Frekwencja w pierwszym roku przedzszkola Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Kochane mamy mam doła-mój 3,5 letni synek pochodził do przedszkola 2
    tygodnie,już zaczął się przyzwyczajać,nie płakał a tu buch-angina,tak w ogóle
    druga w ciągu dwóch miesięcy.Tak więc nastepne 2 tygodnie,jeśli nie więcej
    mamy z głowy.Mały należy do grona niejadków,lubi owoce,ale warzyw nie jada w
    ogóle.Dawalam mu różne cuda na poprawę odporności,ale to chyba nic nie dało.
    Chodzi mi konkretnie o to,jak wygląda pierwszy rok przedszkola,jak to było u
    Was?Czy dzieci dużo chorowały,jak długo potrafiłyście nie prowadzać dziecka do
    przedszkola?
    Gdy widzę,jak mały się męczy,to się poważnie zastanawiam,czy sobie jeszcze nie
    darować i nie posłac np. za rok,gdy będzie większy i silniejszy,a przez to
    może bardziej odporny.Mam go z kim zostawić w domu,ale chciałam,żeby miał
    okazje trochę pobyć z rówieśnikami,nauczyć się życia z innymi.Nie wiem
    tylko,czy to jest gra warta świeczki,jeśli ma się kończyc co miesiąc
    antybiotykiem sad
    Podpowiedzcie coś,pocieszcie...kurka,a miało być tak pięknie...
    • Ja akurat mam to szczęście, że moja mała, która jest teraz drugi rok
      wprzedszkolu nie choruje wcale smile, nigdy nie brała antybiotyku, ale je dużo
      warzyw, pije soki, uwielbia jogurty, kefiry, wcina probiotyki, nie przegrzewam
      jej. jesli bedziesz dawac antybiotyki, to bedzie coraz gorzej. to takie błędne
      koło - dajesz antybiotyk, spada odporność, dziecku znów coś łapie, znów
      antybiotyk i tak w kółko... najlepiej hartować cały czas, szczególnie latem
      przygotowywać na sezon jesienno-zimowy.
    • W pierwszym roku chorowal od pazdziernika do maja
      W drugim roku od listopada do kwietnia
      Teraz jeszcze nie zaczal

      Z tym, ze ja posylam do przedszkola jak lekarz pozwoli, a pozwala, jak dziecko
      nie ma goraczki, wiec na dobra sprawe niewiele opuscil.

      • myelegans napisała:

        > Z tym, ze ja posylam do przedszkola jak lekarz pozwoli, a pozwala, jak dziecko
        > nie ma goraczki, wiec na dobra sprawe niewiele opuscil.

        czyli posyłasz do przedszkola chore dziecko, żeby zaraziło inne?
        na szczęście u nas w przedszkolu jest bardzo egzekwowane nie przyjmowanie dzieci
        chorych.
        • Też mnie to dziwi,dziecko przecież może nie mieć gorączki,ale np. paskudny kaszel.
          Ach żeby tak moje dziecie wcinało warzywka...
          Latem spędzał mnóstwo czasu na dworze,ćzęsto na bosaka,albo w ogóle na golasa smile
          i było jako tako
        • Owszem posylam z katarem tak jak wszyscy inni rodzice, jak lekarz pozwoli. Panie
          w przedszkolu nawet dawkuja antybiotyk jak potrzeaba. Mam tylko 3 tygodnie
          urlopu rocznie, tu gdzie mieszkam nie ma opieki zdrowotnej na dzieci na dzieci,
          trzeba brac urlop, dziadkowie daleko. Widzisz jakies rozwiazanie?
          • myelegans napisała:

            > Mam tylko 3 tygodnie
            > urlopu rocznie, tu gdzie mieszkam nie ma opieki zdrowotnej na dzieci na dzieci,
            > trzeba brac urlop, dziadkowie daleko. Widzisz jakies rozwiazanie?

            a kto zajmował się dzieckiem, kiedy nie chodziło jeszcze do przedszkola?

            są różne rozwiazania. jesli dziadkowie daleko, to może ktoś inny z rodziny, czy
            sąsiadek lub kolezanek, kto nie pracuje. mozna zatrudnic nianię.



