcze walory krajobrazowe są nieszczególne najważniejszy staje się pomysł.

                                                    Na Dolnym Śląsku jest 500 gospodarstw agroturystycznych. Z każdym rokiem
                                                    przybywa 40. Ale ośrodki z nietypowymi atrakcjami należą do nielicznych.


                                                    eja

                                                    TVP3 Wrocław
                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.05, 14:47
                                                    Najpierw Małgorzata

                                                    Piątek, 19 sierpnia 2005r.

                                                    LEGNICKIE POLE Konserwatorzy przywracają dawny blask ołtarzowi w kościele św.
                                                    Jadwigi



                                                    – W latach 30. minionego wieku na płótno położono werniks, który przyciemnił
                                                    obraz – mówi
                                                    prof. Mieczysław Stec, kierownik prac renowacyjnych. To bardzo zmieniło
                                                    kolorystykę. Po zdjęciu warstwy ochronnej, malowidło odzyska kolor pierwotny,
                                                    czyli niebieski

                                                    Pomnikowy zabytek
                                                    Zespół klasztorny w Legnickim Polu zaczęto wnosić w 1723 r. Cztery lata później
                                                    wkopano kamień węgielny pod budowę kościoła św. Jadwigi.
                                                    Ten przepiękny kompleks przechodził burzliwe dzieje. Były tu koszary pruskie,
                                                    nazistowska szkoła polityczna. Stacjonowały po wojnie wojska radzieckie i
                                                    polskie. Obecnie
                                                    w byłym klasztorze ma siedzibę Dom Pomocy Społecznej dla kobiet. Kompleks dwa
                                                    lata temu został wpisany na listę Pomników Historii RP.

                                                    Obraz św. Małgorzaty poszedł pierwszy do renowacji. Znajduje się w bocznym
                                                    ołtarzu. Ten i pozostałe trzy w innych ołtarzach namalował mistrz Wacław
                                                    Wawrzyniec Rainer z czeskiej Pragi. Zainkasował za to 1600 guldenów, co było
                                                    wówczas majątkiem. Prace nad wysokimi na 7 metrów i szerokimi na 3,5 metra
                                                    płótnami trwały w latach 1729–32.
                                                    – Zaczęliśmy renowację od św. Małgorzaty, bo poświęcony jej ołtarz jest na
                                                    wprost wejścia do kościoła – tłumaczy Sławomir Pienias z rady parafialnej.
                                                    – Gdy zostanie odrestaurowany, będzie wyróżniał się swoją urodą na tle
                                                    pozostałych. To taki efekt psychologiczny. Gdy zwiedzający zobaczą, ile piękna
                                                    można wydobyć z innych malowideł, może szczodrzej sypną groszem.
                                                    Konserwacja ołtarza św. Małgorzaty pochłonie 220 tys. zł. Ministerstwo Kultury
                                                    i Sztuki przekazało na ten cel 90 procent kwoty, pozostałą część da parafia. Z
                                                    obrazu zdjęty zostanie werniks
                                                    i uzupełnione będą braki. Drewniane ornamenty i rzeźbienia zdemontowano. –
                                                    Czyścimy złocenia – wyjaśnia konserwator Małgorzata Sulikowska.
                                                    – Potem pokryjemy je ponownie 23-karatowym złotem, które ma bardzo ciepłą barwę.
                                                    Konserwatorzy muszą też zaimpregnować drewno preparatami przeciwko drzewojadom.
                                                    Przez wieki bowiem zrobiły one wiele spustoszeń w elementach ołtarza. Prace
                                                    konserwatorskie przy pierwszym ołtarzu mają się zakończyć w październiku. Być
                                                    może podczas renowacji zabytku uda się znaleźć relikwie świętego, złożone w
                                                    ołtarzu.
                                                    – W przyszłym roku chcemy zająć się kolejnym ołtarzem – dodaje Sławomir
                                                    Pienias. – Musimy zdobyć na to pieniądze. Wiele by nam pomogło, gdyby zabytek
                                                    został wpisany na listę UNESCO, tak jak Kościół Pokoju w Jaworze.
                                                    Największe wrażenie we wnętrzu świątyni robią freski na sklepieniu. Wykonał je
                                                    europejskiej sławy artysta Kuźma Damian Asam z Monachium.
                                                    – W wielu miejscach te przepiękne malowidła są popękane – mówi prof. Stec. –
                                                    Mogą odpaść duże kawałki. Im wcześniej rozpocznie się prace konserwatorskie,
                                                    tym lepiej.
                                                    – To jest nasze marzenie – dodaje Sławomir Pienias. – Któryś z ekspertów
                                                    ocenił, że bez miliona złotych nie ma co się zabierać za renowację. Na razie o
                                                    takich środkach możemy pomarzyć. •

                                                    Zygmunt Mułek - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.05, 15:33
                                                    Odnawiają Sudety


                                                    Rozpoczął się kompleksowy remont hotelu "Sudety" w Wałbrzychu. Prace nadzoruje
                                                    nowy właściciel obiektu, który kupił hotel od upadłej spółki Glassmont. W
                                                    planach jest wymiana wszystkich instalacji oraz nowy wystrój wnętrz. Hotel
                                                    ruszy prawdopodobnie wiosną przyszłego roku, a jego standard będą określały
                                                    trzy gwiazdki.



