Dodaj do ulubionych

O co chodzi z rodzicami...? (Błoto)

24.05.10, 10:21
Jak wiadomo trochę ostatnio padało, trochę jest jeszcze mokro, tu i ówdzie
zdarzają się kałuże oraz błoto... również na placach zabaw smile

Wytłumaczcie mi łopatologicznie bo ja nie jestem w stanie pojąć dlaczego
rodzice tak się zachowują:

Kilka kałuży na placu zabaw, temp. powietrza ok 15 st, gromadka dzieci
zaczynają się "babrać" w błocie etc. no wiadomo nie od dziś że tzw. babranie
się to najlepsza zabawa pod słońcem! Mój syn również uczestniczy w zabawie, po
10 min jest już cały brudny włącznie z włosami.
Ale do rzeczy, obserwuję chłopca ok 3 lat który również postanowił się
pobawić, po minucie słyszę pierwsze upomnienie pod adresem małego "Nie wchodź
tam!" i później już leci ciurkiem:
"nie wycieraj rąk w kurtkę, odejdź ubrudzisz spodnie, pewnie już masz mokre
ręce, zobacz jak ty wyglądasz... (tu przerwa mama czyści dziecku ręcę,
chłopiec ponownie wraca do porzuconej zabawy)...i znowu to SAMO. Dzieciak w
pewnym momencie stanął zasmucony i patrzył się jak inne dzieci przelewają
błoto do wiaderek, przykro mi się zrobiło.

Wiem że pewnie większość z Was pozwala swoim pociechom na brudne zabawy ale
wytłumaczcie mi dlaczego to problem aby pozwolić dzieciakowi ubrudzić się do
oporu a później wszystko wyprać? Oczywiście rozumiem jeśli ktoś ma np 1 sztukę
kurtki albo 1 parę butów ale poza tym tłumaczeniem nie wpadło mi nic innego do
głowy.

Edytor zaawansowany
  • dziub_dziubasek 24.05.10, 10:32
    Ja mam podobne obserwacje. Moje dzieci taplają się w błocie, w kałużach,
    przewalają po ziemi. I widze te spojrzenia, jaka to wyrodna jestem, ze na takie
    rzeczy pozwalam.
    Też mi przykro patrzeć na dzieciaki, którym rodzice zabraniają takiej zabawy.
    Moje dzieciaki ciuchy mają generalnie po kimś albo z lumpka i nie żal mi jak coś
    się tak uwala, ze nie da się wyprać. po prostu wywalam ciuch za 5 zł, a nie
    płacze po pięknym ubranku za 100.
  • ulinkaa 24.05.10, 11:19
    Błoto to ja jeszcze mogę jakoś usprawiedliwić i zrozumieć brak
    zachwytu rodziców, chociaż mnie akurat nie przeszkadza jak się moje
    i cudze dzieci taplają. Nie mogę za to pojąć jak można zabraniać
    zabawy w piaskownicy!

    Co jakiś czas mam taką akcję, że spotykam na placu zabaw babcię
    która przychodzi z wnuczką w podobnym wieku do mojej córki, trzyma
    ją kurczowo za rękę i krzyczy że do piasku nie wolno bo "BE".

    Czuję się wtedy jak dziwoląg i wyrodna matka że mojej córce pozwalam
    na przekopywanie piaskownicy do góry nogami....
    Już nie wspomnę, że ta dziewczynka płacze jak opętana bo chce do
    piasku a wtedy babcia ją na siłę zabiera do domu. Żal mi tej małej.

    Więc zakaz zabawy w błocie nie robi na mnie wrażenia....

  • nika1310 24.05.10, 11:30
    ja nie pozwalam na zabawy w błocie i kałużach. Moja córka - 2 lata lubi się
    dosłownie rzucić w błoto i wytarzać. Często jestem w miejscach odległych od domu
    o wiele kilometrów i czeka mnie powrót do domu tramwajem lub autobusem w mokrym
    ubraniu a córka się drze że ma mokre majtki lub jej naleciało do butów i chce
    żeby ją natychmiast przebierać. Nie wspomnę o natychmiastowym przeziębianiu się,
    zwłaszcza przy 10 - 15 stopniach na zewnątrz. Do piaskownicy wchodzi bez
    ograniczeń. W nosie mam brud i pranie, to nie o to chodzi, chodzi o wodę i wilgoć
  • dag.day.0 28.05.10, 08:28
    Mój synek też tak ma ,też chodzimy na plac zabaw daleko od domu ,nauczona
    doświadczeniem zawsze mam zapasowe ubranko ,wchodzimy np do klatki bloku i tam
    go szybko przebieram ,albo jak jest ciepło to na placu zabaw go przebieram i już
    ma suche ciuchy i ja się nie martwię że będzie chory.
  • nika1310 29.05.10, 18:29
    a co robisz z mokrymi włosami?
  • thegimel 31.05.10, 13:20
    Jak dziecko ma na głowie kaptur z kurtki nieprzemakalnej to włosy ma suche.
  • blaszany_dzwoneczek 24.05.10, 11:34
    Nie wchodź do piasku bo nasypie Ci się do butów! Nie zdejmuj butów! Nie siadaj
    na piasku bo jest brudny!... - skąd ja to znam.
    I tęskne spojrzenia na moją córkę która po tymże piasku lata i przewala się
    szczęśliwa na bosaka.
    Błoto to faktycznie inny kaliber. Czasem pozwalam, a czasem nie, jak na przykład
    jesteśmy daleko od domu, nie mamy ciuchów i butów do przebrania, jest zimno...
    Ale na placu zabaw pod domem czemu nie wink
    --
    Anielka 11.10.2007
  • erin7 24.05.10, 14:39
    No ja akurat rozumiem ze mozna nie pozwalac dziecku bawic sie w
    piasku. Ja nie pozwalam, a przynjamniej nie w tym u mnie za blokiem,
    bo niejedna psia kupe mozna tam znalezc, ewentualnie szklo. Wiec to
    chyba srednia przyjemnosc.
    Co do blota to pozwalam jak najbardziej choc widze ze to jakas
    kolejna misja zeby pokazac jakim to sie nie jest luzackim rodzicem.
  • yagnik 24.05.10, 16:06
    To Ty nie wiesz że piaskownica jest siedliskiem BAKTERII i nie należy się tam
    bawić? smile

    Ja za to mam inne spostrzeżenie w kwestii piaskownicy... Dziewczynki w
    rajstopkach, białych albo różowych które nie mogą wejść do piasku "bo się
    pobrudzą" Czy życie dziecka polega na tym aby być czystym? smile
  • memphis90 24.05.10, 22:53
    Pewnie się boi, że od samego patrzenia na piach dziecko dostanie glisty, lamblii
    i owsików...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • luka2007 30.05.10, 21:48
    jak jest taka pogoda to ubieram dziecko w ubrania ktore moze ubrudzic i jeszcze
    mi sie nie zdarzylo zebym mu zabronila sie bawic w ten sposob.tzn jak juz
    zaczyna w kaluzy plywac to juz przesadabig_grin
    tez sie dziwie tym babom ktore sie tak na te dzieci wydzieraja...
    nie pamieta wol jak cieleciem byl i tyle!
    --
    Luca 23 listopad 2007
    Tobias 5 styczen 2010
  • agni71 24.05.10, 11:31
    Ja tam rozumiem, bo tez nie lubię jak mi sie dzieci tak wytaplają.
    To juz nie chodzi o to, że dziecko ma jedna pare butów - jak jednego
    dnia załatwi jedne, drugiego - drugie, a trzeciego - trzecie - to
    zostajemy bez butów sad Takie błoto jednak sie cieżko czyści.
    W piasku pozwalam sie bawić, ale czasem piasek jest gorzej brudzący
    niz bloto. najstarsza załatwiła tak w zerówce jedne spodnie -
    ciemnożółte plamy na kolanach nie zeszły po wielokrotnym praniu w 60
    stopniach z Vanishem lub odplamiaczem Amway. Nie wiem, co to za
    dziwny piasek tam był, ale wystarczy, że dziecko sie w takim pobawi
    codziennie przez kilka dni - i cała garderoba do wymiany sad
  • asiula1987 24.05.10, 11:38
    a jaki problem jest w tym zeby dziecku czy na plac zabaw czy do przedszkola
    zalozyc te gorsze ciuszki niech brudzi ile chce tylko takie do zabawy w
    piaskownicy czy w blotku?
    a w przedszkolu nie mozna poprosic zeby panie przebraly dziecko przed wyjsciem
    na plac zabaw w przyniesione wczesniej gorsze spodnie?
  • yagnik 24.05.10, 15:54
  • makurokurosek 24.05.10, 23:03
    Moje dziecko nie ma lepszych i gorszych ciuchów, ewentualnie dobre i te za małe.
    Ma jedną kurkę i jeżeli wytapla ją w błocie to zwyczajnie na następny dzień nie
    ma w czym iść do przedszkola. Jeżeli ma kalosze może spokojnie łazić po
    kałużach, choć skakania chyba zabronię, ostatnio spodnie po takiej zabawie
    przeszły dwa prania, szorowania z vanishem i szorowanie ręczne wiec wybacz ale
    taka zabawa nie jest dla mnie przyjemnością.
    Co do zabawy w piaskownicy owszem pozwalam, choć był okres gdzie mała miała
    zakaz, wynikało to z faktu znalezienia w piaskownicy kocich odchodów z wijącymi
    się glistami. Ten widok na jakiś czas wystarczająco odstraszył mnie od
    piaskownic, mała zaczęła z powrotem z nich korzystać gdy pozbyła się nawyku
    brania rączek do buzi
  • memphis90 24.05.10, 22:55
    > To juz nie chodzi o to, że dziecko ma jedna pare butów - jak jednego
    > dnia załatwi jedne, drugiego - drugie, a trzeciego - trzecie
    A nie można butów wysuszyć w międzyczasie? Albo kupić kaloszy?

    wystarczy, że dziecko sie w takim pobawi
    > codziennie przez kilka dni - i cała garderoba do wymiany sad
    Prosta sprawa- zakładać do piachu te podniszczone portki, a nie za każdym razem
    nóweczki Diesla.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:06
    CytatA nie można butów wysuszyć w międzyczasie? Albo kupić kaloszy?

    Litości, Memphis, mi ciuchy schną na suszarce od piątkowego wieczoru i dżinsy
    wciąż są wilgotne... po 3 dobach.
    Kalosze owszem mamy. W środku mają wkładki, które też trza wyprać i wysuszyć tongue_out

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • asia_i_p 25.05.10, 17:06
    O, to widzę, że nie tylko ja tak mam. Ja chcę lato. Albo zimę z działającymi
    kaloryferami.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • memphis90 25.05.10, 19:56
    Są takie suszareczki do butów narciarskichsmile Ja póki co nie używam, ale u
    dziadków czekają na podorędziu...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • k.galago 30.05.10, 20:01
    No co wy, niedoprane spodnie, 100 razy prana koszulka, przetarte nogawki, co za
    wstyd jak mozna pozwolic dziecku sie tak pobrudzic?Moze trzeba bylo kota sobie
    kupic, albo iecku w ksiazeczce pokazywac jak piasek i bloto wygladaja? =)
    pozdrawiam czysciochy
  • marghot 24.05.10, 11:37
    powiem tak, czasem obawiam się, że pod woda może być np. szkło, o
    które córka moze się skaleczyć...wszak nie widać czy to sama, czysta
    (względnie wink ) woda

    przypomnialaś mi jednak jedną z mam, która była z dzieckiem na
    takich a'la umuzykalniajacych zajęciach
    nie biegaj, nie skac, ruszaj się równo - makabra, dziewczyna w końcu
    się połakała a matka na to, że nei ma co płakac uncertain


    --
    Grafomani rozmawiają o sztuce, artyści - o kobietach, jedzeniu i
    pieniądzach
    A. Rubinstein

    http://www.suwaczki.com/tickers/atdctv73eeu1c6ef.png
  • an_ni 24.05.10, 12:02
    dobrze ze nie mam syna "taplacza blotnego", moja corka na szczescie
    nie lubi takich zabaw i nie mam dylematu
    pewnie gdyby zechciala i byloby cieplo (a 15 stopni to srednio
    cieplo wg mnie) i bezpiecznie, to pozwolilabym uprzednio zakladajac
    jej kalosze lub zdejmujac jej buty - wyczyszczenie butow z blota
    jest dosc upierdliwe i bywa ze niszczy buty
    corka lubi za to piasek i tu dostepu nie ograniczam, nawet mokrym
    sie bawi
    ale nie uwazam ze jedyne szczesliwe dziecinstwo to brudne dziecinstwo
  • zabulin 24.05.10, 12:03
    O, w podobnym watku wypowiadałam sie ostatnio.
    Zostalam uznana przez jedną dziwną panią za cnotliwą dewotę nawet :-
    ) smile smile

    Generalnie tak:

    - jak po placu zabaw idziemy prosto do domu, może się babrać, taplac.
    Siebie moze ubrudzić. Siebie, podkreslam.

    Stopuje go jak widze, ze wyciąga utytłane rece w stronę innych
    dzieci.
    Bo uważam, że one czy ich mamy moga miec inny pogląd i nie chcą być
    ubabrane jesli nie muszą, a mnie nic do tego.

    -jak po placu zabaw idziemy gdzieś jeszcze( w tamtym wątku
    podałam, ze np. do koscioła =stąd jestem przecnotliwa przedewota)
    nie pozwalam się taplac.
    Pozwalam sie wówczas hustać, skakac biegac- ale nie taplać się w
    błocku.


    -uwazam, ze nie powinno sie pozwalać dzieciom (a robią to starsze
    dzieci) zjeżdzać na butach czy skakać po ławkach butami uwalanymi w
    błocie.
    Dlatego chociazby że bloto jest mokre i dlatego, ze nie wszystkie
    dzieci umieja zjechac na butach - niektóre jada na tyłku. I nie
    każdy ma ochote latac potem z mokrym od błota tyłkiem.