            • > a kto zajmował się dzieckiem, kiedy nie chodziło jeszcze do przedszkola?

              Niania sie zajmowala, ktora teraz na drugim koncu miasta opiekuje sie dwojgiem
              dzieci. Widzisz jak ich mama z radoscia zgadza sie przyjmowac trzecie w dodatku
              chore dziecko do kompanii? Sasiadow nie znam, bo mieszkamy tu od niedawna,
              zreszta nie obciazalabym i tak. Kolezanki wszystkie pracuja i robia dokladnie co
              wszyscy, czyli posylaja zakatarzone dzieci do przedszkola. Jak zatrudnisz
              nianie? na niewiadomokiedy i niewiadomoile? Z doskoku?
              Zreszta konsultuje z lekarzem i dziecko z katarem jest zawsze posylane, a szkola
              ma wytyczne czyli: mozna poslac kiedy nie ma goraczki i nie wymiotuje przez 24
              godzin, poza tym wolna amerykanka. Jak sie dziecko zle czuje w przedszkolu
              rodzice sa zawsze wzywani. Mojemu po 2-3 dniach goraczka mija i idzie do
              przedszkola, wiec i tak zuzywam prawie duza czesc urlopu ja i maz na siedzenie z
              nim w domu. Zreszta i tak w calym swoim 5 letnim zyciu mial raz podany
              antybiotyk, wiec to chodzenie z katarem na zle mu nie wyszlo.
              • myelegans napisała:
                > Niania sie zajmowala, ktora teraz na drugim koncu miasta opiekuje sie dwojgiem
                > dzieci. Widzisz jak ich mama z radoscia zgadza sie przyjmowac trzecie w dodatku
                > chore dziecko do kompanii?

                a to tylko jedną nianię w mieście macie? a myslałam, ż e wtych Stanach taki luxus wink

                > Jak zatrudnisz
                > nianie? na niewiadomokiedy i niewiadomoile? Z doskoku?

                są np. studentki, emerytki, osoby, które nie chcą stałej pracy, tylko chcą dorobić.

                > Zreszta i tak w calym swoim 5 letnim zyciu mial raz podany
                > antybiotyk, wiec to chodzenie z katarem na zle mu nie wyszlo.

                ale może innym dzieciom, które pozarażał już tak.
                • >ale może innym dzieciom, które pozarażał już tak.

                  i nawzajem, on infekuje, i jego infekuja. Ja tez chodze do pracy z katarem. Ty
                  nie? Zostajesz w domu, az katar przejdzie? Ja takiego luksusu nie mam. Jakbym
                  chciala, zeby nie zostal infekowany zainstalowalabym go w sterylnej bance.
                  Jak widzisz z postow ponizej, dzieci przetrzymywane w domu przez tydzien po
                  ustapieniu objawow choruja tak samo czesto, jak te idace z katarem do
                  przedszkola. Moja filozofia jest, "swoje musi odchorowac" i nie czepiam sie
                  tych, ktorzy robia tak samo. Tak samo jak sie nie czepiam rodzicow nie
                  szczepiacych swoje dzieci, ktore sie woza na moim szczepionym dziecku.

