klapsy i bicie po łapkach Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie wiem co zrobic mała skończy w tym miesiącu roczek, chce ją wychowac bez
    żadnych klapsów itp. ale co przychodzimy w odwiedziny do mojej mamy to mała
    obrywa i to za byle co... Moje dziecko nawet nie wie co się wtedy dzieje, nie
    dostaje mocno ale strasznie mnie to denerwuje, a żadne proszenia i rozmowy z
    mamą nic nie dają już sama nie wiem co robic co myślicie?
    --
    Nikoluś 27.10.2008
    • proszę Cię, powiedz, że żartujesz...
      Ania
      --
      Mój Aluś
      • ja sama dam klapsa młodej jak zasłuży, ale teściowa dała raz bez mojej
        zgody i oberwała za to tak, że żałuje do dziś. Jak możesz pozwolić na
        to by ktoś "obcy" podnosił rękę na twoje dziecko ?
        --
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1836743,2,1.html
        Mama Roxanki-16/06/2008
        • to moze walic nawet po ryju jak bachor nie rozumie

          od klapsa jeszcze nikt nie umarł, i nawet nasi posłowie to zauwazyli
        • w_miare_normalna napisała:

          > ja sama dam klapsa młodej jak zasłuży, ale teściowa dała raz bez mojej
          > zgody i oberwała za to tak, że żałuje do dziś. Jak możesz pozwolić na
          > to by ktoś "obcy" podnosił rękę na twoje dziecko ?

          Aha, czyli ty możesz podnosić rękę na swoje dziecko, tylko ktoś inny nie może?
          Bo to jest TWOJE dziecko? Twoja własność?

          A teraz uważaj: jeden klaps niefortunnie wymierzony może spowodować uszkodzenie
          kości ogonowej i doprowadzenie do schorzenia o nazwie kokcygodynia -
          konsekwencje: ból na wiele lat i możliwa bezpłodność u kobiety. Pomyśl o tym jak
          następnym razem "dasz klapsa swojej młodej, bo zasłużyła" - zasłużyła na to żeby
          zrobić jej taką krzywdę...?
    • Klapsy roczniakowi, który przychodzi w odwiedziny?
      Powiedziałabym bardzo wyraźnie matce, że jesli raz jeszcze uderzy moje dziecko, to więcej do niej nie przyprowadzę dziecka, bo nie chcę aby było bite. Oczywiście zrobiłabym tak.

      --
      jesiennie
    • Mam nadzieję ze to zart, albo trolujesz.Twoja matka bije Twoje malutkie dziecko
      , a Ty nie wiesz co zrobić?
      Po pierwsze mamuśka dostałaby ode mnie i to wcale nie po łapie, tylko po
      głupim łbie.
      Po drugie nigdy bym tam nie poszła.
      Moja młodsza córka jest w podobnym wieku i nie wyobrazam sobie ,że ktos
      mógłby ją uderzyć.Starszą zreszta również.
      -
      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1ry98kbdtl.png

      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1rel7u45fe.png
    • Poprostu porozmawiaj z mama na ten temat.Przeciez to Twoje dziecko a
      nie Twojej mamy.A jak rozmowa nie poskutkuje to bym malej do mamy
      nie zaprowadzala,moze wtedy zrozumie co robila.
    • jak mała bierze zabawkę i chce ją wsadzic do buzi dostaje klapsa, idzie w stronę
      ubikacji, dostaje klapsa, dotknie szuflady dostaje po łapkach (a otworzy i
      łyżeczkę wyciągnie to jest już według mamy super niegrzeczna i rozpieszczona)
      może jestem dziwna ale mnie to denerwuje strasznie
      --
      Nikoluś 27.10.2008
      • ja bym poprostu nie odwiedzala matki,Nie moge sobie tego wyobrazic
        jak ona tak moze,owszem zrozumiala bym jakby zwrucila uwage,ale
        bicie??????? Ostatnio moj tata na malego podniusl glos,maly sie
        wystraszyl i zaczal plakac,to mu powiedzialam ze to moje dziecko i
        to ja jestem odpowiedzialna za jego wychowanie,moze mu zwrucic uwage
        ale nie krzyczec,chyba zeby mnie w tym momencie nie bylo a maly by
        zrobil naprawde cos strasznego.Porozmawialam z tata i jakos sie
        trzyma zalecen.A maly go teraz uwielbia.
      • Jeśli Ciebie mama wychowywała w taki sam sposób, to wcale się nie dziwię, że teraz gdy bije Twoje malutkie dziecko za nic, Ty nie potrafisz sobie z nią poradzić.
        Nie pozwól na to, bo jestes matką i jestes dorosła. Masz obowiązek bronic swego dziecka nawet przed babcią, jesli ma ona chore wyobrażenia o wychowaniu dzieci, chore wymagania wobec rocznego dziecka.
        Chyba się nie boisz, że da Ci po łapach?

