Dodaj do ulubionych

Uderzyłam 3,5 letnią córkę w twarz

20.09.11, 16:48
Czuję straszne wyrzuty sumienia,jak mogłam nad sobą nie zapanować?jak mogłam tak postąpić?
Uderzyłam 3,5 letnią córkę w twarz, poniosło mnie, nie ma do tego żadnego wytłumaczenia.
Nie zapanowałam nad sobą gdy moje dizecko po raz kolejny nic nie je, nie chce kompletnie nic jeść, nic jej nie smakuje, nie czuje żadnego apetytu. Dodam, że staram się nie zmuszać ejj do jedzenia, ale po kolejnych fochach i płaczach nad talerzem nie zapanowałam nad sobą. Jak mogłam????czuję się strasznie, siedzę i ryczę, matki tak nie robią....czuję, że nie jestem nic warta, JAK MOGŁAM JĄ TAK UPOKORZYĆ????nie zapomnę jej spojrzenia pełnego strachu gdy ją uderzyłam. Mam wielkie wyrzuty....jak mogłam tak postąpić?nie zapanować nad sobą?uderzyć w twarz?Nie mam już do siebie żandnego szacunku, jestem dorosłą osobą i powinnam nad sobą panować tak jednak się nie stało. Jak to sobie wybaczyć?
Siedzę i płaczę i czuję się jak najgorsza wyrodna matka na świecie, a mała po tym wszystkim przyszła do mnie powiedzieć , że mnie kocha...NIgdy tego sobie nie wybaczę, że akurat w twarz uderzyłam córcię
Edytor zaawansowany
  • leneczkaz 20.09.11, 16:52
    sad
    --
    Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
    http://lbdm.lilypie.com/vo8Op2.png
  • asiakh 20.09.11, 16:57
    I co tu napisać? Płakać się chce. I nad Tobą i nas córką.. sad
  • budzik11 20.09.11, 16:54
    paulag24 napisała:

    >> Nie zapanowałam nad sobą gdy moje dizecko po raz kolejny nic nie je, nie chce k
    > ompletnie nic jeść, nic jej nie smakuje, nie czuje żadnego apetytu. Dodam, że s
    > taram się nie zmuszać ejj do jedzenia, ale po kolejnych fochach i płaczach nad
    > talerzem nie zapanowałam nad sobą.

    Pal licho spoliczkowanie dziecka, trudno, stało się, czasu nie cofniesz. Ale po cholerę ją zmuszasz do jedzenia? Jeśli dziecko płacze nad talerzem, to to jest zmuszanie. Nie chce jeść - to niech nie je. Zgłodnieje - sama przyjdzie i poprosi o jedzenie. Nie ma nic bardziej zniechęcającego do jedzenia, niż zmuszanie, namawianie, groźby, prośby, o biciu nie wspominając nawet.
  • dzoaann 20.09.11, 16:55
    o ja p..ole...
    uderzyc dziecko i to w twarz z takiego powowdu? wiadomo, zaden powod nie tlumaczy bicia, ale ten jest wyjatkowo absurdalny...
    moim zdaniem powinnas pomoc sobie, zeby umiec panowac nad soba, przestac z jedzenia robic takie akcje...
    a dziecko przepros, miej nadzieje, ze wybaczy i nie bij nigdy wiecej...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • paliwodaj 20.09.11, 17:23
    uwierz mi ze jadlam kanapke , gdy otworzylam "male dziecko" ale gdy przeczytalam twojego posta nie moglam jej przelknac, po prostu gul mi stanal w gardle.
    Masz racje ze postapilas bardzo zle i to z jakiego powodu? ze nie chce jesc, czy wciskanie jedzenia to polski sport narodowy? Nie jest glodna to i nie je, jak zglodnieje to sama poprosi, tak ciezko pojac. A nie mgolas zapytac dlaczego nie je, zanim ja uderzylas?
    Nie wiem, przepros, tul przez tydzien i nzapewniaj ze kochasz. Biedne dziecko, mam coreczke w jej wieku i wiem jak jest wrazliwa....
  • 3-mamuska 21.09.11, 01:10
    dzoaann napisała:

    > o ja p..ole...
    > uderzyc dziecko i to w twarz z takiego powowdu? wiadomo, zaden powod nie tlumac
    > zy bicia, ale ten jest wyjatkowo absurdalny...
    > moim zdaniem powinnas pomoc sobie, zeby umiec panowac nad soba, przestac z jedz
    > enia robic takie akcje...
    > a dziecko przepros, miej nadzieje, ze wybaczy i nie bij nigdy wiecej...
    Przepros corke i obiecaj jej ze nigdy wiecej tego nie zrobisz.

    Ale z tym nie jedzeniem to zanm ,mieszkalam jakis czas z moja siostra i jej 4-5-6 letnim synem.
    Ona ktora nie nawidzi robic zakupow,do sklepu idzie jak ma pustke totalna,gotowac jeszcze bardziej nienawidzi niz zakupow,nie umie gotowac ,a nastala sie nad garami cuda ,sto razy pytala czy to chce, to zje,a ona z talerzem a on nie bede tego jadl,i to nie bylo 1-2 dni ale ciagle codziennie.A i ona nie zmuszala,bo nie jej styl,ale jakis 1-2 posilki dziennie trzeba zjesc ,a on chcial ciastka.
    Wierz mi ze nie raz miala chec mordu oczach.
    I my tez plucie do talerza wypandanie jedzenia z buzi,wycie z rozmemlanym jedzeniem w ustach ,obrzydzalo i reszcie rodziny objad.
    i naprawde siostra nie zmuszala go jakos wyjatkowo,ale jak chcial ciastka to mowila ze ok po objedzie kilka lyzek i koniec,a on sam jadl i wyl,bo chcial ciastko.
    Wiec rozumiem ze nerwy moga nie wytrzymac.I czlowiek zrobi cos czego potem strasznie zaluje.
  • naana26 20.09.11, 17:48
    czego się do cholery spodziewałaś, że po strzale w twarz od własnej matki z uśmiechem poprosi o łyżkę zupy?! otrze łzy i powie : mamusiu, daj mi jeść bo jestem głodna?

    Jesteś na doskonałej drodze do tego aby wzbudzić w niej traume do jedzenia. Następnym razem zanim zasiądzie do obiadu 3 razy zastanowi się czy nie dać nogi już wcześniej, przed posiłkiem, zanim matka zaś ją spoliczkuje.

    Panuj nad sobą bo to co zrobiłaś to jakaś paranoja. czego oczekujesz pisząc o tym na forum? poparcia? rozgrzeszenia?

    Nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby walić po twarzy dziecko które nie ma ochoty jeść, po prostu nie wiem. Mój nienawidzi jeść, właśnie karmię go od godziny, rozwala jedzenie tak że kuchnia jest do mycia, moje spodnie i on cały też. Włączam lapka przy biurku, pouszczam mu teledyski albo bajki, robię co mogę i widzę takiego posta. Aż nie wiem co musiałby teraz zrobić abym choćby podniosła głos. Bo pluje na mnie, rzuca jedzeniem, ma odruch wymiotny i wszystko co tylko można sobie wyobrazić. Ale przypieprzyć w buzię własnemu dziecku to jest coś co po prostu nie mieści mi się w głowie i o ile jakies powody rozumiem (nie wiem, policja szuka nastolatki która 3 dni nie wraca do domu tylko poszła w tango z chłopem i wraca do domu jak gdyby nigdy nic i dostaje w pysk - takie ekstrema jestem w stanie pojąć ) ale to co ty robisz - nie.

    Żałuj, jeśli chciałaś uzyskać tu wsparcie to ode mnie nie dostaniesz, słabo mi sie robi jak coś takiego czytam.
  • joshima 20.09.11, 17:53
    naana26 napisała:

    > Nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby walić po twarzy dziecko które nie ma ocho
    > ty jeść, po prostu nie wiem. Mój nienawidzi jeść, właśnie karmię go od godziny,
    > rozwala jedzenie tak że kuchnia jest do mycia, moje spodnie i on cały też. Włą
    > czam lapka przy biurku, pouszczam mu teledyski albo bajki, robię co mogę

    Robisz jedną z większych głupot, jeśli chodzi o karmienie dziecka.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • naana26 20.09.11, 21:09
    Tak, faktycznie na wskroś znasz moje dziecko aby sie wypowiadać.
    Następna mądra się znalazła.

    Nie martw się, to i tak nie jest metoda. Nawet jakby mu sztuczne ognie puszczali przed twarzą wychwyci moment kiedy zupa trafia do ust i całkowicie usunie ją ze swojej buzi.
    Uprzedzając dodam że:
    - nie tknie sie sam
    - nie zgłodnieje
    - nie potrzebuje obiadu do życia, funkcjonowania i czegokolwiek.

    inne rzeczy je pięknie, z obiadami będę się starać po swojemu. owa "głupota" nie sprawia że przy stole super je z nami śniadanie i wcina desery w pustych 4 ścianach bez akompaniamentu niczego. więc wiem co robię, ale dziękuję za jakże "cenną" uwagę smile
  • joshima 20.09.11, 21:15
    naana26 napisała:

    > Tak, faktycznie na wskroś znasz moje dziecko aby sie wypowiadać.
    > Następna mądra się znalazła.
    Nie musze znac Twojego dziecka, żeby uważać taki sposób karmienia dzieci za jedną z większych głupot i bardzo poważny błąd. Mogę Ci tylko powiedzieć, że jesteś na bardzo dobrej drodze, żeby dojść do tego etapu co założycielka wątku. Nie twierdzę, że będziesz bić dziecko. Twierdzę tylko, że z jego apetytem może być coraz gorzej i gorzej w wyniku stosowanych przez Ciebie metod. To są głupie metody i szkodliwe. Nie uczą świadomego odżywiania się.


    > Uprzedzając dodam że:
    > - nie tknie sie sam
    > - nie zgłodnieje
    > - nie potrzebuje obiadu do życia, funkcjonowania i czegokolwiek.
    Zgłoś go do jakiegoś programu, bo człowiek, który żyje powietrzem to jakiś cud.


    > inne rzeczy je pięknie
    Tym bardziej uważam, że robisz głupio.

    > więc wiem co robię
    Szczerze wątpię i nie jesteś w stanie mnie przekonać.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • naana26 20.09.11, 22:48
    albo czytasz za szybko albo nie potrafisz czytać i dzięki temu piszesz bzdety na które szczerze mówiąc nie chce mi się odpisywać, ale jak już tak się pofatygowałaś o "cenn"e rady - to ci odpiszę.

    moje dziecko nienawidzi obiadów. obiadów czyli ogólnie wszystkiego co zalatuje mięsem i warzywem. wszystko inne uwielbia jeść, od śniadań które je przy stole, sam i świadomie, po desery które wcina, dodatki, przekąski i kolację. Nie lubi obiadów.

    Tego właśnie nie kumasz - moje dziecko je świadomie i fajnie, a obiadów nie je dlatego że ma żywieniową fobię czy jkadłowstręt tylko dlatego że mu nie smakują. Nienawidzi próbować nowych rzeczy, smaku mięsa czy warzyw nie znosi.

    Wszelkie zabiegi przekonania go jakie stosuję nie mają na celu nakarmienia go tym, a przekonania - że te smaki są ok. Tą metodą przekonałam go do pomirodowej którą lubi. Z początku dostawał na nieświadomce, po kilku dniach przyzwyczaił się do smaku i polubił i teraz je świadomie. Małymi krokami podaję mu to tak aby to wkońcu zaakceptował. U mnie to działą. Moje dziecko nie płacze, nie krzyczy i nie jest zmuszane. Bierze do buzi ziemniaka 10 razy i 10 razy go wypluje i ma przy tym ubaw bo nigdy posiłku nie odbiera jako traumy czy czegoś przykrego. Jedyną formą przedostania czegoś do ust jest "zagadanie" i jak widać z pomidorową - od tego przeszliśmy do jedzenia świadomego.