    Z tego powodu zostalam uznana za dziwadło.Bo nie wolno wymagać od
    dziecka, zeby nie brudziło błotem zjeżdżalni. To plac zabaw i
    wszystko wolno smile
    I bardzo mi z tym dobrze.


    I ja kiedy będe widzieć, ze syn ma ubłocone buty nie będę mu
    pozwalać ładowac ich na ławkę,, zjezdzalnie, i w te miejsca gdzie
    siadają inni ludzie.

    I trudno..


    Ps. Z powyższego powodu nie powinnam uczęszczać na plac zabaw, bo
    mam nienormalne poglady.
    jednakże uczeszczam nadal i z radością obserwuję, że nie jestem w
    tych nienormalnych poglądach odosobniona.



  • black_edith 24.05.10, 12:33
    nie jesteś odosobniona
    ja też nie pozwalam się dziecku brudzić, jeśli dokądś się wybieramy,
    co prawda nie chodzimy do kościoła, ale jeśli gdzieś
    idziemy/jedziemy, a ja nie mam ubrania na zmianę dla dziecka, to nie
    chcę, żeby chodziło cały dzień brudne czy mokre

    > Z tego powodu zostalam uznana za dziwadło.Bo nie wolno wymagać od
    > dziecka, zeby nie brudziło błotem zjeżdżalni. To plac zabaw i
    > wszystko wolno smile

    a to ciekawy pogląd. Ja zawsze myślałam, że plac zabaw jest dla
    wszystkich i trzeba dziecko uczyć takiej zabawy, która nie szkodzi
    innym - brudzenie zjeżdżalni jest zabawą, która szkodzi innym.
  • zabulin 24.05.10, 13:17
    to ciekawy pogląd. Ja zawsze myślałam, że plac zabaw jest dla
    > wszystkich i trzeba dziecko uczyć takiej zabawy, która nie szkodzi
    > innym - brudzenie zjeżdżalni jest zabawą, która szkodzi innym.



    ja tez tak myślałam.
    ale zostalam zwymyslana od dewotek,itp. No i na pewno moje dziecko
    jest biedne, bo latam za nim z chustką smile

    A to nieprawda smile


    Cóż, wielu juz rzeczy się tu na forum dowiedziałam smile
    i wiele godzin dzięki temu spędziłam śmiejąc sie smile
  • joanna_poz 24.05.10, 12:45
    nie widzę problemu, kiedy moje dziecko ubrudzi się w trakcie zabawy -
    w piaskownicy, bo biega i się przewróci na trawie, bo jedzie
    rowerem i pryska błoto.

    ale taplanie się w błocie
    > i po
    > 10 min jest już cały brudny włącznie z włosami

    o nie, takiej "swietnej zabawy" nie akceptuję.
    na szczęscie - poza chodzeniem po błocie i przejeżdzaniem rowerem po
    błocie - taplania się w blocie moje dziecko nie uprawia.
    dla mnie to po prostu głupia zabawa.
  • manala 24.05.10, 13:00
    Podobnie jak poprzedniczka nie widzę problemu z tym kiedy dziecko
    przypadkiem pobrudzi się w trakcie zabawy, kiedy pada chodzimy po
    kałużach, itd ale na zabawę w błocie bym jej nie pozwoliła. Buty
    utaplane w błocku wcale nie są łatwe do czyszczenia a tanio się za
    nie nie płaci.
  • wasylkap 24.05.10, 13:15
    > o nie, takiej "swietnej zabawy" nie akceptuję.
    > na szczęscie - poza chodzeniem po błocie i przejeżdzaniem rowerem po
    > błocie - taplania się w blocie moje dziecko nie uprawia.
    > dla mnie to po prostu głupia zabawa.
    to tak jak dla mnie smile fakt moje dziecko jest jeszcze małe i do szczęścia wystarcza mu piaskownica. Może później zmieni poglądy, kto wie?
    Jak idziemy na plac zabaw młodzian ubrany jest w "gorsze" ubranka i może się brudzić do woli -piaskiem, znoszeniem kamieni, wywrotkami na trawie, itp, Nie ruszają mnie w tej sytuacji brudne spodnie, bluza. Ale błoto jest poza moją akceptacją. Nie chciałabym, aby moje dziecko się w ten sposób bawiło. I nie wynika to z przewrażliwienia, czy nadmiernej dbałości o czystość, poprostu dla mnie to nie jest nic aż tak fajnego, aby pozwolic na to dziecku.
    --
    We wrześniu rodzą się cuda ! (14.09.2008, 11.09.2010)
  • blaszany_dzwoneczek 24.05.10, 13:24
    poprostu dla mnie to n
    > ie jest nic aż tak fajnego, aby pozwolic na to dziecku.

    No właśnie - dla Ciebie smile Ja też, jak leje wolę siedzieć pod dachem i pić
    ciepłą herbatkę, ale dla mojego dziecka (i przypuszczam dla większości) duuuużo
    fajniejsze, i sto razy fajniejsze od robienia babek z piasku, jest przelewanie
    wody z kałuży do kałuży, z kałuży do wiaderka i robienie błotnych zupek. Dla
    mnie to faktycznie niezbyt fajne, więc w zabawie nie uczestniczę wink
    Dlatego raz na czas jak jest fajne błoto i kałuże ubieram małą w strój
    "przeciwpiechotny": spodnie i kurtka przeciwdeszczowe, kalosze i może robić
    wtedy co dusza zapragnie. Zauważyłam, że jak się tak wyszaleje raz na czas, to
    potem już tak tęsknie na błoto i kałuże nie spogląda i sama je omija, gdy ma
    nieodpowiednie buty na przykład.
    --
    Anielka 11.10.2007
  • wasylkap 24.05.10, 13:41
    > No właśnie - dla Ciebie smile

    no własnie dla mnie wink a ponieważ to ja jestem rodzicem, to moim zadaniem jest zorganizowanie zabawy dla dziecka tak, aby było całe szczęśliwe, ale czy koniecznie z błockiem we włosach ?
    Mój syn uwielbia kałuże, dostał kalosze i nieprzemakalne spodnie i chodzi sobie po nich zadowolony smile Ale wkladać do powstałego w ten sposób błotka rąk i rozsmarowywać sobie wszędzie, nie pozwalam.

    --
    We wrześniu rodzą się cuda ! (14.09.2008, 11.09.2010)
  • makurokurosek 24.05.10, 23:10
    Moje dziecko, podobnie jak większość znanych mi dzieci uwielbia skakać po łóżku
    czy to oznacza, ze w imię jego dobrej zabawy mam mu na to pozwalać?
  • mama_kotula 24.05.10, 23:11
    makurokurosek napisała:

    > Moje dziecko, podobnie jak większość znanych mi dzieci uwielbia skakać po łóżku
    > czy to oznacza, ze w imię jego dobrej zabawy mam mu na to pozwalać?

    Nieee, to oznacza że jako dobra matka powinnaś mu kupić trampolinę wink
    Albo chociaż materac sprężynowy do skakania winkwinkwink
    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • blaszany_dzwoneczek 24.05.10, 23:51
    makurokurosek napisała:

    > Moje dziecko, podobnie jak większość znanych mi dzieci uwielbia skakać po łóżku
    > czy to oznacza, ze w imię jego dobrej zabawy mam mu na to pozwalać?

    Ja pozwalam, acz w sposób kontrolowany. Spadła raz tak skacząc, a że na powtórkę
    i sprawdzanie, czy następnym razem też by jej się nic nie stało, nie mam
    najmniejszej ochoty, zostało zakazane skakanie po łóżku samodzielne, a
    zastąpione, przy obopólnej zgodzie, skakaniem po tymże łóżku za rączki z mamą
    lub tatą (trzymamy za ręce a mała skacze i jeszcze ją do góry trochę można
    podciągać - piszczy wtedy z radości). Gdybym zaś miała taki materac, że byłoby
    mi szkoda, to kupiłabym trampolinę, a nie zabraniała dziecku skakać.

    Porównanie zresztą takie sobie - skakanie po łóżku może być niebezpieczne jak
    glebnie głową w posadzkę, przelewanie wody z kałuży do wiaderka i z powrotem,
    czy mieszanie patykiem, a nawet palcem, w błotku, albo robienie dajmy na to
    kotlecików z gęstego błota, ciężkich uszczerbków na zdrowiu raczej nie pociąga.
    --
    Anielka 11.10.2007
  • anyx27 25.05.10, 17:06
    makurokurosek napisała:

    > Moje dziecko, podobnie jak większość znanych mi dzieci uwielbia skakać po łóżku
    > czy to oznacza, ze w imię jego dobrej zabawy mam mu na to pozwalać?

    o kurcze, a ja swojej pozwalam big_grin bo też uwielbia. skacze jak na trampolinie i
    czasem na parapet wlezie i z niego na wyrko skacze tongue_out
  • memphis90 24.05.10, 22:57
    > dla mnie to po prostu głupia zabawa.
    Pozwalasz dziecku bawić się tylko w "mądre" zabawy?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • joanna_poz 25.05.10, 11:51
    no cóz, to już kwestia subiektywnej oceny na co dany rodzic pozwala
    swojemu dziecku.
    moja ocena jest taka, a nie inna.

    na szczęście nie miałam okazji zabronić dziecku takiej "zabawy", jak
    widać więc on sam znajduje zabawy mądrzejsze niż taplanie włosów w
    błociesmile

  • atena12345 24.05.10, 12:57
    nie lubie jak moje dzieci papraja sie w błocie przed blokiem. Mogą
    taplać sie do woli na naszej działce albo w ogradzie dziadków. Wtedy
    mogę je po takiej zabawie umyć i przebrać. Pomijam fakt, że musz
    etakiego ubabranego dzieciaka wytargać z kałuży i włozyć np. do
    wózka, czyli wózek + mama również do przebrania. Najgorsze dla mojej
    wyobraźni (a nie jestem przewrażliwiona) jest to co w takim
    osiedlowym błocie tkwi: gówna psie, mocz i rozmoczone kiepy.
  • alabama8 24.05.10, 13:23
    Mój się w błocie ani nawet w piaskownicy nigdy nie bawił. Na
    spacerze zawsze idealnie czysty, schludny i pachnący, a wszystko nie
    dlatego że przez atopowe zapalenie skóry miał zawsze mnóstwo
    wydrapanych żywych ran na dłoniach, nogach, twarzy. Gdybym dodała do
    tego jeszcze syf z piasku i błota to byłaby mieszanka wybuchowa.
    Tak więz zamiast łopatki i wiaderka - rower, piłka, łyżwy, rolki i
    inne czyste sporty z konieczności.
    --
    Alabama8
  • memphis90 24.05.10, 22:59
    > Mój się w błocie ani nawet w piaskownicy nigdy nie bawił. Na
    > spacerze zawsze idealnie czysty, schludny i pachnący
    To wiadomo już, skąd atopia... Nadmierna higienizacja sprzyja nasilaniu alergii.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mruwa9 24.05.10, 13:30
    Nie lubie, jak sie moje dzieci babraja w blocie. Ale niewiele z tego
    wynika, bo nie sposob im tego zabronic big_grin Reszta to kwestia zasad
    i odpowiedniego stroju (kalosze i nieprzemakalne spodnie i kurtka z
    PCV).
  • b.bujak 24.05.10, 13:44
    yagnik napisała:
    > wytłumaczcie mi dlaczego to problem aby pozwolić dzieciakowi ubrudzić się do
    > oporu a później wszystko wyprać?


    może pralki nie mają...


    poza tym istnieje pewna grupa ludzi, którzy brudnych dzieci sie po prostu
    wstydzą... tak, jak mój teść i teściowa - nigdy nie usłyszałam od nich
    rzeczowego wyjaśnienia dlaczego sie wstydza, wg mnie przenoszą na dzieci (teraz
    wnuki) swój drobiazgowy pedantyzm

    --
    Jeżeli uznamy argument, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego dokonań, to
    oznaczałoby że podstawy etyki runęły w gruzach.
    Piotr Balcerowicz.
  • yagnik 24.05.10, 15:58
    Popatrz z tą pralką to nie pomyślałam smile
  • zebra12 24.05.10, 14:31
    Pojachałam kiedyś do parku w centrum miasta. Była tam świetny plac
    zabaw z rynną, którą płynęła woda. Moje córki i córki koleżanki, w
    sumie dzieci w wieku 8-13 lat bawiły się w rynnie, a swoje ubrania
    zdjęły o połozyły obok. Niestety jakiś dowcipniś skierował strumień
    wody na te ciuchy. No i były całkiem mokre. Było chłodno, bo to był
    wrzesień. A my nie miałyśmy nic na przebranie. Efekt był taki, że
    dziewczyny założyły sobie polary jako spódniczki, a na górę zamiast
    mokrych bluzek ubrały girlnady sztucznych kwiatów, które jedna
    wzięła z domu do zabawy smile Wyglądało to komicznie. Nie było osoby,
    która by tego nie komentowała. Najczęściej dało się słyszeć: czy im
    nie za zimno? czy to stroje hawajskie?
    W takim stanie, tramwajem dojechałyśmy po godzniie na osiedle. O
    dziwo, nikt nie był chory. A temperatura powietrza nie przekraczała
    16 stopni.
    --
    http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
  • ata99 24.05.10, 14:49
    Na naszym palcu zabaw do dziś były wspaniałe kałuże. Najlepsze są tuż
    po deszczu, ale i te kilkudniowe są dla mojego 3-latka wieeeelką
    atrakcją. Łazimy tam regularnie, mój syn jako jedyny ma zabierane
    kalosz na zmianę i może brodzić, chlapać i robić to wszystko, czego
    dzieci bez kaloszy nie mogą. Te dzieci są za to cieplutko poubierane,
    moje w krótkim rękawku na podkoszulkę, a one polarowe bluzy, kurtki,
    czapki (20 stopni!!). Nie wiem czemu, mam też wrażenie, że moje ubłocone, przelewające wodę z kałuży foremką, budzi lekki wstręt i
    obawę, że może jeszcze zechce zaprosić kolegę do zabawy. Pewnie
    myślą, że taka wyrodna matka, nic nie dba o synka smile.
  • nika1310 24.05.10, 16:12
    a gdyby się położył w tej kałuży i zmoczył głowę i całe ciuchy to też byś
    uważała że to takie fajne?
  • yagnik 24.05.10, 16:19
    Przecież dzieci 3 letnie dokonale rozumieją że w kałużach się nie kładziemy bo
    zmoczmy ubrania, nie rozumiem Twojego toku myślenia, kałuża = dziecko się tam
    kładzie?
  • nika1310 24.05.10, 17:28
    tak, ale to nie jest wątek pt. ''czemu wredni rodzice nie pozwalacie swoim
    3-letnim pociechom się taplać w błocie? Ja jestem super babka i pozwalam.''