        --
        jesiennie
      • córkę i chcesz dla niej jak najlepiej nie chodź z nią do matki. To nie jest
        dobra babcia dla niej. Też może będę niedługo babcią, ale nie wyobrazam sobie
        takiej sytuacji. To ja zagroziłam córce, że jak kiedykolwiek podniosłaby rękę na
        dziecko, to jeszcze oberwie ode mnie.
      • Twoje dziecko zachowuje się zupełnie naturalnie - jest ciekawe
        otoczenia. Twoja matka robi coś niesamowicie głupiego, zapewne
        nieświadomie chce zabić w nim chęci poznawcze w imię wytresowanego
        (przez ból) zachowania. Zrób z tym coś, zanim "babcia" wyrządzi
        trwałą krzywdę dziecku.
        Jeśli dziecko robi coś co zagraża jego zdrowiu lub życiu można
        zareagować szybko i np. odwrócić jego uwagę, lub w skrajnym
        przypadku odciągnąć, ale bicie na pewno nie przyniesie niczego
        dobrego.
      • Ogranicz odwiedziny do świątecznych, imieninowych czy urodzinowych. Kiedyś zapyta się dlaczego: bo bijesz moje dziecko- ja się nie zgadzam. Nie trzeba zaraz się drzeć, robić awantury. Moje się udały. Jak dziadkowie postanowili je podchować po swojemu- się obrażały. Nie odzywały się nawet do końca wizyty, ale były starsze, niż rok. Teraz, nawet jak zwrócą uwagę, to w innej trochę tonacji i jest ok. W ich domu mają prawo czegoś sobie nie życzyć i zwrócić dziecku uwagę. Wszystko zależy od formy, w jakiej się to robi. Dziadkowie mają "przechlapane", jak za ostro skarcą malucha.
        Co do bicia, to ani moi rodzice, ani teściowie nie stosowali takich metod. Osobiście nie wyobrażam sobie, jak tak można. Zawsze mogą zwrócić uwagę rodzicom.
      • Wcale nie jest dziwne, że Cię to denerwuje. Dziwi mnie raczej to, że ktoś bije
        tak małe dziecko (dwunastomiesięczne), bo jest " niegrzeczne". Nie rozumiem,
        jaki miałby być sens wychowawczy takiego bicia. Bardzo wątpię, żeby dziewczynka
        w tym wieku, która prawdopodobnie jeszcze nie mówi i tak naprawdę niewiele
        rozumie z tego, co się do niej mówi, rozumiała związek między swoim zachowaniem
        a "karą" w postaci bicia. Sama mam piętnastomiesięcznego synka i nie wyobrażam
        sobie, abyśmy bili go np. za to, że bierze coś do buzi. Przecież to normalne u
        małego dziecka, że bierze różne rzeczy do buźki, wszyscy tak robiliśmy, jak
        byliśmy dziećmi. Oczywiście, najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka, trzeba
        zabrać mu to, co nie nadaje się do jedzenia, czym może się zranić albo co
        połknąć. A nasz Oskarek brał kiedyś do buzi absolutnie wszystko. Teraz już
        prawie nic nie bierze, po prostu z tego wyrósł. Ale żeby mała dostawała klapsa,
        bo "idzie w stronę ubikacji"??! No, pilnować trzeba i ewentualnie zabroniać, a
        nie od razu bić. Oskarek nagminnie wyciąga coś z szuflad. Wtedy po prostu mu nie
        pozwalamy. Mówię raz, mówię drugi, zagradzam mu drogę, aż w końcu zaczyna
        rozumieć, rezygnuje z otwierania i odchodzi. Poza tym na niektóre szafki
        nałożyliśmy blokady bo nie ma co liczyć, że taki maluszek natychmiastowo się
        nauczy, że nie wolno czegoś otwierać. Pewnie trzeba mu jeszcze tysiąc razy
        powtórzyć, że nie wolno czegoś robić, zanim się nauczy.
        A muszę powiedzieć, że na szczęście Oskarek wcale nie ma opinii rozpieszczonego,
        "superniegrzecznego" chłopca, wręcz przeciwnie, uważany jest za grzeczne, wesołe
        i bardzo ufne dziecko.
        Gdybym była na twoim miejscu, zdecydowanie bym zaprotestowała przeciwko takiemu
        zachowaniu mamy.
    • klapsy po rączkach mogą prowadzić do jąkania sad
    • mysle, ze moj maly dostal kilka razy klapsa po lapce, jak po 10 "NIE", ciagle
      lapal za pokretla od kuchenki. Nie umarl od tego.
    • no padlam...jak mozesz pozwolic na klapsowanie swojego dziecka????I nie
      proszenia czy rozmowy skoro nie skutkuja a calkowite zaprzestanie wizyt u
      babuni.Moze wtedy zalapie o co biega.
      --
      http://lb3m.lilypie.com/8ngEp2.png
      • i TYLKO Cie to denerwuje????????O_OZnaczy patrzysz jak babunia wali dziecko i
        tylko Cie to denerwuje??????Dorosnij i TROSZCZ sie o wlasne dziecko i jego
        poczucie bezpieczenstwa bo jak nie Ty to nikt go nie obroni.
        --
        http://lb3m.lilypie.com/8ngEp2.png
        • kasiak37 napisała:

          > i TYLKO Cie to denerwuje????????O_OZnaczy patrzysz jak babunia wali

          ty sie zastanao nad slowami, ktore uzywasz, przeciez autorka nie napisala, ze
          babcia WALI... sa roznice w znaczeniu slow, KLAPS, WALENIE, BICIE... takie same
          jak miedzyy JESC i ZREC.