                                                    Źródło: (szela) | 30minut.pl


                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.05, 17:21
                                                    Powrót małej "Moskwy"

                                                    Marcin Kunat - 2005-08-24 godz.10:46:39



                                                    Przeciętnemu mieszkańcowi naszego kraju, Legnica kojarzy się z przemysłem
                                                    miedziowym i pobytem wojsk Armii Radzieckiej. Mało kto jednak traktuje miasto
                                                    jako obiekt turystyczny. Podstawowym problemem takiego stosunku jest fakt, iż w
                                                    ostatnich latach władze lokalne nie przykładały zbyt dużej uwagi do
                                                    turystycznego wizerunku Legnicy. Dziś, szczególnie w okresie wakacyjnym, do
                                                    naszego miasta przyjeżdżają szerokie rzesze turystów, zarówno z kraju jak i z
                                                    innych państw europejskich, czego najlepszym przykładem jest stale
                                                    rozbudowywana sieć hotelarsko-gastronomiczna. Jednak wciąż bardzo istotną
                                                    sprawą jest brak „turystycznego patentu na Legnicę”. Dziś każde miasto szuka
                                                    elementu wyróżniającego go wśród innych, przykłady takich sposobów można
                                                    mnożyć, np. Jelenia Góra promuje się jako stolica Karkonoszy, powiat kłodzki
                                                    określa siebie mianem „Turystycznego Hrabstwa Sudetów” czy wreszcie miasto
                                                    Łęczyca w woj. łódzkim wykorzystuje legendę związaną z rzekomym zamieszkiwaniem
                                                    tamtejszego zamku przez diabła Borutę. Legnica również ma wiele ciekawych
                                                    elementów, które mogłyby być wykorzystane turystycznie. Przede wszystkim mam tu
                                                    na uwadze fakt przebywania w mieście Wojsk Armii Radzieckiej (później Federacji
                                                    Rosyjskiej). Wielu turystów, po zwiedzeniu zabytkowego Starego Miasta, parku,
                                                    Zamku Piastowskiego oraz obiektów sakralnych, namiętnie poszukuje pozostałości
                                                    po pobycie Rosjan. Jednak miasto, które było siedzibą dowództwa stacjonujących
                                                    w Polsce wojsk radzieckich, niewiele pozostawiło pamiątek. Warto by się
                                                    zastanowić, czy nie zainwestować w rozwój turystyki lub promocji Legnicy oparty
                                                    właśnie na kwestii prorosyjskiej. Można by przecież wyznaczyć wewnątrzmiejski
                                                    szlak turystyczny prowadzący przez tereny gdzie stacjonowali Rosjanie, jest tam
                                                    jeszcze wiele ciekawych pozostałości, jak chociażby fragmenty murów
                                                    odgradzających niegdyś rosyjskie dzielnice. Być może dla legniczan nie jest to
                                                    duża atrakcja jednak turyści potrafią znaleźć w tym coś zaskakującego i
                                                    ciekawego. Idealnym pomysłem byłoby stworzenie kawiarni rosyjskiej stylizowanej
                                                    na tamte lata czy wreszcie sklepiku sprzedającego gadżety związane z Rosjanami
                                                    zamieszkującymi miasto, a może w centrum Tarninowa postawić, jako pomnik,
                                                    rosyjski samochód wojskowy?. Idealne rozwiązanie stanowiłoby powołanie
                                                    oddzielnego Muzeum Pobytu Wojsk Radzieckich na ziemi legnickiej. Jestem
                                                    przekonany, iż byłoby to doskonałym wariantem promocyjnym miasta, wiec może
                                                    pomyśleć o tym na poważnie i zakończyć spory o Pomnik Przyjaźni?

                                                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.05, 18:42
                                                    Stulatka doczekała się remontu

                                                    Przetarg na remont wieży na Wielkiej Sowie został rozstrzygnięty. Przeprowadzi
                                                    go świdnicka firma zrzeszona w dzierżoniowskiej Spółdzielni Rzemieślniczej.



