Dodaj do ulubionych

1,5 roczne dziecko,złość, wrzaski co robię nie tak

04.04.11, 13:22
Witam serdecznie, mam dwie córki prawie 4 letnią i półtoraroczną. Z młodszą mam problem, po prostu sobie nie radzę. Nigdy nie myslałam że tak powiem, bo w nawet cięzkich momentach miałam jakiś cień nadziei, że następny dzień bedzie lepszy od poprzedniego, że to minie, ale jest chyba coraz gorzej a ja jestem ciągle zmęczona i sfrustrowana. Ale po kolei. Młodsza chodzi do żłobka. Uwielbia naprawdę tam chodzić. Czasem tylko docierają do mnie uwagi, że bije, zaczepia, zabiera innym dzieciom zabawki. Próbuje wchodzić na stoły, krzesełka, parapety. Panie mówią że "ma charakter" (ale to tak raczej żartobliwie), albo mówia na nia "panna obrażalska", poza tym wszystko wymusza płaczem. Tłumaczę to sobie tak, że w żłobku jest trochę taka walka o przetrwanie, a ona jest w grupie najmłodsza. Ale, w domu dopiero zaczyna się horror. Jest ukierunkowana tylko i wyłącznie na demolkę, dokuczanie starszej siostrze, robienie wszystkiego na przekór. Mam ciągły bałagan, bo gdy w jednym miejscu układam ona w następnym wywala tak jakby ją to bawiło. Nie da się wszystkiego pochować tak wysoko żeby było poza jej zasięgiem, tym bardziej, że część zabezpieczeń pourywała. Można 100 razy powiedzieć że nie wolno a ona to i tak zrobi. Poza tym jest strasznie sprawna i szybka ale kompletnie nie wyciąga wniosków. Trzy razy spadnie z jakiegoś mebla i 4 raz też wejdzie. Tym sposobem miałyśmy juz kilka razy rozmowę u lekarza rodzinnego oraz u Pani dyrektor w żłobku w sprawie siniaków (pewnie wygląda jakby była bita). Ale ostatnio przyszła ze sianikiem ze żłobka. Kolejna rzecz to gryzienie (dosłownie), ciągnięcie za włosy, szczypanie starszej siostry. Jak już zdemoluje dom to bierze sie za siostrę. Jak ta płacze to młoda jeszcze bardzie jej dokazuje. Takim sposobem u nas jest ciagły wrzask, jak nie młodsza to starsza, a jak już mnie nerwy poniosą to też sobie na nie pokrzyczę. Po każdym weekendzie chcę jak najszybciej do pracy. Gdy zbliża się piatek cieszę się że odpoczniemy, zrobimy coś fajnego a tu zawsze rozczarowanie. Jedno mnie u niej zadziwia mimo tej ciąglej demolki jest bardzo poukładana wewnętrznie. Wszystko musi mieć swoją kolejność zachowaną, nie można pominąc żadnej z czynności, nie można zmienić kolejności. I mimo że małomówi to potrafi zrobić aferę, że np. przed wyjściem z domu najpierw ubrałam jej czapkę a nie posmarowałam jej buzi. Jej pasją jest układanie butów. Wszystkie muszą stać równo w rządku, nie mogą być odwrócone, nie mogą stac nie do pary. Kombinuje tak długo aż stoją parami w szergu. No i pilnuj żeby wszyscy buty mieli ubrane. To takie śmieszne bo nigdy do tego szczególnej wagi nie przywiązywaliśmy.
Poradźcie co z tą agresją zrobić, czy to przez żlobek, czy to może już bunt dwulatka, bo prawie o każdą rzecz trzeba z nią "walczyć". Jestem tym wszystkim bardzo zmęczona.
Edytor zaawansowany
  • pradziadka 04.04.11, 14:04
    nie piszesz nic jak wyglada Twoj czas spedzony z nia,ile uwagi jej poswiecasz czy okazujesz milosc,czulosc,przytulasz itd. moze to okazywanie zazdrosci?moze proba zwrocenia na siebie uwagi? nigdy nie wiadomo co kryje sie w tej malenkiej glowce,co tam sie dzieje,jakie mysli sie klebia? moze potrzeba poswiecac jej wiecej czasu?
  • magda1237 04.04.11, 14:48
    Z tym czasem wolnym jest różnie, wiadomo jak sie pracuje. W domu jestesmy ok. 16.30, zjemy obiad (najczęściej robi mąż) później choć chwilę na dwór (to ostatnio) albo zabawa. Duzo tego czasu nie ma, bo zaraz kąpiel. A później zaczynają się harce, bo dzieci mimo ze wstają bardzo wcześnie (ok 6.15-6.30) to zasypiają ok 21.30. Ja bym wolała żeby ok. 20-20.30 kładły się spać, mogłabym cos tam ogarnąć, czy pozmywać, ale się nie da. W weekendy staramy się poświęcić sie im cały czas, więc nawet gdy chce gruntowniej posprzątąc idą z mężem na dwór albo staram się zrobić najwiecej gdy młoda ma popołudniową drzemkę. Myślę że i tak poswięcamy im dużo czasu, wracamy z pracy o w miarę normalnej porze, ja kończę o 16, mąż o 15. Nie spędzamy czasu na długich dojazdach. Popołudniami mają nas dla siebie.
    Wydaję mi się że dzieci nie faworyzuję, nie mam problemu z okazywaniem czułości. Ostatnio mnie nosi bo o każdą rzecz walka. Nawet na spacerze, idzie zawsze w swoją stronę, tam gdzie nie wolno, próbuje uciekać na ulicę. Wydaje mi się że ona to robi specjalnie, im więcej ja zakazuję tym ona więcej próbuje. Czasami udaję że nie patrzę wtedy ona szybciej odpuszcza. A jak kategorycznie zabraniam to się złości, rzuca się na podlogę, rzuca czymkolwiek co ma w ręce. I na takiej ciągłej wale spędzamy czas wolny. Strach wyjść z dzieckiem na zakupy, do restauracji czy wyjechać gdzieś na wakacje
  • semi-dolce 04.04.11, 14:12
    Mnóstwo energii, włażenie wszedzie, robienie bałaganu to normalne w tym wieku.
    Ale to:
    Poza tym jest strasznie sprawna i szybka a
    > le kompletnie nie wyciąga wniosków. Trzy razy spadnie z jakiegoś mebla i 4 raz
    > też wejdzie.
    i to:
    Jedno mnie u niej zadziwia mimo tej
    > ciąglej demolki jest bardzo poukładana wewnętrznie. Wszystko musi mieć swoją k
    > olejność zachowaną, nie można pominąc żadnej z czynności, nie można zmienić kol
    > ejności. I mimo że małomówi to potrafi zrobić aferę, że np. przed wyjściem z do
    > mu najpierw ubrałam jej czapkę a nie posmarowałam jej buzi. Jej pasją jest ukła
    > danie butów. Wszystkie muszą stać równo w rządku, nie mogą być odwrócone, nie m
    > ogą stac nie do pary. Kombinuje tak długo aż stoją parami w szergu. No i pilnuj
    > żeby wszyscy buty mieli ubrane.
    jak dla mnie jest bardzo niepokojące, skontaktowałabym sie z psychologiem dziecięcym.
    --
    www.dzikiedzieci.pl/
  • obasic 04.04.11, 14:37
    To że musi mieć poukładane po swojemu i że pewne rzeczy muszą być wykonane w odpowiedniej kolejności to wg mnie brak poczucia bezpieczeństwa dziecka - jak jest inaczej to jest bunt bo sie źle z tym czuje. Z tym, że większość dzieci naturalnie lubi schematy.

    To że wszędzie wchodzi (rozumiem że jest bardzo ruchliwa) to mi się kojarzy z nadpobudliowścią.

    A jak jest z komunikowaniem się z dzieckim - czy słucha jak się do niej mówi? To jest b. ważne. Bo jeśli nie, to mi dziecko wygląda na zagubione i nieustbilizowane. A to że Panie w żłobku mówią, że z dzieckiem sobie radzą to nie znaczy że tak jest - z zasady tak twierdzą. W moim odczuciu może wizyta u psychologa byłaby wskazana - a jeśli coś znajdzie, to uczęszczanie do żłobka może być pod znakiem zapytania.

