czy ma oddawac kiedy ktos go uderzy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moj synek ma 2,5 roku. Jestesmy z mezem przeciwko przemocy i staramy sie ja
    wyelimonowac z jego otoczenia (mysle tu o filmach itp). Jednak mojej
    przyjaciolki dziecko (ten sam wiek) czasami probuje bic mojego syna na co ten
    odpowiada-nie wolno bic dzieci (nie oddaje i placze). Ja oczywiscie tlumacze
    innemu dziecku, ze tak nie wolno postepowac. Wiem, ze teraz rozwijaja sie
    jego relacje z dziecmi i ja nie moge ciagle ingerowac. Nie chce tez aby moj
    synek byl tu ofiara. Wiec zmienialam taktyke, i powiedzialam, ze trzeba oddac
    i pouczyc, ze nie wolno bic. Troche sie kloce sama z soba. Czy dobrze
    postepuje? Prosze o porade co robic.
    • każda z nas marzy żeby dzieci rosły w świecie wolnym od przemocy
      i prawda taka, że im bardziej wyniuniany i wykochany w domu, tym bardziej
      będzie zaskoczony przejawami agresji poza nim, bo przecież te lane w morde od
      urodzenia mają już doświadczenie, i muszą podać dalej, żeby odreagować
      ja byłam jedynaczką przez prawie 9 lat, więc musiałam bronić się sama, a mama
      zawsze powtarzała mi że sama mam nigdy nie zaczynać, ale nie pozwolić się
      krzywdzić nikomu innemu, byłam mała i chuda, ale za to waleczna smile, i po kilku
      próbach już po prostu nikt mnie nie zaczepiał
      i o to chyba chodzi, nie o sztukę walki, tylko o charakter
      myślę że i mojemu synkowi będę tak problem przedstawiać-agresja nie jest dobra,
      ale kiedy cie spotka nie bądź zaskoczony i umiej sobie z agresorem poradzić
      jego bronią, a potem najlepiej unikaj
      myślę, że dziecko tez lepiej się czuje wiedząc że mu byle kto nie będzie
      zabierał jego rzeczy i kopał w tyłek
      to tak na te pierwsze przedszkolne konflikty
      (bo potem to lepiej realnie oceniać siły i zwiewac na widok bandy w dresach, a
      nie strugać bohatera)

    • Hmm, nie sadze aby powinno sie zalatwiac przemoc przemoca.
      To budzi jeszcze wieksza agresie.
      Sama mam 2,5 latka i dzieci w tym wieku nie rozumieja ze robia krzywde.
      One sprawdzaja granice.
      Ja nie wtracam sie w sprawy dzieci ale mam chlopca ktory sam egzekwuje swoje
      prawa i nie da sobie zrobic krzywdy.Nie wiem czy bym sie nie wtracala gdyby
      moje dziecko bylo inne.Wiem ze najlepiej jest sie nie wtracac chyba ze maluch
      przyjdzie do Ciebie ze skarga.Ale teoria teoria a nasze uczucia naszymi
      uczuciami.
      Moje dziecko raz sypneło piaskiem na inne dziecko(spacjalnie, nie przez
      przypadek) wtedy wzielam go na laweczke i wytlumaczylam ze bardzo zle zrobil ze
      chlopcu jest smutno itd.Raz walna kamieniem (malym) straszego chlopca ale to
      nie bylo specjalnie( wzial piasek w ktorym byl kamien).Gdy mu tlumaczylam ze
      chlopiec jest smutny i jest mu przykro i ze go to boli to ten chlopczyk
      powiedzial- wcale nie jestem smutny ale jestem wsciekly.I to chyba najbardziej
      trafilo do mojego 2 latka.
      Kilka razy popchnal dzieci i zawsze mu tlumacze ze nie wolno tak robic itd.
      Jak chlopczyk tez go popchnal to moj jeszcze raz go popchnal.
      Dzieci w tym wieku tak rozumuja.
      Mysle ze matka chlopczyka powinna nad nim popracowac i reagowac na zachowanie
      syna.
      A ja mysle ze nie spotykalabym sie z chlopcem ktore non stop bije mojego syna.

      Trudna sytuacja ale to tylko 2 latki.




    • A dlaczego miałby się 'podkładać'? Świat chłopaków jest inaczej skonstruowany
      niż dziewczyn. Częściej dochodzi do rękoczynów. I nie chodzi o to, żeby sam
      wszczynał bójki, ale żeby umiał się obronić, jak go zaatakują. Metoda
      nadstawiania drugiego policzka nie jest moim zdaniem najlepsza. Ja bym
      wytłumaczyła tak: bić nie wolno, ale jeśli musisz się bronić, to rób to. Nie
      kłóci się, prawda?
    • mój synek ma 4,5 roku i też nie oddaje. Ma tak wpojone że to niegrzecznie bić
      że efekt jest taki - jak ktoś go uderzy to biegnie do mnie czy do pani z
      płaczem sad Czasem go namawiam żeby oddał, ale jest wręcz zszokowany pomysłem
      (mamusiu przecież to będzie go bolało!). Chyba lepiej nauczyć synka teraz że w
      pewnych przypadkach może oddać niż powtarzać mój błąd, bo u nas to jest
      ewidentnie efekt moich wiecznych tłumaczeń że nie wolno, że boli itp.
      Pozdrawiam,
      Antonina
      mama Kuby i Zosi

      --
      Jesienne Mamy
      www.groups.yahoo.com/group/mama_jesien_03/
      Dziecko uzdolnione
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20363
    • Nie rozumiem, ma oddać i powiedzieć, że nie wolno bić? Byłoby to uczenie
      sprzecznych wartości. Chyba musisz się zdecydować, czy ma oddać (=zgoda na atak
      kolegi), czy powiedzieć, że nie wolno bić (=obecna sytuacja). Oczywiście w
      pewnym momencie Twój Synek będzie musiał sam stawić czoło sytuacji, ale na
      razie może porozmawiasz ze swoją przyjaciółką? Nie wiem, to jedyne, co
      przychodzi mi do głowy. Życzę powodzenia smile
      Ech, żeby wszyscy rodzice mieli takie nastawienie, jak Ty do tej pory, wtedy
      nie miałabyś problemu...
      • Zdecydowanie jestem za oddawaniem. Dziecko nalezy uczyć, ze nie wolno zaczynać,
        być słabszych i młodszych, ale nie należy uczyć go, ze nie wolno się bronić.
        Niestety, wartosci wpajane obecnie w wychowaniu są wartosciami wyłącznie świata
        kobiet - chłopcy tak nie działają. Bójki wśród chłopców były, są i będą,
        niezaleznie od tego co o tym sadzą pedagodzy. Należy więc nauczyć bić
        się 'szlachetnie', a nie robić z własnego dziecka ofiarę i skarzypytę (bo jak
        inaczej ma się bronić)? W dodatku odbierając dziecku prawo do obrony własnej,
        nalezy zastanowić się, jak będzie to działało w przyszłości - czy dziecko nie
        ma prawa także bić się w obrronie innych (np. gdy widzi, ze kogoś napadli)? Czy
        ma prawo siłą odebrać swoją własność? Czy ma prawo wykazać agresję?
    • Hej!
      Polecam rozmowę z W. Eichelbergerem i A. Samsonem z Wysokich Obcasów. Ja na
      razie nie jestem jeszcze na tym etapie, ale pewnie kiedyś mnie to czkea, mimo
      że mam córeczkę i sądzę że dziewczynkom też trzeba uświadomić, że jesli ktoś je
      bije, to mają prawo na to nie pozwolić i bronić się, czyli oddać.
      Może wypowiedzi panów psychologów w czymś Ci pomogą.
      Pozdrawiam!
      Pola
      A to link do wspomnianego artykułu:
      kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53663,1921562.html
    • niech odpowie słowem - że nie wolno bić, że nie chcę, żebyś mnie bił, że zostaw
      mnie, itp.

      niech nie ucieka z płaczem, ale poczeka na miejscu, i zobaczy, czy "obrona
      słowna" zdała egzamin (często działa)

      jeśli "agresor" nie przestaje, to może oddać

      (czyli podstawy ideologiczne: wolno bić, ale tylko w przypadku wyższej
      konieczności)

      w wieku 2,5 roku jeszcze pewnie tak się nie uda, ale można stopniowo do tego
      dojść :o)

      do verdany: dziewczynkom też dobrze robi, jak się nauczą samodzielnie radzić
      sobie z agresją w otoczeniu :o)

      pozdrawiam
      Judyta

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.