                                                    Prace mają rozpocząć się na początku września i potrwają najprawdopodobniej do
                                                    końca października, choć mogą się wydłużyć ze względu na warunki atmosferyczne.
                                                    Remont obejmuje samą wieżę. W projekcie jest jeszcze zagospodarowanie terenu
                                                    wokół wieży, co stanowi drugi etap zadania inwestycyjnego. Pieszyce mają na ten
                                                    cel środki w budżecie - 100 tys. złotych. Koszt remontu zamknie się w kwocie
                                                    260 tys. złotych. Część brakującej kwoty gmina już pozyskała, m.in. od
                                                    samorządów. Nadal brakuje jednak około 80 tys. złotych, dlatego gmina stara się
                                                    o dofinansowanie z zewnątrz. Zamierza też złożyć wniosek o dofinansowanie w
                                                    ramach rozwoju polsko-czeskiego pogranicza. Na apel gminy o pomoc odpowiedziały
                                                    samorządy. Starostwo przeznaczyło kwotę 2 tys. złotych, podobnie jak w ubiegłym
                                                    roku. Także gmina Bielawa po raz drugi przekazała na renowację wieży 5 tys.
                                                    złotych. W Dzierżoniowie, na najbliższej sesji Rady Miejskiej o dotacji w
                                                    wysokości 6 tys. złotych na ten cel zadecydują radni. Wniosek o pomoc w
                                                    remoncie wieży w ubiegłym roku skierował radny Tomasz Śnieżek. Pozostałe gminy,
                                                    w tym gmina wiejska Dzierżoniów, nie będą partycypować w kosztach remontu,
                                                    jednak ta ostatnia zapewnia, że jako członek Stowarzyszenia Turystycznego Gmin
                                                    Gór Sowich przekazuje na remont środki poprzez opłacanie składek, z których
                                                    Stowarzyszenie dofinansowuje remont wieży, choć nie są to kwoty tej wysokości
                                                    co dotacje. Stowarzyszenie Gmin Gór Sowich zadeklarowało wsparcie w wysokości
                                                    45 tys. złotych. W jego skład wchodzą jeszcze Bielawa, gmina wiejska Nowa Ruda,
                                                    Walim i Pieszyce. Przekazanie kwoty w wysokości 20 tys. złotych zadeklarowało
                                                    także Stowarzyszenie "Wielka Sowa".

                                                    Przypominamy, że w Pieszycach utworzono specjalne konto. Mogą na nie wpływać
                                                    pieniądze od osób, które chcą wesprzeć remont:

                                                    Urząd Miejski w Pieszycach BZ WBK SA o/Dzierżoniów nr 76 1090 2301 0000 0005
                                                    9000 0617 z dopiskiem "Wielka Sowa".

                                                    Aneta Pudło
                                                    "Tygodnik Dzierżoniowski"

                                                    Fotka zabytkowej wieży:
                                                    nettur.rst.com.pl/1632/cnt/11454.jpg
                                                  • Gość: simonka IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 25.08.05, 10:42
                                                    a znany jest nowy właściciel hotelu?
    • Gość: mad IP: *.dami.pl 24.08.05, 19:04
      Wrocław odwiedziło w zezłym roku około 2 milionów turystów, dla porównania
      kotlinę jeleniogórską tyle samo. Jednakże pobyt przeciętnego turysty w kotlinie
      był dłuższy aniżeli pobyt turysty we Wrocławiu.
      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.08.05, 19:06
        ...........uzdrowiska (kuracjusze)
        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.08.05, 10:39
          Czekają na dzwony

          Czwartek, 25 sierpnia 2005r.


          Wielkimi krokami zbliża się 350-lecie wybudowania Kościoła Pokoju w Jaworze

          Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO kościół przeszedł
          generalny remont. Wszystko to z powodu uroczystości z okazji jubileuszu
          kościoła, które zaczną się już 9 września i potrwają trzy dni.
          Wierni żartują, że wybudowany w 1655 roku kościół przeżywa teraz swoją drugą
          młodość.
          Został on zbudowany z drewna, gliny i słomy. Bez użycia ani jednego gwoździa.
          Pamiętano o tym przy renowacji ołtarza i ambony, nad której odrestaurowaniem
          pracują jeszcze konserwatorzy sztuki.
          W pierwszym dniu świętowania odbędzie się m.in. wernisaż wystawy o Kościele
          Pokoju oraz projekcja filmu „Luter”. Najwięcej atrakcji przygotowano na sobotę.
          Wtedy to odbędzie się recital organowy Martina Balza, na którym usłyszymy
          brzmienie organów po renowacji.
          Tomasz Stawiak, pastor parafii ewangelicko-augsburskiej w Jaworze, nie może się
          doczekać powrotu... dzwonów. Zobaczyć je będzie można na Rynku. Już za
          kilkanaście dni trzy piękne zabytkowe dzwony wrócą do miasta. Kilka miesięcy
          temu zostały zawiezione do Niemiec. Tam je odnowiono.
          – W ostatnim dniu chcemy przewieść dzwony do świątyni. Zostaną poświęcone oraz
          odbędzie się nabożeństwo w dwóch językach: polskim i niemieckim – mówi pastor
          Tomasz Stawiak.

