Dodaj do ulubionych

Nie wierzmy (w) księży!!

IP: 81.15.228.* 07.06.03, 23:46
Jestem, jak mi się wydaje, prawym chrześcijaninem, prawym katolikiem. Nie
ukrywam tu jednak, że jestem słaby i bardzo często upadam. Najgorsze, że od
pewnego czasu powtarza się ten sam grzech. Do tej pory jednak służyłem
Kościołowi Katolickiemu a przez to Jego Głowie - Chrystusowi. Ostatnio jednak
coraz częściej spotykam się z wielkimi kłopotami, przeszkodami, w mej wierze.
Co gorsza, tymi kamieniami na mej drodze są szafarze stołu Pańskiego. Ostatni
skandal z biskupem elbląskim, to tylko wierzchołek góry lodowej. Mniej więcej
na miesiąc przed tym wypadkiem, razem z przyjaciółmi, uczestniczyłem na mszy
świętej dla młodzieży, z okazji Dnia Młodzieży. Była też tam stosunkowo młoda
mama, powiedzmy, że zaliczył bym ją jeszcze do starszych szeregów młodzieży,
że swoim kilkuletnim dzieckiem. Ja, ani nikt z moich towarzyszy nie zwracał
uwagi na gaworzenie dziecka (mówię poważnie, nikt najzupełniej w świecie, nie
zdawał sobie sprawy nawet z istnienia tego dziecka), Biskup jednak zauważył i
nawet dął znać wszystkim na mszy, że to dziecko istnieje, mówiąc: "czy ktoś
mógłby uspokoić to dziecko!". Nie skomentuję tego, bo gdy zaczęliśmy to
komentować, to brzydkie słowa nam pchały się na usta. Dodam tylko, że "mama"
nie miała innego wyjścia, jak opuścić mszę świętą, gdyż biskupowi
przeszkadzało jej dziecko. Zauważyłem wśród zebranych prawdziwe zaskoczenie i
potępienie.
Nie o tym jednka chciałem dziś pisać. Tak się składa, że jak już pisałem,
często zdarza mi się upadać. Nie będę ukrywał, że jest to grzech
nieczystości. Dzisiaj, chcąc dołożyć wszelkich starań ku nawróceniu, razem ze
Swoją dziewczyną poszliśmy do spowiedzi. Wigilia zesłania Ducha Świętego, a
Ten przychodzi zawsze z Darami Mocy i wytrwania. Nie było po prostu lepszego
momentu. Moja narzeczona poszła pierwsza. Zaraz potem ja. Ksiądz ładnie zadał
mi pokutę, udzielił rozgrzeszenia i było wszystko O.K. (szkoda, że bez
nauczania, ale no trudno). Zaraz po wyjściu z kościoła, zauważyłem, że moja
wybranka płacze. Spytałem się o co chodzi, a ta odpowiedziała, że ksiądz nie
dał je rozgrzeszenia. Można tu sobie snuć domysłuy dlaczego. Oboje jednak
mieliśmy ten sam, jeden, grzech cięzki. Ja dostałem rozgrzeszenie, ona nie.
Oboje mamy podobny stosunek do Boga. Nie ukrywam, że to, że zacząłem chodzić
do Kościoła, nawróciłem się, ba, nawet uwoerzyłem w Boga i BOGU zawdzięczałem
w dużej mierze jej, jej postawie wiary i wiedzy. A jednak CZŁOWIEK w szacie
KAPŁANA w KONFESJONALE, potępił ją (nawiasem mówiąc, nie dał jej
rozgrzeszenia, ponieważ skoro dotąd ze mną nie zerwała, to znaczy, że napewno
tak naprawdę nie żałuje i on nie moze je więc dać rozgrzeszenia).
Nie wiem co to jest. Spodziewam się wielu upokorzeń i wielu sprawdzianów
wiary. Spodziewam się jednak, że Kościół będzie tu moim wsparciem, anie
przyczyną zachwiania się. Jak ja zatem mogę zaufać księdzu, powierzyć mu
najgłębsze tajemnice mojego życia, obnażyć się przed nim wierząc, że wyznaję
grzechy Chrystusowi, gdy ten kobietę potępia a mężczyznę za ten sam
grzech "przepuszcza"!!!Bóg dał mu tę moc... ale z jej użytku go też rzozliczy.
Jeśli czyta to jakiś kapłan, a wiem i znam wielu księży, którzy nie są czarną
masą (jaką jest napewno ten człowiek, który mi dziś mocą Bożą udzielił
rozgrzeszenia), jakiś roztropny, oświcony kapłan, pasterz, może mógłby mi
pomóc, pocieszyć, poradzić. Bo dziś w swej goryczy zaczynam rozpatrywać wiele
możliwości. Kościół Katolicki nie jest jedyną wspólnotą służącą Chrystusowi.
Jest wiele wspólnot (Kościołów), które bazuję na źródle -na Piśmie Świętym i
nie wzbudzają tylu kontrowersji, jak zchierarchizowany, szowinistyczny
Kościół Katolicki. Dziś się przekonałem, że Kościół ma członków wiele, ale
wiele z nich jest martwych.