    Dlatego schowaj sobie swoje rady dla siebie - bo nie znasz dziecka, nie znasz jego upodobań i zapominasz, że twoje racje nie pasują do wszystkich. Co innego dziecko nienawidzące jedzenia w ogóle a co innego przeciwnik warzyw, którego po prostu trzeba przekonać.
  • joshima 20.09.11, 23:13
    naana26 napisała:

    > albo czytasz za szybko albo nie potrafisz czytać i dzięki temu piszesz bzdety n
    > a które szczerze mówiąc nie chce mi się odpisywać
    To nie odpisuj, nie obrażę się.


    > moje dziecko nienawidzi obiadów.
    Pewnie Cię to zdziwi, ale pojęłam. Moje pytanie brzmi. No i co z tego? Musi je jeść?

    > Tego właśnie nie kumasz - moje dziecko je świadomie
    Nie. Tych Twoich obiadów nie je świadomie tylko je łyka jak indyk zagapiony w bajkę.

    > i fajnie, a obiadów nie je
    > dlatego że ma żywieniową fobię czy jkadłowstręt tylko dlatego że mu nie smak
    > ują
    .
    A Ty uważasz, że mu pomagasz.

    > Dlatego schowaj sobie swoje rady dla siebie
    To jest forum publiczne i zamierzam się na nim wypowiadać.

    > Co innego d
    > ziecko nienawidzące jedzenia w ogóle a co innego przeciwnik warzyw, którego po
    > prostu trzeba przekonać.
    A dlaczego trzeba? I dlaczego taka metodą? i co takiego super wartościowego jest w tej pomidorowej, że tak o nią walczyłaś? Koncentrat?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • kocio-kocio 21.09.11, 13:38
    Za to moje dziecko najwyraźniej nie musi jeść w ogóle.
    Nie karmiony, w ramach testu, nie zjadł nic przez 4 dni. Się złamałam. Dziwne, nie?
    Po powrocie do przedszkola, w którym nikt go nie karmi, od 1 września stracił 1,5 kg (pod koniec sierpnia osiągnął zawrotne 20 kg przy wzroście 118 cm).
    I wiesz, co? Ja byłam identyczna! Siedziałam nad żarciem godzinami i jak mnie nie nakarmili, to nie jadłam wcale. Ciągle anemie, wizytacje ze szkoły, bo dziecko niedożywione. Kanapki rozdane, albo wywalone przez okno.
    Przeszło mi. Ale obawiam się, że gdyby mnie go 8 roku życia nie karmili, mogłabym tej chwili nie dożyć.
    Aha: i ja do dzisiaj nie bywam głodna. Jem, bo lubię i przez rozsądek. Nie znam uczucia "bólu brzucha" z głodu, nie ssie mnie. Robi mi się słabo, ale to dopiero po ok. dobie nie jedzenia.
    Pewnie mój młody ma podobnie.

    --
    Muranów
  • joshima 21.09.11, 16:12
    kocio-kocio napisała:

    > Za to moje dziecko najwyraźniej nie musi jeść w ogóle.
    > Nie karmiony, w ramach testu, nie zjadł nic przez 4 dni.
    I pił tylko wodę? Wybacz, ale nie wierzę.


    > Aha: i ja do dzisiaj nie bywam głodna.
    Ja bym to leczyła, bo normalne to nie jest.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dagmara-k 21.09.11, 20:04
    a ja wierze bo mam takie dziecko. moglabym olac sprawe jedzenia i nie kaarmic, nie zagadywac, nie zabawiac gdyby nie to, ze mloda wazy niecale 9 kg w wieku 1,5 roku. nie ma siatki dla niej, chyba ze wschodnioazjatyckawink lub moze nawet bardziej srodkowoafrykanskawink ale na serio: ja wazylam na 4 lata 12 kg. ona tez tak bedzie. mnie karmili 9 lat, jadlam kanapke pokrojona w drobna kostke okolo 40 minut. jak mama moja patrzy na moja corke to mowi ze w porownaniu ze mna ona pieknie je i karmic ja to przyjemnosc. dzis ja sama bardzo lubie smakowac jedzenie, gotowac, jesc w restauracjach, ale nadal wystarczaja mi male porcje i rzadko czuje glod. ogolnie nic mi nie jest, wiec nie ma co przykladac wsyztskich do tej samej miary i zakladac ze kazdy zabawiany dzieciak bedzie jadl kiepsko juz zawsze. albo ze mu sie krzywda stanie, albo sie zgalodzi, albo nie bedzie umial czerpac z jedzenia przyjemnosci.
    myslmy troche samodzielnie i nie robmy szablonu dla wszystkich. przyjaciolki syn w wieku mojej corki tez jadl z ksiazeczkami, dzis 3 letni wcina az sie uszy trzesa samodzielnie i chetnie, zazwyczaj wola o dokladke obiadusmile wazniejsze niz sposoby sa emocje przy tym jedzeniu.
    dziecko autorki watku potzrebuje na pewno spokoju, radosci i przyjemnosci z jedzenia. jesli bedzie spokojna, pozwoli dziecku czasem nie zjec, zrobi wokol jedzenia atmosfere przyjazna, wesola i przyjemna to pal licho jesli uzyje do tego kolorowych gazet czy 4 sztuk misiow. grunt zeby nie bylo nerwow, agrechy i napiecia.
  • sunflower03 23.09.11, 22:12
    A ja Joshima, leczyłabym ciebie..bo to normalne nie jest wpierniczac sie w taki sposób w metody wychowawcze innych mamuncertain
  • joshima 24.09.11, 00:00
    sunflower03 napisała:

    > A ja Joshima, leczyłabym ciebie..bo to normalne nie jest wpierniczac sie w taki
    > sposób w metody wychowawcze innych mamuncertain
    Każda mama, która nie pisze na forum publicznym może liczyć na to, że się nie będę wpierniczać. Jeśli zaś ktoś się publicznie uzewnętrznia oczekując opinii innych to ja nie widzę powodów, żeby nie napisać co myślę na dany temat, skoro mam wyrobioną opinię. To jest normalna zasada działania forów publicznych. Nic co należałoby leczyć.


    BTW, a na temat masz coś do powiedzenia? W przyszłości osobiste sprawy załatwiaj przez e-mail.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • moreno500 23.09.11, 18:14
    > Aha: i ja do dzisiaj nie bywam głodna. Jem, bo lubię i przez rozsądek. Nie znam
    > uczucia "bólu brzucha" z głodu, nie ssie mnie.
    jak Cię rodzice futrowali jedzeniem bez względu na Twoje uczucie głodu (a raczej jego brak) to Ci tę naturalną reakcję zaburzyli. a Ty teraz zaburzasz ją swojemu dziecku.
  • naana26 21.09.11, 20:59
    > A dlaczego trzeba? I dlaczego taka metodą? i co takiego super wartościowego jes
    > t w tej pomidorowej, że tak o nią walczyłaś? Koncentrat?

    nie będę odnosić się do reszty idiotyzmów jakie wypisujesz. rozumiem że jakby twoje dziecko jadło tylko nutellę bo lubi karmiłabyś tym wyłącznie? a jak powie że szkoły nie lubi to też mu na 3 lata odpuścisz?

    obiad to mięso, które chcę aby jadł oraz warzywa których nie lubi. nie wiem jak głupim trzeba być aby nie rozumieć że mają dużo wartości odżywczych które chce aby moje dziecko jadło, ponadto chcę je przekonać do ich smaku. i skoro gotujesz pomidorową z koncentratu współczuję braku czasu - ja robię ze świeżych pomidorów aby dziecko jadło zdrowo. w du*** mam to czy je przy bajce czy nie - ważne że zje warzyw i mięsa a nie kaszek czy innego szitu który lubi ale który nie jest zdrowy. mam ulegać roczniakowi w kwestii jego gustów? jak na razie to ode mnie zależy co polubi a co nie bo wystarczy go przekonać i na razie świetnie mi to wychodzi bo z dziecka które nienawidziło wszystkiego, została tylko nienawiść obiadowa. zagapiony oswaja się ze smakami i z dnia na dzień jest ich więcej, na tyle że potem wspomagacze można odstawić. nie widzę powodu abyś się tu pluła tylko dlatego że dziecko je sobie przy bajce szczególnie ze metoda działa, oswaja się ze smakami ostatnio ma dobry okres i coraz więcej ich akceptuje. nie znasz mojego dziecka i masz blade pojęcie o tym jak to wygląda. jak ktoś ci tu pisze że są dzieci które nie jedzą 4 dni to nie wierzysz bo ci nie na rękę.
  • joshima 21.09.11, 22:03
    naana26 napisała:

    > nie będę odnosić się do reszty idiotyzmów jakie wypisujesz. rozumiem że jakby t
    > woje dziecko jadło tylko nutellę bo lubi karmiłabyś tym wyłącznie? a jak powie
    > że szkoły nie lubi to też mu na 3 lata odpuścisz?

    A skąd pewność, że moje dziecko nie miało długotrwałych problemów z apetytem? Nie mieści się w głowie?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • agulle 22.09.11, 10:49
    joshima napisała: i co takiego super wartościowego jest w tej pomidorowej, że tak o nią walczyłaś? Koncentrat?

    pomijając główny temat waszej dyskusji ale za koncentratem akurat się wstawię:
    Najcenniejszym składnikiem pomidora jest likopen, barwnik, któremu pomidory zawdzięczają czerwony kolor.
    Szczególnie dobrze przyswajalny dla człowieka jest likopen poddany termicznej obróbce, czyli zawarty w zupach, ketchupie, przecierach, sosach, sokach i koncentratach. Podczas obróbki termicznej dochodzi do zerwania niektórych wiązań chemicznych, w wyniku czego likopen przekształca się w związek o wiele łatwiej przyswajalny dla naszego organizmu. Poziom likopenu we krwi po zjedzeniu przetworów pomidorowych jest dwa-trzy razy wyższy niż po spożyciu świeżych pomidorów.
    link

    Wiadomo jest koncentrat i koncentrat, trzeba czytać etykiety i wcale nie optuję za zaprzestaniem jedzenia świeżych pomidorów. Ale mówienie ogólnie, że koncentrat jest zły nie jest prawdą.
  • joshima 22.09.11, 12:13
    agulle napisała:

    > mówienie ogólnie, że koncent
    > rat jest zły nie jest prawdą.

    Ale czy ja tak powiedziałam? Ja po prostu twierdzę, że nie jest niezbędny.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dzoaann 21.09.11, 01:16
    a wiesz, ze twoje dziexko wcale nie musi jest obiadow?

    wcale....




    w ogole....




    i przezyje jesli nigdy w zycie nie zje pomidorowej...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • leneczkaz 21.09.11, 10:22
    Ale co to za życie.. Bez pomidorowej tongue_out
    --
    Maksymilian 10.10.2008 http://lbdm.lilypie.com/vo8Op2.png
  • mnb0 21.09.11, 12:57
    Obiad bez zupy to nie obiad!
    Obiad bez miesa to tez nie obiad!
    Dzien bez obiadu to dzien stracony!
    wink
    Moja 3 latka tez nie je obiadow, ale nie wiedzialam ze to taki problem. Je w koncu inne rzeczy: jajka, parowki, banany, pije mleko. Sama bylam niejadkiem, wielu rzeczy np. kielbasy czy bigosu nie tknelam do okolo 20 roku zycia i tez jakos zyje i nie jestem szczegolnie wybredna. Po co tak sie napinac z tym obiadem?
  • archeopteryx 26.09.11, 13:33
    Moja córka też nie szaleje za obiadami (no chyba, że jest makaron). Warzyw nie je praktycznie w ogóle. Nie bardzo przejmuję się tym niejedzeniem obiadów. Codziennie proponuję jej tzw. normalny obiad - z mięsem, warzywami, ziemniakami lub makaronem, ale to od niej zależy co i ile zje. Z uporem maniaka gotuję warzywa lub podaję surówki/ogórki/buraczki, chociaż jestem na 99% pewna, że tego nie tknie. Wierzę jednak, że kiedyś sama, z własnej nieprzymuszonej woli się zainteresuje. Tak stało się np. z ziemniakami i marchewką. Również ich nie chciała tknąć, a teraz czasem się przełamie. Kompletnie nie wyobrażam sobie w jaki sposób można zachęcić kilkuletnie uparte dziecko, które zawzięło się, że nie zje, do zjedzenia. Szkoda moich i jej nerwów oraz zapaskudzonej kuchni. Jest zdrowa i to jest najważniejsze. Nie wiem jak zachowałabym się gdyby w ogóle nie chciała jeść, na szczęście chętnie zjada kanapki, wędliny, przetwory mleczne i owoce.
  • a.nancy 21.09.11, 10:31
    > Tego właśnie nie kumasz - moje dziecko je świadomie i fajnie, a obiadów nie je
    > dlatego że ma żywieniową fobię czy jkadłowstręt tylko dlatego że mu nie smak
    > ują
    . Nienawidzi próbować nowych rzeczy, smaku mięsa czy warzyw nie znosi.

    to niech nie je.
    co je na te śniadania czy przekąski? kanapki? to rób pasty kanapkowe z warzyw. wędliny je? to może zje pieczone mięso pokrojone w plasterki na kanapce? grzanki, omlety, quiche... jest mnóstwo dań "przekąskowych", w których można przemycić mięso i warzywa. obiad to nie musi być zupa, kotlet i jarzyna.