          (EWA) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.05, 14:04
            Szerokie otwarcie na wschód

            Czwartek, 1 września 2005r.

            KARKONOSZE Po pomarańczowej rewolucji Ukraińcy zaczynają przyjeżdżać w
            Karkonosze



            Nasi sąsiedzi znają i lubią Tatry. Czas, by poznali Karkonosze. Fundusz Wczasów
            Pracowniczych – właściciel wielu obiektów turystycznych, zachęca gości ze
            wschodu do wypoczynku na Dolnym Śląsku

            Grupa ukraińskich dziennikarzy i właścicieli największych biur turystycznych
            objeżdża właśnie najatrakcyjniejsze miejsca na Dolnym Śląsku. W Karkonoszach
            spędzili dwa dni. Wszystko po to, by przekonać turystów zza wschodniej granicy
            do przyjazdu na Dolny Śląsk.
            Olha Horechko, właścicielka jednego z dużych biur podróży we Lwowie, co roku
            organizuje wypoczynek na Ukrainie dla około pięciu tysięcy Polaków. Jej firma
            wysyła w sezonie zimowym do Zakopanego ponad tysiąc turystów z Ukrainy.
            – Już w październiku chciałabym przysłać pierwszą grupę naszych turystów w
            Karkonosze. Szkoda tylko, że nie macie tu Krupówek i górali, bo Ukraińcy to
            uwielbiają – żartuje właścicielka biura.
            Według Witalia Lewkowskiego, zastępcy generalnego dyrektora Narodowej
            Organizacji Turystycznej Ukrainy, zainteresowanie Polską w jego kraju bardzo
            wzrosło po pomarańczowej rewolucji. Jego podczas objazdu po Karkonoszach
            szczególnie zaciekawił ośrodek narciarstwa biegowego w Jakuszycach.
            – Na Ukrainie są kłopoty ze śniegiem. Karkonosze mają nam wiele do zaoferowania
            – uważa Witali Lewkowski.
            Polska jest w pierwszej dziesiątce krajów, do których, by wypocząć, wyjeżdżają
            Ukraińcy. Niechętnie jeżdżą do naszych sąsiadów na Słowację i do Czech z powodu
            problemów wizowych.
            – Polska wiza jest bezpłatna i można ją załatwić nawet w ciągu jednego dnia –
            tłumaczy Olha Horechko.
            Jesteśmy też atrakcyjni ze względu na ceny niższe niż w Austrii i Włoszech oraz
            z powodu braku bariery językowej. Problemem jest jedynie dowóz turystów z
            Ukrainy na Dolny Śląsk. Jeśli nie decydują się na przyjazd autokarem lub
            własnym samochodem do dyspozycji mają połączenie kolejowe Kijów–Wrocław, ale
            pociąg jeździ tylko dwa razy w tygodniu.
            Zdaniem Ryszarda Wulicza, dyrektor regionalnego oddziału Funduszu Wczasów
            Pracowniczych, rynek ukraiński jest obiecujący. – To bardzo dobry klient.
            Potrzebuje dobrego standardu obiektu i wcale nie najtańszego. Zakopane jest
            wypełnione Ukraińcami, dlatego powinni zacząć przyjeżdżać w Karkonosze – mówi
            Wulicz.
            Większe grupy turystów z Ukrainy pojawiły się w Szklarskiej Porębie w minionym
            sezonie narciarskim.
            – Jesteśmy już przygotowani do przyjęcia turystów ze wschodu. Mam nadzieję, że
            tej zimy przyjedzie ich więcej. Mamy już materiały promocyjne w języku
            rosyjskim. – mówi Grażyna Biederman, kierownik biura informacji turystycznej w
            Szklarskiej Porębie. •

            Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.05, 10:14
              Zejdźmy do podziemia

              Piątek, 2 września 2005r.