Wiem, że to co piszę jest pełne emocji. Być może, gdy to przemyślę, przemodlę
dojdę do wniosku, że się mylę. Ale jak tu się mylić. W Kościele Katolickim
NIC NIE JEST ZAS DARMO. Z moją Ewą (to nie jest jej prawdziwe imię) nie
pobraliśmy się jeszcze tylko i wyłącznie dla tego, że jako bezrobotni i to w
dodatku studenci, nie mamy pieniędzy ani na ślub, ani na wesele (choć bez
tego ostatecznie można się obyć), ani później na mieszkanie i normalne
utrzymanie rodziny (choć z drugiej strony to ostatnie dało by się jednak
jakoś przeżyć, ostatecznie zawsze są zasiłk rodzinne i inne takie). Mam tylko
nadzieję, że nie dojdzie do tego, że Ci, którzy reprezentują Chrystusa na
Ziemii, nie powrócą do dawnej głupoty i nie zaczną sprzedawać innych
sakrementów, tak jak dzisiaj trzeba kupić ślub.
Edytor zaawansowany
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 08.06.03, 00:53
    Też byłem wtedy na tej mszy. Też mnie odraza wzięła, gdy to usłyszałem.
    Szczerze mówiąc, śmiałem się później, że ten Biskupowski wypadek to kara za te
    grzechy. WKońcu Chrystus sam powiedział "Pozwólcie dzieciom przychodzić do
    mnie", a biskup, de facto, wywalił dzieciaka z kościoła. Co do reszty,
    rzeczywiście Piotrek jesteś rozgoryczony. W sumie myślę, że najważniejsze to
    żebyś służył Chrystusowi, nieważne w jakiej wspólnocie Kościoła jesteś (albo
    raczej nie aż tak ważne). Jeśli Chrystus naprawdę stanie się twoim Panem, Panem
    całego twojegożycia, to cię podążysz drogą, którą dla ciebie wybrał bez względu
    na to, w jakiej sie odnajdziesz wspólnocie.
    Sam jestem katolikiem i chcę tak zostać,ale wiem, że ci w sutannach, to tylko
    ludzie iże naprawdę dużo błedów robią. Trzymaj się :-)
  • Gość: kazik IP: *.proxy.aol.com 08.06.03, 08:37
    dlaczego bogobojne zycie zapewnia szczescie,dlatego ze Jahwe[Jehowa]Bog jest
    szczesliwym Bogiem,ktory pragnie zeby kazdemu z nas zycie sprawialo radosc.
    chodzac Jego drogami czlowiek moze zaznac wielu blogoslawienstw i cieszyc sie
    spokojem umyslu.podazanie droga Boza pobudza do ciaglego spelniania szlachetnych
    uczynkow,ktore stana sie tak liczne,"jak morskie fale".to zapewnia prawdziwe
    szczescie.mozna by jednak zaprotestowac i powiedziec,jesli czlowiek dobrze
    postepuje,to nieraz przez to cierpi.to prawda,a swiadcza o tym przezycia
    apostolow Jezusa.mimo jednak przesladowan byli rozradowani i dalej oznajmiali
    dobra nowine o Jezusie.otoz bogobojne zycie wcale nie stanowi gwarancji
    iz zawsze bedziemy dobrze traktowani.ap.Pawel napisal-doprawdy,wszyscy,ktorzy
    pragna zyc w zboznym oddaniu w lacznosci z Chrystusem Jezusem,beda tez
    przesladowani-[2 Tym.3:12].dzieje sie tak dlatego,ze mamy przeciwko sobie
    Szatana oraz rzadzony przez niego swiat [Jana 15:18,19 1Piotra 5:8].
    prawdziwe szczescie nie zalezy od czynnikow zewnetrznych.wyplywa raczej z
    przeswiadczenia,ze czynimy to,co sluszne,i zjednujemy tym sobie uznanie Boze
    [Mat.5:10-12 Jak.1:2,3 1Piotra 4:13,14].Jezus swym uczniom dal nakaz by szli i
    czynili uczniami wszystkie narody,chrzczac je w imie Ojca i Syna i Ducha sw. by
    by uczyli je przestrzegac wszystkiego,co im przekazal.[Mat.28:19,20].
    czlowiek,ktory po zapoznaniu sie z wola Stworcy,przyjmie ja do swego serca i
    umyslu,moze dobrowolnie oddac sie na czynienie woli Boga po przez symbol chrztu.
    nie bedzie mial problemu w podejmowaniu decyzji umyslem wyrobionym na
    podstawie Slowa Bozego.Slowo Boze,czyli Biblia bedzie dla niego autorytetem.
    bedzie mial wlasciwy poglad na malzenstwo,na podejscie do niego,czym
    przysporzy chwaly Jahwe[Jehowie]Bogu i bedzie sie w przyszlosci cieszyl Jego
    blogoslawienstwem w rodzinie.studium Slowa Bozego wyzwoli tez czlowieka z wielu
    zagadnien,ktore cisna sie do glowy,jak chociazby -czym jest Krolestwo Boze,
    o ktore sie modlimy? co ono i kiedy osiagnie dla dobra i sprawiedliwosci na
    ziemi? dlaczego jest tyle zla i niesprawiedliwosci wokolo? co jest naszym celem
    zycia? czy wszystkie religie Bog akceptuje? jak mozna rozpoznac,ktora jest
    wlasciwa? kto rzadzi swiatem-Bog czy Szatan? Slowo Boze daje nam szczera na nie
    odpowiedz.rowniez na legalne zarejestrowanie zwiazku malzenskiego w urzedzie.
