• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

kiedy słodycze?

  • 24.01.12, 10:01
    Synek ma 15 miesięcy i nie daje mu jeszcze słodyczy, bo wydaje mi się że jeszcze ma na to czas. Dostaje zamiast cukierków batonów itp. owoce. Ale ostatnio usłyszałam że jestem "wyrodną matką", że odbieram dziecku taką przyjemność. Ale moim zdaniem jak on nie zna tego smaku to nie wie co traci. Kiedy wy dawałyście waszym pociechom np. czekoladke?
    Edytor zaawansowany
    • 24.01.12, 10:11
      Moja też ma 15 m-cy i jakoś od roku je słodycze(od czasu do czasu,ale je.Ma starsza siostrę i nie przejdzie obojętnie jak też czegoś nie dostanie-tak najpierw musiała spróbowac i jak spróbowała to tylko dawaj).
      Ja też mogłabym byc nazwana wyrodną matką,bo po co dziecku daję słodycze,bo próchnica itp...
      Wszystko z umiarem.
      Uważam,że to Twoja decyzja i powinnas robić jak uważasz inie słuchac opinii innych,to Twoje dziecko.
      Moja koleżanka nie dawała słodyczy córce do 2 lat,ale jak już dała to córka od prawie roku żywi sie tylko słodyczami,bo nic innego nie bierze do buzi(a ona uważa,że chociaż ta czekoladkę zjesmile
      --
      Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
      nie obleka tego faktu w słowa.
      • 24.01.12, 10:11
        Bo jeszcze ktoś opatrznie zrozumiesmile
        --
        Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
        nie obleka tego faktu w słowa.
        • 28.01.12, 18:08
          opatrznie ??
          LOL Mamo Amelii
          --
          "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
    • 24.01.12, 10:26
      Nie pamietam dokladnie.
      Czekolady sprobowala w wieku 8 mcy pod postacia kaszy z kawalkami gorzkiej czekolady.
      Pozniej starszy brat raczej mloda czestowal (tak mniej wiecej w okolicach pierwszych urodzin, bo wowczas nutelle odkryla na jego bulce). Mimo dostepu do slodyczy i stosunkowo wczesnym ich poznaniu mlodsza jakos nie przepada za slodkim. Zdecydowanie preferuje kwasne. W odroznieniu od brata, ktory slodycze dostal znacznie pozniej niz mloda i dalby sie za nie pokroic, zwlaszcza za czekolade.
      Cukierki sprobowali jakos w przedszkolu, oboje, bo w domu cukierkow niet, bo nikt z nas rodzicow ich nie lubil. Dzieciaki tez jakos nie polubily.
      Jedyna slodycza, jaka lubia obydwoje sa zelki smile I slodki popcorn (ale slony lubia tak samo).
    • 24.01.12, 12:24
      im pozniej , tym lepiej.
      Slodycze nie sa niezbednym elementem diety, a juz na pewno nie niemowlaka i malego dziecka. Podanie ich takiemu maluchowi wyrzadzi mu wiecej szkody, niz pozytku (prochnica, zle nawyki zywieniowe, nadwaga, uzaleznienie od cukru, a przez to gorszy apetyt na nieslodkie jedzenie).Nie dajac mu slodyczy wyswiadczasz mu przysluge a nie krzywdzisz.
      Ja nie dawalam przed 2. urodzinami, a nawet potem wybieralam raczej "lepsze" slodycze (np. lody, czekolada, chetnie gorzka, domowe ciasto), zamiast gorszych (lizaki, cukierki, gumy rozpuszczalne , zelki wszelkiej masci, napoje gazowane). Tych gorszych po prostu nie kupujemy. czasem dzieciom zdarzy sie dostac w prezencie i histerii z tego powodu nie urzadzamy, ale programowo ich po prostu w domu nie ma.
      Aha, w ramach profilaktyki uzaleznienia od cukru i profilaktyki prochnicy warto ustalic tylko jeden dzien w tygodniu, kiedy dziecko, po zjedzonym obiedzie, moze dostac slodycze. Zeby uniknac sytuacji, ze cukierki dostaje zawsze i wszedzie, codziennie.
    • 24.01.12, 12:33
      My też nie dajemy i też czasem słyszymy takie komentarze. Do drugiego roku życia dziecku kształtuja się smaki i masz szansę wyrobić dobre nawyki żywieniowe. Dzieci będą miały masę czasu na wcinanie słodyczy kiedy dorosną i już nie będziemy miały na nie wpływu. Dawaj suszone figi, daktyle, rodzynki, morele. Pyszne są, super słodkie i bardzo zdrowe smile
    • 24.01.12, 12:39
      IMO zdaniem trudno uchronić się przed słodyczami przy wszelkiego rodzaju ciociach, babciach itd. Ja nie daję słodyczy, ale zazwyczaj raz w tygodniu moje dziecko spotyka się z rodziną, która to nadrabia wink

      --
      !!PIURBLAGIZM!!
      TEORYA CZYSTEJ BLAGI
      Witkacy
      • 24.01.12, 12:43
        Najlepiej jak najpozniej....Wkrotce i tak gdzies zobaczy, bedzie chciala, ktos poczestuje i sie zacznie smile. Dobrze zebyscie wy dawali "dobry przyklad" i nie jedli slodyczy przy dziecku...Jest szansa ze bedzie je wtedy jadla sporadycznie ....
        My dlugo nie dawalismy. Ale pare razy ktos mu dal posmakowalo i teraz o slodycze prosi, my dajemy ale w rozsadnych ilosciach....No ale syn ma 4 lata smile
        • 24.01.12, 13:00
          Nie tylko przy dziecku, ale w ogole rodzice powinni jesc slodycze z umiarem - glownie dlatego, ze dziecko sie predzej czy pozniej zorientuje, ze jak tylko pojdzie spac, to starzy rabia czekolade az milo wink Poza tym nawyki dziecko przejmie po nas i bedzie jesc czekolade ukradkiem (jak juz dorosnie, zeby ja sobie zdobyc - chociazby w sklepiku szkolnym).
          • 24.01.12, 14:19
            Nie tylko przy dziecku, ale w ogole rodzice powinni jesc slodycze z umiarem - g
            > lownie dlatego, ze dziecko sie predzej czy pozniej zorientuje, ze jak tylko poj
            > dzie spac, to starzy rabia czekolade az milo wink

            Ja tak robie hehehehehehe....Młodszy jeszcze sie nie zorientowal, chrapie wieczorkiem ze az miło. Za to starszy ( 4 lata) zorientowal sie raz !!! jak wyszedl z lozka skubany...Za to jego mina zwyciezcy - bezcenna
            • 24.01.12, 14:27
              No wiec wlasnie - to uczy dzieci nie tylko tego, ze slodycze mozna jesc cichcem, ale tez tego, ze rodzice klamia. Poza tym male dzieci to swietna okazja, zeby zadbac o wlasne nawyki zywieniowe smile

              (zeby nie bylo, sama jestem mocno od slodyczy uzalezniona, ale staram sie je ograniczac jak najbardziej - nie tylko przy dziecku, ale w ogole. Latwo nie jest, ale warto smile ).
    • 24.01.12, 12:43
      Moje dziecko jak chce, to dostaje do sprobowania ode mnie.
      Nie ciagnie jej do slodyczy, a i my w domu nie mamy 'szafki ze slodyczami' - ciasteczka czy ciasta pojawiaja sie jak ja upieke, czasem kupujemy czekoladki, ale nigdy nie kupujemy slodyczy na zapas, w zwiazku z czym stalego dostepu do slodyczy nie ma.
      Cora ma teraz 13,5 miesiecy i probowala doslownie paru rzeczy ze slodkosci, wiekszosc wypluwa, bo nie lubi - woli oliwki wink
      • 24.01.12, 13:09
        woli oliwki wink
        To tak jak mój syn.
        Zielone czy czarne? Moje dziecko wciągało 300gramowy słoiczek czarnych na raz
        (po 2 latach ten zapał trochę minął)
        • 24.01.12, 13:16
          W zasadzie wszystko jedno, ale trzeba jej przekroic na pol - calych nie wezmie do ust (mimo, ze sie mieszcza, wiec nie o to chodzi wink).
          Nadziewane feta sa najlepsze smile
        • 24.01.12, 16:29
          czarne smile to corka, syn rabie korniszony, oboje dynie w occie lubia, najstarsza zjada camemberta w calosci..

          co do slodyczy, im pozniej tym lepiej, mniej ale lepsze itd
          u nas za desery robia budynie, suszone owoce, lody, pieczemy ciasteczka, robie mufinki, wczoraj dzieci upiekly babke smietankowa, generalnie codziennie slodkiego nie jedza, a zaczynaly powoli okolo 2 roku zycia
          wiekszosci sklepowych slodyczy nie jadly, czasem kupuje zelki haribo, czekolade czy czekoladki lindta czy rauscha, bo pyszne, no i ostatnio najstarsza wysepila gume taka w rolce, ale nie kupuje batonikow, cukierkow, lizakow i dzieci zyja, zupelnie nie widze powodu, zeby musialy tego probowac, sama tez nie wszystko co w sklepie jadlam i nie czuje pokusy

          a ludzie, ktorzy dziecinstwo utozsamiaja z rabaniem slodkiego na potege musieli miec bardzo ubogie dziecinstwo, albo klepia glupoty bez zastanowienia
          --
          "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
          • 24.01.12, 21:50
            ja mam takich tesciow ktorzy uwazaja ze dziecko jest szczesliwe jak ma tone slodyczy i popija cola. tesciowa jak przychodzi do nas to zawsze biszkopty dla malej czyli dziecku juz od 6 mcy kupowala (juz nie chodzi ze slodkie moje biszkoptow nie rusza i mowilam o tym setki raz nie slysza) jak maz zjedza to mu biszkopciki mamusi serwuje bo miejsce w szafce zajmuja, a starszej funduja chinskie slodkie trucizny jakby prawdziwej czakolady nie bylo , naszczescie corka tego nie rusza i po wizycie wyrzuca, wg mnie szkoda pieniedzy na te badziewie lepiej by sok kupili ale to dla nich za zdrowe
          • 24.01.12, 22:11
            moja corka tez kocha czarne oliwki smile oraz ogorki kiszone. sledzie w occie jej za to nie podeszly
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28pwfes4mh.png
          • 28.01.12, 17:18
            A czy wy zdajecie sobie sprawe dlaczego czarne oliwki sa czarne?
            nigdy bym tego dziecku nie dala

            wole juz kostke mlecznej czekolady
            --
            ----------------------
            kochamylaure.pl
    • 24.01.12, 12:44
      Jasne, że im później tym lepiej, ale naprawdę trudno uniknąć wczesnej inicjacji w tym temacie. Przede wszystkim na spacerach kiedy mijałyśmy jakieś dzieciaczki, na placu zabaw, spotkania rodzinne. Inne dzieci wcinaja aż miło a dziecko ciekawe, bo to coś nowego, często kolorowe. Mamy częstowały, dawali na prezent, w sklepie na zakupach (wciskali do rączki lizaki). Wkurzało mnie to czasami, ale sporadycznie jak zakosztuje nie stanie się krzywda przecież, no ale jak juz skosztuje to inne, zdrowe, mniej słodkie nie będą smakowaly. Starałam się nie panikować i stosować zasadę- wszystko z umiarem. "Prawdziwych" słodyczy zakosztowała jak skończyła rok. Dzis ma 2 lata, ale nie je bez umiaru. Sama ma stopery, które sie włączają we właściwym momencie, a jesli nie to ja interweniuję, ze na dziś już dosyć. Oczywiście nie dostaje przed obiadem, jak czegos nie zje czy cos w tym stylu. Wiem, że zaraz sie odezwą totalne przeciwniczki słodyczy, ale ja uważam, że trzeba mieć umiarkowane podejscie. Nie pchac dziecku, bo to przecież dla nich, całego chłamu jaki sie pojawia na rynku, trza miec troche rozsądku.
    • 24.01.12, 12:53
      Ja czasem jak nie ma w domu nic słodkiego kupuje dobra czekolade. Reszta słodyczy to prezenty, drobiazgi jak ktos wpadnie z wizyta to coś przyniesie do kawy. Przeważnie są pochowane w szafce jak ktos przyjdzie. Mój m nie je słodyczy prawie wcale, ja generalnie tez nie, ale mam czasami napad i po prostu muszę zjeść spory kawałek czekolady, mogę i cała wtedy zjeść. Ciast nie pieke, chyba ze z okazji urodzin dla gości, bo sama bym je musiała zjeść z psem na spółkę. Dzieci wiec spróbowaly ode mnie czekolady jeszcze przed pierewszymi urodzinami, ale bez szału. Może maja to po tacie, zjedzą kostkę i już nei chcą. Tak samo jakieś kinderczekoladki, ugryza i idą dalej. W gościach potrafią zjeść cały kawałek ciasta, ale daje tylko jak są już po obiedzie, wtedy maja to na deser.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/3i49tv73e8lr4zvs.png
    • 24.01.12, 12:58
      Jeśli je kaszki owocowe, biszkopty, kupne jogurty lub serki, budyń itp - to i tak cukru ma w diecie za dużo tongue_out
      Zawsze uważałam, że lepsza jest konkretna słodka rzecz raz na jakiś czas, niż cukier ukryty we wszystkim co się nazywa "normalnym jedzeniem"
      Ja do ukończenia 2 lat praktycznie nie dawałam żadnego z powyższych (jogurt owocowy czasem się trafił). Ze słodyczy młody dostawał styropian czekoladowy (wafle ryżowe pełnoziarniste z gorzką czekoladą). Po ukończeniu 2 lat młody dostaje słodycze raz na jakiś czas. Może zjeść wtedy ile chce i zazwyczaj wystarczają mu np. 2 okienka czekolady. Maksymalnie zjadł 4 ptasie mleczka na raz (w sylwestra, zamiast kolacji wink )
      • 24.01.12, 13:03
        >Może zjeść wtedy ile chce i zazwyczaj wystarczają m
        > u np. 2 okienka czekolady. Maksymalnie zjadł 4 ptasie mleczka na raz (w sylwest
        > ra, zamiast kolacji wink )

        Wow! Moje dziecko chyba nie ma granicy, a na pewno przesuniętą dużo dalejwink
        A do 2 roku prawie nie jadło słodkich rzeczy, w tym jogurcików, serków itd.

        --
        !!PIURBLAGIZM!!
        TEORYA CZYSTEJ BLAGI
        Witkacy
        • 24.01.12, 13:07
          Kaszek i mm też?

          Nie wykluczam, że moje dziecko jest nietypowe, bo jest pod wieloma względami. Ale moim zdaniem nawet jak dziecko ma dalej tą granicę obżarstwa, to lepiej pozwolić mu raz na jakiś czas zjeść tyle, ile ma ochotę, to mu ta ochota na długo minie.
          • 24.01.12, 13:13
            Też nie. Lekarka kazała dawać sinlack, ale go rozcieńczaliśmy maksymalnie z naturalnymi kaszkami. Szybko z niego zrezygnowaliśmy.
            Moje dziecko jak jedzie na imprezę babciną je ciasta w ilości gigantycznej. Niestety muszę interweniować, bo je - przy aplauzie publiczności - bez zahamowań.

            --
            !!PIURBLAGIZM!!
            TEORYA CZYSTEJ BLAGI
            Witkacy
            • 24.01.12, 13:17
              Mysle, ze pies moze byc pogrzebany w aplauzie publicznosci - dziecko widzi, ze sie wszystkim podoba, to rabie dalej, niezaleznie od tego, co mu mowi brzuszek.
          • 24.01.12, 13:38
            U nas słodycze są w domu bo jest 10 latek który lubi coś słodkiego przekąsić. Mąż też jest łasuchem. Ja nie jestem słodyczożercą i mogę się bez nich obejść. Madzia często jak widzi, że brat coś je to też chce. Ale nie ma szału. Ugryzie i zaraz odkłada. Np z kinder-czekoladki zje jedną kostkę, resztę mi oddaje lub bratu. Może dlatego, że słodycze u nas nie są zakazane i nie spinam się jak córcia je coś słodkiego. Poza tym Madzia uwielbia owoce i warzywa. Gdybym dała jej do wyboru czekoladę lub mandarynkę wybrała by mandarynkę. Z innych słodkich rzeczy jada serki homogenizowane. MM ani kaszek na mm nigdy nie jadła. Woli mleko z piersi. A kasze jada gotowane na wodzie z dodatkiem musów owocowych ze słoiczka lub przygotowanych prze ze mnie. Z taką samą chęcią pije wodę jak i słodką słabą herbatę z mojego kubka.
            Ja nie lubię skrajności nie dam czekolady zamiast obiadu (bo musi coś zjeść) i nie zabronię całkowicie słodyczy ( bo one szkodzą tylko w nadmiarze).
            I śmieszy mnie argument że małemu dziecku słodycze nie są potrzebne. Bo dużym dzieciom i dorosłym też nie są potrzebne, bo ich jedynym walorem jest smak.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/wnid8u6969tsnvd9.png
            • 24.01.12, 13:42
              Czekolada jakieś tam wartości ma i warto ją jeść czasami. Z tym, że dobra czekolada jest mało słodka. Milka itp są dla mnie ohydne (milkowe ptasie mleczko kiedyś dostaliśmy i nawet mąż łasuch nie zjadł go)
              • 24.01.12, 13:52
                Moja ma 15 m-cy i kilka dni temu dostala kawaleczek zukierka do polizania tzn tej czekolady, w niedziele dostala kawaleczek czekolady gorzkiej i w gosciach zjadla troche ciasta tzn biszkoptu i narazie tyle.
                Narazie jej nie daje bo nie widze takiej potrzeby a widzialam ze jej smakuje.
                Jej brat 3 latek dostal czekoladowe cos okolo roku, zaczynal od kaszek z dodatkiej kakaa ale czekolada/kakao go uczulalo dosc dlugo i dopiero ok 2 urodzin mu przeszlo i od czasu do czasu cos dostal ale skromnie. Obecnie ma 3 lata i jest tak samo slodyczowy jak tata ale nie pozwalam. Co ktorys tam dzien cos dostanie czy to zelek pare, czy pianek czy kinderka. Ale on jest taki ze jak dostani jeden to potem jest histeria o wiecej. Wiec wole chyba nie dawac wcale albo zadko niz sluchac godzinnej histerii i blagania o jeszcze jeden.
              • 24.01.12, 13:59
                oczywiście np. gorzka czekolada, dobre lody mają również wartości odżywcze. Ale niektórzy trochę się gubią. Będąc z Madzią w szpitalu jak złapała rota widziałam jak dziewczyna dawała swojej córce kinderkę na biegunkę, bo czekolada zatwardza. Tylko nie wzięła pod uwagę, że kinderka czekoladę ma tylko w nazwie a tak naprawdę jest tam łyżeczka kakao i 10 łyżeczek cukru. I bardziej ten cukier podrażni żołądek niż to kakao zatwardzi kupę.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/wnid8u6969tsnvd9.png
                • 24.01.12, 16:33
                  generalnie jak czytam jakie slodycze ludzie daja, to tez smiecie najczesciej
                  w sklepie 90% to dmuchany syf, dobre czekolady czy dobre cukierki sa drogie, milka jest ohydna, ale popularna, a wszelkie kinder produkty poczynajac od jajek przez kanapki itd to syf nad syfami, cukier, dosmaczacze, kolo czekolady to ledwie lezalo.. ale reklama skuteczna jest jak widac


                  --
                  "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
                  • 24.01.12, 20:23
                    heh... a ja sama lubei czasem zjesc Kinder Czekoladke :-d Ale tylko jedna big_grin
                    Moj (22 meisiace) tez ma starszego brata - kiedys wystarczylo ze tamten mu dal "gryza" ale juz od bardzo dawna wszystkeigo kupuej po dwa bo inaczej jest dramat. No - moze nie wsyztskeigo - nie je cukierkow (landrynek oczywiscie, mentosow, tic-tacow, gum rozpuszczalnych, krowek itp). starszy to je sporadycznie.
                    Obydwaj jeszcza ciastka, ciasto i ten kinder-czkeoladkowy syf wink Ale to rzadko.

                    Wiadom oze ze slodyczami im pozniej tym lepiej, no ale... Musialabym sama nie jadac i moi rodzice tez to wtedy dzieci nie bylyby przyzwyczajone...
    • 24.01.12, 14:06
      Nie widzę potrzeby dawania słodyczy, na szczęście u mnie w rodzinie nikt dziecku nie podtyka czekoladek w prezencie. Sporadycznie szarlotka lub drożdżowe, miód, suszone owoce, biszkopt. Smaku czekolady nie zna.
      • 24.01.12, 15:55
        do slodyczy trzeba racjonalnie podejsc. Nie zawsze skutkuje "im pozniej tym lepiej" bo dziecko moze traktowac slodycze nie jako forme deseru a obiekt chorego pozadania . Dlatego co sprytniejsze dzieci pozniej w autobusach szkolnych sprzedaja slodycze za dosc duze pieniadze tym co to maja "zakazy" , aby mogli zjesc je jeszcze przed przystankiem.
        Uwazam ze dziecko ( na pewno nie 8 miesieczniak )powinien czasami zjesc cos slodkiego, nasze zadanie zeby to nie byl byle jaki lizak, czy inny smieciowy slodycz.
        Swoim dzieciom np podsuwam batony z pelnoziernistych zboz, z orzechami i bakaliami, ostanio kupilam im suszone jagody acai w ciemniej czekoladzie.
        Sama wiem ze czlowiek, ten mniejszy i wiekszy moze czasami miec ochote na cos slodkiego i nie zamierzam wyksztalcac w dzieciach chorego stosunku do slodyczy.

        Inna sprawa to to ze zauwazylam ze te matki, ktore czasami najglosniej krzycza ze "im pozniej tym lepiej" za chwile zaklada idiotyczny watek , "kiedy pierwszy raz do dentysty", a w sygnaturce widac ze dziecko juz nie niemowle, a kilkulatek
        Wiec gdzies tam cos dzwoni o slodyczach, ale juz o regularnych _ co 6 miesiecy- wizytach u stomatologa nic nie slyszala.
        Dlatego tez i ta zla opinia na temat stanu uzebienia dzieci polskich
        Slodycze nie pozra zebow jezeli wyszorujemy je po spozyciu tych slodyczy, a cukier tez jest skladnikiem spozywczym .
    • 24.01.12, 15:50
      moj pediatra tez ma mowi ze dziecko nie jedzac slodyczy nic nie traci, mi mama tez marudzila ze jestem wyrodna matka bo herbatki dziecku nie slodze, tesciowie do dzisiaj najchetniej by moje dzieci czekolada szpikowali a zwlaszcza chinskimi cukierkami, nie rocumieja ze nie moga jesc, znalazlam sposob, mowie ze maja uczulenie na czekolade i jie chce aby jadly slodyczy chyba ze beda dawacna lekarza i leki skutkuje. ale tak na marginesie kostka dobrej czekolady nie zaszkodzi a mozesz sie dowiedziec jak dziecko reaguje czy naprawde nie ma alergii na kakao, orzechy, moje dostawaly kostke czekoladki tak majac okolo roku
      • 25.01.12, 08:26
        Jakie to "chińskie cukierki"? To się drugi raz w tym wątku pojawia, które to "chińskie"?
        • 29.01.12, 21:47
          chinskie cukierki to przedewszystkim slodycze z tymi zabawkami, niby ladne ale zabawka smiec a cukierki to swinstwo, wystarczy poczytac na opakowaniach a nauczysz sie rozrozniac dobre slodycze od tych calkiem zlych
          • 29.01.12, 22:03
            matki na forum tongue_out
            Tv nie, słodyczy nie, parówek nie itd, itd, można by wyliczać.
            --
            Moja mała oaza
            Ulubione miejsce i pozycja kota
            • 30.01.12, 11:20
              moje ogladaj telewizje , jedza slodycze oczywiscie w granoicach rozsadku i dobrej jakosci, parowki tez jadaja, a do tego kaszki i zupki ze sloiczka, zapomnialam zdarza mi sie krzyknac na dzieci a nawet ukarac klapsem jak mnie dziecko uderzy, wyrodna ze mnie matka
          • 29.01.12, 22:03
            Aaaa to dlatego nie wiedziałam, co to wink Nie nie, śmieci nie jadamy smile
            --
            http://emotikona.pl/gify/pic/17glowa.gif
            • 30.01.12, 11:19
              nas takimi slodyczami racza rodzice meza czyli kochajacy dziedkowie, zabaweczka rzuca sie w oko i kupuja udajac dobrych dziadkow, naszczescie corka zrozumiala i juz sama je wyrzuca do smietnika po powrocie do domu, nie wiem dlaczego stanowi dla nich problem zeby kupic np dobra czekolade jesli juz tak bardzo chca dac dziecku cos slodkiego
    • 24.01.12, 21:04
      Jak poprosi. Skoro nie prosi, to po co dawać?
      (I żeby nie było wyrzekania "jak ma poprosic, skoro nie wie, co to?" - moje dziecko
      o domowe kruche ciasto potrafiło poprosić, odkąd je pierwszy raz zobaczyło na oczy.
      O czekoladę zaczął prosić jak miał 2,5 roku. Za to lizaki, jego zdaniem, nadal służą
      wyłącznie do machania.)

      --
      An adventure is only an inconvenience rightly considered.
      -- G.K. Chesterton
    • 24.01.12, 22:09
      moja ma 20 miesiecy, nigdy nie jadla kupnych slodyczy, tylko domowe ciasta. uwielbia za to chrupki kukurydziane, platki kukurydziane, robaczki z blonnikiem, pieczywo chrupkie vasa i jogurt naturalny oraz krazki ryzowe.

      To sa jej przysmaki, najszczesliwsza jest, gdy duza lyzka szufluje duzy jogurt naturalny. na nieszczesliwa nie wyglada smile


      jeszcze sie naje slodyczy w zyciu a poki nie musi...

      no i pije TYLKO wode. taka jestem wyrodna smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28pwfes4mh.png
    • 25.01.12, 10:55
      czakolada jest bardzo ok..ale nie jakies milki, nutelle itd..a juz na pewno nei kinderbueno... maja ogromna zawartosc tluszczu. Najlepiej kupowac czekolade dobrej marki, z duza iloscia kakao..np 70%.
      Z reszta cukierkow itd poczekaj.. u mnie babcia zawalila sprawa i nauczyla mlodego slodycze jesc...
    • 26.01.12, 16:23
      Mój synek ma skończone 15 miesięcy i słodycze daje mu czasem i tylko batona lub żelki , ponieważ mój syn woli owoce i to kwaśne niż coś słodkiego.Ja opinię innych mam gdzieś a niech sobie mówią znam, dzieci co tylko by jadły słodycze i nic po za tymsmile
      • 26.01.12, 17:52
        Moja córka ma dwa lata i jedyne słodycze jakie je to od czasu do czasu biszkopcik a jak jesteśmy w gościach to ciasto, ale bez masy. Uważam, że bardziej świadomemu dziecku raczej słodyczy nie powinno się odmawiać, ale takiemu maluchowi czekoladka szczęścia nie da. Moja córka tak samo cieszy się na owoc jak na ciasteczko więc wybieram owoce.
    • 26.01.12, 19:09
      Nie zna smaku to nie wie co traci..... Taka metodę można stosować jezeli chodzi o każda przyjemność... Tylko po cholere? Myj dziecku zeby, dawaj te czekoladke po zjedzonym obiedzie i wszyscy beda zadowoleni.
      • 28.01.12, 01:43
        Nasz syn ma 22 m-ęcy, ze słodyczy zje czasem kawałek ciasta drożdżowego, itp.
        Uwielbia owoce, stawia je nad słodyczami.
        Nie je jogurtów owoców, tylko jagurt naturalny.
        Soczki gotowe, tylko rozcieńczone. Często gotuję mu kompot bez cukru.
        Jestem konsekwentna w tej kwestii. Raz spróbował czekolady na wyjeździe wakacyjnym i nie chciał jej jeść.
        Z mężem nie żałujemy sobie specjalnie, dziecko i tak pozna słodycze w przedszkolu przy innych dzieciach ale myślę, że do tej pory wyrobimy w nim zdrowe smakismile
    • 28.01.12, 13:56
      moja do wieku dwoch lat nie jadala wcale slodyczy, nie lubila. Slodycze mogly lezec, a jak sprobowala, to sie wzdrygala tylko i nigdy nie zjadla.
      Nagle po drugich urodzinach pokochala wszystko co slodkie ze zdwojona sila i musialam wydzielac.
    • 29.01.12, 07:50
      ode mnie pozno, od innych wczesniej, kolo drugich urodzin moze?
      Do dzis slodycze leza w szafce wysoko, dziecko dostaje porcje na zyczenie, nie ma tak ze po prostu czekolada lezy na stole i corka moze cala zjesc.
      Zeby ma super, ma prawie 5 lat.
    • 29.01.12, 08:39
      ja takie jojczenie słyszę od prawie dwóch lat - "no jak to - dziecku batona nie dasz, czekoladki?"

      i nikomu do łba nie przychodzi, że moje dziecko nie je słodyczy bo po prostu ich nie lubi
    • 29.01.12, 11:04
      Mój ma prawie 3 latka i czekolady jeszcze nie jadł. Dostał raz w przedszkolu kinderka, ale powiedziałam Paniom, że sobie nie życzę, żeby bez konsultacji ze mną podawać produkty, których nie ma w jadłospisie. Od tego czasu jest spokój.

      Nie je czekolady i żyje. Lizaków też nie je. Ze słodyczy je domowe ciasta i czasem żelki. Jeszcze się w życiu naje...
      --
      http://lb3m.lilypie.com/mSWhp2.png
      http://lbdm.lilypie.com/tDOcp1.png
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.