Dodaj do ulubionych

klapsy...metoda wychowawcza

25.11.09, 22:18
koleżanka powiedziała mi że karze swoją córkę klapsami, jak mała jest bardzo nierzeczna i że to skutkuje i co najważniejsze, że to dobra metoda wychowawcza...ja mojej córce raz dałam na pupę klapsa i miałam ogromne wyrzuty sumienia (do dziś mam a było to 1,5 roku temu)! czy wy dajecie klapsy ? ( nie wspominam nawet o innych formach przemocy, bo chcę wierzyć, że Matki tak nie robią)
Edytor zaawansowany
  • dudunia22 25.11.09, 22:23
    Przeważnie staram się uspokoić dziecko słowami(3 latka),a jak to nie
    pomaga to dostanie klapsa a to się zdażyło może 2 razy i on nawet
    nie reaguje jeszcze się z tego śmieję także uważam że dawanie klapsa
    nie jest dobrą metodą wychowawczą.Ja byłam świadkiem jak kobieta
    która uderzyła swoje dziecko publicznie na placu zabaw została
    zgłoszona na policji dostała tylko przestrogę ale jaki to dla niej
    był wstyd od tej pory jej tam nie widziałam,więc nie bijmy swoich
    dzieci bo potem one będą agresywne
  • mutti_hautameki 26.11.09, 09:21
    Ja byłam świadkiem jak kobieta
    > która uderzyła swoje dziecko publicznie na placu zabaw została
    > zgłoszona na policji dostała tylko przestrogę ale jaki to dla niej
    > był wstyd od tej pory jej tam nie widziałam,więc nie bijmy swoich
    > dzieci bo potem one będą agresywne

    ???? Dzieci będą agresywne bo matce było wstyd??? Chyba przejęzyczenie
    A propos skojarzyła mi się sąsiadka, która baardzo dba o swój image. Na dworze
    jest przykładem dobrej matki, natomiast w domu tłucze swoje dzieci że huczy.
    Myślę że duzo takich przykładów, niestety.
    Ni bijmy dzieci bo w ten sposób robimy im krzywdę ( i sobie) a nie dlatego że
    ktos nas zawstydzi
  • dudunia22 26.11.09, 10:26
    Miałam na myśli że jeśli będziemy biły dzieci to potem one będą
    agresywne i tak też napisałam "więc nie bijmy swoich
    dzieci bo potem one będą agresywne" robimy im krzywdę bo jesteśmy
    dla nich osobami najbliższymi i same też nie chciałybyśmy być przez
    nikogo bite.
  • jednorazowy3 28.11.09, 09:36
    mnie bili i nie jestem agresywny
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 10:37
    jednorazowy3 napisała:

    > mnie bili i nie jestem agresywny



    a mnie nie bili i jestem dobrze wychowanasmile
  • 05mileczka 15.12.09, 14:47
    mutti_hautameki napisała:

    > Ja byłam świadkiem jak kobieta
    > > która uderzyła swoje dziecko publicznie na placu zabaw została
    > > zgłoszona na policji dostała tylko przestrogę ale jaki to dla
    niej
    > > był wstyd od tej pory jej tam nie widziałam,więc nie bijmy swoich
    > > dzieci bo potem one będą agresywne
    >
    > ???? Dzieci będą agresywne bo matce było wstyd??? Chyba
    przejęzyczenie
    > A propos skojarzyła mi się sąsiadka, która baardzo dba o swój
    image. Na dworze
    > jest przykładem dobrej matki, natomiast w domu tłucze swoje dzieci
    że huczy.
    > Myślę że duzo takich przykładów, niestety.
    > Ni bijmy dzieci bo w ten sposób robimy im krzywdę ( i sobie) a nie
    dlatego że
    > ktos nas zawstydzi


    Zadzwonilabym na Twoim miejscu w sprawie tej baby co bije dzieci na
    policje. Powaznie.
  • kitka20061 25.11.09, 22:41
    Wg mnie klaps nie jest w ogóle metodą wychowawcza. Spytaj jej czy jak ugotuje niesmaczny obiad to dostaje klapsa od męża.
  • batutka 25.11.09, 23:10
    bylo juz pare watkow na ten temat, calkiem niedawno
    ja nie daje klapsow: radze sobie swietnie bez takich metod wychowawczych
    --
    Ania 08.10.2007
    Maja 16.11.2008
  • sokolasty 27.11.09, 12:42
    Spytaj jej czy jak ugotuje niesmaczny obiad to dostaje klapsa od męża.

    Kliniczny przykład sprowadzenia dyskusji o absurdu.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • sokolasty 27.11.09, 12:42
    *do absurdu.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • memphis90 27.11.09, 18:27
    Kliniczny? W szpitalach nie dyskutuje się nt. absurdów, natomiast powszechny
    jest syndrom dziecka maltretowanego, co podlega zgłoszeniu odpowiednim służbom.
  • sokolasty 27.11.09, 19:00
    W szpitalach nie dyskutuje się nt. absurdów

    A szkoda.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • memphis90 27.11.09, 19:04
    Jasne, w poniedziałek zainaugurujemy półdniową dyskusję nt. siły uderzenia a
    nomenklaturyuncertain
  • king.james 15.12.09, 13:26
    Może jeszcze na temat preferowanych miejsc uderzenia uncertain
    --
    <a
    href="HTTP://forum.gazeta.pl/forum/f,92558,pary_trojkaty_czworokaty_.html"target="_blank">Dla
    miłośników geometrii</a>
  • kitka20061 27.11.09, 19:07
    sokolasty napisał:

    > Spytaj jej czy jak ugotuje niesmaczny obiad to dostaje klapsa od męża.
    >
    > Kliniczny przykład sprowadzenia dyskusji o absurdu.

    Żaden absurd. Dlaczego mam dać klapsa małemu dziecku które nie rozumie, że wybieganie na ulicę to niebezpieczeństwo, rozlanie soku to plama i robota dla mamusi i.t.d. Dziecko nie robi na złość, ono po prostu nie rozumie pewnych rzeczy. Dlatego zamiast klapsa należy tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. A jak się zbliżamy do ulicy, to trzeba myśleć za dziecko i jak nie chce dać reki, to złapać za kaptur, czy bluzkę. Mam 4-letnie dziecko, bardzo ruchliwe, ale nigdy nie dałam klapsa, zawsze tłumaczyłam i nie mam z nim problemów. Ale jak się komuś nie chce, to lepiej trzepnąć przez tyłek. Pokazać kto ma więcej siły. Bo taki klaps o niczym więcej nie świadczy.
    Dlatego proponuje aby mężuś co jakiś czas dał klapsa mamuśce dającej klapsy swojemu dziecku i niech się wtedy te mamuśki wypowiadają jaka to wspaniała metoda wychowawcza.
  • irneriusz 27.11.09, 11:23
    Kocham wydawanie stanowczych osadow, a na pytanie czy klaps jest dobra metoda
    wychowawcza moge odpowiedziec tylko: to zalezy.
    1)Klaps, klapsowi nierowny. Wielu przeciwnikow kocha przyrownywac klapsa do
    katowania dziecka, a tak nie jest.
    2)Wole klapsa niz bezstresowe wychowanie (nie uwazam jednak, iz nie dawanie
    klapsow rowna sie bezstresowemu wychowaniu dzieci).
    3)Kocham stwierdzenia, ze znam osoby, ktore dawaly klapsy i dzieci wyrosly na
    (tu wpisz jakies zle cechy). Tak nie jest, kiedys bicie dzieci uznawano za
    normalna kare i jakos wiele osob wyroslo na wspanialych ludzi, nie stosujacych
    przemocy i tym podobne.
    4) Mozna zgadzac sie na klapsa, ale na bicie dzieci nie.
    5)Przy wychowaniu dziecka najwazniejsze jest poswiecanie mu czasu i cierpliwosc,
    bez tego to mozna i klapsa i wychowanie bez klapsa wsadzic sobie gdzies.
    Pozdrawiam
  • misself 27.11.09, 12:08
    Dobrze powiedziane.
    --
    Its
    a new dawn,
    its a new day,
    its a new life for me...
    And Im feeling good.
  • kosciotrupek 27.11.09, 13:00
    1)Klaps, klapsowi nierowny. Wielu przeciwnikow kocha przyrownywac klapsa do
    katowania dziecka, a tak nie jest.
    2)Wole klapsa niz bezstresowe wychowanie (nie uwazam jednak, iz nie dawanie
    klapsow rowna sie bezstresowemu wychowaniu dzieci).
    4) Mozna zgadzac sie na klapsa, ale na bicie dzieci nie.
    5)Przy wychowaniu dziecka najwazniejsze jest poswiecanie mu czasu i
    cierpliwosc,bez tego to mozna i klapsa i wychowanie bez klapsa wsadzic sobie gdzies.

    Bingo! Zgadzam się z każdym słowem.
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • jacek226315 27.11.09, 13:02
    irneriusz napisał:

    > Kocham wydawanie stanowczych osadow, a na pytanie czy klaps jest
    dobra metoda
    > wychowawcza moge odpowiedziec tylko: to zalezy.
    > 1)Klaps, klapsowi nierowny. Wielu przeciwnikow kocha przyrownywac
    klapsa do
    > katowania dziecka, a tak nie jest.
    > 2)Wole klapsa niz bezstresowe wychowanie (nie uwazam jednak, iz
    nie dawanie
    > klapsow rowna sie bezstresowemu wychowaniu dzieci).
    > 3)Kocham stwierdzenia, ze znam osoby, ktore dawaly klapsy i dzieci
    wyrosly na
    > (tu wpisz jakies zle cechy). Tak nie jest, kiedys bicie dzieci
    uznawano za
    > normalna kare i jakos wiele osob wyroslo na wspanialych ludzi, nie
    stosujacych
    > przemocy i tym podobne.
    > 4) Mozna zgadzac sie na klapsa, ale na bicie dzieci nie.
    > 5)Przy wychowaniu dziecka najwazniejsze jest poswiecanie mu czasu
    i cierpliwosc
    > ,
    > bez tego to mozna i klapsa i wychowanie bez klapsa wsadzic sobie
    gdzies.
    > Pozdrawiam
    Ktos kiedys powiedzial,ze lepiej bite niz zdechle.Co nie znaczy ,ze
    pochwalam.Przemocy nie stosowalem i nie byla stosowana w stosunku do
    mnie,ale karac czasem trzeba,bezstresowe wychowanie juz wychodzi z
    mody.W Ameryce gdzie ja zaczeto stosowac juz sie coraz czesciej
    mowia o starych metodach,bo bezstresowe wychowanie wymcnelo sie spod
    kontroli
  • samson.miodek 27.11.09, 14:36
    irneriusz, teraz Cie zjedza, mowie ci, a raczej pisze
    Nareszcie ktos madrze napisal.
    Wiele osob stawia znak rownosci miedzy klapsem ktorego trzeba dac bo
    np dzieciak histeryzuje, badz pomimo tlumaczen i wyjasnien ze na
    ulice sie nie wybiega to wlasnie to robi czy inne - klapior na tylek
    stawia dzieciaka do pionu.No ale ktos dalej twierdzi ze to to samo
    jak skatuje sie dzieciaka bo mleczko na dywan sie wylalo, bo kolejna
    lufe ze szkoly przynioslo i tatus z mamusia nie potrafia pojac ze
    dziecko nie rozumie i potrzebuje pomocy - no to mu pomoga i obija
    dzieciaka "niech gowniarz sie nauczy"

    Nie wierze ze wszystkie tutaj osoby wypisujace ze NIGDY dziecka nie
    uderzyly to pisza prawde.I wszystko jest w porzadku ze jak ukarzesz
    dziecko czy to klapsem czy to zabronisz ogladac tv i wyslesz do
    pokoju - czy jakakolwiek inna forma kary ,i jest ci zle, masz
    dola.Zawsze jak musze odmowic dzieciom czegos bo czy nie moge teraz
    tego im zagwarantowac czy po prostu jest to efekt tego ze
    narozrabialy i to jest ich kara, zawsze mam dola.Karanie nie powinno
    nam sprawiac przyjemnosci.Jak sprawia przyjemnosc to cos z nami jest
    nie tak.
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 15:52
    samson.miodek napisała:

    > Wiele osob stawia znak rownosci miedzy klapsem ktorego trzeba dac
    bo
    > np dzieciak histeryzuje, badz pomimo tlumaczen i wyjasnien ze na
    > ulice sie nie wybiega to wlasnie to robi czy inne - klapior na
    tylek

    i wtedy nagle przestaje histeryzowac, albo zaczyna rozumiec ze
    trzeba uwazac na ulicy?

    a moze wystarczy nauczyc dziecko, ze na nas histeria nie działa,
    wrzaski nie działają, totalny ziew? a potem dostanie kare?

    szybko sie dziecko uczy ze histeria mu sie najzwyczajniej w swiecie
    nie opłaca

    moj jak czasem zaczał stekac o zabawke, a było ustalone ze nie
    kupuemy- stekanie, a nie histeria to wystarczy powiedziec- słuchaj,
    albo trzymamy sie umowy, albo szlaban na bajki dzisiaj
    - no dobrze- odpowiada

    a dlaczego? bo wie ze ten szlaban będzie i woli odpuścic

    i nie trzeba machac rekami
    wink



    >> Nie wierze ze wszystkie tutaj osoby wypisujace ze NIGDY dziecka
    nie
    > uderzyly to pisza prawde.


    ja uderzyłam raz- jak mial z 2 lata- teraz 7 latma

    po 1 wiedziała ze dostał bo mi nerwy pusciły, po 2 nie rpzyniosło to
    efektu, bo sie tak rozryczął ze szoksmile

    co do ulicy, jak mantre powtarzałam ze trzeba uwazac- duzo z
    dzieckiem rozmawiam i za kazdym razem mówie " synu teraz patrz
    mozemy isc przez ulice? a widzisz bardzo ładnie, nie mozna bo jedzie
    auto- jeszcze go pochwale ze taki mądry i na drugi raz sam mi powie,
    ze mam uwazać na autawink

    jak mi raz wyskoczyl to krzyknełam "stój" ale potem sie nie
    zdarzało, ale fakt uwazam na dziecko i go uczę podstawowych spraw-
    jak uwazanie na auta


    I wszystko jest w porzadku ze jak ukarzesz
    > dziecko czy to klapsem czy to zabronisz ogladac tv i wyslesz do
    > pokoju - czy jakakolwiek inna forma kary ,i jest ci zle, masz
    > dola.

    zakaz a bicie/klaps to 2 rózne sprawy
    klaps ma na celu ponizyc i upodlic- prawda jest taka ze dajemy klapa
    z bezsilnosci, abo bo mamy zły dzien, albo pokłocilismy sie z mężem,
    albo dziecko ma zły dzien i jest marudne- do czego ma prawo bo i
    czasem jestesmy marudni



    ja jestem przeciwna klapsom, bo to świadczy o mnie, ze brakuje mi
    argumentów, ze nie umiem wytłumaczyc

    świadczy to o tym że nie radze sobie pokojowo z 2-3-5 latkiem.