    • ja bym nie wytrzymala nerwowo patrzac jak babcia bije moje dziecko!
      powiedzialabym ze nie zycze sobie zeby bila moje dziecko i
      wyszlabym z dzieckiem i nie przychodzilabym w odwiedziny do takiej
      osoby. a tak wogole, to jesli Ty cos dotkniesz w matki mieszkaniu,
      to tez mowi Ci ze niewychowana jestes i Cie bije??
      • Jak już wcześniej mama robi to lekko, na tyle lekko że mała czasami myśli że to
        zabawa i biegnie dalej za mamą ta ją przeważnie wtedy bierze i się bawią.
        Denerwuje mnie to głównie dlatego że tłumaczyłam mamie że nie chce żadnych
        klapsów i słysze tylko że nie wychowa się dziecka bez tego
        --
        Nikoluś 27.10.2008
        • To ja bym zwróciła mamię uwagę, że to Twoje dziecko i to Ty je wychowujesz, a
          nie ona, że nie życzysz sobie takiego zachowania i że jeśli jeszcze raz się to
          powtórzy to nie będziesz przyprowadzać do niej dziecka.Powinnaś jej też
          wytłumaczyć że nie chodzi o to czy lekko czy mocno jest to jednak forma agresji,
          pokazywanie dziecku że jak coś się komuś nie podoba to można z łapami lecieć.
          Sądzę, że na początku może być burza mama może załapać focha iż masz inne
          poglądy na wychowywanie ale z czasem przejdzie.
          --
          Życie nabrało Nowego sensu -odkąd jest z nami Amelia ur. 03-09-2008
          • Trzymaj ze swoim dzieckiem, a nie z matką.
            Ja zrobiłam straszną awanturę tacie za samo "ciekawe, kiedy mu
            pierwszy raz w dupę dasz". Mam żal straszny za to, że mnie bili. Nie
            wyobrażam sobie, żebym miała uderzyć mojego syna nawet po łapkach.

            --
            Kura podchodzi do stołu i mówi:
            "Tu radość,
            gdy kura u stołu tak punktualna!"
          • naamahia napisała:

            > To ja bym zwróciła mamię uwagę, że to Twoje dziecko


            dzeicko nie jest NICZYJA wlasnoscia. Dziecko nie wychowuje wylacznie matka tylko
            cala rodzina i otoczenie.
            • Nigdzie nie napisałam że czyjekolwiek dziecko jest jego własnością, źle to
              zrozumiałaś to raczej poziom rodzic - dziecko i odpowiedzialność za wychowanie
              która bądź co nie bądź spoczywa na rodzicu, który ma obowiązek i prawo chronić
              swoje dziecko.
              Bo gdy dziecko jest już większe i coś nabroi... pchnie drugie dziecko ręką czy
              nożem to na kogo spada odpowiedzialność kto odpowiada za wybryki dziecka?
              dziadek sąsiadka czy rodzic? Kto odpowiada za szkody wyrządzone przez dziecko ?
              I kogo będą wytykać palcami że źle wychował babcię czy rodziców?
              Owszem na wychowanie dziecka wpływ mają nie tylko rodzice ale wszyscy ludzie
              których spotyka na swej drodze, ale nadal to na rodzicach spoczywa
              odpowiedzialność za to by ich wpływ na psychikę dziecka był taki a nie inny
              odpowiedzialność za to by ten twój tak zwykły klaps nie przeobraził się w sposób
              wyładowywania emocji na innych. Na pewno nie jest to dla mnie prawidłowy sposób
              karcenia dziecka. I dodam jeszcze że chodź 30 lat temu nie było może mody na nie
              karcenie dzieci przez klapsy czy bicie to ja jestem dzieckiem wychowanym bez
              klapsów bo można dziecku w tym wieku wiele rzeczy wytłumaczyć, zabrać z ręki,
              przenieść w inne miejsce i nie trzeba do tego w ogóle używać klapsów.
              --
              Życie nabrało Nowego sensu -odkąd jest z nami Amelia ur. 03-09-2008
            • > dzeicko nie jest NICZYJA wlasnoscia. Dziecko nie wychowuje
              wylacznie matka tylk
              > o
              > cala rodzina i otoczenie.


              Że dziecko nie jest niczyją właśnością, to się zgodzę. Ale oznacza
              to tylko tyle, że NIKOMU nie wolno go bić. Natomiast co do
              wychowania przez otoczenie, to nie gadaj głupot. Lubię cię, Camel,
              bo jesteś samotnym ojcem, a samotne rodzicielstwo to ogromne
              wyzwanie, ale czasem pi.eprzysz. Kto zapłaci za wizyty u psychologa,
              jakby co? Kto zapłaci za dentystę, bo dziadkowie bezmyślnie karmili
              cukierkami? Kto będzie rozliczany za wszelkie uchybienia, komu sąd
              rodzinny odbierze prawa rodzicielskie? Kogo opieprzy lekarz, jesli
              dziecko będzie zaniedbane? Kto na wywiadówce usłyszy, że dziecka nie
              umiał wychować, bo przeklina, a to dziadek przy nim przeklinał? Komu
              dorosłe dziecko z wyrzutem wypomni, że nie bronił przed tym czy
              tamtym? Rodzicom. I oni muszą odciąć dziecko od niebezpiecznych i
              szkodliwych sytuacji, wpływów i ludzi, nawet jeśli są to dziadkowie.
              Bo oni mają prawa rodzicielskie i są odpowiedzialni za swoje dzieci.
              Amen.
        • malwisul napisała:

          > Jak już wcześniej mama robi to lekko, na tyle lekko że mała czasami myśli że to

          zaraz ktoras szalona mama napisze cie, ze zaczyna sie lekko a skonczy torturtami
          i przypalaniem.smile

          • camel_3d napisał:

            > malwisul napisała:
            >
            > > Jak już wcześniej mama robi to lekko, na tyle lekko że mała
            czasami myśli
            > że to
            >
            > zaraz ktoras szalona mama napisze cie, ze zaczyna sie lekko a
            skonczy torturtam
            > i
            > i przypalaniem.smile

            Uważasz, że to w porządku? Serio?