    Moja wypowiedź jest poparta własnym doświadczeniem z dwójką dzieci, żłobkiem i rehabilitacją - no i tu np. poznałam dziewczynkę wtedy 1,5 roczną - miała diagnozę ADHD i autyzm. Była bardzo, bardzo ruchliwa, krzycząca, płacząca i praktycznie zero kontaktu z dzieckiem. Oczywiście nie chcę straszyć - piszę tylko to z czym się spotkałam.
  • camel_3d 04.04.11, 14:52
    w zlobku jest inaczej..presja grupy. czasem, wbrew temu co sie wydaje, latwiej zapanowac nad 10 niz 2. smile jak sie potrafi.
    w zlobku nie osiagnie wiele placzem i rzucaniem sie..a jak bezdie zaczepiala inne dzeici to jej oddadza.. w d0mu wie, ze nic nie bedzie...ani siostra nie odda, anie mama.. wiec szaleje... moze odreagowuje..a moze po prostu autork amajac na glowie 2 dzieci nie mogla zajac sie wychowaniem jednego i drugiego..

    A GDZEI JEST TATA?? i CO ROBI TATA??
  • pradziadka 04.04.11, 14:54
    to albo bunt dwulatka i charakterek albo trzeba sprawdzic to o czym pisza dziewczyny
  • pradziadka 04.04.11, 14:55
    camel_3d napisał:

    > w zlobku jest inaczej..presja grupy. czasem, wbrew temu co sie wydaje, latwiej
    > zapanowac nad 10 niz 2. smile jak sie potrafi.
    > w zlobku nie osiagnie wiele placzem i rzucaniem sie..a jak bezdie zaczepiala in
    > ne dzeici to jej oddadza.. w d0mu wie, ze nic nie bedzie...ani siostra nie odda
    > , anie mama.. wiec szaleje... moze odreagowuje..a moze po prostu autork amajac
    > na glowie 2 dzieci nie mogla zajac sie wychowaniem jednego i drugiego..
    >
    > A GDZEI JEST TATA?? i CO ROBI TATA??

    nie z tata autorka postu ma problem big_grin
  • camel_3d 20.04.11, 14:33

    > nie z tata autorka postu ma problem big_grin

    ale czy tata tez ma taki problem z mala? to jest wazne...

    --
    BERLIN! DU BIST SO WUNDERBAR!!!
    ___________________________________________
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12488
  • magda1237 20.04.11, 14:42
    Dokładnie taki sam
  • magda1237 04.04.11, 14:57
    "A jak jest z komunikowaniem się z dzieckim - czy słucha jak się do niej mówi? "
    Najczęściej słyszy ale robi po swojemu, na przekór, jakby na złość. Jak mówię "nie wolno" to raczej jest to dla niej zachęta do działania. Mieliśmy z nią kilka takich sytuacji że włos się na głowie jeży, nie nie będę opisywać bo aż mi ciężko wracać choćby wspomnieniami. Nie mam takich doświadczeń ze starszą córką i nie wiem czy to jest normalne czy nie, czy z tego wyrośnie czy nie. A żłobek uwielbia, na samo wspomnienie, że idziemy do żlobka bardzo się cieszy, zaraz przynosi ubranie, zdejmuje kapcie. Pos chodach w żlobku o mało sobie nówg nie połamie
  • obasic 04.04.11, 15:14
    Jak ma słuch dobry to słyszy wink) a mi chodzi o ty czy skupia się na tym co do niej mówimy. Może inaczej, czy np. jak opowiadasz jej bajeczkę (nie czytasz! - opowiadasz) i pokazujesz różne obrazki to patrzy i słucha czy ma to gdzieś i woli psocić.
    Czy lubi wspólne zabawy ze smiechem i chętnie w nich uczestniczy na zasadach przez rodziców ustalonych - czy woli to robić po swojemu i wy musicie za nią podąrzać.
    To jest ważne. Bo wydaje mi się że jeśli ma się kontakt z dzieckim, można na chwilę nad nią zapanować, pokazujac fajne rzeczy lub organizując jej zabawę na własnych zasadach to jest OK. A to że czasem wpada w furię to tak ma jak większość dzieci w tym wieku. Jeśli nie ma kontaktu z dzieckiem to zapewne psycholog tu jest wskazany.
    Sprubuj zamiast określenia "nie wolno" używać "trzeba tak i tak" ,"tak nie można" tak nie trzeba" a najlepiej tak składać polecenia by, słowo "nie" się niepojawiało. Bo jak widzę to "NIE" to taka czerwona płachta na byka wink)
  • magda1237 04.04.11, 15:44
    Opowiadanie bajek nie wchodzi w grę nie jest się w stanie skupić, ona nawet nie obejrzy bajki w telewizji bo ją nie interesują. Starsza w jej wieku uwielbiała teletubisie, świnke pepę. I nie chodzi mi o to ze ona nie lubi tych bajek ogladać, bo nie musi lubić, one jej po prostu nie zainteresują dłuzej niż na 5 sekund a czasem nawet na te 5 sekund nie popatrzy. Ale książeczki lubi oglądać. Po 100 razy potrafi przeglądąć takie proste książaczeki dla małych dzieci z różnymi obrazkami, i trzeba ją pytać np. gdzie jest kaczuszka a ona wtedy z satysfakcą pokazuje palcem. I tak jedną ksiażeczkę potrafi przerobić kilka razy pod rząd.
    Z tą wspólną zabawę to różnie, uwielbia fikołki, jakieś przewroty, podnoszenia (to wszystko z tatą), klocki na 5 minut później już rozrzucanie, psucie starszej siostrze budowli. Najlepsze zabawy to chodzenie po stole, po krawędzi kanapy, wyrzucanie z szuflad czegokolwiek. Jej drugi konik oprócz butów to grzebanie w koszu z brudnym praniem i zakładanie na siebie ubrań. Mam nawet zdjecie jak zasnęła na górze prania podczas takiej zabawy. I kocha układać, przekładać kredki, łyzeczki, a jak się jej znudzi taka zabawa to wyrzuca np. za tapczan i takim sposobem gdy zaczyna brakować łyżeczek trzeba zrobić porządek za kanapami.
  • atrapcia 05.04.11, 00:44
    Mnie się to z kolei od razu z Zespołem Aspergera skojarzyło...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h1qxjsl6v.png
  • wszystko-wiedzaca 05.04.11, 10:10
    calkowicie sie zgadzam, nie chce Cie straszyc ale dla mnie to wyglada jak ADHD albo cos ze spektrum autyzmu. Twoja coreczka jest jeszcze malutka wiec moze to tylko taka faza, wtedy psycholog pomoze ja wyciszyc, uspokoic a to sie na pewno przyda, gdyby to bylo cos powazniejszego to im wczesniejsza terapia tym lepiej wiec gnaj do psychologa. Mialam podobne problemy z synkiem, ale czekalam bo wszyscy mowili ze jestem przewrazliwiona i ze mam sie cieszyc ze synek zdrowy, silny pieknie rosnie, teraz ma 4,5 roku i czekamy na diagnoze podejrzenie to wlasnie ADHD lub ZA
  • zuzia_31 04.04.11, 14:30
    moja ma 16 m-cy i wiele rzeczy z zachowania Twojej córeczki powoli zauważam u swojej, która do żłobka nie chodzi. może to dieta nie ta....zobaczymy
  • janetat 04.04.11, 21:26
    kup, przeczytaj i stosuj:
    "Rozwój psychologiczny dziecka od 0 do 10 lat"