    --
    "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
  • ancymon123 21.09.11, 10:52
    I to tylko po to, żeby powiedziało - "tak, jednak kartofelek jest dobry".
    Ja nie przepadam za kartoflami, ciekawe czy jakby mi ktoś przez godzinę wpychał je do buzi, ja bym pluła i tak w kółko, to bym uznała, że jednak mi smakują? smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • memphis90 24.09.11, 23:37
    Ja przez całe dzieciństwo miałam wpychaną kaszę gryczaną, kotlety schabowe, cielęcinę, karkówkę i inne mięsa- bo to pożywne i zdrowe. I ziemniaki, bo trzeba je jeść. Do dziś tego wszystkiego nienawidzę.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • duzeq 23.09.11, 11:15
    moje dziecko nienawidzi obiadów. obiadów czyli ogólnie wszystkiego co zalatuje mięsem i warzywem. wszystko inne uwielbia jeść, od śniadań które je przy stole, sam i świadomie, po desery które wcina, dodatki, przekąski i kolację. Nie lubi obiadów.

    Przestac mu dawac dodatki i przekaski. Widocznie sniadanie, desery, dodatki i przekaski + kolacja zupelnie mu wystarczaja.
    --
    Sądzę, że kiedyś życie było łatwiejsze, bo nie było problemów z dupy. Teraz do każdego pierdnięcia trzeba dopisywać ideologię (by kosher_ninja).
  • przeciwcialo 25.09.11, 08:52
    Puknij się w głowę zamiast tak po niej jechac. Napisała że źle zrobiła.
  • joshima 20.09.11, 17:50
    paulag24 napisała:

    > Czuję straszne wyrzuty sumienia,jak mogłam nad sobą nie zapanować?jak mogłam ta
    > k postąpić?
    > Uderzyłam 3,5 letnią córkę w twarz, poniosło mnie, nie ma do tego żadnego wytłu
    > maczenia.
    > Nie zapanowałam nad sobą gdy moje dizecko po raz kolejny nic nie je, nie chce k
    > ompletnie nic jeść, nic jej nie smakuje, nie czuje żadnego apetytu.
    Jeśli nie jesteś trollem to powinnaś się kobieto leczyć. Najlepiej psychiatrycznie. Już dziecku zrobiłaś piekło z jedzenia, a co będzie dalej to ciężko sobie po prostu wyobrazić.

    > Dodam, że staram się nie zmuszać ejj do jedzenia
    No nie. Tylko na nią wrzeszczę?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dagmara-k 20.09.11, 21:08
    joshima, do dzis bardzo sobie cenilam twoje wypowiedzi, ale nikt z nas nie wie, czy autorka watku potrzebuje pomocy psychiatrycznej. pomocy w opanowaniu emocji, zrozumieniu dlaczego tak jej trudno w temacie jedzenia - psychoterapii, raczej tak. czy lekow - niech decyduja specjalisci.



    zadbaj o was paulag
  • joshima 20.09.11, 21:12
    dagmara-k napisała:

    > joshima, do dzis bardzo sobie cenilam twoje wypowiedzi, ale nikt z nas nie wie,
    > czy autorka watku potrzebuje pomocy psychiatrycznej
    Wybacz, ale w moim przekonaniu, osoba, która do tego stopnia nie panuje nad swoją agresją, potrzebuje przynajmniej konsultacji. Tu nie chodzi o jedzenie. Jak nie jedzenie to znalazłoby się coś innego, co wyprowadzałoby ja z równowagi. Owszem, pomoc w zrozumieniu czemu dziecko nie je i czemu ma prawo odmówić jedzenia i czemu nie powinno być do tego zmuszane, niewątpliwie byłaby cenna. Uważam jednak, że na tym nie koniec.

    Wiele matek ma stres związany z brakiem apetytu u dzieci i kombinuje co by tu zrobić, szuka wsparcia i porady. Im wystarczy to co proponujesz, bo one nie biją dzieci po twarzy z tego powodu.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dzoaann 21.09.11, 01:20
    popieram w 100%

    ten policzek nie wzial sie z nikad, wzial sie z tego, ze matka nie radzi sobie sama ze soba... toze dziecko nie je, nie jest powodem tego zeby dac mu w twarz...





    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • dagmara-k 21.09.11, 19:55
    ale ja nie proponuje zrozumienia "czemu dziecko nie je", tylko zrozumienia czemu matka ma z tym TAK duzy problem. nie napisalas o konsultacji, tylko "lecz sie" "psychiatrycznie". czy ty jestes joshima psychiatra albo psychologiem chociaz? jesli tak, to przeczytaj jeszcze raz kodeks etyczny, bo pominelas podpunkty z ktorych powinnas korzystac. jezeli nie, to daruj sobie wyrokowanie kto powinien sie poddac leczeniu psychiatrycznemu, bo do tego jest potrzebna diagnoza a nie ocena po wpisie o jakiejs sytuacji (to co ona opisuje nie jest kryterium zadnej choroby psych).
    ja autorki nie rozgrzeszam, ani nie glaszcze. uwazam tak jak ty, ze ostro przegina, ze ma powazny klopot z radzeniem sobie z emocjami, ze potrzebuje w tym wzgledzie pomocy. bronie ja jednak jednoczesnie przed traktowaniem jak chorej, bo nawet to co zrobila nie swiadczy o zadnej chorobie psychicznej, a tez tak sie do ludzi w trudnej sytuacji nie mowi.
  • joshima 21.09.11, 22:07
    dagmara-k napisała:

    > ale ja nie proponuje zrozumienia "czemu dziecko nie je", tylko zrozumienia czem
    > u matka ma z tym TAK duzy problem.
    No widzisz, ja też. Od tego są właśnie psychologowie i psychiatrzy a nie fora dyskusyjne.

    > nie napisalas o konsultacji, tylko "lecz sie
    > " "psychiatrycznie".
    A co to Twoim zdaniem oznacza? Czy to jakaś ujma na honorze, leczyć się u psychiatry? Nie wiesz, że psychiatra leczy nie tylko schizofrenię?

    > ja autorki nie rozgrzeszam, ani nie glaszcze. uwazam tak jak ty, ze ostro przeg
    > ina, ze ma powazny klopot z radzeniem sobie z emocjami, ze potrzebuje w tym wzg
    > ledzie pomocy.
    I gdzie ma jej szukać? Na forum, czy u przyjaciółki-psiapiółki?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dagmara-k 22.09.11, 14:05
    joshima, taka madra z ciebie babka a tak nie rozumiesz co ja pisze. oczywiscie ze psychiatra nie leczy tylko schizofrenii, oczywiscie ze psychiatrzy sa tez psychoterapeutami niektorzy, ale oczywiste jest tez to (byc moze nie dla laika) ze psychiatra nie jest pierwszym kontaktem dla osoby ktora jak wynika z opisu sytuacji nie prezentuje zadnego objawu specyficznego dla chorob psychicznych. przesadzasz i tyle. czy osobe z nieostrym bolem brzucha wyslesz od razu do chirurga czy najpierw wypadaloby ja zbadac ogolnie?
    nigdzie nie napisalam, ze forum dyskusyjne powinno byc tu od zastanawiania sie dlaczego kobieta ma taki klopot z tym niejedzeniem dziecka. napisalam tez gdzie powinna szukac pomocy i nie wyliczylam psiapsiolek.
  • przeciwcialo 25.09.11, 08:58
    Nast epna mądra, nie ma to jak matkę do psychiatry wysłac.
  • joshima 25.09.11, 09:08
    Powiedz coś mądrego w temacie może...

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • przeciwcialo 25.09.11, 18:28
    Wysłanie matki do psychiatry po jednorazowym incydencie to faktycznie dobra rada.
  • joshima 25.09.11, 19:18
    Tak to jest dobra rada. Korzystanie z pomocy psychiatry czy psychologa to żadna ujma dla nikogo. Jesteś w stanie to zrozumieć?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • przeciwcialo 25.09.11, 20:04
    Jednorazowy incydent nie jest powodem- ,nie mylic ze wstydem bo to chcesz wcisnąc w moje słowa- do wizyt u psychiatry czy psychologa.
  • dzoaann 25.09.11, 22:34
    ale serio sadzisz, ze ten policzek to li i jedynie jednorazowy incydent?
    po opisie sytuacji to raczej problem matki z jedzeniem jej dziecka, problem stale rosnacy, ktory doprowadzil do niejadkostwa dziecka (zjawa pisala w tym watku skad sie biora niejadki- 100%racji), do afer i placzow nad talerzem, do agresji zakonczonej uderzeniem dziecka w twarz...
    matka powinna poszukac pomocy dla siebie...
    pomocy z radzeniem sobie z emocjami i z problemem pseudo niejadkostwa swego dziecka, ktory przeksztalcila lub zrobi to w powazny problem z jedzeniem....
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • koza_w_rajtuzach 20.09.11, 18:12
    Hmmm..
    Wiesz, też mam takie dziecko, niejadka, choć w sumie to po niej tego nie widać. Jak miała 3,5 roku to praktycznie nic nie jadła, potem zaczęło się polepszać, robiłam dzień w dzień jej przysmaki, zdarzało się, że np. przez dwa tygodnie dzień w dzień dostawała naleśniki.
    Dawaj jej jeść to co lubi, nawet jeśli codziennie będziesz musiała gotować to samo, to gotuj. Wiesz czemu? Bo w ten sposób jej się trochę żołądek rozszerzy, a domyślam się, że rzeczywiście musi mało jeść, skoro doprowadziło Cię do takiego stanu. Moja córka ma teraz 5,5 roku i coraz częściej normalnie zje śniadanie, potem normalnie obiad, kolację, sama domaga się jak jest głodna, choć nadal ma bardzo ograniczony jadłospis, ale robi się coraz bardziej otwarta na nowe rzeczy.. Nie skupiaj się na tym czego nie je, czego nie lubi, czego nie ruszy, skupiaj się na tym co dobre, proponuj jej, żeby chociaż powąchała jakieś danie leżące na stole, powiedz jej "ale na pewno tego tak delikatnie nie poliżesz...", a jeśli poliże i powie "ble", to ją pochwal, że była dzielna, powiedz, że może następnym razem odważy się i weźmie do buzi jedzenie, że zawsze na początku wszystko wydaje się niedobre, a potem dopiero okazuje się, że to smakuje. Jeśli Twoja córka tak bardzo wybrzydza, to prawdopodobnie ma wąski żołądek i nie jest nawet w stanie w siebie pomieścić zbyt wiele jedzenia.
    A co do tego, co napisałaś o tym co zrobiłaś.. to wiesz, to był na pewno pierwszy i ostatni raz. Przeproś ją, na pewno Ci wybaczy i Ty sobie też musisz wybaczyć. Liczy się całokształt wychowania, jeden błąd nie może Cię przekreślić jako matkę.
    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • koza_w_rajtuzach 20.09.11, 18:16
    aha i tak jak dziewczyny mówią, to źle, żeby dziecko płakało nad talerzem. Posiłki powinny się dobrze kojarzyć, więc dawaj to co lubi, a jak nie chce jeść, to trudno, nie zmuszaj, nie przekonuj, odpuść po prostu.
    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • gazeta_mi_placi 20.09.11, 18:32
    Może teraz w końcu zacznie coś jeść.
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • bacha1979 21.09.11, 14:21
    Jakim trzeba być debilem, żeby tak napisać.
  • 1maja1 21.09.11, 15:50
    Bacha, jeszcze nie natknelas sie na posty gazety? nast razem zignoruj ja, jak to sie mowi, po co karmic trolla?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz64z177icwbfhr.png


  • bacha1979 21.09.11, 19:05
    Oczywiście, ze natknęłam się na gazetę. Niestety czasem nie mogę zmilczeć tego prostactwa.
  • truscaveczka 23.09.11, 10:44
    Czy wy naprawdę nie wiecie, co to sarkazm? Czemu są miejsca, gdzie zdanie gazety jest traktowane poważnie, ona sama jest szanowana i nie posądzana o bycie chłopem?