            --
            Kura podchodzi do stołu i mówi:
            "Tu radość,
            gdy kura u stołu tak punktualna!"
            • wybacz, ale roczniak nie jest partnerem do rozmowy - camel ma rację
              --
              "Lepiej mniej, ale lepiej"
              • roczniak bardzo dużo już rozumie i nastroje i emocje do tego w tym wieku uczy
                się w bardzo szybkim tempie min. reakcji na różne problemy. Ja z moją córcią
                potrafię już sobie naprawdę nieźle pogadać - co prawda ona jest z wczęsno
                mówiących ale nie o tym ten wątek. Jeśli takiemu dziecku pokazujemy pewne
                zachowania to Ono bardzo szybko kojarzy sytuację i sposób jej rozwiązania,
                dlatego nie chciałabym byście się potem dziwiły że w taki sam sposób będą
                rozwiązywać swoje problemy z rówieśnikami czy rodzeństwem.
                --
                Życie nabrało Nowego sensu -odkąd jest z nami Amelia ur. 03-09-2008

              • Ja jestem przciwniczka klapsów, dawania po łapach i koniec.
                Ale nawet jeśli, to na pewno nie pozwalałabym karać mojemgo dziecka
                nikomu.
                --
                Kura podchodzi do stołu i mówi:
                "Tu radość,
                gdy kura u stołu tak punktualna!"
              • wysilić. Opiekuję się teraz rocznym dzieckiem i wystarczy, że mówię do niego
                tylko, nie, nie wolno i odwracam jego uwagę na co innego np. zabawkę.
              • > wybacz, ale roczniak nie jest partnerem do rozmowy - camel ma rację

                Jeśli nie jest partnerem do rozmowy, to chyba tym bardziej do bicia?
                Rocznemu dziecku naprawdę łatwo zabrać z rączki niebezpieczny
                przedmiot, łatwo zabezpieczyć pokój tak, żeby nie był niebezpieczny,
                a maluch mógł zaspokajac potrzebę poznawania świata. Łatwo zymś
                innym zająć, wyprowadzic z pokoju, są setki sposobów.
                • przyznam, ze moj maluch dostal kilka razy klapa po rece..tylko ldzie nie myslce
                  ze mu reka spuchla i palce mial polamane. Gotujac moze i mozna odworcoc uwage
                  dziecka, ale najgorsze jest jak dzeicko co chcile przyhcozi i lapie ja pokretla
                  od kuchenki..
                  Nie wazne..w kazdym badz razie od tamtego czasu na NIE reaguje i wie ze NIE to
                  znaczy, NIE..i ma czegos tam nie robic.
                  Tez jestem przeciwniekiem biacia itd..ale nie daje gwarancji ze mie sie knigdy
                  reka na tylek nie zeslizgnie jak strace cierpliwosc..a du.pie z tym..okaze swoje
                  slabosc i niemoc i maly w tylek dostanie.

                  • Mój maluch też dostał kilka razy po łapce, święta nie jestem, ale
                    dumna z tego też nie. Uważam to za swoją porażkę, niedopuszczalne
                    zachowanie, i w tym tkwi różnica. Przecież ja nie wymagam od nikogo
                    świętości, tym bardziej od samotnego rodzica.
              • Moje roczne dziecko doskonale rozumie zakazy. A jak nie chce się dostosować, to
                są inne metody, niz bicie.
    • Ja tam pacnęłam swojego kilka razy po łapce. Ale on nie odbiera tego jako
      'bicie' ale bardziej jako 'nie wolno'..

      W pampka nie klepie bo to i tak nie ma sansu- nic nie czuje.

      Sądzę, że moja mama też go pacnie nie raz po łapkach ale mi to nie przeszkadza.
      JEśli tobie przeszkadza to porozmawiaj z nią jeszcze raz a jak nie podziala to
      pożagnaj na jakiś czas ;p
    • albo do zobaczenia za kilka lat, gdy dziecko podrośnie i zacznie już rozumieć.

      malwisul napisała:

      > Nie wiem co zrobic mała skończy w tym miesiącu roczek, chce ją wychowac bez
      > żadnych klapsów itp. ale co przychodzimy w odwiedziny do mojej mamy to mała
      > obrywa i to za byle co... Moje dziecko nawet nie wie co się wtedy dzieje, nie
      > dostaje mocno ale strasznie mnie to denerwuje, a żadne proszenia i rozmowy z
      > mamą nic nie dają już sama nie wiem co robic co myślicie?
    • ja bym normalnie paralizatorem matce po łapkach przejechał. nauka związana z
      bólem jest bardzo skuteczna, mama pojęłaby w trymiga o co biega. możesz
      ewentualnie przez plecy bambusową rózgą - też boli.
    • Jestem przekonana, że ty będąc w wieku swojego dziecka też dostawałaś od mamy po
      łapach. Pamiętasz to? Masz jakąś traumę? Wyrosłaś na bandytkę. Otóż podejrzewam
      że NIE, więc nie wiem, o co hałas.