    niepotrzebne sa wielkie wydatki i hucznosc.w oczach zas Stworcy jest on w
    zupelnosci legalnym.pamietajmy,ze nasz Stworca jest radosnym Bogiem i tej
    radosci pragnie tez w nas,co w konsekwencji prowadzic nas bedzie do zycia,i to
    wiecznego na rajskiej ziemi[Jana 17:3].
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 08.06.03, 11:23
    Hey, to znowu ja. Sądząc po numerze IP domyślam się kim jesteś i muszę
    powiedzieć, że jeśli byś się zdecydował na podstawie takiego jednego wypadku
    zmienić wiarę, to tak naprawdę nigdy jej nie miałeś. Nie wiem, co to za ksiądz,
    który nie udziela rozgrzeszenia kobiecie, a mężczyźnie tak, ale to ostatecznie
    tylko jeden człowiek, CZŁOWIEK! Księża są tylko ludźmi. Popełniają też błędy.
    Ba, nawet apostołowie w swojej działalności popełniali błędy (pierwsi
    chrześcijanie w Jerozolimie nie chcieli przyjąć św. Pawła, św. Piotr z początku
    odmawiał chrztu poganom, a potem pozostali apostołowie zgodzili się na chrzest
    pogan z wielką rezerwą).Błądzenie ludzkie jest po prostu w naszej ludzkiej
    naturze.
    Nigdy co prawda nie byłem w takiej sytuacji jak ty, ale powiem Ci, co ja bym
    zrobił. Potrzebny wam obu jest pasterz duchowy, który by was poprowadził.
  • Gość: jeden IP: *.tnt5.chi15.da.uu.net 08.06.03, 18:47
    No wlasnie a gdyby tak wyslal nazeczona do tej osoby w tym fraku , sam na
    sam ,rozgzeszenie GWARANTOWANE.
  • Gość: kazik IP: *.proxy.aol.com 09.06.03, 01:48
    no dobrze,potrzeba pasterzy do prowadzenia owieczek.tylko ktorzy to ci ktorzy
    maja boskie poparcie,ktorzy calkowicie za autorytet uwazaja Biblie?
    ktorzy potrafia nie byc czescia tego swiata[systemu],ktorzy potrafia ludziom
    dac nalezyte zrozumienie czym jest oczekiwane Krolestwo Boze.kiedy nastanie i
    jakie blogoslawienstwa ludziom i zamieszkalej ziemi przyniesie?ludzie sa
    zagubieni w mnostwie religii i jej pomieszaniu z rozna filozofia.nawet mlodzi
    wierzacy,po skonczeniu roznych seminariow sa skolowaciali.Jezus powiedzial,
    ze kazdy Jego nasladowca ma byc w jednosci w Nim,jak On jest w jednosci ze swym
    Ojcem Niebianskim.dal nam rowniez wspanialy przyklad,by wiedze ktora
    otrzymal od Swego Ojca,przekazywac [po z nia sie zapoznaniu]naszym bliznim.
    a wiedza ta,to"dobra nowina o czyms lepszym"[Izaj.52:7].przyklad ten rowniez
    jest odpowiedzia na slowa psalmisty--spiewajcie Jahwe[Jehowie],blogoslawcie
    Jego imie.dzien po dniu opowiadajcie dobra nowine o zgotowanym przez Niego
    wybawieniu[Ps.96:2].
  • Gość: anna IP: *.umcs.lublin.pl 09.06.03, 11:38
    znam to z autopsjii, mój mąż dostawał rozgrzeszenie, ja nie...doprowadziło to
    do tego, że nie chodzę do kościoła na msze prowadzone przez "przewodnika,
    nauczyciela" - chodzę do kościoła jak nikogo w nim nie ma, jak jest pusto, jak
    moge się skupić, jak mogę pomyśleć...
    w konfesjonale, przy spowiedzi żałowałam z grzechy, ale gwarantem dobrej
    spowiedzi, czy raczej uzyskania rozgrzeszenia, nie jest żal za grzechy, a mocne
    postanowienie poprawy, czyli najszczersza chęć nie popełniania tego grzechu
    nigdy wiecej, a o tym decyduje ksiądz, czy "wyglądasz mu" na taką czy takiego,
    który temu sprosta, a w konsekwencji czy da Ci rozgrzeszenie czy nie.
    Powiedz swojej dziewczynie, żeby się nie martwiła, niech próbuje w innych
    kościołach, może innymi słowami (nie mówię o krzywoprzysięstwie!!!NIE!!!),
    niech nie dyskutuje z księżmi...to nie ma njmniejszego sensu, to trzeba znieść
    z pokorą, przykrość jest wielka, bardzo wielka...ale po ślubie będzie cudownie!