    Dorosła baba, 3 razy cięzsza od dziecka, 100 razy mądrzejsza musi
    dawac klapa dziecku, bo nie umie sobie inaczej z nim dac rady


    mi jest głupio z ta swiadomością, dlatego nie daje klapsasmile

  • aneta-skarpeta 27.11.09, 16:03
    mam pytanie do tych co daja klapsy

    czy pozwalacie np wychowawcy, przedszkolance dac waszemu dziecku
    klapsa bo sie nie sluchało, albo wpadło w histerię? zeby postawic
    dziecko do pionu?
  • rock73 27.11.09, 17:03
    Jak tak obserwuję argumentację zwolenników i przeciwników klapsów, to widzę, że
    jedna i druga strona mają poglądy wewnętrznie spójne. Zwolennik klapsów nie
    będzie miał nic przeciwko temu, żeby wychowawca też bił dziecko, jeśli nie
    słucha albo wpada w histerię. Nie będzie miał też nic przeciwko stosowaniu bicia
    jako kary wobec dorosłych. Nie zdziw się więc, jeśli na swoje pytanie dostaniesz
    odpowiedź "tak".
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:26
    rock73

    właśnie nie jestem przekonana czy pozwolą dac klapsa przez
    opiekunke, wychowawce. Moze same chętnie machną ręka na męza, ale
    czy mąż w ramach "wychowywania zony" może machnąc na nie?

  • rock73 27.11.09, 22:16
    Różni są ludzie i różne mają kombinacje poglądów, są też pewnie i tacy, jak Ty
    mówisz. Z takimi jest pole do dyskusji i do przekonania. Ja jestem pesymistą i
    raczej wyobrażam sobie ludzi organizujących świat przy pomocy przemocy, takich
    np. jak kibole, dresiarze czy neofaszyści.
  • samson.miodek 28.11.09, 00:32
    Zdziwie cie, ale jezli nie moglaby sobie poradzic z dzieckiem i
    dzieciak nagle stal sie agresywny w stos. do kolegow i kolezanek to
    nie mialabym pretensji.Z pewnoscia zostalabym poinformowana o zajsciu
    - malo tego dopytywalbym sie czy inne dzieci nie ucierpialy.
    Tylko pytanie jest puste bo nikt tego nie zrobi.Dlaczego?Bo na 100
    mamus 99 pewnikiem twierdzi ze jej dziecko to aniolek i absolutnie
    takie zachowanie o jakim mowi przedszkolanka to nie on/ona.
    Moj syn mial do mnie pretensje ze dyrektor szkoly go ukaral.Byl
    pewiem incydent i zglosilam sprawe w szkole.Dziewczynka ktora zle
    postapila zostala ukarana, ale w trakcie wyjasniania sprawy sie
    okazalo ze moj syn mial kretynski pomysl i wskoczyl komus na
    plecy.Dyrektor tez byl zdziwony na mopje pytanie co w takim razie z
    moim synem - on tez zawinil wiec uwazam ze kare powinien poniesc.
    Ja bede bronic swoich dzieci, ale jak narozrabiaja to wiedza ze musza
    poniesc konsekwencje swego postepowania.Czy to w domu czy w szkole.
  • samson.miodek 28.11.09, 00:24
    Aneta, nie wszystko jest takie czarne-biale.Sa tez odcienie szarosci.
    Czy ty myslisz ze ja dziecku nie tlumaczylam i nie wyjasnialam?Malo
    tego przed kazdym wyjsciem z samochodu powtarzalam.Wyciagalam
    dzieciaka z samochodu, stawialam kolo mnie i siegalam po torbe -
    wystarczylo zeby smignela na ulice - cale szczescie nic nie
    jechalo.Oberwala klapsa - pamieta do dzis, nie ma o to pretensji -
    nauczyla brata ze tego sie nie robi.A z synem mialam problem bo bez
    wzgledu gdzie by nie byl jak zobaczyl psa to lecial, jak uslyszal
    syrene strazy pozarnej to lecial na ulice zeby zobaczyc - a ze blisko
    mieszkamy strazakow to mialam niezly "ubaw"
    I wyobraz sobie ze jak rozhisteryzowane dziecko bylo i dostalo
    klapsiora to wybilo sie z transu i mozna bylo przetlumaczyc.
    Jeczenie w sklepie zeby cos kupic tez przerabialam, do tej pory
    przerabiam od czasu do czasu, zwlaszcza jak sie przytrafi ze jednemu
    wiecej sie kupi a drugiemu mniej, badz jedno tylko potrzebuje jakies
    rzeczy to drugie dzienie sie dopomina o swoja dzialke.Wytlumaczone ze
    czasami jest tak ze dla niego bedzie wiecej kupione, czasami dla
    niej.Teraz on nic nie potrzebuje, corka owszem.I krotko ucinam - NIE.
    Owszem klapsior ( NIE BICIE _ ZROZUMCIE ROZNICE) czy ukarasnie
    szlabanem na cokolwiek to dwie rozne rzeczy , ale jednak kara.I
    czasami wyslanie do pokoju jest gorsza kara niz klaps na tylek.
    Obledu mozna dostac z ludzmi ktorzy potrafia zmieszac z blotem kogos
    kto raz na ruski rok dal klapsa dziecku - od razu zabrac prawa
    rodzicielskie.
    A czy wy wszyscy( nie do ciebie to Aneta) ktorzy tak poniewieracie
    tymi ktorzy potrafia sie przyznac do tego klapsa raz na jakis czas,
    czy jak slyszysz placz katowanego dziecka za sciana to reagujecie.Ile
    historii - dziecko zakatowane a sasiedzi nic nie slyszeli.Ale jak
    matka da klapsa dziecku na placu zabaw bo pomimo tlumaczen, ostrzezen
    ze piaseczkiem sie nie sypie i zabawek dzieciom sie nie wyrywa
    dzieciak dalej sypie piaskem dzieczynce w oczy czy na glowe.Zarobi
    klapsa, uspokoi sie a reszta mamusiek juz zglasza na policje.ale
    jakby ta mamusia nic nie robila - niech sie dziecko bawi przeciez ma
    swoje prawa to juz widze jakby skomentowaly - bezstresowe wychowanie.
    Cos takiego jest szkodliwe dla zdrowia - dziecka i otoczenia.
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 01:21
    samson.miodek napisała:

    > Aneta, nie wszystko jest takie czarne-biale.Sa tez odcienie
    szarosci.

    oczywiscie masz racje. I wiem, ze czasem ktos po prostu mial chwile
    slabosci i klapnał, bo np wystraszyl sie ze dziecko wyskoczylo na
    ulice- tak jak inny sie wydrze w niebogłosy.
    Ja tez czasem jestem jak zdarta płytawink i krzykne i potrafie cos
    powiedziec przez zęby



    z drugiej strony mam w rodzinie przypadek mamy ktora strasznie
    krzyczy na dziecko. odnosnie tych sytuacji w odcieniach szarosci

    przyjechali goscie, dzieci bawią sie w ogrodzie. dziewczynka 4 lata
    miala zmienic spodnie i wybrała "wyjsciówki"
    - aniu wybierz inne bo te są do koscioła
    - niieeeee ja chce te--- od razu czerwona na twarzy i w sekunde furia
    - NATYCHMAIST ZAKŁĄDAJ TAMTE SPODNIE ALBO NIE POJDZiESZ DO DZIECI
    <ryk w niebogłosy, rzucanie sie na ziemie, smarki, gluty i inne
    obrzydliwosci>
    mama juz podminowana, bo dziekco nie chce zrozumiec tak porstej
    sprawy
    - to siedz w tym pokoju az sie nie uspokoisz
    < za 5 min>
    - juz ci przeszło?
    - tak, przepraszam...buzia w podkówke,serce sie kraje
    - no to zakłądamy spodnie
    -ale ja che teeee
    - TYCH NIE ZALOZYSZ BO SĄ NA WYJSCIE< NIE ROZUMIESZ?????
    - ale ja cheeeee < płącz straszliwy>
    - jak sie natychmiast nie uspokoisz to dostaniesz w dupe

    mama pod nosem mówi k.rwa mac i idzie do kuchni
    - do niej nic nie dociera, o kant dupy potłuc te supernianie, sranie

    po chwili pytam czy ja moge to załatwic, bo widze, że:
    mama zaraz wysadzi dom w powietrze
    córka zaraz wypłącze się na smiercwink

    podchodze do małej i mówie- słuchaj Ania dzieci juz robią 3 kólko
    rowerkiem ( na zmiane) a ciebie omija ta kolejka, nie ma co płakac
    tylko zakladaj spodnie i lecimy i daje jej te ogordowe spodnie
    - ale ja chce teeee
    -no ale tamte są...uyyyyyy ( co tu na szybko
    wymylsec)..nieuprasowane i brzydko wygladaja, a nie ma czasu na
    prasowanie bo kolejka ci przeleci
    włozyła spodnie, łzy wytarła w rekaw i leci

    a ona sie z nia szarpała ze 20 min

    czasem na dziecko trzeba miec sposób i je podstepem przekonywac


  • aneta-skarpeta 28.11.09, 01:39
    cos mi sie mysl urwała gdy mówiłam o tych odcieniach szaroscismile

    rozumiem ze czasm czujemy sie bezsilni, ale jesli uswiadomimi sobie
    bezsens dawania klapsa- tak z technicznego punktu widzenia, na
    chłopski rozum, to okazuje sie ze nagle mozemy miec milion pomysłow
    na załawtienie tej sprawy pokojowo, w cwanszy i skutecnziejszy sposób

    aha co do zakupów to długo działała zasada " nie mam pieniedzy na
    zabawke"..potem jak próbował zagrywac w inny sopsób to mówiłam jasno

    jak masz pieniadze to sobie kup, bo ja nie mam, mi pani nie sprzeda
    bez pieniedzy, tobie pewnie tez, ale spróbuj

    oczywiscie nie próbował, ale wiedział, że "przegrał ta walkę"...i
    niesmiertelne..."jak zaraz sie przestaniesz to mozesz zapomniec o
    dobranoccewink"
    - ok, ok i idzie z naburmuszona miną...za 2 min mu przechodzi bo
    widzi ze nikt sie tym nie przejmujesmile



  • rock73 27.11.09, 17:09
    samson.miodek napisała:

    > I wszystko jest w porzadku ze jak ukarzesz
    > dziecko czy to klapsem czy to zabronisz ogladac tv i wyslesz do
    > pokoju - czy jakakolwiek inna forma kary ,i jest ci zle, masz
    > dola.

    Ale sprawa nie dotyczy alternatywy karać/nie karać, czy wychowywać/nie
    wychowywać, tylko bić/nie bić, albo jeszcze jaśniej: karać przez bicie/karać nie
    przez bicie. Analogicznie wyobraź sobie dyskusję na temat wprowadzenia do
    kodeksu karnego kary chłosty, albo kary śmierci.
  • memphis90 27.11.09, 18:36
    > Nie wierze ze wszystkie tutaj osoby wypisujace ze NIGDY dziecka nie
    > uderzyly to pisza prawde.
    NIGDY dziecka nie uderzyłam. NIGDY nie uderzyłam męża. NIGDY nie uderzyłam moich
    rodziców. NIGDY nie uderzyłam obcej osoby. Trudno w to uwierzyć? Złodziej też
    mówi, że wszyscy inni też kradną.
  • rock73 27.11.09, 17:13
    Wiecie co, też mi się czasami wydaje, że to nie jest kwestia tylko bicia/nie
    bicia, tylko liczą się inne czynniki. Wyobraźcie sobie taką rodzinę w której
    oprócz bicia nie ma nic innego. Fajnie?
  • irneriusz 27.11.09, 17:23
    Wyobraz sobie, ze masz na miejscu glowy klatke piersiowa i na odwrot... o kurde,
    ale to sie nie trzyma kupy.
  • rock73 27.11.09, 22:17
    A bez metafor?
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:28
    rock73 napisał:

    > Wiecie co, też mi się czasami wydaje, że to nie jest kwestia tylko
    bicia/nie
    > bicia, tylko liczą się inne czynniki. Wyobraźcie sobie taką
    rodzinę w której
    > oprócz bicia nie ma nic innego. Fajnie?

    no ale podejrzewam, ze gdyby w moim domu nie było nic innego niz
    szlaban na slodycze czy komp czy tv to też to zycie było by
    koszmarem dla mojego dzieckasmile
  • rock73 27.11.09, 22:25
    Dlatego napisałem, że może to nie jest kwestia bić/nie bić, tzn. że jak się bije
    to jest tylko źle, a jak się nie bije to jest sielanka. Bo jednak nie wszystkie
    bite dzieci są nieszczęśliwe, a nie wszystkie nie bite są szczęśliwe.