    Taki jest wydźwięk postu od założycielki watku. Ja kategorycznie nie pozwalam,
    bo moje 2-letnie dziecko się kładzie w błocie i tyle na temat. I pisze
    każdy rodzic 2 czy 6 latka czemu pozwala czy nie pozwala. A poprzedniczka też
    była zdziwiona czemu wszyscy nie pozwalają. bo może mają maluchy które nie
    rozumieją tego że do błota konieczne są kałuże i stoi się tylko na nóżkach i
    brodzi zeby nie pobrudzić ubrania. Młodsze dzieci niekoniecznie to wiedzą, a
    jeśli wiedzą niekoniecznie przestrzegają zasad
  • yagnik 24.05.10, 18:52
    Ale przeczytaj mój post ze zrozumieniem, ja tam opisuję przypadek 3 letnie
    chłopca któremu nie pozwolono bawić się błotem. Nie pytam o maluchy bo to jest
    sprawa dla mnie raczej zrozumiała.
  • memphis90 24.05.10, 23:05
    Moja 20-miesięczna córcia ciapie się w błocie, ale nigdy jej do głowy nie
    przyszło, żeby się kłaść w kałuży. Ale gdyby się położyła- to sądzę, że sama
    zauważyłaby, że jest mokra i zziębnięta i wyciągnęła wnioski. W zeszłym roku,
    latem, pozwalałam jej do woli wchodzić do jeziora, siadać, kłaść się (pod
    nadzorem, oczywiście), chlapać- może dlatego wie, co można, kiedy i dlaczego.

    > rozumieją tego że do błota konieczne są kałuże i stoi się tylko na nóżkach i
    > brodzi zeby nie pobrudzić ubrania.
    Naprawdę sądzisz, że jakiekolwiek dziecko ma na względzie czystość ubranka? Na
    plac zabaw idzie się po to, żeby się wybrudzić, a dzieci dzielą się na te czyste
    i te szczęśliwe.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:13
    CytatAle gdyby się położyła- to sądzę, że sama
    zauważyłaby, że jest mokra i zziębnięta i wyciągnęła wnioski.


    Właśnie. Wywnioskowałaby, że jest mokra i zziębnięta i trzeba wracać do domu się
    przebrać i ogrzać.
    I w tym momencie jej starszy brat słusznie by się wściekł, że przez durnowatą
    siostrę, co się kładzie w kałuży, trzeba wracać do domu, a on przecież nie jest
    ani mokry ani zziębnięty wink

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • memphis90 24.05.10, 23:21
    Eee, mądre książki mówią, żeby nie włączać się w kłótnie dzieciwink Brat ustawi
    siostrę i ta już się więcej kłaść nie będzie. Albo- położą się w błocie razem wink
    A zresztą moja córcia będzie mieć brata młodszego...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:28
    memphis90 napisała:
    > Eee, mądre książki mówią, żeby nie włączać się w kłótnie dzieciwink

    Taak. Oczywiście. Teoria teorią a praktyka praktyką tongue_out. Poza tym to nie będzie kłotnia między dziećmi, to będzie jęczący foch i poczucie niesprawiedliwości społecznej skierowany do CIEBIE. Będziesz miała jedno dziecko jęczące z zimna, a drugie jęczące z powodu pt. "to niesprawiedliwe!", w dodatku oba będą jęczeć w różnych kierunkach tongue_out. Po kilku takich akcjach pie...ca idzie dostać.

    Nota bene wszelkie kłótnie między dziećmi, nawet te samorozwiązujące się, jako skutek uboczny mają - focha do matki, bo ta jest najbliżej i na niej można sobie frustrację głupią siostrą/głupim bratem wyładowaćtongue_out. Diabli wiedzą czemu. To męczące bywa i czasem się nie chce już tongue_out

    > Brat ustawi siostrę i ta już się więcej kłaść nie będzie.

    Patrz wyżej.

    > Albo- położą się w błocie razem wink

    To faktycznie chyba najbardziej prawdpodobne.

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • memphis90 24.05.10, 23:40
    Nie strasz mnie, nie strasz! Ciężarówek nie można straszyć! Dopiero co udało mi
    się przekonać siebie, że moje dzieci jako różnowiekowe i różnopłciowe
    niekoniecznie będą bić się, kłócić, pluć i kopać od rana do wieczora. Że jest
    teoretyczna szansa na spokojną koegzystencję... A może- jak sfochują się na
    mnie, to nie będą się do mnie odzywać i dadzą mi święty spokój?

    Ech, ja chcę wakacji! Zabiorę moją małą nad jezioro i niech się tapla do woli.
    Moje dziecię jest wodolubne, piacholubne i zimnolubne. Drugie- nie ma prawa
    głosu, he, he. Cieszę się ostatnimi tygodniami spokoju, potem sobie najwyżej
    oszaleję.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:49
    Cytatmemphis90 napisała:

    A może- jak sfochują się na
    mnie, to nie będą się do mnie odzywać i dadzą mi święty spokój?


    Dowcip dnia sasasasasasa.

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • ata99 25.05.10, 14:57
    A skąd taki pomysł? Dlaczego miałby się kłaść? Gdyby tak zrobił,
    natychmiast musiałby wrócić do domu i tyle.Idąc twoim tokiem
    rozumowania, mógłby wpaść na pomysł i skoczyć ze zjeżdżalni na główkę
    do wody, albo zacząć pić z kałuży. Dzieci wymagające specjalnej opieki
    to osobny rozdział, na szczęście nie mój.
  • agni71 24.05.10, 16:36
    Łazimy tam regularnie, mój syn jako jedyny ma zabierane
    > kalosz na zmianę i może brodzić, chlapać i robić to wszystko,
    czego
    > dzieci bez kaloszy nie mogą

    Ciekawe, czy jakbyś miała np. trojkę dzieci, jak ja, to tez bys tak
    chetnie targała ze soba 3 pary kaloszy i zapasowych ubrań?
  • memphis90 24.05.10, 23:06
    A ile mają te dzieci? O ile to nie trojaczki, to raczej nie maluchy, prawda?
    Same mogą sobie przynieść kalosze.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:08
    memphis90 napisała:

    > A ile mają te dzieci? O ile to nie trojaczki, to raczej nie maluchy, prawda?
    > Same mogą sobie przynieść kalosze.

    Memphis, przypomnij mi ile masz dzieci i w jakim wieku tongue_out
    To tak w temacie "same sobie mogą przynieść kalosze" wink
    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • memphis90 24.05.10, 23:24
    > Memphis, przypomnij mi ile masz dzieci i w jakim wieku tongue_out
    > To tak w temacie "same sobie mogą przynieść kalosze" wink
    Moja sobie wiaderko nosi, więc teoretycznie kalosze też by mogła... Wózek zwykły
    i dla lalek, jeździk, piłkę, przekąski, soczki, owoce, chusteczki- mam ja w
    rękach, zębach i na garbie (aha, i drugiego małpiszona w brzuchu), ale resztę
    młoda musi sama sobie zanieść na plac!
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • ata99 25.05.10, 14:59
    Jazu nie! Jakbym miała 10-cioro też nie. JA MAM JEDNO DZIECKO-
    korzystam.
  • budzik11 24.05.10, 17:59
    Znam pewną mamę, która z zasady nie pozwala bawić się dziecku w błocie/ziemi
    (nawet suchej, na działce) bo... "pobrudzi sobie paznokcie". Ja dzieciom
    pozwalam bawić się czym chcą, mam wodę, pralkę, proszek, mogę prać. Moje dzieci
    mają po jednej parze butów czy kurtek, jak ubrudzą, to trudno, piorę, najwyżej
    następnego dnia, jak nie zdążą wyschnąć, siedzimy w domu, ale nie przeszkadza mi
    to. Ostatnio syn skakał po kałużach i wróciliśmy do domu jak mu się woda przez
    kalosze górą przelewała wink Po czym założyłam mu suche kalosze siostry (która
    była w przedszkolu) i... poszliśmy znów w kałuże big_grin
    --
    Przytul Mnie Mamo
  • anyx27 24.05.10, 18:05
    Młoda ostatnio przy temp. ok. 15st jako jedyna kąpała sie w fontannie dla dzieci
    na wrocławskiej pergoli. Wygląda to tak, że jest beton, w nim "dziury" i z tych
    dziur wylatuje w góre woda - na przemian ze wszystkich. Na pergoli było wtedy
    uroczyste otwarcie sezonu (01.05). moje dziecko było jedyne, słyszelismy
    komentarze, ze zimno, że mokre ubranie. Efekt - wracała w mokrych gaciach
    owinięta taty kurtką na polarze. Oczywiscie nie przeziebiła się, nie
    zachorowała, bo które dzieci chorują? ano włąsnie te, którym nie daje sie
    mozliwości takich fajnych zabaw i hartowania ;P
  • malgoska182 24.05.10, 19:55
    Znam inne sposoby na hartowanie organizmu niz taplanie sie w blocie,
    bieganie w strugach zimnej wody.Moje dziecko jest szzcesliwe kapiac
    sie w wannie pelnej zabawek, pryskajac woda na lewo i
    prawo.Niekoniecznie musi to byc kapiel w blocie .Mozna i tak i tak.Jak
    kto woli , co kto lubi.Moja corka owszem lubi biegac i depnac akurat
    w srodek kaluzy ,ale nie wpadla na pomysl zeby sie wniej wykapac(ma
    20 miesiecy).wszystko przed namismile))))))Mam jednak nadzieje ,ze nie
    bedzie jej sie to podobalo.
  • memphis90 24.05.10, 23:08
    Kąpiel w wannie pełnej zabawek nie hartuje dziecka...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • atena12345 24.05.10, 20:11
    anyx27 napisała:

    > Młoda ostatnio przy temp. ok. 15st jako jedyna kąpała sie w
    fontannie dla dziec
    > i
    > na wrocławskiej pergoli. Wygląda to tak, że jest beton, w
    nim "dziury" i z tych
    > dziur wylatuje w góre woda - na przemian ze wszystkich. Na
    pergoli było wtedy
    > uroczyste otwarcie sezonu (01.05). moje dziecko było jedyne,
    słyszelismy
    > komentarze, ze zimno, że mokre ubranie.

    jest róznica (i to chyba spora) pomiędzy wlatywaniem pod fontannę,
    a babraniem sie w błocie az do usmarowania włosów. Jest tez róznica
    pomiedzy chodzeniem, skakaniem po kałużach, a baraniem sie błotem.
    Zaraz która napisze jaka to cudna matka jest, bo dziecko w
    niesterylizowanej wodzie kąpie.
  • asia_i_p 25.05.10, 17:14

    Prędzej wpuszczam dziecko do błota (na zamkniętym placu zabaw, żeby to
    rzeczywiście było błoto, a nie gnojówka) niż do fontanny - chyba, że ta
    wrocławska jest rzeczywiście dla dzieci i ma zastrzeżenie, że można tam
    wchodzić. Do wody w fontannach sypią straszną chemię, żeby nie zatykały się rury.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • anyx27 26.05.10, 22:56
    asia_i_p napisała:

    - chyba, że ta
    > wrocławska jest rzeczywiście dla dzieci i ma zastrzeżenie, że można tam
    > wchodzić.

    To jest taka specjalna do celów kąpielowych właśnie wink

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/bc/cj/a68a/2gN24TkBOUhYRNuLQX.jpg
  • asia_i_p 30.05.10, 08:38
    To ja tam idę od razu. Dorośli też mogą?
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • memphis90 30.05.10, 14:04
    O rany, fantastyczne! Przeprowadzam się!
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • anahrea 27.05.10, 21:59
    big_grin nie no, bosko! "nie baw się piaskiem, bo pobrudzisz sobie
    paznokcie" big_grin
    --
    Zapraszamy na forum Mamy z Poznania i okolic
    forum.gazeta.pl/forum/f,98247,Mamy_z_Poznania.html
  • mama_kotula 24.05.10, 20:24
    Jak idziemy specjalnie "w błoto", to nie mam żadnych zastrzeżeń - niech się
    taplają. Przeważnie są na boso (tak, wiem, buty można wyprać, niemniej w tym
    momencie np. szmaciane tenisówki będą mi schnąć przez tydzień - kilku par
    tenisówek jednakoż nie posiadam, bo nie widzę potrzeby) i w rzeczach, które są
    "do znoszenia".

    Jak idziemy jednak standardowo na podwórko, np. w drodze z przedszkola (najpierw
    odbieram syna z busa szkolnego i lecimy razem po córkę) - to proszę bardzo,
    kijem można w błocie sobie pogrzebać, ręce pomoczyć w kałuży, ale na smarowanie
    się z włosami włącznie nie pozwalam. Bo nie i już. Młody jest w szkolnym
    mundurku, szkolnej kurtce itp. - jeśli upaprze kurtkę błotem, ok, mogę wyprać,
    ale nastepnego dnia zwyczajnie nie będzie miał regulaminowego stroju do szkoły.
    I nie uważam, aby moje dzieci były z tego powodu biedne. A jak ktoś tak sądzi -
    cóż, jego problem.