      • joanna.syrenka napisała:

        > Jestem przekonana, że ty będąc w wieku swojego dziecka też
        dostawałaś od mamy p
        > o
        > łapach. Pamiętasz to? Masz jakąś traumę? Wyrosłaś na bandytkę.
        Otóż podejrzewam
        > że NIE, więc nie wiem, o co hałas.


        Koronny argument zwolenników bicia.
        Naprawdę nie wiesz, o co hałas?

        --
        Kura podchodzi do stołu i mówi:
        "Tu radość,
        gdy kura u stołu tak punktualna!"
        • Zwolenniczka bicia, haha.

          Rzeczywiście - po nocach moim ulubionym zajęciem jest katowanie dziecka,
          rzucanie nim o ścianę i bicie kablem od żelazka. Acha, popijam przy tym duże
          ilości alkoholu. Razem z konkubentem.
          • Nie umiesz odpowiedzieć na pytanie?

            --
            Kura podchodzi do stołu i mówi:
            "Tu radość,
            gdy kura u stołu tak punktualna!"
          • bo to jest tak: roczniaka się klepie po łapciach lekko. i nic się przecież nie dzieje. a im starsze dziecko - tym mocniejsza kara - i
            nadal nic się nie dzieje... bo grunt to sobie dobrze wytłumaczyć...

            ja klapsy pamiętam i przekonanie osób dających klapsy, że mają do
            tego prawo: bo są rodzicami, bo bezstresowe wychowanie jest beee, bo
            ich mama też klepnęła nawet mocniej i żyją... właśnie na takiej
            zasadzie, jak powyżej napisałam. proponuję klepać swoich facetów,
            kolegów i koleżanki z pracy i czekać na efekty.
            klepanie, bicie, poszturchiwanie to oznaka słabości. jak ktoś nie
            radzi sobie z własnymi emocjami albo nie ma pomysłu, jak w inny
            sposób porozumieć się z dzieckiem (bo to taka sztuka odwrócić uwagę i powiedzieć nie wolno)to sięga po najbardziej prymitywne metody.
            dziwię się, że wogóle jeszcze dzisiaj jest takie przyzwolenie na
            bicie, klepanie itd. to chore, to się leczy i to jest karalne.
      • Sądze że większość tych osób które "dostawały po łapkach klapsy" nie są w stanie
        zrozumieć o czym mówimy nie chodzi tu teraz o katowanie nie chodzi tu teraz o
        różnice pomiędzy klapsem a biciem tylko o sam sposób nauki dziecka co dobre co złe.
        Jak można karcić dziecko że coś źle robi w sposób z gruntu zły nie pojmę tego i
        nawet nie chcę. Tym bardziej takiego małego skarbusia. Czy nie można po prostu
        przenieść dziecko w inne miejsce? Przed powiedzieć nie wolno skupić na sobie
        jego uwagę żeby pojęło że mówimy serio? tylko do razu po rękach? nie ważne z
        jaką siłą to i tak wykorzystywanie przewagi nad dzieckiem są sposoby tylko po co
        ich szukać jak można po łapach tak wygodniej prościej tylko jak dla mnie to
        agresja nie ważne czy lekko czy średnio czy mocno. Jak dla mnie to sposób
        rozwiązywania problemów poprzez... agresję i tyle.
        --
        Życie nabrało Nowego sensu -odkąd jest z nami Amelia ur. 03-09-2008
      • Polemizowałabym, autorka najwyraźniej nie radzi sobie z powiedzeniem własnej
        mamie, że sobie niż życzy, by karciła jej dziecko ..nawet, gdy sama twierdzi, że
        robi to lekko.(a raczej nie ma wystarczającej siły przebicia, bo ktoś, kiedyś Ją
        tego pozbawił).
        Czuje podświadomie, że tak nie powinno być, ale nie potrafi z tym nic zrobić i
        dlatego prosi o radę. Nie widzisz związku?
        Nie chce, by kiedyś Jej dziecko nie potrafiło obronić siebie lub własnego
        dziecka. I słuszne ma podejrzenia, brawa za to, że sobie z tego zdaje sprawę i
        nie poszła w ślady własnej mamy.

        malwisul, spróbuj najpierw porozmawiać, ale stanowczo zaznacz, że sobie tego
        nie życzysz. Jeśli nie pomoże zaprzestań wizyt na jakiś czas, aż babcia zacznie
        się zastanawiać nad tym co zrobiła.

        - przełam się, powodzenia ;o)
      • Wyrosłaś na bandytkę. Otóż podejrzewam
        > że NIE, więc nie wiem, o co hałas.


        Jest parę innych nieciekawych możliwości, nie tylko bandytyzm.
        Wystarczy, że wyrosła na osobę niepewną siebie, co widać. To już
        może baaardzo poważnie komplikować życie.
    • Camel zawsze Cię podziwiałam za odwagę i poswięcenie dla synka,ale teraz to
      przesadziłeś.Owszem dzieci trzeba karać , ale do jasnej , nie roczniaka i nie po
      ręcach.Myslisz ze zrozumie.Guzik prawda.Czepiasz się słówek;KLAPS czy
      WALENIE.Skutek jest taki sam.
      Czy to byłaby moja matka czy tesciowa.Biada każdemu członkowi rodziny, który
      uderzyłby moje córki.Zwrócenie uwagi dla mnie,że moje dzieci zachowują się
      niewłaściwie,jak najbardziej.Od ukarania jesteśmy my ,rodzice.Piszesz ze dziecko
      nie jest "własnoscią "rodziców.A czyją?Bynajmniej takie małe?Na uspołecznianie
      roczniak ma jeszcze czas.
      Dla mnie taka forma kary jest niedopuszczalna.I tyle.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1ry98kbdtl.png

      http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1rel7u45fe.png
      • Skłamałabym jakbym napisała, że nie pacnęłam młodego kilkakrotnie po łapie ale
        nie byłam z siebie dumna i nie uważam tego za super wychowawczą metodę. Niestety
        czasami nerwy ponoszą, szczególnie jak pcha te łapy tam gdzie mógłby zrobić
        sobie krzywdę no i cżłowiek głupio reaguje zanim pomyśli. Nie wyobrażam sobie
        natomiast żeby ktoś mógł uderzyć moje dziecko. Jak starsza córka była mała moja
        teściowa zastosowała swoją metodę na oduczanie bicia po twarzy, Alka pacnęła ją
        w buzię a ta niewiele myśląc jej oddała, matko myślałam że rozszarpię tą
        kobietę, pokłóciliśmy się z teściami na kilka tygodni, fakt nigdy więcej ręki na
        żadne z naszych dzieci nie podniosła ale tez muszę być sprawiedliwa bo i młoda
        nigdy więcej nikogo po buzi nie pacnęła ale nie uważam, że była to świetna
        metoda....do syna w cywilizowany sposób dotarło, że po buzi się nie bije...

        --
        Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
        • Bicie, czy nawet klapsy nie są świetną, ani w ogóle żadna metodą
          wychowawczą. Ale nie będę przecież trzylatkowi o świcie tłumaczyła
          dwie godziny, czemu ma nie wbiegać na ruchliwą jezdnię, albo mi się
          wyrywać w tymże kierunku. Ja po prostu dopuszczam, ze mogę mieć PMS,
          paskudny dzień, migreną, a dziecko jest tak upierdliwe i nieznośnie,
          że w którymś momencie nie wytrzymam i strzelę w tyłek. Pierwszy raz
          młoda oberwała, jak mi podpaliła ścierkę od kuchenki. To jedyny raz,
          kiedy poskutkował klaps wychowawczo: trzyma się z daleka od gazu,
          chyba, że z nami. I wie, ze podpalenie czegokolwiek skutkuje bólem
          tyłka. Lepsze jednakowoż to niż poparzenie - nie sądzicie, drogie
          Panie? A prawda taka, ze jak ja zobaczyłam z tą ścierką, to wpadłam w
          przerażenie takie, że nie panowałam nad sobą: zabrałam cholerstwo,
          zgasiłam i strzeliłam w tyłek nie przeprowadzając żadnego procesu
          myślowego. Nigdy świadomie i na zimno nie zastosowałam "kary" w
          postaci bicia i uważam to za nieludzkie. Ale, do diabła, rodzic nie
          jest święty i nie ma anielskiej cierpliwości, a pewne sytuacje
          powodują takie reakcje.
          Ktoś tam wspomniał o ograniczniku na kuchenkę. Cudnie. Miałam piec z
          płotkiem, żeby młoda nie dotknęła gorących drzwiczek. I nie dotknęła.
          Chociaż okazało się, że próba pokonania płotka skończyła się guzem. A
          ograniczników na jezdnię nie ma. Można założyć zamek w szufladzie z
          nożami, można myć i wycierać te noże i zaraz chować. Można mieć
          zatyczki na klucz do gniazdek... ale nie do tego, do którego
          podłączona jest lodówka. A wyjąć wtyczkę i wetknąć cokolwiek dwulatek
          już potrafi. Nie ma możliwości zabezpieczyć wszystkiego i łazić za
          dzieckiem bez przerwy non stop. Kurna, kupę czasem trzeba zrobić, a
          co wtedy z dzieckiem? Związać?
          Szlachetne [za przeproszeniem] pieprzenie o tym, jak to klapsy
          powodują impotencję i traumę ciężką to bzdury. Metodą wychowawczą nie
          są, ale nie dajmy się zwariować. Skąd się Slonka córka nauczyła lać
          po twarzy oponenta? Z domu? Nie. Zwyczajnie normalny odruch, który
          mają wszystkie dzieci. Moja Anka kiedyś tatusia gwizdnęła kilka razy
          po łbie tak, że nie wytrzymał i też przylał. Spokój dziwny zapanował
          i trwa do tej pory, a będzie już ze 3 czy 4 lata. To co? Znaczy, że
          odreagowała za te kilka klapsów, a za 10 lat mnie złapie, zabije i
          zje?
          I będę się upierać, że klaps w nerwach to nie to samo, co bicie.
          Jednakowoż nikt, prócz mnie i męża nie ma na to przyzwolenia
          absolutnie i w tym punkcie się nie zgodzę z Camelem.
          Camel! Zdradź mi: jeśli nauczycielka zacznie lać Twoje dziecko
          linijką po łapach to kupisz jej bukiet róż w podzięce?
          --
          "Nie widzę różnicy między wątkami: głosujcie na moje maleństwo, bo można wygrać lodówkę z widokiem na giewont, a głosowaniem na Mazury." by Siwa
          "napisz maila w tej sprawie na forum@agora.pl" by Dzieneusz
          • Ale nie będę przecież trzylatkowi o świcie tłumaczyła
            > dwie godziny, czemu ma nie wbiegać na ruchliwą jezdnię, albo mi się
            > wyrywać w tymże kierunku.
            Więc po prostu trzymaj go za rękę. Albo poświęć trochę wolnego czasu na naukę
            chodzenia przy rodzicu, a nie uprawiania szaleństw na ulicy.

            Ja po prostu dopuszczam, ze mogę mieć PMS,
            > paskudny dzień, migreną, a dziecko jest tak upierdliwe i nieznośnie,
            > że w którymś momencie nie wytrzymam i strzelę w tyłek.
            A dopuszczasz, że jakiś pasażer w autobusie ma kaca, PMS czy paskudny dzień i
            strzeli Ciebie w twarz czy nerki?

            Ale, do diabła, rodzic nie
            > jest święty i nie ma anielskiej cierpliwości, a pewne sytuacje
            > powodują takie reakcje.
            Oczywiście. Pewnie większości z nas zdarzy się taka wpadka. Ale w żadnym razie
            nie wolno nam tego usprawiedliwiać, czy zakładać, że tak się stanie- bo PMS, bo
            zły dzień itd. Jak możesz zakładać, że walniesz dziecko, bo okres Ci się zbliża?
            Co dziecko winne Twoim hormonom?

            Nie ma możliwości zabezpieczyć wszystkiego i łazić za
            > dzieckiem bez przerwy non stop.
            Jakoś nie sądzę, żeby w trakcie tych kilku minut, kiedy robisz kupę dziecko
            potrafiło przesunąć lodówkę, wyjąć wtyczkę, znaleźć metalowy szpikulec i wetknąć
            go w gniazdko. A poza tym, tak, jak ma się małe dziecko, to się go PILNUJE, a
            nie zostawia godzinami samego.

            > I będę się upierać, że klaps w nerwach to nie to samo, co bicie.
            Wiesz, gdyby chodziło o mnie osobiście, to nie miałoby znaczenia, czy ktoś (mąż
            na przykład) przylał mi w nerwach, czy na zimno. Tak samo naruszyłby moją
            nietykalność cielesną, co- tak, tak - jest karalne z paragrafu 150-któregośtam KK.
      • Sprawa pierwsza, i tu rozumiem autorkę wątku jest taka, że nie
        życzyłabym sobie, aby ktokolwiek ''oklepywał'' moje dzieci i to
        trzeba jasno powiedzieć.
        Sprawa druga - wiadomo, w jakich sytuacjach babcia tak reaguje, nie
        pozwolić dziecku na pewne rzeczy - wyciąga łapkę, żeby otworzyć
        szufladę, przyrerzymać łapkę i powiedzieć, że nie wolno. Ja wiem, że
        to jeszcze bardzo małe dziecko, ale im wcześniej się zacznie
        egzekwować, żeby nie otwierało szuflad u kogoś, czy nawet w domu,
        tym lepiej. I z uwagi na możliwość przytrzaśnięcia paluszków i z
        uwagi na to, że nawet babcia może sobie nie życzyć, aby dziecię coś
        tam robiło. Reagując sama wytrącasz babci z ręki argument, że bez
        bicia się nie da. Trzeba pokazać, że się da.
        • azile.oli napisała:
          > Sprawa druga - wiadomo, w jakich sytuacjach babcia tak reaguje, nie
          > pozwolić dziecku na pewne rzeczy - wyciąga łapkę, żeby otworzyć
          > szufladę, przyrerzymać łapkę i powiedzieć, że nie wolno. Ja wiem, że
          > to jeszcze bardzo małe dziecko, ale im wcześniej się zacznie
          > egzekwować, żeby nie otwierało szuflad u kogoś, czy nawet w domu,
          > tym lepiej. I z uwagi na możliwość przytrzaśnięcia paluszków i z
          > uwagi na to, że nawet babcia może sobie nie życzyć, aby dziecię coś
          > tam robiło. Reagując sama wytrącasz babci z ręki argument, że bez
          > bicia się nie da. Trzeba pokazać, że się da.

          Bardzo mądre słowa.
          --
          Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    • Roczne dziecko nie rozumie za co dostaje, ono nawet nie wie że dostaje, nie wie
      że jest karane. Mój ma półtora roku a potrafi rzucić we mnie samochodzikiem
      (żeleźniak) i się śmieje, trudno się gniewać czy karać. Tłumaczę że to "fe" i
      "be" ale co to da? Ja to wytrzymam, ale się boje że rzuci w ekran i zepsuje
      telewizor smile