  • Gość: Alicja IP: *.proxy.aol.com 09.06.03, 14:39
    Zgadzam sie z Toba Aniu, ze po slubie bedzie cudownie. Ale skoro oni tego slubu
    nie moga jeszcze wziasc, to co? Maja czekac cale zycie? W koncu w ich pozyciu
    nie chodzi chyba o "wykorzystal i rzucil", wiec czego maja sie obawiac? Ja
    wiem, rozumiem; koscielne przykazania. Tez jestem katoliczka, ale wybaczcie
    wszyscy gleboko wierzacy, uwazam wspolzycie przyszlych malzonkow przed slubem
    za konieczne. Skad tyle rozwodow, nieszczesc i sierot? Bardzo czesto wlasnie
    stad: z braku znajomosci partnera. A przeciez kosciol nigdy rozwodu nie
    popieral i nie popiera. Poza tym uwazam, ze Piotr za bardzo poczowa sie do
    winy. Mam nadzieje, ze ktoregos dnia nie doprowadzi to go do depresji.
  • Gość: Piotr IP: 81.15.228.* 09.06.03, 20:06
    Dziękuję wszystkim za szczere odpowiedzi. TRudno mi powiedzieć, co zaczniemy.
    Napewno nie rzucimy naszej wiary, ani tym bardzxiej nie orzstaniemy się ze
    sobą. Tez myslę, ze spróbujemy w innym kosciele. Mamy w sumie kilku znajomych
    księży. Teraz żałuję, że nie poszliśmy do żadnego z nich. Trochę to może i była
    wina wstydu, znamy się od kilku lub kilkunastu lat, spotyklamy się dość często
    i jakoś trudno nam się przekonac do nich jako kapłanów. Ale już rozmawialem z
    jednym, ktrego uważąm za, jesli nie przyjaciela, to napewno dobrego kolegę.
    Zgodził sie nas poprowadzić... czyli, będzie naszym stałym spowiednikiem.
    A co do ślubu, no cóż, mogę się pochwalić, choć jeszcze zupełnie nieoficjalnie,
    że może już za kilka miesięcy. Szczerze mówiąc to całkowicie niesprawiedliwe
    zachowanie tego iksa dało mi wiele do myslenia także na temat naszego związku.
    Chociaż jedna pozytywna rzecz, przeszkoda w postaci braku pieniędzy nie jest,
    jak się okazuje, aż tak wielka. W końcu nie trzeba wyprawiac wielkiego wesela,
    najważniejszy ostatecznie jest ślub.
    Zaś co do samego faktu, to chciałbym pociągnąć wątek. Jeśli ktoś chciałby się
    jeszcze wypowiedzieć na ten temat, to gorąco zapraszam. Do tej pory może byłęm
    zaślepiony, ale chętnie dowiem się o tej drugiej stronie Kościoła. W ogóle to
    jestem zaskoczony, że taki wyopadek nie jest odosobniony. Trzeba coś z tym
    zrobić, bo jak oni, ludzie, często nieprzygotowani do życia w dzisiejszym
    społeczeństwie, nieświadomi problemów młodych ludzi początka XX wieku, mogą
    zamykać komuś drogę do życia w Kościele. Sami przecież na brak pieniędzy nie
    narzekają, a ciekaw jestem, czy kiedykolwiek któryś z nich zastanawiał się, czy
    starczy na chleb. A kilkaset (a nawet kilka tysięcy) złotych na ślub i wydatki
    z nim związaneto przecież nie byle grosz. Pozdrawiam, dziękuję i naoprawdę
    zachęcam do kontynuowania wątku. Będę czytał codziennie, obiecuję.
  • Gość: Do Piotrka IP: 24.83.56.* 09.06.03, 20:37
    Daj sobie duzy "dystans" z ksiezmi.Mam szacunek do Twojej religi.Wiesz kiedy
    bedziesz WPORZADKU wobec BOGA,gdy bedziesz wobec innych i siebie DOBRY.To takie
    proste.Pozdrowionka-Marek-
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 10.06.03, 00:03
    Marek mądrze napisał, tak mi się wydaje. Tym bardziej, że jest to jeden z
    fundamentów także wiary katolickiej. A jak chcesz kontynuować topic, to opiszę
    krótko co słyszałem o jednym z xięży z diecezji toruńskiej, który na
    nieszczęście, trafił do jednej małej parafii wiejskiej w województwie kuj-pom.
    Otóż xiążula pozwalał sobie,zwracając się do dziewczyn na religii -dawna 6,7 i
    8 klasa - na texty typu(cytuję): "Co wy myślicie, że ja nie wiem o czym wy
    nonstop myslicie!?Tylko byscie sie qrvily", "Krótszej spódnicy nie było!!Ledwie
    ci dupę zakrywa" i inne, nie przebierając ze słówkami, także wulgarnymi, w
    stosunku do - de facto -dzieci. Wiem to napewno, bo miałem nieszczęscie
    mieszkać w sąsiedniej parafii przez jakiś czas, ale bliżej miałem do "jego
    kościoła", a zachowanie na kazaniach też pozostawiało wiele do życzenia,
    bioroąc pod uwagę fakt, czego raczej oczeqjemy od gościa z koloradką. Mimo to
    popieram Piotrka. Jakkolwiek wiele niesprawiedliwości jest w Kościele, też bym
    nie porzucił Kościoła, co jednak nie znaczy, że nie żywię szacunku i podziwu do
    innych wspólnot religijnych - z resztą mam przyjaciól chyba ze wszystkich
    kościołów i sekt. Żal mi tylko tej jego EWY. Jak to jeden człowiek, uchodzący
    za autorytet może popsuć dobre imię tak ważnej i wspaniałej instytucji:(.
