Dodaj do ulubionych

Zdrowe nawyki żywieniowe- zdrowa kuchnia

13.10.11, 10:45
Zakładamsmile
I tak się zastanawiam skąd macie zdrowe nawyki żywieniowe? Ja mam takie tradycyjne polskie, że ziemniaki, sos, zupa zabielana (na szczęście już bez zasmażki). Wypracowałyście sami, czy już od pokoleń wiecie co i jak?
Zastanawia mnie to, bo w wątku o wadze mojego dziecka dużo z Was pisało właśnie o takim mądrym żywieniu, ale ja osobiście nie znam nikogo, kto by stosował produkty podstawowe do przyrządzania posiłków, nie znam osobiście zadnego dziecka, które by piło wodę czy herbatę niesłodzoną. I kurcze nie mieszkam na wsi zabitej dechami, tylko w duzym mieście, znajomych, rodzinę mam normalnych przeciętnych "kowalskich".
cięzko będzie być pionierem wśród swoich.
--
http://lb3m.lilypie.com/pIGSp2.png
http://lb1m.lilypie.com/tJsOp2.png
Edytor zaawansowany
  • imogen0 13.10.11, 10:53
    Ja zaczęłam interesować się zdrowym odzywianiem jako dorosła osoba.
    W domu rodzinnym tradycyjne polskie dania ale nie ociekające tłuszczem.Rodzice po latach,juz jako starsi ludzie zmienili nawyki bo mieli podwyższony cholesterol.Mama zrobiła to bez problemu ale ojciec strasznie cierpiał,w nocy sniły mu sie schabowe na smalcusmile
    Ja prowadzę dość zdrową kuchnię ale bez przesady,czasami robię takie pyszności jak pyzy ze skwareczkami...Dzieciaki piją wode mineralną bo tylko to jest do picia (i herbaty różne jestem herbaciarą),na podwieczorek jedzą owoce,bakalie bo to im podsuwam w kolorowych miseczkach.
    Od dawna nie kupuję słodyczy,bo gdyby były w szafce natychmiast byłyby wyjętesmilePiekę domowe ciasto na niedzielę.
  • erba 13.10.11, 11:04
    katka_tk napisała:

    > Zastanawia mnie to, bo w wątku o wadze mojego dziecka dużo z Was pisało właśnie
    > o takim mądrym żywieniu, ale ja osobiście nie znam nikogo, kto by stosował pro
    > dukty podstawowe do przyrządzania posiłków,
    Hmm to z czego przygotowują posiłki?

    nie znam osobiście zadnego dziecka,
    > które by piło wodę czy herbatę niesłodzoną.
    To już wynika z narzucenia swoich nawyków dziecku. Ktoś zaczął kiedyś słodzić napoje z przekonaniem, że przecież dziecko innego nie wypije, a to błąd. Moim zdaniem należy dziecko zapoznać ze wszystkimi smakami (w miarę rozsądku oczywiście), a nie wychodzić z założenia, że jak mnie nie smakuje, to i dziecku nie będzie.

    > cięzko będzie być pionierem wśród swoich.
    Dlaczego?


    --
    Oto właśnie myślę tak jak ci, którym zarzucam, że źle myślą: dzielę na dwa, przeciwstawiam jedno drugiemu, oceniam jedno względem drugiego. To głupie! Myśleć to akceptować złożoność, a w polemice nie ma myślenia, ponieważ redukuje to, co złożone, do dwóch przeciwstawnych elementów.
  • katka_tk 13.10.11, 11:20

    > Hmm to z czego przygotowują posiłki?
    chodzi o naturalne surowce, ze tak powiem: lubczyk zamiast maggi, wywar rosolu z miesa a nie kostka rosolowa, ziola, przyprawy zamiast wegety, itp.

    >
    > > cięzko będzie być pionierem wśród swoich.
    > Dlaczego?
    w domu nie ma problemu, bardziej mysle o spotkaniach, wyjazdach rodzinnych, wtedy wiadomo, ze dzieci patrza co jedza i pija inne i tez chca. i nie chciałabym np cały weekend stresowac siebie i dziecka, pilnujac zeby nie widziało jak inni wpierniczaja słodkie płatki, sosy, pierogi i inne, i choc wiem, że od zjedzenia sie nie umiera, to jednak pilnujac jej wagi (w innym watku) nie wskazane jest by weekondowo jej odpuszczac (bezsensu zreszta). martwie sie na zapas jak to bedzie.
    >
    >


    --
    http://lb3m.lilypie.com/pIGSp2.png
    http://lb1m.lilypie.com/tJsOp2.png
  • erba 13.10.11, 11:25
    Myślę, że jak w czasie weekendu zje trochę niezdrowego, to nie wpłynie to na efekty zmiany diety w ciągu tygodnia. Moim zdaniem całkowite zakazy nie prowadzą do niczego dobrego (chyba że mówimy o poważnym zagrożeniu zdrowia), może warto powiedzieć córce, że może zjeść ciasto/czipsa/pieroga ale dwie sztuki zamiast pięciu.
    --
    Oto właśnie myślę tak jak ci, którym zarzucam, że źle myślą: dzielę na dwa, przeciwstawiam jedno drugiemu, oceniam jedno względem drugiego. To głupie! Myśleć to akceptować złożoność, a w polemice nie ma myślenia, ponieważ redukuje to, co złożone, do dwóch przeciwstawnych elementów.
  • donkaczka 13.10.11, 11:36
    nie no jasne, ze sie nie pada trupem, i choc katka ma problem z waga dziecka - rozmawiamy o kuchni zdrowej nie dietetycznej, maczne potrawy sa ok, jesli waga dzieci jest ok, a one same nie sa podstawa kuchni



    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mondovi 13.10.11, 11:57
    Weekend co weekend, czy weekend raz na jakiś czas? Poza tym i znajomi i rodzina pytają mnie, czy mój syn na przykład je czekoladę, czy mogą go poczęstować - zanim zaproponują dziecku. Poza tym potrzebna jest w takim wypadku współpraca - mój syn uwielbia kopytka, które babcia robi dla niego, ale mówi mu za każdym razem - pamiętaj, że nie jemy dokładki. I nie jedzą wszyscy., albo teściowa mówi - no nie wiem, czemu tak mało kopytek się udało, dokładek nie będzie i to trafia do mojego żarłoka. nie ma to nie ma, gdyby wiedział, że są, pewnie spojrzeniem kota ze Shreka wyłudziłby. Pomagało też rozmawianie i w pewnym momencie syn mówił - ja dziękuję za..., bo chcę zmniejszać brzuszek, bo lubię być zwinny i szybki - i naprawdę nie czuł się poszkodowany, ze inne dziecko je, a on nie.
    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • bluemka78 13.10.11, 12:05
    Ja odkąd gotuje dzieciom odstawilam kokstki rosolowe, choć uwielbialam je dodawać, bo zawsze był lepszy smak. Poza tym, zawsze lubilam mieć własne zioła w doniczce, lubię ekperymentowac z przyprawami, taka maggi czy vegeta to cienizna smakowa. Soli zawsze uzywalam mniej iż inni, jak teściowa u mnie je zupę to musi dosalac i dopieprzac. Lubię produkty eko, jak nie mam gdzie kupić u gospodarza to chętnie kupuje w sklepie eko. W przyszłym roku wprowadzamy sie do własnego domu i już mam wydzielone miejsce na ogródek warzywny, byłoby grzechem nie uprawiać własnych grzadek i owoców jak ma sie warunki.
    Ja raczej staram sie dostarczyć wymaganych produktów tj. mięso, produkty zbożowe, warzywne, odpowiednio je łączyć. U nas nie ma problemów wagowych, wiec po obiedzie dzieci dostają np. Kinder czekoladke na pól, czy jakieś ciasteczko, dwa. Pózniej, zeby nie zaburzyć posiłków nic, a na podwieczorek zazwyczaj owoce, czasami budyn, bo to jedno z niezlicznych mlecznych jakie chcą jesc, ale tez nei zawsze, czasami musimy sobie zjeść ten budyn, a one tylko owoce jedzą.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49tv73e8lr4zvs.png
  • joshima 13.10.11, 14:27
    > > cięzko będzie być pionierem wśród swoich.
    > Dlaczego?
    Na przykład dlatego, że ja, kiedy jestem u mojej dalszej rodziny z dzieckiem, to patrzą na nas jak na dziwaków, bo moje dziecko prosi o wodę do picia. A kiedy mu się proponuje sok albo kompot, to mówi dobitniej, że nie chce soku tylko chce pić.

    Faktycznie w rodzinie chyba nie mam dzieci pijących prawie wyłącznie wodę albo niesłodzone herbaty, ale wśród znajomych zdarzają się takie.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mia_siochi 06.02.12, 12:40
    Ostatnio mój młody dostał Eurespal, paskudne świństwo, i nie chciał tego pić. Lekarka zasugerowała, żeby dawać mi to z sokiem "malinowym" czyli z syropem big_grin Powiedziałam,że dziecko nie dostaje czegoś takiego, więc kazała dawać z sokiem lub herbatką (w domyśle- słodkim ulepkiem). I tak patrzyłyśmy na siebie zaskoczone- ja, że lekarz ma takie pomysły, a ona- że jakże to, to co to dziecko pije skoro nie sok big_grin
  • mondovi 13.10.11, 11:07
    Stosuję produkty podstawowe do przyrządzania posiłków. Syn pije wodę, czasem sok. Ziemniaki, sos, zupa nie muszą ociekać tłuszczem - tu miałam łatwo, bo od dziecka brzydziłam się "oczek" w zupie i sosie. Dlaczego ciężko być pionierem? W gary przecież Ci nie zaglądają. wink
    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • donkaczka 13.10.11, 11:12
    u mnie w domu tez byla tradycyjna kuchnia
    my jemy duzo bardziej rozmaicie
    pewnie, ze mielone buraczki i ziemniaki w zimie lubie smile podobnie sos grzybowy, ale jemy tez potrawy, ktorych u nas nie bylo - sporo pieczemy drobiu, uwielbiam indyjska kuchnie i curry bywa u nas raz na 2 tygodnie, maz lubi butter chicken, ja ostrzejsze, vindaloo na przyklad smile
    dzieci tez lubia, choc zieja i pija wode, to jedza dalej smile
    tarty
    zapiekanki roznej masci

    ziemniaki robie czesto jako puree, maslo i smietana 10% nie zabijaja, kasze podaje z sosami, ale nie zageszczam ich smietana czy maka, albo odparowuje, albo robie na bazie cebuli duszonej zmielonej - fajnie gestenieje
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • pola.cocci 13.10.11, 11:16
    wyprowadzilam sie z Polski wink
    i jak pojade do domu to moja rodzina twierdzi, ze glodze moje dzieci: jedza 4 razy dziennie, niewielkie porcje, nie jedza obiadu z 2 dan, nie codzienie jedza mieso, zamiast cukierkow (b. rzadko) jedza owoce suszone, jedza salate zielona z pomidorem, sery plesniowe, surowego kalafiora, itd., pija tylko wode, zadnej herbaty, ani sokow (od swieta)
    ale u mnie w domu tez nie bylo grubasow, bylo za to ograniczanie ilosci wchlanianych pokarmow; chociaz ziemniaki nadal mama polewa tluszczem...
  • shinee5 13.10.11, 11:36
    fajny wątek

    U mnie to mama zawsze dbała o to, abyśmy nie jedli tłusto. Wtedy myślałam, że mama gotować nie umie... wink Ziemniaki na sucho, bez sosu (jak u koleżanek), kompoty jakieś niedosłodzone, zupa z (ewentualnie) łyżeczką 12-proc. śmietany (mama oficjalnie mówiła że nie lubi tłustych zup), jesli obiad był dwudaniowy, to najpierw zupa, a dopiero po dwóch godzinach dostawałam drugie danie, pulpety gotowane zamiast (pysznych!) mielonych smażonych i tak mogłabym wymieniać... Ale ja wtedy tego nie doceniałam. Jak poznałam męża, to u niego w domu zajadałam się pysznymi, ociekającymi tłuszczem obiadami, zasmażaną kapustką, kotlecikami, ziamniakami solidnie okraszonymi sosem. Ach, rozkosze podniebienia... no i utyłam wink
    Swojemu dziecku już tak nie dogadzam. Też nie chce pić wody, ale jak naprawdę chce mu się pić, to wszystko wypije... Pilnuję go przed zapędami teściowej - jak był malutki chciała go poić wodą z cukrem (uważała, że to mus), teraz "wyręcza" go w jedzeniu, wpychając mu do buzi łyżeczką obiad (ja odpuszczam, jak nie che jeść - jego sprawa), wykłada na stół ciasteczka (w efekcie cały dzień mały się nimi opycha) itp. Na szczęście teściowie mieszkają daleko i takie sute dni należą do rzadkości.
  • donkaczka 13.10.11, 11:51
    shinee, zloty srodek
    moze mama chciala dobrze, a cos jej nie wychodzilo, bo u nas w domu naprawde je sie smacznie, choc nie tlusto
    mielone czasem zrobie, nie za czesto, ale czesciej robie duszone pulpeciki i sa naprawde pyszne
    ziemniaki podajemy jako puree, maselko sprawia, ze naprawde sa pyszne itd
    zdrowa kuchnia nie jest niesmaczna smile
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • shinee5 13.10.11, 12:16
    Pewnie że jest smaczna, sama ją praktykuję. Mama gotowała dobrze, tyle, że mi się wydawało, że koleżanki mają lepiej, bo jedzenie ful wypas, właśnie z sosami, ciężkimi zupami, słodkimi deserami. Ja tego wszystkiego nie miałam i myślałam, że mama nie potrafi tych sosów / deserów przyrządzić. Ziemniaki sama sobie czasem okraszałam masłem, ale mama, choć nie przeszkadzała, tez nie pochwalała. Kiedyś widziałam, jak moja kuzynka dostała śmietanę w małej butelce (wtedy takie były) do wypicia tak po prostu. Całą drogę powrotną prosiłam mamę, żeby mi też dała w domu też śmietanę, ale się nie ugięła. Ja, jako 5-letni brzdąc, postrzegałam to jako przejaw jawnej niesprawiedliwości.
  • donkaczka 13.10.11, 13:22
    niezle smile
    wiesz, kiedys tez bylo trudniej, bo dostepnosc produktow zadna, wiec pewnie nie bylo latwo urozmaicac posilki
    teraz mozna szalec, u nas tez sa na porzadku dziennym produkty i potrawy, ktorych wiekszosc znajomych nie zna, wiec dzieci nie moga narzekac
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • shinee5 13.10.11, 14:43
    A wiesz co, chyba aż tak źle nie było, mieliśmy działkę, wszystkie owoce i warzywa z ogródka. Z przyprawami było gorzej i mięsem - wszystko na kartki. Ale tego, czego wtedy na pewno nie było, to dostępu do tych wszystkich przepisów kuchni np. śródziemnomorskiej, bałkańskiej itp. Ludzie sobie przekazywali przepisy w kolejkach, ale to była zwykle tucząca kuchnia polska. Za to, już poza tematem, jedzenie w ogóle było lepsze - bez konserwantów, mało przetworzone, świeże (latało się do sklepu codziennie).
  • azomim 13.10.11, 13:06
    Nie wiem dlaczego i skąd mi się to wzięło, ale gotuję zupełnie inaczej niż moja mama- nawet kanon podstawowych dań mamy innywink (Mimo, że ona też gotuje w miarę zdrowo i naprawdę smacznie.) Może dlatego, że szybko wyprowadziłam się z domu i to w odległe miejscewink

    Na pewno używam więcej przypraw, więcej aromatycznych warzyw (czosnek, cebula), nigdy nie mam w lodówce śmietany (zawsze mam za to jogurt naturalny) itp.
    Wydaje mi się, że dobrym pomysłem na początek jest postawienie na prostotę. Lubię, jak w daniu czuć smak poszczególnych składników. Czyli jak robię zupę, to nie wrzucam wszystkiego co mam pod ręką, ale głównym smakiem brokułowej są brokuły itd.
    Rzadko robię ziemniaki, bo nie lubię, a to mobilizuje do zastępowania ich innymi warzywami, albo kaszami/ryżem.
    Obiad to u nas jedno danie- albo zupa (nie zabielam bo to zaburza mi smak, a zasmażkę nawet nie wiem jak się robi:/), albo drugie. Jak jest akurat mięso (rzadko), to dodatkiem jest np. podsmażona cebula, albo sos na bazie jogurtu.
    Do picia jest w domu zawsze woda, dla małego czasem sok. Z napojów najbardziej lubię kawętongue_out
    Nie jemy zbyt dużo chleba, bo też nie lubimy, więc mleko i jego pochodnie leją się u nas strumieniami.
    Owoce w sumie rzadko, chyba że jakieś sezonowe (teraz jabłkasmile).

    Ale żeby nie było tak różowo, uwielbiam słodycze i b. często piekę. Prawie codziennie jest na podwieczorek ciasto/muffiny/albo czekoladatongue_out


    Nie wiem, czy to zdrowe żywienie czy nie, słucham swojego organizmu i tak funkcjonuję. Nie chce mi się spędzać pół dnia na gotowaniu, więc wybieram proste, szybkie w wykonaniu dania. Często używam piekarnika (ryba z warzywami, zapiekanki warzywne, mięso pieczone), wtedy nie trzeba dodawać tłuszczu. Jemy 4 posiłki (śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja), młody śniadanie na dwie ratywink


  • dzoaann 13.10.11, 13:10
    coz, moja mama nigdy specjalnie ciezko nie gotowala, np zasmazek nie znalam w ogole. Jak mialam kilkanascie lat, to rodzice z powodow zdrowotnych przeszli na diete. A mnie bardzo taka lekka kuchnia smakowala. Na dodatek zbieglo sie to z koncem komunizmu i w sklepach pojawily sie ciekawe rzeczy. Uwielbialysmy z mama wynajdywac ciekawe przepisy. I tak to chyba jakos szlo w tym kierunku, choc musze przyznac, ze jak juz wyszlam za maz, to ciezko bylo, bo chlop "tlusto" chowany...
    na pewno jak urodzily sie dzieci to bardzo zwracalam uwage na to co jedza... moze nie mamy super wzorowej diety, ale staramy siesmile
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • tusia-mama-jasia 13.10.11, 13:53
    Moja babcia gotowała tradycyjnie, kalorycznie i skutkiem tego jako dziecko miałam sporą nadwagę /idea była taka, że dziecko ma "dobrze wyglądać" i nie męczyć się nadmiernie uncertain. Na nic się zdały walki Mamy o moje zdrowie, dopóki mieszkałyśmy z babcią.
    Potem kuchnia Mamy zmieniła wszystko - było lekko, zdrowo, przepysznie. Pojawiły się obiady jednodaniowe, zupy na warzywach, jogurt zamiast śmietany, woda zamiast soku.
    I ja tej wersji się trzymam, choć sporo też innych dań, nie zapożyczonych od Mamy wprowadziłam. Frajdę jaką daje ruch, aktywność, odkryłam niestety późno, w czasach studenckich, ale Młody już nie wyobraża sobie innego trybu życia.
    Odkąd mam dziecko /a właściwie od dwóch kresek na teście ciążowym wink/, znacznie większą wagę przykładam do tego, by zawartość talerzy była nie tylko smaczna, ale i jak najzdrowsza. Czytam skład tego co kupuję, od chleba poczynając, łączę składniki tak, żeby zapewnić jak najlepsze wchłanianie itp.
    No i dbałość o nawyki - nie ma w domu gazowanych syfów do picia, chipsów, parówek, konserwowanych gotowców, obfitości tłuszczu itd. Słabością są słodycze, ale to też domowe ciasto czy kawałek czekolady, a nie żelki czy lizaki.
    Sporo też gawędzimy z Młodym o tym co jest zdrowe i dlaczego. Efekty właściwie już widzę - będąc na urodzinach u kolegi skosztował gryza chipsa i powiedział mi potem, że to jest obrzydliwe wink Podobnie jest z gazowanymi napojami itd. Nie muszę pilnować, nie zakazuję, on tego nie lubi po prostu. A na słodycze jest dyspensa, jeśli jest impreza, goście, itd, w "normalne" dni kontroluję ich ilość, co nie znaczy, że ich nie ma.
    Generalnie - jak w każdej sprawie - sprawdza się złota zasada - jak junior wie DLACZEGO coś się robi lub czegoś nie robi, to nie ma żadnego problemu, sam się cieszy, że mając wybór przestrzega zdrowych zasad.
    Ja w jego wieku wyglądałam okropnie i byłam nieruchawa, on przy wzroście 112cm waży 17,5kg i naprawdę fajnie wygląda, ruch, wędrówki po górach, pływanie, rower, hulajnogę itd, więc i apetyt ma niezgorszy wink
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • budzik11 13.10.11, 14:06
    Posiłki domowe - żadne półprodukty, zupy z torebki czy kostki, żadne gotowe naleśniki, pierogi czy inna garmażerka. Gotuję tradycyjnie - nie powiem, że dietetycznie, bo używam słoniny, smalcu, śmietany - ale nie robię zasmażek, sosów (w ogóle nie jadamy, chyba, że np. do spaghetti), śmietany używam stosunkowo chudej. Owszem, używam produktów podstawowych, dzieci piją wodę (herbaty nie tkną). Sama piekę chleb, sama robię zakwas na żurek, sama kiszę ogórki, sama robię biały ser.
  • shinee5 13.10.11, 14:37
    Podziwiam, ja z tego arsenału w ostatnim zdaniu tylko ogórki umiem ukisić. Chleb kiedyś upiekłam, ale niestety smakiem nie dorównywał temu z piekarni.
  • budzik11 14.10.11, 19:33
    A co Ty! Kiedyś chleb piekłam w piekarniku - mieszasz składniki, wkładasz do formy, pieczesz. Teraz piecze mąż w maszynie do pieczenia - wsypuje i wlewa składniki, włacza przycisk START i wyjmuje po 3 godzinach chleb. To pestka.
    Zrobienie zakwasu żurkowego jest równie banalne (poza wymieszaniem mąki żytniej z wodą - robi się samo), tak samo zrobienie twarożku (robię z grzybka tybetańskiego - wlewa się kefirek do gorącego mleka, miesza, czeka chwilę, odcedza - tyle). Póki się nie spróbuje - to wydaje się trudne. Najtrudniejszy pierwszy krok, jak mówi piosenka wink
  • mrrraaau 13.10.11, 14:13
    Hej Katka,
    u mnie nawyki żywieniowe zaczęły się zmieniać również już w dorosłym życiu, niestety na sprawą choroby mojej mamy 6 lat temu. Trochę wcześniej już ja sama zaczęłam ożywiać się inaczej bo nie mogłam zajść w ciążę, nie pomagały żadne leki na moje PCOS i dopiero dieta zadziałała... Tak, że mam teraz 2,5 letniego syna i jestem w kolejnej ciąży smile.
    Niby u mnie w domu mama nie gotowała jakoś tłusto, ale było dużo klusek, kopytek, frytek, placków ziemniaczanych.
    Od kiedy urodził się mój syn to już w ogóle mam świra smile. Robię w domu pasztet i wędliny, bo te kupne mają dużo substancji konserwujących, które źle wpływają na pracę jelit. Robię często kopytka ale np. z bobu, z fasoli, z ciecierzycy; tak samo placki pseudo ziemniaczane, ale z cukinii, bakłażana. Jadamy naleśniki z mąki pełnoziarnistej i kotlety z kasz (jaglana, jęczmienna, gryczana niepalona, amarantus, kuskus), kaszę z owocami. Nie daję dziecku owoców po godzinie 16tej, na kolacje przeważnie nie je pieczywa a np. risotto (z brązowego ryżu) z brokułami, groszkiem i szynką, czasem makaron, biały serek z rzodkiewką, jajo, sałatki warzywne (bez majonezu), zapiekanki warzywne na bazie cukinii. Często też na kolację robią taką jakby zupę-śmietnik - jakieś mięso i warzywa, żeby zagęścić wyciągam trochę warzyw i miksuję je na gładko, wlewam z powrotem do zupy. Oczywiście, do pomidorowej daję TROCHĘ śmietany, ale zagęszczam marchewką uduszoną na łyżce masła.
    Jeśli mój syn pije soki to te robione - mam małą podręczną sokowirówkę a w lodówce jakieś obrane warzywa/owoce. Najczęściej pijemy wszyscy marchew-jabłko, dostępne cały rok. W sezonie pijemy koktajle na chudym mleku z jagodami, malinami, truskawkami - zamiast posiłku takiego jaka drugie śniadanie czy podwieczorek. Nie dosładzam ich. Syn pije wodę i herbatki, ale tylko owocowe i bez cukru - staram się robić nie ekspresowe tylko z z suszonych owoców, są słodkie i pyszne.
    Robię też sama owoce do słoików - bez cukru, zalewam tylko wodą. Całą zimę mamy więc kompoty z jagód, malin, śliwek czy porzeczek. Dużo warzyw sezonowych mrożę, mam wielką zamrażarę (bób, szparagi, zielona i biała fasolka szparagowa). Często jemy dania z kapusty - gołąbki z nadzieniem mięsno-warzywnym, kapuśniak, bigos z chudym mięsem- są zdrowe i niskokaloryczne.
    Unikam drożdżówek, serków typu danio, gotowych pasztetów. Choć na przykład uwielbia parówki, więc staram się kupować takie nie parówki a "kiełbaski z szynki" co mają 97% mięsa wieprzowego z szynki. Nie faszeruję go tłustymi serami, raczej robię tosty z pomidorem i odrobiną startej mozarelli. Jemy dużo zieleniny, sałaty z domowymi sosami (oliwa, limonka, bakalie - zmalaksować), nie używam gotowych sosów, kostek rosołowych, mieszanek przypraw. Koper, pietruszkę, bazylię, oregano i majeranek hoduję w domu, resztę staram się hodować sezonowo i mrożę/suszę. Gotuję lekkie bezmięsne zupy bez śmietany. Mięso syn z reguły je w postaci klopsików (królik, indyk, cielęcina, chuda jagnięcina), które robię sama, dodając zamiast bułki tartej starte migdały, starty len lub ugotowana kaszę. Piekę też mięso w piekarniku w folii lub grilluję. Jemy dużo ryb, zupy rybne, klopsiki z ryb. Wszyscy uwielbiamy krewetki więc zawsze raz w tygodniu albo jest makaron pełnoziarnisty z krewetkami, albo sałatka z nimi.
    W zasadzie nie jemy ziemniaków, białego ryżu, makaronu i białego pieczywa. Staram się na obiad podawać kaszę/makaron pełnoziarnisty/ryż dziki lub brązowy z mięsem - oczywiście robię sosy, ale z reguły na wodzie, warzywne (do duszącego się mięsa na wodzie wrzucam np. brokuły, jak się ugotują miksuje i mam gęsty sos). Jak nie taka wersja to na obiad jest ryba z grilla z sałatką albo zapiekanka, naleśniki, placki z warzyw itd.
    Żeby nie znienormalnieć czasem upiekę w piekarniku całego kurczaka lub kaczkę ze skórą (mniam smile) lub gęsty rosół z domowej roboty BIAŁYM makaronem, ale nie stanowi to naszego całodziennego wyżywienia. Używam czasem śmietany do sosu do makaronu, ale staram się nie nadużywać, po prostu normalnie. Jak w jeden dzień jest makaron z szynką i szparagami w lekko śmietanowym sosie, na drugi jest sałata i ryba. Moje dziecko je również raz w tygodniu 3 kluski śląski - zawsze u babci w niedzielę. Nie robię sałat ze śmietaną, z wyjątkiem mizerii gdzie mieszam śmietaną pół na pół z jogurtem.
    Staram się ograniczać słodycze, choć młody w przedszkolu raz w tygodniu dostaje lizaka. Zawsze w niedzielę piekę normalne, porządne ciasto a w tygodniu zdarza mi się upiec ciastka, ale wtedy zbożowe lub owsiane z marmoladą, miodem. Nie pozwalam podjadać między posiłkami, a jeśli już to jakieś pełnoziarniste paluszki, bezcukrowe ciastka, częściej owoc. jakoś tak się młody nauczył, że zawsze mnie pyta czy może, jak ktoś go czymś częstuje. Moje "nie" nie powoduje paniki, stresu, płaczu. Mam nie pozwoliła i tak już musi być.
    Oczywiście, zdarza się nam pójść z rodziną po niedzielnym obiedzie do lodziarni. Wtedy ja zjadam wieeeelki puchar lodów w bitą śmietaną i likierem, mąż drugi a młody gofra z lodami i truskawkami smile. Grunt, że nie robimy tego codziennie.

    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • margo_kozak 13.10.11, 14:31
    moja mama i babcia gotowaly wszystko na smalcu.
    zupy zabielala śmietana i zasmarzka. wrrrr
    zawsze zastanawialam sie po co ładowac tyle tłuszczu???

    jako dorosla osoba zaczelam interesowac sie zdrowszym gotowaniem.
    poza tym w mediach non stop trąbia o zdrowym jedzeniu.

    bardzo lubie program "wiem co jem"
    staram sie gotowac wg. zasad Montignaca (notabene idealna dieta równiez dla dzieci)
    --
    Zorganizowana grupa przestępcza, często o charakterze zbrojnymsmile
    Dżo i Maciejka
    http://img827.imageshack.us/img827/7055/pingwiny.jpg
  • margo_kozak 13.10.11, 14:51
    a widzialas piosenke "mamo tato wole wode"?

    moje dzieci pija wode, oczywiscie czasami rowniez sok, nie dajmy sie zwariowac.
    dostepne soki to głównie cukier i jakies sztuczne zageszczacze, a awartosc owocow to 15%. herbata zawiera teine, ktora dziala jak kofeina, wiec dla dzieci sie nie nadaje.
    no i zęby. od cukrów sie psuja, a woda go nie zawiera.
    --
    Zorganizowana grupa przestępcza, często o charakterze zbrojnymsmile
    Dżo i Maciejka
    http://img827.imageshack.us/img827/7055/pingwiny.jpg
  • joshima 13.10.11, 14:24
    katka_tk napisała:

    > I tak się zastanawiam skąd macie zdrowe nawyki żywieniowe? Ja mam takie tradycy
    > jne polskie, że ziemniaki, sos, zupa zabielana (na szczęście już bez zasmażki).
    > Wypracowałyście sami, czy już od pokoleń wiecie co i jak?
    Ja żywię się zupełnie inaczej niż to było w moim domu rodzinnym. Może trochę pod wpływem mnie moja mama też odchudziła kuchnię. Tata jest trochę oporny, więc rewolucji u nich nie ma, tylko metoda małych kroczków. Niestety życie szybko pokazało, że kuchnia w stylu mojej mamy nie za bardzo mi służy. Wszelkie diety cudowne uważam za oszukiwanie siebie i stratę czasu. Uznałam, że trzeba zmienić nawyki więc je zmieniłam.

    > ale ja osobiście nie znam nikogo, kto by stosował pro
    > dukty podstawowe do przyrządzania posiłków
    Co masz na myśli pisząc 'produkty podstawowe'?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • katka_tk 13.10.11, 21:50
    produkty podstawowe znaczy nie koncentraty typu: kostka rosołowa, sos z proszku, gotowe kupne dipy lub sosy, gotowe dania lub półprodukty. tylko od podstaw wszystko robia z nieprzetworzonych produktów.
    --
    http://lb3m.lilypie.com/pIGSp2.png
    http://lb1m.lilypie.com/tJsOp2.png
  • joshima 14.10.11, 10:30
    No z gotowych to uzywam tylko przecier pomidorowy i produkty typu sos sojowy. Torebek z proszku nie używałam nigdy, ale to nawet moja mama nie stosuje. Z kostkami rosołowymi pozegnałam się z 10 lat temu. Wolę prawdziwe buliony. Jak się umie przygotować wcale nie są mniej smaczne, tylko muszą się niestety gotować troche dłużej niż 15 minut wink

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mrrraaau 15.10.11, 00:01
    Plus pasta wasabi do sushi i musztarda (bo to też w tej definicji produkt podstawowy).
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • mrrraaau 15.10.11, 00:26
    nie podstawowy smile
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • karro80 13.10.11, 14:45
    hihi, u mnie w domu nikt nie słodził, ja nie słodzę, młoda też nie ma słodznej herbaty, chyba, że łyknie od taty, ale widzę, że woli normalnąsmile Słodki sok - oki, ale ciepłe jak mamusiabig_grin i woda bez problemów jako główne picie.
    Używamy mało tłuszczu, tj dużo olejów dobrych na surowo, ale np do smażenia to na wacik<pozostałość po moim odchudzaniu zimowym -polecam>, zupy zabielam - jogurtem - sobie zwykle chudym, reszcie greckim.
    dużo mozna sobie uprościć - zupa na mrożonych warzywach z mieszanką kasz<są takie wypasione zestawy, co się nazywają zupa jakaś tam, i to są mieszanki kasz, soczewicy, jakiś fasolek -super dodatek>np na piersi kurzącej zabielana chudym jogurtem - wartościowe, szybkie i proste.
    Albo rybna - zwykła warzwyniaczka z ziemniakami na łososiu - pyyyszna - do tego jogurt i dużo zieleniny - gotuje się szybko.
    --
    ...nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości...
  • shinee5 13.10.11, 15:02
    a co to jest smażenie "na wacik"?
  • karro80 13.10.11, 17:24
    hihi skrót myślowy:
    bierzesz wacik nasączony w oliwie - może być też spray równie dobrze - i smarujesz patelnię - niby ja na teflonie smażę i tak, ale kompletnie bez tłuszczu to jakoś tak nie bardzo mi leży, stąd smażenie "na wacik"
    --
    ...nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości...
  • 18_lipcowa1 13.10.11, 15:10
    śmiac mi się chce jak słysze że dzieci maja zakaz słodyczy, danonków, macdonalda,
    sa faszerowanie kaszami + warzywa oraz piją niesłodzona herbate, a warzywa to tylko eko, a za słodycze mają im słuzyc rodzynki

    również z kolei niedobrze mi sie robi na sosy z proszku, sloików, jaja 3 oraz tłuste jedzenie

    Moja mama miala zdrowy rozsądek - było zdrowo, nietłusto ale też bez przegięcia.

    Ja gotuję podobnie- mamy duzo ryb, kasz,makaronów, jaja od wiejskich kurek, chude mieso, warzywa, owoce, jogurty. Duzo zup, pijemy wodę.
    Ale nie robie znaku szatana przed danonkiem, czekoladą czy macdonalem i zdarza nam się z tego skorzystać.
  • dzoaann 13.10.11, 17:11
    a to tez troche prawda... czasem niektorzy faktycznie przeginaja... ja tylko z macdonalda nie korzystam... ale frytki i burgery czasem wcinamsmile wszystko dla ludzi, byle z umiaremsmile
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • mrrraaau 13.10.11, 17:37
    JA też czasem wcinam, ale źle się potem czuję, więc nie widzę powodu dla którego mam się truć tylko dlatego, żeby się ktoś nie śmiał z moich zdrowcyh nawyków żywieniowych. No i nie znam ani jednego logicznego powodu, dla którego 2,5 latka miałabym karmić McDonald'em.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • 18_lipcowa1 13.10.11, 17:41
    się truć tylko dlatego, żeby się ktoś nie śmiał z moich zdrowcyh nawyków
    > żywieniowych.


    żartujesz sobie? Nikt tego nie je albo je po to by sie ktos smiał tylko zwyczajnie czasem ma ochote,lubi, nie ma czasu na ugotowanie itp.
    Wszystko jest dla ludzi.




    No i nie znam ani jednego logicznego powodu, dla którego 2,5 latk
    > a miałabym karmić McDonald'em.


    Zwykla przyjemnosc. Dzieci lubia takie rzeczy. Nie widze nic zlego w tym ze moja 2 latka 2 razy w miesiacu zje frytki z maca .


    --
    "Cudowne dzieci - to zazwyczaj dzieci rodziców o wybujałej wyobraźni."
    Jean Cocteau
  • mrrraaau 13.10.11, 20:28
    Nie wszystko jest dla ludzi. Chyba, że nie jestem "ludziem". Pomimo ochoty potrafię się powstrzymać, bo wiem, czym to dla mnie grozi.

    > No i nie znam ani jednego logicznego powodu, dla którego 2,5 latk
    > > a miałabym karmić McDonald'em.
    >
    >
    > Zwykla przyjemnosc. Dzieci lubia takie rzeczy. Nie widze nic zlego w tym ze moj
    > a 2 latka 2 razy w miesiacu zje frytki z maca .

    No widzisz, moje dziecko nie ma przyjemności z jedzenia frytek. Jeśli Twoje dziecko lubi -ok, ale nie wypowiadaj się za moje. Młody ma przyjemność gdy w kuferku na podwieczorek znajdzie bakalie lub owsiane ciastka - to jest dla niego przyjemność. Robię czasem frytki w domu - te lubi, ale czy ma z nich większą przyjemność niż w ukochanej zapiekanki brokułowej z makaronem? Nie. Nie mam zamiaru namawiać go do jedzenia jakiś nuggetsów czy cholera wie czego w McD dla czyjejś przyjemności lub dlatego, że "dzieci lubią".

    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • 18_lipcowa1 13.10.11, 20:32
    mrrraaau napisała:

    > Nie wszystko jest dla ludzi. Chyba, że nie jestem "ludziem". Pomimo ochoty potr
    > afię się powstrzymać, bo wiem, czym to dla mnie grozi.



    Czymże grozą frytki 1-2 w miesiącu?
    Prosze powiedz.



    > No widzisz, moje dziecko nie ma przyjemności z jedzenia frytek. Jeśli Twoje dzi
    > ecko lubi -ok, ale nie wypowiadaj się za moje.

    No widzisz i nie zrozumiałaś. Macdonald był przykladem, mozesz sobie wstawic co chcesz Kinder jajo, Danonka , Cole. Uwazam że jak dziecko cos lubi, nawet jesli nie jest to mega zdrowe jak kasza z marchewką wyhodowana na wlasnej piersi to warto sie czasem ugiąc i dac, tylko dlatego by mu sprawic przyjemnosc.
    Odnioslam sie do wypowiedzi mam które to ZABRANIAJĄ wrecz czego tam.



    Młody ma przyjemność gdy w kufer
    > ku na podwieczorek znajdzie bakalie lub owsiane ciastka - to jest dla niego prz
    > yjemność.


    O matko bosko, jeszcze jedna!


    . Nie mam zamiaru
    > namawiać go do jedzenia jakiś nuggetsów czy cholera wie czego w McD dla czyjejś
    > przyjemności lub dlatego, że "dzieci lubią".

    Cięzko kapująca jestes. Kto mówi o namawianiu?


    --
    "Cudowne dzieci - to zazwyczaj dzieci rodziców o wybujałej wyobraźni."
    Jean Cocteau
  • donkaczka 13.10.11, 20:47
    nie wiem po co w ogole wpisujesz sie w ten watek, skoro zdrowa kuchnia jest dla ciebie obiektem kpin a zloty srodek wedlug ciebie to takze zjedzenie danonka i maca - dla mnie nie, dla mnie nie istnieja tak samo jak chipsy, dmuchane slodycze, ciasta na tluszczach trans - po prostu jest tyle alternatyw, smacznych i zdrowych, ze po co, po prostu po co siegac po smieci?

    frytki nie sa zle, to tylko pieczony ziemniak, moje dzieci lubia i robie, na miescie tez kupie, czemu nie?

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • 18_lipcowa1 13.10.11, 21:17
    zartujesz sobie?
    pisze ze jemy kasze, warzywa, ryby,smaze na oliwie, jemy owoce, jaja od szczelsiwych kur

    nie naginaj faktów, napislama tylko ze nie zabraniam szalenczo dziecku danonka


    --
    "Cudowne dzieci - to zazwyczaj dzieci rodziców o wybujałej wyobraźni."
    Jean Cocteau
  • donkaczka 13.10.11, 21:35
    hm, a co masz na mysli piszac o szalenczym zabranianiu?
    ja po prostu nie kupuje, jak dziecko wezmie do reki w sklepie cos, czego ja nie uwazam za akceptowalne pozywienie, mowie po prostu, ze nie kupie, bo to sztuczne swinstwo/nic smacznego tylko pudelko ladne/niezdrowe itd, zalezy co wezmie
    danonkow nie jadly, kinder jaja tylko starsza w przedszkolu na urodzinach dostala, ba, lizakow nie znaja - bo PO CO?

    juz pierwszy twoj wpis mnie korcil, zeby zapytac, CO konkretnie cie smieszy w cytowanym sposobie zywienia, choc domyslam sie ze nie pisalas o nikim konkretnym, tylko taki zlepek pomyslow zebralas


    ja po wielu dyskusjach na forum i po konfrontacji deklaracji z realnym zyciem wiem dwie rzeczy:
    1. zloty srodek kazdy ma gdzie indziej, w zaleznosci od wrazliwosci w danym temacie
    dla mnie zloty srodek nie obejmuje danonko, maca i parowek nawet okazjonalnie
    2. zdrowa kuchnia potrafi byc zdrowa jedynie z nazwy, pamietam dyskusje z jedna forumka, kiedy po przejsciu do szczegolow okazalo sie, ze w jej zdrowej kuchni glutamian jest akceptowalny, a zdrowa kuchnia oznacza, ze w jadlospisie dziennym sa warzywa

    tak ze mowa trawa, a piszmy o konkretach, nie jakichs wydumanych abstrakcyjnych postawach
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mrrraaau 13.10.11, 21:24
    Donkaczka, dziękuję.

    Lipcowa... frytki 1, 2 x w miesiącu nic złego dziecku nie zrobią, jeśli są zrobione z ziemniaków. Jeśli jesteś taka "super kapująca" to udowodnij mi, że frytki z Maca są z ziemniaków, zaraz pojadę i kupię 5 pudełek. Ja, jak przystało na tą "ciężko kapującą" nie zamierzam dawać dziecku frytek, które mają 10% ziemniaków i mączkę dla krów i są zamrażane i rozmrażane 10 razy.

    Poza tym nie obrażaj mnie, bo nie masz w materii żadnej wiedzy a próbujesz, jak zwykle się wymądrzać. Niestety, ja z tych, co po nich Twoje teksty spływają.

    Chcesz - dawaj frytki, danonki, Maca, Burger Kinga, jak dla mnie możesz swoje dziecko nawet obornikiem karmić. Wątek jest o zdrowych nawykach, a nie i utrzymaniu równowagi pomiędzy zdrowym/niezdrowym. Jak chcesz się wykazać to next time pisz na temat.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • 18_lipcowa1 13.10.11, 21:32
    juz ci lepiej ?
  • donkaczka 13.10.11, 21:38
    frytki w fast foodach dawno zapomnialy ze sa z ziemniakow, w tym problem
    mi sie zdarza kupowac na miescie, dzieci sie nie otruja, i to jest wlasnie rownowaga dla mnie - histerii nie robie i szat nie dre, natomiast jest to awaryjne rozwiazanie w wyjatkowych sytuacjach

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mrrraaau 13.10.11, 21:33
    >>>No widzisz i nie zrozumiałaś. Macdonald był przykladem, mozesz sobie wstawic co chcesz >>>Kinder jajo, Danonka , Cole. Uwazam że jak dziecko cos lubi, nawet jesli nie jest to mega >>>zdrowe jak kasza z marchewką wyhodowana na wlasnej piersi to warto sie czasem ugiąc i >>>dac, tylko dlatego by mu sprawic przyjemnosc.

    Tia, myślisz, że dziecko rodzi się z zaprogramowanym "lubieniem" czegoś bądź nie? Otóż muszę Cię rozczarować - tak nie jest. Dziecko coś zaczyna lubić, bo my, rodzice, dajemy mu tego spróbować. Nie mam bladego pojęcia dlaczego matki 2latków dają dziecku do próbowania colę (już kinder jajo rozumiem - czekolada=magnez + zabawka= radość). CO JEST W COLI TAKIEGO, bez czego 2latek nie może się obejść? Naprawdę myślisz, że jak Twoje dziecko nie spróbuje coli to będzie mu smutno/przykro/będzie się czuło gorsze?

    Wychodzę z założenia, że jesteśmy tym, co jemy. Przedłużyłam mojej mamie życie o 2 lata TYLKO dzięki odpowiedniej diecie, więc nie mów mi, że PRZYJEMNOŚĆ z wypicia coli przez dziecko jest jedyna i niezastąpiona, bo to tylko kwestia rodzica i jego podejścia do tego. Mój syn jeszcze się w życiu napije coli, naje danonków, pizzy, KFC, Maca i innych. Póki mogę oszczędzić syfu jego narządom, to robię. Chcę żeby długo żył i nie zamierzam go uczyć, że picie coli jest ok, bo jest przyjemne.



    Młody ma przyjemność gdy w kufer
    > ku na podwieczorek znajdzie bakalie lub owsiane ciastka - to jest dla niego prz
    > yjemność.
    >>O matko bosko, jeszcze jedna!

    No i w czym masz problem? Że nie umiesz ciastek owsianych zrobić. Chętnie się podzielę przepisem.

    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • 18_lipcowa1 14.10.11, 18:14

    > Tia, myślisz, że dziecko rodzi się z zaprogramowanym "lubieniem" czegoś bądź ni
    > e? Otóż muszę Cię rozczarować - tak nie jest. Dziecko coś zaczyna lubić, bo my,
    > rodzice, dajemy mu tego spróbować



    Może i sie nie rodzi ale nadalej w szkole pojdzie i spróbuje, i co wtedy zrobisz???????



    CO JEST W COLI TAKIEGO, bez czego 2latek nie może się obe
    > jść? Naprawdę myślisz, że jak Twoje dziecko nie spróbuje coli to będzie mu smut
    > no/przykro/będzie się czuło gorsze?


    BTW moje dziecko coli nie pije.



    > Wychodzę z założenia, że jesteśmy tym, co jemy. Przedłużyłam mojej mamie życie
    > o 2 lata TYLKO dzięki odpowiedniej diecie,





    aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! jeszcze nie dostałas nobla?


    Mój syn jeszcze się w życiu napije coli, naje dano
    > nków, pizzy, KFC, Maca i innych. Póki mogę oszczędzić syfu jego narządom, to ro
    > bię. Chcę żeby długo żył i nie zamierzam go uczyć, że picie coli jest ok, bo je
    > st przyjemne.

    och jeju naprawde
    twoja walka z syfem sprawila ze sie wzruszylam




    > No i w czym masz problem? Że nie umiesz ciastek owsianych zrobić. Chętnie się p
    > odzielę przepisem.


    poplakałam sie


    --
    "Cudowne dzieci - to zazwyczaj dzieci rodziców o wybujałej wyobraźni."
    Jean Cocteau
  • mrrraaau 14.10.11, 20:31
    > Tia, myślisz, że dziecko rodzi się z zaprogramowanym "lubieniem" czegoś bądź ni
    > e? Otóż muszę Cię rozczarować - tak nie jest. Dziecko coś zaczyna lubić, bo my,
    > rodzice, dajemy mu tego spróbować

    >>>Może i sie nie rodzi ale nadalej w szkole pojdzie i spróbuje, i co wtedy zrobisz???????

    W SZKOLE to będzie miał co najmniej 6 lat, a nie 2,5.

    > Wychodzę z założenia, że jesteśmy tym, co jemy. Przedłużyłam mojej mamie życie
    > o 2 lata TYLKO dzięki odpowiedniej diecie,
    >>>aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! jeszcze nie dostałas nobla?

    Tobie też by się przydało trochę różnego rodzaju orzechów, na rozwój kory mózgowej.


    Mój syn jeszcze się w życiu napije coli, naje dano
    > nków, pizzy, KFC, Maca i innych. Póki mogę oszczędzić syfu jego narządom, to ro
    > bię. Chcę żeby długo żył i nie zamierzam go uczyć, że picie coli jest ok, bo je
    > st przyjemne.
    >>>och jeju naprawde
    >>>twoja walka z syfem sprawila ze sie wzruszylam

    A Ty dalej nie na temat. Cóż za cudowna konsekwencja smile. Nie masz nic NAPRAWDĘ istotnego do powiedzenia?

    > No i w czym masz problem? Że nie umiesz ciastek owsianych zrobić. Chętnie się p
    > odzielę przepisem.
    poplakałam sie

    Lipcowa ja też, normalnie aż się popłakałam ze śmiechu nad Twoją głupotą. Nie pierwszy raz z resztą.
    Pozdrawiam.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • joshima 14.10.11, 20:43
    Ścierasz się z betonem.
    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 13.10.11, 20:44
    > Wszystko jest dla ludzi.

    bezmyslnie klepana fraza-wytrych
    moze i wszystko jest dla ludzi wymyslone, ale znakomita wiekszosc z tego to smiecie, takie kreowanie potrzeb na zjedzenie czegos, bez czego sie mozna obyc

    moje dzieci nie jadly i nie jedza macow, raz w trasie probowalismy, czy zjedza - nawet bulki nie chcialy
    jest tyle smacznych rzeczy do zjedzenia, ze ja po prostu nie widze sensu jedzenia smieci, bo sa dla ludzi..

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • ancymon123 14.10.11, 16:41
    Mój sie nasłuchał w przedszkolu jaka to przyjemność zjeśc hamburgera. Oczywiście ja młodemu daje próbować wszystkiego (tak, piwa tez). Hamburger okazał się be (piwo też smile ). Cola i wsio gazowane ćwe. Pozostały frytki i kurczak z KFC. Ok, jak lubi niech je, przecież nie umrze jak zje raz w miesiącu. Soki, nie moje kompoty, ale zwyczajne sklepowe, pije od maleńkości codziennie. Jak na razie rozwój fizyczny super. Młody szczuplutki, mimo, ze mógłby jeść sam makaron i popijac tym sokiem i mleczkiem (pija napoje zastepujące mleko, nazywa je mleczkiem). Przemiana materii po tacie smile
    Acha, młody ma "napady" głod na ogórki, pomidory, papryke itp. Spełniam te jego zachcianki, uwazając, że zdrowy organizm najlepiej wie czego mu trzeba.
    PS. zupy robimy zawsze z kostką (nie na kostce, bo są i warzywa i mieso), tata nie umie inaczej ugotować, a ja kopii nie kruszę.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
  • donkaczka 14.10.11, 17:07
    a czemu sie tu wpisalas, ze z ciekawosci zapytam?
    bo wasza kuchnia ze zdrowa kuchnia nie ma nic wspolnego, to taka typowa kuchnia, zjesc i zapomniec, bez przywiazywania wagi do tego co sie je

    a waga dziecka jest bez znaczenia, znam szczuple dzieci na syfiastym jedzeniu, wiec to nie jest argument
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • donkaczka 14.10.11, 17:10
    > zachcianki, uwazając, że zdrowy organizm najlepiej wie czego mu trzeba.

    a takie zlote madrosci to juz w ogole bezcenne sa smile
    nawet nie wiem jak sie odniesc, tak oderwane od rzeczywistosci jest to zdanie

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • 18_lipcowa1 14.10.11, 17:54
    ok ok
    masz hyzia na punkcie zarcia
    rozumiem i wspolczuje

    ale odczep sie od ludzi
    ktorzy hyzia nie maja

    --
    "Cudowne dzieci - to zazwyczaj dzieci rodziców o wybujałej wyobraźni."
    Jean Cocteau
  • donkaczka 14.10.11, 18:55
    watek jest o zdrowej kuchni
    po co tu wlazic i bredzic?

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 14.10.11, 14:01
    18_lipcowa1 napisała:

    > śmiac mi się chce jak słysze że dzieci maja zakaz słodyczy, danonków, macdonald
    > a,
    Dla mnie to nie jest śmieszne. Co śmiesznego w tym, że rodzina po prostu takich rzeczy nie kupuje i nie jada (nie tylko dzieci)? OK. Słodycze to dość szerokie pojęcia, więc można się spierać. Ale skoro ja nie jadam w McDonalds, bo uważam, że to jest gó... a nie jedzenie, to dlaczego mam to kupować dziecku? Nie kupię mu tego i powiem mu, że według mnie to gó....


    > sa faszerowanie kaszami + warzywa
    A dlaczego faszerowane? Skoro rodzina tak się odżywia, to niby z jakiej racji dziecko ma jeść inaczej? Skoro na śniadanie jest owsianka z suszonymi owocami, to co? Mam dziecku dać danonka? Z jakiej racji?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • anetchen2306 13.10.11, 17:14
    U mnie w domu rodzinnym gotowalo sie roznie. Owszem, byly sosy, zabielane zupy, smazone, pieczyste ... Jednak nikt z nas jakos nie ma nadwagi (moze dzieki temu, ze "jedlismy" a nie "pozeralismy"), mama ma co prawda problemy z osteoporoza, ale to geny (wrodzone uposledzenie wchlaniania wapnia) plus hormony a nie dieta sa temu winne. Jadalo sie to, co sie owczas kupilo w sklepie, dostalo od rodzinki mieszkajacej na wsi lub wyhodowalo we wlasnym ogrodzie (dzieki temu warzyw nigdy nie upragnelismy, podobnie owocow). Nie bylo jednakze takiego bogactwa wyboru roznych produktow jak mamy teraz, nie bylo internetu z milionami kuszacych oryginalnych przepisow big_grin Moja mama do tej pory prawie wszystko robi wlasnorecznie, praktycznie nie korzysta z polproduktow.
    Ja jednak gotuje bardziej urozmaicenie (wiem, bo moja siostra, jak przyjezdza do nas to mowi, ze nareszczie cos innego bedzie jadla). Mam tez jednak wiekszy dostep do roznorodnych warzyw i owocow przez caly praktycznie rok.
    Z reszta to, co dziesiaj uchodzi za "zdrowe" moze za pare lat okazac sie "niezdrowe" big_grin
    Kiedys uwazano, ze owoce powinno sie spozywac jak najczesciej, praktycznie w kazdej ilosci. Dzis trabia, ze fruktoza jest paskudna, ze coraz wiecej ludzi cierpi na nietolerancje fruktozy. Kiedys zalecano podawanie niemowletom oliwy z oliwek, dzis dietetycy uwazaja, ze najlepszym olejem dla takich maluchow jest zwykly olej rzepakowy.
    Nie przeginam w zadna strone. Mam dwojke dzieci, maja zupelnie rozne upodobania kulinarne: starszy syn nigdy nie lubil warzyw, nawet nie wie, jak niektore smakuja (a ma juz 12 lat) mimo, iz warzywa byly zawsze obecne na naszym stole. Za to mlodsza corka mogla by z powodzeniem zostac malym krolikiem: uwielbia salaty, surowki (oprocz tartej marchwi), wszelakie "surowizny". Ten sam dom, ten sam stol, te same nawyki zywieniowe od poczatku a dwa rozne typy nam sie udalo "wyhodowac".
    Dwa razy w tygodniu na naszym stole gosci ryba (pieczona, duszona, zapiekana z warzywami ...). Syn kategorycznie odmawia jednak jej zjedzenia (bo "smierdzi ryba" i zadna dalsza dyskusja o dobroczynnym wyplywie kwasow omega nie ma sensu), wszyscy inni jedza. Obydwoje jednak z upodobaniem pija herbatki owocowe i ziolowe, najchetniej cieple, nawet latem! W przedszkolu mojej corki do wyboru, od samego poczatku sa tylko dwa napoje: woda z kranu (bo tu, gdzie mieszkamy jest dobrej jakosci) i nieslodzona herbata owocowa. Tu gdzie mieszkamy wiekszosc malych dzieci pije wlanie zwykla wode, prosto z kranu!
    Z tego co zaobserwowalam, z malymi dziecmi jest mniejszy problem - zywia sie glownie w domu. "Problem" zaczyna sie, gdy dzieci podrastaja i same zaczynaja wybierac, co chca zjesc (np. w szkole, u znajomych). Poki dziecko jest w domu ma sie decydujacy wplyw na to, co sie mu zaserwuje. Im dalej w las, tym ciemniej ...
    Nie zamierzam w przyszlosci rezygnowac ze wszystkich "niezdrowych" rzeczy. Uwielbiam torty smietanowe, chrupiaca skorke na pieczeni, tlusty grecki jogurt ... Ale lubie tez lekka kuchnie wloska i hiszpanska, ostra tajska zupe z czerwonym curry, warzywne zapiekanki ... Dzieciaki podobnie. Moze warto jesc tylko wtedy, gdy jest sie glodnym? I jesc a nie pozerac?
  • joshima 14.10.11, 14:06
    anetchen2306 napisała:

    > Kiedys uwazano, ze owoce powinno sie spozywac jak najczesciej, praktycznie w ka
    > zdej ilosci. Dzis trabia, ze fruktoza jest paskudna, ze coraz wiecej ludzi cier
    > pi na nietolerancje fruktozy.
    Ja tam nic nie wiem o nietolerancji fruktozy, ale. Co innego fruktoza w owocach a co innego wyekstrahowana i dodawana do wszystkiego co się da.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • bluemka78 14.10.11, 15:52
    Wez pod uwage, ze wiekszosc owocow na sklepowych polkach dojrzewa w nienaturalnych warunkach, to niestety tez ma na nie niemaly wplyw. Troche normalnych owocow krajowych mozna kupic latem, ale sezon u nas to mniejszosc roku niestety, pozniej mamy banany z dojrzewalni, mandarynki itp. Jesli mialas kiedys okazje probowac tych owocow w kraju, gdzie rosna na drzewach to wiesz jaka roznica w samym smaku, tak jak u nas truskawka z grzadki i ta kupiona w pudeleczku w zimie w markecie wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49tv73e8lr4zvs.png
  • joshima 14.10.11, 16:04
    bluemka78 napisała:

    > Wez pod uwage, ze wiekszosc owocow na sklepowych polkach dojrzewa w nienaturaln
    > ych warunkach, to niestety tez ma na nie niemaly wplyw.
    Ale to zwiększa ilośc fruktozy w nich?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • anetchen2306 14.10.11, 19:54
    Tez nie wiem jak sie to ma do zawartosci fruktozy.
    Nietolerancja fruktozy wystepuje wsrod populacji coraz czesciej, tak samo jak nietolerancja laktozy, ma praktycznie takie same objawy sad
    Jezeli po podaniu niemowleciu lub malemu dziecku jakiegos owocu nagle pojawia sie wodnista kupa, paskudnie smierdzaca to wiekszosc mam bierze to za "uczulenie na jabluszko/winogrono/gruszke ..." itd. Faktem jest, ze spozycie fruktozy drastycznie w ostatnich latach w naszym spoleczenstwie wzroslo (szacuje sie, ze ok 30% zachodnioeuropejskiego spoleczenstwa ma problemy z trawieniem "noramlnych" dawek fruktozy), jak joshima pisze - dodaje sie ja jako "naturalny slodzik" (lub slynna formulka, ze produkt "zawiera cukier wylacznie z naturalnych owocow") do wielu produktow. Znam tez pare mam, ktore uwazaja, ze fruktoza jest cukrem "naturalnym" i uzywaja jej do slodzenia potraw i napojow, w dodatku podobno jest wydajniejsza w uzytkowaniu niz zwykly bialy cukier sad
  • joshima 14.10.11, 20:37
    anetchen2306 napisała:

    > Jezeli po podaniu niemowleciu lub malemu dziecku jakiegos owocu nagle pojawia s
    > ie wodnista kupa, paskudnie smierdzaca to wiekszosc mam bierze to za "uczulenie
    > na jabluszko/winogrono/gruszke ..." itd.
    Ja bym to wzięła za reakcję na chemiczne środki ochrony roślin i tym podobne. Bo niby dlaczego reakcja miałaby wystąpić po jednym owocu a po innym nie? Spodziewam się, że uczulenie na fruktozę wyklucza spożycie wszelkich owoców i większości słodzonych produktów spożywczych.

    > w dodatku podobno jest wydajniejsza w uzytkowaniu niz zwykly bialy cukier sad
    Spodziewam się, że jako cukier prosty, podobnie jak glukoza, jest bardziej słodka.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 14.10.11, 21:20
    fruktoza jest polecana jako alternatywa bialego cukru, bo nie powoduje takiej dwaltownej reakcji trzustki, przy montignacu jesli dobrze pamietam chetnie zastepowano cukier fruktoza, ja tez uzywalam do wypiekow
    caly czas szukam alternatywy dla cukru nadal, co jakis pojawiaja sie nowe produkty - xylitol, erythritol, maja rozne przyjemne cechy - ostatni ma zero kalorii
    poki co slodze syropem z agawy
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 14.10.11, 21:30
    donkaczka napisała:

    > fruktoza jest polecana jako alternatywa bialego cukru, bo nie powoduje takiej d
    > waltownej reakcji trzustki
    Czyżby? Ciekawe zatem czemu cukrzycy powinni jej unikać. Daj spokój. Glukoza i fruktoza sa tańsze, więc producenci wolą ich używać, poza tym zawsze mogą sobie napisać, że produkt nie zawiera cukru, a naiwni konsumenci wierzą. Zatem trzeba jakoś "naukowo" wytłumaczyć to nagłe przestawienie się producentów na glukozę i fruktozę. Naiwnością jest wiara iż dzieje się to z powodu ich dbałości o nasze zdrowie. To raczej dbałość o własny portfel.


    > przy montignacu...
    To jakas kolejna "cudowna" dieta o "naukowych" podstawach? Daj spokój.

    > caly czas szukam alternatywy dla cukru
    A wystarczy po prostu mniej słodzić.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 14.10.11, 21:39
    a ty zawsze napastliwa i zgryzliwa, no chora bys byla, jakbys normalnie odpisala co?

    ciekawe, ze diabetycy moga jej uzywac..
    www.biofan.com.pl/biofanfruktoza.htm
    nie chce mi sie z Toba gadac, wiec wybacz, ale wiecej odpisywac ci nie bede
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 15.10.11, 00:23
    donkaczka napisała:

    > a ty zawsze napastliwa i zgryzliwa, no chora bys byla, jakbys normalnie odpisal
    > a co?
    Prywatne wycieczki proszę wysyłać na prywatny adres.


    > ciekawe, ze diabetycy moga jej uzywac..
    > www.biofan.com.pl/biofanfruktoza.htm

    Ciekawe, że nie. No chyba, że moja mama zmyśla, ale nie sadzę. Myślę, że jednak wiem dużo o cukrzycy, może nawet więcej niż ty.


    > nie chce mi sie z Toba gadac
    To nie odpisuj, nie musisz.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 15.10.11, 11:16
    znaczy wyzlosliwiac sie mozna na forum, ale juz odpisywac na zlosliwosci na priva?
    przykro mi, nie mam zwyczaju
    nie prosilam o komentarz na temat naiwnosci konsumenckiej Jedyna Swiadoma Konsumentko Ktorej Nikt Kitu Nie Wcisnie
    ani o komentarz na temat ilosci spozywanego przez nas cukru
    jesli nie masz nic KONKRETNEGO do napisania, wstrzymaj sie od durnych wstawek, odnosze wrazenie, ze wiekszosc osob w tym watku jednak glowe ma i mysli, czytac tez umie

    fruktoza jest zalecana diabetykom, ale rozumiem ze TwojaMatkaMylicSieNieMoze a jej LekarzNieomylnyRowniezJest
    EOT
    i PLONK
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 15.10.11, 11:55

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • anetchen2306 15.10.11, 20:30
    Nie, diabetycy tez powinni postepowac z nia ostroznie - takie sa najnowsze zalecenia lekarskie. I pomalu fruktoza zaczyna byc wycofywana jako "super slodzik bez ograniczen", gdyz badania kliniczne dowodza, ze zakloca prace jelit i sprzyja nadmiernej otylosci. W niemieckiej wersji Wikipedii temat ten jest fajnie wytlumaczony, z obrazowymi przykladami. W De diabetycy spozywajacy owoce tez musza przeliczac je na BE (bo fruktoza tez jest weglowodanem, jak kazdy inny cukier i wcale nie jest mniej szkodliwa). Fruktoza nigdy w calosci nie jest wchlaniana z jelita, dlatego czesto stosuje sie ja w produktach "dietetycznych".
    Co do tego, ze na rozne owoce dziecko inaczej reaguje: zawartosc fruktozy w roznych owocach jest rozna, najmniej ma awokado (dlatego polecane jest szczegolnie diabetykom i osobom odchudzajacym sie), srednia maliny, mandarynka czy ananas. Najwiecej osob biega do toalety po spozyciu winogrona, jablek (bo te fruktozy maja najwiecej). Moje dzieci nie toleruja winogron, z pryskaniem nie ma to nic wspolnego, bo na kupione w markecie i te bio z wlasnego ogrodu reaguja tak samo: poteznymi kolkami sad
    Dobra kiedys slawa fruktozy jako cudownego cukru (bez praktycznie zadnych skutkow "ubocznych") dawno juz minelasad
  • donkaczka 15.10.11, 20:49
    widzisz i tu pies pogrzebany, ze jak fruktoza lepsza w czyms od sacharozy, to ja od razu reklamowano ludziom bez ograniczen
    ja wychodze z zalozenia, ze nic nie jest cudowne bezgranicznie, nie ma produktu, ktory mozna bezkarnie spozywac w kazdych ilosciach, wiec jesli cukier uzywalam roztropnie, to roztropnie uzywana fruktoza moze byc tylko lepsza
    w wypiekach sie niewatpliwie sprawdzala

    awokado odchudzajacym sie jest malo polecane, bo ma duzo tluszczu i jesy wysokokaloryczne smile tez trzeba na nie uwazac
    u mnie reakcje wywoluja winogrona, choc moja uzalezniona od jablek corka faktycznie od zawsze robi miekkie i maziate kupy
    ale ona do spania zabiera jabluszko smile musi bo sie udusi heh

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • anetchen2306 16.10.11, 20:02
    No ja wlasnie o awokado slyszalam zupelnie cos innego: ze wlasnieze wzgledu na niski czynnik glikemiczny i latwostrawny tluszcz roslinny jest szczegolnie polecana osobom na roznych dietach, np. w postaci pasty do smarowania pieczywa.
    Ja slyszalam i czytalam opinie najrozmaitszych lekarzy i dochodza oni prawie jak jeden maz do prostego wniosku, ze lepiej poslodzic zwyklym cukrem (a najlepiej ograniczyc go fo minimum lub calkowicie wyeliminowac) niz jakimis "kombinacjami". W naszym domu cukier jest, jest cukier bialy, trzcinowy,karmelowy kandis. No i jak piszesz tez nie mam fisia na punkcie super-tupe-zdrowej diety. Owszem, kupuje od czasu do czasu produkty bio, mamy maly wlasny ogrodek (ale cudow w nim nie wyhoduje i nie wyzywie z mojegohobby-poletka naszej 4 osobowej rodziny big_grin), staram sie, by codziennie na stole byly swieze warzywa i owoce, rozmaite makarony, kasze. Zup praktycznie nie gotuje, bo nikt ich nie chce jesc - bylo tak "od zawsze" ("mamo, nie bede jadl wyrzyw z woda"). No i szkoda mi zycia w wyrzekaniu sie wszystkiego co "niezdrowe" (w ramach zasady: lepiej grzeszyc i zalowac, niz zalowac, ze nie nie grzeszylo). Dopoki BMI mamy swietne, nie mamy zadnych chorob cywilizacyjnych, to nie mam powodu przypuszczac, ze to co jemy nas w jakis sposob "truje" i skraca nam drastycznie dlugosc i jakosc zycia.
    Moja mala tez dluuugo nie tolerowala jablka. Jako niemowle nie miala nigdy problemu z cytrusami, o koszmarne kolki przyprawialy ja najzwyklejsze krajowe jabluszka sad
  • donkaczka 16.10.11, 22:12
    wszystko zalezy o czym rozmawiamy, skad sie slyszalo itd diety tez sa rozne, moja najskuteczniejsza skladala sie z miesa i smalcu... big_grin
    generalnie kazdy musi znalezc swoj zloty srodek na kuchnie, kazdy kladzie nacisk gdzie indziej
    u mnie akurat myslowke wywoluje cukier i nie wzgledu na kuchnie, ale na meza, ktory slodzi i slodzil bedzie, wiec tu szukam alternatywy
    zamowilam stewie, zobaczymy
    w domu mam i agawe i brazowy i fruktoze i zwykly cukier - w zaleznosci do czego potrzebuje, taki wybieram
    wypadkowa sadze jest ok

    co do stylu w kuchni - jak sama widzisz, kazdy ma jakas granice, do ktorej dochodzi, ja pewnie ide nieco dalej z tego piszesz, ale mam powody - tesciowie sa schorowani, a nam sie z mezem marzy wypad na emeryture do indii, wiec dobrze by bylo w dobrym zdrowiu do 60tki dojechac wink dlatego kuchnie mam taka nie inna, co nie znaczy, ze uboga w grzeszki, nie bez powodu nie moge schudnac od dluzszego czasu haha, ciagle cos smacznego upichce czy upieke smile dzieci na szczescie w normie, ruszamy sie sporo, starego tez ganiam, dzis na rowery pogonilam rodzine po 17, dzieci byly zachwycone, bo bylo ciemno jak wrocilismy, zasnely w 5 minut smile
    lubie gotowac, lubie zmieniac, lubie uczyc sie nowych rzeczy, ale wiem, ze nie mam gwarancji, ze to co wybieram jest na 100% pewne
    i lekarzy i wszelkie doniesienia biore na dystans, ktos potem powie "no nie, to jednak nie jest tak" a konsekwencje nasze sa - wiec na spokojnie podchodze
    choc nigdy nie zlapalam fisia na jajka i maslo, ze sa niezdrowe, no i na moje wyszlo smile
    staram sie schodzic do podstaw - zdrowe produkty, gotowanie od zera, w porownaniu z moja rodzinna kuchnia to i tak zmiana o kilka poziomow smile

    co do jablek nie wiem, hela kocha, ale kupy sadzi takie, ze dorosly by sie nie powstydzil, na miekko, pozostala dwojka robi w normie, wiec ona mnie zastanawia, bo skoro tyle wydala, to chyba z przyswajaniem kiepsko, z drugiej strony je sporo, chetnie, wciaz jest pulchniutka
    na razie obserwuje, nie mam glowy teraz zeby sie w to wglebic, choc mysle czasami, ze cos na rzeczy jest
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 15.10.11, 21:55
    anetchen2306 napisała:

    > W De diabetycy spozywajacy owoce tez musza
    > przeliczac je na BE
    Zaręczam Ci, że nie tylko w DE. Ale o tym nie może wiedzieć ktoś kto cukrzycę zna z Wikipedii wink

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • anetchen2306 16.10.11, 19:49
    O diabetykach w De bylo do Donkaczki - mieszkamy "tutaj" obie, byl to przyklad, ze wstarczy spytac sie niemieckiego sasiada diabetyka zeby wiedziec, ze nie mozna bezkarnie jako diabetyk spozywac owocow w dolownych ilosciach ...
    No i cukrzycy w blizszej postaci niz z wikipedii tez ABSOLUTNIE NIKT nia dotkniety znac nie musi - prawda? I najlepiej, by z nia w ogole nigdy blizej sie nie mial szansy zapoznac, prawdaz?
  • joshima 16.10.11, 21:06
    anetchen2306 napisała:

    > O diabetykach w De bylo do Donkaczki
    Wiem wink

    > No i cukrzycy w blizszej postaci niz z wikipedii tez ABSOLUTNIE NIKT nia dotkni
    > ety znac nie musi - prawda?
    Prawda. Ta częśc mojej wypowiedzi tez była do doneczki, która się strasznie na temat cukrzycy wymądrza popełniając niestety błędy. Co z resztą sama zauwazyłas wink

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 16.10.11, 21:54
    drzewo joshima, nigdzie sie nie pomylilam, madrz sie madrz ile chcesz

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mrrraaau 15.10.11, 00:24
    Fruktoza jest słodsza od sacharozy i wchłania się z przewodu pokarmowego wolniej niż glukoza, jest jednak szybciej metabolizowana, głównie w wątrobie, gdzie ulega częściowemu przekształceniu w glukozę. Jest znacznie wolniej przyswajana przez organizm, niż sacharoza i glukoza, jednak jej znaczne ilości mogą powodować biegunkę i bóle żołądkowo-jelitowe. Powoduje też wyraźne podniesienie poziomu cholesterolu we krwi.
    Zastępuję się nią glukozę w żywieniu diabetyków właśnie ze względu na dłuższy metabolizm.
    Uleganie przekonaniu, że jest bezpieczniejsza niż glukoza jest jednak błędne, jej nadmiar może powodować dnę moczanową.

    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • donkaczka 15.10.11, 11:12
    ja wymienialam cukier na fruktoze piekac ciasteczka, generalnie zuzycie bylo male, a korzysc zawsze jakas
    wciaz szukam dobrego wymiennika, niestety informacje sa rozne i niekmpletne
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mrrraaau 15.10.11, 12:09
    Tak naprawdę nie ma wymiennika cukru.
    Fruktoza jest wolniej przyswajana przez organizm (dlatego zalecana diabetykom, poziom cukru nie skacze tak gwałtownie, jak przy zwykłej glukozie czy sacharozie, ale jednak skacze... z tym, że w dłuższym okresie czasu), ale też szybciej metabolizowana - czyli wątroba musi się bardziej napracować. I finalnie - przetwarza ją na glukozę, więc sens zastępowania tej drugiej jest tak naprawdę dyskusyjny.

    Wszystkie syropy kukurydziane, z agawy, cukry brzozowe i miody zawierają monocukry, dwucukry, czasem trójcukry. Sacharoza to nic innego jak związek glukozy i fruktozy, a tego typu wielocukry są finalnie i tak przetwarzane przez wątrobę na glukozę, która dostarcza głównej części energii do procesów życiowych. Jest także substratem w wielu reakcjach przemiany materii. Glukoza w organizmie człowieka to jedyny cukier prosty występujący w większej ilości, ponieważ wszystkie inne cukry, które zjadamy, są przekształcone w glukozę przez wątrobę. W organizmie człowieka jest jedyną formą transportową cukrów i jej stężenie we krwi musi być utrzymywane na stałym poziomie (około 0,1 w stosunku do masy ciała). Spadek stężenia tego cukru powoduje zwiększenie pobudliwości pewnych komórek mózgu, mogące objawiać się skurczami, drgawkami, utratą świadomości a nawet śmiercią. Z kolei w pewnych zaburzeniach przemiany cukrowej w organizmie, nazywanych cukrzycą, glukoza we krwi utrzymuje się na podwyższonym poziomie. Stałe stężenie glukozy we krwi jest zachowane dzięki wielce skomplikowanemu mechanizmowi biochemicznemu.

    Fruktoza, zwana także cukrem owocowym, to inny bardzo rozpowszechniony cukier prosty. Fruktoza jest ketozą. Ma taki sam wzór sumaryczny jak glukoza, ale inne wzajemne ułożenie atomów w cząsteczce. Fruktoza jest zatem izomerem 6 glukozy. W stanie wolnym występuje w wielu owocach i miodzie. Fruktoza stanowi łatwo przyswajalny składnik pożywienia. Stosuje się je jako środek słodzący w cukrzycy oraz w leczeniu niedomogi mięśnia sercowego. Fruktoza jest najsłodsza z cukrów. W rzeczywistości jest tak, że nie wszystkie cukry są jednakowo słodkie. Aby osłodzić określoną porcję pożywienia fruktozą, wystarczy wziąć jej prawie dwukrotnie mniej niż sacharozy. Mówiąc o zdolności do słodzenia, warto uświadomić sobie, że istnieją związki chemiczne - nie mające nic wspólnego z cukrami - charakteryzujące się ogromną słodkością. Popularna sacharyna, syntetyczny środek słodzący, stosowany przez ludzi chorych na cukrzycę, jest słodsza od zwykłego cukru 550 razy. Inaczej mówiąc, trzeba by wysypać ponad pół tony naszego cukru używanego w gospodarstwie domowym, aby uzyskać efekt słodzący 1 kilograma sacharyny.

    Kolejny cukier obecny np. w syropie kukurydzianym to maltoza, która jest otrzymywana z hydrolizy skrobi, czego efektem jest znowu wielocukrowa struktura. Skrobia nie jest niestety sprzymierzeńcem cukrzyków.

    Wobec powyższego, jedyne zdrowe wydaje się używanie GLUKOZY I FRUKTOZY w rozsądnych ilościach.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • donkaczka 15.10.11, 13:11
    wiesz, mnie interesuje slodzenie jak najmniej szkodliwe, bo maz slodzi herbate, a tej pijemy duzo
    w tej chwili uzywa slodzikow, do ktorych jakos zaufania nie mam, samego cukru uzywamy malo, tylko ta herbata mnie dreczy wink a nieslodzonej chlop pic nie umie, probowalam go przestawiac, cierpi okrutnie
    zreszta, do maluskiego espresso sypie 4 lyzeczki cukru big_grin dobrze, ze pije ze 3 w miesiacu

    zamierzam kupic erythritol i zobaczyc jak smakuje
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • mrrraaau 15.10.11, 13:25
    Mój pije espresso z 4 łyżeczkami cukru. Słodzi normalnym cukrem, co do którego jestem pewna, że składa się z glukozy i fruktozy. Te wszystkie inne sacharyny i glikolopodobne słodziki mnie przerażają. Przed kawą dostaje 2 tabletki chromu no i z herbaty zrezygnował, staram się też w domu piec co weekend jakiś "słodycz", żeby nie latał po mieście za lodami, bo on tak ma...
    Ja się chemicznych cukrów boję, już wolę dać ten zwykły, z buraków lub trzciny. Jak dałam kiedyś koleżance do przebadania syrop kukurydziany (jest chemikiem) to mi powiedziała, że wielocukry zawarte w nim zwalniają pracę wątroby na 3 dni... A wiadomo, wątroba rzecz cenna i jedyna. W sumie nie wiem co jest lepsze, ale nam na razie obecne zwyczaje służą.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • donkaczka 15.10.11, 19:50
    my tez jestesmy zdrowi, poki co smile ksiazkowo, natomiast cukier do slodzenia meczy mnie kwestia ilosci kalorii
    picie herbaty jest nasza wieczorna tradycja, oboje z mezem lubimy, kupuje gatunkowe sypane i parzymy sobie dzbanek, potem czesto drugi - wypijamy 3-4 kubki wieczorem, malzon do kazdego kubka sypalby 3 lyzeczki cukru, co daje 60 gram cukru = prawie dwa kilo w ciagu miesiaca - dlatego jest to problem, i dlatego tez rozne zastepniki o tej samej kalorycznosci mnie nie ciesza
    w reszcie kuchni znikome ilosci cukru mi schodza, wiec z tym moge zyc

    dzieki, faktycznie, o stewii zapomnialam, klikne paczke zobacze jak smakuje
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • sledznaostro 15.10.11, 14:31
    Polecam stewię.
    --
    http://lpmf.lilypie.com/BEtgp2.png
    Nie wchodź, nie czytaj. Czasem lepiej nie wiedzieć i spać spokojnie tongue_out
  • mrrraaau 15.10.11, 00:11
    Ja nie wiem skąd, ale mam takie dziwne przeświadczenie, że Polacy to powinni jeść polskie owoce, bo nasze organizmy nie koniecznie dobrze znoszą coś, do czego nie są "genetycznie" zaprogramowane. Sama jestem przykładem, nie ma szansy, żebym po pomarańczach nie biegła do WC...
    Zainwestowałam w wielką zamrażarkę, jak jest sezon na truskawki, maliny, jagody, jabłka, gruszki mrożę wszystko i mam cały rok. Nawet szparagi sobie w zimie do obiadu jemy. Nie kupuję produktów "eko" w sklepie. Jadę w sezonie 2,3 razy na wiochę i kupuję większą ilość od rolnika, takiego zwykłego chłopa co cały szczęśliwy oddaje mi 10 kg jabłek po niszowej cenie. Oszczędzam i jem polskie owoce cały rok.
    Pracowałam kupę lat temu w Makro na przyjęciu towaru. Wiem, jak odświeżyć mandarynkę i "zaimpregnować" banany. Nie wierzę, że ten syf nie przedostaje się przez skórkę, a teraz na pewno są jeszcze lepsze metody... Mając taki wybór wśród polskich owoców, odpuściłam prawie całkowicie cytrusy.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • joshima 15.10.11, 00:25
    mrrraaau napisała:

    > Ja nie wiem skąd, ale mam takie dziwne przeświadczenie, że Polacy to powinni je
    > ść polskie owoce, bo nasze organizmy nie koniecznie dobrze znoszą coś, do czego
    > nie są "genetycznie" zaprogramowane.
    Być może to też. Jest jeszcze kwestia, że owoce egzotyczne dostajemy w dość nienaturalnej postaci (zrywane niedojrzałe i sztucznie "dojrzewane" w transporcie). A poza tym jest sporo racji w tym co piszesz.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • najma78 13.10.11, 17:42
    Mnie dziwi, ze nie znasz dzieci, ktore pija wode, ja znam mnostwo, owszem pija tez soki ale bez przesady. Znam za to niewiele dzieci, ktore pija herbate wogole o slodkiej nie wspominajac i nie znam przedszkola w ktorym by cos takiego serwowano do picia. Podobnie z kompotami, slodzone rozgotowane owoce. Niemowletom nie trzeba slodzic napojow, naprawde, jesli sie tego nie bedzie robic to dzieci sie nie przyzwyczaja do takiego smaku. Dzieciom sie nie podaje odchudzonych produktow, tluszcze, bialka, nawet cukry sa potrzebne do prawidlowego rozwoju ale istotne jest to jak duze sa porcje, jak czesto i co konkretnie na talerzu laduje, jaka jest tego jakosc. Swoja kuchnie wypracowalam sama, nie prowadze typowej dla Polakow kuchni, zupy sa rzadko i to tez nie typowo polskie, nie zabielane smietana ani karszone zasmazka. Schabowy z kapucha i ziemniakami na stole nie gosci wogole, kompotow nie gotuje, herbat dzieciom nie podaje, zadnych sokow typu ''kubusie'' itp. w zamian za to z naturalnych calych owocow robie im smoothie w blenderze bez dodatku cukru, budyniow i kisieli ani gestej kaszy manny z cukrem i polanej sokiem z malin nie jedli nigdy. Do parku na plac zabaw zabieramu wode, zwykla wode i jakis owoc na przekaske (nie zawsze), nie dokarmiam ich chrupkami kukurydzianymi (pozornie nie tucza) ani ciasteczkami, cukierkami, paluszkami itp. Na poczatku kermieni piersia, pozniej mm, od 11 m-ca zycia krowie do picia pelnotluste, nigdy nie dodawalam do niego cukru ani kaszek, bo mleko juz cukier zawiera wiec po co dosladzac. Ogolnie jednak nie przeginam, na naszym rodzinnym stole jest wszystko, biale pieczywo i ciemne, biale i ciemne makarony, ryz, sa kasze, ziemniaki, warzywa, owoce miesa i sosy, pizze sa,frytki, McDonalds i KFC tez sa i slodycze takze, nie wydzielam, sa na wyciagniecie reki, ale jestesmy szczupli i zdrowi,bo o to dbamy, bo w naszym zyciu spalamy wiecej kalorii niz zjadamy. Mysle, ze twoje dziecko je wiecej niz potrzebuje, mam za malo ruchu a w jedzenie jest malo wartosciowe, za duzo tam cukru.
  • nena20 13.10.11, 20:39
    my z M. mieszkamy sami, musiałam uczyć się gotować bo byłam zielona. Sporo rzeczy robię inaczej niż moja mama. Owszem zupy zabielam ale nigdy nie dodaję mąki. Jak robię fasolkę, kalafior i inne tego typu często nie polewam masłem. Jadamy mięso gotowane w zupie, nie musi byc codziennie smażone. Kartofle nie polewam niczym, ani sosem ani tłuszczem. Jak smażę nalesniki daję małą łyżeczkę oleju. Sałatki robię bez majonezu, jesli już to staram się dodac jak najmniej. Kanapki masłem smaruję bardzo cienko itd., itd. Od zawsze ważę tyle samo ok. 50 kg +/- 2 kg.
    Od 2 lat nie używam wegety i innych tego typu rzeczy.
    Nie trzeba przesadzać ale uważaj ile spożywasz tłuszczu oraz cukru.
  • truscaveczka 16.10.11, 13:45
    Ty patrz, ja gotuję tak samo, a moja waga dobiła nawet 107 kilo raz.
    --
    http://www.miloscniewyklucza.pl/banery/milosc256x30.jpg
  • joshima 16.10.11, 21:08
    truscaveczka napisała:

    > Ty patrz, ja gotuję tak samo, a moja waga dobiła nawet 107 kilo raz.
    Widzisz. Poza jakością jeszcze ilość ma znaczenie wink


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • katriel 13.10.11, 22:36
    > I tak się zastanawiam skąd macie zdrowe nawyki żywieniowe?
    Zależy które.

    Np. - jak to nazwałaś - "produkty podstawowe do przyrządzania posiłków" to właśnie
    z tej tradycyjnej, staropolskiej, domowej kuchni. No chyba nie wmówisz mi, że kostki
    rosołowe i inne vegety to polska tradycja!

    Niesłodzona herbata to pokłosie włóczęgowskiej młodości. Jak się słodzi herbatę, to
    trzeba wozić ze sobą cukier, a cukier może się wysypać w skarpetki - gwarantowane
    obtarcia. To się odzwyczaiłam.
    Woda? No wodę się pije, jak się człowiekowi chce pić. Słodkim sokiem nie da rady
    tak skutecznie ugasić pragnienia. Lubię soki, wypijam szklaneczkę prawie codziennie
    (zwykle pół na pół z wodą, bo za słodkie dla mnie), ale to inny rodzaj przyjemności.
    A dziecku daję do picia to, co sama piję. Pewnie jakby było to fafnaste dziecko
    w rodzinie i wszystkie poprzednie piłyby herbatkę z cukrem, to swojemu też bym
    posłodziła, z irracjonalnego poczucia że "tak się robi". Tyle że tak się złożyło, że
    ani ja, ani mój mąż nie mamy ani młodszego rodzeństwa, ani siostrzeńców czy
    bratanków, więc między mną a moim synem żadnych dzieci w rodzinie nie było.
    No to nie miałam żadnych wzorców, ani dobrych, ani złych.

    Sosów nie robię, bo mi się nie chce. Ziemniaki jemy, w sporych ilościach - ale cóż
    złego w ziemniakach? Zupy niektóre zabielam - ale znowu: łyżka śmietany to
    naprawdę nie koniec świata. Zresztą śmietanę mam zawsze 12% - innej w ogóle
    nie kupuję.
  • listopadowka2008bis 13.10.11, 23:39
    1. Rodzinny dom - od dziecka bylam na diecie wink mama gotowala 'chudo', bo ja bylam dzieckiem z problemem wagi ciezkiej. I choc problem nie lezal w tlustym i nadmiernym jedzeniu, ale w hormonach, to jednak wowczas Mama i lekarze uwazali inaczej.
    2. Dziecinstwo w czasach komunizmu i przygladanie sie mamie jak przygotowuje rosol czy inne potrawy w sposob tradycyjny. To pozniej przenioslam do siebie.
    3. Czasy studenckie - kilogram pomidorow w zaleznosci od pory roku kosztuje tyle samo co zupa w proszku... i zaczyna sie myslenie, co z tego mozna zrobic smile Troche wolnego czasu, checi i garsc nowych przepisow zostala wyprobowana. Wiele sprawdza sie do dzis.
    4. Obecnie - Dziecko uczulone na mleko, wiec z jadlospisu wylecilo kilka produktow. A Syn z tych modeli, co to chca jesc to samo co inni i probowac tego samego. Tym sposobem, przestalam jest jogurciki owocowe, nalesniki z twarogiem i smietana etc. smile Ponadto Mlody uwielbia zupy i kasze z sosami warzywnymi wszelkiej masci. Ja to wykorzystuje i gotuje ile wlezie w stylu wege smile Mieso jest obecne w menu przedszkolnym 3 razy w tygodniu, gdzies tam po drodze w weekend zje kotleta u dziadkow i uwazam ze starczy. Ja za miesem nie szaleje.


    Moje dziecko nie zna pepsi, gazowanych sokow,czarnej herbaty etc. U mnie zawsze byla woda, wiec On tez pije. Soki tez kupuje (sama rzadko wyciskam), rozcienczam i takie pijemy. Kompoty gotuje,ale nigdy nie slodze. Z slodyczy lubi na szczescie tylko czekolade (nawet gorzka), wiec wszelkie atrakcje typu zelki,drazetki,gumy,cukierki moga lezec miesiacami i on tego nie tyka. Pewnie kiedys mu sie zmieni, ale na razie sie tym ciesze smile
  • lilly_about 14.10.11, 21:24
    Dobrze, że w otoczeniu nie mam takich nawiedzonych ekociotek jak wy. Strach pomyśleć, co zrobicie, jak dziecko ze szkoły snicersa przyniesie. Ciekawe tylko, czy jesteście takie naiwne i naprawdę sądzicie, że frytki z maca to największe zło?
  • joshima 14.10.11, 21:32
    lilly_about napisała:

    > Dobrze, że w otoczeniu nie mam takich nawiedzonych ekociotek jak wy.
    Nikt Cię do wątku nie zapraszał i nie zmuszał do pisania. Załóż sobie wątek o syficznym żarciu i tam się udzielaj w "odpowiednim" towarzystwie.



    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mrrraaau 15.10.11, 00:00
    Jak to co? Zadzwonimy po policję i zażądamy dochodzenia, kto tego snickersa dał smile.
    6cio latek ze snickersem z wykształconymi nawykami żywieniowymi to co innego niż 2latek z niedojrzałym układem pokarmowym i niewykształconym smakiem z paczką chipsów popijający je colą...

    Kolejna, która nie mając nic do powiedzenia, pragnie zaistnieć...
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • kitka05 15.10.11, 02:06
    Czym produkt bardziej przetworzony, tym bardziej niezdrowy. U mnie w domu jadało się zdrowo, żadnych zasmażek, ciężkich sosów, potraw z "papierka" czy kupnych słoików, smalcu. Ja interesuję się zdrową kuchnią od lat i jadamy na tyle na ile to możliwe w dzisiejszym świecie zdrowo, bo niestety nie jestem w stanie prześwietlić czym były karmione zwierzęta, czy czym spryskali warzywa. Zupy gotuję wyłącznie na mięsie i włoszczyźnie, dodaję sól i naturalne przyprawy (np. pieprz, ziele angielskie, liść laurowy). Potrawy mączne (kopytka, pierogi, naleśniki) jadamy tylko własnej produkcji, staramy się nie jadać kurczaków. nie jadamy wędlin sklepowych i parówek, tylko samemu pieczone mięso. Często pieczemy też chleb na zakwasie. Pijamy wodę (dziecko od urodzenia i nie umie zaspokoić pragnienia czymś innym) lub herbatę bez cukru. Kawy nie pijemy bo nie lubimy. Zamiast danonków dziecko je jogurt naturalny z jabłkiem lub innym owocem, zamiast popularnych płatków z ogromną ilością cukru (nie znam nazw), kaszkę kukurydzianą, jaglaną, kuskus, płatki owsiane czy jęczmienne. Jadamy dużo warzyw, bo je lubimy i dziecko też je bo jest tak przyzwyczajone od urodzenia i je lubi. Jak nie lubi np. brukselki, to jej nie dostaje, nie jest zmuszane. W przedszkolu je to co wszyscy, ale akurat nie mogę bardzo narzekać na menu ( oprócz płatków na śniadanie). W domu zawsze jest dużo orzechów i migdałów, które wszyscy uwielbiamy i one stanowią głównie przegryzkę między posiłkami. Dziecko (5 lat) nigdy nie piło jeszcze coli czy innych napoi gazowanych, alkoholu (co widzę, że jest dosyć powszechne np. piwo na apetyt - zgroza). Nie słodzimy, 1 kg cukru starcza nam na pół roku ( dla gości, albo do ciasta). Jemy słodycze, ale głównie czekoladę, nigdy chipsy i nigdy przed głównymi posiłakmi. Nie wierzymy reklamom, czyli jaka zdrowa jest nutella bo ma mnóstwo orzechów, jakieś batony, bo mają w sobie szklankę mleka i.t.d. Zdarza nam się zjeść w Mc Donalds czy innej sieciówce, ale sporadycznie 2-3 razy w roku i nie stanowi to dla dziecka większej uciechy, ot przystanek w podróży, a nie ma innej alternatywy.
    Zasada jest taka, jak nauczysz dziecko od małego tak będzie jadało. Jak zamiast owoców i warzyw dasz słodycze i słodzone pseudo jogurty, to nie będzie chciało tego pierwszego, jak zamiast wody dasz pseudo soki i słodzone herbaty, to później trudno go przestawić na wodę i napoje bez cukru.
    Staram się stosować kuchnię pełną szacunku do życia, bo wiele chorób zawdzięczamy właśnie złej diecie, a pierwszym i najbardziej widocznym objawem złej diety jest otyłość.
  • calineczkazbajkii 15.10.11, 11:58
    Ja gotuję dla nas wg kuchni pięciu przemian
    nie podaję żadnych gotowców ani soków
    znam parę osób z mojego otoczenia , które też tak żywią maluchy
    ale dużo ludzi uważa jedzenie ze słoiczków za super pomysł
    --
    Gotowanie dla alergicznego i zdrowego Brzdąca
    mojegotowaniee.blox.pl
  • donkaczka 15.10.11, 13:16
    a wiesz, moj tata karmi mame wg tej kuchn - jest w swietnej kondycji jak na paraplegiczke a lekarz, ktory ja przez krotki czas leczyl zdziwiony byl ostatnio, ze mam wciaz zyje i niewiele poza paralizem jej dolega
    a jak tylko tata przestaje do niej jezdzic z wlasnymi posilkami, bo sam zachoruje, to mama od razu ma bole brzucha, zaparcia itd
    i ta kuchnie tez poleca jeden znany w wawie lekarz, siostra mojej kolezanki wyprowadzila sie nia z bardzo silnej alergii, lata cale byla na sterydach i tyla, gotujac jak on przykazal w ciagu dwoch lat schudla i nie bierze lekow wiecej

    ja kiedys kupilam ksiazke o tej kuchni, ale przerosla mnie wtedy, zaczynalam dopiero przygody z gotowaniem
    mozesz cos wiecej napisac? moze czas sie znow przymierzyc smile
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • lenawawa 15.10.11, 17:54
    Ja wyprowadziłam się z atopii na tej kuchni
    fakt - trzeba uważnie przeczytać książki i gotować,gotować
    przez rok jak byłam na urlopie wychowawczym nauczyłam się kilku potraw perfekt
    po powrocie do pracy i zmniejszony czasie wolnym zostaliśmy przy zupach
    robię też dania śniadaniowe i kolacyjne
    kuchnia wymaga sporo czasu
    wiem,bo miałam kiedyś kontakt z panią - są organizowane warsztaty z gotowania

    syn 2 lata atopik - zero słodyczy,woda
  • donkaczka 15.10.11, 19:51
    no wlasnie o czas chodzi, pamietam, ze zniechecilam sie kompletnie

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • katka_tk 15.10.11, 22:29
    tak czytam Wasze posty i wyciągam wnioski, jak już pisałam małymi krokami postanowiliśmy rodzinnie zmienić dietę zaczynając od pieczywa i białej mąki na rzecz pełnoziarnistych przetworów. I co...? i g.... za przeproszeniem. na całym osiedlu CAŁYM (łącznie 9 sklepów i sklepików) nikt nie sprowadza pieczywa pełnoziarnistego, jest wieloziarniste ( i o ile się nie mylę to nie to samo, bo czytając skład, to jest to zywkły chleb mieszany z dosypanymi jakimiś ziarnami). Mylę się? oświećcie mnie, prosze.
    a tak poza tym, to nie jest z nami źle jeśli chodzi i spoób gotowania, niestety na bakier z surowizną (warzywa surowe to tylko pomidor i marchewka, od reszty mam mega zgagęsad )
    tak uświadomiłam sobie wiele rzeczy o których piszecie.
    Przez weekend nawet nie mam czasu dokładnie czytać, mam nadzieję nadrobić przez tydzień.
    --
    http://lb3m.lilypie.com/pIGSp2.png
    http://lb1m.lilypie.com/tJsOp2.png
  • donkaczka 15.10.11, 22:37
    kup sobie automat i sama piecz, robota zadna smile
    pelnoziarnisty jest z pelnej maki, wieloziarnisty pewnie z dodatkiem roznych ziaren, wiec masz racje, ze to dwie rozne sprawy
    a zytni chleb? z maki orkiszowej?
    na chlebie sie az tak nie skupiaj, o ile nie jecie dmuchanego bialego chlebka, poszukaj spokojnie takiego, ktory jest smaczny i ma duzo ziaren, ja lubie ciemne chleby ze slonecznikiem, dzieci tez wcinaja
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • katka_tk 15.10.11, 23:38
    dmuchanego nie, nawet kajzerki kupujemy takie prawdziwe z wieloletniej piekarni a nie te marketowe. problem z pieczywem polega na tym, ze moje dziecko nie tknie niczego w ciemnym kolorze (nie zje ciemnego chleba, ciasta czekoladowego, ciastka ciemnego, sosu zurawinowego, ciemnego jogurtu itp.) pewnie taki etap w zyciuwink
    pewnie sama zaczne piec ten chleb, akurat jestesmy na etapie przeprowadzki, wiec wszystko na wariackich papierach, kartonach i w ogole do gory nogami. zobaczymy co powie pani dietety, umowieni jestesmy na wtorek, sama dla siebie chcialabym wprowadzic pelnoziarniste przetwory, a tam gdzie sie przeprowadzamy jest tylko żabka w poblizu, wiec nie wroze spektakularnego wyboru pieczywawink
    --
    http://lb3m.lilypie.com/pIGSp2.png
    http://lb1m.lilypie.com/tJsOp2.png
  • listopadowka2008bis 15.10.11, 23:58
    po wizycie napisz co powiedziala Pani lekarz,bo podejrzewam,ze ciekawi to wiele zyczliwych Tobie osob z tego forum smile
    co do nawykow, to wiadomo, ze nie od razu Rzym zbudowano. A od siebie dodam przepis na b.dobry gulasz warzywny (tak wiem, ta nazwa to jakas pomylkabig_grin):
    1 zolta papryka,1 czerwona papryka,1 zielona papryka,ok.5 pomidorow,1 cebula, zabek czosnku,2 garsci fasolki szparagowej, kukurydza, sol,pieprz,majeranek,papryka slodka,bulion (szklanka). Papryke, cebule, czosnek podsmazamy, dorzucamy fasolke szparagowa (moze byc nawet z puszki). Nastepnie zalewamy bulionem, dusimy. Wrzucamy pokrojone pomidory, znowu dusimy. Na koniec przyprawy i kukurydza. Danie bardzo szybkie,b. zdrowe i b.smaczne....a przy tym wiekszosc dzieciakow mysli, ze to sos bolognese wink
  • mrrraaau 16.10.11, 22:56
    Wieloziarnisty, a zwłaszcza pełnoziarnisty chleb nie jest ciemny. Ciemny jest pumpernikiel lub inne, do których dodawany jest karmel. Mąka pełnoziarnista jest prawie biała, może nie taka jak pszenna, ale generalnie jasna - różnica jest taka, że jest to mąka zrobiona z całego ziarna z łupinką a nie tylko ze środka.
    Zawsze najbezpieczniej kupić chleb, który jest jasny, ale troszkę ciemniejszy niż pszenny, na przykład żytnio-razowy lub pytlowy, orkiszowy.
    Poza tym, pieczenie chleba w zwykłym, starym piekarniku w formie do ciasta jest naprawdę proste smile.
    --
    Gdybym mogła, zabrałabym Cię na wyśnioną plażę, do pachnącego poziomkami lasu, na oświetloną zachodzącym słońcem werandę Twojego własnego domu..., Mamo...
  • joshima 16.10.11, 21:11
    donkaczka napisała:

    > poszukaj spokojnie takiego, ktory jest smaczny i ma duzo ziaren, ja lubie ciemn
    > e chleby ze slonecznikiem, dzieci tez wcinaja
    Na ciemne chleby sklepowe lepiej uważać. Większość z nich jest ciemna nie z powodu wykorzystania mąki razowej a z powodu karmelu stosowanego do przyciemniania pieczywa.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • donkaczka 16.10.11, 21:58
    joshima, jestes moja psychofanka?
    bedziesz kazda moja wypowiedz korygowac i precyzowac, byle wykazac, ze nie wiem co pisze?
    znajdz sobie zajecie moze

    dziewczyna chyba czytac umie i sprawdzi, z czego chleb jest, po to watek powstal


    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • joshima 16.10.11, 22:18
    donkaczka napisała:

    > joshima, jestes moja psychofanka?

    Bynajmniej. Mam lepsze zajęcia. Jeśli masz wątpliwości to rozwiewaj je na PW i nie śmieć w wątku.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • joshima 16.10.11, 22:18
    donkaczka napisała:

    > dziewczyna chyba czytac umie i sprawdzi, z czego chleb jest,
    Sęk w tym, że tego się w składzie nie podaje.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • hester83 16.10.11, 08:28
    Zdrowe nawyki wyniosłam z domu. Moja mama zawsze dbała o to by na naszych talerzach było sporo warzyw,owoców, ryb itd. Nie dawała nam zbyt wiele słodyczy. Jedyną rzeczą, której ja ją nauczyłam już jako dorosła osoba to używania zdrowych tłuszczy. Moja córka w grudniu skończy 2 lata i do tej pory nie jadła ani nie piła niczego co zawierałoby dodatek cukru. Jej ulubioną przekąską są owoce i warzywa. Znam dwoje dzieci, których rodzice jak ja nie podawali słodyczy, teraz dzieci mają 4 i 6 lat, poczęstowane słodyczami 9/10 razy odmawiają a ten 1 raz kiedy decydują zjeść kawałek ciasta kończy się zazwyczaj jednym kęsem.
    --
    www.kulinarnawyspa.pl
  • applebaum9 06.02.12, 12:22
    ja też się z tym zgadzam, że wyrobienie nawyków to podstawa, potem jest łatwiej zdrowo jeść kobieta.wp.pl/gid,14219371,img,14219401,kat,119634,title,Najgorsze-nawyki-zywieniowe-Zdradliwe-przekaski,galeriazdjecie.html szczególnie zdradliwe sa przekąski, polecam ten artykuł

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.