Dodaj do ulubionych

wypadki domowe i podwórkowe

28.02.10, 21:56
Czy Waszym dzieciom zdarzają się wypadki domowe typu urazy głowy przy
uderzeniu, spadku z czegoś? Mam rocznego synka, bardzo żywe dziecko, i tak
pytam na co powinnam szczegolnie uwazac, może jakies ostrzezenia
doswiadczonych mam.
Edytor zaawansowany
  • slonko1335 28.02.10, 22:04
    oczywiście, że się zdarzają, nawet nagminnie. Młody co chwilę o coś łeb rozbija,
    wargę rozcina albo łuk brwiowy, cały posiniaczony,guz na guzie, kilka blizn
    jest, podejrzewam, że zęby straci szybciej niż wyrosły. Biega, skacze, wspina
    się, tańczy, kręci się w kółko jak szalony, tłucze z siostrą to jak ma się nie
    rozbijać - normalka...
    --
    Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
  • z_iza 28.02.10, 23:53
    Mam bardzo ruchliwe dziecko. Wiecznie posiniaczone piszczele i kolana od
    wspinania się. Siniaki na czole głównie z lewej strony - jak biegnie do swojego
    pokoju nie zawsze wyrobi na zakręcie i wali głową w futrynę.
    Na co uważać hmm ...

    Jak Alex spadł ze stołu na jakiś czas przywiązaliśmy krzesła do nóg od stołu by
    nie mógł wchodzić, po 3 miesiącach przeszła chęć wspinania się na stół.

    Kupiliśmy matę antypoślizgową do wanny jak przegryzł sobie wargę, gdy się poślizgnął

    Ma zakaz wchodzenia na taboret, bez nadzoru, bo również zaliczył kilka upadków i
    otarć. Dostał swoje krzesełko mamuta z Ikei i tam może sobie wchodzić bez
    ograniczeń, gasić i zapalać światło czy zamykać i otwierać drzwi czy choćby
    wyglądać przez okno.

    Nauczyć dziecko schodzenia - na początek- tyłem z kanapy, a potem sam zadecyduje
    jak mu wygodniej gdy dojdzie do wprawy. I gdy będzie szło z zamiarem
    "zeskoczenia" przypominać "z kanapy schodzimy tyyyyyłem". Pierwsze guzy moje
    dziecka były właśnie z tego powodu że chciał zejść z kanapy np. głową w dół.
    Teraz ma prawie 2 latka i nie ma problemu, ale rok temu kończyło się to zawsze
    płaczem.

    --
    Małe szczęście Alex 3 kwiecień 2008
  • linkap_wawa 01.03.10, 10:10
    Z mojego doswiadczenia wynika, ze dopoki sobie guza nie nabije to
    sie nie nauczy (albo bedzie to bardzo oporna nauka). Synek nauczyl
    sie schodzic z kanapy tylem dopiero po tym jak z niej spadl -
    oczywiscie zdazylam upadek zamortyzowac w ostatniej chwili ale
    troche sie puknal o podloge i sie przestraszyl. Badz przy nim -
    pozwol mu doswiadczac roznych, nawet tych mniej przyjemnych rzeczy,
    chron przed tymi bardziej drastycznymi (sama bedziesz wiedziala,
    kiedy upadek skonczy sie po prostu na placzu a kiedy moze dojsc do
    rozlewu krwi)
    --
    Krzyś, ur. 24.12.2008
  • yagnik 01.03.10, 10:32
    Takie wypadki przy żywym dziecku są nieuniknione chyba smile

    Z doświadczenia wiem że na prostej drodze można sobie złamać
    nogę więc to jest kwestia raczej losowa ale ja pilnowałam zwykle
    kilku "spraw".

    1. Piekarnika i kuchenki - nie zostawiam dziecka sam na sam z gorącymi przedmiotami.
    2. Środków czystości (chemicznych) żeby były pochowane wysoko.
    3. Otwarte okno, zwykle tylko uchylam, nigdy nie zostawiam otwartego okna i
    dziecka samego w pokoju.
    4. Przy ruchliwej ulicy dziecko zawsze idzie ze mną za rękę.