              Po raz pierwszy turyści zwiedzający zamek Książ będą mogli wejść do korytarzy
              wykutych w skale
              Trasa zostanie udostępniona na początku września. Będzie można przejść 80-
              metrowym chodnikiem, pełnym zakrętów i zakamarków. Prawdopodobnie podczas II
              wojny światowej przygotowano go na wypadek ewakuacji oficjeli z organizacji
              hitlerowskich, którzy kwaterowali w zamku. Z podziemiami pierwsze piętro zamku
              miała łączyć klatka schodowa. Pozostały po niej widoczne ślady. Wejścia do
              podziemi broni ogromna metalowa brama. Jest też wartownia. Kto oglądał wojenne
              filmy, bez trudu wyobrazi sobie, jak w niej czuwał żołnierz i bronił dostępu do
              schronu. Podziemne korytarze są wysokie i wybetonowane, widać także fragment
              litej skały. – Ten chodnik jest podobny do innego – najdłuższego, który biegnie
              od dziedzińca zamku – mówi Irena Troska, przewodnik książański.
              Jednak tamtego nie ujrzymy nigdy. Dostęp do niego mają tylko pracownicy
              instytutu naukowego rejestrującego wstrząsy ziemi. W Książu zainstalowano
              niezwykle czułą i cenną aparaturę.
              – Nawet my nie mamy wstępu do tych podziemi – mówi Irena Troska. Tym cenniejsza
              jest możliwość obejrzenia chociaż niedużego odcinka. Zawdzięczamy to badaczowi
              historii zamku Tadeuszowi Słowikowskiemu, który opracował planszę
              przedstawiającą sieć podziemi książańskich. Chodnik ewakuacyjny można będzie
              zwiedzać, wykupując oddzielny bilet za 4 lub 2 złote.

              (ALKA) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.05, 22:06
                .: Kowary chcą być kurortem narciarskim :.

                05 września 2005 - 20:41

                Kowary na powrót chcą dołączyć do miejscowości narciarskich. Jeszcze 15 lat
                temu w mieście działały dwa orczyki w Kowarach Górnych. Jednak coraz mniej
                śnieżne zimy doprowadziły do ich całkowitej likwidacji.Samorząd teraz chciałby
                wyciągi zlokalizować na górze Czoło. Górna stacja byłaby na samym jej szczycie -
                powiedział Dariusz Rajkowski burmistrz Kowar. Wcześniej jednak władze Kowar
                potrzebują uzyskać zgodę Karkonoskiego Parku Narodowego. Rada naukowa wniosek
                będzie rozpatrywać jeszcze w tym miesiącu.

                Piotr Kaczmarski
                PRW
                • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.05, 22:16
                  Niemiecka fundacja ratuje dolnośląskie zabytki

                  05 września 2005 - 20:37

                  Przerwali naukę po to, by ratować zabytki w regionie wałbrzyskim. 20-tu
                  wolonatriuszy z Polski, Niemiec i Czach przez rok będzie pracować za darmo
                  przy renowacji pałaców, kościołów i cmentarzy. "To wspaniała przygoda i
                  doświadczenie - mówią młodzi ludzie, którzy
                  odłożyli na rok rozpoczęcie studiów bądź je zawiesili, by wziąć udział w
                  finansowanym przez niemiecką fundację "Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość"
                  w projekcie "Wolontariusze w służbie zabytkom". Podobny program z
                  powodzeniem został zrealizowany w Niemczech, a teraz objął region Wałbrzyski
                  i Olsztyn.Na Dolnym Śląsku wolontariusze będą odnawiać cmentarze w Kłodzku i
                  Świdnicy, fasadę pałacu w Morawie, zniszczony dworzec kolejowy w Świdnicy, a
                  także budynki bramne Zamku Książ.Właściciele zabytków cieszą się z darmowych
                  pracowników. Za ich utrzymanie i wyposażenie w narzędzia niemiecki sponsor
                  zapłaci ponad pół miliona złotych.

                  Agnieszka Szymkiewicz

                  PRW



                  • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.09.05, 10:28
                    Hit ze średniowiecza

                    Wtorek, 6 września 2005r.

                    JELENIA GÓRA Malowana historia przygód Lancelota, rycerza okrągłego stołu,
                    odzyska dawny blask



                    Cenne średniowieczne malowidła znajdujące się na ścianach w wieży rycerskiej w
                    Siedlęcinie zostaną odrestaurowane. Fundacji Zamek Chudów, która opiekuje się
                    zabytkiem udało się zdobyć fundusze na ten cel.