    "kiedy pozwolić, kiedy zabronić"

    z tego, co piszesz, mam wrażenie, że Ty sama w sobie nie masz ustalonych granic, co Twoje dziecko do głębi i do bólu wie i włazi Tobie i innym na głowę

    mam 99% pewności że problem jest w Waszym domu, a nie w żłobku
    moje dziecko chodziło do żłobka i wiem jak on i jak inne dzieci się tam zachowywały - bardzo angażowałam się w życie żłobka, a teraz przedszkola
    szukaj u siebie w domu problemu i rozwiązania
    psycholog to dobry kierunek,
    a telewizja i bajki nie są dla dziecka 1,5 rocznego, więc to raczej opuść, tym bardziej że pod pozorem bajki dla dziecka możesz (a może fundujesz) dziecku coś co zawiera przemoc/wzmaga jej napięcie emocjonalne lub nerwowe i niechcący jej dokładasz

    to normalne, że dziecko wiele razy czyta tę samą książkę, a potem wraca do niej i czyta znów
    jak lubi ksiązki to już masz metodę na wyciszanie jej
    inną metoda może być tańczenie (razem) przy muzyce-ale nie z telewizora tylko z radia/kompaktu (bez obrazu)

    jak będziesz mocno zdeterminowana to znajdziesz rozwiązanie i ustalisz sposoby działania, które spowodują, że szczęściem będzie cza spędzony z dziećmi a nie bez nich, choć dla zdrowia pscyhicznego własnego - zostaw czasem wszystko w cholerę i idź sama na kawkę z koleżanką czy gdzieś indziej=zrób coś dla siebie
  • magda1237 05.04.11, 10:24
    Trochę poczytałam o zespole aspergera i mam mieszane odczucia. Moje dziecko jest chyba za małe na stwierdzenie zaburzeń bo w tym wieku wiele zachowań jest jeszcze normalnych (ciężko ocenić relacje z innymi dziećmi bo w tym wieku dzieci nie bawią się razem). Są zachowania które pasują, są też takie które nie, dlatego myślę,że wiek jeszcze nie jest odpowiedni na taką diagnozę. Bedę ją jeszcze bardziej obserwować. Wypytam jeszcze Panie w żłobku. Spróbuję inaczej reagować na sytuacje w których wpada w histerię.
    Parę rzeczy mnie jednak zaniepokoiło i tu jeżeli mogłabym prosić o informację od was:
    - jak się objawiają zaburzenia snu? u nas cały czas jest ze spaniem koszmar, dużo by tu można napisać,
    - jak się objawiają zaburzenia w jedzeniu? Mała ma jakąś alergię ( nie wiadomo na co) ma też AZS, ale nowych rzeczy nie próbuje, je kilka swoich potraw, słodyczy nie lubi wogóle, pije tylko wodę i tylko ze swojego kubeczka.
    - mało mówi, ale na to ma jeszcze czas.
    I jeszcze taka sytuacja: w lutym na skutek rotawirusa dziecko mi się bardzo poważnie odwodniło, mimo wizyty u pediatry i bezpośrednio dwukrotnej wizyty w szpitalu nikt tego nie zauważył bo dziecko "było w dobrej kondyncji", biegało skakało po krzesełkach w poczekalni, "żywe srebro" jak to pediatra określiła. Ja wiedzialam, że jest coś nie tak, choć nie należę do osób panikujących. Nie chciano nas przyjąc na oddział. Dopiero na skutek moich nacisków zrobiono jej badania w szpitalu. Okazało się że stan dziecka bardzo, bardzo poważny. Swoim zachowaniem zmyliła 3 różnych lekarzy. Przez pierwsza dobę dostawała leki na uspokojenie, bo nie mozna było jej podłączyć kroplówki, rzucała się, wyrywala węzyyk, nie mogły usiedzieć w łóżeczku. Lekarz na obchodzie stwierdził, że muszę na nią uważać w przyszłości i reagować w takich sytuacjach wcześniej, bo "jej organizm dobrze znosi złe sytuacj w których się znajduje". Byliśmy o krok od tragedii.
    Moja mama twierdzi że sobię nie radzę, bo kiedyś za pewne zachowania był klaps i po sprawie. Dzieci się "wychowywało". A ja proszę, tłumaczę a dziecko i tak robi po swojemu. Czasem dam po łapach, czasem wstawię do łóżeczka za karę i tłumaczę po 100 razy, jak nie pomaga to też krzyknę. Efektów żadnych. I się zastanawiam czy klaps w takich sytacjach gdy ona doprowadza do bezpośredniego zagrożenia zdrowia czy życia nie pomoże? Może zapamięta i się zastanowi się dwa razy zanim znowu coś takiego zrobi. Bo jak ją inaczej chronić ?
  • wszystko-wiedzaca 05.04.11, 11:28
    Faktycznie ZA trudno stwierdzic u tak malego dziecka jak Twoja coreczka, ale juz mozna z nia pracowac w celu wyciszenia, na Twoje pytania moge odpowiedziec z wlasnego doswiadczenia:
    - zaburzenia snu - moj synek mial fazy ze wstawal o czwartej rano nie wazne o ktorej go polozylismy spac, ile spal dzien, o czwartej mielismy pobudke, moze byc na odwrot problemy z usypianiem, dziecko moze tez budzic sie w nocy np o 1 i nie spac do 3ciej. 1,5 roczne dziecko powinno juz przesypiac cala noc, a przynajmniej takowe powinny sie zdarzac, jesli ciagle sa problemy to warto rozwazyc zaburzenia snu
    - zaburzenie laknienia, dziecko nie je. lub je tylko wybrane potrawy, lub znowu je za duzo, nie czuje ze jest najedzone
    - alegrie, dzieci z ZA maja czesto problemy z ukladem trawiennym i alergiami, moj synek ma egzeme z ktora ciagle walczymy, a jak byl malutki to mial straszliwa ciemieniuche podchodzaca pod AZS, poza tym zaparcia przeplatane biegunkami. W tym momencie wprowadzamy diete bezkazeinowa, rozwazamy dietebezglutenowa ale czekamy na diagnoze.
    Pamietaj tez ze nie ma dwoch takich samych dzieci z ZA i zadne dziecko nie ma wszystkich objawow, a czesto nawet ciezko sie tego domyslic. Postronny obserwator nigdy by sie nie domyslil ze moj synek ma problem, bo i dzien dobry powie i podziekuje i ogolnie taki ladny jest i grzeczny (akurat on na nieznanym terenie jest bardzo spokojny) a jednak
  • obasic 05.04.11, 12:18
    Takie fora jak to, np. powinni czytać pary które planują dzieci z pobudek romantycznych .... ehh... chyba by im się trochę włos na głowie zjeżył jak to czasem z dziećmi jest wink)
    ALe do rzeczy. Im więcej piszesz to faktycznie wizyta u psychologa wskazana.
    Ta dziewczynka o której pisałam wcześniej w nocy do dwóch lat nie spała, tzn. budziła się w środku no cy i potrafiła przez 2 godziny nie spać - może to nie takie straszne - ale niespanie polegałao na ciągłym bieganiu po pokoju bo uleżeć nie mogła.
    A z drugiej strony mam kuzyneczkę która w wieku 1-3 lat była trochę podobna do twojej (z tym że w nocy spłała i chętnie jadła) teraz ma 6 lat i się jej trochę zmieniło bo stała się nieśmiała, wszystko bojąca i trochę zestresowana (nerwica żołądka) - ale to może wskutek dość rygorystycznego wychowania przez rodziców - co oczywiście wcale nie popieram.
    A z układaniem słów bez użycia NIE możesz faktycznie sprubować. U mnie przy dwóch dzieciach to działa wyśmienicie - mój mąż ostatnio stwierdził że "mówię sztucznie" wink
    Zwroty które pomagają:
    - dobrze zrobimy "to" ale wtedy... później... jutro ... po obiedzie...
    - dziecko maluje po ścianie .... " kochanie maluje się po kartce"
    - teraz zrobimy "coś wymyślamy", a następnie "coś co dziecko nie chce robić" (uprzedzamy)
    - nigdy się pytaj "idziesz czy nie" - zawsze zachęcaj do pójścia aż do skutku, to samo z innymi czynnościami, pytanie się TAK czy NIE kiedy dziecko ma coś zrobić, jest jednym z największych błędów rodziców ( no chyba że dziecko ma faktycznie wybór),
    - jeśli dziecko robi coś nie tak - zwasze mów "jak jest poprawnie" - nigdy "że nie wolno"
    - używaj pozytywnych słów typu: usmiech, zabawa, głaskanie, tulenie, TAK, a unikaj negatywnych słów typu: płacz, bicie, zakaz, marudzenie, nie. Może to trudne do pojęcia ale przykład faktyczny który juz kiedy pisałam:
    Dziecko płacze w sklepie : Mama mówi: "Jak tak będziesz płakać to nie pójdziemy na lody"
    A winno się powiedzieć " Jak się uspokoisz to będziemy mogli pójść na lody" Chyba czuć różnicę. To zakrawa na sztuczki socjotechniczne . Ot tyle - się opisałam wink
    Może przynajmniej trochę pomoże.
  • obasic 05.04.11, 12:26
    Aha jeśli dziecko bije czy chce uderzyć to mówi się mu wtedy, że trzeba głaskać rączką, bierzesz rączkę i po sobie głaszczesz. Super rzecz. Jak ma przeprosić to ją bierzesz, że to on niby przeprasza, pokazujesz jak ma przytulić i że to ona niby mówi przepraszam.
    Eh dużo jest takich sztuczek - tylko trzeba często samemu do tego dochodzić - a w tym wszystkim spokój rodzica i opiekuńcze podejście najważniejsze - choć nieraz o to własnie najtrudniej. Spójrz na nią jak na zagubione rozemocjonowane dziecko, któremu trzeba krok po kroku pokazywać właściwe zachowania - i nigdy nie myśl o niej że to robi specjalnie - ona potrzebuje kształtowania i mocnej ciepłej pomocnej dłoni, no i zapewne duuuużo ruchu.
  • amiwoj 05.04.11, 10:47
    Wiesz, ja (podobnie do obasic) znalazłam w chwili desperacji świetny sposób, który działa na mojego synka, mianowicie kiedy widzę, że coś zamierza zbroić, mówię: "ale jesteś kochany, zostawiłeś to i to", "ale jesteś super chłopak, brawo, jestes grzeczny, bo ładnie umiesz to i to" plus na maxa poświęcam mu czas i uwagę (choć myślałam, że już bardziej sie nie da) i ten rzeczywiście słucha i widzę znaaaczną poprawę, a zawodnik do łatwych też nie należy. Mój mąż robi też tak jak ja. Wcześniej też ciągle "nie", "nie wolno" i mu się chyba osłuchało. Ma teraz 17 miesięcy. I wzięłabym też pod uwagę to wszystko, o czym piszą dziewczyny wyżej (i chłopcy też wink). Oczywiście nie powiedziane, że to co działa na mojego będzie dobre i na Twoje dziecko, ale łączę się w bólu i dzielę doświadczeniem bo wiem, że nie jest lekko, zwłaszcza gdy ma sie dwójkę (ja póki co mam jedno, ale jak sobie pomyślę o drugim, to mam dreszcze... i to nie, żeby mi sie paliło do drugiego ... wink
  • kargulenkaa 05.04.11, 12:18
    magda