                  > są np. studentki, emerytki, osoby, które nie chcą stałej pracy, tylko chcą doro
                  > bić.
                  Hehehehe, my nawet nie moglismy znalezc licealisty, ktory chcialby sobie dorobic
                  koszeniem trawnikow. Poza tym widzisz jak Twoje dziecko chetnie zostaje z
                  przygodnym emerytem? Ty tez bys sie z tym wygodnie czula?
                  Tak czy inaczej dziekuje za rady.
                  • myelegans napisała:
                    > i nawzajem, on infekuje, i jego infekuja. Ja tez chodze do pracy z katarem. Ty
                    > nie? Zostajesz w domu, az katar przejdzie? Ja takiego luksusu nie mam. Jakbym
                    > chciala, zeby nie zostal infekowany zainstalowalabym go w sterylnej bance.
                    > Jak widzisz z postow ponizej, dzieci przetrzymywane w domu przez tydzien po
                    > ustapieniu objawow choruja tak samo czesto, jak te idace z katarem do
                    > przedszkola. Moja filozofia jest, "swoje musi odchorowac" i nie czepiam sie
                    > tych, ktorzy robia tak samo. Tak samo jak sie nie czepiam rodzicow nie
                    > szczepiacych swoje dzieci, ktore sie woza na moim szczepionym dziecku.

                    Nie pracuję na etat, mam działalność i na szczęście sama ustalam sobie godziny
                    pracy. Przyjmuję pacjentów, kiedy chcę, a ponieważ pacjenci przychodzą różni i
                    te zkichaja i prychaja, to teoretycznie powinnam się często zarażać, ale tak nie
                    jest. ostatni raz byłam przeziębiona chyba 5 lat temu. Ja nie uwazam, że dziecko
                    musi odchorować. Jeśli jest zahartowane, to chodzi do przedszkola , styka się z
                    zarazkami, ale nie choruje.
                    • Anyx, bzdury opowiadasz. DZieki temu, ze masz kontakt z duza iloscia ludzi,k
                      czesto zainfekowanych budujesz sobie odpornosc, bo dostajesz male dawki
                      mikroorganizmow chorobotworczych, dzialajacych jak szczepionka. Zapytaj
                      nauczycielek w przedszkolach, jak czesto choruja, nasze panie w przedszkolu nie
                      choruje wcale, majac na stanie nieustannie zainfekowane dzieci w okresie
                      jesienno-zimowym.

                      Moj tata byl nauczycielem przez 35 lat, jezdzil do pracy okragly rok na rowerze
                      i nie chorowal, zadne Hiszpanki, czy inne swinstwa sie go nie imaly, bo sie na
                      biezaco uodparnial. Zaczal chorowac jak... odszedl na emeryture.
                      Tak samo ja, jak mialam zajecia ze studentami, uzywalam transportuy publicznego
                      nie chorowalam wcale, chociaz diete mialam straszna i stresow po dziurki od
                      nosa. od wielu lat pracuje w malym, hermetycznych srodowisku, jezdze do pracy
                      samochodem, na zakupy chodze wieczorami, do kosciola nie chodze i moj organizm
                      tak sie wyjalowil, ze jak dziecko poszlo do przedszkola i przynosic to zapadalam
                      na wszystko nie tylko przeziebienia, zalalenia oskrzeli, ale sobie zaliczylam
                      rota i rumienia zakaznego pelnoobjawowego z wizyta w szpitalu.
                      Moje dziecko jest zahartowane, bardziej nie moge go hartowac i mimo wszystko
                      chorowal, chciaz z czasem czestotliwosc, nasilenie i dlugosc choroby maleja.
            • Który pediatra wypisuje zwolnienie z powodu kataru?
              Jeśli dziecko nie ma ropnego kataru i gorączki nie ma co przesadzać, raczej sama
              nie siedzisz w domu jak masz katar, no chyba, że tak ?

              Odnośnie tematu: mój syn w pierwszym roku przedszkola chorował na ospę i miał
              zapalenie gardła - 5 dni w domu. W grupie zimą była ich czasami dwójka,
              pozostałe dzieci chorowały i nie wierzę, ze choroba zaczynała się w domowych
              pieleszach, moje dziecko jakoś się nie zarażało, mimo, że owoców raczej nie jada
              i niczym nie podkręcałam odporności. W tym roku po tygodniu złapał lekki katar,
              ale chodzi do przedszkola, jakoś ten katar nie rozwija się w chorobę. Zatem nie
              ma reguł.
            • > są różne rozwiazania. jesli dziadkowie daleko, to może ktoś inny z
              rodziny, czy
              > sąsiadek lub kolezanek, kto nie pracuje.