    Żeby było jasne: jestem przeciwko biciu, ale tak podejrzewam, że to nie jest
    jedyne ani przesądzające o wszystkim kryterium.
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 22:56
    rock73 napisał:

    > Dlatego napisałem, że może to nie jest kwestia bić/nie bić, tzn.
    że jak się bij
    > e
    > to jest tylko źle, a jak się nie bije to jest sielanka. Bo jednak
    nie wszystkie
    > bite dzieci są nieszczęśliwe, a nie wszystkie nie bite są
    szczęśliwe.
    >
    > Żeby było jasne: jestem przeciwko biciu, ale tak podejrzewam, że
    to nie jest
    > jedyne ani przesądzające o wszystkim kryterium.

    zgadzam sie w całej rozciągłości

    mysle, że jakby mówic dziecku jestes nikim, bekartem, mam cie dosyc,
    jestes tłukiem itd to byloby mu zdecydowanie gorzej niz po
    klapsie...mimo ze tacy " dzieci nie biją"smile
  • memphis90 27.11.09, 18:34
    1. Gdzie kończy się klaps, a zaczyna bicie? Rozerwaniem wątroby? Oderwaniem
    przyczepu śledziony? Odbiciem nerek? Siniakiem na plecach? Bólem i
    zaczerwienieniem? IMO wszystkie powyższe są już przykładami bicia, przemocy
    związanej z wyładowaniem agresji na słabszym. A z kolei słabszy klaps -taki,
    którego dziecko nie odczuwa jako bólu czy poniżenia- jest co najwyżej
    pieszczotliwy, więc jaki w nim walor wychowawczy? Tak poklepywać po pupce można
    dziecko, żeby odbiło po karmianiu...

    > 3)Kocham stwierdzenia, ze znam osoby, ktore dawaly klapsy i dzieci wyrosly na
    > (tu wpisz jakies zle cechy). Tak nie jest, kiedys bicie dzieci uznawano za
    > normalna kare
    Kiedyś wieszanie czy krzesło elektryczne uważano za normalną karę. A jakie
    wychowawcze to było... Każdy, kto widział 5 minutowa agonię wisielca na
    stryczku, z puszczeniem zwieraczy i charczeniem, zastanowił się dwa razy przed
    popełnieniem zbrodni. A my teraz bezstresowo zabijamy morderców bezbolesnymi
    zastrzykami...

    > 4) Mozna zgadzac sie na klapsa, ale na bicie dzieci nie.
    Dobrze, przyjdę więc i dam Ci klapsa, bo Twoje zachowanie jest dla mnie
    niedopuszczalne. Oczywiście, to ja decyduję kiedy to, co będę Ci robić będzie
    się nazywać klapsem, a kiedy biciem.
  • irneriusz 27.11.09, 20:13
    Wlasnie takie osoby kocham pelmna miloscia ja ta powyzej. Redukowanie
    wszystkiego do absurdu, jak tak bardzo chcesz mozemy rowniez porozmawiac o
    chodzeniu bez ubran i tym podobnych rzeczach, bo pprzeciez wspanialym argumentem
    jest "kiedys tez". Nie mozesz przyjsc mi i dac klapsa, bo nie masz nademna
    wladzy rodzicielskiej (o kurcze taki malutki szczegol i cale moje jabzoczenie
    pada), nie masz takze prawa do wychowywania mnie wedlug swoich przekonan i tym
    podobne, wiec jak przyjdziesz dac mi klapsa, to bedzie pewnie pobicie (chociaz w
    sumie nie wiem, warto by zajrzec do kodeksu karnego, odpowiedniej ustawy lub
    orzecznictwa sadowego, bo nie wiem czy np. plaskacz to juz pobicie). Dobrze, ze
    zacytowales tylko czesc moich wyodow, bo napisalem, ze klaps klapsowi nie rowny,
    a swoj brak argumentow zakrywasz absurdami o watrobach. Nigdy nie napisalem, ze
    chce bic dziecko, ba napisalem, ze najwazniejszy przy dzieciach jest czas i
    cierpliwosc. Czlowiek majacy czas na wychowanie dziecka i bedacy cierpliwy
    naprawde nie pobije swojego dziecka. Aha roznica miedzy klapse, a pobiciem (lub
    nawet zrobieniem krzywdy[tu znow zachecam do racjonalnego patrzenia co to jest
    krzywda]) jest taka jak miedzy zamkiem (tym z kamienia), a zamkiem w drzwiach.
    ZUpelnie dwie inne rzeczy.
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 20:52
    irneriusz napisał:

    , wiec jak przyjdziesz dac mi klapsa, to bedzie pewnie pobicie
    (chociaz
    > w
    > sumie nie wiem, warto by zajrzec do kodeksu karnego, odpowiedniej
    ustawy lub
    > orzecznictwa sadowego, bo nie wiem czy np. plaskacz to juz
    pobicie).


    dlatego Tobie nie da klapsa, ale swojemu 2 letniemu synowi da, bo
    nie odda, bo nie wniesie sprawy do sądu, bo niby "ma prawo".

    dziecko tez człowieksmile

    skoro nie można bic żony , matki, sasiadki to czemu malutkie
    bezbronne dziecko? - mówie cąły czas o klapsach, liściu, pacnieciu
    po łapach
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 20:56
    dodatkowo dziecko nie jest naszą " własnościa", mamy je
    wychowac...szkoła ma tez za zadanie wychowywac, a jakos zniosło sie
    metody linijkowego bicia po łapach
  • irneriusz 27.11.09, 21:34
    Pacnij po lapach sasiadke, zobaczymy czy wniesie sprawe do sadu i czy sad uzna
    to za pobicie. Ba mysle nawet, ze wiekszosc Polakow dalo by sobie spokoj z droga
    sadowa nawet w przypadku liscia. Radze zauwazyc, ze rodzic ma wladze
    rodzicielska nad dzieckiem (lub jak to sie nazywa) i nie wiem jaki jest jej
    zakres, ale napewno wiekszy, niz wladzy nad sasiadka (czemu wymyslacie takie
    glupie przyklady). Gratuluje rowniez manipulacji emocjonalnych (typu jak mozna
    bic dziecko). Tlumacze caly czas, ze klaps to nie bicie, ale ostatecznosc (wole
    ja miec w zapasie, nawet jesli bym mial jej nigdy nie wykorzystac). Chcialbym
    rowniez podkreslic, ze tak jak i dozywocia nie stosuje sie prawie w kazdym
    przypadku, tak samo jest i z klapsem.

    Szkola nie ma wychowywac, ona ma uczyc. Poglad o wychowawczej roli szkoly to dla
    mnie proba zrzucenia odpowiedzialnosci przez rodzicow (co nie zmienia faktu, ze
    w pewnych aspektach wychowywac moze).

    Radze rowniez nie manipulowac, nigdzie nie napisalem, ze dziecko jest wlasnocia
    rodzicow, wladza rodzicielska, a wlasnosc to jednak 2 rozne pojecia i w ogole
    pomyslenie o dziecku jako o wlasnosci jest dla mnie haniebne (a nawet jesli
    mialoby byc wlasnoscia to kto ma decydowac o jego losie przy sporach mama czy
    tata? czy w kazdym przypadku do indywidualnej sprawy mamy isc do sadu. Przeciez
    to absurd).
    Pozdrawiam
  • memphis90 28.11.09, 13:54

    > Pacnij po lapach sasiadke, zobaczymy czy wniesie sprawe do sadu i czy sad uzna
    > to za pobicie.
    Nie pacam nikogo po łapach. A sąd, owszem, uznałby to za naruszenie
    nietykalności cielesnej.

    Radze zauwazyc, ze rodzic ma wladze
    > rodzicielska nad dzieckiem (lub jak to sie nazywa) i nie wiem jaki jest jej
    > zakres, ale napewno wiekszy, niz wladzy nad sasiadka
    Pokaż mi paragraf, który zezwala na bicie dziecka w imię władzy rodzicielskiej.

    Tlumacze caly czas, ze klaps to nie bicie, ale ostatecznosc (wole
    > ja miec w zapasie, nawet jesli bym mial jej nigdy nie wykorzystac).
    Dla Ciebie. Dziecko po prostu czuje uderzenie i nie jest dla niego ważne, czy
    nazwiesz je sobie klapsem, biciem, zerżnięciem dupska czy jeszcze inaczej.
  • easyblue 28.11.09, 14:28
    >Tlumacze caly czas, ze klaps to nie bicie, ale ostatecznosc

    Nie rozumiesz podstawowej rzeczy - ów "niewinny" klaps nie jest dla
    dziecka dokuczliwy fizycznie. To godzi w godność małego człowieka.
    Pokazujesz mu, zę jak już wyczerpią ci się wszystkie argumenty,
    zawsze możęsz go uspokoić użyciem przemocy. Uczysz go, że można
    sięgnąć po taką ewentualność.
    Ja nie muszę mieć w zanadrzu klapsa - mi wystarczy użycie rozumusmile
    A tłumaczenie, zę klaps to nie bicie jest idiotyczne, i dobrze o tym
    wiesz. To jak tłumaczenie się że nie oddałem pożyczonych kilku
    złotych, bo to była mała kwota i nieistotna.

    > Radze rowniez nie manipulowac
    Ależ manipulujesz, posząc zę klaps to nie bicie. Skoro bicie jest
    użyciem przemocy, czym w istocie jest klaps? Dobrowolnym i chętnym
    nadstawieniem tyłka?
  • memphis90 28.11.09, 13:52
    Nie mozesz przyjsc mi i dac klapsa, bo nie masz nademna
    > wladzy rodzicielskiej (o kurcze taki malutki szczegol i cale moje jabzoczenie
    > pada),
    Władza rodzicielska nie daje prawa do bicia dziecka. Jakkolwiek byś to nazwał-
    klapsem, klapsiorem, poklepywaniem itd. Co więcej- skrzywdzenie osoby
    pozostającej pod opieką (dziecka) jest karane wyżej. Patrz: KK art od 150 w
    górę. Skoro więc dajesz sobie prawo do bicia drugiego człowieka (dziecka), bo
    nie podoba Ci się jego zachowanie, to czemu mi nie wolno uderzyć Ciebie?

    nie masz takze prawa do wychowywania mnie wedlug swoich przekonan i tym
    > podobne, wiec jak przyjdziesz dac mi klapsa, to bedzie pewnie pobicie (chociaz
    > w
    > sumie nie wiem, warto by zajrzec do kodeksu karnego, odpowiedniej ustawy lub
    > orzecznictwa sadowego, bo nie wiem czy np. plaskacz to juz pobicie).
    Jak wyżej. KK od ust. 150. Jakoś nie ma tak wzmianki, że dziecko jest wyłączone
    z tych praw.

    Dobrze, ze
    > zacytowales tylko czesc moich wyodow, bo napisalem, ze klaps klapsowi nie rowny
    > ,
    > a swoj brak argumentow zakrywasz absurdami o watrobach.
    Przedstawiłam b. konkretne argumenty i bardzo konkretne pytania. Gdzie wg.
    Ciebie kończy się klaps? Bo wierz mi, większość bijących rodziców, których
    dzieciaki mają posiniaczone tyłki twierdzą, że to tylko klaps. Ojciec, który
    zakatował w zeszłym roku roczne dziecko, bo płakało w kąpieli, odrywając mu
    szypułę śledziony i rozwalając wątrobę w kawałki TEŻ uważał, że tylko karcił
    dziecko... To nie jest absurd. To są realne sprawy sądowe.

    Aha roznica miedzy klapse, a pobiciem (lub
    > nawet zrobieniem krzywdy[tu znow zachecam do racjonalnego patrzenia co to jest
    > krzywda]) jest taka jak miedzy zamkiem (tym z kamienia), a zamkiem w drzwiach.
    > ZUpelnie dwie inne rzeczy.
    Analogia kompletnie nie trafiona. Proszę o konkret. Do kiedy jest klaps? Do
    bólu? Do czerwonego tyłka? Do siniaka? Sam tyłek, czy może też uderzenie w
    twarz, plecy, brzuch? Spowodowanie obrażeń wewnętrznych? Złamanie kości? Gdzie
    jest granica?
  • easyblue 28.11.09, 14:38
    > Gdzie
    > jest granica?
    Tam, gdzie on ją widziuncertain A że każdy widzi gdzie indziej...

    Tak, jak już napisałam - bicie, czyli także klaps uwłacza godnosci
    dziecka. To zwykłe stosowanie przemocy, nieważne, czy pacnięcie ręką
    w palce, czy pasem po tyłku. Rodzic nie radzi sobie z dzieckiem i
    sięga po taką "metodę wychowawczą". Ale musi się jakoś przed sobą
    wytłumaczyć z podniesienia ręki na dziecko, wiec twierdzi, ze to był
    tylko klaps, ze dziecku nic się nie stało, zę nawet tyłka nie ma
    czerwonego, że to dla jego dobra... I im debilniejsze tłumaczenie,
    tym uparcie rodzic się go trzyma. Bo gdyby przyjął, ze klaps jest
    złem, to musiałby zrewidować swoje postępowanie i przyznać się do
    porażki. A to dla prawie wszystkich stosujących jakąs przemoc /także
    psychiczną/ jest nie do przeskoczenia.