    klaps mala zapamieta z pewnoscia ale nie tak jak myslisz,nie jako przestroge ale ze uderzyla ja mama,ze bolalo...nie rob tego

    pochwaly za drobne rzeczy moga wiecej zdzialac niz zakazy,jak napisala mama wyzej,sprobuj tego
  • jagrafit 05.04.11, 12:55
    Boże, dajcie spokój temu małemu dziecku! co mu jeszcze zdiagnozujecie domorosłe psycholożki? kobieto, masz normale zdrowe dziecko, zachowuje się jak na 1,5 roczne dziecko przystało, tyleż rozumie ile może na tym etapie, zaczyna walczyć o swoją odrębność, o swój porządek świata i jej sie nie wtryniaj ze swoim, żeby potem wiedziała kim jest i czego chce...a Wy jej tu choroby wciskacie...krew człowieka zalewa...uncertain
  • wszystko-wiedzaca 05.04.11, 13:31
    wlasnie przez takie madre jak ty, nie poszlam z synkiem do psychologa choc powinnam to zrobic wlasnie jak byl w tym wieku a najpozniej w okolicach drugich urodzin, teraz jestesmy trzy lata z terapia do tylu. A poza to niektore elementy terapii mozna stosowac u zdrowych dzieci, wlasnie wtedy gdy sa za bardzo pobudzone zeby sie uspokoily lub kiedy maja problemy z koncentracja, dlaczego nie pomoc dziecku jak mozna. Ma czekac az dziecko pojdzie do szkoly i wtedy zaczna sie prawdziwe problemy?
  • atrapcia 06.04.11, 02:43
    Normalne 1,5-roczniaki nie mają manii porządku, w stylu układanie butów, odpowiednia kolejność zakładania ubrań. Nie mają takiej potrzeby rutyny. Poza tymi objawami wszystko według mnie wygląda jak u zwykłego dziecka (sama mam 1,5-roczną córkę, mam porównanie), ale takie zamiłowanie porządku, dbałość o detale, robienie afery z byle drobnostki, która nie pasuje do ustalonego w głowie dziecka rytmu dnia, zwykłe obsesje - to jedne z objawów Zespołu Aspergera. Autyzm jest bardzo powszechny wbrew pozorom, wielu jest "autystów" niezdiagnozowanych, bo normalnie radzą sobie w społeczeństwie, zazwyczaj nie mając nawet pojęcia o swoim autyzmie smile Ja od dawna podejrzewam mojego M o to, że ma jakąś jego formę, ale nie mam jak tego zbadać... I co? Szału nie ma, ale wolałabym wiedzieć, bo M jest trudną osobą, ciężko się z nim porozumieć bo nie powie mi czy coś go boli, czy coś go gryzie, nie skarży się, jest wybitnie opanowany na co dzień, ale jak nie wyjdzie mu coś do czego się przyłożył, to od razu koniec świata. Świadomość jego inności nieco zmieniłaby nasze relacje - starałabym się go bardziej zrozumieć, zamiast jęczeć, że znowu na stole w kuchni stoją 4 kubki, z których pił samą wodę, czy narzekać, że woli programować niż wyjść na spacer smile
    I tak samo chciałabym wiedzieć na jakiej planecie żyje moje dziecko, jeśli ewidentnie miałoby jakieś zaburzenia.
    Autyzm to nie wyrok. To nie Zespół Downa, to nie FAS i nie nowotwór. Serio.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h1qxjsl6v.png
  • magda1237 06.04.11, 08:29
    Wiesz, ja dopóki nie przeczytałam odpowiedzi na mój watek nie wiedziałam o istnieniu zespołu aspergera, a autyzm kojarzył mi sie z takim filmem w którym dziecko przez cały czas bujało się i nie było z nim jakiegokolwiek kontaktu. Nie wiedziałam że są jakieś formy pośrednie lub, że adhd moze się łączyć z autyzmem.
    Daleka jestem od diagnozowania swojej córki, tym bardziej w takim wieku. Chce po prostu ją baczniej obserwować ale na pewno, kontakt wzrokowy z nią jest, reaguje na swoje imię, zawołana odwraca głowę w moją stronę. Nie jest wycofana, zalękniona. Nie ma problemu z nazywaniem poszczególnych rzeczy, czy czynności. Pod tym względem typowy dzieciak. Natomiast potrzeba rutyny jest aż przesadna. Ona pilnuje abyśmy o niczym nie zapomnieli gdy wychodzimy z domu, żeby ręczniki wisiały na swoim miejscu w łazience, żeby zawsze zajrzeć do skrzynki na listy gdy wchodzimy do domu (nawet gdy jest to 5 raz tego samego dnia). Jest tego tyle że nie ma sensu przytaczać. Do tej pory nas to śmieszyło, nawet przez myśl mi nie przyszło że to moze być objaw czegokolwiek. Natomiast w sklepie obuwniczym jest w takim amoku że wtedy faktycznie nie słyszy co się do niej mówi, zapomina o całym swiecie. Układa te buty, przenosi, odpina , zapina, jak najszybciej trzeba się ewakuować. Prawdziwym problemem jest u niej to że ma takie ataki agresji, wyładowania. Strasznie się wtedy rzuca ( co najlepsze zaraz zdejmuje swoje buty i rzuca nimi, lub rzuca sie sama na podłogę), bije, szczypie, demoluje mi mieszkanie. Robi też wszystko na przekór, jakby na złość. I to nie mija za godzinę.Tak jest prawie cały czas. Mi się pierwsze co skojarzyło z jakims przyspieszonym buntem dwulatka. Tylko jak dojdą do tego ciężkie nocki, to cieszę że chodzę do pracy, mam odskocznię a nie spędzam z nią 24 godzin na dobę.

  • atrapcia 06.04.11, 11:32
    Prawdziwym problemem jest u niej to że ma takie ataki agresji
    > , wyładowania. Strasznie się wtedy rzuca ( co najlepsze zaraz zdejmuje swoje bu
    > ty i rzuca nimi, lub rzuca sie sama na podłogę), bije, szczypie, demoluje mi mi
    > eszkanie. Robi też wszystko na przekór, jakby na złość. I to nie mija za godzin
    > ę.Tak jest prawie cały czas.


    Nie wiem na ile jest to normalne, ale u mojej córki nie spotkałam się z takim zachowaniem, chociaż ostatnio potrafi się naprawdę złościć i płakać jakby ją ze skóry obdzierano z błahych powodów - może twoja reaguje tak jak opisałaś a moja rzuca się na kanapę i wyje przez chwilę.

