ja raz mialam taka stuacje, ze mojemu starsza i bardzo bunczuczna dziewczynka
zabierala pilke sila, moj ryczal i bal sie do niej podejsc, co jeszcze bardziej
ja rozochocilo. Opiekunka dziewczynki nic. Wiec wzielam moje i powiedzialam
"Idziemy odebrac pilke"

I poszlismy, najpierw tlumaczymy a potem trzeba bylo
dziewczynce pilke zabrac. No glupio mi bylo obce dziecko strofowac ale musialam
mojemu pokazac, ze nie musi sie bac i ulegac. A jak juz zaczepilam dziewczynke
to i matka z lawki dupsko podniosla