                    Przedstawiciele Fundacji Zamek Chudów szukając pieniędzy na konserwację
                    malowideł, pokrywających ściany wielkiej sali, zwrócili się o pomoc do
                    europejskich muzeów, w których zbiorach są dzieła o tematyce arturiańskiej oraz
                    do Międzynarodowego Towarzystwa Arturiańskiego w Wielkiej Brytanii. Prośby o
                    wsparcie doczekały się pozytywnej odpowiedzi. Fundacja otrzyma ok. 200 – 250
                    tys. zł.
                    Podczas renowacji zostaną usunięte przemalowania wykonane w trakcie poprzednich
                    takich prac. Myliły one wcześniej badaczy średniowiecza.
                    Jeszcze kilka lat temu wśród historyków sztuki przeważała bowiem opinia, że
                    malowidła
                    w wieży przedstawiają między innymi scenę ufundowania klasztoru Cystersów.
                    – Ta błędna interpretacja była spowodowana niewłaściwą konserwacją malowideł w
                    okresie międzywojennym. Konserwatorzy kilka fragmentów wówczas przemalowali –
                    tłumaczy Przemysław Nocuń, przedstawiciel Fundacji Zamek Chudów.
                    Właściwe znaczenie malowideł odkrył dopiero doktor Jacek Witkowski z
                    Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zdaniem przedstawiają one legendę o rycerzu
                    okrągłego stołu – Lancelocie z Jeziora. Na ścianach przedstawiono dwa wątki tej
                    opowieści: jedną z przygód rycerskich Lancelota i jego miłość do Ginewry, żony
                    króla Artura.
                    Malowidła z wieży w Siedlęcinie wzbudziły olbrzymie zainteresowanie
                    specjalistów zajmujących się legendą króla Artura i rycerzy okrągłego stołu.
                    Ostatnio prezentowano je między innymi na największej na świecie konferencji
                    poświęconej średniowieczu na Western Michigan Universyty. Interesują się nimi
                    także profesorowie uniwersytetów w Oxford i Cambridge.
                    Odkryte w latach osiemdziesiątych XIX wieku malowidła powstały w latach 1320-
                    1340.
                    Opowieści rycersko-romansowe były częstym przedmiotem inspiracji
                    średniowiecznych malarzy, ale do naszych czasów takich malowideł zachowało się
                    bardzo niewiele. Na świecie jest ich tylko około 20. Siedlęcin jest jedynym
                    miejscem gdzie można obejrzeć legendę o najsłynniejszym rycerzu okrągłego stołu.
                    Wstęp do wieży kosztuje 3 zł, ulgowy 1,5 zł. Można ją zwiedzać codziennie w
                    godzinach od 9 do 18. •

                    PGR magazynował w niej zboże

                    Ponad 700-letnia wieża rycerska w Siedlęcinie jest jedną z najlepiej
                    zachowanych budowli tego typu w Europie, mimo że od 1945 roku nie miała
                    szczęścia do właścicieli. PGR, który przez wiele lat rządził wieżą i
                    znajdującym się obok folwarkiem, magazynował w niej zboże. Później właścicielem
                    była gmina Jeżów Sudecki. Kilka lat temu w budowli zaprószono ogień i niewiele
                    brakowało, by zabytek spłonął. Obecnie wieża jest własnością Fundacji Zamek
                    Chudów.

                    Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                    • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.09.05, 10:33
                      Haczyk na turystów

                      Środa, 7 września 2005r.

                      PŁÓCZKI GÓRNE Na płóczkowskich polach warto wybudować miasteczko agatowe



                      Władze gminy chcą przejąć 10 hektarów terenów, na których znajdują się pola
                      agatowe. Stałe udostępnianie ich poszukiwaczom cennych kamieni przyciągnęłoby
                      wielu gości

                      Nasz region słynie z pól agatowych w Płóczkach Górnych w gminie Lwówek Śl.,
                      które przeczesywane są przez poszukiwaczy skarbów i zbieraczy minerałów.
                      Niestety – wyprawy dla grup zorganizowanych i turystów na pola odbywają się
                      tylko podczas lwóweckiego lata agatowego (dużej imprezy, która organizowana
                      jest raz w roku latem). Tereny, na których znajdują się wyrobiska, należą do
                      Agencji Nieruchomości Rolnych.

                      Powrót tradycji
                      – Staramy się o przejęcie ich części. Chcemy je zagospodarować. Pomysłów mamy
                      wiele. Planujemy m.in. utworzenie wioski walońskiej – zapowiada Ludwik Kaziów,
                      burmistrz Lwówka Śl. Jego zdaniem taka wioska da szansę na rozwój turystyczny.
                      W jej ramach mógłby powstać punkt przypominający historię poszukiwań kamieni w
                      okolicy. Można byłoby też wskrzesić dawne walońskie tradycje. Tak dzieje się
                      już w Szklarskiej Porębie, gdzie działa nawet stowarzyszenie walońskie.
                      Nawiązuje ono do dawnych dziejów, gdy Walonowie słynęli ze znajomości skarbów
                      ziemi.
                      Organizacja takiej wioski w powiecie lwóweckim o tyle ma sens, że płóczkowskie
                      wyrobiska należą do największych w Polsce. Wykopane tutaj agaty to bardzo
                      nietypowe okazy, które charakteryzują się wielobarwnością i ciekawym kształtem.

                      Poszukiwacze skarbów
                      – Turyści z całego kraju dzwonią do nas z pytaniami o wyprawy i rajdy na pola
                      agatowe. Zainteresowanie jest z roku na rok coraz większe – mówi Piotr Mania z
                      Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Lwówku Śl. Agatami
                      najczęściej interesują się poszukiwacze skarbów i kolekcjonerzy, ale nie tylko.
                      – To również osoby, które słyszały o atrakcji, jakimi są płóczkowskie
                      wyrobiska, i chcą spróbować samodzielnie znaleźć agat i go oszlifować –
                      twierdzi Piotr Mania. Jak twierdzi, obok poszukiwań minerałów, można byłoby
                      organizować konkursy w płukaniu złota w pobliskim strumyku
                      – Płóczce.

                      Dla dobra publicznego
                      Kiedy gmina przejmie teren od agencji?
                      Rzecznik ANR we Wrocławiu, Maciej Grabowski mówi, że lokalne władze muszą
                      najpierw przekształcić status gruntów w służące dobru publicznemu. Wtedy
                      agencja je przekaże bez żadnych problemów. Zmiana kwalifikacji gruntów będzie
                      możliwa do końca roku. •

                      CO KRYJE KAMIEŃ
                      Jak rozpoznać, że zwykły kamień kryje w sobie agat? Przede wszystkim po kolorze
                      i wadze. Minerał jest znacznie lżejszy niż np. bazalt i ma najczęściej
                      zielnokawy nalot. Okaz dopiero po jego rozcięciu i oszlifowaniu nabiera blasku.

                      SPACER AGATOWYM SZLAKIEM
                      Spacerowy szlak agatowy wynosi 8,5 kilometra. Przebiega przez Płóczki Górne,
                      starą cegielnię i prowadzi do Lwówka Śl. Okolica jest piękna, a widoki na
                      Ostrzycę, Góry Kaczawskie
                      i Wilczą Górę zapierają dech w piersiach.

                      Katarzyna Wilk - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                      • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.05, 11:15
                        Promują w Ameryce

                        Poniedziałek, 12 września 2005r.

                        Inwazja zagranicznych dziennikarzy na Karkonosze

                        Niedawno wyjechali Ukraińcy, teraz są Amerykanie i Węgrzy. Po powrocie mają
                        zachęcać swych rodaków do odwiedzin Dolnego Śląska. Zdaniem specjalistów
                        ta forma promocji turystyki jest bardzo skuteczna

                        Zagranicznych dziennikarzy interesują nasze zamki, uzdrowiska oraz turystyka
                        narciarska i rowerowa.
                        – Przedstawiciele mediów zgłaszają nam, czym są zainteresowani. Na tej
                        podstawie przygotowujemy program ich pobytów – mówi Wojciech Fedyk z
                        Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej.
                        Siedmiu dziennikarzy z USA zażyczyło sobie, by pokazać im dolnośląskie zamki i
                        uzdrowiska.
                        – To moja pierwsza wizyta w Polsce. Jestem pod dużym wrażeniem tej części
                        Europy. Bardzo podobał mi się zamek Czocha. Spędziliśmy w nim noc – mówi
                        Patricia Harris z dziennika Asbury Park Press, który ukazuje się w nakładzie
                        450 tys. egzemplarzy.
                        John Clayton z radia KNX 10,70 FM w Los Angeles szczególnie miło wspomina
                        zwiedzanie Wrocławia.
                        – Rynek amerykański jest bardzo ważny. W naszym kraju Amerykanie chętnie
                        odwiedzają Kraków i Warszawę. Chcemy ich przekonać także do przyjazdów na Dolny
                        Śląsk – mówi Wojciech Fedyk.
                        Według Agnieszki Kuliczkowskiej z biura informacji turystycznej w Szklarskiej
                        Porębie, zapraszanie przedstawicieli zagranicznych mediów to skuteczna forma
                        promocji.
                        – Po publikacji materiałów z pobytu w Karkonoszach obserwujemy zwiększone
                        zainteresowanie obcokrajowców. Odbieramy wiele telefonów.
                        Z rozmów wynika, że o Szklarskiej Porębie dowiedzieli się ze swych mediów –
                        tłumaczy.
                        Dziennikarzom z Węgier organizatorzy pobytu pokazali dolnośląskie ośrodki
                        narciar-skie i uzdrowiska. Wkrótce objazd będą mieli dziennikarze z Wielkiej
                        Brytanii. Według Wojciecha Fedyka niedługo można spodziewać się najazdu
                        Anglików na nasz region. Jeden z tanich przewoźników uruchomił połączenie
                        lotnicze Londyn – Wrocław. Jest kwestą czasu, by Anglicy zaczęli z niego
                        korzystać w celach turystycznych.
                        – Próbujemy też zainteresować naszymi uzdrowiskami dziennikarzy ze Skandynawii.
                        Usługi lecznicze w tej części Europy są dużo droższe niż u nas. Liczymy, że
                        gości przyciągną artykuły w tamtejszych gazetach – mówi Wojciech Fedyk.