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • dziub_dziubasek 24.05.10, 20:50
    Ja post tytułowy odebrałam jako obserwacje zachowania rodziców na placu zabaw.
    Ja wychodzę z założenia, ze jeśli idę z dziećmi na plac to mogą się tam bawić do
    woli i tej zabawy im nie ograniczam z powodu możliwości ubrudzenia. Pralka i
    proszek w domu są.
    jak idziemy gdzieś indziej to moje dzieci wiedzą (nawet młodsza 20 miesięczna
    wie) że wtedy nie wskakujemy do kałuży i nie łazimy po błocie.
    Po prostu dziwi mnie przyprowadzanie dziecka na plac zabaw a następnie
    zabranianie zabawy w piaskownicy czy wrzucania patyków do kałuży "bo się pobrudzi".
  • kalina886 24.05.10, 22:38
    Pozwalam się bawić na placu zabaw do woli - w piasku, na trawie itd.
    W kałuże pozwalam wchodzić w kaloszach.
    Ale taplać się w błocie? Co to świnki? - dobrze, że moja nie lubi
    takich zabaw to mam problem z głowy.
  • memphis90 24.05.10, 23:18
    > Ale taplać się w błocie? Co to świnki?
    Nie, niedźwiadki! Misie też lubią błotkowink A świnki to akurat b. czyste
    zwierzęta, człowiek mógłby się od nich wiele nauczyć.
    A dla tych, które nie rozumieją co fajnego jest w takiej zabawie:
    www.dziennik.pl/files/archive/00103/US-MUD_DAY_103059g.jpg
    www.malypodroznik.pl/polska/biebrza0706.htm
    Błoto dla tatusiów
    www.auto-swiat.pl/m/repozytorium.podglad.aspx/800/0/autoswiat/633970141640435690.jpg
    A tu błoto dla mam
    www.spa.eu/pl/docs/gallery/500/hotel-nowy-ski-oklady-w-salonie-bioodnowy.jpg
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • makurokurosek 24.05.10, 23:18
    Nie każda matka siedzi z dzieckiem w domu. dla mnie szkoda czasu aby mała idąc
    na plac zabaw się przebierała, nie posiadamy więc rzeczy lepszych i gorszych. Po
    zjedzeniu obiadu i tak ma tylko maks 2 h na zabawę, a po tym jak dostałam
    reprymendę w przedszkolu że kończąc grupę 4 latków myli sie w liczeniu do 10 i
    nie umie dodawać i odejmować to z tego czasu 0,5h przeznaczamy na naukę.
  • dziub_dziubasek 25.05.10, 07:46
    Uczyć się to można po drodze i na placu. I w błocie i w kałuży też można się
    uczyć liczyć.
  • makurokurosek 25.05.10, 09:02
    szlaczki też może robić palcem w błocie, ale nie każdy lubi taką zabawę.
  • memphis90 24.05.10, 22:52
    Ja też nie wiem, o co chodzi... Wyszłam z moją małą po 3-dniówce, a na placu
    zabaw jedna wielka kałuża. Żal mi się dzieciaka zrobiło, bo kisiła się długo w
    domu z gorączką, więc dałam jej wiadro, łopatę i pokazałam, jak robić "ciap" w
    kałużę błotem. Była zachwycona! I, nie żartuję, była niemal jedynym dzieckiem,
    któremu pozwolono na taką zabawę. Oprócz niej ciapał się jeden chłopiec (z tatą
    siedzącym w bezpiecznej odległości) i trójka starszych bez nadzoru
    rodzicielskiego. Wracałyśmy do domu mokre i zabłocone, ale fajnie było. Pomijam
    już fakt, że byłam jedyną osobą, której przyszło do głowy, żeby zasypać piachem
    kałużę pod zjeżdżalnią i wykopać dren odwadniający. Trzech tatusiów wisiało mi
    nad głową i spokojnie patrzyło, jak ciężarówka ze sporym brzucholem szaleje z
    łopatąuncertain Żaden nie pomógł, ale ich pociechy po chwili szalały na zjeżdżalniuncertain
    Gentlemani, kurczę...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 22:55
    CytatTrzech tatusiów wisiało mi nad głową i spokojnie patrzyło, jak ciężarówka
    ze sporym brzucholem szaleje z łopatąuncertain Żaden nie pomógł, ale ich pociechy po
    chwili szalały na zjeżdżalniuncertain Gentlemani, kurczę...


    No nie, nie wierzę, Memphis - trza było tatusia jednego z drugim poprosić o
    pomoc, zamiast zgrywać bohaterkę. O.

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • memphis90 24.05.10, 23:27
    A nie, po co- ja się dobrze tą łopatą bawiłamsmile Zawsze miałam ciągoty do zabaw w
    piachu, budowania, podlewania wodą itd. To taka tylko konstatacja na marginesie
    była. Ale wyobrażasz sobie sytuację, w której rodzice i dzieci razem ryją
    sobie w piachu i wznoszą jakieś budowle?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:29
    memphis90 napisała:
    > Ale wyobrażasz sobie sytuację, w której rodzice i dzieci razem ryją
    sobie w piachu i wznoszą jakieś budowle?

    Ja ryję od zawsze, więc sobie wyobrażam smile

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • makurokurosek 25.05.10, 09:04
    Zazwyczaj jak mała bawi się w piaskownicy bawię sie razem z nią, co nie oznacza
    że mam się taplać w błocie
  • deodyma 24.05.10, 23:12
    pozwalam synowi nszalec po placu zabaw, ale on za cholere blotem sie
    bawic nie chcesmile
    w kaluze wchodzi chetnie, ale nie daj boze sie wyrznie i rece ma w
    piachu, natychmiast biegnie, zeby mu je wytrzec.
    jakis miesiac temu wywalil sie i czekal, az maz albo ja go
    podniesiemy bo nie chcial rekoma dotknac piachubig_grin
    teraz co prawda go dotknie, ale szybko wyciera rece, albo biegnie do
    nas, zebysmy mu je wytarli.
    moze kiedys mu to minie.
    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • mama_kotula 24.05.10, 23:14
    Nie chcę być złym prorokiem, ale myślałaś o zaburzeniach SI?
    Mój synuś do 3 roku życia nie tykał mokrego piachu (na plaży w skarpetkach li i
    jedynie), śniegu się bał wziąć do ręki, do tej pory wszelkie breje napawają go
    obrzydzeniem wink

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • memphis90 24.05.10, 23:31
    Synek znajomych był chowany super-sterylnie. Buzia wycierana co kęs obiadku,
    ubranko zmieniane po każdej plamce, pucowany i szorowany przed posiłkiem, w
    trakcie i po. Poszłam z nim kiedyś na plażę i mały odkrył... rzucanie błotem!
    Więc brał garśc mokrego piachu, rzucał- z przerażeniem odkrywał, że łapy są
    brudne, więc zasuwał do wody, żeby szybko umyć. Ufff, rączki czyste! I znów
    rzucał piachem, znów brudził rączki, znów z paniką biegł je myć big_grin I tak przez
    całe popołudnie...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:36
    Mój synek nie był chowany super sterylnie. Mój synek ma zwyczajne zaburzenia
    integracji sensorycznej i nadwrażliwość dotykową. Po mamusi, mamusia też ma,
    ciasta wszelakie wyrabia drewnianą łyżką w misce, ciasta drożdżowego nie tknie
    nawet długim kijem, a panierowanie kotletów zleca córce wink

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • memphis90 24.05.10, 23:43
    Tamten to był ewidentnie super-sterylnysmile Hmm, tak się zastanawiam- może mój
    małżonek też ma zaburzenia SI? Ilekroć mówię mu: dotknij, jakie to fajne,
    odpowiada: widzę, nie muszę dotykać. O dotknięciu np. surowego mięsa nie
    ma mowy... Może tak być?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mama_kotula 24.05.10, 23:50
    memphis90 napisała:

    > Tamten to był ewidentnie super-sterylnysmile Hmm, tak się zastanawiam- może mój
    małżonek też ma zaburzenia SI? Ilekroć mówię mu: dotknij, jakie to fajne,
    odpowiada: widzę, nie muszę dotykać. O dotknięciu np. surowego mięsa nie
    ma mowy... Może tak być?

    No, możliwe smile

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • budzik11 25.05.10, 11:38
    Mój młodszy kazał sobie jako niemowlak wycierać ręce podczas jedzenia (palcami
    oczywiście) bobu, po każdym ziarenku smile
    --
    Przytul Mnie Mamo
  • thegimel 26.05.10, 21:49
    Mój nie jest chowany sterylnie, ale łap z piachu, lub błota mieć nie lubi,
    wyciera je od razu w ubrankobig_grin Brudne ubranko mu nie przeszkadza. Mnie zresztą
    też nie. Dziś piękna pogoda, myślałam, że będzie sucho, a młody znalazł trochę
    błota w oponie w małpim gaju na placu zabaw.
  • famp-komp 30.05.10, 09:24
    Mój synek lubi kałuże - wchodzi i chlapie (tupie) w nich nogami, błoto miesza
    patykiem, bo nie przepada za ZIMNYM (śnieg był wycierany w spodnie mamusi w
    zimie), piasek lubi - "kusic" (kruszyć), ale też widziałam mnóstwo Mam (ale
    chyba więcej Babć), straszących starsze dzieci "AAAA... ZOOOBACZ!!!! JUŻ MASZ
    brudne... rajstopki, spodnie, itd...).Jak po takiej zabawie jest brudny - w domu
    nalewam wody do miski, dodaję płynu do kąpieli dla dzieci, wrzucam parę autek,
    gąbkę do zmywanie, Puchaty ląduje na podłodze na ręczniku, i robi "myjnię".
    Potrzme przebieranie w domowe ciuchy.
  • thegimel 31.05.10, 13:29
    Dobrze to zjawisko określiła Dorota Zawadzka. Mianowicie stwierdziła kiedyś, że
    polscy rodzice cierpią na (cytuję) "dupościsk". I choć Superniania mi w wielu
    punktach podpadła, tu akurat ma rację. Może określenie jest mało eleganckie ale
    prawdziwe i doskonale tu pasuje. Ostatnio na placu zabaw siedziała babcia z
    wnukiem. Chłopiec już spory całkiem, samodzielny, na oko sądząc 5 lat. Dzieciak
    jak to dzieciak, patyki zaczął zbierać, oczywiście nie wolno, bo brudne. Potem
    znudziła mu się piaskownica i okolice, więc zaczął sobie biegać po placu zabaw.
    Dodam, że plac mamy ogrodzony, nie da się na ulicę wybiec, ani ze schodów
    zlecieć. Oczywiście też nie wolno, "Siedź w piaskownicy, albo idziemy do domu".
    Jakbym tak uzależniała wychodzenie na spacer od tego, że moje dziecko zbiera
    patyki i grzebie nimi w kałuży, albo goni za wronami po trawie, to musiałabym w
    ogóle nie wychodzić.
  • deodyma 24.05.10, 23:46
    a wiesz, ze o tym nie pomyslalam...
    sniegu sie nie boi, kaluz tez, ale piachu na rekach nienawidzi.
    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • eps 25.05.10, 09:43
    ja pozwalam sie dzieciom brudzić.
    Jak idzemy sie taplać w kałużach czy błocie to są uzbrojeniu po zęby (sztormiak,
    kalosze) i zabawa jest super. Jak jadę na jakis dalszy plac zabaw to zawsze
    biore ubranie na zmiane (no ale ja samochodem to nie musze dzwigać w ręku).
    Jesli plac zabaw byl po dordze do "czegos tam" to pozwalam tylko na czyste
    zabawy tłumaczac dlaczego dzis uważamy.
    jeśli celem samym w sobie jest dobra zabawa i wyjście na plac zabaw to ubieram
    dzieci w gorsze ciuchy cobym później nie musiała sie nad nimi trząść jakie to
    teraz brudne i sie nie dopierze.

    --
    Dawid - 2006
    Krystian - 2007
    i Zocha - sierpień 2010
  • terramysza 25.05.10, 11:49
    Wy chyba macie jakieś kiepskie place zabaw, skoro najlepszą zabawą
    Waszych dzieci w takim miejscu jest taplanie się w błocie. shock Prawdę
    mówiąc moje dzieciaki wolą inne atrakcje. U nas największą
    popularnościa cieszy się hamak ze sznurków, ściana wspinaczkowa i
    sznurowana budowla do wspinania.
    Może ruszcie się trochę i i poszukajcie w swojej okolicy czegoś
    ciekawszego, zamiast tkwić w kałuży i cieszyć się, że dzieciakowi
    nic lepszego do szczęścia nie potrzeba.
  • anyx27 25.05.10, 17:09
    terramysza napisała:
    > Może ruszcie się trochę i i poszukajcie w swojej okolicy czegoś
    > ciekawszego, zamiast tkwić w kałuży i cieszyć się, że dzieciakowi
    > nic lepszego do szczęścia nie potrzeba.

    To dopiero dowcip dnia tongue_out
  • memphis90 25.05.10, 20:04
    U mnie jest gigantyczny plac zabaw ze zjeżdżalniami, huśtawkami, konikami,
    skoczkami, karuzelą, 3 piaskownicami, boiskami do gry w piłkę. Na chłodne dni
    jest zamknięty plac zabaw z dmuchanymi zamkami, piłkami itd. Ale to jest na
    codzień, a kałuża to sporadyczny bonus...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • thegimel 26.05.10, 21:55
    U nas jest piękny plac zabaw, huśtawki, zjeżdżalnie, małpi gaj (sztuk 3) 2
    piaskownice i inne cuda na kiju, a młody i tak najchętniej kopie w ziemi przy
    płocie, goni mrówki, albo wyciąga różne paści (błoto również się zdarza) z opon
    w małpim gaju. Ale też dzieckiem będąc taplałam się w błocie, nikt tragedii nie
    robił z tego, że byłam brudna, choć oczywiście szczęśliwy też nikt nie był
    specjalnie, po prostu to było normalne, że dziecko się ubrudzi i tyle.
  • deodyma 28.05.10, 18:55
    na dniach stal sie cud bo moj syn sam z siebie wlazl do piaskownicy
    i bawil sie piachembig_grin

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • hanalui 31.05.10, 21:57
    deodyma napisała:

    > a wiesz, ze o tym nie pomyslalam...
    > sniegu sie nie boi, kaluz tez, ale piachu na rekach nienawidzi.

