Dodaj do ulubionych

Katar i przedszkole

05.09.10, 18:58
Witam moja córeczka ma 4 latka w środę pierwszy raz poszła do przedszkola w czwartek miała katar W
piątek została w domu bo żle się czuła i była słaba. Nie wiem czy jutro ma iść do przedszkola, nie ma
gorączki tylko katar.Nie wiem co zrobić<
Edytor zaawansowany
  • yagnik 05.09.10, 19:35
    50% dzieci w przedszkolu chodzi z katarem...
    --
    OPEN YOUR EYES
  • joanka-r 05.09.10, 21:12
    ''50% dzieci w przedszkolu chodzi z katarem...''


    a tylko dlatego, ze matki zaprowadzaja dzieci zainfekowane, bo nie chca brac opieki. Potem jedno od drugiego sie zainfekuje. W przedszkolach sa wywieszki, ze przyprowadza sie tylko dzieci zdrowe.
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • hanalui 05.09.10, 21:18
    Cytat joanka-r napisała:
    Potem jedno od drugiego sie zainfekuje. W przedszkolach sa wywieszki, ze
    > przyprowadza sie tylko dzieci zdrowe.


    Wystarczy ze ma krzywy kregoslup, plaskostopie lub dzure w zebie i juz nie jest zdrowe tongue_out
  • yagnik 05.09.10, 21:33
    albo np wysypkę na kolanie, też nie jest zdrowe co?

    --
    OPEN YOUR EYES
  • yagnik 05.09.10, 21:38
    joanka-r napisała:

    > ''50% dzieci w przedszkolu chodzi z katarem...''
    >
    >
    > a tylko dlatego, ze matki zaprowadzaja dzieci zainfekowane, bo nie chca brac op
    > ieki. Potem jedno od drugiego sie zainfekuje. W przedszkolach sa wywieszki, ze
    > przyprowadza sie tylko dzieci zdrowe.

    Słuchaj, mój młody chodził rok do żłobka, rok do przedszkola i teraz właśnie
    zaczyna 3ci rok w tego typu przybytku.
    Mam trochę doświadczenia w tej dziedzinie smile

    Joanka-r, katar nie jest chorobą. Niektóre z przedszkolnych dzieci mają katar
    cały rok, często nawet pediatrzy określają to jako "katar przedszkolny".
    Jeśli nie dochodzą inne objawy takie jak kaszel, zaczerwienione gardło czy
    podwyższona temp to jest to tylko KATAR.
    Nikt przy zdrowych zmysłach na katar mi nie wpisze L4.

    Nie puszczam dziecka jak widzę że musi non stop smarkać oczywiście ale z takim
    średnim katarem chodzi pół przedszkola.

    --
    OPEN YOUR EYES
  • joanka-r 06.09.10, 14:00
    ''Słuchaj, mój młody chodził rok do żłobka, rok do przedszkola i teraz właśnie
    zaczyna 3ci rok w tego typu przybytku.
    Mam trochę doświadczenia w tej dziedzinie

    Joanka-r, katar nie jest chorobą. ''
    chyba nie masz zamiaru sie licytować kto ma większe doświadczenie. tongue_outStarszy syn 3 lata przedszkola plus zerówka przedszkolna, młodszy 3 lata przedszkola plus początek zerówki . tongue_out Kto ma większe doświadczenie?

    Skoro jedno dziecko przyjdzie z gilami za 3 dni będzie je miało kilkoro następnych dzieci i tak jedno od drugiego aż połowa grupy pójdzie z katarem do domu...no ale katar to nie choroba, objaw zdrowia również nie , wiec co?
    --
    w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

    Objaw przedawkowania Radia Maryja.
  • camel_3d 05.09.10, 19:36
    jak ma tylko katar to ja bym ja poslal, ale jak ma goracke to juz nie. niestety
    pojscie do przedszkola wiaze sie z "poznanime" innych bakterii i w zasadzie
    wszytskie dzeici przechodzia prezz katary ....
  • abcd777 05.09.10, 19:49
    Tak jak moja, tez prawie 4 latka, tez poszla w srode 1 raz do przedszkola i wczoraj dostala malego
    kataru. Tez sie waham, ale goraczki nie ma, żywa jest ponad miarę, dalam jej wit C w soczku i
    chyba ja jutro pośle w nadziei, ze katar nie przerodzi sie w cos bardziej groźnego.
  • lilka69 05.09.10, 20:26
    ze katar to tylko katar...
  • betty842 05.09.10, 20:32
    lilka69 napisała:

    > ze katar to tylko katar...


    A co,nie? A jak rodzic pracuje i nie może zostać z dzieckiem w domu (jak ma katar) to co ma
    zrobić? Wątpię,że weźmie wolne bo dziecko ma katar...
  • yagnik 05.09.10, 20:39
    na sam katar bez innych objawów nie dostaniesz L4
    --
    OPEN YOUR EYES
  • joshima 05.09.10, 21:35
    betty842 napisała:

    > Wątpię,że weźmie wolne bo dziecko ma katar...
    Jasne. Niech idzie i zaraża inne dzieci. Żeby inni też mieli kłopot. Co się
    będzie przejmować.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • camel_3d 06.09.10, 08:43

    > Jasne. Niech idzie i zaraża inne dzieci. Żeby inni też mieli kłopot. Co się
    > będzie przejmować.


    przeciez nie kazdy katdar to zaraz = choroba. to reakcja - swiedczy o tym, ze
    dziecko boryka sie z bakteriami. organizm dziecka poznal nowe bakterie i z
    zalozenia z nimi walczy..
    jak bedziesz tak za zakdym katarkiem dzeicko w domu zostawiala tu mislalbys cop
    tydzien wolne brac. Bo niestety przedszkolaki maja tak katar.
    Moj mial 10 miesiecy jak poszedl do zlobka. Non stop mial cieknacy katar.
    Opiekunki zawsze mowily, zeby przynosic...ale jak tylko zauwazaly temperature to
    od reki dzwonily zeby natychmniast zabrac do domu.
    Przez rok zlobka byl tylo 2 tygdone w domu.




    --
    BERLIN! DU BIST SO WUNDERBAR!!!
    ___________________________________________
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • najma78 05.09.10, 21:44
    betty842 napisała:

    > lilka69 napisała:
    >
    > > ze katar to tylko katar...
    >
    >
    > A co,nie? A jak rodzic pracuje i nie może zostać z dzieckiem w domu (jak ma kat
    > ar) to co ma
    > zrobić? Wątpię,że weźmie wolne bo dziecko ma katar...


    ''Katarki i kaszelki'' to zadne choroby, nawet gdybym nie pracowala to nie
    widzialabym potrzeby zatrzymywania dziecka w domu z takiego powodu.
  • gwen_s 05.09.10, 20:29
    mój w piątek dostał gorączki, przy wyjściu kilkoro dzieci (łącznie z nim) miało
    już katar.. w piątek odrazu zeszła mu gorączka na wieczór, do dziś pozostał
    lekki katar, zamierzam dać go normalnie do przedszkola...
  • aniulka8503 05.09.10, 20:33
    No mój też ma katar i kaszel i dziś miał gorączkę...kaszel jest słabszy, gorączka zeszła więc z
    katarkiem może iść do przedszkola smile
  • carinica011 05.09.10, 20:34
    przechodzę właśnie przez to samo - 1st dzień w żłobku i katar - młoda zostaje w
    domu. katar to przeważnie preludium.
    --
    Nadia 29.08.2008 r. smile
  • batutka 05.09.10, 21:32
    moja córka po dwóch dniach pobytu w przedszkolu dostała kataru
    ze względu na nią i na inne dzieci nie posłałam ją do przedszkola
    katar może być początkiem jakiejś nieciekawej infekcji, więc nie będę narażać
    dodatkowo inne dzieci na zarażenie (tym bardziej, że jestem na wychowawczym i
    mogę się zaopiekować dziećmi w domu)
    córka wieczorem dostała gorączki, dziś jest lepiej i w zasadzie został tylko
    katar , ale potrzymam ją jeszcze dwa dni w domu
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • lee_a 05.09.10, 21:38
    katar zaczyna się wraz z pójściem do przedszkola a kończy mniej więcej w wieku
    lat 7 wink
  • joshima 05.09.10, 21:49
    Zadziwiające, że to zjawisko nie występuje w przedszkolach wiejskich, gdzie
    zakatarzony dzieciak zwyczajnie zostaje w domu z mamą, babcią, dziadkiem, ciocią
    czy inną sąsiadką.

    Zadziwiające.

    Wiesz może dlaczego tak się dzieje?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • elan-o100 05.09.10, 21:56
    dyskusji na ten temat bylo juz bez liku.
    moje dziecko jesli ma TYLKO katar chodzi do zlobka (teraz juz do przedszkola), bo po pierwsze z
    samym atarem do lekarza nie chodze, a dziecko prowadzi normalny tryb zycia, wychodzi na dwor
    miedzy innymi.
    nie widze wiec powodu dla ktorego nie mioloby isc do przedszkola.
    zaznaczam: dziecko nie jest oslabione, normalnie sie zachowuje, ma tylko katar.
    sama jesli mam tylko katar chodze do pracy normalnie, nie siedze na zwolnieniu, dlaczego moje
    dziecko mialoby siedziec w domu?
    jesli sa inne objewy infekcji, czyli kaszel, goraczka, oslabienie, sennosc - to oczywiscie zostaje w
    domu.
  • elan-o100 05.09.10, 22:08
    wiem, ze choroba dziecka (albo tylko katar) po 2 czy 3 dniach przedszkola jet szokiem dla matek.
    bo przeciez dziecko NIGDY nie chorowalo. Pomyslcie, ze dziecko wypuszczone z domu majac kontakt z
    20 innych dzieci predzej czy pozniej cos zlapie, najpierw katar, potem rotawirusy pojda w ruch. taka
    juz kolej rzeczy.
    sam kontakt z duza grupa jest dla organizmu wyzwaniem, pomyslcie, ze w ten sposob dzieci nabieraja
    odpornosci. oczywiscie pod warunkiem, ze nie leczy sie kazdej infekcji tona lekow, w tym
    antybiotykow.
    nie wierze, ze nikt Was nie uprzedzal, ze dziecko BEDZIE chorowac...
  • ania.p.pl 06.09.10, 10:56
    dlatego ze zazwyczaj katar jest wirusowy a wiec latwo mozna sie zarazic.jesli moje dziecko ma katar nie idzie do przedszkola i nie zaraza dzieci z calego przedszkola
  • hanalui 05.09.10, 22:03
    Cytat joshima napisała:

    > Zadziwiające, że to zjawisko nie występuje w przedszkolach wiejskich, gdzie
    > zakatarzony dzieciak zwyczajnie zostaje w domu z mamą, babcią, dziadkiem, cioci
    > ą
    > czy inną sąsiadką.
    >
    > Zadziwiające.
    >
    > Wiesz może dlaczego tak się dzieje?



    Bo moze na wsiach, zwlaszcza pewnie twojej, wszyscy na kupie w jednej chalupie, jak i nie w
    jednej izbie mieszkaja to i maja z kim zostawiac tongue_out.
    W miescie ludzie rozbestwieni na swoim mieszkaja, rodzina jesli jest to po miescie rozproszona i
    pracuje, a wiadomo jak to na wsiach...bezrobocie, jedno pewnie tylko w pole chodzi a cala reszta
    sie nudzi to sie dzieciakami moze zajmowac tongue_out
  • joshima 05.09.10, 22:18
    hanalui napisała:

    > Bo moze na wsiach... to i maja z kim zostawiac tongue_out.
    No popatrz. Czyli to nie jest dlatego, że dzieci tak mają tylko dlatego, że
    mamuśki posyłają zasmarkańców do przedszkola...


    > W miescie ludzie...
    Karierę robią. Pobrali kredyty na 100 lat i dudków im szkoda.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • hanalui 05.09.10, 22:45
    Cytat joshima napisała:

    > hanalui napisała:
    >
    > > Bo moze na wsiach... to i maja z kim zostawiac tongue_out.
    > No popatrz. Czyli to nie jest dlatego, że dzieci tak mają tylko dlatego, że
    > mamuśki posyłają zasmarkańców do przedszkola...


    No przecie tu caly czas o tym ze albo nie ma z kim zostawic, albo ze katar to nie choroba.
    Ale skoro dla ciebie katar to choroba, masz wiejskie baby pod reka by im zostawic dzieciaka to twoj
    wybor, jak nie masz to masz problem tongue_out

    Cytat > > W miescie ludzie...
    > Karierę robią. Pobrali kredyty na 100 lat i dudków im szkoda.


    Kazdy ma to co lubi, jedni z kredytami, jedni w jednej izbie, w kilka pokolen, rodzin na kupie sie
    gniezdza jak bo im szkoda dudkow na zamieszkanie osobno, na odciecie pepowiny i zaczecie
    samodzielnego zycia na wlasnych nogach tongue_out
  • joshima 06.09.10, 00:44
    hanalui napisała:

    > No przecie tu caly czas o tym ze albo nie ma z kim zostawic, albo ze katar to
    nie choroba.
    O nie nie. Niektóre twierdzą, że katar to stan normalny u dziecka w tym wieku tongue_out


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 06.09.10, 00:46
    Chciałabyś mieć dla całej swojej rodziny tyle powierzchni ile ja mam dla trzech
    osób na swojej wiosce tongue_out

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • hanalui 06.09.10, 01:54
    joshima napisała:
    > Chciałabyś mieć dla całej swojej rodziny tyle powierzchni ile ja mam dla trzech
    > osób na swojej wiosce tongue_out

    Watpie...po pierwsze w zyciu bym nie zamieszkala na jakiejs wiosce, po drugie powierzchnie robia
    wrazenie tylko na wiesniakach (nie obrazajac ludzi ze wsi) co to musza chate miec wieksza od
    sasiada i nie wazne ze i tak gniezdza sie w jednym pokoju, ogrzewaja 1 pokoj w zimie, reszta stoi
    odlogiem i masz tylko gdzie ze szmata latac i kurze scierac, ale co...jakby pytali to jest ich sporo tongue_out
  • bacha1979 06.09.10, 10:29
    Jak zwykle "rzeczowa" dyskusja w wykonaniu hanalui...uncertain
  • joshima 06.09.10, 22:17
    Zapamiętam sobie tę uwagę.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 06.09.10, 22:16
    hanalui napisała:

    > Watpie...po pierwsze w zyciu bym nie zamieszkala na jakiejs wiosce
    No widzisz szkoda, bo arystokracja to właśnie się ze wsi wywodzi tongue_out Ziemiaństwo w przeciwieństwie do pracującego mieszczaństwa tongue_out

    > odlogiem i masz tylko gdzie ze szmata latac i kurze scierac
    Owszem, jest gdzie latać ze szmatą. Tylko kto powiedział, że ja to robię?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • zebra_zoe 07.09.10, 00:09
    joshima napisała:

    > hanalui napisała:
    >
    > > Watpie...po pierwsze w zyciu bym nie zamieszkala na jakiejs wiosce
    > No widzisz szkoda, bo arystokracja to właśnie się ze wsi wywodzi tongue_out Ziemiaństwo
    > w przeciwieństwie do pracującego mieszczaństwa tongue_out
    >
    > > odlogiem i masz tylko gdzie ze szmata latac i kurze scierac
    > Owszem, jest gdzie latać ze szmatą. Tylko kto powiedział, że ja to robię?
    >
    joshima - 2:0 dla Ciebie big_grin
  • hanalui 07.09.10, 00:26
    > joshima napisała:
    > > No widzisz szkoda, bo arystokracja to właśnie się ze wsi wywodzi tongue_out Ziemi
    > aństwo
    > > w przeciwieństwie do pracującego mieszczaństwa tongue_out

    Tak, oczywiscie, ale ty z arystokracja masz tyle wspolnego ze z czworakow mogli ja twoi przodkowie ogladac big_grin.
    Wiesz...arystokracja nie musiala obieszczac nikomu ze arystokracja, natomiast ci z czworakow kiedy nadarzyla sie okazja za arystokracje sie podszyc trabila to wszem i wobec tongue_out

    > > Owszem, jest gdzie latać ze szmatą. Tylko kto powiedział, że ja to robię?
    A czy to wazne kto? Do sprzatania masz a bony i guwernantki do dzieciecia nie maszsurprised?
    No szok
  • hanalui 06.09.10, 01:43
    joshima napisała:
    > O nie nie. Niektóre twierdzą, że katar to stan normalny u dziecka w tym wieku :
    > P

    Dla dzieci ktore sa debiutantami w przedszkolu to stan normalny tongue_out
  • joshima 06.09.10, 22:16
    hanalui napisała:

    > joshima napisała:
    > > O nie nie. Niektóre twierdzą, że katar to stan normalny u dziecka w tym w
    > ieku :
    > > P
    >
    > Dla dzieci ktore sa debiutantami w przedszkolu to stan normalny tongue_out
    Wyłącznie w miastach.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • betty842 07.09.10, 12:22
    joshima napisała:
    Wyłącznie w miastach


    Jejku,joshima,skończ już z tym podziałem na miasta i wsie! Wbrew temu co piszesz,na wsiach jest więcej zasmarkanych dzieci niż w mieście bo typowe "wsioki" nie cackają sie z dziećmi i byle kataru nie traktują jako choroby,przez którą trzeba siedzieć w domu.Ja jestem typowym "wsiokiem",cała moja rodzina to "wsioki" z różnych wsi (ani jeden członek rodziny nie mieszka w mieście),więc wiem co nieco o wsiowych przedszkolach.
  • ania.p.pl 06.09.10, 11:01
    skoro cie stac na wszystko lacznie z samodzielnoscia to istnieje cos takiego jak niania . dziecko gdy jest chore zostaje w domu i sie kuruje ale dla karierowiczow wazniejsza jest kariera niz zdrowie dziecka
  • q_fla 06.09.10, 11:21
    Tak, szczególnie dla rodziców zarabiających najniższą krajową. Zatrudnią nianię na czas katarów u swego dziecka i będą robić karierę żyjąc powietrzem.
    --
    "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
    dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
    nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by ani_ni smile
  • green_hill 06.09.10, 12:50
    Pewnie dlatego, ze rodzice maja wlasnie babcie, dziadka, ciocie czy inna sasiadke na podoredziu, z ktorymi moga zakatarzone dziecko zostawic w domu, co by sie wykurowalo i ewentualnie nie zarazalo innych dzieci w przedszkolu/zlobku.

    Sa jednak rodzice, ktorzy nie maja nikogo do pomocy i w zwiazku z tym nie moga sobie pozwolic na wziecie trzeciego zwolnienia w przeciagu pieciu tygodni "na katar".
  • zebra_zoe 07.09.10, 00:12
    green_hill napisała:

    > Pewnie dlatego, ze rodzice maja wlasnie babcie, dziadka, ciocie czy inna sasiad
    > ke na podoredziu, z ktorymi moga zakatarzone dziecko zostawic w domu, co by sie
    > wykurowalo i ewentualnie nie zarazalo innych dzieci w przedszkolu/zlobku.
    >
    > Sa jednak rodzice, ktorzy nie maja nikogo do pomocy i w zwiazku z tym nie moga
    > sobie pozwolic na wziecie trzeciego zwolnienia w przeciagu pieciu tygodni "na k
    > atar".

    czyli istotą problemu nie jest to, że katar to nie choroba i nie zarazi się nim inne dzieci, a co za tym idzie, można posłać dziecko do przedszkola, tylko to, że nie ma się z kim dziecka zostawić w domu, albo, że nie można wziąć zwolnienia
    bo rozumiem, że gdyby można było wziąć zwolnienie albo gdyby mama nie pracowała, to dziecko zostałoby w domu?
  • betty842 06.09.10, 12:56
    joshima napisała:

    > Zadziwiające, że to zjawisko nie występuje w przedszkolach wiejskich, gdzie
    > zakatarzony dzieciak zwyczajnie zostaje w domu z mamą, babcią, dziadkiem, cioci
    > ą
    > czy inną sąsiadką.
    >
    > Zadziwiające.
    >
    > Wiesz może dlaczego tak się dzieje?

    Oj,Joshima... Ja mieszkam na wsi i dzieci chodzą do przedszkola z katarem.Mój we środe dostał katar,następnego dnia poszedł do przedszkola i powiedział,że pani wydmuchiwała mu nosek.Kiedy go odbierałam myślałam,że może pani powie,że mały jest chory czy coś,ale nic-uśmiechnęła się grzecznie przywitała i pożegnała i tyle. W piątek już go nie posłałam bo widziałam,że bierze go przeziębienie.Na Twoje prawdopodobne pytanie:"Dlaczego posłałam do przedszkola dziecko z katarem?" lub zarzut,że pewnie pozarażał dzieci odpowiem,że moje dziecko baaardzo często ma katar (alergia),więc jesli z powodu kataru miałabym nie posyłać dziecka do przedszkola to musiałby co rusz siedzieć w domu.
  • joshima 06.09.10, 22:55
    betty842 napisała:

    > Oj,Joshima... Ja mieszkam na wsi i dzieci chodzą do przedszkola z katarem.
    Bo pewnie większość jej mieszkańców wczesnym rankiem jedzie do Warszawy czy innego miasta po dudki. Ja pisałam o wsi a nie o noclegowniach podmiejskich.

    I umówmy się. Nie piszemy o alergiach tylko o infekcjach, więc skończcie z tym durnym argumentem.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • betty842 07.09.10, 10:09
    joshima napisała:
    > Bo pewnie większość jej mieszkańców wczesnym rankiem jedzie do Warszawy czy inn
    > ego miasta po dudki. Ja pisałam o wsi a nie o noclegowniach podmiejskich.

    Ja mieszkam na wsi.Niedaleko jest małe miasteczko ale do Warszawy mu daleko.
    Chyba większość ludzi ze wsi dojeżdza do pracy do miasta bo na wsi z robotą jest ciężko.
    Tylko mi nie pisz że na wsi ludzie nie muszą jeździć do pracy.Że siedzą sobie w domach i obrabiają pole. Moi rodzice mają gospodarstwo ale gdyby tata nie otwarł tartaku to klepaliby biedę.
    Żeby żyć (tak norlmalnie) to dwoje musi pracować. No chyba,że jedno zarabia tyle,żeby utrzymać całą rodzinę.Ale niestety nie zawsze tak jest.Tu gdzie mieszkam ludzie średnio zarabiają ok 1,5 tys-wyobrażasz sobie utrzymać za to rodzinę? Wiem,ze może tu życie jest tańsze niż np w warszawie,ale mimo wszystko na same opłaty idzie ok 1 tys/miesiąc.A gdzie reszta? Tak więc skoro Twój mąż zarabia tyle,żeby utrzymać rodzinę (a ty możesz sobie pozwolić na siedzenie w domu) to tylko się ciesz a nie dogaduj tym,którzy MUSZĄ pracować,żeby żyć.I nie pisz,że ci pracujący rodzice mogliby nie decydować się na dziecko,skoro nie potrafią się nim zająć-bo to jest chore myślenie.To już lepsi pracujący rodzice (i zakatarzone dziecko w przedszkolu) niż rodzice siedzący w domu i klepiący biedę.
  • oliwiera23 05.09.10, 21:42
    Przez takie właśnie wielkie mamuśki dzieci w przedszkolu ciągle chorują. Ty
    jesteś rodzicem i to Twoje dziecko jest przeziębione więc Ty bierz za nie
    odpowiedzialność a nie zrzucasz je na innych i narażasz inne dzieci na choroby.
    Jeśli dziecko ma tylko i wyłącznie katar to znaczy, że jest chore i i może
    zarazić inne dzieci. A jeśli nie masz co zrobić z dzieckiem to trzeba było się
    nad tym zastanowić wcześniej zanim je poczęłaś.
  • slonko1335 05.09.10, 21:46
    . A jeśli nie masz co zrobić z dzieckiem to trzeba było się
    > nad tym zastanowić wcześniej zanim je poczęłaś.

    no umarłam po prostu....a ty masz co zrobić? to po diabła do przedszkola
    wysyłasz? żeby się od tych co nie zastanowiły zaraziło?
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • joshima 05.09.10, 21:51
    No nie przyszło mi do głowy, że dziecko do przdszkola posyła się po to, żeby je
    mieć przez większość dnia z głowy. Hmmm.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • lupa_87 05.09.10, 21:55
    Mój synek po tych pierwszych 3 dniach w sobotę katar, a wieczorem już gorączka, która nadal
    wraca - i tyle jeśli chodzi o chodzenie do przedszkola sad Dobrze, że mam urlop...
  • oliwiera23 05.09.10, 21:56
    Ja posyłam po to żeby miało kontakt z innymi dziećmi i uczyło się współdziałać w
    grupie. A dla Twojej informacji nie dla wszystkich przedszkole to przechowalnia
    dzieci z którymi nie ma się co zrobić.
  • slonko1335 05.09.10, 22:14
    A dla Twojej informacji nie dla wszystkich przedszkole to przechowalnia
    > dzieci z którymi nie ma się co zrobić.

    no z tego co widzę to jednak dla znakomitej większości...więc zadziwia mnie że
    matka która głupiego katarku się boi puszcza do tego "strasznego miejsca pełnego
    grasujących bakterii i wirusów" podczas gdy nie musi...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 05.09.10, 21:55
    oliwiera23 napisała:

    > Przez takie właśnie wielkie mamuśki dzieci w przedszkolu ciągle chorują.

    U mnie mozna z katarami i kaszlami przyprowadzac do przedszkola...i dzieci wcale ciagle nie
    choruja, maja tylko katary big_grin
  • yagnik 05.09.10, 21:55
    Bo chodzi o _tylko_ katar a ja w przedszkolu widziałam sceny jak rodzice błagają
    przedszkolanki żeby podały przyniesiony z domu antybiotyk, widziałam dzieci
    przyprowadzane z "szczekającym" kaszlem i biegunką oraz awantury "bo ona musi
    iść do pracy".
    A tu chodzi o katar, ludzie litości.
    --
    OPEN YOUR EYES
  • aniulka8503 05.09.10, 22:12
    Jeśli przedszkolanka powiedziała mi, że katarek to nic poważnego i mały ma husteczki i sama pytała
    młodego, czy przyjdzie jutro, to chyba nie ma nic przeciwko katarkowi??? zresztą, gdyby mały miał
    siedzieć w domu z katarem to pół jego życia byłoby nudne...a ja na pewno już od dawna bym nie
    pracowała...a poza tym, lepiej jak dzieci teraz się pozarażają, odchorują swoje...to i tak i tak nie
    przejdzie...każde dziecko musi swoje odchorować...a z siedzeniem w domu poczekam na chorobę a
    nie katar...
  • yagnik 05.09.10, 22:16
    No dokładnie ja się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości, dlatego śmieszą mnie
    tego typu dyskusje startujące zwykle z dniem 1.09
    Tak no niestety, dzieci chodzą z katarem do przedszkola, to straszne, idę
    posypać sobie głowę popiołem jako jedna _z_
    --
    OPEN YOUR EYES
  • amfaber99 06.09.10, 08:47
    : ) : ) : ) : ) : )

    6 wrzesnia 2010
    --
    "POMIĘDZY LUDZMI I WSZYSTKIMI ISTOTAMI ŻYJĄCYMI OBOWIĄZUJE TERAZ TYLKO JEDNO -
    TO PRAWO WZAJEMNEGO SZACUNKU".

    Magda Wimmer :" MAJOWIE TKACZE CZASU GRACZE UNIWERSUM".
  • najma78 05.09.10, 23:09
    yagnik napisała:

    > Bo chodzi o _tylko_ katar a ja w przedszkolu widziałam sceny jak rodzice błagaj
    > ą
    > przedszkolanki żeby podały przyniesiony z domu antybiotyk,

    W przedszkolu jak i szkole moich dzieci sie nie blaga, wypisuje sie zlecenie i
    leki przepisane przez lekarza jak i te bez recepty zlecone przez rodzicow w
    razie koniecznosci zostaja podane. Taki standard. Tyle, ze na katar lekow sie
    nie podaje, bo to wirusy i samo przejdzie, jakos sie nie rozwija o dziwo.
  • batutka 05.09.10, 23:13
    standard? - podanie leków przez nauczyciela?
    standardem bym tego nie nazwała - sama pracuję w przedszkolu i mamy absolutny
    zakaz podawania dzieciom leków
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 05.09.10, 23:29
    batutka napisała:

    > standard? - podanie leków przez nauczyciela?
    > standardem bym tego nie nazwała - sama pracuję w przedszkolu i mamy absolutny
    > zakaz podawania dzieciom leków


    W moim tez taki standard, tylko ze ani ja ani Najma nie mieszkamy w PL i u niej, i u mnie katar nie
    jest choroba ani dla nauczycieli, ani dla rodzicow (no chyba ze to rozchisteryzowane mamuski z
    PL smile) , recepta wipisana przez lekarza jest swieta i zaden nauczyciel nie ma prawa jej podwazyc.
    No ale moze u nas nauczycielki bardziej ksztalcone i wiedza jak zapodac syrop, potrafia odmierzyc
    odpowiednia ilosc lekarstwa z rozpiski lekarza, potrafia tez rozpoznac jesli z dzieckiem dzieje sie cos
    zlego, udzielic pierwszej pomocy.
  • batutka 05.09.10, 23:44
    hanalui napisała:

    >
    > W moim tez taki standard, tylko ze ani ja ani Najma nie mieszkamy w PL i u niej
    > , i u mnie katar nie
    > jest choroba ani dla nauczycieli, ani dla rodzicow (no chyba ze to rozchisteryz
    > owane mamuski z
    > PL smile) , recepta wipisana przez lekarza jest swieta i zaden nauczyciel nie ma p
    > rawa jej podwazyc.
    > No ale moze u nas nauczycielki bardziej ksztalcone i wiedza jak zapodac syrop,
    > potrafia odmierzyc
    > odpowiednia ilosc lekarstwa z rozpiski lekarza, potrafia tez rozpoznac jesli z
    > dzieckiem dzieje sie cos
    > zlego, udzielic pierwszej pomocy.

    "u nas"? rozumiem, że Polką nie jesteś, chyba, że tak szybko zaczęłaś się
    identyfikować z innym krajem?
    śmieszą mnie Polacy, którzy za granicę wyjechali i po trzech dniach pobytu są
    bardziej "zagraniczni" niż sami tubylcy big_grin
    a odpowiadając na Twoje pytanie: nie chodzi o nieumiejętność w podaniu leku, a o
    to, że jeśli po podaniu przed wychowawcę leku dziecko by się zakrztusiło
    (konsekwencje różne), to wówczas odpowiadałby za to właśnie ten wychowawca

    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • yagnik 05.09.10, 23:47
    > a odpowiadając na Twoje pytanie: nie chodzi o nieumiejętność w podaniu leku, a
    > o
    > to, że jeśli po podaniu przed wychowawcę leku dziecko by się zakrztusiło
    > (konsekwencje różne), to wówczas odpowiadałby za to właśnie ten wychowawca

    Niby logiczne ale... przecież dziecko zakrztusić się może podawaną herbatą do
    śniadania więc to raczej argumentu stanowić nie może.
    --
    OPEN YOUR EYES
  • batutka 06.09.10, 00:02
    yagnik napisała:

    > Niby logiczne ale... przecież dziecko zakrztusić się może podawaną herbatą do
    > śniadania więc to raczej argumentu stanowić nie może.

    niby tak, logika może i pokręcona, ale taki przepis, co zrobić smile
    chociaż... w przypadku herbaty nikt by się nie czepiał, a gdyby chodziło o leki,
    to na bank wychowawca poniósłby konsekwencje prawne
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 01:41
    batutka napisała:
    > niby tak, logika może i pokręcona, ale taki przepis, co zrobić smile
    > chociaż... w przypadku herbaty nikt by się nie czepiał, a gdyby chodziło o leki
    > ,
    > to na bank wychowawca poniósłby konsekwencje prawne

    A mozesz podac jaki to przepis, gdzie to zawarte itd?
  • hanalui 06.09.10, 01:39
    batutka napisała:
    > "u nas"? rozumiem, że Polką nie jesteś, chyba, że tak szybko zaczęłaś się
    > identyfikować z innym krajem?
    > śmieszą mnie Polacy, którzy za granicę wyjechali i po trzech dniach pobytu są
    > bardziej "zagraniczni" niż sami tubylcy big_grin

    TO ze jestem Polka to nie zaczy ze miejsca w ktorym mieszkam nie moge nazywac "u mnie",
    zwlaszcza ze nie mieszkam tu 3 dni, ani nie 3 lata tylko duzo duzo dluzej.
    I nie rozumiem co ma identyfikowanie sie z jakims krajem do kataru. Glupote nalezy pietnowac
    gdziekolwiek sie jest i bez wzgledu jakiej narodowosci sie jest smile


    > a odpowiadając na Twoje pytanie: nie chodzi o nieumiejętność w podaniu leku, a
    > o
    > to, że jeśli po podaniu przed wychowawcę leku dziecko by się zakrztusiło
    > (konsekwencje różne), to wówczas odpowiadałby za to właśnie ten wychowawca

    No tez mowilam, brak odpowiedniego wyksztalcenia, zdolnosci pedagogicznych by przekonac
    dziecko do wziecia leku, nieumiejetnosc udzielania pierwszej pomocy.
    Jak sie sokiem zakrztusi to tez odpowiada wychowawca, czy nic dzieciom nie podajesz do jedzenia
    w takim razie?
  • najma78 06.09.10, 10:26
    hanalui napisała:

    >
    > TO ze jestem Polka to nie zaczy ze miejsca w ktorym mieszkam nie moge nazywac "
    > u mnie",
    > zwlaszcza ze nie mieszkam tu 3 dni, ani nie 3 lata tylko duzo duzo dluzej.
    > I nie rozumiem co ma identyfikowanie sie z jakims krajem do kataru. Glupote nal
    > ezy pietnowac
    > gdziekolwiek sie jest i bez wzgledu jakiej narodowosci sie jest smile
    >


    Ha, ha, oczywiscie, ze jestem u siebie, tu jest moj dom, moja rodzina, tu
    urodzily sie moje dzieci (7 i 3lata) oczywiste, ze nie mieszkam tu 3 dni, ani
    nawet 3 lata tylko dluzej, jestem Polka, ale u siebie czuje sie tu gdzie
    mieszkam i nie mam z tym problemow.smile
    >

    >
    > No tez mowilam, brak odpowiedniego wyksztalcenia, zdolnosci pedagogicznych by p
    > rzekonac
    > dziecko do wziecia leku, nieumiejetnosc udzielania pierwszej pomocy.
    > Jak sie sokiem zakrztusi to tez odpowiada wychowawca, czy nic dzieciom nie poda
    > jesz do jedzenia
    > w takim razie?

    W Pl istenieje zjawisko pewnego rodzaju przewrotnosci, z jednej strony
    nauczycielki po wyzszych studiach pedagogicznych pracujace w przedszkolach, a z
    drugiej nie przeszkolone do podania lekow (co w przypadku astmy lub dzieci z
    cukrzyca, pomijajac juz nieszczesne infekcje wirusowe?) unikajace
    odpowiedzialnosci, bo jako takiego zapisu prawnego o zakazie podawania lekow nie
    ma, mowimy oczywiscie o lekach przepisanych przez lekarza. Instutucja
    przydszkoli w Pl to tez jakis dziwny twor, za duza ilosc dzieci w stosunku do
    opiekunow/nauczycieli, brak mozliwosci zapewnienia nalezytej opieki, wszak mowa
    o malych dzieciach, ktore oprocz edukacji potrzebuja tez zwyczajnej opieki,
    podczas gdy rodzice pracuja, bo w innym wypadku pewnie nie posylaliby 3-latka na
    8-9h do przedszkola tylko na krocej. Leki w przedszkolach u mnie jak i hanalui
    sa podawane dzieciom na zyczenie rodzicow, nigdy nie robia tego opiekunowie z
    wlasnej inicjatywy, sa osoby do tego przeszkolone, podobnie jak w szkole, nie
    robi tego nauczyciel/ka tylko sa 2 osoby w szkole wyznaczone. W szkole mojej
    corki sa to panie z biura, tak, przeszkolone, bo skoro rodzice czy nianie z
    ulicy moga podac leki to po co w szkole czy przedszkolu pielegniarka, gdzie tu
    logika? Nie slyszalam o przypadkach zgonu dzieci z powodu zakrztuszen lekami,
    choc pewnie sie zdarzaja, ale statystycznie procent jest znikomy, i tak zaraz
    ktos przytoczy przyklad dziecka pani E. Blaszczyk, ktore to uleglo wypadkowi,
    ale ja sie pytam kto podaje kilkulatkowi do polkniecia tabletke?
    To stało się sto dni po śmierci Jacka Janczarskiego, męża Ewy i ojca
    bliźniaczek - Oli i Marianny. 11 maja 2000 r. sześcioletnia Ola połykała
    tabletkę...
    Jeszcze nigdy zaden lekarz nie przepisal moim dzieciom tabletek,
    ani zaden farmaceuta nie zaproponowal bez recepty.
    Mozna zakazac spozywania posilkow w przedszkolach i szkolach bo zawsze moze
    zdarzyc sie zakrztuszenie...mozna zlikwidowac przedszkola i szkoly, bo dziecko
    moze ulec jakiemukolwiek wypadkowi, i jest o wiele bardziej prawdopodobne, ze
    3-latek poslizgnie sie na mokrej podlodze w przedszkolnej lazience i zrani sie
    powaznie w glowe, bo pani jest jedna i nie moze isc z dzieckiem do lazienki. Do
    wiadomosci u mniew przedszkolu syna dzieci w wieku 0-5 lat nigdy nie sa
    same w lazience, jest jedna osoba, ktora tam przebywa caly czas, kabiny sie
    przymyka na zasadzie magnesu, dzieci sa pod opieka, pilnuje sie mycia rak i
    bezpieczenstwa.
  • batutka 06.09.10, 10:54
    hanalui napisała:


    No tez mowilam, brak odpowiedniego wyksztalcenia, zdolnosci pedagogicznych by p
    > rzekonac
    > dziecko do wziecia leku,

    nie chodzi o wykształcenie pedagogiczne, bo studiowałam razem 7 lat i czuję się odpowiednio przygotowana do pracy z dziećmi, zdolności pedagogiczne też posiadam, chodzi o przepis - w moim przedszkolu nie można podawać leków i tyle - czy jest to słuszny przepis, czy nie, to już inna sprawa

    nieumiejetnosc udzielania pierwszej pomocy.
    > Jak sie sokiem zakrztusi to tez odpowiada wychowawca, czy nic dzieciom nie poda
    > jesz do jedzenia
    > w takim razie?

    kończyłam kurs udzielania pierwszej pomocy, ale jak pisałam wyżej: nie mogę podawać leków nie swoim dzieciom

    a"propos jeszcze naszej dyskusji w sprawie wyśmiewania zwyczajów polskich - nie chodzi mi o to, że wyśmiewasz głupotę, bo ta bez względu na narodowość jest głupotą i tyle
    chodzi mi o pewne sformowania: piszesz : u nas (czyli za granicą) to jest fajnie, mądrze i super, wszyscy wykształceni i odpowiednio przygotowani do pracy z dziećmi, a w tej Polsce to dopiero idiotyzmy wymyślają (jak byś zapomniała, że również Polką jesteś, więc po co ten ton wyższości?)

    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • bacha1979 06.09.10, 10:58
    szkoda byś sobie palce obijała na dyskusje z hanalui...uncertain Wierz mi. Ona tak właśnie "dyskutuje"...tongue_out
  • batutka 06.09.10, 11:00
    dodam jeszcze jedno: to nie jest problem ze strony nauczycieli, wychowawców, bo ci w większości raczej nie robiliby problemu i podali lek dziecku
    więc nie musisz wyśmiewać ich braku umiejętności wychowawczych czy braku przygotowania pedagogicznego
    chodzi o przepis: z nim się nie dyskutuje
    Ty w swojej pracy też zapewne stosujesz się do obowiązujących przepisów, jakkolwiek by były one absurdalne i jakkolwiek byś się z nimi nie zgadzała


    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 11:48
    batutka napisała:
    > chodzi o przepis: z nim się nie dyskutuje

    No a mozesz podac mi ten przepis, paragraf?
    A...za moich czasow w przedszkolach to sie dostawalo tran w czerwonych zelowych kapsulkach, nie jakies syropy, kapsulki ktorymi mozna sie bylo niezle zakrztusic, ciekawe czy tran to nie byl zaliczany wowczas do lekow czy jak?
  • batutka 06.09.10, 15:22
    hanalui napisała:

    >
    > No a mozesz podac mi ten przepis, paragraf?
    > A...za moich czasow w przedszkolach to sie dostawalo tran w czerwonych zelowych
    > kapsulkach, nie jakies syropy, kapsulki ktorymi mozna sie bylo niezle zakrztus
    > ic, ciekawe czy tran to nie byl zaliczany wowczas do lekow czy jak?

    nie wiem czy jest jakieś odgórny przepis dla każdego przedszkola, u mnie zapisane jest to w statucie przedszkola
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 11:41
    batutka napisała:
    > a"propos jeszcze naszej dyskusji w sprawie wyśmiewania zwyczajów polskich - nie
    > chodzi mi o to, że wyśmiewasz głupotę, bo ta bez względu na narodowość jest gł
    > upotą i tyle
    > chodzi mi o pewne sformowania: piszesz : u nas (czyli za granicą) to jest fajni
    > e, mądrze i super, wszyscy wykształceni i odpowiednio przygotowani do pracy z d
    > ziećmi, a w tej Polsce to dopiero idiotyzmy wymyślają (jak byś zapomniała, że r
    > ównież Polką jesteś, więc po co ten ton wyższości?)

    Nie zapomninam ze jestem Polka co nie znaczy ze glupote i absurdy polskie bede pietnowac.
    Sama z reszta dodalas ze owszem herbate mozesz podac i jak sie dziecie zakrztusi to ok, a jakby sie zakrztusilo przy leku to juz nie ok. Gdzie logika?
    Jeszcze jdena przewrotnosc durnych polskich przepisow dorzuce. Kazdy kto ma prawo jazdy zobowiazany jest do udzielania pierwszej pomocy, ma obowiazek wozenia apteczki i inne kwiatki, to wszystko pod grozba kary, mandatu z wiezieniem wlacznie jesli sie tej pomocy nie udzielio. TO samo jesli widzisz osobe poturbowana, pijana czy inna na ulicy, mozesz zostac pociagnieta do odpowiedzialnosci nieudzielenia jej pierwszej pomocy. Nie jakies podanie syropku na pisemna zgode rodzica tylko zabezpieczanie zlaman konczyn, kregoslupow, tamowania, sztuczne oddychania, pozycje boczne, sprawdzanie akcji serca, itp. Gdzie logika? Jestes swiadkiem wypadku i masz zabezpieczac zlamany kregoslup dziecka bo jak nie to mozesz wyladowac w wiezieniu, ale syropu na kaszel nie wolno ci podac big_grin
    A...u mnie nie wolno takich osob tykac jesli nie masz przeszkolenia, mozesz co jedynie wezwac fachowa pomoc i zabezpieczyc gdyby grozilo wybuchem, ale zadne sztuczne oddychania, przesuwania itp, bo nieumiejetne udzielenie pomocy moze spowodowac wiecej szkody niz pozytku.
  • hanalui 06.09.10, 11:53
    Cytat batutka napisała:
    > kończyłam kurs udzielania pierwszej pomocy, ale jak pisałam wyżej: nie mogę pod
    > awać leków nie swoim dzieciom


    I naprawde nie widzisz absurdu tego ze masz zabezpieczac zlamane konczyny, wiedziec jak postepowac przy zakrztuszeniu, tamowac krew i robic sztuczne oddychanie, gdy zajdzie taka potrzeba, a nie mozesz podac leku przeciwgoraczkowego, syropu na kaszel surprised?
  • najma78 06.09.10, 12:01
    hanalui napisała:

    > Cytat batutka napisała:
    > > kończyłam kurs udzielania pierwszej pomocy, ale jak pisałam wyżej: nie mo
    > gę pod
    > > awać leków nie swoim dzieciom

    >
    > I naprawde nie widzisz absurdu tego ze masz zabezpieczac zlamane konczyny, wied
    > ziec jak postepowac przy zakrztuszeniu, tamowac krew i robic sztuczne oddychani
    > e, gdy zajdzie taka potrzeba, a nie mozesz podac leku przeciwgoraczkowego, syro
    > pu na kaszel surprised?

    Dokladnie, tych absurdow i paranoi jest o wiele wiecej.
    Ja sie pytam co dzieje sie w takim razie z dziecmi majacymi astme, chorymi na cukrzyce czy inne choroby wymagajace dlugotrwalego lub dozywotniego podawania lekow mniej lub bardziej regularnie. Jak to wyglada w szkolach?
  • slonko1335 06.09.10, 12:41
    Ja sie pytam co dzieje sie w takim razie z dziecmi majacymi astme, chorymi na c
    > ukrzyce czy inne choroby wymagajace dlugotrwalego lub dozywotniego podawania le
    > kow mniej lub bardziej regularnie. Jak to wyglada w szkolach?

    różnie w zależności od szkoły lub przedszkola. Nie ma przepisu ustawowego zakazującego podawania leku, reguluje to statut przedszkola lub szkoły. Nauczyciel lub dyrektor może ale nie musi się zgodzić na podanie leku. W statucie córki przedszkola jest zawarty punkt o bezwzględnym zakazie podania leków przez nauczyciela-co w przypadku choroby przewlekłej nie mam pojecia-Alka na astmę dostaje wziewy dwa razy dziennie-przed przedszkolem i przed snem. Gdy ma zaostrzony atak do przedszkola nie idzie bo się nie nadaje.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • najma78 06.09.10, 12:55
    slonko1335 napisała:

    > -Alka na astmę dostaje wziewy dwa razy dziennie-przed przedszkolem i przed snem. Gdy ma zaostrzony atak do przedszkola nie idzie bo się nie nadaje.

    Dobrze, ale sa dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, ktore choruja na astme i nie musza brac lekow ciagle, tylko w przypadku ataku astmy lek musi byc podany w przedszkolu lub szkole. Rozumiem dzieci starsze, wiedza jak uzywac inhalatora, ale mlodsze w przedszkolu czy nawet 5-6 latki w szkolnej zerowce czy pierwszej klasie?
    Sa tez inne choroby nie tylko astma wymagajace podawania lekow doraznie albo w czasie gdy dzieci sa w szkole/przedszkolu.
    Sa przeciez choroby/infekcje, ktore wymagaja dlugotrwalemgo leczenia, ale sa uleczalne calkowicie i dziecko moze uczestniczyc w normalnych zajeciach, przyklad infekcja skorna moje 7-latki, leczenie trwalo 6 tygodni, wymagalo podawania antybiotyku 3 razy na dzien (raz wypadal w szkole) i uzywania masci, to robila odpowiednia osoba w szkole (nie pielgniarka), nie wyobrazam sobie nieobecnosci dziecka 6 tygodni w szkole, mialabym juz wizyte odpowiednich sluzb no i zaleglosci w w szkole, inny przyklad, infekcja pecherza, antybiotyk 4 razy dziennie, po 2dniach spedzonych w domu z wysoka temperatura, mogla pojsc do szkoly, czy w PL dziecko z taka infekcja zostaje w domu do konca brania antybiotyku i jeszcze tydzien po skonczeniu?
  • slonko1335 06.09.10, 13:08
    Ja wiem, że są ale rodzic chyba zdaje sobie sprawę z choroby swojego dziecka więc musi poszukać miejsca gdzie lek podadzą bo to zabronione nie jest ale też zmusić nikogo do tego nie mogą i tyle. Jeżeli nie znajdzie szkoły lub przedszkola gdzie jest to możliwe, pozostaje wynająć osobę która będzie przychodziła i robiła to podczas przerwy.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • batutka 06.09.10, 15:28
    najma78 napisała:

    > Dokladnie, tych absurdow i paranoi jest o wiele wiecej.
    > Ja sie pytam co dzieje sie w takim razie z dziecmi majacymi astme, chorymi na c
    > ukrzyce czy inne choroby wymagajace dlugotrwalego lub dozywotniego podawania le
    > kow mniej lub bardziej regularnie. Jak to wyglada w szkolach?

    tu coś znalazłam:
    forum.gazeta.pl/forum/w,16464,56765245,57923800,Re_podawanie_lekow_dzieciom_przez_n_la_POMOCY_.html
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 16:20
    batutka napisała:
    > tu coś znalazłam:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,16464,56765245,57923800,Re_podawanie_lekow_dzieciom_przez_n_la_POMOCY_.html


    Mam nadzieje ze przeczytalas caly watek i jeszcze bardziej widzisz absurdy polskich placowek, gdzie kazda sobie rzepke skrobie i w kazdej sobie uchwaly sa inne
  • batutka 06.09.10, 16:44
    hanalui napisała:


    > Mam nadzieje ze przeczytalas caly watek i jeszcze bardziej widzisz absurdy pols
    > kich placowek, gdzie kazda sobie rzepke skrobie i w kazdej sobie uchwaly sa inn
    > e

    ale czy ja powiedziałam, że te uchwały są dobre? ja napisałam tylko, że nie można mieć pretensji do nauczycieli ani też twierdzić, że skoro nie podają leków, to znaczy, że są nieprzygotowani do pracy z dziećmi,niewykształceni - nie podają, bo nie mogą ich podać, siła wyższa
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 19:14
    batutka napisała:

    > hanalui napisała:
    >
    >
    > > Mam nadzieje ze przeczytalas caly watek i jeszcze bardziej widzisz absurd
    > y pols
    > > kich placowek, gdzie kazda sobie rzepke skrobie i w kazdej sobie uchwaly
    > sa inn
    > > e
    >
    > ale czy ja powiedziałam, że te uchwały są dobre? ja napisałam tylko, że nie moż
    > na mieć pretensji do nauczycieli ani też twierdzić, że skoro nie podają leków,
    > to znaczy, że są nieprzygotowani do pracy z dziećmi,niewykształceni - nie podaj
    > ą, bo nie mogą ich podać, siła wyższa

    Widze ze nie przeczytalas calego watku ktory sama zalinkowalas.
    Ta sila wyzsza to wymysly danej placowki na zasadzie jakiejs tam sobie uchwaly, ktora z przepisami nie ma nic wspolnego. Jak sie okazuje sa placowki gdzie daje sie podac lekarstwa za zgoda rodzicow i to nie az za granica ale w PL.
    Zwyczajnie wygodniej jednak nauczycielom powiedziec ze "nie" nie beda sie bujac z dzieckiem z katarem, cukrzyca czy padaczka.
    Juz sobie wyobrazam jak ci wszyscy przeszkolenie z pierwszej pomocy ale zestrachani przed zadlawieniem, bojacy sie podac syrop nauczyciele, opatruja otwarte zlamanie, robia sztuczne oddychanie. Dziec sie wykonczy a pomocy mu nikt nie udzieli.
  • batutka 06.09.10, 21:41
    hanalui napisała:


    > Widze ze nie przeczytalas calego watku ktory sama zalinkowalas.
    > Ta sila wyzsza to wymysly danej placowki na zasadzie jakiejs tam sobie uchwaly,
    > ktora z przepisami nie ma nic wspolnego. Jak sie okazuje sa placowki gdzie da
    > je sie podac lekarstwa za zgoda rodzicow i to nie az za granica ale w PL.
    > Zwyczajnie wygodniej jednak nauczycielom powiedziec ze "nie" nie beda sie bujac
    > z dzieckiem z katarem, cukrzyca czy padaczka.
    > Juz sobie wyobrazam jak ci wszyscy przeszkolenie z pierwszej pomocy ale zestrac
    > hani przed zadlawieniem, bojacy sie podac syrop nauczyciele, opatruja otwarte z
    > lamanie, robia sztuczne oddychanie. Dziec sie wykonczy a pomocy mu nikt nie udz
    > ieli.

    dziewczyno - posłuchaj, bo już nie będę się powtarzać, szkoda czasu: tak, to wymysł danej placówki, NIE NAUCZYCIELI
    od wymyślania przepisów nie są pedagodzy, oni zajmują się czymś innym: jak rozpoczęłam pracę w przedszkolu dano mi do przeczytania i zapoznania się z kilkoma stronami statutu przedszkola, zapisane już tam było, że nauczyciel nie może dawać lekarstw dzieciom
    ja się mogę z tym zgadzać, nie zgadzać - nikogo to nie obchodzi, mam się stosować do przepisów
    zdarzyło się jednak parę razy,że na prośbę rodzica podałam lekarstwo, nie broniłam się specjalnie przed tym, bo nie widziałam problemu
    co do udzielania pierwszej pomocy, zdarzyło mi się, choć nie było to sztuczne oddychanie i zapewniam Cie,, choć specjalnie nie zależy mi na tym czy mi uwierzysz, czy nie: poradziłabym sobie z tym bez problemu i na pewno nie zostawiłabym dziecka bez pomocy jak to zasugerowałaś
    ale widać mierzysz innych swoją miarką
    dalej nie zamierzam już dyskutować
    bacha miała absolutną rację
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • hanalui 06.09.10, 22:21
    batutka napisała:
    > od wymyślania przepisów nie są pedagodzy, oni zajmują się czymś innym: jak rozp
    > oczęłam pracę w przedszkolu dano mi do przeczytania i zapoznania się z kilkoma
    > stronami statutu przedszkola, zapisane już tam było, że nauczyciel nie może daw
    > ać lekarstw dzieciom
    > ja się mogę z tym zgadzać, nie zgadzać - nikogo to nie obchodzi, mam się stosow
    > ać do przepisów

    Przypomniala mi sie taka scena ze znanego filmu: ja tu nie jestem od myslenia tylko od klejania - Czlowiek z Marmuru albo z Zelaza big_grin.
    Wspolczuje ci.

    > zdarzyło się jednak parę razy,że na prośbę rodzica podałam lekarstwo, nie broni
    > łam się specjalnie przed tym, bo nie widziałam problemu

    Czyli co? Lamalas przepisy?
    Naprawde wiec nie widzisz absurdu tych przepisow skoro i tak je lamiesz, a i dyrekcja tez sie godzi na podawanie od czasu do czasu?

    > co do udzielania pierwszej pomocy, zdarzyło mi się, choć nie było to sztuczne o
    > ddychanie i zapewniam Cie,, choć specjalnie nie zależy mi na tym czy mi uwierzy
    > sz, czy nie: poradziłabym sobie z tym bez problemu i na pewno nie zostawiłabym
    > dziecka bez pomocy jak to zasugerowałaś

    Nie sugerowalam ze TY nie udzielisz pierwszej pomocy...tylko ciezko mi sobie wyobrazic nauczyciela zestrachanego zakrztuszeniem przy podawaniu syropku ze opatruje otwarte zlamanie czy robi sztuczne oddychanie i tyle.
  • slonko1335 06.09.10, 22:24
    > Naprawde wiec nie widzisz absurdu tych przepisow skoro i tak je lamiesz, a i dy
    > rekcja tez sie godzi na podawanie od czasu do czasu?

    a gdzie ona napisała, że nie widzi absurdu?
    aaa na pewno jak zwykle wywnioskowałaś....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • batutka 06.09.10, 15:26
    hanalui napisała:


    > I naprawde nie widzisz absurdu tego ze masz zabezpieczac zlamane konczyny, wied
    > ziec jak postepowac przy zakrztuszeniu, tamowac krew i robic sztuczne oddychani
    > e, gdy zajdzie taka potrzeba, a nie mozesz podac leku przeciwgoraczkowego, syro
    > pu na kaszel surprised?

    syrop ok, jeśli bym dostała na piśmie od rodzica pozwolenie, tabletkę w sumie też, choć ze strachem (tak dużo się mówi na temat zakrztuszeń, że po prostu bałabym się)
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • najma78 06.09.10, 16:24
    batutka napisała
    >
    > syrop ok, jeśli bym dostała na piśmie od rodzica pozwolenie, tabletkę w sumie t
    > eż, choć ze strachem (tak dużo się mówi na temat zakrztuszeń, że po prostu bała
    > bym się)

    Jezu, a kto podaje dzieciom tabletki? Dla dzieci sa leki w syropach.
  • batutka 06.09.10, 16:46
    najma78 napisała:


    > Jezu, a kto podaje dzieciom tabletki? Dla dzieci sa leki w syropach.

    niekoniecznie
    parę lat temu mama jednego mojego wychowanka (4-letniego wówczas) poprosiła mnie o to, żebym w południe podała jej dziecku zyrtec (w tabletkach właśnie)
    zadzwoniłam do dyrektora i zapytałam się czy mogę, matce zależało na ty bardzo - dyrektor zgodził się wyjątkowo i podałam
    ale teraz pomyśl co by było gdyby chłopiec się zakrztusił, coś poważnego by się stało - kto by odpowiadał? oczywiście, że ja
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • najma78 06.09.10, 17:45
    batutka napisała:

    > najma78 napisała:
    >
    >
    > > Jezu, a kto podaje dzieciom tabletki? Dla dzieci sa leki w syropach.
    >
    > niekoniecznie
    > parę lat temu mama jednego mojego wychowanka (4-letniego wówczas) poprosiła mni
    > e o to, żebym w południe podała jej dziecku zyrtec (w tabletkach właśnie)
    > zadzwoniłam do dyrektora i zapytałam się czy mogę, matce zależało na ty bardzo
    > - dyrektor zgodził się wyjątkowo i podałam
    > ale teraz pomyśl co by było gdyby chłopiec się zakrztusił, coś poważnego by się
    > stało - kto by odpowiadał? oczywiście, że ja


    Jaki lekarz przepisal dziecku lek w tabletkach, przedszkolakowi?
  • najma78 06.09.10, 17:47
    Wlasnemu dziecku nie podalabym tabletki, zreszta jak pislam wyzej nikt by tego nie sprzedal dziecku, ani lekarz by nie przepisal.
  • slonko1335 06.09.10, 17:59
    > Jaki lekarz przepisal dziecku lek w tabletkach, przedszkolakowi?

    Mnie akurat to nie dziwi bo mnóstwo jest leków które w innej formie dostępne nie są, ale przecież można taki zyrtec (który nota bene występuje również w formie kropli i podaje się go na noc) pokruszyć w razie konieczności.
    Moje dziecko od długiego już czasu bez najmniejszego problemu łyka wszelkie tabletki.
  • najma78 06.09.10, 18:22
    slonko1335 napisała:

    > > Jaki lekarz przepisal dziecku lek w tabletkach, przedszkolakowi?
    >
    > Mnie akurat to nie dziwi bo mnóstwo jest leków które w innej formie dostępne ni
    > e są, ale przecież można taki zyrtec (który nota bene występuje również w formi
    > e kropli i podaje się go na noc) pokruszyć w razie konieczności.
    > Moje dziecko od długiego już czasu bez najmniejszego problemu łyka wszelkie ta
    > bletki.
    >
    Wszystkie leki dla dzieci sa dostepne w formie plynnej, jeszcze sie nie spotkalam z tabletkami dla dzieci tu gdzie mieszkam.
  • slonko1335 06.09.10, 18:38
    > Wszystkie leki dla dzieci sa dostepne w formie plynnej, jeszcze sie nie spotkal
    > am z tabletkami dla dzieci tu gdzie mieszkam.

    ależ oczywiście, że nie wszystkie...i nie zawsze dziecko dostaje leki przeznaczone dla dzieci-taki na przykład macmiror który brała moja córka-tylko w tabletkach...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • najma78 06.09.10, 20:16
    slonko1335 napisała:

    >
    > ależ oczywiście, że nie wszystkie...i nie zawsze dziecko dostaje leki przeznacz
    > one dla dzieci-taki na przykład macmiror który brała moja córka-tylko w tabletk
    > ach...

    Nigdy sie nie spotkalam z takimi praktykami, leki podaje sie dzieciom w syropach zawsze, zreszta juz gotowe, rozpuszczone w aptece i zawsze z naklejka na ktorej jest imie nazwisko pacjenta, adres, nazwisko lekarza, adres przychodni, dane apteki i dawkowanie niegdy tez nie spotkalam sie aby dzieciom podawano leki nie przeznaczone dla nich, ale zgodze sie z hanalui, bo faktycznie Pl to specyficzny kraj pod tym wzgledem, podobne w TV, czasopismach sa masy reklam lekow, a Polacy to lekomanii. Ja jestem przyzwyczajona do bardzo ostroznego podchodzenia do lekow, tak robia lekarze, farmaceuci a tabletki nikt by malemu dziecku nie podal bo faktycznie mozliwosc zadlawienia jest spora, no a juz podawanie lekow nie dla dzieci to jakis kosmos.
  • slonko1335 06.09.10, 20:23
    Najma w przeciwieństwie do hanalui Ty jesteś inteligentna więc chyba rozumiesz, że to że się z czymś nie spotkałaś nigdy nie znaczy że nie istnieje. Są rożne choroby i różne dzieci i czasami trzeba im podać lek o którym innej mamie się nie śniło..
    Nie wiem natomiast czemu tak boisz się tabletki którą można najzwyczajniej w świecie rozkruszyć i to chyba Ty w jakimś wcześniejszym poście przekonywałaś że procent zadławień jest znikomy a i posiłkiem można się zadławić, więc jaki problem?
    Mnóstwo leków w tabletkach jest dla dzieci.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 21:24
    slonko1335 napisała:
    >> Nie wiem natomiast czemu tak boisz się tabletki którą można najzwyczajniej w św
    > iecie rozkruszyć

    Nie wszystkie tabletki mozna najzwyczajniej rozkruszyc
  • slonko1335 06.09.10, 21:30

    > Nie wszystkie tabletki mozna najzwyczajniej rozkruszyc

    no ale przecież w irlandii to nie problem bo tabletek nie ma....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 06.09.10, 22:14
    chociażby zwykły aviomarin jest w tabletkach. Za moich czasów jadąc na wycieczki, wychowawca proponował go przed podróżą osobom z chorobą lokomocyjną. A jak jest teraz ?
  • slonko1335 06.09.10, 22:22
    teraz aviomarin jest zabroniony dla dzieci, na topie sa plastry i tabletki z imbirusmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 06.09.10, 22:31
    > teraz aviomarin jest zabroniony dla dzieci,

    Mam nadzieję, ze żartujeszsmile Aviomarin jest cały czas w sprzedaży i jako jedyny działa na moją córkę. Tylko ja go oczywiście rozkruszamsmile

    na topie sa plastry i tabletki z im
    > birusmile

    ha, ha, habig_grin w moim przypadku, mogę sobie nimi co najwyżej coś podetrzećbig_grin
  • slonko1335 06.09.10, 22:36
    przesunęli granicę było od 6 a teraz mieli zmienić na 12 bodajże ale możliwe że nie przeszło, lekarka mnie uprzedzała-ale na moją akurat nie działa....


    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 09.09.10, 22:59
    W farm indeksie nadal po staremu, czyli od 5 roku życia. Na moją TYLKO aviomarin działa.
  • slonko1335 10.09.10, 07:25
    idę dzisiaj do aptki (bo znowu chyba będę dawać jakąs truciznę przepisaną przez aergologa swoim biednym dzieciom) to się spytam czy zmienili czy nie, choć co zresztą za różnica skoro jako jedyny działa, teraz nawet aphtin od 11 roku życia...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 22:10
    najma78 napisała:
    niegdy tez nie spotkalam sie aby dzieciom podawano leki ni
    > e przeznaczone dla nich,

    Bo ty pewnie nie chodzisz do lekarza po recepty z lista lekarstw, ktore lekarz ma ci przepisac, bez ogladania i badania pacjenta, tak jak to robi slonko1335 o czym sie chwali wielokrotnie na forum:
    "Moja lekarka jest najszczęśliwsza na świecie jak przychodzę do niej z
    konkretem i mówię że chcę receptę na to czy siamto, zwolnienie, skierowanie.
    Wypisuje bez gadania i dociekania po co i dlaczego, no gorzej jak trzeba zbadać
    i diagnozę postawić"
    forum.gazeta.pl/forum/w,566,112758369,112848961,Re_najgorszy_pediatra_z_waszego_miasta_ranking.html
    "Zdecydowałam się na odrobaczenie w ciemno mojego półtoraroczniaka i
    czterolatki. Kłopot w tym, że muszę zakombinować receptę a nie wiem ile i co
    podawać."
    forum.gazeta.pl/forum/w,86962,111972405,111972405,Schemat_profilaktycznego_odrobaczania.html
    "Macmiror jest na lamblie i na Candidę. Jest w formie tabletek lub dla mniejszych
    dzieci robią proszek w aptece na receptę, bo na ulotce jest napisane coby dla
    dzieci poniżej 6 lat nie stosować. Moja miała 3 jak brała normalnie w
    tabletkach. "
    forum.gazeta.pl/forum/w,86962,98941275,99212795,Re_na_poczatku_to_ja_chcialam_Ci.html
    Normalnie to jest proszek dla malych dzieci, ale jak sie zakombinuje recepty to trzeba proszek samemu sobie zrobic big_grin
  • slonko1335 06.09.10, 22:17
    "Moja lekarka jest najszczęśliwsza na świecie jak przychodzę do niej z
    > konkretem i mówię że chcę receptę na to czy siamto, zwolnienie, skierowanie.
    > Wypisuje bez gadania i dociekania po co i dlaczego, no gorzej jak trzeba zbadać
    >
    > i diagnozę postawić"

    ty masz problemy z myśłeniem ogromne jak zawsze-moja lekarka to nie jest lekarka dzieci....

    "Macmiror jest na lamblie i na Candidę. Jest w formie tabletek lub dla mniejszy
    > ch
    > dzieci robią proszek w aptece na receptę, bo na ulotce jest napisane coby dla
    > dzieci poniżej 6 lat nie stosować. Moja miała 3 jak brała normalnie w
    > tabletkach. "

    Macmiror w tabletkach przepisała młodej lekarka-gastrolog-mało tego zadziałał swietnie, proszek robiony niestety nie-dawka była zbyt niskasmile a i nawet wiek juz obniżono przy jakim można stosować..

    Normalnie to jest proszek dla malych dzieci, ale jak sie zakombinuje recepty to
    > trzeba proszek samemu sobie zrobic big_grin

    no mozna, bierzesz tabletkę i rozkruszasz na proszek co w tym dziwnego?
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 06.09.10, 22:21
    a i czemu nie wkleiłaś tych wątków gdzie bez sensu antybiotyku nie podałam?

    widzisz w sprawie chorób i leczenia moich dzieci moja intuicja nigdy mnie jeszcze nie zawiodła-na szczęście jedyny lekarz któremu ufam uważa, że matka ma zawsze racjęsmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 22:45
    slonko1335 napisała:
    > Macmiror w tabletkach przepisała młodej lekarka-gastrolog-mało tego zadziałał s
    > wietnie, proszek robiony niestety nie-dawka była zbyt niskasmile a i nawet wiek ju
    > z obniżono przy jakim można stosować..

    Serio surprised?
    "Żaden z lekarzy moich dzieci w tym alergolog, pediatra i gastrolog nie wypisali
    mi leków na robaki
    . Mało tego lekarz w rodzinie powiedział, że chyba jestem
    nienormalna skoro sądzę, że leki te są obojętne dla organizmu"
    forum.gazeta.pl/forum/w,578,99651922,99905524,Re_Odrobaczanie_.html
    "Acha
    dodam, że lekarza mam beznadziejnego, zero pojęcia o robakach, najszczęśliwszy
    będzie jak pójdę i powiem na co chcę receptę....wiem, wiem, porażka, już
    szukam innego...
    Jakie leki na lamblie można jeszcze podać takiemu małemu dziecku a jakie na
    inne robaki. Młoda ma dokładnie 2 latka i 4 m-ce, waży 10 kg.
    forum.gazeta.pl/forum/w,578,81928108,81928108,Czy_mozliwe_jest_ze_dziecko_ma_tylko_lambie_.html
  • slonko1335 06.09.10, 22:51
    ale weź ty laska doczytaj? bo pomieszało ci się.... mowa o rożnych zupełnie sytuacjach i troszku z kontekstu powycinałaś....acha i moje dziecko już nie ma dwóch lat, jesteśmy o ponad dwa do przodu....

    w wątku numer jeden jest rozmowa o tym jak chętnie lekarze przepisują leki bez wyniku bo mi koleżanka usiłowała wmówic że każdy to robi bez problemu

    a w wątku ktory cytujesz jest mowa o leku wypisanym gdy wynik jest dodatni...

    coś jezcze dokłądniej ci wytłumaczyć? bo masz problemik.....



    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 06.09.10, 23:09
    no i co znalazłaś już odpowiednie wątki? czy ci pomóc szukać? możesz sobie w wyszukiwarce od daty ustawić- to tak na wszelki wypadek bo ostatnio miałaś problem z drzewkiem więc nie wiem jak u ciebie z sortowaniem.....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 06.09.10, 23:11
    acha jeszcze w indeksie leków sprawdź w jakiej formie występuje macmirorsmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 23:32
    slonko1335 napisała:

    > acha jeszcze w indeksie leków sprawdź w jakiej formie występuje macmirorsmile

    A wiesz ze sprawdzilam, jako tabletki powlekane a tych kruszyc nie wolno big_grin
  • slonko1335 06.09.10, 23:49
    no to jeszcze sprawdź jakie leki na robaki można dostać w Polsce bez recepty a potem zobacz czy można takowe nabyć w cudownej Irlandii gdzie wszystko jest na receptę podobno....podpowiem Ci w Polsce nie można żadnych a w Irlandi i owszem nawet dla dziecka
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 07.09.10, 00:01
    slonko1335 napisała:

    > no to jeszcze sprawdź jakie leki na robaki można dostać w Polsce bez recepty a
    > potem zobacz czy można takowe nabyć w cudownej Irlandii gdzie wszystko jest na
    > receptę podobno....podpowiem Ci w Polsce nie można żadnych a w Irlandi i owszem
    > nawet dla dziecka

    Hahahah big_grin, ale skoro wiesz lepiej....
  • slonko1335 07.09.10, 00:05
    przeciez to u nas jak cukiereczkismile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • carmita80 06.09.10, 23:44
    slonko1335 napisała:

    > acha jeszcze w indeksie leków sprawdź w jakiej formie występuje macmirorsmile

    Czytam i czytam i w szoku coraz wiekszym jestem, jesli ty slonko takie leki dzieciom podajesz to nic dziwnego, ze w wieku dzieciecym na zapalenie trzustki choruja. Listosci, kobieto, leki to chemia, jak mozna, jakas paranoje masz czy co?
  • slonko1335 06.09.10, 23:51
    oczywiście, że podałam, dziecko miało lamblie. nie mam paranoi tylko wynik dodatni z badania kału.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 06.09.10, 23:53
    acha zapalenie trzustki miała już wcześniej, macmiror podano dużo później i o dziwo zapalenia trzustki nie masmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 23:57
    carmita80 napisała:
    > Czytam i czytam i w szoku coraz wiekszym jestem, jesli ty slonko takie leki dzi
    > eciom podajesz to nic dziwnego, ze w wieku dzieciecym na zapalenie trzustki cho
    > ruja. Listosci, kobieto, leki to chemia, jak mozna, jakas paranoje masz czy co?

    A to wierzcholek gory lodowej niestety sad.
    ot chocby tu:
    "ostatnio półroczny syn miał na zapalenie spojówek przepisany lek na
    którego ulotce było wytłuszczoną czcionka napisane aby pod żadnym pozorem nie
    aplikować leku dzieciom do 18 roku życia. Farmaceutka nie chciałam nam sprzedać
    jak poszliśmy z młodym, na naszą prośbę dzwoniła do lekarki się upewnić czy się
    nie pomyliła i eureka lek zadziałał niemalże natychmiast w przeciwieństwie do
    poprzednich 4 które dostawał młody... "
    forum.gazeta.pl/forum/w,86962,96091425,96146158,Re_Balsam_kapucynski_jak_wprowadzic_.html
  • slonko1335 07.09.10, 00:00
    "ostatnio półroczny syn miał na zapalenie spojówek przepisany lek na
    > którego ulotce było wytłuszczoną czcionka napisane aby pod żadnym pozorem nie
    > aplikować leku dzieciom do 18 roku życia. Farmaceutka nie chciałam nam sprzedać
    >
    > jak poszliśmy z młodym, na naszą prośbę dzwoniła do lekarki się upewnić czy się
    >
    > nie pomyliła i eureka lek zadziałał niemalże natychmiast w przeciwieństwie do
    > poprzednich 4 które dostawał młody... "

    no ale co w tym widzisz dziwnego? lek przepisał lekarz, farmaceuta upewnił się że właściwie, jaki masz problem?
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 07.09.10, 06:54
    uświadomiłam sobie, że babola ci wtedy napisałam. Młoda nie miała zapalenia trzustki tylko zapalenie dwunastnicy,nie wiem skąd mi się ta trzustka wzięła...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • zebra_zoe 07.09.10, 00:15
    slonko1335 napisała:

    > no i co znalazłaś już odpowiednie wątki? czy ci pomóc szukać? możesz sobie w wy
    > szukiwarce od daty ustawić- to tak na wszelki wypadek bo ostatnio miałaś proble
    > m z drzewkiem więc nie wiem jak u ciebie z sortowaniem.....

    zawsze mnie śmieszą osoby, które w obliczu desperacji szukają starych wątków osoby, z która dyskutują, żeby koniecznie znaleźć COŚ wink
  • afrikana 09.09.10, 23:13
    zawsze mnie śmieszą osoby, które w obliczu desperacji szukają starych wątków os
    > oby, z która dyskutują, żeby koniecznie znaleźć COŚ wink

    No mnie też takie osoby powalająbig_grin
    A słonko jest w tym mistrzynią po prostusmile smile smile Sama miałam okazję się o tym przekonać. Z niezwykłą pasją wygrzebywała nieaktualne już wątku sprzed roku, coby mi tylko udowodnić, że kłamię...żeby tylko znaleźć COKOLWIEK na potwierdzenie swoich "racji". Niestety robiła to zupełnie nieudolnie, straciła za to przy tym mnóstwo czasu. Ale, jak sama pisała nieźle się przy tym bawiła moim kosztem, miała ubaw po pachyuncertain No i jeszcze wyśmiewała się ze mnie, że się tłumaczę, a sama robi dokładnie to samo. Próbuje się bronić, a ze mnie szydziła i wyzywała od panienek forumowych.
    Teraz ja się z ciebie pośmieję słonko...bo wyszło szydło z workabig_grin
  • slonko1335 10.09.10, 07:21
    A słonko jest w tym mistrzynią po prostusmile smile smile

    ciesze się, że mnie doceniaszsmile

    Sama miałam okazję się o tym p
    > rzekonać. Z niezwykłą pasją wygrzebywała nieaktualne już wątku sprzed roku, cob
    > y mi tylko udowodnić, że kłamię...żeby tylko znaleźć COKOLWIEK na potwierdzenie
    > swoich "racji". Niestety robiła to zupełnie nieudolnie, straciła za to przy ty
    > m mnóstwo czasu.

    skąd ty moja droga wiesz ile ja czasu straciłam-widzisz jak sama twierdzisz niektórzy są dobrzy w porusznaiu się na forum i to że ty tracisz dużo czasu na używanie wyszukiwarki nie oznacza że wszyscy tak mają...
    Nieudolnie powiadasz-a widzisz ale to że nieudolnie to z Twoich wątków nie wynika niestety a tutaj można sobie odtworzyć i przeczytać ze mowa o czymś innym zupełnie...

    a czyżbyś ty też jednak nie mogła sobie darować i w kolejnym wątku zacytowała coś ze starego?-jak stare niedobre słonko-matko afrikanko czyżbyśmy były aż tak podobne w tym względzie-no proszę a to podobno powala cię-nie ma to jak samemu się powalać.....

    Próbuje się bronić, a ze mnie szydziła i wyz
    > ywała od panienek forumowych.

    ja się nie bronię tylko tłumaczę hanalui w bardzo prosty sposób, bo ona inaczej nie potrafi niestety w jaki sposób głupotę trzasnęła bo ona nawet tego nie zauważy... dla niej wydanie recepty przez lekarza gdy dziecko jest chore i wydanie gdy zdrowe i podstaw nie ma do tego wydania to to samo dokładnie ale ona żłobka od szpitala nie odróżnia wiec nie ma co się dziwić ze i tutaj jest problem.

    Wyzywała od panienek forumowych?-o matko ty też zgłoś przestępstwo toć to straszne wyzwiskosmile

    Chyba będę mieć dobry dzień dzisiaj a tak mi sę wstawać nie chciało....smile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 10.09.10, 14:59
    big_grin Śmieszna jesteśbig_grin
    smile smile smile
    Żenada, ha, ha, ha....
    tłumacz się dalej, tłumacz...coraz bardziej się pogrążasz, a ja mam coraz większy ubawbig_grin

    KŁAMCZUSZKU buahahahabig_grin
  • slonko1335 10.09.10, 21:37
    Cieszę się, że się dobrze bawisz, ja też po to właśnie wchodzę na forum.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 06.09.10, 23:23
    slonko1335 napisała:

    > ale weź ty laska doczytaj? bo pomieszało ci się.... mowa o rożnych zupełnie syt
    > uacjach i troszku z kontekstu powycinałaś....acha i moje dziecko już nie ma dwó
    > ch lat, jesteśmy o ponad dwa do przodu....

    Serio? Moze ty przestan stulac bo sie gubisz w swoich klamstwach big_grin

    Autor: slonko1335☺ 20.08.09, 11:16
    "Macmiror jest na lamblie i na Candidę. Jest w formie tabletek lub dla mniejszy
    > ch
    > dzieci robią proszek w aptece na receptę, bo na ulotce jest napisane coby dla
    > dzieci poniżej 6 lat nie stosować. Moja miała 3 jak brała normalnie w
    > tabletkach. "
    forum.gazeta.pl/forum/w,86962,98941275,99212795,Re_na_poczatku_to_ja_chcialam_Ci.html
    Macmiror w tabletkach przepisała młodej lekarka-gastrolog-mało tego zadziałał swietnie, proszek robiony niestety nie-dawka była zbyt niska a i nawet wiek juz obniżono przy jakim można stosować..

    Autor: slonko1335☺ 06.09.09, 10:11
    "Żaden z lekarzy moich dzieci w tym alergolog, pediatra i gastrolog nie wypisali
    mi leków na robaki
    . Mało tego lekarz w rodzinie powiedział, że chyba jestem
    nienormalna skoro sądzę, że leki te są obojętne dla organizmu"
    forum.gazeta.pl/forum/w,578,99651922,99905524,Re_Odrobaczanie_.html

    Zaiste dziwne ze dzieciak bierze leki nieprzeznaczone dla 3 latki, nieprzygotowane jak dla 3 latki, dawki nie ma dla 3 latki, podobno wypisal je wg obecnej dzisiejszej wersji gastrolog, ale na czasie brania lekow mama radosnie oswiadczala ze nie wypisal lekow zaden z lekarzy dzieciecych...czyli kto? mis go-go? A moze ten lekarz od recept co pacjenta nie widzi big_grin?

  • slonko1335 06.09.10, 23:46
    .No i co ci sie nie zgadza-zaraz wytłumaczymy jeszcze prościej.
    Macmiror jest w tabletkach. Dla małych a dokładniej drobnych dzieci dawka nifurratelu jaka jest w jednej tabletce jest za duża. Lekarz z pojęciem przepisze więc odpowiednią ilośc proszku zrobionego z uwaga roozkruszonej tabletki-możesz zadzwonić do apteki i sprawdzić."
    Macmiro jest od 6 rku życia a dokłądniej był jak ALka pierwszy raz go dostała w formie proszku z dawką obliczoną do jej wagi. Drugi raz dostała normalnie tabletkę-ktorą mogłam pokruszyć ale nie miałam potrzeby bo łykała bez problemu...-więcej do czynienia z macmirorem nie miałam bo ten ostatni podziałał-czemu nie wkleisz na to fragmentów żadnych?

    ]Żaden z lekarzy moich dzieci w tym alergolog, pediatra i gastrolog nie wypi
    > sali
    > mi leków na robaki[/b]. Mało tego lekarz w rodzinie powiedział, że chyba jestem
    >
    > nienormalna skoro sądzę, że leki te są obojętne dla organizmu"

    no to rzeczytaj raz jeszcze o czym mowa w wątku bo w tymże jest mowa o odrobaczaniu profilaktycznym dziecka i tak żaden rozsądnych lekarzy nie przepisze leków na robaki i lamblie profilaktycznie i moim zdnaiem trzeba upaśc na głowę zeby takie leki profilaktycznie co pól roku podawac (zwłaszcza te na lamblie) a to własnie robi dziewczyna z którą pisze i wmawia mi że każdy lekarz te leki wypisuje -o tym tez możesz znaleźć fragmenty bo pisalam to wielokrotnie...

    już załapałaś? czy jeszcze dokładniej trzeba....może jakbyś fragmentów wybranych z kontekstu nie wklejała a makóweczką troszke ruszyła (choc pewnie to i tak niewiele da) to by się udało...


    -
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 07.09.10, 00:13
    slonko1335 napisała:
    > już załapałaś? czy jeszcze dokładniej trzeba....może jakbyś fragmentów wybranyc
    > h z kontekstu nie wklejała a makóweczką troszke ruszyła (choc pewnie to i tak n
    > iewiele da) to by się udało...

    Tia.. tlumacz sie wiecej i czesciej.....i dlatego na forum sobie temat zalozylas nie tak dawno temat
    forum.gazeta.pl/forum/w,86962,111972405,111972405,Schemat_profilaktycznego_odrobaczania.html
    "Zdecydowałam się na odrobaczenie w ciemno mojego półtoraroczniaka i
    czterolatki. Kłopot w tym, że muszę zakombinować receptę a nie wiem ile i co
    podawać.
    Chcemy "odrobaczyć" dzieci i siebie na wszystko."

    Rozumiem ze korzystasz z lekarza idioty co nie zna dawkowania lekow dla dzieci surprised...a moze lekarz-mama wlasne dawki ustala? A receptunia od usluznego lekarza w 15 minut czeka na recepcji


    Swoja droga jezdza na tamtym forum po tobie jak po lysym koniu taka jestes obeznana i fachowa big_grin. Widac nie tylko ja dostrzeglam ta twoja blyskotliwosc tongue_out
  • slonko1335 07.09.10, 00:22
    a prosze cię bardzo, nie widzę przeszkód w odrobaczaniu w ciemno jeżeli dziecko ma objawy (bo w badaniach one bardzo rzadko wychodzą-nawet moja gastrolog nie widzi takich przeszkód) a uznałam, że moje dziecko objawy ma i wolałam się upewnić czy bez sensu nie będę go faszerować sterydami. Natomiast nie podałabym w ciemno leku na lamblie ale tutaj akutrat nie mam problemu bo mam specjalistkę od lamblii więc wiem jak są...

    Rozumiem ze korzystasz z lekarza idioty co nie zna dawkowania lekow dla dzieci
    > surprised...a moze lekarz-mama wlasne dawki ustala? A receptunia od usluznego lekarza
    > w 15 minut czeka na recepcji
    właśnie z takimi sprawami idę do swojej lekarki z przychodni-mówię jaki lek i w jakiej dawce a ona mi go wypisze jak trzeba ale racja o dawkach nie będzie miała pojęcia, ona ogólnie ma małe pojęcie ale jest fajna babka i bardzo przydatnasmile

    Suma sumarum leków w ciemno nie podałam bo się nie odważyłam, zrobiłam za to jeszcze kilkanaście badań które nic nie wykazały i pogodziłam się z diagnozą jaką jest astma a że na lekach na astmę alka ma się świetnie to jak zwykle podjęłam dobrą decyzjęsmile

    > Swoja droga jezdza na tamtym forum po tobie jak po lysym koniu taka jestes obez
    > nana i fachowa big_grin

    oj misiu po tobie za to nie jeżdżą i uwielbiają cię niemiłosierniesmile mi wisi nie wiem jak tobie ...


    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 07.09.10, 00:35
    slonko1335 napisała:
    > oj misiu po tobie za to nie jeżdżą i uwielbiają cię niemiłosierniesmile mi wisi ni
    > e wiem jak tobie ...

    Oj nie wisi ci zuczku, nie wisi bo od kilku conajmniej tygodni podskakujesz jak taka mala ujadajaca szczekaczka z inwektywami a ja cie IGNORUJE, a ty dalej szczekasz i szczekasz, i nowe inwektywy wymyslasz i mam ubaw z ciebie tongue_out
  • slonko1335 07.09.10, 06:52
    Oj nie wisi ci zuczku, nie wisi bo od kilku conajmniej tygodni podskakujesz jak
    > taka mala ujadajaca szczekaczka z inwektywami a ja cie IGNORUJE, a ty dalej sz
    > czekasz i szczekasz, i nowe inwektywy wymyslasz i mam ubaw z ciebie tongue_out

    hmm...ciekawa logika. Przejmuję się strasznie co inni o mnie myślą czy piszą bo ci podskakuję? pomyśl jeszcze troszkę żabko co właśnie napisałaś. I problem polega na tym, że nie potrafisz mnie zignorować i robisz to tylko wtedy jak zabraknie "języka w gębie" bo się sama zapędzasz w kozi róg w przeciwnym wypadku mogę zawsze na cię liczyćsmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanalui 07.09.10, 09:07
    slonko1335 napisała:
    > hmm...ciekawa logika. Przejmuję się strasznie co inni o mnie myślą czy piszą bo
    > ci podskakuję? pomyśl jeszcze troszkę żabko co właśnie napisałaś. I problem po
    > lega na tym, że nie potrafisz mnie zignorować i robisz to tylko wtedy jak zabra
    > knie "języka w gębie" bo się sama zapędzasz w kozi róg w przeciwnym wypadku mog
    > ę zawsze na cię liczyćsmile

    Wiesz...na podstawie bredni ktore wypisujesz, twoich oswiadczeniach jak to "leczysz", zdobywasz recepty i co aplikujesz swoim dzieciom nalezaloby zlozyc zawiadomienie o przestepstwie. Przeszukam regulamin forum czy jest taka mozliwosc i chetnie to zrobie tongue_out.
    I na tym zakoncze to blyskotliwa rozmowe z toba. Mozesz sobie szczekac inwektywami do woli i myslec ze zabraklo mi argumentow
  • slonko1335 07.09.10, 10:32

    > Wiesz...na podstawie bredni ktore wypisujesz, twoich oswiadczeniach jak to "lec
    > zysz", zdobywasz recepty i co aplikujesz swoim dzieciom nalezaloby zlozyc zawia
    > domienie o przestepstwie. Przeszukam regulamin forum czy jest taka mozliwosc i
    > chetnie to zrobie tongue_out.

    rany Julek ale się wystraszyłam, normalnie szok, spodnie mi spadły tak się trzęsę ze strachu.
    P.S to był żart żabko-bo wiem że masz z tym problemysmile


    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 09.09.10, 19:25
    Przeszukam regulamin forum czy jest taka mozliwosc i
    > chetnie to zrobie tongue_out.

    kurczę, nadal siedzę sobie w ciepłym domku a nie za kratkami, żadne uzbrojone brygady specjalne ani nawet zwykły policjant (poza moim własnym bratem) odwiedzić mnie nie chce....
    czyżbyś tylko szczekała bez sensu, czy cię wyśmiali przy zgłaszaniu przestępstwa?-no tak czy owak jak zwykle zrobiłaś z siebie idiotkę...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 09.09.10, 23:22
    no i nadal nie możesz sobie darowaćbig_grin
    chyba jednak ci nie wisi....

    a tym razem ja mam niezły ubaw twoim kosztem, ostatnio ty sie bawiłaś moimbig_grin
    fajnie tak wygrzebywac czyjeś stare wątki sprzed kilku miesięcy ?
    A ze mnie się nabijałaś, ze się tłumaczę, a robisz to samobig_grin
    Twoje zwikłane i pokrętne, wykluczające się nawzajem wypowiedzi doprowadzają mnie do rozpukubig_grin
    ha,ha,ha,hasmile KŁAMCZUSZKU big_grin big_grin big_grin
  • slonko1335 10.09.10, 07:08
    Prosze bardzo afrikanko-dobrej zabawy i oczywiście że mi wisi co myślisz, nie traktuję cię poważnie zupełnie. Widzisz różnica polega na tym, że hanalui wkleiła dwa wątki nie czytając ich nawet i nie miała pojęcia co wkleja a niestety nie wkleiła tego co chciała bo zbyt trudne już dla niej było aby sprawdzićsmile
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • afrikana 10.09.10, 15:01
    > Prosze bardzo afrikanko-dobrej zabawy

    A dziękuję, dziękuję...bawię się wyśmienicie kłamczuszku big_grin Trzymaj tak dalejsmile
  • slonko1335 10.09.10, 21:45
    A dziękuję, dziękuję...bawię się wyśmienicie kłamczuszku big_grin Trzymaj tak dalejsmile

    na zdrowie forumowa panieneczkowink



    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 0moni 07.09.10, 15:40
    Moje dziecko chodzilo 2 lata do zlobka a teraz poszlo do prrzedszkola i powiem szczerze ze udusialbym rodzicow puszczajacych zakatarzone dziecko do przedszkola i zlobka. Sami twierdzili wciąż ze to tylko katar podczas gdy ani razu nie przyniesli zaswiadzcenia opd lekarza potwierdzajacego ich slowa (a sami przeciez lekarzami nie byli wiec skad mieli pewnosc ze ten katar to nic groznego???)ponadto po kilku dniach zawsze z tego kataru cos sie w koncu wykluwało (a na dodatek zarazane byly inne dzieci) a mimo to rodzice dalej posylali swoje pociechy (dopoki wychowawczynie nie zadzwonily i nie kazaly odebrac dziecko). głupota rodzicow nie ma granic a gadanie ze nie maja z kim zostawic dziecka to smieszna wymowka. sama tez pracuje na caly etat. dziecko przez 2 lata caly czas chorowalo-glownie dlatego bo zarazalo sie od chorych dzieci w żlobku. non stop siedzialo na zwolnieniach. a my z mezem razem z nim-w pracy patrzyli na nas krzywo-malo mnie nie zwolnili. ale nie moglabym byc az tak nieodpowiedzialna zeby puszczac zakarzone dziecko do żlobka (a wiem ze to nie byl niewinny katar bo za każdym razem konsultowałam to z lekarzem i slyszalam ze powinnien kilka dni posiedziec w domu). i nie mowcie ze wy nie mozecie siedziec z zakarzonym dzieckiem w domu -bo nikt nie moze, kazdy musi chodzic do pracy. uwazam, ze nawet przy malym katarze rodzice powinni przynosić zaswiadzcenie od lekarza ze dziecko jest zdrowe i wtedy moze dzieciaki by tak nie chorowaly bo te chore, miejmy nadzieje, takiego zaswiadczenia by nie dostały
  • hanalui 06.09.10, 19:43
    najma78 napisała:

    > Jaki lekarz przepisal dziecku lek w tabletkach, przedszkolakowi?

    Jak znam zycie to lekarz-mama, lekarz-sasiadka, lekarz-kolezanka, lekarz-pani z apteki, spoleczenstwo polskie akurat slynne jest z naduzywania lekarst wszelakiej masci. Leki dla dzieci, ktore pewnie i u mnie, i u ciebie sa na recepte, w PL stoja do wyboru do koloru jak cukierki, nikt ci nawet nie odmowi sprzedazy jesli powiesz ze to dla noworodka choc na leku jak wol pisze ze od lat 5, jeszcze ci usluznie wylicza mniejsza dawke wink
  • hanalui 06.09.10, 19:20
    batutka napisała:
    > parę lat temu mama jednego mojego wychowanka (4-letniego wówczas) poprosiła mni
    > e o to, żebym w południe podała jej dziecku zyrtec (w tabletkach właśnie)

    Zyrtec jest tez w syropie, dla dzieci wlasnie, tylko nieco drozej kosztuje niz tabletki

    > ale teraz pomyśl co by było gdyby chłopiec się zakrztusił, coś poważnego by się
    > stało - kto by odpowiadał? oczywiście, że ja

    A mialas pisemna zgode rodzica na podanie? Rownie dobrze moze zakrztusic sie jabluszkiem, ciasteczkiem, kotletem, winogronkiem, masz przeszkolenie z pierwszej pomocy
  • batutka 06.09.10, 21:47
    hanalui napisała:


    > A mialas pisemna zgode rodzica na podanie? Rownie dobrze moze zakrztusic sie ja
    > bluszkiem, ciasteczkiem, kotletem, winogronkiem, masz przeszkolenie z pierwszej
    > pomocy

    tak, ale w statucie przedszkola nie ma nic na temat zakazu karmienia dziecka jabłuszkiem, ciasteczkiem, kotletem, winogronkiem, a o zakazie podawania tabletek jest wzmianka i to spora smile
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • afrikana 06.09.10, 22:24
    Mój młody jest po zakrztuszeniu. Czym ??? A no po prostu kęsem pokarmowym, a uściślając zwykłym kawałkiem TORTU. To się może przytrafić ZAWSZE i WSZYSTKIM.
  • zebra_zoe 06.09.10, 22:55
    afrikana napisała:

    > Mój młody jest po zakrztuszeniu. Czym ??? A no po prostu kęsem pokarmowym, a uś
    > ciślając zwykłym kawałkiem TORTU. To się może przytrafić ZAWSZE i WSZYSTKIM.

    no tak, ale skoro faktycznie w statucie jest napisane, ze nie wolno podawac lekarstw, a przedszkolanka by je dala dziecku i one by sie zakrztusilo, to by ona odpowiadala
    jesli zas dziecko zjadłoby tort, ciastko itp. to nikt by ja wina za to nie obarczał,bo podawc jedzenie moze
  • slonko1335 06.09.10, 22:59
    > no tak, ale skoro faktycznie w statucie jest napisane, ze nie wolno podawac lek
    > arstw, a przedszkolanka by je dala dziecku i one by sie zakrztusilo, to by ona
    > odpowiadala

    dokładnie i nie dziwota że podawać nie ma wcale ochoty

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • betty842 06.09.10, 15:52
    batutka napisała:
    > "u nas"? rozumiem, że Polką nie jesteś, chyba, że tak szybko zaczęłaś się
    > identyfikować z innym krajem?

    A dlaczego nie??? Mnie z koleji denerwuje jak pytam moją ciocię np: "Gdzie kupiłaś tę bluzkę?" ,a ona odpowiada: "U nas,na Osiedlu". Niby nic dziwnego ale ciocia przeprowadziła sie do naszej wsi już kilka lat temu a to jej osiedle jest całkiem w innej miejscowości.No więc wg mnie nie powinna mówić "u nas" skoro już tam nie mieszka.
  • batutka 06.09.10, 16:19
    betty842 napisała:


    > A dlaczego nie??? Mnie z koleji denerwuje jak pytam moją ciocię np: "Gdzie kupi
    > łaś tę bluzkę?" ,a ona odpowiada: "U nas,na Osiedlu". Niby nic dziwnego ale cio
    > cia przeprowadziła sie do naszej wsi już kilka lat temu a to jej osiedle jest c
    > ałkiem w innej miejscowości.No więc wg mnie nie powinna mówić "u nas" skoro już
    > tam nie mieszka.

    jak dobrze przeczytasz mój post, to będziesz wiedzieć o co mi chodzi


    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • zebra_zoe 05.09.10, 23:55
    hanalui napisała:

    >
    > W moim tez taki standard, tylko ze ani ja ani Najma nie mieszkamy w PL i u niej
    > , i u mnie katar nie
    > jest choroba ani dla nauczycieli, ani dla rodzicow (no chyba ze to rozchisteryz
    > owane mamuski z
    > PL smile) , recepta wipisana przez lekarza jest swieta i zaden nauczyciel nie ma p
    > rawa jej podwazyc.
    > No ale moze u nas nauczycielki bardziej ksztalcone i wiedza jak zapodac syrop,
    > potrafia odmierzyc
    > odpowiednia ilosc lekarstwa z rozpiski lekarza, potrafia tez rozpoznac jesli z
    > dzieckiem dzieje sie cos
    > zlego, udzielic pierwszej pomocy.

    no taaak, ale u Wasz za granicom to co innego - w końcu gdzie nam Polakom do Was
  • q_fla 06.09.10, 09:51
    Standard. Nauczycielka mojej córki bez problemu przyjmuje dziecko z katarem i podaje potrzebne leki.
    Może dlatego, że jako samotna matka bez pomocy zastępu babć, dziadków, cioć, sióstr, braci nie mogła sobie pozwolić na luksus przebywania w domu z zakatarzonym przedszkolakiem.

    Btw, jak moja córka ma katar, to nie dość, że idzie do przedszkola, to jeszcze zalicza dłuuugi spacer bez względu na pogodę, a najlepiej w mroźne dni zimy. Do tego jeszcze zimny prysznic po kąpieli. Po dwóch dniach takiej terapii po katarze śladu nie ma.
    --
    "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
    dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
    nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by ani_ni smile
  • slonko1335 05.09.10, 22:18
    Moja jutro do przedszkola nie pójdzie. Zaczęła dzisiaj kaszleć i smarkać.
    ZObaczę co będzie jutro i zdecyduje co we wtorek ale u nas to prosto, bo jeżeli
    to infekcja to jutro będzie mieć 40 stopni gorączki, jeżeli alergia to podam
    leki i pomaszeruje we wtorek do przedszkola, podejrzewam, że jednak astma dała
    znać o sobie bo nocowała u babci i nie dostała dwóch dawek leku bo babci się
    zapomniało....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 1maja1 05.09.10, 23:41
    Moje dziecko od kilku tyg chodzi do zlobka i juz nawet nie pamietam kiedy zaczelo mu leciec z
    nosa, z reszta leci do dzis, i w zyciu nie przyszloby mi do glowy, aby zostal ze mna w domu, bo
    chyba by musial siedziec non stop; tak to juz jest w zlobkach/przedszkolach. Nie kaszle, nie
    goraczkuje, ale nawet w razie lekkiej goraczki dostalby calpol.
    --
    Moj Grudniowy Skarb
  • 1maja1 05.09.10, 23:43
    mialam dopisac, ze calpol w razie lekkiej goraczki podaja panie przedszkolanki.
    --
    Moj Grudniowy Skarb
  • batutka 06.09.10, 00:06
    1maja1 napisała:

    > mialam dopisac, ze calpol w razie lekkiej goraczki podaja panie przedszkolanki.

    ja z kolei tego nie rozumiem:
    w przypadku kataru,ok, jeszcze jestem w stanie zrozumieć - dzieci chodzą do
    przedszkola, bo co drugie ma katar i to nie choroba (chociaż ja z katarem nie
    wysyłam)
    ale gorączka? w życiu bym nie zostawiła dziecka z gorączką w przedszkolu
    a w ogóle co to znaczy "lekka gorączka"?

    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • kalina886 06.09.10, 00:31
    To zależy. Jeśli widzę, że ma tylko lekki katar (nie jakiś mega cieknący, utrudniający oddychanie) to
    posyłam do przedszkola.
    Jak dochodzi np. kaszel to rozważam posłanie i jak widzę, że kaszle za często i kaszel jest silny to nie
    posyłam.
    Z gorączką w życiu bym nie posłała, nawet lekką ze względu choćby na dobro córki.
  • najma78 06.09.10, 10:35
    batutka napisała:

    > 1maja1 napisała:
    >
    > > mialam dopisac, ze calpol w razie lekkiej goraczki podaja panie przedszko
    > lanki.
    >
    > ja z kolei tego nie rozumiem:
    > w przypadku kataru,ok, jeszcze jestem w stanie zrozumieć - dzieci chodzą do
    > przedszkola, bo co drugie ma katar i to nie choroba (chociaż ja z katarem nie
    > wysyłam)
    > ale gorączka? w życiu bym nie zostawiła dziecka z gorączką w przedszkolu
    > a w ogóle co to znaczy "lekka gorączka"?
    >
    Lekka goroczka u dzieci to taka 38-39st., ktora przechodzi na ok 5-6h po podaniu paracetamolu/calpolu i dziecko zachowuje sie zupelnie normalnie.
  • 1maja1 06.09.10, 12:27
    Ja tez bym nie wyslala dziecka z goraczka do zlobka, po prostu w regulaminie zlobka jest napisane, ze w razie gdyby dziecko dostalo w zlobku niewysokiej goraczki (do ilus tam stopni, nie pamietam), to one maja prawo dziecko podac lekarstwo dziecku.
    --
    Moj Grudniowy Skarb
  • najma78 06.09.10, 13:00
    1maja1 napisała:

    > Ja tez bym nie wyslala dziecka z goraczka do zlobka, po prostu w regulaminie zl
    > obka

    Zlobek to dzieci w wieku 0-3 lata, jak sie nie myle, co gdy dziecko zabkuje i goraczkuje nie wysoko?
    To z przerwami trwa kilka lat.

    jest napisane, ze w razie gdyby dziecko dostalo w zlobku niewysokiej gorac
    > zki (do ilus tam stopni, nie pamietam), to one maja prawo dziecko podac lekarst
    > wo dziecku.

    Skoro u ciebie tak jest i sie zgodzilas to ok. u mnie zadnych lekow nie podaja bez kazdorazowej zgody rodzica. czyli sami nie decyduja czy podac czy nie. Z lekko goraczkujacym sie mecza tzn. wiecej musza przytulac itp. z wysokogoraczkujacym dzwonia aby odebrac, ale to norma, dziecka z wysoka goraczka nie wyslalabym do przedszkola/szkoly.
  • 1maja1 06.09.10, 13:18
    Goraczka przy zabkowaniu chyba nie jest grozna, wiec chyba jest ok wyslac do zlobka? nie wiem, nie myslalam nad tym, moje dziecko akurat objawy zabkowania przechodzi w miare bezobjawowo, goraczki nigdy nie mial. Jesli chodzi o podanie lekarstwa to sprawdzilam regulamin i tak, najpierw pytaja sie rodzica o zgode zanim podadza.
    --
    Moj Grudniowy Skarb
  • mama_amelii 06.09.10, 08:11
    Ja posyłam do przedszkola z katarem(większość dzieci jest w tej chwili zasmarkanych i pani dyrektor nie ma nic przeciwko,jeśli dziecko nie ma gorączki,nie jest osłabione,bardzo mocno zakatarzony-czyt zapuchnięte oczy i katar po pachy).Mała też miała debiut w środę ,a od czwartku z katarem.Dzisiaj juz jest ok,nosek lekko zapchany,ale katar nie leci.Poza tym na sali stoją chusteczki i córka sama sobie radzi,sama smarka nos i nie potrzebuje niczyjej pomocy,a u maluszków panie biegają z chustkami za dziećmi.
    --
    Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
    nie obleka tego faktu w słowa.
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 08:39
    Katar to nie choroba. Ja posyłam, jak moje dzieci mają tylko katar (nie mówię o
    mega katarze, kiedy to trzeba im nosy wycierać co pół minuty, wtedy w domu
    siedzą), ba nawet jak kaszlą też chodzą, jesli lekarz zezwoli (a kilka razy już
    tak było, ze lekarz po obejrzeniu dzieci nie widział potrzeby izolowania ich,
    zwłaszcza, ze u starszaka kaszel potrafi się utrzymywac nawet miesiąc po infekcji).
    Tak wiem, jestem nieodpowiedzialna i wyrodna.
  • najma78 06.09.10, 10:39
    dziub_dziubasek napisała:

    > Katar to nie choroba. Ja posyłam, jak moje dzieci mają tylko katar (nie mówię o
    > mega katarze, kiedy to trzeba im nosy wycierać co pół minuty, wtedy w domu
    > siedzą), ba nawet jak kaszlą też chodzą, jesli lekarz zezwoli (a kilka razy już
    > tak było, ze lekarz po obejrzeniu dzieci nie widział potrzeby izolowania ich,
    > zwłaszcza, ze u starszaka kaszel potrafi się utrzymywac nawet miesiąc po infekc
    > ji).
    > Tak wiem, jestem nieodpowiedzialna i wyrodna.

    Nie, nie jestes nieodpowiedzialna ani wyrodna tylko masz normalne podejscie a nie robisz z igly widly.
    A swoja droga kaszel utrzymujacy sie miesiac po infekcji to krotko, norma to 6-10 tygodni.
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 11:32
    Oj jestem wyrodna, bo jakiś czas temu smiałam wyjść na plac zabaw z córką po ospie (fioletowe kropki na twarzy). Co z tego, że krosty zaschnięte, ze lekarz dopuścił by mloda wyszła na dwór, a wręcz dopuścił wysłanie jej do żłobka po weekendzie, skoro zostałam zakrzyczana zarówno na forum, jak i przez jedną mamuśkę na placu, że jestem nieodpowiedzialna i jak śmiem wychodzić z chorym dzieckiem...
    Gencjana zmyła się całkowicie po jakichś 2 tygodniach, przeciez nie będę 20 miesięcznego dziecka szorować szczotką i spirytusem, by ludzi nie straszyć...
  • elan-o100 06.09.10, 11:37
    to ja sie pytam tych co krzycza, ze do przedszkola z katarem poscic nie mozna, czy jak Wasze dziecko ma katar, to na dwor nie wychodzi? siedzi caly czas w domu?
    nie wierze, ze przy ciagnecym sie tydzien, czy dwa katarze mozna trzymac dzieciaka w domu...
  • yagnik 06.09.10, 15:04
    to ja sie pytam tych co krzycza, ze do przedszkola z katarem poscic nie mozna,
    > czy jak Wasze dziecko ma katar, to na dwor nie wychodzi? siedzi caly czas w dom
    > u?
    > nie wierze, ze przy ciagnecym sie tydzien, czy dwa katarze mozna trzymac dzieci
    > aka w domu...

    Wiesz co ja mam takich sąsiadów. Wiecznie wychodzili z chorymi dziećmi na plac zabaw, całe wakacje w sumie te dzieci chorowały a to zapalenie oskrzeli a to krtań a to jelitówki.
    Targali te dzieci na plac zabaw nawet kiedy starszy się słaniał bo miał wysoką temp i wieszał się na swojej mamie bo wyraźnie widać było że był osłabiony.
    Zwracałam uwagę kilkakrotnie i zawsze słyszałam to samo że przecież nie będą trzymać dzieci w domu tylko dlatego że są "trochę chore".
    I przyszedł taki dzień w którym poszłąm z moim synem do lekarza z podejrzeniem zapalenia (jak się okazało niegroźnego), pech chciał że spotkałam sąsiadkę pod przychodnia, jak się dowiedziała że mój syn "ma chyba zapalenie" to w 1 sec. zabrała dziecko i odkręciła się na pięcie rzucając do mnie "on przecież może zarazić moje dziecko!"

    Myślę że to nie był odosobniony przypadek, wiele rodziców nie umie się wysilić i zobaczyć coś więcej niż czubek własnego nosa!
    --
    OPEN YOUR EYES
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 17:08
    A ja napiszę, ze przeginanie w którąkolwiek ze stron jest złe. zarówno trzymanie dziecka z katarkiem w domu, jak i wysylanie wszedzie bądź dziecka z temperaturą czy innymi dolegliwościami.
    Przykre, ze nie widzisz różnicy pomiędzy katarem a gorączką czy inną poważną chorobą...
  • yagnik 06.09.10, 18:01
    Ja widzę, chyba Ci się poty pomyliły.
    --
    OPEN YOUR EYES
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 18:16
    Tak mi wynikało z Twojej poprzedniej wypowiedzi. Moze źle zrozumiałam.
  • 0wiolcia0 06.09.10, 09:47
    W naszym przedszkolu na pierwszym zebraniu pani dyrektor czytała punkt z regulaminu o przyprowadzaniu dzieci zdrowych i o tym że jeśli zostanie stwierdzone w szatni czy podczas zajęć że dziecko jest chore/ przeziębione to natychmiast będą ściągać rodziców żeby zabrali dziecko do domu.
  • 0wiolcia0 06.09.10, 10:04
    0wiolcia0 napisała:

    > W naszym przedszkolu na pierwszym zebraniu pani dyrektor czytała punkt z regula
    > minu o przyprowadzaniu dzieci zdrowych i o tym że jeśli zostanie stwierdzone w
    > szatni czy podczas zajęć że dziecko jest chore/ przeziębione to natychmiast będ
    > ą ściągać rodziców żeby zabrali dziecko do domu.
    Jeszcze dodam okaże się jak to będzie w praktyce Póki co jeszcze nie widziałam żadnego zasmarkańca wink
  • zulcia79 06.09.10, 10:19
    witam...ja w pierwszym roku chodzenia córki do przedszkola tez panikowałam,bo prawie nie chorowała,a tu od razu katar przyniosła...szybko mi przeszło,bo w 1-szej grupie prawie wszystkie dzieci zasmarkane chodzą,poza tym jak się pracuje,to żaden lekarz nie da L4 na dziecko z katarem.U nas przy temp. albo silnym kaszlu pani wzywała rodziców.Teraz starsza do szkoły też chodzi z katarem.A młoda już nie jest tak sterylnie chowana,bo łapie od starszej.Ciekawe jak to bedzie za rok,jak zadebiutuje w przedszkolu.No i wydaje mi się,że bardziej"panikują"rodzice jedynaków wink
    --
    Moje skarby najdroższe-Zuzia(17.10.2001) i Julia(02.05.2008)
  • bacha1979 06.09.10, 10:26
    Moja też dostała kataru w sobotę. bez gorączki, bez kaszlu, ale marudna, bez apetytu. Nie miałabym sumienia jej wysyłać do przedszkola.
    Katar a katar to różnica. Wiec jeśli mały katar (nie trwa długo- bo taki by mnie niepokoił), dziecko niemarudne, chętne do zabawy to chyba bym puściła. U nas jest poprawa, Mała co dzień oyta0 kiedy pójdzie do przedszkola i jak będzie poprawa to w środę chyba pójdzie.
  • batutka 06.09.10, 15:33
    bacha1979 napisała:

    > Moja też dostała kataru w sobotę. bez gorączki, bez kaszlu, ale marudna, bez ap
    > etytu. Nie miałabym sumienia jej wysyłać do przedszkola.
    > Katar a katar to różnica. Wiec jeśli mały katar (nie trwa długo- bo taki by
    > mnie niepokoił), dziecko niemarudne, chętne do zabawy to chyba bym puściła. U
    > nas jest poprawa, Mała co dzień oyta0 kiedy pójdzie do przedszkola i jak będzie
    > poprawa to w środę chyba pójdzie.

    no właśnie moja Ania też zakatarzona, marudna, ale już lepiej, więc w środę ją puszczę chyba do przedszkola, bo zapomni wink
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • marcinn24 06.09.10, 10:59
    Pytając nie wiedziałam, że rozwinie sie taka dyskusja. Mała do przedszkola poszła, czuła się dobrze, apetyt dopisuje. Pytałam bo dopiero zaczęła chodzić do przedszkola i nie wiedziałam co zrobić ma tylko katar i my normalnie z nią wychodzimy na dwór, w sobotę byliśmy na urodzinach, nie wiedziałam tylko co w przedszkolu powiedzą. Dzięki za wszystkie odpowiedzi
  • leneczkaz 06.09.10, 11:26
    Mo chodził z karatem do żłobka. Z kaszlem i gorączką już nie.
    Obecnie jeszcze nic nie złapał.
    Nie przerażają mnie inne dzieci z flukiem po kolana. Zawsze chodziłam z nim do chorych dzieci, czy kuzynów. Nie mam fobii. Syn nigdy nie był "chory" na nic więcej niż fluki i kaszel.
    --
    Maksymilian 10.10.2008
    Aleksander (*02.05.10-19.08.10)
  • leneczkaz 06.09.10, 11:54
    Właśnie, przypomniało mi się. Jak syn miał karat tak z m-c lub 2 to dostałam na piśmie opinię naszej p. doktor nt. fakt, że syn może chodzić do żłoba.
    Większość niepanikujących lekarzy mówi, że dziecko z katarem MOŻE chodzić do przedszkola. W innym wypadku daje L4 mamie.
    --
    Maksymilian 10.10.2008
    Aleksander (*02.05.10-19.08.10)
  • batutka 06.09.10, 16:51
    leneczkaz napisała:

    > Właśnie, przypomniało mi się. Jak syn miał karat tak z m-c lub 2 to dostałam na
    > piśmie opinię naszej p. doktor nt. fakt, że syn może chodzić do żłoba.
    > Większość niepanikujących lekarzy mówi, że dziecko z katarem MOŻE chodzić do pr
    > zedszkola. W innym wypadku daje L4 mamie.

    niby tak, niby katar to nie choroba, ale...
    ja cały czas mam pewne wątpliwości, bo u jednego jest to tylko katar,a u drugiego katarem zaczyna się poważna infekcja
    i takie zakatarzone dziecko, chodzące do przedszkola może być oprócz tego zdrowe i nie wyniknie z tego jakaś choroba,ale przy okazji może zarazić inne dziecko, na początku katarem, a potem u tego drugiego dziecka wyjdzie jakaś choroba
    jak zaczynałam pracę w przedszkolu dzieci zakatarzone zarażały niesamowicie (nie tylko inne dzieci, ale i nauczycieli) i w związku z tym byłam dosyć często na zwolnieniu
    ale zdaję sobie sprawę z tego,że uciążliwe jest takie chodzenia na zwolnienie ze względu na katarek u dziecka
    ja też wracam za rok do pracy, po urlopie wychowawczym (mam jeszcze młodsze dziecko) i już się boję tych zwolnień, sama pewnie też nie będę sobie mogła pozwolić na zwolnienia na katar smile
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 17:10
    Jak od byle katarku u innegol dziecka drugie łapie od razu zapalenia oskrzeli czy płuc to raczej trzeba popracować nad jego odpornością i sensownie leczyć infekcje (a nie walić antybiotyk na każde kaszlnięcię) niż zwalac winę na zakatarzonego kolegę.
  • batutka 06.09.10, 17:19
    dziub_dziubasek napisała:

    > Jak od byle katarku u innegol dziecka drugie łapie od razu zapalenia oskrzeli c
    > zy płuc to raczej trzeba popracować nad jego odpornością i sensownie leczyć inf
    > ekcje (a nie walić antybiotyk na każde kaszlnięcię) niż zwalac winę na zakatarz
    > onego kolegę.

    to nie do końca jest takie proste
    moja młodsza córka miała kiedyś zapalenie krtani
    jej ojciec (mój mąż) jako dziecko chorował na zapalenie krtani regularnie (jak zapewne wiesz, zapalenie krtani jest b.niebezpieczne, dziecko może się udusić, a zaczyna się od zwykłej infekcji, nawet zwykłego kataru i nie ma tu nic wspólnego odporność)
    dlatego nie dziw się, że jak moja młodsza ma zwykły katar, ja się boję czy przypadkiem w nocy nie obudzi się ze "szczekającym" kaszlem i dusznościami
    oczywiście nie da się każdej infekcji ominąć, ale i tak boję się jak się styka z zakatarzonymi dziećmi
    )
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • mniemanologia 06.09.10, 12:53
    Puszczam do przedszkola dziecko z katarem.
    Po konsultacji z lekarką i za wiedzą pań w przedszkolu.
    Faktycznie "w sezonie" 50% dzieci w przedszkolu ma katar, niektóre też kaszel.
    Wg mojej lekarki katar i kaszel po infekcji mogą się utrzymywac nawet 6 tygodni, nie wyobrażam sobie, żeby rodzice i dzieci tyle musieli siedzieć w domu.
    Oczywiście - jeśli do tego jest gorączka czy szkliste oczy, czy też osłabienie, apatyczność itd - dziecko zostaje w domu.

    --
    Czytając moje posty - ćwicz mięśnie Kegla. Kiedyś mi podziękujesz.
  • zebra12 06.09.10, 16:03
    Co by tutaj nie wystukały nadtroskliwe mamusie, to ja i tak będę posyłac dziecko do przedszkola z katarem i kaszlem dopóki nie gorączkuje.
    Moja też chodzi od środu do przedszkola. To jej drugi rok. I już ma katar oraz poranny kaszel. Futruję ją rutinoscorbinem, dziś dołożę tran. Ja pracuję i nie mam z kim zostawić dziecka, które nie jest wcale chore.
    --
    http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
  • ola33333 06.09.10, 17:06
    moje zdanie: jesli masz mozliwosc zostawic dziecko w domu to zostaw.
    Jesli to problem, to wyslij ja do przedszkola.
    Na pocieszenie powiem, ze sa dzieci ktore maja katar prawie bez przerwy cala jesien, zime i wiosne wiec to nic niezwyklego u przedszkolaka.

    Jestem w tej chwili w podobnej sytuacji, bo moja coreczka (3,5 roku) miala w piatek goraczke. Dzis juz jest niby zdrowa ale nie tak calkiem. Goraczki nie ma, ale katar jest lekki, mozliwe ze bedzie kaszel. Poniewaz nie mamy nikogo do opieki w poblizu, moi rodzice musieliby jechac 800 km, to oczywiscie chodzi do przedszkola. Nie moge jej z powodu kataru zostawic w domu. Gdyby sie pogorszylo, to oczywiscie zostanie w domu.
    Ale poki co to ja odbieram wczesniej, wlasnie spi sobie, choc normalnie juz nie chce w dzien spac. Czyli zapweniam dziecku spokojniejsze popoludnie, troche dodatkowych witamin i mam nadzieje ze bedzie dobrze. To jej drugi rok w przedszkolu smile
    A generalnie wyznaje zasade, ze dopoki dziecko ma sile sie bawic, to i z katarem moze isc do przedszkola. Dzieciaki w ostatnim sezonie u nas tak bardzo nie chorowaly, frekfencja byla srednio ok. 17 na 20.

  • an_ni 06.09.10, 17:09
    wkurzaja mnie niemilosiernie tacy rodzice, ktorzy puszczaja chore, zagilone dzieci do przedszkoli, bo nie uznaja kataru za chorobe uncertain mam gdzies to ze narazaja swoje dzieci na choroby, ale jednoczesnie narazaja moje dziecko. I to mnie wkurza. Bardzo.
    nie znam pojecia kataru przedszkolnego, to jest wymysl niedbajacych o dzieci rodzicow, byleby wypchnac dziecko do przedszkola i miec z glowy opieke
  • ola33333 06.09.10, 17:24
    a ty an_ni z wlasnym katarem tez idziesz zaraz na L4 zeby przypadkiem nie zarazic innych pracownikow? smile

    A lekarz daje ci zawsze zwolnienie z powodu kataru? A co na to pracodawca?
  • an_ni 07.09.10, 10:35
    tak, a co zzera cie zazdrosc?
  • zebra_zoe 06.09.10, 17:31
    pamiętam jedna sytuację, jak prawie wszyscy nauczyciele w przedszkolu się rozchorowali, bo rodzice puszczali dzieci z zielonym katarem
    chodziły sobie te zdrowe dzieci z gilem do pasa, panie szybko złapały infekcję i zamknięto na tydzień przedszkole
  • ola33333 06.09.10, 17:48

    a u nas panie jakos byly zdrowe caly sezon, mimo wielkiego grona malych zasmarkancow smile
    Az sie spytalam w zimie jak to mozliwe, odpowiedzialy mi z usmiechem, ze sa uodpornione.

  • zebra12 06.09.10, 18:24
    Weź opiekunkę.
    --
    http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
  • oliwiera23 06.09.10, 23:03
    To może Ty weź opiekunkę. Nie przyszło Ci do głowy, że to Ty powinnaś zapewnić swojemu choremu dziecku opiekę w czasie choroby. A nie wypychać z domu za wszelką cenę i nie widzieć nic oprócz czubka swojego nosa.
  • dziub_dziubasek 06.09.10, 23:24
    Pogadaj z pediatrami. katar to nie choroba, kaszel poinfekcyjny też nie. I też zobacz coś dalej niż wlasne przwrażliwienie.
  • zebra_zoe 06.09.10, 23:56
    dziub_dziubasek napisała:

    > Pogadaj z pediatrami. katar to nie choroba, kaszel poinfekcyjny też nie. I też
    > zobacz coś dalej niż wlasne przwrażliwienie.

    taaa, a ty oczywiście jestes duchem swiętym i wiesz juz pierwszego dnia, że twoje dziecko ma katar i tylko katar i ze nic sie nie wykluje?
    i przez ten czas posylasz dziecko do przedszkola,a tymczasem katarek zamienia sie w bakteryjny i przychodzi choroba, ale juz zdazylo twoje dziecko pozarażać inne dzieci
  • q_fla 07.09.10, 12:27
    dziecko zaczyna zarażać zanim wystąpią wszelkie objawy infekcji, w tym katar.
    Tak więc wszystkie bojące się kataru poprawne mamuśki pamiętajcie: musicie przewidzieć fakt wystąpienia kataru u waszego dziecka zanim poślecie go do przedszkola, bo inaczej wasze dzieci zarażą inne dzieci.
    Pamiętajcie! Na kilka dni przed wystąpieniem kataru u waszego dziecka koniecznie pozostawcie je w domu!!! Nie bądźcie egoistkami widzącymi tylko czubek własnego nosa!!!!


    tongue_out big_grin
    --
    "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
    dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
    nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by ani_ni smile
  • batutka 07.09.10, 13:13
    q_fla napisała:

    > dziecko zaczyna zarażać zanim wystąpią wszelkie objawy infekcji, w tym katar.
    > Tak więc wszystkie bojące się kataru poprawne mamuśki pamiętajcie: musicie p
    > rzewidzieć fakt wystąpienia kataru u waszego dziecka zanim poślecie go do przed
    > szkola
    , bo inaczej wasze dzieci zarażą inne dzieci.
    > Pamiętajcie! Na kilka dni przed wystąpieniem kataru u waszego dziecka konieczni
    > e pozostawcie je w domu!!! Nie bądźcie egoistkami widzącymi tylko czubek własne
    > go nosa!!!!
    >
    >
    > tongue_out big_grin

    w sumie racja - niestety nie da się przejść bezboleśnie i bez chorób przez przedszkole
    może i niech się zetkną z tymi wszystkimi infekcjami, bakteriami, to się uodpornią
    mam przynajmniej taką nadzieję
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • q_fla 07.09.10, 13:44
    Z każdym rokiem powinno być lepiej.
    Moja córka w maluchach miała rota, jelitówkę, chyba dwa razy zap oskrzeli, katarów nie liczę wink. W tamtym roku już tylko dwa dwudniowe epizody temperatury bez innych objawów i półtoradniową lajtową jelitówkę. W lipcu tego roku przeszła ospę.
    W tym roku do grupy mojej córki (5-6 latki) dokoptowano dwie sześcioletnie dziewczynki, które nigdy nie chodziły do przedszkola, w piątek już były chore, choć reszta grupy od środy w pełnym komplecie.
    --
    "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
    dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
    nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by ani_ni smile
  • batutka 10.09.10, 19:16
    q_fla napisała:

    > Z każdym rokiem powinno być lepiej.
    > Moja córka w maluchach miała rota, jelitówkę, chyba dwa razy zap oskrzeli, kata
    > rów nie liczę wink. W tamtym roku już tylko dwa dwudniowe epizody temperatury bez
    > innych objawów i półtoradniową lajtową jelitówkę. W lipcu tego roku przeszła o
    > spę.
    > W tym roku do grupy mojej córki (5-6 latki) dokoptowano dwie sześcioletnie dzie
    > wczynki, które nigdy nie chodziły do przedszkola, w piątek już były chore, choć
    > reszta grupy od środy w pełnym komplecie.

    mam nadzieję, że będzie coraz lepiej smile
    zastanawia mnie jedno: czy młodsza córka, która jest w domu jeszcze (ma 2 lata i za rok idzie do przedszkola) też się uodporni? bo niby nie chodzi do przedszkola, ale skoro starsza siostra będzie łapała przedszkolne infekcje, choroby i przynosiła je do domu i zarażała młodszą, to czy ona ma szansę jak starsza się nieco uodpornić na te choroby? smile
    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • leneczkaz 10.09.10, 19:25
    Kuzyni mojego syna byli chorzy non stop tamtej zimy (4,5 i 1,5). Przedszkolak nosił a młodszy (+mama) równo chorował. Więc jeżeli samo chorowanie ma dać odporność to uodparniali się obydwoje.
    --
    Maksymilian 10.10.2008
    Aleksander (*02.05.10-19.08.10)
  • batutka 10.09.10, 21:36
    leneczkaz napisała:

    > Kuzyni mojego syna byli chorzy non stop tamtej zimy (4,5 i 1,5). Przedszkolak n
    > osił a młodszy (+mama) równo chorował. Więc jeżeli samo chorowanie ma dać odpor
    > ność to uodparniali się obydwoje.

    ja mam nadzieję, że jak i mała zetknie się z tymi przedszkolnymi chorobami, to może za rok, jak również pójdzie do przedszkola, będzie mniej chorować - takie pobożne życzenie wink

    --
    One O'Clock Jump
    Viva La Vida
  • elaber 06.09.10, 21:46
    U nas to nie tyle nasz wymysł ile pediatry. Tak nam powiedział, że katar to nie choroba i ma chodzić do przedszkola a przed takimi drobnymi infekcjami dziecka nie uchronimy a wręcz jest to niewskazane!
    --
    Moje urwisy: Helenka i wkrótce Filip smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.