Dodaj do ulubionych

czy ma oddawac kiedy ktos go uderzy

28.05.04, 21:51
Moj synek ma 2,5 roku. Jestesmy z mezem przeciwko przemocy i staramy sie ja
wyelimonowac z jego otoczenia (mysle tu o filmach itp). Jednak mojej
przyjaciolki dziecko (ten sam wiek) czasami probuje bic mojego syna na co ten
odpowiada-nie wolno bic dzieci (nie oddaje i placze). Ja oczywiscie tlumacze
innemu dziecku, ze tak nie wolno postepowac. Wiem, ze teraz rozwijaja sie
jego relacje z dziecmi i ja nie moge ciagle ingerowac. Nie chce tez aby moj
synek byl tu ofiara. Wiec zmienialam taktyke, i powiedzialam, ze trzeba oddac
i pouczyc, ze nie wolno bic. Troche sie kloce sama z soba. Czy dobrze
postepuje? Prosze o porade co robic.
Edytor zaawansowany
  • 28.05.04, 22:23
    każda z nas marzy żeby dzieci rosły w świecie wolnym od przemocy
    i prawda taka, że im bardziej wyniuniany i wykochany w domu, tym bardziej
    będzie zaskoczony przejawami agresji poza nim, bo przecież te lane w morde od
    urodzenia mają już doświadczenie, i muszą podać dalej, żeby odreagować
    ja byłam jedynaczką przez prawie 9 lat, więc musiałam bronić się sama, a mama
    zawsze powtarzała mi że sama mam nigdy nie zaczynać, ale nie pozwolić się
    krzywdzić nikomu innemu, byłam mała i chuda, ale za to waleczna smile, i po kilku
    próbach już po prostu nikt mnie nie zaczepiał
    i o to chyba chodzi, nie o sztukę walki, tylko o charakter
    myślę że i mojemu synkowi będę tak problem przedstawiać-agresja nie jest dobra,
    ale kiedy cie spotka nie bądź zaskoczony i umiej sobie z agresorem poradzić
    jego bronią, a potem najlepiej unikaj
    myślę, że dziecko tez lepiej się czuje wiedząc że mu byle kto nie będzie
    zabierał jego rzeczy i kopał w tyłek
    to tak na te pierwsze przedszkolne konflikty
    (bo potem to lepiej realnie oceniać siły i zwiewac na widok bandy w dresach, a
    nie strugać bohatera)

  • 28.05.04, 22:24
    Hmm, nie sadze aby powinno sie zalatwiac przemoc przemoca.
    To budzi jeszcze wieksza agresie.
    Sama mam 2,5 latka i dzieci w tym wieku nie rozumieja ze robia krzywde.
    One sprawdzaja granice.
    Ja nie wtracam sie w sprawy dzieci ale mam chlopca ktory sam egzekwuje swoje
    prawa i nie da sobie zrobic krzywdy.Nie wiem czy bym sie nie wtracala gdyby
    moje dziecko bylo inne.Wiem ze najlepiej jest sie nie wtracac chyba ze maluch
    przyjdzie do Ciebie ze skarga.Ale teoria teoria a nasze uczucia naszymi
    uczuciami.
    Moje dziecko raz sypneło piaskiem na inne dziecko(spacjalnie, nie przez
    przypadek) wtedy wzielam go na laweczke i wytlumaczylam ze bardzo zle zrobil ze
    chlopcu jest smutno itd.Raz walna kamieniem (malym) straszego chlopca ale to
    nie bylo specjalnie( wzial piasek w ktorym byl kamien).Gdy mu tlumaczylam ze
    chlopiec jest smutny i jest mu przykro i ze go to boli to ten chlopczyk
    powiedzial- wcale nie jestem smutny ale jestem wsciekly.I to chyba najbardziej
    trafilo do mojego 2 latka.
    Kilka razy popchnal dzieci i zawsze mu tlumacze ze nie wolno tak robic itd.
    Jak chlopczyk tez go popchnal to moj jeszcze raz go popchnal.
    Dzieci w tym wieku tak rozumuja.
    Mysle ze matka chlopczyka powinna nad nim popracowac i reagowac na zachowanie
    syna.
    A ja mysle ze nie spotykalabym sie z chlopcem ktore non stop bije mojego syna.

    Trudna sytuacja ale to tylko 2 latki.




  • 29.05.04, 01:53
    A dlaczego miałby się 'podkładać'? Świat chłopaków jest inaczej skonstruowany
    niż dziewczyn. Częściej dochodzi do rękoczynów. I nie chodzi o to, żeby sam
    wszczynał bójki, ale żeby umiał się obronić, jak go zaatakują. Metoda
    nadstawiania drugiego policzka nie jest moim zdaniem najlepsza. Ja bym
    wytłumaczyła tak: bić nie wolno, ale jeśli musisz się bronić, to rób to. Nie
    kłóci się, prawda?
  • 29.05.04, 12:49
    mój synek ma 4,5 roku i też nie oddaje. Ma tak wpojone że to niegrzecznie bić
    że efekt jest taki - jak ktoś go uderzy to biegnie do mnie czy do pani z
    płaczem sad Czasem go namawiam żeby oddał, ale jest wręcz zszokowany pomysłem
    (mamusiu przecież to będzie go bolało!). Chyba lepiej nauczyć synka teraz że w
    pewnych przypadkach może oddać niż powtarzać mój błąd, bo u nas to jest
    ewidentnie efekt moich wiecznych tłumaczeń że nie wolno, że boli itp.
    Pozdrawiam,
    Antonina
    mama Kuby i Zosi

    --
    Jesienne Mamy
    www.groups.yahoo.com/group/mama_jesien_03/
    Dziecko uzdolnione
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20363
  • 30.05.04, 10:14
    Nie rozumiem, ma oddać i powiedzieć, że nie wolno bić? Byłoby to uczenie
    sprzecznych wartości. Chyba musisz się zdecydować, czy ma oddać (=zgoda na atak
    kolegi), czy powiedzieć, że nie wolno bić (=obecna sytuacja). Oczywiście w
    pewnym momencie Twój Synek będzie musiał sam stawić czoło sytuacji, ale na
    razie może porozmawiasz ze swoją przyjaciółką? Nie wiem, to jedyne, co
    przychodzi mi do głowy. Życzę powodzenia smile
    Ech, żeby wszyscy rodzice mieli takie nastawienie, jak Ty do tej pory, wtedy
    nie miałabyś problemu...
  • 30.05.04, 10:34
    Zdecydowanie jestem za oddawaniem. Dziecko nalezy uczyć, ze nie wolno zaczynać,
    być słabszych i młodszych, ale nie należy uczyć go, ze nie wolno się bronić.
    Niestety, wartosci wpajane obecnie w wychowaniu są wartosciami wyłącznie świata
    kobiet - chłopcy tak nie działają. Bójki wśród chłopców były, są i będą,
    niezaleznie od tego co o tym sadzą pedagodzy. Należy więc nauczyć bić
    się 'szlachetnie', a nie robić z własnego dziecka ofiarę i skarzypytę (bo jak
    inaczej ma się bronić)? W dodatku odbierając dziecku prawo do obrony własnej,
    nalezy zastanowić się, jak będzie to działało w przyszłości - czy dziecko nie
    ma prawa także bić się w obrronie innych (np. gdy widzi, ze kogoś napadli)? Czy
    ma prawo siłą odebrać swoją własność? Czy ma prawo wykazać agresję?
  • 31.05.04, 11:00
    Hej!
    Polecam rozmowę z W. Eichelbergerem i A. Samsonem z Wysokich Obcasów. Ja na
    razie nie jestem jeszcze na tym etapie, ale pewnie kiedyś mnie to czkea, mimo
    że mam córeczkę i sądzę że dziewczynkom też trzeba uświadomić, że jesli ktoś je
    bije, to mają prawo na to nie pozwolić i bronić się, czyli oddać.
    Może wypowiedzi panów psychologów w czymś Ci pomogą.
    Pozdrawiam!
    Pola
    A to link do wspomnianego artykułu:
    kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53663,1921562.html
  • 31.05.04, 13:14
    niech odpowie słowem - że nie wolno bić, że nie chcę, żebyś mnie bił, że zostaw
    mnie, itp.

    niech nie ucieka z płaczem, ale poczeka na miejscu, i zobaczy, czy "obrona
    słowna" zdała egzamin (często działa)

    jeśli "agresor" nie przestaje, to może oddać

    (czyli podstawy ideologiczne: wolno bić, ale tylko w przypadku wyższej
    konieczności)

    w wieku 2,5 roku jeszcze pewnie tak się nie uda, ale można stopniowo do tego
    dojść :o)

    do verdany: dziewczynkom też dobrze robi, jak się nauczą samodzielnie radzić
    sobie z agresją w otoczeniu :o)

    pozdrawiam
    Judyta

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.