    Moj tez tak mial, jeszcze w tamtym roku na wakacjach na piaskownice
    patrzyl i kazal budowac, sam nie tykal, na plazy a owszem i biegal,
    ale z wody trzeba go bylo wynosic by nie mial piasku przyklejonego
    bo sie darl, w tym roku mu przeszlo, piasek mokry nawet w gaciach mu
    nie przeszkadza
  • deodyma 31.05.10, 22:12

    -> Moj tez tak mial, jeszcze w tamtym roku na wakacjach na
    piaskownice
    > patrzyl i kazal budowac, sam nie tykal, na plazy a owszem i
    biegal,
    > ale z wody trzeba go bylo wynosic by nie mial piasku przyklejonego
    > bo sie darl, w tym roku mu przeszlo, piasek mokry nawet w gaciach
    mu
    > nie przeszkadza





    moj syn wlasnie w zeszlym tyg o dziwo wlazl do piaskownicy i
    siedzial w niej 3 godzbig_grin
    meza od tygodnia nie ma w domu a my sami, wiec nie siedzimy w
    chalupiei wylazimy tak czesto z domu, jak sie da.
    poszlam do kolezanki na osidle, ktora ma ogrodek a na nim
    piaskownice i hustawki.
    to tam wlasnie moje dziecie wlazlo do piasko0wnicy po raz pierwszy w
    zyciu i zaczal sie bawic, przesypujac piach lopatka do foremek.
    kolezanka sie smiala, ze siedzial non stop 3 godz w tym piachu, nie
    ruszyl sie nawet na cm i bez przerwy przesypywal ten piachbig_grin
    na drugi dzien bylo podobnie.
    wczoraj wieczorem moje dziecko wrocilo z placu zabaw cale uszargane
    w piachu.



    -
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • malgoska182 01.06.10, 06:15
    Chyba starszak ten twoj synek.Przez 3 godziny siedziec w jednym
    miejscu i nie ruszac sie ,tylko piach przesypywac,Moja coreczka ma 21
    miesiecy i przez pol godziny moze zajac sie przegladaniem ksiazeczek
    i czytaniemsmile)) uczestnicze w tej zabawie , bo ja pytam ,Ona
    odpowiada,pozniej Ona czytasmile) Ogladanie bajki 15-20 minut z
    dvd.Jakos bajki na Jim jam nie bardzo ja zainteresowaly.Oglada w
    porze kiedy jest Barney albo Widzik i Szukasia.Wtedy z kolei stoi
    przy samym telewizorze i znajduje rzeczy na planszy,ale z takim
    przejeciem ,ze jest to nawet smieszne.
    Na podworku ,na placu zabaw potrafi sie bawic( zjezdzanie ,
    hustanie, bieganie (ot tak od zabawki do zabawki, zagladanie pod
    hustawke-robily a kukusmile-gora 40 minut do godziny na jednym placu
    zabaw .Pozniej w wozek ,spacer i nastepny plac zabaw, albo spacer do
    lasu i tam gania, az sie naprawde umeczy.
    Czy Twoje dziecko potrafi sie tak skupic i w domu na jednej rzeczy
    przez 3 godziny?
  • deodyma 01.06.10, 09:19
    nie.
    ma 2 i pol rokusmile
    tylko smialysmy sie z tego, ze jak wszdl do tej piaskownicy, tak
    siedzial w tym samym miejscu non stop te 3 godz i wciaz ten piach
    przesypywalbig_grin
    najsmieszniejsze jest to, ze on w domu minuty na miejscu nie
    usiedzi, ciagle go nosi a jak pojde z nim do jakiejs kolezanki,
    ktore maja dzieci mniej wiecj w moim wieku, wtedy usiadzie w jednym
    miejscu i bawi sie zabawkami.
    jakis czas temu jedna z moich kolezanek i ja mialysmy niezla polewke
    z naszych dzieci bo oboje tlukli sie o czolg, ktory nalezal kiedys
    do 27-letniego dzis brata kolezanki a ktorego kupila mu kiedys ich
    matka na rynku i Rosjanbig_grin

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • sloooneczko 25.05.10, 16:12
    zakupilam odpowiedni komplet p/deszczowy do tego kalosze i jak dla
    mnie moze zaczac plywac w tych kaluzachwink

    sama ubieram kalosze i jak sa deszczowe dni, skacze ze swoim
    dzieckiem w kaluzysmile
    --
    Co przyjdzie kaktusowi z tłumaczenia wszystkim, że w środku jest
    miękki..
    ________________________________________________________________
  • beatulek 25.05.10, 16:27
    A potem koniecznie pyrantelum lub jakieś mocniejsze g.. na wybicie
    robali sad. ech dziecka i ubrania jeszcze bym przełknęła ale boję
    sie zarobaczenia dziecka.
  • memphis90 25.05.10, 20:06
    Zarobaczenie od zabawy w błocie? Na tej zasadzie musiałabyć w ogóle z dzieckiem
    na dwór nie wychodzić. Moja mała ostatnio potknęła się i uchachaną gębą zaryła
    prosto w piach... Wszystkiego nie unikniesz, trzeba wyszukiwać w miarę czyste,
    zamykane place zabaw.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • thegimel 26.05.10, 21:59
    Robale może też złapać od innych dzieci z piaskownicy. Nie mówiąc o tym co się
    przynosi z przedszkola, szkoły czy kolonii. Wszy, owsiki, świerzb, to tylko
    niektóre rzeczy, które zostały przyniesione z przedszkola (świerzb), i kolonii
    (owsiki i wszy) przez dzieci z mojej rodziny i spośród znajomych. Jak my byliśmy
    mali to w piaskownicach syf był jeszcze gorszy, ogrodzone nigdy chyba nie
    bywały, psów luzem było jeszcze więcej, a świadomości żeby psów nie wpuszczać na
    plac zabaw nie było chyba wcale i żyjemy.
  • memphis90 30.05.10, 14:07
    Jako dziecko znalazłam w piaskownicy żyletkę... I wpadłam na pomysł, żeby
    sprawdzić czy jest ostra. Zgadnijcie jak...? Tak, tak, na swojej ręce- była
    ostra. Dziś bym pewnie zrobiła badania na okoliczność HIV, wtedy- wystarczył
    plasterek big_grin
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • beamek8 25.05.10, 20:24
    A słyszał ktoś o takim wynalazku jak nieprzemakalny kombinezon lub
    nieprzemakalne spodanie i kurtka z oddychającej membrany. Ja mam dokładnie taki:
    www.allegro.pl/item1042813175_kombinezon_nieprzemakalny_regatta_roz_68_80.html
    Jeśli na dworzu jest mokro zakładam kombinezon, mały idzie na żywioł, po
    powrocie kombinezon na wieszak do wyschnięcia, żadnego dodatkowego prania czy
    ryzyka zaziębnięcia. A co do brudów i zarazków- niejedne badania naukowe
    udowodniły, że chronią one organizm dziecka przed alergiami i astmą, więc nie
    wpuszczając dziecka do piaskownicy ryzykujesz jego zdrowiem.
  • beamek8 25.05.10, 20:25
    Proszę, artykuł z Newsweeka
    www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/newsweek_nauka/zdrowe-dziecko-to-brudne-dziecko,38787,2
  • beamek8 25.05.10, 20:27
    A jeśli ktoś woli zachodnią prasę, to proszę, Guardian
    www.guardian.co.uk/society/2009/nov/23/grubby-children-scientists-immune-system
  • memphis90 26.05.10, 20:25
    "Zwykłe" zarazki piaskownicowe to pół biedy. Problem polega na tym, że
    szacunkowo do 50% piaskownic w miastach jest zakażonych toksokarą. Wystarczy
    jedna kupa chorego psa, żeby zanieczyścić piasek na 10 lat. Z drugiej jednak
    strony- poza nauczeniem dziecka podstawowych zasad bezpieczeństwa na placu
    zabaw- wiele zdziałać nie możesz. W błocie czy w suchym piaseczku, co to za
    różnica w kontekście np. pasożytów...? Możesz w ogóle nie puszczać dziecka na
    plac zabaw, a i tak rymnie buzią na trawnik koło chodnika i czymś się zarazić
    może. IMO wystarczy zdrowy rozsądek i regularne badania dziecka po zakończeniu
    sezonu piaskownicowego.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • izabellaz1 26.05.10, 20:39
    Na szczęście moje dziecko nigdy nie lubiło zabaw w błocie.

    Kałuże w upalny dzień na trawie w ogrodzie, po deszczu, boso owszem - sama
    skaczę. Ale błoto we włosach - nie.

    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • dzoaann 26.05.10, 21:19
    szczerze, to nie łapię różnicy- kaluże błoto? Jedyny problem to czyszczenie dla
    mamy, a to juz faktycznie to trąci o rodzica, ktory nie pozwala dziecku się
    wybawić... teraz mam faktycznie pare dni ciepła i nalewam dziecku wody do
    piaskownicy i rfobie mega błotosmile
    --
    --

    smile
  • kaja-a 26.05.10, 21:34
    Mój synek choć 7 letni ostatnio na spacerze w deszczu ubadźgał całe kalosze,
    ogrodniczki i koszule błotem pomimo szczelnie zapiętej "wiatrówki" ale widząc
    radość na jego buzi nie byłam w stanie powiedzieć mu "przestań" czy zwrócić
    uwagę, że zaraz będzie brudny! Ciuchy to tylko rzecz a ja za ten cudny uśmiech
    oddam wszystko xD
  • angelsik 27.05.10, 00:03
    U nas ostatnio lało niemiłosiernie. Wróciłam po 18 z pracy i nie
    miałam zamiaru siedzieć w domu. Przestało lać , założyliśmy z małym
    kalosze ( 2 latka) i fruuu do kałuży. Oboje skakaliśmy po wszytskich
    napotkanych. Syn zadnej nie opuścił. Oczywiście mokry był aż po
    tyłek. Ba, nawet plecy. Jakoś nie widze w tym problemu. Rozebrałam go
    przed wejsciem do domu na klatce bo mam jasne wypoczynki i zaraz by
    na nie wskoczył.Dzisiaj usłyszlam od siąsiadki ze nie powinnam tak
    robic bo sobie pozniej nie poradzę jak będzie troche straszy i sma
    bedzie chciał tak biegać po kałużach. Że przecież bedzie brudasem!ps.
    szkoda mi jej dziecisad naprawdę.
  • makurokurosek 27.05.10, 10:02
    Ależ nie rozumiem dlaczego nie mogłaś rozebrać go w domu? bo masz jasny
    wypoczynek, czyżby twój wypoczynek był ważniejszy od radości dziecka?
  • joxanna 27.05.10, 10:20
    Po prostu chodzi o to, żeby nie robić sobie zbędnej roboty. Można rozebrać
    dziecko w domu i spędzić godzinę na doczyszczaniu mieszkania z błota, jeśli się
    nie zdąży go opanować w przedpokoju, a można je szybko rozebrać - w przedpokoju,
    w drzwiach, na korytarzu z najbrudniejszych rzeczy i dopiero wpuścić do domu.
    Różnie to bywa.

    Nie przesadzajmy - nie zawsze chodzi o 'kult wypoczynku'. Czasem to jest po
    prostu praktyczne.

    Chyba, że dziecko czerpie jakąś szczególną, dodatkową radość ze smarowania błota
    właśnie po tym konkretnym 'wypoczynku'...
  • makurokurosek 27.05.10, 12:27
    już widze jak te wszystkie błotne mamy pozwalają na skakanie zabłoconym dzieciom
    po kanapach smile.
  • anyx27 27.05.10, 13:32
    makurokurosek napisała:

    > już widze jak te wszystkie błotne mamy pozwalają na skakanie zabłoconym dziecio
    > m
    > po kanapach smile.

    a co ma jedno do drugiego? to, ze dziecko może poskakać po kałużach czy wytaplać
    się w błocie, nie musi od razu oznaczać przyzwolenia na skakanie bezpośrednio po
    takiej zabawie po kanapach.
  • franczii 27.05.10, 14:12
    Ja pozwalam sie dziecku ubrudzic ale pierwsze co robimy po wejsciu do domu to
    zdejmujemy brudne ciuchy i myjemy sie. Dopiero potem na "wypoczynek". Nie
    pozwalam tez jesc na kanapie wiec czemu mialabym pozwalac wlazic w ubloconym
    ubraniu.
  • angelsik 27.05.10, 22:19
    A to tylko dlatego bo nie mam przedpokoju. Mam wyburzone sciany i
    wchodzi sie prosto na pokój. Mieszkam na ostatnim pietrze, mam
    rozłożony dywanik na klatce i mamy zwyczaj tam tez zostawiac obuwie.
    - kapcie tez własnie tam mamy. A spodnie ściągnęłam mu własnie po to
    zeby mi błota nie zostawił na wypoczynkach. Wypoczynek nie jest
    ważniejszy od dziecka ale ja po całym dniu pracy plus 1,5 h spacerze
    tez pragnę odpocząć. Kiedy wyczyszcze wypoczek - a musze robic to na
    mokro juz sie na nim nie polożymy. A moeje dziecko uwierz mi jest
    szczesliwe. Przynajmniej tak mi sie wydajewink
  • makurokurosek 28.05.10, 18:39
    "A spodnie ściągnęłam mu własnie po to
    > zeby mi błota nie zostawił na wypoczynkach. Wypoczynek nie jest
    > ważniejszy od dziecka ale ja po całym dniu pracy plus 1,5 h spacerze
    > tez pragnę odpocząć. Kiedy wyczyszcze wypoczek - a musze robic to na
    > mokro juz sie na nim nie polożymy."