              Rozumiem, że jako matka małego dziecka i niepracująca często i z
              ochotą pomagałaś koleżankom opiekując się dodatkowo chorymi dziećmi
              tychże koleżanek...

              • q_fla napisała:

                > > są różne rozwiazania. jesli dziadkowie daleko, to może ktoś inny z
                > rodziny, czy
                > > sąsiadek lub kolezanek, kto nie pracuje.
                >
                > Rozumiem, że jako matka małego dziecka i niepracująca często i z
                > ochotą pomagałaś koleżankom opiekując się dodatkowo chorymi dziećmi
                > tychże koleżanek...

                Ale dlaczego jako matka małego dziecka? napisałam o osobach niepracujących, a
                nie majacych małe dzieci. Nie byłam niepracujaca nigdy, więc nie wiem - tydzień
                po porodzie wróciłam do swoich zajęc zawodowych.
                Są tez studentki, które chętnie tak dorabiają.
    • Mój starszy syn zaczął chodzić do przedszkola w wieku 3 lat. Nie lubił też za bardzo warzyw.
      Początki były ciężkie pochodził 2 tygodnie i kolejne 2-3 tygodni spędzał w domu. Nie chorował tak długo, ale mój lekarz zalecał po leczeniu odczekać tydzień żeby się wzmocnił i dopiero posłać dziecko do przedszkola. W następnym roku było trochę lepiej, ale też większość czasu spędził w domu. Ale z roku na rok było coraz lepiej. W zeszły roku rozpoczął naukę w szkole i opuścił w sumie 2 tygodnie nauki. W latach przedszkolnych kilka razy miał zapalenie oskrzeli, (ale on jest astmatykiem). Większość dzieci po pójściu od przedszkola zaczyna bardziej chorować, ale tak jest zazwyczaj na początku. Ja na Twoim miejscu kontynuowałaby przedszkole, oczywiście po porządnym wyleczeniu dziecka. A jeżeli nadal będzie chorować i konieczne będą kolejne antybiotyki to przedyskutowałabym to z lekarzem dziecka.

      --
      Remigiusz 27.09.2001
      Marcin 29.09.2008
    • mam akurat szczescie (oczywiscie uwazam, ze to moja zasluga wink hartowanie, w
      domu zimno, lody, baltyk na lato etc, karmienie piersia dlugo) mieć
      bardzoodporne dzieci. mala rozpoczęla przedszkole w tamtym roku jako prawie 3
      latka i z powodu choroby opuściła... 3 dni. Kilka razy tyle z powodu wyjazdów z
      rodzicami smile

      jak możesz, to puszczaj, ale skoro masz z kim pozostawiać, to doleczaj, pozwól
      po chorobie odpocząć.
      pierwszy rok bedzie gorszy, każdy nastepny lepszy.