    > Daleka jestem od diagnozowania swojej córki, tym bardziej w takim wieku. Chce p
    > o prostu ją baczniej obserwować ale na pewno, kontakt wzrokowy z nią jest, reag
    > uje na swoje imię, zawołana odwraca głowę w moją stronę. Nie jest wycofana, zal
    > ękniona. Nie ma problemu z nazywaniem poszczególnych rzeczy, czy czynności. Pod
    > tym względem typowy dzieciak.


    No pewnie, nie ma sensu diagnozowanie w tej chwili. Ale zastanowić się warto.

    Natomiast potrzeba rutyny jest aż przesadna. Ona
    > pilnuje abyśmy o niczym nie zapomnieli gdy wychodzimy z domu, żeby ręczniki wi
    > siały na swoim miejscu w łazience, żeby zawsze zajrzeć do skrzynki na listy gdy
    > wchodzimy do domu (nawet gdy jest to 5 raz tego samego dnia). Jest tego tyle ż
    > e nie ma sensu przytaczać. Do tej pory nas to śmieszyło, nawet przez myśl mi ni
    > e przyszło że to moze być objaw czegokolwiek. Natomiast w sklepie obuwniczym je
    > st w takim amoku że wtedy faktycznie nie słyszy co się do niej mówi, zapomina o
    > całym swiecie. Układa te buty, przenosi, odpina , zapina, jak najszybciej trze
    > ba się ewakuować


    Nie wiem, mnie to wygląda podejrzanie. Moja córa też uwielbia buty, ale ona je wygrzebuje z szafki i rzuca gdzie popadnie - żadnej rutyny i porządku w tym nie ma smile No ale tatę ma bałaganiarza więc może od niego się nauczyła, a wy kładliście nacisk na porządek?
    A spróbuj jednak spotkać się z psychologiem dziecięcym, ot dla świętego spokoju. Póki co masz normalne dziecko, nawet jeśli jakiś autyzm w niej tkwi to nie powinien być problemem - czasem jest wręcz zaletą (takie osoby potrafią być bardzo inteligentne) smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h1qxjsl6v.png
  • magda1237 06.04.11, 11:53
    ona też potrafi buty porozrzucać, nie jest tak, że tylko je układa, ale jak słyszy, że np. ja idę do domu to czeka na mnie z moimi kapciami w ręku. Nie poda mi ich od razu tylko jak się rozbiorę. Ostanio został mi chustka na szyi, to palcem mi pokazywała że mam ją zdjąć i palcem wskazywała w które miejsce ją odwiesić. Dopiero wtedy kapcie mi podała. Potrafi sobie usiąść w przedpokoju i bawić się butami wcale ich nie układając w rządku. To układanie nie jest obsesyjne, że buty tylko i wyłącznie muszą stać w rządku, jak nie ma ochoty to oczywiście je porozrzuca. Jak zdejmę kapcie na chwile to chodzi za mną trzymając je w ręku. Wszyscy w domu muszą mieć buty "domowe" na nogach.
    Gdy pojechaliśmy jednego razu do moich rodziców w odwiedziny i chodziliśmy w skarpetach z mężem to bardzo ubolewała na faktem że butów nie mamy. Rozkładała bezradnie rączki i pokazywała na nasze stopy. Kurczę im więcej piszę tym więcej wydaje mi sie to dziwne
  • atrapcia 06.04.11, 15:01
    A właśnie to co opisujesz to może być po prostu taki charakter smile Może mała pedantka ci rośnie i tyle suspicious Naprawdę, z tego co pisałaś wcześniej dało się wywnioskować, że ma jakieś zachowania obsesyjne, teraz mam co do tego wątpliwości. Poobserwuj ją jeszcze trochę, bo zwyczajnie może jej się podobać zabawa w sprzątanie, tak jak mojej podoba się rysowanie, czy zakładanie czapki w domu, albo naszych ubrań smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h1qxjsl6v.png
  • wszystko-wiedzaca 06.04.11, 21:51
    Szczerze mowiac ja bym sie zmarwila takim zachowaniem, a co by zrobila gdybys nie zdjela tej chustki? czy by zapomniala o tym szybko czy wpadla w szal. Ja na Twoim miejscu wybrala sie do psychologa tak na wszelki wypadek, pisze z doswiadczenia bo mnie tez martwilo zachowanie synka, ale wszyscy maz, babcie, dziadkowie, opiekunka mowili ze jestem przewrazliwiona i czego ja od dziecka chce, dopiero kiedy poszedl do wiekszego przedszkola (wczesniej byl w 5cio osobowym - mieszkamy za granica) to tam pani pedagog bez mojej sugestii zauwazyla pewne problemy i wyslala nas do psychologa, aktualnie jestesmy w trakcie diagnozy i byc moze to Zespol Asbergera, byc moze ADHD, a byc moze po prostu synek juz ma taki charakter, ale zawsze mozna mu pomoc bo jest do tylu np z motoryka, a jak wyjdzie ze jest zdrowy to przynajmniej bedziemy wiedzieli i bedziemy wiedzieli jak z nim postepowac.
  • magnes1978 08.04.11, 22:15
    Wiesz moje 1.5 roczne dziecko też mi przynosi kapcie jak nie mam, też układa buty (czasami może nie tak dokładnie ale to pewnie dlatego, że nigdy starannie poukładane w domu nie były więc wzorów braksmile jak nie mam kapci to mówi: nie ma buta i też rozkłada raczki.
    Rano zawsze najpierw jest mleczko i musi być mleczko bo inaczej płacz potem idzie do półki z książkami i musi wybrać sama (jak sama wybiorę to płacz i musi zostać przez mała odłożona na miejsce). I to przecież jest normalnesmile
    Może takie zachowanie jest wynikiem poznawania świata, uczenia się nowych rzeczy, a późnej chce pokazać mamie tacie ect , że ona potrafi ( np tak jak siostra ).
    Może jednak w twoim domu panuje porządek,rutyna i dziecko się do tego dostosowało. Tylko chce mieć na to jakiś wpływ ( wiec jeśli układa buty to sama, chce pokazać ,że potrafi (może kiedyś dostałą za to buziaka, może się cieszyłaś, że tak ładnie ułożyła więc teraz ukłąda) ew zmusza kogoś aby zrobił to co chce a jeśli Ty sprzątasz to ona wręcz przeciwnie bałagani).
    Moje dziecko bardzo lubi mieć wybór ( najlepiej ograniczać do dwóch rzeczy bo inaczej to , ni nie to tamto i tak bez końca)
    W kwestii rzucania się na ziemię, ataków złości ect to spróbuj przez kilka dni konsekwentnie ignorować może to skróci napady złości. Moja kiedyś uwielbiała szczypać - przestałą dopiero gdy ja na kilka tygodni przestałam mówić "ała" gdy szczypała - ona traktowała to jako zabawę ( uszczypnę- będzie ała) Zastanów się co robisz kiedy małą krzyczy, rzuca się na podłogę - może twoje zachowanie ja np bawi, może to co wtedy robisz jest efektem który ona chce uzyskać.

    Z tego co piszesz uważałaś swoje dziecko za zdrowe ( do czasu przeczytania rozlicznych postów na temat AZ i innych). Poczekaj do bilansu dwulatka i jeśli nadal będą duże problemy to poproś o skierowanie do psychologa, ale nie szukaj na siłę choroby i nie daj się wciągnąć w diagnozę dziecka przez internet! To samo zachowanie może w innym kontekście sytuacyjnym, którego nie sposób opisać w 100% może być normą lub patologią.
  • kasicasiasia 06.04.11, 10:45
    Hej madzia
    Ja miałam podobną sytuację ze swoją mała. W złobku szybko się zadomowiła. W pierwszym dniu "akceptacyjnym" wszystko było bez zarzutów: mała zaczela sie bawic z dzieciakami, a to sama tez, jak lubi najbardziej, ladnie jadla, zero problemow. To bylo cudowne, poniewaz wszystko tak naprawde zalatwialam na szybko, bo dostalam propozycje pracy czyli: poniedzialek, dzien akceptacyjny, a sroda 2 dni po juz w zlobku na stale. Jednak po tygodniu zaczely sie problemy. Mala lapala godzinne histerie i za nic nie dawala sie uspokoic. zanosila sie od placzu, a trzymana na rekach bila opiekunki po twarzy. po godzinie wszystko przechodzilo i mala ze zmeczenia kladla sie spac. Trwalo to z tydzien. Do tego bila dzieci, nawet starsze od siebie. Jak wracalam z nia do domu to tez byla nieznosna, caly czas marudziła, biła mnie po rekach gdy chciałam ja nakarmić. KOSZMAR. Pomyslalam, ze swoim zachowaniem bardzo chcę zwrócić na siebie uwagę i się nie myliłam, dzieci takie, które jeszcze nie gadaja, jedynie w taki sposób moga to zrobic. Od tego dnia nasze poranki wyglądały inaczej, w 100% poświecalam jej uwage: przytulałam, całowałam, nosiłam na rekach bawiłam się, śmiałyśmy się.. po żłobku było to samo: wszystkie czynności na bok, a ja bawię się z dzieciną smile I powiem Ci, że to pomogło. Wczoraj przedszkolanki mi powiedziały, że mała się zmieniła: jest wesoła, nie ma problemów ze snem i nie bije innych dzieci. Może wiec warto Twojej dziecince urządzić takie przytulanie i całkowicie się jej poświecic na kilka dni?
  • magda1237 06.04.11, 11:12
    Tylko, że moja chodzi do żłobku od pół roku i na pewno nie jest to zwiazane z adaptacją. Ale na pewno masz rację z tym, że chce zwrócić na siebie uwagę. Jest w grupie najmłodsza, w grupie są nawet dzieci starsze o pół roku, które ładnie mówią prostymi zdaniami. Ona tego nie umie, być może dlatego siłą próbuje pokazać o co jej chodzi. Ja to wszystko rozumiem, jak jest w grupie ok 20 dzieci to trzeba jakoś zawalczyć o swoje tym bardziej, że w kaszę sobie dmuchać nie da. Być może dlatego odreagowuje wszystko w domu i na starszej siostrze, która jest wyjątkowo mało konfliktowa.
    Jak będzie ku temu okazja chcę porozmawiać z opiekunkami jak dokładnie wyglądają jej kontakty z dziećmi. Czy wg nich jest to jeszcze norma czy już nie. One od czasu do czasu coś powiedzą, ale jak chce temat trochę pociagnąć to się wycofują, bo może wyszło by na to ze sobie nie radzą, a do tego się przyznać nie mogą lub nie chcą. Ja jednak obstawiam mimo wszystko na cięższy charakter i bunt dwulatka. Gdzieś kiedyś słyszałam, że tak jak ciężko/lekko dziecko przechodzi bunt dwulatka tak ciężko/lekko będzie przechodzić bunt w wieku dojrzewania. To da nam popalić
  • olcia71 07.04.11, 09:50
    Czytam te Twoje opisy i jakbym czytala o mojej Hani wink Tyle, ze nie ma takich zapędów ku porzadkowaniu różnych rzeczy. I jestem z nią cały Boży dzień bo jestem na wychowawczym. Może jakaś nowa Carry Bradshow Ci rośnie wink
    Moja mała ma skończone 15 miesięcy co prawda, ale wybucha złościa za każdym razem jak coś idzie nie po jej mysli. Wścieka się, zanosi płaczem, siada na podlodze tak, ze wali głową o podłogę, rzuca czym ma pod ręką, jak mam ją na rękach to szczypie, szarpie mnie za włosy, uderza na oslep rękami, pręży się, wije no i wrzeszczy jak opętana. A złość czasem wynika z najbanalniejszych przyczyn, generalnie jak cos idzie nie po jej mysli i oczywiscie jak czegos jej zabraniam. Jak siedzę o 5 mn za długo przy kompie (no, z reguły nie siedzę dlużej niż 15mn w ciągu dnia kiedy jest na czuwaniu oczywiście), jak nie biorę jej na ręce a ona tego chce, jak nie idziemy sie prowadzić za ręce, bo akurat robię obiad (jeszcze sama nie chodzi), jak będąc na rękach chce "tam" a ja idę gdzie indziej, jak podwinie jej sie noga, lekko sie potknie, no i jak "nie wolno". Nie wolno uderzac po klawiaturze kompa- jak słyszy nie wolno, to wali w nia ze zdwojona siłą. Mądre rady tu przeczytałam, bo na nia też "nie wolno" działa jak zielone światło do uzywania sobie ze zdwojona siłą. Aha. Mała jeszcze gryzie... dotkliwie. Ostatnio rozpłakałam sie jak dziecko i... zrobiło to na niej wrażenie :o Na tyle, ze sama prawie sie rozpłakała wink Poskutkowało.. na jakis czas.
    Nie myslaąłm, ze cos nie tak z moim dzieckiem, ale zastanawiałam sie jak amm postępować, zeby jak najmniej bylo w przyszłości sytuacji kiedy to dziecko w furii rzuca się na ziemię i jakby je diabeł opętał..Jak powinien postępowac rozsądny rodzic? intuicja mi podpowiada, ze spokojnie reagować, ale pokazać, ze nie akceptuje sie takiego zachowania. O to trudno. Czasem mi nerwy puszczają. Wiem, ze to źle, ale jestem z nia cały dzień sama (mąż wraca czasem o 19.30 z pracy), mama pracuje, więc czasem juz wysiadam. Odbijam sobie potem i doladowuje akumulatory- zostawiam małą z mężem w niedzielę i... idę. Przeczytałam rady z wielkim zaciekawieniem i postaram sie je wprowadzac w życie.
  • jagrafit 07.04.11, 13:33
    posłuchaj Magdo, nie diagnozuj dziecka na forum, chcesz to idź do psychologa, ale nastaw się bardziej na inny cel: "jak TY masz sobie radzić z trudnymi dla CIEBIE zachowaniami córki"a nie "jaką ona ma chorobę/zaburzenie?"
    podziwiam babki, które wypisują tu diagnozy Autyzmy, Zespołu Aspergera, czy ADHD, których w tym wieku dzieciom się nie diagnozuje - to po pierwsze, a po drugie na podstwaie wyizolowanych zachowań/objawów, które oderwane od całości funkcjonowania Twojej córki nie mogą być interpretowane, o niczym nie świadczą... Nie zapominaj o różnicach indywidualnych - dziecko ma prawo mieć taki temperament, może mieć duże zapotrzebowanie na stymulację, poza tym jest w okresie separacji-indywiduacji tzw buntu i ma prawo na tym etapie rozwoju zachowywać się tak jak opisujesz, ma prawo mieć sowje rytuały itd...okolice drugich urodzin to też czas wtórnego lęku separacyjnego, czas kiedy dziecko dostrzega swoją odrębność od matki i to że nie może swoich opiekunów zupełnie kontrolować, co bardzo frustruje dzieci, na swój sposób próbują tę kontrolę posiąść, by mieć poczucie bezpieczeństwa.. przyjrzyj się jak na nią reagujesz, na pewno krzyk, klapsy, i Twoja ogólna niechęć do przebywania z nią, spędzania z nią wolnego czasu - co przejawia się zmęczeniem po weekendzie, nie są pomocne na tym etapie, a mogą pogłębiać trudności w radzeniu sobie z frustracją - czego ona dopiero zaczyna się uczyć! rozumiem że Cię to przeraża, ale patrzenie na nią jak na małego potworka nie pomoże Ci, a już tym bardziej podejrzewanie jej o choroby, czy poważne zaburzenia rozwoju...
    rozumiem, że sama się frustrujesz bo nie jest Ci łątwo radzić sobie z jej energią, złością, "wchłaniać" jej emocje, może jesteś zmęczona pracą i nie masz siły potem ogarniać tego co w domu, może poświęć sobie trochę uwagi, nawet w ramach wizyty u psychoga.....
    w między czasie spróbuj dostymulować swoją córkę, ruchowymi zabawami, dużo przytulanych zabaw, może włąsnie z tatą, który podrzuci, zakręci, zrobi samolot, ponosi na barana, albo pozwoli pojeździć sobie na plecach...
    powodzenia
  • ania_kr 07.04.11, 14:08
    Moje dziecko(dwuletni chłopiec) też lubi układać, może nie buty ale np. samochody w rządku, przekładać kredki, łyżeczki wkładać do pojemników, później wyrzucać je. Wiem że to kojarzy się z autyzmem, ale jest też charakterystyczne dla takiego wieku. Syn też jest bardzo ruchliwy, biega, skacze, wszędzie wejdzie, porozrzuca. Mnie w jego zachowaniu zawsze uspokajały dwie rzeczy: pomimo jego ruchliwości potrafił się skoncentrować - moim zdaniem dość długo, na zajęciach typu - klocki, puzzle, rysowanie oraz to, że ładnie komunikował się z nami (niewerbalnie) szukał kontaktu z dorosłymi, lubi się przytulać. Ja miałam o tyle łatwiej że dziecko z marca, więc trudny czas 'nadwyżki ruchu' spędzałam na placu zabaw i wracałam do domu na drzemki. Jak skończył półtora roku to troszkę się uspokoił, a teraz zaczął się na dobre bunt dwulatka i znowu daje nam popalić.
  • magda1237 07.04.11, 16:05
    Dziękuje za rady ale proszę czytaj dokładnie to co napisalam:
    - nie daję klapsów a krzyknąć owszem zdarza mi się. Z tymi klapsami chodziło mi o to czy w momentach ekstremalnych gdy naprawdę jest duże zagrozenie życia lub zdrowia nie dać klapsa na zasadzie żeby się wystraszyła. Bo ona się niczego nie boi. To ma być forma chronienia. Lepiej żeby "miała traumę" z powodu klapsów niż nie daj boże coś jej się miało stać. Może by sie wtedy trochę opamietała, bo na razie tłumaczenie nic nie daje.
    - chciałam porady jak z córką postępować a nie pytałam o zaburzenia (zresztą o istnieniu ZA nie wiedziałam a ADHD i autyzm kojarzyły mi się z innymi zachowaniami). Daleka jestem od diagnozowania dziecka przez internet. Wiem że na to za wcześnie.
    -nigdy nie patrzyłam na nią jak na małego potworka, szybko zapominam o ciężkich momentach, chcę by było fajnie tu, nie nastawiam się negatywnie. Wydaje mi się że mam dużo cierpliwości, czasem tylko to co się gdzieś w środku gromadzi znajduje swoje ujscie
    - u nikogo ze znajomych dzieci nie widziała takiej aktywności i pomysłowości i to mnie przeraża.
    Niemniej jednak pewnych sugestii tutaj poobserwowałam dziecko, nieco poczytałam i stwierdziłam, ze dziecko ma po prostu charakterek i muszę jej poświęcić więcej czasu
  • kasicasiasia 08.04.11, 16:54
    Do psychologa od razu? Zaburzenia? Choroba? Chyba troszkę za ostro.. Moim zdaniem takie zachowanie jest typowe dla wielu dzieciaczków..
  • zmorapotwora 09.04.11, 23:03
    a ja bym na twoim mscu ooszla do psychologa-dla swietego spokoju, zeby potem nie pluc sobie w bore. Sama mam 1,5 roczne dziecko, dosc charakterne, napady zlosci ma ale chwilowe zwiazane z jakas sytacja, ze cos mu odmowie itp anie trwajace calymi dniami.
    Na pewno w żlobku jest dyzur psychologa , pojdz co ci szkodzi.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/mjvy3e5e3vf51oc1.png
  • babycare1 19.04.11, 22:01
    Na zachowania dziecka wpływ może mieć kilka czynników. Na pewno dziecko, któremu zdarzają się zachowania agresywne, nie powinno być w grupie żłobkowej ze starszymi dziećmi. W takiej konfiguracji istnieje możliwość, że aby zwrócić na siebie uwagę jaką starsze dzieci uzyskują z tego względu, że więcej rzeczy już potrafią, zachowania agresywne będą pojawiały się częściej. Być może warto się więc zastanowić nad umieszczeniem dziecka w grupie z rówieśnikami. Warto również powoli odchodzić od tego, że do dziecka mówi się 100 razy, bo to zmniejsza tylko prawdopodobieństwo reakcji dziecka na następne polecenie. Zamiast tego można wprowadzić schemat: jedno ostrzeżenie i wyciągnięcie konsekwencji (Na przykład: "Zejdź z kanapy. Jeżeli nie zejdziesz z kanapy, zamiast się bawić, usiądziesz na karnej poduszce"). Konsekwentne stosowanie tej zasady pokaże dziecku, że warto jest wykonywać polecenia rodzica. Pytanie o tatę dzieci było jak najbardziej zasadne, warto się bowiem przyjrzeć relacji pomiędzy rodzicami, i temu, czy przypadkiem nie ma tam ukrytej agresji, którą mogłyby naśladować dzieci. Jest to trudne, żeby nie krzyczeć na dzieci, dorosły powinien jednak pamiętać o tym, że jeżeli w taki sposób radzi sobie z własną złością, dzieci najprawdopodobniej zastosują identyczną metodę, kiedy będą złe. Być może lepiej dać więc dziecku jednoznaczny komunikat: "Jestem zła, muszę wyjść do kuchni" i wrócić do rozmowy po uspokojeniu się. Niepokojący wydaje się fakt, że dziecku tak bardzo zależy na tym, żeby wszystkie czynności odbywały się codziennie w tej samej kolejności. Z jednej strony może być to związane z faktem, że dziecko czuje się pewnie, kiedy poszczególne schematy powtarzają się, z drugiej może jednak wskazywać na zaburzone poczucie bezpieczeństwa dziecka. Warto zastanowić się, czy w życiu dziecka nie wydarzyło się nic, co mogłoby osłabić jego poczucie bezpieczeństwa - jak na przykład konflikt pomiędzy rodzicami, czy pobyt z opiekunką, zamiast mamy, w pierwszych miesiącach życia.

    Psycholog żłobek BabyCare


  • magda1237 20.04.11, 13:52
    Dziękuje za odpowiedź na post sprzed kilkunastu dni.
    Krótko po tym jak napisałam tamtego posta zrobiło się jakby lepiej. W duchu się cieszyłam że będzie dobrze, nawet miałam do siebie pretensje o to, że tak się na córkę skarżyłam na forum. Nawet panie w żłobku ją pochwaliły za ładne zachowanie. Trwało to mniej więcej tydzień. Później wróciło wszystko do normy. Czyli codziennie o wszystko walczymy. Dodatkowo panie w żłobku znowu coś mówią. Ostatnio pytały męża czy dziecko nie dostaje jakiś leków bo ma problemy ze spaniem. Wg nich dziecko jest w tzw trudnym wieku i to przejdzie. Miały już takie przypadki.
    Ale odpowiadając na post powyżej. Dziecko do grupy żłobkowej przydzielane jest według widełek wiekowych. Na 1 września ubiegłego roku mała miała skończone 11 miesięcy. Początkowo została przydzielona do grupy 6-12 m-cy ale po miesiącu została przeniesiona do grupy która wg wieku na 1 września miała 12-18 m-cy. Czyli dzieci nawet o 7 miesięcy starszych. W tej grupie dzieci bardzo ładnie mówią. Być może jej zachowanie wynika z tego, że ona nie mówi za dużo. Nie umie powiedzieć i wówczas reaguje siłą. Nie ma mozliwości zmiany grupy, poza tym ona bardzo lubi swoje Panie i pewnie grupy zmiana nic dobrego by nie przyniosła.
    Jeżeli chodzi o karna poduszkę. Myśę że córka nie traktowałaby tego w kategoriach kary. Traktowała by to jako dodatkową formę przekomarzania się ze mną, bo z takiej poduszki, czy nawet z kąta można uciec. Ja bym ją goniła a ona by miała zabawę. W naprawdę trudnych sytuacjach wkładam ją do łóżeczka. Z niego nie ucieknie, co doprowadza ją zresztą do jeszcze większej wścieklości i dlatego nie wiem czy to dobry pomysł. Dlatego próbuje spokojnie tłumaczyć, żeby nie doprowadzać do kolejnej fali złości i płaczu.
    Z kolei tata czynnie uczestniczy w wychowywaniu dzieci. Jest to osoba pozbawiona całkowicie agresji, bardzo spokojna i opanowana. To mnie raczej nosi i potrafię wybuchnąć. Nigdy się nie kłóciliśmy, choć mnie ostatnio przerastaja niektóre sytuacje i to ja często krzyczę i wywołuję kłótnie. On w takich chwilach się raczej nie unosi, więc dzieci są co najwyżej świadkami mojego głośniejszego monologu niż kłótni między rodzicami z prawdziwego zdarzenia.
    Moja decyzja jest taka że czekam parę miesięcy i zobaczę co się wydarzy. Może bedzie lepiej, na to liczę. Na początku czerwca wyjeżdżamy na urlop i aż się boję jak to będzie. Tak bardzo chciałabym spędzić pare fajnych dni z rodziną, mam tylko nadzieję że zmiana otoczenia, wybicie z rytmu nie spotęguje tych wszystkich rzeczy o których pisałam.
    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź
    pozdrawiam
  • olcia71 20.04.11, 18:06
    A ja chciałam zapytać skąd bierzesz siły i cierpliwość (pomimo, ze czasem wybuchasz), ale Ty zdaje sie pracujesz.... Bo ja juz chwilami nie mam siły. Od tego wrzasku az mi dzwoni w uszach i czasami juz po prostu wysiadam. Co gorsza zaczyna spac tylko raz dziennie. Po południu choc spiaca, bo ziewa i marudzi to nie chce spać... teraz ja zostawilam w łóżeczku i batalia trwa wink ale zaraz pewnie ja wyciagne i po prostu nie będzie spać. Oprócz takich momentów nie mam chwili dla siebie (i tez to watpliwe, bo przeważnie sie drze) w ciagu dnia do +/- 19-tej (najczęściej) kiedy to przychodzi moj mąż z pracy. A w ciagu dnia... najczęściej negocjacje o każdą pierdołę, w którym iść kierunku,z włozeniem do wózka, z położeniem na podłogę kiedy była na rekach, o wzięcie na ręce, wskazuje w którym kierunku iść na rękach wink gotowanie obiadu w nerwach bo caly czas musze ja uspokajać... sa chwile kiedy sie czyms zajmie ale bardzo szybko sobie o mnie przypomina i musi to miec już natychmiast. Zauwazyłam,ze jak mówie "poczekaj" to dziala to na nia jak płachta na byka. Jak przychodzi mąż jestem wykończona! Nie wyobrażam sobie, zeby brac sie za gotowanie obiadu na następny dzień, choć tak by było najlepiej... A gdzie czas dla mnie? Hmmm pocieszam się, ze to przejściowe... mam nadzieje! Ale czasem siadam i płaczę z bezsilności bo cierpliwośc mi czasem siada. Powiedziałam mężowi, ze slyszę caly czas jazgot... w nocy, rano w ciągu dnia.... powiedział, ze nie mam traktowac tego jak jazgot,a ze to dziecko po prostu marudzi.. Bardzo bym chciała to tak po prostu traktować, bardzo bym chciała. Ale to juz chyba zmęczenie materiału.
  • magda1237 21.04.11, 15:05
    Ja mam chyba trochę łatwiej właśnie datego, że chodzę do pracy, tzn fizycznie trudniej bo jestem wyczerpana nadmiarem obowiązków a mamy jeszcze starszą córkę, ktorej czas musimy poświęcić. Wieczorem padam ze zmęczenia. Psychicznie "odpoczywam" od dzieci w pracy. I to jest dobre. Gorsze są weekendy i szczerze podziwiam osoby, które zajmują się dzieckiem 24 godziny na dobę, zwłaszcza w tak trudnym wieku.
    U nas problemy ze spaniem ogromne. Mała zasypia ok 22 (raczej między 21.30 a 22) i wstaje między 6 a 6.30. To strasznie mało bo ok 8-9 snu nocnego a i w nocy 2-3 pobudki minimum (wcześniej potrafiła obudzić się i z 10 razy, albo wstać o jakiejkolwiek godzinie nocnej wyspana). Od około miesiąc mozna powiedzieć, że miedzy pobudkami śpi raczej dobrze, bo wcześniej ten sen był bardzo niespokojny. W dzień ma jedną drzemkę maksymalnie godzinną. W zasadzie od urodzenia spała tylko raz dziennie, tyle że na samym początku ok 3 godzin, później coraz mniej. Wydaje mi się, że ona jest zmęczona ale ma problem żeby usnąć i o tym mówiły Panie ze żłobka. A jak uśnie to w zasadzie najmniejszy szmer ją wybudza.
    Skoro twoja córka miała więcej niż jedną drzemkę w ciągu dnia do tej pory to i tak dobrze. Moja starsza córka miała mega problemy ze snem chyba nawet większe albo problemy młodszej już nie robią na mnie takiego wrażenia bo się przyzwyczaiłam. Tak czy inaczej wiem co to wyczerpanie. Od 4 lat nie przespałam żadnej nocy, nawet nie wiem czy bym umiała całą noc przespać.
    Ostatnio gdzieś przydzwoniła i ostatnio ukruszyła sobie kawałek jedynki. Nawet nie wiem przy którym to było upadku, bo dużo tego u nas. Dobrze że to mleczak.
    Z niepokojących rzeczy, a trochę się wydeukowałam na co zwracać uwagę, to zauważyłam, że jest problem ze wymianą odzieży np. z zimowej na lżejszą, czy butów. Na bluzki czy spodnie nie zwraca takiej uwagi ale z kurtką, butami czy czapką jest problem włacznie z rzucaniem się na podłogę. Myślałm że z kozaków nigdy nie zrezygnuje tak się do nich przywiązała. Jest to trochę upierdliwe bo za każdym razem musze najpierw trochę pokombinować i biorę ją sposobem.
    Nigdy też na to nie zwracałam uwagi na jak chodzi a chodzi niezdranie. Zaczęła szybko bo w wieku 11 miesięcy ale postępy jakieś małe. Jej upadki są często wynikiem takiego człapania. Nogi ciagnie za sobą a nie podnosi ich, ma też brzuch dość mocno wypiety. Czasem śmiejemy się że najpierw widać brzuch dopiero później resztę. Ruchy jakby nieskordynowane trochę takie niezdrane. Ja to traktowałam jako normę bo ma czas, chodzić zaczęła szybko ale faktycznie postępy są słabe. poza tym ona wcześnie wstawała nie mając żadnych umiejętności i od razu chciała chodzić. Wtedy był dość mocno poobijna. Nauka chodzenia i raczkowania odbywała się równolegle.
    Ja wiem że ktoś pomyśli matka wariatka wymyśla swojemu dziecku choroby, ale tak nie jest. Jak na razie zostawiam rozwój wydarzeń swojemu biegowi i staram się pracować nad sobą, żeby mojej reakcje były bardziej wyważone, bo kurczę trochę się ostatnio zagalopowałam. Do tego mam pewnego rodzaju nerwicę natręctw co pewnie zwiększa ryzyko zaburzeń u córki
  • abigail83 22.04.11, 10:17
    A myślałaś o wybraniu się z nią do specjalisty od integracji sensorycznej? Moi znajomi mieli problem z synkiem, wszyscy mówili: adhd - ale to się było cos głębiej. Był bardzo zywy, wszystko musial mocniej, szybciej, bardziej, nie uczył się na doswiadczeniach, tzn mogl się sparzyć 10 razy przysłowiową pokrzywą, płakał i 11 raz i tak pchał do niej ręce. Tez zaczal bardzo szybko chodzic, choc cialo mu odmawialo posluszenstwa, przewracal sie, obijal, ale gnal, nie bylo sposobu go przytrzymac. Nie umial np przytulic mamy, musial ją szarpać, gnieść, tak okazywal uczucia; problemy ze snem, wyciszeniem sie bardzo duze.
    Nie wiem, czy to co piszę ma sens, problem znam z "drugiej ręki" - ale u tych znajomych terapia SI przynosi efekty. Zaczęli jak mały mial okolo 2 lat. Nie wiem, czy mozna wczesniej, na pewno diagnozuje sie i mlodsze dzieci i krzywdy mlodej takie zdiagnozowanie nie zrobi i ewentualna terapia tez nie zaszkodzi, nawet gdyby sie okazało, że problemu nie ma.
  • magda1237 22.04.11, 14:46
    U nas prawie że idnetycznie, tylko problemu z okazywaniem uczuć nie ma. Taki mały piszczoszek z niej
  • kosiarz1980 20.12.18, 12:07
    magda1237 jak sytuacja wygląda u Ciebie teraz ? z tego co opisujesz nasza córka ma wiele cech wspólnych z Twoją
  • angeka2 21.12.18, 00:24
    A jesteś pewna, że ze słuchem wszystko ok? Mój syn podobnie się zachowywał, okazało się, że ma chroniczne zapalenia uszu i niedosłuch. Nie był niegrzeczny, tylko niedosłyszał i się frustrował.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.