    Pozdrawiam!!
  • Gość: anna IP: *.umcs.lublin.pl 10.06.03, 14:02
    religia to MIŁOŚĆ, do tego nie trzeba instytucji, do tego nie trzeba pieniędzy,
    do tego potrzeba dobrego nauczyciela, dobrego "przewodnika stada"
  • Gość: anna IP: *.umcs.lublin.pl 10.06.03, 09:57
    ja też wychodzę z założenia - "nie kupuj kota w worku", ale jeśli jesteś
    wierzący/a to miłość, Bóg, Chrystus i życie z mężem jest dla ciebie
    najważniejsze, to, że Wam w łóżku nie wychodzi jest mało istotne, to
    rekompensuje Wam wiara (tak myślę), poza tym sex według religii nie "może" (złe
    słowo) raczej nie powinien, przynosić stricte przyjemności, (przyjemnośc też)
    ale głównie jest to "droga" do posiadania dzieci. Więc to co dla mnie jest
    bardzo ważne dla wierzącego chyba mniej (najbardziej wiara).
    Kościół w ten sposób sobie z tym "poradził" - z sexem. Ja to tak widzę.
    a wracając do tematu, że meżczyzna jest inaczej traktowany (konwenans, ale
    nawet Kościół ten konwenans "kultywuje"). Chodziliśmy z mężem na nauki
    przedmałżeńskie, powiem szczerze, że bardzo mi się to podobało, dużo się
    dowiedziałam, ciekawych, optymistycznych rzeczy :).
    Ale pierwsze nauki były dla mnie szokiem, nie spodziewałam się takiego
    potraktowania kobiet (może odebrałam to zbyt dosłownie). Ksiądz prowadził naukę
    o sakramencie małżeństwa, o "trzech stołach" w rodzinie itp. W każdym razie
    zaczął opowiadać jakiś przykład obrazujący jak należy postąpić w takiej
    sytuacji: zaczął: "Jeżeli Twoj mąż wróci pijany do domu, z kolegami i będzie
    chciał zrobić imprezę, to Ty stań sobie w kątku i pomódl się "Boże wybacz mu,
    on nie wie co czyni" - jak mnie to mogło rozjątrzyć...wkurzyłam się nie na to,
    że mąż z kolegami, pijany...tylko to, że ksiądz powinien być obiektywny i skoro
    opowiada taką historyjkę, powinien zakończyć słowami: "i tak sama sytuacja
    powinna mieć miejsce jak żona wróci do domu z koleżankami, i bedzie chciała
    sobie z nimi "porozmawiać" do późnej nocy itd". Bardzo mnie to
    zbulwersowało...może to nie jest tego warte, może to błahostka, ale dlaczego
    jest tyle takich błahostek, które uswiadamiają kobietom, że są inaczej
    traktowane, jakoś tak po macoszemu (kobieto siedź w domu, gotuj, a jak mąż się
    bezie bawił to ty się módl w kątku).
    Lepsze...wielkanoc 2003, Puławy, kazanie w osiedlowym kościele, też jakiś wątek
    o miłości w małżeństwie, o Chrystusie "ulokowanym" w małżonkach, ksiądz
    mówi: "mąż również ma w sobie Chrystusa, miłość Chrystusową, przez to jest
    dobry, Chrystusowa miłość ujawnia się w postaci PRZYZWYCZAJENIA do żony" -
    ksiądz użył właśnie takich słów CHRYSTUSOWA MIŁOŚĆ UJAWNIA SIĘ W POSTACI
    PRZYZWYCZAJENIA DO ŻONY - ludzie nic, nawet sobie tego nie uświadomili, na mnie
    to wywarło piorunujące wrażenie, nie mogłam się powstrzymać i na głos
    powiedziałam PRZYZWYCZAJENIA A NIE MIŁOŚCI?!!
    :)
  • Gość: Alicja IP: *.proxy.aol.com 10.06.03, 13:34
    Widzisz, dlatego wole ta prawdziwa milosc w malzenstwie (myslowa i cielesna), a
    Bogu to tylko moge podzikowac, ze pozwala mi ja przezywac...