  • memphis90 28.11.09, 21:08
    He, he, przypomina mi to dyskusje nt ściągania piratów z sieci i tłumaczenia, że
    to przecież nie jest złodziejstwo big_grin Dla mnie argument jest prosty: jeśli uderzę
    dziecko tak, że niczego nie poczuje- to jaki to walor wychowawczy? Z równym
    skutkiem mogę mu podłubać w nosie albo pogłaskać po głowie, tak samo skojarzy to
    z "karą" za przewinienie. A jeśli uderzę tak, że zaboli- to może i dzieciak
    skojarzy ból, ale raczej będzie uważać, zeby w przyszłości wina się nie wydała,
    a i tak będzie robić swoje. Bijąc daję sygnał, że rację ma silniejszy, że
    dozwolone jest zadawanie bólu słabszym. Bijący - biją. Dla mnie to niedopuszczalne.
  • literka_m 18.12.09, 12:51
    > 1. Gdzie kończy się klaps, a zaczyna bicie?

    gdzie kończy się tłumaczenie a zaczyna terror psychiczny ?

    > Każdy, kto widział 5 minutowa agonię wisielca

    nikt. przerwanie rdzenia następuje w pierwszej sekundzie, reszta to czysta
    chemia i zjawiska występujące niedawno działającej maszynie. życie niestety nie
    ma już dawno

    > Dobrze, przyjdę więc i dam Ci klapsa, bo Twoje zachowanie jest dla mnie
    > niedopuszczalne.


    kto ty jesteś dla mnie ? nie kumam.
    policjanci tez mają pałki i uzywają je w stosunku do ludzi o których mówić, że
    "nie rozumieją dlatego trzeba tłumaczyć" jakoś nie wypada. czy policja to sadyści ?

  • andrzejto1 27.11.09, 11:55
    kitka20061 napisała:

    > Wg mnie klaps nie jest w ogóle metodą wychowawcza. Spytaj jej czy jak ugotuje n
    > iesmaczny obiad to dostaje klapsa od męża.

    ZA to jak przekroczy granice ustanowione przez praw, to dostanie "klapsa" od
    Państwa. Wszystko zalezy od tego jaką rolę pełni ten klaps. Jeśli dziecko wie,
    do jakiej granicy może się posunąć, ponieważ jest upominane, że tego czy owego
    mu nie wolno. To jeśli upominanie nie skutkuje kara fizyczna jest zasadna. Po to
    właśnie, aby dziecko nauczyło się, że są granice poza które posuwać się nie
    wolno. I rodzice są od tego, aby umieć te granice postawić i je egzekwować.
    Jeśli tego nie zrobimy, to potem dzieci nie będą uznawały granic jako osoby
    dorosłe. Sama edukacja nie wystarczy.
    --
    www.kravmaga-wschod.org.pl
    "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest
    powód dla którego cała ta broń jest potrzebna"
  • rock73 27.11.09, 17:06
    Napisałeś, "klapsa" (w cudzysłowie). Widzisz, czyli państwo daje sobie radę bez
    bicia, nie ma kary chłosty ani pałowania.
  • erba 27.11.09, 17:24
    rock73 napisał:

    Widzisz, czyli państwo daje sobie radę bez
    > bicia, nie ma kary chłosty ani pałowania.

    LOL!! Chyba pokażę tego posta moim kolegom ze straży granicznej. Państwo daje
    sobie radę bez bicia, dobre sobie big_grinbig_grin
    Gdyby państwo nie używało przemocy, to bałbyś się z domu wychodzić albo sam byś
    zaopatrzył się w odpowiednie narzędzie.


    --
    Gdyby się nie dyskutowało o gustach, forum umarłoby śmiercią naturalną tongue_out
  • rock73 27.11.09, 22:33
    Koledzy ze straży granicznej biją? Za karę? No to jest niezły temat na aferę.
    Czy szanowna redakcja widzi tę okazję?

    Państwo właśnie daje sobie radę bez przemocy, a przynajmniej próbuje, bo jednak
    cokolwiek nieudolnie mu to wychodzi. Właśnie dlatego zwolennicy przemocy boją
    się wychodzić z domu i mówią, "panie, niebezpieczne czasy teraz nastały, dawniej
    to by milicjant spałował, a ojciec pasem poprawił, a teraz trzeba z godnością
    wobec przestępcy, adwokatem, prawem do obrony"...
  • erba 29.11.09, 15:07
    rock73 napisał:

    > Koledzy ze straży granicznej biją? Za karę?

    Nie za karę, ale m.in w twojej obronie. Kara jest później.

    Naprawdę wierzysz, że państwo daje sobie radę bez przemocy, a policja i inne
    służby dyskutują podczas akcji z bandytami? Pewnie im mówią, że nie wolno tak
    robić i ich zachowanie jest złe. LOL.
  • memphis90 27.11.09, 18:39
    Jeśli dziecko wie,
    > do jakiej granicy może się posunąć, ponieważ jest upominane, że tego czy owego
    > mu nie wolno. To jeśli upominanie nie skutkuje kara fizyczna jest zasadna. Po t
    > o
    > właśnie, aby dziecko nauczyło się, że są granice poza które posuwać się nie
    > wolno.
    Mój mąż był bity w domu - i świadomość lania na tyłek nigdy nie powstrzymała go
    przed robieniem rzeczy zakazanych. Broił i tak.
  • odzim22 27.11.09, 19:39
    To samo w moim przypadku, wręcz czułem się zmotywowany i usprawiedliwiony do
    robienia matce na złość. Dlatego po klapsach przyszedł czas na cięższy oręż tj
    pas, kabel, które okazały się równie nieskuteczne.
    Gdy byłem nastolatkiem było tylko okładanie pięściami, oczywiście
    usprawiedliwione, motywujące do nauki, odstraszające od wagarów itd. dopóki nie
    zagroziłem że oddam. Wtedy przemosc sie ucięła, chyba wywołałem jakąś refleksję.
    W sumie całe to bicie było niezbyt bolesne i kompletnie nieskuteczne, raczej
    denerwujące i poniżające, chyba o to chodzi najbardziej.
    To tak pod rozwagę miłośników klepania. Jak wam się trafi 'charakterek' to
    wszystkie klapsy jak krew w piach, a nawet efekt może być odwrotny do
    zamierzonego. No i co jak z dziecka zrobi się nastolatek który przez przypadek
    będzie miał przewagę fizyczną...
  • easyblue 28.11.09, 14:43
    Odzim, masz świętą racjęsmile
  • literka_m 18.12.09, 12:53
    > Mój mąż był bity w domu - i świadomość lania na tyłek nigdy nie powstrzymała go
    > przed robieniem rzeczy zakazanych. Broił i tak.

    ekstra logika. czyli jesteś za zniesieniem ograniczeń prędkości ? i nie karania
    mandatami ? i tak jeżdżą szybciej
  • w.i.l 27.11.09, 13:13
    powinna mieć większy rozum niż dziecko.
    Powinna np. rozumieć co się do niej mówi.
    Dziecko niekoniecznie.
    Dlatego prawo inaczej traktuje dzieci niż dorosłych w kwestii
    nietykalności osobistej.
    Np. bywa, że dzieci biją się między sobą. To nie jest jednak powód
    do odpowiedzialności karnej. Co innego u dorosłych.
  • jacksparrow1 27.11.09, 15:16
    w.i.l czy wiesz jaka jest roznica w daniu klapsa a pobiciu
    dziecka.Taka teoretyczna i praktyczna?
    Bo to sa dwie rozne rzeczy, ale nie wiedziec czemu wszyscy stawiaja
    znak rownosci miedzy tymi dwiema rzeczami.
    TAk, rodzice powinni sie starac wychowac dziecko bez klapsow, ale
    czasami sie nie da.Corkla dostala klapsiora jak wybiegla na ulice -
    pomimo tlumaczen i kazdorazowago przypominanie przed wyjsciem z
    samochodu ( wiadomo dziecko trzeba przypomniec) wybiegla.Dostala
    klapsa i wyobraz sobie nogdy wiecej tego nie zrobila, malo tego
    przekazala swoja wiedze mlodszemu bratu.
    Mlodszy braciszek natomiast mial inklinacje do zabawy przy kontaktach
    - i to nie jak byly puste tylko jak cos z nich wystawalo - taka
    wtyczka to cos fantastycznego.Nie pomagaly odciagania
    tlumaczenia.Klapsior po zwinnych lapkach zalatwil sprawe raz na
    zawsze.
  • memphis90 27.11.09, 18:41
    > w.i.l czy wiesz jaka jest roznica w daniu klapsa a pobiciu
    > dziecka.Taka teoretyczna i praktyczna?
    Chętnie poznam. Gdzie jest różnica między klapsem, a biciem? Bo dla mnie bicie
    to to, co sprawia ból. I jest dla mnie przekroczeniem nietykalności cielesnej. A
    klapsa może mi mąż podczas ostrzejszego seksu dać.
  • jacek226315 28.11.09, 10:37
    kazda kara cierlesna,fizyczna czy nie sprawia bol,tak samo jak
    sprawia bol wyrwanie zeba. Ludzie odrozniajcie lanie od klapsa.
    personalnie wolalbm dostac klapsa niz byc glaskany jak kot,bo i kota
    na smierc mozna zaglaskac
  • memphis90 28.11.09, 21:11
    Jaki próg bólu odróżnia klapsa od lania? Konkretnie. Jako dziecko wolałam jednak
    stanie w kącie niż walenie po dupsku i zdecydowanie opowiadam się za takim
    karaniem. Stanie w kącie nijak nie powoduje bólu porównywalnego do wyrwania zęba.
  • jacek226315 29.11.09, 06:24
    memphis90 napisała:

    > Jaki próg bólu odróżnia klapsa od lania? Konkretnie. Jako dziecko
    wolałam jedna
    > k
    > stanie w kącie niż walenie po dupsku i zdecydowanie opowiadam się
    za takim
    > karaniem. Stanie w kącie nijak nie powoduje bólu porównywalnego do
    wyrwania zęb
    > a.
    Ja klapsow niedostawalem,ale za to kleczalem na grochu i wierz mi
    wolalbym lanie niz to.Dupsko przestaje bolec w momencie zaniechania
    klapsow,a kolan nie czujesz dwa tygodnie
  • rock73 27.11.09, 22:42
    w.i.l napisał:
    > Dlatego prawo inaczej traktuje dzieci niż dorosłych w kwestii
    > nietykalności osobistej.
    > Np. bywa, że dzieci biją się między sobą.

    To prawda, bijące się nawzajem dzieci nie podlegają karze, ale nie dlatego, że
    dziecko (bite) jest mniej chronione, tylko dlatego, że dziecko (bijące) nie
    podlega odpowiedzialności karnej. Dorosły bijący dziecko podlega karze (wg
    Ciebie nie powinien, bo dziecko jest mniej chronione). Dziecko, gdyby jakimś
    cudem udało mu się pobić dorosłego, nie podlega karze (wg Ciebie powinno, bo
    dorosły jest całkowicie nietykalny).
  • jacek226315 28.11.09, 10:41
    rock73 napisał:

    > w.i.l napisał:
    > > Dlatego prawo inaczej traktuje dzieci niż dorosłych w kwestii
    > > nietykalności osobistej.
    > > Np. bywa, że dzieci biją się między sobą.
    >
    > To prawda, bijące się nawzajem dzieci nie podlegają karze, ale nie
    dlatego, że
    > dziecko (bite) jest mniej chronione, tylko dlatego, że dziecko
    (bijące) nie
    > podlega odpowiedzialności karnej. Dorosły bijący dziecko podlega
    karze (wg
    > Ciebie nie powinien, bo dziecko jest mniej chronione). Dziecko,
    gdyby jakimś
    > cudem udało mu się pobić dorosłego, nie podlega karze (wg Ciebie
    powinno, bo
    > dorosły jest całkowicie nietykalny).
    Do dzieci nie nalezy sie wtracac.Jak sasiadka przyszla do mej zony
    ze skarga "a pani Adrian nasypal memu Piotrusiowi piasku na glowe"
    zona odparla to co,jutro Piotrus nasypie Adrianowi i ja nie przyjde
    do pani na skarge,pani zobaczy oni sie juz bawia razem a my zaraz
    sie poklocimy
  • dzieciuszek 25.11.09, 23:23
    Powiedziałabym takiej koleżance, że jak będzie stara i niedołężna i w odczuciu jej córki niegrzeczna, to ona też jej wtedy będzie dawać klapsa. I niech się wtedy cieszy, że "tylko" klapsa.

    Zupełnie nie rozumiem, jak można używać przemocy wobec dziecka. No nie mieści mi się to w głowie i już.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ni/dc/gng1/ND5vrVfo9U4uOn1XrX.jpg
    ♥Moja Pola - moje szczęście, moja miłość, mój cud.♥
  • irishprinces 25.11.09, 23:38
    Owszem zdarzyło mi się nakrzyczeć na małą,ma 2 latka i różne zdarzają jej się
    zachowania,ale nie bije,nie uznaję żeby była to skuteczna metoda.Dziecko niczego
    się w ten sposób nie uczy,spowodujemy że będzie się nas bać.Wkońcu to my dajemy
    przykład dzieciom ,a bijąc je uczymy go przemocy,pokazujemy że silniejszy może
    bić słabszego czyli żadnych wartości nie wnosimy,a bijemy bo jesteśmy bezradni i
    sflustrowani.I jak uderzymy raz to będziemy to ponawiać.Błędne koło.
  • jacksparrow1 27.11.09, 15:21
    A myslisz ze jak sie bedziesz drzec na dziecko to sie ciebioe bac nie
    bedzie?
    Nie zawsze klaps jest dobrym rozwiazaniem.Zwlaszcza jak w
    ostatecznosci owa metode zastosujesz i ona nie dziela - nie ma sensu
    jej stosowac.Drac sie na dziecko tez niczego nie wskurasz.Ale uwazam
    ze czasami jak dziecko sie zapetlilo i nic nie pomoze to jak sie
    krzyknie to moze zareagowac.To samo z klapsem - wybijesz dzieciaka z
    "transu" bo jakis inny dziwny bodziec otrzymalo.
    NIe porownujmy klapsa z katowaniem dziecka bo barszczyk wylalo na
    nowa bluzeczke i troche trudno bedzie to sprac.
  • memphis90 27.11.09, 18:42
    To samo z klapsem - wybijesz dzieciaka z
    > "transu" bo jakis inny dziwny bodziec otrzymalo.
    Tak samo sensowne, jak walenie po twarzy płaczącej kobiety. Skuteczne jak cholera.
  • solaris31 25.11.09, 23:31
    klaps to metoda antywychowawcza. na dłuższą metę niczego dobrego nie
    przyniesie, jedyne, to strach dziecka, że o cierpieniach fizycznych
    nie wspomnę confused

    niemniej, zdarzyło mi się klapsnąc dziecko, z różnych powodów -
    czasem dla otrzeźwienia, czasem z własnej niemocy.. no cóż, nie
    jest to powód do dumy, ale mimo, żem dorosła, nie jestem robotem.
    kilka razy po prostu nie wytrzymałam sad ale nie wolno , nie wolno
    tego robić! dzisiaj nie potrzebuję klapsa ani dla otrzeźwienia,
    ani z niemocy. i bardzo się z tego ciesze.
    --
    miłego dnia smile
  • doiob 26.11.09, 00:30
    popytaj znajomych czy dostawali klapsy jako dzieci. ja tak zrobiłam. klapsa nigdy w życiu nie dam, bo ci co dostawali nie są najnormalniejsi. albo nerwusy wybuchające agresją o byle co albo ciche myszki, które na wszystko się zgadzają.
  • isterus 27.11.09, 12:24
    Popytałam.
    Wszyscy, którzy dostawali "w dupę" są normalnymi ludźmi z normalnymi rodzinami.
    Ci, którzy wychowani byli bez ani jednego klapsa są egoistami, egocentrykami,
    nie znają pojęcia empatii bądź współczucia, nie potrafią też stworzyć zdrowego
    związku i mają problemy z przestrzeganiem granic moralnych bądź prawnych.

    Z moich obserwacji wynika zatem, że niedawanie klapsów jest krzywdzące dla dzieci.

    I co? Który argument jest silniejszy? Mój, czy Twój? Moi znajomi są bardziej
    "statystyczni", czy Twoi? Innymi słowy - dowód anegdotyczny nie jest żadnym dowodem.
  • memphis90 27.11.09, 18:44
    > Popytałam.
    > Wszyscy, którzy dostawali "w dupę" są normalnymi ludźmi z normalnymi rodzinami.
    Ciekawe obserwacje...

    > Ci, którzy wychowani byli bez ani jednego klapsa są egoistami, egocentrykami,
    > nie znają pojęcia empatii bądź współczucia,
    Tak, tak, jak w dowcipie:
    Ojciec piorąc syna pasem po tyłku:
    -Wierz mi, to mnie boli tak samo, jak ciebie!
    -Tak, ale mnie w innym miejscu...
  • kosciotrupek 27.11.09, 13:07
    Ja też popytałam. I nie widzę żadnego związku: i w grupie "klapsowanych" i w
    grupie "nieklapsowanych" są zarówno osoby z problemami, jak i dobrze radzące
    sobie w życiu.

    Co moim zdaniem dowodzi czegoś zupełnie innego: klapsy (również pełnowymiarowe
    "bicie") nie jest jedyną zmienną. Jak tu już ktoś mądrze napisał na forum - nie
    wystarczy nie bić dzieci, ale trzeba mieć jeszcze dla nich czas i cierpliwość.
    Jeżeli tego zabraknie i dzieciak widzi, że tak czy inaczej rodzicom tylko
    przeszkadza, to ma mniejsze szanse na dobry rozwój.
    ---
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • misself 27.11.09, 12:10
    Podoba mi się ten fragment o cierpieniach fizycznych. Nie myli Ci się klaps z
    laniem?
    --
    Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
    oni ciekawi siebie.
    ich4pory.blogspot.com
  • rock73 27.11.09, 22:49
    A jaka jest różnica? Jeśli klaps nie ma boleć, to czemu ma służyć?
  • deela 26.11.09, 03:24
    czasami daje jak miliardowe tlumaczenie nie skutkuje
    ot wczoraj dostal mimo ze darlam sie ze sie ma W TEJ CHWILI ZATRZYMAC
    lecial na ulice
    a jak ja mowie ze ma sie zatrzymac to chce do diaska czyc swad palonej gumy z
    podeszw
    nigdy nie mialam wyrzutow sumienia bo nigdy nie oberwal ze zlosci ani z braku laku
    robie to z premedytacja o w 99% przypadkow na zimno

    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • amaf 26.11.09, 13:49
    Twoja metoda nie edziała chyba... ty syna bijesz, a on to samo...

    deela 14.o7.09:
    "no coz
    moj ostatnia ucieczka zakonczyl otrzymaniem 5 klapow na dupsko
    i juz NIE ucieka
    ilez mozna kurde tlumaczyc, drzec sie itd
    teraz mam jeszcze wozek wiec nie moge go caly czas trzymac za reke -
    ganianie go
    tez odpada
    teraz mam karne dziecko, za reke nie chodzi, trzyma sie blisko i jak
    krzykne
    STOJ to sie zatrzymuje i czeka "

    deela 21.10.09
    "starszy ZLOSLIWIE - chociaz bardzo dobrze
    wie ze nie wolno bo bez wozka chodzi ze mna odkad skonczyl 1,5 roku,
    a wiec
    zlosliwie skreca i biegnie prosto pod kola samochodu
    robi to po to zeby udowodnic ze to on tu jest najwazniejszy
    zostawiasz wozek? a jak sie przewroci? stoczy? zaciagasz hamulec? w
    miedzy
    czasie dzieciak juz jest rozjechany, wolasz? ma cie w dupie
    dorwalam spralam po dupie (pierwszy i ostatni raz w zyciu, bo
    lekkich kilku
    klapow przez pieluche to ja nawet nie licze, skoro dziecko sie
    smieje to chyba
    trudno mowic o bolu) az mnie reka zabolala, wyjasnilam za co dostal
    i ze jeszcze
    kiedykolwiek powtorzy ten manewr oberwie tak samo - odtad dziecko
    chodzi przez
    ulice trzymajac sie wozka, czego sie nauczyl od razu
    i naprawde gie mnie obchodzi co jasnie panie mamuski o tym mysla,
    moje dziecko
    jest bezpieczne i wie ze jak wybiegnie na ulice to dupa bedzie
    bolala"

    deela:
    "ot wczoraj dostal mimo ze darlam sie ze sie ma W TEJ CHWILI
    ZATRZYMAC
    > lecial na ulice
    > a jak ja mowie ze ma sie zatrzymac to chce do diaska czyc swad
    palonej gumy z
    > podeszw
    > nigdy nie mialam wyrzutow sumienia bo nigdy nie oberwal ze zlosci
    ani z braku l
    > aku
    > robie to z premedytacja o w 99% przypadkow na zimno"

  • deela 26.11.09, 13:53
    no i?
    co jakis czas ma odpal, sredni raz na pol roku
    dostaje w dupe na przypomnienie i znowu przez pol roku wie o co chodzi
    zaprawde zaprawde powiadam ci ze to JA wychowuje swoje dziecko PO SWOJEMU i mam
    gdzies czyjes uwagi na ten temat
    --
    http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
  • w.i.l 27.11.09, 13:22
    to nie jest naduzycie.
  • jacksparrow1 27.11.09, 15:33
    deela, oni tego nie zrozumieja.Oni nie widza roznicy miedzy
    zakatowaniem i regularnym laniem dziecka a klapsiorem, czy nawet
    pizdeczke mocniejszym daniem w tylek bo dzieciak testuje ile moze.Z
    tego co pisdzesz to nie jest pierwsza twoja metoda tylko ostatecznosc i
    nie sadze abys po takiej akcji tryskala zadowoleniem zes przylozyla w
    dupsko dzieciakowi.Moja corka lat prawie 13 w swoim zyciu oberwala moze
    4-5 razy.Syn lat 9 tez jakos tak.Jakos nie zauwazylam jakiejkolwiek
    traumy czy agresywnosci u dzieci.
  • memphis90 27.11.09, 18:46
    O, widzę, że już od klapsów przeszedłeś do "> pizdeczke mocniejszym daniem w
    tylek"... A potem trafiają takie dzieciaki do mnie na oddział i psycholog ma robotę.
  • deela 28.11.09, 00:05
    jack ja nie pisze tego zeby kogos przekonac ale nie bede na tyle obludna zeby
    klamac ze nie dostaje
    czasem dostaje a jak? ciesze sie ze ty to rozumiesz
    --
    http://i36.tinypic.com/fp2dd2.jpg
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:33
    deela napisała:

    > czasami daje jak miliardowe tlumaczenie nie skutkuje
    > ot wczoraj dostal mimo ze darlam sie ze sie ma W TEJ CHWILI
    ZATRZYMAC
    > lecial na ulice
    > a jak ja mowie ze ma sie zatrzymac to chce do diaska czyc swad
    palonej gumy z
    > podeszw
    > nigdy nie mialam wyrzutow sumienia bo nigdy nie oberwal ze zlosci
    ani z braku l
    > aku
    > robie to z premedytacja o w 99% przypadkow na zimno
    >


    a ile ma lat?
  • deela 28.11.09, 00:07
    3 - doskonale rozumie nie martw sie
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • easyblue 28.11.09, 14:46
    Chi chi, zbiłaś go tydzień później?smile
  • fajnykotek 26.11.09, 08:47
    Zgadzam się z deelą. Są sytuacje, kiedy dziecko MUSI usłuchać NATYCHMIAST, na
    przykład na ulicy. Nie daję klapsa mojemu synkowi "w nerwach", tylko uprzedzam,
    że jeśli coś znowu zrobi/nie zrobi, pomimo tłumaczeń, to będzie klaps.
    Przeważnie skutkuje. Uważam, że klaps jest lepszy od wrzasków na dziecko. To też
    przemoc i to gorsza. bo psychiczna!
  • kosciotrupek 27.11.09, 14:41
    Nie daję klapsa mojemu synkowi "w nerwach", tylko uprzedzam, że jeśli coś
    znowu zrobi/nie zrobi, pomimo tłumaczeń, to będzie klaps.


    No o to chodzi. Ja tak samo - nie daję z bezradności ani z wściekłości (im
    bardziej jestem wściekła, tym bardziej się pilnuję, żeby synkowi nie przyłożyć,
    bo mógłby dostać za mocno), tylko uprzedzam co będzie [klaps - u nas zwany
    "łapą", bo dostaje jednego (słownie: jednego) klapa po łapie (z góry też
    uprzedzam, że dostaje ręką, a nie kijem, pasem itp. wyrafinowanymi narzędziami
    tortur)] jeśli nie zastosuje się do poleceń słownych. Zwykle to wystarczy, ale
    zdarza się, że nie i wtedy jednak dostaje. Po wszystkim zawsze upewniam się, czy
    wie, za co dostał i wtedy jeszcze ewentualnie rozmawiamy.

    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • memphis90 28.11.09, 21:14
    Zwykle to wystarczy, ale
    > zdarza się, że nie i wtedy jednak dostaje. Po wszystkim zawsze upewniam się, cz
    > y
    > wie, za co dostał i wtedy jeszcze ewentualnie rozmawiamy.
    A czy dopuszczasz sytuację, w której po Twoim błędzie wychowawczym (bo, nie
    oszukujmy się, popełniamy błędy przeróżne) dziecko przywali Ci za karę w łapę?
    "Mama, przestań, bo jesteś niesprawiedliwa/nie masz racji, Mama, drugie
    ostrzeżenie, Mama, ostrzegałem"- i plask?
  • kosciotrupek 29.11.09, 03:05
    A czy dopuszczasz sytuację, w której po Twoim błędzie wychowawczym (bo, nie
    oszukujmy się, popełniamy błędy przeróżne) dziecko przywali Ci za karę w łapę?


    Nie dopuszczam. Bo relacja rodzic - dziecko nie jest relacją równorzędną, tylko
    hierarchiczną: ktoś w tym duecie wie więcej, ma większe doświadczenie życiowe,
    ma prawo wymagać, określa reguły gry (a wiec także rozdaje kary i nagrody) itd.
    Co wbrew pozorom (dla wielu ideologów nieklapsowania to nie do pomyślenia) nie
    wyklucza szacunku dla dziecka. Właśnie dlatego, że je szanuję - rozmawiam o tym,
    co zaszło, tłumaczę, nie leję bez opamiętania (z czym wielu rzeczonych ideologów
    utożsamia klapsa),spędzam z nim sporo czasu, no i na codzień często przytulam,
    mówiąc, że je kocham.
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • kosciotrupek 29.11.09, 03:08
    Aha, i przyznaję się do błędów, przepraszając, jeśli postąpiłam wobec niego źle.
    No idealna matka, normalnie. Gdyby nie ta przemoc domowa... smile))
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • asia.b.1 26.11.09, 08:50
    Moj dostal raz(w miare porzadnego klapsa),jak na przebieraku w trakcie zmiany
    kopal i uzanawal to za dobra zabawe, tlumaczylam,tlumaczylam i nic.Kiedys gdy go
    przebieralam i sie nachylilam nad nim kopnal mnie z calej sily w gardlo tak ze
    nie moglam zlapac oddechu przez dobra chwile.I wtedy nie wytrzymalam dalam mu
    klapsa,poplakalam sie przy tym, on sie zdziwil ale kopac przestal.A pozatym malo
    jest takich syluacji zeby zaslogiwal na klapsa;dziecko to dziecko,rozzypany
    makaron w kuchni,rozlana zupa,pobrudzenie rzeczy na spacerze-to dlamnie nie jest
    powod nawet do zlosci(dla niektorych znajomych to juz tragedia).
  • memphis90 28.11.09, 21:15
    A ile miało to dziecko, skoro było przebierane na przewijaku? Rok? Półtora?
  • budzik11 26.11.09, 09:01
    Nie, nigdy. Żadne z moich dzieci (2 i 4l) nigdy nie dostało klapsa.
  • luka2007 26.11.09, 10:34
    jak mowilam po raz setny i nie skutkowalo to dalam klapsa.cale szczescie byly to
    sytuacje sporadyczne(nie chodzi tu o rozlanie zupy czy nieposprzatane
    zabawki...)wiem ze to zle ale czasem czlowiekowi puszczaja nerwy...i nie wierze
    jak ktos pisze ze NIGDY nie dal klapsa swojemu dziecku!
    --
    Luca 23 listopad 2007
  • budzik11 27.11.09, 09:44
    luka2007 napisała:

    i nie wierze
    > jak ktos pisze ze NIGDY nie dal klapsa swojemu dziecku!

    Wcale nie musisz, jakoś będę z tym żyć wink Ale współczuję ci, że w głowie ci się
    nie mieści, że można dziecka nie bić lub że uważasz, że to oczywiste że
    wszystkie dzieci są bite. Żal mi takich ludzi, którzy nie dość, że sami biją, to
    nie wierzą że inni mogą nie bić.
  • jacek226315 27.11.09, 13:11
    budzik11 napisała:

    > luka2007 napisała:
    >
    > i nie wierze
    > > jak ktos pisze ze NIGDY nie dal klapsa swojemu dziecku!
    >
    > Wcale nie musisz, jakoś będę z tym żyć wink Ale współczuję ci, że w
    głowie ci si
    > ę
    > nie mieści, że można dziecka nie bić lub że uważasz, że to
    oczywiste że
    > wszystkie dzieci są bite. Żal mi takich ludzi, którzy nie dość, że
    sami biją, t
    > o
    > nie wierzą że inni mogą nie bić.
    Ot tak jacy wszyscy wyrozumiali rodzice,nigdy nie daja klapsa
    dziecku.Poczekaj jak dostanie w zyciu niejednego"klapsa"i to
    porzadnego
  • rock73 27.11.09, 22:55
    O co chodzi z tym dostawaniem porządnego klapsa w życiu? Od kogo? Kiboli
    przeciwnej drużyny? Zbirów w ciemnym zaułku? Trepów w wojsku? Przecież wojska
    już nie ma.
  • jacek226315 28.11.09, 07:36
    czy Tys naiwny czy udajesz? A nawet w pracy mozna dostac klapa
  • mama-008 26.11.09, 09:04
    w życiu nie uderzyłam synka, nie biję i nie będę biła!
  • jacek226315 27.11.09, 13:12
    mama-008 napisała:

    > w życiu nie uderzyłam synka, nie biję i nie będę biła!
    Gratuluje pewnosci
  • w.i.l 27.11.09, 13:24
    za ten przywilej porządnym laniem.
  • broceliande 26.11.09, 09:07
    Nie wie, co syn by musiał zrobić, żebym go tak ukarała.
    To by pewnie było w afekcie, klapsy na zimno są chyba jeszcze gorsze.
    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • deela 26.11.09, 13:55
    > To by pewnie było w afekcie, klapsy na zimno są chyba jeszcze gorsze.
    wrecz przeciwnie
    klaps w afekcie swiadczy o braku opanowania i nieporadnosci
    klaps na zimno to jest DECYZJA
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • broceliande 26.11.09, 14:29
    Zgadzam się, ale nie rozumiem kogoś, kto potrafi DECYDOWAĆ w takiej
    sprawie.
    Po co decydujesz się na to, skoro jesteś opanowana i zaradna?
    Najgorszą karą dla mojego syna jest mój podniesiony głos.
    I może ze trzy razy wrzasnęłam.
    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • deela 26.11.09, 16:50
    moj syn ma moj podniesiony glos gdzies
    po prostu cierpi na gluchote wybiorcza
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • broceliande 26.11.09, 20:33
    Deela, ja wiem, że masz trudniej z dwojgiem niż ja z moim jedynym
    aniołkiem.
    Może nie masz wsparcia męża, nie wiem. Może musisz sama sobie radzić.
    I muszę przyznać, że mój jedynak jest spokojny i pogodny.
    Ale ja mówię do niego normalnie i tłumaczę, tłumaczę.
    Jak nie dociera, podnoszę głos.
    Nie drę się jak opętana, bo dobrze wiem, że zacząłby to ignorować i
    musiałabym sięgnąć do straszliwych kar.
    Nadal jestem dla niego numerem jeden.
    Liczy się ze mną i się stara.
    Tak naprawdę został ukarany kilka razy i z nagrodami też oszczędnie.
    Ja po trzecim powtórzeniu wkraczam z podniesionym głosem.
    Głuchota wybiórcza u dziecka to u mnie nowy termin.


    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • deela 27.11.09, 00:41
    broc ja jestem stara baba z dwojka dzieci
    blagam daruj sobie pouczanie mnie bo mnie to drazni
    moge cie zapewnic ze moje dzieci sa radosne i pogodne
    ale na mily bog jak ja cos KAZE zrobic to oczekuje ze zrobi to natychmiast -
    mowimy o zatrzymywaniu sie na ulicy, on ma nie rozpatrywac czy to jest dobre czy
    zle czy ma usluchac czy nie, ta komende wydaje bardzo konkretnym glosem i zawsze
    jest taka sama i oczekuje pisku opon
    --
    http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
  • broceliande 27.11.09, 09:42
    No, ale słucha cię?
    Jeśli tak, po co te klapsy.
    Ciągle o tym wybieganiu na ulicę piszesz. Już nudne.
    Że niby raz na pół roku zbijesz.
    A ja myślę, że ty raz na pół roku piszesz, bo jest akurat taki wątek.
    Jak cię nie słucha a w swoich metodach już do klapsów doszłaś, to
    naprawdę pouczam.
    Nie bij.
    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • sokolasty 27.11.09, 12:47
    No przecież napisała, że raz na pół roku młode ma odpał. Weźmie klapsiora i pół roku spokój.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • amaf 27.11.09, 14:03
    raz na pół roku to deela tak dzieciaka leje, ze ją ręka boli!
    bo innych, mniej dotkliwych "klapsów" deela nie liczy...
    zazwyczaj przedszkolakom pomysły i zachowania wymagające
    interwencji rodziców przychodza do głowy kilka razy dziennie
    a jej dziecko na podniesiony głos nie reaguje, to pewnie na nie
    podniesiony tym bardziej,
    na razie deele bije (bije tak żrby ostro bolało),
    ale z czasem dziecko może się i na to znieczulić i co wtedy?
    naprawde jest co chwalić?
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 15:42
    amaf napisała:

    > ale z czasem dziecko może się i na to znieczulić i co wtedy?
    > naprawde jest co chwalić?


    wtedy bedzie biła coraz mocniej, az zatłucze..bo np w akcie
    desperacji i "walki o swoje" dziecko/nastolatek albo jej odda, albo
    bedzie sie smiał w twarz, zeby ja wq..ć- tak po prostu po złości

    ps. ja synowi klapsa nie daje- stosuje kary typu nie ogladasz bajki
    itd. ma 7 lat. Ja z bratem bylismy wychowywani tak samo- kontakty z
    rodzicami?- sa moimi najlepszymi przyjaciolmi, a teraz ja takze dla
    moich rodziców, jako osoba dorosła
  • deela 28.11.09, 11:59
    jestescie glupsze niz ustawa przwiduje
    mozg wielkosci orzecha arachidowego i tyle
    tak ze mnie reka bolala dostal raz
    i to za zaslugi
    a jak sobie zasluzy jeszcze raz to tez dostanie
    wole zeby go tylek bolal niz zeby mial przytulna trumienke na cmentarzu
    --
    http://i36.tinypic.com/fp2dd2.jpg
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 12:13
    deela napisała:

    tyle
    > tak ze mnie reka bolala dostal raz
    > i to za zaslugi


    na szczęście nie bolała Cie wtedy głowa od wysilenia szarych
    komórekbig_grin
  • amaf 28.11.09, 13:41
    deela napisała:
    >jestescie glupsze niz ustawa przwiduje
    >mozg wielkosci orzecha arachidowego i tyle

    upswink
    aneta aleśmy się dały wrobić w dyskusje! deela to po prostu troll,
    jakiś dzieciak z podstawówki, a nie kobieta dorosła, hahaha
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 14:00
    >
    > upswink
    > aneta aleśmy się dały wrobić w dyskusje! deela to po prostu troll,
    > jakiś dzieciak z podstawówki, a nie kobieta dorosła, hahaha


    no a dlaczego sie dałysmy wciągnąc w idiotyczna dyskusje?...no...no
    bo mamy mózgi wielkości orzecha arachidowego

    ;DDD

  • amaf 28.11.09, 14:12
    hahahabig_grin
    kurcze nie śmiejmy się tyle bo nam głowy grzechocząwink
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 14:14
    amaf napisała:

    > hahahabig_grin
    > kurcze nie śmiejmy się tyle bo nam głowy grzechocząwink


    big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
  • deela 28.11.09, 21:40
    cudownie sie podsumowalyscie
    serio serio
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • deela 27.11.09, 13:47
    > No, ale słucha cię?
    slucha
    nawet maz jak raz na pol roku go na spacer zabierze w szoku jest ze taki usluchany
    > Jeśli tak, po co te klapsy.
    bo jak mu przyjdzie do glowy nie usluchac to wzmacniam komende odpowiednim
    klapem w dupe i juz wie ze z pewnymi rzeczami nie ma zartow
    > Ciągle o tym wybieganiu na ulicę piszesz. Już nudne.
    no bo tylko wtedy obrywa - w innych przypadkach sie nie zdarza (procz jednego
    przypadku jak mnie z premedytacja kopnal w brzuch zaniedlugo po cesarce - juz
    nie kopie)
    > Że niby raz na pół roku zbijesz.
    > A ja myślę, że ty raz na pół roku piszesz, bo jest akurat taki wątek.
    > Jak cię nie słucha a w swoich metodach już do klapsów doszłaś, to
    > naprawdę pouczam.
    nie pouczaj bo naprawde nie masz do tego zadnych powodow, zreszta wisi mi to co
    ty o tym myslisz
    sprawa jest prosta jak mnie nie uslucha jak mowie ulica-stoj to obrywa w tylek,
    ma sie ZATRZYMAC juz w tej chwili natychmiast w tym momencie, nie pol kroku
    dalej nie jak mu sie spodoba nie jak sobie zarzyczy tylko JUZ
    > Nie bij.
    ja obrywalam, moj brat obrywal moi rodzice obrywali - ale to bylo BICIE nie
    jakis tam klaps tylko takie lanie ze przez dwa dni nie dalo sie na tylku usiasc
    nie wiesz co to jest bicie? moze to i dobrze
    i tak bede robila po swojemu i tak
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • deela 27.11.09, 13:48
    zażyczy*
    --
    http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
  • broceliande 27.11.09, 19:59
    No cóż, byłaś bita, może też się zaczęło od klapsa, bo na ulicę
    wybieglaś dwuletnim dziecięciem będąc.
    A potem coraz mocniej trzeba było i częściej.
    i sie nie wypowiadaj, bo dzieci masz małe. Zapytaj za dwadzieścia
    lat.
    to ich opinia sie liczy, nie Twoja czy moja, czy kogokolwiek.
    Ja byłam bita, ale nauczyło mnie to czegoś.
    Nieś te klapsy przez następne pokolenia, nie zabronię.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • deela 28.11.09, 00:08
    wiesz co w odbycie bylas odchody widzialas
    --
    http://i33.tinypic.com/jt3v44.jpg
  • broceliande 28.11.09, 09:12
    Chamstwo jako argument.
    Odpowiem godnoscia osobistą.
    Do widzenia i życzę szczęścia oraz zdrowia.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • amaf 28.11.09, 10:54
    broceliande popieram, nie ten poziom....
    Chociaż deeli może być głupio, do północy się męczyła żeby taką
    wyrafinowaną ripostę dla Ciebie wymyslić...
  • deela 28.11.09, 12:00
    jakie do polnocy? o tej porze jestem w pelni aktywna cwieku
    --
    http://i38.tinypic.com/eqto5c.jpg
  • brookeforrester 28.11.09, 13:51
    hej ho. rozumiem Cie w pelni deela, ja nie jestem za biciem, ale nie raz
    zdarzylo mi sie dac klapsa malemu..trudno czasem ujechac z frechownym 3latkiem tongue_out
    generalnie moze nie stwarzaj syt typu ulica, co? a ile ma mlodsze dziecie? jest
    na chodzie wolnym czy w wozku ? ja mam male w wozku, jak starsze leci w
    niedozwolone miejsce i nie slucha to chwytam za chachoł.
    nie zebym radzila..tak mi przyszlo..pozdro
  • deela 28.11.09, 21:40
    ni e da sie nie stwarzac sytuacji typu ulica bo on jest naprawde skybaniec -
    generalnie jak ide do sklepu - duzo przejsc - slucha sie jak aniolek
    jak idziemy na spacer (w druga strone) to on dostaje takiego rozluznienia ze
    potrafi dobiec do przejscia dla pieszych ktore znajduje sie het przed nami (jest
    tak bloki, chodnik plotek krzaki plotek i dopiero ulica) i ja mu ta zlosliwosc z
    glowy wybije
    mlodsze ma 5 m-cy wiec bardzo niemobilne, a starszy jest naprawde szybki indifferent
    no nic w koncu sie oduczy
    --
    http://i38.tinypic.com/2woht34.jpg
  • brookeforrester 30.11.09, 16:55
    no to spoko, pewnie sie oducza wreszcie..ja tez mojemu wkroilam pare razy i
    co..niech linczuja. deela, wrzuc na luz z ta wiara, niech sie smieja i mozgi im
    grzechocza (big_grin) szkoda pazurow na niektorych. czepianie sie szczegolikow-
    uwielbiam! P
  • mutti_hautameki 27.11.09, 10:56
    może spróbuj modelowac głos. Jak ktoś na mnie bez przerwy drze ryja to przestaje
    go słuchać
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:42
    deela napisała:

    > moj syn ma moj podniesiony glos gdzies
    > po prostu cierpi na gluchote wybiorcza

    bo pewnie drzesz sie w kółko i na okragło i nic z tego nie wynika,
    wiec ma głuchote wybiórczą

    klasp w moim odczuciu tez nie jest zbyt dotkliwą karą

    dostanie po łapac i za 1 min przestaje boleć, dostanie po tyłu i
    czasem nawet nic nie zaboli, bo ma tyłek uodporniony od upadków itd
  • jacek226315 28.11.09, 07:40
    aneta-skarpeta napisała:

    > deela napisała:
    >
    > > moj syn ma moj podniesiony glos gdzies
    > > po prostu cierpi na gluchote wybiorcza
    >
    > bo pewnie drzesz sie w kółko i na okragło i nic z tego nie wynika,
    > wiec ma głuchote wybiórczą
    >
    > klasp w moim odczuciu tez nie jest zbyt dotkliwą karą
    >
    > dostanie po łapac i za 1 min przestaje boleć, dostanie po tyłu i
    > czasem nawet nic nie zaboli, bo ma tyłek uodporniony od upadków itd
    najlepsze jest kleczenie na groch.Czuc kolana przez dwa tygodnie
  • kosciotrupek 27.11.09, 14:52
    I może ze trzy razy wrzasnęłam.

    Ale wiesz, że to też jest przemoc? wink Widziałaś hasło na bilbordach "kocham,
    nie krzyczę"? Zakażmy krzyczenia na dzieci, podniesionego głosu, skrzywienia,
    braku akceptacji rozrabiania tudzież brojenia, a będzie nam się żyło lekko, miło
    i przyjemnie. Ciekawe w jakim nocniku będziemy mieć rękę jak juz się obudzimy z
    tego snu...
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • broceliande 27.11.09, 20:35
    kosciotrupek napisała:

    > I może ze trzy razy wrzasnęłam.
    >
    > Ale wiesz, że to też jest przemoc? wink

    wiem;-(
    Ale nie łączy się z naruszeniem czyjejś nietykalności osobistej.
    Oczywiście takie naruszenia też robiłam. Brałam pod pachę
    wrzeszczącego dwulatka i wynosiłam ze sklepu. Trzymałam mu rączki,
    kiedy chciał mnie bić czy szczypać.
    Ale klapsa mu nie dałam.
    Teraz ma ponad pięć lat, więc już wszystko można wytłumaczyć.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • jacek226315 28.11.09, 07:43
    kosciotrupek napisała:

    > I może ze trzy razy wrzasnęłam.
    >
    > Ale wiesz, że to też jest przemoc? wink Widziałaś hasło na
    bilbordach "kocham,
    > nie krzyczę"? Zakażmy krzyczenia na dzieci, podniesionego głosu,
    skrzywienia,
    > braku akceptacji rozrabiania tudzież brojenia, a będzie nam się
    żyło lekko, mił
    > o
    > i przyjemnie. Ciekawe w jakim nocniku będziemy mieć rękę jak juz
    się obudzimy z
    > tego snu...
    Bez przesady,w Stanach to juz doszlo do tego ,ze i mowic sie rodzice
    boja do dzieci.Po olimpiadzie w Los Angeles jakas mamunia napisala
    do gazety,ze gimnastyka to tez rodzaj abuse bo sie zmusza mlode
    dziewczyny do wysilku.Paranoja.Nie dajmy sie zwariowac
  • mutti_hautameki 27.11.09, 10:50
    Oj tu się nie zgodzę.Klaps na zimno to wyrachowanie i znęcanie psychiczne.
    Rodzice nie są doskonali, popełniają błędy, zycie.
  • deela 27.11.09, 13:42
    a to sie nie zgadzaj
    a co to jest maltretowanie psychiczne to ty szczesliwa kobieto pojecia nie masz
    wiec nie opowiadaj bzdur
    --
    http://i36.tinypic.com/3358dp1.gif
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:31
    deela napisała:

    > > To by pewnie było w afekcie, klapsy na zimno są chyba jeszcze
    gorsze.
    > wrecz przeciwnie
    > klaps w afekcie swiadczy o braku opanowania i nieporadnosci
    > klaps na zimno to jest DECYZJA


    wole popdejmowac złe decyzje w afekcie niz na zimnowink
  • totorotot 15.12.09, 10:59
    za kazda decyzje ponosi sie konsekwencje. Dla Ciebie moze to byc np. 14-latek, ktory raz na pol roku, dla przypomnienia, obije Ci morde zebys mu nie truła
    pomimo pewnej sympatii dla Ciebie z calego serca Ci tego zycze, im wczesniej tym lepiej
    --
    Jestem Ania i jestem klamerką!
  • leneczkaz 26.11.09, 09:07
    nie umiem uderzyc mocno, żeby poczuł, a na lekko się śmieje..
    więc nie klapsuję.
  • mama_anuszy 26.11.09, 09:22
    to jest chyba milionowy wątek na ten temat. Weźcie przestańcie
    wreszcie młócić w kółko to samo...!!!
  • styczniowka82 26.11.09, 10:10
    Zgadzam się z poprzedniczką, to jest już BARDZO nudny temat i na
    pewno nic nie zmieni ciągłe gadanie kto daje klapsy a kto nie.
    --
    ,,Lepiej spróbować i żałować, niż żałować że się nie spróbowało"
  • mama-ola 26.11.09, 10:20
    > i że to skutkuje i co najważniejsze, że to dobra metoda
    > wychowawcza...

    No oczywiście że skuteczna. Dziecko bojąc się dostać w tylek
    ponownie, nie zrobi zakazanej rzeczy. Czy dobra? Zdaniem Twojej
    koleżanki to zapewne to samo: skuteczna, czyli dobra.

    > czy wy dajecie klapsy ?

    Część formowiczek nigdy nie daje.
    Część przeważnie nie daje, ew. 2-3 razy w życiu.
    Część daje, ale lekko, co prawie/w ogóle nie boli.
    Część daje, ale jak już naprawdę musi.
    Jak kogoś pominęłam, to niech wybaczy smile
    --
    Mama Antosia (4 lata i 6 m-cy) i Maciusia (8 m-cy)
  • brookeforrester 26.11.09, 17:27
    O nie, znów ten temat! Buszowalam na forum okolo 2 lata temu, widze ze problemy
    pozostaja stale. Rodza sie tylko nowe dzieci tongue_out
    Mama-ola ma racje, istnieje scisly podzial forumowiczek pod tym wzgledem. Ja
    osobiscie uwazam,ze zadna metoda wychowawcza, ale zdarzylo mi sie pare razy w
    zyciu, jak mlody mnie wkul niemilosiernie! I bolalo go, mnie reka tez tongue_out
  • memphis90 27.11.09, 18:49
    > No oczywiście że skuteczna. Dziecko bojąc się dostać w tylek
    > ponownie, nie zrobi zakazanej rzeczy.
    Tak Ci się wydaje? O, święta naiwności...
  • czarna_mysz 27.11.09, 23:30
    Mam dziecko i nie raz daje klapsa i nie czuje sie z tym zle po co mam sie meczyc
    nerwy itp jak mowie mowie a ono nic to klaps i spokoj jest poplacze i sie
    uspokoi teraz Wy nowe mamusie normalnie jak mohery za rydzykiem.. abyście wyginely..
  • ariana1 26.11.09, 11:39
    O Boże! Było już sto wątków na temat klapsów. Wyszukiwarka...
    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magdalenka
  • beatiness 26.11.09, 11:50
    było 100 wątków, ale ja i niektóre inne mamy są tu nowe, albo nie czytały itp. więć jeśli było już 100 wątków to mamy które brałay udział w poprzednich dyskusjach nie muszą zabierać głosu skoro je to tak irytuje...prawda?
  • mama_anuszy 26.11.09, 12:46
    beatiness napisała:

    > było 100 wątków, ale ja i niektóre inne mamy są tu nowe, albo nie
    czytały itp.
    > więć jeśli było już 100 wątków to mamy które brałay udział w
    poprzednich dyskus
    > jach nie muszą zabierać głosu skoro je to tak irytuje...prawda?


    Po pierwsze: jest na forum wyszukiwarka (opinii znajdziesz mnóstwo)
    Po drugie : zakładanie ciągle tych samych wątków zaśmieca forum i
    jest nudne.
    Po trzecie: Jedna z przedmówczyń podsumowała już ten wątek (jedne
    dają klapsy, inne nie dają, jeszcze inne dały 2 razy, inne leją w
    kółko... itd)


  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:46
    mama_anuszy napisała:

    > Po trzecie: Jedna z przedmówczyń podsumowała już ten wątek (jedne
    > dają klapsy, inne nie dają, jeszcze inne dały 2 razy, inne leją w
    > kółko... itd)
    >
    >


    w ten sposób moglibysmy zaprzestac rozmów na jakikolwiek tematsmile
  • mama_anuszy 27.11.09, 19:19
    aneta-skarpeta napisała:

    > mama_anuszy napisała:
    >
    > > Po trzecie: Jedna z przedmówczyń podsumowała już ten wątek
    (jedne
    > > dają klapsy, inne nie dają, jeszcze inne dały 2 razy, inne leją
    w
    > > kółko... itd)
    > >
    > >
    >
    >
    > w ten sposób moglibysmy zaprzestac rozmów na jakikolwiek tematsmile


    ale tylko na ten temat będzie około 2578 postów !!
  • mama_anuszy 27.11.09, 19:23
    przecież to jest młócenie siana! Nikt tu nikogo nie przekona, nikt
    tu nikomu niczego nie doradzi!!!
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 20:47
    mama_anuszy napisała:

    > przecież to jest młócenie siana! Nikt tu nikogo nie przekona, nikt
    > tu nikomu niczego nie doradzi!!!


    a może ktos lubi młócić siano?tongue_out
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 20:47
    mama_anuszy napisała:


    > ale tylko na ten temat będzie około 2578 postów !!


    ale szczerze...co z tego?...komu to szkodzi. ja np jestem tu nowa i
    trafilam przez przypadek- główna na gazecie- a jak kogos temat nie
    interesuje, albo uważa ze juz wszystko w tym temacie powiedział to
    niech ignoruje ten wątek

  • jagabaga92 26.11.09, 12:34
    Klaps to efekt frustracji, złości, zmęczenia. Nie wiem, w jakim wieku
    są Wasze pociechy, że dla niektórych z Was klaps jest złem
    wychowawczym. Rozsypany przypadkowo makaron faktycznie nie jest
    powodem do uderzenia dziecka, ale makaron (lub inny produkt)
    rozsypywany z zawadiackim spojrzeniem dlatego, żeby wkurzyć mamę, bo
    na coś nie pozwoliła (czasem dzieci są mistrzami w robieniu na złość)
    jest powodem do zdenerwowania się matki i dania klapsa. Można niby
    kazać posprzątać, ale często po dziecięcych sprzątaniach jest jeszcze
    więcej roboty. Moim zdaniem, gdy tłumaczenia i kary (zakazy, karne
    miejsca) nie skutkują, klaps może okazać się metodą wychowawczą, ale
    taką "pod kontrolą", bowiem, jeśli po klapsie dziecko nadal złośliwie
    rozsypuje ów makaron, trzeba poszukać innej metody wychowawczej.

    --
    Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko... - Słownik języka dziecięcego
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:49
    jagabaga92 napisała:

    > rozsypywany z zawadiackim spojrzeniem dlatego, żeby wkurzyć mamę,
    bo
    > na coś nie pozwoliła (czasem dzieci są mistrzami w robieniu na
    złość)
    > jest powodem do zdenerwowania się matki i dania klapsa. Można niby
    > kazać posprzątać, ale często po dziecięcych sprzątaniach jest
    jeszcze
    > więcej roboty.


    no właśnie. Tyle tylko ze skoro jest złośliwe to Ci sie roześmieje w
    twarz, zeby Cie jeszcze bardzie wkurzyc i co zrobisz?

    w tej sytuacji najlepsze jest kazanie posprzątac- wiem, że trzeba
    poprawic, ale jak dasz klapsa to i tak i tak musisz posprzatacwink

    na drugi raz zastanowi sie czy mu sie opłaca wylac mleko czy wysypać
    mąke, jak pomysli ze bedzie miał to sprzatac

    bo dzieci potrafia byc złośliwe, ale tez cwane i szybko kalkulujasmile
    nawet małe

  • alienka20 28.11.09, 13:35
    W takich sytuacjach (złośliwość dziecka) daje się polecenie przywrócenia kuchni
    do stanu poprzedniego smile. A jeszcze lepiej działa przy tym sugestia, że za pół
    godziny bajka, a on z tej kuchni nie wyjdzie dopóki nie sprzątnie. Sprawdzone ze
    skutecznością wink.
    --
    Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości.Miłość to siła nabywcza szczęścia.
  • aneta-skarpeta 28.11.09, 14:13
    alienka20 napisała:

    > W takich sytuacjach (złośliwość dziecka) daje się polecenie
    przywrócenia kuchni
    > do stanu poprzedniego smile. A jeszcze lepiej działa przy tym
    sugestia, że za pół
    > godziny bajka, a on z tej kuchni nie wyjdzie dopóki nie sprzątnie.
    Sprawdzone z
    > e
    > skutecznością wink.


    właśnie to jest najskuteczniejsze

    jak jest niegrzeczny na dworzu, to po ostrzezeniu idziemy do domu.
    nie raz wracalam szybciej niz wyszłamwink ale juz z 3 latkiem nie
    mialam problemów na ulicy, na dworzu etc

    jakby mi maluch uciekał złosliwie to bym zakupiła szelki do nauki
    chodzenia i zabierała ze sobą jako straszak, że jak nie umie łądnie
    chodzic to będzie chodził na szelkach. w moment by sie nauczył.
    jak dziecko jest niegrzeczne na placu zabaw to mówie- nie umiesz sie
    bawic - idziemy do domu- nawet 2 latek złapie o co chodzi- choc
    najpierw bedzie wrzask, ale nie wrzeszczy- mnie to nie rusza.
    a ze nie rusza to szybko przestał

    jesli nie mozna kary wyznaczyc w miare natychmiast- bajka ma byc
    wieczorem, a kara z rana to mozna zastosowac karny jezyk, karne
    krzesełko etc,
    jak w sklepie jest niegrzeczny a mielismy kupic lizaka- to nie
    kupujemy

    no ale teraz to mamy luz bo mikołajowi trzeba pisac codziennie
    raporty mailem, czy był grzeczny;D

  • koza_w_rajtuzach 26.11.09, 13:13
    Współczuję dziecku koleżanki. To nie metoda wychowawczy tylko oznaka słabości
    lub głupoty.

    --
    Ania,
    Klara(26.01.06)
    Staś(14.01.09)
  • ka_siulek1 26.11.09, 13:39
    Pomimo tego że było juz mnóstwo takich wątków (ja nie czytałam)
    wypowiem się; ja byłam bitym dzieckiem!!! do dzis pamiętam ten lek
    przed ojcem i choć było to bardzo dawno temu to w sercu do dziś
    pozostał żal i ból że mnie bił. Nie byłam katowana, ale dostawałam
    lanie reką, paskiem, kapciem, różnie...bardzo bolalo!!! Zawsze.
    Pozatym czułam się poniżana i nieważna...NIE BIJCIE SWOICH
    DZIECI...one tego nie rozumieją, nic ich to nie nauczy a szacunku
    tym nie zyskacie, wręcz przeciwnie. Moja mama nigdy nie podniosła na
    nas ręki, prawie nigdy nie krzyczała, bynajmniej ja tego nie
    pamietam...jest moją największą przyjaciółką, zawsze liczyłam się z
    jej zdaniem do dziś mówimy sobie wiele i odkąd pamiętam zawsze tak
    było. Da się nie bić...wiem bo sama nigdy tego nie robię. Rozmawiam
    i choć ma on dopiero 19 miesięcy to wiem że czasem moje spojrzenie
    wystarczy aby zrozumiał w czym rzecz. Sa najróżniejsze metody...ale
    BBICIU mówią stanowczo nie!!! Klaps - to też jest bicie. Każdy ma
    swoje sposoby, ale czy Wy pozwalacie aby dziecko w złości Was biło??
    Nie, tez mówicie że nie wolno?? Więc dlaczego niektóre mamy biją
    dzieci??? Przecież zaprzeczają same sobie...
  • sokolasty 27.11.09, 13:13
    No widzisz, a ja klapsiory i nie tylko zbierałem, nigdy za darmo, i nie mam złości na rodziców.

    Znasz to?
    Matko moja miła, czemuś mnie nie biła.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • rock73 27.11.09, 23:32
    > Znasz to?
    > Matko moja miła, czemuś mnie nie biła.

    Ja nie znałem. Może są ludzie, którym sprawia przyjemność jak są bici. Nie wiem
    co takiemu poradzić, może niech się przejdzie na ustawkę z kibolami, albo niech
    znajdzie sobie kogoś, kto regularnie będzie go chłostał. Ale niech też weźmie
    pod uwagę, że nie wszyscy podzielają jego fascynacje.
  • aneta-skarpeta 27.11.09, 17:52
    ka_siulek1 napisała:

    >
    > Nie, tez mówicie że nie wolno?? Więc dlaczego niektóre mamy biją
    > dzieci??? Przecież zaprzeczają same sobie...

    moja koleżanka zawsze mówi

    syn uderzył dziecko w piaskownicy, na to ojciec daje synowi w dupe i
    drze sie;
    - ile razy mam ci mówić, że nie mozna nikogo bic?!!!!!

    lekki absurd co?smile
  • memphis90 27.11.09, 18:54
    U mnie było lepiej, reakcja męża mojej ciotki, jak po raz kolejny przywalił
    wychowawczo mojemu kuzynowi, a ten nagle mu w pysk oddał (facet nie zauważył, że
    synuś się zrobił większy i silniejszy od niego...)
    -Na ojca rękę podnosisz??? Ojca szanować trzeba!

    Śmiech na sali... W każdym razie kuzyn nie chce mieć z tym człowiekiem nic
    wspólnego i tylko czeka, żeby prysnąć z domu. Nie dziwię się.
  • ka_siulek1 26.11.09, 13:42
    Dodam że moja młodsza siostra dostała kiedyś po twarzy od ojaca -
    oddała mu ze zdwojona siłą...to chyba była dla niego lekcja życia bo
    więcej jej nie udarzył.
  • easyblue 28.11.09, 14:53
    To się nazywa wykorzystać cudza brońsmile
  • ata99 26.11.09, 14:02
    Klapsy jestem w stanie akceptować tylko w stosunku do dziecka 20 lat i
    wzwyż. Wtedy są równe szanse, wcześniej to rozładowywanie własnych
    frustracji na słabszym człowieku. Równie dobrze można rozważać kwestię
    bicia nieposłusznej starowinki, jakoś nie słychać o takich dylematach.
  • charlircharlie 26.11.09, 15:05
    Ja nie daje klapsow swojemu synkowi, ale glownie dlatego ze one nie
    skutkuja w jego przypadku. Uwazam jednak ze jest duza roznica
    pomiedzy biciem a dawaniem klapsa i nie potepiam matek ktore stosuja
    klapsy jako metode wychowawcza i raczej nie wierze ze jak sie w
    dziecinstwie dostaje klapsy to pozniej dziecko bedzie mialo klopoty
    z agresja. Bo przeciez jak dajesz klapsa to nie po to zeby zadac
    dziecku bol ale zeby nauczyc dyscypliny. A jak ktos dziecko bije to
    juz byba wyladowuje na nim jakies swoje kompleksy i bije zeby bolalo.
  • brookeforrester 26.11.09, 17:31
    Skad wiesz czy to nie boli? Maz tez Cie bije lekko? tongue_out Poza tym, jesli to sa
    tylko klapsy (echhh, przegadany temat!) to JAK maja nauczyc dyscypliny, takie
    poklepywanie? Jak konia, zeby ruszyl? A jak nie reaguje, to ciach!z ostrogi!!
    I-ha!!!
  • anew3 26.11.09, 19:31
    Nie, jeszcze mnie tak nerwy nie poniosly, metoda wychowawcza, zadna
    moim zdaniem i wierze gleboko, ze "dziecko jest jak walizka co
    wlozysz to i wyjmiesz".
  • donkaczka 27.11.09, 09:51
    pomijajac caly najczesciej poruszany aspekt braku szacunku i traumy dla dziecka,
    problem z klapsami lezy tak naprawde jeszcze gdzie indziej
    one przestaja w koncu byc skuteczne
    dzieci w kazdym wieku maja odpaly, wieksze czy mniejsze
    owszem, roczniak czy dwulatek sie klapsa przestraszy, choc zazwyczaj nie na dlugo
    ale im bedzie dziecko wieksze, tym strach czy bol mniejszy i zeby w dalszym
    ciagu wymuszac posluszenstwo strachem (bo tym sa klapsy) trzeba bedzie
    wprowadzac ciezszy kaliber
    klapsy staja sie liczebniejsze, mocniejsze, w koncu trzeba lac pasem - tak
    wyglada klapsowa ewolucja, gdy jest ona regularna metoda wychowawcza
    i to naprawde prowadzi donikad, bo przyjdzie moment, gdy dzieciak ma nascie lat
    a my zadnego autorytetu, zadnego szacunku, zadnej sily perswazji, zeby
    dzieciakiem pokierowac


    duzo trudniej jest dziecko wychowywac z glowa, bo czesto wydaje sie, ze rzucamy
    grochem o sciane i to nic nie daje
    ale w koncu sa efekty


    mi sie klapsy zdarzyly
    kilka w zmeczeniu i zlosci
    ale raz dalam na zimno, bo juz mi rece opadly i byl skuteczny, a w tle byla
    krzywda jednego dziecka przez drugie
    tlumaczenie dlugo nic nie dawaly, ja ciagle drzalam, ze w koncu starsza mlodsza
    uszkodzi, po klapsie byl ogolny placz, przepraszanie mlodszej przez starsza,
    starszej przeze mnie, calowanie i nigdy sie juz agresja nie powtorzyla, a minal rok
    i to byl ostatni klaps, mimo ze dal efekty, jakis niesmak czulam, te dawane w
    emocjach powodowaly moralniaka, ale matka tez czlowiek i moze miec slabszy dzien
    ten na zimno, choc poskutkowal, jakas mysla o wlasnej wychowawczej niemocy mnie
    przepelnil


    kolezanka robic co chce, owoce zbierze ona

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • mamainki 27.11.09, 10:50
    Nie daję,nie widzę takiej potrzeby.Ale równiez nie wierzę w bezstresowe
    wychowywanie dzieci.Mojej starszej córce wystarczającą karą jest zakaz oglądania
    ukochanej bajki.Młodsza jeszcze ma czas na zakazy.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1ry98kbdtl.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09gu1rel7u45fe.png
  • alza73 27.11.09, 11:32
    Ja raz dałam klapsa i więcej tego nie zrobię. Mały miał uciechę
    (nosił pampka i klaps był lekki), a ja mam do dziś wyrzuty sumienia,
    że to zrobiłam.
    Chociaż wczoraj musiałam wyjść z pokoju, żeby się uspokoić jak
    zobaczyłam całą ścianę wymazaną świecową kredką. Mimo, że na
    spokojnie tłumaczyłam, że rysować to wolno tylko na kartkach. A
    godzinę później pojawił się nowy kolor na ścianie. Oj wymagało to
    dużego samozaparcia. Pomyślałam wtedy jak się czułam, jak mu dałam
    kiedyś klapsa. Jak go potem przepraszałam i mi przeszło.
    Ponadto, dumna jestem z tego, że jak uderzył kolegę to mogłam
    powiedzieć, że nie wolno nikogo bić. Że mamusia i tatuś go przecież
    nie biją. Koleżanka próbowała tego samego, to jej maluch powiedział,
    że on to uderzył lekko, nie tak jak mama, że pupa była czerwona.
    --
    ALZA i Michaś
  • m.dawid 27.11.09, 11:38
    Nie mam swoich dzieci więc nie będę się wymądrzać, ale wydaje mi
    się, że klaps czy przemoc wobec dzieci jest wyrazem bezradności
    rodzica, który nie wie jak do "dziecko działa". nie ma wzorców,
    rodzice go tam wychowali, a sam nie nauczył się co i jak. Nie wie co
    zrobić, jak do dzieck dotrzeć i reaguje własnie tak.

    --
    Zapraszam na bloga Manufaktura Radości
  • lambert77 27.11.09, 12:12
    a praktyka swoją drogą smile
    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • agnienienia 27.11.09, 11:58
    Ludzie, niech mi ktoś odpowie, jak wogóle można uderzyć dziecko, no
    jak......, ja nie wiem? Jestem matką 3 letnich bliźniaków i nigdy
    nawet nie przyszło by mi do głowy,żeby je uderzyć, czy "dać klapsa",
    na jedno wychodzi. Przecierz, każde z nich to mały człowiek, którego
    kocham i szanuję, dla mie nie ma innej opcji. A jak kocham i
    szanuje, to nie biję i nie używam przemocy!
    Mieć dwoje dzieci w tym samym wieku, to naprawdę jest wyzwanie,
    dzieci bywają niesforne i nieznośne, czasami bardzo złośliwe wobec
    siebie, stosuje kary, a najgorszą ich formą jest to jak powiem,
    poważnym głosem, bez uśmiechu: "wyjdź do drugiego pokoju", naprawdę
    jest to u mnie skuteczne.
    Nienawidzę też stwierdzeń stosowanych wobec dzieci: dziecko grzeczne
    i niegrzeczne. Ja zawsze mówię, że moje są bardzo niegrzecznesmile.

    Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy biją dzieci, nie ma dla nich
    wytłumaczeniasad, nie ma!
  • lambert77 27.11.09, 12:11
    ... wpadasz w furie bo dziecko zrobiło to co zwykle a o czym już rozmawiałaś z
    dzieckiem wielokrotnie a ono zarzekało się że już nigdy więcej i po prostu
    dajesz klapsa... Metoda wychowawcza żadna ale tak jest i nic z tym nie zrobisz.
    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • memphis90 28.11.09, 21:20
    A jak wpadasz w furię na szefa lub podwładnego, to też walisz w mordę?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka