Czy 3 dzieci to dużo? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak uważacie, czy posiadanie trojga dzieci, w dzisiejszych, ciężkich czasach
    ma rację bytu? Obawiam się, czy będę w stanie zapenić im godną przyszłość,i
    czy znajdę czas dla każdego z nich.
    • Pytałam kiedyś o trzecie dziecko na e-mamie i dostałam dużo ciekawych
      odpowiedzi, podaję link do tamtego wątku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=10126696&a=10299607
      pozdrawiam, marzek
    • Zalezy dla kogosmile))) Ja mam trójkę dzieci i uważam, że to wcale nie za duzo a
      w sam raz. Oczywiście z czasem dla dzieci to różnie bywa, ale to zależy tez od
      wieku każdego z nich. Wiadomo, że jak są małe to więcej uwagi potrzebują.
      Co do czasów to oczywiście są ciężkie, ale skąd wiadomo, że te późniejsze będą
      łatwiejsze??? Mamy trójkę dzieci i wcale nie jest nam łatwo...nie mamy własnego
      mieszkania(wynajmujemy już od prawie pięciu lat), mąż przez pierwsze 2 lata nie
      mógł znaleźć pracy(żylismy przez te 2 lata tylko z zasiłku i pieniędzy
      zaoszczedzonych wcześniej ok.8 tyś., zapozyczylismy się u rodziny też), ja od 5
      lat nie pracuję(siedze z dziecmi w domu), pracuje tylko mąż(na 2 etatach, bo z
      jednej pensji płacimy za wynajem, opłaty mieszkaniowe, przedszkole i
      ubezpieczenie no i spłacamy pozyczki), musiałam przerwać studia w rodzinnym
      mieście( do tej pory ich nie dokończyłam). I wyobraź sobie, że mimo to jestesmy
      szcześliwi, nie narzekamy na swój los i mysle, że godnie zyjemy nie mając duzo.

      Ostatnio koleżanka powiedziała nam tak:" słuchajcie zastanawiałam się nad
      naszymi rodzinami i stwierdziłam, że wy macie dzieci, my mamy mieszkanie, Agata
      ma samochód a Magda nie ma nic. Ciekawe kto w przyszłości na tym "dobrze"
      wyjdzie?"
      Zaznaczam, że wszystkie trzy mają po jednym dziecku - czego nie uwazamy za
      jakiś "luksus" smile)))
      Pozdrawiam serdecznie.
      --
      Nastka - mamax3

      Oto moja trójeczka: Kinga(17.07.1999),Mateusz(16.06.2000),Nikodem(29.12.2003)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10094557
    • Ja mam dwojke, ale powiem Ci, jak bym poznala odpowiedniego faceta chetnie
      zdecydowalabym sie i na trzecie. I, nie ukrywam, tez sie boje ciezkich czasow
      szczegolnie, ze 3 miesiace temu zostalam samotna matka. Ale kocham moje corki i
      one tez sie bardzo kochaja i na pewno w przyszlosci docenia to, ze sa we dwie
    • Jak dla mnie to sporo, wrecz luksus.Ale zalezy kto jak chce zyc.Ja nie nadaje
      sie do egzystowania w warunkach permanentnego braku pieniedzy, wiec nawet 2
      mnie przeraza, co dopiero mówic o 3.
      • Heee troje dzieci to rodzina wielodzietna smileJestem mama 16 mc TROJACZKOW nigdy
        nie leczylam sie na bezplodnosc, ciaza byla zaplanowana 3lata po slubie)
        Z mezem tworzymy ogolnie pare od 16 roku zycia a aktualnie mamy po 27 lat nie
        wykluczalismy byciem rodzicami trojki dzieci z tym to trzecie jak mowilismy to
        tak na odmlodzenie czyli mialo byc ok naszych 35lat smileaz smiac mi sie teraz z
        tego chce. Zawsze chcialam miec blizniaki ale nie wiedzilam ze moglabym je miec
        i nie tylko smile przerazalo mnie na poczatku byciem mama trojki dzieci. Mowilam,
        ze nie dam rady i takie tam glupoty smileJestem najszczesliwsza mama z mam i zona
        z zon smile.Nasza rodzina nie nalezy do bogatych ani do biednych, chodz w zasadzie
        moge powiedziec ze zyje nam sie naprawde dobrze i byle tak zostalo.
        Nie wiem dlaczego wiekszosc ludzi jak mowi sie, ze ma sie trojke dzieci to
        zaczynaja biadolic, ze to ciazko i wogole. Od samego poczatku jak mowilam, ze
        moje dizeci to trojaczki to slyszalam slowo wspolczuje to tak jakby ktos walnal
        mnie w twarz, nie chce i nie potzrebuje czyjegos- obcych ludzi wspolczucia
        tylko dlatego ze jetsem mama trojki wyjatkowych dzieci. Przepraszam, ze tak sie
        rozpisalm mysle, ze kazda z nas ma swoje szczescie i mniejsze i wieksze, trzeba
        umiec cieszyc sie tym co mamy smileTrzymajcie sie cieplutko i zdrowiotko bo to
        najwazniejsze. Pozdrawiam serdecznie Kamila ze spiacymi aniolkami Aleksandra,
        Dominikiem i Julia 2002,11,19. Zapraszma na nasza stronke ktora maz zrobil na
        Roczek dzieciom w prezencie od nas.
        www.trojaczki.net/
        • Ja mam synka 6 m-cy i córkę 3 lata. Zawsze marzyła mi się trójka. Zwłaszcza gdy
          urodziła mi się córka: nigdy nie było z nią kłopotów, zero chorób, mądra,
          kochana itd. Ale synek okazał się wcześniaczkiem. Urodził się co prawda tylko
          miesiąc wcześniej ale miał tylko 2300g wagi. Dużo płacze, dużo ulewa, je do tej
          pory prawie co 2 godziny i w nocy też, teraz jest bardzo grubiutki, mało się
          rusza musimy chodzić na rechabilitację itd itp. Wiem, że nie są to jakieś
          wielkie problemy ale wystarczająco dał nam mały w kość, że chyba poprzestaniemy
          na dwójce. Nie mniej jednak uważam, że z trójką dzieci jest super zwłaszcza jak
          się je już odchowa no i są oparciem dla siebie gdy dorosna. Dlatego zazdroszczę
          Kamili bo dostała trojaczki i nie ma dylematów czy rodzić trzecie czy nie.
    • Ja mam czwórkę potomków:Marysia,Jakub,Franio i półroczny Stasio.
      Mam dla nich czas,np:cycuś dla najmłodszego,granie w piłkę z
      dwulatkiem,podziwianie samochodów czterolatka i zachwycanie się arcydziełem
      pierworodnej.
      Kiedy jesteśmy razem to nie wyobrażam sobie ,że mogłoby być inaczej!
      Moje dzieci nigdy się nie nudzą-albo się razem bawią albo kłócąwink
      Pracuje tylko mąż,więc sytuacja finansowa naszej rodziny jest raczej średnia
      ale na wszystko co jest nam potrzebne-starcza.
      Tzn.dzieci nie są głodne,obdarte,zaniedbane(a często tak ludzie widzą rodzinę
      wielodzietną).Poza tym raczej nie czuję się jako matka wielodzietna-znam
      rodziny b.liczne ze szczęśliwymi dziećmi(i rodzicami).A moja familia jest
      najzwyklejsza.
      U nas kolejne narodziny przynosiły zmiany,zawsze na lepsze.

      --
      pozdr.Magda
    • zależy, z której strony się patrzy ;o)

      powiem ci tak:
      jeśli uważasz za konieczne kupowanie tylko markowego jedzenia, ubrania, butów,
      zabawek, telewizor, komputer, komórkę, prywatną szkołę, kilka dodatkowych
      zajęć, i to takich wyżej płatnych, obóz narciarski zimą, konny i językowy
      latem, a potem trzeba każdemu kupić mieszkanie - to i jedno dziecko jest bardzo
      dużym obciążeniem, a mnożąc to przez trzy otrzymasz kwotę niebotyczną

      jeśli uważasz, że wartości rzeczy i przeżyć nie mierzy się ich ceną, że ładna
      bluzka jest ładna też z bazaru, bez metki słynnego projektanta, że akrobatyka
      za 50 zł miesięcznie nie jest gorszym sportem od tenisa za 50 zł za godzinę, że
      państwowe szkoły też bywają dobre, że nic się dziecku nie stanie, jak spędzi
      lato u babci, a rodzinna wyprawa rowerowa przez Mazury nie jest o nic gorsza od
      wyjazdu do Egiptu - to trójka dzieci zmieści się spokojnie w budżecie domowym
      zwykłych, pracujących rodziców

      a jak ma być kryzys (bezrobocie, choroba itp.), to i jedno dziecko jest za dużo
      (finansowo, oczywiście, bo tak naprawdę w takich sytuacjach dziecko, czy jedno,
      czy trzy, jest źródłem siły i motywacji)

      to samo z czasem:
      jeśli uważasz za konieczne godzinami bawić się z dzieckiem w "zabawy
      edukacyjne", odprowadzać i przyprowadzać ze szkoły do wieku kilkanaście lat,
      wozić na kilkanaście zajęć dodatkowych tygodniowo, to możesz mieć problemy
      organizacyjne nawet z jednym dzieckiem

      jeśli jesteś skłonna postawić na samodzielność dzieci i na "wyczucie" matki,
      która raczej wie, które z jej dzieci potrzebuje akurat więcej "zachodu", to
      trójka dzieci spokojnie się mieści w życiu normalnych, pracujących rodziców
      (oczywiście, jeśli jedno z rodziców bardziej, niż przeciętne, angażuje się w
      pracę zawodową, drugie musi przez jakiś czas odpowiednio mniej się angażować...)

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      w klasie mojej córki jest kilkoro dzieci z dwojgiem rodzeństwa, mieszkają w
      niedużych mieszkaniach w bloku, rodzice z średnim wykształceniem, ze średnimi
      zawodami, dzieci ładne, mądre, niczym nie odbiegające od reszty
      J.
    • Ja uważam,że trójka to dużo dzieci ale jeżeli kogoś stać to dlaczego miałby się
      ograniczać? Dzieci trzeba nakarmić,ubrać,płacić za żłobek, przedszkole,
      później edukować,wysyłać na wakacje,zapewnić rozwój jakiegoś uzdolnienia (basen
      albo konie albo cokolwiek innego),leczyć prywatnie zęby -no,można by wyliczać
      bez końca. Całą trójką trzeba się zajmować razem i z osobna. Dla rodziców
      pracujących to prawie niemożliwe. Dlatego ja postawiłam na jedno dziecko.
    • Przeczytalam wszystkie posty i musze powiedziec, ze znacznie poprawilo mi to
      samopoczuciesmile Podobnie jak autorka watku miewam watpliwosci, czy damy rade z
      mezem zapewnic naszym dzieciom dostatnie zycie i poswiecic im tyle czasu ile
      beda potrzebowaly. Czesc znajomych na wiesc, ze spodziewamy sie drugiego
      dziecka poczestowala nas kawalkami w stylu "ooo, to jestescie
      odwazni...". "Odwazni" mialo byc tu oczywiscie synonimem "lekkomyslni". Zawsze
      marzylismy o dwojce dzieci i gdyby kiedys rodzina powiekszyla nam sie o jeszcze
      jedno, to tez bysmy nie rozpaczali. Rodzenstwo to chyba najpiekniejszy prezent,
      jaki mozna "sprawic" jedynakowi. To oczywiscie moje zdanie i wiem, ze rodzice
      jedynakow nie musza sie ze mna zgadzac. Pozdrawiam.
    • Hej,
      trzeciego maluszka spodziewam się w lipcu. Zaplanował się sam smile. Chcieliśmy
      skończyć na dwójeczce, ale dramatu nie przeżywamy, wręcz przeciwnie. Problem
      dla nas jest zdecydowanie bardziej organizacyjny niż finansowy - nie chcę
      rezygnować z pracy, mąż też (na szczęście nie musimy oboje codziennie biegać do
      biura), ale tak się jakoś złożyło, że moja mama przechodzi na emeryturę akurat
      w czerwcu i chce pomóc. I chyba jednak dodatkowo zatrudnimy kogos na stałe do
      pomocy przy pracach domowych. No i takie tam historie jak budowa domu znacznie
      się nam teraz przyspieszą... Cieszę się, że będziemy mieli taką rodzinkę -
      teraz dzieciaczki wspaniale się ze sobą czują, ja nie wyobrażam sobie, żeby
      któregoś z nich nie było, bo tak łatwiej dla nas.
      Czasy - nie są łatwe, zgadzam się. Staramy się jak możemy, żeby zapewnić sobie
      i dzieciakom jak najlepsze warunki i widoki na przyszłość. A na wakacje wolimy
      na Islandię niż do Egiptu smile
      Wiadomo, w przypadku dużej rodziny odpowiedzialność jest proporcjonalnie
      większa - nikt nie może zagwarantować, że będzie dobrze szło. Ale postaramy się
      sprostać wyzwaniu i cieszyć się sobą smile
      Pozdrawiam, do niczego nie namawiam - żadna ze mnie matka Polka, wybór nie był
      do końca świadomy. Ale planowania do bólu dosyć mamy na płaszczyźnie zawodowej,
      cieszymy się, że los nam takiego figielka spłatał smile
      Monika
      • Cześć,
        jak słyszę, że kogoś n i e s t a ć na trzecie dziecko (czy na drugie, czy
        na pierwsze), to myslę, że czegoś tu nie rozumiem albo ktoś nie rozumie.
        Uwazam, że jak ktoś nie przymiera głodem, to budżet nie ma tu nic do rzeczy.
        Wazne jest tylko to, jak w ogóle leży nam rodzicielstwo, jaka jest kondycja
        związku i dla ilu dzieci mamy miejsce w sercu.

        Mam dwójkę dzieci, cudnych i wspaniałych chłopców i nie ma dnia, zebym nie
        marzyła o trzecim. Nie jestem typem mamuśki, co całe życie niańczyła dzieci z
        podwórka, swoje pierwsze wyczekane dziecko urodziłam tuż przed 30, a drugie
        niewiele później.
        Jestem matką z dużą dozą egoizmu, swojego 'wewnętrznego' życia, niedoskonałą,
        ale bardzo zaangażowaną i kochającą, no i starającą się być blisko swoich
        dzieci, a rodzicielstwo jest dla mnie pięknym doświadczeniem.

        Nie przyszło mi do głowy liczyć pieniądze planując dzieci, nasza sytuacja
        finansowa jest, ja wiem? Dla jednych to dużo, dla innych niewiele - na wszystko
        nam starcza, wakacje, uważam dla dzieci na Mazurach czy w ogóle w Polsce są
        wartościowsze niż w Egipcie ( niech poznają Polskę, wychlapią się w jeziorach,
        wygonią po lasach, wyjeżdżą na rowerach, rozkładają z ojcem namiot i gotują z
        mamą na butli, obmyślą trasę szlakiem zamków piastowskich itp )

        Chodzą w dobrych butach, bo to ważne dla zdrowia, i w zwykłych ubrankach, parę
        lepszych też się zdarzy, ale zwracam uwagę na funkcjonalnosć, nie metkę.
        Wydajemy na przeżycia, nie na rzeczy.
        Zaczynamy budować dom, żeby dzieci miały przestrzeń i ogród - choć to świadczy
        o naszym ogromnym optymiźmie!! Ale dzieci inspirują. Nadają sens. Odkad są, nie
        gubię się w rozterkach egzystencjalnych.

        Niech trochę od ziemi odrosną, a wtedy, jak Bóg da... Obaj trochę chorowali
        (Kuba nawet bardzo) i trochę trzeba ich odpieścić.

        Trójka to dużo? Nie uważam!

        Pozdrawiam, pesteczka

        • Stereotyp , niestety, przedstawiacie.
          Mam jedno dziecko, 5,5 roku.Markowe ciuszki kupuje wylacznie na wyprzedazy,
          wychodzi taniej niz zwykle bazarowe, a jakosc lepsza sporo.Na zakup w normalnej
          cenie mnie nie stac.Tzn. moze raczej za oszczedna jestem, by 100 zł placic za
          spodnie dla dziecka.Buty musza byc ortopedyczne, kupuje Memo, bo musze, a nie
          dlatego ze lubie płacic 200 zł za obuwie .
          Dziecko przewlekle choruje, co miesiac kupuje leki, ponadto ma ustalona diete,
          a produkty typu sok zurawinowy tanie nie sa.
          Co roku jezdze nad Baltyk, bo to dla dziecka wielka frajda i dobrze wpływa na
          stan zdrowia.To zaden luksus, prawda?
          Płace 15 zł. za rytmike 4 razy w miesiacu.
          Jestem na wychowawczym, bo do przedszkola sie nie nadaje, a na opiekunke
          poszłaby połowa mojej pensji, bez sensu, tym bardziej, ze firma poupada, i tak
          nie mam gdzie wracac.Pracuje maz, wolny strzelec, nigdy nie mozna przewidziec,
          ile kasy w miesiacu bedzie.
          Nie narzekam, bo długow nie mam, place rachunki, mamy co jesc, ale ...Nie mam
          pieniedzy, by zaoszczedzic, by miec cokolwiek na koncie na wypadek
          nieprzewidzianych nieszczesc,nie wiem czy znajde prace(a w koncu nie po to
          studiowałam, by stac za lada, bo jako ekspedientka mogłabym ewentualnie sie
          zatrudnic od zaraz), przyszlosc jest wielka niewiadoma.
          Czy jako matka jedynaka mam wysoki standard zycia? Wrecz przeciwnie, a przeciez
          powinnam.
          Dlatego choc chcialabym miec 2 dziecko, to ciagle sie waham, bo wiem, ze
          finansowo nie podołam.Bede sie zastanawiac, jak zdobyc dla dziecka porzadne
          buty, bo kupic nie bede miala juz za co, jak wydam na pampersy dla młodszego.

          Obserwuje zycie moich 2 kolezanek z dwójką dzieci- niestety, ciagły brak
          kasy.Ubrania wylacznie z lumpeksu, wszystko najtansze z Biedronki, ciagłe
          zaciskanie pasa, o wyjeździe nad morze moga sobie pomarzyc.A mezowie prace
          maja, tylko ze dochody marne.I nie sa to jacys niezaradni ludzie, normalni
          statystyczni Polacy, rodzina taksówkarska i policyjna.
          Zastanawiam sie,co bedzie jak pojda do szkoły, trzeba bedzie kupowac wyprawki,
          placic za wycieczki, kino, itd.
          Ja wcale nie musze miec luksusów, nie musze jeździc za granice, nie musze
          posyłac dziecka do prywatnych szkól i na lekcje tenisa.Ja nie chce tylko, by
          całe zycie chodziły w uzywanych ciuchach, nie mogly pojechac nad morze, kupic
          sobie płyty czy ksiazki, bo nie bedą mialy za co.Dlatego uwazam, ze mimo
          wszystko trzeba sie dobrze zastanowic, czy sytuacja materialna pozwala na
          posiadanie licznej rodziny, bo to jest zdrowy rozsadek po prostu.
          • Zgadzam się z poprzedniczką, że trzeba przede wszystkim brać pod uwagę sytuację materialną.
            Moi rodzice mają 6 (słownie sześcioro) dzieci, ale stać ich na to. Stać na opłacenie studiów, wczasów (również w Egipcie), wybudowali odpowiedni dom dla tak licznej rodziny. Mieszkaliśmy z babcią i siostrą mamy, więc problem pilnowania i zajmowania się dziećmi nie istniał.

            Decyzja o kolejnym dziecku nie jest łatwa, ale przecież jest na wszystko czas. Jeżeli sytucja nie pozwala, nie musimy rodzić następnego dziecka mając 30 lat, przed 40-stką również nie jest późno.


          • Stereotyp działa w tym przypadku w obie strony. Popularny jest i taki, że w
            dzisiejszych czasach duża rodzina (tzn. 2 i więcej) to nieodpowiedzialność
            totalna, bo kto wie, co za pół roku będzie... Pesteczka ma rację, że wiele osób
            zasłania się finansami a przyczyna niepodejmowania decyzji o kolejnych
            dzieciakach jest często zupełnie inna. Na pewno to nie tylko kwestia możliwości
            finansowych, ale ogólnie podejścia do życia. I nikogo bym tu nie potępiała czy
            chwaliła - sprawa jest bardzo indywidualna.
            A czasami decyzja się sama podejmuje...
            Monika
            • Musze powiedziec ze przy dwojce dzieci stac nas bylo na wiele wiele mniej niz
              teraz gdy spodziewamy sie piatego wink)
              Jakos zawsze n\kojena ciaza mobilizowala nas do odrobiny ryzyka, troszkeczki
              kombinacji i nagle sie okazywalo ze damy rade. Cowiecej zauwazylam taka dziwna
              prawidlowosc ze zwyczajowo mamy jakies obsuwy w placeniu rachunkow i wzras ze
              wzrostem liczby dzieci te obsuwy nie rosna tylko istnieja na jakim takim samym
              poziomie wink) a nawet ze 14 lat temu mielismy wiecej dlugow a teraz moze
              oszczednosci to za wielkie slowo ale dlugi maleja wink)
              --
              gosklec@poczta.onet.pl
              • Witam wszystkich!
                Ja mam trójkę dzieci i wcale nie uważam, że to za dużo. Podobnie jak Gosia mam
                wrażenie, że im liczniejsza rodzina tym łatwiej wiązać koniec z końcem. Bo
                przecież odchodzi problem ciuszków. Nowe ubranka często dostają. Są duże
                wydatki, ale jak wychowa się dwoje to czemu nie troje?
                Zawsze chciałam mieć minimum dwoje dzieci. Po urodzeniu dwóch synków, po
                wychowawczym, wróciłam do pracy ale tylko na 8 miesięcy. Stało się - zaszłam w
                ciążę. Wielka radość, bo myślę, że trudno byłoby mi wrócić świadomie do
                pieluch. A tak urodziła się córeczka i nigdy nie powiem, że nie chciałam tego
                dziecka. Całą trójkę bardzo kocham a i oni nawzajem też się kochają. Oleńka
                wręcz piszczy z radości jak idziemy po chłopców do przedszkola. A oni są dumni
                z siostrzyczki, bo ona zawsze chce być z nimi i robić to co oni.
                Nie wyobrażam sobie teraz że nie mam trójeczki.....
                Pozdrawiam serdecznie.

                Ala
                • A nie przeraza cie wizja trójki wiekszych dzieci? Nie bedą nosic po sobie
                  ubran, trzeba bedzie ponosic spore koszty nauki, dodatkowych kursów, wyjazdów,
                  itd.Z ciekawosci pytam, bo o ile rozumiem, ze przy malych dzieciach wydatki
                  mozna minimalizowac, to o tyle jakos nie wierze, ze mozna zapewnic odpowiedni
                  materialny poziom starszym dzieciom.
                  Sama mam 2 braci i dobrze pamietam, ze ciagle czegos brakowalo, i było mi
                  przykro, ze nie moge kupic sobie modnej bluzki, bo rodzice nie mieli na to
                  akurat kasy, nie moge pojechac z innymi na wycieczke.Ja wiem, ze nie to jest w
                  zyciu najwazniejsze, ale jako dziewcze nastoletnie troche mnie to dołowalo.
                  Łatwiej staruje sie w dorosłe zycie tym dzieciom, którym rodzice moga pomóc,
                  własnie materialnie.A co do rodzenstwa, to rzeczywiscie, fajnie było jak
                  bylismy dziecmi, wspólne zabawy , harce, teraz jednak kontakty sa sporadyczne.
                  Zatanawiam sie, co zyskalam majac 2 rodzenstwa?
                  • Przeczytalam wszytskie posty zdecydowanie zadania sa podzielone, ale przeciez
                    my ludzie jestesmy skrajnie rozni dla kazdej z nas jest co innego wazne, wiec
                    niczego innego sie nie spodziewalam.
                    Mam o 3lata starsza siostre mieszkajaca w niemczech to tak jakbym jej nie miala
                    bo widujemy sie tylko na swieta i to jest straszne, powtarzam mamie ze szkoda
                    ze nie mam jeszcze jednej siostry smileChyba sie starzeje i robie sie bardziej
                    rodzinna. Uwazam ze bycie jedynakiem to straszne i w moim odczuciu to najgorsze
                    co moglby zrobic swiadomie rodzic swojemu dziecku, bowiem tylko pozornie daje
                    mu wszytsko. Znam rodzicow takiej dziewczynki ktora ma naprawde wszystko co
                    tylko zapragnie rodzice wmowili jej, ze nie potrzebuje rodzenstwa bo i po co
                    bedzie musiala sie dzielic itp. ale wiecie ta dziewczynka dorosla ma 14 lat (az
                    sie sama poplakalam jak to uslyszlam) bowiem patrzac na moje dzieci powiedzila
                    szlochajac do mamy: " mamo ja nie chce w zyciu byc sama) ja chce tak jak oni"
                    Jednak niestety rodzice maja swoje lata i pomimo prob nie moge miec drugiego
                    dziecka chodzby teraz bardzo by chcieli. Jedynak zawsze kojarzy mi sie z
                    egoista i samolubem ta dziewczynka taka jest. Pewnie teraz dla rodzenstwa byla
                    by najwspanialsza sistra o ktorej jej zostaly niestety tylko marzenia dzieki
                    rodzicom ktorzy przeciez wszytsko jej dali.
                    Pozdrawaim Kamila i spiace najwsapnialsze trio na swiecie.
                    www.trojaczki.net
                  • to o tyle jakos nie wierze, ze mozna zapewnic odpowiedni
                    > materialny poziom starszym dzieciom.
                    Dla kazdego odpowiedni znaczy inny wink) oczywiscie dyskusja jest wylacznie
                    akademicka bo jesli ktos nie ma co do garnka wlozyc to ani jednego ani trojki
                    nie wykarmi i tyle i nic im nie kupi. Ale mysle ze dla rodziny o takich
                    przecietnych dochodach to juz kwestia priorytetow wink

                    Ja jestem jedynaczka- wypieszczona i wyhuhana. Bynajmniej nie egoistka zreszta
                    wrecz przeciwnie brak rodzenstwa sprawil ze dawalam wszystko wszystkim za co
                    zbieralam cegi i dopiero malzenstwo nauczylo mnie zdrowego egoizmu wink)
                    A jednak mam lola bardzo podobne odczucia do ciebie- zawsze czegos mi
                    brakowalo. Tak bowiem skonstruowane sa nastolatki. moi rodzice np. postawili
                    sobie dom i nigdy nie kupili mi Martensow oraz skory (maz mi dopiero kupil a
                    dzieci podowczas mielismy troje wlasnie) a na wakacje wysylali mnie do babci (a
                    ja teraz nawet babci na wsi nie mam zeby dzieci poslac). Tak chodzilam na kursy
                    itp, ale moje dzieci tez chodza. Czesto kosztem czynszu. Mojego meza to
                    mobilizuje do walki o podwyzke lub do zmiany pracy a gdyby to nie starczylo- ja
                    poszlabym do pracy bo uwazam ze w to warto inwestowac. Co wiecej- wiekszosc
                    rodzin w klasie moich corek dysponuje (circa) tym samym dochodem na lebka co my-
                    moj maz wiecej zarabia ale ma 6 za chwile 7 lebkow na garnku wiec sie
                    niweluje. I wiekszosci nie stac na te kursy na ktore uczeszczaja moje dzieci.
                    Tak wiec dla mnie to oczywista kwestia priorytetow.
                    Moim corkom tez oczywiscie brakuje roznych rzeczy. Ale z drugej strony-
                    zazwyczaj nie prosza mnie o rzeczy tyou nowa i modna bluzka bo wiedza ze ja z
                    checia im filharmonie fundne a ciuchy to sa na bazarku po 2 zeta wink) pewnie
                    maja zal. Ja tez w ich wieku mialam. Z dugiej strony ja im duzo wiecej tlumacze
                    niz moja mama mi. Tlumacze wiec ze wiekszosc moich protestow "nie mam na to"
                    nie wynika z rzeczywistego braku srodkow platniczych tylko braku seodkow na ten
                    wlasnie cel (typu modna bluzka)- a to jest roznica. Ja nie mam kasy 'akurat"
                    tylko w ogole modnych bluzek nie przewiduje wink)
                    Na glupie wycieczki tez moje dzieci nie jezdza. Na fajne- stane na rzesach a
                    kase znajdziemy.
                    A reasumijac moje dorosle zycie to tez w dziecinstwe mialam wyrzeczenia rodzice
                    maja dom a ja co mam z tego ze nie mam rodzenstwa wink))

                    Mysle ze nasze dorosle zycie czesto jest ciagiem wyborow z ktorych pierwszy to
                    negacja wyboru rodzicow- i czesto sie zdarza ze jedynacy maja wiecej dzieci a
                    wieloracy- maja jedno wink)) I spor trwa nadal wink))

                    Nie wydaje mi sie zeby roznica miedzy dwojka a trojka dzieci byla szczegolnie
                    duza- wydaje mi sie ze jest pozorna. Tak samo miedzy jedynakiem a dwojka w
                    gruncie rzeczy wink)
                    --
                    gosklec@poczta.onet.pl
                    • Cóz, rzeczywiscie ciezko z tym dojsc do ładu.Przy dochodach mojego meza nie mam
                      co marzyc o powiekszaniu rodziny,pensja nie z gumy i sie nie rozciagnie, no i
                      lubie od czasu do czasu kupic jednak fajny ciuszek, bo oprócz bycia mama jestem
                      takze kobieta, z kolei urodzenie dziecka odsunełoby w czasie moje zycie
                      zawodowe, nie moge sobie na to pozwolic.
                      A co do jedynactwa, to sa takze optymistyczne scenariusze , nie tylko
                      szlochajaca 14 latka.Niektórzy maja takie rodzenstwo, ze lepiej byloby dla nich
                      go nie posiadac.
                      To sa "uroki"planowanych poczec- kiedys takich dylematów nie mieli, stawano
                      przed faktem dokonanymsmile)
                      • Dziewczyny, dyskusja nam się robi chyba nieco akademicka wink Nie ma jednej
                        recepty, nie tylko na rozmiar rodziny zresztą. Obecne czasy zdecydowanie nie
                        dają poczucia bezpieczeństwa, ale ryzykujemy nie tylko sprowadzając na świat
                        kolejnych obywateli. Wystarczyło np. rok temu wziąść kredyt na dom w Euro,
                        bardzo korzystnie oprocentowany...
                        Mogę powiedzieć, że dla mnie OSOBIŚCIE:
                        - trójka nie oznacza żadnego kombatanctwa - nie snuję się po piwnicznej izbie z
                        zaniedbaną fryzurą, w dziurawych dresach i wśród wrzasku głodnego potomstwa wink
                        - ciuchy też sobie lubimy kupować
                        - z pracy zawodowej nie zamierzam rezygnować - sprawia radość, kupę satysfakcji
                        i kasę daje
                        - mam męża jedynaka, na samoluba nie wyrósł, za rodzeństwem nigdy za bardzo nie
                        szlochał, chociaż mówi, że chciałby mieć
                        - nasza obecna dwójeczka jest fantastyczna, a trzecie - nieplanowane
                        - mam brata, z którym widzę się raz na miesiąc (jakoś szybko oboje biegamy)
                        - Gosiu, trzymam Cię za słowo, że między dwójeczką a trójeczką nie ma za
                        wielkiej różnicy w obsłudze (liczę na to w skrytości ducha)
                        Jakoś nie mam pomysłu na błyskotliwe podsumowanie wink
                        Pozdrawiam
                        Monika
                      • > A co do jedynactwa, to sa takze optymistyczne scenariusze , nie tylko
                        > szlochajaca 14 latka.Niektórzy maja takie rodzenstwo, ze lepiej byloby dla
                        nich
                        >
                        > go nie posiadac.

                        Oczywiscie.
                        Ja jedynakow dziele na spelnionych i niespelnionych. Ja jestem niespelniona
                        wybitnie i zawsze w mlodym wieku fantazjowalam na temat rodzenstwa, ale moja
                        dwojka przyjaciol swiadkow- oboje jedynacy, oboje spelnieni wybitnie wink) Co
                        wiecej "groza" im powaznie blizniaki co wprawia ich w przerazenie, bo planuja
                        tylko jedno dziecko (po obu stronach co drugie pokolenie rodza sie bliznieta i
                        teraz pada na nich).
                        Ja mysle ze pod szlochajace 14 latki nie ma cvo ustawiac- to rodzice musza
                        chciec miec wiecej dzieci a nie dzieci wiecej rodzenstwa. Tym bardziej ze jak
                        widac wizje duzej rodziny zawsze mozna w nastepnym pokoleniu zrealizowac wink))
                        --
                        gosklec@poczta.onet.pl
                        • Droga, Wieczna-Gosiu, chciałam napisać do Ciebie maila, bo tez mam właśnie
                          urodzone piąte dziecko, ale serwer nie przyjmuje Twojego adresu, może tam jest
                          jakiś błąd. Sprawdź czy podany adres jest prawidłowy.
                  • lola211 napisała:

                    > A nie przeraza cie wizja trójki wiekszych dzieci?

                    nie, nie przeraża mnie
                    powiem ci też, dlaczego
                    -- bo statystycznie rzecz biorąc ludzie czterdziesto-kilkuletni zarabiają
                    więcej, niż kiedy mieli dwadzieścia parę lat, mam uzasadnioną nadzieję, że z
                    nami też tak będzie
                    -- bo później już nie trzeba mieszkania kupować, kredyty spłacać, meble,
                    sprzęty AGD - może i coś przyjdzie powymieniać, ale nie tak wszystko na raz,
                    jak w pierwszych latach małżeństwa
                    -- bo nie będę musiała płacić opiekunce!
                    -- bo szkoła jest za darmo, a w tej cenie, co przedszkole, można mieć dodatkowe
                    zajęcie, albo dwa, zresztą dużo ciekawych rzeczy jest całkiem, albo prawie za
                    darmo (moja córka chodzi na kółko teatralne, prowadzi aktor, jest za darmo,
                    trenuje akrobatykę, 4 razy w tygodniu, 50 zł / miesiąc)
                    -- bo im dziecko starsze, tym bardziej "po dorosłemu" można a nim rozmawiać też
                    o sprawach materialnych (np. jako jeden z czynników wyboru, np. czyniąc
                    ustalenia typu "coś za coś") Mnie osobiście takie wybory nie przeszkadzają,
                    dobrze je przemyślam, i zostawiam też miejsce na impuls ;o) Mam nadzieję, że
                    dziecom też nie będą przeszkadzać, a z drugiej strony jestem pewna, że nawet
                    jeśli będą dla nich trochę nieprzyjemne, będzie to z korzyścią dla ich
                    przyszłości ;o)

                    > Łatwiej staruje sie w dorosłe zycie tym dzieciom, którym rodzice moga pomóc,
                    > własnie materialnie.

                    ja tam nie wiem
                    moim rodzicom nikt mieszkania nie kupował
                    moim dziadkom też nie (dziadek miał 10 rodzeństwa, babcia 11, albo odwrotnie,
                    nigdy nie mogę zapamiętać...)
                    nam też nie, na szczęście, chociaż teściowa strasznie chciała...
                    mam zamiar zapewnić dzieciom wykształcenie (to znaczy możliwość kształcenia
                    się, ale nie "wykształcenia na siłę", bo to i tak nic nie da), chcę, żeby były
                    pewnymi siebie optymistami, i wierzę, że sobie poradzą w życiu

                    mój ojciec zawsze mawiał "ja sobie poradziłem, a moje dziecko nie jest głupsze
                    ode mnie"

                    pozdrawiam
                    Judyta
                    • Widze, ze sprawe przemyslalas.To dobrze.
                      Mnie brak jest takiego optymizmu, chocby dlatego, ze po drodze moze stac sie
                      tyle róznych nieplanowanych sytuacji- choroba, smierc, bezrobocie, itd.
                      Ja odczuwam brak pomocy materialnej rodziny,mimo ze skonczylam studia, 2 lata
                      borykalam sie ze znalezieniem pracy, to zapewne dlatego mam obawy przed tym, co
                      bedzie.Posiadanie wyksztalcenia dzis to zadna gwarancja, to mało.
                      Moja mama wlasnie w wieku srednim zamiast lepiej zarabiac(jak powinno byc)
                      prace utracila i teraz ima sie róznych niskoplatnych zajec, byle miec na
                      przezycie.Tak wiec nie bardzo wierze w to, ze im dalej tym srodków bedzie
                      wiecej.
                      Dobrze, ze znalazłam faceta, ktory juz mieszkanie mial, bo gdyby nie, to
                      mieszkalibysmy gdzies katem i nawet 1 dziecka by nie bylo.
                      Ciesze sie, ze sa tacy optymisci jak ty, bo wokól mnie raczej zle sytuacja
                      wyglada, brak perspektyw.Mam natomiast kolezanke, ktora zostalo dosc dobrze
                      wyposazona na starcie, pozwoliło jej to na otworzenie biznesu i teraz dobrze
                      jej sie powodzi.Gdyby nie posag, nie miala by na to szans.Jest jedynaczka.


                    • Jeszcze co do sytuacji mieszkaniowej- moim rodzicom tez nikt nie kupowal,
                      dlatego przez 15 lat mieszkalismy w 10 osób w 3 pokojach,z rodzina ciotki, a
                      mieszkanie w koncu za komuny po prostu rodzice dostali z przydzialu- nowe.Czy
                      dzis to mozliwe?
    • ...dla jednych dużo dla drugich nie
      ale najbardziej niepokoi mnie to że cały czas przewija się wątek materialny
      jako najważniejszy powód
      Czy to naprawdę już takie czasy, że nasze dzieci muszą być materialistami -
      chodzic w dobrych ciuchach , do dobrych szkół itd bo bez tego będą się czuły źle
      , niedowartościowane , gorsze??
      Nie przypominam sobie żeby dla mnie miało to znaczenie kiedy byłam dzieckiem.
      Pewnie, że w dobie pustych półek w sklepach, były rzeczy o których się marzyło
      (chinski piórnik np, pachnąca gumka itp)ale one nie wyznaczały nigdy wartości
      samej w sobie. Jest to jest . Nie ma to nie ma. Trudno. Nie czułam sie
      nieszczęśliwa tylko dlatego, że ktoś dostawał np paczki z RFN-u czy Stanów a ja
      nie.
      Uczę w szkole i widzę, że teraz jest inaczej wsród młodzieży(dzieci)? - coraz
      szybciej liczy sie to jaką kto ma komórkę , jakiej firmy nosi spodnie itd
      Pieniądze często psują ludzi ( dzieci też), zwłaszcza te które łatwo przychodzą.

      Nie chcę tak wychować moich dzieci!! Niech będą szczęśliwe z tym co mają.
      Niezależnie od tego czy to będzie dużo czy mało. Niech nie budują na tym swojego
      poczucia wartości. Niech nie wpadają w kompleksy przy kolegach w klasie nawet
      jeśli odbiegaja od nich "materialnie".
      A to my przekazujemy dziecku komunikat - że np ciuchy po kuzynie są gorsze ,
      albo wakacje w Egipcie lepsze itd.
      Pewnie, że chcę jak każda matka przychylic nieba swoim dzieciom, tylko że to
      niebo nie oznacza dla mnie dostatniego życia, a raczej bycia szczęsliwym ze sobą
      samym ,niezależnie od tego ile się ma.


      Nie wiem czy jasno to ujęłam, ale w moim poczuciu posiadanie dziecka to sprawa
      dużo ważniejsza i trudniejsza niż dochód na głowę.

      Mam trójeczke i powoli dociera do mnie jakie to trudne...




      • Nie chodzi tylko o zapewnienie dziecku tego co najlepsze, ale takze o to, ze
        samemu chce sie co nieco miec z zycia.Pojeździc na fajne wycieczki, nie ubierac
        w lumpeksie, miec pieniadze na krem lepszy niz Ziaja.
        To nie jest jakis egoizm i materializm- po prostu kazdemu co innego potrzeba do
        tego, by mial poczucie jakotakiego komfortu.
        Patrze na kolezanke, z 2 dzieci, ktorej zal 30 zł. na fryzjera i sama obcina
        sobie wlosy.W dodatku nie bardzo umie wiec ma na głowie nie wiadomo co.Mam
        ochote nia potrzasnac- jestes kobieta przeciez, nie tylko i wylacznie matka!
        Kup sobie dziewczyno ładne buty zamiast doginac 3 rok w tenisówkach, bo do
        piaskownicy sa najwygodniejsze.Mizerna, byle jaka, caly jej swiat to dzieci.W
        lodówce wiecznie puchy,wszystko marnej jakosci.Jej to pasuje, prosze bardzo,
        jej sprawa,ale ja tak nie chce.Juz wyglada i zachowuje sie jakby miala 10 lat
        wiecej niz ma.
        Dzieci to wspaniala sprawa, ale ich ilosc powinna takze byc uzalezniona od
        naszych mozliwosci finansowych.Zazdroszcze rodzicom , ktorych stac na 3 dzieci,
        naprawde.
        Ja sie przyznaje, ze zalezy mi na pewnym standardzie, nie chcialabym by mi sie
        pogorszyło(a wcale nie mam super), mysle o 2 dziecku, ale dopiero gdy poukladam
        sobie sciezke zawodowa.
      • maniol4 napisała:

        > ale najbardziej niepokoi mnie to że cały czas przewija się wątek materialny
        > jako najważniejszy powód

        po prostu takie padło pytanie, no to o tym rozmawiamy ;o)

        > Czy to naprawdę już takie czasy, że nasze dzieci muszą być materialistami -
        > chodzic w dobrych ciuchach , do dobrych szkół itd bo bez tego będą się czuły
        źle, niedowartościowane , gorsze??

        niestety, większość rodziców tak myśli
        a większość dzieci całkiem inaczej, na szczęście ;o)

        > Pewnie, że w dobie pustych półek w sklepach, były rzeczy o których się marzyło
        > (chinski piórnik np, pachnąca gumka itp)

        o, tak, tak, pachnące gumki i kieszonkowe kalendarze z ABBĄ ;o)

        > Pieniądze często psują ludzi ( dzieci też), zwłaszcza te które łatwo
        przychodzą

        święta racja

        > Nie chcę tak wychować moich dzieci!! Niech będą szczęśliwe z tym co mają.
        > Niezależnie od tego czy to będzie dużo czy mało. Niech nie budują na tym
        swojego
        > poczucia wartości. Niech nie wpadają w kompleksy przy kolegach w klasie nawet
        > jeśli odbiegaja od nich "materialnie".

        tak
        możesz to zrobić, jeśli sama jesteś wystarczjąco pewna siebie i autonomiczna w
        sądach (a nie wszyscy są tacy), no i możesz liczyć na to, że twoje dzieci też
        takie będą (chociaż w wychowaniu nigdy nie ma stuprocentowych pewności)
        ja też na to liczę ;o)

        > A to my przekazujemy dziecku komunikat - że np ciuchy po kuzynie są gorsze ,
        > albo wakacje w Egipcie lepsze itd.

        gusty są różne
        sama noszę ciuchy po mamie czy ciotce, ale do Egiptu chętnie bym kiedyś
        pojechjała ;o) w ogóle wszędzie chętnie bym pojechała ;o)

        > Pewnie, że chcę jak każda matka przychylic nieba swoim dzieciom, tylko że to
        > niebo nie oznacza dla mnie dostatniego życia, a raczej bycia szczęsliwym ze
        sobą samym ,niezależnie od tego ile się ma.

        plus zdolność do marzeń i zdolność do walki za urzeczywistnienia marzeń, czy
        związanych jakoś z finanasami, czy nie

        > Nie wiem czy jasno to ujęłam, ale w moim poczuciu posiadanie dziecka to sprawa
        > dużo ważniejsza i trudniejsza niż dochód na głowę.

        pewnie, ale nie da się przy okazji kazdej rozmowy wyciągać każdego aspektu
        posiadania dzieci...

        pozdrawiam
        Judyta

    • Dla jednych to dużo, dla innych mało. Na takie pytanie nie znajdziesz
      odpowiedzi na forum, musisz sama sobie ją udzielićsmile Ja mam trójkę, kto wie,
      może kiedyś będzie nas więcej - nie wykluczam takiej możliwości. Wyrosłam w
      PRLu - nie było jazdy konnej, lekcje języka obcego pojawiły się kiedy byłam już
      w którejś klasie podstawówki i były na żenującym poziomie. Pojęcie ciuchów
      markowych nie istniało, każdy kawałek szmaty pochodzący zza zachodniej granicy
      był na wagę złota. Nie chodziłam na tenisa, squasha ani na basen. Nie miałam
      wyprawianych urodzin w McDonaldzie, bo nikomu się o czymś takim nawet nie
      śniło. Większość wakacji spędzałam w rodzinnej miejscowości, ewentualnie na wsi
      u dziadków. I co? Jestem tym, kim jestem. Nie narzekam, mam wykształcenie,
      pewną renomę w swoim fachu i dużą satysfakcję zawodową. Powtórzę raz jeszcze
      to, co już pewnie kilka razy pisałam przy innych okazjach - pieniądze to nie
      wszystko. Można być fantastyczną rodziną z mizernymi dochodami, można mieć kupę
      pieniędzy na to i owo i nic poza tym. To, jaką rodzinę stworzymy zależy
      wyłącznie od nas samych. Fakt, że nie posyłam mojej córki na lekcje jazdy
      konnej nie powoduje, że jest ona gorsza od swoich rówieśników. Więcej skorzysta
      na wspólnych spacerach, rodzinnych zabawach, wycieczkach za miasto. Dajemy jej
      siebie, a nie nasze pieniądze. I o to chyba chodzi?
      • Zgadzam się z Tobą w 100%. Pieniądze to nie wszystko. Można mieć pieniądze a
        dziecko będzie "obce" rodzicom, bo oni wiecznie zapracowani nie mają czasu. A
        potem? Skoro małe wszystko ma, starszemu kupują samochód, mieszkanie itd.
        Dziecko myśli, że tak musi być. U mnie w domu nigdy się "nie przelewało". Nie
        miałam markowych ciuchów itp., ale wdzięczna jestem rodzicom, że nauczyli mnie
        wartości pieniądza. Ja nie wydaję ot tak sobie bo mam kaprys. Cieszę się, że
        mieszkanie kupiliśmy i urządziliśmy sami, to jest nasza praca.
        Moje dzieci też nie mają markowych ciuchów, ale są szczęśliwi. Bardzo często
        bawimy się razem, chodzimy na spacery. A dzieci są wesołe.
        • A nie ma mozliwosci , by jednak miec pieniadze i jednoczesnie by dzieci byly
          szczesliwe? Albo albo?
          • ....oczywiscie że jest, tylko ze granica między mieć a być (razem z dziecmi np)
            jest bardzo płynna i dla każdego w innym miejscu. Nikogo nie krytykuję czy zachęcam
            Nie chciałabym aby ktoś czytając ten wątek odniósł wrażenie , ze tylko bardzo
            dobra sytuacja materialna pozwala wychować szczęsliwą np trójeczkę.

            To szczęśliwi rodzice wychowują szczęśliwe dzieci.

            A pojęcie szczęścia dla każdego może oznaczać co innego.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.