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 20.06.03, 17:08
    Wczoraj oglądałem panoramę i pokazywali arcybisqpa lubelskiego. W
    dosyć "zdecydowanych" słowach wypowiadał się przeciwko aborcji. W zasadzie też
    jestem przeciwnikiem aborcji, ale może ktoś mi wytłumaczyć jakim prawem xięża
    pozwalają sobie zarezerwować prawo do dawania wskazówek, przewodzić życiu
    rodzinnemu. Przecież to też tylko ludzie, w dodatq bez żadnego doświadczenia w
    życiu w rodzinie. Powiem wam szczerze - im więcej nad tym wszystkim myślę tym
    więcej widzę błędów Kościoła i zastanawiam się, jakim cudem to jeszcze istnieje
    w XXI wieku. Odpowiedź, że dlatego iż zbudowany jest na FUndamencie Chrystusa
    mnie nie satysfakcjonuje, bo coraz mniej Chrystusa widzę w Kościele.
  • Gość: T IP: 81.15.228.* 21.06.03, 21:05
    Wciąż tylko krytyka i krytyka. Rozumiem,że księża sa ludżmi, popełniaja błędy
    bo sa tylko ludźmi, ale kościól to nie tylko oni! Kościol tworzymy my wszyscy,
    którzy podajemy sie za wierzących, ktorzy prztznajemy sie do chrystusa. To
    także my wpływamy na obraz Kościoła [powinniśmy wpływac!]. A tymczasem nie
    robimy często nic tylko krytykujemy i krytykujemy! A moze by tak najpierw
    zacząc od siebie, od zmiany czegos we własnym życiu, moze zamiast ciąglej
    krytyki, coś zacząc robic w Kościele, bo jego oblicze zależy od nas takąze-od
    świeckich! Sami kśięza nie buduja wspolnoty!
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 22.06.03, 10:39
    Gość portalu: T napisał(a):

    > Wciąż tylko krytyka i krytyka. Rozumiem,że księża sa ludżmi, popełniaja błędy
    > bo sa tylko ludźmi, ale kościól to nie tylko oni! Kościol tworzymy my
    wszyscy,
    > którzy podajemy sie za wierzących, ktorzy prztznajemy sie do chrystusa. To
    > także my wpływamy na obraz Kościoła [powinniśmy wpływac!]. A tymczasem nie
    > robimy często nic tylko krytykujemy i krytykujemy! A moze by tak najpierw
    > zacząc od siebie, od zmiany czegos we własnym życiu, moze zamiast ciąglej
    > krytyki, coś zacząc robic w Kościele, bo jego oblicze zależy od nas takąze-od
    > świeckich! Sami kśięza nie buduja wspolnoty!

    Ja już się nasłużyłem sporo zarówno jako ministrant jak i w innych wspólnotach
    o różnych charyzmatach. Jedno czego się nauczyłem, to że jakkolwiek my, świeccy
    byśmy się angażowali, i tak będziemy mieli mały wpływ na silnie
    schierarchizowany Kościół. A muszę przyznać, że zgadzam się w 100% iż rola dla
    świeckich jest ogromna w Kościele - i to niekoniecznie w tak wielkich Planach
    Bożych jakie są w, np., Szkole Nowej Ewangelizacji, Odnowie w Duchu Świętym i
    innych ruchach, nastawionych na ewangelizację. Widzę rolę świeckich chociażby w
    tym, o czym pisałem poprzednio - naukach o życiu w małżeństwie, o sprawach tak
    damsko męskich jak i rodzinnych. Przecież xięża, którym prawo kanoniczne
    zabrania zakładania rodziny, nie mają ŻADNEGO doświadczenia z życia w rodzinie.
    Później wychodzą takie potwory ja wspomniane tu przez poprzednich czytelników,
    gdzie xięża dyskryminują kobiety, albo nauczają tonem iście z wczesnego
    średniowiecza.
    Zgadzam się, że Papież Jan Paweł II zreformował Kościół w XXw. Z resztą dzieło
    to zaczęło się kilkanaście lat wcześniej. Ale Kościół, Kościół w Polsce
    potrzebuje dalszych przemian. Udzielam się w tym wątq i namawiam czytelników by
    dalej pisali nie po to, by wyciągnąć wniosek, że Kościół jest do kitu, czy coś,
    ale żeby pokazać co niektórym, że na pewne tematy nie mają żadnego prawa
    moralnego się wypowiadać, że tylko świeccy, doświadczeni mogą. Mówiąc świeccy
    też nie mam na myśli (z całym szacunkiem) kobiet po 60tce czy tym bardziej
    80tce, które z przyczyn oczywistych nie mają najmniejszego pojęcia na
    cywilizację początku 21go wieku. Moge powiedzieć, jak to jest rozwiązane w
    niektórych przynajmniej parafiach we francji. Proboszcz zatrudnia na pół etatu
    ub na pełen etat (w zależności od potrzeby) kobietę i mężczyzne po teologii,
    względnie prawie kanonicznym. Daje im wytyczne (lub raczej przypomina
    zagadnienia) które z punktu widzenia Kościoła ludzie powinni "przerobić" zanim
    wejdą w sakrament małżeństwa. Ksiądz wcale nie próbuje nawet ingerować w nauki.
    Owszem, proboszcz przychodzi, rozpoczyna każde spotkanie od modlitwy, czasami
    zostaje na naukach, ale niemal cały wygląd lekcji zależy od świeckiego
    nauczyciela (nie dodałem, że jest to z reguły osoba dość młoda, ale będąca
    kilka lat po śłubie).
