sklep internetowy, przesylka "zginela"
Witam.
Problem jest dosc skomplikowany, mam nadzieje, ze ktos bedzie potrafil mi odpowiedziec.
Zamowilem pod koniec sierpnia (30 albo 31) w sklepie internetowym tusze do drukarki. Zaplacilem (przedplata), czekalem cierpliwie na przesylke. Nie pojawila sie przez tydzien, wiec poprosilem sprzedawce o podanie numeru nadania. Poszedlem (chyba 12 wrzesnia) na poczte, zeby sie dowiedziec czegos na temat tej przesylki - otrzymalem informacje, ze takiej przesylki nie bylo. Zglosilem ten fakt w sklepie internetowym - sprzedawca powiedzial, ze zglosi reklamacje u siebie, a mi od razu wysyla "nowy" towar - i faktycznie, po 2 dniach dotarla do mnie przesylka. Po kilku(nastu) dniach zostalem poproszony na poczte w sprawie reklamacji - mialem podpisac, czy dostalem wczesniejsza przesylke, czy nie - bo zdaniem listonosza zostala dostarczona 3 wrzesnia. Podpisalem, ze przesylki nie otrzymalem. Po kolejnych kilku dniach zadzwonil do mnie sprzedawca z informacja, ze otrzymal od Poczty Polskiej odmowe reklamacji, gdyz mam na skrzynce naklejona "R" i polecone sa wrzucane do skrzynki. Owszem, mam R, jednak do mojej skrzynki przesylka tej wielkosci (duza, dosc gruba koperta babelkowa) nie zmiesci sie w calosci - bedzie *bardzo mocno* wystawac, wiec zdrowy rozsadek powinien nakazywac nie wrzucanie jej do srodka. Sprzedawca w tej sytuacji domaga sie, bym zaplacil mu za druga paczke tuszy, w przeciwnym razie zglosi na policji wyludzenie (wartosc przesylki - ok 50 zl). Poprosilem, by wyslal mi informacje o odmowie reklamacji - chcialem to wyjasnic z moim urzedem pocztowym. Obiecal "natychmiast zeskanowac i wyslac" - temat zniknal na tydzien czy dwa, dzis otrzymalem znow telefon od sprzedawcy. Po pierwsze, twierdzi ze wyslal mi skan o ktory prosilem. Po drugie, poinformowal mnie, ze odwolal sie od decyzji poczty. Poczta przeprowadzila wizje lokalna (sprawdzila jaka jest wielkosc skrzynki itp.) Sprzedawca udawal zaskoczonego faktem, ze rozchodzi sie o skrzynke w domu jednorodzinnym, a nie w bloku (dziwne, bo moj adres wyraznie wskazuje, ze to dom). W zwiazku z ponowna odmowa uznania reklamcji przez poczte, domaga sie zwrotu wartosci drugiej przesylki w ciagu 7 dni, w przeciwnym razie grozi mi policja. Poprosilem o skany tych dokumentow z poczty - zobaczymy, czy tym razem sie doczekam.
W zwiazku z tym pytanie: co powinienem zrobic? Czy moge o cos walczyc na poczcie? Kto z nas jest na przegranej pozycji i powinien zaplacic za te niedostarczona przesylke? Sprzedawca, czy kupujacy?