    --
    Kobieta może poczuć się szczęśliwa, błyszczeć i emanować zadowoleniem nawet wtedy, gdy żaden mężczyzna nie umieścił niedawno swojej wtyczki A w jej gniazdku B. /by Nessie-jp/
  • joshima 23.09.11, 14:22
    truscaveczka napisała:

    > Czy wy naprawdę nie wiecie, co to sarkazm?
    Ja wiem co to sarkazm i jeszcze odróżniam go od chamstwa wink


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • memphis90 24.09.11, 23:40
    Ja tam pamiętam czasy, kiedy gazeta określał się jednoznacznie jako mężczyzna. A ja jednym z forów opowiadał nawet o swoich dzieciach i o uświadamianiu ich w kwestii losu zwierząt rzeźnych. Ciekawe, co?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • mikams75 20.09.11, 19:01
    ty nie trollujesz?
  • jakw 20.09.11, 22:49
    Jak się tak zachowujesz przy stole to nic dziwnego, że nie je...Może idź ze sobą do psychologa?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • zjawa1 20.09.11, 23:45
    Ale nie dawno, przed wakacjami panie tutaj podniecaly sie nagraniem ojca.
    Ojciec ten nagral jak matka krzyczy na jego synka bo ten nie chce jesc itp..

    Ja rozumiem, ze czasami moga poniesc emocje, ale nie w sytuacji kiedy dziecko nie chce jesc!
    Nie chce, to nie. I tyle w temacie.
    Rozumiem klapsa kiedy dziecko jak w ,,super niani" wymusza zabawki i robi cyrk w sklepie.
    Jednak, zeby uderzyc 3 letnie dziecko za to, ze nie chce jesc to jest jkakas abstrakcja totalna!

    Moze zle gotujesz i dziecku to nie smakuje?
    Dziecko tez nie musi wszystko lubic. Ty lubisz kazda potrawe?
    Jestem ciekawa jak ty bys sie czula kiedy dostalabys w pysk o kelnera w restauracji bo nie zjadlas wszystkiego z talerza... mysle, ze nalezyaloby ci sie cos podobnegosmile
    --
    www.gazeta.pl www.youtube.com/watch?v=uhV4me_k8Y8
  • zjawa1 20.09.11, 23:53
    Moj syn absolutnie nie jadl nic przez 3 tygodnie!!!!!
    Gotowalam mu zupy, drugie dania itp...
    Boze musialabym go lac codziennie.... straszne jest to co piszesz...
    Moze Twoje dziecko lapie jakas choroba jak mojego synka...
    Nie wiem, ale wyrzuty sumienia powinnas miec.
    Jest jedna, prosta zasada: dziecko nie da sobie zrobic w kwestiio jedzenia krzywdy, jesli nie je to widocznie nie potrzebuje, jesli je to jest faktycznie glodne io potrzebuje".\
    Podstawowa kwestia to ta co twoje dziecko jada procz normalnych posilkow?
    Jesli pozwalasz na zjadanie slodyczy czy tzw zapychaczy to nie dziw sie, ze potem nie ma apetytu.

    --
    www.gazeta.pl www.youtube.com/watch?v=uhV4me_k8Y8
  • paulag24 21.09.11, 00:52
    Nadal mam straszne wyrzuty sumienia, ciągle o tym myślę i to analizuję...moja córka ma 3,5 roku, waży 13 kg i ma anemię.
    Niejadkiem jest od urodzenia, jako niemowlę nie jadła zupek, kaszek, tylko mleko z piersi.
    Mała ma kilka pokarmów które akceptuje:naleśniki, suche ziemniaki, jogurty, suchy chleb, płatki z mlekiem, kotlet mielony. z owoców jabłka i maliny. Nie je żadnych warzyw, zup, nigdy nie zjadła żadnej kanapki np z wędliną.
    Nie je słodyczy i zapychaczy.
    Mam wrażenie, że córka boi się nowych potraw, za nic nie chce spróbować nic nowego, nie martwi mnie to, że ona nie chce jeść nowych rzeczy, ale nawet nie chce posmakowaćsad
    W przedszkolu nic nie je.
    Chcę dla mojego dziecka jak najlepiej, nie wmuszam, ale zachęcam, robię śliczne kanapeczki itd, ale to nic nie pomaga.
    Jakiś czas temu byłam z nią nawet w tej sprawie u psychologa, ale metoda nagród którą zaproponował nie przyniosła żadnego efektu.
    Ja nie chcę żeby moje dziecko się objadało, chcę aby choć troszeczkę zjadło, żeby nie szła z pustym brzuszkiem do przedszkola, chcę dla mojej córki jak najlepiej, tym bardziej, że ma anemię,a nie przełknie żadnych rzeczy zawierających żelazo, a nie chcę jej faszerować żelazem w syropie, bo to sama chemia.
    Poprostu serce mi pęka widząc, że moja córcia jest blada i zmarnowana przez to niejedzenie, nie jestem jakąś "matką mającą bzika, żeby dziecko jadło i wyglądało jak pączuszek"
    Ale gdy każdy po kolei mówi mi jak córka "słabo"wygląda tzn jaka jest chudzinka, to mam dosyć.
    Popełniłam straszny błąd którego sobie nie wybaczę, bo kocham moje dziecko najbardziej na świecie
  • joshima 21.09.11, 01:07
    paulag24 napisała:

    > Chcę dla mojego dziecka jak najlepiej, nie wmuszam, ale zachęcam
    No sorry. Skoro dziecko rozpacza nad talerzem tak, że Ciebie to wyprowadza z równowagi, to gdzie jest to spokojne zachęcanie? Do psychologa, zamiast prowadzić dziecko idź w pierwszej kolejności Ty. Uwierz w to, że dopóki będziesz z jedzenia robić aferę i będzie się Twoje życie w okół tego kręciło, to nie posuniesz się nawet o krok.

    Już tylko dla porządku wspomnę, że anemia zaburza łaknienie. Może jednak zacznij jej podawać to żelazo skoro ma zdiagnozowaną anemię.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dagmara-k 21.09.11, 20:10
    tym razem (wink ) zgadzam sie z kazdym slowem i ewntualnie dopisz jakie badania jeszcze robilas, to moze ktos cos bedzie mogl podpowiedzieć.
  • mikams75 21.09.11, 07:39
    > Nadal mam straszne wyrzuty sumienia, ciągle o tym myślę i to analizuję...moja c
    > órka ma 3,5 roku, waży 13 kg i ma anemię.
    > Niejadkiem jest od urodzenia, jako niemowlę nie jadła zupek, kaszek, tylko mlek
    > o z piersi.
    > Mała ma kilka pokarmów które akceptuje:naleśniki, suche ziemniaki, jogurty, suc
    > hy chleb, płatki z mlekiem, kotlet mielony. z owoców jabłka i maliny. Nie je ża
    > dnych warzyw, zup, nigdy nie zjadła żadnej kanapki np z wędliną.
    > Nie je słodyczy i zapychaczy.
    > Mam wrażenie, że córka boi się nowych potraw, za nic nie chce spróbować nic now
    > ego, nie martwi mnie to, że ona nie chce jeść nowych rzeczy, ale nawet nie chce
    > posmakowaćsad
    > W przedszkolu nic nie je

    jak napisalas dokladniej, to teraz wiem, ze ten opis idealnie pasuje do mojej corki. Ma 3,5 roku i wazy 13,5 kilo. Ma kilka ulubionych potraw i wokol tego krazymy, bo nie ma szans na cos nowego. W przedszkolu jada glownie suchy makaron, a jak takiego nie ma to tez nic nie zje do 18.
    Anemii nie ma - zoltko przemycam gdzie sie da i tobie tez to radze. Rob jej to co lubi (mozesz robic wieksze ilosci i mrozic) i niech wcina w kolko to samo.
    Tego nalesnika jak lubi mozesz zrobic jej z dwoch zoltek nawet. I nawet codziennie na sniadanie. Kotlet mielony - dodatkowe zoltko. Od razu sie poprawi. A w takim kotlecie mielonym to mozna i brokuly zmielic.
  • archeopteryx 26.09.11, 13:41
    A w t
    > akim kotlecie mielonym to mozna i brokuly zmielic.
    Brokuły i szpinak i co tam komu serce dyktuje. Ja też tak robię, bo kotlety mielone moja Młoda akurat akceptuje.
  • leneczkaz 21.09.11, 10:30
    Nie licz, że ludzie którzy mają 'jadki' typu Joshima Cię zrozumieją, bo nie ma takiej opcji. Kto nie przeżył, nie zrozumie z zrobi z Ciebie durnia.
    Mój syn ten sam typ. Ma 5 określonych smaków i je toleruje (je sam- widelcem), resztę mogę podawać dożylnie (czyt. -przed bajką).
    Wiem, że to czasami mega frustrujące. Ja nie uderzyłam za jedzenie ale nie raz podniosłam głos.

    Zrób tak jak pisała koleżanka wyżej- koza- gotuj to co lubi choćby codziennie, niech sama wybiera, sama je. Suplementuj ją dodatkowo. Napisz na pw, to coś polecę.
    --
    Maksymilian 10.10.2008 http://lbdm.lilypie.com/vo8Op2.png
  • dzoaann 21.09.11, 16:41
    ja mialam i mam niejadka... takiego co zyl powietrzem i woda, a teraz jest tylko troche lepiej...
    ale autorki watku nie rozumiem...
    owszem, to jest mega wkurzajace i frustrujace, ale to nie jest powod do robienia scen przy jedzeniu... zadnych... zadne krzyczenie, rozkazy, namawianie, bicie nie pomoze...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • joshima 21.09.11, 17:20
    No cóż. Moja córka też byłą niejadkiem, ale co ja tam wiem.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • leneczkaz 22.09.11, 10:04
    Tu nie o sceny chodzi, ale o durne hasła 'jak chce to je jak nie to nie'. Po tym tekście widać czy ktoś miał prawdziwego niejadka czy chciał mieć tuczną świnię a się nie udało. Bo prawdziwy niejadek się ucieszy jak się od niego odczepisz i zje gryz suchej buły dziennie. Spadną wyniki, będzie anemia i coraz to cięższe wychodzenie z sytuacji. Wkurza mnie strasznie takie pieprzenie.
    Matki niejadków napiszą- niech je co lubi, niech próbuje, niech żołądek rozciągnie.. A to wszytko będzie choć ciut zawsze okrzesane nerwem, bo gotujesz, bo kupujesz, bo robisz jeża a tu d..pa. Ale potem sukces i wiesz, że praca Twoja, przedszkolanek, nie idzie w las.
    Wczoraj sytuacja z mojego domu. Jemy parówki na śniadanie i Maks mówi do taty- tatusiu nalej mi keczupku, ja uwielbiam keczupek. My oczy O_O, bo nigdy nie chciał spróbować. A tu się okazało, że w p-kolu dzieci jadły i jakoś załapał. I nie chodzi tu o element 'zdrowotności' ketchupu, ale o fakt, że pyk, coś się ruszyło, że spróbował, przełamał lęk. I tak cały czas. Bo niejadki nie stają się 'jadkami' z dnia na dzień. Mój niejadek ma 3 lata i jest niejadkiem od prawie 2 lat. I gdyby nie moje próby i podchody to miał już anemię, wypadał z siatki wagą, kiedy wzrostem był na 75 centylu itp.

    Więc matka niejadka pozna z kilometra drugą matkę niejadka.
    --
    Maksymilian 10.10.2008 http://lbdm.lilypie.com/vo8Op2.png
  • zjawa1 24.09.11, 00:10
    Wiesz, wiekszosc teori psychologow i dietetykow mowi o tym, ze ,,dziecko nie rodzi sie niejadkiem tylko staje sie nim na skutek nieodpowiedniego podejscia rodzicow"...,,Dziecko trzeba nauczyc nie tylko jak jesc, ale co trzeba jesc i ile jesc".
    Teoria jak dla mnie trafia w 100%.
    --
    www.gazeta.pl www.youtube.com/watch?v=uhV4me_k8Y8
  • leneczkaz 25.09.11, 08:42
    Bla bla bla. Miałaś skrajnego niejadka?
    --
    Maksymilian 10.10.2008 http://lbdm.lilypie.com/vo8Op2.png
  • 3-mamuska 24.09.11, 00:51
    leneczkaz napisała:

    > Tu nie o sceny chodzi, ale o durne hasła 'jak chce to je jak nie to nie'. Po ty
    > m tekście widać czy ktoś miał prawdziwego niejadka czy chciał mieć tuczną świni
    > ę a się nie udało. Bo prawdziwy niejadek się ucieszy jak się od niego odczepisz
    > i zje gryz suchej buły dziennie. Spadną wyniki, będzie anemia i coraz to ciężs
    > ze wychodzenie z sytuacji. Wkurza mnie strasznie takie pieprzenie.
    > Matki niejadków napiszą- niech je co lubi, niech próbuje, niech żołądek rozciąg
    > nie.. A to wszytko będzie choć ciut zawsze okrzesane nerwem, bo gotujesz, bo ku
    > pujesz, bo robisz jeża a tu d..pa. Ale potem sukces i wiesz, że praca Twoja, pr
    > zedszkolanek, nie idzie w las.
    > Wczoraj sytuacja z mojego domu. Jemy parówki na śniadanie i Maks mówi do taty-
    > tatusiu nalej mi keczupku, ja uwielbiam keczupek. My oczy O_O, bo nigdy nie chc
    > iał spróbować. A tu się okazało, że w p-kolu dzieci jadły i jakoś załapał. I ni
    > e chodzi tu o element 'zdrowotności' ketchupu, ale o fakt, że pyk, coś się rusz
    > yło, że spróbował, przełamał lęk. I tak cały czas. Bo niejadki nie stają się 'j
    > adkami' z dnia na dzień. Mój niejadek ma 3 lata i jest niejadkiem od prawie 2 l
    > at. I gdyby nie moje próby i podchody to miał już anemię, wypadał z siatki wagą
    > , kiedy wzrostem był na 75 centylu itp.
    >
    > Więc matka niejadka pozna z kilometra drugą matkę niejadka.


    Wiesz i tu powinnam przeprosic matki niejadkow,bo kiedys tez tak myslam,ale trafil mi sie moj synek i jak mial rok,jadl wszystko kanapke z szynka serem ogorkiem,no co mu dali.
    Ale z czasem zaczynal pluc,wiec ja starym mysleniem jak nie chce nich nie je, zmuszac nie bede nie zaglodzi sie.
    No i mlody jadl tylko potrawy biale,gniecione ziemniaki,serek danio wanilowy,mleko, jajko(jedneo dnia tak innego nie) chleb z masle dawany tylko moja reka,swoja nie chcial brac,bo nie chcial dotykac masla,jak chcial zeby zjadl sam to musialam dac sucha,jogurty czasem jablko,i banay w plasterkach,chrupki kukurydziane.

    tez bylam taka madra ze nie da sie zglodzic,jak bedzie chcail to sam zje,az okazalo sie ze moja autysta ma zaburzenia IS i spora anemie,ze juz nawet zdrowa dieta nie pomogla,przemycanie i kupowanie mleka dla niemowlat bo tam duzo zelaza i witaminki.

    Albo trzymal w rece i zapominal jesc,klada sie na podlodze lezal widzialm ze mieli buzia ze pewnie glodny a nie zjadl,totalny stan jakiegos otepienia.
    jak zapomnielismy to nie jadl caly dziec,nie plakal,siedzial na kanapie i patrzyl w dal,bez wyrazu.
    Nie dawal zadnych sygnalow ze chce jesc pic spac.

    U nas pomoglo siedzenie z nami przy stole.
    Pierwszy etap to taki ze siedzial tylko siedzial,potem dostal talerz i lyzke,ale i tu siedziel bez zadnego zainteresownia,malo tego on rezygnowal jak byla jakas przeszkoda,czyli ze jak chcal zjesc jogurt i dawal zeby go karmic,jak dawalam mu lyzke z reke i z nim go karmilam,to zostawial wolal nie jesc wcale.
    Teraz czasem je sam,a i nadal swoje smaki ma tylko wiecej ,marchewke brokoly,salate ,zupe mieso,ale tez tylko 2-3 rodzaje,ale dobre i to.Rybe i kotlety mielone kurczkowe i schabowe.
    Ale jak ma gorszy dzien to wraca do starych nawykow.
    No i ma prawie 4 lata,3 lata o niego walczylismy.
  • asia_i_p 21.09.11, 11:37
    Ziemniaki - potas i witamina C (więcej niż w pomarańczach, serio), jabłka i maliny - też się jakieś witaminki znajdą, mleko - masz wapno i białko, kotlet mielony i naleśniki - jeszcze więcej białka. Tak zupełnie na oko nie widzę za bardzo źródła magnezu i tych witamin, które są w warzywach pomarańczowych, ale podejrzewam, że jak dobre płatki śniadaniowe, to w nich jest. Nie zabije się taką dietą z pewnością.
    Odpuść walkę, dawaj to co lubi. Jak się wam uda kilkanaście dni bez walki o jedzenie, zaproponuj umowę, że raz dziennie czy raz na kilka dni próbuje czegoś nowego, ale nie musi tego zjadać.
    Niech nie je ze wstrętem, bo wstręt jej się utrwali.
    Spróbuj warzyw nie w zupie - marchewka na surowo, pokrojona w plasterki "wchłania się" jak chipsy. Gotowane różyczki brokuła bez żadnych sosów i innego babrania. Coś w końcu polubi, ale nie wydaje mi się, żeby jej dieta była jakoś szczególnie anemiogenna (sorry za neologizm). Najwyżej trochę zwiększcie częstotliwość naleśników (żelazo w jajkach) albo je wymieńcie na omlety, pakując dużo żółtek.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • dzoaann 21.09.11, 16:38
    twoje dziecko je calkiem sporo i to rozmaitych rzeczy- dawaj jej w kolko to co lubi, odpusc akcje przy jedzeniu, tam gdzie mozesz dodawaj zoltko, no i zastanow sie nad zelazem- ta chemia jest jednka lepsza dla dziecka niz takie nerwy i bicie...


    moj sredni syn kiedys jadl tylko suchy chleb, jablka, ziemniaki i pil mleko... czasem sie dal namowic na jajko na miekko....
    tez sie nameczylam, a pomoglo dopiero odpuszczenie tematu... po paru miesiacach sam poprosil o kotleta- pamietam swoj szok i wielka radosc...
    do dzis nie je wszystkiego i ma rzeczy, ktorych nawet kijem nie ruszy, obcych dziwi jego dieta, ale je produkty ze wszystkich grup i rosnie zdrowo...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • ola33333 21.09.11, 17:08
    to bledne kolo, skoro dziecko ma anemie to nie ma apetytu, a skoro nie ma apetytu to to poglebia anemie.. Trudno, trzeba podac dziecku cos chemicznego, idz do lekarza.
    I ze soba tez, uderzenie dziecka w twarz bo nie ma apetytu, to chore..
    Tez jestem mama niejadka, wiec wiem jak to jest, ale emocje tu to najgorszy doradca..
  • dagmara-k 21.09.11, 20:09
    no to jest "grubsza" niz ja w jej wieku. wyslac ci skan ksiazeczki zdrowia na dowod czy uwierzysz?wink masz maila na gazetowym.
  • jakw 22.09.11, 22:43
    Jak ma anemię to może przez to nie mieć apetytu. Więc może najpierw należałoby powalczyć z anemię za pomocą żelaza w postaci chemicznej?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 22.09.11, 23:14
    Jeśli ma anemię - może rzeczywiście nie mieć apetytu.
    ale zachęcam, robię śliczne
    > kanapeczki itd, ale to nic nie pomaga.
    Moje młodsze dziecię w życiu nie tknęłoby ślicznej kanapeczki - było to zbyt podejrzane. Nie tolerowała nic zmieszanego - czyli żadnych sałatek. Wszystko jadała osobno. Z mięsa jadała wyłącznie kurczaka, z węglowodanów - makaron. Jak jadła mięso, nie jadła makaronu.
    Jest mnóstwo rzeczy, których nie tknie do dzisiaj, praktycznie nie jada kanapek i wędlin - a ma 12 lat.
    Twoje dziecko jada produkty ze wszystkich grup żywieniowych - nie masz co aż tak dramatyzować. Kiedyś nabierze ochoty, żeby spróbować czegoś nowego.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • memphis90 24.09.11, 23:48
    Moja ma 3 lata i waży tyle samo- wygląda dobrze, ma nawet faldki... A ta anemia to taka prawdziwa, czy wg. normy dla dorosłych? Dwa- czy bierze się ze złej diety czy np. zaburzeń wchłaniania? Miałam pacjenta, ktory był koszmarnie uczulony był na mięso i odmawiał jedzenia- a mama uparcie mu mięso wciskała. A jelito dziecka z alergią zwyczajnie żelaza, wapnia, mikroelementów nie wchlania. dwa- moja trzylatka z owoców je banany i jabłka, z warzyw- fasolke szparagową. Kanapek do niedawna nie jadła.

    >a nie chcę jej faszerować żelazem w syropie, bo to sama chemia.
    Matko, to jakaś eko-histeria... A co ma być w preparacie żelaza, jak nie żelazo...? Toksyn tam nie ma. Dziecko z anemią nie ma apetytu. Więc jak masz zalecone przez lekarza, to przestań cudować, tylko daj jej ten syrop. Też uległam forumowym namowom i w ciązy nie bralam suplementów- i na miesiąc przed porodem miałam Hb 9. Przeprosiłam sie z preparatem żelaza i szybko odrobiłam straty.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • przeciwcialo 25.09.11, 09:09
    Popieram w sprawie preparatów żelaza.
  • przeciwcialo 25.09.11, 09:04
    spróbuj aby to ona wybrała co chce jeść. Chce drożdżówkę, niech zje drozdżówke, chce kakao niech je dostanie. Tu ci zaraz doradzą karmienie korzonkami wink
    Nerwy musisz poskromic, zdenerwowana matka to zdenerwowane dzieckoa a potem to jak w Puchatku- Im bardziej zagladał do dziury tym bardziej nikogo tam nie było.
  • ania_dentystka 25.09.11, 15:39
    Mój brat był niejadkiem. Strasznym. Jadł: chleb, chrupki, jogurty, posiekaną kiełbasę, puddingi i niewiele więcej. Do końca 2 roku życia był na piersi. Miał anemię, był najchudszy i najdrobniejszy wśród równolatków. Moja mama nie zmuszała go do jedzenia, żadnych "slicznych kanapeczek", żadnego wpychania, nic. Nie chcesz to nie jesz. I gdzies ok 10 roku życia zaczął jesć. Normalnie to co wszyscy. Dziś ma 192 cm, jest dość szczupły, zdrowy, jeżdzi na nartach, ma licencje pilota ( mieszka w Stanach).
    Wniosek prosty- nie terroryzuj dziecka. Wyrośnie.
  • lafiorka2 25.09.11, 23:34
    paulag24 napisała:

    > Popełniłam straszny błąd którego sobie nie wybaczę, bo kocham moje dziecko najb
    > ardziej na świecie


    No popełniłaś błąd i owszem,ale nie załamuj się już tak i nie wsłuchuj się w to co piszą forumki.Bo żadna nie przyzna się,że popełniła kiedykolwiek jakiś błąd(podobny).
    Teraz już wiesz,że musisz nad sobą panowac.Po prostu.
    Wierzę , że poniosło cię tak bardzo,skoro jak piszesz córka jest blada i ma anemię.Może podawaj jej to żelazo w syropie.Nie przesadzaj z tą chemią....
    No i....Człowiek jest istotą omylną.trudno...Popełniamy błędy,żeby móc je potem naprawiac.
    Pozdrawiamsmile
  • matkapolkapolka 07.05.18, 00:30
    Nie śmiem osądzać... Bo nie jestem w Twojej skórze... Nauczyłam się w życiu że nie można dobrze osadzić ... Nie wiadomo co ja bym zrobiła... podzielę się z Tobą jedynie tym co ja stosuję wobec mojej czwórki dzieci ... a raczej do jednego 3,5 latka który ewidentnie od jakiegoś czasu dla żartu czy czegoś nie wiem buntu za każdym razem wybrzydza.. ostatnio nawet jego ulubione dotychczas dania. . Otóż za kilka minut jak wszyscy zjemy zabieram talerze jego też i odstawiam. On zazwyczaj jest zaskoczony i przeprasza .. mówi że tylko żartował i chce dokończyć.. smile czasem jednak zje tylko odrobinkę.. rzadko się zdarza że poprosi że później zje bo jest syty... Nie latam za nim z talerzem a wręcz przeciwnie. . Za chwilę zabieram i gdy dalej się upiera to już nie oddaje obiadu.. następnym razem pomyśli wink wiadomo że potem musi poczuć głód.. konsekwencje ponosi że dalej upierał się że nie. Rzadko stosuje przy kolacji metodę małego szantażu.. gdy jemy chlebek a on nie je to mówię ok nie zmuszam Cię ale kakao dziś nie bedzie. Konsekwentnie się tego trzymam że gdy nie je to i zapychaczy nie ma i koniec.
  • dagmara-k 21.09.11, 20:07
    a ja nie rozumiem zadnych klapsow. dorosli sie nie klepia wzajemnie i dzieci tez niech nie kelpia, czemu dzieci szanowac mniej?
    moje czasem cuduje w sklepie i co najwyzej albo sobie lezy na ziemi i wrzeszczy albo zostaje wyniesione pod pacha, jesli nie daje sie zagadac.
  • ciociacesia 21.09.11, 07:33

    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • zuzia_31 21.09.11, 09:03
    Jak mogłaś coś takiego zrobić???????????????????????????????????????????
    To jest bezbronne dziecko które tylko liczy na ciebie, jest pod twoją opieką, jesteś jej całym światem. Lecz się sama póki czas debilko!
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 09:53
    > Lecz się sama póki czas debilko!

    Wiecie co dziewczyny? Jestem przeciwna przemocy wobec dzieci, sama nie biję i nigdy nie uderzyłam dziecka w twarz, ale Wasze wypowiedzi oceniam równie nisko co postępowanie autorki wątku, tylko, że ona żałuje, wstydzi się tego, ma świadomość tego, że postąpiła źle i pewnie już tego więcej nie zrobi, a Wy wyzywacie ją i pewnie czujecie się przy tym wspaniale. Nie ma to jak dokopać leżącemu, zmieszać z błotem, uświadomić, że jest nic nie wart i to pewnie tylko po to, żeby poczuć wyższość, a nie z troski o to dziecko. Daję sobie urwać głowę, że ta dziewczynka ma kochającą, troskliwą mamę, której raz darzyła się słabość. A ile jest dzieci, które są bite przez rodziców, którzy uważają, że robią to w trosce o dziecko? To jest dopiero chore.


    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • upartamama 21.09.11, 10:29
    Słabością możesz nazwać jak dasz dziecku klapa w dupę.
    Uderzenie dziecka w twarz to już patologia.
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 10:30
    a czym to się różni? Wg mnie to jest jedno i to samo.

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • upartamama 21.09.11, 10:41
    koza_w_rajtuzach napisała:

    > a czym to się różni? Wg mnie to jest jedno i to samo.
    > dla mnie nie to samo. Sama dzieci nie biję ani tak ani siak, ale wydaje mi się, że uderzenie kogoś w twarz, a dziecka w szczególności pozostawi w psychice głębsze rysy.
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 10:52
    > > dla mnie nie to samo. Sama dzieci nie biję ani tak ani siak, ale wydaje
    > mi się, że uderzenie kogoś w twarz, a dziecka w szczególności pozostawi w psych
    > ice głębsze rysy.

    Jednorazowe uderzenie w twarz chyba mniejsze rysy zostawi niż wielorazowe klepanie w tyłek.
    Dla mnie najważniejsze jest to, że autorka wątku żałuje swojego czynu, może była w gorszej kondycji emocjonalnej i ja tam wierzę w to, że to się więcej nie powtórzy.


    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • upartamama 21.09.11, 11:01
    koza_w_rajtuzach napisała:
    i ja tam wierzę w to, że to się więcej nie po
    > wtórzy.


    Serio tak uważasz?
  • joshima 21.09.11, 11:04
    Ja tez jakoś w to nie wierzę. Mi by się lampka kontrolna zapaliła od razu. Takie problemy same z siebie nie przechodzą.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • asia_i_p 21.09.11, 11:42
    Na tobie i na starszym dziecku zostawi rysy głębsze, bo łamie tabu kulturowe (polskie, bo na przykład we Francji policzek był powszechniejszy od klapsa). Dla małego dziecka bez różnicy, gdzie go wściekła matka bije, tak czy siak jest przestraszone i rozżalone.
    Tak, że jeśli jesteś matką, która dziecku daje klapsy, ale się pociesza, że nie dała mu nigdy w twarz - to nie ma się czym pocieszać ani nie ma powodu nad autorkę wątku się wynosić.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • upartamama 21.09.11, 13:02
    Jeśli piszesz do mnie to znaczy, że nie doczytałaś mojej wypowiedzi, gdzie napisałam, że nie biję dzieci ani tak ani siak lecz wydaje mi się, że uderzenie dziecka w twarz to jest coś czego mój umysł ogarnąć nie może.
  • joshima 21.09.11, 10:49
    Jakie Wy? Na razie to z wyzwiskami pojechała jedna osoba.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 10:53
    Fakt.. ale uważam, że jednak zbyt ostro potraktowano matkę tej dziewczynki.

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • joshima 21.09.11, 11:04
    Znów uogólniasz.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • przeciwcialo 25.09.11, 09:12
    Autorka wie że źle zrobiła. Puknij się w głowę zanim zaczniesz wyzywać. I ...nigdy nie mów nigdy.
  • el_elefante 21.09.11, 09:58
    Trudno, stało się. Jest ci źle i bardzo dobrze, byłoby znacznie gorzej, gdybyś uznała że to nic takiego.
    Trauma jaka przeżywasz pozwala mieć nadzieję, że już więcej tego nie zrobisz. Ale obserwuj się, zwracaj uwagę na swoje reakcje, przemyśl je czasem wieczorem. Gdybyś jednak doszła do wniosku, że nadal narasta w tobie jakiś ładunek złych emocji, że są chwile że ledwo nad sobą panujesz, idź za radą, którą dają niektórzy i porozmawiaj z psychologiem. To ani nie boli ani nie jest żadną ujmą, za to bardzo pomaga. A najważniejsza jest pierwsza wizyta. Jeśli zaświta ci ta myśl, to nie zwlekaj, nie zastanawiaj się - idź.
    Ale to jest twój problem. Drugim problemem jest anemia dziecka. Ja nie wiem, ale wyobrażam sobie, że takie dziecko powinno być odpowiednio leczone. Objawem choroby jest to, że nie chce nic jeść i nie wyleczysz jej z anemii wciskając jej jedzenie. Ja wiem, że nie wciskasz siłą, ale mam na myśli wciskanie psychiczne, które ewidentnie stosujesz. Presję, podsycaną twoim stresem i problemami z panowaniem nad sobą. Ja nie jestem psychologiem, więc być może to co piszę to jest bełkot, ale tak to czuję.
    Jeżeli twój pediatra nie umie zalecić nic innego poza uporczywymi próbami podawania jedzenia, to rada jest jedna - iść do innego, a nawet trzeciego i czwartego, choćby prywatnie, jeżeli tylko możesz sobie na to pozwolić. My właśnie na czwartym skończyliśmy - pierwszym, który naprawdę dokładnie zbadał dziecko i zapisał skuteczne leczenie.
    I przygotuj się na to, że leczenie nie potrwa miesiąca, ale to chyba wiesz sama...

    Weź się w garść i weź się za siebie. Dla córki - to dobry powód na początek.
    --
    - Tato, a co to jest zwłaszcza?
    - To taki ptak, bardzo podobny do gołębia.
  • methinks 21.09.11, 10:08
    Przepros ja. Musi wiedziec, ze Ty wiesz, ze popelnilas blad.
  • upartamama 21.09.11, 10:23
    A czy ciebie ktoś strzelił w pysk za niejedzenie???
    Brak słów.
  • ariella 21.09.11, 11:00
    nie wpadaj w paranoje. uderzylas, stalo sie. nie sadze, zeby uderzenie w twarz 3,5 (moj ma dokladnie tyle samo) bylo gorsze od klapa w tylek. A na pewno twoja corka o tym nie wie. Ok, kazde bicie jest zle, ale choc sama nie pamietam, czy kiedykolwiek uderzylam moje dziecko, chyba nie, to nie jestem przekonana, ze to na pewno dobra metoda. Znaczy nie bicie. Czasem klap dziala szybciej i skuteczniej niz gadanie, a na pewno niz znecanie sie psychiczne, jakie odstawia wiekszosc rodzicow.
    NA niejadkach sie nei znam, ale na relacjach rodzice-dzieci tak. Zastanow sie, co naprawde bylo przyczyna tego zachowania - czy naprawde bylas zal na corke? Czy na prace, meza? Inne dziecko? Ja zaobserowwalam u siebie, ze ilekroc wrzeszcze na dzieci, to tak naprawde zla jestem na kogo innego. Pomysl o tym, odkad zdalam sobie z tego sprawe, jestem duzo lagodniejsza dla nich. I odpusc sobie, jak bedziesz chodzila struta i jeszcze przytulala (ponadnormatywnie) dziecko i ja przepraszala, to dopiero mala skuma, ze stalo sie jakies halo. A tak jest mega szansa, ze za gdzine nie bedzie o niczym pamietala, a na pewno nie odcisnie to pietna na jej psychice smile
    Komentarze debilek olej, sam fakt ze sie zadreczasz sklania do refleksji. O opiniowac to mozna samą siebie.
    pozdr
  • ancymon123 21.09.11, 11:04
    Byłam zmuszana do jedzenia- bywało, że wymiotowałam, bo już nie mogłam, i musiałam jeść te rzygowiny sad
    Wolałabym chyba dostać w twarz.
    Nie martw się już, jeśli przeprosiłas córke, powiedziałaś jej, że miałaś chwilę słabości, obiecałaś, że sie to więcej nie powtórzy- to jest już dobrze. Trzymaj się.
    I podaj jej żelazo w syropie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 11:24
    musiałaś jeść rzygowiny????????????

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • ancymon123 21.09.11, 12:36
    Tak! sad
    Jeśli jedząc kaszkę, oczywiście ponaglana, zakrzyczana, zapłakana, wyrzygałam- to musiałam to zjeść.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • ella_nl 21.09.11, 12:59
    ancymon123 napisała:

    > Tak! sad
    > Jeśli jedząc kaszkę, oczywiście ponaglana, zakrzyczana, zapłakana, wyrzygałam-
    > to musiałam to zjeść.

    Bardzo przykre to co piszesz. Mam tylko nadzieję, że nie całe Twoje dzieciństwo było tak okrutne.
    Moja mama była bita przez swoich rodziców taką drewnianą łyżką po rękach, jak tylko powiedziała, że już nie może czegoś zjeść.
    Przez to nigdy nie zmuszała mnie do jedzenia.
  • ancymon123 21.09.11, 13:07
    Było, mineło. Nie mam problemów z odżywianiem.
    Oprócz "letkiej" nerwicy nic mi nie dolega smile
    PS. w innych kwestiach bywało jeszcze "przyjemniej". Nie ten wątek, nie to grono.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • ella_nl 21.09.11, 13:14
    ancymon123 napisała:

    > Było, mineło. Nie mam problemów z odżywianiem.
    > Oprócz "letkiej" nerwicy nic mi nie dolega smile
    > PS. w innych kwestiach bywało jeszcze "przyjemniej". Nie ten wątek, nie to gron
    > o.

    Rozumiem. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
  • ancymon123 21.09.11, 15:29
    Spoko. Przecież sama o tym napisałam.
    Chodzi o to, że znęcanie się psychiczne (takie tortury nad talerzem) jest wg mnie gorsze od jednorazowego uderzenia. Autorka wątku żałuje, bije się w pierś, obiecuje, że juz nigdy, a co najważniejsze nie ukrywa swojego błedu. Jak dla mnie temat zamknięty. Można poważnie sie zastanawiac nad psyche autorki jeśli uderzy po raz kolejny. Teraz ja bym psów nie wieszała i dała spokój tematowi.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 13:31
    Przykro mi, ancymon. Nie rozumiem okrucieństwa, którego doświadczyłaś.

    Nigdy nie byłam w domu zmuszana do jedzenia ani moje rodzeństwo również nie było zmuszane do jedzenia. Natomiast kiedyś matka uderzyła mnie w twarz, dlatego, że się o coś spytałam, nie pamiętam o co, jakąś prostą, zwykłą sprawę, do której nikt normalny by się nie przyczepił. Nie było to fajne, ale na pewno nie odcisnęło na mnie żadnego piętna, nie bałam się swojej mamy, nie odrzuciło mnie od niej, poza tym jednym razem nigdy matka mnie nie uderzyła ani w twarz ani w nic innego. Za to częste krzyczenie na pewno bardziej na mnie wpłynęło niż takie jedno zdarzenie, zresztą myślę, że moja matka, przeciwniczka bicia, sama była zszokowana swoim zachowaniem.

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • joshima 21.09.11, 16:15
    koza_w_rajtuzach napisała:

    > Nie było to fajne, ale na pewno nie odci
    > snęło na mnie żadnego piętna,

    Nie? To dlaczego pamiętasz to do dziś?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • koza_w_rajtuzach 21.09.11, 19:08
    mam doskonałą pamięć zdarzeniową, ze swojego dzieciństwa pamiętam niemal wszystko, zaczynając od jakichś pierdółek po ważniejsze sprawy. Ogólnie moje pierwsze wspomnienia zaczynają się od wieku 1,5 roku, a od wieku 3 lat pamiętam niemal wszystko, już w taki normalny sposób, jak i teraz. To nie znaczy przecież, że wszystko co pamiętam było dla mnie traumatyczne czy jakieś szczególnie ważne. To było przykre zdarzenie, ale nie odcisnęło na mnie piętna, nie bałam się matki i podskórnie czułam, że to jednorazowe tylko.. widziałam po minie mojej mamy i wiedziałam, że to nie z mojej winy wybuchła. Nigdy się jej nie bałam, była krzykliwa, ale niegroźna... akurat dla mnie największą traumą z dzieciństwa było to, że gdy płakałam nigdy nikt nie chciał mnie przytulić, pocieszyć, uchodziłam w domu za beksę i rodzice uważali, że należy mnie hartować, a ja się czułam odrzucona emocjonalnie. To, że byłam zostawiana sama podczas płaczu (gdy np. starszy o 2 lata brat mnie uderzył) było dla mnie gorsze od tego uderzenia w twarz.

    --
    Klara (styczeń 2006)
    oraz
    Staś (styczeń 2009)
  • joshima 21.09.11, 19:30
    tak tak
    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • bacha1979 21.09.11, 19:54
    koza powinnaś to o tym odrzuceniu płaczącego dziecka powtarzać tym mądralińskim co maja przecież takie metody wychowawcze.
    Nasze dziecko wie, że zawsze może przyjść- nawet jak wpadnie w histerie i nie daje się dotknąć to mówię jej ja/mąż- jak chcesz córeczko to przyjdź mama/tata cię przytulą...
    Nigdy nie zostawiamy malucha samemu sobie.
  • dzoaann 21.09.11, 16:32
    ja tez bylam swiadkiem takiej akcji... chlopiec zwymiotowal na talerz, a tata mu kazal zjesc.... blam w takim szoku, ze cos tam wybakala, a ze ojciec dziecka szlal po domu wrzeszczac, to zwialam od nich... do dzis zaluje, ze sie nie postawilam...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • anaj75 21.09.11, 11:17
    Potraktuj to zdarzenie jako lekcję. Doszłaś do pewnej granicy, dna. Teraz powinno nastąpić odbicie.
    Poproś córkę o wybaczenie. I sobie samej też wybacz. Potem przyjrzyj się swoim emocjom, strachowi o córkę, bezsilności- nazwij to, wypowiedz przed kimś.
    Zajmij się też działaniem. Czy diagnozowałaś córkę dokładniej?
    Ja mam syna, który potrafił przez 10 tygodni nie jeść, niejedną łzę i ścisk w gardle ze strachu przeżyłam, czasem byłam zła, że nie chce jeść tego, nad czym długo pracowałam. W końcu zaczęłam gotować tylko proste rzeczy, by mi nie było szkoda. Przeszedł wiele badań w CZD. Przez jakiś czas miał nietolerancje pokarmowe, dużą nadwrażliwość smakową i węchową i niemal każde jedzenie mu 'śmierdziało' (to były zaburzenia SI). Pracowałam nad tymi problemami powoli. Więcej zaczął jeść dopiero po 7 urodzinach, spod 3 centyla wskoczył wtedy na 25. Nadal, mając 8 lat, je mniej niż inni ale jest lepiej. Rozumiem więc twoją bezsilność.
    Wierzę jednak, że nie dasz jej więcej takiego wyrazu. Masz super córkę. I poza tym jednym zdarzeniem, zapewne jesteś też wspaniałą mamą.
    Możesz też zajrzeć na forum o niejadkach:
    forum.gazeta.pl/forum/f,46019,matki_NIEJADKOW_grupa_wsparcia.html
    Tam wiele się dowiesz jak radzą sobie inni w podobnej sytuacji.

    --
    Młode Gepardy - moje trzy nieokiełznane drapieżniki.
  • anew3 21.09.11, 11:40
    Ponizej napisalas co lubi.Dawaj je to wlasnie dodajac do tego jakies inne, nowe skladniki.Np nalesliki z...owocami, orzechami, twarozkiem moze nawet z warzywami? Jogurt z malinami, jablkiem, wisniami itd itd.Pozwol jej moze probowac z twojego talerza, albo poloz rozne rzeczy na talerz pokrojone w mala kostke: np ogotowane marchewki, ogorki, kawalki zotego sera, jablka, gruszki itp , zostaw to na talerzu ale nie zmuszaj jej, jedz tez sama z tego talerza, moze ja to po prostu zainteresuje co to jest.
    Co do wybuchu zlosci, jak bedziesz czula nastepnym razem, ze nadchodzi wyladuj sie jakos inaczej, wyjdz na balkon, wyjdz z pokoju (wroc jak sie uspokoisz), zadzwon do kogos zeby sie wyzalic, trzasnij drzwiami, tylko nie bij dziecka.
  • mag_pie 21.09.11, 12:09
    udrzerzenia nie skomentuje bo to bez sensu.

    Opowiem tylko historię mojej córki którą przez 2,5 orku opiekowała się babcia( teściowa moja). Oczywiście u babci nie ma/nie było opcji że dziecko czegoś nie je. Mimo że prosiłam żeby młodej nie zmuszała i wierze ze metod "siłowych" nie było ale chodzenie po placu zabaw i na spacerze z kanapką owocem i podrzucanie kęsków było.

    Potem na szczęście wysłałam młodą do przedszkola. I wiecie co się ostatnio wydarzyło? Byłam z mała właśnie u tej babci, jest tam młodsze dziecko które akurat karmiła jego własna matka ( mieszkająca z babcią) i nie chciał jeść wiecej ale "musiał" zjeść porcję do końca. Zaczął płakać że nie chce. Moja córka zaczęła płakąć, schowała się za moje plecy ( siedziałam na kanapie ) i wyszlochała : on jus nie chce jeść.
    Zdałam sobie sprawę z krzywdy jaką się stała mojemu dzieckusad( za chwilę kończy 4 lata babcia już jej nie karmi a mimo upływu czasu jest to dla niej myślę ze można powiedzieć traumatyczne doświadczenie.
    Polecam refleksji wszystkim zmuszającym dzieci do jedzenia.
  • zjawa1 21.09.11, 12:51
    Dziecko ma zdiagnozowana anemie-rozumniem, ze zerlazowa bo sprawdzil to lekaz, a ty nic z tym nie robisz?
    Powinnas chociz podawac zelazo. Spore niedobory FE prowadza nawet do calkowitego wyniszczenia organizmu, ze nie wspomne o zaburzeniach rozwojowych.
    Jioshima ma racje-przy duzej anemi zelazowej organizm ma tzw. blokade i czlowek w pewnym momencie traci apetyt.
    Malo tego przy anemi zeralzowej czlowiek moze miec tylko apetyt na ,,ekstremalne" i konkretne smaki.
    Bardzo czesto srednio ,,witaminizowane".
    Wiem co mowie, bo wlasnie lecze sie z anemii zelazowej.
    Jakies 3 tygodnie temu mialam w organizmie 15% tego pierwiastka, a wiec stan krytyczny u oprogu do hospityalizacji. U mnie bylo to spowodowane zbyt obfitymi i czestymi miesiaczkami.
    Objawy jakie mialam- niechec do jedzenia po pewnym czasie, a jak juz mialam apetyt, to na pizze i hamburhery. Odrzucalo mnie od owocow, słodyczy i konkretnych dan.
    Czegos podobnego nigdy nie mialam, bo zawsze bardzo racjonalnie sie odzywialam.
    Dzieki bogu po przeszlo 2 tygodniach brania lekow zelazlo wzroslo do 60% a wiec jest na granicy, biore je dalej.
    Wrocily smaki jak kiedys na: mieska, owoce warzywa itp.
    Teraz jem jak opentanasmile
    Co moge Ci poradzic. Najlepszym dostepnym lekiem na uzupelnienie brakow zelaza( choc najdrozszym) jest Sorbifer Durules.
    Jesli Twoje dziecko potrafi polykac tabletki to jest to super lek. Nie bedzie miala czarnych zebow po zelazie w syropie. Dodatkowo ten lek wchlania sie dwu-fazowo, jako jedyny na tzw. dwuch plaszczyznach.
    Sam z siebie czesciowo i klasycznie jak pozostale leki z FE w interakcji.


    --
    www.gazeta.pl www.youtube.com/watch?v=uhV4me_k8Y8
  • sel123ena 21.09.11, 13:46
    Bardzo żal mi Twojego dziecka.
    Jak nie zaczniesz się leczyć, uderzysz Ją i będziesz zmuszać do jedznia jeszcze wielokrotnie.
    Współczuję małej.
  • 3-mamuska 24.09.11, 01:08
    sel123ena napisała:

    > Bardzo żal mi Twojego dziecka.
    > Jak nie zaczniesz się leczyć, uderzysz Ją i będziesz zmuszać do jedznia jeszcze
    > wielokrotnie.
    > Współczuję małej.
    Oj mylisz sie i to bardzo.
  • memphis90 24.09.11, 23:54
    Też brałam Sorbifer, rzeczywiście niezly. Ale dla dzieci jest też jakaś postać rozpuszczalna do picia, nie pamietam nazwy, ale zębów nie przebarwia.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • camel_3d 21.09.11, 13:56
    tez bym czul wyrzuty sumienia... uderzenie kogos w twarz jest najwiekszym ponizeniem...

    dostalem od mojego ojca raz... i do tej pory pamietam. Nic tak nie boli na duszy, jak uderzenie w twarz.
  • a.nancy 21.09.11, 14:16
    > uderzenie kogos w twarz jest najwiekszym ponizeniem...

    ale czy trzylatka o tym wie?
    nie usprawiedliwiam autorki, jestem jak najbardziej przeciwna biciu dzieci, ale zastanawiam się, czy trzylatkę boli na duszy. bo z tym poniżeniem, to kwestia kulturowa jest. w takiej np. Hiszpanii uderzenie dziecka w twarz niczym się nie różni od klapsa w pupę.
  • camel_3d 21.09.11, 14:53

    > ale czy trzylatka o tym wie?
    > nie usprawiedliwiam autorki, jestem jak najbardziej przeciwna biciu dzieci, ale
    > zastanawiam się, czy trzylatkę boli na duszy. bo z tym poniżeniem, to kwestia
    > kulturowa jest. w takiej np. Hiszpanii uderzenie dziecka w twarz niczym się nie
    > różni od klapsa w pupę.

    nie wiem... dla mnei to bylo ponizenie.. moze to wlasnie kwestia kultorowa.





    --
    DZIECKO W PODROZY....GRUPA NA FACEBOOKU
    ___________________________________________
    www.facebook.com/home.php?sk=group_129829233757830
  • gazeta_mi_placi 21.09.11, 17:25
    Za co dostałeś?
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • bacha1979 21.09.11, 19:55
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Za co dostałeś?

    A co szukasz pomysłu na rozładowanie napięcia?uncertain
  • camel_3d 22.09.11, 09:16
    > Za co dostałeś?

    bo powiedzialem prababci, ze smierdzi... mialem ze 4 lata...


    --
    DZIECKO W PODROZY....GRUPA NA FACEBOOKU
    ___________________________________________
    www.facebook.com/home.php?sk=group_129829233757830
  • bacha1979 21.09.11, 14:20
    mimo, że jestem ogromnym przeciwnikiem przemocy wobec dzieci to nie dokopię Ci. Ale przemyśl konskutacje z psychologiem, żeby ta sytuacja się nie powtórzyła bo skrzywdzisz dziecko. Swoje własne ukochane dziekco.

    Co do jedzenia właściwie niejedzenia- nie będę sie mądrować bo moje dziecko żarłokiem nie jest, ale nie mam z tym większych problemów.
  • camel_3d 21.09.11, 14:54
    bacha1979 napisała:

    > mimo, że jestem ogromnym przeciwnikiem przemocy wobec dzieci to nie dokopię Ci
    > . Ale przemyśl konskutacje z psychologiem,

    serio.. po jednym razei zaraz matke do psychologa wysylac? to jest dopiero chore.. jak to sie bezdie powtarzac to tzak..ale po pierwszym razie?? mysle, ze wlasnietakie rady wpedzaja rodzicow jakies chore depresje....
  • bacha1979 21.09.11, 15:13
    Przeczytałeś kamelku cały post autorki?Bo ja tak.
  • camel_3d 21.09.11, 15:19
    przeczytalem.. i nie zauwazylem zeby to byla jakas powtorka... czy zeby to sie regularnie zdarzalo...






    --
    DZIECKO W PODROZY....GRUPA NA FACEBOOKU
    ___________________________________________
    www.facebook.com/home.php?sk=group_129829233757830
  • bacha1979 21.09.11, 15:24
    Nie o powtórkę chodziło, podpowiem Ci.
  • camel_3d 22.09.11, 09:16
    a o co?
  • wesola-guska 22.09.11, 10:33
    Nie możesz się zadręczać, nie dokopię ci jak niektórzy, chociaż też jestem przeciwniczką bicia dzieci. Musisz znaleźć sposób żeby nad sobą zapanować by sytuacja się nie powtórzyła proponuję wyjść na chwilę z pokoju gdy Cię złość ogarnia i wziąć parę głębszych wdechów, uspokoić się i dopiero wrócić do dziecka. Myślę że do psychologa możesz iść to da Ci porady jak sobie lepiej radzić ze stresem ale nie jest to konieczne, chyba że sytuacja się powtórzy.
    --
    Lubię żyć kolorowo
  • dagmara-k 22.09.11, 14:10
    a to trzeba byc potworka zeby pojsc do spychologa?? wiesz camel, tu nie chodzi o to ze uderzyla. tu chodzi o to ze jest spory problem z akceptowaniem tego ze dziecko nie je i to nie wyglada lagodnie ani nie wyglada zeby bylo malej apetycznie. wiele dzieci nie je a nie we wszystkich domach jest taka atmosfera posilkow.
    jak dziecko 3 dzien goraczkuje to idziemy sprawdzic czy osluchowo jest ok. tak samo jak cudujemy w jakims temacie tak, ze jestesmy agresywni, spieci, wkurzeni, zalamani, stresujemy sie za kazdym razem kiedy sie spotykamy z sytuacja to idziemy do psychologa. nikt nikogo na sile ze zdrowia leczyl nie bedziewink
  • agrypina6 21.09.11, 15:19
    A ja uważam, że taka matka powinna iść nie do psychologa, a psychiatry! Bardzo współczuję dziecku, powinni takim chorym rodzicom odbierać prawa rodzicielskie.
  • ancymon123 21.09.11, 15:32
    Taaaa...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • gazeta_mi_placi 21.09.11, 17:24
    Zgadzam się z Tobą Camel.
    Na e-mamie forumowiczki zrobiły jeszcze większy lincz pewnej matce niż tutaj.
    Matka w nerwach śmiała powiedzieć dziecku "że je nie kocha", oj działo się....
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
  • quilte 21.09.11, 16:16
    Paulag, bardzo ci współczuję. Spróbuj się pozbierać, przytul mocno córkę, przeproś i wybacz sobie. Dla waszego wspólnego dobra. Nie strasz jej łzami i negatywnymi emocjami. Chyba nie myślisz na serio, że dziewczynka, która od 3,5 ma kochającą i troskliwą mamę nagle przeżyje głęboką traumę bo tej mamie RAZ puściły nerwy i ją uderzyła? Myślisz, że ta dziewczynka, którą mama milion razy tuliła, całowała, wstawała do niej w nocy, pocieszała zapomni o tym wszystkim i zapamięta tylko ten jeden policzek? No daj spokój dziewczyno. Wyciągnij wnioski na przyszłość, żeby sytuacja się nie powtórzyła i staraj się znaleźć przyczyny braku apetytu u córki. Jeśli nie pomógł jeden psycholog, to może idź do drugiego? Rozumiem, że przede wszystkim musisz się pozbyć anemii - bo dopóki dziecko rośnie i jest zdrowe, to samą niską wagą bym się za bardzo nie przejmowała. Mój syn tez do chudziaków należy, ma 4,5 roku a waży niecałe 17 kg przy wzroście 116. I naprawdę - przestań się zadręczać. Ani tobie, ani tym bardziej córce nie wyjdzie to na dobre. Trzymaj się.
  • aleksandra1357 21.09.11, 21:31
    Paula, tu Cię tylko wyśmieją, nikt Cię nie zrozumie. Ja też lałam dziecko, bo nie chciało żreć, to jest jakiś niesamowity atawizm, szczyt frustracji i matka nie może tego znieść. Bo jedzenie=życie, a matka boi się śmierci dziecka i dlatego emocje sięgają dna.
    Idź na forum "niejadki", tam Ci pomogą, zrozumieją. Nic tu po Tobie.
    Ja byłam w tym punkcie co Ty rok temu. Po pierwsze poszłam na terapię, a po drugie przestałam mówić o jedzeniu i dawałam mojemu dziecku tylko to, co lubi, nawet jeśli to były codziennie parówki lub drożdżówki i nie komentowałam, czy zjada, czy nie.
    Mój syn do dziś je tylko dwa produkty na krzyż, ale je sam, waży dobrze, a przy posiłkach, jest spokój i miły nastrój.
    Jeśli córka ma dużą niedowagę, to sprawdź morfologię, robaki itd.
  • joshima 21.09.11, 22:11
    aleksandra1357 napisała:

    > Paula, tu Cię tylko wyśmieją, nikt Cię nie zrozumie. Ja też lałam dziecko, bo n
    > ie chciało żreć, to jest jakiś niesamowity atawizm, szczyt frustracji i matka n
    > ie może tego znieść. Bo jedzenie=życie, a matka boi się śmierci dziecka i dlate
    > go emocje sięgają dna.

    Nie, to nie jest żaden atawizm, to niestety trzeba diagnozować i leczyć.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • dagmara-k 22.09.11, 14:13
    ja nie leje swojej i nie lalam jak nie jadla bardziej, bo teraz sie poprawilo znacznie. emocje siegaly moze nie dna, ale na pewno zenitu. wiele razy mialam ochote wyrzucic talerz przez okno albo rozbic w zlewie z calym obiadem. szczyt szcytem, ale czy ktos kto nie bije niejadka to naprawde wysmieje i nie zrozumie? w moich postach w tym watku jest cos wysmiewajacego i wskazujacego brak zrozumienia?
  • joshima 23.09.11, 00:59
    dagmara-k napisała:

    > ja nie leje swojej i nie lalam jak nie jadla bardziej, bo teraz sie poprawilo z
    > nacznie. emocje siegaly moze nie dna, ale na pewno zenitu. wiele razy mialam oc
    > hote wyrzucic talerz przez okno albo rozbic w zlewie z calym obiadem. szczyt sz
    > cytem, ale czy ktos kto nie bije niejadka to naprawde wysmieje i nie zrozumie?
    > w moich postach w tym watku jest cos wysmiewajacego i wskazujacego brak zrozumi
    > enia?

    A co to ma wspólnego z tym co ja napisałam?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • rulsanka 21.09.11, 22:19
    Anemia zabija apetyt. Mój syn miał niewielką i nie jadł, w wieku 20 miesięcy był moment, że ważył 8,5 kg!. Po przeleczeniu syropem zaczął jeść bardzo dużo i różnorodnie.
    A sobie zaaplikuj dużą dawkę magnezu i zbadaj hormony tarczycy. Psychiatra też żaden obciach. Takie wybuchy agresji nie są normą.
  • mama-anusi 21.09.11, 22:48
    co wam daję te komentarze? NIC.
    Moze będę jedyną która napisze ze ją rozumiem.Nie dlatego że biję własne dziecko, a dlatego że ją rozumiem. Nie chwalę, nie zachęcam do takiego zachowania. Wykazuję zrozumienie.
    paulag24, to że mała powiedziała że cię kocha to tym incydencie, to normalne, zapewne zrobiła to bo widziała Twoje łzy, kochane, szczere dziecko... super że jest taka smile.
    Mleko się wylało, wytrzyj i żyj dalej.Mała szybko zapomni, Ty nigdy - to wystarczająca ,,kara" dla Ciebie. Postaraj się zapanować nad emocjami na przyszłośc, pewnie nie będzie CI łatwo - ale nie masz wyjścia - musisz smile.
    Nie wiem co ci doradzić zeby zjadla bo sama mam problem podobny... moze tylko to, ze mój dzieć w przedszkolu pożera wszystko, w domu surówki, mięsca, owoca sie nie tknie.
    Głowa do góry, nie Ty jedna to zrobiłaś, założe sie ze wsród tych mądralińskich znalazłaby się taka co to taką akcję ma na swoim sumieniu.
  • judytka01 21.09.11, 23:40
    Jest to przykre dla dziecka i ciebie, ale musisz sobie wybaczyć, żyć dalej.
    Nie ma idealnych matek, ani idealnych dzieci, nie tylko my bedziemy im wybaczać w przyszłości ich wybryki, ale czasami dzieci też muszą wybaczać nam.
    A z dzieckiem może wybierz się do porządnego lekarza, niech ci doradzi co dalej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.