      mam znajomych, ktorzy dziecka nie posyłali, bo ciagle byl chory, potem chorował
      w I klasie tak, ze miał ja powtarzac! i tak prawdopodobnie bedzie chorować,
      lepiej przejsc to teraz, tym bardziej, ze 3,5 latek to juz nie niemowlak, lepiej
      mu w przedszkolu niz w domu.
      --
      Nothing is ever easy in the world of men...
      • Hogollina, moj syn nie mial nawet kataru do 3 roku zycia, tez hartuje, daje
        tran, nogi moczy w oceanie juz w maju, lody jada caly rok, wszystko pije zimne
        naoje z lodowki, na otwartym basenie plywal jak woda miala 14C, spi caly rok
        przy otwartym oknie. I co z tego? I tak zaliczyl z 10 infekcji w pierwszym roku
        zycia przedszkola, a chodzil tylko 2 razy w tygodniu po 3 godziny.
        Nie ma regul. Chociaz z czasem przerwy miedzy infekcjami sa coraz dluzsze i
        przebieg lagodniejszy. Ja nawet ze zwyklym katarem i przeziebieniem do lekarza
        nie chodze, bo w przychodni nalapie wiecej. DZwonie tylko do lekarza i stosuje
        sie do jej instrukcji.
    • Jak ja Cię rozumiem... W najbliższy poniedziałek moje dziecko robi
      kolejne podejście do przedszkola, ubiegłej jesieni poddaliśmy się,
      bo ciąg infekcji i antybiotyków się nie kończył. Daj Boże, nie
      powtórzy się to w tym roku w aż takim stopniu... Córka brała
      Ribomunyl przez pół roku, trochę ją hartowaliśmy, a od kilku
      miesięcy trenujemy z naturalnym wspomaganiem, żeby mieć cos
      wyprówanego jesienią. Konkretnie – homeopatia oraz miód manuka,
      który wypatrzyłam w internecie. I – odpukać – udało nam się już
      kilka infekcji zatrzymać na etapie kataru, który zawsze rozwijał
      się w konkretne choróbska... ten miód (z Nowej zelandii, sprowadzany
      do Polski od niedawna o ile wiem) ma naturalne właściwości
      antybakteryjne, dzieciom można dawać bez obaw, a zjedzą chętniej
      miód niż lekarstwo. (zerknij w wolnej chwili – www.miodymanuka.pl)
      Próbuję, walczę, ale cały ten przedszkolny okres jest dla mnei
      przerażający, bo nie mam żadnej babci do pomocy sad pozdrawiam i
      powodzenia!
    • Chorowali dużo. 1 rok -14 infekcji; drugi rok-10 infekcji. Każdy. Niestety tez z antybiotykami po 2-3 razy w toku. W 3 roku u jednego znaczna poprawa (4 infekcje, bez antybiotyków); drugi dalej chorował. Teraz liczę na poprawę i u drugiego (jest alergikiem).
      Z owocami i warzywami raczej słabo. Ten niechorowity jest smakoszem owsianki a w jakiejś kolorowej gazecie napisali iż wspomaga odporność. Daję tran i syrop z czosnku na przewlekle. Szczepię na grypę. Po chorobie odczekuję (wirusówka 2-3 dni, poważniejsze -tydzień). Jak widziałąm że wpadamy w pętlę antybiotykową wypisywałam na miesiąc z przedszkola.
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • No właśnie wypisanie na jakis czas z przedszkola...to tez może byc
        rozwiązanie.Moja pediatra powiedziała,że po antybiotyku dziecko ma przez około
        3-4 tygodnie obnizoną odporność,to strasznie długo,ale z kolei posyłac malucha
        do przedszkola,gdy jest w takim właśnie dołku to bez sensu.
        Zaobserwowała też (pediatra),że dzieci szczepione na grype mniej chorują i
        polecała mi preparat Immuno Kid,po swoich małych pacjentach widzi,że działa
    • starszy w pierwszym roku zaliczył jakieś trzy tygodnie nieobecności z
      powodu choróbsk, w trzech porcjach, młodszy pięć dni w jednej

      ale oni w ogóle mało chorują,a jak już, to najcześciej w weekendy wink
      • pierworodna w pierwszym roku przedszkola chorowała od września do stycznia,
        zaczęła w drugim tygodniu przedszkola, infekcje kataralne, ani razu nie dałam
        antybiotyku- ale miałam ten luksus, że byłam akurat na urlopie macierzyńskim i
        mogłam trzymać w domu jak długo chciałam