    Nie przyszło ci do głowy, że osoby mniej zamożne myślą w podobny sposób o
    ciuchach i butach. Nie każde dziecko ma po kilka par kurtek, spodni i butów,
    jeżeli pobrudzi kurtkę zwyczajnie nie ma w czym iść na następny dzień do
    przedszkola, nie mówiąc już o czasie jaki matka musi spędzić na czyszczeniu
    takowej kurtki
  • angelsik 29.05.10, 22:39
    A przepraszam do czego to miało być bo nie rozumie...?????????
    Czy ja kogos atakuje, obrazam czy co, bo nie łapie????To w tym momencie
    ja sie tłumaczylam dlaczego dziecko rozbieram dziecko z zabloconych
    rzeczy przed wejsciem do domu!..własnie dlatego ze nie stac mnie na
    nowe wypoczynki, dbam i szanuje swoje rzeczyi dziecka uczę tego samego.
    Chyba czytasz miedzy wierszami....
  • makurokurosek 30.05.10, 21:51
    Chodzi raczej o cały wątek i o podejście jaką to krzywdę robią matki nie
    pozwalając dzieciom na taplanie się w błocie.
  • yagnik 30.05.10, 22:02
    Oczywiście rozumiem że ktoś może miec po jednej parze butów, kurtki itd co
    zanaczyłam w poście, ze prosze o wytlumaczenie pomijajac te mamy ktore maja
    rzeczy po 1szt.
  • makurokurosek 31.05.10, 10:49
    Powody na nie
    - wystarczy, ze któraś mama miała problemy z pozbyciem sie pasożytów lub np
    salmonelli ( ja 9 miesiecy walczyłam z salmonellą wiec wybacz ale mam spaczone
    patrzenie na to co np 1,5 roczniak czy 3 latek bierze do buzi). Nauczenie
    dziecka, higieny nie trwa chwilę tylko jest to proces kilkuletni ( dla
    niektórych nie dociera nawet do osiągnięcia pełnoletności)
    - nie każdy ma stos ciuchów na przebranie
    - nie każdy ma 2 minuty do placu zabaw, niektórych czeka dość długi spacer
    - nie każdy z uśmiechem przytula wybabrane w błocie dziecko.
    - nie każde dziecko lubi być wybabrane ( moja ostatni zażądała natychmiastowego
    powrotu do domu, gdy zjechała po mokrej ślizgawce)
    - niektórzy na plac zabaw idą prosto z przedszkola, żłobka i nie taszczą ze sobą
    ciuchów odpowiednich do taplania sie w błocie
    - jest dużo zabaw które nie wymagają
  • franczii 31.05.10, 13:18
    > - jest dużo zabaw które nie wymagają

    Owszem jest mnostwo zabaw, ktore nie wymagaja taplania sie w niczym. Ale
    przyznasz, ze jesli dziecko sterczy przez 2 godziny pobytu w parku przygladajac
    sie z widoczna zazdroscia radosnej zabawie rowiesnikow polewajacych sie czysta
    woda w upalny dzien, co wiecej taka sytuacja ma miejsce przez kilka dni z rzedu
    to nie wiem jak ty ale ja juz na drugi dzien zabieram do przedszkola podkoszulek
    i spodenki na zmiane i idziemy z moim dzieckiem radosnie sie taplac skoro takie
    jest jego najwieksze marzenie w tym momenciebig_grin A poniewaz mam 2 dzieci to
    zabieram 2 podkoszulki i 2 pary spodenek, co mi sie miesci w niewielkiej torbie.
    Poza tym niektorym dzieciom do zabawy naprawde nie wystarczaja chocby nie wiem
    jak atrakcyjne sprzety na placu zabaw.
  • makurokurosek 31.05.10, 15:52
    nie mylmy błota i towarzyszącemu mu zazwyczaj chłodu na dworze z upałem i czystą
    wodą.Po tym pierwszym po pierwsze jeżeli dziecko nie jest odpowiednio ubrane
    może wylądować na co najmniej tydzień w łóżku, a wypranie ciuchów kosztuje
    zazwyczaj dużo nerwów ( bo zwykłe pranie i nie wiem jak cudowny proszek za dużo
    tu nie pomogą)po tym drugim dziecko nie tylko ma frajdę, ochłodzi się i
    dodatkowo matka nie ma problemu z wypraniem ciuchów po zabawie
  • franczii 31.05.10, 16:26
    Widocznie istnieje jakis dziwny zwiazek miedzy tymi zabawami bo zauwazylam, ze
    te same mamy, ktore nie pozwalaja sie bawic dziecku w piaskownicy, nie pozwalaja
    mu zmoczyc rak w fontannie, o zmoczeniu wiekszej czesci ciala i przypadkowemu
    zamoczeniu ubranka nawet nie ma co pomarzyc.
  • franczii 31.05.10, 07:56
    W moim otoczeniu dzieci, ktorym mamy nie pozwalaja sie brudzic chodza w
    ciuszkach logo dosc drogich firm i same mamy tez sa odpicowane takze
    niepozwalanie sie dzieciom brudzic nie musi byc wcale spowodowane ubostwem.
    Szczerze powiedziawszy to nie widzialam zadnego skromnie odzianego dziecka,
    ktoremu rodzice nie pozwalali sie bawic w piachu czy fontannie. Chodzilam ze
    starszym synem do jedynego ogrodu w moim miescie z piaskownica i sie nasluchalam
    narzekan matek na rzeczona piaskownice. Bardzo wielu dzieciom matki zabranialy
    wchodzenia do piaskownicy a nawet glosno wyrazaly niezadowolenie kiedy ja
    otwieralam piaskownice dla mojego syna. A to wszystko mimo ze ogrod byl na noc
    zamykany a piaskownica zasuwana. W koncu te piaskownice zlikwidowano bo matki
    strasznie narzekaly.
  • makurokurosek 31.05.10, 10:36
    > W moim otoczeniu dzieci, ktorym mamy nie pozwalaja sie brudzic chodza w
    > ciuszkach logo dosc drogich firm i same mamy tez sa odpicowane takze
    > niepozwalanie sie dzieciom brudzic nie musi byc wcale spowodowane ubostwem.

    W grupie przedszkolnej do której chodzi moja córka zarówno po ubiorze rodziców
    jak i dzieci można odnieść podobne wrażenie,jakie było moje zdziwienie gdy po
    spotkaniu wigilijnym dowiedziałam sie, ze dla ponad połowy dzieci z grupy to są
    jedyne prezenty jakie otrzymają na gwiazdkę i to nie z powodu przekonań lecz
    kiepskiej sytuacji finansowej.
    Nota bene jeden z moich klientów, na oko wygląda na biednego staruszka, połatane
    spodnie, dziurawa kurtka a na koncie kilkaset tysięcy, kończy budowę (
    rozpoczętą rok temu)300 m domu w poznaniu.
    Oceniania po ciuchach jak widać jest bardzo ułudne.

    "Bardzo wielu dzieciom matki zabranialy
    > wchodzenia do piaskownicy a nawet glosno wyrazaly niezadowolenie kiedy ja
    > otwieralam piaskownice dla mojego syna."

    Skąd wiesz jakie mają powody, moze część tak jak ja spotkała sie z gównem w
    piaskownicy i wijącymi sie w nim kilkucentymetrowymi glistami.
  • franczii 31.05.10, 12:51
    ta piaskownica byla wyjatkowo czysta bo miasto dbalo o nia i to bylo widac. Byla
    zasuwana calkowicie wiec zadne zwierze nie mialo szans sie w niej zalatwic. Do
    tego ogrodu nie mozna wprowadzac psow nawet na uwiezi, ogrod zamykany o 20 w
    lecie i otwierany o 9 rano. Moj syn sie tam bawil przez 2 lata i nigdy zadnego
    robactwa nie bylo a w tej chwili grzebie sie w ziemi gdzie dopiero jest glist.
    Po ubiorze mozna sadzic jak najbardziej, ubior mowi duzo o czlowieku.
    Jestem w stanie uwierzyc w teorie o prezentach jesli ktos chodzi normalnie
    ubrany a od czasu zalozy markowa rzecz ale teoria pada jesli dzieci codziennie
    ubierane w spodenki za 200euro i polo za 90 podczas gdy tuz obok ogrodu jest
    targ na ktorym spodenki do ciuchania mozna kupic za 10.
    A kupowanie dzieciom na gwiazdke super markowych rzeczy (nad ktorymi potem
    oczywiscie mamusia bedzie sie trzesc o kazda plamke) zamiast normalnego prezentu
    to dopiero glupota.
  • makurokurosek 31.05.10, 16:00
    Moj syn sie tam bawil przez 2 lata i nigdy zadnego
    > robactwa nie bylo

    Rozumiem, ze robiłaś badania przeciw pasożytnicze z krwi, jak wiadomo glisty
    odzwierzęce nie sa wykrywalne w kale.

    "a w tej chwili grzebie sie w ziemi gdzie dopiero jest glist. '

    Czy wiesz czym jest glista odzwierzęca?


    "A kupowanie dzieciom na gwiazdke super markowych rzeczy (nad ktorymi potem
    > oczywiscie mamusia bedzie sie trzesc o kazda plamke) zamiast normalnego prezent
    > u
    > to dopiero glupota. "

    Co nie oznacza, ze nie jest to wymarzony prezent starszego dziecka


  • franczii 31.05.10, 16:23
    Glista odzwierzeca jak sama nazwa wskazuje pochodzi od zwierzatbig_grin
    W zamykanej i kontrolowanej piaskownicy jest na pewno mniejsze ryzyko spotkania
    sie z odchodami zwierzat niz gdziekolwiek indziej, chocby na plazy czy na trawie
    w parku.
    Ale pewnie dzieci powinny miec texz szlaban na zbieranie polnych kwiatkow i
    robienie babek z piasku nad morzembig_grin

    > Co nie oznacza, ze nie jest to wymarzony prezent starszego dziecka
    >
    Ale chyba nie o takich tu mowa a o lubiacych brudne zabawy maluchach.
  • mama_kotula 31.05.10, 16:49
    franczii napisała:

    > a w tej chwili grzebie sie w ziemi gdzie dopiero jest glist

    ????
    Od kiedy w ziemi są glisty? Cykl rozwojowy glisty przebiega owszem w glebie i na
    roślinach, niemniej na etapie jaja.

    Chyba, że chodzi ci o dżdżownice, ale te z glistami niewiele mają wspólnego.


    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa
    narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz.
    - by Lezbobimbo
  • franczii 31.05.10, 19:54
    A od kiedy w piaskownicy sa glisty???

    Nie mam pojecia o cyklu rozwojowym glist ale skoro mamusia sie boi o dziecko w
    piaskownicy to nie powinna go nawet na trawnik wypuszczac.
  • makurokurosek 31.05.10, 23:33
    To może poczytaj, wiedza nie gryzie.
  • franczii 01.06.10, 02:25

    To ze nie znam pelnego cyklu rozwojowego nie oznacza, ze nie wiem gdzie i czym
    moje dziecko sie moze zarazic. Ta wiedza wystarczy mi zeby stwierdzic, iz
    zabezpieczona piaskownica jest mniej narazona na skazenie niz jakiekolwiek inne
    publiczne miejsce typu plaza, park, gdzie dzieci moga miec kontakt z odchodami
    zwierzat nawet jesli wlasciciele sprzataja kupy.
    A skoro jestes taka mundra to uswiadom mnie, w jaki sposob zabezpieczona przed
    zwierzetami piaskownica moze byc wiekszym zagrozeniem od zbierania kwiatkow na
    laczce??? No chyba, ze dzieciom zabraniasz dotykac czegokolwiek podczas spacerow
    to wtedy rzeczywiscie ochronisz je przed glistami ale czy to jest zycie?
  • makurokurosek 01.06.10, 09:29
  • makurokurosek 01.06.10, 09:35
    Widać masz jednak duże braki, warto zamiast obsmarowywać innych zająć się własną
    edukacją
    Jaja glisty nie znajdują się na kwiatkach lecz przenikają do gleby.
  • franczii 01.06.10, 12:37
    Mnie moze brakowac wiedzy w tym temacie bo nigdy nie byla mi ona potrzebna. Wiem
    natomiast co moge robic, aby zminimalizowac zakazenie pasozytem i na pewno nie
    jest to unikanie zabezpieczonej piaskownicy. Za to ty moze i masz wiedze, choc
    mam co do tego watpliwosci ale nie potrafisz z niej korzystac bo brakuje ci
    wyobrazni.
    Po pierwsze wytlumacz mi jak te jaja moga przeniknac do zamknietej piaskownicy?
    po drugie jakie sa szanse na unikniecie kontaktu z gleba podczas zbierania
    stokrotek, podczas grania w pilke , podczas stawiania pierwszych krokow dziecka,
    podczas siedzenia na trawie, podczas plazowania itp. ? Bardzo nikle, zwazywszy
    iz ponad 50% prob zebranych w celu badania wykazalo skazenie. Jedyne co mozemy
    zrobic to postawic na higiene (czeste mycie rak i niespozywanie pokarmow w
    czasie zabawy) lub izolowac dziecko.
    Po trzecie zgodnie z twoja sugestia zainteresowalam sie troche i teraz wiem, ze
    w jednym gramie psiej kupy moze byc 15tysiecy jaj. Jaka jest w zwiazku z tym
    szansa na unikniecie kontaktu z odchodami zwierzat, nawet jesli wlasciciel
    sprzatnal kupe?
  • makurokurosek 01.06.10, 13:41
    " Jedyne co mozemy
    zrobic to postawic na higiene (czeste mycie rak i niespozywanie pokarmow w
    czasie zabawy) lub izolowac dziecko. '

    Dlatego nie dziwię się matką które niezbyt chętnie puszczają dzieci poniżej 3
    roku do osiedlowych piaskownic i nie pozwalają na taplanie się w błocie. Za to
    bardzo się dziwię matka które puszczają samopas półtoraroczniaka, nie zważając
    na to co wkłada do buzi.

    'Jaka jest w zwiazku z tym
    > szansa na unikniecie kontaktu z odchodami zwierzat, nawet jesli wlasciciel
    > sprzatnal kupe? "

    W przypadku stosowania zasad higieny , korzystania z zamkniętych placów zabaw z
    zamkniętymi piaskownicami dość duża. Jednak nie ma się co łudzić, że
    półtoraroczniak nie włoży brudnych rąk do buzi, tak samo że na zamkniętym placu
    zabaw w błocku jesteśmy chronieni od odchodów kocich.
  • franczii 01.06.10, 14:47
    > Dlatego nie dziwię się matką które niezbyt chętnie puszczają dzieci poniżej 3
    > roku do osiedlowych piaskownic i nie pozwalają na taplanie się w błocie. Za to
    > bardzo się dziwię matka które puszczają samopas półtoraroczniaka, nie zważając
    > na to co wkłada do buzi.

    Caly czas podkreslam, ze chodzi o ZAMYKANY i strzezony ogrod z ZAMYKANA
    piaskownica. W moim miescie byla to jedyna piaskownica i jedyny ogrod, w ktorym
    obowiazuje zakaz przyprowadzania psow. W pozostalych ogrodach publicznych i
    parkach psy mozna wprowadzac pod warunkiem, ze wlasciciel po nich sprzata.
    Jednak ryzyko spotkania sie z kupa psia badz jej resztkami po sprzataniu
    istnieje a co za tym idzie istnieje tez ryzyko zarazenia sie pasozytami. A mimo
    wszystko niektorym mamom przeszkadzala wlasnie ta w miare bezpieczna piaskownica
    a jednoczesnie w innym parku pozwalaja sie dzieciom w trawie bawic. I to jest
    dla mnie niezrozumiale, ten brak konsekwencji bo skoro ktos z obawy przed
    pasozytami nie puszcza dziecka do zamykanej piaskownicy to tym bardziej nie
    powinien go wpuszczac go luzem na trawe, na ktorej maja prawo bez ograniczen
    przebywac zwierzeta, nie powinien puszczac tam tez raczkujacych niemowlat, nie
    powinien sadzac dziecka na piasku na plazy. I wszystko to dopoki dziecko nie
    nauczy sie nie wkladac rak do buzi. Brak konsekwencji i wybiorcza "ostroznosc"
    swiadczy jednak o tym, ze matki nie znosily piaskownicy nie z obawy przed
    pasozytami a z innych przyczyn, moim zdaniem bardziej praktycznych typu piasek
    ze wlosach, w uszach, w butach, brudne paznokcie.

    A jeszcze tak zapytam, czy jak jestes na plazy nad morzem to tez nie wpuszczasz
    dziecka na piasek? Tam tez jest ryzyko spotkania kup i jaj pasozytow a dziecko
    wklada rece do buzi.
  • makurokurosek 01.06.10, 19:23
    "Brak konsekwencji i wybiorcza "ostroznosc"
    > swiadczy jednak o tym, ze matki nie znosily piaskownicy nie z obawy przed
    > pasozytami a z innych przyczyn, "

    Albo reprezentują ten sam poziom wiedzy w temacie pasożytów co ty .

    "> A jeszcze tak zapytam, czy jak jestes na plazy nad morzem to tez nie wpuszczasz
    > dziecka na piasek? "
    na plaży moje dziecko zawsze było pod moim stałym nadzorem, więc szanse na to,
    że włoży brudne rączki do buzi były minimalne.
  • franczii 01.06.10, 21:14
    Makurokurosek nie rozsmieszaj mniebig_grin A jaka ty wiedze na temat pasozytow
    zaprezentowalas, na razie na moje oko zadna. Ciagle probujesz dac do zrozumienia
    jaka to wiedze ty posiadlas ale niestety konkretnej tresci twoje posty sa
    pozbawione i pisze to jako osoba, ktora ma naprawde mikroskopijna wiedze na
    temat pasozytowbig_grin
    W kazdym razie ja wiem, ze zamykana piaskownica jest bezpieczniejsza niz trawnik
    w parku czy plaza a ty z uporem maniaka probujesz mnie przekonac, ze lazily w
    niej glistybig_grin

    > na plaży moje dziecko zawsze było pod moim stałym nadzorem, więc szanse na to,
    > że włoży brudne rączki do buzi były minimalne.

    Mam rozumiec, ze 1,5 rocznemu dziecku nie pzowolilas odejsc na kilka metrow od
    siebie.
    I nigdy sie nie zdarzylo, zeby wlozylo ono niezbyt czyste raczki do buzi? zawsze
    wkladalo raczki umyte i zdezynfekowane?
    A w domu zawsze raczkowalo po zdezynfekowanej posadzce, prawda? A w parku nie
    spuscilas go ani na ulamek sekundy z oczu?
    Wybacz ale w to nie uwierze
  • malgoska182 02.06.10, 06:40
    franchii tak trudno uwierzyc,ze odpowiedzialna matka nie zostawia
    swego 1,5 rocznego dziecka nawet na pare minut samego? Albo,ze pozwala
    mu sie oddalac od siebie w parku?
  • franczii 02.06.10, 07:46
    A gdzie ja pisze o tym, zeby zostawiac dziecko same i to na pare minut??? Ja
    nawet swojego 4letniego bym nie zostawila.
    Ja pisze o niebyciu przyklejonym do dziecka nn stop do dziecka, o pozwoleniu,
    zeby sie bawilo w oddaleniu nawet 10 metrow, pod jej nadzorem ale w pewnym
    oddaleniu od matki np. na plazy czy w parku. Czy to jest takie dziwne?
  • makurokurosek 02.06.10, 20:38
    > Ja pisze o niebyciu przyklejonym do dziecka nn stop do dziecka, o pozwoleniu,
    > zeby sie bawilo w oddaleniu nawet 10 metrow, pod jej nadzorem ale w pewnym
    > oddaleniu od matki np. na plazy czy w parku.


    Raczej, żeby taplało sie w błocie
  • franczii 02.06.10, 21:10
    Jakie "raczej" Makurokurosek, spierasz sie ze mna od 3 dni ale jak sie okazuje
    nawet nie wiesz o cobig_grin
    Dla przypomnienia, ja cie o plaze i park pytalam a w zadnym miejscu o bloto. A
    z blotem nie mam wielkiego doswiadczenia, moje dzieci tylko w nim brodza w
    kaloszach lub grzebia patykiem, przy czym czasem sobie przypadkowo ubrudza
    spodnie i rece ale to jeszcze pod taplanie nie podchodzi.
  • makurokurosek 02.06.10, 22:52
    Cały wątek jest o błocie, w odniesieniu do co niektórych wypowiedzi
    nawiązujących do piaskownicy napisałam, że wiele zależy od doświadczeń matek. Te
    które poznały problem z pasożytami, zwłaszcza odzwierzęcymi lub spotkał się z
    przypadkiem osoby u której pasożyty odzwierzęce zostały zbyt późno wykryte
    podchodzą do tematu piaskownicy i błota z większym dystansem niż te które
    pasożyty mylą z dżdżownicami.

    Oczywiście nie da się całkowicie zapobiec kontaktu dziecka z zainfekowanym
    piaskiem co nie oznacza, ze należy sobie całkowicie odpuścić. Dla twojej
    informacji , tak siedziałam w piaskownicy razem z moją córką, a nie 10 m dalej
    na ławeczce, dlaczego ? Nie tylko ze względu na wcześniejsza 9 miesięczną walkę
    z salmonellą, ale również dlatego że sprawiało mi to przyjemność. I bardzo sie
    cieszę, z tak spędzonego czasu, bo dziecko szybko staje się samodzielne i szybko
    wybiera inne formy spędzania wolnego czasu niż z rodzicami
  • franczii 03.06.10, 12:30
    Oczywiście nie da się całkowicie zapobiec kontaktu dziecka z zainfekowanym
    > piaskiem co nie oznacza, ze należy sobie całkowicie odpuścić.

    A z tym to sie jak najbardziej zgadzam i sama praktykuje, ale nie poprzez
    zabraniania dzieciom niektorych zabaw, no chyba ze w piachu az roi sie od kup
    lub jest on bardzo brudny ale z takim nie mialam do czynienia. Ucze dzieci po
    prostu, zeby rak ani zabawek do buzi nie wkladaly, po zabawie w piasku zawsze
    myjemy rece, nie daje jesc bez uprzedniego umycia rak itp.
    Natomiast co do spedzania z dziecmi czasu to tez lubie porobic z nimi babki z
    piasku najbardziej na plazy ale mimo wszystko nie twie przyklejona caly czas
    kiedy one siedza w piachu i puszczam je tez luzem i reaguje tylko wtedy kiedy
    pojawia sie jakies zagrozenie bo przyjmnie jest sie bawic z dziecmi ale tez
    przyjemnie jest popatrzec, jak same czegos probuja, cos odkrywaja, wymyslaja
    sobie zabawy. Dlatego nie dam sobie reki uciac ze w jakims ulamku sekundy nie
    skosztowaly piaskubig_grin
    Poza tym z obserwacji i doswiadczenia wiem, ze trzeba by uprzedzac niektore
    ruchy dziecka bo wlozenie brudnej raczki do buzi lub polizanie foremki to moment
    i czasem nie uda sie zapobiec nawet bedac tuz obokbig_grin Tak samo jak czasem nie
    jestesmy w stanie zapobiec upadkowi a jestesmy tuz przy dziecku.
  • makurokurosek 03.06.10, 13:27
    Ot poprostu zauważam na tym forum nagonkę, mamy nie pozwalające się na taplanie
    w błocie czy zabawy w piachu to złe mamy. prawda jest taka że każda z nas
    popełnia tyle błędów wychowawczych, że trudno określić który błąd będzie nas
    słono kosztował
  • thegimel 26.05.10, 21:36
    He he, błoto to jeszcze nic! Ja, dzieckiem będąc wkradłam się z koleżanką przez
    dziurę w płocie na teren kopalni i łaziłyśmy po składowiskach z miału. Na
    szczęście szybko wygonił nas stróż, ale i tak byłyśmy całe czarne, a że miał
    jest tłusty dość, sprać się tego nie dało. I to wszystko w latach 80, kiedy
    ubrań w sklepach nie było zbyt wielebig_grin. Na szczęście moja mama wychodziła z
    założenia, że dziecko szczęśliwe to dziecko brudne. Mój syn w piachu jest
    codziennie. Na szczęście po kilku próbach stwierdził, że jest niesmaczny i
    przestał go jeść. Co do taplania się w błocie, syn ma dopiero 16miesięcy i
    tłumaczenie, że dziś nie można do kałuży, bo idziemy do cioci nie jest
    argumentem, więc jeśli gdzieś idę i chcę, żeby był tam czysty, nie wybieram się
    tam gdzie jest błoto, tylko młodego w wózek i prosto do celu. Ale w tygodniu na
    spacerze- bierzemy gumiaki, kurtkę i spodnie kupione w lumpeksie właśnie do
    taplania się w kałużach - no i buty i skarpety na zmianę- zawsze młody tak
    wywija, że się do gumiaków wierzchem naleje.
  • sabrina_30 27.05.10, 13:50
    Też widzę takich rodziców, dla mnie dzieci dzielą sie na brudne i szcześliwe
    oraz na czyste i nieszcześliwe. Moje dzieciaczki jak wychodzą na podwórko to
    po powrocie świecą im sie tylko oczkawink). Jak jest mokro i błoto, to od nie od
    dziś wiadomo, że to najfajniejsza frajda tak sie pobablaćsmile). Wiec robię tak
    wychodzimy i ok 30 minut czasu maj i robią co im sie rzewnie podoba. Jeśli nie
    sa cali mokrzy i nie jest bardzo zimno to czas sie wydłuża lub troszkę skraca.
    Potem wracamy do domu przebierami sie i bawimy sie juz troszke grzeczniejsmile))

    Jak kiedyś jedej mamie powiedziałm, że przecież sie wypierze to mi
    odpowiedział, ze jej dziecko dzikusem takim jak moje nie bedzie. Więc sie w
    dalszą dyskusje nie wdawałm, dla mnie szkoda sobie strzępić jezyka. No i szkoda
    dzieci, że maja takich rodziców.
  • franczii 27.05.10, 14:23
    Zeby sie w blocie taplac nie bylo wolno dzieciom to jeszcze bym jakos mogla
    zrozumiec. Ale widuje matki, ktore sie dziecku nawet w czystej wodzie nie
    pozwola wytaplac. W jednym parku latem mamy taka atrakcje ze sa fontanny w
    plycie chodnikowej i dzieci maja biegac po tej plycie a od czasu do czasu z
    ktoregos otworu poleci fontanna. Dzieciaki uwielbiaja sie tam bawic i maja kupe
    radochy a dla wielu rodzicow towidze ze to zmora.
  • franczii 27.05.10, 14:28
    Ostatnio byla u nas fala goraca wiec ulubiona rozrywka mojego syna bylo
    taplaniue sie w fantanie z woda pitna w parku. Latali z 2 kolegami na bosaka i
    sie polewali woda a z 10 innych dzieci stalo i sie z zazdroscia przygladalo i
    blagalo rodzicow zeby tez im pozwolili chociaz buty zdjacbig_grin O pomoczeniu sie
    nawet mowy nie bylo.
  • anyx27 27.05.10, 16:43
    Franczii, niżej w poście jest fotka. Czy to coś takiego jak u nas?
  • franczii 27.05.10, 18:01
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/oh/tf/m1kg/mxjDBi9zYyLPBGbbrB.jpg

    U nas jest takie cos. Woda sika z tych kratek i chyba sika rzadziej niz u was,
    ma byc efekt niespodziankibig_grin
  • anyx27 27.05.10, 21:59
    franczii napisała:

    > U nas jest takie cos. Woda sika z tych kratek i chyba sika rzadziej niz u was,
    > ma byc efekt niespodziankibig_grin


    Super big_grin
  • yagnik 27.05.10, 22:27
  • minerwamcg 27.05.10, 21:45
    Plac zabaw mam pięć minut od domu, piaskownica tam czysta, bez śmieci, palić nie
    wolno, to i petów nie ma. Więc piasek nie jest problemem.
    Natomiast błoto... pewnie pozwolę, czemu nie, ale jak młoda przestanie maniacko
    pchać łapki do buzi. Czyli prawdopodobnie dopiero kiedy wyrosną zęby smile
    --
    - Tu, tu, ptaszek! Onzmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre!Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś,ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka,ptaszek…!!!
  • malgoska182 28.05.10, 07:48
    U siebie na placu zabaw tez widze takie wyzwolone mamusie ,co pozwalaja dziecku lezec w blocie, 16 miesiecznej dziewczynce wdrapywac sie samej na wysoka zjezdzalnie i wdrapala sie biedna ,ale siadla zaplakana na gorze i bala sie zjechac.Mamusia w tym czasie odwrocona od zjezdzalnie dyskutowala z kolezanka,ze "moj obiecal ,ze mi jeszcze jedno dorobi i tak sie cieszylysmile))),a dzieckiem nie bylo komu sie zajac.Pomijam fakt,ze dziecko mialo brudne uszy( taki przyschniety brud),za to mamusia tipsy i krotka bluzeczke i widocznym pepkiem(tez niedoczyszczonymsmile)
    Drugi obrazek chlopczyk moze roczny siedzi w piaskownicy i bawi sie piaskiem z widocznymi kupami( mama z tego samego osiedla ,wiec widzi brudasow wyprowadzajacych swoje pupile ,ktore robia kupy gdzie popadnie ale nikt tego nie zbiera).Mama zajeta obcalowywaniem nowego tatusia , wkladaniem mu raczek w rozne miejsca. Tak i sa takie mamy i tez twierdza ,ze ich dziecko jest szzcesliwe , bo sie w odchodach psich wytarzalo.Szczescie dziecka nie zalezy od tego czy jest brudne czy czyste, czy wytaplalo sie w blocie. Szczescie dziecka od rodzicow zalezy.
  • memphis90 30.05.10, 14:26
    Zdumiewasz mnie- naprawdę zaglądasz obcym dzieciom w uszy, a ich matkom- w
    dziury w pępkach...? Bo mi by do głowy nie przyszło, żeby komukolwiek zaglądać w
    takie miejsca.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • malgoska182 30.05.10, 14:36
    Ty mnie tez zdumiewasz swoimi niektorymi" madrasciami".Dziewczynka
    siadla na szczycie zjezdzalni, moja coreczka chciala zjechac,ale
    mamusia tej malej byla zajeta dyskusja z kolezaneczka.Trzymalam swoja
    coreczke zeby nie zepchnela tego wystraszonego dziecka(moja chciala
    zjechac).Wiec nie musialam zagladac, z dala bylo widac brud w
    uszach.Mamuska z kolei odkryla brzuszek lacznie z przybrudzonym
    pepkiem.
  • batutka 30.05.10, 15:29
    dziwny ten watek i dziwne zdumienie mam, ze sa takie, ktore nie pozwalaja sie
    bawic swoim dzieciom w kaluzach
    moje corki, jesli maja kalosze wchodza do kałuż czy blota, jesli maja trampki,
    to nie - dla mnie to zrozumiale, dlaczego nie chce, zeby moje dzieci mialy mokre
    nogi
    druga sprawa: babranie sie w blocie
    o ile pozwolilabym na to w sytuacji, kiedy mam jedno dziecko, o tyle nie
    pozwole, bo mam dwojke (poltora roku i dwa i pol): nie wyobrazam sobie dwojki
    ubrudzonych blotem po pachy maluchow
    proponuje wysilic wyobraznie dlaczego nie
    moje dzieci codziennie wracaja do domu brudne, bo bawia sie w piasku, tarzają po
    ziemi, codziennie im piore ubrania, ale nie - nie bede pozwalac na tarzanie się
    w błocie, bo nie zamierzam wracac co chwila do domu z dwojka zabrudzonych
    maluchow na przebieranie (a mokre ubranie tego chyba wymaga?
    z jednym dzieckiem nie ma problemu, biore ubrania na zmiane, skupiam sie tylko
    na nim, z dwojka to juz hardcore
  • batutka 30.05.10, 15:34
    jeszzce jedno: zastanawia mnie ile jest w tym watku mam (ktore sa "za" taplaniem
    w błocie), ktore maja dwojke i wiecej maluchow (nie starszych dzieci, ale maluchow)
    jesli sa, to poprosze o przepis na to, jak wyjsc z dwojka na plac zabaw,
    pozwolic im zabrudzic sie w blocie po szyje i co potem? bawic sie dalej czy moze
    od razu do domu na przebranie?
  • batutka 30.05.10, 15:51
    dodam jeszcze jedno: jesli corki beda troche starsze, to owszem: pozwole im
    babrac sie w blocie, robic blotne kotlety (tak jak ja sama w dziecinstwie
    robilam i pamietam), ale jak beda starsze
    teraz maja dwa i pol i polotra roku, troche za ciezko by mi bylo przywrocic je z
    powrotem do ladu (a wlasciwie przywracac ,bo pewnie baralyby sie co chwila) -
    juz i bez tego mam sporo pracy wink
  • memphis90 01.06.10, 21:32
    Ja mam jedno dziecko w wieku piaskownicowym 21 m-cy (drugie w brzuchu). Niemniej
    jednak moje dziecko- bawiąc się w błocie- nie kładzie się w nim, nie nurkuje,
    nie smaruje sobie włosów i twarzy, i nie wygląda jak ofiara Woodstock'u. Kuca
    sobie spokojnie na brzegu kałuży albo siada na wiaderku i ryje łopatką albo
    rzuca piach w wodę. Więc nie muszę rozbierać jej w korytarzu czy spłukiwac
    szlauchem przed wejściem do domu, nie jest brudniejsza, niż po zwykłej zabawie w
    piachu. Czyżby moje dziecko było ewenementem- w odróznieniu od reszty, która na
    widok błota musi się w nim wytarzać?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • thegimel 02.06.10, 14:27
    A może na dzieci mam zabraniających działa magia owocu zakazanego? Skoro
    wiadomo, że nie pozwalają i że zaraz zabiorą, to trzeba skorzystać jak najwięcej
    i zamiast zapoznawać się z błotem pomału od razu się tarzają?
  • yagnik 30.05.10, 22:13
    2,5 roku to już dosyć duże dziecko, o ile malucha jestem w stanie zrozumieć że
    nie posłucha i się np. położy w błocie to 2 i pół latka już nie. Ja Cię
    rozumiem, bo masz 2 małych dzieci i jeśli by się wytaplały w błocie miałabyś z
    nimi kłopot, ogólnie.

    Pytałam się o mamy które nie pozwalają się bawić dzieciom tzw. "brudnymi"
    zabawami "bo tak". Byłam ciekawa jakie mogą być powody zabraniania. Ja np. mam
    wiele znajomych mam i jedna z nich nie pozwala się dziecku "brudzić" bo nie lubi
    dużo prać smile więc jak widzisz co mama to inne zdanie na ten temat.

    Ja mam jedno dziecko więc pewnie Cię nie zadowolę wypowiedzią smile ale jeśli już
    moje dziecko się wytapla tak jak dzisiaj po deszczu ze mną (ja również mam
    kalosze i również bawię się z nim) to mokre i brudne dziecko zabieram do domu.
    Rozbieram i myję. Następnie wrzucam brudne rzeczy do pralki i tyle.


  • batutka 30.05.10, 23:05
    yagnik napisała:


    > Ja mam jedno dziecko więc pewnie Cię nie zadowolę wypowiedzią smile ale jeśli już
    > moje dziecko się wytapla tak jak dzisiaj po deszczu ze mną (ja również mam
    > kalosze i również bawię się z nim) to mokre i brudne dziecko zabieram do domu.
    > Rozbieram i myję. Następnie wrzucam brudne rzeczy do pralki i tyle.
    >
    no tak, tu się zgadzam z Tobą - brudne zabawy jak najbardziej, zabawy na ziemi,
    w piaskownicy ok, brudne ubranie w ogóle nie stanowi dla mnie problemu
    tylko to taplanie w błocie - u mnie jeszcze nie teraz, ale jak dziewczyny
    podrosną (choć z rok), to nie będę widziała problemu: niech się bawią w błocie
    (sama to robiłam jak byłam mała smile)
  • mama_kotula 31.05.10, 00:03
    yagnik napisała:
    > 2,5 roku to już dosyć duże dziecko, o ile malucha jestem w stanie zrozumieć że
    nie posłucha i się np. położy w błocie to 2 i pół latka już nie.

    Chi chi chi. Kolejny dowcip dnia, o tym rozumnym karnym 2,5-latku smilesmile

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • yagnik 31.05.10, 11:32
    Ja nie miałam problemu ze swoim 2,5 latkiem, podobnie jak nie widzę problemu z
    2,5 latkami w rodzinie
  • memphis90 01.06.10, 21:34
    Trzymalam swoja
    > coreczke zeby nie zepchnela tego wystraszonego dziecka
    Hmm, moje dziecko też czasem boi się zjeżdżalni, po tym jak inne próbuje je z
    niej zepchnąć... To tak na marginesie. Natomiast nadal nie wyobrażam sobie
    ogladania cudzych paprochów w pępku...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • malgoska182 03.06.10, 10:13
    Hmm, moje dziecko też czasem boi się zjeżdżalni, po tym jak inne
    próbuje je z
    niej zepchnąć...
    Hmm ,po to jest matka dziecka,aby pomoc
    zjechac,osmielic.Moje dziecko nigdy nikogo nie probowalo ze
    zjezdzalni zepchnac.Gdyby nawet ,to ja tam jestem zeby w pore
    zareagowac.Na placu zabaw bawi sie kilkoro dzieci i gdyby kazde
    przyszlo z tak nieodpowiedzialna matka,ktora zamiast byc przy dziecku
    to sobie pogaduszki (idiotyczne swoja droga,takie o d...Marynie)
    urzadzala, to jedno dzicko by siadlo na zjezdzalni i tam tkwilo, a
    co z reszta dzieci? W koncu ktores by sie zdenerowalo i
    rzeczywiscie "pomoglo" zjechac.
    Co do ogladania pepka.Dziewczyno ,czy potrafisz rozroznic znaczenie
    wyrazu ogladac od widziec?Widziec to dostrzegac ,zauwazyc.Ogladac to
    obserwowac,patrzec.
    Napisalam wyraznie ,ze widzialam. czy Ty nigdy nie widzialas
    nierowno pomalownych paznokci ,ktore wystawaly z klapeczkow? Czy nie
    widzialas odrostow na glowie?Widzialas?
  • memphis90 03.06.10, 12:33
    > Napisalam wyraznie ,ze widzialam. czy Ty nigdy nie widzialas
    > nierowno pomalownych paznokci ,ktore wystawaly z klapeczkow?
    Szczerze mówiąc- nie. Nie przyglądam się paznokciom u stóp innych osób, a już na
    pewno nie zwracam uwagi na to, czy są pomalowane równo, czy nie...
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • yagnik 30.05.10, 22:17
    Powiem tak, ciekawą masz definicję wyzwolonych mam. Poza tym wyzwolone mamy
    uważam nie mają nic wspólnego z babraniem się ich dzieci w błocie. Ja zostałam
    wychowana przez "przedwojenną" babcię więc wyzwolona zbytnio nie mogła być
    choćby ze względu na datę urodzenia wink) a pozwalała mi ubrudzić się do woli,
    rzeczy prała a mnie myła, w misce bo wody bieżącej długo nie miała. Wychowałam
    się w czasach komuny więc ubrań zbyt dużo nie posiadałam dlatego pytam inne mamy
    co powoduje że zabraniają dzieciom swobodnej zabawy smile
  • lejdi111 31.05.10, 08:41
    Tak właśnie robi moja teściowa. Według niej lepiej nie chodzić do piaskownicy bo
    tam jest pełno bakterii. Będąc z nią moje dziecko nie może podnieść z ziemi
    kamyka czy patyka bo na pewno pies to osikał. Dziecko nie może też dotknąć
    jajka, które przyniosę ze sklepu. Nie wspomne już o błocie. Ale dziwi mnie, że
    osoba, która tak zwraca uwagę na zarazki ma często brudno w domu.
  • eps 31.05.10, 09:10
    no to ja sie wpisuje jesli chodzi o brudne dzieci w ilości większej niż jedno wink
    ale u nas to troche inna bajka.
    na ulicy i na placu zabaw zdala od domu nie pozwalam na zabawy w błocie (ale
    tylko w błocie, suchy piach moze być oczywiście) wink
    przed domem jeśli pada albo tylko jest mokro to sztormiaki i kalosze i mogą
    siedzieć w kałuży ile im sie zachce (najcześciej to moemntu jak nie zmarzną).
    Jeśli chodzi o błoto to jak wyzej z kałużami ale tylko i wyłącznie jesli są w
    swoim ogródku i tam sie babrają. po skończonej zabawie rozbieram towarzystwo w
    pralni (mam osobną wydzieloną) i takie pół golasy ładuje do domu a brudne ciuchy
    zostają w wanience w pralni.
    Na tarzanie w błocie nie pozwole jak jestem daleko od domu, sama i nie mam ubran
    na przebranie.

    --
    Dawid - 2006
    Krystian - 2007
    i Zocha - sierpień 2010
  • robin2510 31.05.10, 09:27
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc mogę się powtórzyć z wypowiedzią , ale
    może matka z tym dzieckiem przyjechała do kogoś w odwiedziny i byli gościnnie
    na placu zabaw. Dodatkowo nie wzięła żadnych rzeczy na przebranie i bała się aby
    dziecko potem nie ubrudziło kanapy, dywanu itp. Albo też ma daleko do domu i nie
    mieszka gdzieś w bloku obok w związku z czym nie chciała wracac przez pół miasta
    z mokrym i brudnym dzieciakiem...
    --
    <"Co czyni człowieka człowiekiem"???>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.