    Mój syn ma 3 lata niby te wszystkie rzeczy rozumie ale miewa głupie pomysły.
  • ga-ti 01.03.10, 13:33
    Prócz zachowania środków ostrożności, jakie podała Yagnik, mam w domu wodę utlenioną i plasterki (bardzo ważne, potrafią zdziałać cuda smile ), lód w zamrażarce, maść arnikową na stłuczenia.
    Po każdym większym "wypadku" sprawdzam dokładnie co boli, czy nic się nie złamało, przy urazach głowy obserwuję dziecko. Na szczęście jeszcze nic poważnego się nam nie przydarzyło.
    Warto też znać adres i telefon najbliższego laryngologa (w razie np. włożenia czegoś do ucha, nosa) i okulisty.
  • justa_m1 01.03.10, 15:32
    Wszelkie słoiki, ostre przedmioty schowac wysoko w kuchni. Dziecko uwielbia
    zaglądać do szafek i wyciągać różne rzeczy. U mnie przez moją głupote dziecko
    obcięło sobie połowe paznokcia ostrzami do miksera. Schowane gdzieś daleko w
    szafce. Krwi było co nie miara, płaczu, bólu. Na szczescie paznokiec ładnie odrósł.
    Pamietam że bardzo sie bałam jak mały uczył się chodzić a potem zaczał biegać,
    aby nie uderzył gdzieś głową w chodnik. Biegałam za nimsmile
    Oczywiscie zabezpieczone kontakty, Srodki czystości z dala od dziecka. Nie
    dawanie kabelków sznurków do zabawy, bo sobie może owinąć wokół szyi. Oj wiele
    jest takich rzeczy. Nie prasowanie przy dziecku, a jak juz to b. ostrożnie i
    każde odejscie od żelazka to razem ze sprzętem.
  • wystraszona89 25.11.17, 21:31
    Dziś miałam taki przypadek. Byłam z moim 2,5 letnim synkiem u koleżanki. Siedział w pokoju na dywanie tyłem do segmentu gdy nagle przewróciła się na niego jedna część z szybami. Żadna z nas nie zdążyła zareagować. Odrazu wyciągnęłam synka. Miał czerwony bark i troszke zaczerwieniona główkę z tyłu. Płakał i mocno się wystraszył. Obserwuję go już kilka godzin i nic niepokojacego sie nie dzieję. Przerazilam się śmiertelnie i doszło do mnie jaki cud się wydarzył, że wyszedł z tego bez szwanku, że żadna szyba nie pękła bo nawet nie chcę sobie wyobrażać jakby się to skończyło. I jedno nurtujace pytanie pozostało, jak to możliwe że ten segment się przewrócił jeżeli synek nawet go nie dotykal. Nie mam pojęcia czy krzywo stał czy co. Dziękuję Bogu za każdą spedzona chwilę z moim skarbem bo nigdy nie wiadomo co nas czeka.
  • juuuu7 26.11.17, 08:48
    Na dziecko spadl mebel, uderzyl go w glowe a Ty nie pojechalas na SOR? Zadziwia mnie ta beztroska...
  • melancho_lia 26.11.17, 21:22
    Naciągane to jakoś.
    Chociaż jak ja pofrunelam na sankach nad ulicą (górka się urywała jak skocznia narciarska) i wylądowałam po drugiej stronie to rodzice też ze mną do lekarza nie poszli. Ja ze swoimi dziećmi to bym na sygnale do szpitala gnała.
  • car-olla 24.01.18, 22:30
    Mój synek też dosyć często sobie coś robi. Jak był mniejszy to bardzo przeżywał każde zadrapanie, nawet jak było bardzo powierzchowne. Lekarstwem wtedy było przyklejenie plasterka, od razu przestawał płakać. Teraz musi się mocno uderzyć żeby płakać, inne rany znosi dzielnie i raczej się nimi nie przejmuje. Oczywiście to nie oznacza, że pozwalam mu na wszystko, zachowuje bezpieczeństwo, ale wiadomo, że dzieci biegają i szaleją, to normalne że dzieją się różnego rodzaju wypadki
  • unaluna 11.02.18, 01:15
    Hmm...staram się mieć oczy dookoła głowy i przewidywać....aczkolwiek, nie zawsze się udaje...
    Pierwszy miesiąc w żłobku-rozcięty łuk brwiowy (klejony na plastry ,bez szycia szczęśliwie) na skutek spotkania ze stolikiem.
    Jak miała z rok to wymyśliła, że wyskoczy z łóżka wpinając się przez górną barierkę...wylądowała na głowie...nie wiem kto był bardziej przestraszony ja czy ona...
    Myjąc ręce przydzwoniła zębami o umywalkę...szczęśliwie tylko jeden mleczak przebarwiony.
    Za nic nie dociera ,że w domu ma chodzić w kapciach...poślizg i rozcięta warga.
    Skręcona kostka podczas skoków na mostu linowym.
    Zbitych kolan i łokciów nie liczę, zadrapań i siniaków też nie.
    Nie liczę też ile razy udało mi się przewidzieć, powstrzymać lub w porę zareagować/złapać.
    Kwestia gorących garnków, piekarnika czy żelazka...to jest w naszym przypadku małe piwo, powiedziałam,że nie można i nie kombinuje. To samo ulica, parking itp. Większym zagrożeniem są zwykłe śliskie schody czy plac zabaw wink


    --
    Bąbel 15.11.2012

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.