        od stycznia poza przewlekłym pociąganiem nosem ani razu nie zachorowała

        kolejne dzieci się bardziej spisały- w pierwszym roku jedno opuściło dwa
        tygodnie, drugie tydzień
        --
        Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
        wyczerpią już wszystkie inne możliwości
    • Ja sie troszke dziś zdenerwowałam, przyszłam dziś po mojego synka do
      przedszkola, patrze a na drzwiach wisi kartka, żeby absolutnie nie
      przyprowadzać dzieci ktore mają chociażby jakieś objawy typu katar,
      kaszel, bo inaczej rodzice będą wzywani do odbioru dzieci. Wkurzyłam
      sie z tego względu, że nie raz przyprowadzając dziecko do
      przedszkola, panie przedszkolanki były wyraźnie przeziębione,
      kaszlały, kichały.... wtedy to jest ok??a jak moje dziecko przyjdzie
      z lekkim katarkiem, to wtedy będe wzywana??!!nie mam z kim dziecka
      zostawic,razem z meżem pracujemy, rodzina na drugim koncu Polski,
      znajomi pracują. Bezsensu.
      • Uwazam za słuszne -ze jest zakaz przyprowadzania chorych dzieci.
        Niby dlaczego moje dziecko ma byc zarazone?
        Kawusia-nie masz z kim zostawic dziecka? a z kim ja zostawie jeżeli
        Twoje zarazi moje?Nie obchodzi Cie to?A wiesz ze mój starszy syn-ma
        chore serducho i KAZDA wysoka temperatura zagraza jemu>? A jak twoje
        dziecko zarazi moje i ta zarazi syna-??
        Oczywisci ze moze sie zarazic gdzie indziej ale badzmy
        opowiedzialni i powazni.Nie mamy prawa zarazac innych.Mam chore
        dziecko-trudno-odpowiadam za niego i zostaje domu,rezygnuje z pracy
        jezeli nie ma nikogo kto za kilka groszy zaopiekuje sie dzieckiem-
        sąsiadka,koleznka,nianiana godiny-jest mnóstwo rozwiazań...ale
        nie....lepiej wszak zarazac na prawo i lewo...

        BUCCOLINa-Szwajcarski doskonaly srodek na odpornosc.Moja cora po
        miesiacu w przedszkolu-dwie infekcje,dostała buccoline wczoraj -
        zobaczymy- moze pomoze.
        W naszym przedszkolu niema takiej mozliwosci by dziecko przyszlo z
        objawami choroby-katar,kaszel,(jedynie alergiczny)-ale to prywatne
        przedszkole i zapewne inne warunki niz w państwowych gdzie nawet
        gdyby dziecko miało trąd to pozwola zostać.
        --
        fotoforum.gazeta.pl/u/ariosso1.html

        Pies ma wszelkie cechy, aby stać się twoim kumplem... chociaż
        większość twoich kumpli nie będzie starała lizać cię po twarzy.
      • Co czytam jakis post o przedszkolach to w prawie kazdym podnoszona
        sprawa katarkow i kszelkow. Mam wrazenie, ze to jaks zbiorowa
        katarko i kaszelko fobia panuje. A to ze debilni rodzice
        przyprowadzaja zakatarzone dzieci, a to problem czy wychodzic na
        spacery czy nie, ubrac rajstopki pod spodnie czy nie, a to
        zaswiadczenia w przedszkolach wymagane ze dziecko zdrowe po kilku
        dniach choroby itd.....Matko po co wy te problemy wymyslacie?
        Wiekszosc znanych mi dzieci w tym i moje chodzilo do przedszkoli,
        zlobkow itd, wiekszosc zdrowa, katarkami nikt sie nie przejmuje,
        nawet sie tego nie leczy, samo przechodzi, ubiera sie dzieci nie za
        cieplo, na spacery codziennie a o czyms takim jak zaswiadczenie od
        lekarza ze dziecko zdrowe po np. trzydniowym pobycie w domu z powodu
        jakiejs niedyspozycji to nikt nawet nie slyszal. A dzieciaki zdrowe,
        frekwencja wysoka, bawia sie beztrosko w przedszkolach. Jakies 2
        tygodnie temu kiedy zaprowadzilam mojego dwuletniego berbecia do
        przedszkola jego pani miala okropny katar, moj maly usiadl jej na
        kolanach a ona go pocalowala w czolo i o dziwo maly zyje i kataru
        nie ma.
        • Jestem przedszkolanką od kwietania br. Od tego czasu już 6 raz
          przechodzę anginę!Ponoć wszytskie panie przedszkolanki pierwszy rok
          tak chorowały.Z dziećmi jest podobnie.Mamy teraz gr 3 latków.W gr 30
          dzieci, były dni, że uczęszczało tylko 5!!!!!
          Dzieci, które są odporne chodzą niemal cały zcas, może raz
          chorowały, ale są dzieci, które już 5, 6 razy były przeziebione,
          miały rózne infekcje, grype, zapelenia. Były tez i biegunki.
          Taki już urok pierwzego roku.Trzeba odchorowac, pozniej ponoć
          lepiejsmile

        • > Jakies 2 tygodnie temu kiedy zaprowadzilam mojego dwuletniego berbecia do
          > przedszkola...

          Czas pokaże swoje, kiedy Twój berbeć pochodzi z kilka dobrych tygodni do
          przedszkola i nie daj boże zacznie Ci chorować. Szybko zmienisz zdanie. Mądre są
          mamuśki niechorujących dzieci, bo to nie ich problem dotyczy. Są dzieci, które
          przechodzą katar "bezboleśnie" i są też takie, u których katar często kończy się
          infekcją górnych dróg oddechowych. Problemu nikt nie wymyśla, problem jest.
          --
          i po lecie sad
          http://qan.interia.pl/chat/applet/chat_resources/images/chat_imgs/u-serce24.gif
          • Czas pokaże swoje, kiedy Twój berbeć pochodzi z kilka dobrych
            tygodni do
            > przedszkola i nie daj boże zacznie Ci chorować

            Moj berbec chodzi do przedszkola a wlasciwie zaczal zlobek w sali
            obok gdy mial 10 m-cy (korygowane o 3 bo to wczesniak) obecnie ma
            27 miesiecy i jest w grupie 2-3 latkow czyli to juz 17 m-cy,
            katarek przytrafil sie kilka razy sam przeszedl (wlasciwie na to
            wogole nie zwracamy uwagi, zreszta zdarza sie bardzo rzadko) angina
            raz po tygodniu wrocil do przedszkola, a raz dostal antybiotyk ze
            wzgledu na infekcje ktora powodowala dlugotrwaly kaszel ok. 4-5
            tygodni, momentami krtaniowy, w tym czasi chodzil do przedszkola
            (brak innych objawow, kaszel zreszta zbyt uporzczywy nie byl_)i tam
            mial podawany antybiotyk. Z corka 7latka bylo podobnie a moje dzieci
            wyjatkami nie sa.
            Czyli jednak mozna, tylko ze nie znam rodzicow ktorzy by tyle halasu
            robili o katarki itp. ale szkoda mojego czasu.
            • moja chodzi do zlobka od ukonczenia 8. miesiaca zycia

              nie na caly tydzien, ale na 3 dni

              w calej swojej karierze, w tym momencie dwuletniej, opuscila z
              powodu choroby moze 7-10 dni

              miewa katary, ale nie uwazam tego za chorobe- tu w sezonie jesienno-
              zimowym wszystkie dzieci chodza podziebione, ale to ich ze zlobka
              nie zwalnia, jesli poza tym maja sie dobrze. Niestety- tylko przez
              chorowanie wzmacnia sie odpornosc. Im dluzej bedziesz izolowac
              dziecko, tym pozniej bedzie odchorowywac te izolacje


              --
              NINA ur.14 stycznia 2007

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.