      A z tym biciem to trzeba założyć że Ty też byłaś bita w rączki, pomogło,
      przeszkodziło?
      Wiem że to złe, ale nie rozumiem ludzi którzy na forum wyzywają Ciebie czy Twoją
      matkę, jeśli możesz to nie chodź do niej, jeśli to nie jest możliwe to pogadaj z
      mężem czy jeszcze innymi osobami. Niech jej też pokażą że to nie jest społecznie
      akceptowane.
    • Kurna, przecież roczne dziecko prawie niczego nie rozumie! Ciebie
      też tak matka wychowywała? Chyba tak, bo jeszcze się zastanawiasz,
      czy to co ona robi, jest do przyjęcia...
      A tak serio - przestałabym przyprowadzać dziecko do takiej babci.
      --
      Moje ceramiki
      www.przystanekkuchnia.blogspot.com
      www.matkaboskamaciczna.blogspot.com
    • Ja tam bym chciala tylko dorzucic jedna informacje do slowa "lekko". Otoz mialam
      kiedys tradzik i moja babcia byla zdania, ze w tym wypadku w ogole nie nalezy
      dotykac twarzy rekami, zeby nie przenosic bakterii. A poniewaz sie co i rusz
      zapominalam, i np. drapalam sie po nosie, czy podpieralam policzek reka, to
      zwalczala ten nawyk, bijac "lekko" po dloni. Nie wiem, co jej do glowy przyszlo,
      swoje dzieci wychowywala bez bicia, wnuki tez, zaczela mnie pacac po rekach, gdy
      bylam nastolatka. I to co jej sie wydawalo lekkim pacnieciem po reku, majacym na
      celu tylko przypomnienie, zebym nie dotykala twarzy, mi sprawialo bol. I to by
      bylo na tyle, czy mozna kogos uderzyc lekko.
      --
      Tak wygląda turzycasmile, która znalazła szalenie ciekawy wątek. wink
    • Sytuacja wg mnie jest nietypowa, bo zawsze uważałem, że rodzice są od
      wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania. Babcia wychowała już swoje dzieci
      więc na starość powinna mieć ten luksus porozpieszczania maluszków. Teraz
      młodzi rodzice niech si wykazują. No chyba, że babcia uważa, że ona wie
      najlepiej jak się wychowuje a jej córka sobie nie radzi z dzieckiem. I
      przejmuje rolę matki małego dziecka? Co na to matka?
      Poza tym, mam podejrzenia, że dziecko nie będzie w przyszłości chętnie
      odwiedzać swojej babci.
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Ja bym powiedziała wprost,że sobie nie życzę,żeby ktoś bił moje dziecko.To
      podważanie Waszego autorytetu - rodzice uświadamiają dziecku,że bicie jest
      złe,ucząc je w ten sposób wzajemnego szacunku,a tu nagle osoba z zewnątrz,miesza
      dziecku w uczuciach.Paranoja.Moja mała w tym wieku próbowała nas klepać po
      twarzy.Mama męża "doradziła" oddać takie klepnięcie,żeby dziecko poczuło,że to
      boli.Wyobrażacie sobie?Siedzieć i prać się z dzieckiem po twarzy?!Zamiast tego
      zaczęłam łapać małe rączki lecące do mojej twarzy i tłumaczyć,że BOLI i NIE.Oraz
      odwracać dziecka uwagę.Problem zniknął tak nagle,jak się pojawił.To Ty jesteś
      matką.Ty decydujesz,jak jest wychowywane Twoje dziecko.Sądzę,że szczera rozmowa
      pomoże.Nawet jeśli kogoś to zaboli i może nawet trochę się na Ciebie
      obrazi.Dziecko jest ważniejsze.Pozdrawiam.
      --
      www.bewe.blog.onet.pl
    • Jeśli wogóle chcesz jakkolwiek wychować swoje dziecko, to na
      poczatek naucz się wyznaczać granice pomiędzy tobą a mamusią.
      Jesteś matką i jeśli w twojej ocenie ktoś krzywdzi dziecko - to nie
      dopuszczaj do tego, a nie zachowuj się jak zahukana krówka.
      jest paradoksalne, ze więcej krzywdy wyrzadzasz swojemu dziecku ty -
      bo małe dziecko potrzebuje rodzica, który je ochroni przed "złem". A
      ty denerwujesz się na klapsy, ale nie umiesz zareagować, powstrzymać
      mamusi. Zabierasz w ten sposób dziecku wiarę w ciebie i poczucie
      bezpieczeństwa.
    • Uzależnić wizyty u matki od tego czy powstrzyma się od przemocy wobec dziecka -
      nie pojmuję jak można tak nie panowac nad sobą zeby zbić niemowlę.
    • dać matce po łapach, to mniej więcej ten sam poziom bezczelności...
    • Zastanawiam się czy osoba zadająca pytanie jest dorosła. Nie
      wyobrażam sobie mojej matki bijącej moje dziecko, a jeśli by to
      zrobiła, to byłby to jej pierwszy i ostatni raz. Więcej bym się u
      niej nie pojawił. To jest jakiś niewyobrżalny margines i dysfunkcja
      roli matki i babki
    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Daj mamie przykład, jak reagować na niepożadane zachowania córki,
      niech mama Cię naśladuje.
      --
      Mama Antosia (4 lata i 4 m-ce) i Maciusia (6 m-cy)
    • Klapsy i uderzenia po łapkach stosuję, a jakże - ale tylko w jednej
      sytuacji. Kiedy maluchy próbują zrobić, lub zrobią coś, co jest
      zagrożeniem dla ich zdrowia i/lub życia. Na przykład wybieganie na
      ulicę, wpychanie czegoś do kontaktu itp. Ale nigdy w przypadku gdy coś
      zepsują, stłuką, pobrudzą. Muszą odbierać jasny sygnał - klaps albo
      uderzenie w łapkę oznacza NIEBEZPIECZEŃSTWO.
    • malwisul napisała:

      > Nie wiem co zrobic mała skończy w tym miesiącu roczek, chce
      [...]
      > rozmowy z mamą nic nie dają już sama nie wiem co robic co
      > myślicie?

      Bardzo dobrze - bierz przyklad z matki, kobiety madrej i doswiadczonej.

      Nie dajmy sie sterroryzowac zwolennikom bezstresowego wychowania. Bachor
      powienien byc bity, inaczej nie bedzie mial szansy w pelni rozwinac swojego
      charakteru i osobowosci.
przejdź do: 1-100 101-130
(101-130)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.