                        Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
                        • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.09.05, 11:44
                          • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.05, 14:32
                            SKI KOWARY

                            Kowary będą miały nowe połączenie z Pecem Pod Śnieżką i Małą Upą. Razem z
                            Czechami kowarzanie w tym roku będą tworzyć narciarskie trasy biegowe.


                            Samorządy już podpisały odpowiednie porozumienie i czekają na śnieg. Burmistrz
                            Kowar Dariusz Rajkowski jest przekonany, że będzie duże zainteresowanie
                            narciarzy. Na trasach mają być zakładane ślady. Będą to robiły skutery.
                            Kowary na powrót chcą dołączyć do miejscowości narciarskich. Jeszcze 15 lat
                            temu w mieście działały 2 orczyki w Kowarach Górnych. Jednak coraz mniej
                            śnieżne zimy doprowadziły do ich całkowitej likwidacji.
                            Samorząd teraz chciałby wyciągi zlokalizować na górze Czoło. - Górna stacja
                            byłaby na samym jej szczycie – powiedział Dariusz Rajkowski burmistrz Kowar.
                            Wcześniej jednak władze Kowar potrzebują uzyskać zgodę Karkonoskiego Parku
                            Narodowego.

                            karkonosze.info.pl
                            • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.10.05, 15:56
                              .: Będzie więcej pieniędzy na turystykę :.

                              01 października 2005 - 10:25

                              Branża turystyczna ma mieć więcej pieniędzy i pomoc ze strony samorządu. Od
                              1 stycznia 2005 roku już nie wojewoda będzie się zajmował firmami
                              świadczącymi usługi turystyczne. Będzie to robił marszałek województwa.
                              Jak przekonuje podczas konferencji zorganizowanej z okazji Dni Turystyki
                              członek zarządu województwa Andrzej Pawluszek zmiana będzie z korzyścią dla
                              całej branży. Radni czy marszałek są bowiem samorządowcami, wybieranymi w
                              wyborach, a więc takimi, którzy muszą się liczyć z opiniami tych, dla
                              których pracują. Marszałek będzie się także zajmował wydawaniem koncesji na
                              zakładanie biur
                              podróży. Według Andrzeja Pawluszka dostęp do tych pozwoleń będzie dzięki
                              temu łatwiejszy.

                              PRW
                              • Gość: ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.10.05, 00:08
                                Sposób na pieniądze

                                Powoli kończy się tegoroczny sezon turystyczny. Złotoryja może zapisać go na
                                plus. Coraz więcej osób odwiedza nasze miasto.

                                Do Złotoryi chętnie przyjeżdżają osoby z niemal całego kraju. Nie brakuje
                                również turystów z zagranicy. I nie są to tylko Niemcy, którzy już tradycyjnie
                                chętnie odwiedzają Dolny Śląsk. W tym roku gościli u nas m.in. Anglicy czy
                                Finowie. Wyjeżdżają od nas raczej zadowoleni, ale zwracają uwagę na pewną
                                rzecz: za mało jest w naszym mieście miejsc noclegowych. Jest wprawdzie hotel,
                                ale ceny w nim są za wysokie nawet dla wielu Niemców. Najbardziej więc
                                poszukiwane są kwatery prywatne. Oferują one noclegi o dość dobrym standardzie
                                za przystępną cenę. Jest ich trochę w gospodarstwach agroturystycznych na
                                terenie powiatu, jednak przyjezdni szukają ich w mieście. Chcą stworzyć sobie
                                tutaj bazę wypadową (pisaliśmy o tym w „GZ” nr 20). Niestety, w Złotoryi szukać
                                ich ze świecą. A szkoda. Bo można by dorobić do domowej kasy. Dlatego też
                                Komisja Oświaty, Kultury i Kultury Fizycznej Rady Miejskiej apeluje do
                                mieszkańców Złotoryi o rozważenie możliwości przygotowania pokoi do wynajęcia,
                                zwłaszcza w sezonie turystycznym. Do wiosny czasu jeszcze wiele, więc można
                                zastanowić się na spokojnie i w przyszłym sezonie zaoferować miejsca noclegowe
                                turystom. Budżet domowy na pewno na tym zyska. Kto się na to zdecyduje,
                                powinien skontaktować się z Centrum Informacji Turystycznej, które mieści się
                                przy ul. Basztowej 15 (tel. 878 18 73). CIT posiada dane na temat bazy
                                noclegowej na terenie całego powiatu i prezentuje je wszystkim zainteresowanym.
                                To spewnością ułatwi pozyskanie „letników” na kwatery.

                                (rh)

                                GAZETA ZŁOTORYJSKA
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.