    Ok, bo się za bardzo rozpisałem. Jako konkluzję dopiszę tylko, że zgadzam się,
    że Kościół to ludzie świeccy i to my powinniśmy tworzyć Jego obliucze. Ale musi
    się znaleźć osoba, która to rozpocznie, stanie się pasterzem duchowym,
    moderatorem, koordynatorem czy jakkolwiek ją nazwać. To jest zadanie dla
    księży. A jak niektórzy z nich korzystają ze swojego sakramentu kapłaństwa...?
    zapraszam do poczytania poprzednich wypowiedzi.
  • Gość: jaandi IP: 81.15.228.* 22.06.03, 10:43
    Acha, wiem że się rzopisuje, ale musze jeszcze to dodać. Mam nadzieję, że
    przedstawiciele Kcioła w Elblągu poczytają tę, mam nadzieję budującą, krytykę i
    wyciągną odpowiednie wnioski. Tymczasem namawiam by kontynuować wątek. Nie
    wiem, co by Piotr, który to wszystko zaczął z innych powodów, na to powiedział,
    ale myślę, że możemy pociągnąć jego wątek także w tym kierunku. NIE BÓJMY SIĘ
    WIĘC WYRAZIĆ SWOJEGO ZDANIA, to ostatecznie nie grzec:-)
  • Gość: kazik IP: *.proxy.aol.com 26.06.03, 08:20
    dlaczego ten problem ze znalezieniem dobrego pasterza?przeciez jest On nam dany,
    to jest Jezus Chrystus,to na nim mamy budowac nasza wiare i poglebiac wiedze na
    nauce ktorej udzielil bedac na ziemi.za Jego ziemskiego bytu tez ludnosc byla
    skolowaciala i to z czyjej winy,ano uwczesnych kaplanow.i nic sie na swiecie pod
    tym wzgledem nie zmienilo,nadal ludzie sa skolowaciali co do drogi po ktorej
    maja isc w swym zyciu i znowu z winy kaplanow.dla Jezusa autorytetem w kazdej
    sytuacji byla Biblia,czyli Slowo jego Ojca.my ludzie mamy tylko to samo
    wyjscie-autorytet dla Biblii.na temat malzenstwa,czy pozycji w rodzinie
    po miedzy mezem a zona,jest tam napisane prosto,zrozumiale,bez zadnej
    filozofii.potrzeba tylko sie z tym zapoznania,przemyslenia i wprowadzania w
    zycie codzienne z miloscia dostrzegania dobra drugiej osoby bez samolobstwa.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 25.12.03, 12:57
    A kazik w kółko te same bajki...
  • Gość: jan IP: *.multicon.pl 01.07.03, 10:04
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Jestem, jak mi się wydaje, prawym chrześcijaninem, prawym katolikiem. Nie
    > ukrywam tu jednak, że jestem słaby i bardzo często upadam. Najgorsze, że od
    > pewnego czasu powtarza się ten sam grzech. Do tej pory jednak służyłem
    > Kościołowi Katolickiemu a przez to Jego Głowie - Chrystusowi. Ostatnio
    jednak
    > coraz częściej spotykam się z wielkimi kłopotami, przeszkodami, w mej
    wierze.
    > Co gorsza, tymi kamieniami na mej drodze są szafarze stołu Pańskiego.
    Ostatni
    > skandal z biskupem elbląskim, to tylko wierzchołek góry lodowej. Mniej
    więcej
    > na miesiąc przed tym wypadkiem, razem z przyjaciółmi, uczestniczyłem na mszy
    > świętej dla młodzieży, z okazji Dnia Młodzieży. Była też tam stosunkowo
    młoda
    > mama, powiedzmy, że zaliczył bym ją jeszcze do starszych szeregów młodzieży,
    > że swoim kilkuletnim dzieckiem. Ja, ani nikt z moich towarzyszy nie zwracał
    > uwagi na gaworzenie dziecka (mówię poważnie, nikt najzupełniej w świecie,
    nie
    > zdawał sobie sprawy nawet z istnienia tego dziecka), Biskup jednak zauważył
    i
    > nawet dął znać wszystkim na mszy, że to dziecko istnieje, mówiąc: "czy ktoś
    > mógłby uspokoić to dziecko!". Nie skomentuję tego, bo gdy zaczęliśmy to
    > komentować, to brzydkie słowa nam pchały się na usta. Dodam tylko, że "mama"
    > nie miała innego wyjścia, jak opuścić mszę świętą, gdyż biskupowi
    > przeszkadzało jej dziecko. Zauważyłem wśród zebranych prawdziwe zaskoczenie
    i
    > potępienie.
    > Nie o tym jednka chciałem dziś pisać. Tak się składa, że jak już pisałem,
    > często zdarza mi się upadać. Nie będę ukrywał, że jest to grzech
    > nieczystości. Dzisiaj, chcąc dołożyć wszelkich starań ku nawróceniu, razem
    ze
    > Swoją dziewczyną poszliśmy do spowiedzi. Wigilia zesłania Ducha Świętego, a
    > Ten przychodzi zawsze z Darami Mocy i wytrwania. Nie było po prostu lepszego
    > momentu. Moja narzeczona poszła pierwsza. Zaraz potem ja. Ksiądz ładnie
    zadał
    > mi pokutę, udzielił rozgrzeszenia i było wszystko O.K. (szkoda, że bez
    > nauczania, ale no trudno). Zaraz po wyjściu z kościoła, zauważyłem, że moja
    > wybranka płacze. Spytałem się o co chodzi, a ta odpowiedziała, że ksiądz nie
    > dał je rozgrzeszenia. Można tu sobie snuć domysłuy dlaczego. Oboje jednak
    > mieliśmy ten sam, jeden, grzech cięzki. Ja dostałem rozgrzeszenie, ona nie.
    > Oboje mamy podobny stosunek do Boga. Nie ukrywam, że to, że zacząłem chodzić
    > do Kościoła, nawróciłem się, ba, nawet uwoerzyłem w Boga i BOGU
    zawdzięczałem
    > w dużej mierze jej, jej postawie wiary i wiedzy. A jednak CZŁOWIEK w szacie
    > KAPŁANA w KONFESJONALE, potępił ją (nawiasem mówiąc, nie dał jej
    > rozgrzeszenia, ponieważ skoro dotąd ze mną nie zerwała, to znaczy, że
    napewno
    > tak naprawdę nie żałuje i on nie moze je więc dać rozgrzeszenia).
    > Nie wiem co to jest. Spodziewam się wielu upokorzeń i wielu sprawdzianów
    > wiary. Spodziewam się jednak, że Kościół będzie tu moim wsparciem, anie
    > przyczyną zachwiania się. Jak ja zatem mogę zaufać księdzu, powierzyć mu
    > najgłębsze tajemnice mojego życia, obnażyć się przed nim wierząc, że wyznaję
    > grzechy Chrystusowi, gdy ten kobietę potępia a mężczyznę za ten sam
    > grzech "przepuszcza"!!!Bóg dał mu tę moc... ale z jej użytku go też
    rzozliczy.
    > Jeśli czyta to jakiś kapłan, a wiem i znam wielu księży, którzy nie są
    czarną
    > masą (jaką jest napewno ten człowiek, który mi dziś mocą Bożą udzielił
    > rozgrzeszenia), jakiś roztropny, oświcony kapłan, pasterz, może mógłby mi
    > pomóc, pocieszyć, poradzić. Bo dziś w swej goryczy zaczynam rozpatrywać
    wiele
    > możliwości. Kościół Katolicki nie jest jedyną wspólnotą służącą Chrystusowi.
    > Jest wiele wspólnot (Kościołów), które bazuję na źródle -na Piśmie Świętym i
    > nie wzbudzają tylu kontrowersji, jak zchierarchizowany, szowinistyczny
    > Kościół Katolicki. Dziś się przekonałem, że Kościół ma członków wiele, ale
    > wiele z nich jest martwych.
    > Wiem, że to co piszę jest pełne emocji. Być może, gdy to przemyślę,
    przemodlę
    > dojdę do wniosku, że się mylę. Ale jak tu się mylić. W Kościele Katolickim
    > NIC NIE JEST ZAS DARMO. Z moją Ewą (to nie jest jej prawdziwe imię) nie
    > pobraliśmy się jeszcze tylko i wyłącznie dla tego, że jako bezrobotni i to w
    > dodatku studenci, nie mamy pieniędzy ani na ślub, ani na wesele (choć bez
    > tego ostatecznie można się obyć), ani później na mieszkanie i normalne
    > utrzymanie rodziny (choć z drugiej strony to ostatnie dało by się jednak
    > jakoś przeżyć, ostatecznie zawsze są zasiłk rodzinne i inne takie). Mam
    tylko
    > nadzieję, że nie dojdzie do tego, że Ci, którzy reprezentują Chrystusa na
    > Ziemii, nie powrócą do dawnej głupoty i nie zaczną sprzedawać innych
    > sakrementów, tak jak dzisiaj trzeba kupić ślub.
    -------------------------------------------------------------------------------
    ---- To ksiadz moze dawac rozgrzeszenie podczas spowiedzi ? Ha , ha ! Tak ot
    sobie : "puk , puk" i sprawa zalatwiona ? Piotrze ! Daj sobie luz z tymi
    spowiedziami itp. Sami ksieza w to nie wierza. Spowiedz to sredniowieczny
    relikt majacy za zadanie powodowac uleglosc prostych ludzi w stosunku do
    plebanow.
  • Gość: kazik IP: *.proxy.aol.com 03.01.04, 07:54
    Palnick,moze sie i tobie to nie podoba,ale ty aktualnie za to nie mozesz.
    szukasz dziury w calym wcale nie potrzebnie.wszystkiego co potrzebujesz do
    zrozumienia,to masz blisko siebie wokolo.a zauwazenie dzisiejszego dnia w
    historii ludzkosci,jezeli nie dzisiaj,to niedlugo i tak zobaczysz,a ja wierze,ze
    bedziesz sie z tego ogromnie cieszyl i jednoczesnie z siebie smial.trzymaj sie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka