Owszem, pewnie to po części kwestia charakteru, naprawdę nie próbuję udowodnić,
że jestem taką super matką

, ale nie będę się też udawać, że nie chcę dobrze
dziecka wychować.
Pytasz, co robiłam, żeby dziecko nie biło, nie gryzło? Przede wszystkim
stanowczo się temu sprzeciwiałam, a następnie odsyłałam córkę np. do jej pokoju
w celu przemyślenia swojego zachowania, po wszystkim oczywiście musiała
przeprosić osobę poszkodowaną. I byłam w tym bardzo konsekwentna.
Nie wiem, czemu założyłaś, że moja córka została ugryziona (zresztą o tym
ugryzieniu napisałam tylko, aby zilustrować problem, a nie,żeby się skarżyć), bo
sama była winna sytuacji. Akurat było odwrotnie - to mojej córce koleżanka
wydzierała przy obiedzie widelec z ręki (czemu - nie mam pojęcia), a gdy ta nie
pozwoliła go sobie odebrać (mocno trzymała), dziewczynka pomogła sobie zębami.
Wiem, takich sytuacji jest milion i nie uskarżam się, jakie to ja mam biedne,
pokrzywdzone dziecko - po prostu chcę ją w cywilizowany sposób nauczyć się bronić.