Straszniue późno chodzi spać, co robić? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój synek nigdy nie był aniołem pod względem spania, było wręcz fatalnie
    gdy wcale nie chciał spać, budził sie co noc kilka razy itd.
    Teraz ma 15 miesięcy.
    I wydaje mi się, że wciąż za mało śpi(?).
    Wieczorem mamy jedno marzenie, żeby poszedł juz wreszcie spać, a tu nic z
    tego!

    Fakty:
    wstaje między 6:30 a 7:00
    szaleje, biega, straszny jest z niego żywioł
    drzemka ok: 13:00 śpi 1-1,5h (często się budzi z histerią - zęby chyba, bo
    wyłażą ostatnio jak grzyby po deszczu)
    po obudzeniu je obiadek i idziemy na dwór, ciągle biega, chodzi gdzieś itd.
    około 19-19:30 kapiel
    19:30 - 20:00 kolacja
    i mimo ciągłego zachowywania rytmu dnia i bla-bla-bla wszystkich innych
    zaleceń, nasz mały wilczek szaleje do 23-24 godziny.
    O 21 gasimy juz nawet światła, wyłączamy telewizor, co jego wcale nie
    zraża i dalej łazi po domu, wurzuca rzeczy z szafek, wyjmuje zabawki,
    skacze po łóżku, turla sie, biega, piszczy, śpiewa - ZERO oznak senności.
    Czasem uda sie taki motyw, że wypije mleczko o 22:30 i wtedy zasnie, ale
    to rzadko, najczęściej wstaje i dalej gania.
    Nie wiemy co na to poradzić, bo jak próbowaliśmy go ponosić (też źle z tym
    noszeniem), to on krzyczy i się wyrywa na podłoge, zwyczajnie wrzeszczy na
    cały głos.

    No czyli spi w nocy (budzi sie i kręci oczywiście), jakieś 8-9h, w dzień 1-
    1,5h i tyle. To jest chyba mało??

    I szczerze, już mnie to wpienia, że od ponad roku człowiek nie może
    jednego wieczoru usiąść przed tv i filmu obejrzeć......

    Czy to sie zmieni przynajmniej w przyszłości, czy my już będziemy do jego
    pełnoletności skazani na wieczorne towarzystwo? tongue_out


    • mój też tak miał i powiem ci, że trwało to CA 3,8 roku
      gdzieś od dwóch tyg chodzi spać jak człowiek o 21
      nic specjalnego nie robiłam :F
      --
      Charakter: praworządny zły
      • masakra... współczuję. nie poradzę, bo moja chodzi spać jak człowiek o 19-20
        (tfu, tfu) i mogę wieczorem odsapnąć, ale w dzień nie spi. pocieszę cię jednak,
        że w okolicach 16-17 roku życia twojej pociechy będziesz miała dużo czasu na
        oglądanie filmów, gdy ta zapragnie zostać dłużej u kolegi/koleżanki smile
        życzę wytrwałości smile
        --
        Nadia 29.08.2008 r. smile
    • zrezygnuj z drzemki w dzień to będzie padał szybciej. Są dzieci które po roku
      drzemki już nie potrzebują.
      --
      A.(2006), S.(2008)
    • Też bym spróbowała zrezygnować z drzemki w dzień. Powinien paść o 20. Choć wtedy nie będziesz miała dla siebie czasu w południe.
      --
      ladetre.blox.pl
      • Hehe... moja, jak śpi w dzień, chodzi spać między 23 a 1 w nocy. Jak nie śpi w
        dzień - pada, mimo wszelkich naszych wysiłków by jej nie dać zasnąć, koło 17,
        potem się budzi i idzie spać między 23 a 1 w nocy wink
        --
        Anielka 11.10.2007
      • Nie uważam, że to jest dobry sposób rezygnacja z drzemki dziennej. Dziecko i tak
        jak będzie bardzo zmęczone to uśnie w ciągu dnia. A jeśli uda się przetrzymać to
        będzie na tyle zmęczone, że będzie mu trudno usnąć. Chyba, że sam nie ma ochoty
        na spanie to nie trzeba go zmuszać. A jeśli chodzi o ilość przespanych godzin,
        to każde dziecko jest inne. Widocznie mu to wystarcza bo z tego co piszesz jest
        pogodnym i pełnym energii dzieckiem. Moja mała też chodzi późno spać, próbowałam
        ją przestawić ale się nie dało. O tyle dobrze, że budzi się ok. 9:00 i śpi po
        południu nawet do 4 godzin. Więc mam czas wtedy dla siebie. Myślę, że jak będzie
        większa to to się zmieni. Widzę to na przykładzie dzieci koleżanek. Więc czekamsmile

        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cg7rfl9ejofto.png
    • u nas też ostatnio masakra ze spaniem, młoda zasypia po 2 godziny, a czasami
      dłużej. myśleliśmy o tym, aby skrócić drzemki w dzień, ale to chyba bez
      większego sensu - za tydzień wraca do żłobka, gdzie spanie obowiązkowe i panie
      starają się wydłużać sen, żeby mieć spokój z dzieciakami. może ktoś ma jakieś
      inne rady niż likwidacja snu dziennego?
      • po pierwsze drzemka dzienna (no niestety mniej czasu dla ciebie, ale tym że w
        żłobku śpi bym sie nie przejmowała, znam wiele dzieci które w tygodniu śpią w
        przedszkolu a w weekend nie - masz dwa dni z wolnym wieczorem)

        a po drugie, może POŁOŻYĆ SPAĆ zamiast czekać kiedy padnie.

        Jakbym czekała kiedy moje padną to bym czekała do 23.00 (tak o zgrozo było na
        wakacjach, bo się za dużo ludzi kręciło i nie mieliśmy jak zamknąć drzwi).
        Normalnie to mleko, kąpiel, moje czytanie, ich 10 minut na oglądanie książeczek
        (ja wychodzę) i spać. Mam dwoje 2-latków i nie szaleją u siebie w pokoju, nie
        skaczą do siebie nawzajem po łóżkach, nie nakręcają się. Owszem jak ich uczyłam
        to odkładałam do łóżek po 20 razy, ale to może 3 wieczory.
        Normalnie jak wracam po 10 min. i jeszcze nie śpią to gaszę światło i mówię że
        pora spać i nie pozwalam na zabawy nawet jak mi ryczą wściekle przez 10 minut
        (jakby ryczały godzinę też bym nie pozwoliła). Są pewne zasady do których muszą
        przywyknąć, ja też nie chodzę spać kiedy już na oczy patrzeć nie mogę tylko o
        godzinie która mi odpowiada aby być wyspanym na drugi dzień.
        • Spróbuj kąpać go wcześniej(moja córka po kąpieli bardziej "ożywa") potem kolacja
          i czytanie bajki lub opowiadanie(choć teraz już nie zawsze) tak żeby się
          wyciszył nie może być wtedy biegania i innych szalonych zabaw po czytaniu
          zapalasz małą lampkę tłumaczysz że teraz musi spać a że ty będziesz w kuchni czy
          pokoju i wychodzisz pewnie pierwsze dni popłacze i to nieźle ale inaczej chyba
          się nie da no i spróbuj zrezygnować z dziennych drzemek chociaż dziecko bardziej
          przemęczone jest strasznie marudne i gorzej mu zasnąć,musisz spróbować,trzymam
          kciuki
          --
          Julka (42t.c.3950g)Martynka (25t.c.750g)Zuzia(25t.c.[*] )
          blog Martynki smyki.pl/domeny/dzidzi.pl/martynkazuzia/index.php?
          • Nie bardzo rozumiem czy wasze dzieci po prostu siedzą grzecznie w tych
            łóżeczach??
            Bo nasz ułamał sobie zęba w łóżeczku, gdy nie chcieliśmy go wyjąć, tak w
            nim się rzucał i krzyczał.
            To chyba od dziecka zależy....
            • kartoffeln_salat napisała:

              > Nie bardzo rozumiem czy wasze dzieci po prostu siedzą grzecznie w tych
              > łóżeczach??

              owszem, wiedzą, że nie ma zmiłuj i łamanie zębów nie pomoże, po kąpieli bajeczka
              i czas na spanie, jak nie chce spać może sobie siedzieć i oglądać książeczki,
              leżeć, słuchać bajki z audiobooka w swoim łóżeczku, nie ma łażenia po domu i
              koniec, oczywiście oboje próbowali się buntować ale już wiedzą gdzie jest
              postawiona granica w tym względzie i wiedzą, jak my konsekwentni jesteśmy w tej
              sprawie. To czas dla nas więc jesteśmy bardzo.
              --
              A.(2006), S.(2008)
              • moje dziecko nie złamało sobie zęba zeby zrobić mi na złość, tylko przez
                to, że po kąpieli, butli i przytulaniu półgodzinnym posadziliśmy go do
                łóżeczka, na co on od zawsze zaczynał ryczeć (nie płakać tylko ryczeć),
                więc po kilkunastu razach chcieliśmy być jak wy to nazywacie konsekwentni,
                i pokazac mu że nie ma zmiłuj jak piszesz.
                Wytrzymaliśmy jakieś 10 minut wycia i histerii stojąc za drzwiami, na co
                mały wpadł w taką okropną histerię, że z płaczu się zachwiał i buzią
                uderzył się w barierkę łóżeczka.
                Dziękuję zatem za taką konsekwencję, i na drugi dzień wywaliliśmy ten
                przedmiot z domu.
                • nie zostawiałam nigdy plączącego dziecka samego, nie zwracałam uwagi na histerie
                  za to i czekałam aż mu przejdzie , głupi nie jest szybko zorientował się, że w
                  ten sposób nic nie wskóra....
                  piszesz o pilnowaniu rytmu dnia, sęk w tym, że takie zachowanie jest dla niego
                  rytmem dnia, wypracował go sobie już w 8 m-cu-niezły jestsmile ja swoim na to nie
                  pozwoliłam i dlatego znają reguły...

                  --
                  A.(2006), S.(2008)
                  • Nie zostawiliśmy go samego. Ale nie o tej sytuacji chce teraz pogadac.

                    Napisz prosze, co masz na myśli, ze twoje dzieci zaczynały się buntować -
                    w jaki sposób? Nie płakały?? To jak je nauczyłaś siedzieć grzecznie w
                    łóżeczku?

                    Mój od poczatku darł się w łóżeczku ile wlezie. Ile razy człowiek położył
                    do łózeczka, zaraz był mega płacz. To jak byś wtedy nauczyła siedzieć
                    grzecznie w łóżeczku??
                    W wóżku mi też nie chciał siedzieć, tak się darł ze do najbliższego sklepu
                    nie można było pójsć, to co wtedy? Dopiero po 8 miesiacu dało sie z nim
                    gdzieś pojechać spacerówką, bo gondola była u nas prawie wcale nie używana
                    (ku mojemu ubolewaniu, bo miałam nadzieję na długie spacery z
                    maleństwem).


                    • Awanturowały, wściekały, młody wyłaził górą najczęściej i leciał na łeb bo
                      chodzić nie umiał jeszcze, więc żeby sobie krzywdy nie zrobił szczebelki
                      wyjęliśmy. Na histerie nie zwracałam uwagi najmniejszej, jak wychodził
                      wsadzaliśmy z powrotem aż do znudzenia, choćby sto razy jednego wieczora i jak
                      gdyby nigdy nic siadaliśmy czytać bajkę. Z czasem akcje były coraz krótsze,
                      ucieczki z łóżeczka także, mniej razy trzeba było kawalera z powrotem wsadzać na
                      miejsce (z córką był mniejszy problem bo nie była aż tak sprawna fizycznie i z
                      łóżeczka wyjść nie potrafiła). Tyle, że był znacznie młodszy, miał mniej siły,
                      był mniej sprawny mimo wszystko no i dopiero próbował co by było gdyby i szybko
                      zrozumiał, że nie będzie gdyby-nie miał okazji się przekonać jak to smakuje.
                      Piszesz, że od początku darł sie w łóżeczku, znaczy nie spał w nim wcześniej? a
                      gdzie? bo moje spały cały czas więc jeżeli Twój nie to może się buntuje że nagle
                      stracił to co dla niego było fajne, dobre, bezpieczne? no i przede wszystkim to
                      jego latanie, wyrzucanie itp są też normalnym dla niego zachowaniem przed snem
                      akceptowanym (według niego oczywiście bo wiem że Ci się nie podobało ale robił
                      to mimo wszystko więc uważa, że mu wolno i tak ma być) dotychczas więc nie łatwo
                      będzie to zapewne zmienić.
                      Piszesz, że darł się ciągle a co wtedy robiłaś? jak spał? co ze spacerami? jak
                      wyglądały? nie wychodziliście?

                      --
                      A.(2006), S.(2008)
                      • Zacznijmy od tego że ja ma dziecko kolkowe, a meczyło go to wyjątkowo
                        długo (do 5,5 miesiąca!!!!!!!!!!!). Oczywiscie pediatrzy mieli tylko jedno
                        do powiedzenia - minie. Krople troche pomagały, ale i tak dziennie było
                        darcie przez kilka godzin.
                        Wiec on nie chciał ani w łozeczku, an i w wózku leżec, bo dużo płakał,
                        ciągle brzuszek go bolał, w nocy mi sie budził co 1,5 godziny a w dzień
                        nie chciał spać wcale. Przysypiał tylko przy jedzeniu kilka minut i nie
                        miał dłuższych drzemek. Strasznie sie męczyłam, żeby go nauczyc spać w
                        dzień - udało mi sie osiagnać tylko 3x10 minut spania, albo 2x20 i to byl
                        wielki sukces.
                        Ogólnie to straszny zywioł i nerwus jest. Od pcozątku jak wrzeszczał to go
                        było słychać na dole z drugiego piętra big_grin
                        Spacery były jak sie udało iść, a jak nie to powrót do domu na rekach z
                        wrzeszczącym dzieckiem. Jak dostał kiedys kolki na dworze, to jedna babka
                        z domu az wyszła tak ryczał.
                        Łożeczko to było wiezienie od początku, jak tylko na chwile człowiek
                        połozył to ryk-histeria. Po wieczornym uspaniu, położony do łózeczka od
                        razu budził sie i w ryk.
                        Mnie zmeczenie w końcu przerosło i zaczął spać ze mną w łóżku.
                        I dzieki temu przeżyliśmy jakoś nastepne pół roku, bo skończyły sie kolki,
                        to zaczeły sie zęby i nocne płacze i pobudni co godzine.
                        Dopiero po roczku zaczął jako-tako sypiać w nocy przynajmniej 3-4 godziny
                        ciagiem.
                        No i takie mam dziecko, które sekundy nie posiedzi spokojnie, ciągle mi
                        wisi na nodze, łazi za mną, wszystko wyciąga, rusza, ogląda, zagląda,
                        wspina się .... big_grin
                        I ma po prostu niemozliwą energię.
                        Nie wiem jak dwóch śpiochów (ja i mąż) mogliśmy zrobić takiego robota!

                        • Łożeczko to było wiezienie od początku, jak tylko na chwile człowiek
                          > połozył to ryk-histeria. Po wieczornym uspaniu, położony do łózeczka od
                          > razu budził sie i w ryk.
                          > Mnie zmeczenie w końcu przerosło i zaczął spać ze mną w łóżku.

                          ano właśnie i pewnego dnia postanowiliście że od dzisiaj dziecko będzie zasypiać
                          samo w łóżeczku. I Ty się dziwisz, że on się zbuntował, wściekł, dostał
                          histerii? ja wcale....
                          Nie zrozum mnie źle bo ja nie potępiam absolutnie spania z dzieckiem jak ktoś
                          lubi i mu to odpowiada ale jak się dziecko do czegoś przyzwyczai to trudno nagle
                          (zwłaszcza gdy ma lęk separacyjny i potrzebę bliskości) aby z tego łatwo
                          zrezygnował....
                          Mam ogólnie wrażenie ja cię czyta, ze przez te jego wrzaski i krzyki skakaliście
                          przy nim na każde piśnięcie a on jako istota rozumna wie, że to świetnie działa,
                          więc załatwia sobie wsio w ten właśnie sposób bo w inny nie potrafi.
                          A propos tych kolek, miął jakieś badania robione? na refluks na przykład? nie ma
                          alergii? może dlatego taki nerwowy i niespokojny?

                          No i takie mam dziecko, które sekundy nie posiedzi spokojnie, ciągle mi
                          > wisi na nodze, łazi za mną, wszystko wyciąga, rusza, ogląda, zagląda,
                          > wspina się .... big_grin
                          > I ma po prostu niemozliwą energię.

                          to akurat jest zupełnie normalne u dzieci w tym wieku, mogę cię pocieszyć, że za
                          kilka miesięcy trochę okrzepnie, nie nie zmieni się w spokojne cicho siedzące
                          dziecko ale nieco zwolni jak zrozumie, że tych nóg, możliwości, sprawności nikt
                          mu już nie zabierze i będzie je miał zawsze, bo ja miałam wrażenie, że mój młody
                          na zaś próbuje wykorzystać to co mu dała natura....
                          --
                          A.(2006), S.(2008)
                          • Zaraz, zaraz, bo sie teraz pogubiłam...
                            My mu nagle kazaliśmy spać w łóżeczku?????

                            Od przyjścia ze szpitala do 6 miesiaca życia spał w łóżeczku, bez przerwy
                            się w nim budząc i wrzeszcząc na kazde położenie do łózeczka. Dzielnie to
                            wytrzymywaliśmy 6 miesięcy, KONSEKWENTNIE słuchając całodziennych
                            protestów. Jeden z protestów skończył sie tym ułamanym zebolem.

                            Byłam juz tak okropnie niewyspana, że nie chciało mi sie nawet wstać z
                            lóżka któregoś dnia i położyłam dziecię obok siebie (jeszcze wtedy nie
                            chodził) i tak sobie leżeliśmy gaworząc i oglądając misie na łóżku, aż
                            nadeszła pora jedzenia, zjadł sobie i zasnął i spaliśmy razem godzinę i od
                            tej pory coraz częściej (stety-niestety) tak sie zdarzało. To jest
                            porażka, ale człowiek marzący o chwili snu naprawdę ma już w 4 literach
                            wszelkie zasady z podręczników....smile
                            No i zaczelismy spać razem, i tak jest do teraz.
                            Nikt mu nie każe spać teraz nagle samemu w łóżeczku w ciemnym pokoju.
                            Myslałam nad kupieniem mu jakiegoś sensownego tapczaniku (?).

                            Jak jest w końcu śpiący i zmęczony to usypia bez problemu w kilka minut,
                            ale ten moment następuje bardzo późno. I tu jest ten klops.


                            • Aha, no i jak sie ma konsekwencja do dziecka uciekającego z przewijaka?
                              Dokąd mały urwis nie nauczył się obracać na brzuszek, było super. Niestety
                              zaraz potem zaczęły się piruety i nie ma takiej opcji, zeby leżał na
                              plecach przy przewijaniu.
                              Najpierw sie obracał i odpychał.
                              Potem raczkując uciekał gdzie sie da, ile sił w nogach big_grin
                              Jak sie nauczył wstawać to już w ogóle nie dało się położyć, ani nawet
                              posadzić, bo od razu MYK-na plecy, na kolana, up do góry
                              Jak sie nauczył chodzić....
                              No i do dziś dnia przewiajam go w zamnkniętej łazience, gdzie on łazi od
                              pralki, do umywalki, a ja za nim - udaje mi sie go przewinąć w takiej
                              pozycji, choć to nie łatwe.
                              Tylko się zastanawiam, jak niby miałam tu wprowadzić konsekwancję?
                              Przypinając łańcuchami do przewijaka? big_grin
                              • Czy ty naprawde nie widzisz, ze z twoim dzieckiem jest cos nie
                                teges? Wyglada na ADHD, specjalista by sie przydal.
                              • kartoffeln_salat napisała:

                                > Aha, no i jak sie ma konsekwencja do dziecka uciekającego z przewijaka?
                                > Dokąd mały urwis nie nauczył się obracać na brzuszek, było super. Niestety
                                > zaraz potem zaczęły się piruety i nie ma takiej opcji, zeby leżał na
                                > plecach przy przewijaniu.
                                > Najpierw sie obracał i odpychał.
                                > Potem raczkując uciekał gdzie sie da, ile sił w nogach big_grin
                                > Jak sie nauczył wstawać to już w ogóle nie dało się położyć, ani nawet
                                > posadzić, bo od razu MYK-na plecy, na kolana, up do góry
                                > Jak sie nauczył chodzić....
                                > No i do dziś dnia przewiajam go w zamnkniętej łazience, gdzie on łazi od
                                > pralki, do umywalki, a ja za nim - udaje mi sie go przewinąć w takiej
                                > pozycji, choć to nie łatwe.

                                znowu opisujesz najnormalniejsze w świecie zachowanie dziecka w tym
                                wieku-przejrzyj inne posty, było już o przewijaku i zmianach pieluchy mnóstwo
                                razy....
                                --
                                A.(2006), S.(2008)
                                • Wcale nie mówie, że to nienormalne.
                                  Wrecz zabawne, jak teściowa się wycofała rakiem z przewijania widząc taki
                                  obrazek, bo "jej dzieci" zawsze grzecznie leżały plackiem big_grin
                                  Każde dziecko jest inne.
                                  Mojego nie da rady nauczyć lezenia na przewijaku.
                                  No i z tym łóżeczkiem jest trochę podobnie, bo dostawał zawsze szału jak
                                  go tam położyliśmy, oczywiście wraz z wiekiem szał wzrastał, bo ma więcej
                                  siły (w płucach głównie big_grin).
                                  Moim zdaniem długo próbowaliśmy, 6 miesięcy to niemało, może to błąd, że
                                  się pozbylismy tego łóżeczka, ale skoro on sie wspina na wanne i próbuje
                                  włazić do środka, i przegina sie przez jej brzeg, że już niemało mu
                                  brakuje żeby wpadł do środka, to nawet strach go w tym łóżeczku trzymać...
                                  Mniejsza zresztą z samym łózeczkiem, bo póki co spanie na dwójce ze mną
                                  jakoś się sprawdza, tylko to chodzenie spać mnie dziwi - czemu nie jest
                                  zmeczony o 21 uncertain
                            • > Zaraz, zaraz, bo sie teraz pogubiłam...
                              > My mu nagle kazaliśmy spać w łóżeczku?????
                              >
                              > Od przyjścia ze szpitala do 6 miesiaca życia spał w łóżeczku, bez przerwy
                              > się w nim budząc i wrzeszcząc na kazde położenie do łózeczka. Dzielnie to
                              > wytrzymywaliśmy 6 miesięcy, KONSEKWENTNIE słuchając całodziennych
                              > protestów. Jeden z protestów skończył sie tym ułamanym zebolem.
                              >

                              to przepraszam bo zrozumiałam, że nie spał w łóżeczku bo w nim ryczał. a żab to
                              miał być chyba w 8 m-cu? bo ja już sie gubię chyba....

                              > Nikt mu nie każe spać teraz nagle samemu w łóżeczku w ciemnym pokoju.

                              no myślałam, że właśnie każe bo się dziwiłaś że niektóre dzieci siedzą grzecznie
                              w łóżeczku a twój nie chce
                              --
                              A.(2006), S.(2008)
                              • Do 6-tego miesiąca twardo go niejako zmuszaliśmy do spania w łóżeczku, a w
                                dzień coraz częściej przysypialiśmy sobie razem. I tu się zgadzam, że w
                                ten sposób jego niechęc do łózeczka stale rosła, skoro można spać z
                                mamą....
                                I było coraz gorzej i gorzej z nocnym odłożeniem do łózeczka, co akurat
                                zupełnie mnie nie dziwi itd. I w końcu sie naczytaliśmy o tej konsekwencji
                                tak bardzo, że go chcieliśmy trochę konkretniej przycisnąć z siedzeniem w
                                swoim więzieniu smile, no i tyle, uderzył się, już całkiem się rozryczał na
                                dobre, wył chyba z pół godziny, aż sie zanosił z rozpaczy że go nie
                                chcieliśmy wyjać - i wywaliliśmy łóżeczko z domu, bo ciągle w nim były
                                jakieś upadki, obgryziona poręcz i ogólnie szlag mnie już trafiał jak
                                miałam go tam na chwile włożyć a on dostawał spazmów. No i mogło to być
                                około 8-miesiąca życia, bo miał już u góry 4 zęby i z tym mi sie to
                                kojarzy czasowo.
                                • On ogólnie chyba jest strasznie uzależniony od Ciebie. Są takie dzieci. Ja bym
                                  chyba sfiksowała już dawno a Ty się nad drugim zastanawiasz-no nie powiem
                                  podziwiam, mój rozrabiaka skutecznie z myśli o kolejnym, dziecku mnie wyleczyłwink
                                  Ma Twój okazję zostawać z kimś jeszcze? zostaje na dłużej tylko z mężem czy
                                  ciągle wisi na Tobie? mąż się nim zajmuje jak wraca z pracy? zostanie z babcią?
                                  Poszukałabym przyczyn tych kolek i nerwowości, takie pobudzenie też może być
                                  oznaką nietolerancji pokarmowych, alergii, pasożytów choć moim zdaniem dzieci w
                                  tym wieku sie tak zachowują. Co do kładzenia spać, mój też zapewniam Cię na
                                  zmęczonego nie wygląda jak jest pora spania ale jednak jakoś zasypia po dłuższej
                                  czy krótszej chwili.

                                  --
                                  A.(2006), S.(2008)
                                  • Niestety mój szkrabik jest praktycznie ciągle ze mną, bo mąż wiecznie
                                    pracuje, (chętnie się nim zajmuje, ale wtedy kiedy jest, a jest rzadko).
                                    Babcie to od wielkiego swięta się zajmą, i to własciwie od niedawna, bo
                                    wczesniej byliśmy calutkie dnie sami.
                                    No cóż, w porównaniu z nim przedtem w pracy miałam lajcik, a pracowałam
                                    dziennie po 10 godzin w stresie i pod ciśnieniem, big_grin, przynajmniej wieczór
                                    człowiek miał normalny, a teraz jestem "w pracy całą dobę, siedem dni w
                                    tygodniu i bez urlopu"big_grinbig_grin
                                    Dlatego właśnie chcemy drugie, bo mi już wszystko jedno, i tak nie ma
                                    spokoju, ani odpoczynku....
                                    • Mam jeszcze pytanie czy Twoje dzieciaczki korzystają z krzesełek do
                                      karmienia, a jesli tak, to czy w nich siedzą i jedza?
                                      Bo u nas krzesełko to kolejny złom w domu.
                                      Młody posadzony do krzesełka ciagle chce wychodzić, krzyczy, wyciaga nogi,
                                      obraca się, chce odpinać sobie szelki, w tych warunkach o jedzeniu to
                                      nawet nie mówie, bo nie wiem co mam najpierw łapać: jego, ściagane
                                      przedmioty czy szczelające serkiem łyżeczki....
                                      Bywały takie momenty że trochę w nim siedział, alle musiał mieć czymś
                                      zajęte rączki, a potem jak chciał już grzebać w jedzeniu to się zaczął
                                      horror, bo mi wyrywa wszystko albo wkłąda ręce do zupy czy serka i
                                      wszystko obsmarowuje, a jak nie pozwalam grzebać to krzyczy, nie chce jeść
                                      i rzuca chclebem.

                                      2 razy karmiłam inne dziecko: dziewczynke 8 miesieczna która siedzaiła
                                      ładnie i otwierała buzię, karmiłam też bliźniaków, oni też siedzieli i
                                      otwierali buzie, a mój czort............ :[
      • u mnie podobnie maly ma prawie 3 lata i chodzi spac o polnocy w
        dzien spi z godzine nie raz probowalam go przetrzymac ale nie da sie
        owszem pada okolo 18-19 wtedy ale 21 pobudka i charce jeszcze
        dluzej uncertain ale szukam plusow tego w weekend mozna dluzej pospac no i
        teraz jedziemy na wakacje i nie bedzie problemu zeby z imprezy u
        znajomych sie zrywac zeby dziecko spac klasc albo babcie angazowac smile
    • mojej tez sie opóźniło.
      Wczesniej (w ubiegłym roku) spała dwa razy dziennie, przed południem i po południu, a potem kapanie było o 20.00-20.30 i do łózka.

      Teraz spi ok. 1,5 maaax. 2 godziny po południu - ok. 14.00, potem juz buszuje, do kapania idzie najwczesniej o 20,30, a potem jak pójdzie spac o 22.00 to jest dobrze. rano budzi sie ok. 8.00.

      Pozbawienie jej drzemki popołudniowej nie rozwiazuje problemu, bo jest po pierwsze rozdrazniona, po drugie i tak padnie, ale nie o 14.00, ale o 15.00-16.00. Jak pójdzie spac o 16.00, to bedzie spac powiedzmy do 17.30, wiec trudno oczekiwac, że bedzie zmeczona o 21.00.

      Ja bym nic nie robiła, po prostu staram sie przestrzegac porządku dnia, i to tyle co moge poradzić.


      Wyjatkiem sa sytuacje gdy jestesmy w gościach, wtedy szaleje, zjeżdża na zjeżdżalni, siedzi w basenie dzieciecym, bawi sie obcymi zabawkami, więc o spaniu popołudniowym mowy nie ma, dopiero odsypia wrażenia w samochodzie. Budzi sie jednak jak dojeżdżamy do domu.
    • moja rada:
      - rezygnacja z drzemki w dzień
      - położenie dziecka wieczorem do jego łóżeczka, a nie czekanie aż samo zdecyduje
      się usnąć
    • Taki chronotyp - moja córka zasypia o 22 (wersja wczesna) w
      porywach do 1 w nocy (wersja ekstremalna). 22 mi odpowiada, więc o
      21 córka jest w łóżku, książeczki, przytulanka... A potem czyta w
      nieskończoność, robi teatrzyk dwóch przytulanek. Pilnuję, żeby
      chodziła do łóżka o stałej porze, ale wiadomo, każdy dzień jest
      inny - wystarczy, że po kolacji zamiast jabłka zje winogrona i już
      reaguje na cukier i ją nosi, nie wspominając o tym, czy była na
      spacerze po południu, czy nie.
      Mnie jest o tyle łatwiej, ze mogę zostawić pięciolatkę samą w
      pokoju, nastawić płytę z kołysankami (nie umie zasypiać w ciszy) i
      wyjść do swoich zajęć. Nie wiem, jak Twój malec... A mleko przed
      snem pije normalne czy modyfikowane? MM zawiera sporo cukru - może
      działać pobudzająco. Może jakoś inaczej zapewnić mu ciepełko na
      żołądku przed snem?
      --
      http://img.userbars.pl/171/34164.jpg
      "Mężczyźni w czerni są bardziej pazerni / Mężczyzn w bieli nic nie
      dzieli / Mężczyzn bez ubrań nietrudno jest ubrać / Kobiety w ciąży
      są gorące..."
    • a ja tego nie rozumiem. kto w waszym w domu wyznacza reguły? z tego
      co rozumiem czekacie, aż młody łaskawie pójdzie sam spać.
      moja córka ma sporo luzu, ale są pewne niezmienne reguły, choć
      zdarzają się od nich wyjątki np, podczas wizyt dziadków i rewizyt u
      nich.
      do takich stałych zasad należy właśnie kładzenie córki spać. od
      niemowlaka kąpana jest ok 19.30 i w łóżku ląduje zaraz po kąpieli.
      jest tak do tego przyzwyczajona, że nie ma innej opcji.
      teraz co prawda nie śpi w dzień, ale zdarza się, że uśnie w
      samochodzie lub jest w dzień tak padnięta, że potrzebuje drzemki.
      wtedy czas kąpieli przesuwam o ok 30min, ale po kąpieli i tak idzie
      do łóżka. przed zaśnięciem czytamy jej, rozmawiamy. jak jest bardzo
      zmęczona to po dwóch bajkach wychodzę i idzie spać (ostatnio zaczęła
      zasypiać sama). jak potrzebuje więcej czasu bo jest wyspana to
      czytam jedną bajkę więcej, rozmawiam z nią dłużej. ale jest jedna
      zasada. wszystko dzieje się na jej łóżku. nie ma opcji, że biega po
      domu, wszystko rozwala, czy wywala rzeczy z szafek.
      może faktycznie nie potrzebuje już drzemki, a może wystarczy ją
      skrócić i wieczorem wprowadzić stałe zasady. czytasz mu czy
      opowiadasz bajkę czy co tam mały lubi. ale nie schodzi z łóżka. nie
      ma opcji biegania po domu. jest pora spania i koniec. wiem, że
      dzieci są różne i różne mają zapotrzebowanie na sen. jeśli komuś nie
      przeszkadza, że dziecko chodzi spać po 23 to jego sprawa, ale widać,
      że ty chciała byś mieć czas dla siebie. przez pierwsze kilka dni
      będzie bunt, ale musisz to przetrzymać i być nieugiętą.
      przyzwyczaj go, że czas przed zaśnięciem jest czasem tylko dla was.
      nie na ganianie. dla mnie ten czas wieczorem jest o tyle cenny, że
      można spokojnie porozmawiać, poczytać małej, czy po prostu
      poprzytulać się.
      --
      OLA 16/09/2007
      • > do takich stałych zasad należy właśnie kładzenie córki spać. od
        > niemowlaka kąpana jest ok 19.30 i w łóżku ląduje zaraz po kąpieli.
        > jest tak do tego przyzwyczajona, że nie ma innej opcji.


        świetnie, tylko co w przypadku kiedy o 19:30 dziecko nie jest
        absolutnie senne?
        myślisz, że jakbyś codziennie kładła się spać o 19:30 to byś w końcu
        nauczyła się i przyzwyczaiła o tej porze zasypiać?

        moje dziecko - zanim poszedł do przedszkola - zasypiało o 22-23.
        jak został przedszkolakiem - najwcześniej jest to 21, często po 21.
        i nie ma to nic wspólnego z brakiem reguł, a po prostu z takim a nie
        innym rytmem dziennym.

        godzina 20 to dla nas świetny czas na wieczorny spacer, przejażdzkę
        rowerem, grę w piłkę. po prostu niektóre typy tak mają i śmieszne są
        rady - połóz dziecko o 19:30 to napewno zaśnie.
        • nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
          po pierwsze założycielce wątku taki rozkład dnia nie odpowiada i nie
          wspomniała nic o tym, że o 20 ma ochotę na spacer.
          poza tym jest chya jakiś czas pomiędzy 19.30, a 23 kiedy jej synek
          chodzi spać.
          no i w którym miejscu napisałam, że ma kłaść dziecko o 19.30 i
          oczekiwać, że się samo przestawi?
          napisałam co robię jak córka nie jest senna, ale na pewno nie
          pozwalam jej urządzać wyścigów po domu. jest pora wyciszenia i
          koniec.
          lepsze moje rady niż napisanie, że ten typ tak ma i pogódź się z tym
          lub czekaj do 18-tki.

          --
          OLA 16/09/2007
          • Zapytałaś, kto wyznacza reguły - a jeśli dziecko jest uczulone na
            marchewkę to też trzeba mu dawać marchew aż się odczuli?
            Ludzie mają różne chronotypy, mój mąż od 12 lat chodzi na 7 do
            pracy i nie nauczył się samorzutnie wstawać o 6, choć ja się
            nauczyłam. Moja córka jest kładziona zawsze o tej samej porze, a
            jak wyżej pisałam, zasypia o bardzo różnych godzinach. Mogę
            wyznaczyć zasadę, o której do łózka, ale zasypianie jest stanem
            fizjologicznym sterowanym przez inne czynniki niż rygorystyczna i
            ambitna matka.
            --
            "Ortografia, jak widać na forach, wielu ludziom nie jest potrzebna
            do szczęścia, co nie znaczy, że ona jest durna, wręcz przeciwnie."
            /by Metodiw/
            • ale nie wiesz jakim typem jest dziecko. do czasu kiedy mama malca
              nie spróbuje do tego czasu nie będzie wiedziała.
              sama napisałaś, że twoje dzieco chodzi do łóżka o stałej porze, a
              nie biega sobie po domu.
              moja we wrześniu skończy trzy lata i jak była na wakacjach to
              zdarzało się jej chodzis spać ok 22, raz po 23. nie padała na twarz
              pomimo, że w dzień nie spała i teoretycznie powinna spać od
              conajmniej godziny.
              założycielka musi wypróbować różne sposoby bo jej jednak taka
              sytuacja nie odpowiada. gdyby odpowiadała to nie byłboy wątku, ani
              rad.
              no i co ma marchewka do spania?
              --
              OLA 16/09/2007
              • kochana, od urodzenia codzinnie pilnujemy porządku dnia, kąpiemy o tej
                samej porze i staramy sie kłaśc spać - bezskutecznie.go szukam rady, bo
                moje pomysły sie wyczerpały.

                Nie wiem co macie na myśli pisząc że wkładacie dziecko do łóżeczka i
                wychodzicie z pokoju, u nas to sie skończyło w wieku 8 miesięcy ułamanym
                zębem bo takiej dostawał furii zostawiony sam w łóżeczku.
                Więc trudno mi powiedzieć jak mam go unieruchomić, jeśli wyrywa się nawet
                z rąk???
              • Uczulenie na marchewkę i zasypianie to stany fizjologiczne
                niezależne od rodziców i ich konsekwencji w postępowaniu. Tylko i aż
                tyle.
                --
                http://img.userbars.pl/153/30447.png
                http://img.userbars.pl/126/25043.png
          • sama czytaj ze zrozumieniem.
            autorka napisała, że pomimo zachowywania rytmu dnia - kapiel,
            kolacja, blalala, dziecko do łóżka - dziecko wykazuje ZERO oznak
            senności.
            to teraz wytłumacz mi proszę jaki jest sens kładzenia na siłę spac
            dziecka, które nie jest senne?

            mam sąsiadów za płotem, chwalą się tym, że ich córki od urodzenia o
            19:30 właśnie idą spać i nie ma zmiłuj się. problem jest tylko taki,
            że panny już nie są niemowlakami i kładzone o tej 19:30 urządzają
            godzinne histerie i ryki, które ja słyszę w swoim ogródku. sądzę że
            z lepszym pozytkiem byłoby odczekać, sensownie spędzić czas z
            dzieckiem i położyć je spać o tej 20:30 czy 21:00, żeby zasnęły w 5
            minut niż właśnie kłaść spać dzieci, które nie są senne i snu nie
            potrzebują.
            • tak jak napisałam wcześniej. córka na wakacja o godz 22 też nie
              miała objawów senności. położona do łóżka, a raczej zagodniona.
              zasypiała.
              ja trzymam się tego, że dziecko ma porę spania i koniec. oczywiście
              dopasowujemy się do dziecka i nikt nie każe leżeć mu w łóżku o
              19.30. myslę, że autorkę satysfakcjonowało by to gdyby młody
              zasypiał o 21, a nie o 23. jedna zasada. nie ma biegania po domu.
              nie musi zasypiać na komendę, ale ma być w swoim pokoju, w łóżku. z
              rodzicem, który pomoze mu się wyciszyć.
              zgadzam się, że lepiej jest pobyć z dzieckiem do godz 20.30 czy
              21,00 niż słuchać jego płaczu. ale synek autorki chodzi spać o 23
              .
              --
              OLA 16/09/2007
            • joanna_poz napisała:

              > sama czytaj ze zrozumieniem.
              > autorka napisała, że pomimo zachowywania rytmu dnia - kapiel,
              > kolacja, blalala, dziecko do łóżka - dziecko wykazuje ZERO oznak
              > senności.

              Moze ma jakies zaburzenia?

              > to teraz wytłumacz mi proszę jaki jest sens kładzenia na siłę spac
              > dziecka, które nie jest senne?
              >
              Nie musi spac ale moze sie wyciszyc, poogladac ksiazezki, porozmawiac z misiami itd.
            • > z lepszym pozytkiem byłoby odczekać, sensownie spędzić czas z
              > dzieckiem i położyć je spać o tej 20:30 czy 21:00, żeby zasnęły w 5
              > minut niż właśnie kłaść spać dzieci, które nie są senne i snu nie
              > potrzebują.

              Święte słowa.

              Mój syn też z tych później zasypiających. Ma dwa lata, więc zdążyliśmy przerobić
              różne opcje i powiem tyle: wolę, kiedy ładnie się bawimy póki nie jest senny
              (czyli średnio do 21.50), a potem zasypiamy w 5 minut, niż kiedy od 20 robimy
              różne cuda-wianki-zabiegi mające na celu wcześniejsze uśpienie i w efekcie
              męczymy się wszyscy przez 2 godziny, a sen i tak nadchodzi 0 22.
      • Myślę podobnie - dziecko przyzwyczaja się do pewnego rytmu. U nas bardzo sprawdziły się rytuały. Synek zawsze zasypiał w łóżeczku sam - jako noworodek czy niemowle było to naturalne. Potem po prostu go od tego nie odzwyczailiśmy. Jak był niemowlakiem, była kąpiel o 19, jedzenie i spanie. Potem zmienliśmy kolejność - kolacja o 19, kąpiel o 19.30 i koło 20 w łóżku. W wieku 2 lat doszło czytanie. Jest więc kolacja, kąpiel i czytanie, które kończymy zawsze między 20 a 20.30. I nie zdarzyło nam się nigdy, by mały po czytaniu nie pobiegł do łóżka spać. Dla niego to naturalna kolej rzeczy. Tak się przyzwyczaił i póki co (2,5 roku) nie przyszło mu do głowy się zbuntować. Choć czasem zasypia w sekundę, a innym razem potrafi coś tam opowiadać i śpiewać misiom przez pół godziny, to nie wychodzi z łóżeczka i nie szaleje, tylko się wycisza. I wierzę, że jest to zasługa tego stałego rutuału i przyzwyczajenia dziecka do niego.
        Obecnie mały śpi od 20.30 do 8.30-9.30. Ale nie śpi w dzień - sam z tego zrezygnował - przez kilka dni próbował zasnąć w łóżeczku (jedliśmy jakiś deserek, siusiu, mycie rączek i do łóżeczka, zawsze między 12.45 a 13.15), ale nie chciało mu się spać, więc po ok. 20-40 minutach wychodził i mówił, że nie chce spać. Po kilku takich próbach przestałam go kłaść. Gdy spał w dzień (1,5 godz.), po nocy budził się wcześniej - zazwyczaj między 7.45-8.30.
        --
        ladetre.blox.pl
        • Potem zmienliśmy kolejność
          > - kolacja o 19, kąpiel o 19.30 i koło 20 w łóżku. W wieku 2 lat doszło czytani
          > e. Jest więc kolacja, kąpiel i czytanie, które kończymy zawsze między 20 a 20.3
          > 0. I nie zdarzyło nam się nigdy, by mały po czytaniu nie pobiegł do łóżka spać.
          > Dla niego to naturalna kolej rzeczy. Tak się przyzwyczaił i póki co (2,5 roku)
          > nie przyszło mu do głowy się zbuntować. Choć czasem zasypia w sekundę, a innym
          > razem potrafi coś tam opowiadać i śpiewać misiom przez pół godziny, to nie wyc
          > hodzi z łóżeczka i nie szaleje, tylko się wycisza. I wierzę, że jest to zasługa
          > tego stałego rutuału i przyzwyczajenia dziecka do niego.


          Zgadzam sie, to zalezy od rodzicow, bo choc zasypianie zalezy od kilku czynnikow
          to faktycznie dziecko moze polezec i porozmawiac z misiami pol godziny a nie
          biegac po domu i rozrabiac. Jeszcze nie majac dzieci widywalam takie obrazki
          czasem i zawsze wydawalo mi sie to dziwne, majac wlasne dzieci nie pozwalam na
          cos takiego i wiem, ze mozna, o ile dziecko nie ma jakiegos rodzaju zaburzen to
          jest to jak najbardziej wykonalne. Jesli dziecku pozwolimy na zabawy ,
          pozostanie w pokoju gdzie jest jasno, wlaczony telewizor, moze sie bawic, biegac
          ma sporo bodzcow do tego kolacja, slodkie mleko itd. to szanse na zasniecie maleja.
          • Niestety nie masz racji, że to wina rodziców, bo już na poczatku
            napisałam, ze od początku był rytuał i porządek dnia i nic z tego nie
            wychodzi. Gdybyśmy byli tymi dziwnymi-rodzicami, to byśmy sie zapewne tym
            nie przejmowali i nie byłoby dla nas problemu obejrzeć sobie film przy
            dziecku. Kłopot w tym, że to MY od 21 staramy się chodzić na paluszkach,
            gasimy wszystko i jednym słowem "idziemy spać z kurami" a tymczasem nasza
            pociecha nie chce tego przyjać.
            To ja nie mogę się wykąpać do północy, ani włączyć tv, ani poczytać, nie
            mówiąc w ogóle o jakiejś intymności, bo wsystkim co zrobimy rozbawiamy
            dziecko i każde światło zapalone itd go jeszcze bradziej pobudza.
            To ja lub mąż siedzimy w jego pokoju, na lóżku z jego książeczką, a on ma
            nas w nosie smile

            • Dostajesz rozne rady, wszystkie juz ''przerobilas'', twierdzisz, ze
              postepujecie wlasciwie wiec chyba powinnas sie pogodzic z tym, ze
              twoje dziecko ma zaburzenia snu i tyle. Mozesz z nim pojsc do
              lekarzam W kazdym razie normalne to nie jest, a wiekszosc znanych mi
              przypadkow to byly dzieci bez problemow tyle, ze rodzice nie
              stosowali zasad, albo nie byli konsekwentni.
    • skoro wylazi z lozka to moze kup mu lozko, z ktorego nie wylezie??
    • Mamy dzieci w tym samym wieku i widzę, że zupełnie różne, jeśli
      chodzi o spanie. Mój syn budzi się k. 5-6 rano, wieczorem zasypia po
      20, a w dzień ma 2 drzemki, które trwają różnie - najczęściej
      godzinę piętnaście, nierzadko 2,5 godziny.

      A co do metody na wcześniejsze usypianie - spróbowałabym z basenem.
      Duży posiłek o 17, basen 18:30-19:30, mleko i spać. Jak nie padnie
      po harcach w basenie, to już nie wiem.

      Powodzenia smile
      --
      Mama A. (5 lat) i M. (15 m-cy)
      • jaki basen masz na mysli?
        Jak były upały codziennie szalał na dworze przez calutkie popołudnie
        biegając po trawce i pluskając sie w baseniku - jakieś 4-5h i nadal chadza
        spać o swojej porze.
        Co do basenu prawdziwego, to bylismy 4 razy z czego 3 razy darł się na
        całą pływalnię (raz tylko udało sie go wsadzić do brodziku), a poza tym
        nie mogę jeździć z nim codziennie na basen miejski smile.
        • Miałam na myśli prawdziwy basen, ja po godzince w takim padam jak
          zabita, to pomyślałam, że może Twoje dziecko też.
          Codziennie nie - właściwie myślałam, że wystarczy... raz. Że zaśnie
          po basenie o 20, a następnego dnia ułożycie mu plan z zegarkiem w
          ręku i znów zaśnie koło tej godziny.
          --
          Mama A. (5 lat) i M. (16 m-cy)
    • Byc moze te 1,5h drzemki w dzien to za duzo? Mozna skrocic do 3 kwadransow,
      delikatnie wybudzic dziecko. Nie kapac dziecka zbyt pozno, to tez wybudza, dodac
      do kapieli plyn z dodatkiem olejkow uspakajajacych. Po kapieli kolacja, a przed
      snem mleko, ale nie slodkie, 15-miesieczne moze pic zwykle, mozna dodac wody,
      zbyt kaloryczny posilek przed snem nie jest potrzebny, organizm powinien
      odpoczac a nie trawic. Isc z dzieckiem do lozka, zapewnic cisze, zapalic
      delikatne swiatlo, przeczytac ksiazke lub opowiedziec jakas historyjke, polezec
      w ciszy. Nie pozwalac dziecku zwlaszcza tak malemu na zabawy w nocy, ja
      rozumiem, ze jest lato, ze jest dluzej jasno itd. ale to w koncu male dziecko i
      rytm nalezy zachowac, jesli pomimo tego nadal nic nie pomoze to nalezaloby sie
      skontaktowac z lekarzem. Mam dwoje 3 i 7.5, corka byla raczej spiochem,
      chodzila spac ok. 20, wstawala ok.9-10 obecnie skonczyla 2 klase, w ciagu roku
      szkolnego chodzi spac ok. 20-20.30, wstaje o 7.45, w wakacje i weekendy moze
      posiedziec dluzej, ale nie dluzej niz do 21.30-22. Syn wstaje miedzy 6.30-7,
      spac chodzi jak corka czyli 20.00, czasem spi w przedszkolu, ale na ogol nie.
      • Sądzę, że rodzice często nie do końca słusznie przypisują sobie
        zasługę, iż ich dzieci nie mają problemów z zasypianiem i szybko
        chodzą spać. Owszem, od rodziców to także zależy, ale głównie zależy
        to od samych dzieci, a jak wiadomo każde dziecko jest inne.
        Ja mam identyczny problem jak autorka tego wątku, a zrobiłam
        naprawdę dużo żeby cokolwiek zmienić. I zaczynam wątpić, że się
        uda... Jednak nie obwiniam siebie za to.
        Mój syn ma rok, budzi się rano ok 8.00, ok 12.00 jest już taki
        śpiący, że idzie po misia, kładzie go na tapczan (bez niego nie
        zaśnie) i idzie spać. Moja mama (ja pracuję) kładzie go na tapczan,
        wychodzi z pokoju i mały zaraz śpi. Problem zaczyna się wieczorem.
        Kąpię go ok 20.30, jak szybciej trze oczy i widzę, że jest śpiący to
        trochę wcześniej, no i mały po kąpieli jest jak nowo narodzony.
        Dostaje tyle energii, że mógłby góry przenosić (mimo, że wcześniej
        dużo przebywa na świeżym powietrzu i ma okazję się wybiegać). Ma
        stały rytuał dnia, próbowałam go wyciszać, gasić światło, czytać
        bajki, spiewać kołysanki itp. Krótko pomagała huśtawka, lampka z
        projektorem też nie pomogła. Na łóżku nie da się położyć bo z niego
        schodzi z wielkim płaczem. Biega po domu roześmiany, rozrabia i nie
        da się go powstrzymać. W końcu ok godz 22.30 (nigdy nie wcześniej)
        uspokaja się, wtedy kładę go na łóżko, poklepię go po pupie i
        zasypia. Ja to niestety doskonale rozumiem ponieważ sama zawsze
        późno chodziłam spać i nawet jak się położe dużo wcześniej spać to i
        tak nie zasnę wcześniej niż o swojej godzinie. Taka jest poprostu
        natura moja i mojego dziecka... wink
        Denerwuje mnie jak niektórzy rodzice, których dzieci chodza
        wcześniej spać patrzą z pogardą na tych, którzy mają odwrotną
        sytuację, szczycąc się tym jak to sobie doskonale "wychowali" swoje
        dzieci, nie dopuszczając do siebie myśli, że to zasługa dzieci a nie
        ich samych.
        • To się nazywa dobowy rytm dnia i nie należy go zakłócać. Ludzie, którzy z
          jakichś powodów nie mogą spać zgodnie ze swoim rytmem, mogą mieć różnego rodzaju
          problemy:

          www.eioba.pl/a70110/sen_fakty_i_mity
          • lacitadelle napisała:

            > To się nazywa dobowy rytm dnia i nie należy go zakłócać. Ludzie, którzy z
            > jakichś powodów nie mogą spać zgodnie ze swoim rytmem, mogą mieć różnego rodzaj
            > u
            > problemy:
            >
            > www.eioba.pl/a70110/sen_fakty_i_mity

            Nalezaloby to jednak zdiagnozowac, bardzo latwo niefrasobliwosc rodzicow
            podciagnac pod zaburzenia snu. Z wlasnego doswiadczenia corka 7lat moglaby
            chodzic spac o 22 lub 23, nawet chcialaby, tyle, ze nastepnego dnia obudzilaby
            sie ok.9-10, czyli powinnam jej na to pozwolic, a zajecia w szkole powinna
            zaczynac pozniej? Jednak gdy idzie do lozka ok. 20, poczyta ksiazke ok. 10 minut
            i zasypia czyli jednak sen przychodzi, a czasem protestuje ostro i wzbrania sie
            bardzo przed pojsciem do lozka.
            Zgadzam sie, ze zaburzenia sie zdarzaja ale moze sa sposoby aby je likwidowac.
    • niestety to chyba taki typ. znam kilka podobnych przypadkow. jedno z
      opowiesci, teraz jako dorosly czlowiek potrzebuje na ok 5 godz snu na
      dobe i to mu wystarcza by sie zregenerowac i wypoczac.

      do tego dochodzi teraz okres letni, dlugi dzien, halasy za oknem
      (takze innych dzieci do pozna na podworku), jesienia i zima powinno
      byc ciut lepiej, ale chyba nie nalezy liczyc , ze twoje dziecko
      bedzie chodzic spac miedzy 19 a 20. po prostu ten typ tak ma. nic na
      sile nie zmienisz, ewentualnie malenkimi kroczkaimi, po pare minut
      dziennie szybciej do lozka. z drzemki bym jednak jeszcze nie
      rezygnowala, jesli sam zasypia bez problemu, bo wtedy moze spac mniej
      spokojnie w nocy, padac wieczorem i budzic sie jeszcze tego samego
      dnia zregenerowanym i skorym do dalszej zabawy..

      pomaga pojscie do przedszola, ale to jeszcze troche czasu,.
      duzo cierpliwosci zycze wink
    • Mój synek jest troszkę młodszy od Twojego. Wstaje koło 6-7 rano, wieczorem idzie
      spać koło 20.30-21. W dzień ma dwie drzemki od 1-1,5 godziny. Jak widać, Twój
      nie potrzebuje tyle snu co mój tongue_out Chyba taki typ po prostu i wydaje mi się,że
      nie wiele będziesz mogła z tym zrobić. Może rzeczywiście próbuj zrezygnować z
      drzemki w ciągu dnia.
      Powodzenia!

      --
      Danielek (23.05.2009)
    • Miałam podobny problem i poradziłam sobie następująco:
      budziłam młodego sama o 6 rano oraz wyeliminowałam dzienną drzemkę
      (fakt, że to drugie pozbawiło mnie czasu dla siebie w dzień, ale
      było to tylko 1,5 godziny, więc moim zdaniem się opłacało). Dzięki
      temu młody śpi o 19. Jest to dla nas o tyle ważne, że mąż cały dzień
      pracuje, a teraz wykąpie i uśpi młodego, i mamy jeszcze cały wieczór
      dla siebie.
    • Nie napisałaś nic na temat sposobu w jaki mały zasypia. Ale z tego
      co napisałaś, że wstaje z łóżka i biega, wnioskuję, że zasypia na
      Waszym łóżku? Bo nie wyobrażam sobie, żeby dziecko niespełna 1,5
      roczne samo wyszło ze swojego łóżeczka (ze szczebelkami). Chyba, że
      śpi juz na dużym, sam??
      Ja bym nie rezygnowała z drzemki popołudniowej, bo to jest, wg mnie,
      za małe dziecko i może skończyć się tym, ze w okolicach 16-17 będzie
      padnięte i mega rozdrażnione i co wtedy?
      Natomiast przyjrzałabym się metodzie usypiania i spróbowała nauczyć
      małego zasypiania w swoim łóżeczku, z którego nie można wyjść, po
      wyciszających czynnościach takich jak czytanie, przytulanie z
      rodzicami etc.
      • Ja bym nie rezygnowała z drzemki popołudniowej, bo to jest, wg
        mnie,
        > za małe dziecko i może skończyć się tym, ze w okolicach 16-17
        będzie
        > padnięte i mega rozdrażnione i co wtedy?

        u mnie właśnie próba rezygnacji z drzemki w dzień przynosiła
        dokładnie ten efekt. syn był marudny, strasznie rozdrażniony,
        zmęczony, a wieczorem tak padnięty, że paradoksalnie - zamiast
        padnąć i zasnąć - ze zmęczenia zasnąć nie mógł. totalny bezsens.

        to już wolałam, żeby w dzień się jednak przespał, miał dobry humor i
        szedł spać o tej 22.
    • Pobudka rano 6:40.
      Drzemka: 12-13:20
      Po obudzeniu obiadek i poszliśmy na dwór.
      Najpierw zabawy w ogrodzie wszedzie sobie biegał, chodził itd.
      Potem spacer jakieś 40 minut - tyle usiedział w wózku pokazując wszystko
      na ulicy i majtając nogami bez przerwy smile, potem wysiadka z wóżka i na
      nogach jeszcze kawał drogi, zabawa na podwórku do 18. Pogoda nie za bardzo
      dzisiaj, wiec w domu jeszcze zabawa autkiem, bieganie, włażenie na kanapę
      i schodzenie itd.
      Kąpiel - 19:50
      Kolacja: 20:15
      Bajka: 15 minut, za ten czas wypija sobie butlę herbatki w lezaczku i
      zaczyna trochę poziewywać. Świetnie.
      Gasze tv, gaszę światła, idziemy do jego pokoju, mała lampka się świeci,
      kładę sie z nim na łóżku, żeby się też połóżył, ale on wyrzuca ksiazeczki
      z półki i mi przynosi każdą, no to czytamy, oglądamy obrazki cicho i
      spokojnie, pokazuje mi kotki, pieski.... Trochę trze oczy to mu robię
      mleczko (21), wypija mleko i zaczyna trochę jakby przysypiuać, przewraca
      się na brzuch, strasznie się wierci, kręci po czym wstaje i zaczyna się
      śmiać i jest nowy power.
      Teraz jest 22:20, mąż mu czyta bajeczkę od pół godziny i spania nie widać,
      młody za to co chwila się rzuca na meterace, wstaje, śmieje
      się..........obłęd. W domu ciemność i cisza, ja się zamknęłam w łazience.

      • Moj 3-latek po takim dniu juz by nie doczekal mleczka o 21smile A jakie
        to mleko?
        Nikt chyba nie pomoze rozwiazac twojego problemu. Nie zazdroszcze.
      • Brak konsekwencji i nie ustalone reguły. Jest czas spania i koniec. Nie ma
        przynoszenia ksiazeczek.. Wybieramy jedna i ta czytamy skończymy - spimy. Wyłazi
        z łozka wkładamy...
        Słonko Ci juz napisała co robic.. ale Ty jestes głucha na rady...
        Ja mam dwójke z róznica 20 m-cy. Jakbym nie była konsekwentna i nie ustaliła
        reguł - to miałabym sajgon w domu.
        --
        Chico i
        Harpowink
      • Nie zazdroszczę. Moje dzieciaki o 20.15 są juz w łózkach, o przed 21
        zawsze spią. Byla to cieżka praca, ale się opłaciła. I córkę i syna
        musiałam uczyć samodzielnego zasypiania, zaczynałam gdy mieli 1,5
        roku. Wychodzących z łózeczka konsekwentnie odprowadzałam do
        pokoju, spokojnie kładłam mówiąc, że teraz jest pora spania. Chwilę
        przy nich posiedziałam i wychodziłam. Z córką poszło szybciej, syn
        był bardziej oporny. Po 2 tyg było lepiej. Teraz juz jest dobrze, aż
        dziwi mnie jak mój mały taki ruchliwy, nie potrafiący usiedzieć w
        miejscu, wiecznie skaczący i wariujacy, wieczorem po bajce, bez
        oznak zmeczenia, idzie do łózka i sobie wylicza kto już śpi (kopara
        śpi, traktor śpi, spychacz śpi, auto itp.). I wcale od razu nie
        zasypia, czasami zajmuje mu to nawet 45 min, ale leży sobie, gada do
        autek, czasami zawoła po picie, albo żeby mu dać buziaka, wchodzę
        dam co chce, po czym pada stały tekst, że już jest pora spania,
        robimy sobie papa, puszczamy buziaczki i wychodzę. To taki nasz
        rytuał. Ale początki były trudne bo musiałam płaczące, często
        wierzgajace dziecko odprowadzać do łózka.
        • Witam, napisałaś że synek rzuca się na materace itd. Przyszło mi do głowy że mogłabyś zrobić mu badania pod względem pasożytów np owsików.
          Wiesz z tą konsekwencją to też nie ma co przesadzać. Z tego co piszesz to jesteś konsekwentna. Ja też nie mogłabym słuchać wycia ryków i patrzeć na histerię i to wszystko dlatego że dziecko MUSI iść spać nawet gdy senne nie jest.
          Moje dziecko (2,8) teraz gdy jest długo widno też chodzi spać później niż zwykle. Zimą spał już o 20, czasem 20.30 teraz o 21.30 a czasami o 22. Nie robię z tego tragedii. Jest wcześniej kąpany, kładziemy go do łózka o około 20.30. Ogląda bajkę(sam w pokoju) potem przychodzi do nas. Z tym, że wtedy bierzemy go do jego łóżeczka i ja tam już z nim leżę. Opowiem bajkę, dam pić. Różnica jest taka że jak już z nim leżę to synek nie wychodzi.
          Zrób badania, jeśli wyjdą ok to musisz przeczekać. Na pocieszenie dodam że zawsze tłumacz sobie takie zachowania tym że NAJWAZNIEJSZE że dziecko jest całe i zdrowe, bo problemy ze spaniem miną wcześniej czy później...
          • Jeśli czujesz,że zrobiłaś wszystko co możliwe,by zaczął chodzic spać
            wcześniej to radziłabym Ci wybrać się z nim do lekarza. Może on ma
            ADHD. Skoro piszesz,że ciągle biega,szaleje,cały dzień na dworze, w
            baseniku,nawet w wózku macha nóżkami bez przerwy,a mimo to sie nie
            męczy, może to nadpobudliwość psychoruchowa. Takie dzieci maja też
            problemy z zasypianiem.Poradź się lekarza,a przebadanie w kierunku
            pasożytów też nie zaszkodzi.
      • Apropos wczorajszego:
        wylazłam z WC około 23
        mężulo sam się juz ululał z bajeczką na nosie
        młody wilczek majtał nóżkami leżąc obok i gawożąc sobie ta-ta-ta-ta...
        ale już zaczęła wybijać chyba jego godzina, bo dał się wziąć na rączki i
        ponosiłam go chwilę fałszujac kołysankę i 23:05 był ugotowany.



    • A może nie uczyc SPAĆ tylko uczyć tego, że po np.21.00 jest sam w pokoju, w swoim łóżeczku (a starzy maja czas dla siebie). Nie musi spać, może sobie oglądać książeczki przy małej lampce, gadać do zabawek, myśleć.
      Wiem, ma dopiero 15 miesięcy, ale mój synek byl od malego uczony samodzielnego zasypiania i w tym czasie już nie siedzialam z nim az zaśnie tylko wlasnie wychodzilam ZANIM zasnął zakladając, że nie musi spac ale ma juz sam leżeć i wyciszać się, zasypiać.
      Generalnie masz ciężką sytuację ale myslę, że źle na niego działa to, że przy nim jestes - rozkręca go to (mojego to rozkręcało), no i to że wchodzisz w to, co on chce (to że daje ci kolejne ksiżeczki a ty je czytasz itp). Ja bym go proóbowała nauczyc, że jak nie chce to nie musi spac ale ma leżec u siebie. Nawet jeśli będzie to od was wymagało poczatkowo wchodzenia do jego pokoju po 100 razy w ciagu wieczora i uparte powtarzanie "juz późno, dobranoc" i nawet przez miesiąc. Ale powtarzanie tego i wychodzenie a nie uleganie prośbom o ksiżeczkę itp.
      • To mnie zaciekawiło, co napisałaś, żeby go nauczyć u siebie siedzieć.
        porozmawialiśmy o tym z mężem, i teraz dokładnie jest wieczór, mały u
        siebie w pokoju wyje w niebogłosy (siedzi tam z tatusiem), chodzi o to, że
        ma nie wychodzić z pokoju, no i sie drze od 15 minut uncertain.
        A mamy "dopiero" za 21:40. No i co mamy tego słuchać i pozwalać na ten
        histeryczny płacz??
        Pomysł jest bardzo dobry, tylko czy aby napewno tak sie nalezy do tego
        stosować skoro dziecko aż sie zanosi z płaczu...?
        • Wiesz co, bo dla mnie "nauczyć" oznaczało: wchodzę gdy płacze,
          uspokajam, wychodzę. On po chwili znowu zaczyna płakać, więc ja:
          wchodzę, uspokajam, wychodzę. I tak w kółko. Nigdy nie pozwalałam
          płakać w samotności, wchodziłam już po 2-3 minutach płaczu,
          uspokajałam (jak malutki to na rękach lub smokiem, jak większy to
          kołysnaką albo mówieniem albo tuleniem) i wychodziłam.
          Tylko wiesz - ja właściwie zawsze tak robiłam i na początku to
          faktycznie wychodziłam z pokoju dopiero gdy go na tych rękach
          uśpiłam a jak był większy to wychodziłam wtedy gdy go tylko
          wyciszyłam z płaczu ale wychodziłam jak jeszcze nie spał. On wtedy
          czasem na samo moje wychodzenie znowu płakał więc ja zawracałam od
          drzwi i dalej od nowa. Ale jak przestawał płakac to wychodziłam. I
          tak stopniowo się nauczył. Ma teraz 2 latka ale juz od długiego
          czasu można mu powiedziec wieczorem "pa pa" i zostawic samego w
          pokoju. Pewnie u Was, jak zaczynacie nieco później taka naukę, to
          trudniej pójdzie.
          Mi chodziło o to, żebyście go nie zostawiali płaczącego, ale też
          żeby nie czytać mu w nieskończonośc albo nie siedzieć z nim az
          padnie, bo to go może nakręcać. Jesteście z nim jeśli płacze,
          uspokajacie, ale jak jest spokojny to wychodzicie.
          To może wymagać kursowania po 100 razy do jego pokoju.
          No nie wiem, spróbujcie, zobaczycie jak mały na to reaguje...
          • Aaaa, przepraszam, widzisz, odpisałam szybko a teraz doczytałam że
            on tam nie sam siedzi, i że problemem jest raczej to, że wrzeszczy
            bo nie wolno mu wyjśc z pokoju.
            No tak, to ja tu nic nie powiem, to co napisałam dotyczy raczej
            mniejszego dziecka i raczej takiego płaczu pt "mama, nie wychodź"
            niż takiego, że chciałby sobie pobrykać a nie wolno.
            No ale jak mu dotychczas było wolno to pewnie będzie tak wrzeszczał.
            Napisz w każdym razie jak to się dzisiaj skończyło.
            • Wczoraj, jak juz sie uspokoił i przestał szlochać, co znowu zajęło pół
              godziny, daliśmy flache mleka i zasnął po jej wypiciu (z nieumytymi
              zebami uncertain), ale na to się zbiegła godzina 22:40. Nadeszła jego pora,
              zmęczył soę płaczem, brrrr, okropne to było...
              Ale jak mówisz potrzeba na to więcej czasu.
              Chciałabym kupić mu nie zbyt wysoki tapczanik, żeby wiedział, że to jest
              wyłącznie JEGO miejsce do spania i zacząć uczyć tego wieczornego póscia do
              swojego pokoju. Zobaczymy co z tego wyniknie.
    • Witaj,
      przeczytałam wszystkie Twoje posty. Wiesz co ja mam podobny problem
      ze swoim dzieckiem, ma 18 miesięcy. Tez miał kolkę, dużo nosiłam go
      na rękach. Usypiałam na rękach- czasami nosząc go przez godzinę do
      dwóch. Czasammi udalo mi się uspić go w wózku ale to też się
      napociłam strasznie. Masakra kompletna. Czasami zasypiał przy piersi
      ale rzadko. Z wielkim trudem udało mi sie doprowadzić do tego że jak
      już go uśpiłam na rękach to mogłam wsadzić go do łóżeczka.
      Usypiałam go na rękach do 13 miesiąca... jakby miał zasnąć sam nie
      wiem kiedy by to nastąpiło, bo gdy jest już strasznie zmęczony to
      zwyczajnie wpada w histerię i nie ma rady żeby wtedy zasnął sam.
      Zbawieniem dla mnie okazała się huśtawka. Jak miał roczek to dostał
      huśtawkę taką wieszaną do futryny w drzwiach, zwykła drewniana.
      Któregoś dnia bujałam go na niej i zasnął... i od tamtej pory
      zasypia na huśtawce... Może nie jest to najlepsza metoda ale byłam
      bardzo zdesperowana. Kłade mu kocyk i poduszke i ma tam w miare
      wygodnie. Musze mu śpiewać albo włączyć grającą zabakę. Też czasami
      jest mi ciężko go do niej wsadzić bo wie że zaraz pójdzie spać, ale
      nie mam cierpliwości żeby siedzieć z nim dopóki nie zaśnie sam...
      Na początku bujałam go na niej 1-1,5- nawet gdy był zmęczony ale
      powoli przyzwyczaił się i teraz zasypia szybciej.
      Nie wiem dlaczego tak jest z tym zasypianiem, może to rzeczywiście
      brak przyzwyczajenia od początku, ale jak miałam go przyzwyczaić jak
      przez pół roku miał kolkę...
      W dzień nie masz problemów żeby położyć go spać?
    • u nas jest podobnie. Ale wcześniej różnie bywało, przed zmianą czasu
      na letni chodził soać o 18 teraz mu się tak poprzestawiało, że w
      te upały chodził i po 22 spać. Masakra. Zero filmu, zero
      odpoczynku, zrobić też się nic nie dało bo wieczorem już marudny.
      Miejmy nadzieje, że jak zrobi się jesien , szybciej będzie zimno i
      ciemno i coś im się poprzestawia i wrócą na normalne tory.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem3j44junethndp.png
      • jestem mamą 4-tki, która również chodzi późno spać. wiele razy
        słyszałam o braku reguł, konsekwencji i w ogóle wszelkich błedach
        wychowawczych, jakie tylko można popełnić, by doprowadzić do tego,
        że dziecko nie idzie spac jak człowiek.
        sama wychowywana byłam przez srogą matkę i ta do 11 lat pilnowała,
        bym kładła się do łóżka po tzw. bajce. co by jej dogodzić, kładłam
        się a potem pod kołdrą czytałam ksiązki do północysmile jako mała
        dziewczynka wspominam okropnie czas np. wakacji, kiedy ja musiałam
        leżec w łózku, usiłując zasnąć, kiedy wcale mi sie spać nie chciało
        i słysząc za oknem bawiące się np. ok. 20-tej dzieci. albo słysząc
        odgłosy normalnego życia w rodzinie, kiedy to dorośli spędzali miło
        wieczór, a ja jak ta wyklęta musiałam po 19.30 zasnąć jak człowiek.
        a na drugi dzień, np. w sobotę czy niedzielę snułam się samotnie po
        domu o 6-tej, bo rodzice, babcia jeszcze spali jak ludzie...

        moja córka była kładziona spać (jak człowiek) do roku, kiedy to
        zasypiała koło 20-tej. niestety wraz z wiekiem i umiejętnością
        chodzenia, moment zasypiania przedłużał się i przedłużał, aż doszło
        do zasypiania po 23. długo miała 2 drzemki, na które to sama sie
        układała odkąd umiała chodzić. po prostu szła i sie kładła. jak była
        mniejsza to po prostu umiała zasnąć na siedząco tam gdzie była...
        o tych wszystkich wybudzeniach na siłe o 6-tej, rezygnacji z drugiej
        drzemki i usypianiu na siłe poprzez 10000krotne wkładanie do
        łóżeczka chyba łatwo sie pisze mamom, które nic innego do roboty nie
        mają tylko trzymac się zegarka i na siłe brutalnie zmieniać rytm
        dziecka dla własnej wygody albo zdania, że dziecko ma spać, a my
        rodzice mamy prawo spędzać romantyczne wieczory we dwoje...a
        dzieciak niech ryczy, wybija sobie zęby itp. inne dzieci śpią to on
        tez ma spać. to zadziwiające, że matki lepiej wiedza, kiedy dziecku
        się chce jeść, spać, sikac na nocnik itp. to takie dziwne, że taki
        mały człowiek, ma prawo chyba mieć swój własny rytm...
        oboje z mężem chodzimy późno spać i wstajemy na rano do pracy, pare
        godzin snu nam wystarcza, nie wiem więc po kim córka miałaby być
        inna.
        oczywiście, że próbowałam nie dopuszczac do 2-giej drzemki, stojąc
        jak kat nad dzieckiem, które usiłowało po prostu iść spać. i robiło
        to jak tylko wyszłam do ubikacji. i sama nie rozumiałam dlaczego mam
        dziecku zabraniac spać, skoro ono tego potrzebuje teraz.
        dezorganizowało mi to życie i wcale moja córka nie odpuszczała, bo
        zasypiała w samochodzie, albo czatowała aż pójdę do kibla, albo
        stoje i rozmawiam przez telefon. poza tym kilkudniowe walki o
        rezygnacje z 2 drzemki kończyły się tym, że podnerwione na maksa
        dziecko i tak szło spac o 23, a ostatecznie wykończone zasypiało
        któregoś dnia o 16 i spało 20 godzin ciurkiem. i se mozna było te
        teorie i swą walkę o kant tyłka rozbić.
        kładzenia spać na siłe też próbowałam jak debilka, bo prosze bardzo
        drogie mamy idźcie równiez spać wtedy, kiedy wcale tego nie chcecie.
        łatwe? głupie i nieludzkie. zaprzestałam procederu, kiedy zamiast
        zostawic w spokoju bawiące się szczęsliwe, rzadko kiedy płaczące
        wcześniej dziecko i móc oglądac telewizję, użerałam się z wyjącym
        dzieciakiem, które rozpaczliwie chciało posiedzieć ze mną. przecież
        wracałam z pracy o 16.30 a o 19.30 za radą lepiejwiedzących mam
        miałam kłaść spać swe dziecko. może niektórym mamom i ich dzieciom 3-
        godzinny kontakt z maluszkiem wystarczy, albo codzienny kontakt ojcu
        wracającemu o 20-tej i całującemu tylko dziecko na dobranoc... nam
        nie wystarczało, a żyć i pracowac trzeba, nie ma co liczyc na
        totolotka.
        wybudzanie na siłe o 6-tej to tez jak znalazł pomysł, kiedy człowiek
        wstaje codziennie do pracy na siódmą i nic mu więcej do szczęscia
        nie potrzeba niż wybudzać chcące spać dziecko i co niby z nim
        robić...
        i tak to wyglądało do momentu pójścia do przedszkola. nagle córka
        musiała co najmniej godzinę szybciej niż zwykle wstać, więc i
        godzine szybciej szła spać, czyli po 22-ej.
        teraz w wakacje chodzi do zastępczego przedszkola i musi wstać
        jeszcze szybciej, więc jeszcze szybciej zasypia, najpóźniej do 22-
        giej. żeby było śmieszniej, zdarza mi się tak wcześnie zasnąc razem
        z nią. i wcale nie jestem lepiej wyspana, bo budze sie kilkakrotnie
        w nocy albo nie śpie od 5.30, co mnie tylko frustruje. nie jest to
        zgodne z moim własnym rytmem. wole zasnąć po 23 i obudzic się z
        budzikiem, niż tłuc sie po łóżku.
        a córce 8 godz. snu wystarcza. w przedszkolu jest 1,5 godz. drzemka.
        jeśli w weekend przegapi sie specjalnie lub niespecjalnie drzemkę,
        córka i tak sobie odrobi zaśnięciem w samochodzie, autobusie, albo i
        tak znienacka wymknie się i pójdzie spać, nie sposób tego wstrzymać.
        pewnie znów wszystko się zmieni jak córka pójdzie do szkoły.

        życzę ci znalezienia jakiegos sposobu, jak tak bardzo ci zależy,
        może ci się uda.
        ja natomiast nauczyłam się oglądać filmy czy czytac książkę, gdy
        moje dziecko nie śpi, wieczory też mogą być romantyczne we trójkęsmile
        poza tym moja córka zawsze umiała się sobą zająć i zbytnio mi w
        różnych czynnościach nie przeszkadza. i nie obchodzi mnie co inne
        matki myslą na ten tematsmile każde dziecko jest inne i nie ma co
        komentować, co zrobiłabym gdybym miała takie dziecko, skoro nie mamy
        o tym pojęcia mając dziecko całkiem innesmilełatwo tez sobie
        przypisywac sukcesy wychowawcze mając takie a nie inne dziecko. ja
        np. nie rozumiem co to znaczy nosic dziecko na rękach. moja córka
        nie miała żadnych kolek i nigdy nie musiałam jej nosic jeśli
        marudziła, żeby zasnęła itp. bo ona nie marudziła, a zasypiała z
        marszu. ona taka po prostu była, tak jak po prostu są dzieci, które
        od urodzenia śpią po 15 minutach od położenia sie o 19.30.

        --
        <a rel="nofollow"
        href="http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2320379">prawie Mała
        Syrenka</a>
        • ale piszesz o sytuacji gdy rodzicom taki rytm dnia odpowiada.
          u mnie mąż wstaje do pracy o 5.30. w zasadzie ok 21 już ledwo patrzy
          na oczy, a przed 22 śpi.
          ja mam ruchomy czas pracy i czasami jest tak, że muszę wstać
          podobnie jak mąż, a czasami śpię tak długo jak śpi córka czyli do 6-
          7 rano.
          nie wyobrażam sobie w tym wszystkim dziecka, które do godz. 23.
          pomimo, że moja córka zasypia po 20 to nie robiłam nic na siłę.
          fakt, zrezygnowaliśmy z drzemki w ciągu dnia, jak nie chciała zasnąć
          do 22-22.30. obyło się bez marudzenia i płaczu. jak nie może
          wieczorem zasnąć to nie leży sama nasłuchując rodziców tylko czytam
          jej więcej bajek i choć wtedy siedzę u niej z godzinę to wolę to niż
          to żeby biegała po domu. rano też nie pęta się sama po domu. jak
          wstaje to przychodzi do naszego łóżka i chwilę leży, a później
          WSZYSCY wstajemy.
          --
          OLA 16/09/2007
        • No ale autorka postu PYTA co można zrobić, więc nie jestdziwne że
          inni jej odpisuja i próbuja odpowiedzieć, podzielić sie
          doświadczeniem, wiedzą albo chociaż swoimi przemysleniami.
          Nie każdy miałtyle pecha co Ty iwielu rodzicom, którzy mieli dzieci
          z problemami z zasypianiem, poradziło sobie dzięki opisywanym
          sposobom.
          Nie musisz sie tak od razu złościć.
    • Może wolisz poranne towarzystwo smile. Moje młodsze wstawało między 5:00 a 6;00
      rano (zdarzało się też o 4:00 w lecie). Po czym w południe odpoczywało 15 minut
      nie zamykając oczu. I szło spać koło 19:00. Po czym pierwsza pobudka była po
      dwóch godzinach, następna po godzinie i tak do rana. Późniejsze kładzenie spać
      powodowało że jeszcze mniej spało, bo wstać nie wstało później. Ale po
      skończeniu 3 lat, pójściu do przedszkola (gdzie nie śpi bo miano dość jej
      usypiania) zaczęła spać w sposób przyzwoity. Idzie spać około 21 i wstaje między
      6 i 7. I przede wszystkim nie wstaje już w nocy. I przede wszystkim, wieczorem
      nie widać po niej oznak zmęczenia, żeby usnęła trzeba ją położyć do łóżka i
      sprawić żeby w nim trochę poleżała.
      • Nie przejmuj sie, tak ma i już. Jak pójdzie do szkoły to będzie
        chciał spać do 10, ale w soboty i niedziele do 6smile Mój syn jak chce
        spac to idzie spać. Idzie, przebiera się, myje ząbki i w kimę do
        SWOJEGO łózka. Od urodzenia w nim śpi. Z nim mogę śmiało powiedzieć
        jaka to mądra i konsekwentna jestem tongue_out
        Córka może łazić do 3 rano. Od 1 mca po urodzeniu nie spała w dzień
        dłużej niż 15 minut. Jedynym sposobem było umęczyc ją fizycznie na
        maksa , potem kąpiel, krótka bajka i do łóżka. Dostawała ksiażkę do
        oglądania i zasypiała. Jak nie była wymęczona łazila do 22. Teraz (7
        lat) zasypia z rozsądku, wie że rano nie może wstać. W wakacje
        przestawia sie na tryb nocny.
    • Mój syn ma podobnie, tylko nie aż tak wink

      Nie zasypia przed 22.00, chyba że cud się stanie, najczęściej jest to bliżej
      23.00, ale za to wstaje dopiero o 9.00 i w ciągu dnia śpi jeszcze dwa razy, więc
      mi to jego późne chodzenie spać nie przeszkadza - sama jestem nocnym markiem i
      nie kładę się przed północą, za to lubię pospać rano. Problem pojawia się zawsze
      w okresach przestawiania na jedną drzemkę mniej - przez parę tygodni jest wtedy
      ciężko, bo np. trzy drzemki to już było za dużo, a dwie za mało. Teraz powoli
      dwie drzemki to za dużo, i zdarza się, że Młody hasa do północy, jeśli padnie na
      drugą drzemkę po 16.00.

      Eliminowanie drzemki dziennej na siłę nie daje nic, a wręcz pogarsza sytuację -
      mieliśmy takie dni, kiedy wydawało się, że będzie OK, bo Antek wytrzymywał do
      20.30 powiedzmy. Tylko że on się budził po pół godzinie pełen werwy i hasał do
      pierwszej! Trochę za to pomaga, i Tobie to polecam, stopniowe skracanie drzemki.
      Spróbuj po prostu budzić go w dzień codziennie ciut wcześniej - najpierw 5 minut
      wcześniej niż zwykle, potem 10, kwadrans itp. Może wystarczy mu 45 minut w
      dzień, a może nawet pół godziny.

      Tak czy owak, życzę cierpliwości, bo cokolwiek zrobisz, i tak nie zmienisz
      podstawowego faktu - Twoje dziecko nie potrzebuje więcej snu niż 8-9 godzin
      dziennie łącznie z drzemką. Tak bywa, dorośli też są różni, jednym wystarcza 5
      godzin, inni muszą pospać 8, a jeszcze inni dopiero po 10 są w pełni wyspani.

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/qb3cepok7vc1e71l.png
      • A, i jeszcze jedno - ja bym mu chyba odpuściła trochę z tym zesłaniem do pokoju.
        Wydaje mi się, że najpierw trzeba mu wyrobić skojarzenie, że seria rytuałów
        wieczornych prowadzi do spania, bo jak na razie, to on tego skojarzenia nie ma -
        po prostu idzie do pokoju się bawić.

        Co Ci szkodzi spróbować, skoro i tak nie zasypia przed 23.00, pozwolić mu hasać
        do 22.00, i dopiero wtedy go kąpać, dać mu mleko (już w jego pokoju) i poczytać?
        Jak załapie, że kąpiel + mleko + czytanie dzieje się tuż przed spaniem, łatwiej
        Ci będzie pomanipulować z czasem. Ale najpierw to Ty musisz się dostosować do
        jego rytmu. Spróbuj, w ramach eksperymentu, i tak nic z tych wieczorów nie masz
        dla siebie.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/qb3cepok7vc1e71l.png
        • taaa, właśnie tak teraz z mężem ustaliliśmy, że nie będziemy się
          produkować ponad normę, tylko około 22 go zacząć uczyć w swoim pokoju
          siedzieć,(nie wcześniej bo to NAS tylko z równowagi wyprowadza). I nie tak
          kategorycznie, ale cokolwiek konsekwentnie - we wrzesniu jedziemy na
          wakacje i bedzie spał z nami obojgiem przez tydzień, bedzie trzeba potem
          znowu oduczać.
          Więc na razie na luzie bardziej, po powrocie bardziej stanowczo. Będzie
          już miał wtedy 17 misięcy.
          Chcemy kupić tapczanik i powoli go uczyć u siebie o jednej porze, mam
          nadzieję ze ta pora przesunie sie przynajmniej do 21:30, zobaczymy.....
          • Przy dziecku niestety nalezy byc zawsze konsekwentnym. Ja swojej
            mlodej pozwolilam przez kilka nocy spac w moim lozku (maz byl poza
            domem), final byl taki, ze kolejnej nocy, juz po powrocie meza,
            zaczely sie wedrowki do naszego lozka, odnoszeni, ryk, spazmy, krzyk
            itp. Nigdy wiecej nie pozwole swoim dzieciom spac w moim lozku.

            Mlodsza latorosl od malego ucze samodzielnego zasypiania. Kapiel,
            cycek, odbekniecie i do wyrka - od razu. Nie ma zmiluj sie. Nawet
            nie kweknie - tak jest nauczona. Lezy sobie z pol godzin w
            ciemnosci, gada i zasypia. Smoczka nawet nie daje, zeby jej
            przypadkiem nie wypadl.

            Tylko konsekwencja i nauczenie dobrych nawykow i dzieciaka ma sie
            wieczorem z glowy.


            A zeby nie bylo. Konsekwentna jestem ja. Gdy mnie nie ma, dzieci
            wlaza ojcu na glowe smile

            --
            <a rel="nofollow"
            href="http://www.suwaczki.com/tickers/ukdyvcqgi4vug0jf.png">Piękna
            Helena</a>
            <a rel="nofollow"
            href="http://www.suwaczki.com/tickers/er3mcwa1pgevxxln.png">I
            jeszcze piękniejsza Maria</a>
            • Sledze ten watek z zapartym tchem, gdyz posiadam w domu egzemplarz o jakim tutaj
              mowa smile Konsekwencja konsekwencją, ale biologiczny zegar i tak wie swoje. Mozna
              dziecko uczyc od kolebki spania o 19:30, a jesli jest typem 'sowy' to w pewnym
              momencie i tak sie sam przestawi. Ja jestem sowa i moj syn tez. W tej chwili ma
              20 msc. i od samego poczatku potrzebowal mniej snu niz srednia statystyczna z
              danego przedzialu wiekowego. Ponadto, zasypial pozniej niz rowiesnicy. Tak jest
              tez na obecnym etapie. Kolezanki maja 'dzieci z glowy' juz w okolicach 20-21, a
              my dopiero zaczynamy wieczorne rytualy.W tej chwili ma jeszcze jedna drzemke w
              dzien ok.1 h, ale wszystkie znaki na niebie wskazuja, ze wkrotce z niej sam
              zrezygnuje.
              Rady, zeby skracac drzemki i wybudzac uznaje jako nieludzkie. Nie ma nic
              bardziej wkur.... jak czlowiek, ktory budzi jak sie spi wink Sama bym sie wkurzyla
              i swojego dziecka tez wole nie wkurzac takimi metodami. Organizm wie, ile snu
              potrzebuje.
              Moje dziecko od poczatku spalo u siebie w lozeczku, bez smoczkow etc. Byl
              kolkowy, wiec noszony i do tego przyzwyczajony. Odzywczail sie sam. Jeszcze 3
              tygodnie temu zasypial na raczkach, bo w lozeczku cyrki totalne, a teraz sam
              domaga sie butli i idzie sie polozyc na lozko. Teraz spi juz na doroslym lozku.
              Tam przewala sie i gada z godzine czasu, po czym zasypia. Syn lubi przebywac w
              swoim pokoju, tam sie bawic, edukowac. Nie ma tam telewizora, wiec jedynie bajki
              dobranocki oglada w duzym pokoju.
              Na samym poczatku powinniscie sie skupic na tym, aby Wasze dziecko polubilo swoj
              pokoj bardziej niz reszte pomieszczen. Spedzajcie tam wiekszosc czasu -
              zabawy,czytanki i inne. Tak, zeby Mlody poczul i wiedzial, ze to Jego krolestwo.
              Byc moze wtedy latwiej mu bedzie pozostac w pokoju podczas 'wieczorkow' smile
              Moj syn w lozeczku nie lubil spedzac czasu, za to na duzym lozku czuje sie
              krolem i z checia tam lezy. Byc moze w Waszym przypadku zmiana lozka na wieksze
              tez pomoze.
              Ja przesunelam w czasie tez jego kapiel. Wczesniej kapiel byla ostatnim punktem,
              a Mlody byl po niej jeszcze bardziej skory do zabaw.Teraz ma chowanie zabawek,
              zabki, kapiel, pozniej jest ostatnia bajka na minimini, rybka idzie spac i On
              wie, ze to juz czas na Niego. Wtedy flacha w reke (tak wiem, ze to blad i to
              postaramy sie tez naprostowac w kolejnych tygodniach) i do pokoju. Ide z nim i
              siedze przy nim, ale juz nie czytam, nie zapalamy swiatla, nie gadamy etc.
              Na tym etapie jest to najlepsze z rozwiazan, jakie mi sie udalo wypracowac.
              Zycze powodzenia i trzymam kciuki za Was smile
              • U nas rybka z minimini śpi już 2 godziny, zanim osiągniemy pierwsze
                ziewnięcie big_grinbig_grin

                • u nas bywa roznie, ale ostatnio mlody zasypia ok 22:10, wiec jestem mega
                  zadowolona smile wczesniej potrafil zasnac i o 1 w nocy, wiec jest to znaczna poprawa.
                  • Na razie wyciągnęłam wnioski, że jak to z takimi maluszkami bywa,
                    brak rzemki to za mało, a jedna drzemka za duzo. Myślę, że on
                    zacznie chodzić spać wcześniej, jak przestanie spać w dzień. Ale
                    musi sie to stać naturalnie, nie przez moje niedopuszczanie to
                    spania, bo przez to jest jeszcze gorzej (zaśnie o 18-19 i budzi sie
                    po godzinie nakręcony jak króliczek duracell). Więc trzeba czekać,
                    jeszcze ze 2 lata na obejrzenie wieczornego filmu big_grin
                    Od 3 dni młody ma swój tapczanik, który jak na razie przypadł mu do
                    gustu i śpi na nim sam, a ja w tym samym pokoju, ale już nie z nim.
                    Próbujemy go trzymać w jego pokoju od 21, co jest trudne, bo on drze
                    sie jak opetany i tak i tak nie jest śpiący, tylko wieczorne
                    histerie mamy itd, załozyliśmy wytrzymac tydzień, zeby przestał
                    przynajmniej wyć, zobaczymy.
                    Ciężkie to jest, bo on i tak nam zasypia o swojej porze ok.23:00 i
                    tylko się z nim tak męczymy siedząc w tym pokoju, a robota leży, ani
                    sie wykąpać, ani zjeść kolację, ani przygotować sie do pracy,
                    kanał.uncertain
                    • Ja mam ustalone z dziećmi ze zajmujemy sie nimi tylko do 21. Potem,
                      jesli nie śpią, muszą zająć sie sobą sami. Do 21 jest czas na bajkę,
                      zabawę, przytulanki, pomoc przy myciu włosów, wodę do picia itd.
                      Później absolutnie muszą zorganizować się same. Stosujemy to odkąd
                      kończą ok 4 lata. Wycie o bajkę itd ignorowaliśmy, powtarzając że
                      umawialiśmy się.
przejdź do: 1-100 101-113
(101-113)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.